Budda porzucił żonę i małego synka, biblijny Jezus – za, jak zawsze, mgliste obietnice bez pokrycia – nawołuje do życia w nędzy i zrywania organicznych więzi z Rodem.

„I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy” (Mt 19, 29).

I co Wy na to?…

~ Taw

Reklama

302 myśli w temacie “Budda porzucił żonę i małego synka, biblijny Jezus nawołuje do zrywania organicznych więzi z Rodem

  1. Jak to możliwe, że światem rządzą kolektywy umysłowe, mimo braku korzenia?
    Upadła mądrość czy błędna myśl, zrodzić świadomości nie może, kto więc jest stwórcą iskry waszych komnat?

    1. Tylko praojciec duch jest dawcą życia (naturalnego). Od niego każda iskra pochodzi.
      Temat bardzo głęboki, ale co jeśli ciemność pochodzi ze światłości? Ciemność to światło, którego serce pokryło się lodem/ skamieniało?
      zdrawiam

      1. Życie, a Śmierć. Życie, a Chaos.

        Nie ma śmierci, nie ma „chaosu”.

        Jest Życie i Ład.

        Życie jest Myślą. Bawi się Ładem.

        Tworzy nowy ład za każdym razem.

        Gdzie Myśl opuszcza przestrzeń, tam Pierwotny Ład nastaje.

      2. @jon Poza „matrixem” metatrona” na szczycie wieży, ziemia jest martwa, nie ma zwierząt ani roślin, a ludzie żyją w ciemności bez słońca w miastach wieżach i są drapieżni jak rekiny.
        W naszym świecie w Tu rodzimy się odzwierzęcy lub duchowi (niepokalane poczęcie). Już wiemy, że to nie DNA tworzy RNA (księgę życia), a wręcz odwrotnie, RNA uruchamia kolejne pary chromosomów (dwadzieścia par i cztery -44). Dziś już dostępujemy uruchomienia kolejnych dwóch, także uczcie się (doświadczajcie) dzieci moje i bądźcie lepsi od wzorca (świadomości chrystusowej). Wielu z was, których domy mają dachy (aktywowaną czakrę korony) już dostąpiło tej łaski. Iskry naszych komnat serca w większości są zawładnięte ciemnym „kłębem” do czasu, gdy dostąpimy poziomu świadomości miłowania, czyli oddawania czci, gdzie po jego przekroczeniu na poziomie radowania się, światło iskry (świadomości) stworzonej na wzór i podobieństwo Stwórcy, wypełnia nas do poziomu błogostanu. Na tym poziomie zaczynamy iluminować. Gdy odkryjecie czym jest niepokalane poczęcie, poznacie Stwórcę waszych iskier. Okruszki zostawiłem wam w Tawernie, A kto szuka, ten znajdzie. Odkrycie to było moją najradośniejszą chwilą życia, więc nie zdradziłem wam tej nauki, aby spłynęła wam łaską radości tak jak i mnie.

        @Taw- IE zdaj w końcu egzamin z akceptacji, dopełnij poziomu neutralności i ruszaj dalej w drogę

        Ananta She Sha v BaalRama, RutRa (przyjaciel Stwórcy) w drodze lekarza dusz w mądrości, miłości i świetle stwarzania dla chwały źródła JAMA

    2. „Jak to możliwe, że światem rządzą kolektywy umysłowe, mimo braku korzenia?”

      A kto powiedział, że kolektywy umysłowe rządzące światem są pozbawione korzeni?
      Powiedzieć mógł, ale czy ma na to dowód?

      „Upadła mądrość czy błędna myśl zrodzić świadomości nie może …”

      Tu warto zadać pytanie: jakiej świadomości?, świadomości czego?
      W dualności świata, w jakiej żyjemy zwykło się przypisywać bycie świadomym jedynie tym, którzy więcej wiedzą i idą w stronę tzw. dobra.
      Czy cudowna noc, dzięki której istnieje dzień, nie ma swojej świadomości?

      W jaki sposób człowiek mógłby poczuć się wolny, gdyby wcześniej nie poznał smaku niewoli?
      Czy niewola nie jest siebie świadoma?
      Oczywiście, że tak, bo to świadomość niewoli rodzi inny przejaw woli zmierzający ku wolności.

      Wola i świadomość idą tą samą drogą.
      Dlaczego człowieka, który nie wie, zwykło nazywać się nieświadomym?
      On jest świadomy, ponieważ postępuje zgodnie z własną wolą.
      Jest świadomy swej woli.

      Mylimy świadomość człowieka z odpowiedzialnością, a to już inna bajka przynosząca pożądane, lub całkowicie przeciwne efekty, które są skutkiem albo emanacji zgodnych z Zasadami Kosmosu, albo wykraczających poza te zasady, czyli tworzących chaos.

      Matryca Wszechświata nie kształtowała się przez eony (w pojęciu ludzkim) wyłaniając siebie z chaosu, by pozwolić jakimkolwiek bytom, czy impulsom na wprowadzanie siebie na powrót do chaosu.

      Przestrzeń ewoluuje, zmienia się sobą i w sobie, lecz zawsze z zasadą JAM JEST.
      Maciupeńki człowieczek jedyne, co może to ewaluować w JAM JEST.

      Miłego!

  2. „Przychodzi trzech żydów do rabina, by ten rozsądził spór między nimi. Pierwszy opowiada, że gruszki z drzewa, które rośnie na miedzy, należą do niego, bo jego dziad zasadził drzewo. Opowiada żarliwie całą historię, na co rabin odpowiada:

    – Masz rację.

    Po nim opowiada drugi historię, że grusza częściowo jest na jego polu, a wszystkie gałęzie są po jego stronie i to tu cień gruszy pada na jego pole i owoce spadają na jego pole. Także na jego wywód rabin odpowiada:

    – Masz rację.

    Po nim wchodzi trzeci i mówi, że grusza ma korzenie na jego polu, a wszystkie liście każdej jesieni on musi grabić, dlatego owoce należą się jemu. Także na jego wywód rabin odpowiada:

    – Masz rację.

    Na te słowa nie wytrzymuje przysłuchująca się wszystkiemu żona rabina i mówi:

    – Przecież to niemożliwe! Oni spierają się ze sobą o to, który ma rację, a ty mówisz, że każdy z nich? To niemożliwe, by wszyscy mieli rację!

    Rabin z niezmąconym spokojem odpowiada:

    – Masz rację.

    1. Jak się założy różowe okulary, to widzi się świat na różowo a przez żółte na żółto, czerwone na czerwono.
      Jest koło, światło białe w środku a wokoło różne kolory. Jeśli wejdę w częstotliwość którą reprezentuje dany kolor, to poprzez niego będę patrzył na świat. Jeśli chciałbym widzieć czysto, musiałbym się dostroić do białego koloru i jego częstotliwości, pokoju.
      Im dalej od środka, na zewnątrz, im bardziej świadomość przesunięta w zewnętrzność, odpowiednio będzie zakładać kolorowe okulary i będzie tracić prawdę z oczu a emocje jakich będzie doświadczać, będą odpowiadać tej samej częstotliwości.

      Przykładowo jeśli ktoś będzie grzebał w trupiej energi, to na tej częstotliwości dostanie widzenie przez odpowiedajsce jej okulary i będzie wszędzie widzieć koniec czegoś, koniec dotychczasowego dobrostanu, tragedię.
      Jeśli ktoś siedzi w spiskach, podobnie, okulary spiskowca pokażą mu spiski nawet tam gdzie ich nie ma. Pomimo że on widzi jak kolega siedzi z zagryziony językiem i czeka by mu dowalić. Tego świata nie ma.

      Te okulary, kolory, mają swoją częstotliwość różną od pokoju i na każdej z nich widzi się świat którego nie ma. Im bliżej środka, tym bliżej postrzegania Prawdy.

      Prawdę się czuję i jest ona w ciszy i pokoju.
      I gdy się o niej mówi, mową nie jest ciszą. To tak jakby mówiąc o czymś, powodować że już się nie o tym mówi.
      By opowiedzieć o Centrum, trzeba poza nie wyjść spojrzeniem i spojrzeć przez okulary, co przynosi postrzeganie prawdy. Nie prawdę a jej postrzeganie i dlatego gdy ktoś mówi o Prawdzie do jakiej dotarł, to może się różnić od postrzegania innego człowieka i ile osób, tyle może być opisów.
      I każdy może mieć rację.

      I ten który widzi świat na czerwono, świat którego nie ma, ma swoją rację i ci którzy zdjęli okulary i ujrzeli prawdę, gdy mówią o niej różnymi językami, używając różnych symboli, oni też mają rację.

    2. Jedna osoba patrzy i mówi, Jezus żył i jest. Inna mówi, że to symbole nowej energi pojawiające się na Ziemi. Kolejna że był kobietą a jeszcze ktoś inny jeszcze coś innego twierdzi.

      Jaki jest sens o tym dyskutować, skoro jej finał nie zmieni tego co było?

      Jest sens jak w każdej dyskusji. Energia.
      Moja racja, to moja wygrana. Tylko po co mam grać z kimś o energię, skoro ją mam. A może nie mam, coś ją zakłóca?
      Zakłóca
      Zakłóca
      Zakłóca

      Więc można w to wejść w pokoju a więc bez okularów i z tego poziomu ujrzeć zakłócenie i co je wywołuje.
      Jak masz zielone okulary, to z tego poziomu problemu nie rozwiążesz, no on powstał na tym poziomie z powodu patrzenia na świat przez zielone okulary.

      I właśnie dyskusje, kłótnie, powodują że wchodzimy na częstotliwość emocji na której patrzymy na świat przez odpowiadający im kolor i to co przez niego widzimy, daje nam dowód na mienie racji.

      Mistrz który przyznaje rację, nie walczy i nie daje powodu do walki, do wchodzenia w energię walki a więc nie pomaga zakładać okularów o kolorze szkiełek walka przez które widać by było świat walki.
      Ten mistrz ofiarował pokój w którym jest możliwe widzenie bez przekłamań.

      Ale że pokój może być pomylony ze spokojem, to czasem trzeba inaczej.
      Ktoś coś komuś powiedział. Ktoś pozostał z urazą. Mówi o tym często, jak został pokrzywdzony. Widzisz że wcale nie jest ofiarą kogoś. Będziesz poklepywać po ramieniu, mówiąc że ma rację? Jeśli ten pozorny spokój jaki dajesz, potwierdza w kimś kto założył niebieskie okulary, to że świat jest niebieski, kiedy ty wiesz że nie jest. Bo miałeś takie okulary i inne i wiesz, że gdy je zakładasz, to tak wygląda ale gdy je ściągasz, wiesz że to co widziałeś, nie jest prawdą. Więc nie przyklepiesz nieprawdzie. Nie przynosisz pokoju, miecz przynosisz, który może pomóc odciąć się od widzenia nieprawdy.

      Miało być o racji i dyskusji.
      Nie chodzi o to co się widzi ale by użyć tego do kłótni, podziału.
      Jak się będę chciał pokłócić a nikt kto twierdzi że J nie istniał nie wejdzie ze mną w dyskusję, to pokłócę się z kimś kto wierzy że był, ale nie nosił ze sobą kasy albo był cieślą a nie kamieniarzem. Powód zawsze się znajdzie ale nie on jest ważny a to co w nas, co zakłóca, porusza nas gdy pojawia się jakiś temat ten czy inny.

      Chciałem coś powiedzieć ale nie wiem jak. Rano napisałem komentarz ale usunąłem go, bo pociągnąłby za sznurki i poprzywiazywane do różnych części u ludzi i wywołało by to reakcję i nie wiem jak by się to skończyło. Na pewno niefajnie.
      Zacząłem się zastanawiać, jak powiedzieć gdy się nie chce powiedzieć i przyszło mi to o okularach, kolorach, częstotliwościach.

      Wiem, że tak jak dyskusje odnośnie J, nie prowadzą do pokoju, tak samo rozpamiętywanie pewnych doświadczeń również. Chodzi mi o coś co tu się wydarzyło i co jak widzę się ciągnie a także o sprawy wołyńskie, polsko ukraińskie.
      Zobaczyłem to w innym świetle, że tu nie chodzi ani o Wołyń ani o to że ktoś coś komuś powiedział ani o to czy J był czy go nie było.
      Cokolwiek sobie człowiek wytłumaczy i jak to sprawę przedstawi, tylko siebie oszukuje i daje sobie prawo by grillować w sobie jakieś zakłócenie.

      Kopniesz kogoś i ten ktoś powie, że musi o tym świat usłyszeć, by nigdy się to nie powtórzyło więcej. To nie prawda. Ta osoba się przyzna i co? Okazuje się, że kopnięta wciąż pielęgnuje urazę. Nie uleczyło jej to więc drąży i próbuje przerzucić winę na tych co nie pomogli, nie zablokowali i nie obronili. Nawet jeśli cały świat się przyzna do winy, to nie uleczy bólu tej osoby. Tylko ona to może zrobić ściągając okulary. Przez okulary widzimy świat którego nie ma i dlatego lękamy się, oskarżamy i utrzymujemy się w tej energi na której jest i wina i czucie się ofiarą.

      Ściągasz okulary, czyli wchodzisz w energię pokroju i bez okularów widzisz że to wszystko nie tak. W tym widzeniu znika poczucie bycia ofiarą i znika widzenie w innych winy. Znikają wszystkie odczucia które miały związek z widzeniem nieprawdy.

      Wybierasz pokój, w energię pokoju a więc częstotliwości na której nadaje Bóg wchodzisz i w niej widząc prawdę, to ona powieka twój pokój.

      Wybierzesz złość, mówią że złość zaślepia. To każdy zna. Uspokajasz się i już widzisz Inaczej.

      Jaką częstotliwość wybierzesz, taki świat widzisz i w taką energię cię ustawia i w takiej energi patrzysz i tak w kółko.

      Wychodzisz z tego wybierając inaczej. Wybierając pokój.

      Ale jak ktoś chce czuć się ofiarą albo mścicielem, wymierzajacym sprawiedliwość, to wybierając tą energię, wybiera co chce widzieć i widzi i ma dowody i może działać dalej tak jak już założył.

      Czy mówienie o Wołyniu coś daje? Tak, ale nie prawdę a właśnie pielęgnowanie w sobie zakłócenia. Podobnie jak z forumowum przykładem. Nikomu nie przyniesie ukojenia nawet jeśli się Ukraińcy przyznają do mordów. Wtedy trzeba będzie obwinić świat, bo nie obronił, bo nic nie zrobił, nie zatrzymał, nie powstrzymał. I jak świat się przyzna, też nic się nie zmieni, ból nie zniknie. Bo jego trzeba uleczyć samemu w sobie.

      Alem się nagadał. A i tak wiem że jak ktoś będzie chciał widzieć fioletowy świat to i tak go zobaczy i to jest ok, bo po to tu przyszliśmy, by ujrzeć świat przez okulary, które przekłamują i po to, by to przekłamanie wzbudziło w nas emocje, których nie czuliśmy w Niebie. W Niebie nie mamy okularów a więc nie widzimy zła przez co nie wpadamy w depresję. By jej doświadczyć, trzeba było założyć okulary.

      Więc nie mówię tego do tych którzy chcą widzieć to co widzą i czuć co czują. Jeśli ktoś chce widzieć świat zły, by móc walczyć, to może i widzieć zlo gdzie zechce i chcieć z tym walczyć, dyskutować.
      Piszę to do tych którzy szukają i chcą czegoś innego.

    3. A zaczęło się tak, że zobaczyłem różne punkty w ludziach jako takie zapalne, do oczyszczenia. I do tych punktów poprzywiązywane sznurki łączące się z różnymi doświadczeniami, rzeczami, dziejami.

      Nie widzimy tych punktów. Patrząc na świat, dając czemuś uwagę, gdy to coś ma połączenie przez te sznurki z tymi punktami w nas, to szarpiemy te miejsca w nas. To wywołuje emocje i reakcje. W emocji widzimy świat jej odpowiadający oraz zaczynamy działać.

      To jest obraz o szaleństwie, o niewolnictwie. Świat pełen ludzi reakcyjnych, nie będących sobą, nawzajem nieświadomie szarpiących się za te sznurki a pomiędzy nimi jeszcze ktoś kojarzący te sznurki wprowadza celowe nimi pociąganie

      Tylko pokój nas uratuje

    4. Kiedyś mówiłem, że dokądkolwiek się człowiek nie uda, tam znajdzie siebie. Jeśli nie zmieni nic u siebie, nie ściągnie brązowych okularów, dokąd by nie pojechał, tam też okaże się świat brązowy.
      Przy okazji zacznie sobą wpływać na tamten świat i ściągać do siebie doświadczenia, zaginając przestrzeń swoim potencjałem.

      Gdy na jego życie spojrzy ktoś bez okularów, powie że ze światem jest ok. Z którym światem? Tym przez duże Ś, z piaskownicą jest ok, nie koniecznie te babki stawiane z piasku w brązowych okularach będą ok. Ten świat który symbolizują babki z piasku, zmieni się, gdy ściągnie się brązowe okulary.

      „Zmień siebie a świat zmieni się sam”
      No pewnie, bo jak ściągnę niebieskie okulary, to świat przestanie być niebieski. Ale czy się zmienił?
      Dlatego mówi się, że gdy się człowiek zmienia, to zawsze zmienia się jego widzenie ale nie zawsze świat. Zmienia się jego postrzeganie świata i może się okazać, że świat tylko wydawał się brązowy a ma w rzeczywistości ładne kolory.
      A to co się faktycznie zmieni w świecie 3d, to mogą być doświadczenia aranżowane przez Świat, które miały podpowiedzieć i zwrócić uwagę noszącego okulary, na to że je nosi. Akt ich zdjęcia, eliminuje potrzebę istnienia tych doświadczeń. Czyli świat ten zmienia się wtedy sam.
      Mówią że wybaczenie rozbraja każdą ciemną falę. No rozbraja, bo jak były ciemne okulary a się je zdjęło, to już ciemnej fali się nie widzi tylko białą w której chce się wykąpać. A jeśli ta biała fala była duża i była odpowiedzią na założone okulary, to ona tajemniczo, cudownie się załamie, opłynie, zostanie zneutralizowana.

      Jakie to proste.
      Chcesz posłuchać muzyki to włączasz eska tv. Nie włączysz TVP info.

      I w rzeczywistości jest podobnie. Chcesz pokoju, wybierasz pokój, widzisz obrazy wywołujące w tobie pokój i dalej ten pokój rozprowadzasz.

      A jak wybierzesz zemstę, zobaczysz świat pełen niegodziwości, to wytworzy w tobie poczucie odpowiadające temu widzeniu i nakręcisz się do działania w takim świecie jaki ujrzałeś, dokładając fizycznie do świata jaki ujrzałeś, tworząc go nie tylko w wyobraźni ale i fizycznie.

      Które te światy się rozdzielają bo jest Jeden w którym jedni chodzą w okularach a inni zaczynają je ściągać.
      Jedni mówią że ze Światem jest ok a drudzy że jest w nim błąd.
      Jedni chcą działać w pokoju, jednoczyć się i łączyć siły, pomysły w celach kreacji.
      A drudzy chcą łączyć siły by mocniejszą obronę wybudować przed złym światem albo mocniej w niego uderzyć.

      Coś się dzieje, co powoduje że chodzący w okularach, widzący fantazje, sami próbują coraz mocniej na te urojone światy naciskać, kontrolować je, co przysparza haosu, który to z kolei ponagla, wymusza, stymuluje tych co okulary ściągają.

      Nie widzimy świata jaki jest a jacy sami jesteśmy (w okularach lub bez)
      De Mello miał rację.
      I co powiedział o wybaczeniu również. Bo jak wchodzisz w białe światło to patrzysz bez okularów i widzisz że nikt ci nic nie zrobił. To wtedy znika wina i oskarżenia.
      I możesz użyć wybaczenia by tam wejść.
      Lub możesz postawić się w roli lepszego, odpuszczającego winę a więc użyć go do dalszego noszenia okularów i powiedzieć że nie działa.

      Jakiego by narzędzia nie użyć, i tak dostanie się to czego się chce, bo samemu się wybiera, co chce się widzieć, czuć i doświadczać.
      No teraz widzę a nie widziałem.
      I teraz rozumiem słowa z KC Jestem odpowiedzialny za to co widzę. Wybieram uczucia których doświadczam. I sam decyduję o tym co rzekomo mi się przytrafia.
      Oczywista oczywistość.

      Patrząc z pierwszego szczebla, widzi się pierwszy a reszta to teoria, wiara.
      Z drugiego widzi się drugi i pierwszy ale nie trzeci czy czwarty.
      Z piątego widzi się piąty i poniższe ale nie te wyższe itd aż do Centrum.

      W Centrum nie powinno być koniec zabawy. Tam się dopiero zaczyna. Człowiek może całe życie jeździć na rowerze i robić coraz to nowsze sztuczki, nabierać jak kierowca coraz większego doświadczenia. Ale zanim się dojdzie do świadomej jazdy, trzeba się najpierw nauczyć utrzymywać równowagę, kręcić pedałami i hamować.

      1. „Jakiego by narzędzia nie użyć, i tak dostanie się to, czego się chce, bo samemu się wybiera, co chce się widzieć, czuć i doświadczać.
        No teraz widzę, a nie widziałem.
        I teraz rozumiem słowa z KC: Jestem odpowiedzialny za to, co widzę”.

        I jak się tak człowiek przyjrzy zaistniałej sytuacji i ją przeanalizuje, to przekona się, że tak w istocie jest.

        Aż muszę Wam to opowiedzieć!
        Co za zbieg okoliczności! – dziś rano ma miejsce pewne wydarzonko, a zaraz potem, gdy otworzyłam kompa, pierwsze na czym zatrzymał się mój wzrok, to właśnie twoje, Sławku, słowa, które wyżej zacytowałam.
        Czy to zbieg okoliczności, czy raczej ciąg dalszy widzenia?

        Dziś, krótko po północy, gdy zaczął się 6 grudnia, włożyłam słodycze do butów męża i postawiłam je na jego biurku (?).
        Co by zauważył 🙂 🙂
        Wstaję rano, patrzę, a na stole przy kompie stoją moje kozaki.
        Pierwsza reakcja – rozchechłana uśmiechem buzia.

        Ale podchodzę, sprawdzam, a tu nic! Puste kozaki! 🙂
        W jednej sekundzie radość zamienia się w rozczarowanie i żeby tego jeszcze było mało, to mój pusty łeb wymyśla: „to tylko mu o to chodziło, by mi pokazać, że butów nie stawia się na biurku?”
        Odpuszczę sobie dalsze myśli wynikające z pustostanu mojej głowy 🙂 😀

        Przychodzi mąż z dołu, uśmiechnięty trzyma w rękach słodycze wyjęte ze swoich butów, przytula mnie i dziękuje serdecznie, po czym spojrzawszy na moje buty pyta „i co?” – oczekuje na moją reakcję.
        – No…, najpierw przeżyłam radość, a za chwilę rozczarowanie…, w butach nic nie ma…
        – Dobrze się przyjrzyj – proponuje mąż z uśmiechem na twarzy.

        Między moimi butami, spod wywiniętej cholewki wystaje pięć dych.
        Pierwsza myśl: ,, Boże jak to dobrze, że nie uskuteczniłam swoich posranych, pretensjonalnych wywodów!”

        ****************
        Niby drobiazg, małe wydarzonko, a unaocznia, że nie tylko widzimy, co chcemy widzieć, ale jeszcze do niezgodnego z rzeczywistością obrazu durny łeb natychmiast wymyśla jeszcze durniejsze scenariusze.

        Ciągle powtarzam, że mózg to szelma, która gdy tylko nadarza się okazja, nie dopuści do głosu serca.
        Aż mi wstyd! Wstyd za moje myśli.

        Nauczka, przypomnienie: nigdy nie wyciągaj pochopnych wniosków, bo wszystko wokół jest jedynie obrazem stworzonym przez ciebie.
        Mało tego! Inni ludzie chcąc przedstawić rzeczywistość, opisują TYLKO SWOJE OBRAZY!

        Miłego!
        PS. Wszystkiego najlepszego na Mikołajki!
        Piękna tradycja pisania listów przez Dzieci do Św. Mikołaja, który obdarowuje naszych Najmniejszych spełnionymi marzeniami!
        (zawsze można je dostosować do portfela Św. Mikołaja 😀 😀 )

        Świat baśniowy bardzo rozwija wyobraźnię Dziecka.
        A może Bajki i Baśnie pochodzą z najbardziej rzeczywistego świata?
        Wszak w Bajkach i Baśniach ludzkość od zarania dziejów wyraża swoje marzenia.
        A te -jak rzekła niegdyś nasza Ania – są po to, by się spełniać.

    5. Gdy poklepuje kogoś gdy ten tkwi w błędzie, przynoszę mu pozorny pokój, daje chwilę spokoju ale przytakując kłamstwu, sprawiam że kłamstwo którym ktoś żyje, może nadal przynosić temu komuś piekło.

      Natomiast gdy prawda jest dla kłamstwa jak miecz, ten pozorny zamęt który wnosi, jeśli wyda owoc i pomoże odciąć się komuś od kłamstwa, w efekcie przyniesie pokój.

      Tak nieświadomość przebrana za dobro, staje na straży więzienia.
      Nie wszystko złoto co się świeci.
      Te cukierki które mają pomagać poczuć się lepiej, gdy jest wewnętrzne zaburzenie, wyglądają jak dobro a pilnują krat. Fałszywe podarunki.

      Z kolei perła w tym świecie leży ubłocona. Uznana za zło. Bo porusza fotel wygodnisia, zabiera ofiarę pasożytowi, porusza, szarpie, odbiera spokój na zewnątrz – budzi. A gdy przebudzi, zostaje pokój. Wydaje się złem a tam jest dobro.

      Ale wszystko poodwracane.

      1. Sławku, ale Ty płodny jesteś literacko 🙂
        Pisz książkę 🙂
        Marnujesz swój talent

        Zainspirowałeś mnie i zaczęłam słuchac:
        ,,Uzdrawianie z głębi siebie.
        Toma droga do Boga”
        .https://youtu.be/lmTHseLHhnE

      2. Rozmowa fajna, też posłuchałem.

        *

        Co do książek. Jest wystarczająca ilość przekazujących co potrzeba. Pisać dla pisania, w piecu takimi rozpalam.

        Weźmy biblię, prawda z nieprawdą zmieszana. Kiedy jej posmakujesz to i rozpoznasz a resztę odrzucisz.
        Ale gdy szukasz, nie chcesz być w błąd wprowadzona nawet jedną nieprawdziwą informacją, bo to wszystko może zepsuć, jak kropla trucizny wpuszczona w wiadro czystej wody. I tego nie chciałbym dla nikogo, za żadne pieniądze. Chyba że za uznanie, energię sławy za dobrą poradę. Ale do złych porad nikt się nie przyznaje. Poza tym drzew szkoda i mojego czasu.

        A najważniejsze w tym że tego nie czuję. A jeśli nie ma w tym intuicji, żałowałbym decyzji. Nie byłbym sobą sluchając cudzych porad, żyjąc nie własnym a świata życiem. Czego bym innych uczył i siebie nauczył? By olać głos serca i słuchać rad wujków i ciotek?

        Zrobiłem fajną szklarnio altankę ale spierdoliłem jedną sprawę. Nie zrobiłem wywietrznika na górze. Nawet namioty go mają. Myślałem o tym ale posłuchałem czyjejś porady i od rana się z tym gryzę. Dobrze że innych porad tamtego kolegi nie posłuchałem.

        Myślę sobie, że mniejsza o to czy słucham Ducha czy ego. Jeśli Ducha, utwierdzę się w prawdzie a jeśli ego, nauczę się na błędach.
        W obu przypadkach się uczę, rozwijam.

        JA SIĘ NAUCZĘ

        Za to jeśli będę żył podług cudzych porad i dając porady, jedyne czego się uczę – by nie doradzać i pozwalać innym być sobą, cokolwiek to znaczy. Pomimo cudzych porad, są czy ich brak, zawsze kierować się własnym odczuciem.

        *

        Przy okazji, uświadamiając sobie, że to mój błąd myślowy przyciągał do mnie pewne doświadczenia, za tym idzie jeszcze coś. Gdybyśmy żyli swoim życiem a nie cudzym, moglibyśmy w na swoich błędach nauczyć się. Zaczęlibyśmy szanować energię jaką w coś wkładamy i rozliczać czemu ona służy i widzieć czy czemuś konstruktywnemu czy degradacji.
        Gdy doradzamy i ktoś inny cierpi nasze pomysły, my się nie mamy okazji nauczyć. I w drugim nie wzmacniamy poczucia wartości, jego wewnętrznego głosu.

        Tu wchodzi obraz wszelakich zarządców cudzą energia. Defraudują i nic sobie z tego nie robią, bo nie oni ponoszą koszty.
        Kto ich wybrał energetycznie na zarządzających naszą energią, oni? Wątpliwe. Nie jest tak jak z rządem, który jest frakralnym odpowiednikiem ogólnej energi narodu?
        Trzebaby spróbować i zacząć żyć swoim życiem i nie próbować organizować go innym. Zobaczę czy i mnie przeróżne organizacje i dobrzy wujkowie przestaną organizować moje życie.

        Na końcu wszystkim podziękuję za lekcję przebudzenia.

        Nikogo winą nie obarczam. Jestem odpowiedzialny za moje doświadczenia.

    1. iw, jakoś mnie to w ogóle nie dziwi, trumpek jako pierwszy krzyczał, że Jerozolima jest stolicą Izraela. Awatar zastępujący trumpka, który zginął w katastrofie helikoptera, musi odegrać rolę, którą napisali trampkowi. Kolejna marionetka.

      1. Czyli Putek też podmieniony, bo rozwiedziony, zresztą jego była żona oficjalnie przyznaje, że Putin teraźniejszy to nie jej były…

      2. To samo z Gates’em. Teraz ponoć wykupuje ziemię na potęgę, przejmuje kontrolę nad żywnością w ameryce.

      3. To uni wszyscy kurwa podmienieni są… Putin to chyba juz jest szosty egzemplarz. A bidet? Przeciez to chyba nawet nie jest czlowiek. Pytanie, czy to aktorzy z praniem mozoka sa, czy moze juz maja androidy takie cielesne?

      4. „Pytanie, czy to aktorzy z praniem mozoka są, czy może już maja androidy takie cielesne?”.

        Ja bym obstawiał, że przy tej technice to klony, a ta praktyka jest stara jak świat. Piotr pierwszy po europejskich wojażach zapomniał ojczystego języka. 😉

      5. Ale wylapali sporo roznic, na przykladzie putina, tam sie troche uszka nie zgadzaly i inne rzeczy. W przypadku klona cialko by bylo raczej identyczne, no chyba, ze moze wlasnie nie identyczne w 100%… Tak czy siak byloby ciekawie wiedziec, ile jest takich podmiencow, moze wszyscy „wplywowi”?

      6. „Ja bym obstawiał, że przy tej technice to klony, a ta praktyka jest stara jak świat”.

        Dokładnie jest tak, jak zauważasz, drogi Słowianinie.
        Tylko zwykły człowiek ma względnie prawdziwą datę zejścia z tego świata.
        Świecznikowe głowy mające wpływ na losy ludzkości albo kulczykują, albo niezbędność trwania interesów przedłuża im życie, podczas gdy oni sami są już dawno po decyzjach plenarnych obrad robaków, gdzie ustalano, od której strony zacząć rozkład.

        Pszyfótcy mogą też adamowiczować, jak na naszym podwórku.
        To świetna okazja dla przeprowadzenia testu na aktualny stan głupoty gawiedzi, która nie dość, że uwierzyła w kłamstwa, to jeszcze dała zarobić niemałą kasę dla producentów zniczy, paląc je od Bałtyku do Tatr przy wtórze zawodzących lamentów – jak Polska długa i szeroka.

        Przeprowadzanie takich testów od czasu do czasu jest konieczne, ponieważ stan głupoty determinuje wdrażanie w życie następnych oszustw, które z założenia mają być skuteczne.

        Jak dla mnie nie ma znaczenia, gdy chodzi o świecznikowe głowy, czy to jest nadal biologiczny oryginał, czy sobowtór, klon albo zwykły aktor.
        Istotne są idee, jakim służą oryginały, a następnie ich powtórki.
        A idee, wiadomo, są różne.
        Jak np. masowe ludobójstwo, które ma miejsce w ostatnich latach albo siły sprzeciwiające się wobec szatańskiej polityki psychopatów.

        Można sobie zadać pytanie: co by było, gdyby nie Putin i „wojna” za wschodnią miedzą.
        Podejrzewam, że w ciszy i spokoju zamordyzm srowidowy kwitłby jeszcze bardziej w stronę ubezwłasnowolniania i zaprowadzania szatańskich planów nwo.

        Była plandemia i nima.
        To jest w pewnym sensie kluczowe, ponieważ nadal na świecie istnieje bardzo wielu, którzy nie zatracili funkcji samodzielnego myślenia.

        Miłego!

      7. „Ale wylapali sporo roznic, na przykladzie putina, tam sie troche uszka nie zgadzaly i inne rzeczy”.

        Inne rzeczy… aha 🤔 Ciekawe, czy rozmiar chuja się zgadza 🤣

      8. „Inne rzeczy… aha. 🤔 Ciekawe, czy rozmiar chuja się zgadza 🤣”.

        Radek, jak by robili mojego klona, to bym poszedł na całość z rozmiarem, chociaż podobno technika się liczy 🤣🤣🤣🤣✋.

      9. Być może żona Putina, np. po rozmiarze jego penisa stwierdziła, że to nie jest jej prawdziwy Ukochany. Kształt uszu to pikuś, ale jeśli to faktycznie klon, a rozmiar penisa się diametralnie 😁 nie zgadza, to sprawa jest „natury delikatnej” i budzi kontrowersje i szereg pytań, o sens robienia klonów 😲😲😁 Klon nie klon, żona najlepiej wie, z kim jest w łóżku 😁 Żony się nie oszuka 😁

      10. „Radek, jak by robili mojego klona, to bym poszedł na całość z rozmiarem, chociaż podobno technika się liczy 🤣🤣🤣🤣✋”.

        Jest ponoć tajna technika „wibrującej pały” 🤔 burzącej mury i skały 🤣🤣🤣🤣😁
        Czy to prawda, czy mit, nie wiem. Bałem się to sprawdzić 🤣

    1. „Radek, jak by robili mojego klona, to bym poszedł na całość z rozmiarem, chociaż podobno technika się liczy 🤣🤣🤣🤣✋”.

      Pytam czasem mężczyzn – moich dobrych znajomych, którzy mają poczucie humoru podobne do mnie:

      – Co według ciebie jest ważniejsze: wielkość czy technika?

      Po lekkiej konsternacji i chwilowym zastanowieniu odpowiadają:
      – Technika.

      A ja na to:
      – Następny z małym…

      😀 😀 😀 😀

      *******************

      A odnośnie pójścia na całość…

      Rok 2050. Technologia medyczna nie ma najmniejszego problemu z wymianą kończyn, narządów. Są to dosłownie chwilowe zabiegi.
      W klinice zjawia się pan, który chciałby wymienić sobie na większego.
      Recepcjonistka sprawdza w bazie danych i stwierdza, że mają akurat braki w tym asortymencie.
      Ale:
      – Mamy na stanie trąbę młodego słonia. Możemy ją panu przeszczepić. Jeżeli to panu będzie odpowiadało, to i tak proszę zgłosić się za dwa tygodnie. Sprawdzimy czy z przeszczepem wszystko jest w porządku.

      Facet zgłasza się na umówiony termin. Recepcjonista zagląda w komputer i pyta:
      – No i jak pan się czuje?
      – Wszystko w porządku, nawet w najlepszym, ale jest tylko jeden szkopuł…
      – Jaki?
      – Nie mogę wejść do żadnego warzywniaka.
      – A to dlaczego?
      – Bo mój nowy penis bierze jabłka ze skrzynki i wpycha mi w dupę.

      *****************
      Uwielbiam durne kawały!

      Miłego!

      1. Ja się raczej zastanawiam, kto wymyślił pojęcia za duży, za mały, technika lepsza, gorsza.
        Słyszałem i tak i tak, o tej części mego ciała. Więc nie może być jednocześnie taki i taki. Może być za duży dla jednej i za mały dla innej.
        Dla jednego mówię za dużo a komuś innemu jeszcze i to mało.
        Skąd to się wszystko bierze, nie z porównań, osądów?

        Jedzenie spełnia swoją funkcję, gdy służy ciału, utrzymuje go w zdrowiu, przy sile, gdy ciepłe uczucia tym kierują. Ale gdy ich brak i jedzenie staje się bożkiem, przynosi choroby zamiast zdrowia.

        Z seksem nie jest tak samo? Technika, wielkość, czy one podlegają osądowi gdy dwie dusze się łączą?
        Myślę że stają się tak samo ważne dla seksoholika jak procenty dla alkoholika albo kuchcenie dla jedzenioholika.

        Zastanawiam się, kto się powinien zawstydzić. Czy facet, bo ma jakiego ma, czy kobieta której zaczyna brakować podniet, jak soli smakoszowi nadużywającemu przypraw?

      2. Przychodzi facet do lekarza i żali się, że nie ma apetytu. Lekarz pyta, ile posiłków dziennie pan je? Pacjent odpowiada że dwa. Na co lekarz, to niech pan je jeden.

        Jak jestem głodny, to zjadłbym konia z kopytami. Suchy chleb, na surowo warzywa i owoce, orzechy.
        Ale gdy głodnym się nie jest, to zaczyna się wydziwianie, doprawianie.
        Wielkość, pozycje, przebieranie za milicjantkę albo wilka i czerwonego kapturka.

        Wnioskuję że wielkość i technika, to nie problem w seksie a sprawa jest znacznie szersza.
        Umysł z narzędzia dla serca staje się ego bogiem. Dalej z jedzenia służącego nam, robi bożka na którego przeznaczamy zbyt dużą ilość czasu, na pozyskanie i przygotowanie, konsumpcję. Podobnie z seksem itd.
        To robi z nas niewolników. A gdy jedzenie jest bożkiem to trzeba coś z ciałem zrobić, fitnesy, siłownie. No bo żeby mieć seks to o ciało trzeba zadbać gdy się przejadało, zwabić, wyrzeźbić, pomalować tu i tam, pomachać kluczykami od BMW, zając wyższe miejsce w firmie.

        A skoro przy jedzeniu. Ktoś pyta co nas odżywia i sugeruje że miłość.
        Może to wiara nam czyni, wiara w potrzebę jedzenia, to że to nam się spełnia więc mamy ochotę zjeść tzw coś treściwego?

        Seksoholizm czy jedzenioholizm albo alkoholizm lub inny holizm, nie będę udawał lepszego. Po prostu u siebie nie widzimy izmu i denerwuje nas inny izm.
        Nadużywałem jedzenia i spalałem nadmiar w sportach albo na głodówce. Pamiętam jak po jednej ok miesiąca, jakieś kilka tygodni już po głodówce, zrobiłem tyle fizycznej roboty, że do dziś pamiętam. Nigdy przed ani po, nie miałem takiej sprawności i zrobionej pracy, dwa dni jedząc tylko jabłka. Co mi dało tą wytrzymałość? Pewnie oczyszczone ciało też ale dziwnie patrzę teraz na to jedzenie, czy naprawdę tyle go potrzebujemy? I czy potrzebujemy mięsa? Czy to nie wiara nam to czyni?

        Podobnie słyszałem o czasie, że go nie ma. Sam też mam na ten temat teorie ale czy mówimy to bo ktoś nam o tym powiedział, czy z siebie? Bo jeśli z siebie, to czemu wpływa na nas czas którego ponoć nie ma?
        Nie wiem czego to zasługa ale zdarza się że mówią mi ludzie że wyglądam jak 15 lat temu czy coś takiego. Zawsze mi mówili że wyglądam młodziej. Może dzięki temu że nie dbam o czas, nie liczę godzin i lat?
        Lecz czasem czuję się ociężale, więc może to przez nadużywanie jedzenia związanego z kolei z wiarą w to że to ono mnie odżywia no i poprawiam sobie samopoczucie smakami?

        Wiem co zrobię, wpuszczę w to miłość. W sumie już to zacząłem robić, po czym dostrzegać to co tu dziś piszę od rana. Niech więc leczy te kretynizmy dalej.

        Dusze są piękne ale to co robimy z sobą grając role sekso, alko, jedzenio, praco i innych holików, toszto obłęd. Obiad doprawić, trąbę sobie przyprawić. Śmiesznie musimy wyglądać w tym kosmosie.

      3. W filmie „Komornik 2”, który jest filmem akcji z typowo męskim specyficznym i luzackim humorem, Scott Adkins (który tam gra faceta o ksywie French) opowiada swojemu kumplowi Sulinskiemu (zagrał Sulinskiego Louis Mandylor), że kiedy trafił ciężko ranny do szpitala (w pierwszej części filmu „Komornik” jest tam ostra strzelanina z mafiozami), to w szpitalu przyszła do niego śliczna pielęgniarka.

        French (Scott Adkins), powiedział, że zgrabna blondynka, o niebieskich oczach, w seksownym białym pielęgniarskim uniformie.

        Aby go ratować, ta ślicznotka zdjęła mu całe ubranie i całkiem nagi leżał na stole. French (Scott Adkins), powiedział Sulinskiemu, że było mu jednak tam tak zimno, że jego penis, zamiast mieć erekcję, to się strasznie cholernie skurczył. Czuł wtedy konsternację w obecności tej ślicznej pielęgniarki:-)

      4. „Myślę że stają się tak samo ważne dla seksoholika jak procenty dla alkoholika albo kuchcenie dla jedzenioholika”.

        Sławku, TAW poprosił swego czasu, aby nie używać słowa „alkoholik”.
        Sam Sławku napisałeś swego czasu, że używanie tego słowa to osądzanie.

      5. „Seksoholizm czy jedzenioholizm albo alkoholizm lub inny holizm, nie będę udawał lepszego. Po prostu u siebie nie widzimy izmu i denerwuje nas inny izm”.

        Też tak to czuję. Tutaj mamy takie samo zdanie.
        Dopowiem jeszcze, że człowiek staje się zniewolony, nie jest prawdziwie sobą, jeśli się uzależni od czegokolwiek, co przejmuje nad nim władzę i przeszkadza w życiu.

        Seks, alkohol, uciekanie w duchowość, sport, sporty walki/sztuki walki, siłownia, fitness, kompulsywne jedzenie itd. może stać się uzależnieniem dla człowieka, jego nałogiem, jeśli wynika z niskich pobudek. Mamy tutaj Sławku podobne zdanie.

        Podobnie z malarstwem czy komponowaniem muzyki.
        Malowałem kiedyś obrazy olejne (pejzaże, modelki mi pozujące i abstrakcje) i komponuję też muzykę.
        Z własnego doświadczenia wiem, że kiedy miałem wenę do malowania obrazów czy komponowania muzyki, to wtedy malowanie czy komponowanie muzyki było Prawdziwą Szczerą Pasją. Przychodziło to Naturalnie – i pomysły na melodie, i aranżowanie utworu muzycznego się pojawiały błyskawicznie. Nie było to wymuszone przez czynniki zewnętrzne.

        Podobnie jest ze sztukami walki. Jeśli ktoś trenuje hobbystycznie, bo to po prostu lubi, jest to jego Naturalną Pasją.
        Jeśli ktoś trenuje po to, aby być zadymiarzem (a słyszałem o takich kolesiach i miałem z takimi do czynienia w czasach szkoły podstawowej), to jest to zwykłe chuligaństwo. Znałem chuliganów, którzy chodzili w podstawówce na karate, aby potem w szkole prześladować innych chłopaków. W kultowym filmie „Karate kid” jest podobny motyw, gdzie trenujący karate prześladują spokojnego chłopaka w szkole.

        Osobiście uważam, że trenowanie sztuk walki jest bardzo fajne/rozwojowe, jeśli wynika z autentycznej Pasji/Frajdy (przy okazji oczywiste jest, że daje pewność siebie w konfrontacji, bo człowiek wtedy wie, że zawsze się obroni przed chuliganami. Nikogo się nie boję, żadnych zakapiorów).

        Tak samo z malowaniem, rzeźbieniem, komponowaniem muzyki, pisaniem wierszy. Jeśli wynika to z Pasji, a nie z ego, to jest to chwalebne.
        Bycie Sobą to bycie Prawdziwym, Autentycznym. Nie robieniem czegoś na pokaz i na siłę.

      6. …a wszystko to -bo-
        Błąd popełniony ciągnie się do końca życia.
        Ciąg tych samych błędów,
        które popełniają pokrzywdzeni …

      7. „Ja się raczej zastanawiam, kto wymyślił pojęcia za duży, za mały, technika lepsza, gorsza”.

        No ba!!!!!! Pytanie zbędne.
        Przecież do sikania ani rozmiary, ani techniki nie są potrzebne, a jedynie drożność! 😀 😀 😀
        Jak zresztą wszystkich narzundów. 🙂

        Z rozmiarami to jak z ciuchami, akuratnie dopasowany garnitur czy sukienka dobrze „leży” na człowieku 🙂

        „Zastanawiam się, kto się powinien zawstydzić. Czy facet, bo ma jakiego ma, czy kobieta …”

        Przecież wiemy, kochany Sławciu, że temat – jak każdy inny – możemy uznać za tytuł pracy doktorskiej…, albo potraktować go zabawnie, z przymrużeniem oka 🙂

        Trzeba czasem wariować, żeby nie zwariować (to jedna z moich dewiz życiowych).
        Śmiech to zdrowie – każdy chudy ci to powie 🙂 🙂
        Bo przy śmiechu tsza uważać, co by nie ześmiać się na suchy wiór 🙂
        I jeszcze jedna myśl mnie najszła:
        Poczucie humora stroni od dochtora!
        😀 😀 😀

        Miłego dnia!

        PS. U mnie (północ Wielkopolski) lekki mrozek, trochę śnieżku.
        Czy to prawda, że z niedzieli na poniedziałek mają być śnieżyce, zamiecie i spory mróz?
        Mnie tam niestraszne, bo zimę stulecia (noc przedsylwestrową) spędziłam w polu, w bonanzie bez dwóch szyb okiennych!
        Zaspy kilkumetrowe, mrozisko 30 i więcej gradusów!

      8. „Sławku, TAW poprosił swego czasu, aby nie używać słowa „alkoholik”.
        Sam Sławku napisałeś swego czasu, że używanie tego słowa to osądzanie”.

        A bo z lenistwa mi się tak pisało. Będę pamiętał na przyszłość i użyję zwrotu np.: piękna dusza zażywająca alkoholu, w celu doświadczenia energi innych niż pokój.

      9. Wiesz co Krysia z lasu, pisałaś niedawno o sytuacji z mężem w odniesieniu tego co o patrzeniu przez okulary napisałem.

        Wczoraj słuchałem kolegi na necie i zastanawiałem się, czemu widzę coś innego, gdy opowiadał o pewnym wydarzeniu którego był świadkiem. Głowa mi podpowiadała cyrki niestworzone. W końcu się zawiesiłem i spędziłem tak kilka godzin rozpuszczając ciężką energię na sercu. Przyszedł poranek, poszedłem na śniadanie i masz. Ojciec nieporządek zrobił i mama pyta go czy tak to ma wyglądać. On odpowiada, a co za problem to poprawić? Bez myślenia strzeliłem, no właśnie, a co za problem raz po sobie sprzątnąć? I wyszedłem i w tej samej chwili miałem jasność.
        Otóż ojciec zawsze tak postępował. Do mamy mówił, że od tego ma kowal kleszcze. Ma się rozumieć, kowal ręką gorącego żelaza nie tyka i ma od tego narzędzia. Ojciec zawsze uważał, że od pewnych prac są inni, dziadek, mama, my. Zawsze były o to kłótnie. Tzn jak byłem mały to kłótni nie było bo jak bym się odezwał, to opierdol i tekst „a co, korona ci z głowy spadnie?”
        I właśnie w tej chwili zobaczyłem, że on podzielając matriksowe rozeznanie porządku, miał się w rodzinie coś ala król i to jemu korona z głowy by spadła, gdyby raz po sobie sprzątnął albo wykonał inną „haniebną” jak na szefa stada pracę.
        Zmierzam do tego, że z racji własnego programu korony na głowie, widział coś czego w świecie nie było a było u niego. Te kolorowe okulary które kolorują świat. To jest ta projekcja na świat o której de Mello mówił, widzimy rzeczy i ludzi nie takimi jakimi są a jakimi sami jesteśmy.

        Różne rzeczy sobie wmawiałem i wybaczałem i zastanawiałem czemu nic się nie zmienia. Bo u niego wcale zmienić się nie musiało. To ja oddzieliłem np swoje narzędzia by mi nie zatracił i błędem było doszukiwanie się w skali 1:1 tego samego u siebie. To było ale co innego. Właśnie patrzenie na świat przez pryzmat własnych przekonań. I gdy one się zmieniają, to i widzenie się zmienia. Raz widziałem to a raz co innego. Jak świadomość się zmienia i poszerza, to i widzenie też aż do momentu kiedy patrzysz bez okular chyba i zaczynasz rozumieć czyjeś zachowanie i wtedy przychodzi wolność. Znikły też nerwy i można spokojnie odpowiedzieć „no właśnie, a jaki problem po sobie posprzątać?” Czemu wcześniej tego nie widziałem i dawałem się wpychać w poczucie winy, przez co mogłem być wykorzystywany? Bo nie chciałem widzieć. Tak właśnie dziś myślę, nie chciałem. Bo gdybym zobaczył, to by wszystko zmieniło.

        Zanim mi się to objawiło, czułem się nieciekawie. Zobaczyłem siebie wśród psychicznie chorych ludzi zamkniętych w psychiatryku więzieniu o nazwie planeta Ziemia. Taki sam jak cała reszta z jedną różnicą, zacząłem być tego świadomy. Ciężkie odczucie. Wiesz że nie jesteś tu przypadkiem i nikt cię tu nie wtrącił. Jest to miejsce odpowiadające twojemu stanu umysłu. W chwili gdy się reflektujesz, zamierasz. Patrzysz takim dziwnym wzrokiem i nic nie możesz powiedzieć.

        Ktoś powiedział że może 1% mamy świadomych myśli czy doświadczeń. Czym jest reszta? Takim działaniem reakcyjnym, widzeniem w świecie nie tego co tam jest a to co w nas. Tak miałem i ja i dlatego tak traktował mnie w dzieciństwie ojciec. Ile takich komentarzy napisałem patrząc przez kolorowe okulary?
        Tak samo powstało nieporozumienie między mną a przyjaciółką. Ja do niej nie o niej a o mnie a ona do mnie nie o mnie a o sobie, no czyste szaleństwo. Jak tu się porozumieć?
        A weź spójrz z boku na taką sytuację gdzie ludzie o świadomości szaleńców leją się po łbach prawie na całej planecie. No przecież kilometrowym kijem bym tego nie dotknął.

        Dostawałem podpowiedzi, wglądy, żeby sobie pomóc, wyjść z tego psychiatryka, to ja się nimi chwaliłem żeby okazać się mądrzejszym czy coś. Wciąż ten sam obłęd.

        Bardzo chcę widzieć. I myślę że dlatego zaczynam to widzieć. Nie na raz bo by mógł człowiek zawału dostać. Kiedy widzisz gdzie są w człowieku punkty zapalne, których sznurków nie dotykać, co się z człowiekiem dzieje, na co choruje umysłowo, wtedy można nawet przez psychiatryk przejść w miarę bezpiecznie, póki się tu jest. A i gadać by człowiek wiedział co można i do kogo. Bo to jak chodzenie po polu minowym.
        No nic to, niech się stanie jasność.

        Pozdrawiam czytelników i życzę takiego weekendu jakiego chcą.

        A i jeszcze słowo do Melissy. To z biblią to tylko przykład o książce którą większość kojarzy.

        Kiedyś gadaliśmy o ciałach, co z nimi zrobić. Wiecie co? Loto mi to. Gdyby spalenie miało sprowadzić kwaśny deszcz, to zakopać. A gdyby obok głodny wilk miał zagryźć bacy owce, to nie zagrzebywać, wilku rzucić. I beznamiętnie bym se na to patrzył albo zajął się czymś ciekawszym.
        🙂

      10. „Kiedyś gadaliśmy o ciałach, co z nimi zrobić. Wiecie co? Loto mi to. Gdyby spalenie miało sprowadzić kwaśny deszcz, to zakopać. A gdyby obok głodny wilk miał zagryźć bacy owce, to nie zagrzebywać, wilku rzucić. I beznamiętnie bym se na to patrzył albo zajął się czymś ciekawszym.
        🙂”

        Bardzo mi się to podoba, co napisałeś. Pewnie dlatego, że mam takie samo zdanie. Nie słodzę Ci, bo to nie o to chodzi. Napisałem szczerze, co myślę.

        Coś czuję, że my jednak się w większości rzeczy tu na forum zgadzamy/ w sensie myślimy podobnie na jakieś tematy. Nie ze wszystkim musimy myśleć toczka w toczkę, ale sporo Twoich myśli rezonuje też ze mną. Ciekawe.

      11. „No ba!!!!!! Pytanie zbędne.
        Przecież do sikania ani rozmiary, ani techniki nie są potrzebne, a jedynie drożność! 😀😀😀”

        Otóż to! Nie liczy się siusiak 🤔, ale jego wnętrze, czyli osobowość 😁 To co siusiak ma w środku 🤣

      12. Ostro! 🤣 A propo rozmiarów. Duży biust ma Dzika Kim Wilde i do tego ten biust podskakuje w rytm muzyki, a to Wielka Sztuka muzyczna 🤣🤣 Kim Wilde wielką… artystką jest 🤣 Kim Wilde śpiewała za czasów mojej podstawówki. Ona i C.C Catch to były wtedy sceniczne sex-buuumby.

        .https://www.youtube.com/watch?v=Qd1uC7K3KaE

    1. „Wiesz co, Krysia z lasu, pisałaś niedawno o sytuacji z mężem w odniesieniu tego, co o patrzeniu przez okulary napisałem. …”

      No to „pogadam” z Twoim komentarzem. 🙂

      ” … Wczoraj słuchałem kolegi na necie i zastanawiałem się, czemu widzę coś innego, …”

      W necie „są” ludzie przynajmniej dwojakiego rodzaju.
      Ci, którzy są takimi, jakimi są lub takimi, jakimi chcieli by być.
      Jeden wrzucony wpis tego nie odkrywa, ale wiele wpisów i to rozciągniętych w czasie „daje” człowieka na tacy.
      Oczywiście ludzie (w tym ja) się zmieniają, ale osobowość, wnętrze bardzo powoli.

      „Dlaczego to lub tamto ktoś pisze?” – to takie najprostsze pytanie.
      Odpowiedź bywa całkiem inna niż zapodany tekst.
      Albo liniowa z człowiekiem.

      ” … Zmierzam do tego, że z racji własnego programu korony na głowie, widział coś, czego w świecie nie było, a było u niego. … ”

      Tu się z tobą do końca nie zgodzę.
      Każda istota żywa z racji utrzymywania siebie przy życiu poprzez pobieranie energii z zewnątrz dba w tym procesie o jak najbardziej oszczędne zużycie energii własnej (bo czymś trzeba przetworzyć potencjał pobrany; zasymilować, przystosować).

      Koronę wszyscy chcą mieć, czy to ludzie, czy zwierzęta, a nawet rośliny „walczące” o skrawek ziemi i przestrzeni ponad nią.
      Gdy chodzi o ludzi; nie ten jest królem, który sam włożył sobie koronę, ale ten, który różnymi zabiegami (tradycja-kanon społeczny, wygoda, manipulacja) otoczył się ludźmi, którzy tę koronę mu włożyli na głowę.

      Cały świat opiera się o pobieranie, zabieranie energii, życie na czyjś koszt. Najświętszy żyje kosztem tego, co zrodziła nasza planeta.

      W kontekście relacji ludzkich jednym z największych przebudzeń jest właśnie nie nakładanie komuś korony.
      To jest niesamowite, przez jakie piękne doświadczenia człowiek przechodzi (do skutku) aż zrozumie, że czyjaś wolność kończy się tam, gdzie zaczyna moja.

      Zwykliśmy narzekać na „królów”, ale to nie oni siebie stworzyli.
      To stworzyła ich tradycja, którą przyjmujemy bez refleksji, to stworzyło ich nasze „tak”.

      „To jest ta projekcja na świat, o której de Mello mówił, widzimy rzeczy i ludzi nie takimi jakimi są, a jakimi sami jesteśmy”.

      Szkopuł w tym, że wszyscy ludzie tak patrzą i każde to „jakimi sami jesteśmy” nie jest czymś negatywnym, ale złym jest pozwalanie na przesadne patrzenie własne cudzym interesem, czyli oddawaniem swojej energii.

      O to się przecież opiera całe piekło na ziemi: władza, kontrola, wysys.
      Czy to wśród znajomych, czy w rodzinie, czy w państwie ktoś nad kimś próbuje roztoczyć władzę dla energii.
      Czy on jest winny temu stanowi?

      Pójdźmy na zwykły (niezwykły) spacer na łono Natury.
      Przyjrzyjmy się jak rośliny walczą o kawałek przestrzeni dla siebie.
      Robią to CODZIENNIE, przez okrągły rok.
      Żyją w symbiozie z innymi przedstawicielami flory i fauny.

      Dlatego, że dbają o własne życie (przestrzeń prywatną) przez cały czas, nie wiedzą, czym jest wolność z niewoli.

      Człowiek robi sobie przerwy w dbałości o własną przestrzeń, stąd jego dzieje to niewola, wyzwalanie się, niewola, walka o wolność i tak w kółko do usrania aż po dzisiejszy dzień.

      Skąd wyłania się władza i wysysacze?
      Wymyśliliśmy cuda nie widy łącznie z cwaniakami z Kosmosu.
      Władza i wysysacze wyłaniają się z naszych najbliższych środowisk: znajomych, bliskich, którym nakładamy korony, oddajemy za friko swoją energię.

      To na naszych podwórkach zaczyna się podział.
      Żeby mógł zaistnieć „król”, musi wpierw pojawić się podwładny.
      Nigdy na odwrót.

      Też podobnie jak ty, Sławku, nie urodziłam się z tymi mądrościami.
      Życie je unaoczniło.

      Miłego!

      1. „To na naszych podwórkach zaczyna się podział. Żeby mógł zaistnieć „król”, musi wpierw pojawić się podwładny.
        Nigdy na odwrót”.

        Dopóki się nie zobaczy, to i nie zrozumie, że kat i ofiara jest w tym samym umyśle jednym programem. Chcesz jeździć na wozie, to przyjdzie czas, że go i pociągniesz, by móc posmakować takiego pomysłu.
        Umysł oddziela te doświadczenia od siebie, bo nie widzi, że źródłem dwóch stron monety jest jedna myśl, jak kury i jajka, które też powstały jednocześnie.
        Jeśli widzisz je jako jedno doświadczenie, wyszedłeś poza dualizm.

        Kiedy świadomość jest na poziomie dualizmu, czyli również widzenia przyczyny i skutku w oddzieleniu od siebie, to nie zrozumie świadomości, która widzi je jako jedno. Dopiero wtedy znika poczucie dobra i zła, pozytywu i negatywu, gdy dwa końce kija stają się jednym doświadczeniem oraz jednym z tym kto to doświadczenie wprowadza w życie, ręką i myślącym.

        Był czas, gdy myślałem, że mogę coś wytłumaczyć. Będę się musiał z tym pogodzić, bo nie zawsze i nie każdemu.

        Wczoraj np odwiedził mnie kolega z innego województwa. Przyłączył się i drugi. Tym razem nie zacząłem mówić do nich swoim językiem, bo czułem że to nie ma sensu. Głównie przysłuchiwałem się rozmowie, a po czasie dostałem wiadomość, że to był czas mile spędzony w moim towarzystwie. I w tej chwili przypomniały mi się słowa osób, które o tym mówiły, że nie będziesz musiał nic mówić i ludzie nie będą wiedzieć czemu, ale będą się dobrze przy tobie czuć. Widzę to, i jak to działa, w obrazach, jakie mi przychodzą.

        No cóż, tak jak wspomniałem, próbowałem mówić o różnych rzeczach, a część z nich wychodziła poza dualne postrzeganie świata i wtedy rzadko bywałem zrozumiany. Miewałem i w tym temacie wglądy, ale jak zwykle, jak dotychczas, nie byłem skupiony, by wprowadzić je w swoje życie dla jego ulepszenia, a marnowałem czas na chwalenie się nimi, by usłyszeć ochy i achy.

      2. Te dwa widzenia różne od siebie jak odwrócone piramidy, to nie tylko myśli ale i cały szereg idących za nimi działań. I te działania będą od siebie tak samo się różnić. Dlatego powiedziano, że na Ziemi będzie okres kiedy będą żyć ludzie w dwóch różnych światach i wcale nie myślę o świecie ludzi dobrych i złych,
        lecz nie widzących zła, pozostających w pokoju, oraz widzących zło i dobro i walczących ze złem.

        Bóg nie widzi zła, bo go nie ma i dlatego nie reaguje na nie, co wywołuje w ludziach przeróżne pomysły, jakoby był bezduszny, sadystyczny, miał gdzieś ludzkość.

        Dopiero wyjście z dualizmu i patrzenie z innego poziomu przynosi wiedzę, że jest, kocha ludzi i chce dla nich jak najlepiej, oraz urządził to tak by tak naprawdę żadnemu z jego dzieci nie stała się krzywda i wszystko skończyło się dobrze, co poza czasem już musiało się wydarzyć.

        Jedno widzenie przynosi pokój.
        Drugie, dualne widzenie ten pokój odbiera.

        Oba światy na siebie tutaj wpływają, bo nieświadomość stymuluje budzenie się a budzący wprowadzają coraz więcej światła, wyższe wibracje (patrz rezonans szumana) które z kolei albo przynoszą więcej nieba budzącym się, a na zatwardziałych działają tak, że czują coraz mocniejszy nacisk energetyczny, jakieś nieokreślone rozdrażnienie (jak wirusy w wysokowibracyjnym ciele) czują się coraz gorzej i popadają w większy obłęd. Ten obłęd niesie czyny i znów popycha budzących się i tak w kółko ale za każdym razem przyspieszając budzenie się u jednych i odpadanie z tego planu drugich. Wialnia ruszyła. Plewy będą odwiane a pozostaną ziarna, które plew się kurczowo nie trzymają.

      3. Widzenie na dwóch różnych poziomach przynosi wiedzę, przy czym jeśli widzi się z niższego poziomu, to ma się pełnię wiedzy z tego poziomu – pełną szklankę.
        Nie da się do tej samej szklanki nalać jeszcze raz do pełna, jeśli wprzód jej się nie opróżniło, czyli nie porzuciło dotychczasowej wiedzy – nie opróżniło szklanki.

        Wiedzieć trochę mniej, to znaczy zrobić trochę miejsca na wyższą wiedzę, wgląd w inny poziom.

        Ci którzy uważają się za najmądrzejszych, często mają matriksowe wyższe wykształcenie, ale nie jest to regułą, ich ego jest nadęte do granic możliwości szklanki, oni mają przekichane, bo nic nie dojrzą. Jednak ich pełna szklana wiedzy niższego poziomu przynosi im piekielne doświadczenia, po których przychodzi czas przesytu cierpieniem, po którym ego ustępuje deczko, robiąc miejsce wyższej wiedzy, światłu i tak po trochu po trochu, aż decydujemy się odpuścić sobie całkowicie swoje wiedzenie – zwolnić całe miejsce w szklance na czystą wodę.

        Anastazja ładnie o tym powiedziała, że mądrość pojawia się wcale nie z uzyskaniem większej ilości dyplomów. „Kończycie szkoły wyższe, po czym uswiadamiacie sobie, że były niższe”.
        A drogę do mądrości widziała w człowieku ogrodniku w chwili, gdy stoi z wyciszonym umysłem zapatrzony gdzieś w dal w pustkę.
        Profesor ma pełną szklankę, a ten prosty chłop ją właśnie opróżnił i nadstawił do polania. Ten który polewa, Jego o to prosić nie potrzeba, na nic nie musimy zasługiwać, niczego zdobywać. On cały czas stoi chętny polać, ale nie ma do czego, jeśli się nie zrobi samemu miejsca w swej szklance.
        „Wyrzuć śmieci” mówi Sokrates do Dana Milmana w „Sile spokoju” – czyli opróżnił szklankę, zrób miejsce w umyśle na nową wiedzę. Aż takie oświecenie jest proste. Trochę mniej pychy, dumy, arogancji, ignorancji. Wiedzieć troszkę mniej i drzwi zostają uchylone i wpada trochę światła.

        Mniejsza o słowa, ważniejsze czy stoi za nimi energia osądzenia, a więc wiedzenia, pewności że się wie – moja szklanka zapełniona i brak miejsca na niedualne widzenie.

        Jednak można mówić i pamiętać, by samemu uczyć się z tych wglądów. Teraz czuję się dobrze, więc pisanie leci z pełni i możliwe że jest ktoś komu to może pomóc. No cóż, jak we wszystkim trzeba odzyskać równowagę i patrzeć czy nie jest się w dołku i nie szuka się w pisaniu czegoś co chumor poprawi. Ale to już tak na boczku dopisek gdyby ktoś pomyślał o sprzecznościach w moim pisaniu. Widzę jeszcze kilka takich miejsc, które zdają się nawzajem wykluczać i uprzedzając ewentualne uwagi, zapewniam że ich akurat w tych miejscach nie ma, aczkolwiek patrząc z innego poziomu, wydawać się może coś innego. No ciekawe.

      1. 🌙 🌎 – odwracacze uwagi – rozpraszacze uwagi.
        Uważność …cza…cza..cza.. ♠️ ♣️ ♥️ ♦️

      2. „Dopóki istnieją kable, jesteśmy ewolucyjnymi jaskiniowcami”.

        Masz Tawcio całkowitą rację.
        Tak na prawdę to przez ostatnie kilkadziesiąt lat niczego mądrego dla polepszenia życia ludzi nie wymyślono.
        Stworzono jedynie cyfryzacje, by codziennie zaglądać do dupy każdego człowieka i przy okazji smażyć jego mózg.
        Co to za wygoda z wszystkimi urządzeniami, gdy trzeba zap….ać na ich pobór energii i liczyć się z tym, że trza co rusz kupować nowe, bo nie spełniają wymogów „nowszej” posranej technologii?

        Ludzie zamiast porozmawiać z drugim człowiekiem, albo mu pomóc w razie potrzeby, czekają z włączonymi komórkami, by sfilmować kota srającego na poboczu drogi.
        No tak!

        Miłego!

    1. Miałem kiedyś do czynienia z taką maszynką Droga Justyna. Nie jest to jakaś zaawansowana technologia, myślę, że można by było zrobić to na mniejszą skalę samemu w garażu. Bezprzewodowe są, ale nie dla nas. 😃

  3. Oglądam „The Truman Show” po raz kolejny … arcydzieło … I powtarzam tym zakulisowym obłąkańcom WON! WARA! PRECZ!
    Acz nie chcę ich zasilać i dostarczać papu.

  4. To, że Buddzie „odwaliło” i zostawił najbliższych samych sobie, no cóż, oni są ofiarami jego decyzji.
    A co do słów Jezusa z ewangelii św. Mateusza, możemy tylko wierzyć lub nie, że Jezus to powiedział w przeciwieństwie do obecnych czasów, gdzie wszystko co oficjalnie lub po kryjomu na taśmach jest uwiecznione i opublikowane (czarno na białym).
    Myślę, że Jezus Chrystus wypowiadając te słowa, nie miał na myśli opuszczenie chorych lub będących w potrzebie rodziców, braci czy sióstr. On także stosował się do Dziesięciu Przykazań Bożych.

  5. Buddy nie znałam, a w religię nie wierzę i jakkolwiek każdy niech własną ścieżką idzie, po mojemu buddyzm to już komercja. Jednakże odniosę się do tych słów:

    „I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy”.

    po mojemu
    Zostaw słowa przekonania matki ojca dziada pradziada oczyść umysł żyj własnym życiem, a ich oddaj im, opuść dom mentalu. Co do dzieci powiem tak, rodzic jest opiekunem, nie właścicielem czyjegoś życia, tyczy się to również rodziców i innych. Czy wy chcielibyście, aby ktoś wami zarządzał całe życie? Pewnie nie. To idzie w dwie strony. Oddaj wolność bratu siostrze matce ojcu dziecku.

    To tak przy okazji, bo weszłam by się czymś podzielić. Na co spojrzałam troszkę z innej perspektywy
    Ofiara . Niewolnictwo itd itp
    Co jeśli spojrzysz na sytuację tak . Dzięki moim przekonaniom o mojej bezsilności stworzyłam w innych przekonanie że mają nade mną władzę co za tym idzie dalej oni nie mogą się rozwijać przez to bo ich ego tak zostało nadymane że nie widzą programu za tym stojącym , czy nadal czujesz się ofiarą ? Czy może twoje przekonanie się rozbiło i zaczynasz rozumieć że dopóki ty się nie zmienisz oni też nie mogą .

    Gdy jesteśmy w sytuacji w której chcemy coś zmienić ale nie za bardzo wiemy jak, bo na dany moment brakuje nam odpowiednich narzędzi , wtedy powstaje w nas uczucie dyskomfortu , porażki , ograniczenia które wytwarza iluzoryczny stan zniewolenia . Innymi słowy mówiąc
    Stan niewolnictwa to stan naszych ograniczeń .

    I tak na koniec zacytuje wam coś co ciągle mam w tyle głowy .

    Jedni będą wam pomagać inni przeszkadzać . Jedni będą was kochać inni nienawidzić , stań z boku i przyjrzyj się tej grze a zobaczysz o co tak naprawdę w tym chodzi .

    Życzę wszystkim dużo spokoju , odkrycia siebie oraz wszystkiego tego co dla was jest ważne .

    1. Droga Myśląca Inaczej – to wszystko proGram
      Blokady na Nasz rozwój. Wymuszanie .
      Motanie się w tym miszmaszu do czasu aż się połapiemy.
      Żeby wyjść na wolność trzeba odejść i puścić wolno
      co tam Nam szkodzi. Odejść i nie wracać.

  6. Witam wszystkich PARAFIAN, którzy nigdy w swoim życiu nie przeczytali ze zrozumieniem biblii (w tym NT), powiększając tym samym zdurniałe stado OWIEC prowadzone przez A-NUN Rhezus minus kapłanów zwanych WILKAMI w owczych skórach. Oto historia jednego z tych iluminowanych, lucyferycznych, którego okrzyknięto bogiem w ludzkim ciele tzw. świetlistym – CHRYSTUSEM na podstawie biblii i zachowanych źródeł historycznych (jak „Wojna żydowska” Flawiusza).

    .https://youtu.be/mfOFTWg6JW0

    Na kanale YT Pawła Szydłowskiego istnieje rozszerzona 5 odcinkowa wersja dla cierpliwych
    WESOŁYCH ŚWIAT NARODZENIA CHRYSTUSA…

    1. Dobrze jest nikogo nie słuchać, w sensie, aby nie mieć żadnych autorytetów poza sobą. Nikogo już nie słucham na YouTube, z Ludzi tzw. przebudzonych. Szanuję tych Ludzi i ich punkt widzenia (niektórych nawet lubię), ale podjąłem taką Radykalną decyzję tygodnie temu, aby iść już swoją drogą w Życiu na Maksa, czyli, aby nie sugerować się opinią innych istot, nawet tych Zacnych. Monikę Rajską nadal subskrybuję na swoim profilu YouTube (co widać), bo mam Sympatię dla Niej i ją lubię. Uważam, że fenomenalną pracę Monika robi i pomaga tym innym.

      Jednak ja osobiście nie chce już słuchać i oglądać, nawet tych, dla których mam uznanie.
      Szydłowskiego też kiedyś oglądałem i innych prawiących o Biblii. Bardzo dobrze, że są tacy Ludzie jak Szydłowski „drążący te tematy”.
      Jednak zdecydowałem się zaufać jedynie Sobie i widzę tego efekty.
      Na YouTube to teraz tylko oglądam sztuki walki/treningi i słucham muzyki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s