Budda porzucił żonę i małego synka, biblijny Jezus – za, jak zawsze, mgliste obietnice bez pokrycia – nawołuje do życia w nędzy i zrywania organicznych więzi z Rodem.

„I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy” (Mt 19, 29).

I co Wy na to?…

~ Taw

Reklama

302 myśli w temacie “Budda porzucił żonę i małego synka, biblijny Jezus nawołuje do zrywania organicznych więzi z Rodem

  1. TAW zawsze da radę, ale wspierajmy TAWa jak Naszego Przyjaciela. Jestem Zaszczycony i Wzruszony, że w tym wcieleniu spotkałem TAWa.
    Z TAWem mogłem wiele razy pogadać przez telefon i być Sobą.

    Nawet jeśli my wszyscy tu na forum mamy w czymś odmienne zdania, to doceńmy to, że TAW, jako admin Nas tu zebrał.

  2. „Biada nam na te nasze pany. Prawie nas łupią jak barany”.

    „Jak tylko mogą, lud ubogi skubią.
    Pan jest jak wilk, my jak stado owiec”.

    O szlacheckim wyzysku i życiu polskich chłopów
    pisze znacznie szerzej na kartach książki

    https://wielkahistoria.pl/zapomniane-obowiazki-polskich-chlopow-panszczyznianych-wymagano-od-nich-znacznie-wiecej-niz-fizycznej-pracy/?utm_source=push&utm_medium=push

    „Ludzka Raso Powstań z Kolan” – David Icke

    1. Właściwie o to pokłóciłam się ostatnio z kimś.
      Bo bardzo prosto zostać oświeconym, będąc młodym facetem bez zobowiązań (jak obaj tzw. bogowie powyżej oraz mój adwersarz). Ma się czas na rozkminy, można lewitować nad ziemią i upajać się własną zajebistością i byciem ponad.
      Tylko jak zasłużyć na miano „oświeconego”, ogarniając niepełnosprawne dziecko, chorego seniora, Męża, dom, pracę i zwierzęta przy końcu roku i schyłku epoki?
      Pozwoliłam sobie na chwilę zmęczonej, rozżalonej szczerości i dostałam w odpowiedzi właśnie taką pop papkę duchową: zostaw to, nie przejmuj się, itp.
      Są dni, kiedy moja dusza lata.
      Są takie, kiedy codzienny kierat tę duszę przydusza.

      Dawno wymyśliłam teorię, że wszelkie imprezy kościelne cieszą się większą popularnością u kobiet, bo w czasach np. mojej babci, ta godzina w murach świątyni, to była jedyna chwila, kiedy nikt nic od niej nie chciał 😉

      1. Moją dzisiejszą mszą poranną było latanie na łopacie 😉 dwie godziny i wszystkie ścieżki, jak ta lala.
        A kury jakie zadowolone, że nie muszą brodzić po kuperek w śniegu 🤣🤣🤣
        Odśnieżanie też jest formą medytacji

      2. „Odśnieżanie też jest formą medytacji”.

        Dokładnie. Pracowałem kiedyś przy odśnieżaniu (miałem taki epizod w Życiu) i świetnie się czułem duchowo i fizycznie. Dziwne, ale sprawiało mi to dziką frajdę, kiedy odśnieżałem łopatą. Wypoczywałem mentalnie przy tym. Czułem się wyluzowany. Nie traktowałem tego jako pracy, ale nawet jako trening, ha ha. Dwa w jednym, praca fizyczna i mentalne wyciszenie umysłu.

      3. „Bo bardzo prosto zostać oświeconym, będąc młodym facetem bez zobowiązań (jak obaj tzw. bogowie powyżej oraz mój adwersarz). Ma się czas na rozkminy, można lewitować nad ziemią i upajać się własną zajebistością i byciem ponad.
        Tylko jak zasłużyć na miano „oświeconego”, ogarniając niepełnosprawne dziecko, chorego seniora, Męża, dom, pracę i zwierzęta przy końcu roku i schyłku epoki?”

        „Albowiem pierwsi będą ostatnimi, a ostatni pierwszymi”.

        A co do kibla na zewnątrz, kiedyś wpadło mi do głowy takie coś: czy na pewno powinniśmy mieć kibel w domu? Czy aby nie jest to dobre, że robimy to w domu?

    2. „Tylko jak zasłużyć na miano „oświeconego”, ogarniając niepełnosprawne dziecko, chorego seniora, Męża, dom, pracę i zwierzęta przy końcu roku i schyłku epoki?”

      Babo z lasu, to właśnie Ty jesteś prawdziwie oświecona i święta duchowo, bo żyjesz realnie, stawiasz czoło sprawom w realnym Życiu.
      Trzymam za Ciebie kciuki i kibicuję.
      Samego Dobra Dla Ciebie.

      1. Dziękuję Mt za te wirtualne głaski. To takie serdeczne. Dziękuję.

        Ja nie czuję się oświecona i święta. Staram się być w drodze do.
        Kiedyś rozmawiałam z kimś o potrzebie spowiedzi. Nie czuję takich potrzeb. Staram się żyć dobrze, nie czynię złego świadomie, a za mimowolne przepraszam, bez problemu, że mi korona z głowy spadnie. Czy to oświecenie i świętość? Już chyba bardziej jest to po prostu norma człowieczeństwa, tak jak ja je pojmuję.
        Najważniejsze (reko)lekcje w życiu dostawałam nie od teologów, czy znawców Gurdżijewa, a od Zwykłych Ludzi.

        Jednym z pierwszych moich przebudzeń anty KK było zetknięcie na religii z opowieścią o ofiarowaniu Izaaka. Miałam może 10 lat i do dziś pamiętam swój szok, że nikt w tej opowieści nie widzi okrutnego wypaczonego żądania krwawego bożka. To ma być droga do oświecenia? Brrr

  3. Splątanie kwantowe.
    Para zakochanych – niezwykła więż .
    Oboje wzajemnie wiedzą co dzieje się z drugim.
    Pojawia się przymus kontaktu i wzajemnie.
    Skąd się to bierze ?
    Splątanie kwantowe.
    Holograficzny Świat .
    To jest to co tzw…kapłani przed Nami ukryli i jadą na oszustwie nieustannie coraz bardziej przyspieszając i fundując Nam jazdę bez trzymanki.
    Kto się w takim ferworze połapie ? No kto?

    Jak nie spoczniesz i się nie wyciszysz to nie zakumisz.

    Wiedza kapłanów stała się tajemnicą,
    służącą do zdobywania władzy nad ludźmi.
    Oświeceni kapłani, to potwory chroniący swoją wiedzę
    i linię krwi.

    ”Kult Śmierci i złota era człowieczeństwa.”

    https://mistrzyaan.com/2017/12/29/kult-smierci-i-60-tysiecy-lat-klamstw/

  4. Pokój domowi Twemu TAW-ie
    Czy rozmyślisz czym jest grzech pierworodny w XYZ (krzyż doświadczeń śmiercią połączony)?
    AS

      1. 12:12 – przeczytałam Twoje słowa przed chwilą i poczułam niezmierne wzruszenie… Zdrawiam wszystkich❤

      2. John Veto uważa (twierdzi, że samo Źródło mu to powiedziało/objawiło, kiedy poprosił Źródło o informacje), że w Ludzkim życiu nie chodzi wcale o ROZWÓJ (nauka new age, czyli o dążenie do rozwoju), ale O DOŚWIADCZANIE !!! przez Źródło. Źródło/Rdzeń chce po prostu doświadczać. Rozwoju Źródło nie potrzebuje, bo Źródło/Rdzeń zna każdy możliwy scenariusz, jest Architektem wszystkiego.

        Jest to straszne i przerażające, ale John Veto może mieć akurat rację w tej kwestii. To może być taka brutalna prawda bez new ageowego lukru, bez Biblii etc.

        Dlatego ja nie uznaję żadnych Jeszuów, Buddów itp. zewnętrzności, bo według mojego czuja oni też są „grą Rdzenia/Źródła”. Religie, Biblia, Księgi natchnione/święte, teorie fizyków kwantowych i new age szeroko rozumiany, to według mnie to „ta sama gra”.

        Tylko Sobie mogę Ufać.

      3. Uważajcie na tych ju tu bowych głosicieli.zwłaszcza tych, którzy mówią, że źródło coś im powiedziało. Wypadałoby się ich zapytać co to za źródło?? Skoro, fakty są takie, że to prawdziwe źródło, każdy żyw ma w sobie. Skoro on widzi taki obraz źródła, to jedynie ujawnia to co ma w sobie.

        zdrawiam

      4. Tak, istoty mocy to nie gwiazdorzy. Przecież ci gwiazdorzy nawet nie ukrywają skąd pochodzą ich przekazy – z zewnątrz!!!
        Co sobie wy kreujecie to dostaniecie. Skoro ktoś da się przekonać, że stwórca to tyran, no cóż, to mu się spełnić może….

        zdrawiam

      5. Wiek, za wiekiem a kandydatów na panbuka nie ubywa.
        Perfidię czuć z daleka: podać się za panbuka i wmówić podwładnym, że tak być musi.
        zdrawiam

      6. Mam własne wglądy. Nie słucham już ani Johna Veto, ani nawet Moniki Rajskiej, ani Ciebie jon, bo uważam, że też się mylisz. Na temat Rdzenia/Źródła doszedłem do własnych wniosków, o czym też nie chce pisać.

      7. „Perfidię czuć z daleka: podać się za panbuka i wmówić podwładnym, że tak być musi.”

        Zara zara, panie jon, nie galopuj tak. Akurat ja Johna Veto słuchałem, więc wyczuwam, że to nie jest zły człowiek. John Veto ma własne zdanie, ale nigdy nie wyczułem w Nim jakiegoś despoty i panbuka. Bardzo dobrą robotę robi. Jednak nie ze wszystkim się z Johnem zgadzam. Z Tobą też jon się nie zgadzam, o czym uczciwie napisałem. Nie jesteś dla mnie żadnym autorytetem.

      8. „a my mamy swój rozum”

        Właśnie, swój rozum. Szanuję i mam uznanie dla Johna Veto i jego pracy na YouTube (fajny Gość z Johna, chętnie z Nim piwko wypiję), super Zacnego Witka Tylkowskiego, Gracjana z TwojaNowaŚwiadomość i Pięknej Moniki Rajskiej o RAJskich błękitnych oczach, ale już odciąłem tę pępowinę. Jestem Uparty i dlatego muszę tylko słuchać Siebie, tak Uczciwie. Od lat słyszę te stare teksty „byle do wiosny”, to jest nudne, jak film klasy B nawet z najlepszymi sztukami walki:-)

      9. „Tak, większość jutubowców to delegatura Obcych”.

        Jednak nie sądzę, aby akurat John Veto był kimś takim na YouTube. Nie wyczuwam tego w Nim. John Veto ma swoje poglądy, Monia Rajska ma swoje, Witold Tylkowski swoje, Gracjan swoje, jon na forum ma swoje i ja Mtw swoje. NŚ ma też swoje.

      10. „Ale to piękna ewolucyjna dusza i kiedyś walniem pyfko 😉”

        Witek to zajefany Wyluzowany Gość ze Wspaniałym głosem. Też chce się z Nim napić piwka:-) Chciałem nawet do Szczecina pojechać.

        Mam swoją listę, oprócz TAWerniaków oczywiście.

        To piwo mogę postawić tez Gościom, którzy mnie w czymś inspirują.

        Scott Adkins, bo to Scott mnie zainspirował do sztuk walki, abym trenował.
        Gary Daniels, ale On abstynent, więc mogę mu kupić oranżadę firmy Hellena:-)
        Alan Wilder, mój ulubiony ex muzyk Depeche Mode
        Jean-Michel-Jarre

      11. Aha, piwo to obowiązkowo chce wypić z chłopakami z mojego ulubionego zespołu muzycznego De/Vision, ale oni to po koncertach w Polsce lubią wypić. Za kołnierz ponoć nie wylewają. Piją z fanami i to Piękne. Ze Steffenem chcę kiedyś pogadać o Hitlerze 🤣 Albo nie, nie będę Steffena stresował 🤣

      12. Mtw, ale żeś się rozpisał;)
        Wszystkich wątków mogę słuchać odrazu nie wyłapać.
        Odnośnie tego panbuka to akurat nie miałem na myśli JV, chodziło mi tu o tym co napisał Taw, że wiele ras… co się tutaj pcha.
        I bardzo dobrze, że nie jestem dla Ciebie autorytetem. I odrazu podkreśle, że nie chce być dla nikogo autorytetem. Autorytet to kolejny matryxowy program.

        Jeśli już szukać jakiś autorytetów to na pewno nie na zewnątrz. Zakładam, że jesteś zrodzony. A więc posiadasz serducho, i to ono powinno być tym kompasem, prowadzącym do celu.

        Monika, John, ja, ty Mtw, każdy z nas podąża swoją własną indywidualną drogą. To, że nasze poglądy nie są identyczne, wcale nie znaczy, że musimy być wrogami, skakać sobie do gardeł itp. Monika, John, czy ty Mtw pozwalacie mi spojrzeć na dany aspekt z różnych perspektyw. I za to wam dziękuję.
        I tak na koniec, proszę nie pisz więcej do mnie/o mnie panie. Bo się pogniewamy;)
        Z natury wszyscy równi jesteśmy, i niech tak pozostanie.
        zdrawiam

      13. „I tak na koniec, proszę nie pisz więcej do mnie/o mnie panie. Bo się pogniewamy;)”

        Super sprawa jon. Bardzo mi się podoba takie podejście.
        Kiedyś może jakieś piwko wypijemy. Byłem dzisiaj w Pubie wieczorem, ale pustki były. Wypiłem jedno piwo i wyszedłem z tego lokalu. Ani Dziewczyn Gorących, ani Zakapiorów typowo Pubowych. Nudy jak flaki z olejem, kuźwa mać. Jednak kryzys jest. Grobowa atmosfera, bo Ludzie nie chodzą do lokali. Przyszedłem do mieszkania i na forum wszedłem:-)

      14. „Jeśli już szukać jakiś autorytetów, to na pewno nie na zewnątrz”.

        Dokładnie jon. Wszystkich swoich tzw. idoli, Ludzi którzy mnie w jakiejś dziedzinie zainspirowali/popchnęli w czymś, traktuję „jako swój produkt”. Uważam, że to ja w jakimś sensie ich stworzyłem dla Siebie. Kochałem kiedyś dynamiczną hożą Dziewczynę, która lubiła filmy akcji i to dzięki Niej poznałem aktora sztuk walki, Scotta Adkinsa, którego polubiłem. Uważam jednak, że to moja Wyższa Jaźń to wszystko zaaranżowała, abym zajął się sportem i jako mężczyzna trochę zhardział. Zanim poznałem Ukochaną, to jedynie malowałem obrazy i nie ruszałem się raczej. Byłem leniwy. Uważam, że to moje Wyższe Ja zaaranżowało to wszystko, abym odkrył, że sztuki walki są moją wielką pasją. Wcześniej poznałem też inną kobietę, która lubiła Przemka Saletę i kickboxing. No ku.wa to nie może być przypadek, że akurat takie Dziewczyny często poznawałem na swojej drodze. Wyższe Ja działało w moim interesie. Jestem romantyczny facet (artystyczna dusza), ale mam w sobie też Bad Boya, takiego zakapiora, i to kocham w sobie. Prawdopodobnie byłem w innym wcieleniu Wojownikiem. Czuję to. Mam dwie natury w sobie. Łącze je.

      1. Jon, Mtw, tak to jest to co mowicie, kazdy zrodlo ma w sobie, moze pogadac ze swoja jaznia, przededukowac sam. (Dajcie spokoj z grzechami pierworodnymi, niech nimi zyja ci, co ich wymyslili). Ale jak Ci ktos z zewnatrz, to jest to ktorys z kolei Bog, co sie mu zdaje, ze jak tyle milionow byl bogiem, to moze byc nadal, no NIE, NIE I JUZ. Naturalne prawo Wszechswiata jest proste; Nie rob drugiemu,cco ty bys nie chcial, zeby tobie zrobiono. Nie krzywdz i nie daj sie krzywdzic. Wiec idac ta zasada doswiadczalibysmy samego tzw. dobra. We wszechswiecie sa istoty, ktore maja tyle algorytmow, ze wyzej nie podskocza, zerujac na innych zyjac w ciaglym strachu i strach siejac. Jest czas teraz na nasze Nie, bo my mamy ich duzo wiecej i potrafimy zyc nie zerowac. Mamy sie wspierac jak ktos faktycznie tego potrzebuje i chce. Nie pomagac, „kozie tak pomagali ze jej ogon urwali” – moja mama tak zawsze mowila. Pomocy, a za chwile po mocy, naszej mocy. Jednak jezyk polski jest cudnie obrazowy. Otaczajmy sie dobra energia, budujmy wlasne matrixy, z dobrej energii, jak bedzie nas duzo, zaczna sie energie przenikac i zlewac i mamy wlasny elegancki matrix, a wtedy bogi magą nam naskoczyc. Bede to teraz powtarzac, tworzmy zawsze zabezpieczenia energetyczne wokol siebie, wokol swoich bliskich. Chocby wyobrazajac sobie, ze stwarzamy kopule ze swiatla, jak kto umie. Tyle wszedzie energii milosci,cdobra, ufnosci sie marnuje. Lapmy ja, zatrzymujmy na ziemi, kazdy z nas jest MOCA. Zaglodzic jahwitow i wszelkie pasci roznej masci.

      2. „Jon, Mtw, tak to jest to co mowicie, kazdy zrodlo ma w sobie”

        Babciu Marysiu, dokładnie. Dlatego mam pewność, że jon się myli i że NŚ się myli. Są rzeczy wspólne, ale są też takie w których się różnimy. To forum to forum indywidualistów.

      3. „To Forum Indywidualistów, dlatego ćwiczmy sztuki walki, bo musimy się kiedyś pozachlastać”.

        Trzeba załatwić jakie seksowne pielęgniarki, aby opatrzyły w razie czego. Jakiś casting na pielęgniarki trza zrobić, aby opatrzyły i posklejały Wojowników. Wtedy mordobicie ma głębszy sens. Każdy będzie chciał się bić, wiedząc, że pielęgniarka się nim zajmie za parawanem.

      4. „Babciu Marysiu, dokładnie. Dlatego mam pewność, że jon się myli i że NŚ się myli. Są rzeczy wspólne, ale są też takie, w których się różnimy. To forum to forum indywidualistów”.

        Tak jak Babcia Marysia napisała, podstawowe prawo stwórcy mówi wyraźnie: nie krzywdź innych i nie pozwól krzywdzić innych i siebie.
        Za co tu mieć pretensje do stwórcy, że posłał nas tu, abyśmy doświadczali?? Różnimy się w swoich przejawach, ale podstawę mamy wspólną.
        Dostaliśmy od stwórcy wolną wolę, co jest pięknym darem. Ale niestety, w pewnym momencie pojawiła się pierwsza istota, która zbłądziła, i postanowiła złamać nakazane przez stwórcę prawo. W swojej pysze buntownik postanowił nie tylko stać się panem pozostałych istot, ale także zrównać się, a nawet wznieść się ponad stwórcę. Do czego to doprowadziło, chyba wszyscy wiemy…
        zdrawiam

      5. „Bede to teraz powtarzac, tworzmy zawsze zabezpieczenia energetyczne wokol siebie, wokol swoich bliskich. Chocby wyobrazajac sobie, ze stwarzamy kopule ze swiatla, jak kto umie. Tyle wszedzie energii milosci,cdobra, ufnosci sie marnuje. Lapmy ja, zatrzymujmy na ziemi, kazdy z nas jest MOCA. Zaglodzic jahwitow i wszelkie pasci roznej masci”.

        Babciu Marysiu, pamiętajmy też o mocy słowa. Wypowiadamy na głos, to co nam leży w sercu. Swoją wolę, brak zgody, itp. Oni domniemają, więc my słowem obalajmy to, przypominajmy im kim/ czym jesteśmy.
        zdrawiam

      6. Babciu Marysiu, w PUNKT 🙏🙏 jesteś WIELKA, bo jesteś PRAWDZIWĄ ISKRĄ ŹRÓDŁA.

        Cała PRAWDA ŹRÓDŁA jest tylko i wyłącznie w każdym z nas, z zewnątrz bierzemy tylko bodźce do przemyśleń, ja je nazywam szpilkami, którymi kłują nas inni.🤣

      7. Jeśli ktoś uczyni komuś krzywdę, ona staje się jego krzywdą. Kto chce z tym żyć? A kto z tym żyje i nie wie?

      8. Gościnnie, dziękuję za film, trochę długawy, ale obejrzę go w wolnej chwili.
        Grzech pierw o rodny – gra słów
        Grzech – grzeszyć – błądzić, nie trafiać do celu
        Pierw – pierwszy, pierwszego
        Rodny – rodzić, u/z rodzić
        Grzech pierworodny – błąd pierwszego u/z rodzenia.
        Data urodzenia – błąd pierwszego zrodzenia
        Dlaczego??
        Kiedy był początek naszej obecnej kreacji? W chwili urodzenia (porodu) czy w chwili zrodzenia (poczęcia)?
        zdrawiam

      9. I jaka to różnica między kosmogramem urodzeniowym a poczęcia? Kiedyś żem niby się zastanawiał czy ma to może jakieś znaczenie, ale urodzeniowy daje tyle informacji o osobie, jakie niby dałby taki?

        Tak swoją drogą w Korei (ustawowo niedawno skorygowali to na wzór „zachodni”) liczyli wiek o rok wstecz, jakoby od poczęcia, choć każdy obchodził urodziny na nowy rok księżycowy, to do roku urodzenia, kiedykolwiek by to nie było, dokładano jeden.

      10. Jarku, różnica może być taka, że w onych mniemaniu w pierwszym przypadku deklarujesz, że jesteś istotą stworzoną, natomiast ten drugi oznacza, że jesteś zrodzony.

        zdrawiam

    1. Tak Jon, w obydwu wypowiedziach super wedlug mnie to co najwazniejsze ujales, dziekuje. Dziekuje Hanus, Ty wiesz, ile ja Ci w tej kwestii zawdzieczam. Dziekuje Tawernie. Dziekuje.

      —-

      Kochani, mamy wyrazac wdziecznosc,, a nie bic lbem, klekac i skladac hold. W calym naturalnym Wszechswiecie nikt tego nie ma prawa żądać, no nikt. Mamy sie szanowac i byc wdzieczni.,To tyle i az tyle. O jej, ale fajnie, alez mi serce uroslo, ze sa istotki, co kumia podobnie do mnie.

      1. ,, Kochani, mamy wyrazac wdziecznosc …”

        Tak, nasz język, jak słusznie zauważasz droga Babciu Marysiu, jest bardzo obrazowy.
        Język – przyrównany do ciała ludzkiego – jest organizmem, w którym wszystko jest powiązane.
        Z jednych słów(komórek, tkanek) wynikają następne; rodzą się z tych samych członów-rdzeni słowa o podobnym, lecz w swej roli innym znaczeniu.

        Czyż tak samo nie jest z organizmem?
        Komórki tworzy ten sam podstawowy budulec, a dodatkowe elementy w nich zawarte czynią z nich odtwórców różnych ról na tej samej scenie.

        Wdzięczność- być w dziękowaniu.
        Wszyscy znamy stan umysłu(ba! całego ciała), kiedy serdecznie wypowiadamy słowo ,,dziękuję”.

        Jak to się zadziewa?
        Uświadamiamy sobie dar: czyjeś towarzystwo, rzecz, miejsce, obraz, dźwięki, sytuację, myśl-drogowskaz, lub zbierając to wszystko w jedno, zauważamy dar istoty życia.
        Euforia, radość napełnia pierś, unosi do góry i wydychając tą radość zamieniamy ją w miłą dla uszu melodię- brzmienie słowa ,,dziękuję”.

        Im więcej mamy powodów do dziękowania(widzimy je, więc stworzyliśmy) , tym więcej stanów radości przeżywamy.
        Gaja zanurzona w Duchu Wszechświata tylko na to czeka, by swymi energiami podtrzymać ten stan radości wedle jednej z głównych zasad Wszechświata: przestrzeń zmienia się sobą poprzez podtrzymywanie każdego zainicjowanego stanu energetycznego.
        Do maksimum, po którym następuje rozprężenie.

        I tu warto dodać, że bez względu na potencjał wibracyjny stanu.
        Kto z nas nie zna sytuacji, w której mała złość zaczyna poszukiwać podobnych do siebie i z małego dołka tworzy się wielka jama(np. mały konflikt, który można by było zażegnać, zamienia się z czasem w wielki antagonizm, gdzie ludzie tak na prawdę już nie pamiętają o co poszło na początku, ale nadal ,,poszukują” powodów dla podtrzymania tegoż konfliktu).

        Nasz Radek przytoczył ciekawą myśl o Stwórcy, który wyraża wolę (czy poprzez naszą?- mój dopisek), wolę jedynie doświadczania.
        Myśl ta niejako potwierdza podtrzymywanie i pogłębianie inicjowanych przez człowieka stanów.
        Po co? By doświadczać dalej, głębiej(informacje), przy czym człowiek ze swoją wolą nie jest tu tylko biernym widzem, lecz mniej lub bardziej wytrawnym wioślarzem na rzece życia.

        To jest ciekawe!
        Informacje zakodowane w drobinkach Ziemi pobiera nasze ciało (każdy atom) i przekazuje dla umysłu, a człowiek(wszystko co żyje) zbiera informacje dla Wyższego Umysłu!
        Szczeble?, hierarchia?
        Przecież na to, że one istnieją możemy podać tysiąc dowodów, choćby z życia na naszej planecie…

        **********************

        Wracając do stanów uczuć…
        Nasze wewnętrzne odczucia są idealnym papierkiem lakmusowym.
        Wyczuwają albo zasadę Natury(czujemy się miło, lekko), albo zżerający kwas(jesteśmy smutni, zdołowani).

        Wiele rzeczy może nam świat zewnętrzny odebrać, lecz nigdy nie odbierze nam stanu umysłu, któremu my nadajemy jakość.
        Jeśli nawet chcieliby dobrać się do ludzkich umysłów(bo próbują), to mamy jeszcze potężniejszą broń(obronę), której nigdy nie wolno nam zatracić i wystawić na sprzedaż.
        A jest nią serdeczność.

        Nie ta naiwna, rozrzucana perłami gdzie popadnie, lecz mądra, roztropna, a nawet rozsądna.
        To nasze CZŁOWIECZEŃSTWO, którego nie jest w stanie odebrać nam żadna siła.

        Miłego!

  5. A propo celebrytów, czy tam cwelebrytów. Znudziło mnie już kilka lat temu pompatyczne oscarowe kino, tzw. ambitne psychologiczne kino tzw. Wysokich Lotów z De Niro etc. Zacząłem gustować w filmach akcji ze sztukami walki, gdzie jest Duchowy Konkret mordobiciowy, good guys po prostu dają w mordę bad guys i tak powinno być w Naszym świecie, bez pseudo duchowości i tekstów „byle do wiosny”.

    Andrzej Tomaszewski ma znakomity profil na You Tube „Kino Sztuk Walki”, który subskrybuję. Jest w tym filmiku opisany konflikt Van Damma ze Steavenem Seagalem. W domu u Sylvestra Stallone była afera. Sylvester Stallone fajne obrazy maluje. Sam kiedyś malowałem obrazy olejne, dlatego cenię malarstwo Stallone. W tym filmie są pokazane jego obrazy i opisany konflikt Van Damma ze Steavenem Seagalem. Opowiada Andrzej Tomaszewski:

    .https://www.youtube.com/watch?v=0wnugM8Um88

  6. Dopóki nie jesteśmy Jednego Serca –
    dopóty nie dogadamy się – jako
    Spójnia-Jednia Świata Tego.

    Dbajmy o Siebie Wzajem i Świat Cały,
    a szybciej i bezboleśnie wzniesiemy się.

    Kto nie zdąży na ”Ten Pociąg” – zaczeka Eony na następny.

    To co się zadziewa złego na Tym Świecie jest reżyserowane.
    Kochani – nie bierzemy udziału w teatrzykach.

    Drzewiej na ”szmirę ” mówiliśmy-”teatrzyk dla ubogich”

    Uny za te ”seanse”- dostają awanse.

    Dają chaos-szmirę sztucznie wykreowana
    ale tzw. nagrody – awanse mają realne
    z naszej kasiory wytyranej.

    Nie udzielajmy się – nie uczestniczymy w spędach
    typu – stadiony-areny – plenery ect. / udój energii Waszej.

    IstoRyje znacie dla Gawiedzi
    ”Brutalne rozrywki starożytnych Rzymian.” na przykład
    jako przypomnienie.

    Czy coś się w tej materii zmieniło od StaroŻytności?

  7. Jedyny dzień w Roku – Dzień Imienin Andrzeja-
    a piją Wszyscy.

    Nie ma drugiego takiego Dnia, żeby ktoś-coś wypił za Nas.

    Andrzeju-Andrzeju Dziewcząt DobroDzieju.

    Zdrawiam wszystkich Andrzejów🙂 –
    Jednego Serca Nam.🙂

  8. ,,Alkohol ……

    Mówi się, że słowo „alkohol” pochodzi od arabskiego terminu „al-Khul”, co oznacza „duch pożerający ciało” …. (jest to również pochodzenie terminu „ghul”)…..
    W alchemii alkohol służy do wydobywania esencji duszy istoty…. Stąd jest używany do ekstrakcji esencji do olejków eterycznych i sterylizacji narzędzi medycznych….. Spożywając alkohol w ciele, w efekcie wydobywasz samą esencję duszy, dzięki czemu ciało jest bardziej podatne na sąsiednie istoty, z których większość ma niską częstotliwość…..

    Dlatego osoby spożywające nadmierne ilości alkoholu często są czarnymi wspomnieniami, nie pamiętają, co się stało…. Dzieje się tak, gdy dusza odchodzi, ponieważ warunki życia są zbyt zanieczyszczone i zbyt traumatyczne, by je tolerować…… Dusza rozprzęga ciało, pozostając w kontakcie na smyczy, a mroczny byt zabiera ciało na „radosną” przejażdżkę …
    często w hedonistycznej i samolubnej, nielogicznej, egocentrycznej rozpuście…..

    Nasze ciała to samochody dla duchów….. Jeśli jeden wyjdzie, inny może zabrać ciało na przejażdżkę…..
    Zasadniczo, gdy ktoś ciemnieje po wypiciu alkoholu lub zostaje skażony na wiele innych sposobów, jego ciało często zostaje opętane przez inną istotę…..

    Nieżyczliwe siły chciały zostawić nas uciskanych, bezsilnych i śpiących…..

    Ku świadomości – aby, żyć w pełni ludzkiej duchowej egzystencji – Sattvie, odstwiamy wszelkiego rodzaju używki, narkotyki, papierosy…

    Duchowa ścieżka ludzka to życie w czystości – wtedy dopiero przychodzi stan świadomości i wglądy zupełnie naturalnie.

    Zachęcam Was do tej pięknej drogi powrotu do własnej Mocy”

    1. Alkohol zaburza świadomość, dlatego też warto trzymać się od niego z daleka.
      Jak i od reszty wszelkiej maści używek, które to ku zgubie prowadzą.
      Jak to się mawia:
      „W zdrowym ciele
      zdrowy duch”

      zdrawiam

    2. Dla zagubionych w życiu ziemskim Iskierek Źródła, wszelkie używki to zabójstwo ciała i zagubienie Duszy. takie jest moje zdanie, może inni mają inne.

      Nic z zewnątrz nie jest w STANIE pomóc takiej Duszy, jedynym skutecznym sposobem to rozmowy i jeszcze raz rozmowy ze swoją WYŻSZĄ JAŹNIĄ .

      Człowiek połączony ze swoją WYŻSZĄ JAŹNIĄ ma w sobie MOC kontrolowania wszystkich nadmiernych NAWYKÓW, przecież zawsze mamy wybór.

      Nasza WYŻSZA JAŹŃ nie jest naszym kusicielem, JEST MIŁOŚCIĄ i OBROŃCĄ.

      KUSZENIE zawsze przychodzi z ZEWNĄTRZ w chwilach naszej osamotnionej SŁABOŚCI.

      Samotność może też być PIĘKNA, ale tylko wtedy gdy nasze wnętrze SERCE jest posprzątane, czyste, jeżeli bowiem w naszym Sercu tkwi „BRUD” to wtedy uciekamy na zewnątrz, a tam to już wiecie co może nas czekać zagubionych.

      I tak ten KOŁOWRÓT ziemskiego życia się toczy, GÓRA, DÓŁ, GÓRA, DÓŁ, ale i tak od Nas zależy, czy pofruniemy w GÓRĘ, czy wpadniemy w ciemny DÓŁ.

      Ja WSZYSTKIM życzę jednak pofrunięcia w GÓRĘ, a wiem co mówię bo tego PIĘKNA nie do opisania, już doświadczyłam.🌪️💃💓

      1. SłowiAnko, jak miło spotkać istotę, która myśli podobnie☺️❤️
        Czuj duch

        zdrawiam

    3. Każdy z Nas ma to ” Coś ” ❤️ w Sobie.
      Każdy ma jakiegoś ”pierdolca” w Sobie”
      Każdy z Nas jest wyjątkowy i niepowtarzalny.
      Każdy z Nas jest Inny – Nie Lepszy Nie Gorszy ale Inny.
      Indywidualizm to Nasza Cecha RODowa.
      Nie jesteśmy spod jednego kopyta i na jedno kopyto.
      Nie jesteśmy spod jednej Matrycy ale Jesteśmy ”Jednią”❤️
      Cudownym jest się Takim uRODzić.
      Taka ta Nasza Słowiańska uRODa. ❤️
      Jednego Serca MY❤️

      1. Justyna, fajnie to opisałaś, ale ja bym zamienił urodzić na zrodzić❤️ jedna literka, a wiele zmienia😉

        zdrawiam

      2. jon – -❤️ Człowiek zrodził się wolny,
        a wszędzie jest w kajdanach.

        My odważne Dusze że tutaj
        ”Zrodziliśmy się bez wprawy
        I pomrzemy bez rutyny…” – W.Szymborska

        Tak-poproszę AD-mina o korektę -❤️

      3. Tak, lecz te kajdany
        w końcu zostaną zerwane
        bo melodią przestrzeni
        jest współ miłowanie
        a nie panowanie

        Jednia❤️
        zdrawiam

      4. ,, Justyna, fajnie to opisałaś, ale ja bym zamienił urodzić na zrodzić❤️ jedna literka, a wiele zmienia😉 ”

        Mogłabym poznać różnicę między ,,urodzić”, a ,,zrodzić”?
        Bo dla mnie to w zasadzie to samo:
        – urodzić – uRODzić – przyjść na świat i być u RODU, przy RODZIE, przynależeć do danego RODU (przedrostek ,,u” oznaczał ,,przy”, zachował się jeszcze np. w: ,,u skraju lasu”, ,,u podnóża góry”, co również oznacza ,, przy skraju lasu”, ,,przy podnóżu góry”.
        – zrodzić – zRODzić – przyjść na świat w danym RODZIE, pochodzić
        z RODU, czyli tak samo przynależeć do RODU.

        Czy tylko ja nie widzę różnicy?

        Miłego!

  9. ,,Jesteśmy jednym”

    Bardzo proszę, raz a dobrze 😅 dosadnie 🙂 wytłumaczcie mi, co to znaczy „być jednym” ?
    Bo naprawdę tego nie rozumiem.

    Nie czuję jedności z wieloma istotami na tej ziemi.

    Zwłaszcza jeśli są to bardzo przemocowe i agresywne jednostki itp. itd.
    Czyli wybierałabym sobie i utożsamiała się tylko z tymi, co *dobrzy* są do tej jedności.
    No bo przecież do „swojej jednosci” nie wybiorę ojca, co znęca się nad dzieckiem, czy księdza gwałcącego dziecko albo brudnego bezdomnego itp. itd.

    Tylko te ,,wyselekcjonowane”, spośród tysięcy ,milionów – istnień do mojej ,,prywatnej jedni”.
    Ach tylko te ,,bratnie dusze”, ,,którymi się zachwycam i które mnie ,,rozumieją” ,reszta jest no taka… no cóż – be po prostu.

    Dziś ja pofilozofuję 😅

    1. Filozuj Melissa filozuj, chętnie popatrzę.

      Dziękuję dziewczyny za życzenia. Obchodzę, nie obchodzę, jak się chce świętować, każdy czas dobry. I co dzień teraz świętuję. Istnienie cudownego Świata, bycie sobą.

      Krysia z lasu zadaje konkretne pytanie. Co to znaczy być sobą?
      I którym sobą?

      Ludzie mówią, że mają połączenie z Jam, ze Źródłem, Duchem, Duszą. I dlaczego mówi się o dużym JA i małym ja?
      Czy to znaczy że są dwa ja i trzeba mieć między nimi połączenie?
      To by sugerowało, że te dwa ja są czymś innym i nastąpiło rozdzielenie i potrzebne jest na nowo połączenie.
      Nic takiego nie miało miejsca.

      Jam Jest
      Jam Jest Drogą Prawdą i Życiem
      Jam Jest Techniką i Narzędziem
      We Wszystkim Jam Jest

      Reszta jest doświadczeniem

      Nie ma czegoś takiego jak połączenie ze swą Jaźnią czy Duszą.
      Jesteś tym, więc z kim chcesz się łączyć albo co jest tym czym uważasz, że jesteś, na co przenosisz swą świadomość i skąd chcesz łączyć się ze sobą?

      Przypominamy cebulę. Cebula zawsze jest sobą. Gdy obierze się z tych wszystkich warstw łupinek, wtedy widzi czym zawsze była. Gdy się w nie ubierze i patrzy na zewnętrzność i na swoje łupinki, i tworzy w myślach kompozycję siebie, tworzy tożsamość. Plus te wszystkie utożsamienia. Tożsamość, utożsamienie. To sztuczny twór którego nigdy nie było – ego.

      Gdy ludzie mówią o byciu sobą, często mówią o tożsamości. To jak bycie Sobą w roli grającego nie siebie.

      Te wszystkie fałszywe przekonania, utożsamienia, programy, te łupinki cebulki, ta tożsamość, one wywierają na nas wpływ jak wirus na oprogramowaniu.
      Być sobą to jak system, uczący się, rozwijający, doświadczający ale nie system+wirus. Zawirusowany system to system doświadczający bycia Sobą-Systemem w roli nie siebie.
      Gdy czysty system pracuje przejęty przez wirus, jest jak niewolnik ale nie kogoś z zewnątrz. Tak samo człowiek gdy kieruje się tożsamością, jest jak niewolnik wirusa. I to nie jest bycie sobą. A ludzie czasem właśnie to nazywają byciem sobą.
      Przez to umiejscawiają swoją świadomość nie w Sobie, nie w Jam. I dlatego szukają drogi powrotnej, połączenia z tamtymi częściami.
      Ale nic takiego się nie dzieje, bo gdy cebula zdejmuje po kolei łupinki, jedną, drugą, trzecią, to wcale nie wraca do Domu, nie odzyskuje łączności z Bogiem. Okazuje się, że Nim Jest i już jest w Domu 🙂
      Jest już Oświecona i w Pełni Mocy.
      Jedyne co robi, to uświadamia sobie, że Królestwo jest w niej i z nią. Jest Bogiem w Bogu i Jego kanałem do ekspresji w Sobie. Niczego jej nie brakuje i bawi się dalej, świętuje.

      Jest też ziarno w kłosie zboża. Ziarno zapomniało że jest ziarnem. Myśli że jest częścią łanu pszenicznego. Utożsamia się z polem pszenicy. Myśli że jego moc pochodzi z tąd.
      Przychodzi czas żniw. Kłosy są zbierane i młócone a następnie wiatr zabiera plewy, by zostały same dojrzałe ziarna.
      Plewa nie jest częścią Ziarna. Ziarno jest sobą ale gdy spojrzy na siebie jako ziarno i otaczającą go łuskę, pomyliło się. Wcale nie jest sobą w takim mniemaniu, lecz jeśli uważa że jest, nie wypełnia swojej roli w życiu, lecz próbuje chronić łuskę, poświęcając się, grając rolę zbawcy dla kogoś kto nie istnieje.
      Przychodzi żniwiarz i dmucha na plewy. Jedne odlatują a innych trzymają się ziarna. Te ziarna nie chcą puścić swych plew, bo uważają je za część siebie. Ziarna które puściły plewy, na tych wiatr nie robi wrażenia, on je czyści, pomaga im, dziękują mu. Ale te ziarna co się z całych sił trzymają plew, w końcu targane wiatrami, odlatują z plewami, porwane jak okręt na morzu co nie opuścił żagli gdy przyszła wichura.
      Takie ziarna mogą wołać o pomoc ale nic złego im się nie dzieje. Przekonają się o tym, gdy zaczną puszczać to czym wcale nie są a w obronie czego walczą.
      Te plewy bolą ale przez utożsamienie. Czasem wiatr może przyjść po to, by pokazać nam, że jest jeszcze coś, jakaś plewa o której zapomnieliśmy i trzymamy się jej.

      Plewa sama ziarna się nie trzyma i nikt jej nie dokleja ani nie zrywa na siłę. Ziarno dojrzałe plewę puszcza a w czasie żniw młócenie jej w tym pomaga i wiatry i inne techniki też ale to Ziarno decyduje.

      No co ty dużo gadać. Pięknie jest 🙂
      Ale tego świadomość w plecach nie zobaczy. Ona ujrzy tragedię młócenia, atak wiatru i bardziej walczyć, wizualizować czy co tam jeszcze, wszystko by tylko plewy zostały na miejscu i w kłosach i na polu.

      Co to znaczy być sobą?
      Walczyć o plewy? To nie jest bycie sobą. Ale i nawet wtedy jest człowiek Sobą, który gra rolę nie bycia sobą.
      Jest i na to czas.

      I jest czas na świadomość bycia Sobą, nawet wciąż otoczonego plewami jak ziarno, czy łupinkami jak cebula.
      Nie trzeba czekać do zarzucenia ostatniej łupinki by być Sobą. Owszem, jest to w czasie nieuniknione i chętnie wybierane ale i przed tym czasem już się jest Sobą i ma się do siebie dostęp.
      Kwestia rozchodzi się o to, czy w tej chwili pozwalam sobie w pokoju Siebie słyszeć i iść za Swoim Głosem zwanym też głosem serca, czy pozwalam by coś z zewnątrz wyciągało moją świadomość z wewnętrznego pokoju i przenosiło ją w światy zewnętrzne, gdzie świadomość tracąca pokój, niejako traci połączenie z JAM i pływa po zewnętrznej części jak szpileczka po napięciu powierzchniowym oplatajacym perłę ale nie w perle.

      1. Sławku dziękuję – bardzo do mnie przemawia co napisałeś – dobrego dnia

      2. Na zdrówko Iw.

        Przekichane z tym nie byciem sobą. Wtedy ziarno marnuje energię na utrzymywanie plew a brakuje mu jej później przy kiełkowaniu. Ziarno szuka energii gdzieś indziej albo u innych ziaren, co rodzi kolejne problemy.

    2. Co to znaczy być jednym??
      Temat rzeka, w wolnej chwili warty do opisania.

      Przypomniały mi się takie piękne słowa:
      „Pytacie jak stwórca ma na imię?
      stwórca ma na imię życie”❤️
      zdrawiam

    3. Co to jest jednia?
      Jednię można pojąć tylko sercem.
      Gdzie jest ta jednia?
      We wszystkim co żywe. Wewnątrz
      To jest twoje królestwo, a ty jesteś królem królów.
      Nikt z zewnątrz nie ma tam dostępu, bez twojej zgody.
      Prze myśl to zanim powtórnie sięgniesz po alkohol, śmieciową żywność, igieełkę, pigułkę, propagandę głównego ścieku itp.??

      Dbajcie o swoje królestwo, bo tam zamieszkał owoc miłości praojca i pramatki waszej❤️

      zdrawiam

  10. – Alkohol to twoj wrog!
    – To lej go w morde!!!

    Skonczyl sie listopad, miesiac ciemiezyciel. Od razu rozwojowe wydarzenia zaistnialy. Myslalem tydzien temu jeszcze, ze juz koniec ze mna na tym planie nastapi. Tak mnie domeczyl ten czas liscipadania.

    Moj Ulubiony Czlowiek nie ma raka.

    Wczoraj nasza maskotka do podgladania, zwana gruba dupa albo malpa, przeszla pomyslnie kolejna wylinke. Staje sie naprawde sporym ptasznikiem, wlochatym ponad wyobrazenie.

    Moj Tato, po wieelu latach pracy i wyrzeczen, wczoraj odebral nowe auto, o ktorym to dluugo sobie marzyl. I prawidlowo – zrozumialem dopiero niedawno, caly czas odradzajac mu kupowanie nowych aut… Ale niepotrzebnie sie wpierdalalem nie rozumiejac o co chodzi. Tutaj chodzilo o spelnienie marzenia. A ja sie wpierdalalem z tym moim „znam sie na tym” i z tym kalkulatorem. W koncu zrozumialem i doradzilem mu co ma kupic, nowe, takie jak chce. I nawet kolor razem wybrali, ze wszyscy szczesliwi.

    Strzelilem moja pierwsza serie 100 punktow w KPN10.

    A dzisiaj zjem bardzo dobre wino, bo mam na nie caly dzien ochote.

    1. „Nie pij gorzolecki,bo cie z pola zmiecie,napij ze sie napij zimne wody w lesie”.

      Sluchy zewszad mnie dochodza Jasnosc, ze czas walki typu lania po mordzie i w morde minal, bo nieskuteczny, pora zmienic styl. Pora walki bez lania nastala. Skoro jestes MOCA, a jestes, to po cholere ja rozkladac na fragmenty. Gratuluje pomyslnosci, zeby trwala Ci wiecznie. Tule Cie do serca i Twoich bliskich i widze Was szczesliwymi bez sztucznych gadzich rozweselaczy.

      1. Dziekuje Babciu Marysiu 🙂

        Paweł – tak, braszka z Nikaragui, bardzo włochata.

    2. Co za ptasznik? Brachypelma? Miałem pare sztuk. Nawet trochę więcej niż pare😂 od chromatopelmy zaczynajac i kończąc na ephebopus murinius👌

  11. Klucz Anu – pozaziemska ingerencja w sztucznie zapłodniony zarodek.

    https://pl.depositphotos.com/stock-photos/ankh.html
    KoJarzę kluczyk i wosk na ”Andrzejki”

    Dążą do stworzenia życia i odwrócenia śmierci.
    Jutrzejsi Ludzie tak doprowadza do zagłady.

    Szukają nieśmiertelności głupcy nie wiedząc
    że jesteśmy nieśmiertelni – gdyż Duch – Dusza nie ginie –
    – DNA nie ginie.

    Chemia molekulaRNA – RNA Kwasy rybonukleinowe …
    Nanotechnologia – nano maszyny wprowadzone do
    Ciała Ludzkiego sterowane są za pomocą tzw. leków.
    Nasze ciała dla ROJÓW nanobotów.

    Bio materiały – drukarki 3D –
    – powstaje żywa tkanka-protezy przyszłości.
    Mapowanie mózgu – koniec CzloWIEczeństwa.

    Taaa. Transhumaniści-Trans-HUMAN-iści-technologiczny mózg-tzw. życie wieczne w ”chmurze” – wirtualnej technologii krzemu i kodów.
    Tzw. Ziemskie Królestwo .

    Powiem-nieziemskie .

      1. Droga Babciu Marysiu .
        Myśli przewodnie same mnie nachodzą
        podczas roboty w polu albo sprzątania.
        Najlepsze rozkminki są przy Ognisku .
        Teraz jest ten czas kiedy
        nawałnica leci z Nieba do naszych Głów i Serc.
        Otwiera się full PORTali – portali i uważamy na myśli.
        Mówisz i Masz. Lecą, Lecą jak lawina.
        Nie bagatelizować myśli głębokich.
        Czuj Czuj Czuwaj .
        Serduszko Dla Ciebie Babciu – młodsza ode mnie ❤️

      2. Babcia Marysia, a może czasu nie potrzeba rozciągać.
        Ktoś przychodzi i mówi bym mu pomógł (oddał swój czas) bo jemu go brakuje. A przecież nasze doby mają po tyle samo godzin. I dodaje, że ja nie mam tyłu obowiązków co on, bo on ma to, to i tamto.
        A kto ci kazał je przyjmować? Po co ci to? Kto ci zorganizował czas jak nie ty? Potrzebujesz tego wszystkiego do szczęścia? Zapewne myśli że tak, i jeszcze więcej. I czasu mu braknie i zechce pożyczyć. A później to co nagromadzi i co miało okazać się środkiem, źródłem szczęścia, okazuje się źródłem zmartwienia.

        Czy nie dzieje się tak, że czasu nam brak, gdy szukamy szczęścia na zewnątrz zamiast wewnątrz?
        Bo coś mi się wydaje, że gdy najpierw odnajdziemy je w sobie (szukajcie najpierw Królestw Niebieskiego) to na resztę co potrzebne, zawsze znajdą się środki, czas i energia (a reszta będzie wam dana).

        I gdy widzę kogoś kto inaczej zainwestował i postanowił odnaleźć królestwo na zewnątrz a nie wewnątrz, przez co brakło mu czasu na pracę albo środków na lekarstwa na chorobę powstałą w wyniku błędnego wyboru, to co będzie pomocą dla takiego człowieka? Oddanie mu swojego czasu? Jakąla ilość czasu go zadowoli i ilu osób i na jak długo? Czy może jest to największa krzywda jaką mogę mu zrobić, potwierdzając jego piekielne założenia?

        „Nigdy nie usłyszysz mej zgody na upieranie się przy złudzeniach tylko po to, by uspokoić twe ego. Byłaby to największa wyrządzona ci krzywda.”
        Jeszua, listy Jeszuy

        Kto patrzy sercem wie, że w takich słowach znajduję potwierdzenie mądrości płynącej już z wewnętrznego królestwa. Nie wprowadzam w siebie na wiarę słów kogoś kogo miałbym uznać za autorytet. Te słowa może powiedzieć każdy i bez znaczenia, kto jest posłańcem prawdy.

        Rozumiem cię Krysia albo Iwonke lub innych, gdy mówicie że podobnie myślicie albo coś z wami rezonuje. Nie jestem autorem waszej mądrości. Ona płynie z waszego wewnętrznego Królestwa i rozpoznaje siebie w innych przejawach Życia (rezonuje). I chwała Bogu za to, że nie uczynił nas lepszymi i gorszymi i w każdym Żyje i tryska i wodą i ogniem. Tylko tak już jest że w czasie, jedni coś wcześniej widzą ale co znaczy wcześniej? Może ktoś wcześniej wpakował się w bagno, więc wcale nie wcześniej z niego wyłazi, bo siedział w nim wystarczająco długo, głęboko.

      3. Ten cytat o nie przyklepywaniu gdy ktoś jest w błędzie, mówi o prawdziwej przyjaźni.
        Nie jest nią wyrachowanie jako jedna skrajność i wytykanie błędów jako druga. Przy tej drugiej i tak się można pomylić, bo w lustrze widzi się coś innego i gdy usuwa się swoją łupinkę, dopiero wtedy odzyskuje się jasność spojrzenia.

        Tu padają słowa J o jednej skrajności, by nie dawać zgody na kłamstwo a w przypowieści o drzazdze i belce w oku zwraca uwagę na drugą skrajność.
        Równowaga jak we wszystkim.

        Sporo tych mądrości jak na kogoś kto nie istniał 2tys lat temu i nie daje przekazów obecnie.

        Możesz komuś podstawić wyrób czekoladopodobny i nabierze się jeśli nigdy czekolady nie próbował. Ale podstaw lure komuś kto zna doskonale smak czekolady, on ci powie co jest czym i od którego cukiernika pochodzi.

        Wczoraj któryś z komentatorów sportowych, usłyszałem kątem ucha, wspomniał chyba przy meczu Korei Południowej coś o yin i yang i że gdy się w tym osiągnie równowagę, to jest właśnie Niebo.
        Od razu odwróciłem głowę. Nie spodziewałem się, że mogę usłyszeć Głos Boga w tv. A jednak jest wszędzie.
        To w nas jest wszystko czego szukamy ale skoro jest w nas i w naszym umyśle a myśl tworzy rzeczywistość 3d to i tam jest.

        Wszędzie jest. Podnieś kamyk a tam jestem. Rozłup drewienko a znajdziesz mnie. Coś takiego w ewangeli apokryfie jest.
        I to wszystko znajdziemy w sobie, w pokoju, w Królestwie Pokoju.
        Tak, tylko pokój nas uratuje.

        To dlatego nie podobam się gdy władają mną emocje? Staję się lustrem dla kogoś, komu ten widok przypomina, w jaki sposób staje się synem marnotrawnym opuszczającym swoje Królestwo?

        Nie tylko alkohol zrywa połączenie. Myślę że robią to wszystkie czynności do których dopuszczamy się działając nie z przestrzeni serca, z pełni, a podróżując świadomością po zewnętrzności w poszukiwaniu innego źródła radości.
        To przeniesienie skupienia świadomości z wewnątrz do zewnątrz, teraz pokazuje mi się jako tzw grzech. To dlatego w kościele mówiło się, że grzech odciąga od Boga. Tak, teraz rozumiem. Uwaga na zewnątrz odciąga od boskiego Źródła wewnątrz.

        Nie szukam prawdy w religiach ale odnajduję w nich jej szczątki, gdy najpierw odnajduję ją w sobie.

      4. To wcale nie bałaganiarstwo ojca mnie denerwowało ani rozdawnictwo państwa. Wszystko to i inne nie wymienione działania mają cechę wspólną.
        Jak kupię wódkę, to może mi braknie na książkę.
        Jak ktoś zajmuje się tylko robieniem czegoś, to zapomni o posprzątaniu po sobie i będzie musiał to zrobić ktoś inny, kto w tym czasie też mógłby przejawiać swoją ekspresję.
        Ktoś mówi że przydałby się bdp bo wtedy mógłby się realizować. Jeśli się realizujesz, to nie potrzebujesz czasu i energi innych ludzi, którzy staną się twoim bdp bo dostaniesz energię, czas i pomysły na to by zadbać o siebie. Keśli to co chcesz robić nie wypływa z potrzeb ducha a ego świadomości błąkającego się po zewnętrzności, braknie ci czasu i energi na podstawy.

        Więc poruszenia przy ojcu, bdp, rządach, sportach, seksach, zakupoholizmach, tylko zdawały się być o różnych mianownikach. A tu zawsze chodziło o energię. Gdy działanie nie idzie z serca a ego, braknie jej i zachodzi potrzeba grabieży, pożyczki, wymuszenia – uczynienia ze świata niewolnika, dawce czasu. W tym świecie czas to pieniądz – energia.
        A co innym dajesz, sobie dajesz.
        I sprawa się rozwiązała.

      5. Gdy działam z ego, zawsze mi brakuje czasu.

        Gdy działam z Ducha, nie tylko nie brakuje ale i zostaje.

        Czy w związku z tym, osoby działające z ducha powinny oddawać to z czego im się przelewa, tym którym brakuje, bo tak wybierają? Przecież mogą wybrać inaczej i mieć tak samo. Tak zbawią siebie. Bdp ani inne poświęcenia nikogo nie zbawią, wręcz przeciwnie, zrobią jeszcze większą krzywdę.

        To państwo, ten rząd, jest odpowiednikiem fraktalnym energi ogólnej narodu. Ludzie tego nie widzą, przez co i rządcy również. Taką niby pomoc oferują, która krzywdzi, nie pomaga.

        Teraz gdy to widzę i rozpuszczam, porządkuję w sobie, mogę zmienić swoje decyzje. A także nie uruchamiać się gdy widzę działania rządu i pomysły ludzi.
        Z zaciekawieniem będę obserwował, gdzie to ten kraj zaprowadzi i kiedy ludzie postanowią się ocknąć.
        Bez osadzania.
        Ale najpierw praktyka własna.

      6. „To państwo, ten rząd, jest odpowiednikiem fraktalnym energii ogólnej narodu”.

        Dokładnie tak jest.

        Dodam do tego celnego stwierdzenia kontekst procesu Wielkiej Zmiany:

        kończy się paradygmat władzy jako takiej.

        Chciałem napisać kończy się paradygmat władzy człowieka nad człowiekiem, ale istota człowiek nie uzurpuje sobie władzy nad kimkolwiek, obecną populacją Ziemian zarządzają oczywiście nie ludzie (choć poprzez nich).

      7. NŚ : Czas nie istnieje tzw. teoria umowna
        wymyślona na potrzeby aby CzłoWieka ganiać – ganić.

        Ci co wołają aby coś za nich zrobić -”bo to albo tamto”
        to są zadaniowane typy aby nam chaos w życie władować ! No ! Nie dajmy sobie Nic narzucić .

        Babciu Marysiu – to dlatego mam tę chwilę
        na to co lubię i chcę bom pogoniła złodziei mojego życia – jestestwa – sposobu bycia, świadomości,
        żywota , usposobienie, natury – głębi duszy,
        przytomnośći , istności etceterra.
        Teraz Należy do Mnie.
        Chaos Won !. Tak Żyć pełnią ❤️

  12. Dziś na niebie dobrze widoczny Jowisz, kto może niech ogląda razem ze mną. 😃

    Zdrawiam Słowianin ✋

    1. Słowianinie – widzę jasność widzę nad stodołą
      a obok połówka Łysego.

      „Rozprawa Dhammy o zjednoczeniu i oderwaniu”

      Oto jak dochodzi do połączenia.
      A jak dochodzi do oderwania?

      „Mnisi, kobieta nie skierowuje uwagi wewnętrznie
      na jej kobiece cechy, jej kobiece części,
      jej kobiecy wizerunek, jej kobiecy aspekt,
      jej kobiece pragnienie i jej kobiecy głos,
      jej kobiece ozdoby.
      Nie staje się nimi podekscytowana,
      nie rozmiłowuje się w nich.
      Nie podekscytowana przez nie, nie rozmiłowana w nich, nie skierowuje uwagi zewnętrznie na cechy mężczyzny, jego męskie części, jego męski wizerunek,
      jego męski aspekt, jego męskie pragnienie
      i jego męski głos, jego męskie ozdoby.
      Nie staje się nimi podekscytowana,
      nie rozmiłowuje się w nich.
      Nie podekscytowana przez nie,
      nie rozmiłowana w nich,
      nie pożąda zewnętrznego połączenia ,
      ani też nie pożąda przyjemności i radości
      które powstają z takiego połączenia.
      Istoty które nie rozmiłowują się w ich kobiecości
      stają się oderwane od mężczyzny.
      To w ten sposób ta kobieta przekracza swą kobiecość.

      Mnisi, mężczyzna skierowuje uwagę wewnętrznie
      na jego męskie cechy, jego męskie części,
      jego męski wizerunek, jego męski aspekt,
      jego męskie pragnienie i jego męski głos,
      jego męskie ozdoby.
      Nie staje się nimi podekscytowany,
      nie rozmiłowuje się w nich.
      Nie podekscytowany przez nie,
      nie rozmiłowany w nich,
      nie skierowuje uwagi zewnętrznie na cechy kobiety,
      jej kobiece części, jej kobiecy wizerunek,
      jej kobiecy aspekt, jej kobiece pragnienie i jej kobiecy głos, jej kobiece ozdoby.
      Nie staje się nimi podekscytowany,
      nie rozmiłowuje się w nich.
      Nie podekscytowany przez nie,
      nie rozmiłowany w nich,
      nie pożąda zewnętrznego połączenia,
      jak również nie pożąda przyjemności
      i radości które powstają z takiego połączenia.
      Istoty, które nie rozmiłowują się w ich męskości,
      stają się oderwane od kobiety.
      To w ten sposób ten mężczyzna przekracza swą męskość”.

      Oto jak dochodzi do oderwania.
      http://no-seks.blogspot.com/

      1. Widziałem ładne ciała kobiet ale zachowanie ich wywołało we mnie aseksualność. Niedalej jak wczoraj pomyślałem, że równie dobrze mógłbym sobie kupić pustą lalkę i postawić gdzieś w domu jako element wystroju.
        Co kochamy w drugim człowieku? Nogi, zaokrąglenia, ładną buzię? Czy to co wewnątrz?
        A w kwiatku? To nie kolory i kształt, bo wystarczyłby sztuczny i popsikany zapachem. Patrzymy głębiej.

        Ciekawa diagnoza. Kobieta i mężczyzna przekraczają swoją płeć (utożsamienie?). Oboje doprowadzają do harmonii obu energi w sobie.
        Więc wcale za silnym mężczyzną nie musi stać silna kobieta. Raczej i żeńska energia obok męskiej w nim.
        W kartce z kalendarza widziałem cytat. Autora nie pamiętam.
        „Kobieta może uczynić milionerem tylko takiego mężczyznę, który jest miliarderem”.

        Czy ta ewolucja zawsze oznacza celibat? Myślę że nie.
        Pewnie i tu potrzeba odnaleźć równowagę.
        Życie nie polega na parzeniu się jak zwierzęta w okresie godowym ale i nie stroni od siebie.

      2. Myśl jest stwórcza. Nie słowo a myśl. Za słowem stoi myśl.
        Bez myślenia o seksie nie ma podniety. Wielu rzeczy się nie zachce, gdy się wpierw o nich nie pomyśli. A później często robią z człowieka niewolnika, gdy nie wywodzą się z pokoju ducha a mają do niego doprowadzić.

        Są takie myśli, które pojawiają się, gdy nasza uwaga zaangażowana jest w zewnętrzność.
        I takie, gdy nawet patrząc na zewnętrzność, pozostajemy w domu, w centrum pokoju, wewnątrz.

        Obie partie mogą prowadzić do podobnych działań ale w zasadzie bardzo różniących się.

        Mówią że Bóg stworzył pokarm a diabeł kucharza.
        Właśnie kiedy żyjemy wewnętrznym szczęściem, pokarm pojawi się gdy będzie potrzebny. Węch i kubki smakowe podpowiedzią, czy jest odpowiedni dla naszego ciała.
        Natomiast gdy zechcemy użyć jedzenia do zadowolenia się jako zawnetrznego źródła radości, pojawi się delektowanie, smakoszowanie, kucharz, i to odbije się czkawką.

        Podobnie z seksem. Nie jest zły ale co innego gdy jest przedłużeniem wewnętrznego spełnienia a co innego, gdy ma się stać źródłem radości. Po tym też przyjdzie kac, jak po wszystkim czego używamy z tego świata w taki sposób.

        Takie samo uzależnienie jak alkohol czy sport albo duchowość, jeśli temu właśnie służy. W duchowości możesz osiągać pokój i z tego miejsca dzielić się ze światem, tym czego chwilowo może brakować innym, potwierdzenia własnej drogi u innych, albo wskazówką której potrzebuje ktoś, by wejść do własnego wewnętrznego królestwa.
        Lub możesz doszukiwać się coraz to nowych spisków, chcieć być pierwszy, ogłaszać nowe odkrycia, byleby zwrócić na siebie uwagę otoczenia i poczuć się przez to lepiej, doceniony, doenergetyzowany. Po tym też przychodzi kac i poczujesz się gorzej, gdy ktoś zakwestionuje twoje „osiągnięcia”.

        Dlatego krytyka i pochwała nie poruszają mistrza.
        Achaaaaa 🙂
        Bo mistrz nie robi tego by poczuć się lepiej, więc nie jest podatny na plusy i minusy przy jego komentarzach.
        Mistrz robi to z głębi swego jestestwa i wiszą mu opinie innych, bo już jest pełnią i nikt z zewnątrz nie ma mocy mu do niej dołożyć ni z niej zabrać.

        Więc tych nagarów na garnku, tych alko, sekso, praco, meczo i innych holizmów może być dowolna ilość i jedne nie lepsze od drugich.

        Królestwo Pokoju
        Cudowne miejsce
        Z niego pozdrawiam

      3. „Widziałem ładne ciała kobiet, ale zachowanie ich wywołało we mnie aseksualność”.

        Dokładnie, bo uroda to nie wszystko. To oczywiste. Tutaj mamy podobne zdanie w sprawach damsko-męskich (chociaż w innych się różnimy na forum). Atrakcyjne fizycznie ciało u kobiety czy mężczyzny to tylko powierzchowność. Ciało/uroda to tylko może być dodatek do całości, ale nie musi.

        To fakt, nawet najbardziej atrakcyjna fizycznie kobieta może działać a-seksualnie przez swoje zachowanie i przez swój charakter. Chyba, że ktoś akurat takie kobiety lubi. Są tacy faceci, którzy lubią takie.
        Osobiście to lubię subtelne kobiety. Jestem zodiakalna Ryba i dość romantyczny.

    2. ” … To państwo, ten rząd, jest odpowiednikiem fraktalnym energii ogólnej narodu. … ”

      Tak. Taki rząd, jaki naród. Taki naród, jaki rząd.
      Co było pierwsze: władza czy głupota?
      Bo jedno bez drugiego nie istnieje.

      Mądrość ludowa pyta i odpowiada:
      dlaczegoś biedny? – boś głupi
      dlaczegoś głupi? – boś biedny

      Czy człowieka roztaczającego władzę nad drugim człowiekiem zawsze cechuje większa przebiegłość i cwaniactwo?
      Myślę, że u podstaw (zalążkiem) każdej władzy (zawiadywania drugim człowiekiem) jest lenistwo.

      Spojrzał człowiek na drugiego człowieka i pomyślał:
      „co tu ZROBIĆ, żeby nic nie robić?”
      Inaczej mówiąc, co tu zrobić, by pobierać cudzą energię przy minimalnym zużyciu własnej.
      Tak, ZROBIĆ, bo na lenistwo trzeba zapracować.

      Więc wziął się człowiek do pracy nad drugim człowiekiem, by wykształcić w nim lenistwo umysłowe, w którym jedyne, o czym powinien pamiętać (ba! czuć w każdej komórce ciała!) to, że „praca uszlachetnia”, „bez pracy nie ma kołaczy”, „kto nie pracuje, niech nie je”…. praca, praca, praca…

      No i poszło…, i tak jest do dziś.
      Władza zapracowała na swoje lenistwo i jedyne, co musi to podtrzymywać ten stan swoją energią, która do energii otrzymywanej ma się jak czubek góry lodowej do 8/9 tejże góry znajdującej się pod powierzchnią wody.

      Podwładny z całego dnia zapieprzania połowę swojej energii oddaje w prezencie dla drugiego człowieka, który jedyne, co zrobił na początku, to zapracował na swoje lenistwo materialne.

      Lenistwo umysłowe podwładnych sięgnęło zenitu w momencie, gdy tzw. darmowe datki uznali z radością za cudowne prezenty od władzy, nie myśląc przy tym ani przez chwilę, że są to datki z ich własnego, wypracowanego potencjału.

      Słyszy się: „Tamta władza to kradła, a ta chociaż się dzieli z ludźmi”.
      Czyli dzieli się łupem z ofiarą kradzieży!
      Po co?
      By nadal podtrzymywać bierność, lenistwo umysłowe.
      Aktywność umysłową całkowicie przesłoniła praca materialna, uznawana za najwyższe credo życiowe. ; takie samo, jak wieki temu, gdy dokonywał się podział ludzkości na rządzących i zarządzanych.

      Miłego!

  13. Drogi Sławku – krótko mówiąc
    ad powyższego. Męskość – Kobiecość .

    Jeżeli Mężczyzna nie uzna i nie Czci swojej Męskości
    to nie zakocha się w Kobiecie – nie pożąda Kobiety.

    Jeżeli Kobieta nie uzna i nie czci swojej Kobiecości to nie
    zakocha się w Mężczyżnie i nie pożąda Mężczyzny.

    Tyle .
    Babochłop nie pokocha Mężczyzny .

    Zniewieściały Facet nie pokocha Kobiety.

    Krócej się nie da wyjaśnić.

    Dlatego dla Kobiety PRAWdziwej
    koronki-haleczki – koronkowe majteczki, szpileczki..

    a dla Mężczyzny spodnie – bojówki , buty trapery .

    1. ” … Jeżeli Mężczyzna nie uzna i nie Czci swojej Męskości,
      to nie zakocha się w Kobiecie – nie pożąda Kobiety.

      Jeżeli Kobieta nie uzna i nie czci swojej Kobiecości, to nie
      zakocha się w Mężczyżnie i nie pożąda Mężczyzny. … ”

      Już wiele razy, droga Justynko, o tym rozmawialiśmy i temat wciąż żywy.

      Byt w wydaniu ziemskim, zwany człowiekiem, to jeden z najniższych poziomów świadomości Duszy.
      Dusza ma tych poziomów wiele, ponoć dziewięć i może jednocześnie wcielać się w dowolną – wybraną przez siebie – liczbę przejawów tych poziomów (bytów) i poprzez doświadczanie (zbieranie informacji) gromadzić na tych poziomach coraz wyższy potencjał.

      Przykładem (najprostszym z możliwych porównań) dla wielu poziomów świadomości Duszy może być każdy człowiek, który w swoim życiu wciela się w wiele ról odgrywanych na różnych poziomach jednej egzystencji, życia.

      – może to być rozwijanie świadomości bycia uczniem (począwszy od podstawówki, a skończywszy na wyższych szczeblach edukacji)

      – świadomość bycia dzieckiem, rodzicem i każdej innej relacji rodzinnej (brat, siostra, wujek, dziadek itp)

      – rozwijana świadomość bycia pracownikiem danego zawodu, samorozwój w tych dziedzinach

      – wszelkie wcielenia w role relacji między ludzkich poza rodzinnych…

      – kształtowanie świadomości przynależności do wszelkiego rodzaju grup zorganizowanych charakteryzujących się określonym wyznaniem, ideologią, założonym celem (np. charytatywność)
      – itd., itd.

      Zauważmy, że wszystkie te role, w jakie człowiek wciela się jednocześnie, równolegle nie kolidują ze sobą, są przejawiane przez jednego, tego samego człowieka, który np. jako rodzic, mąż, wujek, kolekcjoner lub docent może zaczynać dopiero stawianie pierwszych kroków w innej dziedzinie (np. odbywać kurs na prawo jazdy, lub poznawać tajniki górskich wspinaczek).

      Zważywszy na fraktalność („dołu” w stosunku do „góry”) nie ma powodu, by sądzić, że Dusza we wszystkich swoich poziomach świadomości „pakuje się” w jednego człowieka, podczas gdy ten również nie poświęca całego życia na bycie np. tylko dzieckiem.

      Człowiek, kiedy zaczyna czuć, myśleć i oznajmiać, że nie pasuje do tego świata (oczywiście z jego percepcji), to jedynie zbliża się do końca gromadzenia potencjału dla danego poziomu świadomości Duszy i zaczyna wchodzić na wyższy lewel, co wcale nie musi oznaczać dalszego braku doświadczania w tzw. gęstościach ziemskich.

      Bo człowiek też ma wiele poziomów świadomości (fraktalność z Duszą, a ta z Wyższymi Istotami) i nie jest w stanie ogarnąć ich wszystkich podczas jednego życia.
      Jak ten przykładowy docent kombinujący w wieku 50-60 lat nauczyć się wszystkich tajników górskiej wspinaczki.

      Kobieta, Mężczyzna.
      To ten sam poziom świadomości Duszy.
      Nie spersonifikowany na dwie, przeciwne, zwalczające się opcje (płci), lecz są to przeciwstawne(„leżące” na przeciw siebie) bieguny tego samego torusa, w którym zróżnicowanie potencjałów służy tworzeniu się torusoidalnego wstępującego i zstępującego ruchu energii, które pobierając energie ze świata zewnętrznego wznoszą się na wyższy, scalony poziom.

      Wiemy nie od dziś, że dominujące na zewnątrz kobiecość i męskość zawierają w sobie obydwa pierwiastki.
      Pierwiastek męski w kobiecie i żeński w mężczyźnie są zaczynem, punktami wspólnymi, dzięki którym tworzenie torusa jest łatwiejsze i bardziej możliwe.

      Inicjowanie torusoidalnej jedni kobiety i mężczyzny jest wynikiem relacji tychże dwojga (nie chodzi więc o jedynie małżeństwo, ale każdą dłuższą relację).

      Obstawanie przy różnicach między kobietą, a mężczyzną na bazie wykształconych u nich cech charakteru jest bardzo płytkim widzeniem celowości podziału człowieka na płci.

      Podobieństwa w relacjach są pozorne; rzeczywistym magnesem jest fascynacja tym u partnera(ki), czego nie posiada druga strona.

      Znajdujemy i przyciągamy do siebie ludzi (kobieta mężczyznę i na odwrót), którzy we wspólnym torusie pomogą nam (a my im) zniwelować braki, przepracować programy, podnieść siebie do poziomu emanacji coraz wyższymi wibracjami.

      Niestety wielu tego nie rozumie i ulegając celowym systemowym podziałom kobiety i mężczyzny na dwie zwalczające się frakcje (np. patriarchat, matriarchat) uznaje nieakceptowalne cechy charakteru za oręż do wzajemnej wojny, po której pole bitwy usłane jest niknącymi zalążkami torusów.

      A miały one wszelkie możliwości zaistnienia.
      Wszak czymże jest sztorm na powierzchni oceanu w stosunku do jego potężnych głębin, w których panuje cisza?

      Miłego!

    2. Justyno, trafnie napisałaś. Mężczyzna i kobieta powinni się uzupełniać swoją odmiennością i to jest Piękne.
      W telewizji swego czasu była promowana wojna płci/rywalizacja szeroko rozumiana. Matriarchat kontra Patriarchat.

      Od Przyjaciółki kiedyś usłyszałem, że ma kolegów, którzy lubią dewiację seksualną zwaną Femdom i Przyjaciółka powiedziała mi, że jest to powszechne u wielu mężczyzn. Sam kiedyś fascynowałem się tym (pewnie to ta trauma z mojego wczesnego dzieciństwa z dużo starszą ode mnie Siostrą, która się znęcała nade mną, a wcześniej przywiązała mnie do krzesła), ale czułem się z tym źle jako już dorosły mężczyzna. Zawsze mnie to męczyło wewnętrznie i gryzło w środku. Dlatego osobiście uważam, że takie dewiacje seksualne jak np. Femdom w gruncie rzeczy niszczy męski pierwiastek, niszczy mentalnie i duchowo facetów.
      Takie moje prywatne zdanie. Nie jest łatwo z tej dewiacji się uwolnić i wymaga dużo samozaparcia.

      Mnie pomogły kobiety, które spotykałem na swej drodze, abym poczuł w końcu swoją męską energię. Spotykałem Dziewczyny, które mi pomogły w tym. Jedna z nich lubiła filmy ze sztukami walki i chciała, abym to ja jako mężczyzna „ją prowadził”, wykazywał inicjatywę jako facet. Lubiła mężczyzn pewnych siebie. Uważam, że to moje Wyższe Ja stawiało na mej drodze takie kobiety.

      1. „Bruno Schulz miał obsesję na punkcie kobiet dominujących”.

        Tak jak kompozytor i autor tekstów w zespole Depeche Mode, Martin L. Gore (ten blondas). W wielu swoich tekstach piosenek dał temu upust. Depeche Mode „In Your Room”, „Sister of Night” (Piękny utwór w klimatach melodycznych Leonarda Cohena), „Dredssed in black” i paru innych piosenkach.

      2. Tekst utworu „Dressed in black” mówi wprost o kobiecej dominacji i o fetyszu czarnych sukienek. Mnie nie kręci, ale ta piosenka pod względem klimatu i aranżacji jest bardzo fajna. To taki artystyczny utwór Depeche Mode. Ma swój tajemniczy klimat. Muzyka ambitna, do refleksji. Utwór z roku 1986 i wtedy Depeche Mode byli jednym z ciekawszych muzycznie zespołów w branży. Byli inni, tacy odmieńcy.

        Depeche Mode „Dressed in black”. Tekst napisał fetyszysta Martin Gore :-), ale śpiewa oczywiście Dave Gahan. Od lat tego nie słuchałem.

        .https://www.youtube.com/watch?v=bgOWyrbZUGM

    3. „Czas nie istnieje, tzw. teoria umowna
      wymyślona na potrzeby, aby CzłoWieka ganiać – ganić”.

      Możliwe że nie istnieje. Znaczy się, ty się Justyna nie starzejesz?

      *

      Jeśli chodzi o energię męsko żeńską, raczej się nie zrozumieliśmy.
      Dla mnie kobieta odnajdująca równowagę tych energi w sobie, nie staje się babochłopem. Nim może być taka, w której dominuje energia męska, a zepchnięta została żeńska. Podobnie ze zniewieściałym facetem. Stłumiona męska energia. W obu przypadkach brak równowagi, tyle że w skrajność przeciwną niż w manipulujacej kobiecie i stosującym przemoc mężczyźnie.

      Delikatność to nie pizdowatość. Facet może być stanowczy ale nie brutalny, łagodny ale nie miękki.
      Kobiety nadal pozostają kobiece ale nie bezradne.

      Płeć ciała jest wyborem na który decydujemy się z jakichś powodów, by czegoś dzięki niemu doświadczyć ale nie uważam by dusza była jednopłciowa. Źródło jest żeńsko męskie a Jej/Jego Syn/Córka została stworzona na podobieństwo swego Stwórcy i nie uważam by było wybrakowane, połówką fraktalu.

      Mamy porąbane tradycje i wierzenia zaburzające równowagę i nie wiadomo co jeszcze a klucz do zdrowego związku albo życia bez związku upatruję w dobrym bilansie obu energi w człowieku.

  14. NŚ „Filozuj Melissa filozuj, chętnie popatrzę”

    Sławciu, tyś tu mistrzem filozofii 🙂
    To Twoja domena 🙂 mnie to nie kręci😅

    Już dawno powstałaby ksiażka z Twoich wpisów tutaj.
    Masz talent.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s