Budda porzucił żonę i małego synka, biblijny Jezus – za, jak zawsze, mgliste obietnice bez pokrycia – nawołuje do życia w nędzy i zrywania organicznych więzi z Rodem.

„I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy” (Mt 19, 29).

I co Wy na to?…

~ Taw

Reklama

302 myśli w temacie “Budda porzucił żonę i małego synka, biblijny Jezus nawołuje do zrywania organicznych więzi z Rodem

  1. Ksiunszke pisali, „natchnienie” mieli. Natchnieni na władzę i mamonę.
    Przecia dŻizas to miał przynieść niezgodę, że tam teściowa synowej i takie niuanse. Miecz niby przynosił. A ksiunszka jakoś ma dobre 20 lat dziurki, co ten dŻiyas wyrabiał, jak był pacholęciem. Musiał ostro z winem ćwiczyć, że taki długi film zerwany jest.

    A budzio budzio – a czemu on taki gruby jak sam biskup? Wzdęcia od kadzidełka takie oj.

    Ksiunszke katol ską(d) studiowałem kilka lat. Ojojjjjj no i od tego się zaczęła moja podróż na zewnątrz tej pedoprzygody, bo tam panocku się wyrabia, ojjjj! A jak kto jeszcze troche sam myśli i to czyta, to oooo ooooooo jak sie w głowie, jak po bieluniu z bimbrem tak.

    1. „I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy” (Mt 19, 29).

      I co Wy na to?…

      Przecież, drogi Tawcio, doskonale wiesz, że znakomita część Biblii została przez 1000 lat dostosowana interpretacyjnie do kanonów zakonno kościelnych.
      Zabierzemy ludziom ziemię, a w zamian damy im niebo – coś w tym stylu, w jakim miał się wyrazić jeden z byłych pracowników korporacji watykańskiej.

      Przytaczanie powyższych „Mateuszów” i w dodatku przypisywanie ich autorstwu Jezusa jest zatem naciąganą, zabawną intrygą, przy której baby wiejskie obrabiające dupy komu popadnie stać na o wiele ciekawsze i pozornie logiczne zlepki.

      „I co Wy na to?…”

      Zastanawiam się, jakiemu celowi ma służyć to pytanie.
      papierek lakmusowy?
      Ilu jeszcze, ilu już, a ilu się „waho”? 🙂

      To takie trywialne, oklepane, no chyba że został ogłoszony konkurs na najbardziej sensacyjno emocjonalne wypracowanie szkolne na temat „Twoje myśli o religii”…, to być może znajdą się chętni, by puścić wodze fantazji i urozmaicić z lekka sobie i innym długie teraz jesienne wieczory. 🙂

      Ja też chętnie wcielę się w rolę ucznia i drapnę takowe wypracowanko.
      Jak to było? – wstęp, rozwinięcie i podsumowanie?
      Bo z matmy to pamiętam'(chyba!) – analiza matematyczna polegała na czterech krokach: twierdzenie, założenie, teza, dowód… 🙂

      Miłego!

      1. Macie rację, Dobrzy Ludzie… Oj macie rację. Nie o takim Jezusie była ta historia… Sukienkowi nas nabierają od wielu wielu lat, i ciągną kasę za obietnice, za mrzonki. Moja babcia w grobie się przewraca, bo dałaby się pociąć za księdza i biblię… a to tylko wymyślone dla naszego dojenia…

      2. Ten prawdziwy nie zapisywał żadnych ksiąg. Słowianie powinni coś o tym wiedzieć. Wszystko zapisane jest w księdze życia, nie atramentem spisanej.

        zdrawiam

      3. Pokój Temu domowi
        A gdybym wyjawił Ci Krysiu gaju mego ukochanego, że Jezus była kobietą?

        Samotność wśród ludzi i bezdomność mym bogactwem – Czy rozmyślisz me słowa ukochane dziecię moje?

      4. Jest to zmanipulowane przez loczków, wiem to i powiem więcej, jest prosty sposób aby te brednie nie miały wpływu na nas. Kłamstwo w jednym kłamstwo we wszystkim, to zawssze się sprawdza. Grzebanie się w gównie zawsze konczy się tym samym: zwiedzeniem i zatruciem fałszywą wiedzą. Drugiej próby mozna nie przezyć więc gdy po raz pierwszy znajdziecie kłamstwo które z wami nie rezonuje i jest wbrew naturze, wyrzucie całość tresci do kibla i spłukajcie woda. Czy promotor gdy znajdzie źródła plagiatu zastanawia się które zdanie jest autora pracy np. magisterskiej a które nie jest jego? Odpowiedź brzmi NIE. Całość ląduje w koszu i tak trzymać!

      5. Jezus to hybryda, potezna,dwa w jednym w kazdym znaczeniu,Chryst i Atychryst(powiedzial to w „Ojcze nasz”cyt.”i nie wodz nas na pokuszenie,ale nas zbaw…”Jak Bog skonczone dobro i milosc moze na pokuszenie wodzic?”)Dobro i zlo;cyt:”i odpusc nam nasze winy,jako i My odpuszczamy…”Acha to my lepsi od Boga,bo mamy empatie i odpuscimy,a jego trzeba prosic.Jakiej energii potrzebuje tak se rozporzadza.Poczytajcie „Misje”tam o jehubach dwuplciowych,wiec mamy zboczenia w KK i Tecze o 6-ciu kolorach.I jeszcze inne dowody,trzeba tylko ze zrozumieniem i otwarta glowa,bez strachu czytac i sluchac co w religii.Tak w malutkim skrucie.

      6. Źeby te stworki mogły nam się zaśmiać prosto w twarz, prawda musi być na widoku. Pamiętajcie o tym.
        zdrawiam

      7. A gdybym ci Krysiu wyjawił, że każdy mężczyzna do czterdziestego dziewiątego dnia płodowego był kobietą?

  2. „I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy” (Mt 19, 29).

    Pasożydawcy..

  3. Oczywiste programowanie.
    Przeczołgiwanie Ludów tej Ziemi trwa !
    „Wędrówki Ludów” –
    rozpoczęte za tzw. cesarstwa rzymiańskiego.

    https://www.google.com/search?q=w%C4%99dr%C3%B3wki+lud%C3%B3w&oq=w%C4%99dr%C3%B3wki+lud%C3%B3w&aqs=chrome..69i57j0i512l5j0i22i30l4.8342j0j7&sourceid=chrome&ie=UTF-8

    Nie dajcie się wkręcić. Tzw. roz-wody u tzw. celebrytów
    są ustawką, programowaniem CzłoWieka, a łuny zacierają rączki.. ze śmiechu, zginając się wpół.

    Słówko roz-wody, czyli rozwadnianie,
    czyli rozmydlanie – czyli rozlewisko na cały Glob.

    Swaćba
    Swaćba – inaczej wesele, staropolska, słowiańska forma ślubu, uroczysta ceremonia zawarcia małżeństwa polegająca na złożeniu przysięgi przed Bogami
    w obecności Żercy lub Swata.
    Wiano i Posag było u Słowian wiążące.
    Dzisiaj jaki posag Dzieciom Dasz.

    Współcześnie Swaćba bywa utożsamiana
    ze swataniem.

    U dawnych Słowian małżeństwo stanowiła dobrowolna umowa, potwierdzona obopólnymi darami równej wartości wiążąca rodziny małżonków stałą przyjaźnią –
    jeszcze w szlacheckiej Polsce posag winien był równać się wianu – mówiono, że małżeństwo Swoiło Rody.

    Spajanie RODów.

    Odnośnie dziedziczenia.
    Wystarczy na papierze w obecności dwóch
    RODowych Światków spisać darowizny
    wzajemnie na Umiłowanych Sobie wzajem
    zawartym Swaćbą.

    Współcześnie testaMenty, za które musisz płacić notariuszom..

    Swaćba
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Swa%C4%87ba

    Ludzi można tak ogłupić jak w chocholim tańcu.
    Nie dajcie się zwieść.

    Nie ma w kRAJu RODziny, której by nie dotknęło
    rozpieprzanie RODu.

    Pamiętajcie Swaćba –
    inaczej Wesele, Staropolskie, Słowiańskie Ślubowanie.

    Jeżeli nie wiesz, o co chodzi, to chodzi o tzw. „pieniądze”.
    Podżeganie do rozwiąz-złości ect.

    Za wszystkim stoją pieniądze.
    Za ślubami kato-lickimi oraz rozWodami świeckimi.
    Trzepią kasę, a ludziki same im zanoszą i jeszcze zaproWadzaja Dzieci do programowania.

    To wszystko dzieje się błyskawicznie i ustawicznie.
    Patrz Indianie tzw. amerykańscy… których
    też przechrzcili na tzw. amerykńskich..

  4. „Celebryci”

    Cel – Wikipedia, › Cel
    Cel (gr. τηλος, telos; łac. finis, terminus) –
    to, ze względu na co następuje działanie; stan lub obiekt, do którego się dąży; cel
    Ad. słowa CELE bryci

    Bryt – Wikipedia, › Bryt
    Bryt – pas materiału (kiedyś płótno), z którego po zespoleniu (kiedyś zszyciu) powstają żagle.

    Czyli jak mówię słowo celebryci znaczy na Nasze
    „Obróbka skrawaniem” ”

    jak ślusarz szlifuje w imadle
    albo „plastusiowe dzieje”, czyli urabianie jak plastelinę.

    Podwójną-potrójną robotę wykonują cele bryci, bo
    urabiają oraz odwracają uwagę od ważnych praw.

  5. RODzina jak Żaglowiec na wzburzonym Morzu
    powinna trzymać się razem i nie dawać się prowokować różnym machinacjom – podjazdom-pułapkom-intrygom.
    Zaczepki nieustanne widzę w „mundrych mendiach”.

    Szkoda prądu na
    zwracanie uwagi cennej Naszej
    na „tajemne fortele”.

  6. Takim samotnym człowiekiem dużo łatwiej się manipuluje. Te wszystkie religie nadają się do jednego worka.

    1. Drogi Słowianinie . Zadaj sobie pytanie, z czym Ci się kojarzy słowo religia ?
      Mnie od dziecka ko-jarzyło się w głowie z regulacją..
      i tak jest.

      Najpopularniejsze wyrazy bliskoznaczne słowa religia to: poglądy, przekonanie, egzorta, kazanie, wierzenia, wierzenie, kult, credo i więcej.
      Czyli poprawność polityczna albo chłosta..
      Za co wymierzali chłostę i krzyżowanie, to wiadomo..

      😎 🌞 😎 Słoneczko ślę Wszystkim 😎 🌞 😎

      1. Justyna,

        Myślę o tym i religia to tylko z upośledzeniem mi się kojarzy oczywiście, nie obrażając nikogo, ale żeby klęczeć na zimnej posadzce w oparach absurdu, to trzeba mieć zdrowe kolana albo chorą głowę ✋😄.

      2. Mnie raz starsza kobieta polka opowiedziała, że przebywając w Holandi szukała kościoła. Po dłuższym czasie znalazła, jednak była po mszy zniesmaczona, bo mszę odprawiała kobieta i najbardziej była zdziwiona tym, że zamiast kleczec, to ludzie stali pomimo, że był to katolicki kościół.
        Więc co niektórzy rodacy lubią na kolankach.

      3. „Najbardziej była zdziwiona tym, że zamiast klęczeć, to ludzie stali, pomimo że był to katolicki kościół”.

        Ha ha 😂 PWS BORZYGNIEW PWS no nie zapewnili kobitce atrakcji to zawiedziona kiedyś to było nawet na chłostę, by się załapała 😂😂😂😂.

  7. Budda chyba jak odszedł od rodziny do lasu, to dostał „oświecenia”, musiał być samotnie w dziczy.
    Przynajmniej mógł się skupić, a nie tylko seks i seks w łepetynie 🤣🤣🤣

    1. Pozostawienie rodziny, oddalenie się, skłócenie z rodem nie musi oznaczać czegoś, co narzuca nam nasz wróg bo tak zaplanował. Takie „skłócenie”, niezgoda, nie przypomina Wam dzisiejszych czasów? Kiedy to jesteśmy „skłóceni” z naszymi najbliższymi z powodu hipnozy w której pozostają a z której nam udaje sie wychodzić? Kiedy to żadną miarą nie dociera do nich nasza Prawda, którą my odkryliśmy jako jedyną drogę? Każdy Chrystus, każdy Budda o tym mówi, to przekazuje, stare musi obumrzeć, by narodziło sie nowe, tak jak wszystko w tym świecie umiera i rodzi się, tak umierają i rodzą się idee, poszerza sie świadomość…Jeśli ktoś, coś hamuje nasz rozwój to pozostawiamy to daleko za sobą…Nie każdy ma odwagę zmierzyć się z Rodem, który pozostaje w zniewoleniu, czy dosłownym czy mentalnym. Wspominaliśmy czarne owce…I tu macie odpowiedź, jeśli czarna owca jest motorem ewolucji rodu, musi sie mu przeciwstawić…

  8. Tu chodzi o życie wg własnych pomysłów i zaspakajaniu własnych potrzeb, a nie o naśladowanie przodków poprzez odziedziczone geny albo o spełnianie cudzych potrzeb. Gdy rodzina się pogniewa, to trudno.

  9. Nie wolno kaleczyć uczuć Człowieka
    i bawić się uczuciami-oszu-kiwać.

    Miłość od zarania zRODziła się na tym Ziemskim Globie
    i żadna tzw. „siła” jej nie przemoże.

    Kochać — Piotr Szczepanik

    .https://www.youtube.com/watch?v=tEhoHk7XXNg&t=5s

    Ach, jakbym chciała zakochać się .
    Energia w ciele buzowałaby niczym wulkan,
    a to poprawiłoby ukrwienia całego ciała,
    czyli samo zdrowie. 💕 💞 💓

    ps. wkleić chciałam e-mota – „parę dwojga”,
    ale okazało się, że ony dwie jednakie płcie..

    1. Poczytaj dostępne pisma-księgi Sławku .
      Jezusa nigdy nie było.
      To Metafora-przenośnia-uosobienie.

      Poczytaj wyżej zapodałam książkę
      ”Tajemna Historia Lucyfera czyli Niosącego Światło..”

      Tzw . Jezus to był tzw. głosiciel nauk Marii Magdaleny
      co przedstawił w swojej TWÓRczości
      na prawie każdym obrazku Leonardo Da Vinci.

      Dzisiaj inFORMACJA jest dostępna jak nigdy przedtem.

      Sławku ”ten pociąg odjedzie” –
      – chodzi o wzniesienie się w wyższy wymiar.

      Ziemia Mateńka Gaja ugrzęzła w ciężkich energiach.

      Każdy ksiądz to wie o Marii Magdalenie.

      Proszą o książki które trudno kupić jak ww. tytuł
      aby sprawdzić czy już pospólstwo wie
      jak zrobieni zostali w bambuko..

      Dlaczego zastąpili i przekłamali też
      Nauki Marii Magdalany ?
      Ano dlatego że rzymiańcy nienawidzili i nie lubią kobiet
      i niepodobna jest aby kobieta rozkminiła o co tutaj chodzi..

      Mają ubaw uny – sikają ze śmiechu jak na kolanach
      przed patykiem Was widzą.

      Serdecznie Zdrawiam wszystkich – Sławka szczególnie.

      Kochani polecam tę książkę –
      – wyjaśni szczegółowo z podaniem żródeł .

      W treści książki autorka zapodała setki innych tytułów na poparcie tez wysnutych w poszczególnych rozdziałach.

      KOcham Wedę-Wiedzę.

      Nie lubię być oszukiwana.

      Tylko tchórze kłamią .

      Serducho dla kochanych Tawerniaków. 💓

      1. Każdy żywy człek, który oczyści swoje serce z chwastów i stanie w prawdzie, jest światłością świata.

        zdrawiam

      2. Tak Tawie, piękne słowa. Dało by radę przypiąć te słowa na tablicy?:) Ta mądrość powinna być głoszona na całej przestrzeni.

        zdrawiam

    2. Ta a obrazek z ”patykiem” do ”muzeum zniewoleń” –
      i nie nazwałam bym tego ”Ludowym”
      a ”Ludycznym” właśnie..

    3. ,, Poczytaj dostępne pisma-księgi Sławku .
      Jezusa nigdy nie było.
      To Metafora-przenośnia-uosobienie. …”

      Jezusa nigdy nie było, ale pozostało po nim(?) wiele mądrości zapisanych choćby w ewangeliach zakazanych.
      Do tych mądrości zaliczam kształtowanie wiary w siebie, budzenie mocy wewnętrznej, miłość do bliźniego, porady dotyczące życia we wspólnocie ludzkiej, szacunek do przejawu przyrody i jej żywiołów i wreszcie to, co wycięto z Biblii, a mianowicie dwie kwestie: duchowość świata ożywionego(w tym zwierząt) oraz reinkarnacja(wędrówki Dusz).

      Jezusa nie było, ale przekazy pozostały.
      My jesteśmy – ale co po nas zostanie?
      Jakie mamy własne przekazy?
      Bo póki co, to umiemy przytaczać tysiące myśli i wniosków nie naszych( też się na tym łapię), a zawartych we współczesnych publikacjach, o których wiemy nie od dziś, że są te ogólnodostępne (kształtujące pożądaną przez łunych świadomość społeczną) oraz pozycje zakazane, jak choćby publikacje traktujące o odkryciach istnienia Słowiaństwa i Lechii.

      Jedni twierdzą, że Lechia istniała, inni wkładają te twierdzenia na półki z bajkami.

      Co czyni nas podzielonymi?
      Wiara.
      Wiara w to czy ktoś, coś było, czy nie było.
      Nie zajmujemy się mądrościami, lecz setkami publikacji w temacie był czy nie był – jak np. Jezus.

      Sam fakt istnienia czy nieistnienia kogoś, czegoś tworzy adwersarzy zaciętych dysput, przy czym żadna ze stron nie spojrzy na wspólną, łączącą ich ideę: mądrości przekazów, jakie mogą być użyteczne i służyć rozwojowi.

      Jedni wierzą w istnienie Jezusa, znajdując setki powodów i dowodów dla autorstwa jego przekazów, a inni tak samo wierzą, że nie istniał, bo swoje twierdzenia opierają na wiedzy z innej półki w tej samej bibliotece.

      Wszyscy okładamy się po łbach książkami(tytułami, autorami) i ani przez chwilę nie przejdzie nam przez myśl, by usiąść przy wspólnym stole, rozłożyć te książki i znaleźć w nich te same mądrości płynące dla człowieka.

      Tego ,,okładacze” nie uczynią, bo oznaczałoby to koniec walki, która tak na prawdę nie jest niczym innym, jak tylko okazją do rozładowania nieprzepracowanych, destrukcyjnych energii.

      Nie ma potrzeby walki na argumenty między sobą.
      Walki wierzących w istnienie i wierzących w nieistnienie czegoś.

      Potrzebna nam jest wiara wspólna – w istnienie nas na tej samej drodze, poszukujących sensu życia na skrzyżowaniu nieskończoności.

      Miłego!
      PS. No i się ,,napisało” wypracowanko .
      Proszę tylko sprawdzających o niezwracanie uwagi na orty – bo pała murowana!
      Przyznacie, Kochani, że to było niesprawiedliwe w szkole: mogłeś napisać całkiem fajne w treści wypracowanie(co zauważył sam nauczyciel), a trzy orty wystarczyły, żeby całość oceniono na pałę!
      Ileż razy z tego powodu miałam pretensje do całego świata!
      Jasne, że nie do siebie!

      1. Krysiu Droga Powyżej piszesz o mądrościach
        Marii Magdaleny które kości..ół
        ukrył i przypisał postaci na krzyżu.
        To jest kwintesencja mojej wypowiedzi poparta
        zapodanymi materiałami źródłowymi oraz
        pracami Leonarda Da Vinci.
        Tyle i aż tyle .
        Nieporozuminie.

      2. „Krysiu Droga, Powyżej piszesz o mądrościach Marii Magdaleny, które kości..ół ukrył i przypisał postaci na krzyżu”.

        Jakie to dzisiaj ma znaczenie, Kochana Justynko?
        Istotne są wszelkie dawne i nowe mądrości, które uczą, pozwalają żyć i radzą, jak się zachować, by życie zbliżone było do jego pełni.

        Co z tego, że znam wersję Eseńczyków, w której Jezus miał żonę (Marię Magdalenę), dzieci i wcale nie był rozpięty na drzewcu w kształcie litery T?
        Co z tego, że studiując wiele publikacji, dowiedziałam się, gdzie jest najbardziej prawdopodobne miejsce pochówku Jezusa, którego imię całkiem zniekształcono?

        Co z tego, że dotarłam do sanskrytów pisanych w języku starohebrajskim, z którym judaizm, Żydzi nie mają kompletnie nic wspólnego, a miejsce kultu tzw. Jeruzalem stworzono w XII, XIII wieku?

        Co z tego, że tzw. źródła naukowe analizując Septuagintę LX znalazły wyjaśnienie słowa „religia” ; ligo-Bóg, religo- powrót do Boga?

        I mogłabym tak, Kochana Justynko, wymieniać do jutra „co z tego?”

        Było mi to wszystko potrzebne swego czasu.
        By poznać faktyczną historię, odłączyć ziarno od plew i przy tym nie utracić łączności z Bogiem i jego transcendencją.
        To ostatnie było największą obawą i lękiem. Jak zmienić starą tożsamość, pozostając sobą?

        Czytając kolejną i kolejną książkę (co ciekawe i niesamowite wpadały mi w ręce pozycje, do których byłam gotowa wcześniejszą literaturą), w pewnym momencie doznałam przesytu: spojrzałam na stół założony otwartymi książkami i powiedziałam dość!
        A gdzie jestem ja?
        Przecież ja to nie składnica cudzej wiedzy.
        Nie mogę myśleć książką, tylko sobą…

        Zbudowałam więc z tych książek łódź i wypłynęłam w nieznane- na przestwór moich myśli, na głębię moich doznań, pozostawiając na brzegu drukarnię książek, które pochłaniały mnie jak narkotyk: więcej, więcej…

        To, co odkryłam płynąc samotnie, to temat na inną rozmowę.
        No nie tak samotnie, bo wypłynęłam łodzią zbudowaną z książek.
        One mi dały wiedzę czym i jak płynąć, ale nie myślały za mnie.
        Myśleć musiałam i chciałam ja.

        Miłego!
        PS. Dziękuję, Justynko, że mogłam ci to powiedzieć.
        Wiesz co mi teraz przyszło do głowy?
        Gdybyśmy miały ze sobą kontakt ,,niepisany”, to wszystkie zimowe wieczory nasze!
        Wiosna pewnie musiałaby kilka razy pukać do naszych drzwi, by przerwać dysputy i wygonić nas do roboty!, do ogrodu! 🙂 🙂

      3. ”Ostatnia Wieczerza” –
        \- dzieło Leonarda – podwójne MM na Obrazie.
        Czyli Maria Magdalena.
        Studiowałam ww. temat wnikliwie u żródła.
        Metafora goni metaforę.
        Jezus nie był mężem MM.
        Polecam raz jeszcze lekturę ”Tajemna historia Lucyfera”.

        Tak też Krysiu, już księża mówią, jak piszesz.
        Tak,- tak zawsze mówimy że – ”Lucyfer to niosący światło”.

  10. Najwyższa Inteligencja wyraża się poprzez swoje Stworzenie i całe ono jest jedną Rodziną. Wcielałem się na Ziemi i na innych planetach. Miałem każdy kolor skóry. Każdy z was mógł być kiedyś moją rodziną, tą poprzez krew.

    Utożsamianie się z grupą krwi, rodem krwi, miejscem zamieszkania, zawodem, płcią itd itp prowadzi do podziałów, a one do wojen.
    Najlepsi Ziemianie, a wśród nich Słowianie. Ze Słowian oczywiście Polacy, a w Polsce Podlasiacy.

    Ani za Jezusa, ani za Buddę nie będę się wypowiadał. Trzeba by ich spytać.
    Mogę mówić w swoim imieniu i gdybym miał ojca psychopatę albo takiego Stalina, miałbym gdzieś więzy krwi. Mam prawo żyć w szczęściu i pokoju i wybrałbym życie wśród pokojowo nastawionych ludzi, a gdybym takich nie znalazł, wystarczyłoby mi towarzystwo Przyrody.
    Pomimo, iż Całe Stworzenie jest moją Rodziną, nie żyłbym z małżonkiem, który zatruwa mi życie albo mnie leje, lub na mnie pasożytuje.

    Jak działają włoskie mafie? Nie ważne czy członek rodziny postąpił źle. Ważne, że to jedna krew, więc trzeba pomścić i stać po tej samej stronie, nawet gdy jest to strona szaleństwa.
    A jak napuszczają rządy na siebie różne narody? Dzięki utożsamianiu.
    Jeśli się utożsamiłeś, ktoś kto zna mechanizmy, może łatwo napuścić jedną grupę na drugą. Bez utożsamienia nie miałby argumentu.

    Nie utożsamiam się z Tawerną. Dlatego nie muszę nikomu słodzić i przemilczać prawdę, gdy widzę inaczej. W takim sensie przynoszę również miecz.

    Bez utożsamiania nie byłoby kumoterstwa ani pchania swoich rodzin do koryta. Bez utożsamiania nie byłoby wspierania jednych kosztem drugich.

    Utożsamianie nie pochodzi z Ducha a z egotycznej osobowości, która używa ciała po to, by poprzez utożsamienie dzielić, a poprzez podział wprowadzać zamęt. Czyli wytrącenie z pokoju, co załatwia przedłużenie rządów ego.

      1. Tak to Taw widzi złośliwość , bo się utożsamił ze słowem ,,Podlasiacy”.
        Tak właśnie działa utożsamianie.

        NŚ Ty też masz prawo do swoich komentarzy i wpisòw (tak jak każdy z nas).
        Też są potrzebne
        Poza tym Tawerna to grupa otwarta, a nieprywatna i zamknięta

      2. Racja Melissa. Tak działa utożsamienie. Kiedy ktoś utożsamia się z nieprawdą, to gdy powiesz o niej, nie o nim a o błędnym przekonaniu, lecz z racji utożsamienia przekonanie i utożsamiony staje się jednym, to utożsamiony odbierze to jako atak na siebie. Odczuje złośliwość, uszczypliwość, wredność czy co tam na myśl przyjdzie i może odpowiedzieć takim samym, mniejszym albo podwojonym atakiem.
        Nie pierwszy raz tutaj tego doświadczyłem ale jest ok, bo popełniałem błąd.

        To że ktoś poprzez utożsamienie odbiera moje słowa jako atak, to część prawdy ale gdy zatrzymam się tylko przy tej części, to stanie się nieprawdą.
        Druga część dotyczy tego co powiedział Jeszua w Kursie Cudów. Te słowa wciąż mi siedziały w głowie: „Nie zaatakuję twojego ego”.
        Dlaczego on to powiedział i co to znaczy?

        Otóż zaatakować czyjeś ego, to tak jakby podejść do kogoś kto ma prawo spać i zacząć mu świecić latarką po oczach a gdy mi odwinie, skwitować – bo światło razi śpiących. No skoro to wiesz, że razi, to po co świecisz? Czemu atakujesz?
        Bo nie wiedziałem kiedy się zatrzymać. Przez co atakowałem i odbierałem co zasiałem.

        A dlaczego atakowałem czyjeś ego? Może dlatego że gdy wciąż pozostaje jakiś pokój w moim Domu w którym jest bałagan, chcę utożsamiać się z czystymi pokojami. Utożsamienie wygląda mi też na atak czegoś czego się nienawidzi w sobie, co się wypiera. A więc utożsamienie byłoby nienawiścią, nie miłością. Teraz rozumiem czemu KC mówi że ziemska miłość to nienawiść.
        Wszystko jest moją kreacją i światło i ciemność ale to co uważam za dobro, z tym się chcę utożsamiać ale po co? By zaznaczyć, że nie utożsamiam się z tym co uważam za zło. By myśleć, że nie nienawidzę zła, by się oszukiwać.

        Kolega mówi „Najważniejsze są moje dzieci a resztę pierdolę”
        Ale po co tak ostentacyjnie zaznaczać, że reszte się pierdoli, nie wystarczyłoby powiedzieć, że kocha się swoje dzieci? Więc po co ten dopisek o reszcie? Po to, że ten pierwszy człon jest przystawką do prawa do pierdolenia reszty. Nie chodzi o dzieci. Oszukuję sam siebie, zasłaniając się dziećmi, by mieć pretekst do przywalenia reszcie. Tej reszcie, na którą się projektuje swoje „winy” które skrywa się w którymś zaciemnionym pokoju swego Domu, bądź po której pozostał niemiły posmak, cień, który należy uzdrowić w sobie.
        Naprawdę najwazniejsze dzieci? W którym momencie, gdy wybrałeś alkohol, który doprowadził do zaniedbań przez co odeszła żona z dziećmi?
        Pierdolisz resztę? A może siebie, za to co robiłeś? I próbujesz ukarać świat, nie umiejąc wybaczyć sobie.

        Dlatego mnie ten kolega od tych dziecił. Dlatego to mówił w mojej obecności. Bo Źródło zaaranżowała to doświadczenie dla mnie, dla mojego uzdrowienia.
        Mam gdzieś to że przyznaję się do błędu. Najważniejsze że widząc go, mogę dokonać zmiany. Nie widząc śmieci, nie pozamiatam ich. A jak mogę służyć innym lepiej niż pokazując jak pozamiatać u siebie? Ich śmieci pozamiatać nie mogę bo to może zrobić każdy sam w swoim Domu.

        Krysia z lasu umieszcza ciekawy komentarz o świecie, o którym świecie pisałem?

        Jest Świat który nazywałem również Rzeczywistym. Nazwę go nr 1. Ten świat jest jak piaskownica. Ma stałą ilość piasku o niezmiennej strukturze ziaren. Mogę robić z niego zamki, stawiać babki z piasku ale rzeczywistość tej piaskownicy pozostaje niezmienna. Przy założeniu że jest tylko ta piaskownica i nie mogę dolać wody z zewnątrz, zabrać ani dosypać piasku, nie mogę zmienić piaskownicy, nie mogę jest zepsuć ani ulepszyć. Ale mogę mieć z piaskiem różne doświadczenia.

        Te doświadczenia, jak budowanie zamków z piasku nazwę światem numer 3, rzeczywistością 3D

        Nie jestem w stanie wpłynąć na Rzeczywistość nr 1 do której należy i mój Duch, Jaźń, która jest częścią tej piaskownicy. Tego świata zmienić nie mogę.
        Ale mogę zmienić rzeczywistość nr 3, zwaną też 3D. Mogę zrobić z piasku inny domek albo jeszcze coś innego.

        „Zmień siebie a świat zmieni się sam”
        Który świat się zmieni? Ten 3D, nie nr1.
        Ale czy zawsze się zmieni i co znaczy w takim razie zwrot, by zmienić siebie, skoro JAM jest częścią niezmiennej Rzeczywistości nr 1?

        Zmienić siebie, zmienić świadomość z poziomu nr2 do świadomości na poziomie nr1. Od ja do JAM, od ego do serca. Małe ja to osobowość wysnuta z myśli, ja nieprawdziwe, doświadczenie, budowa zamku na piasku. Nie zmienia samej Piaskownicy tylko kształty które wypełnia Piasek. To ja, niech będzie światem nr2. Świat nr2 ma energetyczny potencjał i tworzy świat nr3.
        Zmień siebie, znaczy zmienić myślenie, przejść z myślenia urojonego na poziomie2 do myślenia zjednoczonego z poziomem nr1, Źródłem. Wtedy następuje zmiana potencjału energetycznego, zmianą myśli prowadząca do zmiany uczyć, które jak budowniczy organizują kształty na piasku.

        Zmienić siebie, to zmienić myślenie. Świat zmieni się sam, to wtedy świat 3D ulega zmianie. Nie Świat nr1. On jest niezmienny.
        Tak, postrzeganie Piaskownicy się zmienia, nie Piaskownica. Postrzeganie zmienia się zawsze. Kształty z piasku nie zawsze.

        Dlaczego nie zawsze zmienia się rzeczywistość 3D? Ponieważ nie jestem jedynym dzieckiem bawiącym się w Piaskownicy? Więc zmienić się mogą moje domki z piasku, ale nie te, które stawiają inni. I nie zmienią się te domki, które ja postawiłem świadomością która energetycznie wznosi się do nr1. Świadomość z poziomu nr2 może myśleć że potrzeba zmiany na poziomie 3D a okazuje się, że dobrze jest jak jest i wtedy wystarczy zmiana postrzegania tego zamku z piasku. Zamek się nie zmieni bo jest ok ale zmieni się postrzeganie

        Postrzeganie jest światem który w trakcie przebudzenia zmienia się zawsze. A wtedy okazać się może że nie mam powody świecisz nikomu latarką po oczach i że dobrze jest jak jest.

        Jest takie wyrażenie, coś takiego „Boże daj mi siłę bym mógł zmienić to co zmienić mogę i b mógł się pogodzić z tym czego zmienić nie mogę, i daj mi mądrość bym umiał odróżnić jedno od drugiego.”

        Brakowało mi tej mądrości odróżnienia. Próbowałem zmienić coś czego zmienić nie mogę. Są to pewne budowle w 3D w budowę których mogę już być niezaangażowany, albo świat jaki postrzegają inni, do czego mają prawo gdy śpią, albo gdy nie śpią a gdy ja śpię i przez co wydaje mi się że jest z tamtym światem coś nie tak.

        Popełniłem błąd. Nie widzę dziś winy a osobach z forum, które mi oddawały kuksańce. Dobrze że to się działo, bo co by było gdyby tego nie zrobiły, gdyby się bały? Jak mógłbym się obudzić bez tej pomocy?

        Z CAŁEGO SERCA DZIĘKUJĘ 🙏

        Dobrze, że tu pisałem. Nie wiem czy to się komuś przyda, mnie na pewno. Bo to była jak terapia w której wychodzą błędy.
        Mówią, że ten się nie myli kto nic nie robi. Ale bez robienia pomyłek, nie może się na tych błędach uczyć i tkwi w miejscu. Więc jest w tym dobro. Było coś dobrego co mnie pchało do pisania. Może nie koniecznie to co sobie gdzieś po drodze myślałem, po co to robię. Za tym głębiej była jednak miłość, ta podstawowa energia poziomu nr1.

        Przy tym chłopaku od „liczą się moje dzieci a resztę pier..” pojawiał mi się obraz kadry polskiej piłki nożnej. Ruszają się jak muchy w smole. Nie byłoby problemu gdyby grali i robili błędy ale oni boją się grać, boją się popełniać błędów. To widzę (¢a czy tam to jest?) Ten strach przed błędem ich paraliżuje. Drużyny z Azji i Afryki szaleją na turnieju, grają, biegają i zaskakują drużyny z Europy i Ameryki. Nawet jak im się nie uda 5 razy to za którymś razem wyjdzie i to się widzom podoba. Nasza drużyna boi się tych 5ciu nieudanych razy.
        „Nie myli się ten kto nic nie robi”
        I ten kto nic nie robi, nie robi postępu.

        Cieszę się że robiłem, że pisałem, że robiłem błędy, bo bez nich wciąż robiłbym dobrą minę, a był w czarnej d.
        Odpowiednio do tej nowej świadomości, powstaje we mnie akceptacja na robienie błędów przez moich braci i siostry. Już się nie boje o nich, nie martwię i nie muszę na siłę świecić im po oczach, łapać za rękę kiedy uważam że idą drogą na której stłuką sobie kolano. Jak sobie nie stłuką, to może się nigdy nie nauczą. Więc i ja to rozpoznając, nabieram dystansu i przyzwolenia, akceptacji dla ich drogi. To mnie uwalnia od natarczywości i roli wójka dobra rada i kto wie czego jeszcze.

      3. Nie pierwszy raz, bo miałem to z więcej niż jedną osobą, ale nie widzę w nich winy, tylko w nieświadomym swoim działaniu.

        Skoro wolisz tkwić w zacietrzewieniu, niż zrozumieć, za przyznaję się do błędu, no cóż, to twoje podwórko, poszukam innego.

      4. Mój cytat na dziś

        „Gdy opierasz się służbie swemu bratu,
        to tym samym opierasz się własnemu zbawieniu.
        Są one jednym i tym samym.”

        — Jeszua Listy Jeszuy

        Czym jest ta służba?
        Zginanie karku by ktoś po mym grzbiecie wchodził wyżej, to nie służba a poświęcenie i uczy wyzyskiwania.
        Powstrzymywanie innych by się nie przewrócili i nie zbili sobie kolan, też nie będzie tą służbą, bo się chodzić nie nauczymy.

        Służyć trzeba umieć, pomagać trzeba umieć.
        Ale czy nauczyłbym się służyć, gdybym nie próbował i przy tym się nie przewracał?

        Może ta służba to pozwolenie na:
        „Pozwólcie innym popełniać błędy, gdyż są na skraju własnego przebudzenia.”
        I gdy się przewrócą, wtedy wyciągnąć dłoń i pomóc wstać. Nie krytykować, wesprzeć dobrocią i w razie czego podpowiedzią, ale nie mędrkowaniem.

        Kosmici też nie nauczą się za nas chodzić. Ani nie będą nas przed nauka chronić. Może obserwują nas jak starszy brat, który obserwuję młodszego i asekuruje, gdy ten zbliża się niebezpiecznie do krawędzi. Kibicuje zza kulis.

        Po tamtym śnie i spotkaniu z takim bratem kosmitą zrozumiałem, że gdyby teraz przy naszej świadomości zeszli na Ziemię, ci przyjaźni nam albo już tu będąc ukazali się, to prędzej byśmy się ufajtali ze strachu niż ucieszyli a więc wyszłoby nam to nie za bardzo na dobre. Pozamykali byśmy się w domach jak myszy w dziurach albo w panice zaczęli robić głupie rzeczy.

        Gdy zobaczyłem nad sobą pojazd zachowujący się tak jakby mnie obserwował, chciałem się schować ale nie było gdziem więc zastygłem jak ta mysz w nadziei że bezruch uchroni ją od namierzenia.
        To musiało dla nich śmiesznie wyglądać, jak zachowanie myszy która chowa się pod miotłę.

      5. NŚ, Sławku,

        Dziś dzień Twoich urodzin 🌻💚✨🎉❤️🍏🎂🍋
        (pamiętam, bo moja koleżanka też ma dzisiaj urodziny 🙂
        Nie wiem czy je odchodzisz czy nie…)
        🌻🌻🌻
        Przesyłam Ci najmilsze życzenia 🙂
        Dużo zdrowia, radości, wszelkiej dobrej Mocy, energii i siły.
        Niech to, co Ci potrzebne, pojawia się na Twojej drodze Życia 🏵️❤️💛❤️
        Wzrastajmy każdego dnia 💚

        ,,Jesteś tu, aby mógł się ziścić BOSKI plan plan Wrzechświata.
        Jesteś aż tak wazny”.

        E. Tolle

      6. Światło domu Twego @NŚ

        Żyzna Twa ziemia, lecz bym mógł w niej zamieszkać porzuć „N” bowiem kto stanie na początku i pozna koniec ‚nie zakosztuje’ śmierci.
        ArtUr

    1. Po miesiącach zagryzania języka????
      Nie wiem kto tu jest złośliwy.

      Co cię tak zabolało, że się z Tawerną nie utożsamiam? Nie utożsamiam, bo nie oddzielam się od innych grup. Wszyscy są mi tak samo bliscy. Nie dzielę ludzi na lepszych i gorszych. Jeśli tego nie rozumiesz to trudno. Wrócę jak ochłoniesz albo i nie.

      1. Właśnie tak działa utożsamienie. Kto nie z nami to przeciw nam. Stąd i religijne wojny. A ja nie jestem ani przeciw Tawernie ani przeciw katolikom, muzułmanom, czy mojej ziemskiej rodzinie.
        Nie utożsamienie jest dla mnie nie ograniczaniem się, nie zawężaniem do ustalonej drogi.

        Trzymaj się i pozostali również. Dużo szczęścia wszystkim życzę.

      2. Jak uważasz ale muszę się zastanowić czy chcę to ciągnąć, bo szkoda nerwów twoich i każdej osoby na którą tak działam, i moich bo nie mam ochoty odbierać ataków. Przyjemności mi to nie sprawia.
        Może powinienem zachować tą wiedzę dla siebie albo dzielić się z chętnymi.
        Coś tu jest nie tak skoro ciągle wychodzą problemy.

    2. „Ze Słowian oczywiście Polacy, a w Polsce Podlasiacy”.

      Kiedyś wyczytałam, ze najwięcej genów słowiańskich w Polsce mają Podlasianie vel Podlaszanie i polscy górale.

      1. „Jest takie wyrażenie, coś takiego „Boże daj mi siłę bym mógł zmienić to co zmienić mogę i b mógł się pogodzić z tym czego zmienić nie mogę, i daj mi mądrość bym umiał odróżnić jedno od drugiego”.

        Napisałeś, drogi Sławku, przepiękny komentarz.
        Twoje myśli o rozróżnianiu światów i możliwości wpływu na nie, myśli pogłębiające pojmowanie tych światów na przykładzie niby zwykłej piaskownicy to mistrzostwo.

        Sztuką jest znaleźć taki przykład, w którym można wyjaśnić kwestię nie tylko wielowariantową z jednego poziomu (obszaru), ale umiejętnie połączyć wielowariantowość kilku poziomów: czyn, słowo, myśl, Duch, Stwórca (Kreator – Uniwersum – Bóg – Źródło, jak kto czuje).

        W stu procentach rezonuję z twoim sposobem myślenia, odkrywania, dedukcji.

        Rezonuję nie oznacza pewności, że wszystko jest dla mnie jasne.
        To potrzebuje czasu, przetrawienia, dopasowania do „dioptrii moich oczu” , które na wiele rzeczy patrzą, lecz nie wszystko jeszcze widzą.

        Czytając, a w zasadzie studiując twoje komentarze, niemal przy każdym, dokonuję własnej eureki w stylu: ,, no przecież to takie proste, dlaczego wcześniej tego nie widziałam!”
        Patrzyłam, tyle że w węższym polu widzenia, które zawierało więcej pytań niż odpowiedzi.

        To nie jest żadne słodzenie tobie, jakby się komuś mogło wydawać.
        Czy można mówić o czysto grzecznościowym przymilaniu się do kogoś, kto poszerza horyzont postrzegania naszej rzeczywistości?
        Nie. Można tylko być wdzięcznym.

        Wszyscy my, tu na tym niesamowitym w swych treściach blogu – prowadzonym przez naszego Czcigodnego Admina – wzajemnie sobie pomagamy ucząc się życia.
        A najpiękniejsze jest to (już wiele razy o tym mówiłam), że dzięki Tawernie patrzę na moje istnienie wieloma oczami (oczyma?, kurde nigdy nie wiem jak to się pisze, a może oczmi? 😀 😀 😀 ).

        Każdy z nas jest indywidualistą, a czasem i z mojszejszą racją.
        Ale właśnie dzięki temu, idąc wspólną drogą, możemy widzieć, słyszeć i odczuwać o wiele więcej, niż podczas samotnej wędrówki, w której możemy ujrzeć świat spryzmatowany tylko w naszej, pojedynczej percepcji.

        Nie ma piękniejszego uczucia ponad świadomość, że człowiek nie stoi w miejscu, że podąża każdego dnia krok dalej, odchyla następne kurtyny sensu istnienia, stając się odkrywcą niesamowitych tajemnic, których mnogość zdaje się nie mieć końca!

        Dziękuję, że JESTEŚCIE!

        Miłego!

      2. Dużo radości Sławo-Mirze! Życie jest darem i nieustanną przygodą! Niech się DARZY Tobie w obfitości Dobra wszelakiego – przytulam – Iwona

      3. Najserdeczniejsze życzenia Urodzinowe również ode mnie, Drogi Sławku!
        Wszystkiego Najlepszego!

        Krysia z lasu.

      4. Krysiu, jeśli nie wiesz jak pisać: oczami czy oczyma? Pisz postrzegam cherubami gaju mego.

  11. Ród to siła, pozbawiając się jej, pozbawiamy się siły i wiedzy, jaką nam daje. O to właśnie im chodzi. Człowiek słaby jest podatny na sugestie.

    1. ,, Krysiu, jeśli nie wiesz jak pisać: oczami czy oczyma? Pisz postrzegam cherubami gaju mego.”

      Cóż za piękne, górnolotne określenie oczu!
      Górnolotność jest tu przymiotem całkiem zasadnym, wszak Cheruby to nasi boscy przyjaciele.

      Człowiek, kiedy dokładał im skrzydła, nie wiedział pewnie jeszcze, że i bez nich przestrzeń pokonywać można – jak myśl dla przykładu – szczególnie ta zwiewna, lekka – nieograniczona w żaden sposób grawitacją okrąża Ziemię w ciągu godziny.

      Kto słyszy i widzi, odbierze ją, lecz nie zatrzyma.
      Jak wiatru nikt nie zatrzyma.
      Gałąź poruszy, włosy rozwieje, płuca świeżością powietrza wypełni…, i pobiegnie dalej.

      Nikt nie wie, gdzie się wiatr zaczyna i gdzie kończy…
      Jak Dzieci Wiatru – tyleż samo wiemy o życiu, które niczym wiatr kark czasem schyli, innym razem kolana wyprostuje, a kiedy indziej lekkim podmuchem żar upalnego dnia ostudzi.

      A człowiek w bezwiedzy, zabawiając się w architekta, myśli, że życie w garści może trzymać, rozsypać je kiedy chce przed sobą, nadać każdej drobince nazwę i na powrót złożyć je po swojemu.

      Złożyć może wspomnienia, lecz nie dzień jutrzejszy.
      To potrafi tylko Prawdziwy Architekt.
      Człowiek może jedynie w tobołku swą mądrość zabrać na jutrzejszą podróż, w której i tak nie zabraknie nowych wyzwań.

      Dobrze, że są nowe wyzwania.
      Bez nich stanęlibyśmy w miejscu.
      A ponoć, kto staje, ten się cofa…, bo rzeka wciąż płynie do przodu.

      Miłego!

  12. wpadła mi dzisiaj strona (niestety po niemiecku) o piśmie Basków. Znaleziono na jakimś starym budynku, I w PNE.. dłoń z brązu chyba.. z wyrytymi na niej słowami.. na tej stronie są te słowa odwzorowane.. „litery” wyglądają jak runy.. zobaczcie sami:

    https://www.derstandard.de/story/2000140905465/erster-beweis-fuer-schrift-in-der-raetselhaftesten-sprache-europas

    artykuł zaczyna się tak:

    Pierwsze dowody na istnienie pisma najbardziej tajemniczego języka Europy

    Korzenie baskijskie leżą w ciemności. Ale pięć słów na starożytnej dłoni z brązu rzuca światło na jej historię. Pierwsze słowo zostało już rozszyfrowane..

    1. Pismo runiczne ma bardzo proste założenia i nic dziwnego, że się rozprzestrzeniło tak szeroko. Zapewne służyło do podstawowej komunikacji z innymi ludami, jednocześnie ucząc się mowy innych ludów. Głagolica pewnie zaś była „wewnętrznym”, świętym pismem i rozprzestrzeniła się pośród „swoich”.

    1. Jak widać, jest potencjał w młodym pokoleniu:)
      „Tego bym się nie spodziewał” – a to się szarańcza jeszcze zdziwi:)

      Trzymajmy kciuki za młode pokolenie, bo to fundament podtrzymujący ten świat przy istnieniu.
      zdrawiam

      1. Nie zahamujesz tego, Jon.
        Ten walec musi się przetoczyć .
        Zaprogramowani na imprezy.
        Nawaleni od rana do wieczora –
        poza postrzeganiem rzeczy, jakimi są.
        Poza świadomością.

        Tak na obrazkach niżej.
        Szwagierkolaska U Cioci Na Imieninach 1995

        .https://www.youtube.com/watch?v=IDmAOJvH658

        Czy coś się zmieniło ? Na gorsze tak .

      2. Tak Jon, musimy dbać o to pokolenie. Ostatnio słyszałem w samolocie, jak mała dziewczynka mówi do taty: „Tato, Polska, to piękna Pani”. Aż się wzruszyłem. 👍

      3. Tak ten walec musi się przetoczyć, bo kłamstwo rozpanoszyło się na świecie. Musi nastąpić oddzielenie ziaren od plew. To, jaki będzie wynik końcowy, zależy od każdego z nas. Każdy jest współistotny, bo jest cząstką całości. Nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy nikim. Wybierając życie w kłamstwie, zasilamy ciemną stronę. Natomiast żyjąc w prawdzie, napełniamy przestrzeń światłością. Uczmy się od małych dzieci, one są wolne od kłamstwa, a co za tym idzie, są światłością tego świata.
        Dziecko widzi piękną Polskę, widzi, bo opisuje to, co ma w swoim sercu.
        zdrawiam

  13. Jest jak jest, panie i panowie, muszę szukać pracy za granicą, i w sumie im szybciej tym lepiej. Nie wiem jak to wyjdzie, bo jestem nieco nieporadny w tych i innych sprawach, ale wyboru innego już nie ma i trzeba wyjechać z Polski (wreszcie).

  14. Pytasz Taw ? Zabiorę głos – jeśli pozwolisz. W odróżnieniu od większości jak czytam na tym blogu – miałam ciekawość, aby pochylić się nad księgami zarówno starego jak i nowego testamentu. Po kilku latach spędzonych na New Age- owej nauce – która jest niezmiernie „kolorowa” i zwodząca ludzkie dusze – niestety – stwierdziłam, ze będę szukac dalej i nie mam zamiaru więcej ufać ludziom. Jeśli jest ten jedyny Bóg – prawdziwy – to już nie czlowiek będzie mną sterował- ani ksiadz czy Budda czy mahomet – tylko Bóg Stwórca. – byłam już za stara na to, szkoda mi było czasu marnować. To była długa droga – to była długa wojna- jednym z odkryć było to, ze cały stary testament zapowiadał przyjście Bożego Syna- Mesjasza. Te proroctwa wypełniały się i nadal się wypełniają. Polecam – to jest niesamowite. Niesamowite jest tez to co nas czeka niebawem. Odnosząc się do wypowiedzi Pana Jezusa Chrystusa- „I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy” (Mt 19, 29).

    mówiąc te Słowa miał dla nas przekaz- „ufaj mi i nie polegaj na człowieku”. Każdy z nas bądź co bądź nie mial wpływu na to, kiedy, gdzie i w jakiej rodzinie się urodzi. Nie wybrałam Ojca ani mamy, siostry czy brata, mało tego nawet dzieci – Nie miałam wpływu na to jakie się urodzą. Wychowywałam, dbałam, trudziłam się i tak każde odeszło w swoją stronę wg swojej wolnej woli robi to czego czego noe uczyłam, przed czym ostrzegałam, ni nie wszystko mi się w nich podoba💁‍♀️. Jezus przyszedł na ziemię jako Boży Syn, aby stać się człowiekiem takim jak my. Pokazał nam drogę- jego życie jest dla nas drogą do domu- przecież tak naprawdę dlatego tutaj jesteście nieprawdaż?? Szukacie, prawdy o sobie szukacie.

    1. Dla jednych Jezus istniał, dla drugich nie. Zakładając jednak, że istniał, wiecie dlaczego Jezus nie pisał ksiąg??
      Bo wszystko co zapisane na papierze jest martwe

      zdrawiam

      1. Nie wiem dlaczego nie pisał, ale to ze istniał, jest niezaprzeczalne.
        On nie jest religia, sama tez nie jestem w religii, żadnej. Jestem wolna absolutnie.
        „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5, 8)

        Mam jeszcze jeden problem, aby z Niego zrezygnować 😎, nie potrafię i nie mogę zignorować Tego, który przewidział obrót bezgotówkowy 2000 lat temu 💁‍♀️💁‍♀️

      2. Każdy kto świadomie naucza słowem, świadom jest tego, że słowa mają noc kreacji. Myśl zrodzona w sercu, przechodząc przez struny głosowe staje się żywym słowem.
        Ludzie zbyt wiele uwagi poświęcają na dochodzenie, czy jezus chrystus istniał czy nie istniał. Tutaj trzeba zwrócić uwagę na tzw. przydomek jezusa – chrystus.
        Chrystus-kristos- kryształ-kryształowe serce- otwarte pole serca.
        Jak spotkać się z chrystusem? O to pewna wskazówka:
        oczyść swoje serce, wyrzuć z niego wszelkie chwasty, wszelkie deemony, a następnie stanij w prawdzie. I o to spotkałaś się z chrystusem.
        Oczywiście zakładając, że jesteś zrodzona.
        zdrawiam

      1. Zbawiciel, mesjasz to program, który odciąga uwagę ludzi, od tego co w nich drzemie.
        Tylko czyste serce jest w stanie zbawić świat. Czy ten kto nie miłuje życia, jest godzien życia??
        zdrawiam

      2. Potwierdzam, Pan Kurowski, to skarb wśród Ludzkości, który wyznaje zasadę, darmo dostałem, darmo daję.
        Miałam okazję serdeczne Go uściskać, powiedział mi że nasze energie Serca to JEDNOŚĆ.
        WSPANIAŁA CZYSTA DUSZA.

      3. ” … Miałam okazję serdeczne Go uściskać, powiedział mi że nasze energie Serca to JEDNOŚĆ. …”

        I gdyby tylko ludzkość chciała to o sobie najpierw dowiedzieć się, a potem zrozumieć, to zobaczyła by też, że nasza planeta jest w stu procentach przygotowana dla życia ludzi na o wiele wyższym poziomie myśli i działania.

        Ale jest, jak jest i jeśli jeszcze tego jako ludzkość nie pojmujemy, to najwyraźniej nie dorośliśmy do tego i jesteśmy jeszcze Dziećmi Kosmosu.
        Dzieciom też stwarza się optymalne warunki, aby mogły się rozwijać.
        Jedne, bardziej doświadczone, szybciej to czynią, drugie potrzebują więcej doświadczeń, a jakie tabuny nowych przychodzą wciąż na Ziemię, to głowa mała!

        Ponoć nic nie jest przypadkowe, dlatego znaleźliśmy się w odpowiednim czasie i w odpowiednim dla nas miejscu.

        Bo jak sobie pomyślę, że mogłabym mieć(pewnie miałam!) taki poziom rozwoju, że nadawała bym się na planetę, na której zeżarł by mnie dinozaur przez moją nieopatrzność, to Bogu dziękuję i jestem wdzięczna za obecny tutejszy całokształt!

        Ach! – po co dinozaur?, wystarczy cofnąć się do życia w średniowieczu.

        Przestrzeń umiejscawia życie człowieka w okolicznościach, na które jest gotowy.
        Nigdy nie wsadza go w odległą dla jego potencjału przyszłość.
        Choć bywają geniusze, ale zazwyczaj schodzą w przeszłość, by podciągnąć maruderów ewolucyjnych, by przyspieszyć obibokom posuwanie się do przodu.

        Tak, że …., cieszmy się życiem, swoim szczebelkiem na drabince i róbmy, co w naszej mocy, aby każdy nowy dzień, który jest przebudzeniem, stawał się coraz lepszy i piękniejszy!
        Po to żyjemy; dla siebie i dla świata.

        Miłego!

      4. ,, BogLis ja jako Słowianin nie czekam na żadnego zbawiciela do Słowian nie przyjedzie.”

        Rzecz nie w tym, drogi Słowianinie, że ktoś wysiądzie ze statku kosmicznego czy pięknej limuzyny lub spadnie z chmurki i rozdawał będzie ludziom bilety do nieba albo dotknie dłonią czoła, coś zamruczy pod nosem i od tego momentu każdy dzień dalszego życia stanie się bajeczną, spełniającą się radością.

        Rzecz tyczy się naszego duchowego świata, który albo bezrefleksyjnie przyjmujemy z zewnątrz i uznajemy za własny, albo potrafimy mieć wpływ na jego kształt i poziom.

        Duchowość, z jaką się człowiek rodzi i rozwija to stan umysłu.
        Tego nie da się dosłownie dotknąć i wprost wykorzystać, jak np. rower, który zapewni piękną przejażdżkę po leśnych drogach, albo np. łódź, do której wrzucimy wędki i wypłyniemy na ryby, by pobyć na innym, niż np. rodzina i koledzy, łonie.

        Nawet z ,,głupim” rowerem, czy zwykłą łódką nic nie zrobimy, nie posiadając umiejętności jazdy, czy wiosłowania, że o wielkiej wiedzy łapania ryb nie wspomnę.

        Z duchowością (myśli, wrażenia, odczucia, uczucia, wyobraźnia powracająca pamięcią do wspomnień i nabytej wiedzy lub snująca plany na przyszłość) jest podobnie: albo człowiek rozwija(uczy się) podnosić swoją duchowość na wyższy, szerszy poziom myślenia i wówczas zaczynam widzieć więcej łącznie z kołowrotkiem, w którym się do tej pory nieświadomie kręciłam, albo nic z sobą nie robię, bo uznaję, że kartofle w garnku, pilot w ręku i gadanie o szmatkach to moje credo życiowe.

        Duchowości nie da się inaczej wyrazić, jak tylko poprzez wiarę w słuszność swoich myśli, odczuć etc.

        Wiarę (wierzenie to informacja uznana za prawdę) przenosimy na plan fizyczny, niejako autoryzując ją w ten sposób.

        Jedni modlą się we wspólnotach ludzkich, drudzy wyrażają życzeniowość lub wdzięczność wobec życia przed sobą lub z towarzystwem w pubie, inni żyją dniem, w którym znajdą się na stadionie, by tam pośród wrzawy ziścić wiarę w zwycięstwo swoich idoli.
        Dla jeszcze innych rozmowa o lepszejszym ich zdaniem ugrupowaniu polityków może skończyć się obitą gębą …. itd.

        Pojedynczy człowiek może przejawiać wiele wierzeń i żyć nimi.
        Pójście do kościoła czy na mecz nie przeszkadza, by telewizorniany bóg stworzył wiarę w zbożność szczepów lub tak, jak teraz, wiarę w jedynie słuszną ukro-polińską wersję ,,wojny”, do której chcą nas wciągnąć polińskie szytki zawiadywane większymi szytkami z usów.

        Wszystko jest wiarą. Brak wiary jest również wiarą w nieistnienie czy to jakiejś idei, czy to konkretnego obiektu.

        Sam obiekt wiary nie jest tak istotny, jak to, co ta wiara(duchowość) czyni z człowieka.
        Czy całe swoje życie poświęci na walkę o słuszność swoich aktualnych racji, przekonań, czy spojrzy z dystansu na miliardy ludzkich wiar i pozwoli ludziom na ich własną, unikalną ewolucję.

        Czy będzie wciąż szukał zwolenników swojej wiary, czy znajdzie budujące wspólnotę ludzką mianowniki, doskonale wiedząc(?), że podziały służą ogłupianiu i wyzyskowi żrących się między sobą mas.

        Stopień ogłupienia nas i wyzysku, jaki doświadczamy wskazuje jednak na to, że zatrzymaliśmy się (po raz kolejny w historii) na poziomie wszczepianych z zewnątrz podziałów, by tzw. elity mogły nami zarządzać.

        Elity nie potrzebują już pieniędzy, bo je mają.
        Teraz, aby urozmaicić sobie zabawy z ludzkością, biorą się za jej umysły, a nawet dusze.
        Zrozumiałam wreszcie, co miał na myśli zmora, przekonując w plandemii do szczepów(sam oczywiście nie dawkowany) i mówiąc, że normalność, jaka istniała do tej pory już nigdy nie powróci.

        Nadzieja(duch przetrwania i życia) każe nam wierzyć, że nie wszystko straciliśmy.
        I to jest prawda, dla której winniśmy mieć największą wiarę.
        Wspólną!

        Miłego!
        PS. Dziękuję bardzo, drogi Słowianinie, za zacytowane twoje zdanko, które stało się dla mnie inspiracją do przemyśleń, które nie są niczym innym, jak aktualnym stanem umysłu …
        Dziś! Bo jutro może okazać się i inne, i ciekawsze… 🙂 🙂

      5. Krysiu Droga, ci, co siedzą w egregorze, to będą czekać i wierzyc, a w naszych słowiańskich podaniach nie ma nic, że przyjedzie chłop w sandałach😄. Natura naszą Matką, Ona wyżywi i da schronienie.

      6. „Krysiu Droga, ci, co siedzą w egregorze, to będą czekać i wierzyc”.

        Tak, dokładnie. W nikim nie pokładać nadziei, tylko uczciwie w Sobie.
        Dlatego ja już od dawna nie oglądam Ludzi, których nawet lubię. Nie oglądam już Johna Veto, Moniki Rajskiej (chociaż z Sympatii subskrybuję Monikę), Gracjana z TwojaNowaŚwiadomość, Witka Tylkowskiego. Całkowicie idę w Zgodzie ze Sobą. Nie rezonuję na forum z jonem, z NŚ i innymi komentatorami. Mam własne wglądy.

      7. „To Forum jest dla różnych Ras. Łagodnie uczmy się swoich Odmienności 😉”

        I w zespoleniu swych odmiennych forumowych ciał kopulujmy, aby dać początek Czemuś Pięknemu, czemuś metafizycznemu.

    1. No to se zadam, Kochani, pare pytań… 🙂

      ,, Krysiu Droga, ci, co siedzą w egregorze, to będą czekać i wierzyc,…”

      Co to jest egregor? (ale śmieszne do wymówienia słowo)
      Czy oprócz fanatyków religijnych fanatycy sportu, telewizorni, pędu za awansami, … wszyscy …holicy i …mani nie siedzą w tym egregorze, czyli w pułapce psychicznej?

      Np. kleptomanię uważa się za chorobę psychiczną, a klechomanię już za egrecośtam.
      Jaka jest różnica między ,,kradnę, bo muszę”, a ,,zesram się, jak nie obejrzę meczu”?
      Kto ma schorzenie w postaci umysłowej – tylko kleptoman?
      Przecież każdy fanatyk ma nagar(jakby ktoś nie wiedział: ma coś z garem).

      ,, … a w naszych słowiańskich podaniach nie ma nic, że przyjedzie chłop w sandałach😄. …”

      Ło! i tu cię zażyję na temat tego, co nawet w biblijnych zapisach przetrwało!
      Stoi jak byk!
      Kiedy Jezus wysyłał Apostołów, by głosili słowo boże, powiedział, aby szli na wschód, zachód i południe( z resztą nie od Jerozolimy jakby judki chciały i pieprzą do dziś, ale z terenów obecnej Cieśniny Bosfor).
      Oni, Apostołowie, zapytali dlaczego nie na północ, a Jezus miał im odpowiedzieć: bo ludy tam żyjące mają już Boga.
      Ludy z północy nazywano poganami, co oznaczało (z grubsza) rodzimowierców. A nie jak dziś przeciwników jedynie słusznej religii.

      Chodziło oczywiście o ludy lechickie, których wiara religijna opierała się o transcendencję człowieka, jego Ducha, Duchów Ziemi i Wielkiego Ducha Kosmosu, boskie energie.

      Podobne wierzenia kultywowali Indianie już kilkanaście tysięcy lat temu, kiedy Lechitów jeszcze nie było, a jak już się pojawili, to między innymi od Indian przejmowali wierzenia.
      Ciekawostka, dlaczego Indie tak się nazywają, a mieliśmy z nimi wiele wspólnego. Z Indianami też.

      O religii Lechitów w zasadzie milczy się.
      No bo jak to? Lechia i religia?
      Samo słowo religia zostało obrzydzone, chociażby faktyczną historią jednego z odłamów chrześcijaństwa do tego stopnia, że religia(wierzenia w boga, bogów) powiązana z Lechią nawet przez gardło nie przejdzie

      Czyli, wracając, Chłop w sandałach wiedział, czym sie różni prawdziwa religia(lechicka, nawet z wielobóstwem) od religii mamoniastej, z którą przekazy Jezusa nie mają kompletnie nic wspólnego.

      ***********************

      I zadam pytanie dla Radka.

      ,,Tak, dokładnie. W nikim nie pokładać nadziei, tylko uczciwie w Sobie. …”

      Co to znaczy pokładać nadzieję tylko w Sobie?
      Jaką wiedzę i skąd ją wzięłam o sobie?
      Bo muszę mieć jakąś wiedzę, scentrować ją na sobie i w stosunku do przejawiania tej wiedzy być przekonanym, czyli wierzyć , by pokładać nadzieję.

      Nie czepiam się, tylko pytam, ponieważ my wszyscy używamy tego typu sloganów jak: wiara w siebie, ufać sobie, pokładać nadzieję w sobie.
      A tak na prawdę to nigdy nie wyjaśniamy, co się pod tymi twierdzeniami kryje.

      Dziękuję bardzo, Kochani, za odpowiedzi.

      Miłego!

      1. Droga Krystyno, dla wielu egregor to będzie świadomość zbiorowa, dla mnie to astralny byt pożerający energię, a te wszystkie holizmy, które pisałaś, to tez różne astrale nie posiadające duszy, a kradnące energię. Takie egregory są silne, dopóki mają co jeść, wierni karmią go swoją wiarą, ale miejmy nadzieję, że już niedługo.

        Co do Jezusa, to nie zażyłaś mnie 😄 czytałem Biblię i znam historię o ludach północy, a ja pisałem, że w słowiańskich podaniach nie ma nic o zbawicielu, a to jest pustynna książka.

        Miłego Krysiu ✋.

      2. „U ludów Rdzennych archetyp mesjasza nie występuje. Nikt nas nie zbawił i nie zbawi”.

        Dokładnie o to mi chodziło, dziwię się, aby katolikom, że oni czekają na zbawienie, przecież Jezus umarł na krzyżu dla ich zbawienia (zakładając, że ta historia jest prawdziwa) i się dokonało, a ci dalej brną w zbawienie. Wszyscy katolicy są już zbawieni 😁

      3. Mesjasz to program łonych, do usypiania człowieków, aby oczekując go, nie odkrywali drzemiącego w nich potencjału.

        Rdzenni kumali, że są z natury. A kto kuma, że z natury, te wie co to za łonych bzdury.
        zdrawiam

      4. Słowianinie, w tej relygi dużo tego robienia w bambuko.
        Ciekawie głoszą sukienkowi z tym Jezusem, co umiera w piątek po południu, a zmartwych wstaje dnia trzeciego, w niedzielę nad ranem😱
        Niezły motyw, zaczynasz weekend w piątek, a po trzech dniach laby obczajasz, że dopiero jest niedziela😂
        zdrawiam

      5. Święto powstało.
        Pogańskie święto „narodzin słońca niezwyciężonego” (natalis solis invicti) przejęto i obchodzono w starożytnym Rzymie 25 grudnia.
        Stwarzając chrześcijański odpowiednik,
        ochrzczono dawne pogańskie święto,
        nadano mu treść chrześcijańską,
        mówiącą o narodzeniu Pana.
        Lud nazywał też dzień narodzin Pańskich
        po prostu „nowym słońcem”.
        I kaznodzieje podkreślają,
        iż od dnia Bożego Narodzenia,
        od 25 grudnia, słońce zaczyna „rosnąć”.

        Kochani Astrologia się kłania ..
        tzw.- Narodzenie -słońce zaczyna „rosnąć”.
        Tzw. Trzech Króli ect
        WielkaNoc to Dni stania Słońca .
        Umarł na Krzyżu –
        znaczy stanęło Słońce w krzyżu Planet..

        Nasz Drogi Ad-min nam pomoże .
        AD-min Bo jesteś TY od Min-
        -czyli Waśni Naszych rozjemca.

      6. „Niezły motyw, zaczynasz weekend w piątek, a po trzech dniach laby obczajasz, że dopiero jest niedziela 😂”.

        Miewałem takie weekendy 😉, ale Jon trzy dniowe zmartwychwstanie też przekłamali, tu chodzi o trzy dniowy rytuał zmartwychwstania ze starożytnego Egiptu, który poznali templariusze, gdzie podobno następowało dosłowne oddzielenie ducha od ciała. Taki rytuał pozwalał zrozumieć wszechświat i rolę człowieka w tym mechanizmie. W sieci jest mało na ten temat znalazłem, aby film u polaraxy, którego osobiście nie lubię i nie oglądam.

        .https://youtu.be/fV7G2xwF9HQ

      7. Krysiu, i wszyscy Tawerniacy, ja podziele sie moim rozumieniem wiary w siebie. Tylko nie wiem, czy potrafie dobrze w slowa to ubrac. Mam 63 lata, ale jestem wierzaca w siebie, bardzo mlodziutka istota. Moje budzenie trwa dopiero kilka lat,va wiara w siebie to dopiero caly czas sie rozwija. Cale zycie wciskano nam: Jezu pomoz, Matko Boze ratuj, z rozancem na rece z ufnoscia brnelam, choc zgrzytalo. Efekt byl dobry, ale nie dla mnie, czulam sie fizycznie i mentalnie coraz gorzej, zla na siebie i caly swiat na Boga tez czasami, ale szybko przepraszalam, bo mi wpakowano ze lon dobry. Nareszcie dzieki corce, ktora podrzucila mi Louise Hay „Mozesz uzdrowic swoje zycie”, TAWernie, SłowiAnce i wszystkim innym zaczelam to odkrecac. Zmieniac myslenie na tzw. pozytywne, walczyc z ciaglym strachem, walczyc ze zlosciami, z marudzeniem, narzekaniem i Jezu pomoz. Ile moglam, to czytalam, sluchalam, analizowalam, nie lykam wszystkiego, ale ciagle poszerzam wiedze, ile moge. Nie bylo latwo, bylo okrutnie ciezko, zwlaszcza pokonac strach i Jezu pomoz. To jest tak wkodowane pieczeciami, ze ho, ho. Jak zaczelam wdrazac rady L. Hay, to dostalam goraczki, bol w calym ciele, a w ogole szkoda gadac. Ale nie odpuscilam, powiedzialam sobie: „Twoje dotychczasowe postepowanie nic dobrego Ci nie przynioslo, wiec nie masz nic do stracenia, Jezus tez nie skory do ratunku, wiec bede sama sie ratowac”. I tak zostalo. Teraz jestem wdzieczna sobie, Matce Ziemi, otoczeniu za np. dobry dzien, jak wokolo mnie cos nie tak, zamiast strachu, czarnych mysli, swiatlo, blogoslawienstwo. Przeciez Jestem Moca, jestem Dobrem, Jestem Swiatlem, Jestem Miloscia, Jestem Pokojem i spokojem, i co tam jeszcze pozytywnego mi na mysl przyjdzie. Myslicie, ze chodze taka mumia bez ikry, nie, mam goralska krew, wkurzam sie, zyje normalnie. Ale chmm, nie wiem jak to powiedziec, jest fajnie. Problemy sie jakos rozwiazuja, czasem jakis malutki cudzik sie zdarzy, jakos tak udaje sie mi stabilizowac przestrzen wokolo siebie. Czasami Wy mi pomozecie, a ja mam wdziecznosc. Kurde wyszedl elaborat, a ja i tak nie napisalam co chcialam.

    1. „U ludów Rdzennych archetyp mesjasza nie występuje. Nikt nas nie zbawił i nie zbawi”.

      To prawda.
      Samo słowo „zbawić” jest ciekawe i można je różnie interpretować.
      Zbawić – wyjść z zabawy (gry), czyli zacząć samodzielnie myśleć i bazując na zdobytej wiedzy i mądrości, stawać się niezakłóconą relacją z boskimi, czy jak kto woli kosmicznymi energiami.

      A ta mądrość przekazywana była z ust do ust, z pokolenia na pokolenie (bez wskazania konkretnego autora wiedzy), jak właśnie u ludów rdzennych, np. Indian, Aborygenów, Kahunów albo, jak w powstałych, zorganizowanych religiach z przypisaniem autorstwa człowiekowi, Mistrzowi.

      Myślę, że tym, co służyło zbawieniu, wejściu w wyższą doskonałość były i są przekazy, wiedza duchowa, a także mądrości życiowe (praktyczne) przenoszone w rodzinach z Dziada Pradziada.

      Przypisywanie zbawienia konkretnemu człowiekowi (mistrz, mesjasz) uważam za wymysł zorganizowanej religii, w której wyznawcy poza stosowaniem się do jej doktryn mają wierzyć, że nie oni sami, lecz ktoś za nich dokona aktu zbawienia.

      Takie postawienie sprawy raz: podcina twórcze skrzydła wiernym, utrzymując ich w ciemnocie, a dwa: przypisuje ogromną rolę dla pośredników między wyznawcą a Bogiem, bez których to pośredników zbawienie jest niemożliwe.

      I o to tu chodziło, by przez wieki podnieść i utrzymać niekwestionowaną rangę przedstawicieli szczebli religijnych, którzy mają być odbierani jako drudzy po Bogu, przy czym zakaz czytania wszelkich pism, w tym Biblii (zakaz oficjalnie zniesiony dopiero w 1966 roku!) dawał możliwość dowolnej, dostosowanej do kanonów religijnych, interpretacji.

      Zbawienie zatem w takim wydaniu wymyślono i umiejscowiono między Bogiem a namiestnikiem kościelnym, by służyło temu ostatniemu.
      Człowiek ma wierzyć i czekać, aż za niego ktoś (niczym wielki mag) czegoś dokona.
      Pokłosiem takiego stanu rzeczy jest również pokutujące wśród wielu z nas, Polaków, twierdzenie: „ja nie muszę, niech inni za mnie to robią”.

      Oczywiście na świecie istnieje wiele wyznań religijnych i wśród nich są takie, które służą człowiekowi i jego rozwojowi.

      Wyznawcy religii, które ich zdaniem się nie zweryfikowały nadal poszukują wiedzy duchowej.
      Niszę wypełniło (jak grzyby po deszczu) tysiące publikacji, po które „byli wierni” gremialnie sięgają.

      Każdy z autorów tych publikacji zdaje się mieć immunitet na wyłączną mądrość.
      A skąd mają tę mądrość?
      Własną, czy z przekazów istniejących zanim pojawiły się religie?
      A może z odkryć naukowych na temat działania energii, w których miłość zamienia się w chemię, a cały aspekt duchowy zniżany jest do zjawisk i procesów laboratoryjnych?

      Czy szkiełkiem i okiem można też wytłumaczyć istnienie cywilizacji pozaziemskich, albo wszelkich istot astralnych?
      Tu już nauka dla maluczkich jakoś przestaje działać.
      O tym, czym jest umysł ludzki (nie mylić z mózgiem) tzw. nauka też nie ma zielonego pojęcia.

      A co, jeśli okaże się za kilkadziesiąt lat, że te wszystkie tak samo bezrefleksyjnie łykane publikacje są nową religią, która bezpowrotnie odłącza człowieka od Rdzenia Wszechbytu.

      Z jakąś dziwną tęsknotą powracamy do wierzeń rdzennych ludów.
      Podświadomie czujemy prawdziwość tych wierzeń.
      Czy jesteśmy ostatnim pokoleniem, które to czuje?

      Miłego!

      1. Ze zbawieniem jest jak z pójściem na stronę za potrzebą. Nikt za nikogo nie pójdzie i się nie załatwi za niego. Każdy musi wypróżnić się sam. I zbawić/zabawić też.
        Piotr Skrzynecki mówił :jeśli my się sami nie zabawimy, to nikt nas nie zabawi.
        Właśnie, nikt nas nie zbawi za nas.

  15. ,,Tak, że …., cieszmy się życiem, swoim szczebelkiem na drabince i róbmy, co w naszej mocy, aby każdy nowy dzień, który jest przebudzeniem, stawał się coraz lepszy i piękniejszy!
    Po to żyjemy; dla siebie i dla świata”
    🙏✨❤️🌻💚💚💚💚💛💚💚💚💚

  16. ….inny Jezus?… Ewangelia wg św. Jana 19 : 26,27 ….. „26 Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». 27 Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.”

    1. Matka to podświadomość a synem jej jest duch, dla którego dusza zawarła święte przymierze zstępując Tu, by go stworzyć, a dzięki jego zmartwychwstaniu mógł do niej dołączyć i się z nią zjednać.

  17. Jestesmy z Toba,slemy promyk.Ale to TY jestes MOCA,sam dla siebie.A reszta to tak tylko jak podporki.Jestes MOCA,wszyscy dla siebie jestesmy moca.A jak w koncu te moce polaczymy to nikt nam nie podskoczy.

  18. ,, Rzadko proszę w takich tematach. Kobiety Mocy proszę o ochronę, bo mam potężny atak. Dziękuję.”

    Rzecz w tym, drogi Tawcio, że gdy chodzi o mnie, nie mam zielonego pojęcia o tym, jaki potencjał powinna posiadać kobieta i w jaki sposób empirycznie mogłaby być o tym przekonana, aby określić siebie jako tzw. kobietę mocy i bezpiecznie komuś w ,,takich tematach” pomagać.

    Bezpiecznie to znaczy nie zaszkodzić sobie, a przede wszystkim człowiekowi, dla którego miałaby ta pomoc, ochrona być kreowana.
    No po prostu moja wiedza pod tym względem jest praktycznie żadna.
    A brak wiedzy może przynieść więcej szkody niż pożytku.

    Tu przypominają mi się nasze rozmowy na blogu o np. medytacjach zbiorowych(nawet nie wiem, czy w twojej prośbie o to chodzi), do których podchodziliśmy sceptycznie; ja z braku wiedzy, a ty, Tawcio, przestrzegałeś nieraz przed tego rodzaju działaniami, bo – jak sądzę – mógłbyś w tym temacie sporo powiedzieć.

    Dlaczego mają to być kobiety posiadające pewne moce, a nie również mężczyźni ,,biegli” w tych sprawach?
    Czy moje pytanie może wynikać z tego, że czegoś nie wiem?

    A czy takie pytanie nie jest pytaniem durnym:
    – kim i jakim trzeba być, by nazwać siebie człowiekiem mocy?
    Czy któraś z pań(panów) tu piszących jest takim człowiekiem?
    Czy na takie pytania się odpowiada, czy raczej jest to sfera bardzo prywatna i nie należy być ani ciekawym, ani wścibskim?
    Proszę wybaczyć mi moją ignorancję.

    Tawcio, życzę ci wszystkiego najlepszego!
    Co mogę ci doradzić, to zająć siebie jakąś przyjemną, intensywną pracą; i intelektualną, i fizyczną.
    Mnie zawsze to pomaga, gdy łeb mam zajęty stresującymi myślami.
    Zajmę się czymś, przy czym trzeba i myśleć, i pracować.
    Co ważne to starać się być w tu i teraz.

    Nawet sobie wymyślę, zaplanuję jakąś tzw. robotę na parę dni(bo to zależy jakiego obucha człowiek na łeb od życia dostał)
    Umysł odreagowuje się i uspokaja. Na cały stres spojrzy z dystansu i już jest inaczej, lżej.

    To trochę oszukiwanie siebie, ale pomaga, bo zmienia tory myślenia i nie pozwala ,,tamtemu stresowi” zeżreć człowieka do końca.
    Mówię o swoich doświadczeniach i skutecznej pomocy dla samej siebie, ale każdy z nas jest trochę inny i wie najlepiej, co dla niego jest dobre, co przyniesie mu spokój i radość.
    Czego tobie i nam Wszystkim życzę!

    Miłego!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s