683 myśli w temacie “Nie napinać się

  1. PraWeda. PoTWIERDZAm..

    Do mnie zgłaszają się teraz Chłopaki
    z z czasów Szkoły Średniej
    i opowiadają jak to Oni byli i są
    zakochani po uszy we Mnie.

    Dlaczego takie nieśmiałe Chłopaczyska
    i dajo se wydrzeć spod nosa to ja nigdy nie pojmę..

    Słowiańskie Chłopaki taa- ”musztarda po obiedzie”

  2. Widziałam wyraźnie po deszczu srebrzyste powietrze.
    Patrzyłam jak zawsze przez otwarte drzwi na lasek brzozowy i wokół brzóz powietrze połyskiwało srebrem.

    Zawsze tak siedzę w moim Fotelu i patrzę w dal na brzozy .
    Wyciszona skupiona dojrzałam srebro w atmosferze..

  3. Nie chcę się napinać, ale od niedzieli coś „wisi” w powietrzu, bo jestem rozedrgana, niespokojna i czuję się nie sobą. Może to ma związek z tymi zapowiadanymi zmianami, że ok. 7 ma być wielka polityczno-gospodarcza burza, albo tylko u mnie wychodzą jakieś nieciągłości (jak mówi Monika). W każdym razie nie czułam się tak dziwnie od 2 lat.

    1. Maryno,
      też dziwnie się czuję. Trudności z koncentracją. Coś zaczynam robić, przerywam, robię coś innego. Wracam do poprzedniego.
      Coraz mniej czasu na wszystko. Jak nigdy wcześniej, od ok. 3 miesięcy wpadam do Tawerny jak po ogień. Coś przeczytam, rzadko skomentuję, bo to wymaga czasu i skupienia, a z tym coraz gorzej. I dalej idę coś robić. A jednocześnie nic mi się nie chce i robię z rozsądku, z nawyku, z konieczności. Zwłaszcza od kilku dni.

      1. Witaj serdecznie Kwiatowa Panienko. Brak konentracji, problemy ze skupieniem, zmęczenie może wskazywać na problem z hormonami. U Kobiet – tarczyca. Dziewczyny, badajcie poziom hormonów. My od roku (po tym jak w Niemczech palił się zakład chemiczny w Leverkusen) codziennie płyn Lugola na skórę wielkości 2 cm. Przy jodzie obowiązkowo żelazo. Ja akurat kupuję żelazo i witaminy w płynnej formule z Floradixa. Bo, jak dla mnie, najlepiej się wchłania i nie szkodzi na jelita.
        Babci Jasi metody na żelazo to był gwóźdź do jabłka, albo gruszki na pół godziny. Gwóźdź wyjąć, jabłko zjeść 😉Ale Babcia miała stuletnią stodołę to i gwoździ pod dostatkiem 🤣🤣

        Jak na niebie posypka sroga, plamka jodu potrafi zniknąć nawet w 3-4 godziny. Jak jest czym oddychać utrzymuje się nawet do 1,5 dnia. Dbajcie o siebie Kochane, szukajcie, sprawdzajcie, dopieszczajcie komóreczki. Powodzenia 🍌🍊🍎🍒🍅🥕🥒🥦

      2. Jeszcze jedna sprawa, gdyby Ktoś chciał kupić płyn Lugola w aptece (bo można go też samemu zrobić), zwracajcie uwagę, czy nie jest z gliceryną. Bo ostatnio taki okaz nabyła Teściowa, w nazwie był płyn Lugola, a w składzie dodatkowo gliceryna i woda utleniona. Opisuję, co mi pomaga. Każdy żywy organizm Jest jednak inny. I co jednemu pomoże, niekoniecznie drugiemu
        też.

      3. ” A jednocześnie nic mi się nie chce i robię z rozsądku, z nawyku, z konieczności.”

        Kiedy mnie się nic nie chce, siadam, kładę się, spaceruję i pozwalam by Światło spływało. Później już wiem, że to mi było potrzebne.

        Nie zawsze wsłuchujemy się w siebie, i myślimy, że nam się nic nie chce a okazuje się, że nam się nie chce iść w prawo, bo chce nam się iść w lewo.

        Nie raz zastanawiałem się czy tzw motywacja nie jest jakimś wymysłem, który ma przekonać, by iść nadal w prawo bądź w lewo, gdy nam się nie chce. I może jest wymyślona po to, by zmotywowanym idąc w prawo, nie dać sobie chwili na refleksję, wsłuchania się w siebie i dowiedzenia się, że tak naprawdę chcę iść w lewo.

        Marnujemy życie, bo myślimy że powinniśmy żyć tak albo tak, robić to lub to. I dusza mówi do nas poprzez czucie – mówi: nie chcę, nie moja wola – a my czujemy: nie chce mi się.
        I dobrze i super, to już wiem, że nie chce mi się obcinać mięsa z dwóch stron. Teraz mogę pozwolić sobie usłyszeć, czego chcę. Czego chcę jako większe JA, Dusza, Duch, Bóg. Większej brytfanki, a może okrągłą zamiast czteroboczną szklarnię?
        A może witaminki?
        Odpowiedź przychodzi w Świetle, ale trzeba dać sobie szansę ją odebrać.

      4. Zawstydzasz mnie TAW a ja też myślałem żeby Cię przeprosić.

        Tak mi się pojawiać niedawno zaczęło wizualnie w myślach, Wszystkie Istoty są piękne ze Światła i to nie ma nic wspólnego z powierzchownością, z rolami jakie odgrywamy.

      5. Witaj Sławku 👩‍❤️‍💋‍👨. Tak każdy z Nas jest Inny i Sam powinien wiedzieć czego Mu potrzeba. Wsłuchując się nie tylko w dusze, ale i ciało. Wspomniałam o tarczycy, bo Znajoma z pracy mojej Siostry, nie wiedząc, że ma Hashimoto odcięło Ją od myślenia i wjechała w drzewo. I nie pamięta jak to w ogóle mogło się stać. Jak ma się cukrzycę to jeszcze czuć spadek cukru-tak przynajmniej mówi Teściowa, zawsze wie że Jej cukier spada. Ale przy tarczycy to już nie jest takie „proste.” Możesz mieć braki, albo nadmiar miesiącami i o tym nie wiedzieć, co ma wpływ na Twoje samopoczucie, zmęczenie, mgłę umysłową, zaniki pamięci, senność, wypadanie włosów, łamliwość paznokci, „nic nie chcenie się”.
        Chociaż dzisiaj pewnie wszystkie te objawy”przypisali by to zvidowi” 😉😂
        Jak tam pomidory? Smaczniusie?

      6. Sławku mówiąc „Większej brytfanki” miałam na myśli poszerzenie świadomości i percepcji, wyjść poza granicę i ciągle te same schematy🌹

      7. „mówiąc „Większej brytfanki” miałam na myśli poszerzenie świadomości i percepcji, wyjść poza granicę i ciągle te same schematy”
        Tak, wiem.

        Jak pomidorki? Jadłem dziś z nich kolację i chciałem tu powiedzieć jakie pyszne, by zachęcić do naturalnej żywności, ale pomyślałem sobie, że jak ktoś nie ma do takich dostępu to przykroś zrobię. Jednak kiedy tylko mogę to zapraszam i częstuje i ludzie dopiero wtedy zauważają różnicę. Bo te w szklarence to ledwie kilka sztuk bo na polu mam około pięćset do tysiąca krzaczków jeszcze.

        Nie no napiszę jeszcze o tym świetle bo mi z głowy nie chce wyjść. Samo mi się tak wyobrażać zaczęło, jak z nieba leje się światło jak deszcz i nas obmywa.

        Na dniach coś też dziwnego dzieje się u mnie. Po wielu latach odezwał się kolega z którym straciłem kontakt po ostatnim wyjeździe za granicę (niezgoda) i jest teraz bardzo uprzejmy. TAW też mnie zaskoczył.
        Z kolei inny który nie ma świadomości że robi coś głupiego ma rękę w gipsie, przez co nie może gwałcić krosnem uszu ludziom kochającym ciszy czy głosy natury. Krzewy które zarosły drogę i które ludzie omijali ugniatając mi ziemię w ogrodzie zostały usunięte. W jeden dzień rzucałem kurwami a na drugi to się stało.
        Chodzi mi o to że dla mnie to było coś jak węzły gordyjskie, nie do rozwiązania i te i inne tak jakoś bez najmniejszego wysiłku się ułożyły i to grupowo. I to mi się bardzo łączy z tym przyjmowaniem światła. A ostatnio widziałem coś co dotyczyło mojego zachowania które chciałem zmienić. Nagle stało się jasne dlaczego to robię i jak to zmienić i wiedziałem przy tym, że to jest coś wspaniałego, poznać siebie, zrozumieć co jak i dlaczego. Bo po tym jest wybór, wolność. Bez tego jesteśmy jak roboty zaprogramowane.

      8. Dziękuję RiS.
        To raczej coś innego, bo tarczycę badam co jakiś czas i jest ok. Kiedyś miałam problem, ale smarowalam się Lugolem i jest dobrze. Przy okazji zniknęły torbiele z piersi 😀.
        Wodny roztwór można kupić bez recepty.
        Ja chyba potrzebuję czasu na nicnierobienie 😉
        Może to jakieś inne hormony, a może rzeczywiście powinnam poleżeć i porozmyślać, posłuchać siebie.
        Dzisiaj mi się trochę udało. Zrobiłam obiad po pracy i walnęlam się na trawę. Jest bardzo ciepło, wyjątkowo nie wieje, więc można było porelaksowac się.
        I było mi bardzo dobrze. A jak mówiła Skarlet, jutro też jest dzień, więc część zaplanowanych na dzisiaj rzeczy zrobię jutro .

        Tak w ogóle to mam wrażenie, że schodzą ze mnie emocje z ostatnich dwóch lat. Jakbym odpuściła. Już nikogo nie nawrócę, więc co ma być, to będzie. Zaczynam odczuwać spokój .
        A może wszystko razem.
        Na pewno czas zwolnić,
        zwłaszcza póki są wakacje.
        Masz rację Sławku. Więcej wsłuchiwania się w siebie

      9. Sławuś cieszę się, że masz wyborne jedzonko👩‍❤️‍💋‍👨 Nie zrobisz Nikomu przykrości, bo energię czerpiemy też i ze zmysłów. Słyszeć, że Ktoś ma dobre pomidory i się nimi cieszy, i mnie to raduje. Ja lubię się wpatrywać w moje pomarańcze, zanim je zjem. Cieszę nimi swój wzrok, później węch jak obieram skórkę, czuję smak hiszpańskiego lub greckiego Słońca.

        Wieść, że dobrze Ci się układa, również raduje serce. Obfitości Wszechświata życzę☀️

        Kwiatowa Panienko odpoczywaj 🙂🙂🙂

      10. Mnie też się nic nie chce ostatnimi dniami. Zrobię co mam zrobić ale nic ponadto. Piszę do znajomej a ona mówi to samo, że baaardzo jej się nic nie chce. A zapomniałem o tym wczoraj.
        Może to jakiś grubszy temat?
        A kiedy mi się nie chce, widzę innych którzy mówią to samo.
        Innego dnia słucham o czakramie Wawelskim a po tym ktoś pisze też o tym czakramie.
        Mówię o zmieniającej się świadomości i jak to wpływa na życie, jak inaczej widzi się to samo doświadczenie, wyciąga więcej z książki, odbiera się ludzi inaczej, a przyjaciółka mówi, że obserwuje to samo u swojej koleżanki, ten wzrost i wpływ świadomości.

        Wczoraj sobie pomyślałem, że za chwilę manipulanci stracą swój atut, bo wszystko stanie się jasne. Patrzyłem na rządy, tajne organizacje, i widziałem trochę tych sztuczek. Kłamstwo przestanie być tajną bronią. Chcieliby pod pozorem bezpieczeństwa wiedzieć o nas wszystko ale to oszustwo. Nie są zarządcami a reprezentantami a ukrywają swoje cele a to my którzy ich wybieramy powinniśmy wiedzieć o tym wszystko. Coraz bardziej mnie odrzuca od kłamstw. Widzę je bardziej i czuję. Tak jak się zauważa ruch fal po powierzchni wody gdy wrzuci się kamyk. Jest zakłócenie. Wiem że kiedyś nie będzie już dla nas takich tajemnic. Co się wtedy stanie? Co zrobią rządy kiedy ludzie będą widzieć ich nieudolne próby manipulacji i kontroli? Albo jak my się zachowamy widząc że ktoś bierze w tym udział i wie lub nie wie o tym? A co zrobi policjant gdy poczuje że ty wiesz, gdy zrozumie, że wlepiając mandat za brak maski jest tym „złym”? Albo testujący coś na zwierzętach gdy odczuje to co robi, gdy to wejdzie w jego świadomość?

        Może to będzie jak z dzieckiem które strzela focha, bo potrzebuje go do wymuszenia czegoś, manipulacji wujka, lecz już czuje że wujek wie o tym i daje sygnały. Więc przestaje, uśmiecha się i mówi: wujek nie gniewaj się.
        No ale tego nie można oczekiwać od zatwardziałych graczy. Ilu z nich nieświadomie czyni, wierząc w swoje dobre intencje i brukując nimi piekło a ilu rozmyślnie?
        To wszystko się posypie przy wzroście świadomości Ludzi Ziemi i Ziemi a może i Zwierząt i Przyrody?

        Kiedyś dawno temu słyszałem, że przyjdzie czas na Ziemi, że gdy ludzie wzrosną w świadomości, to samo stanie się ze zwierzętami i one wejdą na nasze miejsca. To by było ciekawe. Już traktujemy je często jak członków rodziny, rozmawiamy z nimi i widzimy ich inteligencję, uczucia.

        Znowu się rozmarzyłem 🙂
        Bajka, Niebo na Ziemii. I znów pojawia mi się obraz lejącego się światła z góry na całą Ziemię. Ależ musi być potężne pragnienie wielu Istot, by zstąpił Duch który odmieni oblicze tej Ziemii. Tak, to może być i to. Lato się kończy, cukier, węgiel, paliwo swoją cenę i dostępność mają.

        To nie jest- nic mi się nie chce.
        Nam się może chcieć czegoś lepszego, nowego. Nie chcemy się już zajmować duperelami, takimi ciężkimi przyziemnymi siłowniami, które nie są z energii kreacji a walki o przetrwanie wynikającej z życia w nieświadomości. I nie chce nam się już chodzić jak wół w kierocie. Łapiemy Światło, przyjmujemy je, wypełniamy się nim i rozsyłamy i dalej po całej Ziemi i w najdalsze zakątki Wszechświata może nawet nie wiedząc o tym.
        Coś tu się musi teraz dziać znaczącego.

      11. Może rzeczywiście coś w tym jest. 🤔 Od około dwóch miesięcy jestem w energetycznym dole. Nic mi się nie chce, brak mi energii, wszystko mi wisi. Do tego częste bóle głowy mimo picia dużej ilości wody. Robię bo muszę. Nawet gotować mi się nie chce.

    2. „Nawet gotować mi się nie chce.”

      Przestałem gotować, ale za to jem dużo owoców. Też sporo trenuję, co akurat dla mnie jest przyjemnością i relaksem.

      1. Gdybym mieszkała sama, pewnie bym nie gotowała! Ale męża po pracy nakarmić trzeba, coby miał siłę jeszcze żoną się zająć. 😅😜

      2. „Gdybym mieszkała sama, pewnie bym nie gotowała! Ale męża po pracy nakarmić trzeba, coby miał siłę jeszcze żoną się zająć. 😅😜”

        Cudny komentarz. Piękny komentarz 😀 Marto, Uwielbiam Ciebie i Twój humor! 😀 Super, podoba mi 👍

        Samych Serdeczności dla Was, dla Ciebie i Męża 🙂

      3. Dziękuję, w końcu ktoś docenia mój humor! 😅 Dla Ciebie również wszystkiego dobrego. ❤️

  4. „Nowe Słowo na ujęcie Najwyższego Fraktala NAS SAMYCH 🤣

    to mi zaraz naszło jak przeczytałam – OSOBOWOŚĆ – 🙂

    1. Sławku, większość z Nas ludzi w obecnych ostatnich dniach tak ma i nie odczuwa już dawnego pociągu do prac, które dotychczas lubił robić, mam tak samo.

      Mam u siebie od dwóch tygodni przyjaciółkę, z którą rozkminiamy😄 cały czas kwestie sensu Naszego życia, istnienia i tego co się ZADZIEWA.

      Widać, że tak to ma być, mamy zwrócić swoją uwagę na rzeczy istotniejsze niż praca, bo to MY jesteśmy najważniejsi dla SIEBIE i na naszą powracającą ŚWIADOMOŚĆ ISTOTNOŚCI, wiem że dziwnie brzmi słowo ISTOTNOŚĆ, ale mam takie wewnętrzne odczucie, by właśnie użyć takiego słowa.

      Wiem, że w naszej przestrzeni dzieją się rzeczy istotniejsze nawet od prac i życia, które dotąd pędziliśmy, czuję, że to co nadchodzi będzie tym na co od zawsze czekaliśmy i czego wewnętrznie pragnęliśmy.

      Właśnie ci co się budzą w sobie, czyli odzyskują zakodowaną nam świadomość, odczuwają pewien rodzaj DYSKOMFORTU życia dnia codziennego.

      Cieszmy się z tego, bo to jest NASZA POBUDKA do prawdziwego życia.
      Będzie Dobrze, bo nie ma innej opcji, trwający MARAZM musi odejść w niepamięć, czego Nam wszystkim życzę z głębi mojego serca.

      1. Marta i SłowiAnka, i Wam też się nie chce 🙂
        Koleżanka mi napisała, że rozmawia ze znajomymi i wszyscy mają to samo, czyli nic im się nie chce i że już od rana są zmęczeni. Dodała, że to są objawy zmian w ciałach dostosowujących się do nowych wyższych energii. No jest coś takiego.
        Obserwuje akurat kombajn co mi zboże młuci i kolega z kombajna to samo powiedział, że tak mi się ostatnio nic nie chciało, że robił tylko to co konieczne.
        Ludzie mówią że jeszcze nie wiedzą co chcą robić ale już wiedzą że mają dość pracy – walki o przetrwanie.
        Nie przypadkowo też o tym rozmawiamy pod artykułem Trawa. Tak, miłosiernie pozwólmy staremu odejść. A wakacje nam się należą 🏊

      2. Hej, hallo Tawerniacy, czy Wy nie macie przypadkiem początków jakiejś depresji? Co tu się dzieje? Aniu budzicie się do życia czy usypiacie?

      3. Jak tu żyć, panie premierze, gdy codziennie dodają nowe usypiacze do posypek.

        Apeluję do Wszystkich Istot Dobrej Woli, podnieśmy w końcu na fora publiczne temat posypek.

        Proceder trwa ponad 30 lat. Zbierzmy się w kupę i zróbmy z tym coś wreszcie.

        Apeluję do Mendów Gównianego Ścieku: trute są wasze Matki, Dzieci i Kochanki…

      4. Tawie ależ oczywiście, że usypiacze dodają. Jak można działać z energii serca jak się jest sennym i zamulonym???? Może mi to Ktoś wyjaśnić łopatologicznie? Wibracje wzrastają i dlatego nic nam się nie chce, naprawdę?? No najlepiej położyć się na kilka miesięcy i poczekać aż się cali zrobimy kompatybilni do nowych ciał. Przepraszam, ale to nie moja prawda. I zastanówcie się czy to aby jest Wasza prawda, bo po cóż przychodzicie do Tawerny w takim razie?

      5. „Przepraszam, ale to nie moja prawda”.

        Asiu, w punkt! Podzielam Twoje zdanie.

      6. „Dodała, że to są objawy zmian w ciałach dostosowujących się do nowych wyższych energii. No jest coś takiego”.

        Sławku, wierzysz, że tak jest, czy wiesz, że tak jest?
        Jak pracuję z energią swojego ciała, to mam niezmierzoną jej ilość, mogę nie spać i kilka dni i czuć się dobrze i być pełna energii. Jeśli czuje się senna, zamulona i nic mi się nie chce, znaczy, że mam mało energii życiowej. Jeśli nic wam się nie chce, to znaczy, że wzrasta Wasza energia? 🤔Hm
        Coś z tą energią Ktoś- coś „przekombinowuje”.

      7. Ja na szczęście mam dużo energii i chce mi się 😉 – pracuję codziennie niestrudzenie jak pszczółka. 😀 Tylko temperatury trochę męczące. Dwa tygodnie temu miałam kilka dni takiego mentalnego przymulenia, ale przeszło i wróciła jasność umysłu.
        U nas dzisiaj skwar, nawet psy wolą siedzieć w domu.
        Roślinom brakuje wody. a te chemiczne deszcze wysuszają glebę na beton. Weszłam znowu w tryb oszczędzania wody dla roślin. Wiecie ile wody zużywamy w kuchni do zwykłego opłukiwania naczyń czy rąk? Robię to nad miską i wczoraj wyniosłam do ogrodu co najmniej 80 l. Szok!

      8. „Tylko temperatury trochę męczące. ”

        🤔 W sumie to nawet nie trzeba do Afryki lecieć, bo już mamy Afrykę w kraju.
        Można zapuścić bujną, ekstrawagancką, pretensjonalną 😆 grzywę „na Lwa” i jako Lew ruszyć na polowanie do spożywczaka zaopatrzyć się w owoce. Ponoć O. Klimuszko twierdził, że w Polsce klimat się bardzo zmieni. Chodząc po ulicy już widuje Lwice, Pantery, Antylopy, więc kuźwa dzieje się 🤣

      9. A propos temperatur – najwyższa temperatura jakiej doświadczyłam to 52 stopnie C. Hardkor! Co 10 min. wchodziłam do basenu, bo inaczej chyba ducha bym wyzionęła. 🤣🤣

      10. „ruszyć na polowanie do spożywczaka zaopatrzyć się w owoce”

        Na owoce nie trzeba polować. Będą w sprzedaży, bo to towar nietrwały i za dużo kasy przeszło by im koło nosa. 😉
        Dzisiaj trafiłam w mendiach na sugestię, że po eksperymencie z cukrem nadchodzi czas na ryż. No, ale jak to? Bez cukru mogę żyć, ale bez codziennej miski ryżu no nijak nie da rady! 🤣🤣🤣

      11. Ja jestem kosmicznym fenomenem, bo w ogóle nie jadam owoców. Myślałem, że wyczuwam gmo, ale nie. Nie ciągnie mnie nawet do moich ulubionych w dzieciństwie Jabłek Papierówek (a mam źródło niemodyfikowane). Wyczuwam całym sobą, że jedzenie owoców nie jest mi do niczego potrzebne. (Ostatni owoc, jaki zjadłem, to był robiony – jak zwykle z miłością – słoik przepysznych słowiańskich Brzoskwiń od naszej SłowiAnki).

        Dziwne.

        Jogajła Jagiełło też ponoć nie lubił jabłek.

      12. Czytam Tawernę, że wam się nie chcę, a mi wręcz przeciwnie jestem bardzo pobudzony ostatnio, że nawet w nocy spać nie mogę. W pracy zadzwonili na skargę do szefa, że jestem pojebany, bo każe im ciężko pracować, no ale trzeba pracować, jak się jest w pracy.

      13. To nie jest przypadek, co wszyscy przeżywamy. Idą zmiany tak potężne, że o szczegółach na razie nie mogę mówić, bo w człowiekach odpalają się stare programy. W każdym razie w Nowej Epoce gadzie słowo „praca” zostanie zamienione na słowo Twórczość.

      14. Twórczością może być dosłownie wszystko, też gimnastyka ciała. Osobiście nie chodzę na siłownie (wolę trening na worku treningowym w garażu Ojca lub gimnastykę w mieszkaniu czy bieganie w lesie. Sporo u mnie w lesie biega Chłopaków i Dziewczyn, w różnym wieku), dlatego nie mam nic przeciwko temu, że ktoś lubi chodzić na siłownie, basen, fitness, cokolwiek. Ludzie nikomu tym krzywdy nie robią, kochają to i widocznie potrzebują tego. Ponoć są tacy, którym aktywność innych przeszkadza, ale to mogą być kompleksy, zazdrość czy nawet zawiść.
        Widać teraz te „programy mentalne” odpalają.

      15. „To były 52 stopnie w cieniu”.

        Afryka na całego 😀
        Jak tak dalej pójdzie, to będą nam do drzwi pukać Lwy z prośbą o filiżankę mrożonej kawy i „coś na ząb” 🤣 Za oknem już widzę dwie Lwice, czy Antylopy opalające się na kocu, a to dopiero początek Safari. Dziwne czasy. Chyba trzeba znowu wrócić do oglądania Tarzana 🤔 Zapuścić brodę i zakumplować się z miejscowymi Gorylami, Lwami i innymi milutkimi, aby w razie braku miski z ryżem, braku soli, braku cukru, upolować Antylopę lub tacę z kokosami i mieć papiery na handel 🤣

      16. „Hej, hallo Tawerniacy, czy Wy nie macie przypadkiem początków jakiejś depresji?”

        „Jak tu żyć, panie premierze, gdy codziennie dodają nowe usypiacze do posypek”.

        Ja nie odczuwam takiego stanu, ale przyznaję, że przez ostatnie 4 dni byłam senna.🥱 Po południu potrafiłam usnąć w fotelu.😴
        O 11 rano polska ekspedientka (nieszczepiona) mówi do mnie ściszonym głosem: „Nie wiem, co się dzieje, ale tak mi się chce spać, że nie mogę ustać na nogach”. No, ale w Kanadzie po nieznacznej przerwie znowu sypią. Może dlatego, że teraz rolnicy idą w ślady kierowców tirów i szykują się na Ottawę. Ponoc Trudeau ogłosił jakies nowe regulacje czy podatki. Szczegółów nie znam, nawet tego nie śledzę.
        Sporo nieszczepionych znajomych przeziębionych. Może to od tych posypek…

      17. Dla miłośników pomidorów

        W tym roku przetestowałam takie odmiany:

        1. Black Krim (średni-duży, ukraiński); plenny, naliczyłam 20 pomidorów na jednym krzaku

        2. Sunrise Bumblebee (nuta cytrusowa; koktajlowy)

        3. Chadwick (koktajlowy)

        4. Thorburn’s Terra-Cotta (sredni-duzy)

        5. Genovese Costoluto…. ponoć jedna z lepszych odmian; klapa, coś nam nie wyszło, owoce małe i bez smaku

        Wszystkie smaczne. Dziedziczne, nie GMO. Część z nich wysiałam z nasion zebranych przeze mnie w poprzednim sezonie.

        https://mojepomidory.pl/pomidory/797-pomidor-black-krim—pyszny-od-mojepomidory.html

        https://mojepomidory.pl/pomidory/731-pomidor-sunrise-bumble-bee.html

        https://mojepomidory.pl/pomidory/678-pomidor-terra-cotta.html

      18. Ja od dwóch dni ma depreche i znów się, tak jakby, znalazłem pod ścianą swej „niedoli”. Zwalam to zwykle na pozycję księżyca, gdy przechodzi mi przez wagę i skorpiona. Od razu okazję wykorzystały we śnie „smoki”. Dziwne było ich podejście, jakby odzwyczaili się i na głodzie byli.

        Tak mnie któryś wpis powyżej olśnił, że możliwe, że obecnie wyzbywamy się potrzeby pracy, wywalamy program. Ja u siebie przynajmniej teraz to widzę. Mam trochę tak w głowie „trzeba szukać pracy” i z zewnątrz trochę też czuję presję, ale jestem w punkcie życia, gdzie właśnie mam znaleźć swój cel w życiu. Tak jakby. Zaś też się zastanawiam, popatrzyłem na pozycję planet itp., i wychodzi ineresujaca/intensywna pełnia gdzieś chyba 11 albo 12. Osobiście nie wiem jak to przejdę 😛

      19. To będzie bardzo trudna pełnia, bo w sumie półkrzyż. Będzie jakieś knucie przeciwko Polsce. W sezonie ogórkowym to raczej nic otwartego, najprawdopodobniej zostaną w tym dniu podjęte zakulisowo jakieś pakty przeciwko naszemu kRajowi.

      20. „Jeśli czuję się senna, zamulona i nic mi się nie chce, znaczy, że mam mało energii życiowej”.

        RiS, a miałaś kiedyś tak, że gdy zjadłaś za dużo, to zrobiłaś się senna?
        Są różne momenty w życiu, kiedy ciało jest osłabione, gdy w tym czasie przeznacza energię na przebudowę, odbudowę, oczyszczanie, zwalczanie. Wcale nie musi oznaczać to czegoś groźnego.

        Kiedy robiłem głodówki, były takie dni, gdy ciało nie miało sił i zmuszało do leżenia. Później okazywało się, że w tym czasie oczyściła się np wątroba.
        Kiedy ciało dostosowuje się do wyższej energii, dzieje się podobnie. Miałem już tak. Ma po prostu dużo pracy własnej i dlatego wyłącza tryb zewnętrznej krzepy, zostawiając siły jedynie na podstawowe potrzeby.

        Nie wiem czy to jest aktualny powód tego co zauważyliśmy. Może to posypki a może jeszcze coś innego. Ja tylko napisałem jaką powtarzalność zauważyłem.

      21. „Tak mnie któryś wpis powyżej olśnił, że możliwe, że obecnie wyzbywamy się potrzeby pracy, wywalamy program. Ja u siebie przynajmniej teraz to widzę”.

        Dokładnie o tym pomyślałem.
        Co zgadzało by się z tym co pisze TAW za Moniką R.

        Czasem mam też tak, że nic mi się nie chce robić ale wcale nie brakuje mi w tym czasie energii. Po prostu nie chce mi się być robolem. Więc się wtedy kładę a świadomość się zmienia i coś się wtedy rozjaśnia. To tak jakby Jaźń mówiła: odłóż na chwilę swoje zabawki bo właśnie telefonuję do ciebie, co będzie dla ciebie większą korzyścią niż zarobienie się po łokcie.

      22. „co pisze TAW za Moniką R.”

        Taw już od 2012 informuje, że zostanie przebudowana przestrzeń pracy niewolniczej (w trybach której obecnie jesteśmy) w kierunku Kreacji. W nowym paradygmacie będzie zupełnie inne postrzeganie roli istoty ludzkiej na tej planecie. A w ślad za tym pójdą nowe rozwiązania, które już są gotowe. Tylko ludzie nie są gotowi. Bo mental niewolnika blokuje wyobraźnię.

      23. Ostatni raz, jakieś dwa miesiące temu poszedłem z kolegą robić instalacje elektryczne. Pierwszy tydzień po jakieś 7 godzin dziennie ale kolega stwierdził, że szkoda uciekającej kasy i kolejny tydzień zaczęliśmy od 12 godzin. Po drugim dniu drugiego tygodnia bardzo rozbolał mnie kręgosłup a ja odetchnąłem z ulgą bo mogłem się wycofać. Jednakże jadąc na budowę powiedziałem koledze już wtedy, że pogoń za kasą nie zrobi ze mnie niewolnika i że szkoda mi życia marnować.
        Patrząc wstecz, od dziecka tak miałem, nie umiałem się zmusić do stałej pracy. Nawet gdy taką miałem, wybierałem takie w których nie muszę tego robić cały tydzień i pracując w ochronie odszedłem z konwojów bo to trzeba było robić codziennie. Przeżyciem się na patrole bo po 24h miałem 48wolne. W Szkocji pracowałem na ogół we wtorki, czwartki i soboty. Tak przypływały promy przy obsłudze których pracowałem a dodatkowe zlecenia z agencji odrzucałem.
        Jeżdżąc na Korsykę, robiłem średnio jeden kurs w miesiącu.
        By iść do pracy jako „zwykły” człowiek i przepracować cały miesiąc od poniedziałku do piątku, to nie wiem czy w całym tym życiu miałem że trzy miesiące takiej roboty.
        Tylko że od niedawna dopiero zaczynam rozumieć, że ta niechęć i niezdolność do robienia z siebie niewolnika nie jest czymś złym. Spotykam się z ludźmi którzy są dumni gdy dużo pracują i którzy uważają za gorszych, tych co nie tyrają jak oni. A ja im na ogół nic nie mówię tylko się dziwię i pytam sam siebie, jak oni mogą tak żyć?

      24. Kalina, a ja w tym roku testuje 12 odmian, wszystkie niskie. Ułatwiam sobie życie i nie chciałoby mi się palikować tysiąca krzaków.
        Wszystkich odmian nazw nie pamiętam. Jest Czarny książę, podobny do tego ciemnawego z Twojego linku. Złoty ożarowski (żółty), Malinowy (różowy) a pozostałe są czerwone, niektóre prążkowane, inne wydłużone Kmicic o przestrzeniach pustych w środku jak papryka. Najbardziej lubię soczyste słodko kwaśne z posmakiem minerałów.
        I mogą bardzo różnic się liśćmi. Te wybujałe krzaki wcale nie muszą mieć więcej owoców od tym malutkich oblepionych pomidorami. Te małe krzaczki by się nadawały do uprawy domowej doniczkowej.

        Fajnie jest obserwować naturę. Pędy krzewów pomidorów gdy leżą na ziemi, ukorzeniają się łodygi w tych miejscach styku z ziemią.
        Albo fasolka Piękny Jaś zawsze okręca się na kiju w tą samą stronę. Ciekawe czy na południowej półkuli też, czy odwrotnie?

      25. „Czasem mam też tak, że nic mi się nie chce robić, ale wcale nie brakuje mi w tym czasie energii. Po prostu nie chce mi się być robolem”.

        Też tak mam, że po okresie wzmożonej aktywności w pracy przychodzi czas, gdzie nic nie robię, czasem biorę wolne i leżę pod wiśnio, ja nazywam to oderwaniem się ducha od niewolniczej rzeczywistości, a ciało idzie za nim.

      26. „W nowym paradygmacie będzie zupełnie inne postrzeganie roli istoty ludzkiej na tej planecie. A w ślad za tym pójdą nowe rozwiązania, które już są gotowe. Tylko ludzie nie są gotowi. Bo mental niewolnika blokuje wyobraźnię”.

        Pamiętam swoją dawną rozmowę ze szwagrem. To był okres gdy mnie wywaliło z pracy zawodowej i gdy nie chciałem do niej wracać i gdy jeszcze nie przeorganizowałem gospodarstwa rolnego.
        Powiedział mi że się wypaliłem i że on też to miał ale był u psychologa i ten go naprostował i teraz znów może pracować 🙂

        Poszedłem inną drogą. Skoro odpychało mnie od bycia robolem, to poszedłem w to co mnie przyciągało. Prawdę mówiąc i tutaj odczuwam od pewnego czasu nasycenie. Ogród założony i włożyłem w niego pracę jak przy wychowywaniu małego dziecka. Z początku potrzebuje naszej opieki ale z czasem coraz mniej. Nigdy nie chciałem by to nowe zajęcie związało mnie na stałe, dlatego jest to zupełnie inny system niż sady komercyjne. Coś się kończy, nie od dziś to czuję i nachodzą mnie myśli o powołaniu do czegoś nowego.

        W ciągu jakichś 10 lat od odrzucenia matriksowej pracy, zdarzało się że podejmowałem inną dorywczą ale dużo mnie to kosztowało samozaparcia i po tygodniu odpuszczałem.

        Dziwię się, naprawdę dziwię się gdy patrzę na ludzi pracujących latami całymi dniami i latami robiących jedno i to samo. Gdybym tego nie widział na oczy, nie wiem czy bym uwierzył, chyba nie, że człowiek może sam z siebie zrobić niewolnika.

      27. Sławku, raczej mówimy o czymś innym. Życie to ruch. Kiedy Jesteś w ruchu, przejawiasz życie. Czy miałam tak, że jak za dużo zjadłam, to byłam senna? Nie objadam się, ani nie opijam. Jem i piję tyle, ile potrzebuje moje ciało.

        „Czasem mam też tak, że nic mi się nie chce robić ale wcale nie brakuje mi w tym czasie energii. Po prostu nie chce mi się być robolem”.

        No widzisz, Ty postrzegasz energię życia, która Ci służy tylko do pracy (być robolem).

        A co z życiem, co ze śpiewem, tańcami, co z przyjemnościami, hobby?

        Przeczytałam ten artykuł, co wczoraj zamieściłeś link. Naprawdę potrzebujesz wyjaśnień z „pogranicza światów”, bo nie wiesz co się dzieje?
        Podobny artykuł czytałam na innej stronie chyba w październiku rok temu, też Ktoś zamieszczał go w Tawernie.
        „Że ziemia podwyższa wibracje, a ciała Ludzi nie nadążają” 🤦‍♀️

        Moją energię życiową mogę dowolnie regulować sama. Nie potrzebuję słuchać ani czytać anielskich przekazów nie wiadomo skąd.

        „Poczekajcie do jesieni, poczekajcie za miesiąc, poczekajcie do wiosny 2023″… Co to ma być? Na co czekać na dzień, który nigdy nie nadejdzie?
        2 miesiące z obniżoną energią czy brakiem chęci do życia nie zapowiada niczego dobrego. Następny krok to położenie się do łóżka i czekanie na śmierć.
        Bo po co żyć? Jaki sens? Jak mi się nie chce?

        „To tak jakby Jaźń mówiła: odłóż na chwilę swoje zabawki bo właśnie telefonuję do ciebie, co będzie dla ciebie większą korzyścią niż zarobienie się po łokcie”.

        A gdybyś tańczył albo śpiewał na całe gardło, jaźń też by do Ciebie dzwoniła czy raczej śpiewałaby razem z Tobą? 😉

      28. „co pisze TAW za Moniką R.”
        Oj Tawciu przyznaj się „przepisujesz” wszystko za Monika R 😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣🤣😂🤣😂
        Sławku litości🙏

        Złodziej włamał się do cudzego domu i szpera w poszukiwaniu łupu. Nagle odzywa się głos:
        – Jezus Cię widzi…
        Złodziej zbladł, choć nie widział w ciemnościach, kto mówi.
        – Przecież dom miał być pusty do końca tygodnia – pomyślał sobie.
        – Jezus Cię widzi – odzywa się znowu.
        Złodziej zaświecił w końcu latarką w kierunku głosu. Na drążku siedziała papuga. Odetchnął z ulgą.
        – Cześć, jestem Maria – powiedziała papauga.
        – Maria? To głupie imię do Ptaka – zaśmiał się Złodziej.
        – Może i tak, ale jeszcze głupsze jest imię Jezus dla Dobermana.

      29. RiS, na tej planecie pracuje kilkanaście istot z bardzo wysokich gęstości. To są Lokomotywy Wielkiej Zmiany. Tak się składa, że większość z tych istot pracuje w Polsce. Monika jest jedną z nich.

        1) Na swoim blogu cytuję wiele tekstów, które uważam za kluczowe dla obecnych przemian na planecie.

        2) Mój blog nie składa się z samych cytatów 😉

      30. „Też tak mam, że po okresie wzmożonej aktywności w pracy przychodzi czas, gdzie nic nie robię, czasem biorę wolne i leżę pod wiśnio, ja nazywam to oderwaniem się ducha od niewolniczej rzeczywistości, a ciało idzie za nim”.
        ✋👍

      31. ” A ja im na ogół nic nie mówię tylko się dziwię i pytam sam siebie, jak oni mogą tak żyć?”
        Mogą bo tak chcą grać w tą grę i mają do tego prawo tak jak i Ty masz prawo do nic nie robienia.
        Ja się Tobie nie dziwię, że nie chce Ci się pracować. Twoja gra i Twój sposób na to rozdanie.
        Są Ludzie, którzy czerpią przyjemność z pracy są i tacy którym się nie chce tego robić. Są Ludzie, którzy mają sens życia są też i tacy którzy całe życie go szukają a na końcu się okazuje, że zapomnieli czego szukają.

      32. RiS, litości?

        Oto komentarz Tawa:

        „A propos tak zwanej depresji, Monika Rajska powiedziała, że

        „SMUTEK

        WYNIKA

        Z NATURALNEGO

        PROCESU

        UMIERAJĄCEGO

        DRUGIEGO

        POZIOMU”.

        Od 20:20 do końca – to jest bardzo ważny przekaz:

        .https://youtu.be/nmGH8GQC_pI

        TAW pisze, że Monika to powiedziała więc i ja tak to ująłem. Problem?

        ***
        O Co Ci tak naprawdę chodzi, wiesz?
        🌻 Miłego

      33. „A co z życiem, co ze śpiewem, tańcami, co z przyjemnościami, hobby?”
        Na wszystko jest czas, na to też.

        W pierwszym komentarzu tego tematu napisałem o tym. Powtórzę. Kiedy dusza chciałaby tańczyć, śpiewać, uprawiać hobby a zakręcony umysł wymusza na ciele coś innego, jakąś inną pracę, to w pierwszej kolejności może pojawić się niechęć do niej. Chęć do nic nie robienia co jest w rzeczywistości robieniem pracy wewnętrznej w której może objawiać się z kolei np chęć zatańczenia albo zajęcia się hobby albo pomedytowania przechadzając się boso po lesie.
        Na wszystko jest czas i ma leżenie pod gruszą i na gapienie się w niebo i na rąbanie drewna.

        Intencją moją było przyznanie racji każdej czynności na którą mamy ochotę, chociażby to było leżenie bykiem cały dzień.

      34. „RiS, na tej planecie pracuje kilkanaście istot z bardzo wysokich gęstości. To są Lokomotywy Wielkiej Zmiany. Tak się składa, że większość z tych istot pracuje w Polsce. Monika jest jedną z nich”.
        .http://www.boga.fora.pl/joanna-rajska,66/wyzwoleni-joanna-monika-i-jacek-w-pulapce,371.html

        .https://youtu.be/U6PvqIUwEEw

        Tawciu a ja uważam, że nasze życie zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Kto jest niezdecydowany, nie wie jakiego koloru skarpetkę ma dziś ubrać, albo rzucić pracę czy podjąć nowe wyzwania to może przecież zaglądać i czekać bez oddychania na kolejną aktualizację i podpowiedź „co mam w życiu zrobić”. Spokojnie, nic się nie dzieje. Są tacy Ludzie i tacy. Luzik.

      35. Autor z pierwszego linku fajnie rozkminił, w jak fragmentaryczny sposób percypujemy rzeczywistość poprzez różne filtry, na przykład poprzez filtr descendentu.

        Natomiast szukanie po necie, co kto o kim myśli („poszukałem, co słychać o niej w internecie”) bez zbadania i weryfikacji wiedzy, którą przekazuje, pozostawiam bez komentarza. To tak, jakby zapytać Freda Flinstona o teorię Kopernikańską 🤣

      36. Sławku naśmiewasz się ze Szwagra, który był u psychologa a sam zaglądasz do Moniki R. Znajdź różnice. Czym zajmuje się psycholog, co robi pani Monika R?

      37. „Też tak mam, że po okresie wzmożonej aktywności w pracy przychodzi czas, gdzie nic nie robię, czasem biorę wolne i leżę pod wiśnio, ja nazywam to oderwaniem się ducha od niewolniczej rzeczywistości, a ciało idzie za nim”.

        Łukaszu, to całkiem normalne.

        Osobiście to nie jestem biedny (ale milionerem nie jestem oczywiście) i chociaż ciągnie mnie do sztuki i artystycznych spraw, to pracowałem kiedyś nawet przy odśnieżaniu. Ochroniarzem też byłem (miałem taki epizod w życiu). Odśnieżanie, praca łopatą sprawiała mi nawet frajdę, bo traktowałem to też jako trening fizyczny. Malowanie obrazów, a później prowadzenie kiosku dużo mi pomogło. Dzięki tej działalności gospodarczej kupiłem pierwszy w swoim życiu syntezator, Roland Juno-G. Specjalnie jechałem do Warszawy do salonu muzycznego, aby go kupić. Mało już na nim gram i praktycznie go nie wykorzystuje w muzyce, ale ma dla mnie „wartość sentymentalną”, więc nie chce go sprzedać. Jak na tamte czasy, to ten Roland był dość drogi. Syntezator cyfrowy, a nie analogowy (najlepsze Rolandy były analogowe), ale Roland Juno-G był pierwszym moim syntezatorem, więc mam sentyment. Wcześniej grałem na keyboardach Yamaha i Casio, a syntezator to już sprzęt dla profesjonalistów. Na syntezatorach można tworzyć własne brzmienia, od podstaw (być Twórcą przez duże „T”), a keyboardy takiej możliwości nie mają. Taka jest różnica między keyboardem a syntezatorem.

      38. „Apeluję do Mendów Gównianego Ścieku: trute są wasze Matki, Dzieci i Kochanki…”
        Pominąłeś żony i teściowe. Czy tak miało być?😂😂😂😜

    2. Szprycują, sypią i projekt o obowiązkowych testach przygotowali. Do 14.08. w konsultacjach społecznych…
      W g*wno mediach o nim sza

      1. Mogą sobie straszyć do woli i przygotowywać ustawy o obowiązkowych testach. Sami się przez to pogrążają. Świadoma i Wolna istota nie podda się. Coś czuję, że proces pobudki przyspieszy.

  5. Ta druga część wyrazu ведунья ведька ведьма to wiedźma/czarownica, a pierwszy człon сприн kojarzy mi się z obrotem.

  6. – Mamo, dlaczego ucinasz górę i dół mięsa na pieczeń? – zapytała raz Córka.
    – Bo tak robiła Babcia – odparła Mama.
    – Babciu, czemu tak robiłaś? – pyta dalej Dziewczyna.
    – Bo tak nauczyła mnie moja Mama.
    A Prababcia zapytana o powód odpowiada:
    – Hmm, dlaczego Wy obcinacie, to ja nie wiem, ja obcinałam, bo miałam za małą brytfankę.

    „RiS, nie wiem, czy doczekamy tych zmian jeszcze w tym życiu. W społeczeństwie nadal jest bardzo mała świadomość, jeśli chodzi o zwierzęta”.

    Martusiu 👩‍❤️‍💋‍👩 to prawda, w społeczeństwie jest nadal mała świadomość, dotyczy to więcej dziedzin. Sama byłam dwa razy świadkiem, jak w Niemczech złapali polskiego kierowcę na kradzieży. Raz kierowca wziął sobie miastową hulajnogę i wrzucił do paleciary na naczepę. I raz kierowca ukradł naczepę. Bo sobie tak stała sama, samiuteńka. W obu przypadkach tym Panom nawet do głowy nie przyszło, że są gpsy. I policja bardzo szybko Ich namierzyła. Kwestia traktowania zwierząt, czy chociażby odżywiania, to temat rzeka. W tych tematach to kulejemy jak Herr Flick z „Allo Allo”.
    Już najwyższy czas „zaopatrzyć się w większą brytfankę”. Tzn. zadawać pytania, wyciągać wnioski i szukać nowych rozwiązań. Miłego dnia Kochani Tawerniacy🌹

    .https://youtu.be/0j-dQwMrt_Y
    .https://youtu.be/YLt7HhyxGyc
    .https://youtu.be/xssdtwRqQYc

  7. „Każdy człowiek ma takie słowa, które są mu jakby bliższe i bardziej swojskie od innych słów. I często niespodzianie, w jakimś głuchym, zapadłym kącie, na bezludnym bezludziu, spotykasz człowieka, z którym rozgrzewająca serce rozmowa każe ci zapomnieć i o rozkisłych drogach, i o nieprzytulnych noclegach, i o bezmyślności współczesnego jazgotu, i o kłamliwości oszustw oszukujących człowieka. I ostro, raz na zawsze i na wieki, utrwali się spędzony w ten sposób wieczór, wszystko zatrzyma w sobie wierna pamięć: i kto był obecny, i kto gdzie siedział, i co każdy miał w rękach, ściany, kąty i każdą błahostkę”.
    Nikołaj Gogol – Martwe dusze.

    Dobrego dnia dla Tawerniaków z całego świata. „Bezludne bezludzie” hm synonim Tawerny? 😉😃😃😃

  8. „Jadłem dziś z nich kolację i chciałem tu powiedzieć, jakie pyszne, by zachęcić do naturalnej żywności, ale pomyślałem sobie, że jak ktoś nie ma do takich dostępu, to przykroś zrobię”.

    W takich kategoriach nie ma co myśleć Sławku. Nikt z Nas nie powinien tak myśleć. Asia ma rację. Niczego złego nikomu tym nie robisz. Nikomu tym przykrości nie robisz, a jeśli ktoś by miał z tego powodu przykrość/zazdrość/zawiść, to musi sam wyjść z tego „dogmatu”. Zapytać się siebie. Co jest powodem zazdrości czy przykrości?

    Miałem tak kiedyś kilka razy, że miałem dobry/dowcipny humor i dzieliłem się tym na forum. Przychodziły mi czasem wypaczone chore myśli, że tym dobrym humorem mogę kogoś tu na forum wkurzyć.
    Nie powinniśmy jednak tak podchodzić do życia, bo wpędzamy się sami w irracjonalne poczucie winy i Obłęd, przez duże „O”.
    Nikt normalny nie będzie Tobie Sławku zazdrościł pomidorów.
    Tylko ktoś posiadający nieciągłość w tym temacie (że bliźniemu się powodzi) może mieć zgrzyty.
    Samych Serdeczności, Sławku

    1. Po części macie rację. Kiedy boli drugą stronę, gdy nam się powodzi, to ktoś ma nieciągłość (mówiąc takim językiem).
      I to by było wszystko, gdyby chwalipięta miał ciągłość. A czy ma? Czy mam tu już wszystko wyregulowane? Nie wydaje mi się. Chcę po prostu zacząć od siebie, bo gdy ja będę miał nieciągłość i będę afiszował się bez umiaru, to raczej na pewno przyciągnę do siebie ludzi którym albo gul skoczy albo rozdrażnią ich moje przechwałki, które mogą być również ich własnymi. Gdy powiem, to wasz problem, że was to drażni, sam będę się wypierał czegoś w sobie co przyciąga takich ludzi.
      Światło proszę 😁

    1. Podczas Powstania Warszawskiego przeciwko powstańcom też brali udział banderowcy służący w SS. Ponoć były takie grupy. Podobno jest to autentyczna historia opisana w książce, nie pamiętam tytułu. Zgwałcili brutalnie Dziewczynę i wydłubali Jej łyżeczką oczy, śmiejąc się. Okropieństwo. Iwono, jeśli próbują fałszować historię, to nie wróży to najlepiej.
      Do samych Ukraińców w zasadzie nic nie mam (bo często są nawet sympatyczni Ludzie), ale sprawa ludobójstwa na Polakach i sprawa np. Wołynia powinna być już dawno wyjaśniona.

      1. Przestrzeń czasami tak się zagina, że kiedyś miałem nieopisany zaszczyt siedzieć w teatrze obok miłości mojego dzieciństwa, Niteczki z filmu „Kolumbowie” Janusza Morgensterna. Powiedziałem Jej o mojej ulubionej powieści, o moim ulubionym serialu, i o tym, jak w dzieciństwie wstrząsnęła mną słynna scena z tego filmu…
        Popatrzyliśmy sobie głęboko w oczy…
        W takich momentach nie potrzeba słów.

      2. „Przestrzeń czasami tak się zagina, że kiedyś miałem nieopisany zaszczyt siedzieć w teatrze obok miłości mojego dzieciństwa, Niteczki z filmu „Kolumbowie”.

        Pani Alicja to jedna z moich ulubionych aktorek.

      3. Dla znawców astrobiologii polecam do odświeżenia kongenialny artykuł dr Leszka Weresa „Karma Powstania Warszawskiego”. Rodacy nie mają pojęcia, że godziny decydowały o tym, jak mogłaby się potoczyć historia naszego Narodu.

      4. „Polska ma najlepszych aktorów na świecie”.

        TAWie, z moim Ojcem musicie chyba kiedyś iść na piwo, bo macie podobne poglądy, jeśli chodzi o kinematografię polską.

        Przyznaję, że też lubię stare polskie filmy (zdecydowanie bardziej od współczesnych) i wolę „starych” polskich aktorów.

        To nie jest tak, że mi w głowie tylko filmy akcji, machanie nogami i mordobicie. Uwielbiam też klasykę polskiego kina, do której lubię wracać. Mój Tata jest teraz w szpitalu, ale jak wróci, to może kiedyś się z moim Tatą poznasz:-)
        Zna się na polskich aktorach, tak jak Ty.

      5. O, ja nie mam tego problemu, bo dbam o swoją powłokę hydrolipidową, więc z tak zwanej higieny (która jest antyhigieną) korzystam raz w miesiącu 🤣

        (Dla ciekawskich:

        Chodzenie boso powoduje, że ludź nie wydziela tak zwanych niemiłych zapachów).

      6. Higiena? Dopiero co zaczęłam oglądać. Do „higieny” jeszcze nie doszłam.😉

      7. To było do Ziarno o myciu rąk i korzystaniu z uroków Wody. Coś się źle wkleiło.

        Aborygeni w książce Marlo Morgan „Wołanie z końca świata” mówią, że my biali za dużą wagę przywiązujemy do ilości spożywanej Wody. To naturalne, oni z przyczyn oczywistych nauczyli się żyć bez Wody. I nie cuchną. Bo chodzą boso. Ciekawe, czy to plemię jeszcze żyje, bo sprawa ma około 30 lat. Oni podjęli świadomą ewolucyjną decyzję, by przestać się rozmnażać, bo chcą już Odejść z tej niegościnnej dla nich planety…

      8. „Oni podjęli świadomą ewolucyjną decyzję, by przestać się rozmnażać, bo chcą już Odejść z tej niegościnnej dla nich planety…”

        I cóż się wtedy dzieje z takimi liniami? Jakie to ma konsekwencje? Co z traumami zapisanymi w ich genach, oraz ich własnych?

      9. „artykuł dr Leszka Weresa „Karma Powstania Warszawskiego””
        A gdzie go znaleźć, bo wydaje się, ze w necie go nie ma? Przynajmniej ja nie znalazłam.

      10. W drugim tomie książki „Nieznany świat astrologii i kosmobiologii”, Tom 2, Wydawnictwo: Studio Astropsychologii, Białystok, 1995.

        Cena dziś szokująca.

        https://allegrolokalnie.pl/oferta/nieznany-swiat-astrologii-tom-2-leszek-weres

        Miałem na półce, ale zniknęła. Jak znajdę, to fragmenty udostępnię. Gdyby ktoś z Czytelników miał plik, proszę zalinkować, bo to sprawa ważna dla Narodu.

        Warto wydać „Dzieła Wszystkie” Dr Leszka Weresa.

      11. Cena rzeczywiście szokująca, ale to dlatego, że to biały kruk.
        Ja mam niestety tylko tom 1 Nieznanego Świata Astrologii.

        Ciekawe, swoją drogą, co się z Leszkiem Weresem teraz dzieje. Miały być wywiady z nim u Zagórskiego, ale chyba nic nie było. Tak mi się przynajmniej wydaje.

        O, właśnie znalazłam info z maja br.
        https://wiescigor.pl/13484-2/

        i rozmowę na jego temat u Andy Choińskiego:
        .https://www.youtube.com/watch?v=U6XM4uoXiCc

      12. Zaciekawiła mnie twórczość Leszka Weresa, ale w internecie znalazłem tylko „Horoskop dla Polski”, żeby poczytać w całości.

      1. Trza tego linka o siwych włosach podesłać Lundgrenowi, ha ha, ale pewnie nie ma czasu na takie filmy, bo jest zajęty młodą narzeczoną 🤣🤣🤣 Zarobiony po uszy facet 🤣

        A tak na serio, to znałem młodego 30-latka, co już siwiał. Dolph się ciągle nieźle trzyma, jak na te 64 latka.

      2. O, to zaś z okazji skorzystam i zapytam z czego się bierze krótkowzroczność /dalekowzroczność, albo, jak niedawno się o sobie dowiedziałem, astygmatyzm?

    1. Pod tym filmem jest napisane, że ta Dziewczyna ma 25 lat i jest narzeczoną Dolpha. Nazywa się Emma Krokdal. Nie wiedziałem, że Dolph Lundgren, mając 64 lata, to taki ogier, ha ha. Młodą laskę sobie poderwał. Fakt, ma pewnie Dolph kasę, ale facet jest też wysportowany i ciągle ponoć trenuje. Emma mogłaby być jego córką, ale skoro Dolph jeszcze daje…,radę, to Daj im Boże szczęście.

      1. Pieniądze, sława i władza to afrodyzjaki, bo tak zbudowana jest kobieta, że organicznie (najczęściej nieświadomie) szuka samca alfa. Ale to nie trwa wiecznie, bo alfa w końcu przestaje być alfa. Nawet Melinda odeszła od Billa.

      2. A właśnie, że nie, bo niedawno się dowiedziałem, że lubią też trochę pulchnych – mięciutkich i idealnych do przytulania. 😀

      3. „Pieniądze, sława i władza to afrodyzjaki, bo tak zbudowana jest kobieta, że organicznie (najczęściej nieświadomie) szuka samca alfa”

        Przepraszam bardzo, a ten „biedny i wykorzystywany” samiec Alfa to kogo szuka?😉 No przecież leci na urodę i młodość!😁😂

      4. Ja nie napisałem o „wykorzystywaniu”. Po prostu tak to jest. W młodości byłem na wykładzie prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza, który otworzył mi oczy na również czysto biologiczny wymiar relacji międzyludzkich. Może kiedyś to rozwinę.

      5. „biedny i wykorzystywany” napisane oczywiscia z ironią 😁

        Wyrachowanych mężczyzn i kobiet mi nie szkoda, jedno warte drugiego, szkoda mi tylko tych, co się zauroczą, a potem okazuje się, ze trafili na modliszkę.

        Podłoże biologiczne…. Z pewnością coś w tym jest; w tym niełatwym świecie jakaś stabilizacja życiowa przy wychowywaniu potencjalnego potomka jest niestety niezbędna, a niektóre mierzą wysoko.

      6. Prof. Lew-Starowicz tłumaczył, że Kobieta (w przeciwieństwie do mężczyzny) ROZGRANICZA dwie sprawy: kwestię reprodukcji i kwestię zapewnienia bytu swemu potomstwu. Dla mnie – ówczesnego ministranta 🤣 – było to szokujące. Lew tłumaczył, że Kobieta na Reproduktora wybiera samca alfa (chodzi o jakość możliwie najlepszych genów do przeżycia jej dzieciom na tej trudnej planecie), a na Opiekuna Gniazda wybiera typ biznesmena, który może być zupełnie nieatrakcyjnym fizycznie Zapewniaczem Bytu. Lew tłumaczył, że dla Kobiety to są dwie odrębne sprawy. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że wielu mężów wychowuje nie swoje dzieci.

        W każdym razie takie czysto biologiczne podejście dla młodego ministranta-idealisty było szokujące. Później poszperałem po statystykach i się potwierdziło. Zresztą ludzie ze wsi doskonale znają temat, na wsiach każdy doskonale wie, czyje dziecko nie jest czyje 😉

        *

        Jeśli zaś chodzi o dużą różnicę wieku w związkach, Bart Hellinger rozsądnie wyjaśniał, że przy dużej różnicy wieku w związkach chodzi o wyrównanie potencjałów, czyli pieniądze za energię młodości.

      7. „przy dużej różnicy wieku w związkach chodzi o wyrównanie potencjałów, czyli pieniądze za energię młodości”
        A jak (przy duzej roznicy wieku) piniendzy ni ma?😂😉 To co wtedy?

        W kontekscie roznicy wieku…
        1. starszy partner/mlodsza partnerka
        2. mlodszy partner/starsza partnerka.

        Do mnie przemawiaja nastepujace przyczyny takiego stanu rzeczy (nie chodzi tu tylko o aspekt finansowy):

        1. wiadomo…. wyrachowanie; mlodosc za pieniadze, pieniadze za mlodosc

        2. zaburzone relacje z ojcem, a rownoczesnie silna potrzeba stabilizacji, ewentualnie potrzeba tworzenia gniazda rodzinnego (domu)

        3. zaburzone relacje z matka, a rownoczesnie silna potrzeba stabilizacji, ewentualnie potrzeba tworzenia gniazda rodzinnego (domu)

        4. nieodpowiedzialni partnerzy-rownolatkowie; potrzeba szukania dojrzałego (dojrzalszego) partnera (partnerki)

        5. lęk przed życiem w matriksie; slabsze osobowosci lgną do bardziej dojrzalych (doswiadczonych) i odwrotnie, te doswiadczone czuja potrzebe „wychowywania” tych slabszych; z czasem te relacje sie zmieniaja, z racji podeszlego wieku ten pozornie slabszy staje sie oparciem dla starszego

        6. więzy (uwikłania, znajomości, miłości, relacje) z poprzednich wcieleń

      8. „W młodości byłem na wykładzie prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza, który otworzył mi oczy na również czysto biologiczny wymiar relacji międzyludzkich”.

        🤔🤔🤔 Lew jako samiec alfa ma takie poglądy i doświadczenia jakie ma, którymi się dzieli na wykładach 🤣🤣🤣🤣

        Na wykładach Zebry są przedstawiane inne treści 🤣

        A tak na serio, to w świecie ludzkim są trochę podobieństwa do świata zwierząt. Też jest dominacja, hierarchia na stanowiskach w pracy, prokreacja itp. Samce Alfa i Samice Alfa też są w świecie Ludzkim. Wygląda to inaczej i „subtelniej” niż u zwierząt. Nie słuchałem tego wykładu profesora Zbigniewa Lwa-Starowicza, ale domyślam się czego dotyczył.

      9. „Emma mogłaby być jego córką”

        Emma mogłaby być jego wnuczką. Skoro Dolph ma 64 lat, a Emma 25 lat 🤔

        Jednak córka Dolpha Lundgrena, Ida Lundgren ma 26 lat.
        Czyli Dolph ma narzeczoną o rok młodszą od swojej córki 😮 😁

      10. „Przepraszam bardzo, a ten „biedny i wykorzystywany” samiec Alfa to kogo szuka?”

        Kalino, coś w tym jest. Dolphowi należy współczuć, że jakaś młoda 25-latka owinęła go sobie wokół palca i go wykorzystuje 🤣 Biedny chłop. Duży facet, dorosły, przy kasie (czytaj: zaradny życiowo), a tak się dał podejść młodej siksie 🥴 🥴 🥴 Szkoda faceta, bo ta Emma go zje 🥴🤣🤣🤣😜

        🤦‍♂️🤦‍♂️🤦‍♂️Aaa, teraz już wiem dlaczego Dolph Lundgren wyreżyserował ostatnio film „Castle Falls” i zatrudnił do tego filmu Scotta Adkinsa, z którym zagrał tam główne role. Dolph ma teraz młodą kobietę u boku i kasy potrzebuje 😁, bo taka młoda Dziewczyna ma swoje potrzeby 😁 Ten film mamy dzięki Emmie, narzeczonej Dolpha i Scott też na tym skorzystał, bo tam zagrał 🤣🤣🤣 A tak na serio to jeszcze nie oglądałem tego filmu, a zapowiada się solidne kino akcji:

        .https://www.youtube.com/watch?v=bOjUdjVYb7M

      11. Po internetach prof. Jordan Peterson mocno otwiera oczy na wiele tematów, ostatnio pamiętam walczył (słownie) że zmiana płci na dzieciach, chirurgiczną. Andrew Tate też mocno popularny się stał poprzez kontakt z pewnymi „mediami”. Mocno kontrowersyjny jest ze względu na swoje źródło zarobku, styl życia i jak widzi i traktuje kobiety, ale również otwiera oczy wielu ludziom poprzez swój bardzo animalistyczny, że tak powiem, punkt widzenia.

      12. Antropolog, który wykładał anatomię podczas moich studiów mówił dokładnie to samo co prof. Starowicz. Samiec alfa ma dać dziecko, samiec beta ma wychować. Dość brutalne ale prawdziwe.

      13. Znam dwa rodzaje związków
        Wyjątkowy i święty

        Pierwszy wynika z braku. Osoba o nieciągłości, np. nie w pełni przejawiająca dobrobyt albo z przerośniętymi oczekiwaniami, szuka partnera, który wypełni tę lukę, bądź zaspokoi wygórowane ambicje. Temu związkowi bliżej do nienawiści niż miłości.

        Drugi związek wynika z pracy nad sobą, gdzie partnerzy nie muszą sobie niczego zastępować. Są pełni, równi, samowystarczalni, współpracują. Tu może być miłość.

        Ten system oparty jest na wyzysku, grabieży, prawie silniejszego. Odchodzi, a wraz z nim rozpadają się związki będące częścią tej struktury.

        Samce alfa, beta, samice feta, to przemija.
        Wiele związków się rozpada i jeszcze więcej nie zawiązuje.
        Ilu singlów facetów jest na tym forum, a ilu w związkach i co przeważa?
        Czy to etap przejściowy?

      14. Czy istniałyby toksyczne związki, gdyby świadomość wróciła do wzorcowości – oddzielonego ziarna od plew?

        Mam przyjaciela. Znał się długo ze swą żoną. On z rodziny ustawionej, ona nie. Po czasie wspólnego małżeństwa, raczej nie było tam odwzajemnionej miłości. On wpadł w alkoholizm, a ona gdy się usamodzielniła, znalazła sobie innego. Zabrała dzieci i poszła.

        On wciąż powiela te schematy z innymi kobietami.
        Pewnego razu po rozmowie, błysk, oprzytomniałem. Myślę sobie, po co te zabawy z afiszowaniem się z pieniędzmi? Kobieta za faceta wychodzi czy za jego auto, markowe ciuchy, złote łańcuchy?
        Straszne mi się to wydało. Bo ten materializm będzie bardziej szanować od męża.

        A ile razy słyszałem: Czemu zawsze trafiam na takich facetów?
        Albo na takie kobiety?

        Prawo przyciągania

        Chcesz mieć udany związek albo nie ładować się w toksyczny? – odwiej plewy.

      15. Kwestia jest bardzo skomplikowana. Mało kto wie, a tym bardziej mało kto o tym mówi, że istnieje specjalna technologia do skłócania związków i grup ludzi pomiędzy sobą. Piszę tu od lat, że skala zdalnych ingerencji jest wprost niewyobrażalna. Kiedyś wszystko zostanie ujawnione, a wówczas będziemy zszokowani, gdy dowiemy się, jak wiele organizacji ziemskich i pozaziemskich nami się „interesowało”…

        7 minuta… https://youtu.be/8cbgX7SluNg

      16. Mądrego TAW nie podpuscisz a głupiemu dużo nie trzeba. Technologia technologią, podpięcia, robaki. Żeby coś moglo się podczepić, muszą być predyspozycje a one są, gdy Świadomość ma plewy tworzące nieciągłość. Wtedy w te miejsca może coś wejść i mącić.

        Jednym z takich błędów jest walka o racje. Jeśli kiedykolwiek komukolwiek zasugerowałem, że jest przyczyną utraty mojej energii, jest to nieprawda i przepraszam. Energię tracę wchodząc w słowne przepychanki. Nie ważne czy postawie na swoim i zdruzgotany „przeciwnika”, czy ktoś po mnie pojedzie. Chwilowa satysfakcja ale w obu przypadkach się przegrywa, tak samo jak na wojnie na szabelki, bo wszystko wróci.

        Wracając do podpięcia, technologii i innych podszeptywaczy, widząc i rozumiejąc, że bez osłabionego miejsca taka ingerencja jest niemożliwa, i za takie akcje mogę podziękować. Pomagają dostrzec własną nieciągłość.

        Słuchałem ostatnio rozważań pewnego człowieka. Mówił o Arkturianach i o tym, że jest wielką sensacja i nich, gdy jedna osoba nie ma jednomyślności z pozostałą częścią grupy. To jest dla nich jakiś znak. W zbyt wyidealizowanym społeczeństwie nie mielibyśmy możliwości dostrzec własnych nieciągłości a co za tym idzie, popracować nad nimi. Tu na Ziemi mamy takich wyzwalaczy mnóstwo i patrząc z jednej strony, patrzymy na to jak na ochydztwo, bo mamy konflikty, wstrząsy. Ale patrząc z innej płaszczyzny, właśnie to jest czymś co naszej cywilizacji pomoże się wyzwolić, obudzić. Teraz wszystko pracuje na rzecz przebudzenia Ziemian, świadomie lub nie. I to może się nasilać, w miarę naszego opuru w do przebudzeniu.
        Żaden kochający rodzic nie chce brutalnego przebudzenia dla swego dziecka i zaczyna od delikatnych ruchów ale gdy zajdzie potrzeba, może nim potrząsać coraz mocniej.

  9. https://patents.google.com/patent/US7611626B2/en

    Grzebiąc trochę o geometrii, znalazłem o takie coś – patent na oczyszczanie wszystkiego z użyciem pola magnetycznego w oparciu o świętą geometrię. Patent wygasa w 2026 roku.

    Zacząłem rysować i chcę trochę uczyć się i używać świętej geometrii, połączyć ją z różnymi kształtami pól magnetycznych. Zastanawiałem się, czy może by wrzucać to gdzieś… Mam instagrama z ledwie czym, ale lubię prywatność 😛 W sumie kiedyś to od tego był deviantart, nie wiem w jakim stanie jest ta strona teraz.

    Zacząłem nieśmiało też uczyć się pisać i rysować lewą ręką, ale się zastanawiam czy zamiast obecnego standardowego alfabetu nie lepiej od razu runami pisać i innymi.

  10. „No widzisz, Ty postrzegasz energię życia, która Ci służy tylko do pracy (być robolem)”.

    Nie jest to prawdą. Piszesz o mentalności niewolnika, który tak postrzega energię życia, a my przecież mówimy o wychodzeniu z tego i pozwalaniu Życiu na przejaw w jakiejkolwiek postaci chce.

    A jeśli chodzi o link do tamtej strony. Badam różne opcje a na tym etapie niczego nie wykluczam ani do niczego się nie przywiązuję.

    Zmęczył mnie te przepychanki. Wolę współpracę niż rywalizację.

    1. „A jeśli chodzi o link do tamtej strony. Badam różne opcje, a na tym etapie niczego nie wykluczam ani do niczego się nie przywiązuję”.

      A to nie masz połączenia ze źródłem, ze swoją duszą, jaźnią?
      Błądzisz nie rywalizuje z Tobą. Bo nie ma z kim i o co. Spokojnie możesz sobie pisać co Ci tam się podoba. Zauważyłam, że wróciłeś do Tawerny tylko po to żeby zaraz powiedzieć że odchodzisz, po drodze Rybensa pochwaliłeś że mądry z Niego gość bo nie komentuje. Naskoczyłeś na Tawa bez powodu. Znów uaktywniłeś się po komentarzu Tawa, „że najlepiej nie używać słowa Bóg”. Pytanie z kim Ty Sławomirze rywalizujesz?😉Już znów się zmęczyłeś?
      Z energią i wolą życia nie ma żartów. Ludzie bez powodu codziennie odbierają sobie życie. Współczucia dla Rodzin☀️

      https://rozrywka.wprost.pl/seriale/10754821/smierc-krzysztofa-z-rolnik-szuka-zony-sasiedzi-mowia-o-okolicznosciach.html

      1. Czytanie własnych komentarzy pomaga w obiektywnej samoobserwacji i pozwala podjąć lepszą decyzję przed kliknięciem „wyślij”. Dlatego mało moich komentarzy ląduje w Tawernie 🙂

      2. To o to chodzi, że kogoś pochwaliłem a Ciebie nie? Jesteś nie mniej wspaniała niż każda jedna Istota. Wierzę w równość Stworzenia. Więcej nikogo chwalił nie będę, będzie sprawiedliwie.

        Ze szwagra się nie naśmiewam. Nie zrozumiałaś mnie.

        Nic na to nie poradzę że męczą mnie przepychanki słowne.

        Na resztę zarzutów szkoda czasu ale jak Ci ulży nadstawie drugi policzek.

      3. W sumie mam dziś sporo czasu to czemu nie i może dobrze będzie coś zdementować.

        „A to nie masz połączenia ze źródłem, ze swoją duszą, jaźnią?”

        Bóg, Jaźń, mówi do nas poprzez wszystko co nas otacza. Prawdę można poczuć sobą i na końcu i tak tu się do niej dochodzi ale nie widzę przeszkód, by została ona przekazana poprzez tekst piosenki lecącej akurat w radio, słowach Moniki, komentarzach Tawerny, spadającym liściu i wszystkiemu czego zechce Źródło użyć jako pomocy do przebudzenia.

        „Znów uaktywniłeś się po komentarzu Tawa, że „najlepiej nie używać słowa Bóg”.

        Nie wiem czy był taki komentarz. Nie wiem o co Ci chodzi.

        Nikomu nie chcę na źle. Jak mam komuś następować na odcisk, to wolę się wycofać.

      4. I mogę się wycofać z troski o dobro wspólne, zdrowie osoby która dostaje na mnie uczulenia i swoje zdrowie. Nie koniecznie dlatego że się obraziłem albo uznałem za lepszego.
        I nie jest to ucieczka a przeniesienie się np do natury, gdzie łatwiej mi nad tym popracować.

      5. „To o to chodzi, że kogoś pochwaliłem, a Ciebie nie?”

        Sławku proszę Cię nie manipuluj. Guzik mnie obchodzi Twoje chwalenie, pytanie za co Kogoś pochwaliłeś.
        Chodzi o sianie ziarna i co to za ziarno.
        Rok temu co chwilę pisałeś, że odchodzisz z Tawerny, Twoje odchodzenie przeszło na mnie, Radka i Ziarno. Teraz wróciłeś i znów mówisz o odchodzeniu. Nie mija kilka dni Radek pisze, że chce odejść. No dom wariatów.
        Jeszcze nie mogę zrozumieć tego, że naskoczyłeś na Tawa wygarnałeś Mu, a to TAW, który ma w czterech literach Jezusa, pierwszy wyciąga rękę do Ciebie na zgodę i z przeprosinami. Tylko to Ty pierwszy zacząłeś a nie TAW. Gdzie Twój Jezus jest i Twój Bóg?
        „Na resztę zarzutów szkoda czasu ale jak Ci ulży nadstawie drugi policzek” Dobrze się czujesz? W domu wszyscy zdrowi?
        „Nic na to nie poradzę, że męczą mnie przepychanki słowne”- męczą Cię? To po co zaczynasz się przepychać? Nie trzeba się z Nikim i o nic przepychać. Zmęczenie – to brak energii życia. Spalasz się po zwykłej rozmowie. Ale zawsze można się położyć na pół roku i nic nie robić prawda? Wtedy będziesz miał pełno „życiowej energii”.

      6. RiS, jeśli taka postać w ogóle istniała, nie mam jej w czterech literach. Szanuję i podziwiam status ewolucyjny wszelkich mędrców. Ale to, co najbardziej znana firma tej planety zrobiła z tej postaci (m.in. wkrętka o rzekomym ukrzyżowaniu), woła o pomstę do nieba.

        Ja nikogo nie mam w czterech literach.

        Ale dyskusja o historyczności takiej postaci jest i jeszcze długo będzie nadal otwarta.

      7. Rybens, chyba też tak zacznę robić.
        Mniej pracy dla Tawa, większa przejrzystość, więcej miejsca dla innych komentatorów, koniec niepotrzebnych dyskusji.
        Same plusy

      8. „Rok temu co chwilę pisałeś, że odchodzisz z Tawerny, Twoje odchodzenie przeszło na mnie, Radka i Ziarno”.

        Chcę naprostować RiS Twoją śmiałą nadinterpretację zdarzeń.
        To wcale nie tak, przynajmniej w moim przypadku. Odejścia Sławka z Tawerny nie miały, nie mają i nie będą miały żadnego wpływu na to co ja robię. Znikałam i pojawiałam się, bo taka była moja wewnętrzna potrzeba i tyle. Zapewniam, że mam swoje życie i wszelkie wirtualne kontakty stanowią jego naprawdę niewielką i w gruncie rzeczy niezbyt istotną cząstkę. 😉

      9. Ziarno nie pamiętasz naszych komentarzy z 7-8-9 grudnia 2021 roku?
        W moim śladzie pamięciowym wyraźnie te komentarze są. Napisałaś wtedy do mnie, żebym się Tobą nie przejmowała, bo i tak mało piszesz i przestajesz pisać na blogu. Wcześniej Sławek napisał, że odchodzi, jeszcze Iwonka nam zwracała uwagę. Po co pisać, że się odchodzi? Nie lepiej zrobić sobie przerwę? A nie o tym pisać w kółko. Tylko ja to pamiętam?

      10. „RiS
        Odwal się”

        Co się odwal? Co miało znaczyć te nadstawianie drugiego policzka? Szukasz litości, współczucia, robisz się za ofiarę?
        Zrobię Ci tą przyjemność i się odwalam. Ciesz się.

      11. Nie wiem, gdzie zniknął mój komentarz. Był, ale się zmył. Tawie?

        RiS, gratuluję pamięci. Czo może prowadzisz jakieś zapiski co kto i kiedy napisał?
        Tak, napisałam wtedy, że możesz się mną nie przejmować bo i tak rzadko w Tawernie bywam. Nigdy natomiast nie napisałam, że znikam na dobre. Gdybym to zrobiła, to słowa bym dotrzymała.
        Ale mniejsza z tym. To i tak niczego nie dowodzi.
        Powtórzę jeszcze raz: pojawiam się i znikam, kiedy mam taką potrzebę i nie chcę, aby to było kojarzone z decyzjami innych osób o zaprzestaniu komentowania.

      12. „RiS, gratuluję pamięci. Co może prowadzisz jakieś zapiski, co kto i kiedy napisał?”

        Pamiętam. Ziarno, w porządku, to był najwidoczniej czysty zbieg okoliczności i przypadkowy przypadek, że akurat tak napisałaś w tym samym czasie zaraz po Sławku. Nie mam prawa się wypowiadać ani za Ciebie, ani za Radka.
        Wypowiadam się za to za siebie. Każdy, Kto negatywnie pisze na temat Tawerny, sprawia, że nie mam ochoty ani komentować ani tu zaglądać. Sławek jesienią nie zrozumiał mojego komentarza i od razu napisał mi, żebym się nie martwiła Nim, bo On i tak odchodzi, ale to wcale nie moja wina. Taka myśl nawet mi do głowy by nigdy nie przyszła, gdyby nie słowa Sławka, że chce odejść przeze mnie. Dopiero Iwonki komentarz, w którym napisała, że po co mówić o tym odchodzeniu, sprawił, że doszłam do wniosku, że to ani moja myśl, ani tym bardziej to moja wola. Ci, którzy tak piszą m.in. i ja w tym gronie w tamtym czasie byłam, może sprawić niechęć komentowania u Innych czy zaglądania tu.

        Każdy, Kto chce odejść, to sobie odchodźcie, ale nie piszcie o tym. Komentarze też mają swoją energię. Kto się źle czuje po moich komentarzach, brak Mu sił czy energii, niech ich poprostu nie czyta.

        Sławku, dostałeś w twarz dziś ode mnie, że nadstawiasz drugi policzek??? Co Cię tak zabolało? Prawda? Nie rozumiem Cię. Jesteś dla mnie tak skomplikowany jak groch z kapustą. Niezdecydowany. Nie wiadomo, kiedy z czymś wypalisz, nie zwracasz uwagi na słowa, które używasz, albo robisz to celowo. Chcesz i nie chcesz, widzisz sens i nie widzisz. Jesteś jedną wielką niewiadomą. Widzisz światło, które schodzi na ziemię, a zarazem chcesz, żebym się od Ciebie odwaliła. Przychodzisz pod przebraniem i komentujesz. Komentujesz, a zaraz się męczysz tym komentowaniem. O co Ci chodzi? Że wszyscy mają myśleć tak jak Ty i przyznawać Ci rację, bo inaczej się męczysz? 🤷‍♀️

        Jak przemyślałeś moje dzisiejsze komentarze to wyjaśnij mi tylko jedną rzecz: o co Ci chodziło ze Szwagrem i psychologiem? Wiesz, że Ludziom potrzebującym czy zagubionym psycholog może uratować życie? I nie piszę tu wcale o tabletkach. Mówię o realnej pomocy dla tych, co nie mogą się pozbierać po śmierci bliskich, o nastolatkach podcinających sobie żyły, o zdradzanych kobietach, mężczyznach, o Ludziach, którzy przeżyli ciężki wypadek samochodowy, albo nagle dowiedzieli się, że są chorzy na raka etc.

      13. „Zapewniam, że mam swoje życie i wszelkie wirtualne kontakty stanowią jego naprawdę niewielką i w gruncie rzeczy niezbyt istotną cząstkę. 😉”

        Czy nie widzicie tego, że takimi komentarzami „dowalacie” Tawowi i Tawernie? Niezbyt istotną cząstkę?
        Każdy komentarz to ENERGIA. Tylko tyle i aż tyyyyle

      14. RiS, wyluzuj dziewczyno. Szukasz zwady a nie zgody. Czy Ty aby nie posuwasz się za daleko?
        To był mój komentarz i nie widzę w nim nic nie na miejscu czy osłabiającego Tawernę, która jest forum otwartym, jak Taw zawsze twierdził. Forum, na którym ludzie piszą o wielu różnych rzeczach, o problemach jakie mają, o swoich procesach. Gdyby każdy zaczął robić autocenzurę pod kątem tego, czy to aby przypadkiem nie „dowali” Tawernie, to to forum straciłoby rację bytu. Ja napisałam o „wszelkich kontaktach wirtualnych”, jakie mam, a są też inne poza Tawerną, o których nie wiesz. Powiedziałam prawdę o sobie i to jest źle?

        Aż strach pomyśleć, co by jednak było, gdyby Taw wpadł na szalony pomysł, aby mianować Ciebie moderatorką/cenzorką i wszystkie komentarze przechodziły przez Ciebie. 😀
        A może tak już się stało, ale Taw nas nie uprzedził? 😉
        Niee, trochę znam Tawa i wiem, że tak nie jest.
        Tawerna jest domem Tawa. On jest tu gospodarzem i on ustala zasady korzystania z niej. Nie Ty.

      15. Oj, widzę, że przestrzeń ciśnie, by się wreszcie spotkać przy Świętym Ogniu, dać sobie po pyskach (gdyby ktoś miał ochotę 🤣), a potem Zdrowo Zatańczyć…

        💃💃🔥💃💃

      16. Ja tam nie mam ochoty nikomu dawać po pysku. 😉
        Jestem uosobieniem pokoju, spokoju i zgody. 🙂

        Taka refleksja do mnie przyszła, że pobyt w Tawernie pomógł mi zrozumieć i doświadczyć tego, że trzeba stawiać granice, gdy ktoś za bardzo napiera na moją przestrzeń i narzuca swój jedynie słuszny punkt widzenia. Doświadczałam tego przez wiele lat, o czym kiedyś tam w początkach swojej bytności w Tawernie pisałam.
        Raz gorąco, raz zimno. Tak się stal hartuje. 😉
        Dzięki Tawie za stworzenie tego miejsca 🙂

      17. Gdybym poddała się sugestiom Waszych komentarzy traktujących Tawernę jak Pudelka, Dzielących Ludzi na Mądrych bo nie komentują – a propos Sławku jak nazwiesz tych co komentują? Jakie to będzie słowo skoro nie komentujący są Mądrzy?

        Wzięłabym sobie do serca książkę MI, że Ktoś chce mi ukraść duszę, nigdy więcej nie napisałbym ani jednego komentarza. Takie komentarze odbierają chęci a szkoda, bo może Ktoś coś miał fajnego do powiedzenia, do podzielenia się swoją radością albo przykrością, może Ktoś podsunie tytuł jakiejś ciekawej książki albo filmu. Gdzieś był, coś widział, chociażby ostatni koncert Paprodziada. Dzięki Iwonce mogłam się poczuć tak, jak bym była tam razem z Nią, i cieszyć się Jej szczęściem, chociaż dzieliło Nas 1300 km. Jej komentarz sprawił, jakbym była obok.

        W każdym jednym komentarzu jest zapisana energia. To, jaką energią emanujecie, słychać w całym Wszechświecie. Dźwięk słów, akustyka głosek : głoski dźwięczne i bezdźwięczne, miękkie i twarde, nosowe i ustne wszystko śpiewa i tańczy.

        Ziarno, nie szukam zwady. Widzę, jakie światło stąd emanuje. Napisałam już raz kiedyś, że Róża ma kolce. Kolce są po to, żeby tak łatwo nie można było pozbawić jej życia.

        Tawie, co racja to, racja to Twój Dom.
        Dobrego dla Tych co dobra chcą☀️

  11. Co do pracy …

    Kiedy pracowałam zawodowo, często od rana do wieczora, to było to wyniszczającym dla ducha i ciała obciążeniem. Było poczucie chodzenia w kieracie, tkwienia w sytuacji bez wyjścia.

    Teraz też bywa, że pracuję wiele godzin w ciągu dnia w moim ogródku i czuję, że to nie tylko sprawia mi przyjemność ale i dobrze wpływa na moje samopoczucie i stan mojego ciała, po prostu dodaje mi sił. Dla mnie to nie jest praca – to proces tworzenia. Wprowadzam zmiany, wymyślam nowe rozwiązania, testuję je.

    Jestem z trygonu ziemskiego i może m.in. dlatego najlepiej wypoczywam w bliskim kontakcie z Naturą. Wystarczy mi śpiew ptaków, taniec liści na wietrze i podziw dla wszelakich przejawów i form życia, aby poczuć jedność stworzenia.

    Co chcę przez to powiedzieć?
    Że każdy z nas jest inny, każdy podąża swoją własną ścieżką i każdy sam musi odkryć to, co sprawia mu przyjemność i jest dla jego rozwoju dobre. 🙂

    Dobrego dnia!

    1. „Oj, widzę, że przestrzeń ciśnie, by się wreszcie spotkać przy Świętym Ogniu, dać sobie po pyskach (gdyby ktoś miał ochotę 🤣), a potem Zdrowo Zatańczyć…”

      Tawunia, przestrzeń nie ciśnie, ona się już zesrała.
      Jak w tym ludowym porzekadle „zesrała się bieda i płacze”.
      Brązowo aż po horyzont, a za nim, jak mózgiem sięgnąć…
      No tak, tylko jak tu sięgnąć, gdy wredny wiatr po oczach mi bije piaskiem z wciąż tej samej piaskownicy.
      Co se babkę ulepię, przykładnie, bo stukałam wcześniej łopatką w denko, to mi jakiś bachor albo nogą rozwali – bo nie taka – albo nasika na nią – bo sie dłużej czyma – albo rozgarnie paluchami – bo trza sprawdzić, czy w środku też jest piasek.

      W piaskowym świecie jeden lepi, drugi gniecie.
      I po co kogoś obchodzi moja babka?
      Przecież z mojego piachu!, z moich myśli i wielkie g komuś do tego…

      A, zapomniałabym!
      Odchodzę z bloga! Żeby była jasność.
      Która jest? 19.04
      Między 21.00 , a 24.00 wracam.
      Potem znów odejdę. Do kiedy?
      A bo ja wiem, kiedy stoperan „przestrzenny” zacznie działać?

      Nie, no jutro rano, i to w niedzielę, to już nie wypada być obesranym.
      No to odchodzę.
      Naszło mnie i odchodzę, a najdzie mnie to przyjdę. I to jest tylko moja sprawa, mój kaprys chwili, moje widzimisię.
      I tyle komuś do tego, co bachorom do mojej babki 😀 😀 😀

      Miłego!

      PS. A nad morzem tak cudownie! A piachu ile!
      No nie mogiem! Spojrzałam na już chacino leśny skrawek nieba, a po nim obłok w idealnym kształcie ryby!
      I druga!, wielka płastuga z rozdziawioną gębą!
      Ale jaja, to się nawet jakoś nazywa: doszukiwanie się w chmurach obrazów, na ten czas we łbie widzianych. No, ma to swoją nazwę…
      Pamiętasz?
      Bo mnię do cna mózg wypłukało…, aż nawet nie wiem, czy jestem głupia, czy mądra…, trza by spytać…
      Lecz co mi po odpowiedzi, wszak będą to tylko słowa o mnie, a nie ja… 🙂

      1. Wiesz Krysiu, mogłabyś pisać pisać wyjątkowe książki dla dzieci i młodzieży:) Byłyby inspirujące, pełne przygód, przenośni i niesamowitego poczucia humoru.

        Dlaczego dla młodzieży?
        Dlatego, że współczesna literatura dla nich jest przewidywalna, niedbała i taka jakaś mdła.

        Twoje komentarze często wywołują taką wewnętrzną „optymistyczną radość” i to jest niesamowite:)

        Masz cudownie lekkie pióro i już dawno chciałam to napisać:)

      2. „Świadomość istnienia takich granic jest nam potrzebna. Głównie po to, by się w porę przed nią zatrzymać i nie robić sobie takiej karmy. Nazwę tą granicę świętym prawem wolności….”

        Tak jest, to święte prawo wolności.
        Uczymy się go przez całe życie.
        Bać się powiedzieć, a tym bardziej w opieszałości mentalnej nie uświadomić sobie, że „twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna moja”, to ciągle przyzwalać na naruszanie własnej przestrzeni.

        Przykład z drogą jest jasnym tego obrazem.
        Nie stworzę granicy i dla siebie, i dla innych, to ludzie będą coraz bardziej korzystać z niezabronionego.
        I wcale nie musi to źle świadczyć o ludziach.
        Tak po prostu jest urządzony ten świat; brak granicy daje przyzwolenie.

        Cały świat przyrody działa na tej zasadzie.
        Zwierzęta zaznaczają swoje rewiry (pola) i codziennie ich strzegą.
        Zbadano, że kiedy nasiona spadną z drzewa-matki w glebę, drzewo zmniejsza intensywność swoich korzeni podpowierzchniowych, by użyczyć więcej minerałów dla młodych, własnych samosiejek.
        Natomiast kiedy usunięto samosiejki-dzieci, a w ich miejsce wsadzono nasiona innego gatunku, drzewo tym bardziej wokół nich rozwijało system korzeniowy, „wypijając” życiodajne soki z gleby.

        Swoim ciałem jesteśmy w świecie Przyrody, duchem nieco wyżej.
        Nasz błąd polega na tym, że zasady wolności ze świata ducha próbujemy zainstalować w świecie Przyrody, wmawiając sobie jednocześnie, że zadziałają one w stu procentach.

        Pomyślimy tylko o wolności i stanie się.
        Tak, w naszej głowie, w dotykającym nas otoczeniu, ale gdy mowa o zewnętrznych procesach, na które nie mamy bezpośredniego, rzeczywistego wpływu (np. zachowania i działania społeczności), tam nasze emanacje energetyczne mogą się przejawić jedynie w działaniu.

        ,, … A jeśli nie zaczniemy? Wróżę, wróżę, wróżę, że dyskomfort się nasili i nie przestanie, aż nie zmienimy siebie. Powiedzieć dość tyranom to jedno, ale uzdrowić w sobie tyrana, to podstawa bez której jedno doświadczenie zostanie zastąpione kolejnym jeszcze bardziej cisnącym. …”

        Co to znaczy uzdrowić w sobie tyrana?
        Spojrzę bardzo prosto.
        Tyran(okupant) działa zgodnie z zasadami Przyrody: nie ma sprzeciwu=przyzwolenie, wchodzi więc bez problemu we wszystkie możliwe ,,rewiry” jednostki=społeczeństwa.

        Że wrócę do opisywanego przez ciebie przykładu z drogą.
        Gdybyś sprawy nie postawił jasno(wytyczył granicę), krzaki nadal rozrastałyby się, a ludzie nadal naruszali by twoją przestrzeń.

        Przepraszam za dosadność, ale czy twoje zdecydowane postępowanie było uzdrowieniem w sobie tyrana?
        Była to duchowa transformacja, czy raczej zasady wzięte żywcem z Przyrody?

        Czemu pytam?
        Bo człowiek jako istota między światami: zwierzęcym i duchowym miesza(w moim pojęciu) te dwa światy, próbując tłumaczyć świat Przyrody zasadami ducha.
        I świat Przyrody, i świat Ducha przenikają się wzajemnie, lecz rządza się innymi prawami.

        Ogień i woda to dwa współistniejące żywioły.
        Woda pożar ugasi, ale ogień wody nie zatrzyma.

        Miłego!
        PS. Uwielbiam, Sławku, twoje komentarze.
        Poruszają umysł, wyobraźnię.
        Niczego nie narzucają. Zdają się mówić: idź swoją osobowością, swoją percepcją, a kiedy czegoś nie rozumiesz, przyjrzyj się – jeśli taka wola – moim myślom. Być może staną się pomocną wskazówką.
        Wszyscy stanowimy odrębne rzeki.
        Możemy się w nich wzajemnie zanurzać i zażywać mentalnych orzeźwiających kąpieli.
        I to jest wspaniałe!

      3. „A nad morzem tak cudownie! A piachu ile!

        😂 Przypomniał mi sie wywiad z pilotką z biura podróży, bodajże brytyjskiego, która poproszona, podała przykłady absurdalnych bądź dziwacznych skarg turystów. Wedlug jednej pary na plaży było za dużo…. piasku. 😂😂😂

        A u nas trzeci dzień ponad 40 C ze współczynnikiem wilgotności. Szwagier próbował się wykąpać w jeziorze Ontario, ale szybko z wody wyskoczył. Zimna. Dziwię się, że próbował. Jezioro zanieczyszczone i pełne toksyn, a w nim karpie-mutanty.

      4. „Dlaczego dla młodzieży?
        Dlatego, że współczesna literatura dla nich jest przewidywalna, niedbała i taka jakaś mdła. …”

        I tu, droga Klejto, zgodzę się z tobą.
        Wśród książek „podrzucanych” przez rynek wydawniczy dla młodzieży zdarzają się wartościowe, lecz to unikaty.
        Większość – przynajmniej z tych książek, na które rzuciłam okiem (moje wnuki jako młodzież je czytają), nazywam informatycznym klepiskiem.

        I bynajmniej nie chodzi o to, że treści są dla mnie przewidywalne.
        Młodzież może je uznać za nieznane, ciekawe wątki.
        Rzecz w tym, że nie pobudzają do myślenia, nie inspirują, nie uruchomiają pokładów wyobraźni jako przestrzeni, która kształtuje nabywaną inteligencję lub rozwija tzw. wrodzoną – a to winno być głównym celem, jaki chce osiągnąć książka.

        Informacja pełna: wydarzenia, sytuacje, opisy, czyjeś odczucia.
        Umysł nastawiony na kodowanie bez własnej kreacji.
        System działa podobnie na innych polach, np. treści internetowe dla młodzieży. Nad informacja ma tak zamulić umysł, aby ten wiedzę o faktach uznał za ważniejszą od analizy, syntezy, wyciągania własnych wniosków. Krótko mówiąc rozwijać się.

        Przepraszam, że się trochę wymądrzam, ale książka jest też produktem (pokarmem), tyle że konsumowanym przez umysł i nie musi ktoś parać się pisaniem książek (czytelnik), by móc stwierdzić, że ta jest fascynująca, tamta książka chodziła za mną przez rok, a jeszcze inna w zasadzie była tylko zabiciem czasu.

        Młodzież, jak z resztą i całe społeczeństwo, ma być bezrefleksyjna, przytępiona, ma wiedzieć wszystko czyli nic.
        Ma myśleć jak zdobyć informację, by ją przełożyć na zwykłe przetrwanie, ewentualnie roszczeniowość wcześniej zakodowanych, iluzorycznych wygód konsumpcyjnych.
        To są systemowe założenia realizowane od kilku dekad.

        Ech, dużo by mówić; chociażby o edukacji szkolnej, celowym wtórnym analfabetyzmie i totalnym ogłupianiu dzieci uczestniczących w wyścigu szczurów, gdzie słowem nie wspomina się o pracy jednostki na rzecz dobra wspólnego, na rzecz ponadczasowych wartości ludzkich.

        Jedyny ratunek dla dzieci istnieje jeszcze w Rodzicach.
        Mądrych Rodzicach.

        Miłego!

        PS. Dziękuję za miłe słowa pod moim adresem.
        Dotknęłaś, droga Klejto, jednej z moich pięt achillesowych. Młodzież.
        Wszystkie minione pokolenia mogę uznać za stracone, ale nigdy nie pogodzę się z tym, by młodemu, pięknemu pokoleniu serwować byle jaką przyszłość.

      5. Krysiu, po twoje opowiadania to i ja bym sięgnął. W szkole nie po drodze było mi z lekturami, przeczytałem, aby „Chłopców z placu broni”. Tak że czekamy Krysiu na twoją twórczość.

      6. „Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie”.

        W opowieści De Mello, człowiek modlił się o wygraną na loterii. Gdy zmarł, spytał Boga, czemu go nie wysłuchał a ten na to tak – a kupiłeś los?

        Mówisz Krysia że błędem jest mieszanie dwóch światów, duchowego i materialnego. Nie za bardzo wiem co masz na myśli.
        Można patrzeć na oba światy jak na oddzielone miejsca. A można je widzieć połączonymi, tak że jeden bierze początek w drugim. Tam gdzie początek, tam jest przyczyna i zmieniając przyczynę, zmienia się skutek (to w temacie uzdrawiania tyrana). Ale nie zrobi się to samo w 100% jak piszesz. Trzeba kupić ten los a czasem wyznaczyć granicę.

        Co do granicy na polu. Nie jest tak że nie wiedzieli. W zeszłym roku ustawiłem duże kamienie na granicy, które zostały przerzucone w krzaki a w tym roku jeden wyskoczył z pretensjami, że mu drogę zagradzam. Z roku na rok droga się przesuwała po kilkanascie centymetrów, zbliżając się do pierwszego rzędu drzew, których obecność mógłabyy dać do myślenia. Przecież drzewa nie chodzą. A co usłyszałem? Że drzewa za blisko drogi rosną. Kiedyś nie rosły a teraz rosną. Dopiero po tym o drzewach za blisko drogi stwierdziłem, że jak teraz nie zrobię z tym porządku, to już tak zostanie i prędzej mi powiedzą, że ogrodzenie na drodze stawiam, niż wrócą na dawny trakt.
        Ludzie widzą co chcą widzieć.

        Ta sytuacja z drogą, to nie pierwsze takie doświadczenie w moim życiu. Były i inne związane z przekraczaniem granic. To może być jakaś który zadaje człowiek człowiekowi, pouczenia o które nie prosi, dobre intencje naruszające własną wolę, to co robili dawniej nauczyciele w szkołach dzieciom albo władze ludziom na plandemi, ktoś otwierający cudzą pocztę, biorący bez pytania owocu twej pracy itd itd. Nie wszystkie dotyczą mnie osobiście. Niektóre nie, drugich nie wymieniam. I tak to się ciągnęło aż zaczęło się przebijać do świadomości coś, co mówiło, że jest coś, co sprawia że takie doświadczenia stają się naszym udziałem i póki tego nie zmienię, w doświadczeniach zmieni się forma, wciąż odpowiadająca wybieranej matrycy.

        Problem jest gdy 100% akcji chcemy włożyć w zewnątrz by uzyskać zmiany na zewnątrz.
        Czyli robimy tak jakby materia była oddzielona od ducha.
        I problem jest gdy 100% zmian wnosimy w świat ducha myśląc że reszta w materii zmieni się sama.

        Tu jest potrzebna równowaga i świadomość jedności obu światów. Wpływu śniącego na jego sen i przywoływanych doświadczeń pomagających mu się wybudzić. Gdy choroba nauczy, odchodzi. Mistrz zjawia się gdy uczeń jest gotowy.

        Są rzeczy w moim życiu, inne niż te związane z granicą działki, które miały powtarzalność w doświadczeniach i były budowane na takim samym wzorze. Dopiero gdy włączyłem w to energetykę i tam doszło do zmian, nastąpił i zewnętrzny przeskok, ale tak, że mnie zatkało. Opowiedziałem o tym znajomej i ją też to uderzyło. Nie opowiem jednak tej chistorii tutaj, bo jest nie tyle osobista dla mnie co dla kogoś z mojej rodziny.

        Tak Krysia, my nie możemy podjąć decyzji za kogoś. Zmiany w nas, to zmiana w naszym doświadczeniu ale nikt nie powiedział, że to doświadczenie musi zawsze dotyczyć mnie i konkretnej osoby. Świat po tej zmianie, może zaaranżować nowe spotkanie i tamtą osobę przenieść, jeśli ona tej zmiany nie przyjmuje, albo zostawić ją odmienioną, jeśli światło przyjmie. Co miało miejsce w tym przypadku którego nie chcę tu opisywać.

        Ludzie mówią, że ludzie się nie zmieniają. Spróbuj odnaleźć kogoś takiego w sobie i to uleczyć a zobaczyć. Jeśli nie odejdzie w inne miejsce tu na ziemi, jeśli nie odejdzie w inny wymiar (rozwód energetyczny) i przyjmie nową energię, rozwiązanie, nową świadomość, to ujrzysz cud.

        Tylko takie cuda pragnę Wam zaproponować.
        Nauki z Kursu Cudów pomagają wyprać mózg z brudów które przyciągają brudy zewnętrzne.
        Te nauki powielają się w tym świecie.
        Niestety za nikogo nie można zobaczyć, usłyszeć, poczuć.

      7. Całkowicie się z Tobą, Sławku; zgadzam. Nie można oddzielać od siebie świata materialnego i duchowego. One się ze sobą przeplatają i sęk w tym, aby nie zachwiać równowagi między nimi. Jakby nie było, jesteśmy istotami duchowymi doświadczającymi w świecie fizycznym. Każda postawa ekstremalna – nadmierny materializm czy też przejście w jego przeciwieństwo – tę równowagę będzie zakłócała i uruchamiała potencjały równoważące.

        Mam wrażenie, sądząc po różnych wcześniejszych komentarzach Krysi (może się mylę, jeśli tak jest, to skoryguj mnie Krysiu), że odbiera duchowość jako ten ekstremalny stan w którym człowiek niejako odcina się od spraw materialnych i poświęca swój czas li tylko na medytacje, afirmacje, branie udziału w różnych kursach rozwoju duchowego, itp. licząc na to, że to wystarczy, aby zmienić świat.

        Dla mnie duchowość to coś zupełnie innego. To działanie z poziomu ducha w materii. Działanie z poziomu prawdy, własnego sumienia, etyki postępowania, szacunku dla innych istot żywych (ludzi i zwierząt) i nie krzywdzenia ich, poszanowania odmienności ich ścieżek życiowych czy w końcu dbałości o nasz wspólny Dom i Matkę Żywicielkę – Ziemię. To nazywam duchowością i patrząc poprzez ten pryzmat chyba każdy z nas znajdzie w swoim otoczeniu ludzi kierujących się w swoim życiu takimi zasadami. 🙂

      8. „Dla mnie duchowość to coś zupełnie innego. To działanie z poziomu ducha w materii. Działanie z poziomu prawdy, własnego sumienia, etyki postępowania,”

        Ziarenko całkowicie się z Tobą zgadzam, ja właśnie tak sobie żyję i jest mi z tym bardzo dobrze.
        Nie można oddzielić Ducha od materii żyjąc w DUALNOŚCI tu na Ziemi.

      9. ,, …W szkole nie po drodze było mi z lekturami, przeczytałem, aby „Chłopców z placu broni”…”

        O! to byłeś, drogi Słowianinie o sto procent lepszy ode mnie, bo aż o całą jedną lekturę!
        Kiedyś wymogiem na polskim było prowadzenie tzw. Dzienniczków lektur. Na dowód, że przeczytałeś książkę , miałeś ją streścić w tym Dzienniczku i to było sprawdzane.

        A że miałam starszych Braci i lektury od czasów kur srających za drewnianymi chatami Biskupina nie zmieniały się, więc przez całą podstawówkę i średnią przejechałam ślizgiem po Dzienniczkach lektur moich Braci. 😀 😀 😀

        Aleś mi coś przypomniał!!! No jaja, jak berety!
        Byłam w podstawówce, a Brat w LO.
        Wiesz, jak ja pomagałam mu czytać lektury?
        Po przeczytaniu dwóch stron otwartej książki stukał lekko palcem w stół, a ja odwracałam kartkę 😀 😀 😀
        Ponoć Bratu się szybciej czytało.
        Musiałam to robić, po zagroził, że nie da mi Dzienniczków lektur z podstawówki 😀 😀 😀

        Na szczęście Brat czytał szybko. Jasne, że nie na głos tylko wzrokowo.
        No, a ja też z tego korzystałam.
        Miałam – a jakże! – kontakt z książką!
        Znałam tytuły i wiedziałam jakie są grube… 😀 😀 😀

        Miłego!

      10. „Mówisz Krysia, że błędem jest mieszanie dwóch światów, duchowego i materialnego. Nie za bardzo wiem, co masz na myśli”.

        Nie mówiłam, drogi Sławku, o błędzie wynikającym z mieszania dwóch światów.
        One współistnieją, przenikają się, są współtworzące – o czym zresztą wspominam.
        Powiadałam o mieszaniu zasad, jakimi rządzą się te dwa światy, a to inna postać rzeczy.

        Zacytuję siebie:

        „Nasz błąd polega na tym, że zasady wolności ze świata ducha próbujemy zainstalować w świecie Przyrody, wmawiając sobie jednocześnie, że zadziałają one w stu procentach”.

        Teraz wiesz, o co biega.
        Chodzi o to, że jeśli na człowieka oddziaływuje świat materialny i to konkretnymi działaniami (to lub tamto doświadczasz wprost), to sama duchowość jako reakcja nie jest wystarczająca.

        Dziecko „materialnie” zbliża się do ognia, a my co robimy?
        No przecież nie wysyłamy życzeń mentalnych w tym momencie i nie czekamy, aż się spełnią, tylko reagujemy tak samo „materialnie” i zdecydowanie.

        Przykład nad wyraz lakoniczny, ale tam, gdzie życzeniowość i zasady ducha przynoszą efekty, można je stosować, lecz ciągłe gadanie o duchowości i tylko w niej szukanie antidotum na wszelkie złe działania wydaje mi się nieporozumieniem.
        A może nawet asekuracją przed podejmowaniem jakiegokolwiek działania…

        My, Polacy, mamy piękną cechę: lubimy bardzo dużo mówić, roztrząsać, analizować na wszystkie strony.
        Gdyby połowę tej energii przeznaczyć na czyny, podejrzewam, że nasze status quo wyglądałoby nieco inaczej.

        Mam nadzieję, że się rozumiemy.

        Miłego!

      11. Krysia z lasu, teraz rozumiemy się trochę lepiej. Chyba wiem dlaczego jest tyle gadania o duchowości. Bo świat poszedł w skrajność materialną, więc trzeba było to zrównoważyć. Tyle że zrobiło się wahadełko i mogło przegiąć w drugą stronę, po czym się stabilizuje. Mieliśmy już rozmowy w tym temacie. Za bardzo postawiłem jedynie na ducha, przez co nie dopilnowałem drzewek, nie zabezpieczyłem od mrozu i nie pomogłem w czasie suszy, tracąc część. Mieszkanie też już zamykam.

        Jest i inna przyczyna gadania o duchowości. Jak pisze Ziarno, duchowość to działanie z ducha w materii. Od jednego punktu do grugiego jest ciągłość, jedność, od ducha do materii. Kiedy to działanie nie idzie z ducha, wtedy następuje rozdzielenie na dwa światy i tak powstaje dualność.

        Gdy Kalina pisała o podziałach, zastanawiałem się kiedy powstaje pierwszy podział. Przy osądzie, ataku, krytyce. Już nie ma MY a robi się ja i ty, my i oni, duch i materia. A duch i materia to może być jeden świat ale gdy następuje zmiana u podstaw energetycznych, by ta zmiana zaistniała w materii, potrzeba czasu oraz naszych rąk i może jeszcze czegoś. Czyli to co piszesz, jak dobrze rozumiem, że sam duch nie załatwi sprawy w materii na 100%, bo potrzeba rąk. Ale ręce bez ducha, narobią jeszcze większych szkód.
        By ręka coś zrobiła, musi pomyśleć głowa. Jeśli głowa myśli sama z siebie, bez ducha, to nazywam egoizmem, przerwaniem ciągłości i w tym upatruję przyczyny wszelkich ziemskich nieszczęść. Dlatego tak ważne jest mówienie o duchowości, czyli działaniu zaczynającym się nie w głowie a duchu. Sięgając głębiej, widzimy więcej. Zmiana postrzegania to zmiana działania. Często obraz odwraca się o 180 stopni, więc jak bardzo odwróci się działanie?

        W kilku komentarzach przeczytałem o dualizmie i coś mi tu nie pasuje. Może coś takiego jak dualizm nie istnieje w rzeczywistości? Mówimy że istnieje w tej rzeczywistości ale w której? W tej którą widzimy? A co jeśli widzimy złudzenia? Jeśli nie patrzę z ducha, nie widzę Jedności. Jeśli nie patrzę z ducha, lecz płycej, bliżej końcowej fazy energii ukształtowanej w formę, widzę czubki gór, dwa, trzy, cztery, i myślę o kilku górach, o podziałach, o dualizmie i wierzę że te czubki są oddzielonymi obiektami a nie jedną gorą. Więc może dualizm jest wyobrażeniem a nie czymś rzeczywistym? Co skutkuje działaniem pod wpływem wyobrażeń a nie faktów.

        Wiem że osąd, krytyka, potępienie, są akcjami które automatycznie oddzielają nas od widzenia płynącego z ducha. Dlatego np nie jest możliwe dogadać się z kimś kto jest w takim procesie, bo ich widzenie przekłamuje rzeczywistość. Wtedy jakby śnimy na jawie i nie ma możliwości porozumieć się z kimś kto nie podziela tego snu. Dwie osoby albo milion, gdy śnią sen podobny, osiągną chwilowy sukces w porozumieniu. A niech się znajdzie jedna osoba która nie śni? Nie zostanie zrozumiana. Mogą chcieć ją wyśmiać, wykluczyć, zabić, wymazać z pamięci społecznej.

        Tworząc jakąkolwiek społeczność, system, cywilizację, jeśli nie weźmie ona początku w duchu, który ma pełny obraz, działania będą nakręcane widzeniem czubków gór, podzielonych części jednej całości. To będzie jakiś obłęd. Tak stawiany dom, długo nie postoi. Nie ma innej możliwości, by coś działało, jak zabrać się do budowy od samego początku, fundamentu a jest nim duchowość.

        Doskonałym przykładem jest ingerencja w naturę. Nie patrząc z ducha, nie widzimy jednego ekosystemu a wiele światów poszczególnych gatunków roślin, zwierząt. Zdaje się, że możemy usunąć jeden, bez wpływu na całość. Po czy karma wali nas po dupie.

        Takie państwo jak Ukraina nie istnieje. A czy istnieje Polska, gdzieś indziej niż w dualnym postrzeganiu świata? Ludzkość jest jednym organizmem. Krzywdząc palec u nogi, ból dotrze i do głowy a ręce odechce się pracować. Druga noga przejmie obciążenie, plecy zaczną się napinać.

        Może być tylko jeden Duch.

        Takie miałem przemyślenia

      12. Jako fizycy (każdy z nas jest fizykiem) przyjrzyjmy się budowie tak zwanego atomu. Tak zwany atom jest definiowany jako „podstawowy składnik materii”, co jest kompromitacją nauki i Wikipedii.

        Wokół jądra tak zwanego atomu krążą tak zawane elektrony. One regularnie znikają. Gdzie znikają?…

        Znikają do innych gęstości.

        Budowa atomu pokazuje budowę wszechbytu. Tak zwana materia łączy się bezpośrednio z innymi gęstościami, więc na poziomie tak zwanej nauki nie powinno być rozróżnienia na materię i duchowość. Niestety żyjemy w czasach naukowego zacofania, co zniechęca do aktywności w necie. A w tak zwanym realu też nie ma z kim rozmawiać.

      13. Idealnie TAW.
        W moich widzeniach myślowych to jest płynne, ciągłe. Jeden Świat zdający się być wieloma. Po drodze, te etapy nazywamy gęstościami w największym uproszczeniu mówiąc o świecie ducha i materii. To tak jakby spojrzeć na linię startu i mety a nie widzieć całości trasy, która jest i Alfą i Omegą, całym alfabetem.

      14. Moich przemyśleń ciąg dalszy

        Zastanawiamy się, chm, nie zastanawiamy się. Zastanowienie się to już coś, rozpoczęła się podróż. Więc gdy już jestem na drodze i wyczuwam jakaś potrzebę życia z ducha, słyszę o blokadach, nieciągłości ach, programach, mogę szukać sposobu na usunięcie tych przeszkód. A co jeśli ich też nie ma? Nie ma, ja pierniczę, nie ma. Nie ma ego, nie ma blokad, nie ma programów. To złudzenia. Są iluzją widzianą gdy widzenie z ducha zostaje zakłócone. Tylko widzenie, bo oddzielenie od ducha jest niemożliwe. Ale widzenie, czucie, tak.

        W takim razie nie ma sensu próbować naprawiać ego. Nie usunie się przeszkody która nie istnieje. Nie usunie się ciemności walcząc z nią. Trzeba zapalić światło. Lekarstwem na brak miłości jest miłość. Np alkoholizm będzie skutkiem braku miłości. Nie zwalczymy go bez niej.

        Skoro już wiem, że wszystkie skutki „oddzielenia” od Ducha są do usunięcia jedynie poprzez odnowienie połączenia z Duchem a nie poprzez walkę z nimi, to należy zadać sobie pytanie – co powoduje to rozdzielenie?
        Osąd, krytyka, potępienie. Jesteś inny, nie jesteś taki jak ja, nie jesteśmy podobni. I masz, życzenie się spełnią. Nie może naprawdę, bo nie możesz zabić Boga, nie możesz zniszczyć jego dzieła ale możesz zobaczyć co chcesz. I widzisz złudzenia, popadasz w obłęd i to cię rani.

        „Rani mnie tylko to że potępiam…”

        Bo gdy potępiam, stwarzam podział, oddzielam się od Źródła, nie naprawdę, ale tracę widzenie, czucie i wszystko co Duch może mi zaoferować. Tracę spójność. Tracę z oczu prawdę i działam nakręcony fikcją, nieprawdą. To mnie rani.

        Pełny cytat brzmi
        „Rani mnie tylko to że potępiam, uwalnia mnie tylko to że wybaczam.”

        Zawiesiłem się na drugiej części tego zdania, nie przywiązując uwagi do pierwszej, do przyczyny kłopotów. Dlatego ukazywał mi się obraz dziurawionej łodzi i zaklejanych dziur. Że tak robię, dziurawiec i zajlejam i tak bez końca. Co z tego że będę zaklejał jak nie przestaję dziurawić. Co z tego że jedna ręką zapalam światło, jak drugą ręką ciągle je gasi. Kiedy się t zmęczę? Już się zmęczyłem.

        Widziałem na telefonie napis Jestem Obserwatorem. Obserwator nie potępia – nie gasi światła. Ten człowiek jeszcze to robi, osądza czasami, ale już czuje o co chodzi i wyraził życzenie i dąży do niego. Chce być patrzącym przy zapalonym Świetle.

        A gdy Światło jest, cienie znikają.
        Programy, nieciągłości, wirusy, przestają istnieć, rozpuszczają się. Bo nie są rzeczywiste a powstały od zgaszonego światła.

        Ło jejku, jakie to proste. W tym sensie oświecenia, nic nie trzeba robić.
        Żeby zgasić światło, trzeba się więcej napracować, bo potępić.
        Ale włączyć światło? Ono Jest już tutaj wszędzie i nie trzeba go zapalać. Trzeba się dowiedzieć jak się je gasi i przestać to robić.

        Aaa i już się wierci diabełek. Krzyczy zgaś to, skrytykuj, no dalej, zrób to bo zniknę. Nie mogę istnieć w świetle. Dziel i rządź. Dziel Jedność na dualność, potępieniem oddzielaj światy, by światło z jednego nie przeniknęło do drugie, bym mógł rządzić. Oooj umieram, bo nie potępiłeś, nie nakarmiłeś mnie. Już bym wolał byś ze mną walczył, wtedy bym przetrwał.

        Koguty piejo. Trza zaraz iść popatrzeć na wschód Słońca.

      15. „..nawet nie wiem, czy jestem głupia, czy mądra…, trza by spytać…
        Lecz co mi po odpowiedzi, wszak będą to tylko słowa o mnie, a nie ja… ”

        Nawet nie o tobie

        „Widzimy ludzi i rzeczy nie takimi, jakimi są, ale takimi, jakimi my jesteśmy.” Anthony de Mello

      16. Krysiu w życiu bym nie pomyślał, że jestem sto procent lepszy w czytaniu lektury od kogokolwiek 😂😂😂😂👍.
        Krysiu ja wypożyczałem dużo książek w gimnazjum, bo mi się dziewczyna w bibliotece podobała i pod pretekstem książek tam chodziłem ją adorować oczywiście tych książek nie czytałem, ale któregoś razu mnie zapytała, o czym te książki były i się wszystko posypało 😁😁😁.

      17. „Gdy Kalina pisała o podziałach, zastanawiałem się kiedy powstaje pierwszy podział”
        Nawiazujac do mojej poprzedniej wypowiedzi…. Gbyby Dorota wyrazila sie inaczej, gdyby powiedziala, ze reptyle przyczynily sie do modyfikacji krwi, w wyniku czego powstala grupy krwi „0 i B”, a inne rasy braly udzial w modyfikacji krwi, w wyniku czego powstala grupa krwi „A”, to by to brzmiało zupelnie inaczej. Ona jednak użyła okreslenia „rasy szlachetne”. Jeden maly przymiotnik, a jak ludzi dzieli! Podział ten uzewnętrznił sie w komentarzach, gdyz co niektórzy, jak male dzieci, zaczeli sie przechwalać, ze sa nosicielami „szlachetnej” grupy krwi. Cyrk na kolkach!
        A prawda jest taka, ze te…. „niebiańskie” rasy brały przecież udzial w eksperymentach na ludziach i oglupianiu. Wiec jakie one szlachetne?😂

        W innym artykule wyczytałam, ze najwięcej osobnikow majacych grupe krwi „A” i „AB” mozna znalezc wsrod narodu zymianskiego. No pewnie, ze tam większość, to „szlachetni”!😂😂😂 O matko! Co jak co, ale za taka „anielska” kuratele to ja dziękuję!😂😂😂

        A w ogole, to infantylizm srodowiska ezoterycznego zwala z nog. Jedna babka skarzyla sie kiedys w necie, ze oni, czyli ci, co pracuja z energiami (lightworkers) tyle dobrego zrobili dla ludzi przez te tysiace lat, tyle wycierpieli PRZEZ LUDZI, a ludzie nadal niewdzieczni.😂 Syndrom ofiary, czyz nie? Ktos jej odpowiedzial, ze teraz jest czas wybaczenia, wiec nalezy wybaczyc. Ciekawe, ze nie wspomnial ile wycierpieli ludzie przez te tysiace lat! Tego sie nie dalo ani sluchac, ani czytac.
        To tyle moich przemyslen. Ide malowac drzwi do garazu.

    2. „pobyt w Tawernie pomógł mi zrozumieć i doświadczyć tego, że trzeba stawiać granice, gdy ktoś za bardzo napiera na moją przestrzeń i narzuca swój jedynie słuszny punkt widzenia”

      Świadomość istnienia takich granic jest nam potrzebna. Głównie po to, by się w porę przed nią zatrzymać i nie robić sobie takiej karmy. Nazwę tą granicę świętym prawem wolności.

      Jakiś rok temu opowiadałem Wam jak miałem zgrzyty z ludźmi, którzy urządzili sobie drogę przez moje pole. Ani to skrót, ani jakaś wyższa potrzeba. Droga jest obok ale zaczęła zarastać. Dawniej furmanki, konie, krowy, większy ruch i takie krzewy się wycierały. Teraz raz na jakiś czas ktoś droższym sprzętem przejedzie i odsuwa się od krzewów, które mogą porysować karoserię albo zrobić kapcia. I krzewy się rozrastają, a droga zaczęła się przesuwać. A podatki pytam się na co idą? A za co kasę biorą sołtys i radny? Więc krzyknąłem w tym roku na pierwszego, który mi wparował i zagroziłem spuszczeniem wpierdol jemu i każdemu następnemu. I już następnego dnia przyjechała brygada i kopara krzewy usunęła, tak by droga stała się przejezdna, a ja przy okazji orki przejechałem pługiem wzdłuż miedzy od drogi, by nie było wątpliwości, gdzie granica jest.

      Zastanawiałem się nad tym, czy aby nie przesadzam. Dlaczego się zastanawiałem, skoro nikogo nie krzywdziłem, a byłem na swoim? Bo tak się dzieje, gdy nie dostrzegamy granic wyraźnie. Teraz tak to sobie ułożyłem. Jeśli ich nie dostrzegamy, to nieświadomie je przekroczymy i wytworzymy dla siebie potrzebę podobnego doświadczenia w drugą stronę.

      Już wiem, że wybaczenie nie jest zgodą na wejście złodzieja do domu i przyglądanie się temu, co robi. Wybaczam bo to moje stworzenie, moja karma i tym sposobem mogę dostać się do zaciemnionych obszarów swej świadomości, które potrzebują oświetlenia – zmiany. Bo w gniewie, urazie, poruszeniu, nie jest to możliwe.

      Gdy ktoś nie proszony wchodzi do mojego domu i krytykuje moje ustawienie mebli, mam prawo powiedzieć mu, że to nie jego sprawa. Gdy nie zrozumie, mam prawo złapać go za bety i wywalić za próg. Wszystko w takiej energii, jakiej sam chciałbym doświadczyć, gdybym nieświadomie przekroczył czyjś próg i tak się zachowywał.

      Czy dobrze bym zrobił, gdybym intruzowi nie powiedział wyjdź? A może gdy przesadza i nie wie co robi, najlepiej będzie zastosować taki zwrot, jaki usłyszy, jaki do niego dotrze. Na początku pogrozi pięścią ale po czasie, to mu może pomóc. A gdy jest wciąż niereformowalny? Tu widzę uzasadnienie istnienia więzień, na takim etapie świadomości.

      Mając bliski kontakt ze zwierzętami, chociaż teraz są media i w nich też to można ujrzeć, widziałem jak matki stopniowo odsuwają od siebie młode. Potomstwo dorasta, to przesuwa się granica i tą granicę rodzic zaznacza. To jest dobry rodzic. Warknie, popchnie, by młode zaczęło się uniezależniać i to jest dobre dla dziecka.

      Myślałem o sobie i swoich lekcjach, ale patrząc obszerniej i widząc czego dopuszczają się tzw władze, wnioskuję, że jako społeczeństwo, zatraciliśmy świadomość istnienia takich granic, przez co przyciągamy coraz uciążliwsze doświadczenia. Lecz nie one są problemem, nie karma. One pomogą nam dojść do problemu który zostanie naprawiony, gdy zrobimy to o czym tak często mówimy: zaczniemy od siebie.
      A jeśli nie zaczniemy? Wróżę, wróżę, wróżę, że dyskomfort się nasili i nie przestanie, aż nie zmienimy siebie. Powiedzieć dość tyranom to jedno, ale uzdrowić w sobie tyrana, to podstawa bez której jedno doświadczenie zostanie zastąpione kolejnym jeszcze bardziej cisnącym.

      Dziękuję za wspólne doświadczenia pomagające mi się budzić.
      Przepraszam za nieświadome przekraczanie granic.
      I wybaczam to samo.

      Namaste ☀️

      1. „..nawet nie wiem, czy jestem głupia, czy mądra…, trza by spytać…
        Lecz co mi po odpowiedzi, wszak będą to tylko słowa o mnie, a nie ja… ”

        Nawet nie o tobie

        „Widzimy ludzi i rzeczy nie takimi, jakimi są, ale takimi, jakimi my jesteśmy.” Anthony de Mello ”

        Ło! jeszcze lepiej!
        Czyli ludzie i rzeczy są nam potrzebni do odkrywania siebie.
        My jesteśmy warsztatem dla innych – o czym rzadko się mówi przy wszechogarniającym egocentryzmie.

        Często mówisz o nieosądzaniu, nieocenianiu.
        Ocenianie, osądzanie nie jest złe od momentu, od którego zdajemy sobie sprawę, że dokonujemy samooceny.

        Bez niej nie ma rozwoju. Każdy następny życiowy krok jest o tyle właściwszy i lepszy od poprzedniego, gdy ten ostatni poddany był ocenie i osądowi wynikających z analizy minionego.

        Widzenie ludzi i rzeczy jako oddzielonych od nas ,,obiektów” jest zwykłym dopasowywaniem ich do naszej percepcji.
        Tym sposobem nigdy nie dowiemy się, czy myślimy właściwie, czy nasz ogląd jest otwartą drogą, czy ślepą uliczką.

        Miłego!

    3. Słuchałem wczoraj tego, co mówi Monika o karmie i przytaknąłem takiemu wyjaśnieniu. Jedni mówią, że karma jest, inni nie, że wybaczenie działa, inni nie.
      I tak sobie myślę, że to co słyszałem o karmie kiedyś w starym świecie, powiem że to nie jest prawdą. Gdy zastanowię się nad wyjaśnieniem pojęcia wybaczenia według tych samych starych zasad, powiem że to kłamstwo. Lecz gdy do obu słów symboli podejdę z nową świadomością i nowym zrozumieniem, widzę że to tylko słowa a ważniejszym jest, co rozumiem pod pojęciem tychże zwrotów, jak się ustawiam, jaką energię wtedy mam, jaką wibracją promieniuję. To jest sedno, energia pokoju w którą jedni wchodzą poprzez medytacje siedząc, inni spacerując, inni odpuszczając, jeszcze inni odmawiając różaniec. Tak różaniec, bo skoro im to pomaga? Ważne by nie robić z tego ani każdej innej praktyki, która jest środkiem, nie robić religii. Może na jakimś etapie gdy ciężko byłoby to pojąć z uwagi na stopień świadomości i religia była pomocna. Po tym i tak przychodzi czas, gdy się z tego wyrasta a nie jest to tym samym, co odrzucenie na skutek wyparcia. Wyparcie zatrzymuje na tym samym poziomie i nie przynosi pokoju.

      Odczucia sprzed jakiegoś czasu, po nie łatwych wewnętrznych bojach z własnymi demonami:
      Jeśli chcesz wzrosnąć ponad nie, najpierw się z nimi zrównaj. Byś mógł spojrzeć w lustro i ujrzeć co chcesz uleczyć. Nie uzdrowisz gdy nie zobaczysz, gdy się nie przyznasz a gdy nie uzdrowisz, nie wzrosniesz w świadomości.
      Tego się nie da zrobić odwracając wzrok. To są prawdziwe próby bohatera wymagające największej odwagi.

      To nie prawda że nie zdaję sobie sprawy z tego że takie słowa mogą boleć. Nie zdawałem sobie sprawy z istnienia konkretnych granic w różnych sytuacjach i może teraz ją przekraczam ale nikomu do domu w tej chwili nie wchodzę i nie nakazuję tego przyjmować. Skoro to otwarte forum, to staję i głoszę swoją prawdę, której się nie wypieram, nawet jeśli milion głów pomyśli że sfiksowałem.

      Słuchając wczoraj Moniki, uświadamiałem sobie, że część z tych rzeczy już tu na forum przekazywałem. Podobnie mam gdy słucham przekazów Jeszuy w wydaniu Kursu Cudów, Drogi Mistrzostwa albo u Tomy.
      Gdybym powiedział, że widziałem to np rok temu, ktoś może zinterpretować to tak że się chwalę, że byłem pierwszy. Niech i tak będzie. Dla mnie liczy się to, że pierwsza była informacja która pojawiła się wewnątrz a którą dla potwierdzenia, jedząc jeszcze słabym dzieckiem Nowej Świadomości, znajduję potwierdzenia tych prawd w przeróżnych miejscach, u Moniki, Tomy, przekazach RA, Kosmicznym ujawnieniu, szczekaniu psa.

      1. ,,„przestrzeń nie ciśnie, ona się już zesrała”

        Krysiu, widzę, ze jesteś pod urokiem Szamana TzW😂 ”

        On też tak twierdzi?
        Ja tu, droga Kalinko, o Szamanach wokół, co to z kuli szklanej wszystko wiedzą; jak ludzie powinni wyglądać, co myśleć, co mówić.
        Że też ta kula wie wszystko, tyle że jak to kula: nie dość jej ograniczania łobrazu do zamkniętego, sferycznego kształtu, to jeszcze zagina tenże łobraz ,,po rogach” 😀 😀 😀

        I wychodzą krzywe gęby z wielkimi nochalami i tycimi tyłkami(oj, to zależy co się w kuli przegląda jako pierwsze 😀 )
        A że kula mówi prawdę, to i świat wokół nie może wyglądać inaczej, jak tylko powyginany, zdeformowany.

        Swoją drogą, ciekawe jakimi nas widzą kusmity, bo ponoć też żyjemy pod szklaną kopułą 🙂 🙂
        A na dodatek w kraterze. Nie dziwota, że co pewien czas na ziemi dzieje się rozpierducha – w końcu to wulkan.
        Przestrzeń nad kraterem też jakaś spięta, niespokojna…
        A bo to wiadomo, kiedy pier…….nie?

        Miłego!

  12. W 15 minucie Monika potwierdza mój wpis „Nie napinać się” słowami „nie martwcie się na zapas”.

    (Ja unikam określenia „martwić się”, bo to słowo i tak zniknie z przestrzeni).

    Oczywiście to „nie napinać się” nie oznacza zaprzestania pracy nad sobą, wręcz przeciwnie: pracować nad swoimi nieciągłościami, ale bez napinkinapinki, czyli bez niepotrzebnego wytracania swojej energii. Jesteśmy obecnie w energiach metaforycznie określanych jako rozwojowa faza Lwa. A Lew jest mistrzem kumulowania energii 🦁

    (W rozwojowej fazie Panny rozpocznie się wielka spina i niepotrzebna wyniszczająca dupotrzęsawka).

    .https://youtu.be/6FrqmLe2r2s

  13. A propo Karmy, to My jako Naród też mamy swoją tzw. Karmę.
    Wiele wycierpieliśmy jako NaRÓD. Mieliśmy zabory, wojny, Wołyń, Katyń, Powstanie Warszawskie i inne ciężkie traumatyczne wydarzenia, np. samobójstwa dzieci, młodzieży, przedsiębiorców.

    Wielu RODaków mieszka obecnie za granicą, bo wyjechało np. za chlebem, nie widząc perspektyw na godne życie w Polsce, w kRAJu.

    Zastanawia mnie, co jest powodem takiego cierpienia Narodu? Jakie wnioski powinniśmy wyciągnąć jako NaRÓD. To jest jakaś Nasza karma.
    Dlatego ja cenię komentarze Krysi z lasu, która zadaje pytania i pisze wprost.
    Monika Rajska dzisiaj Pięknie poruszyła temat Karmy.

    1. Ja myślę, że to mogło być w okresie upadku Lehii (a przynajmniej gdzie obecnie widzę ten punkt) i mniej więcej powstaniem Sklawenów. O właśnie, dochodzi jeszcze karma ze stepów. Lata wojny z Rzymem i ich taktyki „Dziel i rządź” sprowadziły ludzi do dna kulturowo. Dlatego na przykład nie rozumiem, dlaczego tak wszyscy negują niewolenie Słowian przez innych Słowian. Kto rządził Pragą? Kto był tam sprzedawany? Jak słowiańskie kobiety znalazły się w niewoli na dworach zachodu? Rzecz jasna Wikingowie się do tego dołożyli, ale wszystkiego nie kontrolowali, no, chyba że się w tej kwestii mylę.

      1. Widziałem ze dwa razy w tv program historyczny i tam jacyś interesujący się tematyką, opowiadali o handlu ludźmi przez Mieszka I, który robił to wraz ze swoją bandą. Sprzedażą niewolników pokrywał opłaty nowych najemników. Kogo nie sprzedali, na tych nakładali haracze. Tak powstało państwo Polskie.
        W pierwszym takim programie który widziałem, redaktor spytał któregoś z obecnych profesorów: „Chce mi pan powiedzieć, że państwo Polskie założyła mafia?”

      2. Wikingowie, to najemnicy (a dokładniej, o ile dobrze pamiętam, piraci). Wśród nich byli nie tylko Skandynawowie (głownie Norwegowie), ale także Słowianie. Świadczą o tym próbki DNA pobrane z grobów wojowników wikińskich.

      3. Słowianami handlowali zawsze ci sami, którzy handlują ludźmi do dziś, czyli czarnogłowe plemię żmijowe. Piastowie czarnogłowi piastuni Słowin…

  14. „Oj, widzę, że przestrzeń ciśnie”

    Coś Monika mówiła, że nieciągłości będą się uzewnętrzniać. Jeszua też mówił że będziemy obserwować, jak szambo będzie nam wywalać.
    A teraz to nawet i ja widzę, że młocarz cepami wali coraz mocniej i szybciej. Myślę że nie da się nie obudzić. Albo to albo odjazd do krain gdzie nieświadomość będzie możliwa.

    Teraz to mam i tak luzik, w porównaniu z tym co się ze mną działo jeszcze parę lat temu. To samo widzę u kilku znajomych. Miele ich aż przykro patrzeć. Gdyby tak wszystkim tak konkretnie wybiło wraz, to nie wiem czy byśmy się nie pozabijali w jakiejś światowej wojnie wszystkich z wszystkimi.

    1. Mądrego TAW nie podpuscisz a głupiemu dużo nie trzeba. Technologia technologią, podpięcia, robaki. Żeby coś moglo się podczepić, muszą być predyspozycje a one są, gdy Świadomość ma plewy tworzące nieciągłość. Wtedy w te miejsca może coś wejść i mącić.

      Jednym z takich błędów jest walka o racje. Jeśli kiedykolwiek komukolwiek zasugerowałem, że jest przyczyną utraty mojej energii, jest to nieprawda i przepraszam. Energię tracę wchodząc w słowne przepychanki. Nie ważne czy postawie na swoim i zdruzgotany „przeciwnika”, czy ktoś po mnie pojedzie. Chwilowa satysfakcja ale w obu przypadkach się przegrywa, tak samo jak na wojnie na szabelki, bo wszystko wróci.

      Wracając do podpięcia, technologii i innych podszeptywaczy, widząc i rozumiejąc, że bez osłabionego miejsca taka ingerencja jest niemożliwa, i za takie akcje mogę podziękować. Pomagają dostrzec własną nieciągłość.

      Słuchałem ostatnio rozważań pewnego człowieka. Mówił o Arkturianach i o tym, że jest wielką sensacja i nich, gdy jedna osoba nie ma jednomyślności z pozostałą częścią grupy. To jest dla nich jakiś znak. W zbyt wyidealizowanym społeczeństwie nie mielibyśmy możliwości dostrzec własnych nieciągłości a co za tym idzie, popracować nad nimi. Tu na Ziemi mamy takich wyzwalaczy mnóstwo i patrząc z jednej strony, patrzymy na to jak na ochydztwo, bo mamy konflikty, wstrząsy. Ale patrząc z innej płaszczyzny, właśnie to jest czymś co naszej cywilizacji pomoże się wyzwolić, obudzić. Teraz wszystko pracuje na rzecz przebudzenia Ziemian, świadomie lub nie. I to może się nasilać, w miarę naszego opuru w do przebudzeniu.
      Żaden kochający rodzic nie chce brutalnego przebudzenia dla swego dziecka i zaczyna od delikatnych ruchów ale gdy zajdzie potrzeba, może nim potrząsać coraz mocniej.

      Ps. Wklejam jeszcze raz, bo nie wiem co się stało z poprzednim, który miał być pod komentarzem w którym podajesz TAW link minn. o technologii skłócania.
      Nie byłoby problemu gdybym wczoraj zachował zimną krew i nie usunął konta z WordPress poraz setny 🙂 A teraz i ze swego meila komenta puścić nie mogę.

    1. Powiem szczerze, że dziś na lekkim kacu czułem się bardzo dobrze, ale kot to dziś głupiał, aż się dziwiłem.

      1. Ten wypadek polskich pielgrzymów to przykra sprawa i dziwna, kilka metrów dalej i wpadliby tylko do rowu. 🙏

    2. „Dwa ogromne walnięcia Rezonansu Schumanna po 85 Hz!”

      No faktycznie. Ciekawe czym są powodowane takie kopnięcia.
      Naturalne procesy kosmiczne, czy majstrowanie przy atmosferze ziemskiej haarpami albo zakłócanie pola elektromagnetycznego jakimiś zderzaczami, niby hadronów. O czym jeszcze nie wiemy?
      Raczej to sprawka sztucznie tworzona, bo niby czemu nie ma dostępności powszechnej do pomiarów.
      Czy te pomiary, jako jedynie dostępne, pochodzą z Rosji?

      Miłego!

    3. Tak walnęło, że mnie z gorączką z nóg zwaliło. Walczę od wczoraj. Dziwna sprawa, tylko temp i bol głowy. Już mam dosyć. Nie wiem, czy to od posypek, od przepoczwarzania czy czegoś nie przerobiłam.

      1. Jeśli to trwa 2-3 dni (tak zwana „trzydniówka”), może to być tranzyt bieżącego Marsa przez ważny punkt kosmogramu urodzeniowego. Wówczas wystarczy spalić nadmiar energii poprzez kto co woli (biegi, skoki, nordic walking, pływanie, rowerowanie, miłość cielesną).

        Gdy to dotyczy dzieci, Matki Bez Wedy faszerują wówczas swe pociechy chemią z IG Farben, gdy tymczasem pan premier Jerzy Zięba informuje, że temperatury do 39 stopni się nie zbija, gdyż jest to oznaką, że orgaznizm Sam Sobie Radzi.

      2. Zobaczymy jak będzie. Ja zgodnie z zaleceniami Jerzego. Wit C, wit D, cynk, wegiel co 5h (to Jaśkowski). Niestety nie mam nikogo kto by robil wlewy z wit C.
        Co do temp. to kazdy organizm jest inny. Ja nie zbijam do 38.5. Potem juz tak bo jak przegapie ten moment to potem za cholere nie zbije. A tak to lipa, olejek z oregano i… czekam co bedzie w nocy.

      3. „A tak to lipa, olejek z oregano i… czekam, co bedzie w nocy”.

        Wszystko będzie dobrze, droga Aa.
        Szóstego? Tak, przedwczoraj czułam się jak wzorcowy zdechlak.
        A nie wykonywałam żadnych, nadzwyczajnych robót; normalne pakowanie, podróż, przyjazd na chatę i rozpakowywanie meneli(tak się napisało 😀 ). To te menele mnie chyba dopadły 😀

        Odczuwałam wyjątkowo dziwne zmęczenie i taki zamulający nagar na mózgu.
        Wpieprzył by człowiek komuś i się odreagował, ale i na to siły nie było – to dopiero potrzask życiowy!

        Tawcio zakomunikował o walnięciach na Słońcu i Szumankiem.
        To nie pierwszy raz zauważam interferencję mojego samopoczucia z tym, co zadziewa się w Kosmosie.
        A jeszcze do tego mały stresik i do głosu dochodzi organizm, który oznajmia: „Krysia, nic nie rób, teraz ja będę sprzątał chatę, czyli ciało. A ty tylko zrób jakiś obiad, upiecz drożdżówkę z rabarbarem i wypiel warzywniak…”, 😀 😀 😀 ,
        ,,no i wypierz brudy z podróży…, nie, żebym ci kazał – twoja wola – ale jutro ma padać…” 😀 😀

        Na jutro gówno padało. Tak, dosłownie, tylko z oprysków…

        Ale faktycznie, przy gorączce trzeba swoje odleżeć, by organizmowi nie odbierać sił na auto porządki.
        Jedno, co możemy, to wspomagać witaminkami, jak ty to robisz.

        I dziś już jest, droga Aa, o wiele lepiej z twoim samopoczuciem, nie prawdaż?
        No wiadomo, że jak się coś dłużej niż kilka dni utrzymuje, to myślimy dalej, co z tym fantem zrobić…
        Ale zazwyczaj to pare dni, w których nasz organizm przy pomocy różnych symptomów (bo jak inaczej?) daje do zrozumienia, abyśmy odpoczęli i nieco zwolnili…
        A w szczególności uprzątnęli wysypisko śmieci, jakie nagromadziło się z naszych niepotrzebnych, kotłujących się wcześniej myśli.

        Wszystkiego najlepszego!

      4. Ja od kilku dni czuję się tak, jakby mnie ktoś ssał z energii, dziś natomiast miałam wrażenie, będąc na zewnątrz, jakbym się unosiła w powietrzu, płynność przestrzeni, w której stałam na nogach, zadziwiała mnie…

      5. Tak kochani juz dzis mi jest lepiej. Witaminki dalej w obiegu bom jeszcze jak młoda bogini nie jest, ale idzie ku lepszemu…
        Ale przyznam ze dawno mnie tak nie walnelo…
        Moje menele 😉 mi gotować nie pozwolily. Ja tylko leżałam a mąż walczył z garami.

  15. Łukaszu, Sylvester Stallone podobno na początku nie lubił Dolpha Lundgrena, bo Dolph to był chłopak ze Szwecji. Nie wiem czy to prawda, ale teraz Stallone i Lundgren są bardzo dobrymi kumplami. Od lat się kumplują. Tutaj razem siedzą i rozmawiają „jak zakochani”, ha ha:

    .https://www.youtube.com/watch?v=Z7So98U4E3Q

  16. Łukaszu, wcale Ci nie słodzę. Postrzegam Ciebie jako Duchowego Wojownika, czyli kogoś takiego, który robi swoje i się nigdy nie poddaje.
    Piękny Mocny Hard Rockowy utwór, pod względem warsztatu muzycznego. Czasem lubię taką ostrzejszą muzykę i tekst tego utworu całkiem niezły, chociaż zakapiorski. Tekst piosenki trochę „bojowy” (proszę się więc nie napinać:-)), ale pasuje do Daniela Bernhardta w tym video, który jest niedocenianym aktorem i mistrzem sztuk walki w tego typu filmach. Kiedyś zagrał z Chuckiem Norrisem, a później z Van Dammem, ale ja go wolę nawet od legendarnego Norrisa i Van Damma. Lubię styl walki Daniela (chociaż filmy z nim są słabe i często banalne. Kino niskich lotów. Należy być uczciwym), który jest precyzyjny i dynamiczny.

    Daniel zasługuje na rolę Pozytywnego głównego bohatera w jakiejś porządnej produkcji akcji, a nie szmirze. Piękny utwór Hard Rockowy, Łukaszu. Tylko dla Ludzi, którzy robią swoje i mają własne zdanie:

    .https://www.youtube.com/watch?v=gJy6ZlzMvIo

    1. Kurde Radek dzięki za dobre słowa przyjacielu, aż nie wiem co powiedzieć 👍😄 co do Dolpha Lundgrena to chyba tylko film, w którym zagrał u boku Brandona Lee „Ostry poker w małym Tokio” mi się podobał.

      1. Film „Mechanik. Czas Zemsty”, gdzie Dolph zagrał rosyjskiego twardego gościa, mechanika samochodowego (On często gra Rosjan), któremu mafia zabiła żonę i synka (bo nie chciał z mafią się zadawać) też jest dobry. Dolph chyba nawet napisał scenariusz i był producentem i muszę powiedzieć, że ma talent. Film jest ciekawie zrealizowany i wyróżnia się na tle innych filmów akcji. Nie jest banalny. Kino akcji solidne, a jednocześnie nie jest to kicz. Dolph ratuje młodą Dziewczynę z rąk sutenerów, a jednocześnie konfrontuje się z tą właśnie mafią (handlującą żywym towarem), która zabiła mu rodzinę. Jeden z lepszych filmów akcji i jeden z lepszych filmów Lundgrena. Ma talent do pisania ciekawych scenariuszy. Większość jego filmów lubię, ale też nie wszystkie. „Mechanik. Czas Zemsty” to jego scenariusz czy produkcja, więc dlatego taki dobry. Zrobił ten film dla Siebie.

  17. Kto ma wrażliwe tematy serca i krążenia, warto w tych dniach zadbać o te sprawy. Magnez, potas, żelazo, pomidory, zioło Serdecznik, sól kłodawska, bose spacery, prawidłowe oddechy.

    Gdy pole się zatyka i czujemy, że jest źle, witamina C co kilka godzin.

    Zdrowia wszystkim 👍

  18. Pokój Temu domowi

    Przeczytałem dziś ważną w moim mniemaniu książkę – „Oblicza pychy” Siergieja Łazariewa. Jeśli jest w Tawernie ktokolwiek uważający się za istotę uduchowioną lub uświadomioną, to proponuję ją przeczytać; nawet gdy poznał już i doświadczył całą serię „Diagnostyki karmy”. Nadmienię, że Sergiej Łazariew przedstawia w swych książkach swe 25-letnie doświadczenie studiowania rozwoju duchowego człowieka.

    Artur

      1. Witaj Taw-ie
        Doświadczyłem tydzień temu pychy mej duszy i nie wiedziałem jak to rozebrać, by przyjąć naukę od życia, wtedy w mych dłoniach pojawiła się ta lektura. Tydzień się do niej zabierałem i dopiero dziś ją przeczytałem. Zrozumiałem, że utraciłem miłość swą do mego przyjaciela, właśnie z powodu mej pychy, która wepchnęła mnie w winę. Pycha staje się podstępna, gdy od miłowania (oddawania czci) wracamy do naszej odzwierzęcości – pożądania życia, w szczególności dla dążących do uduchowienia czy uświadomienia.

  19. RiS, Joanno, gdzie jesteś?

    Wnosisz dużo Piękna, Pozytywnej energii i Pokoju na forum, a także godzisz Ludzi. Twoje ostatnie komentarze podzielam, zgadzam się z nimi. Masz rację w tych kwestiach, które tu ostatnio poruszyłaś.
    Doskonale wyczuwasz te niuanse.
    Asiu, Dzielna, a jednocześnie Subtelna Dziewczyno!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s