127 myśli w temacie “Doświadczenie z kawą

  1. Witam,
    A oto i moje doświadczenie z kawą:

    Kawę zmieliłam, nasypałam, zaparzyłam.
    Zamieszałam, filiżankę wzięłam, na chwilę odłożyłam i… zgubiłam…
    Co się nachodziłam, naszukałam…
    Aż zwątpiłam.
    Serce waliło, ciśnienie skoczyło…
    Znalazłam!
    Wypiłam i Się uspokoiłam.
    😀

      1. Podczytuję TAW i wiem, że chodzi o wywołanie dyskusji, nie mogłam się jednak powstrzymać od lekkiego humoru 😉
        Ja też kawę uwielbiam i dla samego jej smaku mogłabym żłopać litrami. Pić ją nauczyła mnie ciocia, pierwsze wrażenie było: fuj, co za okropieństwo – ale żem uparta to raz, drugi, trzeci i się przekonałam. Doszłam nawet do pięciu kubków dziennie. Teraz piję 2.
        Zgadzam się ze wszystkim, co jest powiedziane w filmiku. Postanowiłam sobie kiedyś na to, by ją odstawić i po około trzech dniach byłam nie do zniesienia. Jak alkoholik na detoksie. Rządziła mną mimowolna agresja, wszędzie widziałam kawę i ludzi ją pijących, znikąd czułam jej aromat. Bóle głowy i drżenie mięśni. Pomagała zielona herbata, ale to nie było to. Wytrzymałam miesiąc. Zaczęłam dobrze spać, pełnym i głębokim snem. Ale pewnego dnia wstałam rano, zaparzyłam i wypiłam. Piję mimo, że kawa mnie tak naprawdę osłabia. Niby w pierwszym momencie budzi, jednak zaraz potem robię się coraz słabsza i chce mi się spać. Mogę wypić wieczorem, a zaraz potem spać jak dziecko 🙂

        Teraz mam tak, że jak rano nie wypiję, to głowę mam ciężką i obolałą, po wypiciu przechodzi. Piję ją jednak, tłumacząc sobie, że lubię 😁

      2. Piję kawę dwa razy dziennie, przed południem i ok. 17:00, najchętniej z ekspresu ciśnieniowego, czarną li i jedynie. Do tego koniecznie coś słodkiego, najchętniej kruche ciasteczka, taka moja słabość. Kawa 100% Arabika, żadnych mieszanek z Robustą, i wyrazistego smaku, czyli dość mocno palona. Kawę słodzę i tylko kawę, herbatę pijam gorzką, tak jak i herbaty ziołowe.

      3. Ja też słodzę tylko kawę 🙂 i też uwielbiam czarnuchę, choć tradycyjnie fusiastą. Taka mnie poi i karmi równocześnie 😀

    1. „Zamieszałam, filiżankę wzięłam, na chwilę odłożyłam i… zgubiłam…
      Co się nachodziłam, naszukałam…
      Aż zwątpiłam”.

      Witaj Magdaleno w Tawernie, kawę kusmity Ci schowały 🤣😂🤣😂 To ich stały numer. Mi dziś schowali chusteczki nawilżane. Wiem, że na pewno tam były, gdzie je zostawiłam. Patrzę, nie ma, obszukałam całą ciężarówkę, no nigdzie nie ma. Po dwóch godzinach jakby nigdy nic, leżą na swoim miejscu. Jak byk, aż w oczy kole.

      1. Cześć RiS 🙂

        No co za dzień, przed chwilą naszukałam się zegarka. Powinien być w mojej mini tyci tyci torebce, nie sposób nie zauważyć, a jednak. Wszystko wyjęłam i nima. Jak już go pożegnałam, z bólem serca ale.. przecież to tylko zegarek.. patrzę i jest 🙂

        No kusmity jedne, rzeczywiście, albo krasnale 🙂 Bawią się gęstościami. Trza na to jakąś teorię ukuć 🙂

        Pozdrawiam słonecznie i przyznaję, że uwielbiam ciężarówki 😀

      2. Haha, coś znika ale też się i pojawia 🙂
        Bo zauważyłam, że działa to nie tylko w jedną stronę, czasem też czegoś nie było, nie ma, pomyślę o tym – coś na zasadzie wyrażenia wewnętrznego życzenia i po niedługim czasie samo się w przestrzeni pojawia 🙂

        Co do bezpłodności, to ja od babci, która była miłośniczką wypraw na Bałkany, wiem, że kobiety jeździły tam (Rumunia, Grecja, Jugosławia, Węgry) na kąpiele wodne i błotne właśnie po przywrócenie równowagi hormonalnej. Te ziemie wulkaniczne to bogactwo pierwiastków, minerałów, ciało wraca do pierwotnych ustawień. Sama po sobie wiem, jak kiedyś po pobycie w obecnej już Czarnogórze fizycznie poczułam zmianę. Skóra, włosy, oczu blask i wewnętrznie doznałam odczucia bardzo silnego połączenia z Mateczką Naturą 🙂 Taką wewnętrzną harmonię w sobie.

      3. Mnie skubańcy zniknęli coś, co z punktu widzenia ich racji stanu było dla nich zagrożeniem. Zniknęli mi mój drogocenny Kunzyt – bezpośredni interfejs do Diamentowych Siatek Świadomości…

      4. No żadnego szacunku skubańcy nie przejawiają, ale trzeba im przyznać – kradzieje wiedzą co dobre i ładne. A nie było jakiś srok w okolicy?

      5. No właśnie pic polega na tym, że uny wiedzą, jak nie wplątywać się w karmę, więc nie kradną, lecz przemieszczają. To się kiedyś odnajdzie – gdy już nie będzie potrzebne. Sroka nie. Zniknęło z parapetu od strony mieszkalnej.

      6. Uny przemieszczają, ale fakt, podrzucają znów w to samo miejsce. Miałam tak z zegarkiem, po 10 czy 11 latach wrócił do tej samej torebki. Wczoraj trwało to krócej, niecałą dobę. Znajdzie się na pewno 🙏👍😊

      7. Znajdzie się stary, gdy otrzymam nowy. Tak działa przestrzeń. Gdy chcę deszcz, podlewam obficie Ogród. Po zakończeniu podlewania rozpoczyna się deszcz. Wypróbowane wielokrotnie. Klin klinem.

      8. „Pozdrawiam słonecznie i przyznaję, że uwielbiam ciężarówki 😀”.

        A wiesz, że od razu czuć od Ciebie dobrą energię. Taką lekkość bytu i bratnią duszę. I chociaż nie cierpię kawy ani nigdy nie piłam i miałam się nie wypowiadać w temacie, to Twój komentarz sprawił, że się odezwałam. Jedyną kawę jaką piję, to, „inka i kakao” 🤣🤣.

        Kiedyś dorabiałam sobie w restauracji, zapach kawy i dymu papierosowego dla mnie najgorszy z najgorszych. Cieszę się, że Jesteś 🙏.

      9. I ja się cieszę, że Jesteś i że jestem Tu z Wami 🙏😊
        Ta kawa mnie tak mocno skusiła, dobrą macie w Tawernie 😁

      10. Dobra Kawa ☕☕🍓☕☕

        oraz Imieninowe serdeczności, Magdaleno 🎁🎁🦁🎁🎁

        🌷🎂🌹🍯🥀🍰🌻🍹🌻🍾🌼🍷🌺🍸🌸🥂💐🍻

        💃💃🔥💃💃

      11. Spotkało się dwóch Facetów: Francuz i Rusek.
        Francuz ciekawy świata, pyta:
        -Wania, a Ty gdie żiwiosz?
        -Ja żiwu wo Władywostokie.
        -Hm.. A eto dalieko ot Moskwy?
        -Nu dalieko, tri tysiaczi wiorst.
        -Nu dalieko….
        -A Ty Fransua gdie żiwiosz?
        -Ja żiwu w Pariże.
        -Pariż, Pariż eto dalieko ot Moskwy?
        -Nu dalieko, czietyrie tysiaczi wiorst.
        -Czietyrie tysiaczi wiorst? Jej Bohu, kakaja glusz!!!

        Ile jest dowcipów o Francuzach?
        -Jeden bo reszta to prawda.

        .https://youtu.be/drAfyVH-Dd8
        .https://youtube.com/watch?v=40jyPv8Ut_8&feature=share
        .https://youtu.be/Hx4Eor0KS4E
        .https://youtu.be/hKhXusgHhTo

        Piątek, piąteczek piątunio czy leci z nami pilot? 😂🤣😂🤣
        Kochani Tawerniacy z całego świata przyjemnego i dobrego dnia 😘 🌹

        Tawciu dobre z tym obrazem, tego nie słyszałam jeszcze. Moje chusteczki nawilżane dla mnie też święte pewnie to Ci sami😄😄😄

      12. „Gdy chcę deszcz, podlewam obficie Ogród. Po zakończeniu podlewania rozpoczyna się deszcz”.

        😀 no tak to właśnie działa.
        Przez ładnych parę lat , gdy tylko pranie „rozwiesiłam na dwór” , w ciągu dwóch godzin pojawiał się deszcz 😂.

      13. Magdaleno dołączam się do życzeń imieninowych👩‍❤️‍💋‍👩💞🍌🍎🍒🍅🥦.
        Czy masz coś może wspólnego z Delfinem? Bo dzisiaj co nie pomyśle o Tobie to mam obrazy Delfina. A to na naczepie Ktoś ma reklamę, a to w biurze na biurko leżał sobie dumny. Bardzo mi się z Tobą kojarzy, ale może to zbieg okoliczności.

        Indygo Słoneczko „Radość i Słońce” dziękuję. Fajne skojarzenie dobrze, że nie Różowa Pantera i Scooby-Doo🤣😂🤣😂🤣😂 albo Rumcajs albo Reksio🤣🤣 chociaż Reksio jak najbardziej może być😘😘😘
        Zakładam moje spodnie Sindbada i lecę na załadunek trzymajcie się Kochani🙋‍♀️🌹

      14. Dziękuję 😊
        To aż tak to widać w moim Polu, że je lubię? 😉 Ostatnimi dniami często się pluskam i wyobrażam, że pływają ze mną, podrzucają hyc w górę, biorą na grzbiet i tak razem pędzimy wodnym galopem 🙂
        Radość i Słońce – też mi się bardzo podoba. W ogóle to mój świat od wczoraj jakiś taki ładniejszy 🙂

        RiS, jak sobie tak Was podczytywałam, to Ty też mi się tak lekko, zwiewnie, zabawnie i łagodnie pojawiałaś 😊

      15. Madziu 👩‍❤️‍💋‍👩 jest coś jeszcze oprócz Delfinów. Wyraźnie czuję i słyszę w duszy, jak mi śpiewa Amy Winehouse. A to znaczy, że Jesteś bratnią duszą na „bank” 😀😀😀. Amy miała „rękę do pióra” i niesamowity głos. Wpadaj do Tawerny częściej na kawę🙏 Rozjaśniasz mroki.
        Świecisz Dziewczyno z daleka😘😘😘

      16. RiS ☀️ Z bratnimi duszami jak z Delfinami – podobno odczytują swe dźwięki bez względu na odległość 😊
        I mimo, że jeśli chodzi o kawę, to jesteśmy na dwóch biegunach, to i tak się wysłyszałyśmy 😁

        Długo trwało, zanim zdecydowałam się wejść i zasiąść w TAWernie, a nie tylko „podglądać przez okienko”. Teraz jednak, gdy już w końcu weszłam, poczułam, że jest Tu naprawdę miło 😊 Dziękuję za tak ciepłe przyjęcie i wiem już, że na pewno będę wpadać częściej 😍🔥

        Intuicję masz wspaniałą 💕

      17. Wibracja głosu jest czymś unikatowym – i wbrew miłośnikom teorii klonów na szczytach zdecydowanie twierdzę, że wibracji głosu nie da się sklonować.

        Po głosie rozpoznajemy nie tylko istoty ze swego Kręgu Duszy, ale i przyjaciół oraz wrogów z poprzednich/równoległgch żywotów.

      18. Głos i jego wibracja rzeczywiście są czymś unikatowym. Myślę jednak, że nie można nie doceniać technologicznych, mają przecież choćby coś takiego jak syntezator dźwięku. To z tego, co wiadome, a jakie mają technologie, o których nam nie wiadomo?

      19. W bezpośrednim kontakcie to nie tylko o głos chodzi, ten się może zmienić np. z powodu choroby. Ale każdy ma swoje „promieniowanie odwewnętrzne”, energetyczną jakość – i to TAWie wydaje mi się być nie do sklonowania.

      20. TAWie, chciałabym się podzielić z Wami cudnym kadrem jaki udało mi się uchwycić. Znak, że Przyroda tworzy najwspanialsze mosty. Poproszę o e-mail na który mogłabym tę fotkę przesłać i jeśli uznasz za właściwe ją zamieścić to byłoby cudnie 🙂 W roli głównej Lipa i Orzech.

      21. „Głos i jego wibracja rzeczywiście są czymś unikatowym”.

        To prawda. Chociaż zdarza się, że moja Mama przez telefon myli mnie z moją Najstarsza Siostrą (jak nie spojrzy na wyświetlacz, Kto dzwoni). Ja lubię wsłuchiwać się w bicie serca rozmówcy. I jak słyszę basy, TO jest TO! Muszę usłyszeć bas jak w muzyce, chyba za dużo muzyki słuchałam przez słuchawki za dzieciaka na walkmenie 🤣🤣

  2. Piję codziennie, o różnych porach i w różnych ilościach. Odstawiałam kawę trzy razy i żadnych skutków ubocznych nie odczułam. Wręcz czułam, że mam więcej energii i czasu 😊

  3. „Idealny napój „ma czarność węgla, przejrzystość bursztynu, zapach moki i gęstość miodowego płynu”

  4. Dla mnie najlepsza kawa to parzona w garnku, oczywiście świeżo mielona. Gdy woda w garnku zaczyna bulgotać, wsypujemy kawę. Jak się zacznie unosić jak mleko podczas gotowania, to odstawiamy pod przykrywką. Zapach unosi się w całym domu i smak też jest inny. Polecam. ☕

  5. Ja niby lubię kawę, ale nie jest mi niezbędna do życia, zauważyłem, że jak wypiję rano, to jeszcze pobudza choć trochę, ale gdy wypiję po południu, to zaczynam się dość mocno wkur…. Wiec raczej pijam jedną dziennie😁

    1. Co tu gadać .
      Kawa stawia mnie na nogi .
      Dwie z rana i i raz po po połedniu .
      Nasiadówa przy tym dwugodzinna
      i pretekst do nicnierobienia.

  6. Ach, jak fajnie, że mi przypomniałeś „Kawa, kawa, kawa”

    🌞

    Z jednego z moich ulubionych filmów „Monsunowe wesele”

    .https://youtu.be/vqYzWoXg6nQ

    Obejrzę go ponownie po raz…?
    Dawno już oglądałam.

    A od kawy chciałabym się uwolnić, bo naprawdę osłabia i zamula.
    Tak jak Magdalena napisała…

    1. O Indygo 🌞 cieszę się, że Jesteś na „łączach” 😄 pytałaś odnośnie moich słów, czyje życie wybieram, chciałam Ci odpisać i „kajś mi ten komentarz pitnął i nie mogłam odnaleźć”. Nie chcę korzystać z replikatorów żywności. Z prostego powodu. Wybieram warzywa i owoce, które jem na co dzień, naenergetyzowane Słońcem. Wącham, dotykam i wiem. Pomarańcze, które były przewożone w zbyt niskiej temp., dla mnie nie nadają się już do jedzenia. Pomidora, który nie pachnie pomidorem, nie jem. Świeżych Truskawek unikam, bo są dla mnie bez smaku. Potrzeba czasu, i odpowiedniej ilości Wody oraz Słońca, aby warzywa i owoce mogły w spokoju dojrzeć. Dostaliśmy dwie ręce po to, aby móc samemu przyrządzać posiłki i ręką je błogosławić. Taki replikator to oczywiście postęp w nauce i wygodne życie. Ja jednak nie chcę zapomnieć o przyrządzaniu posiłków dla Siebie i Rodziny. Kalkulatory sprawiły, że większość Ludzi przestało liczyć w głowie, telefony przypominają nam o datach, rocznicach itd., samochody z automatyczną skrzynią, asystentem parkowania, asystentem znaków etc. powodują, że wyłączamy czujność i myślenie. Czyje życie wybieram do zjedzenia? Czy do życia, żeby mieć energię? Na razie wybieram swoje życie, a rośliny mi w tym pomagają. Mam nadzieję, że nadejdzie taki dzień, że nie będę już potrzebować Ich ciała, aby żyć. Póki co 🍌🍋🍎🍇🍒🍅🥕🥑🥒🥦🥬🧅🧄 Przytulam Kochana i miłego piąteczku

      .https://youtu.be/zGNVU5ZjlgA

      1. Witaj RiS, jesteś jak Radość i Słońce 🌞 (wiem, pamiętam, Róża i Santi ❤)

        Przeczytałam Twój komentarz i temat wkręcił mi się w głowę. Pytanie było ogólne, ale fajnie, że odpisałaś, bo lubię nieraz coś przemyśleć, zanim dokonam wyboru.

        Na dzień dzisiejszy mam tak samo jak Ty:
        „Mam nadzieję, że nadejdzie taki dzień, że nie będę już potrzebować Ich ciała, aby żyć”.

        Dziękuję Ci, że odpowiedziałaś ❤

      2. Moja mama w czasach swej pierwszej młodości była w Niemenie zakochana. Mojego tatę nieraz do teraz to z lekka zakłuje 😄 Przelała na mnie tę miłość do Jego twórczości. W latach 90-tych zabrała naszą całą rodzinkę łącznie z psem 🙂 do Gdańska na koncert nad Motławą. Pojawił się z wielkim opóźnieniem, ale wrażenia niezapomniane, było pięknie i nastrojowo, pamiętam jakby to było „wczoraj”, choć miałam lat naście.

        Bardzo, bardzo kocham ten kawałek i zawsze gdy jadę na nasz polski wschód, do przecudnej Białowieży, odtwarzam najgłośniej jak się da:

        .https://youtu.be/9HdR6d2KO4o

  7. Straszyli na zwidem, szczypawkami i wojenką a teraz straszą brakami w sklepach – w wielu miejscach w Polsce wybuchła panika związana z rzekomym brakiem cukru w sklepach, czyli spodziewajmy się c.d.

    1. Miałam przyjemność słuchać go bardzo często na żywo. W latach 60-tych mieszkałam w Sopocie. Czesiek, jeszcze wtedy Wydrzycki, mieszkał na ul. Chodowieckiego. Wracając ze szkoły podstawowej razem z koleżanką, prawie co dzień zachodziłyśmy do Cześka, a on częstował nas orężadą, śpiewał dla nas i grał na gitarze. Był naprawdę wspaniały, aż się nie chciało wracać do domu. Czasami nawet pomagał odrabiać lekcje. Cudowne wspomnienia.

      1. Krystyno, dziękuję za podzielenie się z nami tak osobistą relacją. Tak niecodzienne wspomnienia z pewnością zaciekawią wielu, możesz je tu opublikować w postaci artykułu.

  8. Hej ! Chętnie zaglądam na ten blog, chociaż bardzo rzadko komentuję.

    Moje obserwacje z kawą:

    To bardzo silny narkotyk, chociaż jego działanie nie jest tak od razu widoczne jak np. w przypadku alkoholu.
    Uwielbiam kawę i tylko dlatego bardzo rzadko wypijam małą filiżankę.
    Zdarzało mi się jednak pić kawę tygodniami (nigdy nie więcej niz 1 filiżanka).
    Potem, gdy jeden dzień odstawiłam, za każdym razem dostawałam potwornej migreny z wymiotami.
    Trudno znalezc w int informacje na ten temat, dość długo szukałam i rzeczywiście jest kilka informacji (do których trudno dojść) o ogromnej szkodliwości tej substancji.
    Uwielbiam kawę i chętnie wierzyłabym w jej raczej pozytywne strony, jednak moje ciało jasno daje mi znaki.
    Myślę, zte to jest kolejna substancja, która została wraz z całą otoczką w określonych celach wprowadzona na rynek, niestety.

    Tak jak i inne narkotyki może być też lekarstwem, ale raczej nie w tym trybie, w jakim jest ona nam sprzedawana.
    Pozdrawiam serdecznie

    1. Tak Kamyku,
      Potwierdzam kawa to silny narkotyk.
      Bardzo chciałabym uwolnic się od niego.
      Dziś zamówiłam sobie zestaw do Yerba Mate 🙂
      🌿
      Narkotykiem jest też alkohol !!!
      Naprawdę chciałabym dożyć czasów ,gdy na wszelkich alkoholowych wyrobach będą ostrzeżenia podobne do tych na papierosach ! np.
      ,,Alkohol zabija Ciebie i Twoja rodzinę” , ,,Alkohol szkodzi zdrowiu” itp.itd.

      1. TAW „Największym nalogiem jest życie”
        Czy ja wiem…
        Na pewno nie!
        Przecież tak wiele osób przedwcześnie rezygnuje z tego ,,nałogu”

        Bywa ciężko, ale lepiej dotrwać do końca.

      2. Jesteśmy suwerenami w laboratoryjnej klatce. W każdej chwili możemy się stąd wylogować.

        Z myśli o odejściu stąd na własne żądanie uleczył mnie mój mistrz Bert Hellinger

        jednym

        krótkim

        dowcipem

        terapeutycznym.

      3. Hej Melissa
        Mnie pomagalo picie czarnej herbaty lub kawy bezkofeinowej( w ostatecznosci bo to tez syf)
        Powoli czuje sie uwolniona …ale to na prawde ciezka praca poniewaz nie jedt to tak oczywiste jak alkohol lub papierosy…
        Powodzenia dasz rade !

    2. Drogi Kamyczku wiesz ja także mam bardzo podobne doświadczenia z kawą.. to proces niemal ewolucyjny.. na obecną chwilę delektuję się jej smakiem, chwilą, towarzystwem.. pijam porządną, z ekspresu albo kawiarni raz na jakiś czas.. przyznam, że pomógł mi poranny sproszkowany sok z młodego jęczmienia.. dawał dobrego kopa😁 poza tym zmieniłam nawyki żywieniowe i poprostu jej nie potrzebuję😊

  9. Kochani, pytanie.

    Przy niektórych stronach internetowych Gugiel odstrasza potencjalnych czytelników odstraszającym hasłem, jakoby dana strona była „niebezpieczna”. Pytam, czy w stosunku do tego bloga Gugiel posunął się kiedyś do podobnych praktyk?

    Przy okazji informuję, że wszystkie blogi WordPressa mają jednakowy status bezpieczeństwa, gdyż są postawione na jankeskich serwerach, więc podział blogów WordPressa na „bezpieczne” i „niebezpieczne” jest śmieszny i żenujący. Jest to platforma ogólnoświatowa o dość dużej renomie bezpieczeństwa i rozpoznawalności. Więc odstraszające praktyki Gugla są po prostu żałosne.

    1. Mnie wyskakuje to hasło średnio 2-3 razy w miesiącu.
      Ostatnio wczoraj…

      Najdłużej blokowali mi Bloga ponad 3h.

    2. Mnie bardzo często wyskakuje, że strona jest niedostępna i muszę ładować po kilka razy, sprawdzałem w nocy i to samo wyskakuje. Dobrze, że o tym wspomniałeś.

      1. I pożera litery wczoraj gas zamiast gazu, a dziś miało być u mnie, a poszło samo mnie. 😁

      2. Pożeranie liter i wszelkie błędy to już może być kwestia smartfona. Taka sztuczka:

        po sprawdzeniu tekstu, a przed wysłaniem komentarza, kliknąć kursorem poza kratkę komentarza.

        (No i przed wysłaniem zapisywać komentarze w notatniku – i w razie zniknięcia wklejać do skutku).

      3. „Mnie bardzo często wyskakuje, że strona jest niedostępna i muszę ładować po kilka razy”.

        Też mi się to przytrafiło, ale mam TAW dodane do zakładek i tu jest bez problemu.

    3. „Przy niektórych stronach internetowych Gugiel odstrasza potencjalnych czytelników odstraszającym hasłem, jakoby dana strona była „niebezpieczna”.”

      Mnie nic takiego nie wyskakuje

  10. Chciałabym Was zapytać, co sądzicie o zwracaniu się do siebie na ty – np. syn do ojca, wnuczka do babci, zięć do teściowej, dziecko do 60-letniej koleżanki jego matki itp.

    Widzę, że robi się to coraz bardziej popularne. Zauważyłam też, że często decyzję o tym, jak będzie się zwracało dziecko do starszych, podejmują rodzice, a nie ci, których to bezpośrednio dotyczy…

    1. W środowiskach alternatywnych nie ma z tym problemu, problem mają niealternatywni. Zawsze mi imponował Janusz Zagórski, który nawet nastoletnich swoich gości prosi o zwracanie się do siebie po imieniu.

      Irytuje mnie, gdy moi siostrzeńcy zwracają się do mnie per „wujku”. Nie jestem kuźwa żadnym wujkiem i nie życzę sobie zwracania się do mnie w ten sposób.

      To sarmackie „panianie” i „panowanie” jest irytujące.

      Na szczęście wszystkie dziedziny życia społecznego obecnie się transformują, więc i w tych tematach – czy ktoś sobie tego życzy, czy nie – idzie Wielka Zmiana… 💪😃👍

      Oj, ego niektórych zostanie przytarte… 🤣

      1. Też mam wujka, który od dziecka każe do siebie mówić po imieniu.
        Teraz zdecydowanie łatwiej mi to przychodzi 😄

        Czuję, że koniec pan(i)owania jest bliski 😄

        Mimo tego, że te i inne zwroty często są wyrazem szacunku, czułości, uznania, to i tak (wg mnie) emanują jakąś taką wylukrowaną poddańczością…

      2. Patrząc czysto astrologicznie, wystarczy choćby jeden element kosmogramu w fazie Lwa – i istota ma hopla na punkcie „utraty szacunku” i każe sobie „panować” (słynne sarmackie „Pan nie wiesz, kto ja jestem” 🤣🤣🤣🤣). Istoty te nie wiedzą, że szacunek to nie kwestia formy…

    2. Ja mam Kolegów i Koleżanki starszych od moich Rodziców. Jakoś tak mam od Dziecka, później w pracy. I nie mam problemu, żeby mówić do Nich na Ty. Ale inicjatywa zawsze wychodziła od Starszyzny. To Oni wręcz nalegali, abym mówiła Im po Imieniu. Granica dobrego taktu jednak nigdy nie została przekroczona i to po obu stronach. Wzajemny szacunek po dziś dzień.

    3. „Zawsze mi imponował Janusz Zagórski, który nawet nastoletnich swoich gości prosi o zwracanie się do siebie po imieniu”.

      Janusz Zagórski to klasa sama w sobie 🙂
      Bardzo go lubię. Pozytywnie nastawiony do świata 🙂

  11. No i tak to jest z tymi tłumaczeniami. Najbardziej mi się podoba, jak przeinaczony został Bohomaz. Bohomaz – kicz, bazgroły itd. A Bohomaz to inaczej malunek Boga. To było najpiękniejsze malowidło, a nie żadne bazgroły.

    Szacunek to brat Życzliwości. Za Respektem chowa się lęk.

    Kto siebie nie szanuje – nie darzy siebie szacunkiem – inni też nie będą Go szanować. Kto nie szanuję innych, nie szanuje też i siebie.
    Wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni, a tak często o tym się zapomina.

    1. „inni też nie będą Go szanować”

      Gdy tak analizuję energetykę NaRODu, to można powiedzieć, nasz NaRÓD ma kompulsywnego hopla na punkcie domagania się szacunku. A jo se myśla tak:

      Po

      wuj

      Słoniowi 🐘

      – zawsze

      dwuznaczny –

      szacunek

      stada

      Małp… 🐒🐒🐒🐒

      1. „nasz NaRÓD ma kompulsywnego hopla na punkcie domagania się szacunku”

        Oj Tawciu, nie zrozumieliśmy się. Chyba mówimy o czymś zupełnie innym. Nie potrzeba mi domagać się szacunku. Bo
        szanuję każdą Żywą Istotę, ale też i świat materialny. Ubrania, książki, samochody, meble. Ze wszystkiego czego korzystam. Dzięki temu służy mi dłużej. A propos w piątek po prawie 4 latach wypisał się w końcu mój ukochany długopis. A 3 dni przed byliśmy na tuvie naczepy i dostałam w biurze od Pana nowy. Podziękowałam i w rzuciłam do torebki myśląc „po co mi on jak mam”?

        Iwonko👩‍❤️‍💋‍👩 super, dzięki wielkie za relację😘😘😘😘😘😘

        Miłego dnia dla Wszystkich Tawerniaków z całego świata 🌹

        .https://youtu.be/_7-e5N_GgJI

        (…) Widziałem na ulicy dziś
        W oczach nienawiść ludzkie łzy
        Więcej uczucia trzeba – acha-acha –
        Tak trzeba nam
        Jutro otworzę oczy też
        Spokojnie powiem-nie martw się
        Więcej miłości trzeba – acha-acha
        Tak trzeba nam
        To racja jest ja zgadzam z tym się
        Dobrze rozumiem, że tysiące lat
        Stary nasz świat
        Za dużo nosi kłamstw
        Chcesz być lekarzem dusz
        Zacznijmy już – kurację wszystkich serc
        Niech słowa te rozniosą dziś się
        Miłość ma wielki sens (…)

      2. Nawiązałam do tłumaczenia słów z angielskiego. Żeby dobrze przetłumaczyć jakikolwiek język, trzeba czuć to, co obcokrajowiec chce nam powiedzieć.
        Bo wkradają się nieporozumienia.
        Chociażby samo słowo „proszę” w angielskim możemy powiedzieć co najmniej na 5 sposobów. Zależy, o które „proszę” nam chodzi.

      3. Odkryłam niedawno ciekawostkę. Po angielsku „sword” to miecz, natomiast miecz po chorwacku to „mać”. Bawiąc się w odkodowywanie, to co u nas „po mieczu” – czyli od ojca – z chorwackiego można by uznać, że – po matce 😀

      4. „Chociażby samo słowo „proszę” w angielskim możemy powiedzieć co najmniej na 5 sposobów”.

        Dlatego mnie język angielski wkurzał, kiedy się go uczyłem. Anglicy sobie sami komplikują życie:-) Ja lubię konkret i prostotę w komunikacji.
        Wszystkie Narody powinny się uczyć języka polskiego 🤣🤣🤣🤣
        Takie mam marzenie 🤣🤣🤣

      5. „Wszystkie Narody powinny się uczyć języka polskiego”.

        Radziu, po tych kilku latach podróży powiem Ci, że z językami to jest trudna sprawa. Byłam świadkiem, jak Niemiec z Kolonii miał problem dogadać się z Niemcem z Grunstadt. To było ciekawe doświadczenie, bo obaj Rodowici Niemcy 🤣🤣. Na północy Niemiec za to ładnie się witają Moin Moin, a u nas (tzn. w naszym landzie) mówią Mahlzeit.
        Mój Mąż nie zna dokładnie żadnego języka obcego, za to świetnie potrafi się dogadać nawet z Chińczykiem. I to w takich sytuacjach, że hm bez tłumacza na pierwszy rzut oka ani rusz.

        Wybierasz się z nami do Indii???

      6. „Mój Mąż nie zna dokładnie żadnego języka obcego, za to świetnie potrafi się dogadać nawet z Chińczykiem. I to w takich sytuacjach, że hm bez tłumacza na pierwszy rzut oka ani rusz”.

        Ja również nie jestem ekspertem angielskiego (coś tam jednak umiem), ale ze Scottem Adkinsem czy Alanem Wilderem (byłym członkiem Depeche Mode) przy piwku bym się pewnie dogadał. Z jednym o sztukach walki, a z drugim o muzyce i syntezatorach 🤣

        „Wybierasz się z nami do Indii???”

        To się jeszcze zobaczy 🤣🤣🤣🤣

      7. Mtw nie umie śpiewać i tańczyć, to odpada.

        No, chyba że się nauczy, co przy odpowiedniej motywacji jest możliwe.

        (Yaya se robię, sam nie umiem śpiewać i tańczyć 🤣🤣🤣🤣

        Ale śpiewam i tańczę 🤣🤣🤣🤣).

      8. „Chociażby samo słowo „proszę” w angielskim możemy powiedzieć co najmniej na 5 sposobów. Zależy, o które „proszę” nam chodzi”.

        Też mi coś wielkiego!
        Anglicy na pięć sposobów proszą, a my tylko raz, ale za to mamy dziesięć sposobów na spełnienie prośby!
        Efekt kuńcowy sie liczy!
        😀 😀 😀

    2. „Mtw nie umie śpiewać i tańczyć, to odpada”.

      😆 Skromność nie pozwala mi śpiewać i skromność nie pozwala mi tańczyć 🤣 Miałem kiedyś wystąpić w programie „Taniec z gwiazdami”, a także mniej popularnym niszowym „Taniec z kałamarnicami” 🤣🤣🤣, ale odmówiłem, bo nie miałem parcia na szkło, a także stroju do baletu 🥴🤣🤣🤣 Poza tym kałamarnice podczas tańca jak fiśnięte chodzą partnerowi po stopach 🥴 i łapią go za tyłek, co mogło mnie tam wyprowadzić z równowagi i zgorszyć 😁🤣 Skromność się liczy, a nie pokazówka i tania sensacja 🤣

      1. Mellisko, nie wiem czy znasz lub próbowałaś, ale jest coś takiego jak medi gun. Taki pistolet do masażu. Sama dowiedziałam się w potrzebie, jak Mężowi zaczął krzywić się paluch u prawej stopy

        .https://youtu.be/HvjzjqN2TaE

        Na filmiku u Marka Purczyńskiego, że w ogóle takie cuś jest. I może byśmy tego nie kupili, ale rozmawiałam z Koleżanką, która ma Konia. I ni stąd, ni z owąd sama powiedziała, że do rozmasowania Mu mięśni używa czegoś takiego. Po miesiącu stosowania mogę powiedzieć, że to działa😃. Piszę o tym, bo na którymś filmiku były masowane też policzki i że to rozluźnia szczękościsk. Policzki masowałam z ciekawości, ale na najniższej mocy i ledwo dotykałam do skóry. Miłego dnia Kochana 🌱🌻🌺🏵️🌸🌹

    1. Ameryki to ten sąd nie odkrył, przecież wiadomo, że niewinny.
      „Jak one się na te studia dostają, jak one tak ciężko myślą!”

      1. Lucky, nie no jak śpiewali disco polo, to może być 😃😃😃😃 sama za dziecka do szczotki udającej mikrofon śpiewałam „Nadzieję” Skanera.

        Naj na na na na Ło ho naj na na na 🤣🤣
        A ta dziewczynka ze Stanów co bachła cały kielich wina 😱

      2. „A ta dziewczynka ze Stanów co bachła cały kielich wina 😱”

        Pewnie dobre było 😂


        Ciekawostka:

        „Wino mszalne musi być winem naturalnym, świeżym i gronowym, czyli powstającym bez żadnych substancji dodatkowych, wyłącznie z winogron.
        […]
        Jak trudna jest produkcja takiego wina niech świadczy fakt, że na świecie nie znajdziemy wielu jego producentów.

        W Hiszpanii […] producentów jest około dziesięciu. Po to, żeby nim zostać trzeba spełnić wiele wymagań. Należy zostać zaprzysiężonym u biskupa miejsca produkcji. Są różne tajniki produkcji i często coś, co wydaje nam się naturalne zawiera jednak śladowe ilości substancji sztucznych. Wino mszalne musi być stuprocentowo naturalne”.

      3. Mój Proboszcz miał ewolucyjny przechlap, bo nie nadążył z zakupami, takie podlaskie ssanko miały jego kilkuletnie ministry/ministranty…🤣🤣🤣🤣

        Pędzlowaliśmy równo Przenajświętszy Barek w Zakrystii… 🤣🤣🤣🤣

      4. Dziewanno 😂😂😂, albo Jej się tak pić chciało, duchota w kościele, stres, tłum… Na pewno zaschło Jej w gardle 😃

        W każdym razie, oby się nie rozsmakowała za bardzo, bo co z tej 7 letniej dzieciny wyrośnie?

        A propos poniedziałku:

        „Kowalski, co masz takie czerwone oczy, piłeś?

        – Nie szefie, cały weekend płakałem za pracą”.

        „Przenajświętszy Barek z Zakrystii” –

        Tawie, skąd Ty bierzesz te hasła?? 🤣😂🤣😂🤣😂

      5. Miło wspominam moich Proboszczów, to byli fajni faceci.

        Więc gdyby ktoś chciał mię przezwać antyKrystem, uroczyście Oświadczam, że Organicznie Wielbię Wszystkie Krystyny Tej Planety 😘😘😘😘

      6. Najbardziej znany u nas na Kurpiach tzw. śpiew biały to oczywiście Apolonia Nowak. W tej piosence chyba najlepiej słychać ten charakterystyczny zaśpiew:

        Ta wersja też piękna:

        „Nisko słonko” – pieśń kurpiowska

      7. Lucky, dziękuję bardzo🙏 Nie znałam, a faktycznie perełka. Piękna ❤️

        Tawciu, Cudna Lipa 🙏❤️

  12. Taw, piękna lipa i piękna ścieżka aż się chce iść przed siebie gdzie oczy poniosą!

    Joanno – kochana jesteś!!! Dzięki za Ciebie, dziękuję Wam wszystkim za WAS!!! Zdrawiam spod Dęba!

      1. TAW to ja dziękuję! Trzymaj się dzielnie – Onka czuwa hihi, i nie tylko ja…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s