Satanistyczny ołtarz ofiarny z ludzkości Georgia Guidestones, USA

Amerykańskie służby przechodzą na stronę nowego pana planety i rozmontowują satanistyczny ołtarz Georgia Guidestones, z zapowiedzią „redukcji” populacji Ziemian do pół miliarda istot. Akcja usunięcia pomnika z manifestem NWO odbyła się 7 lipca 2022 r.

https://en.wikipedia.org/wiki/Georgia_Guidestones

~ Taw

ps. Zygfryd i Krystian komentują wyburzenie Georgia Guidestones oraz najnowsze ewolucyjne procesy społeczne na przestrzeni.

20:35 – teren, na którym stoi budynek WHO w Szwajcarii, należy administracyjnie do… Watykanu;

51:33 – drony w kształcie owadów.

https://youtu.be/es9xnNfcojs

182 myśli w temacie “Amerykańskie służby przechodzą na stronę nowego pana planety i rozmontowują satanistyczny ołtarz Georgia Guidestones

  1. Dzieje się to, co w zeszłym roku napisałam w jednym z moich komentarzy, że od lipca 2022 roku sytuacja oczyszczania Ziemi z CIEMNYCH SIŁ I STWORÓW przyspieszy, i to się właśnie ZADZIEWA.

    WLW: Watykan, Londyn i Waszyngton padną w gruzy i przykryją to paskudztwo, co było pod nimi.

    Koniec z morderczyni, krwiożerczymi rytuałami pod kaplicą Sykstyńską.

    Ogłaszamy powolny koniec świata szatańskiego, co mnie niezmiernie cieszy.

    My ISKRY ŹRÓDŁA BĄDŹMY DOBRZY i WSPÓŁODCZUWAJĄCY względem siebie w tych ciężkich ostatecznych czasach. 🙏💏

      1. A w Polsce żałosny cyrk, gdyż żałośnie durny naród nadal nie dostrzega różnicy między
        RZECZ(Y)POSPOLITĄ POLSKĄ – a przecież nie ma takiego państwa, w imieniu której publikuje się WSZYSTKIE dzienniki ustaw i monitory rządowe, wydaje się wyroki sądowe, rozporządzenia i postanowienia, i prowadzi się czynności komornicze, ect., a zdurniałym do reszty narodem (mowa o każdym z Was), który wziął i zapomniał ,że jego jedynie istniejące jeszcze, zarejestrowane w ONZ państwo (za które gineli dziadowie i ojcowie) nazywa się RZECZPOSPOLITA POLSKA (bez przekrętu z Y). W tak banalny sposób grupa od dawna trzymająca w Polsce władze niewoli i robi w durnia wszystkich bez mała Polaków, którzy zapomnieli, w jakim państwie żyją i jedynym legalnym, konstytucyjnym Prezydencie Janie Zbigniewie Potockim.

        De.ile mają to jak byk napisane na dowodach osobistych i paszportach unijnych, ale nadal nie dostrzegają żadnej różnicy i kompletnie nie jarzą, o co kaman;-)).

        Michnik mówił prawdę, że to w zdecydowanej większości stado tępych baranów (które znów polezie głosować od nasłanej tu bandy do kolejnej bandy…).

      2. WSZELKIE

        PAŃSTWA

        (z definicji, bo „państwo” od „panować”)

        TO TWORY

        OKUPACYJNE.

        WIĘC JAKO TAKIE

        ZOSTANĄ

        DOCELOWO

        R O Z M O N T O W A N E.

        *

        Oczywiście przed nami bardzo długi okres przejściowy, bo stado rzeczywiście nie kumi i na dziś nie ma z kim rozmawiać.

      3. „Podzielimy Świat na pół”.

        „Taka strategia działała już za Platona.

        Dlaczego żyjemy w społecznościach?

        W filozofii społecznej pytanie zasadnicze dotyczy tego,
        czy życie w zbiorowości
        jest dla człowieka konieczne, czy też nie.

        Platon odpowiada na to pytanie pozytywnie.
        Jego zdaniem, ponieważ jednostki są różne
        i żadna nie jest samowystarczalna,
        jest rzeczą oczywistą,
        że muszą funkcjonować w zorganizowanej zbiorowości.

        Etyka a polityka
        Utopia platońska była projektem doskonałego państwa (społeczeństwa) stworzonym na
        gruncie systemu filozoficznego.

        Dlatego zrozumieć jej sens
        można jedynie, odwołując się do
        innych niż polityka części platonizmu –
        – przede wszystkim etyki.

        Platon nie zostawił nam definicji sprawiedliwości,
        zostawił natomiast obraz sprawiedliwego
        człowieka.
        Jest to taki człowiek, którego dusza pozostaje w harmonii. Harmonia oznacza, że
        wszystkim częściom duszy,
        czyli pożądliwej, wojowniczej i rozumnej właściwe są cnoty –
        odpowiednio cnota umiaru (wstrzemięźliwości),
        cnota męstwa i cnota mądrości.
        Pierwsza i druga cnota, jako niższe,
        są kierowane przez trzecią.
        W ten sposób mądrość kieruje
        całością duszy.
        Tylko dusza sprawiedliwa potrafi rozpoznać…”

        za: jak niżej ..

        file:///C:/Users/P.Ewa/Downloads/Platonska_wizja_swiata_idealnego.pdf

    1. Dziękuję, Ziarno, to zaktualizuję wpis. W sumie szkoda, powinni zostawić przynajmniej jedną tablicę „ku pamięci”. Podobnie jak pomniki Lenina czy Stalina – niech wnukowie wstydzą się głupoty dziadków i pradziadków…

      1. No cóż.
        Taki czas przyszedł, że muszą zacierać ślady, to nie mogli nic zostawić.

      1. Obejrzyj nagranie, do którego zamieściłam link wyżej.

        Od 0:30 min.

  2. Wygląda na to, że było to wcześniej przygotowane. Amerykanie komentują, że wokół monumentu był żywopłot, który ku ich zaskoczeniu zniknął, całkowicie go odsłaniając.

    System kamer działał 24/7. Jest nagranie z eksplozji i samochodu odjeżdżającego chwilę po niej (!), a gdzie jest nagranie domniemanych sprawców zakładających ładunek wybuchowy?

    „Finezyjna” amerykańska robota. 😀 😀

  3. „Zmień swoje myśli, a zmienisz swój świat” – Norman Vincent Peale

    Kochani Tawerniacy, buźki na dzień dobry były, kakao wypite, Żabie Alikwoty poćwiczone🐸 to teraz śpiewamy i tańczymy od rana 💃🕺Przyjemnego weekendu Kochani 😘🌞☘️🌹

    .https://youtu.be/O2vhczEuqzQ

    1. Dziękuję, RiS 💃💃🔥💃💃

      To samo powiedział Lao Tsu, Dalajlama, Eckhart Tolle i wielu innych mędrców. Bo wszelka równowaga na tej planecie sprowadza się tak naprawdę do jednego: do pracy z umysłem (a umysł dzieli się na umysł świadomy i nieświadomy, czyli podświadomość; jest też umysł zbiorowy populacji).

      A więc:

      „Skoryguj swój umysł, a reszta twojego życia wskoczy na swoje miejsce”…

      ~ Lao Tsu

      1. Tawciu, dziś Dzień Chodzenia Do Pracy Inną Drogą 😉. Trenujemy szare komórki, niech mają zdziwko 😲😃

        .https://youtu.be/oo0W6YkWljU

        „(…) Przed snem zamykam oczy
        Widzę nowy lepszy świat (…)”

      2. Tawie, u mnie poszło o już lata temu. Nie lubię gotować, co nie oznacza, że czasami tego chętnie nie robię. Chodzi o przymus… ale mój mąż zaczął gotować. Bo to lubi, kiedyś dla wszystkich, teraz dla siebie, bo ja bardzo mało (niekoniecznie ilościowo 😉😂😂) jem. Raz, maksymalnie dwa razy dziennie i inne rzeczy niż mąż, inne przyprawy…. czasami upieczony chleb, czasami coś sobie ugotuję. A już dawno mówiłam, że mi wystarczyłyby na co dzień pastylki (ale te dobre) ze wszystkimi potrzebnymi składnikami, a smaczne, wystawne jedzonko od święta, żeby nie marnować czasu… i pleców, stojąc przy piecu…

      1. RiS kochana, ty też to poczułaś. 👍

      2. Nie ma potrzeby za licznymi nickami się skrywać, skoro energię piszących tu na blogu zaraz się wyczuwa.

        Zatem witam 🙏 Cię Sławku serdecznie po dość długim urlopie wypoczynkowym, ale tylko pewnie od bloga, bo pewnie od ciężkiej pracy na swojej ROLI kręgosłup Cię boli. 😄🛌

      3. Temat zdalnego sczytywania Sygnatury Energetycznej poszczególnych istot z pisanych przez nich tekstów jest fascynujący. Wkrótce pisanie w necie stanie się ewolucyjnym przeżytkiem, gdyż na bieżąco czytać będziemy swoje myśli 🤣🤣🤣🤣

      4. Tak Kochany Łukaszku👩‍❤️‍💋‍👨 Każdy z Tawerniaków ma swoją wyjątkową energię.
        Zbieramy się do pracy, Bób już się gotuje, bambocle spakowane, jeszcze tylko ukochać Bliskich i w nocy starujemy.

        Bób i Boba zabieramy w podróż😘

        .https://youtu.be/Uls0vAJKZAM

      5. No hej
        Aż tak głupi to nie jestem, by myśleć, że nie zostanę rozpoznany, podpisując się inaczej.
        Ja tylko przelotnie, chyba że coś mnie na dłużej zatrzyma.
        No pracy trochę mam, ale to już nie ta sama matriksowa przy dźwiganiu kamieni w kamieniołomie. Można by powiedzieć, że hobby się rozwija i inspiracji coraz więcej i już się nie nudzę, bo czas zajmuje mi zawsze coś, co chcę zrobić. Nie zawsze jest to praca fizyczna.
        Szkoda, że nie mogę wysłać z telefonu zdjęcia. Kiedyś obiecałem pokazać szklarnio-ziemiankę, gdy zrobię. Już wiosną były w niej wysiewki różnych roślinek, a teraz zostały głównie pomidorki. Pochwalę się, że jestem zachwycony za każdym razem, gdy do niej wchodzę i chwalili ją nawet ludzie, z którymi na wsi zadarłem, a każdy kto tam zagląda, robi zdjęcia. Sporo czasu i trudu, ale opłaciło się. Zrobić bubel, to dołuje, gdy na to spojrzysz, ale jak włożysz serce w pracę, to ci się później odwdzięcza, podnosząc na duchu, gdy wchodzisz z tym w kontakt.

        Właśnie zrobiłem sobie przerwę od tynkowania sąsiedniego pokoju. Na podwórku dużo zmieniłem. Przestałem się zastanawiać, czy się komuś podobają moje pomysły. Usłyszałem (nie wiem, jakoś telepatycznie czy jak), by rozeznać się w tym, co jest do zrobienia, i wziąć się za to, i tak zrobiłem. Coś rozebrałem, coś postawiłem i tak leci, a byli oponenci już nie protestują, a uśmiechają się z zadowoleniem.
        Na polu oczywiście dosadzone drzewka i ogród się rozwija.

        Kiedyś w dyskusjach, gdy przekonywaliśmy siebie co do swoich racji, padały takie, że nie wystarczy pracować z umysłem i trzeba też działać. Pewnie byłem zawieszony na myśleniu, ale działanie coraz bardziej się odblokowuje, jednak jest w tym zasługa uprzedniej pracy nad własnym umysłem.

        Na kanale Moniki Rajskiej jest subskrypcja Kosmiczne Ujawnienie. Tyle razy ją tu wymieniacie, a czasem zaglądam i tu i tam, w końcu odsłuchałem kilka ostatnich odcinków kosmicznego ujawnienia i tak mi się spodobało jako słuchowisko, że zacząłem od początku. Wczoraj zakończyłem serię piątą. Dużo z tego ze mną współgra, ale każdy ma swoją bajkę, więc jak kto chce sobie posłuchać, to tam znajdzie. Na koniec dodam, bo nie byłbym sobą, często wymieniany jest tam zwrot Prawo Jedynego, oraz napełnij się miłością i przebaczeniem.
        Bo ono dobrze pierze mózgi, ale z programów 😉

        No i pozdrowienia dla wszystkich

      6. Mnie w Kosmicznym Ujawnieniu najbardziej podobają się Replikatory Żywności. To nas ewolucyjnie odciąży od tracenia czasu na zajmowanie się duperelami typu przygotowywanie posiłków-osiłków i pozwoli na stopniowe ewolucyjne przechodzenie z Kultury Brzucha na Kulturę Oddechu.

      7. Cześć, Sławku. 🙂 Fajnie, że się odzywasz.
        Też Ciebie od razu wyczułam. 😉

      8. I można by zjeść ziemniaczki z mięskiem bez zabijania, jak ktoś lubi, jeśli takie replikatory istnieją. A w sprawie foty się odezwę później.

      9. „Mnie w Kosmicznym Ujawnieniu najbardziej podobają się Replikatory Żywności”.

        👍jak to mawia przysłowie :żeby nie ta dupa, byłaby chałupa” 😀

      10. No proszę – i Kto to mówi ?
        Smakowanie przyjemności –
        -delektowanie się smakiem jedzenia.
        Jest też przyjemność z seksu,
        ale niektórzy zalecają szklankę wody zamiast !

        Gratulacje.

        Tym się różnimy od……………….
        że czerpiemy przyjemność z jedzenia –
        -z miłosnego współżycia -z radości istnienia. ZdRawiam

      11. Justynko, ja pisałem o garach, nie o miłości cielesnej 💃

        Ktoś, kto sam przyrządza posiłki, doskonale zdaje sobie sprawę, jaka to strata cennego czasu, który można by wykorzystać na rozwój i edukację, a nie na niekończące się podtrzymywanie powłoki.

      12. Ło-buziaku Wiesz o co sie roz-chodzi.
        Skup się na talerzu .

        https://www.akademiadietetyki.pl/dietetyka/mindful-eating-czyli-skup-sie-na-talerzu/

        „Przyjemność czerpana z delektowania się posiłkami
        z pewnością pozytywnie wpłynie na nasz nastrój.

        Dodatkowo wyciszymy się
        i odnajdziemy chwilę spokoju i wytchnienia.

        Przede wszystkim jednak
        zaczniemy dostrzegać sygnały, które daje nam organizm.

        Dzięki temu nauczymy się spożywać posiłki wtedy,
        gdy faktycznie tego potrzebujemy”.

      13. NajWażniejsze

        ”нет общего стола нет общей кровати”

        ”nie ma wspólnej stolnicy nie ma wspólnej łożnicy”

        i pozamiatane.

      14. Bardzo ciekawą, pogłębioną refleksję na temat duchowości wspólnej Deski Do Krojenia jako realnego spoiwa związku opracował pan Tadeusz Owsianko.

        *

        A mnie z kolei przypomniała się oglądana w dzieciństwie (byłem wtedy grzecznym ministrantem) scena „Cała jestem w maku…” z Szapołowską i Lindą (serial „Biała wizytówka”, wersja kinowa „Magnat”) 🤣🤣🤣🤣

        „Wspomniana scena trwa sześć minut, jednak kręcono ją dziewięć godzin, a budowa dekoracji trwała miesiąc: odtworzono piece z epoki, pokryte kaflami ściany, windę i basen. Była to jedna z najdroższych scen w polskim kinie. Przez wielu wciąż jest uznawana za najlepszą polską scenę erotyczną”.

        https://kultura.onet.pl/film/wiadomosci/najlepsza-scena-erotyczna-katarzyny-warnke-scena-z-linda-i-szapolowska/228h8d3

      15. „Magnat” w reż. F. Bajona,
        czyli macocha Grażyna Szapołowska
        i pasierb Bogusław Linda na stolnicy kuchennej
        w śląskim pałacu: „Cała jestem w maku”…

        No proszę, ile można czerpać ze stolnicy przysłowiowej
        po makowym cieście – uciecha jak Byk..

        PraWEDA-
        -RODziny, które nie jedzą razem przy Stole
        chociaż jednego poSiłku dziennie – …………..

        Zatem Siła w Stolnicy i Łożnicy..
        a radość z przyrządzania
        jedzenia też jest ważna..

        aha – a przy ognisku wyżerka jak Byk
        i radocha z konsumpcji przy gwiazdoZbiorach.

      16. Przygotowywanie posiłków to ogromna strata czasu. (Nie to, że nie lubię gotować, lubię i podobno robię to bardzo dobrze). Najpierw jest zastanawianie, co kto z domowników chętnie by zjadł. Później wyprawa po zakupy. Potem jest jeszcze sprzątanie.

        A na koniec z tego wszystkiego i tak (za przeproszeniem) gówno 💩.

        No i tu nie ma zmiłuj, bo urlopu od garów na dłuższą metę wziąć się nie da (chyba, że kogoś stać na restaurację lub gosposię). Więc mimo całej miłości do sztuki kulinarnej, ogromnie się cieszę, że czas na nią poświęcony będę mogła wykorzystać na coś innego.

      17. Tak. Niechcący otworzyliśmy jedno z kluczowych polskich społecznych tabu. W trybie poufnym pisze do mnie wiele Kobiet, że nienawidzi przyrządzać posiłków dla Rodziny. Jak najbardziej to rozumiem. To jeden z kanałów, w jaki zwabiono nas niewolników. Ale czas niewoli się powoli kończy…

        Wejdą Replikatory Żywności…
        i czas na Rozwój znów zagości
        💪😃👍

        (Gdyby ktoś czegoś nie kumił, to przypominam, że – o czym mało kto wie – główną energię życiową pobieramy wcale niez jedzenia, lecz z drugiej gęstości…).

      18. Ulu-Laszko💏 Poranne patrzenie w Słoneczka promienie,
        dobrze zastępuje w kuchniach gospodynie.

        Matka Natura daje wodę do picia, i cóż więcej potrzeba nam do życia.
        Tylko taniec i ptaków śpiew, a
        naprawdę fajnie jest. 💃🐝🐦

        Obecne ciężkie czasy zmuszają nas do wypoczynku, a nie do pracy.
        A może ja już się leniem stałam, bo nawet w ogrodzie pracować przestałam. 😄

        Do niczego się już nie zmuszam, coś tam trochę porobię i w marzenia zapuszczam.😄

        A marzy mi się NOWY ŚWIAT wspaniały, gdzie ludziki nie będą już tak zapierdzialaly,
        a i MEN-DIA nie będą nikogo pouczały.

        Na te ciężkie czasy chyba uratują Nas wędrówki w Nasze Lechickie Lasy, jeśli tylko z nich wygonimy chazarskie hybrydowe plemię.

        Nic wyskokowego nie piłam, a w marzeniach mi się pierdzieli, jakbym coś piła. 😄😄😄🙃🙃🙃

      19. Tak, zgadzam się z Tobą TAW, że tzw gary to temat tabu. Źle jest widziane gdy kobieta niechętnie gotuje, nie to co oczekują inni a już najgorzej gdy przyznaje się do tego, że zwyczajnie nie lubi gotować. W dzisiejszych czasach jeszcze pokutuje myśl (i to nie tylko w głowach mężczyzn- o zgrozo!) że to kobieta powinna gotować i troszczyć się o zakupy itd. Choć przyznam jest wiele wyjątków od reguły. Kiedyś kobiety w większości faktycznie zajmowały się domem i dziećmi (i oczywiście tylko one zajmowały się przyrządzaniem posiłków). Ale dziś podział obowiązków tak się zmienił, kobiety spełniają się zawodowo, ojcowie korzystają z tacierzynskiego, w teorii jest równouprawnienie. Tylko skąd ten brak tolerancji gdy żona/matka tez chce mieć weekend wolny i nie zawsze zwyczajnie ma ochotę gotować. Przecież jest tyle ciekawych możliwości spędzania czasu. Osobiście lubię dobrze i smacznie zjeść i to głównie ja gotuję w domu. Choć ostatnio coraz mniejsza wagę do tego przywiązuje i czuje i mówię to głośno że jak wracam z pracy to chce zjeść i zrobić coś dla samej siebie lub wspólnie z rodziną, a nie siedzieć w garach dwie godziny po czym na nic już nie mam ochoty. Gdyby nie ciągłe spełnianie oczekiwań i zachcianek innych zrobiłabym jajecznicę czy cokolwiek nie zajmującego typu smażona cukinia i miałabym ten punkt programu dnia z głowy. Czas Mac 20 minut z jedzeniem i już jestem na świeżym powietrzu. Myśle czasem ze ludzie maja wgrane takie przeświadczenie, że jak rodzisz się kobietą to z automatu umiesz, lubisz i zawsze chętnie przygotujesz co tylko komu się zamarzy. Nie chce być zrozumiana źle, ja gotuję i umiem to robić, ale inaczej mi się gotuje gdy akurat mam na coś smak i pomysł a inaczej gdy muszę bo inni tego oczekują. I nie chodzi mi o dzieci bo dla nich matka ma nieskończone pokłady siły. Tylko czemu inni dorośli nie potrafią docenić że ktoś przygotował dla wszystkich posiłek ? Niechętnie się spełnia takie obowiązku gdy z góry wiadomo co usłyszysz: czemu zupa a nie pół świni na raz, czemu pierogi z masłem a nie ze skwarkami, czemu bigos z samym mięsem a kiełbasy brak?? Itd itp Ja cieszę się nawet gdy dostaję kilka ciepłych ziemniaków z koperkiem i zsiadłe mleko. Czemu obiad w moim wykonaniu nie może być tak samo doceniony ? Celem mojej egzystencji nie jest nieustające staranie aby inni żyli w maksimum komfortu i wygody, lecz doświadczanie życia zgodnie z własnymi potrzebami dnia codziennego. I tak zbyt dużo czasu ucieka nam na inne „obowiązkowe obowiązki”.

      20. Justyno, u mnie też się częściowo tak zaczęło, a to nie tak dogotowane, a to zbyt mało soli, ziemniaków czy tam czegoś innego… a do tego dochodzi fakt, że ja nie mam poczucia smaku takiego jak mój mąż. Gdy mi było zbyt dużo, dla niego było zbyt mało… i się skończyło. Lata temu, któregoś pięknego dnia powiedziałam: to był ostatni raz… On już wcześniej też gotował, bo lubi, ale on gotował, kiedy miał ochotę, a ja musiałam zawsze mieć ochotę. Z czasem podzieliło się u nas tak, że w niedzielne przedpołudnia, jak dzieci jeszcze w domu były, mąż gotował, a ja prasowałam… ale przyszedł czas, że zaczęliśmy każdy sobie gotować. Bo ja, jak już pisałam, wolę inne przyprawy, i ich mniej, a do tego jem mało mięsa, mąż więcej… i ja robię sobie po pracy to, na co mam ochotę, najczęściej coś szybkiego, a mąż gotuje sobie w niedzielę na 3, 4 dni – potem ja coś ogarniam, ale szybkiego, nie stoję przy garach. Długi czas robiłam jeszcze np surówki do obiadu.. ale kiedyś mu nie zasmakowało.. marudził… to teraz robi sam i mu smakuje… i nie marudzi, a ja nie spędzam godzin przy piecu..

        ps

        Nawet ziemniaki sobie sam soli.. ja się nie wtrącam, choć obieram je, żeby miał, jak z pracy przyjdzie.

      21. Temat generalnie jest taki, że tu nawet nie chodzi o podział ról, po prostu tak nas na tej planecie urządzono, że większość wcielenia poświęcamy zabiegom utrzymania tego skafandra, w który nas tu zwabiono. Tak dłużej nie może być. Nie po to tu przyszliśmy.

      22. Tak dla porównania dodam tylko, co gdyby od tych nie gotujących a oczekujących i wymagających względem domowego menu wymagać codziennego rąbania drzewa godzinkę lub dwie po pracy w zależności od potrzeby i oczekiwań strony gotującej? Czy nie mieliby w końcu dość obowiązku którym zostali obarczeni z racji większej muskulatury i w ramach szukania rozwiązań alternatywnych lub zwyczajnie w ramach buntu zamiast rąbać ruszyliby z zamiarem nazbierania chrustu? Efekt końcowy ten sam… potrzeba matką wynalazku. Ot to. A swoją drogą skoro Pinokio i inne postaci nieożywione motywują nas do myślenia, poszukiwania i kreatywności, może zamiast czyścić lasy z drzew chrustu i ściółki otworzymy ze dwie szufladki i wyjmiemy te zakurzone patenty?? Wolna wola, wolna energia, wolny czas i wolna kreacja🍀

      23. A co w sytuacji, gdy kobieta wraca zmęczona po pracy? Jedno dziecko chce iść na plac zabaw, drugiemu trzeba pomóc odrobić lekcje. Za chwilę wróci mąż, który będzie jeszcze bardziej zmęczony i do tego głodny. Czy wtedy lepiej użyć replikatora i podać z zadowoleniem gotowe jedzenie? Czy lepiej samemu się sklonować i z miłością gotować? Co wtedy wybrać?

        To tylko takie moje osobiste przemyślenia.

        Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia.

      24. Kochana Indygo 🌞 a co stoi na przeszkodzie, żeby zaangażować Dzieciaczki i Męża do przygotowywania posiłków?

        Przy okazji opowiadać Im, „po co to jemy i co nam daje”? Buraki produkują krew, pomidory wzmacniają serce, jagody oczy, ogórki wspomagają prace nerek tak jak i seler, banany mają sporo serotoniny etc. A może w domu masz jakiegoś ukrytego Master Chefa tylko jescze o tym nie wiesz Kochana? 😉 😂

        Jak miałam 4 lata, Babcia Jasia na wakacjach wiązała nam oczy apaszką i na łyżce podawała różne owoce, warzywa, zioła i zgadywaliśmy po smaku, co to może być. Do dziś to pamiętam.
        Porozmawiaj szczerze z Mężem, że czujesz się zmęczona. Może On po prostu tego nie wie? A na zmęczenie polecam grejpfruta i pomarańcze. Stawia na nogi lepiej niż niejedna kawa. Jak masz uczulenie, albo nie przepadasz, szukaj takiego pożywienia, żeby dodało Ci energii, wzmocniło organizm, a nie zabierało.

        Uściski Kochana 👩‍❤️‍💋‍👩

      25. Dziękuję za ciepłe przywitania

        SłowiAnko, z tym kręgosłupem to dziwna sprawa, bo czasem się urobię i jestem w tym szczęśliwy i kręgosłup nie boli. A czasem boli gdy idę do pracy, do której nie chcę, a się przekonuję, że muszę, albo gdy nic nie robię, a pojawiają się myśli, że wszystko jest do dupy.

        Takie dwa tory umysłowe. Na jednych jadąc jestem radosny i albo mnie kręgosłup nie boli albo nie mam świadomości bólu, zapominam o problemie.
        Na tym drugim torze jest ból i myśli, że nie tylko nic mnie nie wspiera a i jeszcze rzuca kłody pod nogi.

        Może wreszcie dochodzę do momentu w którym mógłbym to uzdrowić? Zdaję się że mam w tym celu wszystkie środki pod ręką i reszta zależy ode mnie, co z tym zrobię. Wszystkie środki na tę chwilę, więc to dobry czas. Działamy 🙂

      26. Ja tam lubię mieszać w garach, ale faktycznie strasznie dużo czasu zajmuje, żeby coś ugotować, zwłaszcza bardziej skomplikowanego jak barszcz ukraiński. Taki replikator, o którym piszesz TAW, przydałby się.

      27. Będą replikatory. Ja lubię testować różne hardkory, więc i o tym marzę. Corey Goode mówi, że w smaku potrawa nie do odróżnienia od oryginału, a tu tylko o smak chodzi, bo i tak żywimy się tak naprawdę nie trzecią, ale głównie drugą gęstością.

      28. Kochana RiS. Dopiero zauważyłam, że mi odpowiedziałaś i bardzo dziękuję. Masz jak zwykle cenne dla mnie porady. Na szczęście takie życie w pędzie mam już za sobą i dzieci też podrosły. Gdy były małe, niestety nie było możliwe, by pomagały.

        Co się tyczy męża, też nie bardzo, bo wychodził rano i wracał wieczorem, pracował po 12 godzin. Dziadkowie to typ dorobkiewiczów-karierowiczów i małe dzieci robiły im za dużo hałasu w domu.
        My byliśmy młodym małżeństwem i wtedy nie było nas stać na jakąś pomoc. Ja zawsze bardzo lubiłam gotować, nawet sama robiłam masło, a dodam, że mieszkam w mieście.

        Gdzieś jednak czuję, że w te gary ktoś nas wkręca. Samo to, że ciągle wyświetlają „gastronomiczne programy ” w tv (bynajmniej były, bo od 3 lat nie posiadam tv), jest dla mnie podejrzane.
        Myślę, że tak naprawdę nie jest to takie ważne.

        Będę też szczera, że gdybym miała wybór, to z całą pewnością nieraz bym skorzystała z replikatora.
        Spokojnej nocy życzę.

  4. Kamienie padają, a mój trzyma się całkiem dobrze 😁

    Ten wiedźmi kamień znalazł mnie wiele lat temu na pewnej wikińskiej plaży.

    [url=https://naforum.zapodaj.net/5a9e5056a128.jpg.html]

    [img]https://naforum.zapodaj.net/thumbs/5a9e5056a128.jpg[/img][/url]

    1. „Ktoś, kto sam przyrządza posiłki, doskonale zdaje sobie sprawę, jaka to strata cennego czasu, który można by wykorzystać na rozwój i edukację, a nie na niekończące się podtrzymywanie powłoki”.

      Ktoś, kto sam przyrządza posiłki i nie traktuje tej pracy jako przyjemności, medytacji, kreatywności w tworzeniu zdrowotnych dzieł, a przede wszystkim jako możliwości przekazu (poprzez pożywienie) najlepszych i najczystszych wzorcowo energii, rzeczywiście ten ktoś znajdzie się w pustostanie straconego czasu.

      Ułuda wygody dzisiejszych czasów to jeden z głównych niewolniczych kagańców określających wartości wzorcowe jako niewygodne, czyli zbędne.

      Energie około posiłkowe, zarówno podczas przyrządzania, jak i pożywiania się, są bardzo istotną strawą, o wiele większą niż energie serwowane przez samo pożywienie. Tak, to jest ta druga gęstość, o jakiej wspominasz.

      Jedzmy i pijmy byle co, byle jak i byle gdzie, a niebawem się przekonamy, że biologia ciała na czele z mózgiem weźmie pierwszeństwo w destrukcji działań umysłu, do którego ani myśl twórcza nie przyjdzie, ani tym bardziej zdanie zapamiętane – potrzebne do skompletowania oglądu sensu istnienia.

      Cóż mi po rozwoju i edukacji, choćby tylko pięcioletniej, gdy w tym czasie moje ciało – rezydencja tego, co we mnie wznioślejsze od biologii, zapadnie się jak stara, drewniana, spruchniała chata.

      Kiedyś mawiało się: w zdrowym ciele zdrowy duch.
      Dziś wszelki ezoteryzm, niemalże z fanatycznym namaszczeniem religijnym, wmawia zgoła przeciwnie: zdrowy duch, to zdrowe ciało.

      Ani jedno, ani drugie stwierdzenie nie jest prawdziwe, ponieważ żaden z komponentów – ciało czy duch – nie mają możliwości każdy z osobna („działając w pojedynkę”) zdeterminować stanu komfortu drugiego komponentu.
      Jedynie wzajemna, zachowująca równowagę korelacja między ciałem a duchem ma zdolność przejawić pełnię formy zwanej istotą ludzką.

      Uznawanie wyższości ciała (biologia) nad duchem (rozwój) lub ducha nad ciałem w żyjącej istocie ludzkiej to dryfowanie na mieliznę jednego z nich.

      Miłego!

      PS. „Mnie w Kosmicznym Ujawnieniu najbardziej podobają się Replikatory Żywności”.

      Nie za bardzo rozeznaję się w tych replikatorach.
      Może pytanie wstępne: jakie energie (być może i o gęstość chodzi) będą (są?) użyte do stworzenia tej żywności?
      Wszak o strawę energetyczną rzecz rozbija się najbardziej…

      1. Słowa Jaśka:

        „Komponowanie jest jak gotowanie. Miesza się różne składniki, żeby wyszedł smaczny utwór. I tak jak w kuchni: czasem „mniej” znaczy „więcej”. ”

        Jean-Michel Jarre

      2. Witajcie Kochani, ja tylko na chwilkę, bo zmęczeni po podróży Jesteśmy. Ale bardzo ważny temat jest poruszony przygotowywania posiłków. I mi później „gdzieś odjedzie ten pociąg” i nie znajdę 😃

        Przygotowywanie posiłków jest jak z komponowaniem utworów muzycznych. Żeby powstała jakaś „dobra nutka”, która porusza ducha, potrzeba czasu. To się nie nie dzieje w 5 minut. Chociaż zazwyczaj słuchania jest tylko 5 minut😁 Tak jak i jedzenia😉

        „Ktoś, kto sam przyrządza posiłki i nie traktuje tej pracy jako przyjemności, medytacji, kreatywności w tworzeniu zdrowotnych dzieł, a przede wszystkim jako możliwości przekazu (poprzez pożywienie) najlepszych i najczystszych wzorcowo energii, rzeczywiście ten ktoś znajdzie się w pustostanie straconego czasu”.

        Krysiu 👩‍❤️‍💋‍👩 dokładnie tak jest.
        Gdyby Ktokolwiek powiedział/zakazał mi sporządzania posiłku dla mnie, albo dla mojej Rodziny, powiedziałabym Mu: „wal się, albo bierz kajak i spływaj, bo nie masz pojęcia, o jaką energię chodzi”. I co ta energia Nam daje. Daje🍌🍊🍎🍅🍒🍓🥕🥒🥦🧄🧅🍄 a nie zabiera.

      3. Joanno, zgadza się. Tak jak powiedział zresztą Jean-Michel Jarre, że komponowanie muzyki jest jak gotowanie potraw.

        Ja, Radek, Wiem na swoim przykładzie, że kiedy chciałem „na siłę” coś muzycznego skomponować, to wychodził utwór bez polotu, który mi się samemu później nie podobał. Natomiast kiedy czułem w Sobie pasje, wenę, Serce do muzyki, miałem przyjemność muzyczną, to wszystko się kleiło i pomysły muzyczne pojawiały się momentalnie. Mój utwór „Księżniczka Lela” jest właśnie takim utworem, kiedy byłem Pełen Pasji, jak go Tworzyłem:-) Coś Mistycznego. Wszystkie moje utwory, które Tworzyłem z pasją i z przyjemnością, lubię do dnia dzisiejszego. Ta energia tak działa.

        Tak samo z gotowaniem u mnie. Kiedy gotowałem z przyjemnością, z Pasją, z Sercem, to potrawy były pyszne i mi smakowały:-)

      4. Jasne, że przygotowywanie posiłków zabiera dużo czasu. Nikt z tym faktem nie dyskutuje. Ale coś za coś. Jak już dziewczyny wyżej wspomniały – o energię rzecz idzie, a tej żaden replikator nie stworzy. Żywność z replikatora może być dobra tylko dla ludzkiego replikanta, a nie prawdziwej ludzkiej istoty. 😉
        A jeśli idzie o czas, jaki można by zaoszczędzić na edukację i rozwój, to od razu nasuwa się pytanie, jaki odsetek rzeczywiście na ten cel by go przeznaczył. Patrząc na poziom świadomości ogółu, niewielki.

      5. Ja czekam z replikatora na moje ulubione delicje tej planety: boczniaki, flądry, ośmiorniczki i mango 🥭

        (Kto nie jadł ośmiorniczek i mango w kRajach południowych, ten nie wie, o czym mówię. Bo te produkty dostępne w Polsce to syf).

      6. O Radku 🌞 oboje skojarzyliśmy z muzyką 😉😘 . Moja „kuchnia” to centrum dowodzenia moim wszechświatem. Jakie replikatory? Święto Kermita i innych Żabć było w zeszłym tygodniu. Jakie ośmiorniczki?? Tawciu chcesz żebym miała horrory na dobranoc 🤣🤣🤣 Wysyłam 🍊🍌 i smacznego.

      7. „Jakie replikatory?”

        Replikatory, Reproduktory, Reptyle, Raptusy, czyli świat idzie z postępem 🤣

        🤣 Do domu, na telefon, przywożą komuś ciepłą Pizzę, Hamburgera, z którego się wszystko wylewa, wraz z surówkami 🥴, Hot-doga z parówką w musztardzie i jakimiś dziwnymi sosami 🤣, lub od razu reproduktora z opalonym ciałem i włosami na żel, który ma na sobie jedwabne majtki lub stringi i wyczynia cuda na kiju, o których się nie śniło akrobatom i futurystom 😁🥴🥴🤣 Tfu! Sodoma i Gomora. Jak tu żyć, kuźwa?! Jak żyć? 🤣🤣🤣

      8. „Krysiu, ile godzin dziennie spędzasz przy garach?…”

        Ja wiem?…, to zależy, ale gdyby uśrednić – może dwie.
        Są dni, że np. podsmażam gotowe pierogi z zamrażarki, lub odgrzewam zawekowaną golonkę w kapuście lub zupę z dyni itp., ale są dni, kiedy przy garach spędzam kilka ładnych godzin, zamieniając półki sklepowe z pełną chemią na półki piwniczne z dużo mniejszą ilością toksyn. Sporo przerabiam letniego zielska na zimowe, w tym zielsko dziko rosnące (pokrzywa, czarny bez, podagrycznik, przytulia i takie tam).

        Lecz podkreślam: jestem wolnym człowiekiem i robię (w zasadzie) tylko to, co sprawia mi przyjemność i satysfakcję.
        Przecież logiczne, że jeśli ktoś nie lubi być przy garach, to nawet niech nie robi tego z obowiązku, bo uczyni sobie i światu więcej szkody, niż pożytku.
        To już lepsze będzie bezpłciowe energetycznie jedzenie spod maszyny fabrycznej niż naenergetyzowane „karą za grzechy” 😀 😀

        Mamy różne upodobania.
        Jeden lubi wąchać fiołki, a inny skarpetki i każdy z nich tworzył będzie peany na cześć swojej przyjemności.

        Argumentowanie bezsensu nielubianych przez nas zajęć tylko stwierdza fakt różnych zapatrywań; nie powiększa sensu naszych przyjemności.

        Świat jest tak cudownie urządzony, że dla swoich preferencji i anty preferencji znajdziemy setki zwolenników.
        Lepiej -tak mi się wydaje, Drogi Tawcio -pożytkować bardziej myśli na współgrające z nami aspekty codzienności, niźli nadmiernie dawać energie dla czegoś, co z nami absolutnie nie rezonuje i co wydaje się bezsensem.

        No, a że jesteśmy tylko ludźmi, to logiczne, że i czasem nasze przyjemności też nas wkurwiają.

        I tu wcale nie wskażę na ułomność ludzką, a raczej na naturalność.
        Człowiek, pomimo, że jest bardzo akomodacyjną istotą i zmiany nie są dla niego problemem, to jednak nawet najbardziej komfortowa zmiana, kiedy nabywa cech stagnacji, marazmu, powtarzalności, staje się zaczynem dla nowych myśli, urozmaiceń, przekształceń itp.

        Nie wiem jak ty, ale ja z ogromnym podziwem przyglądam się ludziom, którzy np. od 15 lat codziennie pokonują tą samą trasę spacerową czy rowerową.
        Ja już po roku, żeby urozmaicić te same wciąż wrażenia, ten sam np. rodzaj spokoju, tę samą możliwość rozmyślań, zaczęłabym chyba chodzić na czworaka albo nosić rower na plecach.

        Czyli dowiedzieć się o tym samym z innej perspektywy….
        Nigdy nie ogląda się filmu tak samo po raz kolejny.
        Wielokrotnie czytana książka odkrywa za każdym razem zupełnie inną głębię.

        Jak to dobrze, że na palecie życia żadna plamka barwy (człowiek) nie powtarza się.
        Dzięki temu uczymy się od siebie najróżniejszych odcieni i kompilacji kolorów.
        Ktoś nami maluje swój obraz, a my swoje postawy rzeźbimy dłutem z pracowni innych.
        I to jest niesamowicie fascynujące!

        Prosze mi wierzyć; właściwe podejście do każdej naszej życiowej codziennej czynności czyni miejsce dla edukacji i rozwoju.
        Wiedza jest tylko oceanicznym wiatrem dla żaglówki zbudowanej z odpowiednich perspektyw.
        To my decydujemy dokąd chcemy płynąć i co czerpać z otwierającego się przed nami bezkresu.

        Miłego!

      9. „Replikatory, Reproduktory, Reptyle, Raptusy, czyli świat idzie z postępem 🤣”

        Radku, dokładnie😜
        Już sam wyraz jest dla mnie „odpychający”, a jeszcze trzeba byłoby to jeść? 🤣🤣😂
        Replika – pytanie, jak odróżnić replikę od podróby? I skąd będziemy mieli pewność, że jest to replika, czy Ktoś nie chce nas oszukać, tworząc podróbkę?

        W 2014 roku już takie pomysły były.

        .https://whatnext.pl/nestle-chce-stworzyc-replikator-zywnosci-ze-star-treka/

        Zdecydowanie – nie- dziękuję, nie mój film i nie moja bajka. Wybieram życie.

  5. Witaj Drogi Sławku
    Jesteśmy RODziną-

    Stare klimaty na Wyspie Wolin –

    -Turystyka i wypoczynek – Legenda Bałtyku

    Reportaż o urokach krajobrazowo-turystycznych
    Wyspy Wolin na polskim zachodnim Wybrzeżu,
    ukazane w świetle legendy o Bałtyku.

    Morze Bałtyckie, krajobrazy wyspy Wolin,
    bogactwo flory i fauny Narodowego Parku Wolińskiego, Świnoujście i plaża w Międzyzdrojach.
    Młodzi ludzie prowadzą wykopaliska archeologiczne.

    Według legendy, PRAdawny Gród Wolin
    został zalany wodą,
    jako kara bogów za złe postępki jego mieszkańców.

    https://cyfrowa.tvp.pl/video/turystyka-i-wypoczynek,legenda-baltyku,58425447

    1. Justyno, mogłabyśmi powiedzieć jaka najczęściej jest pogoda pod koniec września na wybrzeżu, (Międzyzdroje i okolice). Oczywiście nie oczekuję prognozy pogody na nadchodzący wrzesień, ale takigo zarysu, czy przeważnie deszczowo bywało, czy sucho.. czego można się spodziewać. Zanm do tej pory końcówkę czerwca am i wiem, że równie dobrze ponad 30 stopni może być jak 15 i deszcze… O coś takiego mi chodzi.

      Dziękuję z góry.

      1. Przy tej skali manipulacji pogodą, co obecnie, niczego nie można być pewnym. Dopóki gady rządzą Polską, nie odpuszczą do ostatniej sekundy. We wrześniu zbiory, więc pewnie siekną deszczem, by wszystko pogniło, tak jak teraz siekli saharą, by posmażyć młode zawiązki warzyw. Polska zostanie wyzwolona dopiero na samym końcu, więc przed nami najgorsze miesiące w dziejach Ojczyzny.

      2. Manipulują pogodą na potęgę. W moim rejonie ostatnio jest nawet dosyć mokro. Prawie codziennie przelotne deszcze, a wraz z nimi chyba tony chemii, bo rośliny zamiast bujnie rosnąć, marnieją. Już w pierwszych dniach lipca na cukiniach pojawił się mączniak, który zwykle atakował gdzieś w początkach sierpnia. Zgroza.

      3. „Już w pierwszych dniach lipca na cukiniach pojawił się mączniak, który zwykle atakował gdzieś w początkach sierpnia”.

        Kochana Ziarenko, jeśli nie chcesz widzieć mączniaka, to opryskuj i podlewaj swoje warzywa naturalną miksturą: z mleka, wody i drożdży, dwa razy w tygodniu.

        Skład:

        10 litrów wody
        1 litr mleka
        1 kostka drożdży

        U mnie zdaje egzamin na 6-tkę.

        Życzę powodzenia.🙏

      4. Sierpień będzie zdecydowanie cieplejszy i spokojniejszy w kwestii burz, ulew i nawałnic, w porównaniu do lipca.

        Dodatkowo to w sierpniu czekają nas prawdziwe upały.

        Temperatury przekroczą 35 stopni.

        Mała ilość opadów nie oznacza, że nie wystąpią burze i ulewy, ale będzie zdecydowanie spokojniej. 29 mar 2022

        Pogoda nad morzem w sierpniu 2022 – Dziwnow.net

        http://www.xn--dziwnw-fxa.net.pl/

        https://www.ekologia.pl/pogoda/polska/zachodniopomorskie/dziwnow/archiwum,wrzesien,2022

        Trudno prognozować, ale z doświadczenia wiem –
        bywa słonecznie – ciepło aż do połowy października.
        Prognozować nie można w obecnej Dobie..

        Wrzesień-pażdziernik

        Kolorowo-pięknie słonecznie .
        Promenady mienią się
        kolorowymi dywanami usłanych liści.
        Wyjątkowo pięknie.
        Ryba tańsza – noclegi tańsze.
        Kafejki jeszcze czynne. Lodziarnie też.
        Ceny śmigają w dół..
        Za parking nie trzepią kieszeni.. ec-eter

        Plaża cała do dyspozycji .
        Jednym słowem spokój.

        Ps. Nikt z Nas nie jeździ na plażę w sezonie.
        Od września plaża jest nasza/miejscowych…

        Trzeba obserwować

        windy.com

        Jak widać na załączonym obrazku, mamy teraz 16-17° C
        plus wichury i ulewy..

        ZdRawiam Justyna

      5. Aniu kochana, dziękuję. 😘
        Skorzystam z Twojego sposobu. Szukałam informacji w necie i tam głównie mówią o skrzypie. Póki co, zrobiłam więc opryski z wywaru ze skrzypu, a za parę dni dojrzeje już też gnojówka ze skrzypu. Efektów na razie nie widać. Skrzyp może chyba tylko wzmocnić ogólnie rośliny tak, aby lepiej sobie z mączniakiem radziły.

        Czy ta mikstura drożdżowa chroni też ogórki przed mączniakiem rzekomym?

      6. Ziarenko 💏 u mnie wszystko jest zdrowe, a stosuję tylko tą miksturę, żadnych sztucznych chemicznych nawozów i oprysków nie stosuję.

        Marchewka rośnie rzeczywiście jak na przysłowiowych drożdżach, dziś przerywałam, i z tych wyrwanych jutro mam obiadek.

        Ogórki bardzo zdrowe, już pierwsze się kiszą, a cukini nie nadążamy zjadać.

        Czekam tylko z niecierpliwością na czerwone pomidory, narazie tylko koktajlowe dojrzewają.
        Życzę powodzenia i wspaniałych zbiorów, bo co swoje, to zdrowe i wiemy co jemy.😄

      7. Aniu 💏 czyli krótko mówiąc, nie ma lepszej metody, niż napuścić jednego grzyba na drugi 😄😄

        Jeszcze raz dziękuję. Metody sprawdzone są bezcenne. Jutro rano idę zaopatrzyć się w drożdże i mleko, i do dzieła. 🙂
        Ja też nie stosuję żadnej chemii czy sztucznych nawozów. Bez sensu byłoby to robić we własnym ogródku i uprawiać dla siebie takiej jakości warzywa, jakie oferują markety. 😉

      1. Zobaczymy, czy będą dzieci z tego seksu 😄, no i żeby tak we dwóch jednego Polaka dymać. 🤭

    1. to nie tak. Dopływ jest już od jutra zamykany, przez coroczne prace konserwatorskie. Mają trwać bodajże 10 dni (oficjalnie). Problem leży w tym, że jakaś turbina jest tam porzebna… ta ma być w Kanadzie na konserwacji, należy do Siemensa… Kanada miała ją ze względu na sankcje zatrzymać, żeby nie mogła być przesłana do Rosji. Ale Niemcy zrobili oczywiście „wyjątek” i załatwili, z tego co wiem, że Kanada zrobi wyjątek w sakcjach i turbinę dostarczy do Niemiec, a Niemcy do Rosji… ale wzmocni (Kanada) sankcje gospodarcze. Wszyscy pytają, czy Putin po 21 uruchomi przesył gazu przez NS1.

      1. Dziękuję za wyjaśnienie sprawy, Ula. Jak puści, to można powiedzieć, że Putin też się puszcza.

      2. Ula, gas jednak popłynął NS1 znowu działa. Mieliliście rację.

      1. Kiedyś pewnie się upomnę o odbiór nagrody 😁👍👍.

    1. Sękacz Podlaski.
      Mam przerobione.
      Ciasto Naleśnikowe leje się na walec,
      ale Ktoś potrzebny do kręcenia wałkiem.

      1. Witajcie kochani! Ja malutką dygresję w kwestii jedzenia. W audycji u Zygfryda Ciupki z p.Jurkiem Pietrzakiem było powiedziane, że tak zostalismy okrojeni z naszego DNA, że rośliny mają 70% z pierwotnego DNA, zwierzęta mniej, a My to szkoda gadać. Wiec kogo tu zjeść, żeby nie był świadomy? Więc żyjmy normalnie i starajmy się jak najmniej krzywdzić, dziękujmy wszystkim, że nam użyczają swojego awatara na pokarm. To też podobno było uzgodnione z roślinami i zwierzętami, żebyśmy nie wyginęli. Tak przynajmniej wysłuchałam w audycjach u Zygfryda. Może pisze o tym u Ashayany Deane, ale nie potwierdze, bo na razie nie mam czasu czytać. Bo właśnie pracuję, żyby mieć co jeść. Zygfryd bardzo dużo bazuje na Ashayanie.

      1. „Zdecydowanie – nie – dziękuję, nie mój film i nie moja bajka. Wybieram życie”.

        Piękny cytat powyżej, RiS.

        Witajcie.
        Jeszcze jedno moje osobiste przemyślenie odnośnie replikatora. Zapewniam, że nie mam na celu nikogo obrazić, bo temat okazał się być kontrowersyjny. Dużo tu było wpisów odnośnie energii miłości, gdy się przygotowuje samemu posiłki dla rodziny. Fakt, piękna energia, ale gdy się je mięso (sama kiedyś jadłam i moim bliskim również do tej pory przygotowuję), to zastanawia mnie jedna rzecz. Jaka wspaniała energia płynie ze schabowego czy innego mięsa? Czy te zwierzęta idą z radością na ubój? Głowię się też nad roślinami, żeby nie było, im też się skraca życie.

        I odnośnie powyższego cytatu, czyje życie wybieram? Na kogo dziś wypadnie: może kurczaka 🐥 królika 🐇 czy marchewkę ?

        I jak tu przejść ze swoich przyzwyczajeń żywieniowych do wzorcowego odżywiania praną?

      2. Sprawy żywieniowe są kluczowe, newralgiczne,więc najpraktyczniej pozostawić tę kwestię naturalnemu biegowi, bo szelkie napinki (głównie osądy, licytacje, kto „lepszy”, a kto „gorszy”) w tej delikatnej materii tworzą jeszcze większe nieciągłości i zapętlenia niż wcześniej. Wraz z postępem energetycznego procesu Wielkiej Zmiany (pamiętajmy, że jest to proces kosmiczny) sprawy żywieniowe będą się regulowały same. Podam przykład. Moje studia były bardzo wyczerpujące energetycznie: ciąg zajęć od świtu do nocy. Więc ubytki energetyczne nadrabiałem ogromną ilością pożywienia (przy czym moja waga jest od 8 kl. stała). Aż pewnego razu, siedząc sobie nad michą, coś mi do łba szczelyło i w sekundzie zakumiłem pewną oczywistą już nagle oczywistość: żrę o połowę za dużo!…

        No i z dnia na dzień zacząłem żreć o połowę mniej.

        Nie wiem, jak nazwać, co to było: wgląd, rozpoznanie, podszept jaźni?…

        Konkludując: chodzi mi o to, że procesy świadomościowe w temacie żywienia muszą przebiegać samoczynnie, bez napinki. Bo inaczej blokujemy sobie energetycznie (aż do uszkodzenia włącznie) swój układ nerwowy i pokarmowy.

        Zdrowia Wszystkim w Procesie! 🥕🍅🥕🍅🥕🍅

      3. „I jak tu przejść ze swoich przyzwyczajeń żywieniowych do wzorcowego odżywiania praną?”

        Czy to w ogóle jest możliwe dla nas, to jest dla naszych ciał, przy obecnej ich gęstości? Wątpię. To melodia przyszłości, dla następnych pokoleń, jak wiele innych rzeczy, o których pisze Taw.

        I zgadzam się z nim w kwestii diety – nie robić niczego na siłę. Wsłuchać się w potrzeby własnego ciała, zauważyć, co jest na tym etapie dla niego dobre i dać mu to.

        Byłoby oczywiście super, gdyby jeszcze każdemu udało się ograniczyć ilość spożywanego jedzenia i nie zajadać stresu, emocji czy własnych frustracji.
        Póki co, nie mamy wyjścia – coś trzeba jeść. Jeśli ktoś potrzebuje mięsa, to niech to nie będzie mięso ssaków, czyli drób i ryby – stworzenia o niższym poziomie świadomości, bo tak, świnia czy krowa nie idzie z radością na ubój i energia ich strachu kiepsko będzie nam służyć.

        Zostają więc rośliny, których zdolności odczuwania zdecydowanie nie można stawiać na równi z odczuwaniem zwierząt, co powinno ułatwić dokonywanie żywieniowych wyborów. 😉

      4. Droga Ziarno, nie słyszałaś o bretarianach?… 💪😃👍

        Tu wywiad z najsłynniejszym na tej planecie:

        .https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/09/16/odzywianie-swiatlem-nic-prostszego-victor-truviano/

        *

        A tu nasi…

        .https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2017/10/14/przyjdzie-nowych-ludzi-plemie-takich-jeszcze-nie-widziano-matrix-wpada-w-nerwice-w-kontakcie-z-nowym-czlowiekiem/

        *

        Kluczem jest zrozumienie, że istota ludzka na tej specyficznej planecie odżywia się GŁÓWNIE energią z drugiej gęstości, energią ETERyczną.

        Pokarm trzeciogęstościowy jest tylko niekoniecznym dodatkiem.

        Czuję, że muszę częściej o tym pisać.

      5. Masz rację Ziarno.
        Mięso naturalnie wychodzi od kilku lat z naszego jadłospisu, już nie pamiętam, kiedy jadłam schabowego, ale od pewnego czasu jak siekam pietruszkę, to mam takie odczucie, że ją to boli. I jak jem świeże, żywe rośliny, to dziwnie się czuję 😉

      6. Oczywiście, że słyszałam o bretarianach, Tawie. 😉

        Ja o ogóle, a Ty o szczególe. 😀
        Nieliczne wyjątki potwierdzają regułę, tzn. stan rzeczy na tym etapie rozwoju ludzkości. 😉

      7. Ziarno, w pewnym momencie (algorytm przyrostu kuli śnieżnej) proces przyspieszy. I stanie się powszechny. To nie będą już „nieliczne wyjątki”, lecz pospolite ruszenie 😀👍

      8. Już się nie mogę doczekać tego pospolitego ruszenia. 😉

        Albo chociażby dnia, kiedy wejdę do Tawerny, a tu nowy wpis Tawa:

        „Kochani, zaczęły mi wyrastać TRZECIE zęby!” 🤣🤣🤣

      9. A propo wyrastania trzecich zębów 😁 Jakieś przeciążenie na przestrzeni, bo mi odbija i coś takiego stworzyłem w łepetynie 🤣🤣🤣🤣 Ostrzegam, Mocne 🤣🤣🤣🤣

        „Trzecie zęby, włosy i inne atrakcje”

        W czasach ostatecznych wyrosną ludziom trzecie zęby
        Łysym odrosną włosy i bujna czupryna
        Nawet u zdeklarowanego skina
        Wyrosną dodatkowe palce u rąk i u nóg 😲
        Człowiek będzie niczym Bóg 🤔
        Mężczyźni będą mieli aż po dwa penisy 😲
        Jednak ponoć tylko ci pokorni i cisi 🥴
        Pojawi się czwarte oko, a później piąte oko u ludzi
        Świat się z letargu zbudzi
        Ludzie będą latać jak Anioły, bo wyrosną im skrzydła
        Jednak tylko tym co nie będą spożywać bydła 😁🤣🤣🤣

        Rado

      10. Ewolucja gatunku ludzkiego idzie w tę stronę, że każdy będzie miał trochę inną gęstość ciała. Istotom bardziej „plastycznym”, mniej skostniałym, zęby wyrosną dużo wcześniej.

        Ćwiczenie:

        W wolnej chwili (przed snem, tuż po obudzeniu się) warto pomedytować nad słowami: kość, skostniały, kostyczny, kościotrup, kościej, skostniały umysł, skostniałe poglądy…

      11. W czasach ostatecznych wyrosną ludziom trzecie zęby,
        Choć nie będziesz już musiał wkładać strawy do gęby.
        Rano wstaniesz, zaczerpniesz parę haustów prany
        I dzień cały chodził będziesz jak naćpany!🤣🤣🤣

      12. Witajcie.
        Dziękuję za wszystkie komentarze odnośnie odżywiania.
        Wczoraj myśl przyszła sama do głowy i nie dawała spokoju.

        RiS, współczuję widoku (nie umiem wyzbyć się ze swojej głowy moich, już nieżyjących, zwierząt), przytulam z całych sił ❤.

        Sławku, piękna budowla, masz wielki talent, ja bym chętnie zamieszkała w takim okrągłym drewnianym domu.

        Radku, Twoja poezja doprowadza do łez 😂, jak zwykle wspaniały rym.

        Wesołego i roztańczonego weekendu życzę.

      13. „Anna Połupan twierdzi, że w Krainie Trzecie Zęby wyrastają Surojadom”.

        Dla pani Polupan nie wyrosly; Sama sie przyznala z zalem;

        Twierdzi, ale po latach poszukiwan (a wielu szukalo i pytalo po blogach i stronach Y Tuba) nikt nie znalazl jakiegos swiadka.

        A ona nie podala takowegoz.
        Ale moze nie chca sie pokazywac ??? 😉

      14. Warto bylo 🙂 Warto jest !

        Znow na chwile zagladam.
        I ! trafiam na ta piesn !

        Siedem Bram – Sati Sauri (Official Music Video)

        Dedykuje Tawernie 🙂

        Kilkanascie lat temu na chodniku wielkiego miasta skromnie wygladajacy Afrykanin w pewnym juz wieku idacy z naprzeciwnej strony, zatrzymal sie i powiedzial do mnie : Doszla Pani !

        A ja Go pytam :
        Doszlam, ale gdzie ?

        A On na to : doszla Pani do SIODMEJ BRAMY !
        Nieraz o tym myslalam. Potem na lata zapomnialam o tym spotkaniu.

        I oto dzisiaj POWRACA pod postacia tej piesni na YT.
        Blogoslawie Medrca Poslannika kimkolwiek jest i gdziekolwiek dzisiaj jest. ❤

        Od trzech dni wystawilam na parapet duzy krysztal na promienie Slonca (troche mniejszy niz ten na filmie, ale spory…)
        A wczoraj rano dolozylam duzy amatyst.

        Krysztaly leza na duzej muszli podpartej krzemieniem i drewnem; Na muszli jest tez branzoleta z dymnego krysztalu i korale z lodowego krysztalu. Obok stoi doniczka z Rozencem, Belledonna i ziolem, ktorego duzo po ogrodach (te dwa ziola same sie zasialy), ale nie wiem, jak sie nazywa.

        Obok jest tez doniczka z "ogniskiem".

        Tak jakos samoczynnie sie zrobilo… I wyszedl Magiczny Ogrod.

      1. Kwiatowa Panienka pisze:
        ” … już nie pamiętam, kiedy jadłam schabowego, ale od pewnego czasu jak siekam pietruszkę, to mam takie odczucie, że ją to boli. I jak jem świeże żywe rośliny, to dziwnie się czuję…”

        Zaprzestając jedzenia mięsa zwierząt, stajemy się bardziej wrażliwsi.
        Pozbywamy się „poczucia winy” w kontekście coraz szerzej nagłaśnianych informacji o tym, że zwierzęta odczuwają jak człowiek, mają duszę podobną do człowieka, myślą podobnie.

        Pomijam tu pro lub anty zdrowotne spożywanie zwierząt (drobiu, wieprzowiny, ryb i innych zwierząt zwanych owocami morza, a poruszam kwestię odbioru wewnętrznego – co myślę=>tym jestem.

        Z chwilą, kiedy posilamy się już tylko roślinami, zaczynamy się zastanawiać dalej: czy przysłowiowa marchewka i kapusta zbudowane z tych samych, co zwierzęta pierwiastków (atomy, energia) nie są też istotami przejawiającymi życie, w którym też zachodzą procesy myślowe.

        „Przed kilku laty japończyk Masaru Emoto w wyniku swoich eksperymentów odkrył, że woda reaguje na nasze myśli i słowa oraz że potrafi je odzwierciedlić”.

        A więc wszystko, co zawiera w sobie wodę – ziarno, marchewka, ziemniak, zioła -myśli lub przynajmniej odpowiednio zwibrowane cząsteczki wody w naszym organizmie wysyłają konfigurującą energię dla wody w każdym żywym organizmie.

        Czy nie jest to tym samym, że my odpowiednią myślą konfigurujemy wodę w naszym ciele, np. pozytywną myślą zmieniamy samopoczucie na lepsze?

        Roślina nie tylko odpowiada, zmieniając swój wibracyjny poziom.

        Rośliny „cieszą się”. Tawcio tańczył, a listowie drzew zaczęło drgać przy bezwietrznej pogodzie. Powiedziałam kiedyś „kocham cię” (takie spontaniczne) do jabłoni – przez chwilę wszystkie jej liście zaczęły drgać, jakby ktoś nimi potrząsał. Zero wiatru.

        Rośliny „boją się”. Wynalazca wariografu podłączył do niego (tak z ciekawości) doniczkową roślinę, po czym TYLKO POMYŚLAŁ!, że zbliży do niej płomień zapalniczki. Wskaźniki wariografu zaczęły „szaleć”.

        Zwierzęta myślą i czują, bo to widzimy.
        Odczuwanie i myślenie roślin uznajemy za nieobecne, bo dopiero jest odkrywane.
        Skoro odczuwanie i myślenie jest atrybutem życia, to człowiek, zwierzę i roślina są w pewnym aspekcie takim samym ŻYCIEM.

        Nasza Kwiatowa Panienka jest Przykładem Człowieka, który zaczyna odbierać pewne wibracje od roślin jako żywych istot.

        Jakie będzie nasze następne odczuwanie i myślenie?
        Co z tym fantem zrobimy, żeby nie popaść w obłęd?
        I co dalej?
        Mięso przestajemy spożywać tylko dlatego, że widać cierpienie, a rośliny i owszem mamy jeść tylko dlatego, że tych cierpień nasz mózg nie odbiera?
        (podkreślę jeszcze raz: pomijam zdrowotność i szkodliwość mięsa, jajka i marchewki)

        Abyśmy nie popadli w obłęd mentalny (praną będziemy się wszyscy odżywiać za sto wcieleń), jedynym wyjściem jest racjonalna równowaga.

        I tu w „zbawienny” sukurs przychodzi Babcia Marysia, nakreślając wypowiedzi z programu Zygfryda Ciupki:

        ” … zostalismy okrojeni z naszego DNA, że rośliny mają 70% z pierwotnego DNA, zwierzęta mniej, a My to szkoda gadać. Wiec kogo tu zjeść, żeby nie był świadomy? Więc żyjmy normalnie i starajmy się jak najmniej krzywdzić, dziękujmy wszystkim, że nam użyczają swojego awatara na pokarm. To też podobno było uzgodnione z roślinami i zwierzętami, żebyśmy nie wyginęli”…

        Czy to tylko teoria, czy fakt, jak ten, że betonem się nie najemy?
        O przepraszam! w betonie też jest woda!
        Poczekajmy aż wyschnie :), będzie pewność, że nie jest życiem! 🙂

        Ech…, ilu nas ludzi, tyle myśli i przekonań na daną chwilę…
        A co na to wszystko Fauna i Flora?
        Czy u nich kura zjadająca ziarno to życie, a jajko już nie?
        Czy ciepłe mleczko od krowy jest życiem, a już jogurcik z taśmy nim nie jest?
        Czysty cyrk… 🙂 🙂

        Zgodnie ze słowami naszej nieocenionej Babci Marysi:
        Żyjmy normalnie!

        Miłego!

      2. „Praną będziemy się wszyscy odżywiać za sto wcieleń”.

        Krysiu z Lasu, praną odżywiamy się wszyscy już od urodzenia, gdyż podstawową energię życia czerpiemy właśnie z drugiej gęstości (prana, eter). Pożywienie z trzeciej gęstości jest tylko skromnym – powtórzę – skromnym uzupełnieniem pokarmu z drugiej gęstości. Niestety nie wiemy o tym, bo matrix nas tego celowo nie uczy.

        WSZYSCY

        JESTEŚMY

        BRETARIANAMI 🔆

        *

        Sęk w tym, że obecnie prana na skutek dewastacyjnej, łupieżczej polityki gadziego okupanta jest bardzo niskiej jakości. W związku z tym musimy posiłkować się posiłkami z trzeciej gęstości. Ale i tak jest to ułamek procenta całości wsadu energetycznego. Dowód: można mieć mnóstwo sił i doskonale czuć się nawet po 10 dniach niejedzenia. Jest w Tawernie kilka istot, które praktykują zdrowotne głodówki 🙂

      3. „praną odżywiamy się wszyscy już od urodzenia”

        I wszystko jasne.

        Przypomniało mi się, że moje dziecko bardzo mało jadło, do ósmego roku życia. Wszystkie Rodowe ciocie, babcie, prababcie (nawet się przytrafiły), udzielały mi milion wskazówek, co dawać dziecku do jedzenia. I było gadanie, że anemii lub anoreksji się nabawi. Przynosiły jakieś witaminy w płynie na poprawę apetytu.
        A dziecko prawie nie jadło, częściej piło, bardzo mało spało, a jak rozsadzała je energia, się nie mówi.
        Szkoda, że wtedy tego nie wiedziałam, dużo stresu by mi to zaoszczędziło.

      4. To jest jedna z Największych Tajemnic Matrixa (na szczęście Tajne Archiwum jest po to, by tajemnice odtajniać 🤣🤣🤣🤣), gdyż programistom matrixa chodziło o to, by zapiąć całą populację w niekończący się konsumizm.

        Obok paradygmatu Lichwy, Konsumpcjonizm to podstawa niewolnictwa na tej planecie.

      5. Dziękuję Krysiu za Twój komentarz.
        Jak się tak zastanowię, to rzeczywiście, odkąd zwracam uwagę na to, co jem (w miarę zdrowe produkty kupowane jak najczęściej od producentów na bazarze), i skupiam się na oddechu podczas różnych ćwiczeń, łącznie z oddychaniem po kwadracie (wdech, wstrzymanie, wydech, wstrzymanie) przed zaśnieciem, jak mam z tym problem, zdecydowanie mniej jem. Nie tak, jak pisała Anamika (szkoda, że nie komentuje), ale zauważalnie mniej.

        To, co TAW pisze o bretarianizmie, potwierdza się w życiu. Przynajmniej moim 🙂

      6. Musimy wyprojektować nowe słowo, bo „bretarianizm” uruchamia społeczny obłęd, jest zbyt negatywnie nacechowane emocjonalnie. W ogóle wszelkie „-izmy” kojarzą się z ideologiami, gdy tymczasem nie o żadne ideologie tu idzie, a o rzecz Bardzo Praktyczną:

        zminimalizowanie ryzyka zatruć…

      7. „Obok paradygmatu Lichwy, Konsumpcjonizm to podstawa niewolnictwa na tej planecie”.

        Gdy pierwszy raz usłyszałam o Bretarianach, to pierwsze, co przyszło mi na myśl, to to, że Ci ludzie są naprawdę wolni .

      8. „Musimy wyprojektować”

        Ja to nie musze, ale jesli zechce, to (ty TAWie znasz moc dzialania, jesli przystapie do tego dzialania 😉 )

        „projekt” zastapie „obrazowanie”
        I jesli zechce 😉 (bo nie „musze” ) 😉 , to sie zobrazuje i stanie sie.

        Wystarczy 2 – 5 lat…..

        I Ty TAWie wiesz, ze tak jest.

        A najwazniejsza jest dyskrecja, skromne, ciche dzialanie.

        Zauwazam, ze w tym czasie, im skromniejsze i cichsze dzialania, tym skuteczniejsze owoce.

      9. Tak, jest nawet takie powiedzenie: Lepiej ciszej, by diabeł nie usłyszał 😉

        A Rosjanie: Tisze jediesz, dal’sze budiesz 😉

        *

        „wyprojektować” – w systemie zachodniej Wedy, zwanym Human Design, występuje typ osobowości zwany Projektor. Wg tego systemu ja jestem projektorem. Stąd świadome użycie tego słowa (tu będziemy się zawsze różnić, bo ja, wbrew wszelkim kanonom Jedynie Słusznej Racji, od zawsze uwielbiam obce słowa 😉).

        *

        A „musimy”, bo taka jest konieczność dziejowa 😉 I ma to zrobić Tawerna. Bo jak nie my, to kto? I jak nie teraz, to kiedy? 🤣🤣🤣🤣

      10. „I ma to zrobić Tawerna”.

        Ja juz dawno jestem poza tawerna.

        Chociaz duza czesc Zycia tu zostawiam… i zostawilam. zrobilam ogromna prace.
        Ziarno zasiane dalo juz przeogromne plony. I dalej rosnie.
        Porozmawiamy przy ognisku.
        A Zycie Mocne Jest.

        A bywam tu jak i gdzie indziej bywam.

  6. „Nic wyskokowego nie piłam”

    😁 Ja również się „dobrze prowadzę” 🤣 Grzecznie piję sobie herbatę, i patrzę w niebo uduchowionym wzrokiem 🤣🤣🤣 Patrzę na chmury, na ptactwo wszelakie, które sobie lata 🤣, śpiewa i dokazuje 🤣 Serce me wypełnia spokój. Oczy jasne, Radosne, pełne dobroci i zrozumienia dla wszelkiego stworzenia 🤣, a włosy bujne. Po prostu ugrzeczniony facet, który kocha 🤣 😛

    1. „Praną będziemy się wszyscy odżywiać za sto wcieleń”.

      Krysiu z Lasu, praną odżywiamy się wszyscy już od urodzenia, …”

      Tak, tak. W moim zdaniu nawiasowym zamiast „praną” winno być „samą praną”, „wyłącznie praną”. To miałam na myśli.

      Jak to cza dokładnie sie wysławiać, bo zaraz Wszechwidzące Czcigodne Oko… 🙂 😀

      Ale to się niebawem skończy.
      Już za kilka miesięcy będziemy wszyscy dokładnie czytać w swoich myślach i aszybki słowne będą bez znaczenia.

      Boże, jakiż ludzki świat byłby cudowny, gdybyśmy znali swoje myśli!
      Bardzo szybko wyzbylibyśmy się zawiści, zazdrości, pychy itp. :

      „Dzień dobry drogi sąsiedzie, jak tam zdróweńko u szanownych państwa?”, a w myślach: „no patrz!, cholera se kupiła nowy samochód!, znowu ludzi w zakładzie okradła!” 😀 😀 😀 😀

      Czemu zwierzęta dbają jedynie o swój rewir, ale nie prowadzą, tak jak durny człowiek, non stop wściekłych, wyniszczających wojen?
      Bo znają wzajemnie swoje myśli…
      Takie wieloryby to się komunikują i wyczuwają po przeciwnych stronach globu!

      Są wśród ludzi jednostki rozmawiające ze sobą na duże odległości myślami.
      Ale to albo relikt dawnej przeszłości, albo znak, że moooże kiedyś człowiek dowie się o swoich mocach i będzie w tym kierunku edukowany…

      Ja na razie względnie dobrze dogaduję się bez słów z ……..psem 🙂
      I odnoszę wrażenie, że to on jest mistrzem w sczytywaniu moich myśli i zamiarów.

      Dlaczego człowiek nazywa źwirzorów głupszymi od niego?
      Bo są mądrzejsze.

      Miłego!
      Naprawdę! 🙂 🙂

      1. Krysiu, to nie była polemika, tylko mój umysł działa tak, że na bazie inspirujących komentarzy wyewoluowanych Komentatorów otwierają mi się kolejne zipy ważnych treści do podania na niezwykle chłonną teraz przestrzeń. Kilka dni temu napisałem, że „treści żołądkowe” będą teraz bardzo buzowały 🤣🤣🤣🤣

        Więc idziemy za ciosem i kodujemy przestrzeń pod nowy paradygmat 💪😃👍

  7. Mam dzisiaj spotkanie RODzinne. Moja Mama dzisiaj w końcu, po latach pochwaliła mojego Tatę, za to co robi. Przez wiele lat Go krytykowała (nawet przy mnie i przy mojej Siostrze) i umniejszała mu (co mi jako Synowi się nie podobało). Ojciec, jaki jest to jest, ale ma również sporo zalet i w sytuacjach trudnych dla RODziny można było na Tatę liczyć:-) Dlatego ja Tatę rozumiem w wielu sprawach. Nie miał łatwego dzieciństwa, bo w dzieciństwie nie miał przy sobie Ojca (TAW zna sprawę, bo rozmawialiśmy kiedyś na telefon). Tata mi mówił, że dzieciaki na wsi się śmiały, że jest bez Ojca i tylko ma Mamę.

    Pomimo wszystko jestem Dumny z Taty, bo zdobył wyższe wykształcenie i zna się na wielu rzeczach. Jest też zdolny i potrafi wszystko naprawić. Mojej Siostrze dużo rzeczy w mieszkaniu naprawił, dzięki czemu nie musiała w Warszawie wzywać tzw. fachowców. Tata ma też „otwarty umysł”, co jest Piękną Zaletą. Mogę z Nim rozmawiać o UFO , o paranormalnych zjawiskach, o sztukach walki, o sprawach damsko-mękich. Lubi też chodzić ze mną do lasu:-)

    1. „Krysiu, to nie była polemika, tylko mój umysł działa tak, że na bazie inspirujących komentarzy wyewoluowanych Komentatorów otwierają mi się kolejne zipy ważnych treści…”

      No widzisz, Tawcio, a baba zawsze uczepi się gałęzi na wpół zanurzonej w strumieniu i jeszcze wołać będzie o pomoc, co to niby niechcący się o nią zahaczyła, albo jeszcze lepiej: że coś ją złapało i ciągnie pod prąd!

      „zipy ważnych treści” – cuś ci, Tawcio, zżarło literki, czy te zipy to taka podlaska gwara?

      No mówię, że mię coś wciąga!

      1. „ZIP-y to gwara informatyczna, chodzi o zzipowane pliki do rozzipowania 🤣🤣🤣🤣”.

        Ach, rozumiem!, i jak się domyślam, jest to bardzo ciężka, mozolna robota, po której się ledwo zipie, stąd ten neologizm gwarowy…

        Miłej niedzieli!

  8. Witaj ! Chciałabym Cię prosić o pomoc, lub kogoś kto być może znajduję się w podobnej sytuacji. Mianowicie, za chwilę będę miała 2 dziecko tzw. wolne- bezpeselowe, nie zarejestrowane w systemie, jednakowoż z proklamacją życia, podpisami i odciskami świadków, iż są żywymi istotami, pragnę dla nich, aby mogły podróżować w tym dziwnym świecie, a ja razem z nimi, więc zależy mi aby takie ewentualne „pozwolenie” watykańskie, uzyskać, dla zwyczajnie swobody przemieszczania się, poza granice „RP” . Zaczynam się rozeznawać w temacie, lubię pisać pisma, posiadam deklaracje życia itd, ale z takim przypadkiem jeszcze również nie miałam doczynienia, dla siebie również chciałabym uznanie mnie jako żywego człowieka, poprzez nieistniejące instytucje, ponieważ w sercu, mam to już głęboko poczucie, od zawsze, zacznę od filmu z Pauliną, a chętnych pomocy, proszę o jakże cenne wskazówki . Pozdrawiam całym ❤

    1. No właśnie to jest to rozdwojenie istoty ludzkiej w Okresie Przejściowym. Ludzie chcą rodzić poza systemem, ale brać 500+ od Systemu i podróżować w systemie. Ze mną w tych tematach nie porozmawiasz, bo mnie żadne glejty watykańskie ani jakiekolwiek inne nie są do niczego potrzebne. Nie będę przed osłem udowadniał, że nie jestem wielbłądem. Niepodległość i Suwerenność nosi się w sercu, a nie na papierze. Co z tego, że ktoś kupi sobie za ciężkie pieniądze glejt Żywego Człowieka, gdy w praktyce to nie działa, bo następnego dnia pobije go niemiecka policja, ukradnie mu zwierzęta domowe, zabierze buty, zamknie nagiego w zimnej celi bez toalety i puści bosego 10 km do domu?! A w domu już czekają wymienione przez służby zamki.

      I jeszcze tej samej nocy wyświetlą mu „Jezusa” emanującego „bezwarunkową miłością” – i ofiara jest ugotowana (to się nazywa „wrogie przejęcie” na bazie traumy).

      Tak to działa w praktyce. A więc nie działa.

      *

      Błogo Sławię Nowemu Życiu 🌄🏞🍯🌱

      1. Czyli w praktyce – nic uzyskanie tego pisma z Watykanu realnie nie daje w rzeczywistości. 🙂

        Pokierowałam się błędnie za tym,
        tj. tą akcją ważności tego dokumentu jako coś wnoszącego do systemu w postaci zauważenia równości – równości istot na całym globie poprzez otrzymanie tego pierwszego potwierdzenia ze strony papieża w kierunku Zygfryda.

        Ja również postrzegam to w ten sposób, że nie potrzebuję papieru, ani podróżować na prawach systemu z dzieckiem akurat, ponieważ nie widzę na dziś dzień takiej potrzeby, ani by uzyskiwać jakichś danin typu 500+. Miałam poczucie jedynie, że jednak tworzymy jakiś „nowy świat” prawa życia, ale on najwyraźniej, tak jak napisałeś,
        zawiera się w sercu, i idąc tym tropem, nie ma wyższej władzy, zarówno w mym sercu, jak i umyśle, i cokolwiek kolektyw ma do zaoferowania ze sfery zastraszeń i lęków, poprzez to ugruntowanie się w prawdzie, nie dotyczy mnie ani moich bliskich, mimo tych założeń, że jednak jakaś władza nad nami jest z zewnątrz wypływająca poprzez systemowe zagrywki i według ich postępowania, tj. im podleganiu, energii walki czy udowadniania właśnie, że się wielblądem jest lub nie jest. Prawa umysłu i życia (boga, świadomości) są na szczęście perfekcyjne w swym istnieniu.
        Dziękuję zatem za wypowiedzi i utwierdzenie mnie, że Boskie zasady są nadrzędnym prawem, i nie mam się czym zatem zajmować w tym temacie. ❤

    2. Masz SERCE, więc patrz sercem, a oczy, uszy i rozum niech są Jego sługami, czyli pomoc-nikami, dopiero tak ustawionej ISTOTY ISKIERKI ŹRÓDŁA nikt i nic nie jest w STANIE niczym omamić.

      Bo SERCE to przecież najpiękniejsze SŁOWO, jak śpiewała Irena Santor, i najważniejsze miejsce w NAS, gdzie powinniśmy przebywać całymi dniami.

      Nawet gotując i przyrządzając posiłki, róbmy to z głębi serca, a wtedy i przypalona potrawa smaczną będzie dla nas.😄

      Tak mało czasem jest w Nas MIŁOŚCI, a czasem tak dużo ZŁOŚCI.

      A i przysłowie mówi, że „szczęście w domu gości wciąż, gdy pomaga żonie mąż”.

      Żyjmy więc codziennie, tak jak nam dyktuje Nasze Serce, a będziemy się pławić w szczęściu i radości.💓

      1. „Pewna znana firma od dwóch tysięcy lat zwodzi niewolników podobnymi tekstami – i co z tego wyniknęło w praktyce?…”

        W punkt! Ta firma (wiemy, o kogo chodzi) tak działa. Ludzie od pokoleń modlą się o Pokój na świecie (leżą krzyżem, klęczą, modlą się), ale Pokoju nie ma. Co z tego, że są jakieś cuda, bo ktoś został uzdrowiony i zaczął chodzić (wcześniej jeździł na wózku inwalidzkim lub chodził o kulach). Ludzie wtedy często mówią, że to Matka Boska go uzdrowiła, Jezus Chrystus, czy Jan Paweł 2. To właśnie na tym polega gra, „egregorowy syndrom” i placebo, aby zdobyć wyznawców.

        Katolicy często podają argument cudów/uzdrowień, ale ja im odpowiadałem, że Prawdziwym Cudem będzie Pokój na świecie. Cuda czy opętania demoniczne, to taka gra „w dobrego policjanta i złego policjanta”. Nie kwestionuję opętań i znałem kiedyś kobietę, która była świadkiem opętania. Jednak tej firmie szatan, jako oponent Boga, jest na rękę, bo dzięki temu mogą podtrzymywać egregora katolickiego. Bez szatana KK by już dawno upadł:-) Firma na tym jedzie od pokoleń. Bóg i szatan, dobro i zło, jest na rękę tej firmie, bo dzięki temu funkcjonują. Na Wołyniu biedni Ludzie być może też wzywali Jezusa na ratunek, aby ich uratował. Na wojnach, rzeziach, w obozach koncentracyjnych sądzę, że Ludzie wzywali Matkę Boską, Jezusa Chrystusa itp.

      2. Tak, celem wszystkich religii jest zarządzanie niewolnikiem poprzez kreowanie mu świata dualnego, świata walki i zmagań. Niewolnik przyjmuje tak wykreowany świat za swój – i już jest udupiony: zaczyna walczyć z wytworami własnego umysłu.

      3. Tak to czuję SłowiAnko również, na głębokim poziomie, jest to ostateczna prawda,
        i z niej JESTEŚMY prawdziwie świadomi siebie
        – wolności -prawdy i wieczności
        ponad świat, nawet w nim, bo i tak prawda jest wszędzie,
        poza energią walki i niesprawiedliwości, pomimo że w niej, – paradoksalnie,
        wiedząc że każde doświadczenie ma sens totalnie dla naszej istoty by mogła czuć, siebie – wolność od wszystkiego
        pomimo pozornego zniewolenia i by mogła rozpoznać siebie,
        a rozwiązania zawsze przychodzą,
        najlepsze na miarę naszego jestestwa tu doświadczanego .

        Z wdzięcznością za potwierdzenie, że JESTEŚ, tu
        i TObie również, Zygfrydzie,
        za kierunek do ariana, – kiedyś mi się gdzieś przewinął, teraz również potwierdziłeś, że nie bez powodu,
        i tam też wrócę, dziękuję za uwagę i odpowiedzi .

      4. Nazywam wszelkie przymusy nerwicą natręctw..
        Paskudztwo z którego trudno wyjść.

        Obok tzw. religii dolazły – dopełzły gorsze natręctwa.
        Ciężko żyć z takim obciążnikiem ..

        Lepiej jest odpoczywać -wylegiwać obok tego ustrojstwa ..
        Walka trudna i wyczerpująca jak ze wszystkimi nałogami.

      5. Może się okazać, że innych wrogów nie ma, jak te wytworzone przez własny umysł.
        Kto się broni, ten jest atakowany. Czemu?
        Boję się czegoś, widma i wiarą stwarzam coś co mnie zaatakuje. Mając tą wiarę, obawę o atak, przystępuję do obrony.
        Dlatego gdy się bronię, zbroję, tworzę fortyfikacje, zabezpieczam glejtami potwierdzającymi moją niezależność względem systemu. Mogę się bać systemu i w tym samym czasie wytwarzać dla siebie doświadczenie ataku na siebie przez ten system.

        Dlaczego kraje neutralne nie są napadanie?
        Mówią, chcesz pokoju, szykuj się do wojny, zbrój się – no i przychodzi wojna a pomysłodawcy mówią – widzicie, dobrze żeśmy się zbroili.
        Budda walczył z demonem a ten rósł. Gdy zrozumiał że sam go tworzy, odwrócił się do niego i ten znikł.

        Tak, sami tworzymy swoich wrogów a walcząc z nimi albo broniąc się przed nimi, zasilamy to zjawisko własną energią dając mu uwagę.
        A gdy dochodzimy do momentu w którym uświadamiamy sobie, że ci wrogowie są naszymi myślami… Chm, prawda cię wyzwoli 🙂

      6. Nie rozumiałem czemu czuję odpychanie gdy była mowa o dowodach II RP albo glejtach suwerena czy jakichś poświadczeniach od Watykanu.
        Teraz wiem. Bym mógł mieć zaświadczenie od wroga, muszę go sobie najpierw wytworzyć, nadać znaczenie jemu w swoje życie.
        A ile razy wpadam w taką pułapkę, 99,9% swego czasu?

        Łej, wiecie co zobaczyłem? Pomyślałem sobie jakby to było, gdyby ludzie np w Polsce zaczęli się zachowywać jakby nie istniały zakazy i nakazy kliki. Nie mam na myśli róbota co chceta, bo wiedząc że wszystko robimy sobie i co zrobimy komuś to wróci do nas. Myślę o życiu w poszanowaniu wszelkiego Życia a jednocześnie nie zwracamiu uwagi na urojone zapędy władcze jakichś ludzi. Nie do ogarnięcia.

        I tutaj przychodzi mi myśl, która pojawiała się już kilka razy i której ostatnio dostałem potwierdzenie.
        Nie dostaniemy wolności ot tak sobie. Tak jak to sobie wcześniej myślałem, że wejdę w wysokie wibracje i rządcy się uśmiechną i pozwolą albo ich sparaliżuje i padną. Nie, oni mogą krzyczeć, zakazywać i straszyć i posuwać się do totalnie obłąkańczych wybryków a nasza próba bohatera będzie taka, że mimo gróźb i próśb, będziemy robić swoje, co nam w duszy zagra. To będzie coś takiego wielkiego i znaczącego, że aż och i mogą dziać się róóóżne rzeczy. W sumie to już się zaczęło i może nabierać na sile, fiu fiu.

      7. „Nie, oni mogą krzyczeć, zakazywać i straszyć, i posuwać się do totalnie obłąkańczych wybryków, a nasza próba bohatera będzie taka, że mimo gróźb i próśb, będziemy robić swoje, co nam w duszy zagra. To będzie coś takiego wielkiego i znaczącego, że aż och i mogą dziać się róóóżne rzeczy. W sumie to już się zaczęło i może nabierać na sile, fiu fiu”.

        Sławku, też tak uważam. Robię swoje, pomimo tego, że zewsząd ostatnio słyszę katastroficzne wizje i narzekania/utyskiwania Ludzi. Dobry humor i optymizm mam cały czas. Jakąś „ciemną stronę” też mam, ale Wiem, że jest powodem złych doświadczeń z przeszłości. Ostatnio stałem się radykalny i już nie chce się cofać. Zbyt dużo zrobiłem ze sobą, aby teraz zawrócić.

        Sławku, Tobie życzę jak najlepiej (pomimo tego, że na blogu „skakaliśmy” do siebie kiedyś). Nic do Ciebie nie mam (lubię Ciebie bardzo, przyznaję. Masz swoje zdanie i mi się to cholernie podoba. Uważam to za zaletę, zwłaszcza w tych czasach) i tak samo jak z TAWem miałem ostre „starcia” (też poza blogiem), staram się zrozumieć i uszanować odmienne od mojego zdanie.
        Mam swoje wglądy, tak jak każdy z Nas tutaj. Każdy z Nas niektóre rzeczy widzi inaczej, ale nieprzypadkowo spotkaliśmy się na tym blogu.

        Radek

  9. TAW – mnie to wkurwiało od dziecka i wkurwia coraz mocniej, ile czasu marnuje na takie rzeczy, jak obsluga fizyczna tego skafandra.
    To juz sie zaczyna od ubierania sie, mycia…

    Robienie kupy to jedna z najbardziej ponizajacych funkcji naszego organizmu.

    Przygotowanie jedzenia – tutaj czesciowo mamy szanse to gownojedzenie zaprogramowac na nam przyjazne. W czasie tego wlasnie gotowania mozna bardzo wplynac na strukture tego, co ma w sobie wode. Takze w obliczu tego jakie teraz mamy zasyfione podstawowe produkty, to jeszcze mozna sobie usensowic te czynnosci.

    Matrix nie chce, zebys mial czas i byl kreatywny. Zapierdalac i nie myslec, nie pytac i tuz przed emeryturka zylka pynka.

    1. Kiedy nie jadłem miesiąc, tak się przyzwyczaiłem przez tyle dni do nie jedzenia i wydalania, a nawet nie pocenia się i nie tak częstego przez to mycia, że dopiero po powrocie znów do tych czynności, je zauważyłem i jak bardzo stały się uciążliwe, zajmujące czas. Mówiłem wtedy do znajomych, że nie potrzebna byłaby kuchnia, kibel w mieszkaniu, a także większość prac związanych z produkcją pożywienia, kupowaniem garów, słoików, sztućce i tysiące innych wynalazków, obciążaczy.
      Rybka zdaje sobie sprawę z tego, czym jest woda, dopiero gdy ją opuści i do niej wróci. I dla samego takiego zauważenia tych rzeczy warto było miesiąc nie jeść.

      Innym razem straciłem świadomość istnienia ciała, w ogóle tego świata i swej osobowośi. Testowałem wtedy różne substancje zmieniające świadomość. Kiedy dochodziłem do siebie, patrząc na idącego kolegę, zachciało mi się płakać, gdy docierało do mnie, że jestem uwięziony w tym czymś zwanym ciałem i podlegam wszystkim ograniczeniom z tym związanym.

      Wczoraj usłyszałem niemal to samo „nie oszukujemy się, ciało zawsze będzie więzieniem”.
      Rany, a ludzie płaczą na myśl, że kiedyś opuszczą to więzienie i mówią na to śmierć.

      1. Boja sie strasznie tej „śmierci” w dodatku. To wynika z takiego wlasnie stanu swiadomosci.
        Jak sie testuje takie odmienne stany swiadomosci, istnieje spore ryzyko zalamania sie. Tylko na odpowiednim poziomie swiadomosci takie rzeczy.
        Jak sie czules, jak nie jadles miesiac? Piles duzo plynow?

      2. Czułem się rewelacyjnie. Rozpierała mnie energia. Częściowo fizycznie, a później metabolizm ciała zwalniał, ale lekkość i czystość umysłu nie do opisania. Z chwilą wracania do jedzenia miałem dosłownie uczucie zanurzania umysłu w smołę, takiego spowolnienia i obciążenia, ciemnienia. Nie potrzebowałem dużo snu. Robiłem notatki, nauczyłem się piec chleby i robić wina i sery, haha, no na głodówce.

        Miałem w życiu dwie takie dłuższe, 35 i 41 dni, i wcale nie chciało mi się jeść. Mogłem wtedy stać przy grach i gotować, a później patrzeć na ludzi, jak to jedzą i cieszyć się tym widokiem, a mnie nie ciągnęło do jedzenia.

        Później próbowałem powtórzyć i nie mogłem. Nie wiem, co się stało. Teraz jest inaczej. Wcześniej po 3 dniach puszczała blokada i głód mijał i ciało jakby przełączało się na odżywianie złogami i zapasami z ciała. Teraz mogę nie jeść od 1 do 7 dni i ten stan niejedzenia wydłużał mi się w taki sposób, że nie chce mi się jeść pierwszego dnia, drugiego, nawet do piątego i przychodzi moment, gdzie łapie mnie głód i tak jak ostatnio, po pięciu dniach zaczynam jeść i normalnie, bez okresów przejściowych.

        Co do picia płynów, piłem czystą przegotowaną wodę, żadnych soków, wody gazowanej i w ilości, jakiej mi się chciało, nie narzucałem sobie konkretnych porcji dziennych.

        Wtedy po tych dłuższych głodówkach zainteresowałem się bretarianizmem i byłem tym zafascynowany, ale jestem uzależniony od smaków, a i jak się napracuję fizycznie, to bym konia z kopytami zjadł.

        Nie wiem, jak to jest, ale podobno coś innego nas odżywia. Nas, czyli kogo, Duszę? Czy ciało też?

      3. Główną energię życiową czerpiemy z drugiej gęstości (prana), nie z pożywienia stałego (trzecia gęstość).

        Gdyby okupant nie wychędożył naszej przepięknej planety ze Starożytnych Drzew, moglibyśmy nic nie jeść, bo Prana byłaby tutaj tak gęsta, że można by ją było niemal kroić nożem. Okupant doskonale wiedział, co robi. I robi to do dziś.

        (Właściwym Oddychaniem można wycisnąć z przestrzeni maksimum prany, ale to temat rzeka).

      4. Ja odczuwam głód światła, mam czasami taką ogromną chęć wyjścia z domu na światło dzienne, by się nim nasycić, to podobne do odczuwania „głodu” przestrzeni, nie umiem tego nazwać słowami – potrafię to tylko odczuwać….

    1. Dron na filmiku to mucha afrykańska, Ludzie kochani ….ten dron to mucha afrykańska :

      https://inaturalist.nz/taxa/552727-Cuterebra-ruficrus/browse_photos

      a tutaj oryginalny film

      .https://www.youtube.com/watch?v=gva1kUeIlu8

      Może komuś zależy, aby nas tak ciągle straszyć, jacy to oni są mocni, a my słabi ….po co wierzyć w taką propagandę ? uwierzmy w siebie, że mamy moc i nie jesteśmy słabsi, tylko zapomnieliśmy i teraz odzyskujemy globalnie swoje siły 🙂 Dron tak by się nie „zachowywał”, nie wierzcie tak łatwo w to, co Wam pokazują na ekranie, kwestionujcie i brońcie swój umysł przed różnymi informacjami, np. czy wpuścicie do swojego domu każdego, co Wam błyskotkę pokaże ? Umysł jest delikatny i nie wpuszczajcie byle kogo.
      Nie mam nic do tego kanału ani prowadzących, tylko sprawdzajcie informacje, bo teraz w tym ezoterycznym, duchowym świecie jest wiele manipulacji, bo oni wiedzą że szukamy, więc podrzucają takie zgniłe jabłka…..

      1. Piszę po raz kolejny, bo mnie dziś prześladuje sztuczna jentelegencja.

        Będę doklejał po kawałku, by nie zżarło całości.

        Opowiem coś. To było mniej więcej rok temu. Wracałem po wielokilometrowym bosym spacerze. Zauważyłem, że wówczas często dzieją się dziwne rzeczy, bo człowiek emanuje wówczas szczególnymi częstotliwościami, które są UNIKALNE w skali kosmicznej, gdyż możliwe do wygenerowania tylko przez niektórych Ziemian.

        W pewnym momencie podleciał do mnie PIONOWO ZBUDOWANY „owad”, zatrzymał się na wysokości mojej szyszynki, zeskanował mnie – i w sekundzie odleciał.

        Zszokowała mnie pionowa budowa tego stwora. Zna ktoś jakiegoś pionowego owada?…

      2. Taw, owada takiego nie znam, ale kiedyś oglądałem program o tych pionowych owadach, jak to nazwałeś. Są obecne w przestrzeni, ale można je uchwycić na kamerze lub zdjęciu, poruszają się tak szybko, nie wiem, jak twój z prędkością. Ale tam mówili, że jest to nieznana nam forma życia, dlatego że tak szybko się porusza lub minizwiadowcy UFO. Program oglądałem dawno, wtedy nie mówiono o UFO, jak teraz. Aha tam, te owady głównie miały biały kolor.

      3. Mimo wszystko gratuluję, że miał co u ciebie zeskanować (szyszynka).

      4. Z tym czymś latającym to tylko taka moja hipoteza badawcza, bo często po takim wysiłku i „nabuzowaniu pola” pobierają mi tuż przed snem mój dzienny „urobek energetyczny” – i to już nie jest hipoteza badawcza, bo proceder wielokrotnie sprawdzony.

      5. Robot na tej focie jest poziomy i ma szerokie skrzydła ważki. Mój miał BUDOWĘ PIONOWĄ i był stosunkowo niewielki – maksimum 1 cm. Skrzydła miał tak małe, że nawet ich nie zauważyłem, bo moja uwaga skoncentrowała się na jego pionowej budowie.

      6. Gdy dziś szłam z mojego ładowania „pod lipą” w otoczeniu energii męskiej.. po jednej stronie Pan z rowerem (ten co na zdjęciu), a po drugiej też mężczyzna w półnegliżu na kocyku… zobaczyłam przelatującą przede mną ważkę. Leciała bardzo wolno, dostojnie, była zielona. Gdybym miała telefon w dłoniach, to mogłabym ją nagrać. A potem, gdy doszłam do domu, miałam towarzystwo motyla, latał wokół mnie. Dobre kilkadziesiąt metrów…

      7. TAWie, cos tam wiem na temat robotow w skali nano. One (skupmy sie na tych owadzich) sa skonstruowane tak, ze maja rozmiary prawdziwych owadow i baaardzo je przypominaja.. Z tego co wiem, nie sa to jeszcze idealne kopie, ale dla kogos kto jak ty to mowisz, nie kumi, nie zrobi to roznicy czy to pszczola, czy nano pszczola. W kazdym razie te roboty sa latajace jak pszczoly, wazki badz lazac jak. Poczatkowo sluzyly w wojskowosci do podsluchiwania i podgladania przeciwnika. One albo nagrywaja obraz w czasie rzeczywistym i on jest przekazywany na „odpowiedni serwer”. Albo nagrywaja (wizja / fonia albo i to, i to) i wracaja do bazy, gdzie dane z nich sa sczytywane. Niektore sa zaprogramowane tak, ze maja np. godzine, a potem ulegaja samoutylizacji.

      8. Gdy zacząłem pisać o technologiach stosowanych przez nowego pana planety, zżarło mi bardzo długi ważny komentarz.

        Inwigilacja typu owadopodobne to gadzia technologia. Dla nowego pana planety jest to śmieszne i żałosne.

        Nowy pan planety istoty ewolucyjne inwigiluje zdalnie non stop – bez potrzeby używania prymitywnych z jego punktu widzenia gadżetów.

      9. Cd. Nie wiem co cie obserwowalo. Moze spoboj przypomniec sobie jakiegos owada co tak wyglada. Pamietaj, wyglad i rozmiar 1:1. Nie wiem tez, czy to cie nagrywalo, ale najwazniejsze nie wiadomo kto poslal za toba tego stwora i gdzie te dane trafily. Technologicznie te robotoowady zostaly stworzone w celach zwiadowczych. Nie slyszalam, aby mogly „pobierac” energie. Ale sa technologie, o ktorych mi sie nie snilo.
        Pewnie niewiele pomoglam, ale choc nakreslilam temat.

      10. „Nowy pan planety”

        W niektorych domach sie mowi : pani matko, panie ojcze”, cos w tym „pan” jest, ze dla niektorych to nie „pan”, ale pan brat lub pani siostra.
        Czyli Brat i Siostra, Ojciec i Matka.

        Ps. Jak juz otwarlam, to chwile poczytam 😉 i dalej biegne 🙂

  10. .https://www.youtube.com/watch?v=7UUOmlaqp4s&t=23s

    MetaFly – nowe doświadczenie latania na Kickstarterze
    Motylek sobie lata i macha skrzydełkami..

    „Meta Fly jest wynikiem
    ponad 50 lat badań i rozwoju lotnictwa.

    Począwszy od lat 60-tych, kiedy mój dziadek i ojciec stworzyli pierwszego mechanicznego ptaka latającego..”

    z opisu pod filmem..

  11. Eskadra ponad 30 Bocianów majestatycznie przeleciała nade mną…

    Kilkadziesiąt metrów dalej uformowały Taneczny Wir 🌀 – i w algorytmie Wiru zaczęły tańczyć…

    Nie wiem, co to za impreza, bo na Odlot jeszcze za wcześnie. Nigdy takiego Bocianiego Tańca w lipcu nie widziałem…

    1. Spokałam się wczoraj z koleżanką z byłej pracy. Byłyśmy na lodach, kawie, a potem poszłyśmy do Parku (chyba początek angielskiego, blisko centrum Monachium, przy dopływie Izary), tam na zbiorniku wodnym zobaczyłam mnóstwo kaczek, różnych gatunków i rodzinę Łabędzi… Byli: Mama, Tata i 3 dzieci (już dużych, ale jeszcze szarych), pomyślałam, że to dobry znak. Dla rodzin. Wszystko będzie dobrze.

    2. Niesamowite, jak szybko przestrzeń odpowiada teraz na zapytania!

      O 18:00 zadałem pytanie na temat Bocianów, a już godzinę później w Pierwszym Programie Polskiego Radia ma miejsce rozmowa z Ornitologiem, który wyjaśnia, że już od końca czerwca Bociany (młode i stare) prowadzą swoje życie towarzyskie, czyli „sejmikują”, czyli – zupełnie jak my – zastanawiają się nad czwartą falą kowida, globalną drożyzną, skutkami akcji na Ukrainie i zakręceniem kurka z gazem dobrym Niemcom przez złego Putina 🤣🤣🤣🤣

      1. 🤣🤣🤣 to idzie teraz tak szybko, że za chwilę nie zdąży się zadać pytania, a odpowiedź nadejdzie.

  12. No kuźwa, mam wenę o odżywianiu się praną 😁
    To oczywiście satyra, dla dobrego humoru.

    „Odżywianie w Nowej Erze”

    W Nowej Erze będziemy się tylko odżywiać praną
    Nie będzie gofrów z bitą śmietaną 😧 😁
    Nie będzie waty cukrowej
    Nie będzie masła
    Nie będzie nawet drożdżowego ciasta 🤣
    Sytuacja będzie jasna
    Nie będzie befsztyka
    Kurczaka i indyka
    Nie będzie ziemniaczków z koperkiem
    Będzie zabroniona kanapka z serkiem 😱🤣
    Nie będzie słoików z kiszonymi ogórkami
    Będziemy się odżywiać pranami 🤣
    Nie będzie frytek i piwa 🤣
    Prana jest sprawiedliwa 🤣
    Nie będzie zapiekanki
    Nawet od Anki
    Nie będzie fasoli
    Bo od tego brzuch boli
    Będzie prana
    Już od rana 🤣

    1. Radku – extra, tylko protestuję w przypadku „ziemniaczków z koperkiem” – a jeszcze ze zsiadłym mleczkiem i sadzonym jajeczkiem, o nie dam rady pozbyć się tak łatwo.!

      1. Dzięki, Marynko!
        😃 Lubię czasami coś na wesoło napisać, z przymrużeniem oka.

        Ziemniaczki ze zsiadłym mlekiem czy kefirem też lubię, ale akurat preferuję bez jajek sadzonych.
        Oczywiście jajka lubię. Mam znajomą ze wsi, u której kupuję prywatnie jajka. Ze sklepów/marketów już od lat nie kupuję jaj.

  13. Pisaliście tu odnośnie odżywiania…
    Po raz kolejny polecam film
    „Zielona piękność” 🌿💚🌿🕊️

    1. Mylisz się Maryno💏 indywidualnie możemy zrobić bardzo, BARDZO dużo.
      Rób swoje, a nagroda będzie WIELKA.

      Przekonasz się i powiesz mi , że miałam rację, ja to już wiem.
      Przytulam Cię piękna Iskierko Źródła.💏

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s