Kosmogram Zaćmienia Słońca 4.12.2021, dane na Warszwę

Dziś o 8:43 przez minutę matrix będzie bezsilny. Możemy przez tę minutę (i kilka następnych) dokonać trwałych zapisów na przestrzeni, wizualizując indywidualnie przyszłość Polski (szczególnie w kierunku tworzenia silnych struktur oddolnych oraz tworzenia nowych struktur medialnych, bo te tematy są silne w energiach dzisiejszego Zaćmienia).

~ Taw

327 myśli w temacie “Dziś przez minutę matrix będzie bezsilny

  1. Nie przegapię, scenariusz mam napisany, więc go na głos odczytam.

    PIĘKNEGO i WOLNEGO KRAJU LECHICKIEGO RÓWNIEŻ SOBIE I NAM LECHITOM ŻYCZĘ.
    Reszta to już moja tajemnica.😂

    1. Zamiast wycinać drzewa
      kobity we wsi Ubrały Słowiankę jak się patrzy !

      Energetyczna Magia w długiej spódnicy i we wianku..

      Wieś Gostyń k/ Pobierowa /

      1. Dziękuję 💏 Justynko za piękny strój, dobrze się w nim czuję.😂
        Chętnie w nim po ogrodzie potańcuję, by roztopić pierwszy śnieg, co mi przykrył nie pytany, mój zielony dywan trawnikowy.
        Ja od dziecka nie znoszę śniegu, chętnie zimę bym przespała z Niedźwiedziem w jego gawrze.🐻😄

  2. https://youtu.be/h0ffIJ7ZO4U. https://youtu.be/PuNXEUwIQMY. https://youtu.be/fMIJuuk1SFs. https://youtu.be/6NXnxTNIWkc. https://youtu.be/DHRyPjXeKZ4. https://youtu.be/BciS5krYL80. https://youtu.be/eJ4i-QbXG54. https://youtu.be/KmIkJgHISMo. https://youtu.be/T80B7s7ekGo. https://youtu.be/mQ6K78KdXWs.

    Przyjemnego weekendu dla Wszystkich Tawerniaków ❤️🌹 A Kochanym Basiom Basiuleńkom Barbórkom wszystkiego naj naj naj Kochane 💃🌺💐🌷🍉🍌🥭🍏🍎🍒🥝🍓🥕🥑🥦👠💄💍🎶💎👜💋

      1. U mnie dzisiaj całe niebo w zamglonym mlecznym błękicie, ale na moment zaćmienia, nie wiadomo skąd, nagle wyłoniły się okrutne ciemne chmury wokół Słońca.

        Nie jestem więc przekonana o rzetelności tego zaćmienia tak do końca.😂
        Tak jak to w obecnych ostatecznych czasach się zdarza, że Ciemność wszystko nam przepoczwarza.
        Ale przecież wszyscy dobrze wiemy, że Ciemność ŚWIATŁA ŚWIATŁOŚCI się boi, więc my ją zostawmy, bo sama się z Naszej przestrzeni wydoi. 😄

      2. Tawciu cieszę się, że dzielisz się z Nami swoją wiedzą❤️❤️❤️ Nie wiem czy mogę Cię przytulić, ale za to Kim Jesteś przytulam Cię do Serca i przesyłam miłość. Kiedyś napisałam, że moim marzeniem jest, aby wszyscy ludzie byli szczęśliwi. Ludzie na świecie nie będą szczęśliwi dopóki są podziały. A w Polsce tych podziałów jest masa. Marzy mi się Polska zjednoczona. Nie chodzi mi o to, żeby, Każdy mówił i myślał jednakowo. Ale, żebyśmy sie zgadzali co do jednego, mianowicie żeby:❗️ Ludzie się szanowali, miłowali braterską miłością, wspułczuli, okazywali sympatię, uśmiechali do siebie, dbali o zdrowie, o Matke Naturę takie są moje marzenia żeby Wszystkim Nam Polakom dobrze się wzajemnie współżyło, moje intencje od lat. WSPÓLNE ŻYCIE W DOBROBYCIE❤️

      3. Zdążyłam przed pracą wykorzystać tę możliwość.
        Stało się 🌞

  3. Hej, też dziś trafiłem na wpis, trochę przed czasem przed dokładnie tą minutą puściłem intencję, zadzwonił niespodziewanie kurier i potem przegapiłem czas 🙂 ale można powiedzieć, że informacja poszła 🙂

  4. Taw chyba miałeś sine intencje, żeby ten wpis dotarł rano, jakbym się obudził 5 min później to po ptakach, a tak na jednym procencie bateria zdążyłem przeczytać twój wpis. Dziękuję. 🙏

      1. To podstawowy – i chyba najlepszy na tej planecie, bo oparty na archetypach z literatury polskiej – podręcznik wedy tajemnej o zodiakalnych archetypach. Ja zakupiłem to dzieło w czasach, gdy chodziło po 2 złote (nakład był ogromny, jak na smutne kryzysowe lata 80.).

      2. Dziękuję, już wiem, co Mikołaj przyniesie mi w tym roku pod choinkę👩‍❤️‍💋‍👨

      3. Lucky 💏 dziękuję, właśnie nabyłam na Allegro za 76, 00 zł.

    1. Ja tez przegapilam… za to dziś mam spadek formy ;(. Tzn tej psychicznej… Musi się dużo dziać, bo mną „szarpie” na wszystkie strony.

  5. „Kiedyś napisałam, że moim marzeniem jest, aby wszyscy ludzie byli szczęśliwi.”

    Ooo! Mamy to samo marzenie 😘😘😘😘

    1. 👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨👩‍❤️‍💋‍👨 Radziu przytulam do Serducha i ściskam Babilion razy 😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘😘

    2. https://dobrewiadomosci.net.pl/55728-z-kim-sie-zadajesz-takim-sie-stajesz/

      i jeszcze to.

      https://dobrewiadomosci.net.pl/55739-10-utworow-na-dobry-humor/

      Dziś już wolna sobota. A jak sobota, to i gotowanie. Mamy brukselkę do ugotowania i warzywa będą z kaszą gryczaną, jak tu nie kochać świat? Jak tu się smucić i dąsać? Tydzień zleciał szybko i spokojnie po staremu, a jednak w „nowym” już świecie. Z tym, co teraz przechodzimy, na c., nie ma co się smucić. Ludzie odeszli, pożegnali ten świat, ale i tak, i tak by odeszli. Kto ma umrzeć, ten umrze, nie wcześniej, nie później każdy z nas ma swoją świeczkę i oddechy policzone. A zmian już Nikt nie zatrzyma. Zmiany idą ku dobremu.

      1. Tawciu, a propos jedzenia. Nie jem mięsa od lat, ale mój Luby, On czasami tak. Zdarza Mu się od czasu do czasu kupić kiełbasę i zrobić na patelni, albo jak jest u Teściów, tam coś dorwie. Nie zabraniam Mu – Jego wola i wybór. Ale od dawna zauważyłam, że po mięsie jest „zły”. On też to widzi, ale nie może się oprzeć. „Zły” to znaczy złości się bez powodu, czasami dochodzą jakieś dziwne lęki i obawy. Zawsze jest to spowodowane po zjedzeniu mięsa. Wtedy od razu zabieram Jego i Jego złość na spacer, idziemy to wychodzić, bo inaczej się nie dałoby z Nim wytrzymać. Na szczęście na tirach mięsa nie je wcale – tylko w Polsce. Nie namawiam Nikogo do rzucenia mięsa. Ale może warto byłoby siebie poobserwować? Swoje zachowanie, myśli po zjedzeniu. Może warto byłoby trochę ograniczyć? Zwierzęta przed śmiercią czują lęk i strach. Czy ten lęk przechodzi na Ludzi po spożyciu mięsa? Skąd agresja?

        A kasza gryczana w Rodzinie R., czyli Rodu mojego Taty, jest od pokoleń na 1 miejscu ze wszystkich kasz. Pamiętam jeszcze, jak Babcia Jasia wypiekała ją w piecu kaflowym w kuchni. Coś pysznego. 😘😘😘 Mąż kiedyś jej nie lubił, bo jej nie znał, u Nich w domu się jej nie gotowało, a u Nas się recznie przebierało kaszę. Dziś uwielbia, bo „odważył” się ją w ogóle spróbować.

      2. Dla Wyrwidębów polecam prażoną kaszę konopną, a dla Waligór jej kwiatostan.

        Artur

  6. Co maksymalnie 100 lat SYSTEM wymaga RESETU od kompletnie zdurniałych, tępych, fałszywie oprogramowanych i nieświadomych rzeczywistości BIOROBOTÓW, którzy już zrobili swoje i aby dalej się rozwijać w założonym tempie należałoby ich PRZEPROGRAMOWAĆ, co jest strasznie mozolną i niewdzięczną pracą.
    Z tego powodu co mniej więcej 100 lat (1720, 1820, 1920, 2020) SYSTEM gwałtownie otrząsa się z wyprodukowanego duractwa i tępaków, którzy to sami zgłaszają się na OCHOTNIKA na jakąś ad- hock zaaranżowaną wojenkę, protest, powstanie, konflikt, a ostatnimi czasy na wyszczepienie w charakterze ofiary eksperymentu medycznego.
    Jaka bowiem jest różnica między zgłoszeniem się na ochotnika na wojnę, a wzięciem udziału w szczepionkowym eksperymencie genetycznym ? KRETYNI wiadomo, będą dalej znajdować ważkie różnice !
    Rozchodzi się o to, co ktoś bystry na samej górze dawno temu już zauważył, że z taka bandą fałszywie oprogramowanych KRETYNÓW daleko nie zajedziemy ( o wiele łatwiej ich baranów oszukać niż później udowodnić im, że zostali oszukani ;-)), a ONI spełnili już swoje biorobotyczne, niewymagające świadomości i intelektu zadanie (nauczania – tj. durnego programowania, pilnowania, dozorowania, sprawdzania, karania, leczenia, ect.)
    Zbyt wiele rzeczy wyszło na jaw, aby tę bandę KRETYNÓW PRZEPROGRAMOWYWAĆ.
    Taniej i szybciej jest się ich na OCHOTNIKA pozbyć …
    I ONI to sami sobie zrobią, tak ci wyumiani jak i cała masa duplomowanych KRETYNÓW 😉

    1. ,, Co maksymalnie 100 lat SYSTEM wymaga RESETU od kompletnie zdurniałych, tępych, fałszywie oprogramowanych i nieświadomych rzeczywistości BIOROBOTÓW, którzy już zrobili swoje i aby dalej się rozwijać w założonym tempie należałoby ich PRZEPROGRAMOWAĆ, co jest strasznie mozolną i niewdzięczną pracą.”

      No ciekawa teza.
      Prosta i mająca zahaczenie w historii, tylko my- zainfekowana fałszywym humanitaryzmem cywilizacja zachodu – boimy się w ogóle spoglądać na rzeczywistość z tej perspektywy.
      Według tej tezy wygląda na to, że wszyscy mają jednakowe szanse udziału w procesie ewolucyjnym( przynajmniej dziś nie można powiedzieć, że tak nie jest).

      Patrząc wstecz, programowanie od zawsze istniało.
      Te pozytywne – kodowanie doświadczeń i te wdrażane z zewnątrz w celu kontroli populacji.

      Gdy mowa o tym drugim programowaniu, każdy z nim się zetknął.
      Jedni od razu zwęszyli podstęp, inni wyplątali się z niego, a jeszcze inni poszli za nim w dym.
      I ci ostatni, rzeczywiście, mogli posłużyć dalszym eksperymentom, w efekcie których zdeprawowanie moralności, człowieczeństwa, wynaturzenie z odwiecznych wartości stało się codziennością zżerającą organizm ludzkości od wewnątrz.

      Załóżmy, że ewolucja pozbywa się co pewien czas(co 100lat) infekcji, aby przetrwać i dalej się rozwijać w zamierzonym kierunku.
      Skąd wiemy, że taki rodzaj ewolucji dotyczy całego Uniwersum, a nie jest tylko programem stworzonym dla niesfornej ludzkości, której zewsząd nakazuje się być lepszą?
      Komu nakazuje się stawać lepszym?
      W zakładach penitencjarnych też tworzone są programy resocjalizacyjne – to tak nawiasem.

      Kim są ludzie ,,dający się” co pewien czas resetować czy to wojnami, czy rewolucjami, czy jak dziś szczepami?
      Czy manipulacja umysłem jest testem na przetrwanie, odrzucenie tzw. nieewolucyjnych treści?
      Przepraszam za określenie, ale czy ci ludzie żyjący w każdej epoce to ,,nadmiar” nie nadążający za wymogami ewolucji, czy raczej istoty odwalające brudną robotę?
      Wszak mądrość, aby mogła zaistnieć, musi się odbić od głupoty, by następnie wskoczyć na wyższy lewel.
      Mądrość jest też zasadą wyłaniającą się z braku zasad.
      Cholera wie, jak to rozsądzić.

      Z drugiej strony wyżynanie inteligencji, światłych ludzi narodu, aby nim zawładnąć i kontrolować też ma miejsce na świecie i taki ,,reset” wręcz hamuje ewolucję.
      A może patrzę zbyt mało podwórkowo?

      Jednego jestem pewna.
      Że dzisiejsza ludzkość zatraciła trzeźwość i jasność widzenia rzeczy.
      To też postrzegam jako celowy zabieg.
      Wielowątkowość, setki różnych perspektyw, aspektów, cieni, półcieni, a może to wygląda tak, a może tak, a może srak- wszystko to sprawia, że tak na prawdę nie widzimy NIC, na co moglibyśmy spojrzeć jednoznacznie i w taki sam sposób zareagować.

      Dlatego podoba mi się twój komentarz, bo jest jasny i jednoznaczny w swej treści. Nazywa rzeczy po imieniu.
      W przeciwieństwie do mojego wpisu, w którym zużyłam tonę bawełny 🙂

      Miłego!

      1. „Z drugiej strony wyrzynanie inteligencji, światłych ludzi narodu, aby nim zawładnąć i kontrolować też ma miejsce na świecie i taki „reset” wręcz hamuje ewolucję”.

        Dokładnie.

      2. Tyle co u Nas INTELIGENCJI wyrżnęło to aszkenazyjskie okrutne z pod ciemnej księżycowej gwiazdy plemię, trudno jest się doliczyć.

        Specjalnie użyłam słowa „wyrżnęło” bo metody jakie ci oprawcy stosowali przekraczały wszelkie granice.

        Ale przyszła kryska na Matyska, i odliczanie rozpoczęło się w drugą stronę, co mnie cieszyć zaczyna.
        Gdyż owo plemię zbiera już tylko to co przez eony siało.

        Sławku i dla czegoś takiego nie ma odpuszczenia i zapomnienia, takie jest moje zdanie.

      3. „Sławku i dla czegoś takiego nie ma odpuszczenia i zapomnienia, takie jest moje zdanie.”

        Też tak twierdzę. Wszelkie nadstawianie drugiego policzka i czanneligi nawołujące do wybaczania uważam za Wielce Szkodliwe i Niemoralne.
        Wybaczanie ma sens, ale tylko wtedy kiedy agresor się opamięta. Takie moje zdanie, na dzień dzisiejszy.

      4. I masz prawo takie zdanie SłowiAnko mieć.

        Nie zamierzam w nie ingerować, bo wierzę, że jeśli spróbuję nagiąć czyjąś wolę do swojej, nawet bez osądu czy jest to dobre czy złe, to taki los sobie zgotuję, bo co daję, to dostaję.
        Lecz los, który sobie takim myśleniem gotuję, nie jest karmą, która zakłada wyrównanie, bo w każdej chwili mogę odpuścić widzenie winy w tych, którzy powracają do mnie na fali którą stworzyłem, rozbrajając odpuszczeniem taką ciemną falę. W myśl tej samej zasady, co daję, to dostaję.

        Wolna wola Anno, wolna wola. Widzieć winę i doświadczać kary albo bezgrzeszność i doświadczyć niewinności.

      5. „Sławku i dla czegoś takiego nie ma odpuszczenia i zapomnienia, takie jest moje zdanie.”

        Aniu, takie też moje zdanie. Dopowiem jeszcze, że słyszałem kiedyś, że oprawcy z obozów koncentracyjnych, robiący eksperymenty na bliźnich, twierdzili, że robili to dlatego, bo wiedzieli, że są bezkarni.

        Dlatego śmiem twierdzić, że czannelingi nawołujące do wybaczania są Wielce Podejrzane i Niemoralne i tak naprawdę są tylko pozornie dobre. Można wybaczać, ale trzeba to robić „z głową”, aby nie było pseudo Norymbergi, braku dekomunizacji, grubej kreski, dogadania się komunistów przy okrągłym stole itd.

      6. Wiedziałem, że padnie oskarżenie o winie za nie obwinienie.

        Cała reszta przekonuje mnie, że nie można się za kogoś obudzić, choćby tłumaczyło się wieki, o co tu chodzi. Wciąż się widzi co chce się zobaczyć i słyszy co chce się usłyszeć.

        Jest tu chociaż jedna osoba, która nie wierzy, że jest ofiarą świata który widzi i że sama stwarza swą rzeczywistość, przez co nie ma za co obwiniać świata?

        Płyniemy w dwóch różnych kierunkach. Nie ma co się szarpać. Czuję że nasze drogi się rozchodzą. Niech i tak będzie.

      7. „Jest tu chociaż jedna osoba, która nie wierzy, że jest ofiarą świata który widzi i że sama stwarza swą rzeczywistość, przez co nie ma za co obwiniać świata?”

        Tak, ja jestem, 🙃 NIGDY NIKOGO ZA NIC NIE OBWINIAM, bo mam takie życie jakie sama sobie tworzę i na ile sama innym POZWALAM by wchodzili w moje życie.

        A że czasem cierpię i dostaję baty, to tylko dlatego, że ja nie potrafię NIKOGO skrzywdzić, nawet czyniąc DOBRO zbieram czasem baty, które zamykam w księdze kosztów, czyli przychodów i rozchodów życiowych doświadczeń, które sama wybieram.

        Tak więc jeśli w moim życiu zadziewa się coś niezgodnego ze mną, to wina leży po mojej stronie, bo ja na to zezwalam, ale wcale nie czuję się z tym nieszczęśliwa.
        Poprostu, temat sobie odpuszczam i idę po nowemu swoją drogą życia.

        A osoby z którymi doświadczyłam nieprzyjemnych sytuacji wykreślam ze swojego życia, nie gniewam się na nich, ale nie mam potrzeby stawać z nimi ponownie na mojej drodze życia.

        Ja i tylko ja jestem odpowiedzialna jaki jest mój wewnętrzny Świat, a ten zewnętrzny i tak nie jest mój, bo ja TAKIEGO nigdy nie kreuję zatem i nie tworzę, a że od czasu do czasu jestem zmuszona do niego wkraczać, no cóż sama wybrałam żyć TU I TERAZ i nie narzekam.

        Stwierdzam tylko, że w obecnym czasie, na zewnątrz jest BARDZO MAŁO TEGO PIĘKNEGO MOJEGO WEWNĘTRZNEGO.

        Miłego i pięknego dnia wszystkim TAWERNIAKOM życzę.☀️🌈💓🤸💃😘

      8. To była emocjonalna PROWOKACJA, którą Ty przeanalizowałąs na drobne, ale jak w każdym stworzonym micie było w niej ZIARNO PRAWDY, kþora mówi KRETYNI i XAPRZAŃCY wokół nas są przede wszystkim NASZĄ słabością.
        Nie ruszymy z miejsca jeżeli nie okażemy stadnej inteligencji, wiedzy i świadomości której jako naród NIE MAMY !
        Natomiast taka jest prawda prowadząca w głąb króliczej nory…https://wolnosc.tv/astrid-stuckelberger-demaskuje-globalna-korupcje-who-planet-lockdown-caly-film-napisy-pl/
        Podajcie link dale….

    2. Fenomenalnie to ująłeś! Nie gniewaj się, ale posłałem Twój komentarz do paru kumatych znajomych i przekazuję Ci ich uznania. Oby tylko wytrwać i nie poddać się przenigdy presji szczepieniom. Choć pokemony walą z każdej strony.

      1. ,, Jest tu chociaż jedna osoba, która nie wierzy, że jest ofiarą świata który widzi i że sama stwarza swą rzeczywistość, przez co nie ma za co obwiniać świata?”

        Myślę, że to nie jest kwestią wiary.
        ,,Przyczepię się” do słowa ,,wiara”, ponieważ przynajmniej dla mnie pod tym określeniem kryć się mogą zarówno fakty, jak i iluzje (bujdy) tak spreparowane, by dorównywały wiarygodnością faktom.
        Wiara zaczyna się tam, gdzie rozmemłana kłamstwami prawda(fakty) zaczyna być wraz z kłamstwami uznawana jako całość rzetelnej wiedzy.

        ,,… ofiarą świata, który widzi…”

        No właśnie, jaki świat widzi?
        Czy poprzez ciepełko wygodnego fotela w domu, czy poprzez wczorajsze zwolnienie z pracy i wizję braku zapewnienia rodzinie podstaw utrzymania?
        Czy poprzez odczucia po wczorajszym spektaklu teatralnym, czy poprzez ostatnią rozmowę telefoniczną, w której poinformowano, że z braku dostępu do leczenia zmarł właśnie bliski członek rodziny?

        Załóżmy, że miałam czas i pieniądze na bilet do teatru i mogłam tą rzeczywistość wykreować(mówię o realu), ale czy miałam możliwość stworzenia swojej rzeczywistości na tyle, by członek rodziny znalazł się w odpowiednim czasie pod właściwą opieką medyczną?

        Zgubiłam bilet – moje roztargnienie, niedbałość, głupota, mogę mieć pretensje do siebie.
        Ale czy pokłosiem mojej głupoty jest zabijanie ludzi przez szpitalnych rakarzy?

        Uważam, że tam mogę tworzyć rzeczywistość i nazwać ja swoją, gdzie sięga mój wpływ, możliwość.
        Tam, gdzie inni(rządy) tworzą rzeczywistość, to ja w pojedynkę mogę się zesrać ze swoim mentalnym wpływem.
        O! , jeśli będę jedną z milionów tworzących społeczeństwo, to tak; mogę jako część wielkiego organizmu mieć faktyczny wpływ na to, jaka rzeczywistość stwarza dla tego organizmu rząd.

        W swoim mikroświecie za swoje błędy(ignorancję) ponoszę konsekwencje
        Winą moją nawet może być nierozsądne rozsiewanie dobra, co słusznie zauważa nasza Ania, a co skutkuje zwykłym wysysem, kradzieżą energii.
        Czy zawsze mam wpływ na złodziei energii z mojego otoczenia?
        Czy nie jest tak, że i w swoim mikroświecie nie szukamy winy w sobie, a jedyne co możemy zrobić, to oziębić relacje ze złodziejami?

        Czy mam bezpośredni wpływ na poczynania np. rządu(podatki, drożyzna, plandemia)?
        Siebie mam za to obwiniać?
        Kochać i wybaczać ludobójcom?

        ,, Sławku i dla czegoś takiego nie ma odpuszczenia i zapomnienia, takie jest moje zdanie.”
        I moje też.

        Czym innym jest wybaczenie(dla własnego komfortu), a czym innym osadzenie kogoś w pierdlu lub zagwarantowanie mu jeszcze ciekawszych rozrywek.

        Jak wyglądała by nasza cywilizacja bez organów ścigania przestępstw?

        Świat jednostki nie jest światem hermetycznym, przenika go tysiące uwarunkowań zewnętrznych, które można próbować wyjaśnić energetyką i jej zasadami, lecz nie zmienia to faktu, że świat fizyczny również rządzi się swoimi zasadami i to w dużej mierze destrukcyjnymi.

        To byłoby na tyle moich rozważań.
        Na razie… 🙂 😀

        Miłego!

      2. „Zgubiłam bilet – moje roztargnienie, niedbałość, głupota, mogę mieć pretensje do siebie.
        Ale czy pokłosiem mojej głupoty jest zabijanie ludzi przez szpitalnych rakarzy?

        Uważam, że tam mogę tworzyć rzeczywistość i nazwać ja swoją, gdzie sięga mój wpływ, możliwość.
        Tam, gdzie inni(rządy) tworzą rzeczywistość, to ja w pojedynkę mogę się zesrać ze swoim mentalnym wpływem.
        O! , jeśli będę jedną z milionów tworzących społeczeństwo, to tak; mogę jako część wielkiego organizmu mieć faktyczny wpływ na to, jaka rzeczywistość stwarza dla tego organizmu rząd.

        W swoim mikroświecie za swoje błędy(ignorancję) ponoszę konsekwencje
        Winą moją nawet może być nierozsądne rozsiewanie dobra, co słusznie zauważa nasza Ania, a co skutkuje zwykłym wysysem, kradzieżą energii.
        Czy zawsze mam wpływ na złodziei energii z mojego otoczenia?
        Czy nie jest tak, że i w swoim mikroświecie nie szukamy winy w sobie, a jedyne co możemy zrobić, to oziębić relacje ze złodziejami?

        Czy mam bezpośredni wpływ na poczynania np. rządu(podatki, drożyzna, plandemia)?
        Siebie mam za to obwiniać?
        Kochać i wybaczać ludobójcom?”

        Dokładnie. Akurat w tym wątku mamy trochę podobne zdanie.
        Wybaczenie wybaczeniem (Piękna i szlachetna sprawa), ale dopóki zło czuje się bezkarne, to się dzieje niesprawiedliwość (mówiąc delikatnie)
        Jeśli jest autentyczna skrucha, przemiana cudowna agresora i agresor już nikogo nie obdziera ze skóry, nie wbija na pal, nie robi eksperymentów medycznych itp. być może wybaczenie jest możliwe.

      3. Nie dogadamy się Krysia z lasu, Radek, Anna i kto by tam jeszcze chciał podyskutować. Nie mamy szans. Nie rozumiemy się. Widzimy inne obrazy. Gadamy o czymś innym. To nie ma sensu.
        Można by rozważać czy jakiemuś obrazowi pasuje ten kolor ale każdy z nas stoi i widzi inny obraz. Gdy czytam o czym mówicie, rozumiem Was. Możliwe że myślałbym tak jak Wy, gdybym widziałem to co Wy, bo to byłoby logiczne ale ja widzę inny obraz i patrząc na niego mówię o farbach jakie na nim stosuję a wy słuchacie tego, patrząc na swoje obrazy i mówicie że wam to nie pasuje. Do waszych obrazów nie będzie to pasowało i na tym możemy zakończyć.

      4. „Nie dogadamy się Krysia z lasu, Radek, Anna i kto by tam jeszcze chciał podyskutować. ”

        Uważam, że mamy ze sobą więcej wspólnego i uszanujmy to, że się w czymś różnimy.
        Sławku, zgadza się, że należy spojrzeć na całość obrazu i też tak na to patrzę. Każdy z Nas tu na forum chce jak najlepiej, ale używamy do tego „różnych narzędzi”.
        Przypominam Ci Sławku, że ja Tobie życzę jak najlepiej i nie jestem Twoim wrogiem (pomimo, że w przeszłości na forum mieliśmy dogryzania). Pomimo, że mam prawdopodobnie troszkę inne zdanie w niektórych kwestiach, to nie jest to powodem, abyśmy czuli do siebie niechęć. Przecież każdy z Nas chce jak najlepiej?

      1. DLATEGO ja uważam, że owa mafia religijna jest najgorszą z ZARAZ jakie pojawiły się na tej przepięknej Planecie Ziemi naszej KARMICIELCE.

        Religie to zniewolenie, to rzeźnie przez które popłynęły rzeki krwi niewinnych Iskier w imię ich siłowego nawracania, czytaj zniewalania.

        Każdy kraj gdzie wjechały uzbrojone hordy religijnych nawracaczy, został zniewolony, a żeby był posłuszny religijnemu okupantowi, to został między sobą podzielony.

        Podziały trwają do dziś, wystarczy popatrzeć tylko co dzieje się w naszym Lechickim niegdyś kRAJu.

        Nawet maseczka covidowa 😷 twierdzi, że dość ma już wydychanego smrodu, na co jej odpowiada papier toaletowy, ty masz dość, to zamień się ze mną 💩swoim smrodem .😂😂😂🙃😂😂😂😂

        Miłej niedzieli życzę z zaśnieżonego BB.

      2. Oficjalna historia jest totalnie zakłamana i trzymanie się używanych przez okupanta dat prowadzi do jeszcze większego zdurnienia. Terrarium w którym żyjemy jest stworzonym, wewnętrznym światem KI przykrytym kopułą nieba. Zbudowane i zaaranżowane jest jak terrarium z budowlami, które nie wiadomo skąd się wzieły i jak je zbudowano o którym za przeproszeniem g.wno wiemy, no może za wyjątkiem, że jest płaskie. Wszystkie dostępne mapy są sfałszowanymi kopiami sprzed kilku tysięcy lat, a te obecne ukrywają całe kontynenty ! Kopuła zgodnie z podaniami tworzy powietrzny bąbel i oddziela nas od wód nad nią. Sumeryjskie podania opowiadają o wodnej rasie NUN, która zamieszkuje wody nad A-NUN-NA i która stworzyła świat wewnętrzny KI stąd A-NUN-NA-KI.
        Na tę pamiątkę polskie szlacheckie nazwiska kończą się właśnie na -ki…

      3. qurde blade, widzę, że mamy podobne zainteresowania co do przeszłości i podobne wyciągamy wnioski, ale byśmy se podyskutowali razem – pozdrawiam

    1. Nic się nie zmieniło….

      ”Jaskinię można traktować jako więzienie duszy, która za prawdziwy byt bierze wyłącznie to, co poznaje zmysłami. Gdyby tylko mogła zwrócić się w przeciwną stronę, ku wyjściu, tj. w głąb siebie (a także zmysłowych przedmiotów), mogłaby dotrzeć do źródła prawdziwego poznania i istnienia: czyli świata idei wraz z naczelną zasadą dobra, która niczym słońce świeci na zewnątrz[4].”

      Jaskinia Platońska

      ”Sokrates opisuje głęboką jaskinię, otwartą na jednym z boków. Z wnętrza pieczary na zewnątrz prowadzi długie, strome podejście. W ciemnościach jaskini żyją uwięzieni ludzie. Są oni odwróceni tyłem do wejścia, a ich nogi i szyje są skute kajdanami, przez co nie mogą się obracać, patrząc jedynie na ściany jaskini. Za plecami uwięzionych, bliżej wejścia do jaskini stoi mur wysokości człowieka. Za tym murem poruszają się inni ludzie, nosząc na ramionach rzeźby przedstawiające wszelkiego rodzaju przedmioty. Sami ci ludzie są niewidoczni zza muru, i jedynie noszone przez nich przedmioty wystają ponad niego. Ludzie ci rozmawiają ze sobą, a za ich plecami, jeszcze bliżej wejścia, płonie wielki ogień. Ludzie uwięzieni we wnętrzu jaskini słyszą głosy ludzi zza muru, ale zniekształcone i odbite przez echo. Widzą też cienie rzucane na ścianie, przez przedmioty wystające poza mur i oświetlane przez światło ogniska. Ponieważ jednak są od zawsze przykuci do jaskini, biorą te cienie za jedyną istniejącą rzeczywistość, a odbite echo za prawdziwe głosy wydawane przez cienie[3].

      Gdyby któremuś z żyjących w jaskini ludzi udało się wyzwolić z kajdan i odwrócić się, zobaczyłby statuetki widoczne ponad murem, zauważył ich podobieństwo do cieni na ścianie i widziałby, że są od tych cieni prawdziwsze. Gdyby udało mu się pokonać mur i podejść do samego wejścia, zostałby początkowo oślepiony blaskiem słońca i musiałby się dopiero nauczyć widzieć świat. Nauczyłby się rozpoznawać znane sobie rzeczy w cieniach i odbiciach rzucanych przez rzeczywistość. W końcu spojrzałby w słońce i zobaczył w nim prawdziwą przyczynę pozostałych rzeczy[3].”

      .https://www.youtube.com/watch?v=CQh9LmmzNcY

      Jaskinia Platona

  7. Spałam, ale z takim snem, że piękniejszej wróżby bym nie wymyśliła:
    dobro, bezpieczeństwo i obfitość darów natury w moim nienowoczesnym domu, który miał niesamowity potencjał na idealne miejsce na ziemi 🙂
    Niech to będzie ta moja dobra myśl dla całego naszego narodu.
    Kiedyś też miałam sen, który pokazał Polskę jako coś niemodnego, nienowoczesnego, co stało się jej atutem.

    Wiecie, że tzw. „wiadomości” twizyjne znów notują zjazd oglądalności o kilkanaście %
    Dobrze idzie

  8. „Wszystkie wieki mogą poświadczyć, jak korzystna była dla nas ta bajka o Chrystusie” (Historia docuit quantum nos iuvasse illa de Christo fabula).

    ~ papież Leon X (Giovanni di Lorenzo de’ Medici, 1475 – 1521) papieżem był od 11.03.1513 – 1.12.1521

    (1452-1519) Leonardo da Vinci Od roku 1513 pracował dla papieża w Rzymie. https://kronikidziejow.pl/porady/leonardo-da-vinci-_t/.
    Obraz Ostatnia wieczerza powstał w latach 1495-1498 czyli zanim podjął pracę u papieża. Co u „licha” robił Leonard da Vinci u papieża..? http://guciamal.blogspot.com/2013/06/papiez-leon-x-z-kardynaami-giulliem.html?m=1. Mam na myśli papieża, który opowiada o korzyściach z bajki o Jezusie. Kim był Leonardo da Vinci? Skąd czerpał swoje natchnienia? Dlaczego żyli z papieżem – akurat tym w „jednym czasie w jednej epoce”?

      1. Da Vinci z RODu Vinca był Wtajemniczony i wiedział już wtedy wszystko to, co wiemy dziś my. W każdym jego dziele są przemycone kody dla potomnych. Od kilku lat analizuję jego portret „jezusa” i mam swoje prywatne wglądy, którymi dzielę się z Przyjaciółmi.

      2. Taw, zgadzam się co do ukrytych znaczeń, ale te dzieła nie wyszły spod pędzla.

      3. Pleje dalej mieszają, bo liczą że coś dla siebie jeszcze ugrają.

      4. …”nagminnie produkują różne „dzieła”…

        Teraz to już hurtem-domokrąstwem leci..

        Najlepsze handełe..domokrąstwo.Zdrawiam

    1. ,, „Wszystkie wieki mogą poświadczyć, jak korzystna była dla nas ta bajka o Chrystusie” (Historia docuit quantum nos iuvasse illa de Christo fabula).”

      Błędem jest sądzić, że zdanie to zawiera treść jednoznaczną.
      O ile w ogóle zostało wypowiedziane i spisane, ponieważ dobrze wiemy, że historię spisywali jedynie ongiś piśmienni zakonnicy, a spisywali ją lub tworzyli w zgodzie z kościelną polityką.

      Każdy może zinterpretować to zdanie na swoją modłę, podług swoich aktualnych przekonań religijnych i antyreligijnych, i na zabij będzie miało miejsce przekonywanie do mojszejszej racji.
      A gwarantem ożywionej dysputy jest nie tyle różnica przekonań, co niejednoznaczność treści w tym zdaniu zawartej.

      Nie umiem teraz użyć słów Tawcia, ale powiedział on, że ten temat musi być ,,przewałkowany” ewolucyjnie(tak zrozumiałam).

      Oczywiście nie może tu być mowy o trzeciej opcji, a mianowicie wyjściu poza aspekt religijny(bycie ponad religiami), ponieważ dyskusja mogłaby niechcący doprowadzić do wspólnych wniosków, a te w ,,zażartym” sporze, póki co, nie mogą mieć jeszcze miejsca.

      Wracając do papieskiego zdania.
      Jeżeli ktoś chce, to utożsami przydomek ,,Chrystus” z Jezusem, o którym w tym zdaniu absolutnie nie ma mowy i uzna istnienie Jezusa za wyssane z palca. Na potrzebę chwili zapomni, że Chrystus nie jest żadnym imieniem, żadną nazwą własną, a określeniem dla wysoko rozwiniętej energii, Energii Chrystusowej.

      Ktoś inny będzie miał rację, mówiąc, że do rzeczywistej historycznej postaci Jezusa doklejono bajkę ideologiczną np. w postaci czyśćca, odpustów, kasy za zmarłych itp., aby stworzywszy machinę wysysu zbijać fortunę na ciemnocie.
      Dalej ten ktoś może z powodzeniem twierdzić, że bajka o Chrystusie (nie mylić z Jezusem) to wstawione bujdy na resorach typu niebo, piekło, czyściec w miejsce Energii Chrystusowej (jako wysoce przejawianego Stanu Świadomości).

      Będą też tacy, którzy przyjmą postawę pośrednią; nie ważne czy Jezus, wokół którego toczy się spór, był postacią historyczną, czy nie był. Istotne, że do dziś przetrwały zapisy(ewangelie) zakazane przez kościół, którego zakłamana postawa może tylko potwierdzać autentyczność tychże zapisów. Liczy się pożytek jaki dla człowieka niosą te nauki.

      Znajdą się i tacy(nazywam ich nieokreślonymi, żeby nie powiedzieć dwulicowymi), którzy przy świetle dziennym wzdrygają się na samo imię Jezus, a w cichości swoich izdebek napełniają się Energią Chrystusową, o której istnieniu Jezus zaświadczał w swoich naukach.

      Do sporu na temat Jezusa i aspektów religijnych dołączą również tacy, dla których Jezus i wszystko to, co się z nim wiąże jest świętością, natomiast obrzędy religijne uszczuplone są do tradycji podtrzymującej więź z przodkami, którzy kultywowali bardzo wiele obrzędów rodzimych, zawłaszczonych przez jeden z odłamów chrześcijaństwa.

      No i wreszcie ostatni biorący udział w sporze to fanatycy. Zarówno religijni jak i ateistyczni. Najbardziej w dyskusji niespokojni, a wręcz uznający dyskusję za zbędną, ponieważ ich racje nie są w stanie ugiąć się pod żadną argumentacją. Wszyscy jesteśmy po trosze fanatykami.

      Czy wymieniłam wszystkich uczestników dysputy?

      Może powiem tak.
      Pozwólmy sobie i wszystkim ludziom zdobywać i transformować swoje przekonania, wierzenia na tyle, na ile i my, i oni są gotowi swoim wewnętrznym rozwojem i widzą w tym dla siebie potrzebę i pożytek.
      Zmiana człowieka w stronę nowych przekonań absolutnie nie musi oznaczać jego transformacji w lepszą osobowość.

      Każdy z nas przechadza się po swoim ogrodzie – po swoich wierzeniach religijnych, przekonaniach światopoglądowych, relacjach ze światem. Rozmawiamy o tym, wymieniamy się wiedzą i odczuciami.
      I ci z nas, którzy zdecydowali się coś zmienić, wyjść z tego ogrodu, by poznawać następne, nie musimy uchodzić za kosmicznych znawców ogrodnictwa.
      Bo np. nie zdążyliśmy potrzymać dupy w mrowisku, a to niebagatelna wiedza o życiu mrówek i całego ogrodu.

      Wydaje mi się, że wtedy bierzemy udział w żywych dyskusjach, merytorycznych sporach, kiedy nie jesteśmy pewni. Siebie i swoich przekonań.
      Coś chcemy ugruntować, udowodnić, zatwierdzić, albo odrzucić coś, co trzyma się nas jeszcze jak rzep psiego ogona( a może to pies przyczepił się do rzepa?).

      A że Bóg ulepił nas wiecznymi poszukiwaczami, to nigdy nie będzie końca dysput i sporów.
      I to jest jedna z tych rzeczy, która się Bogu najlepiej udała!

      Miłego!
      PS. Wiecie, Kochani, że sama odetchnęłam z ulgą, gdy życzyłam Wam Miłego? 😀 😀 😀

      1. „Powiedziałem, że pontyfikat Leona X jest dobrze udokumentowany”.

        No to w tej kwestii, Tawcio, mam pewność.
        Że jest to faktycznie wypowiedziane lub zapisane stwierdzenie Leonka.
        Zapewne wiele jeszcze dokumentów czeka na odkrycie, o ile nie zostały bezpowrotnie zniszczone; szczególnie te dotyczące faktycznej historii kościoła.

        Miłego!

      2. „Powiedziałem, że pontyfikat Leona X jest dobrze udokumentowany”.

        Leon Zawodowiec 🤣🤣🤣🤣 Byłem kiedyś w kinie na tym filmie.
        W tym filmie świetnie zagrał Gary Oldman. Zagrał kanalię, ale zagrał brawurowo. To właśnie za tę rolę tej kanalii zapamiętałem Garego Oldmana i oglądałem z nim inne filmy.

        Po latach (całkiem niedawno) dowiedziałem się, że Scott Adkins uważa Garego Oldmana i Antony Hopkinsa za swoich ulubionych aktorów. Czy dla tego, że jest anglikiem (solidarność), tak jak tamci, czy ceni ich za aktorstwo, nie wiem. Akurat ja Garego Oldmana uważam od lat za Zacnego aktora. Robert De Niro, Mel Gibson, Jeremy Irons i wielu innych.
        Scott Adkins, Gary Daniels i Dolph Lundgren to są moi ulubieni aktorzy kina akcji i sztuk walki. Którzy są po prostu stworzeni do mocnego męskiego kina.

      3. „Gdy mowa o tym drugim programowaniu, każdy z nim się zetknął.
        Jedni od razu zwęszyli podstęp..”

        Przyśniło mi się pięć siódemek a przed nimi jakieś teksty. Choroby nie istnieją. Źle na to patrzę. Choroby jako symbol czegoś co nie istnieje. Bo choroba jako deformacja, zakłócenie, jest doświadczane ale jest jednocześnie symbolem czegoś i to coś co ma też inne symbole, to nie istnieje w rzeczywistości. Z tym że jeden symbol wydaje się prawdziwy a inny nie.

        Nie wiem jakie to ma znaczenie ale zaraz po tym obudziłem się i już nie mogę zasnąć, bo wrył mi się w myśli obraz, który niedawno zapodała Justyna, o edukacji szkolnej. Stoją pod drzewem zwierzątka i sprawiedliwy egzamin polegać ma na wejściu na drzewo. Koń albo rybka z akwarium na pewno wejdą.

        Powiedziałem kiedyś wychowawczyni, w podstawówce, o swoich marzeniach, bo nas spytała, po czym skutecznie jednym strzałem przetrąciła mi kręgosłup.
        Czym jest ta matrixowa edukacja? Kogo interesuje by dziecko odkryło swoje talenty?
        System jest zainteresowany jednym programem: skopiuj-odtworz. A gdy mózg się dostosowuje i zostaje mu chwilę czasu na badanie, rozumienie, poszerza się program nauczania, dokłada informacji do kopiowania, by nie było czasu i miejsca na samodzielność. Głowa ma być zawalona materiałem. Kopiuj-odtworz i ciągle ocenianie – programowanie. Lata programowania na jeden niewolniczy cel. Albo dajesz się zaprogramować albo maszyna cię zabije za życia i przemiele na mięso.
        Co za kurwa gówno.

        Teraz też lud jest programowany (epidemia, uwierz, zaszczep się; nie zaszczepiłeś, kara ocena, restrykcje)

        „Jedni od razu zwęszyli podstęp”

        Ciekawe które dziecko zwęszyło ten podstęp. Może to, które po miażdżącym systemie zabijającym indywidualizm, talenty, przychodziło do domu i dostawało duplikat szkolnej krytyki tym razem od już zaprogramowanych rodziców?

        Dlaczego zakończyłem „edukację” na maturze?
        O ile zdołałem przejść dość dobrze programowanie podstawowe, o tyle programowanie średnie napotkało na opór jeszcze nieświadomego aczkolwiek budzącego się serca.
        Programowania wyższego nie dało rady już zrobić na tym osobniku.

        Gdybym miał dzieci, już nigdy nie posłałbym na taką rzeź umysłową swojego dziecka.

      4. Nie tu miał mi się wkleić komentarz.
        I oceniłem ideę nauczania (programowania, urabiania), nie ludzi. Nauczyciele, rodzice, to zdurniałe ofiary tego samego gównianego systemu, nieświadomie pomagające zrobić z dzieci baranów na swoje podobieństwo.

        Ależ tu pasują słowa Anastazji. Kończycie studia wyższe, po czym okazuje się że były niższe.
        Patrząc w sposób: programowanie, niższe i wyższe; całkiem nieźle pasuje.

        Miałem to tak zostawić jako prowokacje i zobaczyć kto porzuca ze mną kamieniami i poklepie mnie po plecach ale pierdolę. Wybaczę ten syf. Kolejny symbol nieświadomości. Bo wolę świadomość. I już zerkam w przód, co można zrobić by pomóc młodym odkrywać i rozwijać talenty.

      5. Sławku Drogi.
        To Ony urzędowali z metodą oceniania .
        Ocenianie – wyśmiewanie
        i dziennikiem po głowie..a…jacy ważni byli .
        Nie można było myśleć samo…dzielnie i czytać …ha…
        Dzisiaj na śmietniku książki i te PRAWdziwe też…
        Kto czyta ? Odzwy…czaili Ludzi od czytania ..
        Nic się nie zmieniło..ha…

        Czytanie ma mochttps://blizejprzedszkola.pl › czytanie-ma-moc,4,4470
        CZYTANIE MA MOC – BEZPŁATNY PROGRAM CZYTELNICZY WYDAWNICTWA ZNAK EMOTIKON. Czytanie książek to najlepsza zabawa, jaką sobie ludzie wymyślili –

        Ps. Zabawa…? Zabawą nazwali czytanie..
        Wszystko na opak…

        Srajfony do bawienia a czytanie zabawką…

      1. Oczywiste że chodzi o Energię – Światłość
        i na tej podstawie uosobienie – personifikacja tej energii świetlistej którą każdy z Nas ma w sobie różną każdego dnia
        bo zależy to od na…stroju jaki załapiemy każdego dnia..
        Jak strój instrumentów muzycznych…strój organów / lub organów wewnątrz ciała żywych Istot czujących …

        Uosobili – powiesili na krzyżu i cierp ciało..

        Księgę trzy…mam jako dowód i wykładnię przeinaczeń …
        Tłumaczę wielu osobom ale nikt nie chce słuchać bo imp…rezy umkną…

        Zapodali widowiska od walk Gladia…torów ecterrra…

        Oj żeby się Ludziom chciało chcieć …ale trza zatrzymać się
        , wyciszyć …

        Ony nam wmówili że mówienie o energii to medium ….ezo…

        Znamy molocha medium prop …. aga/endowe…
        Dzięki za u…wagę… Słoneczko wysyłam Wam Wsiem

      2. „Większość ludzi wolałaby umrzeć, niż myśleć. I tak zresztą robią”.

        Bertrand Russell

    2. To zdanie jest niejednoznaczne i można je różnie rozumieć – albo że Chrystus w ogóle nie istniał, albo też że istniał, ale jego życiorys podawany przez kościół jest fałszywy. Ja skłaniam się ku drugiej wersji.

      1. Ooo! Pawle, myślałem wczoraj o Tobie. Zamiast myśleć o Dziewczynach pląsających na polanie w nylonach w dzikiej ekstazie, czy tam RAJstopach (no ku.wa, co ja mam za fetysz z tymi RAJstopami 😜), to myślałem o Tobie, całą noc Pawle, kuźwa jego mać 😁, aby Ciebie odwiedzić na blogu i napisać tam komentarz 😁
        Trzymaj się! 🤣🤣🤣

    1. Tawie, jakie sa twoje wglądy na temat tego co poniżej napisałam?
      ———————–
      Ciekawostka
      Rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej nie patrzą na zaćmienie Słońca. Jego ponowne „narodziny” uważają za proces intymny, który powinno sie pozostawić samemu sobie. Ponadto, symbioza z rodzącym sie Słońcem, co rozumieją przez „patrzenie”, może znacznie przyspieszyć procesy w samym patrzącym. Na płaszczyźnie fizycznej ten proces często manifestuje sie jako „ostra jazda bez trzymanki”, podczas której można sie nieźle poobijać. To co wobec tego robić? W tym dniu zalecają pozostanie w domu (krzątaninę wokół domu), zadumę albo skupienie uwagi na czymś innym (porządki w domu, sprzątanie piwnicy, czy garażu).

      1. ,, Jak to, pół roku?”

        Ależ, drogi Sławku, nasz zacny Śpiew Ptaka użył literackiej metafory.
        Dla niektórych zaćmienie słońca trwa od zeszłej wiosny i nadal występują widoczne fazy.
        Żeby była ,,jasność” – nie oglądałam zaćmienia słońca bezpośrednio(różnie na ludzi działa), a jego odbicie w wiadrze z wodą.

    2. ,, Fakt, żył rozpustnie, ale kto z nas w młodości żył cnotliwie?… 🤣🤣🤣🤣 ”

      Lepiej nie mów!!
      Gdybyśmy my, podopieczni naszej Tawerny, zechcieli spisać swoje młodzieńcze i frywolne w swej cnotliwości lata, powstała by bestsellerowa seria książek w wielomilionowym nakładzie.
      Przebijająca wszystkie współczesne literackie wypociny – nawet te z najbardziej wyuzdaną fantazją.

      Za kasę z autorskiego honorarium moglibyśmy kupić nie jeden areał, ba! wyspę, na której oprócz sielskiego życia prowadzilibyśmy(tak z nudów) warsztaty dla młodzieży.
      A hasło przewodnie np. : ,,Młodość ma się raz!”

      No to co Panie i Panowie?
      Pióra w dłoń i do dzieła!

      Już czuję odciski na palcach od wypisywania autografów!
      (jeśli ktoś ma opory ze szczerością, niech pomyśli o wyspie, na której ląduje naszym prywatnym samolotem)

      Zmieńmy w końcu hasło ,,szczerość nie popłaca” na hasło: ,,szczerość się opłaca!”

      Miłego pisania!

      1. „Już czuję odciski na palcach od wypisywania autografów!
        (jeśli ktoś ma opory ze szczerością, niech pomyśli o wyspie, na której ląduje naszym prywatnym samolotem)”

        Kochana Krysiu z lasu, nikt Ci nie dorówna ❤ w mowie pisanej, ujmujesz płynnością wyrafinowanej gry słów!
        Uwielbiam Cię czytać! Talent nad talenty!!!

        ja mogę najwyżej namalować swoją opowieść… w temacie,
        ale nie umiem dodać tu zdjęcia

      2. Krysiu mów za siebie😁, ja byłam bardzo cnotliwa i grzeczna i w ogóle…Na dyskoteki nie chodziłam, na randki prawie wcale, no a jeszcze pół roku po ślubie byłam dziewicą😉

      3. Uczciwość się opłaca.
        Kto się z tego śmieje, to niech nawet pęknie ze śmiechu. Mi uratowała Życie. Nie raz…

      4. Lelu 💏 masz rację, Krysia posiada niesamowity potencjał i talent twórczy, cóż kiedy zamiast tworzyć wiekopomne dzieła, działa w kuchni i tworzy przetwory i smaży naleśniory.😂😂

        Wiem, że mi się teraz po łepie oberwie,😂ale poeci i pisarze najlepsze dzieła tworzą gdy ich ktoś lub coś pod……wi.

        Jak Krysię poznałam, to miała już w połowie książkę napisaną, czekam z niecierpliwością poznania jej treści, czy zdążę przed śmiercią, niech Krysia obwieści.

        Z setki nie popuszczę, 😂 więc ma Krysia jeszcze trochę czasu, tylko czy wzrok mój wytrzyma aż do końca mojego pierwszego wieku? 😂😂

        Ale jak Ją wszyscy z TAWERNY trochę przyciśniemy, 😂to może choć trochę szybciej o nowym NOBLU dla Polski usłyszymy.😂

        .

      5. ,,Krysiu mów za siebie😁, ja byłam bardzo cnotliwa i grzeczna i w ogóle…Na dyskoteki nie chodziłam, na randki prawie wcale, no a jeszcze pół roku po ślubie byłam dziewicą😉”

        ,,Uczciwość się opłaca.
        Kto się z tego śmieje, to niech nawet pęknie ze śmiechu. Mi uratowała Życie. Nie raz…”

        Dziewczyny Kochane! zabrakło w moim komentarzu ,,buziek” oznaczających, że to żart. Myślałam, że są zbędne…
        Odbierzcie, proszę , mój wpis z poczuciem humoru!

        Miłego!
        PS. Lecę wziąć prysznic.
        Chyba to Sztaudyngera:
        ,,Na starca,
        wziął prysznic i tysz nic”
        albo
        ,,Dwaj starcy spotkali Zuzannę w kąpieli,
        chcieli ja nastraszyć – ale czym nie mieli”

      6. „Fakt, żył rozpustnie, ale kto z nas w młodości żył cnotliwie?”

        Ja miałem taką młodość. Zanim system nie zaczął mnie mielić, nie zabił i nie poćwiartował. Ale zmartwychwstanę.

      7. Krysiu a dyć moje buźki godajom, że jo na poważnie nic nie biera – a widzicie jak to brzmi czasym jak sie ino bazgroli…Całusy

    1. ,, Lelu 💏 masz rację, Krysia posiada niesamowity potencjał i talent twórczy, cóż kiedy zamiast tworzyć wiekopomne dzieła, działa w kuchni i tworzy przetwory i smaży naleśniory.😂😂 ”

      O jejku!, gdybym wiedziała, że o tej porze (20.36) mogę zadzwonić, to wzięłybyśmy się za trawkę!!
      Nauczka dla mnie – sprawdzaj 🙂

      Nie wiem co pisałyście Dziewczyny wcześniej, otworzyłam kompa teraz(wróciłam z wojarzy) i wcisnęłam pierwszą ciebie, Aniu, na pasku.

      Pewnego dnia zadałam sobie dwa pytania:
      Czy chcesz powiedzieć od siebie coś ludziom poprzez poezję i literacką prozę na kartach między okładkami?
      Czy chcesz powiedzieć od siebie ludziom coś w ,,prawie” bezpośredniej relacji z nimi?

      I zaraz pojawiła się myśl; jesteś niespokojna duszą, lubisz skakać z kwiatka na kwiatek, lubisz żywioł. Po co masz użerać się z literackimi wydawnictwami(były już takowe), po czym przeczyta cię pięć osób i nawet nie będziesz wiedziała, że to, co odebrali jest w porządku albo do dupy.
      Tu przeczyta cię pięć osób i wiesz…, mało tego! masz do czynienia z żywymi ludźmi, z ich żywym życiem i potrafią ci powiedzieć: to jest fajne albo hej! no tu to cię poniosło i pieprzysz.

      Wszyscy jesteśmy poetami i prozaikami.
      A czytanie nas między wierszami jest niesamowite!
      Niesamowite doświadczenie; studiowanie ludzi na ,,dźwiękach” ich słów.
      Odkrywanie tego, co chcą rzeczywiście powiedzieć.

      Nie ważne co ktoś ( w tym ja) piszemy, mówimy.
      W gradacji przekazu istotą jest CO CHCEMY PRZEZ TO POWIEDZIEĆ I DLACZEGO, a to odkrywane(czasem jak na dłoni) jest rzeczywistą sekwencją, bywa, że jakże różną, a nawet diametralnie różną w stosunku do widzianego, słyszanego przekazu.
      Poznawanie głębi przekazu! Poznawanie istoty każdego z nas w swym unikalnym życiu!

      ,,Wiekopomne dzieło” w postaci książki jest już w toku dokończenia.
      W moim przypadku to fragment życia.
      A żart o moim przebywaniu w garach, jakoby to one miały stanowić głębię mojego jestestwa i rzutować na przeważającą jego część, przyznaję- żart przedni.

      Wszyscy lubimy żartować i żartujmy; to czyni życie kolorowym.
      Chociaż …, żart, a żart…
      Kiedyś usłyszałam piękne stwierdzenie.
      ,, zły to człowiek, który drwi, a potem mówi, że żartował”

      Miłego!

      1. ,, zły to człowiek, który drwi, a potem mówi, że żartował”

        Jak mi tak powiedział kolega, gdy „zażartował” jego ojciec, to spytałem, czemu akurat ten „żart” wybrał?

        Przecież można powiedzieć: dobrze robicie chłopaki, usiądźcie w cieniu, odpocznijcie bo upał, jeszcze piwko sobie otwórzcie. Życie to nie tylko zapierdol.
        Zamiast
        No jakbyśta w tylu co tu stoita wzięli po łopacie…

        Ech te niewolnicze programy

      2. Oj KRYSIU 💏 jeśli poczułaś, że z mojej strony to był przytyk a nie żart, to też masz rację, bo ja też twierdzę tak jak Lela i inni, że mogłabyś, nie napiszę że powinnaś 😄 przelać swoje mądre słowa na papier.

        No i co mi teraz zrobisz jak mnie oczywiście złapiesz.💃💃💃
        Ale wiem co teraz powiesz jak przeczytasz moje słowa,😂powiesz, a 💩 Hanuś to cię obchodzi.😂🙃😂🙃😂

      3. A propo snów śniła mi się dzisiaj Pani Ania Dereszowska aktorka. Że spotkałyśmy się po latach (niby razem chodziłyśmy do podstawówki) na zjeździe klasowym. Siedziałyśmy na przeciwko siebie w ławce i Ona opowiadała co u Niej. Nagle wstała objęła mnie i powiedziała, że znalazła super nową pracę i tak bardzo się cieszy. I Alan Jackson wyrwał mnie ze snu🙃

        Sławku 7 w życiu dla mnie to dobry znak tak jak tęcza😉 Obserwuj jak jest u Ciebie.

  9. https://youtu.be/KZ3BJYx43y0. https://youtu.be/ufQUxoidxkM. https://youtu.be/ioOzsi9aHQQ. https://youtu.be/7ZTknQzY7qc. https://youtu.be/71Gt46aX9Z4. https://youtu.be/u9Dg-g7t2l4. https://youtu.be/LpwabPQW4p4. https://youtu.be/83HVjfyoX7E. https://youtu.be/LqybKftzSh0.

    Z okazji Mikołaja🎅 Kochanym Tawrniankom🧙‍♀️ i Tawerniakom🧙‍♂️ wszystkiego, czego Sobie życzycie i potrzebujecie. Niech ten dzień będzie Waszym ulubionym dniem, tak jak i wczoraj i jutro. 🥳 „Odgwizdane” pora, aby się zadziało 😘🌹

    1. A ja dziś z okazji Świętego Mikołaja przesłałam rządzącym gadom śmierdzące jaja, takie nie realne, ale energetyczne.😂
      Niechaj sami poczują, jak oni rządzący cuchną i nas trują.😂😂😂

      1. ,, A ja dziś z okazji Świętego Mikołaja przesłałam rządzącym gadom śmierdzące jaja, takie nie realne, ale energetyczne.😂
        Niechaj sami poczują, jak oni rządzący cuchną i nas trują.😂😂😂”

        A ja, Aneczko, dziś, oprócz tego(co rano wiadomo) buty, słodycze, Mikołajki, ,,etcetera” spotkałam wieczorem w sklepie wiele radości.
        Patrzę: Mikołajki, takie czekoladowe. Jak kupisz więcej, to taniej, ale na jakąś kartę.
        ,,Spod ziemi” wyrosły przede mną cztery osoby i podały mi numery(to dzięki nim można skorzystać z promocji).
        Jestem przy kasach, dziewczyna wpisuje te numery, wszystko gra i widząc ,,taaaką” ilość Mikołajków, pyta swoją koleżankę przy drugiej kasie: ,,dostałaś dziś Mikołajka?”(a była to godz dwudziesta)

        Co robię?
        Wyjmuję z torby kilka Mikołajków i z uśmiechniętymi życzeniami wręczam dziewczynom przy kasach.
        Nie sądziłam, że spotkam się z aż tak miłym zaskoczeniem, a nawet wzruszeniem pań siedzących cały dzień za kasą.
        A przecież to tylko grosze…, dosłownie.
        Ktoś dla mnie wyrósł spod ziemi…, ja komuś…
        Ech, te energie….

        Miłego!

      2. Krysiu, przytulam Cię z Całego serca i dziękuję Ci za to, że Jesteś 👩‍❤️‍💋‍👩🌹tak niewiele trzeba…

      1. Tawie mieszkasz w Zamościu??? Dwaj starsi Bracia Taty „uciekli” ze wsi do Zamościa. Jeden z Nich to mój chrzestny, drugi z żoną moją chrzestną niestety już nie żyją. Ale potwierdzam Zamość piękne miejsce❤️

      2. A propo pięknych miejsc. Jak Pani weterynarz pocieszyła mnie w żałobie pięknymi zdjęciami ze Słowackich jaskiń. Wybraliśmy się na wycieczkę. Wrzuciliśmy rowery do bagażnika i pojechaliśmy do Turawy. W Turawie zrobiliśmy rundkę dookoła jeziora, zmęczeni i szczęśliwi wsiedliśmy do samochodu i zamiast do domu. Coś nas pognało do Mosznej na zamek. Nigdy wcześniej tam nie byliśmy chociaż to nie tak daleko z Zabrza. A w Mosznej zamek zwalił nas z nóg, ale nie sam zamek ale to zaczarowane miejsce. Poczuliśmy tam taki spokój. Podszedł do nas ok. 50 letni motocyklista czy możemy mu zrobić zdjęcie. My też Jego poprosiliśmy żeby i Nam zrobił. I tak od słowa do słowa trochę z Nim pogadaliśmy. Okazało się, że mieszka za granicą, ale na urlop zawsze wraca do Polski i zwiedza. I też On poczuł ten sam spokój co my. Powiedział jak tu spokojnie dusza odpoczywa. Pożegnał się i odszedł.

      3. Tawie Ty byś wypisz wymaluj pasował do Bieszczad. 4 lata temu w wakacje pojechaliśmy z psem do Soliny w ciemno oczywiście jak to „świry paletki” mają w zwyczaju. Niedziela 30 parę stopni bez żadnego planu z noclegiem z psem na głowie. Przyjechaliśmy ok. 13 ale spokojnie z ufnością rozglądaliśmy się za noclegiem. I znaleźliśmy ale nie w Solinie a Polańczyku. I tak od 4 lat chociaż na 4 dni wyrywamy się do Polańczyka do cudownych dwóch sióstr, które prowadzą ośrodek wypoczynkowy. Kobiety są nieziemskie. Miejsce jest nieziemskie, kajaki są nieziemskie, woda i powietrze są nieziemskie. I co jak co, ale tam jest miejsce mocy. Obce kobiety, ale bliskie jak Rodzina. Pokochały nas a my Je i miejsce do którego z chęcią przyjeżdżamy chociaż na parę dni. I powiem Ci chociaż zawsze pogodę przewidują na deszcz jak mamy być to dla nas świeci słońce.

      4. Moszna – zamek jak z bajki – właściciel Mosznej( Tiele-Winckler) był też swego czasu właścicielem Mysłowic…

      5. Bardzo podoba mi się Zamość. Byłam tam prawie 40 lat temu. A mnie się wydaje jakby wczoraj to było.

      6. Aniu nie wiem gdzie wkleić bo już jestem pogubiona z tymi koment. Ja też nie przepadam za zimą wystarczy mi tydzień dobrego śniegu porobię orzełki jak dużo napada , albo pozjeżdżam na górce na butach ze 2 razy i dosyć. Baj baj wyglądam wiosny. Ale za to nasz pies kochał śnieg to było niesamowite On co roku jak spadały pierwsze płatki cieszył się jak małe dziecko. Biegał cały szczęśliwy, merdał ogonem, skakał na nas żebyśmy dołączyli do Jego zabawy „No chodźcie chodźcie pokaże Wam”. I rok w rok zawsze był zdziwiony, choćby pierwszy raz w życiu widział śnieg na oczy. Najpierw zdziwienie a później ta szalona radość.
        Tantrix match zaciekawiłaś mnie, nie wiedziałam, dziękuję sprawdzę 👩‍❤️‍💋‍👩

        Chciałam jeszcze tylko do Sławka, żeby nie wrzucać „milion” komentarzy.
        Sławku myślisz, że nie wytrzymalibyśmy (Tawerniacy) ze sobą na żywo? Jaki wpływ ma samotność na ludzi? Odpowiadam jak zawsze przykładami z mojego otoczenia. W pracy miałam do czynienia z wieloma starszymi kawalerami (przedział od 40-60), w bloku klatka obok 2 starszych kawalerów (jeden szczęśliwie we wrześniu został emerytem, jeden 45 lat kierowca autobusu) 3 klatki dalej policjant kolega Męża również kawaler. No i moje dwie Cioteczki Kochane jedna 68 druga 63 panny. Wybrali samotność z różnych względów. Ale im starszy samotny człowiek tym trudniej jest się z Nim- Nią dogadać. Dlaczego? Jaką wspólną cechę mają samotni?

        Anamiko Kochana👩‍❤️‍💋‍👩 jak mogłaś 40 lat temu🕵️‍♀️ być w Zamościu jak Ty masz góra 20 lat😁

      7. Tak RiS, myślę że nie wytrzymalibyśmy, bo nie jestem tu od wczoraj i widziałem co nieco.

        A co do miliona komentarzy. Mógłbym Ci zasugerować to samo, obojętnie w którą stronę albo żebyś się np przemalowała.

        Ale powiem tak. Rozważam likwidację telefonu więc równie dobrze może to być mój ostatni komentarz. Możesz spokojnie spać, masz kłopot z głowy.

      8. Sławku Kochany, źle mnie zrozumiałeś, przeczytaj jeszcze raz mój komentarz. Chodziło mi o mnie, żebym ja nie wrzucała milion komentarzy. Dlatego w jednym odniosłam się do 3 osób: do Ani, Ciebie i Anamiki. To nie miało nic wspólnego z Twoimi komentarzami i ile ich zamieszczasz. Nie raz Ci pisałam, że Cię lubię i lubię czytać Twoje komentarze.

      9. Kochana RiS, dobrze wymyśliłaś z tym czasem ❤️😁👍
        Ale jakby nie, było, było to dawno, ale prawda.
        Do dziś jestem pod wrażeniem Zamościa, jego architektury i atmosfery. Było wtedy magicznie i ja to tak pamiętam. Bajka po prostu🎇

  10. A propo 6 grudnia. Mówię do Męża dziś Mikołajki z czym Ci się kojarzą? Po sekundzie pada odpowiedź „z Mazurami” 🌊🌅🏕️ 😂😂😂

  11. „Mikołajki z przytupem”

    Dzisiaj Mikołajki
    Na samą myśl ma się ciarki
    Mikołaj każdemu dał cukierka
    To ponoć lepiej niż za Gierka
    Renifery uśmiechnięte od ucha do ucha 😀😀😀😀😀
    Rozdają wino, aby potrawa nie była sucha 🤔🤔
    Mikołaj z wielkim brzuchem chce bigosu i jest podpity
    Zamiast kolęd puścił zagraniczne bity 😱 🥴
    Bałwany zbulwersowane go zbeształy
    Twierdzą, że one racje miały
    Mikołaj zjadł bigos i twierdzi, że mało 🥴
    Chce kotleta
    Chce kakao
    Przynieśli mu koniak
    A jemu wciąż mało 🥴
    Dziwne Mikołajki
    Mikołaj ledwo wdrapał się na sanki 🥴

    Radek „ze stali”

    1. A ja pije kawę i wpierniczam prawdziwy norymberski piernik…Teraz wreszcie wiem co znaczy – wpierniczać, ale ze mnie ciasteczkowy potwór…😁 Z Mikołajem to by my sie dobrze rozumieli, oj tak…😄

      1. Iwonko, a my dziś w Norymberdze mamy pierwszy rozładunek, drugi w Regensburgu😘😘😘

    2. Radek Twoja wena mnie zachwyca. Skąd Ty to bierzesz? 😉😂😂😀🙃🥳🤩😍🥰😘 Kup piękny zeszyt i spisuj ręcznie wszystko w jednym miejscu. Słyszałam, że malujesz mógłbyś jeszcze okrasić jakimś malunkiem i może ktoś by się znalazł, aby wydać. Dwa razy mi się kichneło czyli na „prawde”😁

      1. „Ty widzisz we mnie siebie, że kogoś na siłę próbuję obudzić. Nic nie próbuję. Nie jestem Tobą”.

        Droga RiS, widzieć w kimś siebie, znaczy dla mnie tyle co widzieć siebie, nie kogoś. Loszat ten tekst, nie pomyślałem o tym, że próbujesz kogoś obudzić na siłę. Może próbujesz a może nie, nie wiem. Widzieć można w kimś siebie, obojętnie, czy ktoś tą cechę z nami współdzieli czy nie. Chodziło mi wyłącznie o siebie, nic Tobie nie miałem zamiaru wytykać. Gapa ze mnie, wielu słowo mogłem tu na forum nie pisać. Innym też przywalałem bardziej lub mniej świadomie. Nie uciekaj.

    1. Lela od kilku tygodni pasjonuje mnie reset XIX w. błotny potop, opustoszałe miasta, zakopane na kilka pieter budynki itp. – dużo tego u rosyjskich jutuberów…Słucham w oryginale, dziad WSZEWIED chyba jako jedyny bierze siĘ za tłumaczenie tych materiałów z rosyjskiego…Temat bardzo ciekawy, ciekawe, że Rosjanie jakby bardziej dociekliwi w tych historiach? Może dlatego, ze utożsamiają się z Tartarią?
      .https://www.youtube.com/c/johnconnorrus

      1. Lela te filmy podał „kurdeblade”(przepraszam kurdeczku ale pisze fonetycznie bo nigdy Twojego nicka spamiętać nie umiem po literkach) i wielkie MU dzięki za nie – obejrzałam wszystkie z tej strony filmiki ale ja to po prostu lubię te poszukiwania zakłamania lub teoryzowania – lubię historyczne rozkminki to jak rebusy, krzyżówki czy sudoku? o…Oglądam też „historycznego wolnomyśliciela”, zbyt szybko mówi ale cos tam łapie
        .https://www.youtube.com/channel/UCCYLfXcTMBAaEBQR-G7h74g
        Dziś oglądnęłam filmik o Moskwie, co chciano ukryć podpalając ją w 1812, ciekawa rycina jakiegoś Niemca z XVII w. mówi że Moskwa była niesamowicie rozwiniętym miastem – kamiennym z wieżami i kościołami, nie była drewniana
        .https://www.youtube.com/watch?v=zNN7XcH9hLQ

      2. Do tej pory zdążyłam obejrzeć jedną serię z kanału Ewaranon – Co się u diabła stało? – i przyznaję, że daje sporo do myślenia. Jedno jest pewne – cała przedstawiana nam rzeczywistość jest zafałszowana. Historia, nauka, wszystko. Co niewygodne dla oficjalnej narracji zostało zablokowane, utajnione, zamiecione pod dywan, przeinaczone tak, aby fakty, prawda nie były łatwo dostępne dla zwykłych zjadaczy chleba, a ci przecież mają przytłaczającą przewagę w populacji planety.

    2. Wysłuchałam do końca, ciekawa teoria z tymi wieżami Bismarcka, jedna z nich była w moim mieście, funkcjonowała jako wieża widokowa.
      Pierw nosiła miano Bismarcka a po włączeniu Mysłowic w granice Polski wieżę przemianowano, w latach trzydziestych zburzono i kamień wykorzystano do budowy kościoła w Brzęczkowicach i do budowy katedry w Katowicach. W jakim celu zburzono taki obiekt? Może w takim samym celu zburzono pałac w Świerklańcu? Cud że ten w Mosznej stoi…
      Zastanawia mnie brak wiadomości w mojej rodzinie o jakimkolwiek resecie, kataklizmie czy stosach trupów, a jeśli miałoby to być krematorium jakaś opowieść rodzinna musiała by funkcjonować na ten temat. Moje korzenie są osadzone w Mysłowicach przynajmniej od 200 lat. Czyżby trauma była tak wielka, że o niej nie mówiono?
      W sumie…Wyobraźcie sobie taki oto rys historyczny dotyczący pewnego zameczku w mysłowickim Parku zamkowym. Teren tego parku to dawna siedziba rycerska, później był to prywatny teren właścicieli Mysłowic, więc był tam jakiś dwór, dworek, oficyny itp. Nikt z mieszkańców, nawet moi dziadkowie nie mieli zielonego pojęcia jak wyglądała ta siedziba państwa Mieroszewskich potem Tiele-Winklerów ponieważ przestała istnieć prawdopodobnie już w XiX w. Zawsze były dwa budynki w parku – w jednym był sanepid w drugim tzw. zameczku myśliwskim – żłobek, przy bramie jeszcze dwie oficyny dworskie ale to nie było brane pod uwagę.
      I nagle parę lat temu jakiś pasjonat historii odnalazł w dokumentach Tiele- Winklerów fotografię dworu mysłowickiego, którego nikt z najstarszych mieszkańców nie pamiętał SZOK!
      Kto wie, CZEGO następne pokolenia nie pamiętały po resecie, całe życie myślałam, że jedna z oficyn dworskich jest zameczkiem bo tak nas uczono. jedni sie wynieśli, drudzy napłynęli z zerowa wiedzą o tych terenach a na dodatek z nienawiścią w sercu… ALE dlaczego nie pamiętali CI co tu z dziada pradziada zostali? Nie chcieli pamiętać? czy nie mogli i bali się wspominać? Tak oto piszą nam historię od nowa, dlatego cenię takich poszukiwaczy jak Lalak, czy tych kilka osób z różnych, obcojęzycznych kanałów i mają mój wielki szacunek, bo bez korzeni nie wiemy KIM jesteśmy i dokąd zmierzamy…
      .https://pl.wikipedia.org/wiki/Wie%C5%BCa_Bismarcka_w_Mys%C5%82owicach

  12. Gady i to ILE! Tak blisko mnie, teraz już wiem dlaczego taką ciężką energie odczuwam – szczyt cyfrowy ONZ w Katowicach, globalna dyskusja o świecie cyfrowym – rozpoczął się koncertem – Skrzydła umysłu, ha ha

    1. IW ciężką energię odczuwasz od Katowic bo tam w ogóle jest ciężko. Rezydent miasta jest pierwszy do szczypawkowego terroru i do segregacji. Chciałam z dzieckiem na jarmark do K-c pojechać, ale do tego żmijowego gniazda ni wuja…

      Dziś wstrząsnął mną projekt próby terroru eliksirowego niektórych grup społecznych. Jednak jest we mnie lęk i strach. Nie wiem na ile to przeciąganie liny i bawienie się projektem na ile realne zagrożenie. Staram się kreować pozytywnie ale bardzo mi źle ;(

      1. Przymus to jest jedynie srania. Najesz się, to i musisz się wysrać 💩
        Jak się napijesz, to albo się wysikasz albo wyplaczesz 😁👍

      2. Aa przytulam Cię mocno, bardzo, jak chcesz to możemy sie kiedy wybrać na kawę – jak będę miała wolny dzień, nie wiem jak Ty dyspozycyjna jesteś, pomyśl…Całusy

      3. „Aa przytulam Cię mocno”

        Ja również Aa mocno przytulam i całuję w głowę.

      4. A ja strachu nie mam ani trochę. Im bardziej próbują naciskać na eliksiryzację tym bardziej mówię NIE! Za to momentami taka wściekłość na tych parszywych politykierów mnie ogarnia, że jakbym twarzą w twarz z którymś z nich stanął (zwłaszcza chyba z Niedzielskim) to bym chyba go rozszarpał za to co robi.

    1. Nie wiem ale cała ta inicjowana hucpa na granicy czymś straszy. Czymś co ma uzasadniać zwiększane nakłady i stany ilościowe mundurowych. Może ktoś planuje dzwonić ilość żołnierzy mafi przed jakąś pacyfikacją narodu? Wiem że plany ich a potencjał energetyczny wolnych ludzi nie mogą zostać pogodzone. Nawiązuję jedynie do ich knucia. Niedzielski powiedział, że starają się nie narzucać nam zbyt dużych ograniczeń, by nie było tego co na zachodzie, czy płonących miast i milicjantów. Czyli co, wygadał się czemu w Polsce nie ma takich restrykcji? Bo się boją? Bo wiedzą że jak się Polak wkurwia to siekiery latają?
      Przed stanym wojennym sowieccy mówili tak: rozwiązanie siłowe to koniec komunizmu w Polsce.
      Okupacja niemiecka stworzyła partyzantkę. Okupacja radziecka to samo. A co zrobiłaby okupacja agendy? Pewnie myślą, że to samo. Jeśli ruch oporu francuski przeradza się w ruch pomarańczowych kamizelek, to polskie powstanie w co się mogą przerodzić?
      Próbuje odgadywać co myślą członkowie mafii polskojęzycznej i myślę, że robią w gacie i jak żołnierz za którym stoi ss albo nkwd wykonuje rozkaz w przerażeniu. To też możliwe. Boją się tych co celują im w plecy i boją się tych na których kazano im założyć kaganiec.
      A Potocki? Wyeobta se dowody, ja zarobię a wam i tak gówno to da, bo suwerenny staje się człowiek od wewnątrz, a nie za sprawą papierka, kolejnego bożka.
      Gdyby ktoś miał zdolność widzenia energii aury, jestem pewien że osoba wolna prawdziwie wewnętrznie miałaby całkowicie inną aurę od zniewolonej przez nieświadomość.

      1. Aura zmienia się każdego dnia.
        Wibracje energii zmieniają się każdego dnia …ba.. każdej sekundy.

        Jak patrzę na swoją aurę, to widzę jak faluje.

        Aurę można sobie zobaczyć..

        Wibracje.
        Nie jest możliwe, żeby obecnie Osoba Świadoma
        mogła wejść w związek miłosny z osobą niekompatybilną..

        CzłoWiek świadom nie może współżyć z osobą o niskiej wibracyji.
        Tyle. Zdrawiam

        Ps. Nic nie jest kompatybilne w dzisiejszym świecie..
        Od zarania dziejów ra/o/botali nad etom..

      2. „Wibracje.
        Nie jest możliwe, żeby obecnie Osoba Świadoma
        mogła wejść w związek miłosny z osobą niekompatybilną..

        A dlaczegóż to nie jest możliwe? Bo obniży Ci Justynko wibracje? A ja Ci mówię, że jest to możliwe. Czlowiek bardziej świadomy ma moc obudzić nieświadomego. Myślisz, że miłość wybiera ten świadomy ten nieświadomy?

        CzłoWiek świadom nie może współżyć z osobą o niskiej wibracyji.
        Tyle. Zdrawiam”

        Można współżyć na codzień z takimi ludzmi, wystarczy patrzeć na Nich sercem. Albo ktoś wybiera życie, albo się zamyka przed światem w swoje skorupy i przekonania.

      3. Nie jest możliwe dla mnie . Wyczuwam na odległość.

        Przykro Mi ale ja się tutaj z nikim nie dogadam..

      4. Kilka dni temu pisałam o swojej Teściowej, że na początku nie była to łatwa relacja.
        Teściowa rocznik 1956. Krysia pięknie napisała o swojej Teściowej zakładam, że jest to Kobieta starsza od mojej. Mogę się mylić. U Martusi zakładam, że Jej Teściowa jest młodsza od mojej.
        Mamy rok 2021 jak zmieniły się kobiety na przestrzeni lat w Polsce? Zmiany idą w dobrą stronę? Kobiety są mądrzejsze bo jedną książkę więcej przeczytały czy do jednego słownika więcej zajrzały? Jaki ma to wpływ na ich charakter i to jak traktują innych? Jedna z moich Babć nie umiała czytać i pisać. Jaką byłaby Babcią gdyby przeczytała wszystkie mudre knigi i poradniki w stylu np.jak być asertywnym albo mówić nie. Zaznaczam nie mówię, że poradniki są niedobre tylko zastanawiam się jaki wpływ miałyby na moją Babcię? Jaki wpływ na Babcię miałoby to, że mieszkałaby w mieście? Straciła by kontakt ze swoją duszą? Babcie obydwie były bardzo rodzinne. Nie ważne ile nas było przy stole „ogarniały” wszystko bez zmywarek, robotów, mikserów czy innych sprzętów. Jedna z Babć miała wodę tylko ze swojej studni. Po latach dopiero jak już miała 60 lat mieli wodę i łazienkę w domu. Czy Babcia miała niskie wibracje bo gościła u siebie synów policjanta czy wojskowego. Czy Oni zaniżali Jej wibracje? Czy dziś Babcia wysoko wibrująca zamknęła by Im drzwi przed nosem? Albo Dziadkowi? W którą stronę ten świat zmierza? Samolubstwa, egoizmu, wygody? To są te wysokie wibracje? Nie zostaliśmy stworzeni po to, aby odcinać się od ludzi, tylko żyć między nimi. Wspólnie i razem. Odcięcie od świata i ludzi powoli może doprowadzić do depresji i braku chęci do wstania z łóżka. No bo po co?

      5. „Przykro Mi ale ja się tutaj z nikim nie dogadam..”

        Jaki jest powód Justynko, że wchodzisz na blog i komentujesz? W ogóle jest jakiś powód? Powodem nie jest samotność, tęsknota za drugim człowiekiem? W ogóle do WSZYSTKICH TAWERNIAKÓW MAM PYTANIE. JAKI JEST POWÓD, ŻE WCHODIZCIE NA BLOG TAJNE ARCHIWUM WATYKAŃSKIE?

      6. „Nie jest możliwe, żeby obecnie Osoba Świadoma
        mogła wejść w związek miłosny z osobą niekompatybilną..”

        Nie jest możliwe… I dlatego teraz wszystkie niekompatybilne związki się sypią… W taki czy inny sposób.

      7. Justyna – czuję podobnie jak Ty i Anamika – wiele Twoich wpisów ze mną rezonuje / wchodzę na blog , kiedy tylko znajdę czas.
        Serdeczności Wszystkim 🙏

      8. Joanno tu nie chodzi o to by się zamykać na tych, którzy z nami nie rezonują, by im nie okazywać serca. Chodzi o to, by nie trwać z kimkolwiek w toksycznym związku, z kimkolwiek! Ponieważ to ja- JA TU I TERAZ jestem dla siebie najważniejsza! Pierwsza zasada w ratownictwie – nie szkodzić sobie samemu! Więc nie ratuję topielca jak nie umiem pływać, co nie znaczy, że się biernie będę przyglądać jak tonie. Tam gdzie nas nie chcą, tam gdzie nas wykorzystują, czerpią z nas energię – strzepujemy pył z sandałów i idziemy dalej.
        Ja zerwałam kontakt z przyszywaną ciotką, która lata całe żyje z synem alkoholikiem. Kobieta jest wiekowa mocno i zależna od syna, był moment kiedy pomagałam, nie było problemu, ale okazało się, że ten układ jest dla mnie ponad moje siły.
        Kiedyś córka mojego kuzyna, która studiowała psychologię, kiedy chciałam pomóc zaprzyjaźnionej rodzinie z problemem alkoholowym, spytała dlaczego chce pomagać innym sama mając problem? No właśnie, dlaczego chcemy obniżać własne wibracje – czyli czuć się źle psychicznie, fizycznie i emocjonalnie wchodząc w relacje z toksycznymi ludźmi?
        Oni przez lata nie zmieniają w swojej przestrzeni nic a nic, pasożytują na naszej energii a my ich w tym utwierdzamy swoją postawą litościwego samarytanina. Kochaj bliźniego swego jak siebie samego – powinno to brzmieć raczej – najpierw kochaj siebie samego a potem bliźniego…Całe moje życie bogate w traumy, bogate w niesamowite pokłady empatii sprawiło, że wielokrotnie pakowałam się w układy z których wychodziłam bardziej poraniona i chora..Nie było to z pożytkiem dla nikogo.
        Siostra potrafi mi powiedzieć coś w stylu – no wiesz, jeśli twoje sumienie ci na to pozwala – tak pozwala, już tak. A wielokrotnie musiałam wysłuchiwać awantur z jej strony, że ma już dość, że ją wykorzystują, że co sobie nie myślą, że ona nie jest na każde zawołanie itp. Gdy jej o tym przypomniałam to mi powiedziała, że przecież ją znam, bo ona wybuchowa jest, choleryczka a ma satysfakcję, że pomaga innym…Trzeba umieć pomagać, tak to sztuka…A w tym wypadku pomoc wzmaga problem, jednej i drugiej strony…Bo my obie DDA

      9. Iwonko ja nie mówię o toksycznych związkach. Napisałam o miłości. I nie chodzi mi o miłość fizyczną tylko duchową. Napisałam „Myślisz, że miłość wybiera ten świadomy ten nie świadomy?” Miłość. Prosty przykład teście 45 lat po ślubie piękna miłość. „Jedno bez drugiego żyć nie może.” Przyszedł dawid i co się dzieje. Teściowa załapała dzięki Nam szybciej, Teściu się bał. Po roku przestał i w końcu zobaczył przekręt. Dlaczego się bał? Poziom Jego świadomości był mniejszy od Teściowej, ale dzięki Niej w końcu i On otworzył oczy. Otworzył oczy i zrozumiał. Przebudził się do życia. Gdyby w związku nie było miłości pewnie by się rozwiedli.

        Czym jest dotyk drugiego człowieka? Mam na myśli trzymanie kogoś za rękę, głaskanie po głowie albo przytulenie się tak po prostu? Co nam daje i co my dajemy innym dotykając Ich? Daje to w ogóle coś, komuś?

      10. „Przykro Mi ale ja się tutaj z nikim nie dogadam..”
        Wrócę jeszcze raz do tych słów. Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale wydaje mi się, że Justynko zaprosiłaś Anamikę do siebie do Szczecina.
        Oczywiście nie moja sprawa, ale skoro zaprosiłaś Anamikę i napisałaś że tutaj się z nikim nie dogadasz to jak to rozumieć? Czy po 1 jednak się dagadasz tylko że z wybranymi np. z Anamiką? Czy zaprosiłaś Ją pomimo tego, że wiesz że z nikim się nie dogadasz, ale to Ci nie przeszkadza? Wiadomo nie musisz mi odpowiadać, moje pytania zazwyczaj mają charakter retoryczny. Dobrej nocy relaks🧘‍♀️

      11. „Przykro Mi ale ja się tutaj z nikim nie dogadam..”
        ————
        A ja w to nie wierze. I tyle.😁😜 Justynko, to tylko przejściowa frustracja.

      12. Justyna, mówiąc ogólnie ludzkość była zaprogramowana na widzenie jednego obrazu. Zaczęliśmy się budzić i te obrazy zaczęły się zmieniać. Przyszliśmy tu być może z nadzieją, że spotkamy kogoś, kto widzi tak jak my. Ty się z nikim tu nie dogadasz, tak piszesz. TAW nie ma z kim rozmawiać, jak nie raz wspominał. Ja też wiele razy mówiłem coś podobnego.
        Myślę że wyzwaniem będzie nie tylko dla nas, dogadać się albo znaleźć jakieś sensowne podejście, by móc się porozumieć albo chociaż żyć obok w pokóju.

      13. Wiecie to pisanie tutaj to nie zawsze daje pełny obraz tego co myślimy, możemy jasno wyrazić się na jakiś temat ale już w dyskusji taka forma wymiany zdań często kuleje. Na dodatek nie od razu możemy zareagować na przekaz drugiego, często odbieramy go mylnie. Ja np. mam problem z czytaniem ze zrozumieniem, chyba:)

        Widzisz Joasiu moja siostra gdy jej powiedziałam, że myślę o cioci i mam ją w sercu,stwierdziła, że nic ciotce po moich myślach. I tu już się z siostrą rozmijamy, bo ja wiem, że moja miłość i błogosławieństwo jest czymś więcej niż chodzenie na zakupy, kiedy pijak ma akurat ciąg.
        Związek miłosny, nie mówimy oczywiście o takim przypadku jak mój, kiedy odmawiam namaszczonemu mężowi współżycia, choć trwam przy nim kocham go i wspieram, widzę pomału jego przemianę… Dziś mi np. powiedział, że jak sobie pomyśli, że miałby beze mnie żyć, to od razu mu libido spada :))
        Mówimy o relacji jakiejkolwiek miłosnej,no chyba, że jednak chodzi o relację kobieta-mężczyzna lub inne miłości tzw. romantyczne.
        Kiedy mamy do czynienia z kimś, kto się nie zmienia i odstaje od nas rodzi się frustracja…
        Dlaczego św. Franciszek odszedł z domu? Dlaczego tylu tzw, świętych rzucało dotychczasowe życie i nie oglądając się za siebie szło swoja drogą kompatybilności? „Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mojego imienia”…Oni szli za swoją przemianą, odstawali od innych duchowo, przebudzili się do idei, do rozwoju ducha, nie oglądali się na rodzinę, ukochanego, ukochaną, coś im przeszkadzało w dotychczasowym życiu, odkryli swoje nowe ja, swoją nową drogę. A często rodzina wyrzekała się ich, skazywała na śmierć itd. Miłość, ta pozostała w sercu, choć kontakt z dotychczasowym, ukochanym środowiskiem rodzinnym czy przyjacielskim się zrywa…Czy św. Franciszek nie kochał ojca, który się go wyrzekł? Ależ tak, tylko, że ojciec już nie rezonował z Franciszkiem, hamował jego rozwój, może nawet go szantażował by pozostał w domu a nie by z niego „nagi” odchodził…
        Dlaczego Franciszek nie został w domu z miłości i szacunku do rodziców? Dziś byśmy powiedzieli, że dlatego, bo zaniżali jego wibracje, dlatego, że byli nie kompatybilni z synem, dlatego, że z nim nie rezonowali. Normalna droga rozwoju…Nie postąpisz w rozwoju pozostając w miejscu, które ci je hamuje, nie uleczysz związku, który cie niszczy, bo ukochany się spóźnia z przebudzeniem. Każdy pracuje na własny rachunek. Tak, możemy kochać, bo miłość nie wybiera a może własnie wybiera na innych poziomach? Ale też podążamy własną drogą, nawet jak musimy zrezygnować z tych których kochamy…

      14. Zdanie wyrwane z kontekstu, oznaczać może coś innego niż ukazuje całość.
        Jeśli spojrzeć na wyrywek obrazu, można na tym mniejszym kawałku zobaczyć inny obraz, nowy. Wtedy kolory znajdujące się na nim mogą nam nie pasować. Dobieramy nowe kolory, zgodne z tym co ujrzeliśmy.
        Stan w którym widzimy jakąś część obrazu, porównywalny do tego ze zdania wyrwanego z kontekstu, można nazwać snem.
        Dusza jest oświecona. Co to znaczy? Ona zna cały obraz. Tym jest też przebudzenie. Wiedzeniem, o czym jest obraz, jaki jest jego kontekst.
        Ktoś sobie pomaluje część obrazu w odpowiednich barwach dla tego co w tym kawałku zobaczył. Mówisz że tu powinny być inne kolory, bo tak pasują do całości i opowiadasz o tym co widzisz. Ale ty nie opowiadasz o tym małym wycinku ale czymś szerszym, głębszym a ktoś słucha, patrzy na ten mały urywek i mówi, bzdura, nie pasuje, coś ci się pomieszało.
        Od dawna byli tacy co opowiadali o obrazie ale do dziś nie zostali zrozumiani, bo słuchali ich ci co wpatrują się w swoje wycinki.
        Tego większego obrazu nie dostrzega się oczami ciała. Ten obraz można zobaczyć tylko od wewnątrz. Symbolem tego widzenia jest trzecie oko. Większy obraz jest tak odmienny od wyrywku, że aby go dostrzec, trzebaby porzucić wszelkie osądy, ustalenia, koncepcje, wiedzę o tym co już się wie na temat obrazu wyrwanego z całości. Tego się nie da opowiedzieć. Pewnie wielu próbowało ale nie da się obudzić za kogoś, bo nie da się tego zobaczyć za kogoś.
        Dobranoc

      15. Jednego dnia 2, słownie DWIE przesympatyczne osoby, które bardzo lubię napisały, że na pewno z nikim na żywo by się nie dogadali. Jeszcze to się nie wydarzyło, a Wy już stwierdziliście. Tak kreujecie swoją rzeczywistość? Nie dogadacie się, czy nie chcecie się dogadać? Bo to jest różnica. A jeśli twierdzicie, zanim coś się wydarzy, że tak będzie, to tak będzie. Wszechświat Wam podsunie pod nos, aby udobruchać ego. A teraz pomyślcie, co by było, gdybyście się jednak dogadali?

        Kto z forumowiczów zna prawdziwy powód dlaczego Vinca przestała komentować na blogu? Bo chyba w wymówkę o „Pudelku” nikt nie uwierzył? Vinca, jak zaglądasz na bloga, a nie komentujesz już, odpowiedz proszę Sobie szczerze przed Sobą, jaki był prawdziwy powód. Jaki był powód, że znalazłaś blog TAWa? Pytania zadaję oczywiście retoryczne. Miłego dnia dla Wszystkich 🍌🥭🍊🍏🍒🥝🥑🥥🍆🥔🥕🌽🥒🥬🥦🧄🧅🌞

        Jingle bells, jingle bells
        Jingle all the way🔔

      16. O tak IW. Jeszua opowiadał że też był lżony przez rodzinę, kiedy nie chciał robić tego co oni. Nie tylko Franciszek. Jego ojciec bił kijem bo myślał, że może tą rzekę tym kijem zawrócić.
        My mamy internet ale kiedyś jak ktoś szukał wskazówek, mógł podróżować do Indii, Brytani, Egiptu i to wybierał a nie bycie kamieniarzem czy stolarzem albo szlachcicem. Szukano odosobnienia by z dala od zgiełku w ciszy zewnętrznej, łatwiej osiągnąć ciszę wewnętrzną, bo tylko tam można dostrzec Prawdę, wiedzieć, ujrzeć cały obraz. A co się po tym dzieje? Ta Prawda jest tak odmienna od prawd tego świata, że człowiek od niej zaczyna inaczej myśleć, inaczej działać. To tak jakby jego rzeka zaczęła płynąć w odwrotnym kierunku co rzeka śpiących. Tego nie da się pogodzić. Był taki człowiek nazywany doktorem kościoła. Nie pamiętam jego imienia ale kiedy ujrzał Prawdę, stwierdził że wszystkie mądrości za które wyniesiono go na piedestał są nieprawdą. Po tym zamilkł. Nawet nie próbował nikogo przekonywać, niczego wyjaśniać. Musiał wiedzieć, że nie da się niczego za nikogo zobaczyć.
        Można opowiadać o tym co się widzi ale, by to ktost zrozumiał, musi widzieć to samo. Gdy jednak widzi co innego, twoje słowa przelatują obok a często wzbudzają złość.

        Nie wyobrażam sobie dzielić z osobą o tak odmiennym myśleniu życia. Mnie ciągnie do kontemplacji bo dzwoni mi telefon Boga a w tym samym czasie w tym samym pokoju ktoś włącza tv z pokręconym serialem tureckim. Ty chcesz sadzić roślinkę a ktoś chce w tym samym miejscu sadzić betonowy słup.
        To nie jest tak że miłość wybiera czy nie wybiera. Ona widzi że dwóch kierunków rzeki pogodzić nie można, bo zrodzi się wir i wciągnie wszystko i nastanie haos. Ona rozdziela, bo dba o oboje i robi to dla obojga dobra i z miłości.

        Patrząc z perspektywy czasu, dobrze się u nas stało że stary dom został zburzony. To też taka symbolika zburzenia starych struktur energetycznych, układów dominujących i podporządkowujących d
        się. Dziś mieszkam z rodzicami na jednym podwórku i ale mamy osobne mieszkania. Spotykamy się, dzielimy czas i niektóre prace ale mamy też czas dla siebie, przestrzeń dla siebie. Gdy oni gapią się w tv i przeżywają z aktorami nieprawdziwe życie, ja odkrywam prawdę o życiu.

        Można łączyć energie kiedy jest jednomyślność ale kiedy myśli są sprzeczne, albo będzie wojna albo jedna zdominuje drugą. Lub obie zrezygnują z bycia sobą i spotkają się po drodze stając szarą masą ale i tak jedno będzie ciągnąć w swoją a drugie w swoją i oboje będą tracić energię zamiast użyć jej na płynięcie swoim korytem.

        Ja się oddalam od ludzi i obserwuję jak świat sam ich odemnie odsuwa, by nic mnie nie hamowało w dalszej wędrówce. Kieruje mnie w miejsca i podsuwa innych w taki sposób, by pomogło mi to wzrastać.
        Najwyższa Mądrość to wszystko widzi i wie co komu służy w danym momencie i wie jak aranżować spotkania, komu ma kamień na nogę upaść (miłość a nie zło) a komu motyl na dłoni usiąść. Nic tu nie jest przypadkowe i nic nie jest puszczone samopas.

        Nie zgodziłbym się mieszkać z ludźmi, nie teraz, może kiedyś ale nie teraz, nie w tym okresie. Teraz to co mam, jest dla mnie najlepsze. Mam przestrzeń dla własnego rozwoju a jeśli czuję by wejść i coś napisać, widocznie tak jest dobrze i lepsza jest taka forma od osobistych kontaktów, kiedy jeszcze nie potrafię się dobrze chronić, utrzymywać kierunku. Stąd mogę wyjść i przejść do swoich czynności, przez nic nie hamowany, nie rozpraszany, nie martwiący się o kogoś.
        Samotność cielesną jest teraz dla mnie dobra. Trochę mi to przeszkadzało ale teraz zaczynam dostrzegać jej pozytywny.

      17. Iwonko pamiętasz fantastyczny program „Down the roads” Przemka? Wspominałam kiedyś o Nim, że sie cieszę, że takie cudo mogę obejrzyć w tv. Parę lat temu jak jeździliśmy na „szkle” musieliśmy przejeżdżać przez jedną miejscowość, żeby dojechać do huty szkła w Torgau. I kilka wiosek przed hutą był lidl, rondo, cpn. Wymarzone miejsce na zakupy dla drajwerów. I na rondzie spotykaliśmy niemieckiego chłopaka (na oko z 30 lat) stał przez wiele godzin i machał, ale tylko do kierowców ciężarówek. Na rondzie trzeba było zawrócić, żeby zaparkować na cpnie i dojść do Lidla. Przechodząc koło ronda mijaliśmy Go. Chłopak na umyśle może nie sprawny a może właśnie bardzo. Nie wiem jakim cudem, ale Nas poznawał i zawsze pierwszy wyciągał rękę aby się przywitać i zapytać „alles ok?” Tak Go polubiliśmy, że jak wiedzieliśmy, że jedziemy do tej huty to zawsze coś dla Niego mieliśmy z Polski.
        Inna sytuacja. Idziemy z psem w parku na spacer. Z naprzeciwka idzie chłopak i sam do siebie mówi. Powtarzał jakieś wzory matematyczne i liczby w kółko. Na Nikogo nie zwracał uwagi. Jak się zbliżyliśmy wyciągnął do mnie rękę na powitanie. Mój Mąż początkowo się wystraszył. Ale ja spokojnie się przywitałam i poszliśmy dalej. Nie mógł Nam zrobić krzywdy, nasz pies się cieszył jak Go widział.
        Kolejna sytuacja jesteśmy w kościele już nie pamiętam czy to była msza na ur. Teściowej czy na ich rocznicę. Siedzi przed nami chłopak ok 12 lat z Mamą albo opiekunką. Jeszcze zanim rozpoczęła się msza chłopak odwraca się i patrzy na mnie i wyciąga rękę na powitanie. Mama/opiekunka szybko go „zbeształa” a mnie przeprosiła chociaż nie było za co. Wyszliśmy z kościoła a Mąż się pyta „Co Ci wariaci w Tobie widzą”? „” Wariaci”? A Ty co widzisz?”,” A tam ja to co innego”.

      18. „Jednego dnia 2, słownie DWIE przesympatyczne osoby, które bardzo lubię napisały, że na pewno z nikim na żywo by się nie dogadali. Jeszcze to się nie wydarzyło a Wy już stwierdziliście”

        RiS, co znaczy że się nie wydarzyło? To już się wydarzyło i nie było dogadania. Tutaj się wydarzyło. Dla Ducha ani czas ani przestrzeń nie są granicami. Myślisz o spotkaniu dwóch ciał ale to narzędzie uczące, nie JA i nie TY a MY właśnie się spotkaliśmy i jeśli nie dogadamy się tu, to naprawdę myślisz, że dogadalibyśmy się gdzieś indziej? Może kontakt wzrokowy by ułatwił porozumienie a może ułatwiłby osiągnięcie spokoju w relacji, sztucznego spokoju i zakrył różnice wewnętrzne. Te z kolei tu się spotykają bez ograniczeń i to jest dobre. Może nawet pokazuje więcej.

        Z tym tekstem, że z nikim, może trochę przesadziłem, bo z kimś mogę się porozumieć w jakiejś kwestii a z kimś innym nie i na odwrót ale całkowite porozumienie to mogą mieć albo osoby na pewnym duchowym poziomie albo ujarzmione i sformatowane, bezwolne.
        Z tego co widzę, nastał na Ziemi okres rozpadu starych powiązań energetycznych, by uwolnić ewolucję nie tylko tych prących do Światła. Ci zapadający się w ciemność też przyspieszają swój upadek, co w szerszym kontekście przyspieszy ich wzrost. Wielu z tzw beznadziejnych przypadków jeszcze zrobi zwrot i wystrzeli jak z procy ku Światłu. Ostatni będą pierwszymi.

      19. Witaj Sławku, cieszę się, że nie zrezygnowałeś z komentowania❤️ To co napisałeś jest prawdą. Zostajemy sam na sam ze sobą, aby odnaleźć prawdę. Ale jak już za długo jesteśmy w samotności sami dochodzimy do punktu, że Inni ludzie nie są Nam potrzebni bo inaczej myślą, inaczej czują.
        W poniedziałki rano zazwyczaj mam relacje telefoniczną Teściowej o „rolnikach”, albo o „sanatorium” zależy co tam jest w niedzielę nadawane. Nie znam bohaterów po twarzach, ale z opowieści no to już tak. Zawsze zadaje Jej pytanie czy te programy mają sens. Czy „stary” kawaler albo „panna” znaleźli miłoś? . A jak nie to dlaczego? Czy są gotowi na miłość? Czy w ogóle Jej szukali? Czy są gotowi na zmiany? Czy tak długo byli samotni i z Nikim już się nie „dopasują”, „dogadają”?

      20. „Justynko zaprosiłaś Anamikę do siebie do Szczecina.”

        Justynko Kochana, dziękuję z całego serca ❤️🙏❤️🙏❤️🙏❤️
        Odezwę się, jak przejdę granicę na moich warunkach 🌞
        U mnie wszystko dzieje się spontanicznie i teraz. Z nurtem Życia płynie.

      21. „Ale jak już za długo jesteśmy w samotności..”

        Co znaczy być w samotności?
        Ja nigdy nie jestem sam. Coraz bardziej to widzę i czasem odczuwam na sobie wzrok kochającej Rodziny, którą jestem otoczony, pomimo braku ich fizycznego wcielenia. Nigdy nie jesteśmy sami. Jestesmy kochani i wspierani.

        Czym innym jest poczucie osamotnienia, która może brać się z doświadczenia snu, w którym chcemy wiązać się w pary, głównie z tego powodu, by nie czuć się samotni.

        Powody mogą być i inne z którymi wszystko jest ok ale dużo jest związków inicjowanych nieprawdą na której budowane jest poczucie osamotnienia.

        Jak mogę czuć się samotny, gdy Bóg patrzy przez moje oczy i gdy ciepło kochającej nie śpiącej Rodziny mnie otula 🙂

        Świat może kierować nas na ścieżkę samotności, byśmy na niej przejrzeli na oczy i uświadomili sobie, że nigdy nie jesteśmy sami 🙂

      22. Dobra Joanno, nie ważne co myślę. Bo znowu się wdaję w dyskusję. Niech każdy robi jak uważa.

      23. „W poniedziałki rano zazwyczaj mam relacje telefoniczną Teściowej o „rolnikach”, albo o „sanatorium” zależy co tam jest w niedzielę nadawane. Nie znam bohaterów po twarzach, ale z opowieści no to już tak. Zawsze zadaje Jej pytanie czy te programy mają sens. Czy „stary” kawaler albo „panna” znaleźli miłoś? . A jak nie to dlaczego?”

        Mowa o „chłopaki do wzięcia”?
        Wiesz co, znam mnóstwo kawalerów zwłaszcza na wsiach i nie głupich i nie brzydkich. Z kim się ma taki chłopak na wsi związać, z krową, z drugim kawalerem? Przyjedź do mnie na wieś i pokaż mi jedną dziewczynę wolną a ja Ci pokażę dziesiątki samotnych facetów.
        Zobaczymy co wtedy powiesz.

        Może pytanie powinnaś zadać kobietom, co ich tak do tego miasta ciągnie, bo wielu tutaj chętnie związaloby się z kimś ale miejskie świecidełka skutecznie zwabiły żeński narybek.
        Zawsze się zastanawiałem, jak to jest w mieście, skoro na wsi prawie same kawalery, to jakoś ten rachunek musi być wyrównany.

      24. Sławku masz talent zastanów się czy chcesz go wykorzystać przez działanie czy po przez zaniechanie.
        Cel bloga odważny i szczytny❗️ „pobudka Słowian”❗️ Aby się obudzić do życia wiele nie potrzeba. Szczerości, prawdy, miłości. Ty widzisz we mnie siebie, że kogoś na siłę próbuję obudzić. Nic nie próbuję. Nie jestem Tobą. Zadaję tylko pytania jak to ma w zwyczaju moje małe dziecko. Nie martw się Sławku nie zamierzam już dłużej komentować ani się „udzielać”. Wszystkiego dobrego dla Ciebie i wszystkich Tawerniaków❤️Kto wie może kiedyś się nasze drogi skrzyżują w życiu prawdziwym😉

      25. „cieszę się, że nie zrezygnowałeś z komentowania”

        Nie wiem czy nie zrezygnowałem. Rezygnuję z komentowania tematow, które już u siebie przerobiłem a nawijam o tym co mam akurat do rozpracowania i temat singiel/związek się teraz pokazuje.

        Może nie będę miał ochoty grać roli pomocnika dla kogoś od siedmiu boleści ale swoje sznurki muszę poprzecinać i Tawerna równie dobra do takiej pracy, skoro mnie tu ciągnie a Admin nie vetuje.

        Ile na forum jest młodych kobiet ze wsi? Znajdzie się jedna?
        A i owszem, przeczytam nie jeden wątek, jak to chciałoby się wrócić na wieś ale kto to pisze, jaki wiek i po jakich miejskich przeżyciach? A ci co ze wsi to w jakim wieku?
        Halo, jest tu jedna młoda dziewczyna ze wsi? A wolna? A nie w matriksie pracująca?
        A może z miasta jakaś panna chciałaby na wieś po błotku pochodzić, po śniegu?

        Tak jak afrikaneros chcą do Europy, tak młodzież ze wsi zwiewa do miasta. Na wsi teraz to mieszkają mieszczuchy, tu swoje miasta zakładają, tylko od hałasu spać trochę dalej chcą, swój hałas tutaj przynosząc.

        Mogę bzdury pisać, bo jak mam poruszenie, znaczy temat nie oczyszczony i trochę na ślepo. Zobaczymy jak to się rozwinie.

      26. Zgadza się, dowód taki czy inny to tylko papierek (a raczej kawałek plastiku), ale w tym systemie każdy taki plastik ma. I dopóki ma, to jest niewolnikiem, nawet jak ma wysoką świadomość. Uwolnić się można wtedy, gdy wiesz, że III RP to amerykańska firma i ogłosisz deklarację wolności i samostanowienia, i zgłosisz ją organom firmy III RP. Do deklaracji musisz mieć podpisy 3 osób, co już taką deklarację mają i uzyskały status żywego człowieka. Dowód Potockiego coś tam daje, ale to wciąż dalekie jest od pełni wolności. Jednak sprawy formalne to jedno, a świadomość, jak piszesz, jest kluczowa. Gdy wiesz, że III RP to firma i różne urzędy, policja, US, ZUS to też firmy (numery DUNS można znaleźć w rejestrze UPIK), to nawet mając niewolniczy dowód typu IMIĘ NAZWISKO (Capitis Deminutio Maxima), mają z Tobą problem. Skoro oni są firmą i Ty jesteś firmą, to niech pokażą umowę z Twoim własnoręcznym podpisem, gdzie zgodziłeś się, aby Ci nakazywali, co masz robić, a czego nie. Nie ma takiej umowy, więc niech się walą.

      27. Według mnie to zależy od różnicy poziomów świadomości. Jak są na przeciwnych biegunach to się nie da stworzyć związku z kimś takim bo na niemal wszystko będziecie mieli różne zdania choćby na te nieszczęsne eliksiry. Tak się żyć nie da na dłuższą metę.

    2. DZIEN DOBRY! Mowie od roku albo dluzej, ze pan Potocki to ostatnia deska ratunku masonska, to wentyl bezpieczenstwa. Pani Monika Rajska powiedziala kiedys trafnie: „odgrzewany kotlet”. Pamietajmy, ze II Rzeczpospolita byla masonska, wiemy jak zachowaly sie wladze w obliczu niebezpieczenstwa. To taki drugi Jezus, jak sie sami uratujecie, to ja Was jeszcze doratuje. I nadal bede mial oko nad Wami. ——- Kochani, prosze, zwroccie uwage na mapy pogody, ja korzystam z portalu pogodowego

      https://accuweather.com/pl

      i dopisuje moja miejscowosc, i tam wyswietla sie pogoda aktualna i na drugi dzien, a jak zjade nizej, jest bieżąca mapa pogody nad Europa. Korzystam z laptopa. Zaobserwowalam ciekawe zjawiska, najczesciej nad Irlandia, a dzisiaj i nad innymi czesciami Europy, ale nie w Rosji, po prostu regularne kolka, jakby ktos wiatrakiem chmury rozdmuchal. Widac wyraznie, gdzie jest samoistna lawica chmur, a gdzie ucieta. Zobaczcie sami.

      1. 200 , a może nawet 1000 migrantów utopionych w rzece? Co za niedorzeczności! Te dane chyba same przez się demaskują Potockiego jako osobę do zadań specjalnych. Facet musi mieć potężny parasol ochronny, żeby robić, to co robi. Gdyby to była prawda, to wszystkie media by o tym trąbiły, bo doskonale wpisywałoby się to w plan wywoływania stanu zagrożenia i potęgowania strachu .
        Jeśli wysłuchamy tego wystąpienia do samego końca, to oczywistym staje się cel tego wystąpienia – wyrabiajcie sobie dowody dające wam fałszywe poczucie bezpieczeństwa, ja zgarnę kasę i wszystko będzie ok. Od początku czułam w nim fałsz.

      2. Justynko tez z Toba rezonuje wiem o czym piszesz,zreszta zawsze,choc piszesz nieraz skrotami.Nie bede sie powtarzac bo Iwonka juz napisala.Ja tkwilam w takim malzenstwie,dopiero nie dawno sie (zreszta miedzy innymi dzieki Tawernie pozbieralam),a maz niezyje 7lat.

      3. Dzięki TaWIE Drogi. ŚNIEG widzę u Was .
        Tutaj wieje że drzwi nie mogę o…tworzyć.. ❤️🙏❤️🙏❤️🙏❤️

      4. Wrotycz..
        Fraktalna budowa ,
        w których każda gałązka kwiatu oraz liści
        wygląda jak pomniejszona całość.

        W muzyce , w rytmie bicia serca zdrowego .

        I tak to widzę .
        W Nas jednostajnie , rytmicznie niech wszystko fraktalnie zakwitnie

        Swiadomość Natury Fraktalnej pomoże Nam w Ogarnięciu
        Jaka Siła , Żródło za tą złożonością stoi a zarazem prostotą.

        Każde wybicie z rytmu powoduje złe samopoczucie.
        Czujemy . Niech Nasze serca biją fraktalnie nie wybite z rytmu..

      5. Justynko, ja o Tobie myślę Ciepło. Jeśli będzie okazja, to Serdecznie Ciebie ucałuję.
        Może się wybiorę do Szczecina, tym bardziej, że kocham morze.
        Ty, Anamika, Ania mnie rozczulacie. Justyno, mi pomogłaś wielokrotnie na forum i wsparłaś dobrym słowem, a ja jestem pamiętliwy i chociaż może jestem nicpoń, to jestem pełen uznania dla Ciebie.
        Justyno, śniłaś mi się dwa razy, a ja uważam, że to coś istotnego dla mnie znaczy.

      6. Dzien dobry! Onet pisze, ze dwie panie probowaly wjechac do Polski na dowodzie p. Potockiego, na lotnisku Pyrzowice nie zostaly wpuszczone, mialy przy sobie paszporty, wiec potem je wpuszczono.

      7. No właśnie, co ten Potocki za bzdury plecie? Gdzie ma jakieś dowody na to? Niech pokaże! Nic nie pokazuje, tylko opowiada banialuki. Mam dowód II RP, ale średnio mnie on przekonuje i szykuję się powoli do ogłoszenia deklaracji wolności i samostanowienia, aby się zupełnie uwolnić od niby prawa III RP. Najpierw jednak muszę przeczytać książę „Jesteś człowiekiem, nie osobą” Ariana. Ta wiedza na pewno jest w internecie, ale w tej książce jest zebrane wszystko do kupy, a ja wolę wersję papierową i w jednej książce, żeby mieć wszystko pod ręką. Jak to przeczytam i dobrze przemyślę, aby wszystko zrozumieć, będę wiedział, jakie kroki podjąć. Trzeba ten faszystowski system obalić. Zalążki już są, np. autonomie Ossówek, czy ostatnio powstała Załęsk.

    1. .https://www.youtube.com/watch?v=s_lJpAZ0JnM&t=2s

      ….niespotykane zbiegi okoliczności…

      https://www.google.com/search?q=forsycja+kapsu%C5%82ki&oq=forsycja+kapsu%C5%82ki&aqs=chrome..69i57.10144j0j7&sourceid=chrome&ie=UTF-8

      Forsycja – chińskie lekarstwo ziołowe przeznaczone na …https://kas.net.pl › Strona główna › Blog › Ogólne
      5 sie 2021 — Wgląd w kapsułki z wiciokrzewu forsycji (Lianhuaqingwen): chińskie lekarstwo ziołowe przeznaczone na pandemię COVID-19. Najważniejsze.

      1. ”Niewiasta obleczona jest w słońce,
        ma pod nogami księżyc, wokół jej głowy widnieje wieniec z dwunastu gwiazd.”

        Dwanaście gwiazd to dwunastu apostołów, stanowiących jak gdyby koronę Kościoła. … Korona z dwunastu gwiazd odnosi się do zupełności organizacyjnej….kości..oła ..łów..
        Aposto…łów …
        Wypłyń na głębię zarzucić sieci …łów…go…jów..
        no i tak łowią sobie …
        Brzemienna
        bo rodzić ma kościół coraz to nowych patafian…
        łowić i ciągle jest brzemienna…
        najpłodniejsza na świecie niewiasta…

        Według egzegezy kolektywnej niewiasta obleczona w słońce jest symbolem Narodu Wybranego w czasach ostatecznych, ludu, który zawarł przymierze ze swoim Bogiem. Postać niewiasty z rozdziału 12 Apokalipsy jest przeciwieństwem nierządnicy z rozdziałów 17–9,

        Nawet Wikip…zapodaje symbole tłumacząc alegorie..

        https://pl.wikipedia.org/wiki/Niewiasta_obleczona_w_s%C5%82o%C5%84ce

        Jest wiele Wedy j.w.

        Sym..bole.. kto zrozumie
        jest wolny od modlenia się o zniewo…lenie..

  13. Iwonko jeśli wspominamy o „świętych” każdy z Nich wybrał miłość do Boga dlatego „poszli” swoją drogą. Droga miała imię „miłość”. O ile to prawda, bo osobiście Ich nie znam. Tutaj na blogu raczej mało osób wierzy w Boga.
    Ale oczywiście każdy ma prawo robić i uznawać tylko to co podpowiada Mu serce czy rozum. Nic mi do tego. Wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Twojej całej Rodziny ❤️. https://youtu.be/3PZgMbshbi8
    „W te święta podobno na wszystkich kanałach TV będzie leciał „Covid sam w domu”😉

    1. Joanno, myślę że problem właśnie w tym, że mało kto wierzy w Boga. Bo ci co wierzą, to by się dogadali ale jeśli wierzysz i jesteś wśród niewierzących, to musisz wyjść, bo się nie dogadasz. „Jeśli wpadłeś między wrony, musisz krakać jak i ony”. A jeśli wierzysz i nie możesz krakać, to co zrobisz? Odlecisz, tyle ci zostaje albo będziesz próbować zmienić stado wron. Tylko uważaj, bo może być jak w przypowieści i rzucaniu pereł.

      Co znaczy wierzyć w Boga?
      Anastazja zadała Władimirowi to pytanie.
      – Czy wierzysz w Boga?
      –Tak, odpowiedział Władimir.
      – Dużo ludzi mówi, że wierzy w Boga ale ja pytam czy Mu UFASZ? (czy mu wierzysz?)

      A jeśli nie w Boga to w co? W diabła wierzymy? W zło? Bo nie ma pustki i jeśli nie wierzysz w coś, to musisz w coś innrgo. Bo i przed czym ludzie chcą się chronić i z kim walczyć? No chyba nie z Bogiem? W rezultacie właśnie z Nim próbują walczyct, nie rozpoznając Jego dzieła. Nie znając obrazu całości.

      Kiedy ty zaczynasz je rozpoznawać i chcesz wychwalać, możesz iść ramie w ramię z tymi co chcą je zniszczyć? Dojdziesz z nimi do porozumienia?
      Najpierw mówią ci że coś z tobą nie tak, że cię coś opętało. Lepiej uważaj, bo atakując dzieło Boga, zaatakują prędzej czy później ciebie, i sam będziesz sobie winny/a, żeś ich wcześniej nie opuścił.
      Bo kochac można z daleka a kochać, to też dać prawo innym błądzić, nie próbować ich zawracać na siłę.
      Świętości nie rozpoznają, perły w błoto wdeptają a na ciebie się żucą. Tak zmienisz drugiego jeśli on nie zechce.

    2. Rzecz równie ważna. RiS, nie osądzam Cię. W Tobie widzę swoje dotychczasowe przekonania, o tym że mogę zmienić innych, kiedy oni nie chcą widzieć, tzn chcą ale to co chcą. I Ciebie nie chcę zmieniać.
      Rzucałem perły i nie raz za to oberwałem. Nie jesteś w mojej skórze i nie wiesz jak się wtedy człowiek czuje.
      Nie chcę Cię nawracać. Opowiadam Ci o swej przygodzie i powodach. Ty idź swoją drogą, którą uważasz za słuszną.

      Takie dyskusje, próby przekonywania, to próby namówienia by inni płynęli w kierunku jak nasza rzeka a oni próbują odmienić nasz kierunek.
      Płyń jak uważasz i inni też. Ja płynę tak jak ja uważam. Może czasem opowiem o tym co mi się przytafia i widzę, ale obym nie próbował przy tym zawracać innych rzek.

    3. Mogę fizycznie oddzielić się od stada nielotów ale wznieść się nie pozwoli mi coś innego. Gdy nie daję prawa innym do błądzenia. Gdy chcę ich chronić przed bólem, który może być jedyną drogą ku przebudzeniu. Gdy próbuje przekonywać innych by by zawrócili. Przecież nie ma zła, wiec nie mam się o co o nich bać. To mnie trzyma jak niewidzialny łańcuch, którym się do nich przywiązuję i nie mogę wzlecieć. To mnie niesamowicie krzywdzi. To kajdany dzielące mnie od wolności, których nie jestem świadom.
      Rozglądam się i widzę więcej orłów uwiązanych chęcią „pomagania”.
      Rozkładam skrzydła, cudowne są 🙂

    4. A te siódemki co mi się wczoraj śniły, przecież wczoraj był siódmy i cały dzień mnie jeszcze „prześladowały”. Zrobię sobie z nich skrzydła 🐣🦅🕊️🐝🦋

      1. ”LEKARSTWO Serce me leczy Sens małych, miłych rzeczy.”

        Jan Izydor Sztaudynger ❤️

    5. ,, Tutaj na blogu raczej mało osób wierzy w Boga.”
      ,, Joanno, myślę że problem właśnie w tym, że mało kto wierzy w Boga. Bo ci co wierzą, to by się dogadali ale jeśli wierzysz i jesteś wśród niewierzących, to musisz wyjść, bo się nie dogadasz.”

      Jeśli mówimy: ,,ktoś nie wierzy albo wierzy w Boga”, nie podważamy samej istoty wiary, czy jej braku, lecz sposób, rodzaj rozumienia.

      Jeśli ten sposób rozumienia odpowiada naszej percepcji pojmowania Boga (czy czegokolwiek innego z aspektem wiary), to uznajemy ten sposób za właściwy.
      Człowieka tak myślącego (jak my) dopisujemy w swoim mentalnym notatniku do grona osób wierzących.
      Z setek sposobów rozumienia wiary w Boga przejawianych przez setki ludzi wybieramy ten sposób (tych ludzi), który my znamy.

      Dla znanego(rozwijanego) tylko nam sposobu rozumienia wiary w Boga i Jego Istoty zaczynamy błędnie przypisywać sam stan wiary jako duchowej czynności.
      Mówiąc wprost; ktoś, kto nie wierzy tak, jak my, nie wierzy wcale.
      Często nie jesteśmy świadomi popełnianego błędu.

      Czyż wszystkie – oprócz naszej – ścieżki prowadzące na szczyt góry uznać możemy za nieistniejące, a ludzi wspinających się tymi ścieżkami uznać za nieobecnych tylko dlatego, że inaczej pojmują wspinaczkę, inaczej rozumieją szczyt tej samej góry?

      Zanim wejdziemy w stan wiary w Boga, aby przejawić tę duchową czynność, tworzymy dla niej narzędzia, którymi mogą być percepcje(instytucje), filtry postrzegania, wyobraźnia, odczucia.

      Stan wiary nie jest w swej otoczce stanem constans.
      Jego istota, rdzeń może być niezmienna, lecz zmieniają się narzędzia, poprzez które tworzymy sposób rozumienia.

      Przeto, by coś w sobie obronić lub odrzucić, zmieniamy np. nazwy.

      Jednym odpowiada brzmienie ,,Bóg”(w znanym pierwowzorze spółgłoskowe JHWH oznaczało tyle co Bóg, bez imion).
      Drudzy, najczęściej kojarząc słowo ,,Bóg” z niekorespondującą z nimi religią nazwą Boga Źródłem, jeszcze inni użyją nazw: Uniwersum, Stwórca, Kreator, Wyższa Inteligencja, Boska Energia itd.

      Określenie ,,Pan” przed słowem ,,Bóg” jednym kojarzy się z panem, władcą, zarządcą niewolników. Nie chcą się za takowych poczuwać, więc starają się nie używać tego słowa.
      Dla innych uznających słowo ,,pan” jako wyraz szacunku, ważności, dostojności(przejawianych np. w Polsce do dziś podczas zwracania się do drugiego człowieka), to słowo ,,pan” ma zupełnie inny wymiar, wydźwięk.

      Mówimy o Bogu, bo chcemy nazwać nasz sposób rozumienia, upewnić się, znaleźć ludzi podobnych naszemu rozumieniu.

      Inni nie mówią o Bogu.
      Podziwiają piękno Natury, misterne jej stworzenie, poznają, jak wszyscy, prawa świata energii.
      Są tak samo dobrzy i źli. Jak wszyscy ludzie na świecie; śpią, jedzą, pracują, kochają , nienawidzą, śmieją się i płaczą.
      Ci ludzie nie mówią o Bogu, bo albo o nim nie słyszeli, albo dotychczasowy sposób rozumienia przestał im odpowiadać.

      Dla jednych stwórcą jest Bóg, dla innych Siły Kosmiczne.

      Ważne jacy my jesteśmy ponad percepcjami(religiami, poglądami, nazwami, sposobami rozumienia).
      Nawzajem dla siebie i otaczającej nas Natury.

      Miłego!

      1. „Ważne, jacy my jesteśmy ponad percepcjami (religiami, poglądami, nazwami, sposobami rozumienia).
        Nawzajem dla siebie i otaczającej nas Natury.

        Miłego!”

        Piękne, Krysiu. 🙏

        Aha, ja Wiem, że mam swoje wady, ale też draniem raczej nie jestem.
        Jestem dziwak…

      2. „Dla jednych stwórcą jest Bóg, dla innych Siły Kosmiczne”
        ————————-
        Stwórcy naszych skafandrów kontra energia Źródła Wszechistnienia

      3. Wrócę jeszcze do słów Anastazji:
        „Władimirze, czy wierzysz w Boga?…. Nie pytam, czy wierzysz w Jego istnienie, lecz czy mu ufasz?”
        Innymi słowy. Nie pytam, czy wierzysz, ale czy Wiesz. Gdy jest wiedza, jest zaufanie.

      4. Era Wiary i Ufności zakończyła się.

        Jako ludzkość nie wyszliśmy najlepiej na tych starych algorytmach.

        Nie ma żadnego boga, jest bezduszny RDZEŃ, który wszystkim steruje. Dodatkowo Rdzeń zawiera w sobie ukryty błąd (tzw. grzech pierworodny). Na szczęście już kilka istot go zhakowało, więc jest drobna szansa, że dołączą kolejni i wprowadzą własne poprawki.

      5. Nie powinienem być zdziwiony, bo tak Cię odbierałem, ale i tak mi szczena opadła.

        Błąd w Bogu – nic by nie istniało, bo ten rak zniszczyłby Boga.
        Ale czytając, błąd w rdzeniu, przypomniał mi się motyw z filmu Matrix. I jeszcze bezduszny jak główny projektant, sztuczna inteligencja i błąd, tam też był błąd.
        Przynajmniej miałeś odwagę powiedzieć, w co wierzysz. Ciekawi mnie, ile osób na forum myśli podobnie.

      6. „Przynajmniej miałeś odwagę powiedzieć, w co wierzysz”.

        To nie jest moja „wiara”, lecz efekt w pocie czoła przez pół wieku wcielenia na tej przepięknej więziennej planecie zdobywanej Wedy.

      7. „Stwórcy naszych skafandrów kontra energia Źródła Wszechistnienia”

        Kalino, mam ochotę złapać oburącz za Twój wałek do ciasta i figle jajeczne 😁 Więcej nie napiszę, bo nie chcę się napierdalać z Twoim mężem, po tym jak będę się lał ostro z mężem Krysi z Lasu. Mam nadzieje, że Sławek mi da azyl w swoim sado-ogrodzie 😁

      8. Były takie partyjne bogi jeszcze –
        – jak kto nie wierzy…to zapraszam do lektury..

        Bierut. Kiedy partia była bogiem
        Piotr Lipiński

        https://czytam.pl/k,ks_694836,Bierut-Kiedy-partia-byla-bogiem-Piotr-Lipinski.html?utm_source=criteo&utm_medium=display&utm_campaign=LowerFunnel

        ”Wzrost: 1,65 m; postać: wysmukła, silna; włosy: gęste, miękkie, ciemnoblond; twarz: zdrowa, okrągła; czoło: średnie; oczy: niebieskie, normalne; usta: średnie, wąskie;
        zęby: brak 3, równe, 2 plomby złote; postawa i chód: prosty, normalny; wymowa: normalnie;

        głos: niski; wykształcenie: umie tylko czytać i pisać.

        To charakterystyka więźnia Bolesława Bieruta zapisana w aktach z lat trzydziestych.”

      9. Ten Bierut to kurdupel😂😂😂…Ja mam 1,64 wzrostu, mój mąż jest wzrostu chyba Bieruta🤣🤣🤣 Zawsze mu robię żartem przytyki co do jego wielkości…A on sie śmieje i mówi mi cytatami z filmu ” kurdupel, kurdupel” ?
        .https://www.youtube.com/watch?v=06PV9GFUp5k
        Albo ja do niego „mały” idziesz? A on – mały to jest ch…j, ja jestem niski 🤣🤣🤣

      1. Iwonko Droga.
        Czytam i oglądam bardzo fascynujące filmy
        zapodawane przez Ciebie.
        Dzieki Tobie znajduję więcej tych informacji.
        Tak się zaczytam i zapatrzę, że zapominam Tobie
        Dobra Duszyczko podziękować.
        Zwykle do drugiej godz. w nocy siedzę i czytam
        i oczywiście niegrzecznie jest nie podziękowac. Dzięki serdeczne

    6. Joanno Kochana, zacznę pierw od tego, że KAŻDY wpis tutaj -KAŻDEGO jest przeze mnie czytany, staram się czytać WSZYSTKO i DOCENIAM to, że ktoś chce się dzielić TU swoimi myślami, Wedą – SOBĄ. Możliwe, że większość z nas tak myśli jak ja, a może nie. Pisze to, bo jak sie zaczynają jakieś nieporozumienia o których pisałam dlaczego i z czego wynikają, to niektórzy chcą zabierać swoje zabawki i iść do innej piaskownicy. TY Kochana, czasem Sławek, czasem Radosław, za każdym razem piszę, że CENIĘ! Więc odchodźcie wtedy, kiedy czujecie sie zmęczeni a nie nierozumiani – jak odpoczniecie – wróćcie. Ale po co pisać, że idziecie sobie i że już więcej pisać nie będziecie itp. Każdy ma prawo do widzenia świata w sobie wiadomy i subtelny sposób, każdy ma swoją drogę jaką podąża. Ja mogę nie rozumieć Sławka, mogę nie rozumieć Artura, mogę nie rozumieć wielu z Was, ale dziękuję choć za jedno SŁOWO z tego niezrozumienia, które do mnie dociera!
      Nie obrażam sie jak pod moimi wpisami nie ma odniesień, choć ja mam wrażenie, że odkryłam nowy ląd, inni mogą mieć inne wrażenie. Myślę sobie, że do kogo ma trafić moja pisanina – trafi, choć nie przeczę czasami miałam ochotę napisać co myślę, w takim momencie daje jednak spokój…I jest dobrze, ktoś się nie odniósł ale może przeczytał czy zajrzał do linka, tylko mu sie napisać nic nie chciało, tak jak mnie czasem…

      Spytałaś wcześniej dlaczego tu zaglądamy do TAWERNY – możliwe że każdy z innej przyczyny? No przecież, ile nas tyle nowych światów…Ja do Tawa zaglądam od bardzo dawna – dopiero niedawno coś piszę. Trafiłam TU w poszukiwaniu PRAWDY, zawsze- od dziecka- interesowałam sie czymś więcej niż tym, co dostawałam od życia, byłam typem samotnej wilczycy, od dziecka. Zawsze byłam poza grupą, choć był czas, że w tej grupie czułam sie wspaniale, np. czasy Oazy. Tak, Kościół Katolicki zaznaczył duże piętno na mojej duszy, ale na kim by tego nie zrobił? Dlatego użyłam jak przykładu chrześcijańskich świętych, choć tak do końca czy byli chrześcijańscy? Mój znajomy buddysta czytał dzieła Jana od Krzyża i fascynowała go ta postać…Używając Jezusa jako przykładu czy Franciszka uważałam że są to postaci na tyle uniwersalne, że można sie do nich odnieść nawet jak sie nie jest niewierzącym.
      Tak będąc tak długo w KK najbardziej znam takie przykłady i nie uważam, że są bez sensu.
      Tawerna to też ludzie, których cenie i nosze w sercu choć nie znam(bo to niemożliwe) całkowicie a na tyle ile dali siebie tu poznać, no może jest parę wyjątków, które znam bliżej ciut, ciut i za to dziękuję – ale przecież też nie do końca. Ale tak, jestem też tutaj ze względu na TE ISTOTY, na WAS, nie dlatego, że czuje sie osamotniona a dlatego, że lubię dobre towarzystwo w którym dobrze sie czuję, w którym mogę wymienić poglądy, pośmiać się – czegoś nowego dowiedzieć, czasem dostać wsparcie lub go udzielić, jak w RODzinie, to nasza natura – bycie RA-ZEM…
      Odosobnienie jest nam potrzebne wtedy, kiedy przepalają sie nam obwody, kiedy nasz umysł nie wytrzymuje napięcia, jakie funduje nam świat zewnętrzny…Nie wiem czy jesteśmy wtedy samolubni, gdy oddalamy sie w kierunku naszej samotni. Dlaczego bycie samolubnym ma taki negatywny wydźwięk? Ja lubię siebie – SAMA LUBIĘ SIEBIE! Więc jestem samolubem i nie uważam, że sie musze komuś tłumaczyć z czegokolwiek i z tego też…
      Wspomniałaś o ludziach z zespołem Downa – ja napisałam tu niedawno, że moje serce ma Downa, może dlatego, tak dobrze sie dogaduje z „upośledzonymi” , dziećmi i innymi wrażliwcami…
      Są to Istoty o czystej duszy, wyczuwam je i mocno z nimi rezonuję…Istoty z niskimi wibracjami potrafią przycisnąć mnie mocno do ziemi, a mieszkam z jedną z nich…
      Dziś mam ciężki dzień, jeden z wielu w ciągu moich 57 lat, toksyczni najbliżsi, oni najbardziej zaniżają nam energię, czasami nie wiemy co robić, bo borykamy sie wciąż z traumami, syndromem sztokholmskim. Nawet jak rozpoznajemy oprawcę i wiemy co powinno sie zadziać byśmy mogli wyrwać sie z zaklętego kręgu szereg uwarunkowań, uwikłań hamuje naszą zmianę, bo zmiana musiałaby być diametralna a moja strefa komfortu jest niejednoznaczna. W tej chwili mam ochotę uciec w las, do samotni, pustelni, jakże rozumiem pustelników…I tyle Kochana, nic na siłę Joanno, ktoś nie daje odpowiedzi, widać nie ma potrzeby albo po prostu czuje zmęczenie, może Vinka poczuła się zmęczona, Może Justynka też, ja jestem zmęczona…Nie chce mi się na wszystko odpowiadać i nie chce mi się rozumieć, każdy tak ma…Mam i ja…
      Całusy i dziękuję😘

      1. „Nie obrażam się, jak pod moimi wpisami nie ma odniesień, choć ja mam wrażenie, że odkryłam nowy ląd, inni mogą mieć inne wrażenie. Myślę sobie, że do kogo ma trafić moja pisanina – trafi, choć nie przeczę, czasami miałam ochotę napisać, co myślę, w takim momencie daję jednak spokój… I jest dobrze, ktoś się nie odniósł, ale może przeczytał, czy zajrzał do linka, tylko mu się napisać nic nie chciało, tak jak mnie czasem…”

        Iw Kochana, mogę się całą sobą podpisać pod tymi słowami. Ja często mam ochotę napisać coś pod jakimś wpisem, który uważam za ważny, ale nie zawsze się chce, czasami czytam jedynie dochodzące majle i nie mam jak od razu odpisać, a potem już jest za późno, żeby wracać do tematu. A czasami się nie chce, z różnych powodów. Ja ostatnio piszę dużo mniej, choć czytam (tak jak większość z nas). Po prostu codzienność przytłacza troszkę i nie ma się chęci na nic. Ale ważne jest, że wiem, że jest TAW, że jesteście WY wszyscy. To dużo… daje…

        Zdrawiam

      2. Iwonko, jaki jest sens, żebym wchodziła na blog i komentowała skoro „cenzura” nie śpi. Co napiszę, to albo ktoś się obrazi, albo urazi, albo nie omieszka zwrócić mi uwagę? Nie potrafię na zawołanie być Kimś Innym. Nie mogąc być sobą, nie ma to dla mnie sensu.

        Co do pytań, które zadaję. Od pierwszego pytania, które tutaj padło, a było ono do Ciebie: czy prawdziwie kochasz Męża, po wiele następnych, pytania przeważnie zadaję retoryczne. Nie czekam na odpowiedź, po prostu myślę na głos i się zastanawiam. Kto chce, oczywiście może odpowiedzieć, ale ja na odpowiedź nie czekam. Ważniejsze dla mnie są pytania same w sobie. Pytania to moje „małe dziecko”, które kocham w sobie. Nawet jak będę miała i 109 lat, będę zadawać pytania. Tego nikt nie zmieni, można się oburzać na mnie i złościć za to, ale już taka jestem.

    7. Zależy, jak rozumieć słowo Bóg. Jeśli jako jakąś nadczłowieczą istotę wyglądającą podobnie do człowieka, to w takiego Boga ja nie wierzę. Ja nie wierzę – jestem pewny, że świat duchowy istnieje (dowód miałem dzień po śmierci mojego taty – radio włączyło się samo i grało z 5-10 sekund, mimo iż wtyczka była wyjęta z gniazdka – dusza taty musiała zasilić to radio – i to dokładnie o tej godzinie, o której słuchał radia). Dusza jest zatem świadomą energią, a zatem i Bóg jest taką energią, tylko o znacznie wyższej świadomości. Dla mnie Bóg/Stwórca to po prostu inteligentna energia. Jak już Sławek powołał się na Anastazję, to ja przytoczę (nie słowo w słowo) jej charakterystykę Boga. Według Anastazji Bóg nie jest żadną istotą, nie znajduje się w jednej masie, ale jest właśnie energią. Cząstka tej energii (czyli cząstka Boga) znajduje się w każdym z nas na Ziemi, a ciemne siły robią wszystko, co w ich mocy, aby te cząstki w nas blokować. Pozostała część energii Boga znajduje się w kosmosie. Ja przed przeczytaniem Anastazji skłaniałem się do podobnej wersji. I słowa Anastazji niemalże potwierdziły moje przypuszczenia.

      Zatem ja nie wierzę w Boga. Ja wiem, że on istnieje, ale to nie jest taki Bóg, o jakim mówi Kościół.

  14. „Jednego dnia 2, słownie DWIE przesympatyczne osoby, które bardzo lubię napisały, że na pewno z nikim na żywo by się nie dogadali. Jeszcze to się nie wydarzyło, a Wy już stwierdziliście. Tak kreujecie swoją rzeczywistość? Nie dogadacie się, czy nie chcecie się dogadać? Bo to jest różnica.”

    RiS, tak z boku przyglądam się tej wymianie zdań, jaką prowadzisz z kilkoma komentatorami i nasunęły mi się pewne refleksje.

    Dużo mówisz o potrzebie okazywania miłości i dogadywania się z ludźmi. Rezonuje to ze mną. Całe życie staram się to robić, najlepiej jak potrafię. Wyciągam rękę, ale jeśli ktoś ją z jakichś sobie tylko znanych powodów odtrąca, to szanuję jego wolę. Bo nie jestem wszechwiedząca, nie wiem co w danym momencie jest dobre dla drugiego człowieka. Nie jestem w jego skórze. Nie widzę jego obrazu rzeczywistości. Nie wiem, czego ma doświadczyć na swojej ścieżce życia.
    Ale dlaczego o tym piszę? Chcę powiedzieć, że potrzebna jest w tym wszystkim pokora. Można kierować się najlepszymi intencjami, ale jeśli nie wyczuje się, gdzie są zarysowane te niewidzialne granice naruszające prawo drugiej istoty do jej samostanowienia, to przestaje to być dobrem. To staje się ingerencją, przeciążeniem potencjałów, jakby określił to Zeland.

    Wracając do miłości i dogadywania się. Kiedy czytałam Twoje odpowiedzi skierowane do Vinci czy Justyny, to mocno mi coś zazgrzytało. Nie czułam w nich miłości, nie było ręki wyciągniętej do zgody. Nie czułam zrozumienia. Co w nich wyczytałam? Pouczanie, a poucza ten, kto stawia się wyżej od pouczanego. I pewnego rodzaju obcesowość, taki ostry pazur, a zadrapanie nim nieprzyjemnie odczułam, choć komentarze nie były do mnie skierowane.

    Pewnie nie będzie Ci się podobać to, co napisałam. Jeśli tak będzie, to trudno. Szczerość wobec siebie i w wyrażaniu siebie, tak samo jak szczerość wobec innych jest dla mnie ważna. Prawdziwe, wartościowe relacje mogą powstać tylko tam, gdzie dominuje szczerość, a nie hipokryzja.

    1. Droga Ris
      ” Ja ” piszę skrótami …./ dość dwie słowie..

      Wiedz że słowo wyrwane z kontekstu
      inaczej brzmi aniżeli w całym zdaniu..

      Zdarza się że usłyszane słowo w tłumie
      staje się dla nas budujące dające kopa albo pozytywną inspirację..

      Tak jak piszą poeci – wydaje się że mają inspirację ze Żródła
      a Oni patrząc , słuchając Nas opisują tę rzecz..oczy..wistość..

      1. Radek „ze stali” pisze:
        8 grudnia 2021 o 14:15

        Radku Drogi. W każdym z Nas jest
        coś dobrego i złego zarazem, żeby była równowaga..

        To, co inni postrzegają jako złe,
        to jest PraWda-PraWeda, która jest w Nas.

        Prawda czasem jest bolesna
        i musimy ją przetrawić, aby dojść do RówNowagi,..

        Patrz, nawet moment pozycji Ziemi przechodzi do RównoWagi

        Równonoc wiosenna i jesienna
        Są to punkty równowagi między dwoma przesileniami ….

        Tak jest z Nami..
        Nudno byłoby na Tym Świecie gdyby
        Wszystko- Wszyscy byli jednacy..

        Chcecie tego..? a szykują .. rzekomo postęp/podstęp…

        To dopiero będzie nuda jak nie da się nic wykreować …
        nawet nie będziesz się mógł z Nikim pokłócić
        bo będziesz leciał na programie..

        no i będziesz leciał na ocenach…tak ,,,tak…
        jak drzewiej dziennik ocen …

        Zależni od ichnich ocen ? Nigdy ..Przeskakuję na inny Fraktal..

    2. Do nikogo teraz nie nawiązuję. Czysto z własnego doświadczenia.

      O pouczaniu
      Poczaneluję sobie i przy okazji też to sobie ułożę.

      Pouczanie boli pouczanego. Nie pochodzi z miłości. Jest atakiem ale tego który przegląda się w lustrze. To swoje wady widzi ale wypiera je i projektuje na kogoś. Nie zaczyna od siebie, lecz chce naprawiać kogoś i nie wie o tym.

      We śnie widziałem to tak, jakbym robił bez znieczulenia operację nożem. Przecinał skórę, wbijał ostrze i wydłubywał coś czarnego z pod skóry tego którego pouczałem. Nazywałem to pomocą a było atakiem. Zrobiłem to wielu osobom tutaj i wiem, że mogą mieć o to do mnie żal, przepraszam, nie wiedziałem.

      Tak, pouczanie jest z pozycji wywyższonej, bo ten kto poucza, nie widzi tego u siebie a więc widzi siebie bez tego problemu a w pouczanym problem widzi.

      Rozeznanie jest proste. PORUSZA mnie coś w tym kogo chcę pouczać – znaczy to ja mam problem. To ja potrzebuję oświecenia.

      Gwarantuję zainteresowanym, że póki się nie ogarnie sam, tej drugiej osobie nie pomoże tak by było dla obojgu dobrze.
      Weźmie odpowiedzialność za to co widzi, zaakceptuje, przyjmie i wybaczy i jeśli mu się powiedzie i rozwiąże problem u siebie, to już nie zaatakuje drugiej osoby pouczaniem. Dopiero wtedy jeśli będzie miał coś zrobić, poczuję to i popłynie z tym na fali od serca i może coś powie, może poda kubek z herbatą, a to co nim wtedy pokieruje, to będzie miłość a ona pochodzi ze Źródła które wie, co kiedy do kogo i jak.

      Gdy jesteśmy już z tego oczyszczeni, to nas już nie drażni w drugim, nie zgrzyta nam i nie atakujemy – nie rozprzestrzeniamy nienawiści, którą mamy tak naprawdę do siebie, kiedy problem jest jeszcze w nas. Gdy już jesteśmy oczyszczeni, rozprzestrzeniamy miłość, bo i zrozumieliśmy siebie, czemu tak robiliśmy i rozumiemy tą drugą osobę i tak pomóc możemy naprawdę. Atakując nikomu nie pomożemy. Innych ranimy a siebie w nieświadomości zatrzymujemy.

      Podsumowując

      Mam program – nienawiść do siebie przenoszę na pouczanego. Ego atakuje.

      Nie mam programu – miłość i zrozumienie do siebie daję również osobie która jeszcze pozostaje z problemem. Dam wskazówkę jeśli wyczuję gotowość. Tu już nie umysł decyduje, nie kontroluje. To się czuję. Tu kieruje serce.

      Kluczowe jest PORUSZENIE

      1. Sławku, fajny z Ciebie facet. Wbrew pozorom, to ja Ciebie tu na forum bardzo lubię. Kto się czubi, ten się lubi.
        Może mnie lubisz, a może nie. W każdym razie, Ty, ja i wielu innych staramy się zrozumieć tzw. rzeczywistość.

        Ps. TAW mojego maila i jeśli chcesz, możemy ze sobą pisać prywatnie.

        Sławku, trzymaj się! 👍

      2. Wchodzenie do Tawerny i komentowanie to jak chodzenie po polu minowym. Ziarenko, w skrócie: „pouczasz mnie, żebym nie pouczała Innych, bo się czujesz pazurem podrapana”. Dlaczego wyszłaś z założenia, że pouczam Innych? Zadaję pytania. Dlaczego założyłaś, że każda moja wypowiedź musi być „grzeczna” i „miłosna”? Dlaczego swoim komentarzem mówisz mi „stop”? Dlaczego żądasz ode mnie, żebym do Vinci pisała „miłosne” komentarze, skoro Vinca sama wyraźnie napisała, że Ją to wkurza, cytuje za Vincą z pamięci, dosyć tego „słodkiego pierdzenia” i „Tawerna z tego powodu zrobiła się drugim pudelkiem”. Chcesz być szczera? To odpowiedz Sobie szczerze, co tak naprawdę Cię poruszyło w moich komentarzach? Bo, że coś poruszyło, to na pewno, tylko nie do końca jestem pewna, czy to, o czym piszesz i co mi zarzucasz. Po co czytasz moje komentarze, skoro Cię tak drapią i ranią? Omijaj je szerokim łukiem. Cytujecie mi głównie Zelanda czy Anastazję, są jeszcze Moniki, Zygfrydy, Elżbieta, Danuty, czy Kto tam jeszcze. Widzę książki, innych ludzi z youtuba, a nie widzę Was. Dajecie przykłady z książek, Biblii, czy co Ktoś na YouTubie powiedział, ale to do mnie nie dociera. Chcę zobaczyć Was prawdziwych i Waszą prawdę, a nie postaci z literatury czy z filmików, do których się porównujecie i którzy mówią Wam, jak trzeba żyć. Wyobraź sobie, że nie ma youtuba, nie ma książek, dzięki którym błyskotliwie wyskoczysz z porównaniem. Jak możesz, cofnij się na dzień przed przeczytaniem Zelanda. Jaki byłby Twój komentarz do mnie? Twoja wypowiedź skierowana do mnie nie była wyniosła i pouczeniem, co mam robić? Ja złe komentarze piszę. No tak, – Ty dobre, zapomniałam, Ty przecież kierujesz się sercem i szczerością. Jak „wszyscy” na blogu.
        Róża ma kolce, może to kolec Cię podrapał, a nie pazur? I w jakim celu to się stało? Może lepiej nie zbliżać się do Róży, jak nie chce się być pokłutym kolcami. Jeśli poczułaś się urażona i tym komentarzem, przeredaguj go tak, żeby było Ci dobrze i spokojnie.

      3. RiS, targają Tobą emocje. Czy zastanowiłaś się, co Ciebie aż tak bardzo poruszyło w moim komentarzu? Ja wiem, co we mnie zalega, a czy Ty wiesz, co zalega w Tobie? Bo widać, że zalega, skoro oberwało się nie tylko mnie, ale i innym Tawerniakom za to, że czytają książki czy słuchają wypowiedzi innych ludzi. To ma oznaczać, że nie są prawdziwymi ludźmi, że nie mają serca, uczuć czy własnych poglądów na świat? Serio? Bo rozmawiają o wahadłach Zelanda czy podobnych rzeczach, zamiast opowiadać historyjki ze swojego życia? Bo tylko to ma dowodzić, że są żywymi, czującymi ludźmi z krwi i kości? Dlaczego tak na to zareagowałaś? Zastanawiałaś się nad tym? Czy Tawowi też to zarzucisz, skoro wiele z jego wpisów to były przekazy Moniki, Szamana czy innych? Czy skierujesz ten zarzut do SłowiAnki, która czasem cytuje wpisy z blogu Tamar102 czy innych źródeł? A może jednak nie? Może to jednak wybiórcze odczucia?

        Nie podoba Ci się mój język. Nazwałaś go wyniosłym. Ok, Twój odbiór. To ciekawa dla mnie uwaga. Czy dopuszczasz możliwość, że to, co nazywasz wyniosłością, może być wynikiem kilkudziesięciu lat pracy z językiem, głównie tłumaczeniowej, gdzie wymaga się dokładności i precyzji przekładu? Tak, RiS, robiłam to dłużej, niż Ty żyjesz na tym świecie. Tak czy inaczej, marne szanse na to, aby mój sposób wyrażania zmienił się, a i chęci brak. Gdybym posiadała taki wspaniały dar posługiwania się słowami i finezję wyrażania swoich myśli jak ma Krysia, to wierz mi, chętnie bym tu z niego korzystała. Ale go nie posiadam, więc jest, jak jest. Twój język jest częścią Ciebie, mój częścią mnie i jeśli Ci się nie podoba, to naprawdę nic na to nie poradzę.

        Dobra, można by więcej, ale po co. Wystarczy. Jeszcze raz, wszystkiego dobrego!

    3. 1) Do Ziarenka. Ziarenko, którymi dokładnie słowami poczułaś się „zadrapana” ?
      Tak poczułaś się zraniona moimi komentarzami do Innych, że musiałaś mi napisać, wytykając obcesowość oraz to, że niby pouczam innych? W jednym komentarzu to, co mi zarzuciłaś, że ja robię, sama to zrobiłaś. „Pewnie nie będzie Ci się podobać to, co napisałam”. Czyli wiedziałaś, co napisać, żeby zrobiło mi się przykro, ale potrafiłaś się jeszcze usprawiedliwić szczerością i brakiem hipokryzji, dając mi pouczenie.
      „Prawdziwe, wartościowe relacje mogą powstać tylko tam, gdzie dominuje szczerość, a nie hipokryzja”. Ziarenko, nie obrażam się ani nie gniewam. Mój spokój nie pochodzi ani od ludzi ani z zewnątrz.

      2) Do Justynki. Justynko, pisząc skrótami nie wszyscy są w stanie Cię zrozumieć. Wiersz, Limba dla jednych będzie przedstawiał samotnego człowieka, a dla drugiego Limba to Limba, drzewo. Mam na myśli „dzieci”, które tu być może zaglądają. Nie wyrywałam zdań z kontekstu. Cytowałam te, które były umieszczone. Zabrakło mi w pewnym momencie sensu logicznego. Serce sercem, ale umysł też nam po coś Stwórca dał.

      3) Saławku, jeśli jesteś gotowy na miłość, taka się znajdzie. Specjalnie „skrojona” i „uszyta” dla Ciebie. Złóż tylko zamówienie tam, „gdzie” trzeba 😉

      4) Iwonko, „towarzystwo”. Lubilam kiedyś grać w karty, więc mówię Makao i po makale 😉 Towarzystwo=?

      5) Szerokości Kochani

      1. @RiS
        Napisałam ten komentarz nie po to, aby Cię pouczyć, ale żeby powiedzieć Ci, jak odebrałam to, co napisałaś swego czasu Vince czy teraz Justynie. To był główny i jedyny cel. W sumie liczyłam jednak na to, że przyjmiesz to inaczej. Szkoda, szczerość w dalszym ciągu nie jest pożądana.
        Pokój z Tobą, RiS. Wszystkiego dobrego!

      2. Zapomniałam jeszcze coś dodać, RiS.
        Absolutnie się mną nie przejmuj. Ja i tak nie za często tu bywam, a już bywało, że znikałam na wiele miesięcy. 😉
        To forum otwarte – masz ochotę pisać, to pisz. Lepiej stawiać czoło niespodziewanym przeszkodom, niż przed nimi uciekać. To nie pouczenie, tylko życzliwa sugestia, jakby co. 😉

      3. RiS 💏💞💓🌹🌈 KOCHAM CIĘ I JAKŻE ROZUMIEM, PIĘKNA I WOLNA ISKIERKO ŹRÓDŁA WSZECHRZECZY W OCEANIE WSZYSTKIEGO.

        Twoje WNĘTRZE pragnie i chce dla ISTOT tego świata wszystkiego, co NAJLEPSZE i NAJPIĘKNIEJSZE, ale nie wszystkie wnętrza są GOTOWE na przyjęcie, bo nie zostały posprzątane tak, by znalazło się w nich miejsce na przyjęcie TEGO PIĘKNA.

        Każdy z Nas ma swoją drogę do przejścia, czyli od wyjścia/narodzin DUSZY ze ŹRÓDŁA do powrotu/wyjścia DUSZY z ciała do ŹRÓDŁA.

        Na tej drodze każdy sam kreuje, czego chce doświadczać, bo taki jest właśnie wolny WYBÓR każdego z Nas indywidualnie, i to też jest prawidłowe funkcjonowanie każdego z Nas.

        Ja też pragnę i kreuję dla wszystkich Iskier ŹRÓDŁA tylko PIĘKNA, MIŁOŚCI i DOBROBYTU na tej Przepięknej Planecie Ziemi.

        Życzę wszystkim TAWERNIAKOM spokoju i wyciszenia w SERCACH w tym trudnym dla Nas wszystkich czasie oczyszczania Ziemi z tysiącleci BRUDÓW, NIEWOLI i CIERPIENIA. 💞

      4. Aniu przecudna Duszo i przecudny Człowieku 👩‍❤️‍💋‍👩 Twoja tęcza do mnie doleciala. Jechaliśmy na rozładunek do Shongau piękne słońce i śnieg dookoła na drzewach a na przedniej szybie pojawiła się tęcza. Wycieraczki zbierały śnieg z szyby za każdym razem pokazując piękna tęczę. Zapewne to efekt płynu do spryskiwaczy, albo soli drogowej i słońce pokazało załamanie światła. Nieistotne. Istotny był prezent od Ciebie.
        Dziękuję❤️ Twoja radość życiem tak mnie cieszy i zachwyca jakbym patrzyła na siebie. Radość z każdego dnia. Na dzień dobry i na dobranoc. Nie ważne co przyniesie los.
        Wczoraj też podjęłam decyzję, że zrywam więź z Tawerną. Zareagowało ciało od 13 do 22 silną gorączką i dreszczami a więc się dokonało. Rano wstałam jak nowonarodzona z niespotykaną energią. Nie znaczy to, że przestanę o Was myśleć. W sercu każdy z Was zostanie już ze mną na zawsze. I codziennie będę przesyłała ogrom miłości jaką posiadam w sercu. Robię miejsce w Tawernie na nową energię. Ona już do Was zmierza. Powitajcie ją serdecznie tak jak i mnie witaliście i macie w zwyczaju.
        Byłam tutaj tylko po to, żeby przygotować dla niej miejsce.
        Otwórzcie się na – prawdę. Prawda jest jednym z ważniejszych kluczy. Klucz do domu.
        Prawdy też pilnowałam na blogu. Może nie wszyscy to dostrzegli.
        Kiedy i jak reagowałam na wpisy innych komentujących?
        Mam możliwość dopasować się do energii rozmówcy, żeby zrozumiał albo chociaż się zastanowił czy przemyślał, po czym od razu wracam do swojego domu. Domu ciszy, spokoju i miłości.
        Vinca napisała, że niedobrze Jej się robi od „słodkiego pierdzenia”. Co Jej odpisałam „Naprawdę?”. Oczywiście, że powód był inny, tylko dlaczego tych a nie innych słów użyła? W jej komentarzu widziałam nieprawdę dlatego dopytywałam.
        Jeden z forumowiczów napisał do Justynki odnośnie „zdrawiam”. Nie oburzył ani mnie ani nie wytrącił z równowagi. Odpisałam do Niego dlatego że napisał, że ludzie to barany a to jest nieprawda. Baran jest baranem a człowiek to człowiek. Iwonka wtedy również Mu odpisała co nie wiedziałam, ale obie wspomniałyśmy o Adamie Mickiewiczu. Miło mnie zaskoczyła Jej wrażliwość.
        Inny Kolega napisał, że wskoczy na stół w urzędzie „Naprawdę?” znów była moja odpowiedź.
        Kiedy widzę, jak myśli Kogoś są niedokończone dopytuję nie dla siebie. Tak było w przypadku Heretyka. „otwórzmy się na byty”. Moja odpowiedź brzmiała „na jakie byty”? Co do Justysi. Justynko czytam książki odkąd nauczyłam się czytać. Rozumiem Twoje zagadki, ale wiele forumowiczów może mieć z nimi problem. Pokazałam to w prostym przykładzie z Iwonką i „makao”. Iwonka nie zrozumiała mojego skrótu myślowego. A nie chodzi o to, aby być niezrozumiałym bo „kto ma zrozumieć ten zrozumie” albo ” kto kumaty to zakuma”. Chodzi o rozmowę i o to, żeby być zrozumianym bo inaczej rozmowa nie ma sensu. Podawałam przykład jak Mąż przy Rodzinie mówi skrótami nauczony tak rozmawiać ze mną i nagle Nikt Go nie rozumie i z tego powodu, albo jest kłótnia, albo cisza.

        Do Młodzieży
        Wrócę jeszcze do książek- obojętnie czy autorów czy postaci z książek. Nie zamieniajcie jednej religii w drugą. Żeby nagle nie okazało się, że zamieniliście Jezusa na Anastazję, Zelanda czy innych popularnych. Możecie się wspierać książkami, filmami czy jutuberami ale to Was nie zwalnia od samodzielnego myślenia i obserwowania świata . Niektórzy dzielą się na „patrzących sercem” a niektórzy na „patrzących rozumem.” Zobaczycie prawdę tylko wtedy kiedy rozum z sercem będą zgodni. Jesteśmy całością. Nie można tego rozdzielać. Bo obraz nie będzie pełny. Dbajcie o ruch i o swoich najbliższych. Budujcie zdrowe relacje oparte na miłości szacunku i przyjaźni.

        Ziarenko Kochane „pozwól” dzieciom zadawać pytania. Nic nie szkodzi jak nie znasz odpowiedzi. Pamiętasz jak na początku zapytałam na blogu „o „robaczki w brzuchu” skąd wiecie, że to nie one przez Was mówią ” I jaka była Twoja odpowiedź? Czytałam książkę, na którą się powołałaś kilka lat temu. Pod koniec wypowiedzi się zreflektowałaś, bo zauważyłaś” że przecież nie o to pytam” Ucieszyła mnie bardzo Twoja odpowiedź bo wtedy usłyszałam i zobaczyłam w Tobie prawdę. Napisałaś szczerze od siebie „że nie o to pytam”. Najgorsze odpowiedzi dorosłych to „milczenie”, ” zmienianie tematu”, ” obracanie kota ogonem”, „zamykanie dziecka w szafie” i tylko „mojsza racja i prawda” . Odwaga dorosłego do przyznania się, że „nie znam odpowiedzi na Twoje pytanie dziecko” jest piękna postawą.

        Za mojego czasu z 2-3 nowe osoby napisały komentarz. Dlaczego tylko raz i się wycofały? Czego się boją? Boją się Waszego hermetycznego grona, i hermetycznego myślenia, że Ich nie zaakceptujecie. Może z kilka osób widzę i odbieram, że jest otwarta na Innych, reszta twardo stoi przy swoim i „spróbuj podejść do drzwi to Cię poszczują owczarkiem.” Heretyk napisał o otwarciu na nowe byty. Ja Wam pisze najpierw, bądźcie otwarci na innych ludzi i na nowe myślenie. Nie miejcie zatwardziałych serc i zatwardziałego rozumu.

        Tawciu Najdroższy Mój przyjacielu mojego serca❤️. Wiesz, że kokosów na blogu się nie dorobisz. Nie chodzi o programy rodzinne, czy inne. Powodem jest Twoja dusza. Czy tego chcesz czy nie, ale Jesteś starą duszą. A stare dusze nie potrzebują bawić się „zabawkami”. Ich cel jest zupełnie inny. Dusza duszę rozpozna. Moja Twoja odnalazła a Twoja poznała moją. Kawał drogi już za Tobą. Dziękuję za gościnę Życzę Ci najdroższy spełnienia i powrotu do swojego domu. Krok po kroku👣
        .https://youtu.be/DDt3u2Ev1cI

      5. RiS, powiem krótko, nie świruj i się nie żegnaj, to normalne, że ludzie mają inne zdanie. Pomyśl, jak nasi przodkowie musieli się brać za łby na wiecach, a mimo to oddaliby życie jeden za drugiego przemyśl to dobrze.

        Ps. Piszę do Ciebie, siedząc na kominie, ryzykuję życiem, żebyś nie opuszczała Tawerny. 😉

      6. No i wszystko w temacie, wracam do pracy. Zdrawiam

      7. RiS💏 jeśli poczułabyś w swoim sercu ochotę kontaktu ze mną poza blogiem, to TAW poda Ci namiary.
        Ja mam pragnienie porozmawiać z Tobą, bo Ty jesteś mną, a Tobą ja.💏

      8. RiS, może mnie spotkasz przy drodze. Często jeżdżę autostopem. Na pewno mnie rozpoznasz 🙏😘

      9. RiS
        Wszystkiego Najlepszego 🌻

        ——–
        „Teraz nie jest dobry czas na inicjowanie kontaktów”.

        Wczoraj pomyślałem sobie podobnie. Miałem już kontakt z kilkoma osobami z forum i nie wyszło, dlatego na kolejne zaproszenia nie odpowiadam.

        Dla mnie jest to czas trzepania dywanów a nie przyjmowania gości.

      10. Świetny komentarz, Słowianinie na uchodźstwie. 🙂

        No, RiS, jak to na Ciebie nie podziała, to nie wiem, jaki inny apel mógłby skłonić Cię do zmiany postanowienia. 😀

      11. Dzięki Ziarenko. Ale synchronizacja o tej samej godzinie wysłaliśmy komentarze. 😁

      12. Joanno, masz potrzebę odejść, Twoja sprawa, ale ja uważam, że będzie Cię tu brakować, jesteś jak powiew zefirka, orzeźwiającego i radosnego wiatru, każdy z nas jest inny, tak jak pisałam, nie zawsze sie rozumiemy, ale co tam. JESTEŚMY i to jest szczególny DAR. Odpocznij i wróć, ja Cię witam tutaj zawsze z radością, zresztą jak każdego, bo KAŻDY z nas wnosi TU swoją niesamowitą i JEDYNĄ CZĄSTKĘ siebie…

        Błogosławię Ciebie i Twojego Męża – szerokiej drogi do DOMU!

      13. „Twoje WNĘTRZE pragnie i chce dla ISTOT tego świata wszystkiego, co NAJLEPSZE i NAJPIĘKNIEJSZE, ale nie wszystkie wnętrza są GOTOWE na przyjęcie, bo nie zostały posprzątane tak, by znalazło się w nich miejsce na przyjęcie TEGO PIĘKNA”.

        Myślę, droga Aniu, że gotowość wnętrza na przyjmowanie pięknych aspektów duchowych, uzależniona od stanu posprzątania tegoż wnętrza jest zbyt zwektorowanym, a więc zbyt wąskim postrzeganiem warunku gotowości.

        Sprzątając to, co niepotrzebne, a zatem równolegle rozbudzając w sobie wzorcowe cechy człowieczeństwa (dobro, miłość, mądrość, pokora etc.) wszyscy stajemy się wrażliwi na odbiór piękna – zarówno zewnętrznego jak i duchowych aspektów życia.

        Np. tu na blogu – za każdym komentarzem stoi człowiek bardzo wrażliwy, z wrażliwością na swój sposób wyjątkową, unikalną, bo nabytą w bardzo różnych doznaniach i odczuciach.

        Ale i sama wrażliwość nie jest jedynym „miernikiem”, probierzem, na podstawie którego można określić poziom gotowości wewnętrznej.

        Dziesięć wrażliwości stojących przed dziełem malarza ujrzy dziesięć różnych aspektów piękna obrazu(oczywiście i znajdzie się jedenasta wrażliwość, dla której zawieszka obrazu stanie się najwyższym impulsem przeżywanej ekstazy, nie mówiąc już o haczyku wbitym w ścianę 🙂 )

        Wszyscy sprzątamy śmieci i brudy w naszym wnętrzu, wnosimy w to wnętrze nowe, pozytywne wartości lub istniejące w nas od zawsze odkrywamy pod stertą kurzu błędnych przekonań.

        Jednak nikt z nas nie pomyśli o tym, że porządki porządkami, ale JAKIE mieszkania (wnętrza) sprzątamy?
        Jak są „umeblowane”? (posługuję się tu aluzją do zwykłego mieszkania).
        Co znajduje się we wnętrzu, tym nawet najbardziej posprzątanym?

        To bardzo ważne, ponieważ KAŻDY Z NAS NOSI W SOBIE SWÓJ TYLKO WYSTRÓJ WNĘTRZA.
        I do tego wystroju (umeblowania) może coś nam pasować, inna rzecz może nie współgrać, a wręcz tworzyć dysharmonię.

        Mogę rozmawiać z drugim człowiekiem o „środkach i narzędziach” efektywnego, skutecznego porządkowania, wyzbywania się nieewolucyjnych treści, zastępowania ich boskim światłem, lecz nigdy nie mogę i nie mam prawa „przestawiać” mu mebli, zmieniać wystroju.
        Za wystrój uważam tą bardziej trwałą, wolniej zmieniającą się w stosunku do zdobytej wiedzy i przekonań część osobowości.
        Tę część osobowości, jaka powstawała przez eony (jeśli wierzyć w reinkarnację).

        Zatem wszyscy, przynajmniej tu na blogu – jak można przypuszczać po naszych wypowiedziach – jesteśmy w trakcie porządkowania swego wnętrza, które codziennie spotyka się z nowymi wyzwaniami.
        Gotowość przyjmowania piękna cechuje każdego z nas.

        Tyle, że z całokształtu piękna duchowego świata wpasowujemy w siebie to, co uznajemy za najlepszą z nami harmonię.
        Różnice z tego wynikające nie mogą być uznane za mniejszy lub większy stopień gotowości, lub brak takowej w odbiorze i akceptacji walorów duchowych.

        To tak, jakby sądzić, że wszystkie meble są jednakowo piękne i funkcjonalne, i obojętne jest jakie wstawimy do naszego mieszkania.
        Jednak długo się zastanawiamy i kupujemy tylko te, które spełniają nasze szczególne upodobania.
        Ktoś, kto zachwala i kupuje inne meble niż ja, nie może być posądzony przeze mnie o brak gustu i o to, że nie ma dostatecznie rozwiniętej wrażliwości na piękno mebli w ogóle.
        Czy gdyby kupił meble o estetyce nam odpowiadającej, miałby tę wrażliwość? (taki przykład z życia)

        Powyższe myśli, Kochani, są moim oglądem i jasne, że nie muszą harmonizować z czyimś „wystrojem” jego wnętrza.
        Nawet do podobnych „mebli” dobieramy jakże różne dodatki 🙂 🙂

        Miłego!
        PS. Dziękuję, Aneczko, za impuls do rozważań!

      14. Krysiu, bardzo Ci dziękuję za ten przepiękny i jakże mądry komentarz. 🙏
        Podziwiam Twoją umiejętność „szerokokątnego” 😉 spojrzenia na problem. To naprawdę rzadka cecha.

      15. RiS, będzie długaśnie, pół dnia pisałam do Ciebie te słowa 😄
        Zaczynam 😉

        Jesteś pewna, że wszystkie sygnały odczytujesz prawidłowo?
        Te awarie, gorączka…

        Ja nie mówię, że tak jest na stówę, skłaniałabym się ku temu, że ktoś/coś chce Cię m.in. od Tawerny odsunąć, czyli oderwać od poszukiwania Prawdy.
        Tu, że tak powiem, jest dobry „przemiał” 😄 i kopalnia Wedy.
        Wchodząc tu, konfrontujesz się sama ze sobą. No i nie zawsze jest słodko, chyba każdy to przerabiał 😄

        Nie patrzymy sobie w oczy. Nie widzimy swoich uśmiechów, nie możemy się objąć, poklepać po ramieniu, dać przyjaznego kuksańca w bok. Nie słychać pochlipywania ze wzruszenia, gromkiego rechotu czy głębokiego sapnięcia 🤬😄

        Nie każdy potrafi nakreślić siebie słowami i nie każdy czuje taką potrzebę.

        Piszę do Ciebie tak jak do Siostry, czyli bezpośrednio, bez mędrkowania. Nie wywyższam się, nie lubię tego. Nie chcę sprawić Ci przykrości.
        Więc mam nadzieję, że tak tego nie odbierzesz.

        Przyjrzyj się swoim przekonaniom, przeczytaj bez emocji swoje posty, zastanów się, co przez Ciebie przemawiało.
        Jesteś czuła, uważna. Jakie więc sygnały dali Ci Tawerniacy?
        Nie zjawiłaś się tu przypadkowo, jak każdy z nas.

        Jak tu zaczęłam zaglądać, bałam się odezwać, dużo było mowy o słowach, o ich doborze. Tak się tym przejęłam, że gdy odważyłam się w końcu napisać, zajęło mi 2 godziny poskładanie wypowiedzi, tak, by jak najlepiej oddać to, co mam na myśli i nikogo przy tym nie urazić. A jak wcisnęłam „opublikuj”, to mało zawału nie dostałam.
        A jak zobaczyłam po godzinie, co ja tam nawypisywałam, to myślałam, że się pod ziemię zapadnę. I myślałam: a po co mi to było, i po co, i po co. Kompromitacja 😄
        Tego nie wiedział nikt, bo tego wyczytać się nie da, a ja nie mogłam ze wstydu zasnąć 😄

        To trudne, ale nie wyciągajmy wniosków na podstawie kilku komentarzy. I co jeszcze, czasami pytanie retoryczne jest większym sądem, niż powiedzenie wprost np. „ty głupku”.
        Przepraszam (wiem, że nie miałaś złych intencji), ale chyba nikt nie lubi przypierających do muru rekolekcyjnych kazań albo pytań jak na spowiedzi 😄

        Różni są tu Ludzie, nie wiemy, jaką kto ma wrażliwość, ścieżkę życiową. Co przeszedł, dlaczego cierpi. Dlaczego trudno mu wyciągnąć rękę do drugiego człowieka.
        Jest gorszy? Nie, nie jest.
        Nikt nie zna naszego wnętrza, często nawet my sami błądzimy między własnymi wyobrażeniami a opiniami innych na nasz temat.
        Dyskutować wolno każdemu, każdemu wolno mieć rację i każdemu wolno zmienić zdanie w swoim (jego) czasie.

        Wpadłaś do Tawerny, bo wychyliłaś głowę z wiaderka, do którego cały czas wlewają nam morze informacji, niekoniecznie zgodnych z Prawdą… Jednym to nie przeszkadza, wygrzewają pupki, nurkują, pływają, robią fikołki. Innym coś nie gra, szukają czegoś więcej.
        Masz potencjał, dlatego, wg mnie, tak na Ciebie napierają. Wielu z nas miało podobne historie, które miały nas złamać i zniechęcić do siebie, i do dalszych poszukiwań.
        Popatrz obiektywnie, krytycznie, szerzej na to, co się działo i na to gdzie jesteś. Mnie taki „zabieg” zawsze pomaga. Konkretna analiza, bez cackania.

        Zaopiekuj się teraz sobą, pozwól sobie na przyjemności 🙂 Odkrywaj siebie na nowo.
        To jest trudny czas dla wielu z nas.
        Mamy dużo pracy w swoich ogródkach. Pojawiają się problemy, jak kopce Kreta, jeden za drugim. Jeden wyrównasz, kolejny się pojawia 😄
        To tak jak nastolatek… kładzie się spać w dobrym nastroju, „ach w końcu ten syf opanowałem”, a rano na nosie…🚨 😄 Dojrzewamy, oczyszczamy się, kształtujemy.
        Burzliwy czas, ale jaka perspektywa… 🙂

        Wspierajmy się wzajemnie. Nie niszczmy tego, co zbudowaliśmy, nie uciekajmy.
        Każdy, kto tu jest, miał się tutaj właśnie spotkać z innymi, poszukującymi istotami. Przyciągamy się, tak jak ładnie napisałaś, i zapewne jeszcze niejednego do siebie przyciągniemy 🙂

        A więc, RiS, nie daj się stąd wykurzyć, daj sobie czas i nam też, bo nie ma „letko”.

        A jak już se dychniesz, wpadaj tu.
        Czytamy Cię, lubimy Cię.
        I nie gadaj, że nieee…
        Bo na pewno to WIESZ 🙂

        Buziaki dla Ciebie i tych, którzy dotrwali do końca moich wywodów 😘😘 😄

        Ja się zmęczyłam 😄

      16. Zdrowa zasada na forach publicznych jest następująca:

        Pisać, co serce dyktuje, i absolutnie nie przejmować się opiniami innych, gdyż zawsze znajdzie się ktoś, komu nie spodoba się nasz komentarz 😁

        Gdybym ja przejmował się tym, co inni o mnie myślą i szepczą za plecami, nie mógłbym prowadzić tego bloga 😄

        Dziś przyjaciel, gdy wyjawiłem mu prawdę o „kowidzie”, respiratorach i tak zwanych szczepionkach (bo zapowiedział, że chce się szczepić), odpisał, że „padło mi na mózg” i zatroskany pytał, „czy z moją głową wszystko w porządku”. No w sumie miło z jego strony 🤣

      17. Dziewanno – pięknie napisane, szczere niesamowicie, tak, jesteśmy szczerzy i dlatego piszemy, co myślimy, czasem wypalimy, a nie nabijemy, choć raczej rzadko to się zdarza, bo tu sami poważni i odpowiedzialni ludzie:)
        Jak to między przyjaciółmi bywa, przyjaciel nie owija w bawełnę, a jeśli wiemy, że jest naszym przyjacielem przyjmiemy prawdę o nas na klatę, czasami jest to być może jego prawda o nas, ale zawsze coś wnosi w nasz rozwój, poznanie nas samych przez nas samych, oczywiście jeśli chcemy wysłuchać przyjaciela, uważnie…

        Pierwsze wrażenie często jest mylne, ile razy się nabrałam… Potrzeba czasu i zastanowienia, obserwacji i dystansu, poznania… Zmienia się wtedy nasz obraz o kimś lub o czymś i to diametralnie!
        Ja często odpuszczam sobie, może z wrodzonego „lenistwa” – też coś tam miałam do niektórych, coś mnie ukłuło, a co, jestem tylko zwykłą babcią Iwonką:) I jaka jestem szczęśliwa, że nie musiałam się wdawać w jakieś wymiany zdań i tłumaczenia, że coś nie tak, bo myślałam inaczej, albo że dlaczego coś ktoś do mnie ma, jak nie chciałam wcale urazić. Nie było tego wiele, bo też niewiele piszę, ale może dwa czy trzy razy też mnie cuś tam skubnęło po ego… I jak sobie pomyślałam, że mam coś tam napisać, bo to i to, to od razu poczułam się zmęczona i dałam se spokój, co było najlepszym wyjściem…

        Strefa komfortu… No, moja tak… Nie lubię się z nikim kłócić i nawet jak ktoś mi dowali, to pierwsza wyciągam rękę, może to nie wychowawcze, ale tak mam cholerka jasna:) Całuchy

      18. Tawerna hartuje 😄💪

        Miły gość 😂
        Jak to było…
        Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie… 😄

        …a najprawdziwszych w (o)błędzie 😄😄

    4. ” …Szczerość wobec siebie i w wyrażaniu siebie, tak samo jak szczerość wobec innych jest dla mnie ważna. … ”

      Piękny komentarz, głębokie, poruszające mnie mądrości.
      Nie mają dla mnie znaczenia adresaci, nadawcy w twoich, droga Ziarenko, myślach „przelanych na papier”, lecz one same.

      ” … Dużo mówisz o potrzebie okazywania miłości i dogadywania się z ludźmi. Rezonuje to ze mną. Całe życie staram się to robić, najlepiej jak potrafię. Wyciągam rękę, ale jeśli ktoś ją z jakichś sobie tylko znanych powodów odtrąca, to szanuję jego wolę. …”

      Jakkolwiek może się to wydać dziwne, ale z wielu spraw, które względnie sobie „poukładałam” w swoim kramie życia, zrozumiałam, wyciągnęłam lekcje, to jedne z doświdczeń dopiero teraz „wzięłam na warsztat” i weryfikuję.
      Dlaczego dopiero teraz? (to ja się sobie dziwię 🙂 )

      Ponieważ dopiero teraz (rok, dwa wcześniej) odkryłam, że tak naprawdę całe życie żyłam szczęściem zadowolenia innych.
      Zadałam sobie pytanie: a gdzie jesteś ty?

      Jeśli ktoś nigdy, choćby czasem nie uszczęśliwiał na siłę, to nie wie, o czym mówię 🙂
      Zrozumiałam, uczę się szanowania czyjejś woli.
      O! to ja z niej uczyniłam „listę oczekiwań”, a z siebie „spełniacza” !

      Uczę się reagowania na prośbę, a nie wychodzenia przed szereg.
      Jaki świeży powiew powietrza wnika w relacje!
      A ile ich nowych przybywa!
      Bo tu nie częstują z nadmiarem kremu na ciastku…

      Powrót do równowagi, która niestety, ale okazała swój stan dopiero wówczas, gdy skumulowane na maksa zelandowskie siły równoważące walnęły po głowie.
      Nie miały innego wyjścia, ponieważ i tak długo znosiły moją mono dramę odgrywaną na scenie 🙂

      Dziękuję, droga Ziarno.

      Miłego!

      1. Miło mi, droga Krysiu 🙂
        Wszyscy się czegoś cały czas uczymy. Byłoby z nami źle, gdyby tak nie było. 😉 Toć to ponoć o rozwój, podnoszenie świadomości chodzi. Nie ma siedzenia w ciepełku, na wygodnej kanapie z kubeczkiem parującego napitku przed sobą i oglądania kolejnego telewizyjnego tasiemca czy, nie daj boże, programu informacyjnego. I tak dzień po dniu. W lenistwie i stagnacji. Czasem energie muszą zawirować, a wahadła walnąć po łepetynie, aby człek ujrzał gwiazdy nie tylko w głowie, ale i na nieboskłonie i oniemiał z zachwytu nad pięknem stworzenia i przepełnił się radością, że przejrzał, zrozumiał, o co tym razem Stwórcy chodziło. 😀
        Miłego wieczoru!

  15. Sławku, męska solidarność 🙂 💪💪💪💪. TAW ma do mnie majla. Jeśli chcesz, to może Ci podać. Uważam, że poza forum można się spotkać 🙂 Sławku, masz gadane i sporo racji.

    1. „Czasem energie muszą zawirować, a wahadła walnąć po łepetynie, aby człek ujrzał gwiazdy nie tylko w głowie, ale i na nieboskłonie i oniemiał z zachwytu nad pięknem stworzenia…”

      O!, to wspaniale ujęłaś!
      Czasem piękno gwieździstego nieba musi być poprzedzone obrazkiem gwiazdek wirujących wokół obolałej łepetyny 🙂
      To tak dla asekuracji, by patrząc od razu na nieboskłon nie obalić się z zachwytu. 🙂
      Poprzez obuch do romantyzmu…

      A! coś mi się przypomniało!
      Moja jedna z pierwszych randek z chłopakiem, który dopiero później okazał się być mężem.
      Spacerujemy wieczorowymi ulicami Olsztyna (tam się obuczaliśmy).
      I tak se idziemy, idziemy…, gadka się nie klei…
      W pewnym momencie mój spacerowy towarzysz zadziera głowę i mówi:
      – „Spójrz, Krysia, jakie piękne gwiazdy!”
      „No ja pierdziele! Ale mi się poeta trafił?!” – pomyślałam i wypaliłam dosadnie:
      – „A w dupe z gwiazdami!”
      Chyba przeżył lekki szok, bo zamilkł na chwilę, po czym, cedząc słowa stwierdził:
      – „Za grosz nie jesteś romantyczna….”

      Ja, która obuczałam się m.in. astronomii, miałam może jeszcze z nim tworzyć poetyckie rymowanki o konstelacjach i galaktykach, zwłaszcza że co drugie zajęcia odbywały się w planetarium…
      W każdym razie randkowy temat dyżurny o gwiazdach tak jak się zaczął, tak szybko się skończył.

      Więc, aby jakoś twórczo spędzić pozostałą część spotkania, zaszliśmy do „Kasztelanki” (knajpka na starym mieście) na piwo z miodem.
      Świetne piwo tam podawali! A zresztą, co studentowi nie smakowało?! 😀
      No i chyba nie muszę dodawać, że tam było piwo najtańsze. 😀 😀

      Właściciel „Kasztelanki” kręcił niezły interes na ilości, bo co wieczór, a szczególnie w piątki, soboty knajpka po brzegi była wypełniona wiecznie spragnioną młodzieżą. 😀 😀
      Surowe (jedynie pociągnięte ciemną bejcą), dębowe stoły, krzesła, ławy, gliniane ciężkie kufle (z pokrywkami) i rozmowy do północy…, dziś to widzę i słyszę dokładnie…

      Każdy chyba z nas ma taką ulubioną knajpkę, kawiarenkę; jeśli nie obecnie, to z dawnych czasów…, gdzie można było usiąść w miłym towarzystwie i znaleźć się w całkiem innym świecie 🙂
      To jeden z dowodów na istnienie równoległych światów 🙂 😀

      Miłego!

      1. Dzięki! Czasem i ślepej kurze trafi się jakieś Ziarno 😉 😀

        Ulubiona knajpka? Chyba jednak z dawnych, studenckich, trochę szalonych, ale w tym pozytywnym sensie, czasów. Ja studiowałam na uniwerku w Poznaniu. W czasie krótszych przerw między zajęciami chodziliśmy do maleńkiej knajpki zwanej Dziurką, niedaleko naszego wydziału, na kawę i dużą porcję przepysznej szarlotki ze śmietaną. Czasem przerwy bywały dłuższe, ale nikomu z reguły nie chciało się wracać na ten czas czy to do akademika, czy na stancję. Więc znowu obieraliśmy azymut na Dziurkę. Nie, nie na kawę i szarlotkę. 😉 Na dżin z tonikiem, a że dżin odmierzali do szklaneczki menzurką, to zawsze z szerokim uśmiechem na twarzy prosiliśmy o menzurkę z meniskiem wypukłym. 😀 😀
        Możecie sobie wyobrazić, jakiej płynności nabierał język na zajęciach konwersacji w języku obcym po takim wspomaganiu 😀 😀

  16. Krysiu z lasu, Przepraszam Ciebie. Wiesz za co. Trzeba być w życiu konsekwentnym. Ty coś napisałaś do mnie o krokietach/naleśnikach (co mnie solidnie wkurwiło), o Majku i Pawle, ja coś odpisałem, więc mogę się spotkać na udeptanej ziemi z Twoim mężem. Jeśli obraziłem Ciebie i Twojego męża, to możemy to załatwić poza forum. TAW ma mojego maila. Krysiu z lasu, my chyba raczej siebie za coś na forum nie lubimy, czuje to na forum (może to było głupstwo i nieporozumienie), ale chcę być konsekwentny. Jakby co, to jestem gotów na spotkanie i załatwienie sprawy w starym męskim stylu. Mam do chuja Pana dość podjazdów. Idę na całość. TAW ma mojego maila.

    Radek

    1. „Krysiu z lasu, my chyba raczej siebie za coś na forum nie lubimy, czuje to na forum (może to było głupstwo i nieporozumienie)…”

      Z pewnością głupstwo, a potem nieporozumienie.
      Minął pewien czas. Zmiękło moje zdziwienie (zaraz powiem czym), czasem nawet myślałam, żeby ciebie „zaczepić” jakimś słowem.
      To jest niesamowite, ale dziś (właśnie dziś) rano przychodzi mi taka myśl: a co, gdyby ViS zapytał mnie, dlaczego nie odpisuję na jego komentarze?
      Odpowiedź przyszła nagle: boję się. Boję się powtórki.
      Że „usłyszę” znowu: „Krysię z lasu tylko wziąć za kudły i z kolana” (chyba tak to brzmiało, może Sławek pamięta lepiej, odpowiadał na twój komentarz, ale teraz to nie ma znaczenia).
      Nikt nigdy do mnie tak się w życiu nie zwrócił, nie znam takich słów.
      I to było to „coś”.
      Czy czuję urazę? Nie. Raczej to obawa.

      Ale nie przejmuj się.
      Czas zrobił i robi swoje…

      Miłego!

      1. „Powrót do równowagi, która niestety, ale okazała swój stan dopiero wówczas, gdy skumulowane na maksa zelandowskie siły równoważące walnęły po głowie.”

        „Nikt nigdy do mnie tak się w życiu nie zwrócił, nie znam takich słów.
        I to było to „coś”.”

      2. Kiedyś mi zarzuciłaś, że jestem skąpy i Majka i Pawła bym nie ugościł jedzeniem. To od tego się zaczęło. Akurat jestem szczery i swoich Gości zawsze gościłem najlepszym jedzeniem i piciem. Konflikt między nami zaczął się już wcześniej, ale wszystko sobie wyjaśniliśmy. Potem kiedy zarzuciłaś mi skąpstwo, stary konflikt nabrał rumieńców.

        Samych Serdeczności

    1. To tzw. Trust. Obecny kończy się w 2025 r., więc nowy zacznie się w 2026 r. Mamy więc 5 lat na uwolnienie się – dojście do tego, że III RP jest firmą i złożenie deklaracji wolności i samostanowienia. Wtedy nie wchodzisz do nowego Trustu i g… ci mogą zrobić. Wszystko opiera się na Twojej zgodzie. Dopóki nie wniesiesz sprzeciwu, to jest domniemanie, że zgadzasz się na wszystko. Gdy im dasz taką deklarację, to tym samym wnosisz sprzeciw i bez Twojej zgody niczego nie mogą zrobić, bo złamią prawo naturalne, a ono obowiązuje wszystkich we Wszechświecie. Zatem ponieważ, bo albowiem wiedza na ten temat jest dostępna, to każdy może się uwolnić przez te 5 lat. Kto nie skorzysta i będzie chciał być dalej niewolnikiem, to jego strata.

      1. Dzien dobry! Juz pisalam, ale jeszcze raz, Wolni Slowianie dziekujemy, ze jestes, piszesz krotko i celnie. Dziekuje. Dobrego dnia, kochani. Dobrze, ze jestesmy, Lechici my.

      2. Jeśli masz ochotę wnosić sprzeciw, to już wyraziłem zgodę. Wybrałeś popchnąć wahadło a ono się wychyliło i powraca. Powracające wahadło chcesz zatrzymać sprzeciwem.
        (Piszę ogólnie używając zwrotu per ty, ale nie bezpośrednio do Ciebie Wolni Słowianie)

        Chodzi o to aby ujrzeć Prawdę, która wahadła nie popycha i pozwala zachować równowagę.

        Kiedy widzisz powracające wahadło, możesz w każdej chwili w to wejść, i zmienić decyzję, wybierając tą, która wahadła nie popycha. Wtedy powracające wahadło nie uderzy w ciebie.

        Ale to nie znaczy że nakłaniam do stania bezczynnie. Chodzi o to w wybaczeniu by dojść do tego co wahadło popycha i zmienić decyzję na niepopychanie, na równowagę. O to w tym chodzi. Decyzja by popchnąć wahadło wychodzi z programu – nieświadomość. Będąc świadomymi, zachowujemy równowagę, wahadła nie popychamy.
        Dopiero po tej zmianie, zewnętrzne działanie ma sens i to samo Światło, które wpuściliśmy, ono pozwala zachować równowagę I JEŚLI TRZEBA ZEJŚĆ Z DROGI PPWRACAJĄCEGO WAHADŁA, TO ŚWIATŁO NAS POKIERUJE, A KIEDY TRZEBA BEDZIE WYSTAWIĆ DŁOŃ I JE ZATRZYMAĆ, TO TEŻ TO ZROBIMY. A KIEDY NIC NIE BEDZIEMY MUSIELI ROBIĆ PRÓCZ ZYCIA SWOIM TRYBEM, TO TEŻ POCZUJEMY.

        Więc wybaczenie nie jest bezczynnym staniem i patrzeniem jak się obrywa.
        Ale bronienie się przed oberwaniem, kiedy wciąż nie wybaczone, czyli jest w nas coś co wahadło popycha, nie ma sensu, bo raz się obronimy, drugi raz wyhyli się mocniej i z większym trudem postawimy mu opór aż któryś raz tak się wyhyli, że powracając nas zmiecie jeśli zechcemy je zatrzymać.
        Dlaczego?
        Byśmy się wreszcie obudzili o przestali je popychać, bo to nasze popychanie jest problemem, nie powracające wahadło. Ono jest i tym co stwarzamy i po to byśmy na wieki nie pozostali w nierównowadze. To boskie zabezpieczenie, dobre zabezpieczenie, przed utknięciem w nieświadomości.

        Jak to już wiesz, to ufasz światu i przyjmujesz wahadła jako dar, przy którym możesz się obudzić – użyć go by w STANIE ZERO WEJŚĆ DO PRAWDY I NIE BUJAĆ WAHADŁEM.

        W tym czasie jakim żyjemy na Ziemi, to są już powroty wahadeł którym oporu nie stawimy. Wdeptają nas w błoto np rządy, jeśli wpierw nie odnajdziemy równowagi w sobie.

        Ps. Nie nawiązuję do wahadeł Zelanda. Miałem ściągniętych kilka jego książek ale nigdy nie czytałem. To są moje widzenia.

      3. Żeby nie zaczynać nowego wątku, to pociągnę tutaj.

        Coś mnie popchnęło do przeczytania komentarza Krysi z lasu o wahadle Zelanda i oczywiście dobrze, bo jest w nim światło, a ja mogłem nawiązując do wahadła, przedstawić bardziej dostępny w zrozumieniu obraz, który czuję, że dotrze do więcej osób i chcę to jeszcze pociągnąć.

        Kiedy rozpoczęło się bujanie wahadła?
        Światowość to bycie w połączeniu ze Źródłem, stan zero, równowaga, wahadłem nie bujamy.

        Odcięcie się od Światła wprawia wahadła w ruch. Dlaczego? Bo gdy światło gaśnie, nastaje ciemność, pojawiają się nocne zmory.

        Co było pierwsze, po zgaszeniu Światła? – wina
        Która? Ta za zaatakowanie Boga

        Kiedy mnie coś wkurza na forum, zdarza się, że atakuję, mówiąc że odchodzę. To jest atak. Gdybym miał już oczyszczone, a więc miałbym Światło, to raczej bym nic nie powiedział. Obrażanie się jest atakiem.
        Jest takie coś jak rozchodzące się drogi bez ataku, gdy coś z czymś już nie rezonuje, ale tylko o tym mówiłem, oszukując siebie, a wciąż atakowałem.

        Wchodząc w doświadczenie oddzielenia od Boga, ego nie mówi tego głośno, ale w podświadomości zapisuje się wina za zaatakowanie Boga. Ego myśli, że odeszło z domu Boga, że się obraziło, że strzeliło focha.

        To nigdy nie miało miejsca, bo to niewinne doświadczenie, a w Rzeczywistości oddzielenie nigdy nie nastąpiło i nawet nic takiego nie jest możliwe. No ale jest możliwe zasnąć i myśleć, że tak się stało, wierzyć że tak jest.

        TO ZOSTAŁO NAZWANE GRZECHEM PIERWORODNYM i następstwa tego ciągną się po dziś dzień. Jest wina, to jest i lęk i są nieświadome decyzje. To cały czas porusza wahadłem. To jest pierwszy i ostatni program do usunięcia, ale nie przez usunięcie, a przyjęcie Światła, które pokazuje, że wiara w zaatakowanie Boga jest niedorzeczna, śmieszna.

        Nie usunięcie ciemności, a przyjęcie Światła, wynikające z Pojednania, które jest odwrotnością oddzielenia i zapadnięcia w ciemność.

        Ten pierwszy błąd, nazwany grzechem pierworodnym, to nie błąd w Bogu, a w rdzeniu ego, bezdusznym ego. To pierwsza myśl, fundamentalna, po wejściu do słoika. Nieprawdziwa myśl. To myśl, której nigdy nie pomyśleliśmy ze Źródłem. Pierwsza myśl, którą pomyśleliśmy sami w doświadczeniu oddzielenia od Boga, a więc i od Światła, w mroku, gdzie rodzą się demony i chore fantazje jak ta – że Boga można zaatakować. Fantazje fantazjami, ale ich skutki są bolesne, bo oddzielenia nigdy nie było, więc i oddzielenia od Mocy nigdy nie było i tą mocą robimy sobie ziazia, popychając wahadło.

        Nie da się zhakować grzechu pierworodnego, pozostając w ciąży w słoiku, w doświadczeniu oddzielenia.

        To można zrobić tylko wychodząc ze słoika.

        To wejście do słoika wytworzyło coś co zostało nazwane grzechem pierworodnym i wyjście z niego oczyszcza tą wyimaginowaną, urojoną winę.

        A wyjście jest zawsze w teraz, w Pustce, w stanie zero, w nieosądzeniu, wybaczeniu, pomiędzy myślami, tam gdzie jest Cisza.

      4. Kilka istot żyjących obecnie na naszej przepięknej więziennej planecie wyszło już ze słoika, będąc jednocześnie w ciele (bo tylko z tego poziomu da się tego dokonać; dlatego pobyt na Ziemi, tej Ziemi, jest taki ważny).

        Istoty te są lokomotywami ewolucji, gdyż wypracowały w sobie moc zmiany niewzorcowych zapisów w Rdzeniu wszechbytu.

        (A dlaczego w Rdzeniu zapisują się również traumy, to temat na dobrą habilitację).

      5. „…NIEWZORCOWYCH ZAPISÓW W RDZENIU WSZECHBYTU…”

        Niewzorcowy zapis to zapis winy. Winy urojonej, bo nie pochodzący z Prawdy. Jednak nie wpływający na Prawdę, bo Prawdy nie można zmienić. Pewnie się nie zrozumiemy, ale nie o tym samym rdzeniu mówimy. Rdzeń, który nazywam Bogiem i Źródłem, nie posiada wad i tam nie można dokonać żadnych zmian. Nie poddaje się fałszywym wierzeniom powstającym w oddzieleniu od Prawdy, od Światła, od Siebie. On jest Prawdą i Światłem. W Świetle nie ma okrucha ciemności.

        Zmiany w rdzeniu, niewzorcowe zapisy na wzorcowe, są inicjowane z RDZENIA, ze Światła.
        W Nim przechowywana jest pamięć o czystości Tego który zasnął i zapomniał kim jest, zapomniał o swej niewinności.

        RDZEŃ to TWARDY ZAPIS a błąd jest w miękkim zapisie.

        To nie ten kierunek stwarzania. Źródło stwarza na swoje podobieństwo zwane Synostwem ale w odwrotną stronę to nie działa, bo gdyby Syn zasnął i popadł w obłęd, mógłby chcieć zacząć zmieniać Ojca na swoje podobieństwo i Wieczny Pokój Boga uległby na zawsze destrukcji.

        To się wie albo nie wie. Prawdy się nie rozumie, ją się wie, CZUJE.

      6. Niestety tak to nie działa. Mechanika Rdzenia jest zupełnie inna.

        Nie przekonuję, dzielę się jedynie wiedzą, bo po to powstał ten blog. Rdzeń nie jest niestety ani doskonały, ani miły, ani kochający, ani współczujący. Wszystkie religie, w tym plejadiańska religia new age, niestety się mylą.

      7. Twoja prawda. Ja mam inną. Już je sobie przedstawiliśmy. Tak mógłbym zakończyć swoją część rozmowy. Ale nie byłoby to szczere, ponieważ właśnie zacząłem sobie uświadamiać, że za każdym razem, kiedy chcę pouczać, zaczynać naprawiać świat, nie zaczynając od zmiany w sobie, kiedy ogarnia mnie smutek, złość, frustracja, niepokój, niezdecydowanie, obraza, lęk, nienawiść, tak naprawdę myślę tak jak Ty to napisałeś, że Boga nie ma albo jest w Nim błąd.

        Tylko że Ty zszedłem do samego początku i chociaż wydało mi się z początku szokujące, taki właśnie jest stan mojego umysłu, kiedy wylatuję z centrum swego wiru i tracę łączność ze Źródłem, a tym samym przestawiam się w postrzegania, które daje mi Duch, na postrzeganie które tworzę bez Światła.

        I za tą rozmowę Ci serdecznie dziękuję.

        Nie wiem, co zobaczysz ten mój komentarz czytając. W niczym Ci nie chcę uchybić. Naprawdę jestem za Twoje słowa wdzięczny. Są one kolejnym, jednym z niezliczonych dowodów na doskonałość Bożego Stworzenia, świadkiem tego, że wszystko z Bogiem w porządku.

      8. Używam słowa Bóg, bo jest najbardziej rozpowszechnionym symbolem.
        Jeszua mówił Abba, co oznaczało dla niego, z tego co mówił, Tatusia kochającego.

        Mnie odpowiada Źródło, Żyjące Kochające. Albo Życie. A Życie nie jest bezduszne i wyrachowane, bez smaku i niekochające.

      9. Rdzeń. Już samo brzmienie tego słowa jest dla mnie niemiłe dla ucha i dla ciała. Jak słyszę to słowo, to robi mi się niedobrze. Odtrąca mnie od niego.
        Mam taką naturę, że odbieram całą sobą słowa. Jedne są dla mnie miłe, przyjemne, budujące, leczące i wszystko, co najlepsze. Inne wręcz przeciwne.

        Pisałam już tu kiedyś o tym zjawisku przy słowie wspólnota.
        Mam też podobnie z ludźmi i miejscami. Jak coś jest z nimi nie halo, to od razu zbiera mi się na wymioty.
        Ludzie sobie zwiedzali Watykan, a ja jestem Fontanna di Trevi rzygowin, kiedy już tylko słyszę to słowo.
        Pracowałam kiedyś w firmie u bardzo podłej kobiety. Na szczęście krótko.
        Prawie każdego dnia wymiotowałam.
        Jak skończyłam tam rabotać, to jak ręką odjął.

        Dlatego skupiam się i myślę o słowach, które brzmią dla mnie całej wyjątkowo dobrze i miło.
        Np. Sosna. I chodzę jeszcze po gajach sosnowych, po górach i dolinach.
        Sosna. Radosna. Miłosna.

      10. Kiedy łączę się z Prawdą, Wiem, ale nie wiem jak to nazwać. Czuję jakby zostały otwarte wrota Duszy i pojawił się prezent, który jest mną. Chociaż jest tutaj i teraz, to wciąż poza czasem i przestrzenią, poza myślami, poza zrozumieniem, poza słowami.

        Jestem z nim bez pośpiechu, bez nacisku. Beznamiętnie przelewa się w mą istotę, rozpakowując, wywołuje „obrazy” w umyśle. Nie wymyślam ich. Nie wyznaczam kierunku. Nie rzucam hasła. Jestem przestronny. A to co się pojawia jako Żywe obrazy, to nie wyobrażenia, to Jest jak Żyjące Myśli, Stworzenie. To łączy się ze słowami, które mogę przepisać, na fali czucia.

        Nie robię nic więcej. Ja tylko staję się posłańcem jak rura przepuszczająca Wodę, która Wie że Woda nie pochodzi od niej. Zna i Wodę i Źródło. Dla niej Źródło jest Żywe i Kochające. Jest błogość, jest Rak, jestem w Domu, mimo że „w ciele”.

      11. Anamiko
        „Rdzeń. Już samo brzmienie tego słowa jest dla mnie niemiłe”
        Doskonale Cię rozumiem, bo mam to samo.
        A gdy wchodzę w las i dotykam drzew, mam też to samo skojarzenie dotykając mówię: cześć Sosna radosna 🙂

      12. Sławek – jedno z praw naturalnych (najważniejsze tzw. reguła generatywna albo symbolizowana tzw. kwiatem życia spajające wszystkie pozostałe) mówi, że zmiana dzieje się wtedy, gdy działasz, troszczysz się o daną sprawę. Jeśli nic nie robisz i czekasz, to nic się nie zmieni. Dlatego jeśli chcesz być wolny, to musisz działać i tę wolność, którą Ci podstępnie zabrali, odzyskać. Inaczej zawsze będziesz niewolnikiem dla systemu. To najważniejsze z praw naturalnych dane od Stwórcy. Wszelkie religie i New Age zwodzą nas twierdząc, że wystarczy się tylko modlić albo wizualizować zmiany, a poza tym być biernym. Nie, nie wystarczy. Jak mówił bodajże Ghandi – sam bądź zmianą, której oczekujesz – czyli działaj w kierunku zmian.

        Co do wahadła – też jest jedno z praw naturalnych (prawo rytmu), które o tym mówi. Symboliczne wahadło zawsze będzie się wahać w tę i w drugą stronę. Możesz jedynie to wykorzystać „płynąc z prądem”, albo nie płynąc pod prąd. Zawsze możesz dojść tam, gdzie chcesz, tylko ilość energii, jaką potrzebujesz w pierwszym przypadku, jest dużo mniejsza niż w drugim. W obecnym czasie uwolnienie się z matriksa jest płynięciem pod prąd, więc musisz w to włożyć dużo wysiłku. Inaczej się po prostu nie da. To, czy dostrzegasz prawdę, czy nie, z punktu widzenia matriksa i jego „prawa” ma niewielkie znaczenie – póki masz status niewolnika, musisz robić, co ci każą i tyle.

      13. ” … Coś mnie popchnęło do przeczytania komentarza Krysi z lasu o wahadle Zelanda … ”

        Bardzo ciekawie opisujesz wpływ wahadeł na człowieka oraz jego interakcje z nimi.
        Żyjemy w oceanie energii.
        Oczywiście, że dla energii kosmicznych przyrównywanie ich do oceanu jest pewnym uproszczeniem, zawężeniem pola widzenia.
        Ocean (akwen wodny) żyje, oscyluje wokół stanu równowagi.
        Nie może być bezruchem, stanem zero, ponieważ nie byłby życiem i takowego nie stworzyłby w sobie. To oczywiste.
        Wody spokojne, fale, wiry, prądy, przypływy, odpływy i setki innych zachodzących procesów i zjawisk.

        Zmierzam do „naszych” wahadeł.
        Mówisz, Sławku, o umiejętnej (wiedza) reakcji na wahadła.
        Czasem wejście w nie z odpowiednim nastawieniem, czasem bycie ich tylko obserwatorem.
        Mam pytanie, chcę coś zrozumieć.
        Czy nie jest tak (jak w oceanie), że istnieją olbrzymie prądy, wiry, które nas wciągają, bo nawet z ich obecności nie zdajemy sobie sprawy?
        Przecież wahadła, czy wiry energetyczne nie tworzymy tylko my.
        Tworzy je sąsiedztwo Kosmosu, Przyroda, inni ludzie, inne narodowości, a nawet historia.

        Miłego!

      14. „Mam pytanie, chcę coś zrozumieć.
        Czy nie jest tak (jak w oceanie), że istnieją olbrzymie prądy, wiry, które nas wciągają, bo nawet z ich obecności nie zdajemy sobie sprawy?
        Przecież wahadła, czy wiry energetyczne nie tworzymy tylko my.”

        Krysia z lasu
        Tworzymy wiry które mogą wciągnąć nas, tylko nas, nie kogoś.
        Jeśli mam myśl, która stworzy wir i Ty masz myśl która stworzy wir, to razem tworzymy wir, który może wciągnąć nas oboje.
        Jeśli ja i ty stworzymy wir ale ty w międzyczasie zmienisz zdanie i porzucisz myśl, która stwarzasz wir, to nawet jeśli on jeszcze będzie dla Ciebie widoczny, z racji tego że ja go będę stwarzal, to on nie będzie miał do Ciebie dostępu.

        Dlatego jeśli wybuchnie bomba, Ty cudem ocalejesz. Przyjdą Niemcy przeszukać dom, mnie wezmą a Ty schowasz się za drzwiami i jeszcze Cię Niemiec ciałem zasłoni.
        I na odwrót, jeśli tworzysz wir, to nawet w drewnianym kościele znajdzie się cegła, która spadnie Ci na głowę albo w jasny pogodny dzień, trafi Cię piorun.

        Jeśli widzimy wir, który wciąga wielu, jest on tworzony przez wielu ale wciąga tylko tych, którzy go tworzą.

        Po czym rozpoznać czy tworzę wir?
        Odpowiedź jest zawsze ta sama. Mam w jakimś temacie poruszenie. Coś wytrąca mnie z pokóju. I to jest znak, że mam coś do wybaczenia – przemiany umysłu z myśli tworzącej wir, atakującej, na myśl kochającą.

        Gdy już masz myśl kochającą, niewinnego nikt nie skrzywdzi.
        Gdy masz atakującą, tak jak pisałem, pies Cię ugryzie albo ze schodów spadniesz.

        No powiedz samy, gdyby to była prawda, nie byłaby to wspaniała nowina?
        Nikt nie mógłby Cię skrzywdzić.
        Nie musiałabyś się bać że ktoś stworzy wir który Cię wciągnie.
        Byłabyś stwórcą własnych doświadczeń.
        Wystarczyłoby mieć same kochające myśli i takich samych doświadczeń możnaby się spodziewać i mieć.
        🍀

        Ale nie można mieć atakujących myśli i wyobrażać sobie na świecie pokoju, bo nawet jak wszyscy będą w pokoju, nasza atakująca myśl zaatakuje nas a chociażby oberwaną gałęzią spadającą z drzewa.
        Myślenie życzeniowe nie działa. Myśli kochające tak ale bez przebaczenia ich nie ma. Bez przebaczenia są atakujące i tak wszystko kręci się w kółko.

      15. Wiesz co sobie jeszcze pomyślałem Krysia z lasu? Nawet gdyby wszyscy ludzie na Ziemi stworzyli wir, który miałby ich pochłonąć np potop, a Ty byś porzuciła myśl atakującą na rzecz kochającej, to zostałabyś natchniona i dostałbyś siły by np wybudować łódź, swoją arkę.

        Kiedy Anastazja zaszła w ciążę, zamyśliła się i powiedziała że to niezbyt dobry czas na rodzenie, bo ona na zimę w letarg zapadała, po czym dodała, że najwyżej przyroda wcześniej się obudzi. Czaisz? Przyroda wcześniej się obudzi, by im pomóc.

        A ja głupi zamartwialem się systemem, tym czy tamtym wirem.
        Dobrzeń usłyszałem podpowiedź. Zrób co masz zrobić (wybac i zmień myśli na kochające) i niczym się nie przejmuj, rób swoje.
        Tak zrobię 🙂

        Co mówiłeś Wolni Słowianie? Że trzeba działać? Jasne, działamy 🙂

      16. „…zmiana dzieje się wtedy, gdy działasz, troszczysz się o daną sprawę…
        …Wszelkie religie i New Age zwodzą nas twierdząc, że wystarczy się tylko modlić albo wizualizować zmiany, a poza tym być biernym. Nie, nie wystarczy…”
        Wolni Słowianie

        Powiedz mi, w którym miejscu pisałem, że wystarczy się tylko modlić, a poza tym być biernym?

        Działanie wychodzi z Ducha albo z ego.

        Duch -> myśl -> działanie
        myśl (ego) -> działanie

        Gdybyś nie zauważył, nie promuję niedziałania lecz działanie inicjowane mądrością, nie głupotą.

        „W obecnym czasie uwolnienie się z matriksa jest płynięciem pod prąd, więc musisz w to włożyć dużo wysiłku. Inaczej się po prostu nie da…”

        Skoro wiesz, to zapewne włożyłeś sporo wysiłku i już się uwolniłeś.

        „…póki masz status niewolnika, musisz robić, co ci każą i tyle…”

        Mówisz o mnie czy o sobie? Bo mnie nikt nic nie każe i nic nie muszę.

      17. Abym znów nie został źle zrozumiany, kiedy ktoś wybiera się na randkę ze Sobą, to też uważam za działanie.
        Niedawno któraś dziewczyna z tąd pisała o tygodniu zwolnienia od pracy, by mieć tydzień wolnego. Może akurat Dusza chciała mieć ten tydzień dla siebie, dla nich. Może to jest czas na działanie w byciu ze sobą, w słuchaniu się w siebie. Poznaniu swoich pragnień, wyjście z hałasu i usłyszeniu Ducha?

        Czym się może różnić późniejsze działanie, po zmianie ścieżki myśli, z tych bezdusznych na odnowione Duchem? A tym, że działanie bez Ducha rozprzestrzenia lęk, a działanie z Ducha miłość.

        Podając przykład.
        Człowiek chodzi pieszo tyle co z łóżka do auta. Nawet po pokoju mało się porusza i obtacza się kilkoma pilotami do wszystkiego. Więc kiedy już wychodzi z mieszkania to siada do samochodu albo kłada, jeśli chce jechać na grzyby a jadąc do lasu, zajeżdża w konkretne miejsce, schodzi, patrzy, grzybów nie ma albo jest jeden i wraca.
        W rezultacie takiego działania jest wątły, chuderlawy i chorowity. Rozważa kupno atlasu do ćwiczeń, by zrobić sobie siłownie, aby nabrać trochę tężyzny.
        A gdyby tak poszedł po rozum i wybrał natchnąć się Duchem, to może nie musiałby kupować kłada i dziesiątek innych urządzeń, które niby miały mu pomóc w pracy a których nie potrzebuje, bo użył ich tylko raz w życiu a połowy nawet raz? Zamiast straty kasy na kupno tych urządzeń i kolejnej na kupno siłowni, mógłby przejść się pieszo, zrobić coś rękoma i nabrałby tężyzny bez atlasu, a przy tym nie musiałby tyle kombinować, niszczyć środowiska, oszukiwać, by zarobić te wszystkie pieniądze na sprzęty których nie potrzebuje.

        A ile jest takich ludzi? Uczą się by im było lżej, ale tak naprawdę boją się pracy fizycznej i zrzucają ją na innych a później chodzą po fitnesach i siłowniach. I oczywiście ktoś musi to zasponsorować, bo bilansu energii się nie oszuka, to nie ekonomia w ludzkim pojęciu. Im się będzie wydawało, że sami za to płacą. Tak zapłacą, może w kolejnym odcinku snu o czasie zostaną końmi pociągowymi takiego systemu.

        I nie wyrwią się z tego wiru płynąc pod prąd, robiąc rewolucje, stając się bohaterami, stawiając sobie pomniki. Jeśli nie w tym odcinku snu o czasie zwanym życiem, to w przyszłym, role znów się odwrócą. Zamknięte koło samsary sami sobie tworzą.
        Do takiego działania pcha ego.

        Duch pokazuje inną drogę. Zamiast wciągającego wiru, można stworzyć świat pokojowego współistnienia i w nim działać.

        To że ktoś nie chce walczyć z wirem, który sam stworzył, bo wie że może go już nie stwarzać, albo co równie głupie, nie chce walczyć z wirem którego sam nie tworzy a tworzą inni, nie znaczy, że nie zamierza nic robić.

        Może tobią o wiele więcej od tych którzy nie kierują się z Ducha.
        Wczoraj widziałem część programu „Chłopaki do wzięcia”. Był tam Sebastian „Jezus”. Może ktoś go zna. Ja go poznałem na kanale YT kiedy demonstrował spożywanie muchomorów czerwonych na surowo.
        Powiedział bardzo mądrą rzecz, demonstrując taniec w deszczu, że jego obecna postawa nie jest nic nie robieniem, bo to co robią ludzie, prowadzi do zniszczenia Środowiska, więc on tego nie robi i już robi więcej, poza tym pracuje nad sobą co jest nie mniej ważne.
        W jednej z piosenek Kazika Staszewskiego leci taki tekst: „mniejszą by uczynił stratę, gdyby leżał całe życie”.

        Robić głupoty, nie sztuka. Sztuką jest zatrzymać się, odnaleźć mądrość i wtedy ruszyć jeszcze raz, z pożytkiem dla wszystkich ludzi, zwierząt, drzew, traw, ziem.

        No ale może jest tak, że i zaśnięcie i robienie głupot ma sens i niesie dobro dla ogółu, więc niech inni robią swoje i np nabijają kasę wątpliwie uczciwym od dowodów suwerena a inni np niech sadzą ogrody, zbierają porzucone resztki zniszczonych przez drwali drzew i budują z nich szklarnio ziemianki.

    2. „Kiedyś mi zarzuciłaś, że jestem skąpy i Majka i Pawła bym nie ugościł jedzeniem. …”

      Radku kochany, proszę nie wkładajmy sobie w usta słów, których nie wypowiedzieliśmy.
      A jeśli już mamy ochotę to uczynić, to przynajmniej częściowo „podeprzyjmy” cytatem.

      Internet niesie to ryzyko, że zdanie może być odebrane na sto sposobów, lecz konkretne składnie słów, które nam się podobają lub nie pasują, możemy cytować.

      Miłego!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s