792 myśli w temacie “Nowa Ziemia…

  1. Słuchajcie ręce opadają – u mojego młodszego wnusia wymaziali koronkę, on i młodsza siostra mają kwarantannę – rodzice mogą chodzić do pracy. Sanepid za bardzo nie wie jak to ma wyglądać, więc muszą zadecydować kto siedzi z dziećmi w domu. Zięć jest namaszczony a córka nie wiem, może też? Mnie nie poinformowała. Jedno co mnie niepokoi, to by czasem nie próbowali zaszczypawkować dzieci…
    Nie wiem jacy lekarze w Katowicach siedzą po pediatrycznych przychodniach i czy coś sie nie zmieniło ale jak ze starszym wnukiem w okresie plandemii byliśmy u lekarza nikt nie wymagał maziania…Mam Kochani dość!!!

    1. 🤯 Ale w szkole Iwonko miał ten test? Trzymaj się dzielnie, próba bohatera, dasz radę. Nie miej dość, tylko działaj.

    2. Iw kochana to zalezy od lekarza. U nas jedni maziaja nawet dzieci z katarem inni nie maziaja tych z goraczka.
      Jak trafisz na maziaka a nie zgodzosz sie na mazianie to dziecku wlepi 10 dni kwarantanny ktore musisz odsiedziec.
      Co de eliksirow u maluchow jw. sa lekarze co ci beda du… truc ze to niezbedne, a sa tacy co nawet tematu nie podejma.

      Pewnie nie pomoglam. Jako matka sama podejmuje decyzje a gadanie fartuchowych puszczam mimo uszu. Bo skoro zapalenie pluc mozna leczyc przez telefon i wg nich to zdrowe i moralne to eliksirowac tez sie mozna przez telefon.

      Mnie troche zaniepokoila inna kwestia ze obowiazek eliksirow ma wprowadzic UE dla swych Panstw! Bo ze w samej Pl by nie przeszedl to oczywiste ale zeby nasi nadzorcy nie wykrecili sie tym ze oni nie chcieli a Unia nas zmusila…

    3. Iwonko w rossmanie są szybkie testy antygenowy za 25zl a w aldi serologiczne z krwi za 39.99zl. Są też w aptekach na ślinę może warto byłoby zrobić mu test samemu w domu jeszcze raz

    4. Gdybyś się zdecydowała zrobić Mu test zawsze możesz nagrać na telefon jako dowód gdyby wyszedł negatywny.

      1. Rozmawiałam z córką, podobno weszły nowe procedury w związku ze zwiększonym zakażeniem. Ja myślę, ze robią to po to by wykazać potrzebę tych szczypawek w grudniu. Wnuk miał test po wizycie u lekarza a nie jak myślałam że przed. Jak zwróciłam uwagę córce, że testy sa niemiarodajne to powiedziała mi tylko – maaamooo…No i już nie było rozmowy, wnusio czuje sie dobrze, namaszczony zięć siedzi w domu z dziećmi co maja kwarantannę, wnusia do 18 grudnia(nie wiem czy ja tez testowali) a córka chodzi do pracy. Na tematy srowidowe nie ma tematów z moimi starszakami…Na szczęście ja mieszkam z zięciem foliarzem. Zmęczona się czuję i nie ma we mnie lęku – ciekawe zjawisko…Dziękuje Kochane za wsparcie

      2. „Zmęczona się czuję i nie ma we mnie lęku – ciekawe zjawisko…”
        —————–
        Iw, rozczarowana jesteś i tyle. Meczy cie tez towarzystwo niekumatych i mniej kumatych. A bo to wiadomo, co wymyślą następnym razem! Moze znowu poleca na jakieś testy! No, ale nic. Musimy przez to przejść. U mnie ”mężulek” tez ma odpały i raz na jakiś czas przebąkuje, ze przecież ”wszyscy się szczepią”. Ostatnio brat go namawiał, aby słuchał tylko swojego lekarza, a nie mnie. Na razie sie uspokoił. W nim sa duże pokłady lęku. To się czuje. Duże, ale nie na tyle duże, aby zająć sie swoją cukrzycą.

      3. „Jak zwróciłam uwagę córce, że testy są niemiarodajne..”

        Są na 100% niemiarodajne. Potwierdzam, a wiem, co mówię.

    5. Iw Kochana. Pozytywny wynik, to dobry znak na przeczekanie. Wnusio będzie uzyska po chyba 28 dniach (nie wiem, jak jest w Polsce) status ozdrowieńca, a takich nie trzeba szczepić. Wytłumacz rodzicom wnuka, żeby zanim zdecydowali się na szczepienie go (jeśli nie da się ich od tego w żaden sposób odwieść), żeby zrobili mu najpierw badanie na przeciciała… to może być następny powód do odroczenia wszczepienia preparatu.

    1. Piękny mądry film, aby zachować w życiu człowieczeństwo i że kasa nie jest najważniejsza w życiu. Ważniejsze jest, aby pozostać człowiekiem i mieć honor, moralnośc. To jest prawdziwe Mistrzostwo w życiu, a nie tytuły, puchary, pasy i inne rzeczy. Wbrew pozorom jest to film obyczajowy, może nawet dramat, ale Piękny. Film mądry, ambitny, z przesłaniem. Momentami wzruszający.

      .https://www.cda.pl/video/2644590ff

  2. A tak z innej beczki, wysluchalam raportu grudniowego Moniki. I wg mnie on jakos mega optymistycznie nie brzmi.
    Czyzby ludzie zapadli sie w sobie?

  3. U mnie Uran już zadziałał i to parę stopni przed MC, eliminacją z pracy po wielu latach „sukcesów”….
    a w jednej z 3 przyczyn: „nie noszenie masreczki”
    Koń by się uśmiał!!!
    Taka rzeczywistość matrixowa!!!
    No i dobrze! Czuję się WOLNA!
    Czas na NOWE ❤

      1. Lela, nie ma tego złego. Służę wsparciem medialnym. Gdybyś była zainteresowana, pisz na priv 😃

        TAWie Drogi, dziękuję!
        Ty wiesz, może właśnie teraz ten czas..’

      2. A ja miałam rodziców tylko po czterech klasach szkoły podstawowej, ale byli tak wspaniałymi ludźmi i rodzicami, że życzyłbym wszystkim takich właśnie wspaniałych i madrych rodziców.💏

      3. A u mnie jakby nigdy nic i z niczego, nagle zaczął sypać śnieg, którego wcale nie zapraszałam.😂

        Lepiąc od rana uszka wigilijne z grzybami (119 szt) od zaćmienia Słońca, cały czas śpiewałam sobie : Źródełko moje Ty mnie znasz, Ty przecież wiesz, czego ja pragnę i czego chcę, a chcę tylko jednego, by gady, Chazary i inne pozaziemskie stwory, opuściły natychmiast MATEŃKĘ ZIEMIĘ, a wszystkie Twoje Iskierki żyły w szczęściu, radości zdrowiu, miłości i dobrobycie.

        I tak w kółko nawijałam, 😄 aż skończyłam lepienie uszek i wszystko ode mnie odeszło.

        A teraz napiję się kawusi i porozwiązuję krzyżówki, których jest 2000 sztuk.

        Wam kochani TAWerniacy życzę miłego popołudnia i pięknej nocy.😴 i napisania dużo komentarzy, które lubię czytać już w łóżku.😂😂 ot wariatka.🙃🙃🙃

      4. Kochana Marto 🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹🌹

    1. Widzę, że nie tylko ja mam problem przez sraskę, nie przejmuj się, ja od poniedziałku zostałem wyrzucony z 4 autobusów i dwa razy chciano wzywać policję, nie znamy się, ale trzymaj się Lela.🙏

      1. Mnie dzisiaj za brak maski jakaś kobieta prawie opluła w sklepie… Powiedziałam, że jak się jej nie podobam, to może nie patrzeć. 😂
        Ale tak szczerze mówiąc, mam już dość. Ludzi, ciągłego gadania o srandemii, ataków na siebie za odmienne zdanie. Gdyby móc tak wylecieć gdzieś na bezludną wyspę…

      2. Martusiu nie dziw się trzeba było się Pani zapytać kiedy ostatni raz Ją Ktoś przytulił, albo co dobrego ugotowała na obiad? Ludzie są wystraszeni. A jak się boją odcina Im tlen i nieracjonalnie myślą. Nie są Kochani, przytulani Sami Siebie nie szanują i nie kochają i później tak to wygląda. Niezaszczepieni cieszą się ile chorych po szczepieniach a szczepieni ile chorych niezaszczepionych leży w szpitalu- obłęd w głowach u tych i u tych. . Jednak wszystko jest na swoim miejscu i w tym chaosie jest ład. Raz dobrze raz lepiej. Na nienawiść jest tylko jedno lekarstwo. Jak Teściowa? Zabrałaś Ją już w „góry” na urlop 😉

      3. RiS masz rację, ludzie się boją ale uważam, że nie ma wytłumaczenia dla chamstwa. Żyj i daj żyć innym. A owa Pani dbając o swoje zdrowie kupiła dwie paczki fajek. 😅
        Staram się podchodzić do ludzi z życzliwością, ale nie radzę sobie z takimi atakami. Serce od razu mi wali jak młot, czuję się wewnętrznie rozbita. Dlatego unikam dyskusji.
        Co do teściowej… Dawno jej nie widziałam i nie prędko zobaczę, bo znów zaczęła komentować nasze życiowe wybory. Ile można. 🙄

      4. ….nie znamy się, ale trzymaj się Lela.

        Słowianinie, jak to się nie znamy?
        przecież wciąż się spotykamy w Tawernie, tylko czasem nic nie mówię, a słucham, ale jestem TU cały czas 🙂

        Dzięki, trzymam się dobrze!
        Dziękuję, znów dziękuję, że Was mam, że tu jestem, że mogę z Wami łyknąć kawy łyk lub herbaty i pogadać czasem nawet bez słów…

      5. „Ale tak szczerze mówiąc, mam już dość. Ludzi, ciągłego gadania o srandemii, ataków na siebie za odmienne zdanie”.

        O to chodziło i chodzi „władzy” w zamierzonej przez nią i oczekiwanej socjotechnice,

        i o to jeszcze:
        ” … Niezaszczepieni cieszą się, ile chorych po szczepieniach, a szczepieni ile chorych niezaszczepionych leży w szpitalu – obłęd w głowach u tych i u tych”.

        O obłęd podziału, bezsilności, bezsensu, beznadziei, zmęczenia, wypalenia.
        Czy już nie żyjący ludzie, czy przyszłe trupy po truciznach, czy dogasane życie w tracących nadzieję…
        Jaka różnica, życie zwija się albo pod ziemię, albo pędrakiem w ciemności bezsensu.

        Czy tego chcemy????
        Czy wrogowie życia tego chcą?
        Czy bomby mają spadać na nasze domy, abyśmy się ocknęli?

      6. Marteczko kochana – mam ochotę Cię uściskać – ot tak, po matczynemu, moja starsza córka też Martusia – mądra, czuła i dzielna, ale jej poglądy dalekie są od moich, chociaż może się mylę. Tak bardzo byłam kontrolującą, toksyczną matką, apodyktyczną i agresywną, że moje dziecko ma dużo traum dzięki mnie. Teraz 35-letnia kobieta nie szuka za bardzo kontaktu ze mną, choć wiem, że mnie kocha, a ja kocham ją i daję jej wiele PRZESTRZENI, w zamian za tamto… ech… Ja się z niczym nie narzucam, a ona wie, że może na mnie liczyć i tyle… Niby zostało mi wybaczone, ale nie zaleczone…

      7. Iw, najważniejsze, że zdajesz sobie z tego sprawę. Też jestem dzieckiem toksycznego rodzica, który niestety nie widzi w swoim zachowaniu nic złego. A to, że uciekłam z domu w wieku 16 lat, to moja fanaberia, bo byłam rozwydrzona… Dlatego w dorosłym życiu jest mi bardzo ciężko.

        Zawsze warto próbować, ran nie wyleczymy, ale można zacząć od początku, czego z całego serca Ci życzę i ściskam mocno. Dziękuję za ten komentarz. ❤️

      8. Martuniu, warto dać szansę każdemu, ja jestem innym człowiekiem teraz, choć nie doskonałym. Wciąż odzywają się stare programy i wyłażą z ukrycia niezaleczone emocje, z tą różnicą, że nie nadaję im już takiego znaczenia jak dawniej, nie zasilam i po prostu wysyłam do diabła. Stanęłam w Prawdzie i stawiłam jej czoła… Toksyczny rodzic to dziecko toksycznego rodzica, dziwne nie? Jak to w ogóle jest możliwe, ktoś kto zaznaje krzywd od swoich rodzicieli, krzywdzi następnie swoje dzieci, toż to fenomen, kto to wymyślił?

        Najważniejsze to zrobić coś dla siebie, nie oglądać się na nikogo, nie mieć wyrzutów sumienia, do których nas próbują wcisnąć. Ja mam toksyczną siostrę i ciotkę i nie poddaje się już ich retoryce, wpływom, stawiam czoła demonom 😂

        Na koniec to też „uciekłam” z toksycznego domu w ramiona mojego pierwszego męża, miałam 20 lat… To najgorsze, co zrobiłam, bo z jednego toksycznego „związku” wpadłam w drugi… Dziś mamy przyjacielskie kontakty, ale nie wyobrażam sobie naszego ew. wspólnego życia. Pewne etapy toksycznego życia zostały zakończone, nawet nie osądzałam tego, rozpuściłam, wysłałam w niebyt, jakże lekka się czuję, mogę rozmawiać o każdej krzywdzie wyrządzonej mi ze spokojem i lekkością bytu, nie zasilając tych spraw emocjami. Każdy musi sam dojść do takiego etapu… Nikt z zewnątrz nie jest w stanie nam pomóc, dopóki sami nie zechcemy pomóc sobie… Przytulam 😘

      9. Marto, a jak miałam 16 lat, w dniu moich urodzin moja Mama nas zostawiła, wyszła do pracy i nie wróciła, bo się pokłóciła z moją najstarsza Siostrą o to, że ta zamówiła dla mnie mszę w kościele na urodziny w czasie, kiedy miał być obiad. A że mam 25 maja urodziny, na drugi dzień wypada dzień Matki. Matki, która zostawiła dziecko w dzień Jego własnych urodzin. Tata przyszedł z pracy, a Mamy nie ma. I nie wiedzieliśmy, co się z Nią stało. Z telefonów wtedy były tylko stacjonarne. Szukaliśmy Ją po całym mieście. Tato Ją znalazł na drugi dzień. Jak gdyby nigdy nic wyprowadzili się z domu, do listopada mieszkałyśmy same, ale odwiedzaliśmy się. W listopadzie wrócili. Miałam tylko 16 lat, ale siostry 21 i 20, i dałyśmy radę. Było dobrze. Nie winię Jej dziś za to, ani wtedy, a nawet rozumiem. Ciężko przechodziła okres menopauzy i zmian, jakie zachodziły w ciele. Czy Ona żałuje? W dzień urodzin dziś po latach jak jesteśmy w trasie, to dzwoni (jak w domu, to się spotykamy na żywo) do mnie i za każdym razem dziękuje mi, że Jestem i że bardzo mnie kocha.

      10. Jak Was czytam dziewczyny, widzę i swoją sytuację.
        Toksyczni rodzice, nie widzący nic złego w swoim zachowaniu. Dlaczego? Nie znali granic?
        Rodzice mieli swoich rodziców, też toksycznych. Tamci też nie znali granic?
        A my znamy granice? Skoro toksyczni dziadkowie zaprogramowali tak samo swoje dzieci a te swoje

        Kiedy należy się zatrzymać i nie ingerować? Kiedy wychowanie staje się przemocą? Kiedy pomoc staje się noeproszoną ingerencją? Opiekuńczość kontrolą?
        Granice. Czy jest na tej Ziemi ktokolwiek kto miał normalnych rodziców, kto wie kiedy należy się zatrzymać? Kiedy następuje moment przekroczenia granicy w wolności drugiej istoty?

      11. Czy w ogóle ludzie wiedzą o granicach?

        Rząd zdaje się mieć to gdzieś i światowa agenda zgwałciła ludzkie granice. Zamaskowani i zaszczypawkowani olewają pozostałych granicę.

        A może doświadczamy przemocy, kontroli, nie tolerancji, przekraczania naszych granic, bo sami ich nie znamy? Czy wiemy gdzie zaczyna się granica suwerenności drugiej istoty Żywej, człowieka, zwierzęcia, rośliny, kamienia?

        WOLNOŚĆ KOŃCZY SIĘ TAM GDZIE ZACZYNA WOLNOŚĆ DRUGIEGO CZŁOWIEKA

        Gdzie ta wolność drugiego człowieka się zaczyna?

        Jest tu na forum ktoś, kto potrafi mi wskazać, gdzie ta wolność drugiego człowieka się zaczyna?

        Szukam jej, pytam, bo jeśli nie będę jej znał, jak mogę oczekiwać, że ktoś zatrzyma się przed moją?

      12. Proszę bardzo. Ale przed tym zapoznaj się z moim poprzednim komentarzem, w którym dochodzę do wniosku, że to nasza nieznajomość granic innych osób i nie tylko, bo i przyrody np, wynikła z ignorancji a i pychy wiedzenia lepiej, co dla kogo dobre, pozwala nam samym te granice łamać. Więc prawdopodobnie, jak dla mnie, to my sami ściągamy na swoje głowy działania agendy, byśmy się przebudzili.

        Więc daj jeśli chcesz ale mnie jako autora nie podawaj, bo to jest treść z jednego poziomu a to co teraz napisałem, z innego, głębszego. Tak to widzę teraz.

      13. Nie o to mi chodziło. To co zacytowałes, umieść jeśli chcesz ale bez mojego podpisu. Możesz sam się podpisać jeśli w to wierzysz albo dać autora anonima.

      14. Sławku Drogi . Programowanie dziedziczne..
        Ja odmieniec nie kontynuuję głupot i jestem wydziedziczona ..
        Tak do leciało od wieków wieków …..amon…

        Słyszałeś gadkę …nie będziesz//będę zmieniał wiary przodków…?
        Jak słyszę tę gadkę
        to na pięcie po ”angielsku” cofanie.. albo hamowanie…

        To jest początek końca Dzieciństwa …Pułapka kakakaka!

      15. … i tak sobie maluję i udało mi się trochę wyciszyć i co słyszę?

        A dlaczego ludzie mieliby znać granicę, jeśli one ich wcale nie interesują?
        Jak to nie interesują?
        A tak to, że kiedy uznają, że ktoś robi coś złego komuś albo sobie, albo im braknie (lęk), to mają prawo ingerować – przekroczyć granicę.
        To tyle co powiedzieć, nie interesuje mnie twoje prawo do wolności. Interesuje mnie czy „dobro” i jeśli uznam, że pogwałcenie twojego prawa będzie dobre dla ciebie (lęk o ciebie), albo dla mnie (lęk o siebie) to mam prawo to zrobić.

        I tak jeden obłęd prowadzi do kolejnego i obłąkany świat tworzy, ściągając na nas takie same doświadczenia.
        No to ładnie.

      16. Kochani, dużo prawdy jest w tym, że toksyczni rodzice wychowują toksyczne dzieci. U mnie natomiast było inaczej. Dziadkowie byli cudownymi ludźmi, dali swoim dzieciom wszystko, co tylko mogli. Mój ojciec to po prostu osobowość narcystyczna. Doprowadził mnie na skraj wytrzymałości psychicznej. Jako nastolatka miałam myśli samobójcze, robiłam sobie krzywdę. Musiałam uciec, żeby móc zacząć żyć.

        Nikt nie jest idealny, ważne żeby zdać sobie sprawę z tego, że robimy źle. To postęp, początek pracy nad sobą. Gorzej jeśli (jak mój ojciec) uważamy się za człowieka wszystko wiedzącego, który innych ludzi ma za nic, a najchętniej rękę podałby Hitlerowi… Taki to właśnie typ.

        Wiem, że jestem ciężkim człowiekiem, pracuję nad sobą codziennie, nie chcę krzywdzić i powielać schematu.

      17. „Wiem, że jestem ciężkim człowiekiem..”

        Marta, to nie jest prawda. Może tak o sobie myślisz. Może ktoś tak o tobie myśli ale to nie są kochające myśli, które myślimy razem ze Źródłem a więc nic nie znaczą. To kłamstwo.
        Nikt nie jest ciężkim człowiekiem, nikt nie jest złym człowiekiem.

        Doświadczenie nieświadomości, to nie to samo co bycie nieświadomością. Wszyscy jesteśmy niewinni i doskonali. Światło nas zrodziło, miłość, to jak mogłabyś być czymś innym albo się popsuć? Nigdy to się nie stało.

        Twoja Dusza już jest oświecona. Nie stawiaj jej przeszkód, win, takich myśli na drodze, jak te o ciężkości i posłuchaj Jej w ciszy, a Światło przeleje się i do ziemskiego umysłu a w Nim rozpływają się programy i znikają takie głupiutkie myśli typu, że jacyś tam niefajni jesteśmy.

        Ja wiem że jesteś cudowna i każdy tutaj z forum czy skądinąd taki jest. Właśnie sobie to przypomniałem 🙂

        Mogłem przekroczyć granicę i dawać do zrozumienia, że z kimś coś nie tak, wpędzając w poczucie winy albo zaniżając doskonałość ale to dlatego, że sam doświadczam jeszcze nieświadomości. Takimi tekstami nie ma się co sugerować.

        Po prostu tak jak my tu wszyscy na Ziemi, widziałem granice, podziały, tam gdzie ich nie było, a tam gdzie trzeba było się zatrzymać, tam granicy widzieć nie chciałem.

        Trzymaj się wspaniała Siostro

        I słowo ogólnie
        My nawet nie musimy się z niczego oczyszczać bo już Jesteśmy czyści.
        Nie musimy naprawiać ego bo to nie My.
        Nie musimy się oświecać bo już jesteśmy oświeceni.

        Wystarczy poddać się Sobie, Tej Wspaniałej Istocie i pozwolić, by mądrość którą dzieli ze Źródłem, przeniknęła do tego świata, do tego ziemskiego umysłu i poprowadziła nas w radości ku nieskończoności.

      18. S dziękuję Ci za te słowa z całego serca. ❤️
        Wszystkim Wam dziękuję za zrozumienie i wsparcie, czuję się jak w domu. 🌞

      1. Lelo, też trzymam kciuki. Coś się kończy po to, żeby lepsze przyszło.

      2. Lelu💏, my ŚWIADOMI doczekamy dla Nas pięknych czasów, a nasi oprawcy, ciemiężyciele, tzw covidoidioci i sprzedawczyki bez honoru, niedługo zbiorą co posiali i zginą w swoim ciemnym lochach umysłu.
        Pustka bowiem nie istnieje, a co się ma zadziać to się zadzieje, ŚWIADOMI PRAWDĘ znają, a MUGOLE niech śpią dalej, ich wybór.

    2. Serio?
      Jak można kogoś wyrzucić z pracy za brak maski?
      Życzę NORMALNEJ pracy, takiej która będzie Ci sprawiać przyjemność i poczucie, że robisz coś dobrego.

      1. Ja mam jeszcze taka pracę, ale w faszystowskim kraju. I z powodu tego faszyzmu opuszczam IV rzeszę.

      1. Radku, ten typ nawet nie załguje na Twoje kiwnięcie palcem 😃

        Aa, dzięki Kochana, czuję w lędźwiach, że czas na lepsze!!!!

    3. Kochana Lelo ❤️ mnie tu chcą zatrzymać nawet na siłę, w każdym razie siłę zachęty i czasem persfazji, ale ja sama zrezygnowałam z pracy i życia w IV reichu. Mimo, że mogę się poruszać swobodnie, bo chodzą pieszo, albo podwożą mnie dobrzy ludzie, mogę chodzić bez maski, bo pracuje dla osób prywatnych i w większości swirusosceptykow, mieszkam i poruszam się po odludziu, ale mówię nie faszyzmowi, który wprowadził nierząd niemiecki. Nie ma mojej zgody na zamordyzm.
      Tak, zrezygnowałam sama z pracy tutaj i nie jest mi w ogóle przykro z powodu podjęcia takiej a nie innej decyzji. Nie żałuję jej.
      Zawsze patrzę w przyszłość i wiem, że te drzwi są już tu dla mnie zamknięte, ale wiem, że otworzą się dlanie inne, nowe, i jeszcze lepsze. Jak nie drzwi, to może jakieś okno. A może nawet dach🌞😁💪Umiem fruwać.
      Coś się kończy, coś się zaczyna 🎇🎇🎇🎇🎇

      1. „Umiem fruwać.
        Coś się kończy, coś się zaczyna ”

        Anamiko Kochana ❤ w takim razie obie pofruwamy w przestrzeni radośnie !!!

        Miłego dnia Kochani 🙂

      2. Dzięki, Kochana. ❤️💪🙏 Zapowiada się największa Przygoda naszego życia.
        Były małe, duże, wielkie, a teraz zaczyna się największa 😁🍀🙏❤️
        No to lecim 👍 niekoniecznie na Szczecin😁🍀
        Zdrawiam Cię Kochana Lelo i cała naprzód 👍🍀❤️🌈

      3. 🙏💓💏🌈 Anamiko kochana, też już fruwam od rana.💃🦅🦅

      4. Kochana SlowiAnko ja właśnie ogarniam pióra i będę zbierać się do lotu. Dziś czeka mnie mnóstwo zadań na wczoraj, ale niektóre z nich to sama przyjemność. Mam zamówienie na kolejne góry ciasteczek. Jak ja kocham je wypiekać🌞😁👍
        Pachnie cudnie na pół wsi,jak unosi się zapach wypieków. I te wszystkie przyprawy. Mniam, mniam. Już id tych wonności czuję się najedzona.
        Zdrawiam ❤️🍀❤️👨‍❤️‍💋‍👨❤️🥰🙏

      5. Anamiko 💏 tak mnie kusisz tymi 🍰pachnącymi ciasteczkami, chyba też wrócę do nałogu niegdysiejszego, kiedy ich setkami wypiekałam.
        Słoneczko dziś zza chmur kuka w moje oczy, i coś mnie do sklepu dziś wyciąga.
        Pewnie się ubiorę i na zakupy wybiorę.

    1. ”Otrzymałem wszystko, co potrzeba…
      Muszę to oddać, com wziął. Ten dług przeklęty…
      Nie mogę mieć ani ojca, ani matki, ani żony, ani jednej rzeczy,
      którą bym przycisnął do serca z miłością,
      dopóki z oblicza ziemi nie znikną te podłe zmory.
      Muszę wyrzec się szczęścia.
      Muszę być sam jeden.
      Żeby obok mnie nikt nie był, nikt mię nie trzymał.

      Co krok można spotkać osoby zadowolone (z siebie),
      ale nigdzie nie widać wesołych.

      Człowiek stworzony jest do szczęścia!
      Cierpienie trzeba zwalczać i niszczyć jak tyfus i ospę.”
      Stefan Żeromski
      Ogary poszły w las czyli znane i nieznane cytaty z Żeromskiego
      https://culture.pl/pl/artykul/ogary-poszly-w-las-czyli-znane-i-nieznane-cytaty-z-zeromskiego

      1. Justynko 💏 dziękuję Ci w swoim imieniu i innych czytających za ten piękny i jakże wartościowy cytat mądrego pisarza, Dziecka tego umęczonego LECHICKIEGO kRAJu.

        PRAWDĘ o Nas Polakach znajdziemy tylko i wyłącznie w pismach NASZYCH ŹRÓDLANYCH RODAKÓW.

        ŚWIATOWĄ niby prawdę/kłamstwo o NAS piszą nasi oprawcy, okupanci i odwieczni ciemiężyciele.

        PRAWDA jest ZAWSZE w SERCU, a „one” przecież są bez SERC, bez DUCHA, bo to są szkielety ludów, więc gdzież u nich szukać PRAWDY ŹRÓDŁA skoro nie z Niego wyszli, nie z Niego się zrodzili.

        Martwe mają serca, martwe mają dusze, martwe oczy mają, gdy w nie spojrzeć głęboko, martwym zimnem przeszywają.

        ICH DROGA JUŻ się ROZPADŁA, SKOŃCZYŁA, i SPRZĄTANIA ŚWIATA NOWA DROGA dla NAS DZIECI ŹRÓDŁA już się ROZPOCZĘŁA.

        Tak jak po burzy Słoneczko ☀️ i Tęcza 🌈 wychodzi, tak i po sprzątaniu świata przepiękna czystość ŚWIATA Nam się pokaże i zrodzi, tylko w swoich sercach nie UPADAJMY i kłód pod swoje nogi już nie dorzucajmy.

        RADOŚĆ piękno buduje,
        A SMUTEK tylko rujnuje.
        Natura w mroku usycha,
        W Słońcu kwitnie, oddycha.

      1. Witajcie kochani! Zachecam do przeczytania i ogladniecia na blogu naszego „Wolni Slowianie” postu o tej autonomii, mysle ze bardzo przydadza sie te wiadomosci tym, co podrozuja i aktywnie zyja. Tam w filmikach panowie wyjasniaja, na podstawie jakich prawnych kruczkow sie bronic, wykorzystujac prawo gadzie i nasze ludzkie jako wolnych istot. Kochani, dobrego dnia.

      2. Babciu Marysiu, dziękuję. Nie wiedziałam, że nasz Kochany Wolny Słowianin ma blog. Ledwo „ogarniam” Tawernę 😉😂. Z chęcią na weekend zajrzę i do Wolnych Słowian 😘😘😘. Wczoraj rozmawiałam z wujkiem (On też pracuje w De, tylko że prace remontowe) i dostał od zleceniodawcy polecenie, że ma czas do końca roku, aby się zakuć😨. Przytulam z samego rana i dziękuję, że Jesteś 👩‍❤️‍💋‍👩

      3. Czytałem wszystkie Wasze komentarze i nie chciałbym być na Waszym miejscu ale i nie muszę. Byłem na swoim miejscu i też nie było przyjemnie.
        Nie wiem czy jak mu wybieramy światło, to otoczenie musi się do niego dostosować, czy musi odejść. Możliwe są są wciąż miejsca na ziemi, że to nas z takiego miejsca wyrzuci. Ze trzy lata temu gdy ostatni raz wyjechałem za granicę, z takiego miejsca mnie wprost wystrzeliło i jak próbowałem na siłę tam się jeszcze wpasować, tak w pewnej chwili na drugi dzień znalazłem się w kraju, w mocno rozchwianym stanie emocjonalnym.
        Czy ktoś może zostać tam gdzie jest, czy to już są oznaki, że ma się z tamtąd zabierać, tego nie powiem, bo nie wiem co każdemu w duszy gra ale jestem pewien, że tam dokąd się udamy, znajdziemy siebie. Czyli jeśli wybieram stan bycia A to taki zobaczę w lustrze i jeśli za granicą widzę A , to doświadcze go i po przyjeździe do kraju ale jeśli wybrałem stan B a zagranica wciąż tkwi w A, to naturalnym będzie, że ktoś musi odejść i może w planie Źródła być tak, bym to był ja. Pocieszenie jest takie, że po przyjeździe tam gdzie mnie Świat pcha, znajdę swe nowe odbicie w stanie B.

        Więc głowy do góry Przyjaciele, stare odchodzi by zrobić miejsca Nowemu. Witajcie w Dobrej Bajce.

  4. „Będąc wyłącznie pozytywnymi jasnowidzami, możemy być zaślepieni ich blaskiem, nie dostrzegając rzeczywistości, z którą zmierzamy się i będziemy się mierzyć”.
    👍

    Chcesz zobaczyć uśmiech w lustrze, to się uśmiechnij.
    Świat który widzimy, istnieje, ale czy aby na pewno na zewnątrz?

    Czym jest jasno i ciemnowidzenie, pozytywne, pesymistyczne?

    Kiedy widzisz człowieka uśmiechającego się, to wiesz, że świat uśmiechnie się do niego.
    A kiedy widzisz przejawiającego nietolerancję, wiesz że otrzyma to samo.
    Czy jesteś wtedy czarnowidzem? A może po prostu stwierdzasz fakt?

    Czy jeśli przejadę ostrzem po dłoni, to czy będę czarnowidzem jeśli pomyślę, że zaraz poleci krew?
    A gdy pomyślę że nie poleci? – zastosuję pozytywne myślenie, zadziała? Wątpię.

    Jeśli ktoś widzi, że niewłaściwie zbudowany i użytkowany dom zaczyna się walić i wyprzedza to widzenie na tym planie, odczytując potencjał energetyczny, to czy jest ciemnowidzem?

    Myślę, że problem zaczyna się wtedy, kiedy zaczynamy analizować takie widzenie, osądzać je i spekulować nad tym co to znaczy i do czego może doprowadzić.

    Nie kochanie boli.
    Nie wysyłanie miłości boli.
    Nie życie w przejawianiu Ducha boli.

    Powstrzymać się od rzucenia kamieniem to jeden krok ale następnym jest pozwolenie sobie mieć miłość do tego, tej, tamtej, całego świata, nie ważne jak podłej i złej jego zdawałoby się części. Nie zrobisz tego, ciebie zaboli, ty nie odczujesz miłości, radości.

    Tak jest, nawet w pozornym haosie jest ład. I szczepieni i nieszczepieni są w obłędzie jeśli patrzą na siebie z byka. Patrzą w lustra i robią miny a widząc te lustrzane miny, robią jeszcze większe miny.

    Uśmiechnij się sercem do zaszczepionego świata, potrafisz? Potrafisz, stać cię na to. A gdy to zrobisz, ujrzysz cuda. Nie wcześniej, bo lustro jest lustrem i nie uśmiechnie się za ciebie. Może świat wymieni lustra, na takie które odwzajemnią uśmiech, jeśli tamte nie będą chcieć, ok.

    Ktoś opowiadał, że jadąc w autobusie wysyłał do wszystkich miłość i wokół niego zrobiło się pusto. Nie było w tym aucie chętnych przyjąć Światła.
    A wysyłaj brak akceptacji dla zamaskowanych pasażerów, bez słów, uczuciem, sobą, wyrzucą cię albo oplują.
    Dostajesz to co dajesz.

    Chcesz być szczęśliwy, czy mieć rację?

    1. „A wysyłaj brak akceptacji dla zamaskowanych pasażerów, bez słów, uczuciem, sobą, wyrzucą cię albo oplują.”

      Tak może być ale może być i tak, że cię wyrzucą, bo Cię z tego miejsca wyrzuca energia z którą już nie rezonujesz. Może jest jeszcze w tobie jej ślad ale już chce się odczepić, bo Ciebie Dusza kieruje w nowe miejsce dla Ciebie bardziej odpowiednie.
      Można z tym walczyć ale większy opór to więcej nieprzyjemności i myślenie życzeniowe tu nie zadziała.

      Są rzeczy które możemy zmienić i są takie które lepiej zaakceptować. Zmiana spojrzenia da nam pokój i pozwoli zrobić ruch. Bo kiedy chcemy tkwić w starym spojrzeniu i myśleć tzw pozytywnie, to może nie działać, bo Źródło może mieć inny plan i tego nie zmienimy. Tak jak nie zmienimy pozytywnym podejściem woli drugiego człowieka, który ma np wolę by zostać w ciemności. Wtedy też wybiera chorobę, której my za niego nie usuniemy a gdy próbujemy, to możemy sobie krzywdę zrobić albo chwilowo zmienić jego ciało, lecz po czasie ono znów dostosuje się do ciemnościw człowieku.

      ———

      Ja kiedyś wierzyłem, że mogę zmienić ludzi wbrew ich woli. To ja się zmieniam a oni nie muszą więc jeśli jestem w miejscu w którym mam być, to ich wyrzuci jeśli światła nie przyjmą a jeśli to ja jestem w miejscu nie dla siebie, to mnie wystrzeli. W sumie właśnie to miałem sobie uświadomić ale łopisałem się przy tym. Mam nadzieję że nie namieszałem bardzo i pomoże to komuś kto zechce skorzystać a nie zaszkodzi.

      1. Można by się też pokusić o stwierdzenie, że źle wybrałem, skoro byłem w miejscu, z którego mnie wyrzucają. Nie był to zły wybór. Tak miało być, a chociażby po to, by móc przejrzeć się w lustrze i pozbyć się tego, co już nam nie służy i chce od nas odpaść i czasem trzeba jechać na koniec świata, by tam dostać kopa i wrócić i obudzić się. Tak miałem ja.

    2. „Czy jeśli przejadę ostrzem po dłoni, to czy będę czarnowidzem jeśli pomyślę, że zaraz poleci krew?
      A gdy pomyślę że nie poleci? – zastosuję pozytywne myślenie, zadziała? Wątpię”.

      Przykład „ostry”, lecz dobrze obrazujący odbiór rzeczywistości, w jakiej jesteśmy zanurzeni.
      Tu pomińmy dywagacje, czy to prawdziwa rzeczywistość, czy fałszywa, czy iluzja etc.

      Na rzeczywistość możemy wpływać w obrębie nadawania jej określonych znaczeń, a te są zaczynem rodzaju reakcji, emocji i odczuć.

      Czy zawsze dokonujemy właściwej oceny rzeczywistości?
      Czy nie jest tak, że wyuczonymi filtrami postrzegania oglądamy rzeczywistość, która nijak nie chce wpasować się w naszą logikę?
      Jak będę widziała świat, gdy będę postrzegała go jako jeden wielki syf?
      Wymyślę identyczną iluzję świata, gdy oglądać go będę wyłącznym błogostanem.

      Np. nikczemność przysłowiowego sąsiada mogę wytłumaczyć na sto sposobów. Bo musiał, bo nie miał wyjścia, bo nie wie, co to sumienie, bo jedynymi wzorcami w jego życiu była patologia, bo miał zły dzień, bo nie stosuje przykazania z bliźnim, bo ma zaburzenia psychiczne, bo ma życiowego doła itp., itd.
      I wszystko w porządku; nie żywię do niego złości, nie patrzę negatywnie, nie noszę urazy, no po prostu kocham go!

      On też czuje się lepiej, wita mnie serdecznie zza płotu i podziwia codziennie przez wiele miesięcy jak sprawnie i z uśmiechem na twarzy odbudowuję dom, który sąsiad mi podpalił podczas mojej nieobecności.
      A sąsiad widząc, że odbudowa domu jest już na ukończeniu, grzecznie pyta, kiedy tym razem wyjadę na wakacje, na co ja mu z miłością grzecznie odpowiadam.
      Pomieszanie z poplątaniem. Srutu tutu, kilo drutu.

      Twój przykład z nożem jasno pokazuje, że jeśli nie ocenię realiów i na nie stosownie nie zareaguję, to mogę zesrać się z jasno lub czarnowidztwem, a i tak nastąpi niezależny ciąg przyczynowo skutkowy.

      Jasnowidztwo jest akceptowane w całej okazałości i to czasem do tego stopnia tworzymy przestrzenie pozytywnej adoracji, że przytaczane fakty z realnego życia i całkiem realna możliwość ich zaistnienia w przyszłości z oburzeniem nazywana jest czarnowidztwem.

      Ze zrozumiałych względów lubimy pławić się w pozytywnym myśleniu i snuć wizje zmian na lepsze(już jutro, za miesiąc, już niebawem, wkrótce, już niedługo, no teraz to już na bank – i tak przez lata).
      Są przynajmniej dwa powody, dla jakich przyjmujemy taką mentalną postawę.
      Poprawia nam to samopoczucie w mikro świecie i pozwala przetrwać sytuacje zewnętrzne.
      Dobrze wiemy, że świat myśli bez przełożenia na konkretne plany i działania w realu pozostaje tylko życzeniowym światem myśli.

      Czy jestem w stanie, roztaczając mentalne wizje i emanując miłością (do sąsiada podpalacza też) zmienić bieg globalnych procesów zainstalowanych w świecie materii?

      To jak z tym nożem w twoim przykładzie.
      Wiem, że ktoś przykłada ostrze do rąk narodu, wiem, że już z niejednej dłoni polała się krew (zabici ludzie) i może polać się z następnych(coraz większy zamordyzm), ale dziwnym spokojem wierzę, że jutro ten nóż stanie się papierowy lub, że mordercy odstąpią od ucisku i mordowania.

      Przynajmniej ja nie znam w historii ludzkości ucisku, reżymu, zamordyzmu, które ludzkość przerwałaby samym życzeniem i świetlaną wizją przyszłości.
      Okupant tylko wtedy przestawał nim być, gdy dostawał wpierdol albo skończył jak Ceausescu w Rumunii.

      Sprawdzałam pisownię nazwiska i natknęłam się na stary dziennik telewizyjny.
      Szok. Zobaczcie jak „nasi” przyjaźnili się z tym oprawcą:

      .https://www.youtube.com/watch?v=iRb3QPt5m1Y

      Czy dziś nie mamy takich „przyjaźni”?
      Ależ mamy!
      Warto takowe zauważyć; póki jeszcze chodzą, a nie wiszą albo nie mają kulki w głowie.
      Ależ, Krysia! Zabijać? To takie straszne!
      A dwieście tysięcy Rodaków w piach w ciągu roku ma służyć tylko większemu zastraszeniu, czy logice myślenia?

      Żeby poprawić sobie samopoczucie, kulkę można odlać w atmosferze miłości, nie koniecznie na pełnym wkurwie.

      Miłego!

  5. Anamiko Lelu Kochane ❤️ dobro wraca i do Was wróci babilion razy👩‍❤️‍💋‍👩

    Martusiu Kochana ❤️ Na początku szaleństwa miałam podobną sytuację do Ciebie w sklepie. W DE nie były wtedy wymagane maseczki w sklepie, a w Polsce nawet nie wiedzieliśmy (było na poważnie) weszliśmy do biedronki bez. Pełno ludzi wystraszonych, ale nikt Nam nie zwrócił uwagi. Jeden tylko chłopak w Naszym wieku, albo kilka lat starszy zaatakował mnie wzrokiem. W masce ffp2 (gdzie większość miała apaszki, przyłbice, albo szyte, ludzie nawet o nich nie słyszeli, sam widok takiej maseczki ostrzegł mnie, że strach u Niego wielki). Jego wzrok był taką nienawiścią, że jakby mógł, to by mnie nim zabił. Nie odpuściłam Mu jednak patrzyłam długo w Jego oczy pomiędzy półkami z warzywami, szukając człowieczeństwem i wiesz co się stało. Spuścił wzrok jak zbity pies, już nie było w Nim widać złości, a lęk przed uderzeniem. W duchu Mu powiedziałam *idź z Bogiem* Via con Dios i odszedł. Nie powiedział ani jednego słowa, ale widać było, jak cały się gotował do wypalenia coś niecenzuralnego. Z Teściową pamiętaj, że Ona dała na świat Twojego Ukachanego i gdyby nie Ona, nie byłoby Go tutaj. Ona Go kocha. I chce dla Was jak najlepiej, tylko może nie potrafi tego okazać. Jak mieszkacie niedaleko, zaproś ją na obiad, albo na kawę, albo na wspólne oglądanie jakiegoś familijnego filmu, żeby zobaczyła, że u Was szystko dobrze, że nie musi się troskać. Zadzwoń do Niej pierwsza, zapytaj, co u Niej słychać, jak się czuje i co robiła. Ona już na zawsze będzie Mamą Twojego Męża, znajdź w Niej przyjaciółkę. Założę się, że ma jakąś cechę charakteru, którą doceniasz bądź lubisz. 🌹Miłego dnia dla Wszystkich 😘

    1. Dla Was Wszystkich Kochani ❤ ❤
      dziękuję za dobre słowa !!!

      .https://www.youtube.com/watch?v=0dRy9Zjf3RY

      Tomek Kierzkowski – "…w hologramie naszego świata powinniśmy się cieszyć, kiedy wszystko wali się na głowę, bo w tych właśnie sytuacjach są do odzyskania oceany energii, którą będziemy mogli przetransformować do świadomej kreacji… "

    2. Można doszukiwać się dobrych cech u ludzi, by zmienić swój stosunek do nich. Można kochać swoich wrogów, ale nie mamy wpływu na ich wolną wolę i jeśli ktoś chce tkwić w ciemności, to my RiS tego nie zmienimy i nie ma co na siłę próbować.
      Nie znam teściowej Marty ani stosunków jakie ich łączą. Może być jak mówisz, że po okazaniu jej wyrozumiałości, ona odpowie tym samym ale NIE MUSI. Marta sama wie najlepiej co czuje i odradzam głaskanie na siłę psa który na nas warczy. My się go nie musimy bać, możemy nawet ukochać i jak zamerda ogonem i będzie chciał kontaktu, to ok, a jak nie zniesie tej energii i się oddali albo nas odrzuci, to też ok i ja bym to tak zostawił, by nie zostać pogryzionym.

      Nie raz mówiłem tu o masowych odejściach ludzi od nas ze wsi. Kilka lat i dajmy na to że 50% stanu przynajmniej z mojego końca, odeszło. Jedni tzw śmiercią a inni wyjechali stąd i rozjechali się po świecie.
      Wcześniej tego nie zauważyłem ale gdy spojrzę w stecz i na całość, to zaczyna być widoczne. Ci ludzie co zostali, nie muszę z nimi rozmawiać dużo i być w zażyłych kontaktach ale czuję od nich wszystkich sympatię, naprawdę. Zawsze jest uśmiech i cześć albo dzień dobry.
      Tego nie było za czasów kiefy ta druga część tu była. Ciągle krzyki jak nie z jednej to drugiej strony. Psy się zagryzały. Ludzie obgadywali, okradali i obgadywali. Jedna z osób powiedziała że nie da mojej rodzinie spokoju aż do swojej śmierci no i odeszła, razem z gronem koleżanek które dzien w dzień prócz zimy siadały na ławce i nadawały na nas. Każda z osób tych co odeszły miała jakąś zawiść, to było widać, nie tylko do mnie, ogólnie. I poumierali tak młodzi jak i starzy ludzie a część młodych wyjechała.
      Dziś nabieram pewności że wybaczenie jakie nam oferowałem i Światło jakie im odsyłałem miało tu dużo do powiedzenia. Jedni przyjęli i wymieniamy się uśmiechami na dzień dobry a inni wybrali coś innego.
      Dopóki przeglądaliśmy się nawzajem w swoich lustrach, mogliśmy widzieć swoją nienawiść ale jeśli wybrałem pokój, światło, nie mogłem widzieć już tamtych starych skostniałych energii.
      Dawniej taką osobę by wyrzuciło z ciemnych energii, bo cała Ziemia w ciemności tkwiła ale w tych czasach jest na odwrót, to ciemność przechodzi ewakuację a światło zostaje.
      To niesamowite, na jednej osobie czy dwuch, bym tego nie widział ale na całej grupie, tyle przypadków?

      Dlatego niektórzy ludzie mówią o odchodzeniu części ludności, czy też jak Monika o zapadnięciu się. To nie jest karma, kara ani nic takiego. Każda jednostka ma wybór i sama go dokonuje. Na Ziemi rozpoczyna się Królestwo Światła, i przyjmując zostajesz, odrzucając odrzucasz siebie z tej społeczności. Nikt tu nikomu krzywdy nie robi ale i nikt nikogo na siłę nie zmieni i nie zatrzyma. Wolna wola.

      1. Sławku po co rodzą się dzieci? Rodzice mają uczyć dzieci, ale dzieci uczą też Rodziców. Każde następne pokolenie jest mądrzejsze. Nie mam swoich dzieci, ale obserwuję Dzieci moich Sióstr są bardzo mądre i wrażliwe jak na swój wiek. Obserwuję Ich i się cieszę nowym pokoleniem.
        Moja Teściowa jak Ją poznałam uparty baran, Kaszubka z krwi i kości wiele cech charakteru było dominujących. Nie chcę wymieniać negatywnych, ale lekko mi nie było. Dodatkowo mój Mąż został okłamany i wykorzystany przez Inną Kobietę. Wyrobiła sobie zdanie, że wszystkie Kobiety chcą Go skrzywdzić. Nasze relacje dziś są piękne. Ma pełno cech charakteru, które poznałam i lubię. Od kilku lat razem jeździmy na wakacje a jak będą chcieli i kupimy w końcu dom ja z chęcią zaproponuje Im wspólne mieszkanie. Codziennie dzwoni do mnie po dwa razy – rano i wieczorem – opowiedzieć co Ją spotkało a ja Ją z chęcią słucham. Gotujemy razem, pieczemy na początku było zawsze jak Ona chce a dziś pyta się mnie o zdanie. Raz w tyg. jedziemy z Nią na wspólne zakupy na targ do Rudy. Wyciągamy Ją i Teścia na basen, do kina. Kiedyś jak proponowałam nową rzecz to zawsze była na nie. Bała się pierwszego telefonu komórkowego, że sie nie nauczy. Kupiliśmy Jej i Ją nauczyłam. Dziś z tego Ona się śmieje, ale jak coś nie wie z tel. to tylko mi pozwoli się do niego zbliżyć i wytłumaczyć co nie tak. Dzięki temu, że ma telefon wysyłała Nam zdjęcia na bieżąco i mniej tęskno tu było. Nie mogłam trafić na lepszą Teściową. Gdybym od początku bała się „Jej warczenia i to, że mnie pogryzie” nie odnalzalabym tej pięknej Kobiety, którą Jest.

      2. „Gdybym od początku bała się „Jej warczenia i to, że mnie pogryzie” nie odnalzalabym tej pięknej Kobiety, którą Jest.”

        Nie nawiązywałem do LĘKU przed warczeniem i pogryzieniem a do wolnej woli osoby, która może chcieć przyjąć Światło a nie musi i na co my możemy jedynie dać zgodę albo nie, ale zmienić czyjeś woli nie możemy, bo jest ona dana od Źródła i nawet Ono na to nie wpływa a my chyba za większego Boga się nie uważamy?

        Bardziej chodziło mi o wyczucie i dostosowanie się do sytuacji. Wysyłam miłość i pies pozwala się pogłaskać to ok. Nie pozwala, wybierając dla siebie lęk, też ok i tego nie przełamiemy.

        Twoja teściowa nie była aż tak zatwardziała w lęku jak mogłoby się zdawać i zmieniała zdanie, ale to ona zmieniała a nie Ty za nią, chociaż mogłaś wyczuć jej chęci i wyjść jej naprzeciw, dopomóc jej w tym. Gratuluję dobrego kontaktu z Teściową.

        Gdyby jednak tej pomocy nie chciała, nic na siłę byś zrobić nie mogła a jeszcze byś oberwała.

      3. Sławku krok po kroku. Moja Teściowa pierwsza by nie wyciągnęła ręki Jej duma i honor by Jej na to nie pozwoliły. A ja nie wyobrażałam sobie w tamtym czasie by spędzać tak wspólnie uroczystości rodzinne pod Jej dyktando. Nie uszczęśliwiałam Jej na siłę ani nie zmieniałam to wszystko trwało kilka lat. Po trochu, ale się zmieniała. Równie dobrze mogłam olać egoistkę i tyrankę odbębnić urodzinki czy imieninki i narazie. Jednak nic wtedy by się nie zmieniło. Same moje dobre myśli w Jej stronę by tego nie zrobiły bez działania. Jej serce było zaślepione i nie odbierało moich wibracji. Marta niech robi jak podpowiada Jej serce. Ja tylko napisałam jak to wyglądało u mnie. Krok po kroku. Można unikać sąsiadów z wioski i to rozumiem, ale dla mnie Rodzina powinna się trzymać razem. Pomyśl o Mężu Marty wybór między młotem a kowadłem. Pomiędzy dwiema które kocha. Czy musi wybierać? Może przecież kochać Je Obie w spokoju.

      4. „Same moje dobre myśli w Jej stronę by tego nie zrobiły bez działania”.

        Myśli to część ciągłości stwarzania. Ani jej początek, ani koniec. Początek w Źródle myśli, a koniec może być w działaniu.

        „Można unikać sąsiadów z wioski i to rozumiem, ale dla mnie Rodzina powinna się trzymać razem. ”

        Tu już się drogą RIS nie rozumiemy.
        Co znaczy słowo powinna? Nawet jak część tej rodziny nie chce, to zatrzymasz ją na siłę?

        Dla mnie Całe Stworzenie jest Jedną Rodziną, Synostwem Boga. Jesteś mą Siostrą Ty i jest mi Bratem mój śpiący Brat Morawiecki.
        Gdzieś na najgłębszym poziomie trzymamy się Razem bo jesteśmy Jednym Światłem ale na rubieżach doświadczenia, mamy prawo jak dwie namagnesowane odmiennymi biegunami części trzymać się razem.
        Dlatego wieku ludzi z Ziemi odejdzie w tych czasach i ani jedna strona drugiej przy sobie nie zatrzyma ani druga pierwszej.

        Źródło łączy ludzi, dla dobra ich rozwoju i kiedy to im służy, małżeństwo staje się świętym związkiem a kiedy już im to nie służy, stają się toksycznym układem. Wiara że np ślub musi być na całe to życie, tylko przysparza cierpienia, bo to nie prawda że te dwie dusze muszą już do ostatnich dni jednego z nich być razem.

        Kiedyś znów będą razem, gdy się przebudza. Na jakimś poziomie, wciąż są razem ale w doświadczeniu ziskim, drogi się łączą i rozchodzą albo narasta cierpienie, które jest właśnie po to by o czymś poinformować.

      5. „Pomyśl o Mężu Marty wybór między młotem a kowadłem”

        Nie chciałbym wciągać Marty w rozmowę, ani by to co piszę zabrzmiało jak rozprawka nad jej życiem. To Jej Życie.

        Dlaczego uważasz że taka sytuacja jest jak bycie między młotem a kowadłem? Wiążesz się kimś czy rodziną biologiczną tego kogoś? Wychodzę za mąż za Wiolkę czy za mamę Wiolki?

        Kiedy mówimy o Rodzinie a kiedy nie?
        W którym momencie ex przestała być rodziną Twojego Męża? Bo gdyby mieli trzymać się razem, to byście teraz nie byli Wy razem. Więc to chyba nie było takie złe, że tamta rodzina przestała trzymać się razem?

      6. Sławku „wchodząc” do Rodziny mojego Męża stała się też i moją Rodziną. Oczywiście, że dla mnie Rodzina powinna się trzymać razem i wspierać po to „zdrowa” Rodzina jest. Moja jedna i druga Babcia miała dużo Dzieci. U jednej spędzaliśmy święta u drugiej każde wakacje nie tylko my Tata, Mama i Siostry ale wujkowie, cioteczki i kuzynostwo. Jedna Babcia miała dom a druga mieszkała w bloku z 2 pokojami. Ale miejsca zawsze dla każdego było dość. Czy Wszyscy się lubili? No nie, ale spotykali się wszyscy Razem. A jak dziś wyglądają polskie Rodziny? Wystarczy, że ktoś krzywo spojrzy albo coś nieodpowiedniego powie i już jest obraza już jest powód aby się nie odzywać na lata. Wg. Ciebie to pewnie dobrze „nikt drugiego nie trzyma na siłę” bo każdy jest wolny. Tak rozpadają się więzy Rodzinne. Moje dwie mądre Babcie gdyby pozwoliły na „fochy” czy obrażanie nie trzymałaby Rodziny w całości. Mój Tato to kontynuował i nawet jak się nie odzywałam ze średnia Siostrą (pokłóciła się ze mną o głupstwo i obraziła) to nie pozwolił Nam zerwać więzi rodzinnej. Dziś możemy na siebie liczyć w trudnych momentach jedna drugą wspiera. Nie wyobrażam sobie żeby moja Rodzina była na siebie pogniewana. Żebym źle traktowała kobietę, która urodziła mojego Męża, albo Jej unikała. Oczywiście, że Mąż nie musi być moim Mężem do śmierci. Czemu miałby być gdyby nie chciał? Gdyby miłość się skończyła bo i tak może przecież być pozwoliłabym Mu ze spokojem odejść On o tym dobrze wie.

      7. „A jak dziś wyglądają polskie Rodziny? Wystarczy, że ktoś krzywo spojrzy albo coś nieodpowiedniego powie i już jest obraza już jest powód aby się nie odzywać na lata. Wg. Ciebie to pewnie dobrze „nikt drugiego nie trzyma na siłę” bo każdy jest wolny”

        Nie RiS, tak nie jest według mnie 🙂
        Według mnie a może nie mnie, obrażanie się i trzymanie z dala na siłę, nie czyni wolnym lecz zniewolonym i PO TO są te sytuacje, by się z czegoś oczyścić. By one wyciągnęły z nas to co każe nam się obrażać, co nami steruje.
        Gdy wykorzystujemy taki „kryzys” i oczyszczamy się z tego czegoś co nami pomiata, to dopiero teraz mamy wolność i zaczynamy mieć to przyjemne uczucie do tej osoby na którą chcieli usmy się wcześniej obrażać. To jest kluczowe i to wprowadza Światło w ten związek. Lecz Ty to światło wprowadzasz, bo zdecydowałaś się je przyjąć dla siebie i drugiej osoby ale ta druga osoba ma wciąż wybór. Przyjmie je, to będziecie mieć bliższe stosunki. Nie przyjmie, to na siłę tego nie zmienisz, otworzysz skamieniałego serca u drugiej osoby kiedy ona się uprze. Ty jednak wprowadzając Światło w ten związek, zrywasz wcześniejsze układy. Nie trzeba się obrażać by myśleć o kimś przyjaźnie i nie trzeba się obrażać by nie mieć mochoty z kimś dzielić domu albo łóżka. Nie te energie. Ale jeśli wprowadzasz Światło do relacji z kimś i ta osoba mimo że tego Światła nie przyjmuje w tym konkretnym czasie, jest Ono dla niej jak prezent od Ciebie, który czeka na rozpakowanie przez nią, kiedy będzie na to gotowa. Może nie dziś to jutro, może tak było z Twoją teściową. W końcu prezent rozpakowała ale nie koniecznie w tym samym momencie co Ty jej dałaś.
        To nie jest ten sam prezent co obraza. Obraza to nie Światła wysłanie a ciemności.

        Wybieram się teraz na spacer z psem bo piękna u nas pogoda, słoneczna i bez wiatru i odpowiedziałem Ci, mam nadzieję, że teraz się zrozumieliśmy, bo zobaczyłem wiadomość na wordpress a chciałem napisać to:

        W temacie zapoczątkowanym przez Radka

        Widzimy na zewnątrz i zło i dobro, bo i Światło i ciemność są w naszym umyśle. Tylko jedno jest prawdziwe ale moc i narzędzie-umysł stwarzają cokolwiek wybieramy. I Bóg jest w naszym umyśle i widzimy tego odzwierciedlenie w świecie i ego czyli diabeł, nieświadomość, jest w naszym umyśle czego odzwierciedlenie też widzimy.

        Co w czasie tej polaryzacji wybierzemy, to w nas zostanie i to przemieni ten świat.

        Ludzkie umysły zapadają albo w głębszy lęk, co odbija się większym „złem” na Ziemi, albo oczyszczają się ku Światłu, co też ma swoje uzewnętrznienie.

        Powstają dwa światy na zewnątrz, tak jak i ludzie już zaczynają żyć w swych światach wewnątrz.

        Nie damy rady trzymać się razem, bo dzieje się coś, co nie pozwala istnieć szarości lecz oddziela białe od czarnego.

        Ścieżka się rozdziela i tylko jeszcze pslrzez jakiś czas możemy nią iść razem. W końcu stracimy siebie z oczu, polaryzujące się ku Światłu od tych ku ciemności.

      8. Być między młotem a kowadłem. Zakładam, że Mąż Marty kocha swoją Rodzicielkę i kocha też Martę. Jak widzi np. (nie koniecznie oczami, może to odczuwać podświadomie) że kobiety, które kocha nie znoszą się to nie jest pomiędzy młotem a kowadłem. Jak Ty byś się czuł? Mama, która Cię urodziła i wychowywała która jest najważniejsza kobietą dla chłopca od momentu urodzenia, poznajesz dziewczynę ukochaną. I kochasz Je Obie, ale One dajmy na to siebie nie znoszą. Ja byłam najmłodsza córeczką Tatusia. Nie żeby mnie rozpieszczał, ale pilnował, żeby włos z głowy mi nie spadł. Żaden chłopak raczej nie był dobrym kandydatem na mojego Męża. A już na pewno nie rozwodnik. Ale potrafił Go pokochać jak swojego Syna. Tylko czekał kiedy zjedziemy i Ich odwiedzimy czasami po Nas wyjeżdżał jak już odwiedzaliśmy nie chciał nas wypuścić. Uczył mojego Męża wielu rzeczy. A co by było gdyby Go nie zaakceptował jak ja bym się czuła z jednej strony Tata z drugiej Mąż obaj mnie kochają, ja kocham ich a Oni nawzajem by się nie cierpieli albo nienawidzili? Oczywiście, że miałabym gdzieś opinie Taty, ale przykro by mi było. I wspólny wolny czas spędzali byśmy inaczej. Martuniu wybacz 🙏, że zeszlismy na Rodzinne tematy. Wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Twojej Rodziny. P. S. Odnośnie ex. Ona nigdy do Rodziny mojego Męża nie należała pomimo ślubu. Nie uczestniczyła w żadnych rodzinnych uroczystościach. Nawet nie była na pogrzebie Chrzestengo mojego Męża, który zginął w wypadku. Nie bo nie.

      9. „Być między młotem a kowadłem … Jak Ty byś się czuł? ”

        Być może, bo nie jestem w czyjeś skórze a swojej, więc może odebrałbym to jako dar ujrzenia w dwóch lustrach, dwóch zwalczających siebie energii będących we MNIE. I wybrałbym wybaczenie i wdzięczność za taką łaskę i możliwość wyrównania tych skonfliktowanych energii, wpuszczając w siebie światło.

        Podziękowałbym sercem tym osobom, za pomoc w moim przebudzeniu i wysłał im Świetlisty prezent, który jeśli przyjmą, pozwoliłby i im odzyskać ich wewnętrzny pokój a także pokój w swej relacji.

      10. A gdybym przy tym poczuł, że mam zrobić coś więcej jak wysłanie Świetlistego prezentu, zrobiłbym to, tak jak robię to teraz, pisząc z Tobą 🙂

      11. Sławku mam do Ciebie prośbę możesz ukochać swoje zwierzaki ode mnie? 🙏 A dla Ciebie przytulasy ślę 👩‍❤️‍💋‍👨

      12. Jasne, akurat Ciapek spojrzał, jakby usłyszał.

        Chciałbym Ci podziękować za tą rozmowę i Marcie za jej wywołanie i Radkowi i Tawowi i Światu i każdemu kto miał w tym udział.
        Była mi bardzo potrzebna.

        Miałem w sobie konflikt typu: pisać, nie pisać. Uważałem że albo jestem o to proszony albo ego mnie zmusza. Te myśli o ego pokazywał mi Świat w słowach, które pojawiały się na forum i mówiły że niepotrzebnie piszę, za dużo piszę albo coś złego mną steruje.
        To były moje uzewnętrznione własne o sobie pomysły.

        Jednocześnie pojawiały się słowa mówiące, że trzeba działać. Niby je akceptowałem ale nie było tu pełnej przejrzystości, a widać to nawet w naszej rozmowie, która wygląda jakbym chciał kogoś odwodzić od podania przyjaznej dłoni, kubka wody, zaproszenia na obiad albo w moim przypadku mówienia.

        Myśli to jedno ale to nie koniec stwarzania. Może nie zawsze ale często idą za tym działania i są dobre jeśli idą po tej myśli, są inicjowane przez To z czym razem mamy myśli uśmiechnięte.

        Mamy wiele talentów o którym nawet nie wiemy. One się ujawniają kiedy łączymy się ze Źródłem. Ktoś może szykować pyszne obiady dla rodziny i gości a ktoś może pisać na forum. Nie potrzebuję już z tym walczyć, no to odbierało mi szczęście. Wolę oczyszczać ten talent, jeśli nim właśnie jest, by nie służyl ogoistycznemu wynoszeniu mnie na piedestał, a mógł naprawdę służyć innym, czytelnikom.

        🙏🍀🌈🌻

      13. Sławku, wspaniale, że JESTEŚ, piszesz i się z nami dzielisz. Dziękuję z całego serca❤️ Nawiążę jeszcze tylko do 2 spraw. Mój Tato powiedział wtedy, że Go to nie obchodzi, o co się pokłóciłyśmy, mamy sobie wyjaśnić i się pogodzić (jakby nie było, wszedł w naszą wolną wolę, ale dobrze zrobił), gniew mógłby urosnąć przez lata, aż więź zostałaby całkowicie zerwana. Mój szwagier i Mąż założył się ze Mną wtedy, że Siostra nie przyjdzie, bo wie, że ja będę, a ja ze spokojem wiedziałam, że przyjdzie, bo na Nią czekałam w duszy (zakłady były, wyobrażasz Sobie, czy Siostry się pogodzą). Wyglądali przez okno czy idzie. I przyszła i były piękne święta. Żartowaliśmy, śpiewaliśmy, wygłupialiśmy się, jak kiedyś.

        Chcę wspomnieć też o samotności. Wczoraj napisałam, że dobrze się odciąć od ludzi. Była to prowokacja i dobrze, że odpisałeś i jak odpisałeś, liczyłam na Ciebie❤️ Bo wcale nie jest dobrze być i żyć samemu. Zostaliśmy stworzeni do życia w społeczeństwie, między ludźmi. Tworzymy mniejsze, większe wspólnoty. Nawet tutaj w Tawernie jesteśmy wspólnotą. Rodzina to też wspólnota. Jak słyszę hasła „z Rodziną najlepiej ale na zdjęciu” to smutno mi się robi. Rodzina powinna się wspierać i kochać za wszystko. Mój Mąż był łobuziakiem nie jakimś wielkim, ale potrafił np. zabrać Rodzicom auto w wieku 18 lat i go od razu rozbić na latarni bo się popisywał przed kolegami. Przyjść do domu nic rodzicom nie mówiąc myślał, że sie nie wyda. Wydało się szybko a Taty nie oszukał (bo to też zawodowy kierowca ciężko Go oszukać drążył drążył aż Ten się przyznał) Ale Jego Rodzice zawsze w stosunku do Niego byli wyrozumiali. Kochali i kochają Go za to, że po prostu Jest. Pozwalali Mu na błędy.
        Różni pisarze pisali o samotności, że jest potrzebna, dobra, że daje szczęście. Samotność nikomu nie może dać szczęście. Samotność jest po to, żeby na ten czas być sam na sam z B. Żeby Go odnaleźć, żeby dowiedzieć się czym jest miłość. Jeżeli ktoś powie mi że jest wiele lat sam odcięty od ludzi rodziny i jest szczęśliwy nie dam Mu wiary. Szczęście to miłość a miłość to… Bóg którego spotykamy w innych ludziach. Przytulam do serca Ciebie całą Twoją Rodzinę i wszystkie zwierzątka, które mają szczęście z Tobą przebywać👩‍❤️‍💋‍👨🌹🌞

      14. „Nawet tutaj w Tawernie jesteśmy wspólnotą”.

        Tawerna nie jest wspólnotą, lecz bandą indywidualistów. Wspólnoty charakteryzują się sformatowanymi umysłami. My nie jesteśmy i nigdy nie będziemy sformatowani 💪😃👍

      15. Gromada, grupa, społeczność, banda, klika. Oj, Tawciu, jesteśmy „wspólnotą”, wszyscy WSPÓLNIE lubimy rozmawiać i się spotykać w Tawernie 😉 Jeśli wyraz „wspólnota” Ci zgrzyta, zastąp Je innym. Nikomu tu nie ujmuję, że Jest indywidualistą i myśli samodzielnie. A jak Kogoś tym uraziłam, to przepraszam.

      1. „Tawerna nie jest wspólnotą, lecz bandą indywidualistów”.

        Ja również nie czuję się, jakobym tworzyła jakąś wspólnotę.
        Zaraz przed oczyma stają mi „wytyczne”, hasła, sztandary.
        Jeżeli czegoś w Tawernie nie znajdziemy (nawet stosując zakazaną archeologię), to z pewnością ram, wewnątrz których mielibyśmy się wszyscy odnaleźć.
        Dla tak zróżnicowanego przejawu ludzkiej kreatywności nie da się znaleźć wspólnego mianownika.
        Chyba tylko ten, że utrzymujemy pionową, dwunożną postawę.
        Wyjątki chodzenia na czworaka (różnie w życiu bywa) potwierdzają jedynie tę wspólną cechę…

        Każdy z nas może wydawać się uniwersalnym wzorem matematycznym, lecz pamiętajmy, że pod wzór można podstawić nieskończoną złożoność danych wynikających z niewiele mniejszej ilości treści zadań tekstowych. 🙂

        Tak, że…, określenie „banda indywidualistów” jest tu jak najbardziej trafione.
        Co nie oznacza, że umniejsza ono trafności niegdysiejszemu, równie cennemu określeniu „podopieczni psychiatryka”.
        Nawet zamieszczone były nasze grupowe fotki.
        Ech!…, to były czasy z głębią nieokiełznanego romantyzmu…

        Z oślim uporem zaprzeczam tym, którzy wieszczą, że tamta normalność już nie wróci.
        Wróci, wróci, tylko nie pozwólmy jej sobie odbierać…
        Nie dajmy się pod żadnym pozorem na nowo normalizować wedle pomysłów jakichś szaleńców…

        A już najbardziej baczmy na to, by tysiąc razy powtórzone kłamstwo nie stało się prawdą, do której przyzwyczajamy się, uznajemy za normalność.
        Przez wieki żyliśmy na kłamstwach, uznając je za prawdę.
        Dziś już tak wiele odkłamaliśmy.
        To jest powodem następnej gry szulerów.
        Nie dajmy się w nią wciągnąć, bo szulerzy i historia zadrwią z nas po raz kolejny.

        Miłego!

      2. „Nawet zamieszczone były nasze grupowe fotki.
        Ech!…, to były czasy z głębią nieokiełznanego romantyzmu…”

        https://www.google.com/search?q=fly%20over%20the%20cuckoo%27s%20nest&tbm=isch&tbs=rimg:Cdy-cfTMZORiYUzpLFMs1n1WsgIGCgIIABAA

        (ps. W młodości miałem nieopisane ewolucyjne szczęście osobistego spotkania z Kenem Keseyem i zetknięcia z Algorytmami Wolności buzującymi z niego).

        Kultowy plecak Kena Keseya „Wielka Ryba”, z którym przybył na spotkanie.

      3. Banda waryjotow, cudoków, dziwaków i ekscentryków.😂🤪😵😳🥴🤭 Nie raz pisałam.😉😂😁

    3. RiS z teściową nie walczę, wiem że kocha swoje dzieci bardzo. Nigdy nie kazałam mężowi wybierać, jeździ w odwiedziny kiedy tylko chce, czasami mu towarzysze. Niestety obie mamy trudne, dominujące charaktery stąd problem z dogadaniem się.
      Wtrącanie się to też schemat. Babcia męża jest taka sama. Też lubi wtrącać się w życie swoich dzieci. Muszę z tym żyć. 😅

    4. Wrzucę i ja ,,coś” w temacie moich doświadczeń z Teściową.
      Kiedy zaczynałam swoją Przygodę Małżeńską, pewnego dnia Mama ,,posadziła mnie” i powiedziała:
      ,,Dam ci poradę. Traktuj matkę męża, jak swoją matkę.”
      Pomyślałam: taka krótka porada i nic więcej?

      Minął jakiś czas i jak to w życiu bywa, kłócimy się z mężem w obecności Teściowej.
      Moja Teściowa wtrąciła się w nasze ,,skakanie sobie do oczu” i bardzo dosadnie zestrofowała nas oboje (nigdy nie podnosiła głosu).
      Pierwsza moja myśl: Teściowa będzie mnie pouczać?! , i w nerwach mówić mi dobitnie, że źle postępuję?!!!!…, a kto to?!, moja Matka?!

      Kiedy sprzeczka ucichła(każdy zajął się swoim), w mojej urażonej dumie dźwięczało tylko jedno słowo, wwiercało się w bałagan myśli,
      Matka…, Mama…

      Przypomniałam wtedy słowa mojej Matki.
      Skołatane, jeszcze oburzone myśli zaczęły nabierać innego kierunku:
      no przecież, gdyby to moja Mama ofuknęła mnie, a nawet skrzyczała, moja reakcja byłaby inna; nie oburzałabym się na nią, o gniewaniu nawet nie byłoby mowy, a nawet po pewnej chwili znalazłabym okazję, aby przeprosić, bo tak mnie wychowano.

      Od tej sprzeczki minęło może pół godziny, może godzina.
      Słowo ,,Teściowa” zamieniło się w słowo ,,Mama”.
      Podeszłam(już nie do Teściowej, ale jak do Matki), pocałowałam w rękę i przeprosiłam za to, że musiała się z naszego powodu denerwować.
      Przytuliła mnie i powiedziała:
      ,,Ja was dwoje traktuje jak swoje dzieci”
      Popłynęły mi łzy.
      Ona myślała identycznie, jak moja Mama!

      Po tym co zaszło, już nigdy więcej nie pomyślałam o Matce mojego męża, jak o Teściowej.
      Owszem, używałam tego słowa wtedy, kiedy przy moich rówieśniczych, wiecznie narzekających na swoje teściowe młodych mężatkach mówiłam, że mam najlepszą teściową na świecie.
      Koleżanki i psiapsiółki dziwiły się moim pozytywnym opowieściom o Teściowej, nie znajdywały w tym względzie ze mną wspólnego tematu(bo ,,na kawkach” albo obrabiane były dupy mężom, albo teściowym, przy czym koleżanki i psiapsióki uchodziły za wzór ideału).

      Moje stosunki z Mamą męża(dopóki żyła) układały się bardzo dobrze.
      Jasne, że bywały sytuacje problemowe.
      Ale fakt, że ona traktowała mnie jak córkę, a ja również nie widziałam różnicy między moją Mamą, a Mamą mojego męża pozwalał o wiele łatwiej rozwiązywać trudne chwile.

      Krótka porada mojej Mamy – a jakże bardzo wielka, zmieniająca życie na lepsze!

      Bo w stosunku do Matki nigdy przez myśl nie przeszło gniewanie się, jakieś wybaczanie i tym bardziej to, że Matka może źle życzyć dziecku.

      Jak to możliwe, aby kochany mąż, wychowany i ukształtowany przez swoich rodziców odpowiadał nam prawie pod każdym względem, a już jego rodzice, w tym wypadku teściowa, mieli osobowości skrajnie różne od osobowości męża?

      Osobowość Teściowej nie jest kształtowana tylko przez nią, ale w dużej mierze przez to, jak Synowa ją postrzega.
      Czy Synowa czuje się jej córką, czy jednak zdystansowaną, obcą osobą, która weszła do Rodziny.

      Jestem wdzięczna mojej Mamie za tą krótką poradę, dzięki której miałam dwie kochające i kochane Mamy!

      Miłego!

      1. Krysiu wspaniały komentarz Twoja Mama w tym jednym zdaniu przekazała więcej mądrości, niż tysiąc książę.

      2. ,,Dam ci poradę. Traktuj matkę męża, jak swoją matkę.”
        ————————
        U mnie mowilo sie jeszcze tak: „jaki syn dla matki, taki bedzie dla zony”, czyli jesli jest dobrym synem, bedzie takze dobrym mężem.

        Teraz sie na mnie posypia gromy, ale niech tam.😁
        Pisze z pełną odpowiedzialnością opierając sie na doświadczeniach swoich, rodziny, znajomych i znajomych znajomych: nie potwierdzam powyższych tez. A juz nic gorszego niz duet: dorosly synek, 30 albo 40-letni z nieodciętą pępowiną i zaborczą, wiecznie nieszczęśliwą mamusią, zazwyczaj katolicką wdową. Moja rada jest taka: pakuj sie kto moze i w nogi. Jest jeszcze inne wyjscie: znalezc takiej mamusi jakiegos sympatycznego wdowca.😉 Bedzie sie miala o kogo troszczyc.

        Gwoli sprawiedliwosci, jest to komentarz pisany z nizszego poziomu. Wyzszy poziom każe nam sie zastanowic dlaczego przyciagamy takich, a nie innych ludzi do naszego zycia.😜

        P.s. A w ogole to uwazam, ze mlode malzenstwa powinny mieszkac osobno i uczyc sie ze soba zyc.

      3. „Trudności lokalowe”
        ————–
        Tak, zgadzam się. To jest problem NARODOWY.

      4. Kalina, czemu miałyby się posypać gromy, też tak uważam, że młodzi powinni mieszkać sami. Ja wyfrunąłem w wieku 18 lat, a z żoną mieszkaliśmy 4 lata przed ślubem, dotarliśmy się i nauczyliśmy się życia, nawet po kłótni o zgodę łatwiej. 😉

      5. Ciag dalszy komentarza pisanego z nizszego poziomu

        Ja mialam b.dobre relacje z pierwsza tesciowa. Z druga na poczatku niezbyt dobre, ale z biegiem lat sie poprawily. Po latach szczerze moge powiedziec, ze jest mi b.bliska.

        Zlosliwosciami i fochami tesciowa-wdowa utrudniala zycie mojej mamie przez pierwsze 2 lata malzenstwa. W koncu zareagowal moj tata (lepiej pozno niz wcale) i po „ciezkiej rozmowie” zerwal ze swoja matka kontakty. Na koniec uslyszal: „Matke ma sie jedna, a zon mozna miec kilka.”
        „Chcesz mi rozbic malzenstwo? Mam dwoje malych dzieci” – odpowiedzial. Emocje ostygly, relacje sie z czasem poprawiły.

        Znam przypadek, kiedy syn zabral matke-wdowe w swoja podroż poślubną. Wszyscy w trojkę spali w jednym pokoju.😂 Tak szczerze mowiac,to nie wiadomo, czy sie śmiać, czy płakać. Wybieram to pierwsze, stad ikona..

        Znam historie małżeństwa z 25-letnim stażem. Ich dzieci mialy juz ponad 20 lat, a teściowa nadal zwracała sie do synowej per „pani”, ostentacyjnie pomijała i ignorowała. Syn matkę usprawiedliwiał. A to ze samotna, a to ze wiekowa, a to ze nie ma sie czym przejmować, a to to, a to sro.

        Matka-rozwodka (w Polsce) zrobila ze swojego konta na FB istny ołtarz dla syna (w Szwecji); syn po 30-tce. No i lecą hasła typu: „jestes miłością mojego życia”, „jestes moim słońcem”, „jestes moim królem”, do tego ciągle serduszka, buziaczki, króliczki, misiaczki. Moj małżonek nie wytrzymał (bo to jego koleżanka) i zapytal (napisal), czy zdaje sobie sprawę, ze zwraca sie do syna jak do kochanka, ze go ośmiesza i robi z niego emocjonalnego kalekę. Byla urażona, ale przestała, przynajmniej na FB. Od jakiegos czasu zamieszcza zdjęcia z jakimś facetem. Nareszcie!👍😀

        To tylko kilka przykładów. Osobiście nie znam ani jednego przypadku, w ktorym synowa traktowałaby teściową źle, co oczywiście nie znaczy, ze takich historii nie ma.

      6. W Indiach w wielkich domach mieszkają rodziny wielopokoleniowe.
        I bardzo dobrze, ludzie żyją razem.
        Są czasem wyjątki, ale ogólnie jest ok.
        Moi teściowie mieli swoje domy, ale często przyjeżdżali i mieszkali z nami.
        Bardzo mnie lubili i szanowali i bardzo dobrze czuli się u nas w domu.
        Teściowa razem ze mną gotowała, chodziłyśmy razem na zakupy spożywcze, przyjmowałyśmy gości, itp.
        Moja teściowa nadzorowała też pomoce domowe i ogrodnika.
        Żyłyśmy w Wielkiej zgodzie.
        Teściowa była ze mnie bardzo dumna. Mówiła, że jestem jej najpiękniejszą synową, a miała jeszcze inne synowe. W Indiach urodę kobiety stawia się na jednym z pierwszych miejsc. Ceniła też mój charakter i miłe usposobienie.
        Miała też swoje za uszami, ale ja ją szybko rozkąsilam i wiedziałam, co i kiedy mówić i robić.
        Mi nie przeszkadzało, jak teściowie byli u nas w domu. Nawet się cieszyłam, że są, bo w takim wielkim domu czułam się nieswojo.

      7. Kalinko i o „rozmowę” tutaj chodzi. Twój Mąż porozmawiał z koleżanką, która w synu widziała „kochanka”. No właśnie jak ważna jest rozmowa z drugim człowiekiem? Zapętleni w swoim myśleniu lub zafiksowani na jednym, ludzie czasami nie zdają sobie sprawy, że może robią coś „niestosownego”. Czasami potrzebny jest Ktoś, żeby powiedział hola hola coś za daleko poszło. Może nie tędy droga. Pobudzić ich szare komórki do innego myślenia czy spojrzenia na daną sprawę /temat. Odwaga Twojego Męża i Jego szczerość jak On widzi i odbiera Jej zachowanie być może sprawiła, że Ona zdała sobie sprawę co robi. A co robiła? Jak można w synu widzieć „kochanka” ? Można jak się tęskni za miłością. To dochodzi i do takich absurdów. A szczera rozmowa pomiędzy ludźmi działa cuda.

        Ludzie przestający rozmawiać z Innymi, skupieni tylko i wyłącznie na sobie, zmieniają się w egoistów i samolubów.

        „Syn matkę usprawiedliwiał. A to ze samotna, a to ze wiekowa, a to ze nie ma sie czym przejmować, a to to, a to sro.”

        Zabrakło mu odwagi porozmawiać szczerze z własną Rodzicielką. Wygodniej jest usprawiedliwić Mamusi zachowanie. Jeszcze Mama się „zdenerwuje i da dziecku klapsa.” Nie oceniając Nikogo, ale dla Młodzieży, która być może czyta, czy takie zachowanie syna jest emocjonalnie dojrzałe. Być 25 lat po ślubie i mieć Mamę, która mówi do żony „pani”. Na jakim świecie my żyjemy? Ah te skamieniałe i zatwardziałe serca. Aż by się chciało powiedzieć „stop nie naśladujecie tego w domu”.

      8. „P.s. A w ogole to uwazam, ze mlode malzenstwa powinny mieszkac osobno i uczyc sie ze soba zyc.”

        Mam odmienne zdanie, Kalino. Prawdziwą sztuką i zaprawą życiową jest kiedy się mieszka z teściami. Jest to najlepszy czas na utylizację programów, dogmatów społecznych itd. Takie moje zdanie, ale ja jestem odmieniec i dziwak raczej 🙂
        Bardzo dobrze wspominam czas, kiedy przyprowadziłem do mieszkania Ukochaną Dziewczynę i moja Mama się z Nią dogadywała. Cholernie mi się to podobało. Kiedyś też mieszkałem sam. Mam 44 lata i mieszka u mnie Mama i mi się to bardzo podoba. Mało tego, ja się tym szczycę. Mam takie zasady, które mogą się wydawać dziwne. Zresztą jestem forumowym dziwakiem 😁

  6. https://youtu.be/1iUUmS_lBnU. https://youtu.be/l-5aPNxv-pU. https://youtu.be/GZZ7cogovrY. https://youtu.be/_91hNV6vuBY. https://youtu.be/5oWyMakvQew. https://youtu.be/UprwkbzUX6g. https://youtu.be/w46bWxS9IjY. https://youtu.be/GVIrsFe2Ks8. https://youtu.be/RrmWFjnAP2E. https://youtu.be/LTseTg48568.

    Kochani, no jak by to było, gdyby muzyki w Tawernie nie było? Jest i gra od rana dla Was: tańczymy słuchamy, wzruszamy się, rozmawiamy, piszemy, i kochamy nasze każde komóreczki 💃🕺❤️🤠😎💭👩‍❤️‍💋‍👩

  7. KLUCZOWY TEMAT DLA EWOLUCJI . Katolicy często się powołują na opętania i egzorcyzmy, jako na dowód, że Jezus i szatan naprawdę istnieją. Są ludzie którzy twierdzą, że byli świadkami opętań. Kiedyś znalem też kobietę, która mówiła, że była świadkiem opętania i działań księdza egzorcysty. To była kobieta wykształcona i inteligentna.
    Jakieś zło istnieje, co nawet widać w temacie plandemii i ludobójstwa, ale jestem ciekaw Waszych opinii w tym arcyważnym temacie, jakim są opętania i egzorcyzmy katolickie. Katolicy mają Mocny argument i warto się z tym zmierzyć na forum

      1. Idę zaraz na trening. Boksując, kopiąc, a także używając kolan i łokci, w sposób mistyczny rozważę temat szatana, Jeszuy, demonów i zła 😁

        W rzeczy paranormalne wierzę, ale tak samo jak Monika Rajska chcę Wiedzieć, Poznać Prawdę. Byłem kiedyś w nocy atakowany przez byty. Nic w tym dziwnego. Wielu z Nas tu na forum miało różne doświadczenia.

        To, że mnie dużo starsza Siostra w dzieciństwie związała i znęcała się, jest też jakimś Opętaniem. Pamiętam jej oczy, kiedy patrzyła na mnie z nienawiścią.

      2. „Diabła wymyślili ludzie, by nie musieć konfrontować się z własną ciemnością”.

        Też tak twierdzę.

      3. Własna „ciemność” to jedno, a męty astralne z czwartej gęstości powiązane z bardzo zaawansowaną technologią sztucznej inteligencji, o jakiej nam się nie śniło, to drugie.

        Trzecie to możliwość zalogowania dwu świadomości w jednym ciele.

        A czwarte to eksperymenty mind control na wybranych targetach.

        Egzorcyści nie mają pojęcia, jak skomplikowana to materia.

      4. „Własna „ciemność” to jedno, a męty astralne z czwartej gęstości powiązane z bardzo zaawansowaną technologią sztucznej inteligencji, o jakiej nam się nie śniło, to drugie”.

        Bez tej pierwszej, drugie się nie zadzieje, bo jest jak furtka dla nich.
        Tę „męty” co się wielu może nie spodobać, nie są gorsi od nas. Mogą mieć większą świadomość ale dualnego poziomu a zamykać się na poznanie Prawdy Źródła, a ta ścieżka i tak łączy się w pewnym momencie z ścieżką tzw światłych i wszyscy w końcu przyjmują Światło, no bez niego nikt nie ewoluuje.

        „Trzecie to możliwość zalogowania dwu świadomości w jednym ciele”.

        To samo, co przy poprzednim. Tylko gdy ciemność w nas staje się temu furtką, może do tego dojść, do jak to mówisz, zalogowania. Przy czym gdy ciemność wpuszcza ciemność, będzie to opętanie a gdy Światłość łączy się ze Światłością, będzie to czaneling.

        Czwarte tak samo.
        Więc wszystko co związane z tzw opętaniami, diabłem i złem, opiera się na pierwszym.

        —–

        Zło, diabeł, kara, wina, wróg, to są wszystko pojęcia określające to co widzimy, co tworzymy w umyśle na skutek obrazów, które tam powstają a które nie mają potwierdzenia w Prawdzie.

        Nie można wierzyć w jedno a zaprzeczać drugiemu. Jeśli bym twierdził że zło nie istnieje a wierzył we wrogów, będę przeczył sam sobie, będę w wewnętrznym konflikcie a takie królestwo ostać się nie może.

        Niedawno Krysia z lasu pisała coś do Przyjaciółki. W pewnym momencie czytając, pomyślałem że widzi, że ta ciemność nie istnieje naprawdę ale gdy dodała, że się droczy, odpuściłem odpowiedź. Teraz zaczęło do mnie docierać, że droczyła się, bo widziałam niespójność w myśleniu Siostry, która z jednej strony mówi o Miłości jako wszystkim a z drugiej, zaprzecza sobie mówiąc, że są części Świata, które nie są miłością, pokazując na jakieś tam atakujące nas stwory.

        —–

        Przyjaciele, dziękuję za dzisiejszą lekcję. Jakikolwiek miałaby ona dalszy przebieg i ile osób chciałoby się w nią włączyć, z góry za wszystkie słowa dziękuję i te tzw pozytywne i te „rogate”.
        Jestem tu by się budzić przeglądając. Dziękuję

      5. „Monika Rajska mówi, że te byty mają świadomość komara”.

        Dobre

        No akurat te, tak. Ich szefowie nie.

        Chociaż zależy, co nazwę świadomością, bo jeśli będzie to ilość informacji, ale bez poczucia Prawdy, to i taka świadomość szefa szefów „ciemnych koszulek” może być świadomością komara.

        Często używam słowa świadomość, ale ona kojarzy mi się z dualizmem, bo w niedualizmie jest wiedza odczuta, dotyk Prawdy.
        Świadomość to taki atrybut śpiącego, na ile jest świadomy swego snu.

      6. Zobaczyłem człowieka który tam gdzie ma serce, ma kranik, który po otwarciu wpuszcza Światło do całego ciała i do umysłu. To Światło przywraca zdrowie ciała, w umyśle przywraca zdrowie umysłu, przynosi uśmiechnięte myśli, którymi z kolei stwarzamy naszą zewnętrzną rzeczywistość.

        Gdy kranik zakręcony, ciało choruje a w umyśle nastaje mrok – mnie wiadomość. Teraz mocą z którą jesteśmy Jedno, tymi mrocznymi myślami stwarzamy podobny świat. I to jest według mnie jedyny diabeł i zło – niespójność.

        Lekarstwem na niespójność jest spójność lub to co Kurs Cudów nazywa Pojednaniem.

        To dlatego mówi się, że tylko miłość leczy. Bo ona jest Światłem.
        A reszta religią.

      7. „Własna „ciemność” to jedno, a męty astralne z czwartej gęstości powiązane z bardzo zaawansowaną technologią sztucznej inteligencji, o jakiej nam się nie śniło, to drugie”.

        Oj tak, do dzisiaj rozwałkowuję mechanizmy tej manipulacji. W sumie to dobrze, że mam umysł dociekliwca, bo chyba dzięki temu nie zwariowałam. Co do dwóch istot w jednym ciele, badam temat. Bo moja Dusza mówi, że to nie jest prawdą, owszem można się podczepić pod ciało np astralne, ale nie wleźć w ciało. To chyba kolejna wkrętka new age.

        Jest możliwość zamieszkania po tzw śmierci ciała, jednak istoty w ciele już nie ma. To też zupełnie inny temat.

        Świadomość w średniowieczu rozbijano kołkiem i młotkiem, dziś technologią. Ludziom wydaje się, że coś się zmieniło. Nic się nie zmieniło.

        Dobrego Dnia Życzę Wsszystkim

      8. To proste Radku,jak sie ma swiadomosc innych ras ktore nami zarzadzaja.Religie to podobno Pleje,oni zawarli niegdys pakt z Drako i innymi brzydolami(moze z musu ,moze z innego powodu).Wiec dzialaja w zmowie,ty zaatakujesz a ja obronie.Na tej samej zasadzie teraz i zawsze dzialali,najpierw wywalili panike z wirusami,teraz dzielnie ratuja i pomagaja.A tu jak kozie pomagali to jej ogon urwali,oby tylko nam teraz ogon.Zawsze trzeba trzymac niewolnika w mysleniu ze jest bezbronny i musi liczyc na kogos,bo jak sie dowie ze se sam poradzi,to oleje pomagaczy i zbawicielow.Ot cala tajemnica,wedlug mnie.Mysle ze tak dzialaja wszelkie objawienia i inne tego typu cuda.Jak sie ma wypasiona technologie to mozna rozne cudenka dla maluczkich wyprawiac.Przeanalizuj i przesledz chocby slynna Fatime.Ale tak na trzezwo,wiedzac o technologii.Chocby taniec slonca,niby padal deszcz a ubrania na ludziach schly,no jak ich poczestowano mikrofala to schly.Albo te biedne dzieci ktore wkrotce zmarly,pewnie na chorobe popromienna.Jako na niebie tak i na ziemi,oni tam ciagle walcza ze soba,jak brakuje energii to u nas wojny wsczynaja.I tak sie kreci,tylko podobno co jakis czas cala galaktyka wchodzi w jakas inna strefe,w swiatlo i wtedy panika,zeby przetrwac do nastepnych ciemnych czasow.Teraz mamy ten czas i szanse na wolnosc.Tylko uwierzyc w siebie i swoja moc.Mysl dobrze,mow dobrze ,rob dobrze i bedzie dobrze.Kurcze dosc bo wyszedl elaborat,kto to bedzie czytal?

    1. Diabła wymyślili ludzie, by nie musieć konfrontować się z własną ciemnością.
      Łatwiej powiedzieć że w lustrze jest diabeł niż przyznać się przed sobą, że ciemność jest we mnie. To samo tyczy się zła.

      Co do opętań, to tematu nie zgłębiałem aż tak, ale ktoś kto przyjmuje Światło, nie może doświadczać czegoś w rodzaju opętania.
      Nawet ludzie z otwartą czarką sercem mogą je mieć, jeśli będzie w nich empatia ale brak światła w jakimś miejscu. To spowoduje, że mogą uwierzyć w poświęcenie. Wtedy mogą pozwolić poświęcić siebie a więc dać zgodę na przejęcie ich ciała przez inną istotę pogrążoną w mroku.
      Myślę że tak się stało w przypadku śmierci opętanej dziewczyny z Niemiec. Ukazywała jej się postać i ona wierzyła że to Maryja i że o to ją prosi. Może rzeczywiście tak było ale trudno mi uwierzyć, by Maria chciała jej cierpienia i tego co jej powiedziała, by to było świadectwem dla ludzkości że diabeł istnieje a więc jak dla mnie wprowadzanie fałszu do wiadomości ludzkiej.
      Teraz mi się pokazał obraz człowieka u którego wyglądałoby to tak, że czakra serca byłaby bardziej otwarta niż korony.
      Ktoś może mieć na odwrót i będzie niby mądry ale coś będzie z nim nie tak i też będzie się zachowywał jak opętany.

      Dodam że nie wierzę w istnienie diabła, istot bez duszy, dzieci ciemności. Wszystkich zrodziła Miłość a część ma bardziej lub mniej zaawansowane doświadczenia bycia w ciemności i takie istoty, nie muszą mieć akurat ciał fizycznych.
      Nie wierzę w istnienie zła, bo chociaż je widziałem, gdy wchodzi się w to głębiej, widzi się coś innego. Zło widziane jest na poziomie dualizmu, nie Jedności.

      Jeśli ktoś wolałby potwierdzenia, że zło i diabeł istnieje, ja tego nie zrobię, a zadając pytania, musimy być gotowi na odpowiedź, która nam się nie spodoba. Według moich rozeznania to co nazywamy złem, to nieświadome działania istoty doświadczającej separacji od Boga a więc i Światła. To wytwory naszej nieświadomości. Nasza krzywa mina (umysłu bez światła) odbita w lustrze To w ciemności rodzą się demony i koszmary, rodzą się w umysłach, co nie znaczy że istnieją naprawdę. A diabeł to ego. Dlatego wyrzucamy na zewnątrz bo tak można go potępić a wiedząc że jest w nas, trzebaby było coś z tym zrobić, nie zabić czy naprawić ego a wpuścić Światło. Łatwiej jest dokonać wyparcia i projekcji niż wybaczyć i uzdrowić siebie.
      Ale to się zmienia.

      1. W wiosce, w której mieszkała moja Babcia i w której wychowywał się mój Tata, była ziemia, na której pewna rodzina wybudowała dom. Miejsce okazało się nie do mieszkania. Dom i ziemia przechodziała z rąk do rąk do kolejnych Rodzin, ale nikt tam długo nie mógł mieszkać ani być szczęśliwym. Nie pomogły ani święcona woda, ani żadne błogosławieństwa. Babcia opowiadała, co tam się stało wcześniej, ale lepiej nie opowiadać. Są miejsca na ziemi, które mają dobrą energię i czujemy się dobrze, i takie, które emanują złem i nic tego nie zmieni.

        Pierwszej nocy w ciężarówce jak spałam (u tego człowieka, który pierwszy nas okradł na wypłacie i z którym miałam ostatnio spotkanie w sądzie, bo mi założył sprawę), w nocy obudziłam się, a potworna istota siedziała na klatce piersiowej i mnie dusiła. Pierwszy i ostatni raz w życiu takie coś mnie spotkało. Widok tego czegoś jest nie do opisania. Myślałam, że już jest po mnie i zaraz się uduszę, nie potrafiłam myśleć, w mózgu była pustka. Ani jednej myśli. Strach, jakiego nigdy w życiu wcześniej nie doświadczyłam, a wiele razy było „cudem ocalała”. Ten stwór sapał i pytał: co mi teraz zrobisz? Zniszczę Cię. Nie zniszczył i nie zabił. Nigdy więcej też się nie pojawił. A później było 3 pracodawców, trzech oszustów pod rząd próbujących wyprowadzić mnie z mojego spokoju. Czy są opętania, nie wiem, nigdy nie badałam ani nie obserwowałam tematu. Czy jest zło? Czy jest diabeł? Czy są złe miejsca? Czy są źli ludzie? Kto odpowiada za to, że dziś jest tak, jak jest na świecie? Czym jest brak miłości? Lękiem i strachem przed śmiercią. Śmiercią, której nie ma, bo dusza jest nieśmiertelna. Czym jest życie? Czym jest energia? Wszystko i tak zależy od naszej własnej interpretacji.

    2. „Mysl dobrze, mow dobrze, rob dobrze i bedzie dobrze. Kurcze, dosc bo wyszedl elaborat, kto to bedzie czytal?”

      A jeśli ja Uwielbiam zgrabne nogi u kobiet, np. w RAJstopach, to znaczy, że jestem kuźwa grzesznik? 🤣🤣🤣🤣🤣

      A tak na serio, to KK namieszał Ludziom z tymi grzechami.
      Kiedyś mądry zakonnik mi powiedział, że całowanie się z Ukochaną Dziewczyną nie musi być grzechem.
      Ten zakonnik był dobrym człowiekiem i zawsze go mile wspominam. Był dla mnie zawsze życzliwy:-) Aha, miał poczucie humoru, a ja Uwielbiam Ludzi z humorem.

      1. Mnie ksiadz uswiadamial w mlodym wieku. Grzech to swiadome i dobrowolne przekroczenie przykazan. Wiec pocalunek z mloda dziewczyna to nie grzech, bo to chwila zapomnienia, ale ze stara to niekoniecznie, wiec robili jak robili i robia. A szkoda gadac, moglabym duzo napisac, bo 35 lat z ludzmi pracowalam. Tylko sie posmiac.

      2. Radko, nie o takim mysleniu i czynach mowie, kobiece nogi w rajtuzach, zwlaszcza ze szfem z tylu, sa piekne i wiele innych rzeczy jest piekne. Napisalam ogolnie, w koncowce pisalam o walkach, o rany, dobra, co tam rozdrapywac kazde slowo.

      3. Radek, dobrze, że w Rajstopach, bo bez to już by mógł być grzech 🤣🤣🤣🤣🤣🤣.

      4. „Radko, nie o takim mysleniu i czynach mowie, kobiece nogi w rajtuzach, zwlaszcza ze szfem z tylu, sa piekne i wiele innych rzeczy jest piekne. Napisalam ogolnie, w koncowce pisalam o walkach, o rany, dobra, co tam rozdrapywac kazde slowo.”

        Babciu Marysiu, Wiem o co Ci chodziło. Żartowałem 🙂, dlatego dałem na końcu swojego komentarza te wesołe buzie.

      5. „Radek, dobrze, że w Rajstopach, bo bez to już by mógł być grzech 🤣🤣🤣🤣🤣🤣.”

        🤣🤣🤣🤣 Łukaszu, Świetne poczucie humoru 🤣 Podoba mi się 👍

        Czy w RAJstopach, czy bez mi się po prostu podobają u kobiet zgrabne nogi 🙂 To mnie uspokaja, piszę serio.

        Bóg, kiedy stwarzał kobietę, zrobił Fenomenalną rzecz z tymi nogami 😁 Pod tym względem Bóg ma gust 😁
        Panu Bogu ten świat wyszedł koślawo, ale kobiece nogi mu akurat wyszły 😁
        Widać miał wtedy wenę.

      6. A może ten świat taki koślawy, bo Bóg się skupiał na nogach i kobiecych wdziękach, ale powiem Ci Radek, że było warto 🤣🤣🤣😉👍.

      7. Moje nogi panu bogu nie wyszły, zrobił mi szpotawe kolanka😂😂 ale co tam – na takie nogi też się znajdzie amator no i znalazł🤣🤣

      8. Taw nic nie wymyślam, to geny, wszystkie w moim RODzie mamy szpotawe kolanka ha ha – chce mi się śmiać jak to pisze ale to prawda, moja siostra do niedawna nie wiedziała, że ma i raz jej lekarz na to zwrócił uwagę(przy jej przyjacielu) – była oburzona, ja nie jestem:)) Mój mąż wciąż mi mówi, że szpotawe kolankasą jego ideałem:))

      9. Radku, Słowianinie, no to ja już mam przesrane 💩 😂 bo mam chyba brzydkie nogi, gdyż mnie się nie podobają, ale przecież to nie moja wina, tylko tak zechciały dla mnie chyba ziemskie bogi.😂😂

        Nic to, że mi się nie podobają, ale są jeszcze bardzo sprawnesprawne, bo pokonują góry, lasy i polne drogi, a nawet drabiny i drzewa wysokie, tak więc nie narzekam i co dzień ich sama masuję i rolkuję.😂😄

      10. SłowiAnko, wcale nie masz przesrane. Skoro twoje nogi są tak sprawne, to prawdziwe cudo 😉 Tobie mogą się nie podobać, a dla kogoś mogą być cudem nad cudami. 😁👍

    3. Re: „Jakieś zło istnieje, co nawet widać w temacie plandemii i ludobójstwa, ale jestem ciekaw Waszych opinii w tym arcyważnym temacie, jakim są opętania i egzorcyzmy katolickie”.

      – Moi dwaj nauczyciele szamani byli egzorcystami. Sporo się od nich nauczyłem, choć egzorcyzmem ani unzdrowicielstwem się nie zajmuję. Rodzaj Ludzki bardzo jest na opętania podatny, bo ludzie są naturalnymi kominikatorami, i są otwarci. Na przykład proszę zauwazyć, jak bardzo ludzkość jest otwarta na idee (głównie szkodliwe) propagowane przez władzę i rządy!

      Masz rację, że zjawisko opętania jest kluczem do zrozumienia, z czym mamy naprawdę do czynienia. Klasyczne zjawisko opętania, takie z filmów grozy, są stosunkowo rzadkie,
      ale już opętanie przez ideologie, egregory religijne, „mysloksztalty” jest bardzo powszechne. Także powszechne, choć mniej groźne są opętania przez idoli filmu i „rozrywki”, przez duch niektórych tworów natury, jak np niektórych roślin, takich jak tytoń, kawa, marihuana, rośliny cukrowe, zboże, kukurydza, ayohuasca itp. Połączenie myślowe telepatyczne ze świadomością nie-fizyczną może, ale nie musi być groźne. Nie możemy się zamykać w materializmie z powodu strachu przed opętaniami, bo tym samym odetniemy się od istoty Życia i od naszego celu istnienia, jakim jest kumunikacja i doświadczenie. Tak jak nie da się żyć w piwnicy. Otwórzmy się na innych, również na inne Byty – i nie bójmy się! Heretyk

      1. „Tak jak nie da się żyć w piwnicy. Otwórzmy się na innych, również na inne Byty – i nie bójmy się! Heretyk”

        Heretyku, witaj serdecznie, aleś mnie miło zaskoczył, taki prezent z rana, no no no. Oczywiście, że nie da się żyć w piwnicy, chyba że Ktoś lubi mroki i duchy👻😉. Otwórzmy się na Innych – piękne, dziękuję❤️ Z tymi Bytami natomiast to nie wiem, jak to do końca tam jest? Musiałbyś rozwinąć myśl, na jakie Byty się otworzyć? I nie bójmy się! Tak jest, nie bójmy się, bo strach zabija. Miłego dnia 🌹

  8. TAWie, na tym zdjęciu na stronie głównej, w kółku, to diabeł:-) Genialne zdjęcie, które mówi wszystko a propo wirusów i diabła.

      1. Może uważność a może coś innego.
        Znacie taką zabawę gdzie daje się jeden rysunek różnym ludziom i każdy widzi na nim coś innego? Jeden widzi pokrzywioną starą złowrogą postać a ktoś inny twarz pięknej młodej dziewczyny.
        A w świecie widzisz nie to co tam jest a to co wpuściłeś w siebie.
        Nie zobaczysz uśmiechu gdy nie ma go w tobie.

      2. „Nie zobaczysz uśmiechu, gdy nie ma go w tobie”.

        Niby widziałem więcej. Ale nie wpuszczając Uśmiechu (Światła, Miłości), patrząc na uśmiechnięte twarze, widziałem niezdrowe podniecenie, jakąś pułapkę błogości. Chwilowy „błogostan” jak u alkoholika. Patrzysz, a nie widzisz. Widzisz nawet w uśmiechu swój smutny stan.

        Patrząc na pół napełnionej szklanki, można się uśmiechnąć i uradować z tak wspaniałego daru stworzenia.
        Albo popaść w depresję, bo już pół szklanki jest puste, a zaraz będzie cała pusta.

        Mówią zmień myślenie, ale jak? Sami wcale nie możemy tego zrobić. Jedne czarne myśli zastąpią kolejne.

        Bez wpuszczenia Uśmiechu Źródła, nie będzie Uśmiechniętych myśli.

        Kilka lat temu wiele nocy spędziłem na tłumaczeniu koledze, by patrzył na szklankę do połowy pełną uśmiechniętymi myślami. Nic to nie dawało i nie mogło, bo siedziałem naprzeciw niego i gadałem jak do lustra, samemu mając smutne myśli.

        Teraz mówię tutaj ale z tą różnicą, że już wiem, że widzę siebie i nie osądzam kogoś, by nie zatrzymywać się w tym smutnym spojrzeniu. Wysyłając Światło na forum, jest we mnie wolność na prawo przyjęcia go przez każdą z Istot z osobna lub odrzucenie go. Wysyłając Światło i ja je mogę odczuć.
        Nie wysyłając, zatrzymując, nie poczuję go i ja, nie otrzymam go i ja.

        Nie bardzo to wcześniej rozumiałem. Tu nie ma nic do rzeczy czy Sławek chce tu pisać czy nie. Jeśli taka jest wola SŁAWKA to Sławek będzie się czuł dobrze pisząc i będzie się czuł źle nie pisząc. A gdy wolą SŁAWKA będzie, by dziś milczeć, to źle się poczuję, gdy zechcę coś na siłę od siebie (ego) dodać.

        Wolą Źródła jest przesyłać przez Nas Miłość. Nie robiąc tego, nie możemy czuć się dobrze ale i nie zrobimy tego na siłę, widząc świat oczami nieświadomości. Zrobimy to automatycznie gdy pozwalamy sobie łączyć się ze Źródłem na Jego warunkach co prowadzi do patrzenia na Świat Jego oczami, wtedy Światło przepływa przez nas samo a my nie tylko nie stawiamy temu oporu, a czujemy się przy tym jak przy uczcie błogością i czujemy to samo co przy myślach o ukochanym człowieku. Tyle że teraz możemy kochać Wszystko Co Jest.

        Ja mam tego łociupinkę, a co będzie dalej?

    1. Tak jest, że każdy kto ma w sobie lęk, strach ma jeszcze pod górkę, bo żyje w ciele, pomijając Ducha-Duszę.
      A uśpienie Duszy Źródła w sobie, doprowadza nas przeważnie na rozstaje.

      Kiedy w Nas Serce z bólu się kraje,
      Prowadzi nas to na drogi rozstaje,
      Gdy serce i umysł Dusza przytuli,
      Tylko wtedy jesteśmy mili i czuli.

      1. Aniu – ten kto atakuje jest tchórzem..
        Zazdrość to niemoc …
        Depresja , atak paniki to choroba lęku i niemocy…i
        niemoc w ataku eceterrrra. Zdrawiam

    2. Ha, ha Radku, dobrze jestes. W ogole chlopaki jestescie super. —Moze z innej beczki napisze od razu. Odc. 13 – Moj Nowy Świat – Ziggy z Joanną

      youtube kanal Ziggy Texas.

      Kanal Zygfryda Ciupki „Szkola na innych planetach” w tlumaczeniu Fronka Kozlowski.

  9. „Tawerna nie jest wspólnotą, lecz bandą indywidualistów”.

    Raczej tak, ale ja akurat uważam to za atut. Przez to, że jesteśmy indywidualistami, każdy z Nas dodaje coś innego do Przestrzeni – własnego Unikatowatego.
    Nawet jeśli się różnimy w jakichś innych kwestiach, to jesteśmy polskimi patriotami. To jest najważniejsze.

    1. Przychylam się do bandy indywidualistów.
      Słowo wspólnota bardzo źle mi się kojarzy. Pod każdym względem. Wspólnota brzmi jak hołota.

      1. .https://sjp.pwn.pl/sjp/wspolnota;2537996.html . https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Wsp%C3%B3lnota. Wiecie co aż mi daliście do myślenia, że aż tak Wam „nie pasuje” wyraz „wspólnota”. Co w słowie wspólnota jest takiego negatywnego? Nie zastanawiam się za długo jak coś piszę nie mam na to zbytnio czasu czy słowo zostało użyte „właściwie”, piszę co mi leży na sercu. Czym się różni hołota od bandy? A banda to synonim przecież potoczny „wspólnoty”. https://dobryslownik.pl/slowo/wsp%C3%B3lnota/61456/. Nie wiem może po prostu myślę jak małe dziecko i Was nie rozumiem. Pisząc wspólnota miałam na myśli grupę osób, którzy spotykają się w Tawernie aby porozmawiać. Którym nie jest obcy los Polski i Polaków. Którzy próbują odnaleźć się w świecie bo czują się „odmieńcami” albo „czarnymi owcami”. Grupę ludzi wrażliwych, odważnych, dowcipnych dzielących się informacjami czy wiedzą. Jesteśmy indywidualistami, ale to nie znaczy, że nie mamy też i wspólnych cech czy poglądów np. na jedną popularną „chorobę”. A kto w Tawernie z Was nie szuka prawdy w życiu? Każdy indywidualnie na swoją rękę sam bada i obserwuje. Ale dzieląc się zdobytymi tu informacjami robimy to wszyscy wspólnie. Szukamy prawdy. Porównałam Rodzinę też do wspólnoty z takiego samego powodu nie widzę w tym słowie negatywnych konotacji. Nie kojarzy mi się źle. Zreszte mało które słowo w języku polskim kojarzy mi źle. Ale tak jak powiedziałam widocznie myślę jak małe dziecko i nie doszukuję się w wyrazach negatywizmów. Moje małe dziecko przeprasza Wasze dorosłe-dojrzałe dziecko, które poczuło się urażone 🙌

      2. Ja też nie doszukuję się negatywizmow, bo mój czas jest bezcenny… na co nawet wskazuję moja GODnosc 😁😛
        Kiedy jednak słyszę jakieś słowo, to raczej czuję je niż słyszę i niektóre czuję, jakby ktoś mnie igła dzgal, albo jakby mnie w pokrzywy wrzucał. Są to moje odczucia, których inni nie odczuwają wcale.
        Jak słyszę słowa np wspólnota, Warykan, poświęcenie, obżarstwo Morawiecki, Niedzielski to jest mi nieprzyjemnie i unikam używania tych słów po prostu.
        Czuję się tak, jakby ktoś styropianem smeral po szybie.
        Są tacy co podobnie jak ja na słowa reagują na smaki i zapachy.
        Mój mąż np. ma zerową tolerancję na zapachy perfum. Dlatego ja ich używam, jak nie jesteśmy razem.
        Ja wypowiadam się zawsze w swoim imieniu, i nawet nie marzę, by ktoś miał takie zdanie czy odczucia jak ja.

        RiS, jesteś cudowną Istota i tego się trzymaj 🌹🌹🌹

        RiS, nie rozpatruj tego, Kochana w kategoriach urazy. Ja napisałam o swoich odczuciach, a te są inne niż innych w tym Twoje.

      3. RiS pisze:”Zreszte mało które słowo w języku polskim kojarzy mi źle. Ale tak jak powiedziałam widocznie myślę jak małe dziecko i nie doszukuję się w wyrazach negatywizmów.”

        RiS nie przejmuj się, 💏 💓 bo ja mam tak samo, jak coś piszę, to to co mi moja intuicja-serce podpowiada, a to że ktoś ma o tym inny pogląd, to już jest jego problemem, nigdy nie zwracam innym uwagi, bo wybór i konsekwencje wyboru zawsze są indywidualne.

        Wolę nie wchodzić na forum w dyskusje o formach używanych słów w internecie, bo bardziej rzeczowa jest dyskusja słowna aniżeli pisana, takie jest moje wewnętrzne odczuwanie i zdanie.

        Wg mnie jesteś fantastyczną „opisarką” 😂 życia dnia codziennego, masz talent i polot, tak trzymaj.🙏🌹

      4. Kochane moje i znowu mi dałyście do myślenia. Aniu Droga „opisarka” może być pasuje mi 👩‍❤️‍💋‍👩😀lubię żywy język i sama też wymyślam jakieś nowe słowa, które mnie rozbawiają. Anamisiu Kochana 👩‍❤️‍💋‍👩z tym „steropianem po szybie” dobre porównanie aż tu usłyszałam i rozbolały mnie uszy- duszy. Ja uwielbiam zapach cytrusów a najbardziej pomarańczy. Lubię owoce napełnione słońcem i tak przeważnie pachną moje ręce od ich obierania. Za perfumami jak Twój Mąż nie przepadam. Chociaż niektóre potrafią być „obłędne” w zapachu. Moja połowa za to się perfumuje jak perfumeria. Na szczęście aż tak nie duszącym zapachem. 🙃 Dziewanno ❤️rozwaliłaś mnie na łopatki . Nigdy tak nie pomyślałam, o tych pająkach i sklepieniach katedry bardzo ciekawe spostrzeżenie. Tyle godzin wysiedziałam w europejskich kościółach czekając na telefon, do głowy by mi to nie przyszło 🧐 Ja bardziej przyziemny człowiek jak już sobie porozmyślałam o minionych ludziach i epokach to zaczynałam myśleć co ugotuje na obiad, albo powtarzałam słówka z angielskiego. Mam też ulubioną zabawę z Mężem (ale lubię też sama) mianowicie rzucamy jakieś hasło a druga osoba ma szybko odpowiedzieć z czym się kojarzy. I tak np. „Lato” -no to – „słońce”- to – „plaża”- to „piasek” – to – „pustynia” i tak potrafimy przez godzinę „cudaczyć” i wszystkie słowa dozwolone. Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za doktora „Przyrodę”. Cudny jest gdyby nie Ty nigdy bym nie poznała Jego nazwiska. Tv u nas gra rzadko i w przelocie tylko a i to zazwyczaj sprzątam wtedy albo rozpakowuje torby. Jego głos jest urzekający i bez tych kolorowych koszul w tej podkoszulce też niczego sobie 😀😉 Można go słuchać i słuchać, świat zatrzymuje się wtedy w miejscu i przenoszę się do zaczarowanego ogrodu. Miłego wieczorku jeszcze dla Wszystkich. P. S. Radku to że mieszkasz z Mamą super to nie znaczy, że Jesteś dziwakiem. Szanucek do Rodziców jest poważną sprawą. Gdyby nie Oni Nas na tej przepięknej planecie by nie było. Sławku pogłaskaj Ciapusia ode mnie na dobranoc niech Mu się przyśnią kolorowe sny. Krysiu piękne są Twoje komentarze. Tawciu, Justynko Kochana, Słowianinie Drogi dziękuję za Leonarda i za całokształt 😘😘😘 Wszystkim Wam bardzo dziękuję za to, że Jesteście dobrej nocy pora paść w objęcia Misia (tzn Morfeusza „of cors” 😉) ❤️🌹

    1. Miałem rano ochotę wejść na forum i zaprosić chętnych do rozmowy w temacie GRANICE

      Po tym dostałem powiadomienie o nowym przekazie, odsłuchałem i było tam o granicach.
      Wchodzę na forum, otwieram link od IW i w rozmowie z psychologiem wyłapuje na początku rozmowy słowo granica.

      Rozmowę odsłuchałem do połowy bo internet coś mi się zawiesił. Ciekawy wykład pokazujący spojrzenie od strony pscholologiczno naukowej. Nie kwestionuję, rzeczowy jeśli chodzi o to co widzi i kulisy działań całej tej manipulacji psychologicznej.

      Ale to nie wszystko. To co psycholog i jej rozmowcy mówią, ma sens i też tak to widzę ale na poziomie fizyczności. Jest jeszcze aspekt głębszy właśnie dotyczący granic i ich przekraczania.
      Kurde no nie wytłumaczę, właściwie mogę ale nie dotrę z Prawdą z tych samych względów o których mówi ta psycholog.

      Nie czuję bym teraz miał napisać coś więcej. Może później.

      Temat GRANICE

      1. Już zapomniałem jak to jest jak się wszystko czego się człowiek dotknie pier..li i jedno za drugim. Tu coś wypadnie, tam się zagubi. Doszła karta aero ale jakiś problem. Włożyłem w stary telefon i nie chciała wyjść. Kartę wyciągnąłem ale telefon przestał działać. Coś zgubiłem, czegoś nie dostałem. Coś wyleciało o jeszcze się kręgosłup odezwał, kur… oczywiście. Co tu się dzieje?

        Od czego to się zaczęło? Od tego komentarza. Granice. Więc wchodzę, czytam. Napisałem że móglbym wytłumaczyć. Nie prawda, nie mógłbym. Nie mógłbym bo tematu jeszcze nie zgłębiłem i pokazał mi się dziś jako temat bieżący ale dla mnie a Tawerna ma swoje życie. Więc nie było tematu. Chyba że ktoś ma coś do powiedzenia w kwestii granic. Przekraczania granic. Czy jest coś takiego jak granice. Może coś złapie z tego dla siebie jak ktoś coś napisze ale nie namawiam.
        Miłego

      1. Nikisz to rzut beretem od miejsca, gdzie mieszkam – pozdrawiam serdecznie:*

  10. „Droga Iw, co Ty wymyślasz, masz przepiękne nogi nastoletniej baletnicy 💃”

    Coś na wesoło, aby było więcej humoru w TAWernie 🙂
    TAW mnie zainspirował z tymi nogami baletnicy.

    „Nogi baletnicy”

    Różni zadymiarze
    Różni marynarze
    Dostali cynk, że jest baletnica w barze
    Do Tawerny przybyli, aby zobaczyć to cudo
    Aby zobaczyć to słynne udo 😁
    Piraci i korsarze
    Tłumnie się zjawili w barze
    Byli tam nawet wędkarze 😲
    Każdy chciał zobaczyć nogi baletnicy
    Nawet zakonnicy i urzędnicy 😲
    Bosman pobił się z marynarzem
    Pirat z wędkarzem
    Baletnica ciągle tańcowała
    Od czasu do czasu sobie rumu nalewała
    Baletnica suknią zakręciła
    Całą Tawernę otumaniła
    😁

    Radek „ze stali”

      1. Z uśmiechem na ustach i w dobrym humorze każdemu szczęścia, miłości, co daj dobry borze 🌲🌳

    1. Radosławie, doznałam deżawi po tym Twoim wierszu… Tańcować musiałam i rum nalewałam, czuję to we krwi – moje deżawi…😂😂

  11. Moi drodzy ja znów z pytaniem. Czy jest jakieś wytlumaczenie dlaczego tak mało lekarzy sie obudziło? Niby rozumi, wyksztalceni ludzie a brną w ()andemie, eliksiry itp. I ONI W TO WIERZĄ.

    Mam wrażenie że więcej prawników (choć tu nie jestem przekonana czy to sprawa wiary czy pieniedzy z walki z systemem) jest swiadomych niż lekarzy.

      1. Lekarze są ostoją reżimu! Tak jak dawniej partyjni. Należy na to zjawisko patrzeć jak „po prostu tak jest” ale nie oceniać ani nie potępiać (ani też za bardzo nie słuchać). To jest ich własny problem i będą musieli sami z tym żyć. Albo i nie.

  12. Treści pierwszo i drugo poziomowe. Prawda Ducha i prawda ego. Rzeczywistość i matrix.

    Dualizmu jest cechą drugiego poziomu, matrixu, snu o czasie.
    To tutaj widzimy świat oddzielony, atakujący: choroby, wrogów, zbrodniarzy, zło.
    Na tym poziomie wszystkie one stają się prawdziwe.

    Na głębszym poziomie wszystko jest połączone. Tzw choroba ze stanem umysłu chorującego. Wróg, oprawca, manipulator atakującą technologią, oni (diabły) znikają tak jak choroba. Pozostaje przyczyna i skutek w nas. Nie ma zła, jest świadomość nieświadomego stwarzania. Nie ma kogo osądzać, nie ma kogo obwiniać. Nie ma komu wybaczać.

    Dwie ścieżki myśli, tak różne od siebie jak Bóg i diabeł. Jak niebo i piekło, jak szczęście i nieszczęście. Jak sen i wybudzenie.

    Wchodząc na ścieżkę myśli umysłu odciętego od Źródła, widzimy świat którego nie ma co wywołuje lęk. Tworzymy demony, działamy na programach lęku i kręcimy się w kółko.

    Akceptacja, przyzwolenie, wybaczenie, jest jak przełącznik który z poziomu drugiej treści przełącza stan postrzegania na online w stosunki do Źródła i wszystko się zmienia, od widzenia, poprzez uczucie, do działania i doświadczenia. Widzimy inny świat i żyjemy w innym świecie, w którym jest to co stwarzamy, my sobie. Nastaje pokój, pojawia się wdzięczność.

    —-

    Dlaczego nie chcę umieszczać informacji o agendzie gwałcącej granicę ludzi obok informacji o nie istnieniu chorób? Bo to mieszanie poziomów i albo jeden nie jest prawdziwy albo drugi. Albo wrogowie (tyczy sie też kosmicznej technologii) i choroby są, albo ich nie ma. Winni są albo ich nie ma. Zło albo istnieje albo nie, nie może i istnieć i nie istnieć.
    W dualnym postrzeganiu raz istnieją a raz nie, gdzie obrazy są osobne ale nie w Rzeczywistości gdzie obraz jest Połączony, gdzie puzzle są złożone w Jeden ciągły i spójny.

    Namaste

    1. Patrząc drugopoziomowo, dualistyczne, nie tylko widzimy zło i wrogów ale też zbawców. I to jest dla mnie religia, kiedy zbawcą dla jednego będzie Jezus a dla innego jakieś ustawienie planet, zaćmienie albo konkretne pożywienie.

      My decydujemy, czego doświadczymy, co zobaczymy, co poczujemy, nie ktoś, lub coś za nas, jakiś diabeł czy zbawiciel.

    2. [S o 5 grudnia 2021 o 09:39
      Twój komentarz oczekuje na moderację]

      Nie odpowiadał Ci TAW czy się zapodział?

  13. „Radku, Słowianinie, no to ja już mam przesrane 💩 😂 bo mam chyba brzydkie nogi, gdyż mnie się nie podobają”

    Aniu, lepiej ja to ocenię 😁 Ubierz RAJstopy, seksowne podwiązki, a ja w skupieniu rozważę temat, z każdej strony 😁

    1. Radku, oj chyba bym się nie odważyła, bo ze wstydu jak to górale godajom, bym się zapłoniła.😚😚😚😚

    2. U kobiet zwracam uwagę na ładne nogi.
      Biust nie jest dla mnie taki istotny (spotykałem się z Dziewczyną, która miała mały biust), ale podobają mi się kobiety w sukienkach i o zgrabnych nogach.

      1. „Dla mnie nie są ważne Nogi ani Piersi, tylko jakość Ożywczego Mleka 🤣🤣🤣🤣”

        Do kawy 🤣🤣🤣🤣🤣

      2. Jak pożyjesz dłużej to zrozumiesz Drogi Radku że ”nogi idą na bok”
        Zdrawiam

      3. „Jak pożyjesz dłużej to zrozumiesz Drogi Radku że ”nogi idą na bok””

        Oczywiście Droga Justyno, że to nie o nogi chodzi.

  14. Miałem z rana taki pomysł, nie przyszedł po pewnej rozmowie a przed nią, więc coś jest na rzeczy, by już nie udzielać się publicznie. Jest w internecie dość materiału i kto będzie mieć potrzebę, to go przyciągnie i nie myślę o swej spuściźnie. Miałbym się skupić bardziej na własnej pracy i ewentualnie odpowiadać tym, których świat przyśle, ale nie wychodzić do ludzi wcześniej.

    Wymiana zdań na forum tylko to potwierdza a wcześniej zacząłem oglądać film „Stalingrad” ale po kilku minutach przerwałem. Nie chciało mi się już na to patrzeć, ale na początku filmu była taka akcja, gdzie żołnierz niemiecki zatłukł w błocie i wodzie rosyjskiego jeńca. Niemiecki oficer zareagował i powiedział, że tak nie wolno ale jego protesty zostały skrytykowane.

    Wyobrażam sobie tłum chcący ukamienować kobietę a postąpienie człowieka, który odrzuca kamień i nie chce zrobić tego co reszta, nazywa się wysoce niemoralnym.

    Nie ma znaczenia po której stronie się stoi, zawsze wygląda to tak samo. Ktoś zasługuje na karę a ci co nie chcą dołączyć do tłuszczy, stają się wyrzutkami.

    Im bliżej światła, tym bardziej ten świat zdaje się stać na głowie, Boga nazywając watpilwym dobrem, mówiąc delikatnie albo po prostu diabłem a diabła mając za wzór.
    Szczena opada. Mówić się odechcewa.

    1. Straciłem Prawdę z oczu. Dzisiejsze doświadczenia też przyciągnąłem do siebie. Ile razy człowiek opowiadał komuś jakąś swą historię w taki sposób aby słuchacz ujrzał niewinnie skrzywdzonego i zechciał wespół porzucać do winowajcy kamieniami? A gdyby nie chciał? Byłby oskarżony bycia winnym za swój brak ataku.
      Przed chwilą wszedłem do rodziców i tam podobna sytuacja w tv z cyklu „Państwo w państwie”. Gdyby jednak ktoś pokazał całą historię pokrzywdzonych, z czasu i nie tylko tego życia, ich myśli i czyny i przekonania, nie byłoby niewinnie skrzywdzonych, a ten obraz byłby przekłamaniem.
      Dziękuję więc za dzisiejsze lekcje, dające mi możliwość przejrzenia się w lustrze i uwolnienia od tego obłędu.

      1. Sławku witaj w poniedziałek z rana😘 prawda jest w Twoim sercu. „Niewinni skrzywdzeni” są. Ludzie codziennie wybierają pomiędzy przekleństwem a błogosławieństwem. Mamy wolną wolę i wybieramy. Ile ludzi codziennie uśmiecha się bezinteresownie do drugiego człowieka albo w duszy Go błogosławi? A ile ludzi przeklina albo w złości przezywa? Ile ludzi rzuca klątwy na Innych albo im złorzeczy robiąc i inne rzeczy? Chociażby przykład mojej Babci i sąsiadki. Opowiem Ci jeszcze inny mojej 5 lat młodszej serdecznej Kuzynki. Pracowała w sądzie (prtokolantka). Jej pierwsza praca. Miała takie koleżanki w pracy , że tak Jej zazdrościły, że Jest lubiana, że np. celowo wprowadzały Ją w błąd. Mówiły np. jak się pytała czy na drugi dzień będzie rozprawa, „że nie” , ona przychodziła w nieoficjalnym stroju okazywało się że jest rozprawa i już miały z niej „ubaw”. Później robiły jeszcze gorsze rzeczy aż się zwolniła i wyjechała za granicę. Myślę, że to co ludzi spotyka w kwestiach „krzywdy” to nic innego jak pora na zmianę. Znasz moją historię myślisz, że sobie zasłużyliśmy żeby ktoś nie wypłacił nam za uczciwą i rzetelnie wykonaną pracę? Myślisz, że nie przedstawiłam historii w całości? Że coś „zataiłam” ? Wiem, że to co nas spotkało spowodowały zmiany i to na lepsze. Zmieniłam też myślenie. Już nie obawiałam się niemieckich przepisów podatkowych i że nie damy rady. To jest trochę tak, że „nawet z najgorszego” zła” Bóg potrafi wyciągnąć coś „dobrego”, ale mamy wolną wolę od nas zależy czy powiemy tak czy nie. Zależy jak Ty, ja, on, ona tą swoją „krzywdę” odbierze i co czuje. Czy będzie się nad tym „rozwodzić i rozgadywać” czy „krzywda” popchnie do działania. My zmieniliśmy pracodawcę, moja kuzynka wyprowadziła się z Polski i jest szczęśliwa. Można też nic nie robić jak w przypadku Babci a interwencja przyszła sama do domu w postaci Wędrowca, który sprawę szybko rozwiązał. Ile Ludzi tyle historii.

      2. „To jest trochę tak, że „nawet z najgorszego” zła” Bóg potrafi wyciągnąć coś „dobrego”,”

        Wcale nie twierdzę że jest tylko jeden schemat i bywa i tak, że dostajemy kopniaka by się ruszyć z miejsca, które już nam nie służy. A może kopniak nie byłby potrzebny, gdybyśmy już wcześniej wsłuchali się w Głos Boga i poszli za jego głosem, za intuicją serca a nie podszeptami ego?

        Osobiście miałem podobną przygodę. Zaczęło mnie odrzucać od pewnego człowieka u którego pracowałem jako kierowca. Już mu powiedziałem cześć ale zgodziłem się jeszcze na jeden kurs i o mało nie doszło do tragedii. Po jakimś pół roku zrobiłem to jeszcze raz, bo potrzebowałem kasy (albo tak mi się zdawało). Dałem się namówić na kurs do Holandii z nim. Okłamał mnie, miałem wieźć ludzi, meble i rowery i były dwie osoby w tamtą stronę ale z powrotem kupił worek zioła. Odmówiłem, zrezygnowałem z wypłaty i usiadłem jako pasażer. Nie miałem za co wrócić osobno. Na miejscu spotkałem Polaka, który jak anioł dał mi tą samą wskazówkę o której mówię i tutaj: odpuść. Odpuszczałem, wybaczalem i gdy szczęśliwie dotarłem do domu, zerwałem z nim całkowicie kontakt. Parę miesięcy później wpadł i od trzech lat siedzi za kratkami.

        Intuicja mnie nie kłamała ale myślałem że mogę to kontrolować, bo potrzebowałem pieniędzy. Za kurs wcześniej dostałem połowę a za ostatni bym dostał kratki.

        Dziś wiem że zmiany są potrzebne i dobre a tylko nasz opór i głuchota na Boga sprawia, że stają się dramatyczne, lecz zła w tym nie widzę. Sami to prowokujemy.

      3. Ja mam jeszcze inaczej opowiadając o sobie czy najbliższych nie chce, żeby ktokolwiek „rzucał kamieniami” w tych „niedobrych”. Tak samo jak słucham innych opowieści i tam jest jakaś „Zła postać” nie mam ochoty w Nią „rzucać kamieniami” . Nie wiemy kto w czyjej drużynie tak naprawdę gra. I Ci „źli” może wcale nie są tacy „źli” jak popychają Nas do zmian. Choćby i do zmiany myślenia.

      4. Gdy wczoraj pisałem o tym rzucaniu kamieniami, przeleciała mi RiS przez myśl, jak ta, której nie kojarzę by chciała to robić. Tak samo myślę jak mówisz, „złymi” zdają się być ludzie stojący po drugiej stronie a gdyby zmienić stronę, „zły” byłby ktoś inny.

        Dla ego Bóg jest zły. Jest o tym w Kursie Cudów i dziś to staje się oczywiste ale kiedy pierwszy raz lata temu to przeczytałem, nie było takim.

        ” I Ci „źli” może wcale nie są tacy „źli” jak popychają Nas do zmian. Choćby i do zmiany myślenia.”

        Tak właśnie jest. Części ludzi, która tkwi w ciemności, wpływa, pomaga tym budzącym się jeszcze nabrać tempa w swoim procesie.

        Wszystko jest kontrolowane przez Źródło, nic nie jest przypadkowe, wszystko jest dobre.

        Tak IW, gwałcili i zabijali po obu stronach i człowieczeństwo po obu stronach okazywali. Czytałem książkę pisaną przez Niemca tytuł bodaj „Najazd 1939”, warto było. Pamiętam scenę, kiedy za drzwiami przeszukiwanego mieszkania ukryła się Polka i niemiecki żołnierz zasłonił ją swoim ciałem, stając przy tych drzwiach. Babcia nie raz mi opowiadała, że Niemcy ostatniej krowy ci nie zabrali a zostawiali jedną by móc przeżyć. Za to przed frontem rosyjski kilka tygodni siedzieli zamknięci w piwnicy, bo ci gwałcili i zabijali wszystko.

        Jak ktoś mówi że Słowianie dobrzy a jacyś Skośnie albo Żydzi źli to nie wierzę. Nie będzie tak że ten naród zostanie a inny odejdzie. To nienawistne myśli tak każą mówić, jakaś nie zaległa nie oczyszczoną uraza. Nie będzie też tak że ta rodzina jest dobra a ta zła i ta zostaje a ta odejdzie.

        Przetasowania będą na całej Ziemi. Wszystkie struktury powstałe z ego będą się rozpadać albo w bólach rozrywać. Boga nikt nie oszuka. Co ma wisieć, nie utonie a co za ciężkie na nowe i nowego nie przyjmie, nikt z nas przy sobie nie zatrzyma, ani rzeczy ani człowieka. Lepiej się z tym pogodzić, będzie łatwiej, by nam palców nie pourywało gdy będziemy kogoś albo coś zbyt mocno trzymać.

      5. „Za to przed frontem rosyjski kilka tygodni siedzieli zamknięci w piwnicy, bo ci gwałcili i zabijali wszystko”
        —————————
        Nie zapominajmy, ze Armia Czerwona, to nie sami tzw. Rosjanie, a zlepek roznych narodow, glownie z republik południowych. I tak, na przyklad, z opowiadan rodziny mojego meza wiem, ze gdy za okupacji tzw. Niemcy najezdzali wioski, aby ukarać mieszkancow za „wspieranie partyzantów”, to byli to zazwyczaj Ukraińcy w niemieckich mundurach i garstka Niemców. Żołnierze i esesmani. Czasem razem jeździli. Dlaczego Ukraińcy? Wedlug mnie Niemcy potrzebowali kogos, kto mowi po polsku, no i przy „mokrej robocie” wysługiwali sie innymi. Acha! Czasami przyjezdzali, aby sie zabawic i popić. Na motocyklach z przyczepami. Kobiety chowaly sie wtedy po kątach, a sołtys z gospodarzami robili wszystko, aby ich nakarmić i szybko upic. Popili, pojedli, pospali, potem skacowani pojechali dalej. Owszem, gady wykorzystywały Niemcow do inicjowania mordów, ale ci z kolei do tej samej „roboty” wykorzystywali sprzymierzeńców z podbitych terenow.

        Teraz o Armii Czerwonej. Kobiety na wszelki wypadek pochowane po kryjówkach.
        (jedna nawet we wnęce studni). Krewni pamietaja, ze przez pierwsze kilka dni nie widzieli w ogole tzw. Rosjanina-Slowianina, czyli bialego. Tu mozna spekulowac, czy w takim Rosjaninie wiecej Slowianina, czy Fina, ale pomijam to. Pierwsze oddzialy, ktore weszly do wioski skladaly sie prawdopodobnie z Kirgizow albo Kazachow (tu oczywiscie moge sie mylic). W kazdym badz razie zolnierze ci, wszyscy bez wyjątku, byli wyjatkowo nieurodziwi, wszyscy podobni do siebie i mieli bardzo czerwona karnacje skory (karnacje, nie mylic z czerwona skora). Szybko zostali okrzyknieci przez miejscowych najbrzydszym narodem swiata. Tak zostali zapamiętani. Wiadomo. Kradli, szukali kobiet, jedzenia, alkoholu. Potem przyszli biali Rosjanie i zaprowadzili w oddzialach porządek. Za kradziez i gwalt kulka w łeb. Niektorzy dowódcy po cichu ostrzegali miejscowa ludnosc przed zbliżającymi sie jednostkami tyłowymi (patrz NKWD). Byl nawet jeden mlody porucznik, czy kapitan, ktory dbal o higienę, co oczywiscie wywoływało kąśliwe uwagi wsrod przełożonych i zolnierzy. Przezywali go burżujem. Ciekawe jak skończył.

        Kończąc. Tak sie dzialo w kilku wioskach w okolicach Stalowej Woli). Nie chce, aby wyszlo na to, ze bronie Rosjan. Przytaczam tylko opowiesci. Sama bylam zdziwiona, bo w kontekscie II wojny zawsze slyszalam tylko o Rosjanach i Niemcach, no i gdzies tam sie przewijała UPA.
        Wniosek? Pytajmy o szczegóły. Dopytujmy. Co region, to inne doświadczenia.

      6. Nie miałem zamiaru przedstawiać w złym świetle Rosjan i Niemców jako lepszych. Chcialem powiedzieć, że i Niemcy okazywali człowieczeństwo a w Armii Czerwonej z kolei nie wszyscy byli przyjacielscy. Tak jak wszędzie na Ziemi.
        Kiedyś oglądałem dokument o Tybecie i w jakimś tam wielu Ty rtamcxycy najechali wojskiem sąsiedzi naród, no widziało im się ich opodatkować ale ci znikli. Więc i ci ponoc pokojowi wcale nie byli jak się powszechnie uważa. Co by tłumaczyło, czemu Chińczycy ich zagarnęli.

      7. @Ewa i Paganheretic
        Mówiąc konkretniej, czesc rodziny mojego męża pochodzi z okolic Rozwadowa. Przed wojna w Nisku albo w okolicach Niska mieszkali dalsi krewni.

    2. Ja Sławku zrobiłam wczoraj porządek z filmami DVD – „Stalingrad” poszedł w odstawkę, były przyjedzie i może se weźmie, nie potrafię patrzeć na sceny przemocy, wojny chorób, nawet komedie mnie drażnią niektóre itp.
      A tak nawiązując do oficera niemieckiego co to miał wyższe morale od zwykłego żołdaka, wiele takich przykładów funkcjonuje we wspomnieniach zwykłych ludzi…Ja znam podobną sytuację z drugiej strony, kiedy to oficer rosyjski ukarał karcerem żołnierza co to chciał do mojej babci strzelać – bo Niemka…W domu pod Dębem u mojego męża stacjonowali i Niemcy i Rosjanie, od nikogo z nich nie zaznała rodzina męża krzywdy, a były tam młode kobiety…Nigdy nie lubiłam uogólnień…Mordowali i gwałcili wszyscy z każdej strony, tak jak i ratowali życie, tak na wojnie jak i w czasie pokoju. Wojna ma to do siebie, że obnaża prawdziwe oblicza ludzi, teraz też mamy wojnę…

      1. „Wojna ma to do siebie, że obnaża prawdziwe oblicza ludzi, teraz też mamy wojnę…”

        Tak, to prawda.
        Wspomniane tu było, że Tawerna to banda indywidualistów i nie wytrzymalibyśmy razem w realu. Zgadzam się i z tym.

        Istnieją pojęcia miłości bezwarunkowej i miłości. Nazwę je dziś Miłością i miłością warunkową. Ktoś nazwał tą drugą nienawiścią. Powiedział że to co my na ziemi nazywamy miłością, jest nienawiścią. Może dlatego tak źle to słowo się niektórym kojarzy, bo energetycznie daje się odczuć.
        Mnie dziś obnażyła się zemsta, czyli nienawiść pod tym słowem.

        Ego jest w stanie wojny i szuka sojuszników w zemście w nienawiści. W czasach oczyszczenia, jest w stanie wojny totalnej.
        Nawet i bez tego okresu, jeśli znajdzie inne podobnie ukierunkowane, rzucające kamień w tą samą osobę co my, to obdarza go taką warunkową „miłością” która z Miłością nie ma nic wspólnego.

        W Tawernie są takie powiązania, które poza forum szybko by się ujawniły i do wojny otwartej doprowadziły.
        Lecz nawet w takie związki może wejść Bóg i uczynić je świętymi. Ale to już od nas zależy. Lecz nawet kiedy się Światło wpuści, ono nam pomaga ale osobie po drugiej stronie, tylko kiedy ona zechce. Kiedy nie, to samo Światło może zacząć nas już od tej osoby odciągać. Chyba znów przegapiłem Głos Intuicji i nie posłuchałem, podobnie jak z tamtym kolegą który wylądował w więźniu.

        Nie ja wybieram ścieżkę, która prowadzi mnie do nieba i przez niebo, lecz JA.

        Modlitwy nic tu nie dadzą, by JA zabiło wrogów, które widzi tylko ja a w Rzeczywistości ich nie ma. Działająca modlitwa to taka prośby by JA zrobiło porządek z głową z ja, i prowadziło ścieżkami na które nie mogą wkroczyć nienawistne ja, które widząc w tobie zdrajcę. Jeśli nie wsłuchuję się w głos JA i nie spełniam JA woli, a chcę by JA nagięło wolę do obłąkanego ja, to się nie zadzieje a mnie się oberwie po dupie.

        Są rzeczy które zmienić możemy i dobrze jest je poznać, a są rzeczy których zmienić nie możemy i o nich też dobrze wiedzieć.

        Lepiej mi poświęcać czas nad wysłuchaniem się w Głos, który mówi co jest czym i co mogę zmienić na swojej ścieżce, niż błądzić i np próbować zmieniać coś co stanęło mi na ścieżce, którą nie powinienem iść.

      2. „prawdziwe oblicza ludzi,”

        Nieraz wśród wrogów można odnaleźć więcej człowieczeństwa niż u tzw przyjaciół.

        Jednak to prawda, że prawdziwych Przyjaciół poznaje się w biedzie (na wojnie).

        Dlatego nie ma nic złego w rozpadających się rodzinach, teraz sobie tak myślę, które były często sztucznie utrzymywane w grupie, z czego wzięło się powiedzenie o dobrym wychodzeniu ale tylko na zdjęciu.
        Rozpadają się tak sztucznie utworzone grupy, by z ich rozpadu mogły utworzyć się nowe ale pasujące do siebie energetycznie.
        Nie zdziwię się, kiedy i z Tawerną stanie się coś podobnego.
        Nie wszyscy tu ze sobą rozmawiają. Były ścięcia i pozostały dystanse.

        „nawet komedie mnie drażnią” nie wspominając o kabaretach, co?
        Bo nie nasmoewamy się z innych ale ze swoich cech widzianych w lustrach. Niektóre te cechy już ogarnęliśmy a kiedy patrzymy na komiks, który się naśmiewa właśnie z nich mając je u siebie a wytykając u kogoś, gdy my już mamy zrozumienie, nie śmieszy nas to a może i drażnić.

      3. Jeśli ludzi nie łączy Światło a nienawiść do wroga, gdy wróg zniknie, ta sama nienawiść obróci ich przeciw sobie.

        Tam gdzie weszło Światło, tam związki stają się święte i przetrwają.

        Takie to moje teorie

      4. Potrafię się dostosować do każdych warunków
        i z każdym do porozumienia
        ale niektórym nic nie pomoże
        chociażbyś dupę masłem smarował.

        Wiecie jakie dzisiaj jest święto ? …szalone dodam..

      5. A propos przekonywania

        Raz usłyszałem jak J mówi „nie próbuje cię przekonywać”. Dlaczego nie? Pomyślałem sobie. W KC z kolei mówi „nie zaatakuję twojego ego”.

        To jedno i to samo. Jak teraz widzę. Przekonywać, to iść na wojnę z ego, a wojna jak to wojna, raz wygrywasz, raz przegrywasz. No i energia ataku to nic przyjemnego. Nawet nie zauważa człowiek, kiedy pokóju się pozbywa a nie ma małych poruszeń. Atak to atak i ten stan wewnętrzny, świat nam bardzo szybko ukazuje na zewnątrz, bo a to coś się zaraz psuje, a to z ręki coś wyleci. Takie formy ataku wyprojektowane na zewnątrz na siebie samego. Więc to też sobie stwarzamy.

        Nikogo tw tej chwili do niczego nie przekonuję, mam nadzieję 🙂
        Sam się z tego snu budzę i swoją przygodę z przekonywaniem opisuję.

        Chcesz wiedzieć? To co powiem. Nie przyjmujesz tego? Zostawiam cię z tym.
        Albo jakoś tak.

      6. I to tłumaczy, dlaczego często źle się czułem po wizycie na forum. Bo kiedy przechodziłem do przekonywania nie wiedząc, co sobie robię, to mogłem nie wiedzieć ale atak zawsze odczuje atakujący, tak jak pokoju doświadczy pokój oferujący, miłości miłujący. Co z tego że powiem „kocham cię” jak będę przekonywał – wtedy nie miłość a nienawiść oferuję. Albo o wybaczeniu będę gadał i przekonywał – nie wybaczenie a atak daję.

        Podoba mi się TAW albo Śpiew Ptaka ze swoim wycofaniem. Nie przekonuje. Dobrze gada czy niedobrze, nie walczą o to.
        Przekonywanie – walka o racje.
        Ile lżejsze byłoby życie człowieka bez przekonywania.

      7. Jest taki fragment w KC, który mówi, że nigdy nie jestem poruszony z powodu o którym myślę.

        Patrzyłem na telewizyjnych ekspertów i myślałem, że denerwuje mnie ich łgarstwo. Przez co ego może mówić: co, niby się w tym przeglądam? Nikim nie manipuluję.

        A może poruszało mnie coś zupełnie innego? Przekonywanie na przykład, pomijając fakt przekonywania do fikcji bądź prawdy.

        Albo jak mi internet nie hula, to jest powodem mojego zdenerwowania? A może to, że rzeczy nie układają się tak jakby chciał mały jaś, podczas gdy drogę planuje JAŚ, który widzi jej początek i koniec?

        Nigdy nie jestem poruszony z powodu o którym myślę a powód który pokazuje ego, skutecznie hamuje przebudzenie. No bo przecież to nie moje, tego we mnie nie ma. Tego nie, ale jest coś co reakcję wywołuje.

      8. Ponieważ mieszkam na Śląsku jak wiecie, to Ślązacy byli traktowani przez innych jako Niemcy, więc przyszli Rosjanie gwałcili lub nie, kradli lub nie, traktowali nas tutaj jako wroga- wróg, można sobie poużywać. A moja prababka z córkami ukrywała dwóch Rosjan (jeden z nich był właściwie Ukraińcem) w piwnicy , jak zaczął sie odwrót wojsk niemieckich. młodzi mężczyźni byli jeńcami niemieckimi, pracowali w kopalni u nas w mieście. Jak Niemcy zaczęli uciekać ci poprosili o pomoc, chyba o tym pisałam kiedyś…Zwykły odruch serca uczynił moją proniemiecka prababkę mamaszą…Nigdy nie słyszałam od nikogo z rodziny czy znajomych by jakikolwiek ruski zgwałcił jakąś kobietę, no ale może nie rozmawiało sie o tym przy dzieciach a potem temat nie był poruszany, Matka mojej mamy (nie Lusia) nie lubiła Rosjan, ale to do niej młody i pijany żołnierz chciał strzelać, prała im kufaje, bo w domu w którym mieszkała był jakiś sztab czy coś w ten deseń no i bieda była, sama z trójką dzieci musiała sobie radzić. Od Rosjan dzieciaki dostawały cukier, czekoladę nie tylko od Niemców…Moja chrzestna to gdyby nie sąsiadka babci to by z ruskimi odjechała w świat, miała wtedy może ze trzy lata, tak ją lubili, że ją se chcieli do ZSRR brać😂
        A potem przyszli Polacy…Do śląskich szkół przysłano polskich nauczycieli, niektórzy wrócili niedawno z obozów, z traumami, wyżywali sie na dzieciakach za ich niemieckość…Gwara śląska długie lata była tępiona, tak jak wszelkie regionalizmy…Wszędzie byli jednak ludzie i ludziska i traumy…

  15. Ukryta kamera w obozie australijskim. Video. Fragment rozmowy.
    ———————–
    Babka dostała pisemne upomnienie za poruszanie sie po terenie obozu. Następnego juz nie będzie, dostanie grzywnę w wysokości $5000. Pyta, czy może iść zrobić pranie w pralni. Facet odpowiada, że tak, ale w masce. Nie wolno jej natomiast wałęsać sie po obozie i rozmawiać z innymi „zdiagnozowanymi” ze względu na potencjalne rozniesienie rzekomej infekcji. Nie wolno też podchodzić do płotu (nie wiem dlaczego; może chodzi o płot oddzielający ludzi; zdj poniżej).
    „Takie sa reguły” – tłumaczy pilnujący.
    Dobrze, że nie strzelają.

    .https://www.facebook.com/tiana.sigala.1/videos/749376426457195/

    zdjęcie przedstawia ponoć jeden z obozów australijskich

    .https://www.facebook.com/photo/?fbid=10160056213089994&set=pcb.10160056215429994

      1. Tawie, ja w szafie na pewno nie będę żyć. Nie ma takiej opcji 😉Jest, albo po mojemu, albo wcale. Mamy prawo do życia nadane nam od Boga.

      2. RiS 💏 mnie też nikt nie jest w stanie uwięzić ani zniewolić.💓💪😂

        Cóż, że mi skafander w jakiejś ziemskiej klatce zamknie, ale MOCY mojej DUSZY NIKT nigdy nie POKONA, bez mojej zgody i pozwolenia.

        Nikt nie ma takiej możliwości i mocy, bo ja i ŹRÓDŁO MOJEGO ŻYCIA, ESSENCJA MOJEJ MIŁOŚCI jesteśmy JEDNO w NIESKOŃCZONOŚCI.

        A cóż można rzec o naszych ziemskich oprawcach? toż to są tylko STWORY sprzedajne, bez SERC bez DUCHA, to kreatury i maszyny sterowane przez CIEMNOŚĆ.

        Zmarły ostatnio Rockefeller pomimo 8-mio krotnego przeszczepu maszyny sercowej już jest w piekielnej otchłani, i tak kończą i kończyć będą swój pobyt te ciemne, złe i okrutne stwory bez ciągu dalszego ROZWOJU.

        Bo ciemność nie ma szans życia i bycia w NIESKOŃCZONOŚCI ŹRÓDŁA, gdyż z Niego nie wyszła.

        A PRZECIEŻ PRZED NAMI JEST JESZCZE WSZYSTKO CO NAJLEPSZE.💓😄🌹💏🌈💃🤺🐎🍓👑🍔☕🐀

      3. „MOCY mojej DUSZY NIKT nigdy nie POKONA, bez mojej zgody i pozwolenia.” Kochani słyszeliście to?????????????? Mam nadzieję, ze doleciało na koniec świata do KAŻDEJ ŻYWEJ ISTOTY❤️
        ANIU CZARODZIEJKO I WRÓŻKO 🧚🧙‍♀️KOCHAM CIĘ 😘😘😘😘

      4. Tawciu jestem rocznik ’81 czyli stanu wojennego w Polsce. Miałam zaledwie kilka miesięcy jak przyszli w nocy i zabrali Tatę przymusowo do wojska. Poradziła sobie 24 letnia Mama z 2 małych dzieci i niemowlakiem na ręku poradzę sobie i Ja. Tylko dziś już mamy inne myślenie niż Nasi Rodzice wtedy.

      5. A ja jestem z rocznika, który się cieszył ze Stanu Wojennego, bo mieliśmy dwa tygodnie laby 🤣🤣🤣🤣

        Miałem mnóstwo gier planszowych i miałem w dupie wojnę.

        Teraz, by utrzymać umysł w ryzach, rozwiązuję sudoku. Polecam wszystkim.

        sudoku.com

      6. Tawie w dupie mieć wojnę „konkurujesz z Anią o berło najlepszych komentarzy jakie dziś przeczytałam”😘oczywiście, że w dupie i dziś powinno się mieć wojnę. Kto chce niech sobie walczy tylko z kim i o co? Do czego walka doprowadza?
        Sudoku nauczył mnie Tato w 2002 roku rozwiązywał Je do śmierci nawet jak był już ciężko chory. Siadałam koło Niego na łóżku i coś Mu podpowiadałam i rozwiązywaliśmy wspólnie na dwa długopisy. Sudoku bardzo mnie relaksuje.

      7. Tawie z wzajemnością👩‍❤️‍💋‍👨Również Cię Kocham❤️

      8. RiS💏 a ja też mam ćwiczebną rozrywkę dla mojego umysłu na samotne długie w łóżku wieczory.😂😂

        Zakupiłam bowiem księgę 2000 krzyżówek i drugą chudszą z Sudoku oraz dzieciną podobno grę TANTRIX MATCH, ale nawet dla mnie bywa trudna.

        TANTRIX MATCH to nowa gra, która łączy geometrię i piękno TANTRIXA z dedukcyjną logiką SUDOKU.

        Na planszy umieszczamy kartę zadań, kopiujemy płytki, które rozpoczynają grę i układamy układankę, dopasowując płytki tak, by wszystkie kolory ze sobą się zgadzały.

        Istnieje 22 milionœw układanek w TANTRIX MATCH, a ich trudność zależy od liczby i miejsca ułożenia płytek które rozpoczynają grę.

        Tak więc zabawę na zimowe wieczory mam zapewnioną.
        Ja poprostu nie mam Czasu by się nudzić, robota i rozrywka zawsze mnie znajdzie💃💃💃 i tak trzymaj i hulaj Dusza, piekła nie ma.😂😂😂

      9. Tawie spotkało mnie przeogromne szczęście, że Was znalazłam i poznałam. „Przez żołądek do serca” Ja Twojego bloga znalazłam po wpisie o przenicznym brzuchu. Czyli u mnie „przez brzuch do serca”. Dla mnie jedno i to samo. Trafiliście do mojego serca i to się dla mnie liczy i jest ważne. Takie piękne ISTOTY jak Wy. Jak można nie wierzyć w stwórcę? Skoro Was stworzył i podarował światu jako prezent dla Innych. Dla mnie JESTEŚCIE najpiękniejszym prezentem. Dziękuję Ci jeszcze raz za Twoją odwagę, że stworzyłeś tak niespotykane i nietuzinkowe miejsce jakim jest Tawerna. Dziękuję Wszystkim za to, że się dzielicie swoją mądrością, wiedzą, doświadczeniem, swoimi emocjami, przeżyciami i to jak Wy widzicie i czujecie świat. Dziękuję Wam za Waszą miłość, która budzi i Innych do życia. Krok po kroku👣

        Oki dołki lecę na „aeorbik” załadunek wzywa. Całusów 102 a jak się zmieści babilion 30.

      10. „Tawie z wzajemnością👩‍❤️‍💋‍👨Również Cię Kocham❤️”

        Wszyscy się tutaj miłujemy 🙂 Najbardziej kocham właśnie tych, z którymi się nie zgadzam.

      11. „Wszyscy się tutaj miłujemy 🙂 Najbardziej kocham właśnie tych, z którymi się nie zgadzam.”

        „Miłość jest w Nas”

        Najbardziej kochaj tych, z którymi się nie zgadzasz
        Tych, z którymi przy jednym stole nie siadasz
        Tych, z którymi brałeś się za włosy
        Tych, z którymi wymieniałeś ciosy 😁
        Tych, z którymi turlałeś się na ulicy 😁
        Tych, którym nie podałeś ręki
        Tych, którym celowałeś w szczęki 😁
        Albowiem oni najbardziej potrzebują twej miłości
        Życzliwości, czułości i zrozumienia
        Piwa, wina i jedzenia 😁

      12. My myślący dobrze wiemy o co tym covidowym mordercom w tym covidowym szaleństwie chodzi.

        Unia Europejska chce obowiązkowych szczepień i debatuje nad zniesieniem Kodeksu Norymberskiego.

        „Jak słynnie zauważył Mark Twain: historia może nie zawsze się powtarza, ale się rymuje.
        Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przyjęła wiodące elementy mrocznego okresu w historii, a teraz otwarcie opowiada się za ich powtórzeniem.

        Czy ci ludzie nie słyszą samych siebie? To jest szaleństwo.

        Mężem pani von der Leyen jest Heiko von der Leyen, dyrektor amerykańskiej firmy biotechnologicznej Orgenesis, która specjalizuje się w badaniach medycznych, w tym w terapiach komórkowych i genowych.

        Pan Heiko von der Leyen organizuje eksperymenty naukowe, a następnie jego żona Ursula opowiada się za przymusowymi szczepieniami dla wszystkich obywateli w Unii Europejskiej; oraz za usunięciem zakazującego kodeksu norymberskiego.

        Byłaby to pokręcona i chora fabuła w filmie science fiction; jest to jednak bardzo realne.

        .https://www.youtube.com/watch?v=q25JxmkKors

        Austria już ogłosiła obowiązkowe szczepienia COVID, które będą egzekwowane od lutego 2022 roku. Grecja niedawno postanowiła ukarać wszystkich nieszczepionych obywateli grzywną w wysokości 100 euro (85 funtów) miesięcznie za nieprzestrzeganie przepisów, a Niemcy ogłosiły w czwartek ogólnokrajowe zamknięcie dla nieszczepionych, ponieważ ich przywódcy poparli plany obowiązkowych szczepień w nadchodzących miesiącach.

        Przyszły kanclerz Niemiec, Olaf Scholz, powiedział, że popiera obowiązkowe szczepienia rozpoczynające się w marcu 2022 roku.

        Ci europejscy przywódcy są obłąkani [i MUSZĄ być ścigani za zbrodnie przeciwko ludzkości].
        Latest Update From Dr Reiner Fuellmich.
        Nowe Procesy Norymberskie 2021-2022: Najnowsza aktualizacja od Dr. Reinera Fuellmicha.

        Nie ma lepszego czasu niż teraz, aby Rosja dokonała inwazji na Ukrainę, i aby naród amerykański powiedział naszym wybranym urzędnikom, że to nie nasza sprawa. Jeśli powrót do epoki, w której faszystowskie rządy są akceptowalne dla ludzi w Europie, to niech walczą albo spadają – my mamy własne trzonki od siekier, smołę i pióra do noszenia.

        Po stronie krajowej, Naomi Wolf widzi, co się zbliża…

        https://rumble.com/vq61ob-nazi-medical-policy-is-in-play-its-only-just-beginning.html

        To dość niezwykłe, jak Omicron nagle wywołał tę najnowszą falę totalitaryzmu. Wątpię, by czas i sposób dostarczenia były przypadkowe”.

  16. „I Ci „źli” może wcale nie są tacy „źli” jak popychają Nas do zmian. Choćby i do zmiany myślenia.”

    Joanno, zależy. Jeśli ktoś dopuszczał się pedofili i tortur na dziecku, to takie dziecko ma później skrzywioną psychikę. Wielu Ludzi nie doszło do zdrowia psychicznego, lub odebrało sobie ziemskie życie. Słyszałem kiedyś o człowieku, który jako chłopak trafił do obozu koncentracyjnego. Po obozie miał już zmienioną psychikę. Zmienił się na gorsze.
    Jeśli wybaczać, to robić to prawidłowo, aby już więcej nie było cierpienia.

    1. Radku zgadza się. Znam historię ludzi, którzy przeżyli wojnę i psychika bardzo się zmieniła. A w „podeszłym wieku” mocno dała siwe znaki. Chociażby strachu przed brakiem jedzenia, na „starość” Pan w domu opieki w którym pracowała moja Siostra chował ciągle jedzenie do szafy i wszędzie gdzie tylko to było możliwe. Cały czas tylko czekał aż po Niego „przyjdą”, chował się pod łóżka, zamykał w toalecie na pół dnia. Znałam też i takich, którzy nie oszaleli na „starość”. Babcia i Dziadek. Pogodzeni z życiem i to co ciężkiego Ich spotkało nie rozdrapywali bolesnych ran nie zdzierali strupów tylko żyli w miłości i spokoju. Codziennie z uśmiechem wyglądając jutra. Mój Dziadek miał prawo nienawidzić oprawców, ale z niego nie skorzystał. Wybrał miłość Wydaje mi się, że to ich ochroniło od szaleństwa.

      1. „Mój Dziadek miał prawo nienawidzić oprawców, ale z niego nie skorzystał. ”

        Joanno, mi nie chodzi o to, aby nienawidzić oprawców, ale o to, aby nie było pozwalania na zło. Dopóki zło będzie bezkarne, to nic się nie zmieni. Wybaczmy, ale nie pozwólmy na zło.

      2. Joanno, dziecko to dziecko, więc przykład z Twoim dziadkiem mnie nie przekonuje raczej.

      3. Ludzie mają różne psychiki. Jeden przeżył kz i nic, a inny nie może przeżyć dnia. Wstanie z łóżka, to jak wejście na Moubt Everest.
        BłogoSławię Wszystkim i tym, i tamtym i Nam ❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️

      4. „Ludzie mają różne psychiki. Jeden przeżył kz i nic, a inny nie może przeżyć dnia. Wstanie z łóżka, to jak wejście na Mount Everest”

        To oczywista oczywistość.

      5. Radku każdy z Nas ma wybór. Po tym co Ciebie mnie czy Innych spotka coś „krzywdzącego” też masz wybór w którą stronę chcesz iść. To zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Jaką drogę wybierzesz. Może to być droga zemsty, różnych uzależnień, obojętności, rozpaczy, złości, gniewu a może też i droga wybaczenia, zrozumienia i miłości. Można też udać się w drogę do nikąd. Wybrać samobójstwo, ale czy to jest odwaga czy tchórzostwo? Codziennie zakładamy buty i ruszamy w swoją drogę. Wybieramy czy człowieczeństwo czy okrucieństwo.
        Załóżmy, że inkarnacja to prawda. Dlaczego jest zasłona niepamięci? Dlaczego nie pamiętamy poprzednich wcieleń? A co jakbyś się dowiedział, że w poprzednim wcieleniu byłeś mordercą i gwałcicielem uniósł byś taką „wiedzę”?Poradziłbyś sobie? Albo dobra matka wychowująca w tym wcieleniu dwójke Kochanych dzieci w poprzednim mordowała w obozie koncentracyjnym nienarodzone. Uniósła by taką „wiedzę” pomogło by to Jej w czymś?

      6. „Złu” – mówię zawsze głośno i wyraźnie NIE. Podając przykład Dziadka nie chciałam Cię przekonywać nie to było moja intencją. Nikogo tutaj w Tawernie do niczego nie chcę przekonywać. Opisuję tylko to co czuję, widzę. To co spotkało mnie czy moich najbliższych czy znajomych. Jeśli ktoś myśli, że chcę Go „przekonać” miomi historyjami odpowiadam „Nie naśladuj tego w domu😀”

      7. Joanno, na podstawie swoich wglądów, twierdzę, że inkarnacje i karma jest częścią matrixa, więc Twój przykład o mordercach mnie nie przekonuje. Prywatnie mogę z Tobą pogadać o moich wglądach, poza forum.

      8. „„Złu” – mówię zawsze głośno i wyraźnie NIE”

        O to mi właśnie chodziło w moich komentarzach.

      9. Radziu zaszalałam internetowo i obejrzałam filmik do końca 😀 Dziękuję Taekwondo ITF super też trenowałam ITF. Cieszę, że sport zmienia „chuliganów” w dobrych ludzi, ale myślę że jak Ziemia odzyska spokój nie będzie nikt z nikim walczył. Nie będzie to potrzebne żeby lać się po „pyskach” energia popłynie w „innym kierunku.” Ćwiczenia ciała pod każdym względem uważam za konieczne nawet zwykły spacer potrafi zdziałać cuda. Chodzi mi o oliwienie stawów, ale nie tylko. W nowym pięknym świecie facet faceta kobieta kobietę nie będzie musiał bić aby zająć 1 miejsce i być najlepszym. Jest to niepotrzebne aby udowadniać sobie i całemu światu, że jestem najlepszy. Zawsze znajdzie się ktoś lepszy. Po co w ogóle ludzie się biją? Po co są zawody chodzi o bycie najlepszym czy o adrenalinę? I uzależnienie od niej? O dreszczyk emocji? O co ludziom na matach czy w ringu chodzi? O złote medale, o potwierdzenie swojej ważności? Czy będą jakiekolwiek służby mundurowe? Czy żołnierz, policjant odchodząc na emeryturę tęskni za swoją pracą? Za czym tęskni emeryt policjant czy emeryt żołnierz? Kogo miałyby strzec i pilnować w wolnym świecie? P. S. wierszyk super😘

      10. „W nowym pięknym świecie facet faceta kobieta kobietę nie będzie musiał bić aby zająć 1 miejsce i być najlepszym. Jest to niepotrzebne aby udowadniać sobie i całemu światu, że jestem najlepszy.”

        Mamy takie samo zdanie, Joanno 😘😘😘😘
        Ja trenuję dla siebie, dla kondycji i ogólnej sprawności i sprawia mi to Frajdę 🙂

        Zbudujmy taki świat, aby nie było już zła.

      11. „Radziu zaszalałam internetowo i obejrzałam filmik do końca 😀 Dziękuję Taekwondo ITF super też trenowałam ITF.”

        Ten człowiek, na tym filmie, to nie tylko trenował Taekwondo, ale też Muay Thai i kickboxing, czyli to co ja osobiście preferuję. Łączenie Muay Thai z Taekwondo i kicboxingiem. Akurat ja też lubię kombinacje z Savate 🙂

  17. Jest to utwór Wszech czasów, który chyba mi się nigdy nie znudzi.
    Jako dzieciak tego słuchałem, jako nastolatek i teraz też ta kompozycja robi na mnie wrażenie. Jedyny taki utwór w historii muzyki, który jest też wizytówką tego zespołu, bo zawiera wszystkie atrybuty z czego ten zespół słynął. Piękna melodia, przejmujący tekst, zajefajne bębny i oryginalne brzmienie. Są w tym filmie słowa po Polsku :

    .https://www.youtube.com/watch?v=hcvNLvBJ9hU

  18. Piszę z Wami na forum, a w między czasie trenuje hantlami.
    Dzisiaj mam Mikołajkowy dzień gimnastyki i hantli. Worek treningowy sobie odpoczywa:-)

    1. Radku ja co prawda gdzieś w zakamarku mam hantle, worek pewnie też by się gdzieś znalazł 😂😂😂 ale ja w moim zbyt młodym wieku chyba bym nie potrafiła, dlatego od 12-tej będę ćwiczyć w kuchni WALCZĄC z krokietami z kapustą i grzybami.💪💪🌯🌯🌮🌮💪💪😂

      1. „z krokietami z kapustą i grzybami.”

        Uwielbiam krokiety z kapustą i grzybami 🙂 Coś Pysznego.
        Pakuję się, biorę szczoteczkę do zębów, skarpety, majtki, przybory do golenia, wsiadam w pociąg i jadę do Ciebie na krokiety 🤣🤣🤣🤣🤣😉 Pozmywam naczynia, pomogę Ci w ogrodzie, a potem będziemy patrzeń w niebo i dumać nad losem ziemi, tej Ziemi 😁

      2. Hanus cudna,pozdrawiam Cie i Tawerne z nad garnka barszczyku zabielanego z warzywami i ziemniakami.Wczoraj byly placki ziemniaczano-cukiniowe.Przytulam kochani.Ha,ha.

      3. Radku😂, no to muszę szybko trochę schować dla rodziny, bo nie znam pojemności Twojej żołądkowej skrzyni.😂🍔😂🍔😂😂😂😂🍔🍔

      4. A no,noo,troche mi glupio,ale wiesz se pomyslalam ze Ty tam w tym Zamosciu to z panem Pasztem,u niego w restauracji nie takie pysznosci zajadasz.No ale na barszczyk to Cie chetnie zapraszam.Teraz troche rzeczywistosci:Pastor Artur Pawlowski,Leszek Kunc,Andy Choinski W obronie Wolnosci.https://www.youtube.com/watch?v=cTSVH9eZjTg druga czesc na rumble,uwazam ze warto posluchac.Kalinko to w Kanadzie pan pastor dziala,jest twardy.

      5. „Radku😂, no to muszę szybko trochę schować dla rodziny, bo nie znam pojemności Twojej żołądkowej skrzyni.😂🍔😂🍔😂😂😂😂🍔🍔”

        🤣🤣🤣🤣🤣
        Powiedz rodzinie, że Radek też rodzina 🤣😉

  19. Zastanawiam się co, jak radziła sobie moja babcia Lusia z traumami, obśmiewając je? Urodziła się przed pierwsza wojną, przeżyła drugą, było ciężko, na jej rękach umarł jej 10 letni braciszek i dużo by wymieniać, gdyby nie tragiczny wypadek, dożyłaby setki… Była jak taki brat łata, dobra kumpela, w ogóle zaprzeczenie tradycyjnej babci. Żartowała często, jej „abo mi tam w dupie ćma” było w użyciu na co dzień. Pomagała innym, dom był otwarty dla każdego biedaka, dla każdego potrzebującego. Pamiętam z dzieciństwa – w każdy dzień targowy przyjeżdżała do nas taka babusia „niespełna rozumu” – w sumie tak to z siostrą ją odbierałyśmy, na ile była „niespełna” nie wiem, bo może po prostu nie znałyśmy kobiety aż tak. Siadywała na krześle w kuchni, piła herbatę, zajadała bułkę, którą jej babcia zrobiła, i rozglądała się po kuchni powtarzając „pikne, pikne”…Tak ją też nazwałyśmy, bo nic poza tym nie mówiła. Pikne, Pikne była u nas chyba szczęśliwa? Przez ten mały czas… może… Na odchodnym dostawała zawsze jakiś prezent – raz była to chustka w kwiaty – taka wełniana, bardzo lubiłam tę chustkę, bawiłyśmy się z siostrą często u babci w pokoju, gdzie był przepych różnych ciekawych rzeczy do zabawy, tę chustkę często zakładałam na głowę w zabawie, była tez druga tylko w innym kolorze… Pikne, Pikne dostała obie pewnego razu i obie z namaszczeniem założyła na głowę – moje przebranie przepadło na zawsze😁😁

    Traumy, trucizny, toksyczni bliźni, babcia pełna animuszu dożyła prawie 80 siatki, jak to zrobiła? Biegała po mieście jak młódka, dlatego kierowca, który w nią wjechał na pasach, w pewien październikowy wieczór tłumaczył się, że myślał, iż to młoda kobieta i zdąży przejść na druga stronę, więc nie zwolnił…

    A jedna z moich prababek, ta co to 107 lat żyła w pełnym zdrowiu? Jak one sobie radziły? Te kobiety z traumatycznych czasów? Moja mama już nie potrafiła tego – zjadł ja rak trzustki…
    Dzisiaj… Roczny bilans samobójstw z poprzednich lat, to dzisiejsza miesięczna statystyka… Żyjemy na okrągło w traumie, całe społeczeństwa – dziś radzimy sobie coraz słabiej z nią…. Dystans społeczny – paradoks naszych czasów…

    1. Droga iw.
      Wtedy Ludzie żyli wg miary na co ICH było stać .
      Potrafili się cieszyć samym życiem
      i nikt z Nas nie marzył żeby żyć ponad stan..
      Piknie .
      Każdego Dnia kłaniam się Mateńce Gai i cieszę się z Cudu Stworzenia wszelkiego życia włącznie z najmniejszym kwiatkiem..

      Bo wszystko powinno być na Miarę..

      ”Jeśli założysz na maleńką łódeczkę wielkie żagle
      to zobaczysz co się stanie.. ” cyt..Platon

      1. Tak jest Justynko 💏, mając mało, albo i nic można być bardzo szczęśliwym, bo zawsze ma się SIEBIE z sercem pełnym BOGA-CTWA, właśnie tego właściwego BOGA-CTWA.

      2. Ja mam wszystko na miarę, łącznie z ubraniami, które są dla mnie szyte.

      3. Aniu Droga .
        Wszystkiego jest pod dostatkiem dla Rozważnych.
        Korpo produkują bez rozeznania potrzeb
        a właściwie wbrew potrzebom Ludzi..

        Zabiegani Ludzie kupują niepotrzebne g/adżety czyli wielkie G..i płacą za zaśmiecanie Gai nie z Naszej Winy..

        Wszystko na miarę ..wg miary…
        Np. nie mogę kupić drogich kaloszy na pole.
        No jakże by to miało wyglądać.
        Trzeba być sobą ..

        Cytat z Platona – „Prawa”

        ”Prawa ”

        ”Jeśli ktoś, nie zważając na właściwą miarę,
        daje mniejszym większe – statkom żagle, ciałom pokarmy,
        a duszom władze – wszystko się wywraca
        i, butnie rozrośnięte,
        wnet popada już to w choroby,
        już to w płód buty, niesprawiedliwość.
        Co w takim razie mamy tu na myśli?
        Czy nie coś takiego:
        nie istnieje – przyjaciele – żadna śmiertelna dusza,
        której natura, młoda i niepoddana żadnej kontroli,
        byłaby kiedyś w stanie unieść największe pośród ludzi rządy,
        tak aby w swym myśleniu nie dać się napełnić przy tym
        największą chorobą bezmyślności,
        ściągając nienawiść ze strony najbliższych przyjaciół,
        co, gdy się dzieje, szybko ją niszczy i unicestwia całą jej moc?

        A zatem przezorne zabezpieczenie przed tym,
        poprzedzone poznaniem właściwej miary,
        jest zadaniem największych prawodawców.”

        Wszystko na miarę jak krawiec .. kraje.. Zdrawiam na Miły Dzień

      4. „Potrafili się cieszyć samym życiem”

        Ostatnio mi po głowie chodziło, że zapominamy o drodze (samym Życiu) bo patrzymy na cel.
        Myśli człowiek że jak osiągnie cel, to będzie szczęśliwy a tu guzik, bo jak do celu dochodzi, to wyznacza sobie nowy i goni za czymś a teraźniejszą chwilę przegapia, sprzedaje ją za coś ulotnego, a to w niej jest zawsze szczęście. To ona jest celem. Teraźniejszość a nie przyszłość. Droga teraz a nie cel w przyszłości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s