323 myśli w temacie “Jesteś istotą ludzką, nie „osobą” – źródła współczesnego niewolnictwa

  1. Sławku, czytałem dzisiaj Twoje komentarze. Powiem krótko: Nie daj się Gościu! 💪💪💪 Chociaż różnie na forum bywało między nami, to ja Tobie kibicuję w Twoich procesach, bo coraz bardziej Ciebie rozumiem.

    Z Pawłem jestem umówiony na piwo i z Tobą też się napiję, bo zawsze możemy się dogadać, pomimo burzliwych komentarzy. Z TAWem też miałem nieporozumienia i padły kiedyś ostre słowa, ale mamy dla Siebie szacunek.
    Znam swoją Wartość. Ty Sławku również „nie wypadłeś sroce spod ogona”, więc nie dajmy się stłamsić, Brachu 🙂 Znasz się na ogrodnictwie i może mnie kiedyś czegoś nauczysz w tym temacie.
    Doceniaj Siebie chłopaku i nie myśl o przeszłości. Podobasz mi się, tak po TAWerniacku.

    Wszystkiego Dobrego Przyjacielu! 🙂 (naszło mnie dzisiaj na takie duże słowa)
    Teraz, po latach coraz bardziej zaczynam doceniać Naszą wspólną wymianę zdań, chociaż nie zawsze to było eleganckie z mojej strony.

    Radek

    1. Bo u mnie jest taki problem na wsi, że młodzi z tąd wybylii, starzy poumierali a z resztą prawie kontaktu nie mam, inne światy. Jedynie cześć albo dzień dobry. Do pracy nie dojeżdżam, stare kontakty firmowe się pourywały. Z miejsca zamieszkania tylko z trzema osobami prócz rodziców mam kontakt i chłopak „od pomidorów” jest jednym z nich i zrobił się kontakt trochę sztuczny. Też już inne światy. Jak pił i potrzebował kierowcy, to przy okazji załatwiałem swoje sprawy jeśli miałem ale jak mu siadła od wódy trzustka, no to już mnie nie zna i z drugim mam podobnie. Został trzeci arcykatolik no to wiadomo, chociaż raz na miesiąc wpadnie i lubi coś posłuchać innego, co czuje a czego nie ma w kk. Te kontakty prócz tego jednego umierają śmiercią naturalną. Może sam je chciałem sztucznie podtrzymywać, bo brakowało mi towarzystwa. Napisałem że to problem a może tak nie jest, może tak ma być. Czuję jakbym był powoływany do głębszego kontaktu z Wszechmocą i bronię się przed tym. A to reanimuję nie służące mi wymienione kontakty a to wchodzę na forum ale i tutaj każdy w swoich procesach a ja jakoś nie kleję się do tego. No weźmy np maski i szczepionki. Temat praktycznie dla mnie nie istnieje. Nie widzę tego i nie słyszę o tym. Forum jest jedynym stałym miejscem które mi o tym przypomina. Więc chcę do ludzi a że nie mam wspólnych tematów to gadam w większości do siebie pisząc monologi. Dziwactwo jakieś się robi.
      Niech rodzice żyją jeszcze sto lat ale jeśli kiedyś odejdą, chyba dam ogłoszenie, że przyjmę do ogrodu jakichś uchodźców żeby było do kogo gębę otworzyć albo zostanę pustelnikiem.
      A może to tylko okres przejściowy i Świat chce mi na jakiś czas wyłączyć wtyczkę z matrixa?
      Nawet sobie gry jakieś ostatnio zainstalowałem ale po spinaniu się, nerwach i stresach gdy mnie policja w NFS most wanted łapała stwierdziłem, że to już nie dla mnie.
      Jedyne wyjście to odpowiedzieć na zawołanie z ducha albo…. zdjąć ubranie i pognać w las z wilkami.

      1. Sławku. Czytam prawie każdy Twój komentarz. Zakładam, że czyta to wielu innych. Pomogają, przypominają o spoglądaniu na świat w zupełnie innym kontekście niż ten wprogramowany. A że są to w większości monologi… cóż, nie chcę przerywać mistrzowi.

      2. Młodzi wybyli ze wsi.
        A ja chcę zamieszkać na wsi. Będzie mnie cieszyć wiejskie, normalne, spokojne życie. Mój mąż nie ma nic przeciw.

      3. Sławku, to prawda, że nie ma z kim pogadać, jak człowiek w matrixie tylko bywa, a żyje już w innej przestrzeni, też tak mam, wchodzę na forum, ale większość czasu poświęcam rozmyślaniom i rozmowom samej ze SOBĄ.
        Robię już tylko to co lubię, trochę w ogrodzie, trochę przetwarzam, trochę piszę i trochę czasu poświęcam na ręczne robótki, które uwielbiam.
        Ale jedno wiem i czuję, że doczekam ŚWIATA jakiego od zawsze pragnę dla siebie, Nas Polaków i PRAWDZIWYCH LUDZI.

        Dzisiaj jest ponuro, pada deszcz, więc pracuję równocześnie na dwóch poziomach, bo szyję i rozmyślam, jest mi błogo, pomimo źle przespanej nocy przez to okrągłe mroczne księżycowe 🌚 koło nad moją głową.😂

        Pamiętajcie, że każde sprzątanie się kończy, odpoczynkiem w jakby NOWYM ŚWIECIE-DOMU.🏣🌎

      4. Światło domu Twego @S
        „Tylko w samotności rodzą się wielkie dzieła i nieśmiertelne myśli”.

      5. Sławku, rozumiem Ciebie.
        Dowiedziałem się ostatnio, że moja Siostra jednak wierzy w covida. Czuje się samotny w tych listopadowych dniach, bo Siostra mi się czasem wydaje znowu obca i żyjąca w innym świecie.
        Z moim Ojcem też bywa różnie.
        Tobie Sławku nie kadzę i serio Cenię Twoje komentarze.
        Bardzo fajnie pisałeś o tych „lustrach”.

      6. „Jedyne wyjście to odpowiedzieć na zawołanie z ducha albo… zdjąć ubranie i pognać w las z wilkami”.

        Nasz Rybens mówi, że czyta wszystkie twoje komentarze i zakłada, że czyta je wielu ludzi
        Tak, ja też należę do tego grona.
        Bogactwo przemyśleń, doświadczeń, wiele bardzo ciekawych, bo nowych (jak dla mnie) oglądów rzeczywistości.
        Niektóre oglądy są podobne do moich. Czy sama je stworzyłam, czy przyjęłam od innych ludzi i uznałam za swoje?
        Chyba to nie ma znaczenia, a raczej to, że rezonują ze mną.

        Są też takie twoje oglądy, które zastanawiają, zatrzymują myśli, ustom każą milczeć.
        Czasem brak słów, a czasem ich zbędność. Nie wszystko potrzebuje nazw, ba! nie wszystko da się i potrzeba nazwać.
        Cisza ma czasem o wiele więcej do powiedzenia niż nazwy i słowa, które spłycają jedynie głębię rozumienia, pojmowania.

        Czy podobieństwo oglądów rzeczywistości czyni nas powtarzalnymi?
        W jakiejś mierze tak. Znajdujemy się w podobnych sytuacjach, doświadczamy podobne zdarzenia, otaczają nas podobni ludzie i ich sprawy.
        Wśród innych szukamy powtarzalności siebie, przynajmniej tej zewnętrznej. By poznać ich reakcje, by spojrzeć nie tylko swoimi oczami.

        ,, Jedyne wyjście to odpowiedzieć na zawołanie z ducha albo…. zdjąć ubranie i pognać w las z wilkami”.

        Zawołanie z ducha …, zastanowiłam się…, głęboko

        wyobraziłam sobie drogę, zwykłą drogę, po której idzie człowiek.
        Napotyka i mija obrazy okolicy, zdarzenia, sytuacje, dźwięki, informacje. Mniej lub bardziej świadomie rejestruje wszystko wokół, odczuwa.
        Życie ma to do siebie, że nie lubi nudy, bezruchu, trwania w stagnacji.
        Droga bywa wyboista, wiedzie pod górkę, z górki, zakręca.
        W pewnym miejscu się rozwidla.
        Człowiek zaczyna iść po innej drodze; nazwie ją nową.
        Ale to wciąż ten sam człowiek; w ten sam sposób widzi i odbiera nieco inną już okolicę, zdarzenia, obrazy…

        Wszystko zaczyna być przewidywalne jak kadry tego samego filmu, tylko ze zmieniającą się obsadą i scenerią.
        Zakrada się nuda i stagnacja. Wszystkie drogi stają się takie same.
        I co teraz?
        Usiąść na przydrożnym kamieniu i popaść w bezruch, w nicość?

        O nie! Życie jest zbyt mądre i bogate, by na tym miało poprzestać.
        Tym razem to nie drodze, ale człowiekowi każe się zmienić.

        Ha! Ależ to nie takie proste!
        Wiem. – odpowiada Życie – Ale czy chcesz nadal iść tą samą drogą, widzieć, odbierać i rozumieć wciąż to samo?
        No…, nie.
        Nikt nie każe ci biec – zauważa Życie – posiedź na tym kamieniu przydrożnym. Przyjrzyj się swoim dotychczasowym myślom, przekonaniom, relacjom, postrzeganiu. Czyż nie stało się to rutyną, schematem, powtarzalnością, w której zaczynasz dostrzegać już tylko skrawki sensu? Chcesz nadal ciągnąć za sobą stare nawyki, stare słowa, ten sam sposób myślenia i widzieć nadal mnie tak samo?

        ****************
        W pewnych momentach Życia zaczynamy dostrzegać trywialność, schematyczność, mijanie czegoś, wybrzmiewanie…
        Z coraz mniejszą emocją przeżywamy zdarzenia, które niegdyś budziły całą gamę wrażeń.
        Odchodzą stare myśli, a nowych jeszcze nie ma.
        Odchodzą starzy znajomi, a nowi się jeszcze nie pojawiają.

        Następuje cisza. Niezbędna, jak ta potrzebna między dwoma muzycznymi utworami. Dopiero, gdy wybrzmią do końca dźwięki pierwszego, mogą dać miejsce dla pełni brzmień drugiemu utworowi.

        Cisza to dobry czas, człowiek się zmienia.
        Jeszcze chwilami zatęskni za minionym, bo było znane.
        Im dłużej wybrzmiewa ostatnimi dźwiękami starego utworu, tym później nastąpi chwila ciszy.

        Jak to dobrze, że Życie na swoich drogach tu i ówdzie rozkłada kamienie przydrożne…
        Albo deszcz, jak ten za oknami werandy.
        Im bardziej ulewny, tym mocniej nastrajający w ciszę…
        Ponurość bezlistnych, falujących na wietrze konarów drzew cisza zamieniła w niewidzialną dotąd magię…

        Miłego!

      7. Krysiu Droga .
        Nie umiem zrozumieć tych oglądów
        Drogiego Rozmówcy kocham Cię … Cóż..

      8. „Wszystko zaczyna być przewidywalne jak kadry tego samego filmu, tylko ze zmieniającą się obsadą i scenerią”.
        Krysiu, dobrze to ujęłaś w słowa. Jak poznałam Męża, słuchał tylko hip hopu i techno. Jak włączałam np. Amy Waynhause to mówił „coś Ty puściła nie dość, że „wyje”to nawet nie po polsku”. Krok po kroku. Dziś potrafi słuchać różnych gatunków muzyki i się nią cieszyć.
        Jedno z moich ulubionych powiedzeń, które sobie wymyśliłam brzmi „Myśleć trzeba na okrągło, bo jak myślisz kwadratowo to dochodzisz do ściany”. Ściana Cie zatrzyma. „Kwadratowe myślenie” być zamkniętym w swoich przekonaniach. Mam swoje zasady, których trzymam się twardo, coś co trzyma mnie w pionie. Nie krzywdzić Innych, mówić zawsze prawdę, szanować Starszych, mieć czas dla Rodziny, to się u mnie nigdy nie zmieni, to jest moje sacrum. Ale w innych jestem elastyczna, tzn. że daje sobie prawo do zmiany zdania. Wiele osób np. narzeka na poranne śniadaniowe programy a ja kiedyś zmieniając program w tv natrafiłam w takim programie na Pana (na 2), który tak pięknie potrafi opowiadać o przyrodzie. Nie wiem jak się nazywa, ale Pan tak z zachwytem potrafi opowiadać o krzewach, drzewach, jagodach, kwiatach ma piękne kolorowe koszule, dłuższe włosy i ten ciepły głos. Jak Go słuchałam to od razu pomyślałam, że mógłby dzieci w szkole uczyć biologii, albo przyrody. Największy wic polega na tym, żeby być elastycznym w myśleniu. Nie trzymać się kurczowo, jednego bo daje nam złudne „poczucie bezpieczeństwa”. Być cały czas w drodze. W drodze do Domu…

    1. ,, Krysiu Droga .
      Nie umiem zrozumieć tych oglądów
      Drogiego Rozmówcy kocham Cię … Cóż..”

      Justynko, pisałam o oglądach naszego Sławka i zamieściłam swoje przemyślenia, jakie mi się nasunęły pod wpływem kilku jego słów.
      Zacytowałam je na początku wpisu.
      Serdecznie cię pozdrawiam, życzę miłego wieczoru.

      PS. Byliśmy parę dni temu nad Bałtykiem.
      Świetne ,,jodowe” spacery, zwłaszcza, że wiatry wiały od morza.
      Nasz Bałtyk jest piękny o każdej porze roku i przy każdej pogodzie!

    2. „Mam swoje zasady, których trzymam się twardo, coś co trzyma mnie w pionie”.

      Żeby żyć na poziomie, trzeba trzymać pion. 🙂 😀

      To tak żartem.
      A swoją drogą piszesz kochana RiS piękne komentarze.
      Oprócz ciekawych tematów, które poruszasz mówisz o zwykłej codzienności.
      Ale za to jak niezwykle!
      Tyle w nich ciepła, optymizmu, a wręcz powiedziałabym tej dziecięcej radości, jeszcze nie skażonej „dorosłym tzw. poważnym życiem”.
      Twoje komentarze cechuje niczym nie zmącona, piękna prostota przekazu. Czuje się ją.
      Z przyjemną ciekawością czytam twoje wpisy.

      Miłego!

      1. Krysiu, aleś mnie zaskoczyła zbieram zęby z podłogi 😂. Jednak ciepło na sercu i miło mi się zrobiło dziękuję Kochana👩‍❤️‍💋‍👩 Szkoda, że nie mam tyle czasu, aby wszystkie Wasze ciekawe rozmowy przeczytać. Jesteście tutaj w Tawernie ze sobą już wiele lat na pewno się zmieniliście, dużo razem przeżyliście. Tworzycie piękną wielopokoleniową Rodzinę i bardzo się cieszę, że znalazło się miejsce i dla mnie. Wiem, że czasami wchodzę jak do jakiegoś amerykańskiego Saloonu z „brudnymi butami”, że może niepotrzebnie coś napisałam, albo kogoś uraziłam, za co serdecznie przepraszam 🙏, ale ja też jestem w drodze i się codziennie uczę. Może za 20 lat coś ze mnie w końcu „wyrośnie”? 😂 Wszystkiego dobrego Krysiu. Jak tam impreza Rodzinna odbyła się już? Udała się? Wczoraj Mama mnie podratowala na duszy. Mam ciocie, która jest rodzoną najmłodszą siostrą Taty i Ona jest pielęgniarką już na emeryturze, ale jeszcze dorabia. Przez całe życie zawodowe pracowała w dużym wojewódzkim szpitalu. I się okazało, że moja Kochana Ciocia opierdzieliła z góry na dół moją najstarsza siostrę, która z zawodu również jest pielęgniarką (nie pracuje już w zawodzie bo wychowuje dzieci) i szwagra(również ratownik medyczny), że sobie dali zrobić kuj kuj. I żeby Mama broń Boże się nie zastrzykowała, ani Ich nie słuchała. Nie mogłam w to uwierzyć co słyszę na własne uszy.
        Z Siostrą na temat szczy. pie. nigdy nie rozmawiałyśmy chociaż Ona wiedziała jakie mamy zdanie z Mężem. Ale nie namawiała nas ani my ją. Nie chciałam się wdawać z Nią w dyskusje, bo mogłoby być, ” że co Ty tam wiesz”, „albo że Oni wiedzą z 1 ręki”. Nie chciałam takich kłótni. A teraz się okazało że 63 letnia ciocia tak im nazdała, (i w dodatku „piguła”) bardzo wierzącą w kościół tak jak i Oni. Uradowała mnie Mama tą wiadomością bardzo, od razu miałam lepszy dzień. Nie wszystko stracone👍😘

      2. ,, … Jesteście tutaj w Tawernie ze sobą już wiele lat na pewno się zmieniliście, dużo razem przeżyliście. Tworzycie piękną wielopokoleniową Rodzinę i bardzo się cieszę, że znalazło się miejsce i dla mnie. … ”
        Fajnie to ujęłaś, droga RiS.
        Wielopokoleniowa Rodzina…, to w zamyśle naszego Czcigodnego Admina wzięła ona swój początek.
        Wszyscy się zmieniamy, codziennie na nowo rzeźbimy swoje osobowości. To bardzo złożony proces u każdego człowieka.
        Jak niegdyś powiedział nasz słynny rzeźbiarz Xawery Dunikowski, w każdym kamieniu znajduje się dowolna rzeźba, tylko trzeba wiedzieć jakie kawałki kamienia należy odrzucić, by tą rzeźbę wydobyć.

        Czasem coś odrzucamy, innym razem doklejamy, by tworzyć siebie takim, jak aktualnie widzą nasze przekonania, pryzmaty postrzegania siebie i otaczającej rzeczywistości.

        ,, … Wiem, że czasami wchodzę jak do jakiegoś amerykańskiego Saloonu z „brudnymi butami”, że może niepotrzebnie coś napisałam, albo kogoś uraziłam, za co serdecznie przepraszam…”

        Co myśmy się tu niegdyś wzajemnie ,,naprzepraszali”, to tylko my wiemy 🙂
        Gdzie drwa robią, tam wióry lecą 🙂
        Jak sobie przypomnę; ileż było naszych ,,mojszejszych” racji!
        Oczywiście, że nadal są, jak w każdej Rodzinie, ale już nie tak ,,krzykliwe” 🙂
        Czasem tak ,,głośno” przekonywaliśmy innych do swojej ,,najważniejszej racji”, że nawet nie słyszeliśmy siebie… 😀 😀 😀

        Jeden, jedyny człowiek potrafił(i nadal potrafi) zachować stoicki spokój, co nie raz zauważaliśmy. To nasz Tawcio.
        Pytaliśmy go wprost: skąd u ciebie bierze się tyle wewnętrznej ciszy, spokoju?
        Wzajemne poszanowanie bez względu na różnorodność poglądów i racji- to coś, czego zaczęliśmy się tu uczyć(przynajmniej ja, bo inni już tę cechę posiedli).
        Może w dosłownej Rodzinie przychodzi to łatwiej, bo ludzie się znają, widzą, spotykają.
        Tu niemożność bezpośredniego kontaktu(jedynie słowo pisane) jest dodatkową barierą do pokonania.
        Wielu z nas rozmawia ze sobą telefonicznie, a nawet spotyka się.
        To dzięki Tawernie zawiązało się wiele bezpośrednich przyjaźni.
        Piękna sprawa!

        ****************
        Nikt z nas nie ulepił siebie na stałe, raz na zawsze.
        Kiedy tkwimy w samym środku naszych nowych głębokich przekonań, to może tylko nam się wydawać, że to jest coś trwałego, ostatecznego.
        Jutro przynosi nowe wyzwania, zdejmuje stare filtry, stare percepcje i oglądy.
        Dziś przyglądamy się wczorajszym myślom i doznaniom, by je zweryfikować, coś z nich zatrzymać, coś odrzucić…
        By koślawą przeszłością nie tworzyć tak samo koślawego jutra.
        I to jest piękne.
        Ludzie to wieczni artyści-rzeźbiarze samych siebie.
        Z wczorajszego dnia dziś rzeźbią siebie w jutro!

        Miłego!

      3. Artyści Rzeżbiarze My – Krysia mówi..
        .. ale okoliczności się zmieniaja Krysiu-
        – dlatego nawigujemy -manewrujemy aby utrzymać KURS… 🚢 ⚓️
        aby zakotwiczyć bezpiecznie..🚢 ⚓️

  2. Uszanowanie wszystkim, co sądzicie o teatrze na granicy? Uważam, że ma to odwrócić uwagę naszą tylko od czego? Sprzęt wojskowy ściągają, może chodzi o stan wojenny/ wyjątkowy żeby nas wszelkich praw pozbawić i zmuszać do smiercionki? Czuć smród z daleka kiedy pół Europy o nas mówi, tym bardziej że tam gdzie wojsko uss tam zadyma, a jakoś się uspokoiło w ogniskach zapalnych typu Korea, Krym, bliski wschód..

    1. M.J. – jak zwykle teatrzyk dla mas, próbują odwrócić od czegoś ważniejszego uwagę. Ja sie tak zastanawiam od dawna, jak jest tak źle i coś nam niby grozi ze strony Białorusi, to dlaczego jeszcze do tej pory nie uruchomiono jakiś dyplomatycznych ruchów ze strony polskiej? Ha, jeszcze nie dostali wytycznych od starszyzny znaczy się. Z maseczkami było tak samo, raz były złe, a potem myk i już były dobre, no bo sie starsi skapli i upomnieli…Ja tam mam to gdzieś, jak to mówiła moja babcia Lusia – „a bo mi tam w dupie ćma” – jak miała coś gdzieś właśnie – miłego

    1. Ja olewam wszystkie nielegalne obostrzenia. Poszłam na jarmark świąteczny, bez maski i bez jakiś gównianych paszportów i kupiłam sobie kubek grzanego wina. I kto, mi zabroni? Nikt 😛👍Nikt👍😛🍹

      1. Anamiko ty chyba masz czapkę niewidke.
        Ty jestes tam gdzie chcesz, przemierzasz tysiace kilometrow niezauwazana.
        A moze ty jestes taki St.Germain w spodnicy?

      2. Obostrzenia. Dziwne to jakieś. Zaostrzyło kogoś z dwu stron? Wloty i wyloty pozatykali? Jakby młode wino zakorkować to butelkę rozerwie. Coś mi się zdaje, że z ludźmi się podobnie porobiło. Globalna budząca się świadomość jest jak młode wino i gazuje i jak zaraz zaczną te korki strzelać to będą jaja. A będą bo tego już nikt nie zawróci. Na razie ciśnienie rośnie, rośnie i rośnie, do czasu.
        E, to może i dobrze że nie stoję blisko takich butelek, bo jak nie korkiem oberwiesz, to cię obleje. Taka cisza przed burzą. A ludzie gadają że Polacy dali się obostrzyć – zakorkować. Haha no to zobaczymy czy wulkany można pozatykać, lub na jak długo?

      3. Czytaliście tę historię rodu? Bo najpierw mówi się o Schwabach jako Niemcach?, a potem raptem: „Urodzony 30 marca 1938 roku w Ravensburgu, w Niemczech, Klaus Schwab był najstarszym dzieckiem w typowej rodzinie żydowskiej”.

        Na początku artykułu nie ma wyraźnej wzmianki, że opisują żydowską rodzinę i firmę.

    1. Brak uczuć wyższych to największa zmora dzisiejszych czasów –
      Niszczą siebie i innych ..Bawią się uczuciami osób i zwierząt…
      porzucając a wcześniej wykorzystując…

      Brak uczuć wyższych to zmora wyhodowana na naszym ciele…
      Tak Tak na naszym ciele i na naszych oczach… ZdRawiam Justyna

      1. „Sławku. Czytam prawie każdy Twój komentarz. Zakładam, że czyta to wielu innych. Pomogają, przypominają o spoglądaniu na świat w zupełnie innym kontekście niż ten wprogramowany”.

        Wydaje mi się, że od zawsze istniały światy zróżnicowane.
        Od zawsze też istniały poszukiwania lepszych światów, czy to dotyczących poprawy zwykłego codziennego życia, czy(i) chęci wzrastania wewnętrznego.

        Światy od zawsze były programowane, od zawsze istniał tzw. ogół, a w nim jednostki nie pasujące swoją percepcją do masowo przyjętych norm. Jednostki alienujące szerszym i wyższym postrzeganiem.

        Czasy obecne nie są czymś wyjątkowym.
        Mogą się takimi wydawać, bo po pierwsze to my w nich siedzimy, po drugie podobne sytuacje dotyczą większości ziemskiej populacji.

        Dzieje się tak za sprawą technologi informatycznej, która całej populacji dostarcza takiej samej wiedzy, ale też i przede wszystkim „tresuje” ją w takich samych algorytmach pojmowania rzeczywistości, co przekłada się na pełną kontrolę.
        Klatka nawet złota zawsze będzie klatką.
        Gdyby technologia cyfrowa miała przynieść więcej korzyści dla ludzkości niż dla jej kontrolerów, nigdy nie zostałaby wprowadzona i rozpowszechniona.

        My dziś też, jak kiedyś inni, poszukujemy lepszego świata.
        Tysiące lat temu ludzkość zwracała oczy ku niebu (albo im te oczy zwracono), tam szukała nadziei na lepszy świat, na który tu, na ziemi należy zapracować.

        Czy dziś jest inaczej?
        Jest dokładnie tak samo, z tą tylko różnicą, że część ludzi ,,odrywa się” od starych, wybrzmiałych ich zdaniem kanonów i tworzy wizję lepszego, nowego świata, który koresponduje po trosze z nauką(fizyka kwantowa), po trosze z subtelnymi oddziaływaniami zachodzącymi między człowiekiem a Kosmosem.

        Jaka jest różnica pomiędzy religijnym tzw. pierworodnym grzechem, a programami?
        Żadna. I jedno, i drugie jest obciążeniem, którego należy się wyzbyć (przepracować) tu na ziemi.
        Różnica polega na zmianie nazewnictwa, no i może jeszcze na tym, że kapłani zostali zamienieni na tysiące autorów publikacji traktujących o duchowości, o jej blokadach, o przepracowaniach, o oświeceniach itp.

        Dostrzegam jeszcze jedną analogię między tzw. starym, a nowym światem.
        W starym świecie(z naszego religijnego podwórka) mowa jest o dniach ciemności, o walce Szatana z Bogiem, o powtórnym przyjściu Chrystusa. Nie jako człowieka, lecz Energii Chrystusowej.

        Nowy świat, jaki ma się zadziać niejako z zewnątrz, a jakiego wielu obecnie oczekuje to również energie, walka sił ciemności ze światłem, zwycięstwo dobra etc.

        Pamiętamy określenie ,,internetowa globalna wioska”
        Na ile cyfrowa technologia poszerzyła świadomość ludzkości, a na ile stała się narzędziem kontroli umysłów?
        Odpowiedzi na to pytanie niemalże precyzyjnie udziela czas, w którym ,,wystartowano” z plandemią.

        A skoro walka toczy się o zawładnięcie umysłem ludzkim, to też zrozumiałym jest, że ten poszukiwał będzie oręża, nadziei i zwycięstwa w wyższych przestrzeniach, na które skieruje swą kreację.
        Bronił się będzie reakcją(pomocą) sił wyższych, zaistnieniem już nie zdarzeń z pogranicza cudów, lecz zjawisk, jakie mają wkrótce nastąpić i pomóc człowiekowi przezwyciezyć zły czas.

        Na ile jest to pragnieniem woli umysłu, na ile jego siłą sprawczą i wreszcie na ile rzeczywistymi procesami dziejącymi się w przestrzeni Kosmosu – wszystko to czas okaże lub zweryfikuje.

        To że dziś niebo nabiera cech naukowych nie zmienia jego metafizyczności i wciąż tego samego pokładania w nim nadziei.
        Wszak nadzieja i przeczucie towarzyszyły człowiekowi od zarania jego istnienia dając siły na przetrwanie najgorszych czasów.

        Miłego!

    2. O wlasnie, apropo klubu rzymskiego, kiedys chwalil sie przynaleznoscia do takowego pan Potocki, Prezydent II RP. Pamietam w jakiejs swojej audycji, moze 2 czy wiecej lata temu. A teraz tak chetnie posluguje sie wyrazem Slowianie. Chyba jednak dobrze p. Monika Rajska kiedys sie o nim wypowiedziala ze to „odgrzewany kotlet”. Tak mi przyszlo na mysl, jak Hani posta czytalam.

      1. Babciu Marysiu, zawsze mi się jakiś śliski wydawał, ale to moja opinia.

      2. @B Marysiu panem Potockim tak jak „anielskimi” siostrami jasnowidzkami steruje Mamon podszywający się pod Michała Archanioła.

  3. „Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim”.

    1. Radochno💏 tak właśnie jest obecnie, większość z nas już nie wie kim jest, a przecież każdy z Nas jest WSZYSTKIM we WSZYSTKIM, jest całością ŹRÓDŁA WSZECHRZECZY.
      Narazie bierzemy udział w holograficznej matrixowej grze, w której Nas po zniewoleniu umiejscowiły ciemne szatańskie siły.

      1. „Radochno💏 tak właśnie jest obecnie, większość z nas już nie wie, kim jest, a przecież każdy …”

        Aniu, pseudonim „Radosna Wariatka” to twój?
        Po komentarzu widzę, że twój, ale chcę się upewnić.
        Mogę wiedzieć, co skłoniło cię do zmiany?
        I co oznaczają pierwsze grube „RA”, „WAR”?
        Pytam, bo nie wiem.
        Oczywiście nie musisz odpowiadać, może to być twoją wyłączną sprawą i wielki nick komu do tego.

      1. RAWAR, czyli głębia wszystkiego, co było, a co obecnie jest jeszcze nieznane. 😃💓

      1. @B Marysia
        Pani starko całkowicie zamknięta jest w kręgu własnych przekonań 😦 , widzi tylko formy i nie czyta treści, czyli posługuje się półprawdą.

      2. Dodam, Ela jest końcem wiedzy stwarzania życia transmutacyjną pełnią. Ona jest w upadku, smutne to, bo nie można jej pomóc, przez to jej zamkniecie w swym kręgu.

      3. Jackowskiego udało mi się uratować, ale o mało nie straciłem wzroku. Jej nie pomogę, gdyż jest jedną z ugruntowanych czarnych.

    1. „Pracownicy laboratoriów na całym świecie będą torturować zwierzęta laboratoryjne, wstrzykując im coraz to większe dawki związków chemicznych w nowym kosmetyku, aby odkryć dawkę, która te zwierzęta zabija”.

      Jeśli Nikt się nie upomina o zwierzęta, i o Nas Nikt się nie upomni..

      http://dakowski.pl/?p=194

      1. Anamika Droga – ”w nowym kosmetyku” – przenośnia…

        ps. Też nie używam ”kos…met/d/yków…”

    2. Odnośnie świadomych snów, niektórzy chyba mają naturalne predyspozycje. Ja nigdy tak nie śniłam, a mój syn od małego ma świadome sny. Pamiętam, jak opowiadał, że wie, że to jest sen, po szczegółach, które się nie zgadzają, np. za mało gdzieś rzeczy.

      1. Nie wstydźcie się pytać dzieci o tamten świat, one wiedzą wszystko i są mądrzejsze od nas. Uczcie się od nich miast je indoktrynować pod siebie i ten obecny świat. Ja ostatnio rozmawiałem o Stwórcy ze swym chrześniakiem, ma rok i dziewięć miesięcy. Zapytałem czy zna „A” powiedział „ta” i od tego się zaczęło a Kamila jego mama siedziała zaskoczona z otwartą buzią i ‚niedowierzała’ co on mówi. Nawet opisał robota, którego widzi na suficie. Otwórzcie swe serca i umysły, bo życie ktróe widzicie nie jest tym co wam się tylko wydaje. Nie używajcie nazw ziemskich, bo dziecko ich nie zna używajcie ogólnych słów i bądźcie w tym momencie z otwartym sercem by dziecka nie deprymować. Delikatnie pociągajcie go za „język a powie wam wszystko co chcecie wierzyć. Jak nie chce mówić nie naciskajcie; przyjdzie chwila, że wam powie.

        Artur

      2. „… co chcecie wiedzieć…”

        coś mnie dziś rozkojarza wybaczcie za błędy.
        Artur

  4. @krysiu

    „…Wydaje mi się, że od zawsze istniały światy zróżnicowane.
    Od zawsze też istniały poszukiwania lepszych światów, czy to dotyczących poprawy zwykłego codziennego życia, czy(i) chęci wzrastania wewnętrznego. …”

    Twe jednoczesne wcielenia są twymi równoległymi światami. Możesz to sprawdzić testem rzeczywistości po odcięciu krwi do mózgu. Naciskając po obu stronach szyi tętnice, odetniesz krew a świadomość przeniesie Cię do jednego z Twych równoległych wszechświatów; zrób tam test rzeczywistości. Mnie przeważnie przesuwa jakiś1 km w przestrzeni od miejsca, w którym odcinam krew. Pamiętaj ze czas nie istnieje, ale w iluzji czasu powinnaś pozostać Dopóty, Dopóki go nie odrzucisz.

    Szersze postrzeganie nie obcuje niższych istot, to tylko Twa samotność w iluzji kali jugi, jest postrzegana przez Ciebie jako wyobcowanie.

    1. „Twe jednoczesne wcielenia są twymi równoległymi światami. Możesz to sprawdzić testem rzeczywistości po odcięciu krwi do mózgu”.

      „Naciskając po obu stronach szyi tętnice, odetniesz krew, a świadomość przeniesie Cię do jednego z Twych równoległych wszechświatów; zrób tam test rzeczywistości”.

      O Boże święty, co ty mi, Kocham Cię, proponujesz?!

      No dobra, może nie wiesz, lecz ja nie jestem zaprawiona w tego rodzaju praktykach (obe i jakieś tam), a ponadto nawet gdybym była ciekawską babą, to daleko posunięty sceptycyzm nie pozwoli mi na takie zabawy.
      Moje przeczucia, niemalże dotykalne, mówią mi, że pakowanie się w przestrzenie i gęstości, gdzie mogą rządzić reguły i prawa zupełnie inne niż w naszym świecie, to wchodzenie do jaskini, w której po ciemku można nadepnąć na łapę śpiącego niedźwiedzia i to w dodatku tuż przed jego wiosennym obudzeniem.
      Jak są ludzie, którzy na tyle posiedli wiedzę i mądrość empiryczną, to proszę bardzo; niech nawet wlezą na tego niedźwiedzia, ścisą dłonią pysk i wrzasną mu do ucha „Pobudka śmierdzący leniu!!!!!”.

      Ja się na takie numery nie piszę.
      Nawet jak bym się bardzo dobrze znała, to nigdy do końca nie ma pewności co zastanę.
      A to z prostej przyczyny: żadne światy nie stoją w miejscu, wszystkie ewoluują. Moja dzisiejsza wiedza o którymś z tych światów jutro może okazać się ciemnogrodem i umieścić mnie na samym środeczku czarnej dupy słonia (może też być i niedźwiedzia).

      A swoją drogą zainteresowałeś mnie jednoczesnymi wcieleniami.
      Kiedyś nasz Tawcio o tym napomknął.
      Możesz coś więcej o tym powiedzieć?
      Co się wciela, co determinuje ilość wcieleń, a ponadto skąd o tym wiemy…, i na ile jest to faktem…, czy funkcjonowanie innych światów można wyjaśniać percepcją ziemską?

      To ciekawe sprawy, pytań miałabym sto.
      Nie jest to jednak równoważne z chęcią zakupu biletu na jakiekolwiek wycieczki.

      Jak ty się znasz, to dla ciebie normalka.
      Chociaż znam takich ludzi, którzy uważali, że się znali, ale okazało się, że to była tylko ich opinia.

      Miłego!

      1. „…A swoją drogą zainteresowałeś mnie jednoczesnymi wcieleniami. …”

        Pobudka śmierdzący leniu!!!!! i ‚nieobrażaj’ Ganeśi mego najsympatyczniejszego brata; ulepiłaś go z kurkumy i dałaś mu życie, by przez Ciebie stracił głowę z ręki twego Śiwy, a potem kieł w jego obronie z szacunku do niego ukochana Krysiu gaju mego?

        Cóż kochana ma różyczko z kolcami, należał ci się klaps za twą pychę, a za „zainteresowanie” powiem Ci, że mam 650 wcieleń.

        Artur

      2. Masz rację ukochana Krysiu gaju mego ducha świętego. Mój Puchatek zbyt długo spał, przecież w końcu odstawiłem swego Boga wojny, i czas ruszać w mą drogę na ceremonię Łaski Jagi, do mej glinianej błyszczącej Donny w Czechach.
        Dziękuję.

        P.s.
        Nie wiem, która z was jest tak dobrym detektywem, że mnie znalazła i poznała po mych bosych stopach, bo nie miałem śmiałości spojrzeć Ci w oczy; ale pozwól że uczeszę me potargane włosy 😉 a dopiero wtedy się z wami pożegnam i pójdę dalej swą drogą.

        Ananta She Sha v BaalJama, przyjaciel stwórcy w drodze lekarza dusz miłością, mądrością i światłem stwarzania ku chwale źródła Jego.

      3. https://vedabase.io/en/library/bg/13/26/side-by-side/cs/

        Tłumaczenie
        Preklad
        ”Znowu są tacy, którzy chociaż nie są biegli w wiedzy duchowej, zaczynają wielbić Najwyższą Osobę, słysząc o Nim od innych. Ze względu na skłonność do słuchania od autorytetów przekraczają również ścieżkę narodzin i śmierci.”

        ”Ten werset ma szczególne zastosowanie do współczesnego społeczeństwa, ponieważ we współczesnym społeczeństwie praktycznie nie ma edukacji w sprawach duchowych. Niektórzy ludzie mogą wydawać się ateistami, agnostykami lub filozofami, ale w rzeczywistości nie ma wiedzy o filozofii. Jeśli chodzi o zwykłego człowieka, jeśli jest dobrą duszą, to dzięki słuchaniu jest szansa na awans. Ten proces słuchania jest bardzo ważny. Pan Caitanya, który nauczał świadomości Kryszny we współczesnym świecie, przywiązywał wielką wagę do słuchania, ponieważ jeśli zwykły człowiek po prostu słucha z autorytatywnych źródeł, może zrobić postęp, szczególnie, według Pana Caitanyi, jeśli słucha transcendentalnej wibracji Hare Kryszna, Hare Kryszna, Kryszna Kryszna, Hare Hare/ Hare Rama, Hare Rama, Rama Rama, Hare Hare. Stwierdza się zatem, aby wszyscy ludzie skorzystali ze słuchania zrealizowanych dusz i stopniowo stali się zdolni do zrozumienia wszystkiego. Wtedy bez wątpienia nastąpi wielbienie Najwyższego Pana. Pan Caitanya powiedział, że w tym wieku nikt nie musi zmieniać swojej pozycji, ale należy porzucić wysiłek zrozumienia Prawdy Absolutnej poprzez rozumowanie spekulatywne. Należy nauczyć się zostawać sługą tych, którzy posiadają wiedzę o Najwyższym Panu. Jeśli ktoś ma szczęście przyjąć schronienie czystego bhakty, słuchać od niego o samorealizacji i podążać jego śladami, stopniowo wzniesie się do pozycji czystego bhakty. Szczególnie w tym wersecie zdecydowanie zaleca się proces słuchania i jest to bardzo właściwe. Chociaż zwykły człowiek często nie jest tak zdolny, jak tak zwani filozofowie,”

        Uncharted: Zaginione Dziedzictwo – #01 – Kieł Ganeśi

        Drogi Filozofie – Kocham Cię ..
        Cytujesz wyrywki z gier H. Kryszna
        czy z Filozofii j.wyżej z Hare Kryszna ?

        ”Pan Caitanya, który nauczał świadomości Kryszny we współczesnym świecie, przywiązywał wielką wagę do słuchania, ponieważ jeśli zwykły człowiek po prostu słucha z autorytatywnych źródeł, może zrobić postęp, szczególnie, według Pana Caitanyi, jeśli słucha transcendentalnej wibracji Hare Kryszna,….”

  5. @Justyynko mój brat Krśna w obecnym wcieleniu starszy ode mnie o 4 lata. Nikogo nie słucha, a w szczególności Caitanya. Interesuje go tylko energia. Tylko. Nawet mnie nie słucha i często w ogóle nie rozumie. Wszystko odkrywa sam, tak jak i ja to czynię. Zrodziła nas Coatlique, ale tylko jego oddała pod opiekę Jaśiody, gdyż mój „ojciec” (nie jestem jego potomkiem) w obecnym wcieleniu odszedł do Jaśiody (obecnie obydwoje nie żyją) i dzięki temu ja ostałem się przy mej rodzicielce. Zostaliśmy w tym wcieleniu rozdzieleni. Brat mój w rozłące przeszedł drogę Cu Ra N de Ro i zbłądził w Char Li PAPA, a ja poszedłem drogą Boga wojny. Jeśli domknie ostatnie PA, stanie się śmiercią niszczycielem światów, a już nauczył się to czynić. To dzięki jego nauce mój GodOfWar stał się Winceza, a po ostatnim zwycięstwie, gdy o mało nie stałem się Xolotlem odstawiłem go i przekroczyłem rzekę dla mego stwórcy, zwalniając ze służby Belfegora – Baal-a strażnika wierzy WaWel (to mnie ukradziono komnatę – czakram wieży WaWel, ale widać taki plan stwórcy w obecnej samsarze) i wybierając drogę JAMA (Pana życia) YHWH (JahWah) Pan śmierci, me lustrzane odbicie traci władzę; co oznacza, że po zmianie torusa naszej Jagi będę władał życiem, stąd wybór mej drogi lekarza dusz w przyjaźni Stwórcy. (ok. 20 lat) Czy temu podołam trudno mi określić, bo egzaminy są coraz trudniejsze. Na chwilę obecną intencją mą jest ochrona św. Piotra. Tak, to bliźniacza dusza Krśny, jest jak Ganeśi nawet Śiwa nie daje mu rady. Gdybyś tylko zobaczyła jak on w trzy dni wyleczył swą spaloną dłoń, zrozumiała byś kim jest. Jeśli AlDonna pomoże mu powstrzymać się w niszczeniu w gniewie (zapanować nad tym) gdyż jest to silniejsze od niego, przyszłość jego będzie świetlana. Będzie nauczał nasze dusze, do walki z ciemnością, lecz jeśli nie uda nam się ta wyprawa to lepiej się strzeżcie, gdyż stanie się ciemnością i będę z nim walczył. Już dwa razy zabił me serce i jeśli dopełni się trzecie PA, me serce przestanie dla niego bić a on upadnie. Upada się łatwo, lecz wznieść się jest bardzo, ale to bardzo trudno. Całe me życie zaplanowane i „pracuje” na nie ponad sześćset mych wybudzonych Jaźni (a ja durny myślałem, że te wszystkie istoty są na jakimś szkoleniu i nie rozpoznałem mego domu). Jam Ananta She Sha i żyję w Tu od czasu krzemowych łączników nieba i Tu pozostanę, taki mój wybór i ma intencja stania się błogością WiŚnu v Lakszmi. Nie mam żadnej filozofii, tak jak i wy odkrywam prawedę po resecie Peruna, egzaminami takimi jak i wy przechodzicie. Wiedzcie, że ziemia to tylko szkoła, a raczej przedszkole Bogów. Świadomość jest nam dana na wzór i podobieństwo stwórcy. I radzę wam pokochać wasze nienawiści uwalniając świadomość z lęku uświadamiania – poszerzania jej we wszystkich aspektach. Słuchajcie Tawa bo mądrze prawi, jest on szczytem wiedzy stwarzania w drodze doświadczania, obecny egzamin zliczyć można tylko akceptacją i wybaczeniem, chyba że pragniecie zasilić szeregi ciemnych – upadłych. Prawda jest bardzo gorzka, dlatego dobrze rozmyślcie czego chcecie. Tak @SłowiAnko, wariatka to żona Krśny, bez pamięci i w szaleństwie zakochana w śmierci, dobrze więc rozmyśl swą intencję zaślubin. To my pierwsza rasa zniszczyliśmy naszą Gaję matrycę życia, swą pychą w Dumie, dlatego wszyscy tak bardzo nas się boją i dlatego jesteśmy w uciemiężeniu, kolejnej szansie danej naszym Boginiom do zrodzenia życia w świetle stwarzania poprzez niepokalane poczęcia. Budźcie się awatarzy lub zradzajcie się ich pączkami, bacząc na swą drogę i cel w uważności i wierze miłowania, byście nie zbłądzili w niej i „nieupadli”. Jedyną drogą do światła życia jest brama cierniowa; inaczej nie da się podnieść z upadku. Wielu z was jej nie dostąpi i stanie się na powrót rekinami w ludzkiej skórze, a jeszcze więcej zostanie zepchniętych do szczeliny otchłani. Iluzja „matrixa” to jedyny ratunek dla waszych świadomości danych wam od stwórcy. Bo wszystko jest świadomością a świadomość jest wszystkim.

    kocham was

    Ananta She Sha v BaalJama w drodze przyjaźni stwórcy lekarz dusz w miłości mądrości i świetle stwarzania dla chwały źródła Jego.

  6. Każdy sposób jest dobry.
    Moi znajomi idą na chorobowe. I dobrze, że mają taką możliwość. Ja jeszcze pracuję , ale już niedługo kończę misję impossible 3/4 i na specjalny czas śmigam do Polski.
    Jako Wolny Człowiek sama sobie daje wolne. Chorobowe mi nie przysługuje. Jestem przecież zdrowa, z czego chyba powinnam i się cieszę. Znajdę sobie kolejna pracę z serii ujarzmianie demonów. Na brak zajęcia nie powinnam narzekać, bo demonów jeszcze trochę się ostalo.
    Pełna energii zabieram się do pracy. Dziś znów przyjemnej, bo będę pięc kolejne góry ciasteczek.

    1. 🙂 mniam
      Jeszcze niedawno 25 kilo temu byłem potworem ciasteczkowym 🙂 Jeśli to ty włożyłaś miłość do tych moich ciasteczek, to bardzo Ci dziękuję 😉 bo wypełnia mnie całego.

      Artur RutRA

  7. „… Jedno z moich ulubionych powiedzeń, które sobie wymyśliłam brzmi „Myśleć trzeba na okrągło, bo jak myślisz kwadratowo to dochodzisz do ściany”. …”

    Kochana ma @RIS nie myśl na okrągło, bo zamkniesz się w kręgu własnych przekonań. Kwadrat nie zamyka a wysysa, bo energia nie lubi kontów.

    „…Być cały czas w drodze. W drodze do Domu… ”
    KOCHAM CIĘ

    1. Kochany Arturze🌹Ile wierteł ma dentysta? Sto-ma-to-logiczne 😉 Nie zamykam się w swoich przekonaniach. Wiem, kim był Jezus i to nie z książek. A jednak nikt ani nic nie stało na przeszkodzie, żebym odnalazła i pokochała Tawerniaków, „zasieki” Kochanego Najdroższego Tawcia były dla mnie niewidoczne. I nawet jak już je zobaczyłam. Że no kurcze faktycznie, „zasieki” są to nie znaczy, że nie mogę szanować Waszej drogi i Waszych rozeznań. Cieszę się bardzo, że każdy z Was jest inny. Niby taki Sam, ale Inny. Przeczytałam, że napisałeś, że „chodzi o wybaczenie i akceptację”. Zgadzam się z Tobą. Najpierw w moim przypadku było wybaczenie mojemu Tacie. Z akceptacją zmierzyłam się w ostatnim roku. Nie mogłam zrozumieć tego, że ludzi kłamią. Niby tak, niby o tym wiedziałam, ale ja byłam wychowana inaczej. Do głowy by mi nie przyszło, że można stać w sądzie i kłamać, nic sobie z tego nie robić i jeszcze innych namówić do kłamstwa. Zostałam porażona. Patrzyłam w oczy innym ludziom a Oni bez zająknięcia kłamali, w miejscu które uważałam za honorowe, godne, poważne. To było jak porażenie pioruna. Zrozumiałam wtedy, że ludzie mogą kłamać w sądzie, chociaż wcześniej było to dla mnie nie do pojęcia. I zaakceptowałam to. Pozwoliłam w duchu im na to, że skoro tak wybrali to jest ich droga to niech tak będzie. Że wyrok tego sądu nie ma dla mnie znaczenia. Że to wszystko musiało się wydarzyć. Nie znamy planów Boga. Nie wiemy kto w czyjej „drużynie” gra. A może Ci, którzy wydają nam się dobrzy i ładnie mówią działają na „konto szatana” a Ci niedobrzy współpracują z Bogiem”? . Ale przeskok w moim umyśle od niezrozumienia, (że ktoś bez problemu może kłamać w sądach) do akceptacji był dla mnie uwalniający. Jak to zaakceptowałam i się z tym pogodziłam poczułam się wolna. Wszystkiego dobrego dla Ciebie ❤️🌹

      1. Światło domu Twego kochana RIS
        W pętlach świadomości zamykamy się na to co nam nieznane, a to wywołuje lęk przy każdej próbie jej pokonania. Stąd min. widząc ludzką krzywdę wywołuje ona u nas niski stan emocjonalny np. smutek, żal, czy nawet wstyd. Jeśli baczyć będziemy na ten fakt, szybko zauważymy, że coś jest nie tak i ukierunkowanie świadomości na owo zdarzenie pozwoli nam to zrozumieć, przestając się smucić czy żalić, a nawet wstydzić i pozwoli nam w wierze bezwarunkowej miłości oddać cześć każdej napotkanej krzywdzie ludzkiej. Ja podziwiam ludzi w takich stanach, za to że ich dusze są tak odważne by tego doświadczać. Gdy zamykamy się w kręgu przekonań, przestajemy widzieć swą drogę ku wybranemu celu, „nierozumiejąc” darów nam ofiarowywanych przez Stwórcę/konstrukt. Wczoraj rozmawiam z psem i mówię znajomemu patrz ten pies mówi po ludzku, i stałem się chorym na umyśle dla mego znajomego, gdyż zapomniałem, że on tego nie słyszy. Winą jego oceny mnie było zamknięcie się w kręgu własnych przekonań, dlaczego ? Szkoła zindoktrynowała go na fakt iż zwierzęta nie potrafią mówić, a on nie docieka już prawdy. Małe dzieci nie mają z tym problemu, bo otwarte są na każde doświadczenie po n-kroć tzn. oglądany i podziwiany w zrozumieniu przedmiot jest dla nich za każdym razem nowo odkrywanym przedmiotem mimo iż miały go w ręku wielokrotnie. Dzieci nie zamykają swych przekonań w kręgu, dlatego tak szybko się rozwija ich świadomość i to bez jakiegokolwiek lęku. Czy to ty mnie odnalazłaś we śnie? Co do planów Boga, znasz je wszystkie, bo co noc je korygujesz swą odbitą lustrzanie świadomością i obróconą twym pierwiastkiem. Co do wybaczenia Tacie, to wybaczyłaś sobie i nie tylko w świetle jawnym ale i tam, gdyż jest on Twą istotą wybudzoną w poprzednim wcieleniu. Trudno mi to wam tu teraz wytłumaczyć, bo mało kto słyszy wciąż tylko słuchając, a już rzadziej czytając ze zrozumieniem. Nie bez powodu mówimy, że ludzie to bracia i siostry, mało kto wie, że rośliny i zwierzęta to również nasi bracia i siostry. Większość ludzi plują na Stwórcę i Chrystusa, a dopiero po śmierci ciała, gdy dusza wchodzi na drogę bar-do uświadamiają sobie cóż takiego uczyniły i każda pragnie zadość uczynić dokładając kostkę na końcu drogi (nieskończonej). Kończę bo muszę kompa przepiąć, a zawsze wywala mi przeglądarkę gdy jest włączony.
        Artur.

      2. Kochany Arturze nawet nie wiesz jak mi jest bliskie to co mówisz. Ja też rozmawiam ze zwierzętami. Nie tylko z naszym psem, którego już nie ma, ale z innymi zwierzętami również. Zwierzęta, które spotykam na drodze potrafią się nami opiekować. To jest nie do opowiedzenia. Rozumiałam Rumuńskie bezdomne psy (ostrzegali nas przed złodziejami) czy portugalskiego, który pilnował nas cały weekend, i ostrzegał przed Oceanem, że woda jest niebezpieczna i żebyśmy nie kąpali się. We Francji bezdomne koty przez cały weekend „pilnowały” nas od myszy bo niefortunie zaparkowaliśmy przy całej gromadzie a chciały się po kole dostać do środka ciężarówki etc. A pies mojej średniej siostry nie opuszcza mnie ani na krok jak jestem w odwiedzinach i zawsze ma tyle do powiedzenia co go boli i gdzie. Mojego pierwszego pieska wyprosiłam od Mamy mając 4 lata i do dziś to pamiętam. Musiałam za to dać buziaka w policzek sąsiadowi (bo to On podarował mi szczeniaka). Rośliny oczywiście że też żyją. Po 3 tygodniach skrzydłokwiaty, które kocham i mam ich aż 4 w małym pokoju zmarzły i wyglądały naprawdę licho. Rozmawiałam i głaskałam liście pół niedzieli. A wczoraj już tańczyły do muzyki, mój Mąż widząc jak liście tańczą nie wierzył własnym oczom. Zapytał się „a co one tańczą lambadę?” 😂 lambady nie tańczyły to było takie bardziej kiwanie hihi. Dziś liście pięknie wyglądają i żadnych strat nie ma. Czy szukałam i odnalazłam Cię we śnie-nie śmiałabym. A mój Tato był jeszcze na drodze krzyżowej , przeżył Wielkanoc i w lany poniedziałek zmarł 2 kwietnia 2018. Tak wybaczyłam Jemu i sobie to prawda. Jezus dla mnie jest prawdą życiem i drogą. A ja: kocham życie bo życie to miłość , prawda i szczerość jest dla mnie bardzo ważna i ciągle w drodze i w dosłownym tego znaczeniu i w przenośni. Nie „świruje” na Jego temat, ale wiem, że Jest i czuję Jego obecność. On nie narzuca się Mi a ja Jemu. Wystarczy mi sama świadomość, że Jest. Spokojnych snów i wszystkiego dobrego oraz tego czego Sam Sobie życzysz. 🌹

    2. ,, Kochana ma @RIS nie myśl na okrągło, bo zamkniesz się w kręgu własnych przekonań. Kwadrat nie zamyka a wysysa, bo energia nie lubi kontów.”

      Lepiej być poza ludźmi w kręgu własnych przekonań, niż kwadratem uczynionym przez nich dla wysysu, nieprawdaż?

      Ktoś bardzo mądry swą ponadczasowością powiedział:
      Są ludzie, którzy na okrągło w relacjach z innymi tworzą kwadraty, by zapędzać ich w kąty.
      I to w kąty figury płaskiej.

      Kwadratura koła.
      Bardzo ciekawe określenie.
      Wiedza w miarę jej zdobywania podstępnie zaczyna nazywać siebie mądrością.
      Przywłaszcza sobie człowieka, każąc mu już tylko z wiedzy uznanej przez niego za mądrość czynić doskonałość sferyczną, w której człowiek zaczyna się czuć jako centrum.
      Rozsiewające, promieniejące na wszystko wokół.

      Zrobi wszystko, by promienie, choć iluzyjne, stały się rzeczywiste dla opromienianych.
      Z łatwością utrzyma swój piedestał, kiedy dla swojej i tylko swojej prawdy rzuci kilka przeciwieństw; światło- cień, światło- cień.
      Wiedza sprytny haczyk zarzuca. Wie, że życie człowieka to swiatłocienie.

      Wiedza tak bliska zwiedzeniu.
      Łatwo bezwiedzę zwieść.
      Lecz mądrość, mylona z wiedzą dla pyszności tej ostatniej, nie potrzebuje nadmiaru słów.
      Dla mądrości lepiej sumienie, przeczuwanie, a nawet instynkt zwierzęcy wybrać, niźli zawierzyć samym słowom wiedzy.
      I mądrość doskonale to przejawia.

      Wiedza to deski łodzi, mądrość to sternik tą łodzią płynący.
      Człowiek bez mądrości – tej własnej -choćby wiedzę posiadł całą, prędzej czy później wpłynie na mieliznę.

      Miłego!
      Dzięki, Kocham cię, za impuls do moich rozważań!

      1. MĄDROŚĆ życiowa, bowiem z Serca pochodzi, a WIEDZA z zewnątrz, z książek, od pseudo autorytetów.

        Całą MĄDROŚĆ mamy w sercu, a ta MĄDROŚĆ nazywa się MIŁOŚĆ.💓

        Nie wszyscy jeszcze chcą , czy może nie umieją korzystać z KRYSZTAŁU który noszą w swoim SERCU.

        Gdyby tylko Prawdziwi ludzie zechcieli wiedzieć jak cenny SKARB noszą w swoich Sercach, nie szukali by pociech w zakłamanym MATRIXIE, tylko pławiliby się w szczęściu, radości i błogości życia Tu i Teraz.

      2. „Zaufaj Sercu

        Połączcie się z Prawdą, aby każde z was, kto łączy się z tymi słowami, szukało w swym Sercu swej Prawdy, swej własnej Prawdy.

        Gdy poszukujecie Prawdy poczynając od dowolnego punktu, który jest różny od waszego serca, jest to jeden z najpewniejszych sposobów, byście się od tej Prawdy oddalili.

        Informacji jest wielka obfitości ale informacja rzadko, jeśli kiedykolwiek, stanowi Prawdę.
        Prawda jest zawsze prostotą. Tym jest Prawda. Prawda jest zawsze odczuwana, Wiedziana, a nie rozumiana.

        Tylko wasz umysł szuka zrozumienia i podczas, gdy jest on cudownym narzędziem, nie jest narzędziem, którym chcielibyście dostrzec Prawdę. To Serce nim jest.

        Wasza zewnętrzna rzeczywistość jest tylko snem i jest to sen, jaki stwarzacie dla siebie.

        Wewnątrz tego snu wasz umysł umieścił wiele informacji.
        Choć są one intelektualnie stymulujące, wiele z tych informacji może sprawiać, że krążycie w tym śnie, odtwarzając go raz po raz.

        Wasze Serce poszukuje nowych dzieł i nowych środków wyrazu.
        Nie odnajdziecie ich w informacjach, których używacie w rzeczywistości swego snu.

        Możecie wiele DOŚWIADCZYĆ w swej zewnętrznej rzeczywistości, w swym wyprojektowanym śnie, ale wiedzcie, że to nie jesteście Wy, ale „wy”, których Wy wyprojektowaliście.

        Wszystkie zewnętrzne rzeczywistości są projekcjami, szkołami, jeśli wolicie, w których celem DUSZY jest to, żebyście się dowiedzieli i nauczyli o swoich siłach stwórczych.

        Macie w sobie moc stworzenia DOWOLNEJ rzeczywistości jakiej zdecydujecie się doświadczyć. Możecie wybrać doświadczenie czasu i przestrzeni, albo bezczasowości i bezprzestrzenności.

        I gdy już ten wybór został dokonany i opanowany w ludzkiej formie, jesteście wolni i możecie stwarzać cokolwiek, czego pragniecie doznać.

        Zanim tego dokonacie dzięki swej wolnej woli, będziecie jak na huśtawce pomiędzy rzeczywistościami czasu i przestrzeni a rzeczywistościami bezczasowości i bezprzestrzenności.

        Jak się wydaje, aby opanować to ostatnie, musicie skierować się ku światu wewnętrznemu, wolni od iluzji waszego ciała i zmysłów.

        Czas w medytacji, czas w bezprzestrzenności staje się normą, i tam odbywa się stwarzanie. W rezultacie ponownie stwarzacie siebie, wychodząc poza swe ograniczające poglądy na temat fizycznej manifestacji.

        Pamiętajcie: daty, zegary, CZAS nie są prawdziwe; wszystko to wymyśliliście.
        Pamiętajcie: miejsca, planety, wszechświaty, PRZESTRZEŃ nie są prawdziwe; stworzyliście to jako część swojego snu, po to, by tego doznawać.

        Bądźcie świadomi tego, co widzicie, i tego czego jesteście świadkami. Gdyż w środku i na zewnątrz są lustra, odbijające siebie nawzajem.

        Bądźcie zwierciadłem Boga, światła, miłości we wnętrzu waszego Serca. W ten sposób doświadczycie miłości, którą jesteście.”

      3. Widzę Kochana ma Krysiu z gaju, że rozmyśliłaś me słowa i zbierasz skarby w Tam miast w Tu.
        kocham Cię

  8. kochana @RIS mówisz, że poraziło Cię ich kłamstwo. A jeśli przypomnisz sobie dzieciństwo, gdy rodzice zabraniali Ci cokolwiek, programując Cię na kłamstwo, a ty przed klapsem bądź niskim stanem emocjonalnym rodzica kłamałaś, to dalej będzie Cię to przerażać? Jeśli ci ludzie w sądzie mieli tak trudne doświadczenia „miłowania nas” to ich kłamstwo jest ich ucieczką przed indoktrynacją dużego już dziecka; prawdą z reguły w ich życiu bardzo ciężką do przyjęcia. Mnie moja rodzicielka uczyła całe życie „… lepiej powiedzieć najgorszą prawdę niż najmniejsze kłamstwo …” a wiesz dlaczego ? Była mistrzynią kłamstwa. Teraz jak ma 73 lata udaje mi się wypleniać z niej hipokrytyzm, dzięki uświadamianiu jej prawedy. Dlatego tłumaczę wszystkim, by uczyli się od dzieci miast je indoktrynować.

    Artur

    1. Krysiu, Arturze ❤️ ciekawe są Wasze rozważania. Moje powiedzenie „Myśl na okrągło a nie kwadratowo” dla mnie miało inne znaczenie. Ja to taka „chłopka roztropka” bardziej😂 Kiedy myślimy czy uczymy się nowych rzeczy, nie boimy się żyć , tworzą się nowe neurony w mózgu. I tylko o to mi chodziło, żeby być ciekawym świata codziennie, żeby nie bać się nowych rzeczy, wydarzeń tego co nas spotyka. Żeby mózg nie „skapciał”, żeby miał nowe wyzwania, żeby pamięć do starości była dobra. Moje powiedzenie wymyśliłam dawno temu i to dzięki mojemu Mężowi bo obserwowałam Go jak był „zamknięty” na świat. Jeden rodzaj muzyki, jedno i to samo jedzenie, tylko jeden gatunek filmowy, a jedyną książkę jaką w życiu przeczytał to było „O psie, który jeździ koleją” , tylko jedna marka samochodu mu się podobała , tylko jeden sklep w którym się ubierał. Wyjazd na urlop co roku w jedno i to samo miejsce.Herbata tylko gorącą i z cukrem. Dla mnie to był szok. Jak tak można żyć? 🙃 A dla Niego to był komfort psychiczny i Jego poczucie bezpieczeństwa. Cieszę się, że krok po kroku On dzisiaj Jest innym człowiekiem. Przede wszystkim On też z tego się cieszy. Nie lubił np. jeść pomidorów, rodzynek, wiele innych rzeczy a zmieniając myślenie swoje podejście, spróbowanie w ogóle czegoś nowego to już jest suksec. Bo to było na zasadzie mówił „nie jem bo nie lubie” „nie lubisz? A jadłeś kiedykolwiek? ” ” no nie, ale nie lubię”. Moje „myśleć na okrągło” – tyczy się też tego- mówilam Mu zanim zrobisz coś głupiego pomyśl 100 razy. Ja nie zapedzam się w wiedzę. Ale lubię korzystać ze swojego mózgu, gdybym nie korzystała dałabym się nabrać na dawida 19. Moje logiczne myślenie szybko powiedziało „hola hola stop” . A kiedy mózg zaczyna współpracować z moim sercem to dzieją się cuda. Cuda, które ciężko wytłumaczyć nauką i wiedzą. Kochani myślmy, uczmy się nowych rzeczy, czytajmy książki, układajmy puzzle, róbmy coś czego nigdy wcześniej nie robiliśmy czy nie próbowaliśmy rozszerzajmy nasz komfort i poczucie bezpieczeństwa poprzez nowe doświadczenia. Można wtedy dojrzeć jak piękny jest świat i ludzie dookoła. Wczoraj w sklepie Pani przed nami zagadała, „że kupuje takie okulary dla dzieci na mikołaja, że jak się popatrzy przez nie to świat widać do góry nogami, pozwoliła mi spojrzeć przez nie i faktycznie wszystko odwrócone było (koszt takich okularów 100zl) śmiejąc się dałam Mężowi żeby zobaczył On zdziwiony przytaknął, ale za nami w kolejce był starszy Pan może koło 70 lat cały zamaseczkowany wystraszony, zapytałam się Jego czy też nie chciałby popatrzeć? A On spróbował popatrzał i powiedział „no faktycznie, ale numer, niemożliwe” ale wiecie co było najlepsze Jego uśmiech na twarzy. Miał maseczkę, ale oczy się pięknie uśmiechały zmarszczkami. Dopowiedział jeszcze, że On to zawsze z żoną na zakupy a dziś jej nie ma i czuję się zagubiony. I że te okulary dobre, ale to dla dzieci. My mu pokazaliśmy, że co prawda okularów nie mamy, ale kupiliśmy dzwonek porcelanowy za 14 zł taki ala „jak Mikołaj idzie”. Mąż zażartował, że teraz jak żona zadzwoni to będzie robił kawę a jak On to żona zrobi obiad. W Jego oczach widać było tęsknotę. Tylko nie wiem czy tęsknił za żoną czy za byciem małym dzieckiem? A może za jednym i drugim. ❤️🌹😘

      1. RiS, 💏 jesteś mi bardzo bliska, odbieram Cię jako przepiękną kryształową Duszę Iskrę Źródła Wszechrzeczy.

      2. Aniu moja Najdroższa, ja też czuje, że Jesteś mi bardzo bliska i duchowo i z charakteru. Nie mogłam uwierzyć jak napisałaś że masz 72 lata, ale to przecież 27😘 Składając życzenia urodzinowe też tak zawsze przeinaczam daty jak Siostra miała 42 to życzyłam jej z okazji 24 urodzin. A dziś jak ma 45 to życzyłam Jej z okazji 18 urodzin i 324 miesięcy 🙃.. https://youtu.be/pDJ761c0WcQ. Aniu dowcip, który mnie zawsze śmieszył. ” Siedzi w pociągu mężczyzna i damulka. W pewnym momencie mężczyzna się pyta jak ma pani na imię? Damulka odpowiada Joanna. Mężczyzna się szybko ucieszył i mówi oooo a Jo Antek, też ze wsi” 😂. Także Aniu Ty Ania a ja Jo-Anna 😘😘😘❤️🌹

      3. Kochana ma sławiąca imię Ankh, rad jestem twej rezygnacji z zaślubin śmierci.

      4. Światło domu Twego ukochany mój @S

        „… Wasze Serce poszukuje nowych dzieł i nowych środków wyrazu. Nie odnajdziecie ich w informacjach, których używacie w rzeczywistości swego snu. …”

        Rozkarać Cię w Tym teraz mi nie wolno, ale powiem Ci mój kochany początku końca nie masz racji. Potrafisz przeżyć całe życie w swym wewnętrznym wszechświecie, w warunku testu rzeczywistości który nie działa i to w zaledwie paru godzinach twego głębokiego snu (dostrojenia podobnego do Tu), gdyż jest on odbiciem twej świadomości; wystarczy że ją wybudzisz, jeśli twą intencją będzie doświadczenie tego. Uważaj tylko byś „nie zwariował” w tym doświadczeniu.

        „… Zanim tego dokonacie dzięki swej wolnej woli, …”
        Wolnej woli tu nie masz, to iluzja. Wolną wolą się tu tylko przejawiłeś. W Tu jest tylko twe doświadczanie planu, który sam ułożyłeś z mistrzem czasu w Tam. Jeśli nie przepracujesz tkania (początkiem jest tzw. efekt motyla) nie zmienisz wyboru iluzji, gdyż to ona Cię prowadzi poprzez Twój zamysł.

        „… Bądźcie zwierciadłem Boga, światła, miłości we wnętrzu waszego Serca. W ten sposób doświadczycie miłości, którą jesteście. …”
        KOCHAM CIĘ

        Bliski już jesteś mój ukochany poznania końca; wiedz że koniec jest początkiem, kto stanie na początku i pozna koniec nie zakosztuje śmierci.

    2. ,, Kochani myślmy, uczmy się nowych rzeczy, czytajmy książki, układajmy puzzle, róbmy coś czego nigdy wcześniej nie robiliśmy czy nie próbowaliśmy rozszerzajmy nasz komfort i poczucie bezpieczeństwa poprzez nowe doświadczenia.”

      Ło to to!
      Na szczęście z tyłu głowy mamy czujnik monotonii.
      Kiedy tylko dni zaczynają być do siebie podobne, a nawet takie same(te same czynności, sytuacje, miejsca, ludzie, rozmowy, tematy), człowiek przestaje czuć się dobrze. Czegoś zaczyna mu brakować.
      I rodzą się nowe pomysły; gdzie by tu wyjechać, kogoś odwiedzić, kogoś zaprosić, pobyć z dala od cywilizacji, gdy tej było w nadmiarze, zrobić coś, czego się nigdy nie robiło lub dawno, itp.

      A kiedy to też staje się rutyną, znów czujnik wysyła sygnały.
      Jakże ubogi byłby nasz świat, gdybyśmy nie mieli czujnika monotonii!
      No normalnie chomiki w kołowrotku.
      Choć i tacy ludzie istnieją.
      Tak są zajęci wciąż tymi samymi codziennymi sprawami, że ani czasu, ani sił im nie starcza, by dostrzec jakieś sygnały czujnika.
      A może długo zabiegali o taką stabilizację i teraz nią się napawają?
      Każdy z nas preferuje coś innego.
      Widziany fragment obrazu nie jest jego całością.

      Może nie kursuję po świecie tak dużo jak ty, droga RiS, ale od maja do listopada bardzo często wyjeżdżam z domu. Można by rzec, że więcej mnie nie ma na chacie, niż jestem.
      Cieszą nowe miejsca, zmiana otoczenia, a po powrocie jaka radość, że się jest w domu.
      Taki się inny, nowy, piękniejszy wydaje; dostrzegamy i odczuwamy w nim to, co wcześniej spowszedniało, przestało przyciągać uwagę.
      Coś chyba, droga RiS, o tym wiesz…, a nawet bardzo dużo 🙂

      Miłego!
      PS. ,, „Myśl na okrągło a nie kwadratowo” – stosuję w życiu podobne stwierdzenie.
      Mój Tato mówił: bądź uważny, interesuj się życiem, miej oczy na około głowy. To, co widzisz przed sobą to tylko kawałek życia.
      Tato chyba też stosował twoje powiedzonko… 🙂 🙂

      1. Witajcie !Wypracowanie szkolne;1Opisz obecny systek panujacy w Polsce.2Jaka funkcje sprawuje prezydent.3Opisz trojpodzial wladzy.Odpowiedzi ucznia Mateusza kl3(pewnie LO).1Kondominium rosyjsko -niemieckie pod zydowskim zarzadem powierniczym.2Prezydent-rezydent.3Mafie,sluzby i loze.Niestety ucitiel(ka) nie docenila i ocena 1.

      2. ,, jeśli jeszcze raz zainsynuujesz Mojej Bratniej Duszy, że „sławi imię Ankh”, masz u mnie trwałego bana.”

        A mogę wiedzieć kto nosił takie imię?
        Wcześniej nie zwracałam po prostu na to wielkiej uwagi.
        W kontekście ,,Kochana ma sławiąca imię Ankh” myślałam, że to coś pozytywnego, dobrego, a okazuje się, że jednak nie.

        Miłego!

      3. Czyżby chodziło o krzyż Ankh?
        Wiycie rozumiycie – tukej i terroski nic niy je takie jakie sie nom wydowo – wiync tyn cołki Ankh czy jak mu tam, tyż niy je tym, za co sie podaje. Pamientejcie Roztomili co my w krauzie siedzymy i sypiom nom takim „żarciem” jakie nom złonaczyli( słowo wytrych w gwarze ślunskij)te pirony z piekła rodym… 😂

  9. PUBLIKUJ JEŚLI TAKA TWA WOLA

    Światło domu Twego TAW-ie.
    Ankh mój ‚niedouczony’ bracie to: Stwarzanie życia przeciw transformacji upadku duszy. Sławiący Ankh to: SŁAWIĄCY ŻYCIE DUSZY W CIELE; to iskra życia w tym przejawieniu, którą włada nasz Stwórca, a którą i Ty będziesz władał w przyszłości. Klucz ten to początek i koniec przejawienia życia w świadomości Stwórcy.
    A co do Twego BANA 🙂 jak myślisz czyj to egzamin? 😉

    PA PA buziaków 102 ?

  10. Uczę was języka uniwersalnego, ale jeśli sobie tego nie życzysz? Nich się stanie Twe życzeNie w imię świętego przymierza.

    ArtUr

    1. A ja Was bardzo proszę, nie kłóćcie się w imię mojego imienia, 😂 naprawdę to nie jest ważne, ja kocham swoje imię Anna, co z hebrajskiego znaczy łaska, jest to jedyne imię w imienniku, które czytane od przodu i od tyłu brzmi tak samo.😄

      Ale to wszystko jest niczym, przed nami są teraz ciężkie i mroczne ENERGIE, dlatego nie powinniśmy się kierować nimi i warczeć jeden na drugiego.

      WSZYSCY jesteśmy Iskrami Źródła Wszechrzeczy, które jest MIŁOŚCIĄ i o tym pamiętajmy, a miłość czyli DOBRO jest fundamentem naszej wspólnej wspaniałej podróży Życia Tu i Teraz i tego się trzymajmy moi kochani TAWerniacy.

      WSZYSTKO CO NAJLEPSZE, JEST PRZED NAMI, TYLKO ZECHCIEJMY WRESZCIE TO KREOWAĆ.

      KOCHAM 💏 WAS WSZYSTKICH, JAK SIEBIE SAMĄ.💓🐀

  11. @ Bracie Taw-ie

    Egzamin w świadomości jest niczym, w porównaniu do egzaminu w nieświadomości. Więc „nie przejmuj” się kolejnym jego oblaniem i próbuj dalej, mój egzamin w nieświadomości jest po tysiąckroć trudniejszy, i również go oblałem. Bardzo trudno ciału wyzbyć się pożądania a co dopiero duszy?

    Kochana ma @SłowiAnko Sławiąca Życie Duszy w Ciele samym swym istnieniem, to nie jest kłótnia Stwórca postawił nas na drodze, byśmy dopełnili jego dzieła w mądrości TAw+a i miłości mojej. To wszystko jest zaplanowane tak jak i moje tu w waszej TAwernie z wami przebywanie. Bez mądrości Taw+a dalej nie pójdę, tak jak i on bez mego miłowania. Spletliśmy swe drogi wiele wcieleń temu i to w konkretnym celu, zbudowania światłu stworzenia drogi jego zstąpienia.

    Jak już pisałem wcześniej nigdy się nie poddaję. A moim egzaminem obecnie jest poddanie (nie mylić z oddaniem) się walce z pożądaniem. A to bardzo trudny w duchu uczynek, gdy droga ma była wojownika – Boga Wojny pełnego pożądań.

    Z jednego jestem rad, iż udało mi się ukochana SłowiAneczko uratować Cię przed zaślubinami śmierci.

    Ananta She Sha v BaalJama przyjaciel Stwórcy w drodze lekarza dusz w miłości mądrości i świetle stwarzania dla chwały źródła Jego.

      1. Światło domu Twego TAW-ie

        Jak wspomnisz nasze poprzednie wcielenia, zrozumiesz dlaczego nam wtedy „nie wyszło” i dlaczego tak to czytasz.

        Ananta She Sha

    1. Arturze 💏 przecież my wszyscy JEDNO jesteśmy, zatem nikt nikogo zranić nie jest w stanie, bo przecież raniłby też siebie.😄

      Stajemy na swoich ścieżkach, bo to jest nam każdemu dane po coś, ważne żebyśmy umieli to COŚ rozeznać w swoich SERCACH.

      A z moim nickiem, to wyszło nieporozumienie, bo ja jestem zbyt tępa w komputerowej wiedzy, i wyszło to co wyszło, ale widać tak miało być, już nie będę się tym bawić, dobrze, że mój wnusio jest w tym biegły i wszystko mi ponaprawiał.😄🙃🙃🐀
      Przepraszam i PRZYTULAM 💏

    2. ,, … to nie jest kłótnia Stwórca postawił nas na drodze, byśmy dopełnili jego dzieła w mądrości TAw+a i miłości mojej. To wszystko jest zaplanowane tak jak i moje tu w waszej TAwernie z wami przebywanie. …”

      Tak. Żadne spotkanie na drodze nie jest ani energia straconą, ani czasem zmarnotrawionym, bo każde zbliżenie – jakie by nie było – rodzi myśli.
      A te albo czynią od razu pożytek, albo przygotowują do niego człowieka.

      Wplatamy ludzi we włosy. Niczym wstążki kolorowe.
      Dziś takie, jutro inne, ale zawsze różnobarwne.
      Przeglądamy się w lustrze; czasem widząc siebie, a czasem tylko oploty wstęg strojących głowę.
      Pomiędzy jednym a drugim rodzi się uśmiech zadowolenia.
      Ładniej i ciekawiej przez życie iść z ludźmi-wstążkami.

      Ludzi możemy widzieć jak kolorowe wstążki; pasują do nas albo nie.
      I tu jest mały myk z naszym postrzeganiem.
      Widząc dosłownie, popełniamy wielki błąd.

      Niech zwykła wstążka będzie przykładem.
      Wstążkę widzimy jako czerwoną, bo pochłania całą gamę światła, a odbija z siebie tylko czerwień.
      Wstążka jest więc całym pochłoniętym spektrum rozszczepialnego światła białego, lecz nie zawiera w sobie pasma czerwieni (częstości, wibracji).

      To co widzimy na zewnątrz, nazywamy, opisujemy akurat wstążką nie jest!

      Podobnie rzecz ma się, gdy patrzymy na ludzi.
      Zmysły nasze nie odbierają ich pełni, lecz widzą tylko to, czym oni nie są.

      Zabawiamy się w iluzjonistów.
      Bo czyż można widzieć rzeczy w swej istocie, patrząc jedynie na odrzuconą od nich iluzję?
      Stąd jakże często życie lubimy nazywać teatrem, w którym prawda odgrywa tylko swoją powierzchowną rolę.
      Stad też lubimy powtarzać, że wszystko nie jest tym, czym się wydaje być.
      Jak to dobrze, że Bóg stworzył teatr!
      Z iluzjonistów zamieniamy się w odkrywców.

      Miłego!

      1. Ukochana Donno @Krysiu gaju mego ducha świętego

        Słowo którym zamykasz swą myśl bardzo boli i wciska siłę poprzez złamanie władzy mocy w trybie nakazowym szczytu jej pełni. W potocznym użyciu nakaz miłowania Ego.
        Jesteś już po przemianie; rozmyśl więc czy warto go jeszcze używać w tej formie.

        Artur

  12. P.S.
    Martwi mnie tylko świadomość mego daru od Stwórcy, mej ukochanej ś.p. Dorotki „potarganej” w tym mym egzaminie, gdyż nazbyt się do niego przywiązałem.

    Artur

    1. „Martwi mnie…”
      Dlaczego cokolwiek ma Cię czynić martwym?
      Słowo leczy ale i słowo zabija….
      Mowa nasza Źródłowa. Ma Moc.
      Wybierajmy zatem świadomi Slowa.

      1. Witaj Królowo o Pani ma.

        Wyjawić Ci w Tu mechaniki egzaminu nie wolno mi, z racji prawa ustanowionego przez Ciebie. Ma ś.p. ukochana, nie bez powodu była się pożegnać ze mną przed swym nowym wcieleniem. Przekazała mi swe uczucia jak drogowskaz, bym zrozumiał żem w pożądaniu bardzo głęboko ukrytym (w końcu me życie było odzwierzęce). Pojąłem to po mym oblanym egzaminie, że ukryte me pożądanie stało się ziarnkiem, które zasiane w incepcji ducha właśnie kiełkuje. Wiem już co mam uczynić, ale wciąż świadomość mej wybranki z przejawienia umartwia me ciało. Dwa lata ono kiełkowało w tajemnicy przede mną, by stać się mym egzaminem (nikomu pierwszy skok się nie udaje). Posłucham Ojca Czesława Klimuszki i przygotuję się do kolejnego w samotności i milczeniu:

        „…Czy Ty znasz wielki ból samotności,
        Kiedy serce chce kochać i żyć,
        Kiedy kończą się dni bez miłości,
        Niby szara tląca się nić … ”

        Polecam wam „Szukajmy szczęścia w przyrodzie” i „Moje widzenie świata” i zacytuję jeszcze raz o. A.Klimuszkę:

        „… Samotność i milczenie nie tylko leczą nerwy i przywracają zdrowie, lecz nadto prowadzą do rekonstrukcji całej osobowości (chodziło mu o istotę życia). Wartości owe można również wypracować wewnątrz własnej jaźni, w swym własnym mieszkaniu (chodzi o nasz dom dusz) i otoczeniu (chodzi o naszą komnatę). …”

        ArtUr RutRa v W LD u MMRA

      2. Udało się 🙂 🙂 🙂
        pokonałem Demony, przeszedłem wszystkie piętra i „skok ” uczyniłem 🙂 Jakże wspaniałe to doznanie wolności gdy pozbędziesz się lęku i fruniesz w błogostanie.
        Dziękuję Ci kochana @Krysiu gaju mego ducha świętego, za pomoc w wybudzeniu mego puchatka i dodaniu mi odwagi.
        Kolejny stopień w błogostanie zaliczony 🙂

        ArtUr

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s