Czas rozumienia siebie poprzez swoje korzenie wciąż trwa… teraz będzie ważna rodzina. Ale o tym więcej w jutrzejszej aktualizacji. Słyszałeś nieraz: „masz to po tacie”, „ona jest taka, jak jej matka” lub „jaki ojciec, taki syn”… itd.

Rozpatrujemy swoje dziedzictwo, jakby to ono było tym, co nas określa. Spadek, testament… to, co po sobie zostawili, to twój kształt. Wszystko, co się w Tobie dzieje, czym jesteś podczas swojego życia, każda decyzja, jaką podejmiesz… to jest twój kształt. To tak, jakbyś przełożył cząstki elementarne na formę czasową. Jak można inaczej opisać człowieka, jak nie w formie przepływu odcinka czasu? Istota jest jak piosenka, słowo lub opera…

Spójrz na siebie jako na historię, jak na odcinek czasowy, który Cię opisuje.

Przyjrzyj się swojej przeszłości, a będziesz wiedzieć, jaką czasoprzestrzenią jest twoja istota. Twoje korzenie, rodzina, to początek twojej historii, nie, nie jesteś taki sam jak ojciec, jesteś jego kontynuacją, nie odziedziczyłaś cech po mamie, masz je, miałaś je wcześniej, przyszłaś tu, do tej mamy, bo tylko ona mogła być dla Ciebie wrotami.

Więc bądź operą… niech długo brzmi twoja historia 🔥🎶🎵🙂

autor: Monika Rajska

źródło: https://www.fb.com/monika.rajska.581/posts/10227098254190529

127 myśli w temacie “Dziady – czas rozumienia siebie poprzez swoje korzenie

  1. Ja Iwona, zawsze wśród rodzinnych zdjęć, odkąd pamiętam… Siedzę u babci w pokoju i wyjmuję ze starej torby kolejne zdjęcia – A to kto? A to? Mam zdjęcia po babciach i ciotkach, Rody Rodu mego, znam ich wszystkich, znam ich historie. Moja siostra nie wie nic na temat postaci ze zdjęć… Tych ostatnich (ojciec, mama, babcia) jeszcze rozpozna… Ale to tylko ja wiem, kto jest pradziadkiem i ojcem pradziadka i pra, jakie rodowe nazwiska miały moje/nasze pra, prababki, znam Rody Rodów mych, obejmuje ich w sercu – wszystkich i czuję z nimi niesamowitą więź. Błogosławię!❤

    1. To ważne, aby takie rzeczy wiedzieć.
      Ja znam do 9 pokoleń wstecz rodzinę mojej Mamy.
      A z rodziną Taty to mam problem.
      Od strony Babci (matki Taty) znam do Pradziadków jej, czyli Prapradziadków moich.
      Ale o rodzinie jej męża, mojego Dziadka, nie wiem prawie nic.
      Zanim zmarł, byłem jeszcze za mały, aby go o te sprawy wypytać.
      A Babcia niewiele wiedziała. Swoją drogą, ciekawe dlaczego.

      W czwartek byłem na grobie mojego Praprapradziadka Antoniego.
      Bardzo stary grób. Pojedynczy. Gdzie jego żona, nie wiem. Jego dzieci chowane już były gdzie indziej.

      Na cmentarzach jest wiele z naszej historii.
      Nie pozwalajmy niszczyć starych grobów, bo „nieopłacone”.

    2. A ja prawie w ogóle nie znam swojego ziemskiego Rodu.
      Całkiem niedawno moja Mama rzuciła ni stąd, ni zowąd: Bo ty się wychowywałaś na dziko.
      Na dziko, to inaczej – nikt cię nie wychowywał. I tak właśnie było.

      Mama pochodzi z maciupeńkiej, ubogiej wsi kieleckiej. Jej młodość była koszmarnie ciężka, naznaczona głodem i walką o przetrwanie. Rodziców, a moich dziadków, utraciła przed chyba 9 rokiem życia. Ja spędziłam na tej wsi 2 lata mojego dziecięcego życia (4 i 5 rok), kiedy Mama studiowała na SN (Studium Nauczycielskie) w Krzeszowicach.
      Byłam pod opieką kuzynki Mamy. Pod opieką tzn. miałam gdzie spać i coś tam zjeść, aby przeżyć. Później też nie było lepiej. Mama zaczęła pracować w domu dziecka jako wychowawczyni, więc niejako w naturalny sposób dołączyłam do grupy dzieci, którymi się zajmowała. Spędzałam z nimi cały czas, stałam się kolejnym dzieckiem z „bidula”, jak się wtedy mówiło. Sama nauczyłam się pisać i czytać. Sama uczyłam się wszystkiego. Ach, dużo by można opowiadać.

      Urodziłam się jednak na Wybrzeżu. Mojego biologicznego ojca widziałam przez kilka minut, już jako nastolatka, w specyficznych okolicznościach. Ale nie chcę o tym mówić. Bo to, że on widział mnie jako niemowlaka nie ma dla mnie wielkiego znaczenia. Mam tylko kilka moich zdjęć z tamtego okresu, które on zrobił. Nie znam więc tej strony mojego Rodu.

      Ale nie piszę o tym, aby się nad sobą poużalać. Z jakiegoś powodu, który tylko moja Dusza zna, tak właśnie moje życie miało wyglądać. Tego miałam doświadczyć i doświadczyłam. Ale bardzo, bardzo tęsknię za moją Duchową Rodziną.

      1. Ziarno 💏 jakże nasze losy są różnie pisane i poukładane.🌹🌹🌹🌹🌹🌹🙏❤️

  2. Szok. Były sportowiec Krzysztof Pasierbski w marcu przyjął jedną dawkę eliksiru Pfizera i stracił nogę, a w drugiej w żyłach jedna zarośnięta w 70%, a druga w 90%. A przed eliksiryzacją nie miał problemów z krążeniem. W szpitalu leżał najpierw w piwnicy, a potem w warsztacie na łóżku szpitalnym. Coś niesamowitego, normalnie zagotowało się we mnie, jak wysłuchałem tego, co spotkało tego człowieka. .https://www.youtube.com/watch?v=UWkEAJwMdKw

    1. Zapodawał już ten filmik. Glowie rozumu brak.
      Ja znam parę cwaniakow, co przyjęli witaminę b6 i Chwała się po wszystkich podwórkach jacy to oni do przodu: zaszczypawkowani i nic im nie jest. Jak potrzebowali świstek, bo chcieli pojechać na wakacje, to morda w kubeł, a nie fałszywa propaganda, na którą się nscinaja ludzie, a efekty jsk u K. Pasierbskiego.
      Takich wakacjuszy znam na morgi.
      Oni muszą jechać na wakacje, bo muszą 5 razy w roku gdzieś pojechać i dawać foty na pejsie.

  3. Świat, który nas otacza, to my. Jest jak sala pełna luster, w której przegląda się wędrowiec podróżujący w nieświadomość i powracający do świadomości. To o nim jest opowieść o synu marnotrawnym, a każda osoba, kamień czy liść teraz, mogą mu pomóc zrozumieć siebie, stan swej świadomości chwilę wcześniej.

    1. https://youtu.be/J4RCS7H7thY. https://youtu.be/nfp-DRAUN8E. https://youtu.be/VXlBqavQgF8. https://youtu.be/zP12dAX0U_w. https://youtu.be/u3HeJFr01T0. https://youtu.be/8CaXb4Vy9NI. https://youtu.be/6etk6aKXxhA. https://youtu.be/0G383538qzQ. https://youtu.be/p_GnJTl2HqI. https://youtu.be/zFK8GqOUcGw.

      Jak tam w Tawernie gra jeszcze muzyka? 😉 My od 3 już w trasie, zimno ciemno i mgła. Ale co tam, aby do przodu🚚🚛
      🔔 pobudka Kochani, miłego dnia i samych serdeczności na dziś 🎶🪕💃🕺😘

      1. Ja też od trzeciej „nie śpię, aby spać mógł ktoś”.

        Zdrawiam Was w Waszej Trasie 😃👍🚛🚚

        Właśnie kończę samotną poranną kawę…

        ☕☕🔥☕☕

        Wasze Zdrowie!…

        Dziś numerologiczna Jedynka, więc wszystko się uda 😘

      2. Dziękujemy Kochany od razu cieplej na sercu się zrobilo🙏❤️😘 I w Towarzystwie zawsze raźniej 🤝Tawciu spróbuj kiedyś kawy z „prądem” tzn. 2 łyżeczki kawy, 1/3 łyżeczki imbiru w proszku, 1płaska łyżeczka cynamonu, szczypta pieprzu cayenne i płaska łyżeczka ostoprestu mielonego. Kopa daje na pół dnia 😂 (aha na 360ml kubek). „DZIŚ WSZYSTKO SIĘ UDA ” – PIĘKNE 😘😘😘

      3. Szerokości i dziękuję droga Ris. Widzę, że nie tylko ja miałem dziś bezsenną noc. Zdrawiam Tawernę. 🙏

      4. Słowianinie ❤️ U Ciebie w Anglii pewnie też dżdżysto i mgła? My próbowaliśmy szczęścia w Londynie i Birmingham, ale ta pogoda dawała siwe znaki. Brakowało nam słońca bardzo. Otwieraliśmy oczy i już było pochmurnie a może dlatego, że to była jesień? W Anglii najbardziej podobały mi się radosne uśmiechy u Ludzi obojętne jaki kolor skóry i za „naszych” czasów były do kupienia np. banany w koszyku za 1 funta u przydrożnych sprzedawców . To była fajna sprawa. No i targi staroci o jej, zawsze coś ładnego się znalazło i za grosze. Mamy stary srebrny zegar stojący na blacie w kuchnu i autografy na podobiznach Luisa Armstronga i Marylin Monroe, bo ktoś chciał się tego pozbyć. Miłego dnia i jak to Tawcio ładnie powiedział DZIŚ WSZYSTKO SIĘ UDA!!! Ja już to napisałam Mężowi na karteczce i przyczepiłam koło tachografu, żeby pamiętał i kodował dobre myśli 😂

      5. RiS, ja akurat uwielbiam jak pada, a i z mgłą jestem za pan brat, bo pochodzę z Mławy (Mgława), teraz te kosze z bananami są już prawie po 2 funty.

      6. Tawie, a co to znaczy dziś numerologiczna 1? Przecież dzisiaj 3 jest? Róża ze zdjęcia po prostu zachwyca. Ale u nas peralgonie też dopiero puszczają pączki już chyba 4 raz w tym roku oszalały dziewczyny 😂

      7. Jak mam sprawę w sądzie 23 listopada, to jaki to będzie dzień, nie 23? To będzie 5? O co chodzi?

      8. Samotna poranna kawa? A kto wypije ze mną codzienną kawę o 4.50??… 😉

      9. Rozgadana energia dobre 😂 Nigdy tak nie pomyślałam muszę zapamiętać😘Ja tak opisuje „całymi zdaniami” bo inaczej się rozmawia na „żywo” a inaczej jak trzeba „przelać na papier” , żeby być zrozumianym. Mi jak Mąż coś mówi to „wali” skrótami myślowymi i Ja Go świetnie rozumiem i wiem o co Mu chodzi, ale jak się spotykamy z Rodziną to już Go proszę, żeby mówił całymi zdaniami bo Oni Go nie rozumieją i nie wiedzą „co ma na myśli” a później wychodzą nieporozumienia i krzyczą na siebie jak „opętani”😅. Podobno Mężczyzna używa 7 tyś słów na dzień a Kobieta 23 tyś. To mój Mąż jak używa 700 to dużo za dużo 😂, ale On też Sam się z tego śmieje i mówi „że kiedyś to policzy” Kiedyś zawsze przed egzaminami mówiłam sobie „wchodzę, zdaję i wychodzę” Tak też zdałam za 1 razem na prawko chociaż nie do końca „umiałam” parkować. Ale krok po kroku, Mąż też mnie podszkolił i dzisiaj jeżdżę, parkuję, nie boję się. Na rozprawę też zamierzam wejść powiedzieć prawdę i wyjść. Co zrobi sąd jaki wyrok wyda już mnie mniej interesuje. Dla mnie liczy się prawda. A godzina też się liczy? Tzn trzeba dodać całą datę tak? Np. urodzenia? Dzień miesiąc i rok?

      10. Policzyłam Tawciu daty z urodzenia Najbliższych i tak Tata był 1, Mama jest 9, najstarsza siostra 6, średnia 2 a ja 4. Teść 2, Teściowa 9, Mąż 6 i Jego młodszy Brat 6. Mam nadzieję, że ta 6 u Męża to nie znaczy, że szatan 😂😂😂. Ale jak dodać moją 4 i jego 6 to mamy 10 to już nie tak źle 😅🌹😇 lecę na „aerobik” na naczepę miłego dzionka Kochani i dużo radości. A propo radości jak 1 raz zatrzymali nas Douany we Francji na kontrolę, ściągnęli Nas motorami na parking i Douan podchodzi i pyta „haszysz, koka? ” Tak mnie rozśmieszył, że pytam się Męża a co On chce kupić czy sprzedać? A Mąż mówi:”nie śmiej się mamy kontrolę” a jak tu się nie śmiać? 😁

    2. Wczoraj miałem okazję przejrzeć się w jednym z takich luster ale dopiero dziś to do mnie dotarło. Kiedyś też zdarzało mi się kupić ciuchy markowy i przepłacać. Przykładowo, z 20 lat temu w Warszawie kupiłem buty, bez marki ale spodobały mi się. Kosztowały coś do 40 zł i pasowały tak na wyjściowo jak i na sportowo i na lato i na zimę. Chodziłem w nich tak długo aż się podeszwy przetarły. Najlepsze buty jakie miałem.
      Po nich kupiłem adidasa za 300 i po tygodniu się rozleciały.

      Wczoraj byłem w galerii z kolegą właśnie na zakupach ciuchowych. Tzn on kupował a ja dla towarzystwa i z ciekawości bo z dwa lata w większym sklepie nie byłem. Oczywiście wszystko markowe kolega kupował i trochę kasy wydał. Przy pasku do spodni spytałem go czym się różni od mojego? Albo czy spodnie są z innego dżinsu?
      Wogóle czułem się tam dziwnie jak wśród manekinów. Dziś zaczęło do mnie docierać, że ta cała moda i oryginalność to kopiowanie. Jeden gość skroił spodnie wąskie i pół świata chodzi rok w wąskich spodniach. Gdzie tu oryginalność? I tak sobie pomyślałem, że w swoich przeszytych portkach i wyplowiałej bluzie mogłem być jednym z nielicznych oryginalnych a reszta to kserokopie adasiow, biboków, bikstarow i to za jaką cenę?
      Kolejny przykład odwróconego myślenia na temat oryginalności.

      Przypomniały mi się słowa Justyny? Kupujemy rzeczy których nie potrzebujemy za kasę której nie mamy żeby zaimponować tym których nie lubimy.
      Trafione w dziesiątkę

      Nie potrzebujemy ani tych pseudooryginalnych ani modnych kiedy niemodne jeszcze zdrowe w szafie. Jeśli przepłacamy to na coś nam zabraknie. Czyli na ten towar tych pieniędzy nie mając, zabieramy innym i ten kolega od ciuchów, kilka dni wcześniej wyszedł ze szpitala do którego trafił po przepiciu. Wysiadła mu trzustka. Powiedział że ma płacić za 5 dni po 1500 dniówka i może jeszcze jakieś koszty a i uciekł na koniec z tego szpitala bo u ezpoeczenia brak. No i mówił że się będzie sądził. Ale teraz tak sobie myślę, że widocznie my się mamy zrzucić na jego leczenke bo on wolał dać kasę na przepłacone ciuchy. No i o Mercedesie wspominał że musi kupić bo przecież Passat w Quatro to już wstyd w tych czasach.
      A trzecia sprawa, by zaimponować ludziom których nie lubimy. No bo na tych na których projektujemy swoje paranoje, póki sobie tego nie wybaczymy, to ich nie lubimy i to przed nimi chcemy szpanować.

      No obłęd straszny ale fajnie że mnie to spotkało, bo mam okazję co tez robię, się z tego oczyścić i iść dalej.
      Żeby nie było żem lepszy.

      Chcemy poznać siebie, chcemy zrozumieć siebie? Nic prostszego, świat stawia nam lustra dookoła i można to zawsze wybaczyć a dostając w podzięce zrozumienie, uwolnić się od NIEWOLNICTWA nieświadomości.

      1. Ja mam 12-letniego Aurisa i nie narzekam. Jeździ i się nie psuje, więc jest dobrze. Akumulator ostatnio we wrześniu wysiadł, więc musiałem wymienić. Na razie nie koroduje, więc nie jest źle. A że nie da się tym autem zaszpanować? A mało mnie to obchodzi, bo ja nie dla szpanu auta używam, tylko do przemieszczania się.

      2. ,, Ja mam 12-letniego Aurisa i nie narzekam. Jeździ i się nie psuje, więc jest dobrze.”

        12 lat?!!! Twój samochód to szczaw.
        Ja mam cytrynę z 94 roku i na nic jej nie zamienię.
        Syn chce mi dać cosrę z 2004, a cytrynę(combi) zezłomować.
        Od kilku miesięcy mnie namawia, grosza nie chce ode mnie, byle bym się złomu pozbyła. Zachwala, że cosra samochodzik mały, zgrabny, młodszy, mniej pali etc.
        Nigdy w życiu! Zawsze cytryną wszędzie dojechałam, tzn. na zakupy, a ja wiem czy dojadę tą cosrą?
        Ej, chyba corsą…, no tak.

      3. Ja nigdy nie miałam auta. Mój mąż tak. Ja miałam konia do jazdy i osła do transportu wody. Na ośle nie jeździłam.
        Nieraz jeździłam na traktorze. Kiedyś nas jechało w otwartej kabinie z 6 osób, plus dziecko. Ale takie cuda to tylko w Azji😛
        Mój mąż miał też motor i jeździłam z nim. Bosko było😛😁🔥

      4. A ja mam 57-letnie nogi, wszędzie sie nimi przemieszczę, nawet tam, gdzie corsy i cytryny nie dojadą, a i żadnej korozji🤣

      5. Ojciec mawiał że samochód jak nawali to stoi a koń nawali i idzie dalej. Konia już nie ma. Nogi zostały.

      6. Sławku ja też nie mam, ja tylko taczką po ogrodzie zapierdzielam, jak ten budowlaniec, co to go koledzy pytają, co tak zapierdziela pustą taczką po terenie budowy, a on na to, taki zapierdziel mamy , że nie ma czasu nawet załadować.😂😂😂

      7. Rower mam 🙂 ale już prawie nie hamuje.

        Auta mi na początku brakowało, przyzwyczajenie. Czasem by się przydało jak to na wsi ale nawet mi nie żal że nie mam. Ostatnio i one jakoś mi tu nie pasują. Więcej szkody niż pożytku i za dużo poświęcamy by móc ich na Ziemi używać ale nie chce mi się już tego opisywać.

      8. „Ja mam cytrynę z 94 roku i na nic jej nie zamienię.
        Syn chce mi dać cosrę z 2004, a cytrynę (combi) zezłomować.”.
        Droga Krysiu słusznie postępujesz, ponieważ dobre samochody produkowali właśnie do 94 później zaczęto już upychać elektronikę, żeby miało co się popsuć twoja cytryna będzie jeździć i jeździć podejrzewam.
        „Ja mam cytrynę z 94 roku i na nic jej nie zamienię.
        Syn chce mi dać cosrę z 2004, a cytrynę (combi) zezłomować.”.
        Droga Krysiu słusznie postępujesz, ponieważ dobre samochody produkowali właśnie do 94 później zaczęto już upychać elektronikę, żeby miało co się popsuć twoja cytryna będzie jeździć i jeździć podejrzewam

      9. No ja na nogach niestety wszędzie się nie przemieszczę, choć tam gdzie się da staram się właśnie używać nóg. Do najbliższego lasu mam kilkanaście km, więc trochę za daleko, żeby na piechotę tam zajść i jeszcze te przynajmniej z 6 km pochodzić i potem kolejne kilkanaście żeby wrócić. Jeżdzę więc tam autem. Wiosną i latem jak jest ładnie i ciepło to jeżdżę niekiedy rowerem. W obie strony + jeżdżenie po lesie wychodzi tak z 40-50 km. Dojechać tam inaczej niż autem ciężko. Musiałbym jechać z dwoma albo 3 przesiadkami i zajęłoby to ze 2h, a tak 0,5 h. No i są i inne miejsca gdzie mam podobnie na piechotę za daleko, a komunikacją przynajmniej ze 2 przesiadki albo trzeba iść długo pieszo, potem czekać na pociąg, potem znowu iść. Za dużo czasu to zajmuje. No i w tych chorych czasach jadąc autem nie muszę się z nikim użerać o to, że szmaty na twarzy nie mam, a w komunikacji zbiorowej to nigdy nic nie wiadomo. Raz się będą czepiać, raz nie, a może jeszcze policję wzywać albo mi każą wyjść. A tak mam ich gdzieś jadę kiedy chcę, gdzie chcę, bez szmaty i nikomu nic do tego.

      10. Cytryna z 1994 r.? Nieźle, ale mój wujek jest jeszcze lepszy, bo ma do dziś Poloneza. Już ze 30 lat chyba ma, albo i więcej. Poza tym ma jeszcze starą ponad 20-letnią Nubirę.

      11. Cytryn nie produkowali jakoś do połowy lat 80? W każdym razie jeśli to ta cytryna, którą szalona zakonnica woziła de Funesa, to jest to absolutnie BOSKI WEHIKUŁ! :-)))

      12. „Droga Krysiu, słusznie postępujesz, ponieważ dobre samochody produkowali właśnie do 94, później zaczęto już upychać elektronikę, żeby miało co się popsuć, twoja cytryna będzie jeździć i jeździć, podejrzewam”.

        A żebyś wiedział, drogi Słowianinie; w życiu już na parę sprzęgieł gazu i pedałów (hamulców rzecz jasna 🙂 ) naciskałam i trochę orientuję się w dwuśladach w sensie użytkowym.
        W ostatnich dwóch dekadach, przynajmniej na naszym rynku motoryzacyjnym, nasrane jest elektroniki i wystarczy lekko obluzowany kabelek albo ciutkę zaśniedziały styk i cała maszyna stoi i czeka na trzy lub pięć stów, by mechanik komputerowo zdiagnozował, zgarnął kasę, bo użytkownik bryczki ma zakodowane z tyłu głowy, że przecież na elektronice nie zna się ni w ząb.

        A pan mechanik; jak uczciwy, powie, że to był drobiazg i weźmie „tylko” stówkę.
        Ale zazwyczaj się słyszy: „ooooo! to poważna sprawa, proszę zostawić auto na warsztacie, przed którym stoi pięć dni (gówno przy nim robią), po czym wciskają kit wielkiej naprawy.
        Każdy orze, jak może. A orze się najłatwiej na czyjejś niewiedzy.

        Ile razy już tak było. Stoją elektroniki po warsztatach i czym się odpychać?
        No jasne, że moją cytryną, bo cały czas na chodzie.
        Ujeżdżają ją czasem jak starą szkapę, a ona wciąż żywotna.
        Sprawdzę poziom oleju, stare pióra wycieraczek wymienię za grosze na nowe, co parę lat akumulatorek i jeździ jak ta lala.

        A weź auto z elektronicznymi bajerami, to co chwilę płacisz nie wiadomo za co, bo się nie znasz. Nie za faktyczną usterkę, ale za brak wiedzy. Tak to działa.
        Oczywiście nie gadamy o autach z taśmy, ale o naszych kieszeniach.

        Miłego!
        PS. A tak w ogóle to rower jest najlepszy!
        Auto pali cztery, pięć dych na setkę, a rower tylko pięć bułek! 🙂

      13. Z chwilą, kiedy Tawcio umieścił w czołowce zdjęcie swojej Róży, patrzę na nią każdego ranka.
        Robi mi się ciepło i miło na Duszy.
        Tym bardziej, jak wyobraziłam sobie, że ta Róża to Tawerna.
        Pod każdym płatkiem ma mieszkanie któreś z Was!
        Ja też!
        A w środku tej Różanej Budowli(Osiedla?) ma swoją rezydencję oczywiście nasz Tawcio!
        Spójrzcie, zobaczycie to samo!

        Miłego!
        PS. Czy to głębia jesiennej, leśnej aury tak na człowieka działa? 🙂 😀
        Lekko przybrudzona letnią pracą zieleń, ciemno szare, mokre od deszczu gałęzie, ostatnie brązowo już brunatne liście wolno spadają, przeciskając się przez gęste od jesiennej mgły powietrze…
        Taka cisza, że słyszy się własne myśli…

      14. Ale jak ktoś chce widzieć coś innego albo ktoś chce się czuć centrum, rdzeniem, nie ma sprawy 🙂

      15. KRYSIU 💏 a u mnie jak na dzikiej północy wiatr świszczący szaleje i liście wywiewa w dal nieznaną, by Ziemię przed zimą zostawić posprzataną.
        A ja 😂😂 znowu dziś pierogi ruskie kleję, z tego przepisu co ci dałam, czy ci będą smakować, mam taką nadzieję.😂

      16. „PS. A tak w ogóle to rower jest najlepszy!
        Auto pali cztery, pięć dych na setkę, a rower tylko pięć bułek! 🙂”.

        Do Krysi z lasu
        Wszystko się zgadza co napisałaś Krysiu jestem pod wrażeniem wiedzy motoryzacyjnej ja na razie nie mam nawet rowera, ale nogi poniosą, gdzie poproszę 👍😁😁.

    3. „To Wy bogacze, bo ja nawet auta nie mam”.

      Sławku, ja też nie mam auta. Stać mnie co prawda na samochód (czasem syntezatory są droższe od samochodów), ale nie mam.
      Nie mam takiej potrzeby, aby śmigać autem.

      1. No to Ty nie masz takiej potrzeby, może dlatego że mieszkasz w mieście ale na wsi jest inaczej. U nas nawet komunikacji publicznej nie ma ale jakoś sobie radzę. Do lasu mam blisko i nie muszę jak brat Wolni Słowianie jechać do niego autem. A jak mam potrzebę do miasta to się czasem z kimś zabiorę. Nawet jakby coś odemnie jeździło publicznego no to weź się szarp z kierowcą a ostatnio mama mi mówiła że dzielna młoda dziewczyna od nas że w si się na takim kłóciła o maskę. W końcu jej powiedział wsiadasz w masce albo odjeżdżam. Założyła na schodach autobusu a jak weszła to ją zdjęła.

      2. „No to Ty nie masz takiej potrzeby, może dlatego że mieszkasz w mieście ale na wsi jest inaczej. ”

        Sławku, ale ja naprawdę mam dla Ciebie Sympatię i w pewnych kwestiach mamy podobne zdanie.
        Coś mi swego czasu odbiło i nie potrzebnie napisałem głupoty. To nie była wtedy Twoja wina, ale ja uległem wtedy złu.
        Trzymaj się!

      3. Ależ spoko. Mieszkałem też w mieście niejednym i tam mi tak bardzo auto nie było potrzebne.
        Tak sobie wczoraj pomyślałem, że oprócz dostępu do ośrodków zdrowia albo gminy, auto na wsi potrzebne do kontaktu z cywilizacją, która głównie miejscowi się w miastach, ale gdy człowiek się z matrixa wypisuje, to i ten kontakt coraz mniejszy i auto już nie takie niezbędne.
        I niecelowo matrixa połączyłem z cywilizacją i miastem.

      4. „Do lasu mam blisko i nie muszę jak brat Wolni Słowianie jechać do niego autem”.

        Sławku, super sprawa. Również mam blisko las. Rano byłem w lesie.

      5. ” … A ja 😂😂 znowu dziś pierogi ruskie kleję, z tego przepisu co ci dałam, czy ci będą smakować, mam taką nadzieję 😂”

        A jakże! Narobiłam ofendziesiąt, do zamrażary.
        Już pierwsze se ugotowałam…, i nażarłam się, nie przymierzając, jak żaba mułu.
        Cóś pięknego!
        Ale te bez twarogu, z boczkiem.

        „Jeśli po pierogach ty lub ja
        będę kiedyś wzdęta,
        to wiedzmy, że ten stan
        nigdy nie grozi dla studenta!!
        Choć na pierwszym siedzi
        z ostatnim w gębie – żadne dziwo,
        bo czas pracuje dla studenta,
        a student tylko na piwo!”

        Miłego!

  4. Te dni to czas zadumy nad tymi co odeszli i bardzo ciezkie dni dla tych co niedawno stracili bliskich.
    Gdy kogos dotknie tragedia to ciagle zadaje sobie pytanie. Dlaczego akurat mnie to dotknelo? Czym zawinilem/am?
    Kiedys przeczytalam. „No dobra, a dlaczego Ciebie mialo to akurat ominac?” I od tego czasu przestalam to pytanie zadawac. I powoli wracalam to rownowagi i inaczej patrze na to co mnie spotkalo w zyciu. Moze i czas zaleczyl wiele ran. Ale blizny zostaly i nadal czasami daja znac o sobie…

    1. A ja mam do Was wszystkich dzisiaj prośbę, trzymajcie kciuki za powodzenie w operacji mojej przyjaciółki Małgosi i przesyłajcie jej swoje błogosławieństwo.
      Jest po podwójnej szczypawce trucizny, a złamała rękę w łokciu przewracając się na mokrych liściach na cmentarzu.
      Dziękuję serdecznie i 💏 PRZYTULAM Was.

      1. Witajcie kochani! Blogoslawie Malgosi, zeby wszystko dobrze sie udalo i wrocila do zdrowia. Ciebie Anulko tez przytulam z serca, dzieki, ze jestes. Ja mam ostatnio jakies slabsze dni, wszystko wydaje sie mi bez sensu. Mam Was, kochani Tawerniacy, wiec wszystko co zle minie, zostanie dobre. Zycze cudnego dnia. U mnie bajecznie, pogoda sztos, Tatry z nocy białe, kolorow coraz mniej, ale i tak pieknie.

      2. Twoja przyjaciółka jest kochana, jak i każda istota choćby zdawała się być najbardziej zapomnianą.
        Błogosławieństwo dla Niej.

      3. Błogosławimy Małgosi i trzymamy kciuki. Wszystko będzie dobrze ❤️❤️❤️😘🌹😇

      4. Babciu Marysiu Ukochana Nasza❤️❤️❤️ DZIŚ SIĘ WSZYSTKO UDA🌹No jak może być smutno? A słyszałaś ten kawał? Jasiu siedzi z Babcią w kościele i macha różańcem. Babcia zwraca Mu raz uwagę, drugi raz a Jasiu nic dalej się bawi. W końcu zrezygnowana Babcia Mu mówi. Jasiu nie machaj różańcem bo na każdym koraliku siedzi aniołek. Jasiowi oczy pojaśniały ze szczęścia i jak Babcia się tylko odwróciła, rozmachal różaniec jeszcze bardziej i po cichu mówi „no aniołki trzymajcie się to teraz będzie karuzela”

      5. Babciu Marysiu a w co Jesteś dziś ubrana? Ubierz się Kochana odświętnie kolorowo i uśmiechnij się do siebie. Może masz jakąś piękna chustę na głowę, albo broszkę na sweter? Zrób sobie pyszną kawę, albo herbatkę, po rozpieszczaj się. Może nogi trzeba wymoczyć w wodzie z solą? Albo ręce nakremować? A może maseczka z płatków owsianych? Albo list napisać do Kogoś? Albo zadzwonić? Może Ktoś czeka na Babci telefon a nie chce przeszkadzać? A z kwiatkami Babcia już rozmawiała rano? Dzisiaj widzieliśmy jak na rozładunku dwa małe kotki się bawiły w stercie makaulatury. Ależ one miały radochę a skakały jak Spider-Man. Niemieckie koty – karateki – kamikadze😂

      6. Ja też proszę Was o wsparcie. Dwa tygodnie temu przy okazji badań z krwi dowiedziałam się, że mam żółtaczkę typu C. Kolejne badania niestety potwierdziły to. Jestem już pod opieką lekarza. Czekam na leczenie. Zdrawiam ze smutkiem : (

      7. Jolanthos a czułaś się źle?Miałaś jakieś objawy żółtaczki typu C? Co teraz dała Ci ta wiedza, że wiesz, czujesz się gorzej, czy lepiej? Mojej Mamie Pani w labolatorium napisała, że ma płuca jak 96 latka (Mama ma 64) i Mama zaczęła się w pewnym momencie naprawdę zachowywać jakby te 90 lat miała nie poznawałam Jej, tak się zmieniła jak się dowiedziała o tych badaniach i ta Pani Jej to zasugerowała, że Mama nagle zaczęła gasnąć w oczach. Ile to rozmów było za Nami. Żeby nie brała tego do serca. Trochę się zmieniło na lepsze, bo zamiast wizyt wprowadzili teleporady. A kiedyś lekarze byli dla Niej na 1 miejscu. Ma astmę, i dodatkowo leczy tarczycę, ale małymi krokami próbuje ratować się Matką Naturą. Wcześniej non stop brała antybiotyki. Dziś nawet tabletki przeciwbólowej nie chce. Trzymam za Ciebie kciuki, wszystko się ułoży. Kuzyn Męża miał leżeć i do końca życia być „rośliną” a dziś jeździ samochodem i chodzi o 1 kuli. Będzie dobrze, nie poddawaj się. Zachowaj spokojny umysł i nie daj się strachowi Cię nastraszyć. Przemyśl wszystko po 100 razy zanim podejmiesz jakąś decyzję.

      8. Jolanthos, mnie w szpitalu na kontrolnych badaniach w szóstym miesiącu ciąży wszczepili żółtaczkę, nie chcę opisywać co przeżywałam przy mojej pierwszej i ostatniej zresztą ciąży.
        Ale pragnęłam i czekałam na zdrowe dziecko i takie urodziłam.
        NIGDY, ale to nigdy nie należy się pogodzić i poddawać temu co nam „służby zdrowia” chcą wcisnąć.
        Leżąc w szpitalu, wszystkie lekarstwa które mi podawali, zbierałam do papierowej serwetki i po wyjściu wypierdzieliłam.😄

        Córeczka urodziła się zdrowa, 3,85 kg 59 cm wzrostu i nadal jest piękna i zdrowa.

      9. Błogosławię Małgosi. Oby operacja się udała i wszystko było dobrze.❤️❤️❤️❤️❤️❤️
        Mojej mamy koleżanka z pracy po eliksyryzacji nabawiła się problemów z układem kostnym. Nigdy takich problemów nie miała, a teraz chodzi o kulach i się leczy.

      10. Dziękuję Wam Wszystkim za wsparcie, 💏🙏Małgosia jest już po operacji, trochę ją boli, ale ważne, że się wybudziła, bo tego się obawiałam, gdyż jest zaszczepiona podwójnie, a ja miałam dwa dni temu niedobry sen o zębach, sny o zębach niedobrze wspominam z przeszłości.

      11. „Sny o zębach”
        SlowiAnko, we wcześniejszych latach, mnie i mojemu mężowi wielokrotnie śniły sie zęby i żadnych pogrzebów w rodzinie nie bylo. No, chyba, ze na straty, np. finansowe, ale nie pamietam niczego znaczącego. Straty zawsze jakies byly, bo nie zawsze dokonywalismy właściwych zakupow.
        Pod innym wpisem napisalam, ze mojemu mężowi tez sie śniły niedawno zęby. Niestety, co ma byc, to będzie. Nic nie poradzimy.
        —————
        Pisalam juz jaka „jazdę” z synem ma moj szwagier.
        Corka szwagra zgłosiła na policje, ze brat jeździ „po pijaku”. Teraz na nia wściekły, bo musi sie pilnować, ale byc moze kiedyś jej za to podziękuje. Zuch dziewczyna! Na tych bocznych ulicach pełno dzieci jeździ na rowerach.

      12. Jolanthos, dasz radę, tylko nie daj się zapędzić w kozi róg 💪😘

        Jeśli chcesz, podam Ci mieszanki ziołowe o. Grzegorza Sroki.

        Poszperałam trochę w necie i znalazłam to:

        https://pasieka24.pl/index.php/pl-pl/pasieka-czasopismo-dla-pszczelarzy/159-pasieka-4-2018/1805-lecznicze-dzialanie-pylku-kwiatowego-i-pierzgi-w-chorobach-watroby-i-drog-zolciowych-cz-2-44

        http://www.prometeusze.pl/fitoterapia/#

        https://totalnabiologia.org/spis-chorob/wirusowe-zapalenie-watroby-hcv/

        Uściski 🙂

    2. @Jolanthos
      Maria Treben zaleca przy zoltaczce i innych schorzeniach watroby picie naparu z nagietka. Kwiaty liscie i lodygi zalac goraca woda. Nie slodzic. Pic po lyzce co 15 minut. Dziennie mozna wypic po 3-4 szklanki dziennie.
      Nie wiem jak to dziala ale znalazlam w jej ksiazce przy okazji szukania pomocy dla siebie w innej kwestii.
      Blogoslawie Ci, oby niedlugo wszystko wrocilo do normy.

    3. Jolanthos – medycyna rockefellerowska, z tego co wiem, nie umie wyleczyć WZW typu C. W książce Jerzego Zięby „Ukryte Terapie” jest napisane, że wlewy dożylne z askorbinianu sodu pozwalają pozbyć się wirusa typu C, ale to chyba wymaga wielu wlewów i utrzymywania wysokiego stężenia witaminy C we krwi przez dłuższy czas. Skonaktuj się z jakimś ośrodkiem, co robią wlewy dożylne z askorbinianu sodu. Może będą mogli Ci pomóc. Mój ojciec miał wirusa C i leczyli go interferonem. Nic to nie dało, bo wirus po pewnym czasie się znowu namnożył, a skutki uboczne są nieciekawe tego leczenia. To było kilkanaście lat temu, może teraz coś nowego wymyślili, nie wiem.

      1. Skoro wirusow w naturze nie ma, to te wszystkie historie trzustkowo-watrobowe to nic innego jak zatrucie organizmu toksynami. Moj maz swego czasu zostal zdiagnozowany z tzw. wirusem żółtaczki typu B, czyli pokarmowej. Pol roku temu, wedlug badan matriksowych, „wirus” owszem ponoc nadal jest, ale nieaktywny. No wiec co takiego robil moj maz, ze polepszyl mu sie wynik? Pil ziola trzustkowo-watrobowe z mniszkiem i ostropestem (herbatki albo wyciagi niealkoholowe) oraz ziola oczyszczajace nerki, a takze wyciag z czarnego orzecha z gozdzikami i piolunem. Nie wszystko na raz, ot, takie tygodniowe kuracje, potem przerwa 2-3 tygodnie albo miesiac. Bral rowniez wysokie dawki witaminy D3 i K2MK7. Cos musialo zadzialac.

      2. TAW poszłam na badania bo miałam wysokie enzymy wątrobowe . Biorę leki bo mam przypadłości przewlekłe – epilepsja i chorą tarczycę. W szpitalu też byłam sporo razy a to wyrostek a to torbiel a to inne kłopoty…..Czułam się ciągle zmęczona i kłucie od strony wątroby. Podejrzewam że mnie zarazili tym 4 lata temu przy jednej z operacji. Wszystkie Badania na wątrobe z krwi zrobiłam prywatnie bo doktor pierwszego kontaktu nie chciała mi żadnych dać. Bo kowid bo brak kasy… Dieta nie pomogła… a jeśli chodzi o interferon Wolni Słowianie to teraz nie wezmę tego bo są nowe leki i nowe metody leczenia. Ponoć bezpieczniejsze. Swoją drogą biorę 2x 1000 mg wit C i 5000 wit D oraz karczoch z cynaryną i sylimaryną w kapsułkach. I kurkumę dodaję gdzie się da. A miałam kolegę z wzw b i c i on miał interferon. C zwalczył ale po tamtym leczeniu ma osteoporozę, żołądek chory, włosy wyszły i problem ze stawami…. zdrawiam i dziękuję

      3. Zdrawiam Cię Jolanthos i życzę szybkiego powrotu do zdrowiam
        Podaje środki ayurwedyjskie. Skuteczne nie tylko na Twoja obecną dolegliwość.
        1.Kalmegh
        2.Bhumi Amla
        3.Punarnava.
        ❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️

      4. Do komentarza z. Porada dla Jolanthos.
        Kamlegh ma również inne właściwości,, między innymi antyrakowe, niszczy krętki boreliozyi kiły. Wzmacnia odporność. Itd.
        Te środki co podałam, można kupić również w Polsce w formie proszku i tabletek. Ceny przystępne.

      5. Witajcie kochani!Dziekuje wszystkim za cieple slowa,jest dobrze.Malgorzacie nadal posylam ciepelko z serca.Tobie Jolanthos rowniez BlogoSlawie i z serca promyczek jak umiem posylam. Wolny Slowianinie kolejny raz dziekuje za solidne poparte Twoim doswiadczeniem,artykuly na Twoim blogu” Wolni Slowianie”.Ten ostatni wpis,poparty Twoja choroba,to juz chyba kazdemu co czyta Twojego bloga powinien oczy otworzyc.Dobrego dnia TAW-ciu,dobrego dnia kochani!

    4. Tawcio, napisałam wczoraj komentarz zaczynający się od zacytowanych słów Słowianina na Uchodźstwie:

      ,, Droga Krysiu słusznie postępujesz, ponieważ dobre samochody produkowali właśnie do 94 później zaczęto już upychać elektronikę, żeby miało co się popsuć twoja cytryna będzie jeździć i jeździć podejrzewam.”

      Jak byś był, Tawcio, tak miły i sprawdził, czy nie wpadł ten wpis do zsypu(znaczy się spamu).
      Nie mogę go znaleźć, ale też możliwe, że mię cóś na oczy padło… 🙂

      Dziękuję!

  5. Zawsze mi ludzie mowili, ci, ktorzy poznali moich Rodzicow, ze jestem chyba adoptowany. I to, ze nie wiedzac wczesniej nikt by nie powiedzial, ze jestem jedynakiem z tych co mnie poznali. Zastanawiam sie w ile ukladow wszedlem dobrowolnie, a ile ktos na mnie wymusil / wyprosil w tej kadencji…
    Kazdy jest tutaj jedynakiem w rzdennym sensie bo stanowimy dynamiczna calosc. Takowa nie sklada sie z identycznych elementow.

    Mialem nie byc tutaj jedynakiem ale sie jedna niezwykla istota „rozmyslila” w ostatnim momencie. Poznalem poza cialem, stad tez sie dowiedzialem, ze mialem miec tutaj siostre. Pogadam sobie z nia/nim/tym napewno niebawem bo jesli sama sie „rozmyslila” z siebie to musi mi to wyjasnic.

    Na sobie samym nie potwierdzam „przejecia” rodzicielskich programow itd. Raczej u mnie jest tendencja do wychodzenia ze wszelkich programow do jakich mnie powlaczali. Roznie jednak jest i nieraz dzieci powielaja zyciowe schematy doslownie 1:1, nawet te same akcje w tym samym wieku cielesnym…

  6. Skoro to czas zrozumienia siebie 🙂

    Mam UMYSŁ ale jest tak ogromny, że nie ogarniam go umysłem.
    UMYSŁ ten mogę nazwać nadświadomoscią, bo gdy umieściłem część swej świadomości w ciele i z niej spoglądam, świadom jestem umysłu ziemskiego fizycznego. Jest on jedynie malutkim fragmentem UMYSŁU, którego z tego fizycznego punktu przy użyciu umysłu fizycznego nie mogę ogarnąć. Ale wiem o jego istnieniu i odczuwam jego Prawdę w ciele, nazywając ją głosem serca.

    Serce nie jest czymś oddzielonym od UMYSŁU. Serce w pojęciu nazwy, symbolizuje też wolę mojego UMYSŁU Boga który jest mną i którym jestem Ja.

    Tutaj też tańczyłem skrajności. Raz zrzucając całą odpowiedzialność na Boga, patrząc z tego poziomu – na wyższą część Siebie, widzianą stąd jako oddzieloną część i obcą; a innym razem chcąc wszystko kontrolować z pozycji umysłu fizycznego, który gdy używany jako oddzielona część, fisiuje, fiksuje, ego się zawiązuje.
    Ego to nie Ja, bo to nieprawdziwa koncepcja o mnie we mnie. Wyizolowany pokoik w wielkim Domu.

    Umysł fizyczne jest Bogiem bo jest Jego częścią ale myśląc o nim jako o Bogu ograniczonym do niego, to już nie jest Bóg. Bogiem też nie będzie jakaś istota nade mną. Te same skrajności.

    Kim jest Bóg, kim Jestem? No nie ogarniam tego z tąd ale Jestem i Jestem Całością. I czuciem macam czego chcę jako Całość. UMYSŁ myśli i stwarza a umysł fizyczny nie tworzy myśli ale je odbiera. Jeśli wie że jest częścią większego Siebie, nie musi chcieć przejmować kontroli. Może pozwolić Całości działać przez ten fizyczny kanał jak przez soczewkę skupiać Świadomość i tworzyć wspólnie jako Jedno, bo Jeden Jest.

    Coś mi mówi bym to zachowal dla siebie, nie pisał teraz o tym, bo ta nowo rodząca się świadomość jest jak Niepokalane Poczęcie, które jeszcze wymaga opieki i ochrony i nie powinno być wystawiane na świat, publicznie, bo Herod może je chcieć zgładzić. Ale czemu? Obawia się o swoją koronę?
    Acha, Herod czyli ego a Nowa Świadomość czyli Jezus.
    Kto odegra rolę Heroda? Bez znaczenia.
    Ale świat już się dowiedział o narodzinach.
    Czy przyjdzie mi się skrywać jakiś czas?

  7. Wczoraj miałem okazję przejrzeć się w jednym z takich luster ale dopiero dziś to do mnie dotarło. Kiedyś też zdarzało mi się kupić ciuchy markowy i przepłacać. Przykładowo, z 20 lat temu w Warszawie kupiłem buty, bez marki ale spodobały mi się. Kosztowały coś do 40 zł i pasowały tak na wyjściowo jak i na sportowo i na lato i na zimę. Chodziłem w nich tak długo aż się podeszwy przetarły. Najlepsze buty jakie miałem.
    Po nich kupiłem adidasa za 300 i po tygodniu się rozleciały.

    Wczoraj byłem w galerii z kolegą właśnie na zakupach ciuchowych. Tzn on kupował a ja dla towarzystwa i z ciekawości bo z dwa lata w większym sklepie nie byłem. Oczywiście wszystko markowe kolega kupował i trochę kasy wydał. Przy pasku do spodni spytałem go czym się różni od mojego? Albo czy spodnie są z innego dżinsu?
    Wogóle czułem się tam dziwnie jak wśród manekinów. Dziś zaczęło do mnie docierać, że ta cała moda i oryginalność to kopiowanie. Jeden gość skroił spodnie wąskie i pół świata chodzi rok w wąskich spodniach. Gdzie tu oryginalność? I tak sobie pomyślałem, że w swoich przeszytych portkach i wyplowiałej bluzie mogłem być jednym z nielicznych oryginalnych a reszta to kserokopie adasiow, biboków, bikstarow i to za jaką cenę?
    Kolejny przykład odwróconego myślenia na temat oryginalności.

    Przypomniały mi się słowa Justyny? Kupujemy rzeczy których nie potrzebujemy za kasę której nie mamy żeby zaimponować tym których nie lubimy.
    Trafione w dziesiątkę

    Nie potrzebujemy ani tych pseudooryginalnych ani modnych kiedy niemodne jeszcze zdrowe w szafie. Jeśli przepłacamy to na coś nam zabraknie. Czyli na ten towar tych pieniędzy nie mając, zabieramy innym i ten kolega od ciuchów, kilka dni wcześniej wyszedł ze szpitala do którego trafił po przepiciu. Wysiadła mu trzustka. Powiedział że ma płacić za 5 dni po 1500 dniówka i może jeszcze jakieś koszty a i uciekł na koniec z tego szpitala bo u ezpoeczenia brak. No i mówił że się będzie sądził. Ale teraz tak sobie myślę, że widocznie my się mamy zrzucić na jego leczenke bo on wolał dać kasę na przepłacone ciuchy. No i o Mercedesie wspominał że musi kupić bo przecież Passat w Quatro to już wstyd w tych czasach.
    A trzecia sprawa, by zaimponować ludziom których nie lubimy. No bo na tych na których projektujemy swoje paranoje, póki sobie tego nie wybaczymy, to ich nie lubimy i to przed nimi chcemy szpanować.

    No obłęd straszny ale fajnie że mnie to spotkało, bo mam okazję co tez robię, się z tego oczyścić i iść dalej.
    Żeby nie było żem lepszy.

    Chcemy poznać siebie, chcemy zrozumieć siebie? Nic prostszego, świat stawia nam lustra dookoła i można to zawsze wybaczyć a dostając w podzięce zrozumienie, uwolnić się od NIEWOLNICTWA nieświadomości.

    1. Telefon mi zawirował i zduplikowal komentarz a nowy wywalił.

      Chodziło mi w nim o lekarzy i że póki jesteśmy w okresie przejściowym czyśćcu, to wybadki jako następstwa nieświadomości mogą nam się zdarzać. A jeśli złamie nogę to kto mi poskłada? Psioczyłem na lekarzy bo kiedyś potraktowali mnie gorzej niż hydraulik doktora z kawału no ale to też nie mogło mnie trafić przypadkowo a przypominając sobie tamte wydarzenia, nam okazję teraz uwolnić się od nieświadomości która była za nie odpowiedzialna.

      Na Nowej Ziemi możemy nie potrzebować wiele zawodów a nawet jeśli, nie oddawać na nie 90% swojej energii, zarobków, bo nie będzie takiej potrzeby.

      Doszliśmy do najciemniejszego punktu nocy a i związanego z tym największego doświadczenia niewolnictwa. Co ma też swoje dobre strony bo kieruje nas na zawrócenie z kulminacyjnych punktów nieświadomości ku światłu a wynurza się o wiele wiele szybciej niż się zanurzało, chociaż na początku jest ciężko. Najpierw się zwalnia z zanurzeniem. Później jakby zatrzymuje na chm, może te przysłowiowe trzy dni ciemności? i dopiero po tym zawraca powoli nabierając rozpędu.
      I może każdy ma inaczej? Ale pewne rzeczy zdają sobie być uniwersalne. Te np biblijne apokalipsy to opisy tego co człowiek je spisujący widział w swoim świecie w swoich lustrach. Może też każdy przepowiada następstwa swojego wewnętrznego świata tworzącego jego zewnętrzność? Ooo coś w tym może być.

      1. Nie chcąc cię urazic, ale powiedz mi, skad u ciebie to przekonanie graniczące z pewnością, że jestesmy już na dnie i że teraz będziemy się odbijać?

        A moze to, co my uważamy za ostatnie podrygi matrixa, jak tak naprawdę zakłamywaniem przez nas rzeczywistosci, bo po prostu nie mieści nam się w głowie/nie chcemy uwierzyć, że Agenda 2030 i inne podobne „projekty” mogą się ziścic?

        Może to wypieranie prawdy. Tak jak cowidioci zaklinają rzeczywistość, że eliksiry pomagają i nie szkodzą.

      2. Aa

        Takie mam przeczucia i takie wyciągnąłem wnioski.

        Lecz wcale nie uważam, by to były ostatnie podrygi matrixa. Wręcz przeciwnie. Gdy piszę, że najciemniejszy punkt nocy jest tuż przed świtem, sugeruję, że będzie dobrze, by nie straszyć, ale uważam, że dla większości ludzkości ten najciemniejszy punkt jeszcze nie nadszedł.

        Skoro dla większości, to może się objawić, jako że matrix uważam ściśle połączony z ludzkością, wprowadzeniem wiele z tego, co ma w planach agenda. Wprowadzą albo zaczną wprowadzać, bo są jednocześnie tworem ludzkiej nieświadomości, a ta osiąga punkt krytyczny.

        Więc to nie są jak dla mnie ostatnie podrygi, a najmocniejsze uderzenie, największy ucisk.

        Czemu myślę, że po tym będzie lepiej? Bo tak Główny architekt to zaprojektował. Jako że ciemność jest w nas, a nie na zewnątrz, jej skutkiem jest cierpienie, które ma swoje granice, których przekroczyć nie da się, a po których nasyceniu naturalnym staje się powrót do światła.

        Ten moment był również zapowiadany od dawien dawna przez starożytne cywilizacje i pokrywa się z układem gwiazd, przejściem w nową erę.

        Bez zderzenia ze ścianą ludzkość nie zechciałaby się przebudzić, bo wielu nawet nie wie, że śpi i że to ich mroczne wizje tworzą tę niby rzeczywistość 3d.
        A ci co się budzić już zaczęli, nie są jakimiś tam wybrańcami. Oni już się nacierpieli w ciemności i zapragnęli światła.

      3. Dziękuję ci S za odpowiedź (szczerą).
        Ja trochę się pogubilam w plątaninie dat i progresow ;).
        Co ma być, to będzie. Zobaczymy, jak ludziska zareagują.

      4. „Ja trochę się pogubilam w plątaninie dat i progresow”

        To chyba tak już jest Aa, bo przypominam sobie jak ja się czułem, dziesiątki albo setki razy rwąc włosy na głowie i myśląc, że nic już nie wiem, że wszystko mi się pomieszało i naprawdę płakać mi się chciało.
        Przypomniał mi się Jeszua, który swego czasu też tak powiedział, że on też siadał pod drzewem i płakał, bo mu się coś tam robiło i mieszało. My widzimy jakichś oświeconych gdy już mają mądrość ale wszyscy przechodzą to samo.

        To jest jak przebiegunowanie Ziemi, to budzenie się, to odwracanie odwróconego umysłu. Tak teraz to widzę. Nie dzieje się na raz, pstryk i już. To są przeskoki myślenia, raz tak raz tak, bieguny wędrują, zmieniają się, pole zanika, wszystko się miesza, szajba bije.
        Już prawie zapomniałem że jest to trudne a dopiero ledwie co zaczyna mi się to osadzać po nowemu, mieć w tym więcej pokoju i zaufania.

        To jest trudny czas i chwilami człowiek nie jest w stanie spojrzeć na film, tekst, cokolwiek pochodzące z zewnątrz. Tak ma być, to jest dobre, bo to jest czas na usłyszenie Prawdy w Sobie, tam jest Źródło. A gdy znów przychodzi czas wyjść do ludzi, zaczyna się słyszeć z zewnątrz to samo co odezwało się w nas ale to w nas ma ta prawda się obudzić. Z zewnątrz może przyjść tylko wiara i podpowiedzi.
        Nie raz będzie górka a po niej dołek ale nie będą już tak bolesne i w zwątpieniu.

        Życzę wszystkim szczęścia w tej podróży na której porażka nie istnieje.

    2. O tak. Przepowiednie zdają się nie być wizją przyszłości jednego uniwersalnego świata dla wszystkich.

      Mogą być majakami umysłu śpiącego albo wizją przyszłego świata ale tego człowieka który ma tą wizję i mogą być symbolami tego co zadziewa się albo ma nastąpić w jego wewnętrznym świecie.

      Tym bardziej nie należy się nimi karmić by niepotrzebnie nie napędzać sobie stracha

      1. Świat zewnętrzny jest symbolem (a słowa symbolami symboli) świata wewnętrznego czyli energetycznych przemian, zawirowań, pogody ducha, starć przekonań…. ufności, miłości, pokoju, poczucia bycia kochanym, przepelnionym skarbami Ducha. To wszystko Wyższa Jaźń przekłada na doświadczenia materialne. My sobą wewnątrz malujemy ten świat na zewnątrz. Wielki cud życia.

  8. „Twoje Zdrowie, Klejto. Wpadaj tu częściej 😃👍”

    Właśnie, Klejto. Wpadaj tu na forum częściej, jeśli masz czas i chęci.
    Bo jak Ty jesteś na forum, Klejto, to wszystko się klei 😁😀🤣
    KLEJ TO, Klejto 😁

    „Klej” 😁

    To co ułamane
    To co oderwane
    Jest do naprawienia
    Klejto ma tu coś do powiedzenia
    Przyjdzie Klejto i to sklei
    Bez ceregieli 🙂

    Radek „ze stali”

    1. Nawet jak się Radek ze stali,
      Po 🍺piwie na ziemię wywali,😂
      To nasza miła Klejto kochana
      Poskleja w mig Radka do rana.
      Oj dana, dana i znowu do rana.😂
      💃🕺💃🕺💃🕺💃🕺💃🕺

      1. .https://www.youtube.com/watch?v=sGIBABUefnk

        Jedność -Moc -Krew z Krwi -Wsparcie – TEN-DUCH-NaRODu…

        Pieśń Legionów Polskich we Włoszech jako Hymn.

        Jest Jaki Jest,…zatem warto byłoby zainteresować się czy i jak zamierzają zmienić Nam Treść.

        https://spidersweb.pl/rozrywka/2021/10/06/hymn-polski-tekst-zmiana-slowa-mazurek

        Pierwowzór-«rzecz autentyczna, oryginalna».

        Pieśń Legionów Polskich we Włoszech
        Józef Wybicki

        https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/piesn-legionow-polskich-we-wloszech.html

  9. Tak sobie patrzę na to, co za oknem, i myślę, jak kochana Matka Natura o nas dba.

    Przygotowując nas do zimy, nasyca intensywnymi, energetyzującymi odcieniami czerwieni, żółci, pomarańczu… 🍂🍄🍁

    Wpatrujemy się w przepięknie barwione liście Klonów, Dębów, Brzóz, Perukowców, Berberysów… Chcemy więcej, i więcej…
    Karmimy się kolorami ostatniego listka na krzewie.

    Na zimę, Mateczka zostawia nam zielone igiełki Sosen, Świerków, Jodeł, abyśmy nie zapomnieli o PrzyRODzie, o tym, że wróci w całej swej soczystości, w pełnej krasie 🌱🍃
    Na potwierdzenie podsyła nam barwne, śpiewające Ptaki, urocze Sarny, cudne Lisy…

    A jak już będziemy gotowi, białym puchem usypie czystą kartę. Bo idzie nowe.
    Bo zmiany są potrzebne człowiekowi, jak odpoczynek.

    Natura podpowiada, co, kiedy i jak.

    Ps. Stokrotka pod śniegiem nie traci swych kolorów😉

    Wszystkiego Dobrego 💛

    1. Dziewanno 💏 u mnie najpiękniejsze kolory jesieni ma 15-to metrowy Tulipanowiec, potem Borówka amerykańska, przepiękne Berberysy, żółto złoty Miłorząb, z liści którego robię piękne róże do wazonu na zimę, i zaparzam dla siebie wzmacniającą herbatkę.

      Do smutku doprowadza mnie olbrzymia Metasekwoja, która płacze zrzucając swoje całkiem czerwone igiełki, ścielące na zielonej trawie barwny dywan.
      Świadectwem że jesień minie i Zima nadejdzie, są na trawniku olbrzymie Krecie pałace ziemne.
      Z czego nie jestem zadowolona, a nie mam nic do gadania, czy zabraniania, bo Kret i tak zrobi swoje, bo to jego natura i być, albo nie być.😂

      Ja choć nie przepadam za Zimą, to w skrytości czekam na nią, by przez okres jej trwania odpocząć sobie od pracy w ogrodzie.

      Już sobie powyciągałam niedokończone robótki ręczne z zeszłej Zimy, a i nowy pomysł mi przyszedł do głowy, by z metalowych puszek po psiej karmie, robić przydatne ozdobne pomocniki domowe.😂😂
      Tak więc nudzić się na pewno nie będę i tej Zimy.🎨📷🎲👗✂️📌🖌️✒️📕🗃️💌📬

      1. SłowiAnko, jak Ci będzie kiedy szaro, daj znać, podeślę Ci coś barwnego 😘🤗

        Twój ogRód jest piękny i przytulny 😍
        A grządki! Podręcznikowe! 😃

        Ja robiłam dawniej róże z klonowych liści, a moja Babcia wianki z dębowych.
        Wyszukiwała liście podobnej wielkości i nadziewała na drucik.
        Wyglądały pięknie w jej chatce.

        Może i ja spróbuję w tym roku 🙂

        Ps. Wiem, że lubisz walce, ten jest dla Ciebie🙂

        .https://youtube.com/watch?v=2wLYXhSa5Ns

      2. „Już sobie powyciągałam niedokończone robótki ręczne z zeszłej Zimy”

        Aniu, to ja się ostrzej zabrałam do prac ręcznych. 😀 😀
        W przeciągu ostatniego miesiąca zdążyłam machnąć sweterek dla siebie, a teraz już prawie jestem na etapie ukończenia pięknej chusty robionej techniką swingującą (Swing Knitting) albo inaczej gobelinową.

      3. Dziękuję 💏 Dziewanno, walce uwielbiam, bo przenoszą mnie na wyżyny, bycia w szczęściu i radości w Źródła Przestrzeni.

      4. Ziarenko 💏 ale Ty jesteś młodziutka dziewczyna, a ja już stateczna kobieta, więc w moim wieku delektuję się każdą chwilą i każdą pracą.

        Np, codziennie od rana do 12-tej mam swój CZAS EMERYCKI 😂😂 tzn nic nie robię, piję kawusię, zazwyczaj z kimś przez telefon 😂 czytam i piszę komentarze na blogu.
        Przed chwilą skończyłam właśnie pić kawę z Małgosią, która wyszła ze szpitala, gdzie nie miała możliwości na kawusię.

        A robótki ręczne od dziecka uwielbiam, i podobno mam zdolności manualne, 😂 więc zimową porą to jak znalazł zajęcia dla mnie.

        Dzisiaj jest pięknie, słonecznie więc zaraz wychodzę do ogrodu, by rozgrabić 12 Krecich zamków, które był laskaw mi na trawniku zbudować, łobuziak jeden.😂😂

      5. „Ziarenko 💏 ale Ty jesteś młodziutka dziewczyna, a ja już stateczna kobieta, ”

        Taa, jasne. Jeśli ja jestem młodziutką dziewczyną, to Ty jesteś moją niewiele lat starszą młodziutką koleżanką. 😀 😀
        Tak czy inaczej, zostańmy może przy tym, że jesteśmy młodziutkimi dziewczynami (duchem na pewno 🙂 ), a nie statecznymi kobietami. 😂

        U nas krety też uparcie budują swoje zamki. Ale żeby równowaga w Naturze została zachowana, to nasze kochane sunie zamieniają się w psy tropiące i pragnąc dorwać tego namolnego kreta / krety? wykopują taką samą ilość dołków. Szkoda tylko, że obok zamków, więc pracy z wyrównywaniem terenu więcej. 😂😂😂

  10. Mam informacje na temat imigrantów już są odsyłani, skąd przybyli, samoloty startują z Gdańska, a imigranci z Polski i Litwy dostają bilet i po 300 euro w kieszeń.

    1. A ja mam informacje, że prawie codziennie ok 1000 imigrantów przekracza granice niemiecką a zieloni chcą, by pieniądze dla imigrantów były większe niż do tej pory.

      1. Tak to też prawda codziennie z obozów uciekają setkami na Litwie, a ile uda się przeprawić bez zauważenia.

      2. Dziękuję wszystkim za słowa otuchy i za rady. Teraz przyszło mi do głowy, że byc może ta moja przypadłość ma mnie rozwinąć, może to właśnie jest mój proces? Spróbuję ogarnąć to przez Totalną Biologię i afirmacje Louis Hay z książki „Możesz uzdrowić swoje życie”.
        Ajurwedą od Anamiki nie pogardzę też i ją wypróbuję. Zdrawiam : *

  11. Kochani, nie zrozumcie mnie źle, ale jak czytam wasze wypowiedzi nt samochodów, ciuchów itp., to czy nie jest tak, że programowanie wujcia Klausa zaczynia działać? Nie będziesz miał niczego i będziesz szczęśliwy?
    Ja, podobnie jak wy, nie przywiązuję wagi do rzeczy materialnych, ale mimo wszystko chciałabym mieć wybór. A w opcji Klausa już go nie będzie.
    Czyli nowy świat dla nas będzie mniej bolesny 😉

    1. Pomysły bogów NWO zapisane są na matrycy starego świata. Ta matryca powoli zaczyna się sypać, bo nie ma już zamocowania na nowej organicznej przestrzeni.

      Musimy (nie mamy już wyboru, jeśli nie chcemy skończyć jako kompost dziejów) rzetelnie pracować z umysłem, by zdołać przepiąć się cieleśnie na nową matrycę Tworzenia.

      1. Tak, chcą nam wmówić, że nie potrzebujemy mieć własności. Nie ma problemu, ale w takim razie niech i oni nie aspirują do bycia właścicielem nas, naszego życia.

        To tak jakby obżartus zabierał wszystkim jedzenie ze stolika i mówił, że jak będą mniej jeść, to będą zdrowsi.
        Głupków z siebie też nie dajmy robić.

    2. A kto to jest wujcio Klaus?

      Ty też mnie Aa nie zrozum źle, bo nie jestem przeciw chodzeniu w ciuchach dobrej jakości. Przeciwnie, lubie się ubrać i wygodnie i żeby to pasowało pode mnie ale nie widzę sensu przepłacać. Co nie znaczy że chciałbym odbierać komuś wybór. Zawsze go mamy a jeśli z czegoś rezygnuję to najprawdopodobniej zaczynam dostrzegać, że mi to nie służy i to że o tym mówię, może znaczyć że chciałbym żyć w podobny swoim przekonaniom świecie ale wolałbym aby było nie tak jak ja chcę, bo też się mylę, ale tak by było dobrze dla wszystkich.

      I np jeśli chodzi o auta, coraz wyraźniej zaczynam dostrzegać że nie są dobre dla nas wszystkich i np ja mogę chcieć z niego zrezygnować na rzecz jakiegoś zdrowszego środka komunikacji ale Tobie tego prawa nie odbieram. Tylko że jeśli się nie mylę i auta nam szkodzą ai nie tylko tym którzy nimi jeżdżą, to po prostu wylecą z nowej podnoszącej się wibracji. I Tobie nikt wyboru nie odbierze ale któregoś dnia możesz nie mieć już możliwości używać tradycyjnego samochodu na tej Ziemi.

      Tu nie ma, zwłaszcza w tym czasie zbyt dużego wyboru. Albo się budzisz i przyjmujesz pierwotny doskonały wzorzec Żródła albo jest Ci zabierane to co szkodziłoby i Tobie i reszcie i w bólu się budzisz albo jesteś przenoszona do klasy specjalnej w innej szkole 🙂

      1. Klaus Schwab – założyciel i prezes Światowego Forum Ekonomicznego. Główny inicjodawca obecnie zachodzących zmian na świecie. Autor książki „Czwarta rewolucja przemysłowa”. Czwarta rewolucja, której symbolem ma być SI.

    3. Może ktoś chce to wykorzystać i przekierować naszą uwagę ale tu nie chodzi o to by nie mieć nic i być szczęśliwy. My i tak tutaj nic nie mamy. Tu nic nie jest nasze, nawet ciała a widać to po tym co możemy stąd zabrać ale to nie znaczy, że nie mamy obracać np dużymi sumami pieniędzy albo nie chodzić w pięknych strojach. To nie klasztor gdzie wyzbywamy się przejawów piękna i szczęścia i obfitości.

      Mnie bardziej chodzi o rozpoznanie tego co nam nie służy i pozbywaniu się tego dobrowolnie, nie trzymaniu się kurczowo czegoś co ma zostać usunięte, by zrobić miejsce dla nowszego i zdrowszego. A gdy to nam świat zabierze, by nie rozpaczać a cieszyć się tym co da nam w zamian wspanialszego. Nie chodzi więc o pozostawienie ziejącej smutkiem pustki a przyzwoleniu na zmianę na lepsze.

      Strata nie jest stratą, jeśli jest prawidłowo rozpoznana.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s