Spotykam dziś na wsi koleżankę, obecnie zakonnicę, z którą nie rozmawiałem około trzydziestu lat. W młodości przebyłem całą Polskę, by swoją skromną osobą uświetnić uroczystość jej ślubów zakonnych…

– Witaj, Droga E.! – zagajam i z naturalnym dla mnie uśmiechem kieruję się w jej stronę, by ją po tyludziesięciu latach przywitać.

– Szczęść Boże, ale teraz nie mam czasu – odpowiada urzędowym tonem miła koleżanka.

~ TAW

45 myśli w temacie “Mam coraz gorsze zdanie o polskim duchowieństwie…

      1. Pewnie się spieszyła do Ojca Przewodnika 😉
        Albo Cię szybko przeskanowała i nie chciała ryzykować interakcji🤣

      2. Interakcja i tak już zaszła, nasze aury i tak oddziałały na siebie. Niby duperela, ale zamieściłem ten wpis, by pokazać na konkretnym przykładzie, jak w praktyce przebiega i przebiegać będzie rozdzielenie światów.

      3. À propos rozdzielenia światów, a raczej sposobów widzenia świata.
        Dzisiaj miałam sen,chociaż ja bym to nazwała pouczajacą wycieczką.
        Rzecz nie dzieje się w przeszłości ani w przyszłości, tylko teraz.
        Jestem w bardzo starym mieście. Kojarzy mi się z Pragą, ale jest starsze.
        Chodzę wąskimi uliczkami.Schodami w górę, schodami w dół.
        Szukam hotelu. W końcu trafiam na miejsce.
        Budynek jest nowoczesny. Wchodzę do dużego, hotelowego pokoju w którym stoją ogromne rośliny. Wygląda to jak ogród zimowy.
        Wychodzę na taras i widzę wielki staw.
        Siadam na pomoście.Woda jest krystalicznie czysta.
        Widzę ryby i nurkujące kaczki. Kaczek jest mnóstwo.Mandarynki,cyraneczki,krzyżówki.
        Staw jest okrągły, ale miejscu zwęża się i przechodzi w długi kanał.
        Kanał jest długi ,nie widzę jego końca. Po obu stronach obsadzony pięknymi, dużymi drzewami w jesiennych barwach.
        Widok jest tak kolorowy i piękny, że postanawiam go uwiecznić na zdjęciu.
        Biorę srajfona do ręki. Usiłuję złapać jak najładniejszy kadr.
        Patrzę w wyświetlacz…i…zaraz…co to jest??!
        Obraz na wyświetlaczu jest inny niż ten, który mam przed oczami.
        Na zdjęciu jest długi kanał bez drzew i wody, wypełniony błotnistą mazią. Na końcu kanału widzę betonowy budynek z wielką, otwartą, łukowatą bramą.
        Odrywam wzrok od tego co widzę w telefonie i dalej jest pięknie, wręcz idyllicznie.

        Tak mi się to jakoś ze szkiełkiem i okiem skojarzyło🙂

      4. „Kojarzy mi się z Pragą”

        Tak, schodami w górę, schodami w dół, wąskimi stromymi uliczkami i można dojść do pubu dźwięcznie nazywającego się „U Pizducha”
        Nie odkryłam kto zacz Pizduch 😁😁ale tarzałam się że śmiechu po perskim dywanie na ulicy i napiłam się dobrego piwa.

      5. Anamiko. Mam koleżankę Czeszkę. Ona nie mówi po polsku, ja nie mówię po czesku, a świetnie się dogadujemy 😁
        Zawsze mamy ubaw po pachy przy porównywaniu znaczenia słów polskich i czeskich 🤣

      6. Obecnie natrafiamy na wiele przekazów różnych współczesnych jasnowidzów czy wizjonerów mówiących o rozdzielaniu się światów, ale nie jest to jakaś nowość.
        Gregg Braden na swoim kanale opublikował ciekawy film na temat proroctwa Indian Hopi wyrytego na skale zwanej Prophecy Rock, które pokazuje dwie rozchodzące się linie czasowe dla ludzkości.

        Zachęcam do obejrzenia:
        .https://www.youtube.com/watch?v=VA5NomFCn9Y

      7. To piękne jezioro jak z mojego snu dawno temu, nad którym unosiłam się parę stóp nad taflą,patrzyłam w głąb jeziora w którym było bogactwo życia, przez wodę do dna docierało światło słoneczne i oświetlało ten bezmiar piękna. wokół była cisza i spokój i wyludnione, opuszczone, industrialne budynki…

  1. Oj TAWie, po prostu spieszyła się do proboszcza.😁😜

    Szwagierka mojej babci, skądinąd osoba religijna, ale zdroworozsądkowa, która swego czasu miała negatywne doświadczenie z zakonnicami z Rybnika, w stanie wzburzenia wyrażała się o nich per pingwiny.

      1. Niestety, ale prymas Polak (o ironio) jest takim samym słupem jak reszta towarzystwa z wierchuszki niepolskiej, nie jest w stanie zareagować w sprawie polskiej nawet jednym słowem, zgroza…

  2. Kiedyś robiłem renowacje zabytkowej podłogi w klasztorze sióstr kapucynek na terenie Przasnysza jako młody chłopak byłem w szoku te panie tylko się modlą, a ile to cierpienia w oczach młodych dziewczyn zobaczyłem po czymś takim nie da rady być normalny pewnie twojej koleżance Taw też wyprali mózg.

    1. A kogoz to do Tunezji wywiało? No proszę, nawet Watykan! Oczy musiałam przetrzeć ze zdumienia.
      Dlaczego nie ma USA, Kanady, Niemiec? Z Kanady przynajmniej 2 osoby: ja i Staszek.😜

    2. TAW-ie, rozciągnąłeś linię Mocy, można rzec – transformacyjną linię geomantyczną – po Ziemi. 🙂 Ale liczyłbym się z tym, że i tak pokazali Ci tylko ułamek 🙂

      1. Choć watykański brylant dzwoni w tym wszystkim wyjątkowo zaiste. 😀

      2. Tak, wiem, że WordPress kombinuje przy statystykach. Na przykład, po tym, gdy w pierwszym roku prowadzenia bloga dotarłem do pierwszej dziesiątki blogów WordPressa po polsku, w ogóle wycięli moją stronę ze swego rankingu. Tak więc na oficjalnej liście rankingowej blogów WordPressa w ogóle mnie nie ma.

        Do tego dochodzi nieładna praktyka anulowania abonentom subskrypcji.

        Podobnie czyni YT.

  3. Zakonnice to nie słodziutkie i cieplutkie siostrzyczki. O nie!. Poza wyjątkami. Przez półtora roku w wieku 13-14 lat byłam w sanatorium prowadzonym przez przez siostry zakonne. Pozorny uśmiech przyklejony jak maska na twarzy, a tak naprawdę serce twarde jak skała. Dla nas dzieciaków starały się być miłe, ale między sobą toczyły boje i podboje. Obgadywania i donosy. Pamiętam siostrę Amabilis, zbyt dobra i fajna dla dzieci, więc ją wygryzgły. Dobre odchodziły, a zołzy zostawały. Jako ciekawostka: Po kolacji był pacierz, niby nie obowiązkowy, ale nikt nie chciał się narażać, bo z miejsca traciło się przywileje. Pisząc, na same wspomnienia dostaję mętlik w głowie, bo za dużo wspomnień się kumuluje. Dodam, że były to lata ’70 uw.

    1. Mnie siostra zakonna podczas przygotowań do I komunii świętej pociągnęła za ucho i mi je lekko naderwała. Rzekomo specjalnie fałszowałem śpiewając jakąś pieśń religijną, a ja po prostu nie umiałem nigdy śpiewać. Przez to zdarzenie zawsze miałem uraz do kościoła, a na mszach bywałem tylko ciałem. Myślami byłem gdzie indziej tak, że wychodząc z kościoła często nie wiedziałem nawet o czym było kazanie księdza.

      1. To norma, że w czasie „kazań” (co za okropne słowo!, „homilia” jeszcze gorsze) ofiary hipnozy odpływają na inną gęstość, bo Mowa Rytualna to hipnotyzowanie ofiary.

        Pomijam już oczywistą kwestię niskiej jakości intelektualnej kazań – inna być nie może z definicji, skoro nie ma tam prawdy.

      2. 3 lata temu byłem w kościele i słuchałem tzw. kazania. Tym razem nie odpłynąłem. W pewnym momencie zaintrygowało mnie bardzo co ksiądz (młody po 30-ce) zaczął mówić. Powiedział cyt. „księża, którzy wierzą”. Zrobiłem wielkie oczy. Jak kto ksiądz przyznaje otwarcie w kazaniu, że są księża, którzy wierzą czyli są też tacy co nie wierzą, a więc wprost oszukują ludzi i z tego oszustwa sobie dobrze żyją kosztem maluczkich. To wszystko wynika z tych 3 słów jakie wypowiedział w kazaniu ten ksiądz. Ciekawe czy ktoś jeszcze oprócz mnie zwrócił na to uwagę.

  4. Oddzialywanie energetyczne nabiera tak na sile, ze proces polaryzacji nastepuje jeszcze, zanim jakakolwiek „ziemska” komunikacja sie rozpocznie. To wyjasnia tak wiele z mojego osobistego doswiadczania teraz. Niektorzy do mnie nawet nie podejda, bo od razu czuja strach lub agresje przez zwykla polaryzacje naszych pol i to na duze odleglosci. A sa tacy, ze wybiora mnie z miliona „przez przypadek”.

    Na „cialo koscielne” dzialam odstraszajaco totalnie. Od lat juz zaden przedstawiciel nie ryzykowal dialogu ze mna, a zreszta okazji mi przestrzen do takowych ostatnio wcale nie generuje, bo ja tego nie chce i w ogole nie potrzebuje.

    Generalnie tak: po co miec dobre zdanie o ludziach mafii?… Ze sa wyjatki… a kogo to interesuje. Cala ta organizacja jest na wszystkich plaszczyznach zepsuta i pasozytnicza. Kazdy, kto dobrowolnie sie do niej przylacza, dokonuje wyboru i tyle. Ze jest zaprogramowany… no jest – i tutaj jestem przekonany, ze kazdy zmanipulowany i zaprogramowany ma w zyciu przynajmniej jeden moment jasnosci, kiedy moze zrewidowac swoj stan i cos z tym zrobic.

    NIE MA tolerancji dla swirow, pasozydow itp. NIE MA „jestes madrzejszy, to ustap”. Jak jestes madrzejszy, to nie toleruj syfu.

    1. Jasność, nie powinno się wrzucać ludzi do jednego worka. Ja zawsze Nowo poznanym Ludziom daję szansę. Zanim trafiliśmy z Naszym psem na dobrego fachowca weterynarza, przeszliśmy 3 lecznice (w tym 2 były z polecenia Znajomych, a też nie były dobre), 4 lekarz, na którego trafiliśmy przypadkiem, to Mistrz pod każdym względem. Empatyczny, współczujący nie tylko zwierzakom, ale też i Ludziom, mający szeroką wiedzę w Swoim zawodzie. Nie mogę powiedzieć, że Wszyscy wetrynarze są „be”, albo się nie znają, co dolega Twojemu psiakowi. Nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka.

      To że 1 mechanik nie potrafił nam naprawić samochodu po drodze, psując jeszcze dodatkową rzecz, też nie powiem, że wszyscy mechanicy są beznadziejni. Znaleźliśmy mechanika, który potrafi Nam pomóc, nawet jak nie ma wolnych terminów, i Ten się „zna”. Bądźmy otwarci na drugiego człowieka, nie wiemy, co nas spotka za rogiem i kto nam poda rękę wtedy, kiedy będziemy tego potrzebować.

      Parę lat temu jeździliśmy z Mężem głównie po Francji (z Francji wywoziliśmy towary do Holandii, Belgii, Niemiec, etc.). Były zakłady, że nie mogłam wjechać razem z Mężem do środka na firmę. Chociaż mam buty, kask, okulary – niestety takie przepisy i nic nie zrobisz. Musiałam czekać, jak była poczekalnia, to w poczekalni, a jak nie, to przed bramą. Czasami było to 4 a czasami 6 godzin czekania (szczególnie na hutach). Żeby nie stać bez sensu pod bramą, spacerowałam po okolicznych wioskach czy miastach. I powiem Wam, że kościół jako budynek nie raz mnie uratował. W zimie od mrozu, w lecie od 38 st upałów, a na jesieni od deszczu. Wchodziłam tam, gdzie były otwarte drzwi, siadałam i czekałam na telefon od Męża. To było dla mnie jedyne schronienie. Ile ja takich kościołów zwiedziłam, jakie niektóre potrafiły być piękne swoją architekturą, siedziałam i rozmyślałam, jak tu było np. 100-200 lat temu, jak ludzie byli ubrani, jak ich mowa się zmieniła, co jedli. Dziś jak jesteśmy w jakimś nowym miejscu i jak jest otwarty (bo teraz to już rzadkość), też wchodzimy popatrzeć na witraże, obrazy, podziwiać sklepienia, łuki. Niektóre kościoły-budowle mają nawet po 300 i więcej lat.

  5. Spotkanie przy kapliczce.

    Wybrałyśmy się, jak co tydzień, po zapasy wody do Lasu oddalonego o ok. 8 km. Mamy koszmarną wodę, nie nadaje się do spożycia – „normy” przekroczone, jawnie nas trują. Dużo by opowiadać, musimy sobie jakoś radzić.
    W Lesie jest Źródełko.
    Wybudowali parę lat temu kapliczkę; jest pompa, kamerka, skarbonka.

    Napełniamy butelki.
    W międzyczasie przyjechała starsza para. Usiedli przy kapliczce.
    Po paru minutach, ni stąd ni zowąd, za naszymi plecami pojawił się mężczyzna, ok. 45-letni, z niepokojem w oczach, delikatnie mówiąc.
    Widziałyśmy go jakieś 1,5 km od Źródełka. Przywitał się kulturalnie, aczkolwiek tonem wskazującym na kłopoty (nasze, rzecz jasna😉).

    Cygar w gębie; w jednej ręce trzymał smartfon, drugą wygrażał, krzycząc z pasją strażnika katolickich przybytków, że nas nagrał, że wszystko zgłosi na policję, że mamy już tyle butelek napełnionych! Że jesteśmy chamy i że mamy wypieprzać! Wypieprzać stąd! Już!
    Wodę bierzemy, a do skarbonki? A do skarbonki to nic! On nie widział, żebyśmy coś wrzucały, a on się tym zajmuje!
    (Oczywiście blefował. No chyba, że opróżnia skarbonkę ciemną nocą, to co innego 😉).
    – Jak tak, tyle wody brać?! Wypieprzać!

    Słysząc to, starsza pani z ławeczki poczęła mu wtórować:
    – Ile można wody brać?! 20 litrów można, a nie cały bagażnik?!! Cały bagażnik! A skarbonka? A rzuciła co pani? Tu jest skarbonka!

    Tamten z cygarem widząc, że ma poparcie starszych, nadmuchał się tak po 3 cm w barach z każdej strony. Pralki pod pachą by nie zmieścił, ale radziecki odkurzacz Czajka 3 – bez problemu.
    – Chh..amy…
    Chodził jak nakręcony, wyzywając nas i grożąc, że uszkodzi samochód.

    Włączył się znerwowany dziadek – żeby już przestać, że oni czekają na wodę… A my lejemy i lejemy! (gdy przyjechali, pozostało nam 3 butelki do zapełnienia, które oczywiście napełniłyśmy).

    I tu, tadam!
    Obrót sprawy o 180° – pani zaczęła się tłumaczyć:
    – My tu siedzimy, obrazki sobie wzięliśmy, modlimy się, czekamy na wodę…

    Zaczęli się wycofywać, gdy dotarło do nich (po paru naszych, wypowiedzianych ze spokojem i stanowczością uwagach), że sięgnęli szczytu kompromitacji.

    Dziadek:
    – Tu jest kapliczka, św. Antonii, a my się tu kurwa modlimy.

    Gość od „wypieprzać” wziął pod kranik swoją pięciolitrówkę, i na oparach animuszu, spojrzeniem zwycięzcy odprowadził nas do samochodu. 😉

    Koniec.

    ​—

    Kuriozum.
    Najpierw zastanawiałam się, co to było. Potem śmiałam się z całej sytuacji, a na końcu zrobiło mi się ich żal.

    1. Dziewanno, czy wiesz, że na tej Przepięknej Planecie Ziemi żyją LUDZIE i istoty które ja nazywam KLAMKI, a dlaczego klamki, ano bo od nich bije tylko zimno.

      Ty akurat przy źródełku trafiłaś na KLAMKI, 😂swoim spokojem trochę ich ogrzałaś, może jeszcze mają czas i przepoczwarzą się w swoich sercach w dobrych LUDZI, ważne, że zapaliłaś w nich iskierkę światła ŚWIATŁOŚCI.
      Dziękuję i PRZYTULAM Cię.💏

      1. SłowiAnko, Ty jesteś Kochana Babeczka 🧁🙂🧡
        Oby było tak, jak mówisz. Życzę im tego z całego serca.
        Przed wejściem do samochodu, zdjęłam kaptur, popatrzyłam na tę panią, a ona zamilkła. Ciekawe doświadczenie, coś dziwnego było między nami. Nawet dobrze nie pamiętam jej twarzy, ale ten moment, to uczucie tak.

        Dziękuję Ci serdecznie za tak ciepłe słowa, aż się zarumieniłam 😘🧡
        Przytulam się do Ciebie mocno ❤

  6. „To zabawne, że każdy problem w kościele katolickim można załatwić mamoną, nawet doktrynalny”.

    Z internetu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s