Władza nad Armią Planety przechodzi z gadzich łapsk w ręce Ziemian

https://youtu.be/vam9DdKD9Eg

Tłumaczenie na język polski: Ula-Laszka.

*

Dziękuję Ci, Ulu-Laszko, za Twój historyczny wkład w dzieje Ziemi. Tej Ziemi.

~ TAW

*

https://youtu.be/-cePrL9m1Ys

199 myśli w temacie “Władza nad Armią Planety przechodzi z gadzich łapsk w ręce Ziemian

      1. Nie mogłam się powstrzymać :), kocham moje chleby. A tego ze zdjęcia już pawie nie ma. Ja po ostygnięciu kroję na kromki i zamrażam.

    1. Witajcie Kochani! Tez dopiero co odsluchalam, dziekuje Ula za caloksztalt Twojej pracy na rzecz pobudki. Podziwiam Cie, jak Ty to ogarniasz, taki ogrom pracy. A przeciez trzeba jeszcze normalne zycie prowadzic. Czapka z glowy i z serca blogoslawienstwo masz ode mnie.

  1. A tymczasem zarządcy naszego kRaju mają pełne galoty:

    „W Dzienniku Ustaw opublikowano przygotowane przez MON rozporządzenie dotyczące zakazu noszenia mundurów wojskowych lub jego części m.in. przez uczestników strajków, demonstracji i zgromadzeń. Rozporządzenie wejdzie w życie po 14 dniach od ogłoszenia. Zmiana przepisów to odpowiedź m.in. na informacje, że członkowie stowarzyszeń sprzeciwiających się pandemicznym obostrzeniom i akcji szczepień występują w umundurowaniu Wojska Polskiego, przez co zdarza się, że są brani za żołnierzy”

    https://wydarzenia.interia.pl/polska/news-zakaz-noszenia-mundurow-podczas-strajkow-i-demonstracji-jest,nId,5502449

    Wystraszyły się gadziny zrzeszających się Polaków?

    Ale my nie potrzebujemy mundurów, żeby być razem. To było dobre na początku (byłoby dobre i dalej, ale damy radę).

    Teraz może możnaby użyć ubiorów na wzór partyzantki? tzn swetry, specjalne spodnie czy kurtki przypominające partyzantów…

    Ale gadzinom poszło w zadek… a ja się cieszę, bo to znak, że mimo prób, nie udało im się rozbić budzących i łączących się Polaków, mimo prób wnikania w struktury, judzenia zostali rozpoznani i wydaleni….

    1. Dodam jeszcze słowa Błaszczaka, który podkreślał, że: „antyszczepionkowi terroryści nie mogą udawać żołnierzy Wojska Polskiego”

      Ha, ha, ha…

      1. Płaszczak…

        Śmieszy mnie określenie antycokolwiek.
        To że mam zamiar pozostać wolna od tej trucizny nie oznacza, że jestem anty. Ja jestem zawsze pro. Pro zdrowie, pro szczęście, pro wolność 🌞

    1. Dr Ryszard Opara

      „Jestem z wykształcenia i z powołania lekarzem,
      praktykiem od 45 lat; byłem też w latach
      swojej świetności przez ok 8 lat Prezesem dwóch dużych spółek (notowanych na NYSE), które zajmowały się
      badaniem i rozwojem szczepionek…
      Na pewno dużo więcej wiem na temat skuteczności i rozwoju szczepionek”.

      A więc, przede wszystkim – należy zacząć od pierwszej podstawowej sprawy:
      Szczepionki przeciwko Covid-19 – NIE SĄ SZCZEPIONKAMI !!!
      Dr Ryszard Opara

      .https://twitter.com/JarosawK2/status/1344014823739322368
      Zdrawiam

      1. Ciekawe, co z Aborygenami, czy też będą latać po buszu z testami, teraz mają to samo, co zrobili rdzennej ludności tego kraju.

      2. Ten „anżej” dziwnie mruga. I oczy jakoś dziwnie mu uciekają.
        I postawę ma dziwną…
        Hm…

      1. po jaki chuj wy się jeszcze takimi bzdetami zajmujecie jak tego o którym piszesz tu NIEma,to NIEmota inaczej program/soft wgrywany ludziom do pustych łbów,najprostszy darmowy firewall radzi sobie z takimi bzdetami ale niestety albo stety:) większość ludziów musi sama sobie go zainstalować

    1. Sama Australia jest niebezpieczna. I dlatego tam zrobili kolonię karną. I w dodatku jest na końcu Świata. Żeby nie było łatwo uciec.

  2. ABNEGAT – nie taki zły, na jakiego wygląda

    ABNEGAT to wcale nie jest „ignorant” czy „anarchista”, czy też „nihilista” albo „ktoś, kto wszystko neguje”.
    Słowo ABNEGAT nie pochodzi od negacji czy negowania.

    Sięga korzeniami do łacińskiego czasownika abnego, abnegare o dwóch głównych znaczeniach: ‘odmawiać, zaprzeczać, nie dozwalać’ i ‘wyrzekać się czegoś’ – stąd łacińskie abnegatio ‘odmowa’, a także ‘wyrzeczenie się’.

    Dawniej ABNEGAT miał bardzo pozytywne znaczenie ‘człowiek niedbający o swoje korzyści, a także wygody i przyjemności; człowiek rezygnujący z własnych wygód i korzyści’.

    Z czasem znaczenie się rozszerzyło o element ‘niedbający o wygody i swoją powierzchowność; niedbający o swój wygląd’, a w końcu podstawowe znaczenie zostało zapomniane i element „niedbania o wygląd” stał się dominujący. Dzisiaj ABNEGAT to przede wszystkim ‘człowiek nie dbający o swój wygląd’, a także – rzadziej – ‘człowiek niedbający o swoje wygody’.

    https://nck.pl/projekty-kulturalne/projekty/ojczysty-dodaj-do-ulubionych/ciekawostki-jezykowe/abnegat–nie-taki-zly-na-jakiego-wyglada

    Tak zmienia się znaczenie -wydżwięk – wymowę słów..
    Jestem abnegatką od uRODzenia ..Taka moja uRODa.Zdrawiam

  3. Tawie, Ty czujesz i widzisz więcej niż ja, dlatego pozostawiam Twojej decyzji, czy opublikujesz to co teraz napiszę.

    To jest sprawa osobista dotycząca obecnej sytuacji, i podejrzewam, że tak jak pisałeś, mówiłeś został przypuszczony atak na mnie.
    Tym razem poprzez moje starsze dziecko. Ale nie piszę tego, bo się boję, czy coś takiego, ale po to, żeby opisać metody jakimi się posługują.

    Jak już pisałam, syn jest zaszczepiony, teraz chory (dosyć mocno) z pozytywnym wynikiem testu (wiem, że to niczym nie świadczy, nie dlatego to teraz podkreślam, że to ma jakieś znaczenie- przynajmniej dla mnie).

    Jak wiecie, wczoraj sama zrobiłam test (test pluty- był negatywny, mimo, że widzieliśmy się z rodziną syna w zeszłą niedzielę, a wnuk już w poniedziałek miał test pozytywny, we wtorek się rozchorował, syn w czwartek, choroba i test pozytywny, a synową- też zaszczepiona- w piątek dopadło).

    Najważniejszym powodem zrobienia testu, była chęć pokazania dzieciom, że to nie ja (niezaszczepiona) do nich covida (wiem, że nic takiego nie ma) przywiozłam.

    Tyle wstępu, teraz przechodzę do sedna:

    Dziś przed południem syn do mnie zadzwonił i zaczął z grubej rury:

    MAMO ZASZCZEP SIE!!! rozpaczliwym tonem. On był naprawdę przerażony tym, że mogę przez brak szczepienia umrzeć.

    Mamo zaszczep się bo umrzesz… tak też powiedział.

    Ja mu na to pytanie: Czy jak się zaszczepię to będę nieśmiertelna? jego odpowiedź: nie, ale na covid nie umrzesz..

    Nie będę całej rozmowy przytaczać, ale w jej czasie moje ciśnienie chyba do 500 podskoczyło. Główny temat: tylko szczepienie może ochronić, bo on pewnie wylądowałby w szpitalu, gdyby nie był zaszczepiony (BETON!!!- żadne argumenty nie przemawiają, a im bardziej jasne jakie to jest zakłamanie, tym mocniejszy beton)

    Powiedziałam mu, żebyśmy temat zmienili, że mnie, przy tym co wiem o tym preparacie, nikt do wstrzyknięcia go sobie nie nakłoni. Nie ma takiej opcji. Powiedziałam, żeby sprawdzili na stronie producenta informację o nim.. nie w mediach. ITP, ITD.

    Na koniec powiedziałam mu, że rozumiem go, że się martwi (wiem złe słowo, ale teraz nie mam innego), bo ja czuję to samo. Dlatego, że mi na nim zależy, mam stracha, co z nim po szczepieniu będzie. Powiedziałam mu też, że ja choć nie było mi łatwo, zaakceptowałam jego decyzję, więc oczekuję, że on zaakceptuje moją. I, że mamy już do tego tematu nie wracać.

    Na to on: To pozwól się Tacie zaszczepić… no bosze… odpowiedziałam mu na to, że tato jest duży, ja go nie przywiążę, jak będzie chciał, to się zaszczepi, jak nie, to nie. JA nie będę w to ingerować. Syn na to: To namów go na szczepienie. Moja odpowiedź była: żartujesz? Prawda?

    Sorry, trochę przydługi tekst, ale kilka godzin po rozmowie, przebłysk w głowie…. może, to atak onych, tymrazem poprzez dziecko? Bo przecież nie pierwszy atak na mnie, w celu przekonania mnie do wstrzyknięcia sobie tego preparatu…

    Nieraz z synem o tej sprawie rozmawialiśmy, ale dziś po raz pierwszy usłyszałam taką ogromną panikę w jego głosie. w pierwszej chwili byłam wkurzona, ale teraz szkoda mi po prostu mojego dziecka. Do tej pory była krótka wymiana zdań, najwyżej powiedział kilka słów, że słucham nienormalnych (przesadziłam, ale coś w tym stylu mówił) a dzisiaj: Mamo zaszczep się bo umrzesz z prawie łzami w głosie.

    Tak od razu bezpośrednio, bez rozpoczęcia rozmowy o czym innym..

    A byłby to nie pierwszy onych atak w celu nakłonienia mnie do szczepienia.

    Pewnie nie pamiętacie, ale miałam już sen o tym, że się zaszczepiłam i po szczepieniu czułam się jakby uwolniona, szczęśliwa. To uczucie pozostało we mnie na długo i nawet dzisiaj go nie zapomniałam. Oraz podchody różnych ludzi, z różnych stron, nawet tych najbardziej niespodziewanych.

    Nie wiem, może przesadzam, ale piszę to po to, żeby okupantowi (bo czyta) jasno powiedzieć:

    Odczep się ode mnie, nie ma takiej opcji!!!
    A do tego: ZOSTAW MOJE DZIECI W SPOKOJU, bo nie daruję.

    A z drugiej strony poprosić was o Błogosławieństwo dla mojego syna.

    I dla wszystkich, którzy ulegli medialno-medyczno-politycznemu praniu mózgu.

    Błogosławię wszystkim bojącym się. Błogosławię wszystkim silnym, nie dającym się tej opresji.

    Kończę, mam nadzieję, że wyraziłam się jasno.

    polecę tutaj Wieszczem Słowackim:

    „Chodzi mi o to, aby język giętki
    Powiedział wszystko, co pomyśli głowa:
    A czasem był jak piorun jasny, prędki,
    A czasem smutny jako pieśń stepowa,
    A czasem jako skarga nimfy miętki,
    A czasem piękny jak aniołów mowa…
    Aby przeleciał wszystka ducha skrzydłem.
    Strofa być winna taktem, nie wędzidłem.”

    Juliusz Słowacki „Beniowski. Pieśń 5.”

    I dodam do tego, że w języku pisanym jest jeszcze ciężej wyrazić myśli niż w mówionym.

    Miłego dnia Tawie i Tawerno.

    1. BłogoSławię Wszystkim, bez wyjątku, z całego serca❤️
      A Tobie Ulaszko i Twojej Rodzinie po wielokroć ❤️

      Mój cytat był na studiach:
      „Chodzi mi o to, aby język giętki
      Powiedział wszystko, czego nie wie głowa”
      😁Tak mówić chciałam, by nikt mi nie zarzucił mówienia o akweduktach 🤣🤣🤣🤣

    2. Ulu, wysylam wam wszystkim mnostwo pozytywnej energii.💗💗💗 Trzymaj sie.

      Moj zaszczepiony szwagier ma teraz ostra jazde i emocjonalny rollercoaster ze swoimi niezaszczepionymi, ale gleboko osadzonymi w Starym Swiecie dziecmi co to tylko kariera i zarobki. Walka z uzależnieniami, depresja, brak pieniedzy, nieudane zwiazki, ale we łbie nadal zakodowane, ze licza sie tylko pieniadze i kariera.

      Corki mojej przyszywanej ciotki z Polski (corki sa nauczycielkami z zawodu; chyba zaszczepione), placza i wymiotuja przed pojsciem do szkoly. Skarza sie, ze dzieci zrobily sie b. agresywne. Ponoc „tak źle jeszcze nigdy nie bylo”.

    3. Niestety ludzie są podatni na socjotechnikę.
      To co się wylewa z tv i neta ,ryje ludziom mózgi.
      U mnie w RODzinie siostra ,szwagier i ich dorosłe dzieci to Szczepany.
      Siostrzeniec chciał mi Rodziców szczepić.
      Pogoniłam go stwierdzeniem, że jest podatny na manipulacje i, że istnieje jeszcze jakieś życie poza srovidem.
      Powiedziałam, że z dumą noszę swoja foliową czapeczkę i wszyscy mają się odczepić.
      Od tamtej pory zapanował spokój.
      Moi Rodzice szczepić się nie chcą.
      Moja Mama od początku była na NIE.
      Ojciec trochę panikował, ale potem przemyślał sprawę i tez już nie chciał tego” dobrodziejstwa”.
      Ja wiem, że oni to mówią z troski, ale w końcu ja sama wiem co jest dla mnie najlepsze.Moja świadomość nie pozwala mi przyjąć tego g…na.
      Mam mnóstwo Szczepanów wśród znajomych i nie mam z tym problemu, bo to ich wybór.Oni ze mną też nie mają problemu.
      Każdy robi jak uważa
      Ja nikogo nie uratuję przed nim samym, choć mi czasem żal, że taką mentalność niewolnika mają😕
      Ja bezdzietna lambadziara jestem🤣 ,wiec nie ma na mnie kto stosować szantażu emocjonalnego.
      Błogosławię Ci Ulu ❤️

      1. Tak Radochno!
        Nikogo nie uratujesz przed nim samym !
        Wpadłem na to wreszcie kilkanaście lat temu i zrezygnowałem ostatecznie z roli wybawcy, w którą to rolę miałem tendencję wpadać.
        Świat stał się od razu dużo prostszy .

      1. Tydzień temu moja szczypnięta teściowa (teść po szczypawce ma rozległe zmiany rakowe w płucach, oskrzelach, tchawicy – pisałam już o tym) zadzwoniła do swojej wnuczki a mojej córki, z którą mieszkam, z prośbą by moja córka się zaszczepiła. Ta odpowiedziała, że nie ma zamiaru, na co babcia stwierdziła, że przecież TYLE zachorowań i gdy córka nie ustąpiła, to teściowa zrezygnowana rzekła, no tak mama nie zaczepiona, czyli ja. Jeszcze jak dowiedziała się, że zięć mój też nie ma zamiaru się szczypać, to już dała sobie spokój, obyło się bez awantury czy łez, ale tez pewnie dziadek nie wiąże swego stanu zdrowia ze szczypawką, stwierdził tylko, że już 3 raz się nie da ukłuć… Moja bardzo świadoma przyjaciółka (ta co to plecak spakuje i pójdzie przed siebie, jakby już miało być tak źle, że nie do przeskoczenia) bardzo spokojnie podchodzi do faktu uszczypnięcia swojej córki, która w ogóle nie chciała i nie chce słyszeć o jakimkolwiek przeciw szczypawkowym temacie. Niedawno załapali z też uszczypniętym partnerem jakieś grypopodobne cóś i oczywiście śpią dalej.. Mojego najbliższego memu sercu Szczepana otaczam Miłością i łagodnością, spokojem i wyrozumiałością, na razie jest w miarę dobrze. Wczoraj mi powiedział, że kocha mnie bardzo i że przecież seks to nie wszystko, no zobaczymy, jak to się potoczy, bo ja z kamienia tez nie jestem, ale wierzcie mi, mam jakąś blokadę i nie potrafię jej przeskoczyć.

        Ula – z całego mojego serca BŁOGOSŁAWIĘ Tobie i Twoim Bliskim!!!

    4. Ulu, przesylam duzo pozytywnej energii do Ciebie i Twojej Rodziny.
      Musisz zrozumiec syna. Skoro jest chory, to nie mysli logicznie. On nawet nie zauwazyl, ze Wy sie nie zaraziliscie, bo nie oslabiono Was szczepionką i sztucznymi lekami.
      Skad ich choroba? Sadze, ze to z powodu tego silnego promieniowania, ktore idzie do Ziemi. Od 14 znow silniejsze fale. Przy takim napromieniowaniu organizm staje sie podatniejszy na bakterie i wirusy. Jesli zyja w domu rodzinnym, to czesciej bywaja na zewnatrz i wieksze dawki dostali.
      A dzis mogl byc bardziej nerwowy, bo znow byly dziwne strzaly z kosmosu. W Piereslawiu az prawie 700 000!!! (a normalnie widuje sie 20-30 tych jednostek). W poblizu Villach bylo 6000 ok. 9 rano… U nas wszystko tajne, trudno powiedziec, ile dostalismy, ale chyba tez troche. Widzialam tez wyzsze dawki w Usa, czyli to objelo cala Ziemie. Tym z Tomska chyba bezpieczniki na chwile wybilo, bo rezonans mial przerwe.
      Trzymaj sie i cierpliwosci do syna zycze.

      1. Być może zauważyliście w ostatnich dniach u siebie takie symptomy, jak zawroty głowy, zamglenie, przerywany sen i problemy z utrzymaniem koncentracji.

        Mam takie wewnętrzne odczucie, że to wszystko jest częścią dostosowywania się naszego ciała fizycznego do tych wyższych lepszych wibracji, które nadchodzą.

        Może więc zamiast myśleć i traktować je jako choroby, po prostu głębiej oddychajmy, zwolnijmy, odpoczywajmy, jeśli tylko mamy taką możliwość, no i oczywiście pijmy dużo wody.
        Trzymajmy się Boskiej i swojej wizji Nowej Ziemi, na jakiej chcemy żyć.

        Pomimo przygnębiającej obecnej sytuacji w kRAJu i na świecie, starajmy się w miarę możliwości odczuwać wewnętrzną radość, ale NIGDY STRACHU, bo to strach jest naszym MIRDERCĄ.

        Ps. Ulaszko 💏 wspieram i Błogosławię Tobie i Twojej rodzinie, przetrwacie ten ciężki czas, który wkrótce minie, a to co nadejdzie, osłodzi Wasze Serca i przykry ciężki czas odejdzie w niepamięć i zapomnienie. TAK SIĘ STANIE. 💓

    5. Ulu, dołączam do błogosławieństw dla Ciebie i Twojej rodziny ❤️
      U mnie prawie cała najbliższa rodzina i większość znajomych. Smutno mi jak o nich myślę. Niektórzy już mówią o 3 dawce jak o oczywistej oczywistości.
      Są tacy, co wprost mówią, że nie spotkają się z nami, bo się boją. Nie widzieliśmy się półtora roku. Szkoda, bo poza tym to świetni znajomi i przyjaciele, a rozmowy przez telefon nie zastąpią kontaktów. Takie to czasy nastały. 😟😥

    6. Kochani moi, dziękuję wam z całego serca za błogosławieństwa, wym wszystki, (Wszystkim) co piszą czytają i tym co nie… też błogosławię.

      Miałam dziś jakiś spadek nastroju, czasami każdemu się zdarza…dziś trafiło na mnie.

      Nawet czułam się trochę chora po tym wszystkim… ale wiem, że jestem zdrowa. Cóż, nie zawsze jest lekko, a do tego sypią jak zwariowani. W zeszłym tygodniu też sypali… Nieba nie widać…

      Jak długo jeszcze?

      Pytanie retoryczne. A tu już noc. Trzeba się kłaść spać, bo jutro idę znowu zarabiać…. (korzystam ze wskazówek Zygfryda i nie mówię do pracy 🙂 )

      Kwarantanna się skończyła.. a taka pani szefowa, do której dzisiaj dzwonołam, powiedzieć jej, że jutro wracam do pracy, powiedziała mi, że od listopada to się zmieni, bo za kwarantannę niezaszczepione osoby nie dostaną wynagrodzenia. Powiedziałam OK… a pomyślałam sobie „a co mnie to obchodzi”?

      Znajdę metodę, żeby nie stracić gdybym musiała iść na kwarantannę znowu, a jak nie, to mogą mnie zwolnić, płakać nie będę. Znajdę coś innego. Na takim etapie obojętności dawno nie byłam.

    7. Ulu, ty masz moc i masz wedę i ogrom miłości.
      Ony choćby się zesra*** nie pokonają Ciebie.
      A z miłością powalczysz i odzyskasz syna i spokój (jego i Twój).
      Jesteś jedną z czołowych Laszek w TAWernie. Kto jak nie ty!

    8. Kochani, jeszcze raz wielkie podziękowania za błogosławieństwa i pełne otuchy słowa. Sercem jestem z wami. My już jesteśmy RODziną.

  4. Tak się teraz zastanawiam, zdaje się wielu od jakiegoś czasu we snach widuje tłumy. Różne rzeczy w nich się dzieją, ale nieważne, chciałem tylko zwrócić uwagę i napisać krótko o swoim, kolejnym.

    Miałem kiedyś podobny sen, budynki chyba się nawet zgadzają. Miasto. Wygląda jak po nie za silnej „apokalipsie”. Co jakiś czas są trzęsienia ziemi. wszędzie wydaje się pusto być, ale gdzieniegdzie szwendają się ludzie. Poczucie niebezpieczeństwa, nie za duże. Chodziłem sam, chodziłem z jakimiś starymi znajomymi, z którymi nie mam kontaktu dawno, chodziłem później z matka i siostrą. Podczas trzęsienia przeniosło nas na stację kolejową (staliśmy na takim kamieniu i przeleciał/przetoczył się do stacji). Poprzednim razem też się tam znalazłem. Wyszłem na tory. Wszystko mocno pozarastane. Spojrzałem w tym samym kierunku co poprzednim razem. Widzę jak kilku ludzi idzie tymi torami, jedni w jednę, drudzy w drugą stronę. Ciekawe odczucia. Czuję, że powinienem tam iść. Czuję, że może być ciężko i niebezpiecznie. Powiedziałem matce i siostrze, że musimy tam iść, ale stwierdziłem, że muszę iść po resztę, wziąć ich ze sobą. Chodzę po mieście. Znalazłem ciotkę (siostrę mamy) i ich rodzinę. Mieli się zebrać i iść ze mną. Zjechali na takiej długiej zjeżdżalni z wysokiego piętra (dziwne, bo kiedyś w innym śnie też taką widziałem). Kolejne trzęsienie. Dalej nie pamiętam, chyba się wybudziłem, bo sen już za długo trwał i byłem w zbyt świadomym stanie.

    Co mnie trochę zdziwiło. Owa ciotka i cała jej rodzina jest zaszczepiona (a, tak, na tej zjeżdżalni zjechał jakiś dziwny chłopiec, wyglądał na niepełnosprawnego umysłowo). W ogóle rodzina od strony matki się cała zaszczepiła. Szkoda mi, bo tę stronę rodziny bardzo lubiłem. Te wszystkie kuzynki i ciotki, wujów (masa kuzynek, łącznie dwóch tylko chłopaków :P) naprawdę ich lubię. Szkoda mi ich, bo świetni ludzie. Bardzo polubiałem bliźniaczki, ale chyba dlatego, że sam chciałbym „mieć” bliźniaczki. Nie wiem co to będzie z nimi… Aby jedna kuzynka (w moim wieku, mniej więcej) się nie zaszczepiła, bo karmi córkę, urodziła się w maju. Nie wiem czemu, ale gdy usłyszałem wiadomość, że urodziła, to bardzo się ucieszyłem. Jakoś poczułem, emocjami, nie słowami, „nareszcie”, „długo na to czekałem”, „czekałem na to”, „przyszła”. Coś takiego. Nie wiem. Nie zastanawiałem się nad tym zbytnio. Co będzie to będzie. Nawet teraz, gdy o tym pomyślałem to mi łzy chcą się wycisnąć.

    A, tak. A strona ojca? Chytrusy, skurwysyny, jeden drugiego zeźryć gotów. Nie warto wypisywać epitetów i co, który, czego nie zrobił. Ludzie, którzy pierwsi powinni dać się opętać i pójść na rzeź ślepych i głuchych. Czy któryś poszedł? Tylko dalsza rodzina. Dobrzy ludzie. Na tyle na ile ich znałem rzecz jasna. Na pewno nie tak inteligentni i ciepli, jak od mamy strony, ale pogodni, weseli, prości ludzie. Zaszczepieni. A te ….. . Nie. Gdzie tu logika? Dlaczego moi sąsiedzi, gorszego, o ile wiecie o co chodzi, rodzaju bambry, nie zaszczepieni (a przynajmniej nie słyszałem)? Nie chorowali w ogóle? Nie widać, żeby upadali? Dziwna logika. Nie rozumiem jej, ale nie karmię tych ludzi, czy myśli, jak to sobie nazwiecie. Nie obchodzą mnie ci ludzie. Kiedyś i tak upadną. Ja będę pewnie gdzie indziej. Zobaczy się. Czasem mnie to zastanawia po prostu.

    1. W sumie to chyba wymyśliłem właśnie! Wiecie, na gospodarstwie nieraz jakieś zwierze zachoruje. Oczywiście, niekażdy ogarnie problem odpowiednio (przez co zwykle zwierzę pada), ale generalnie ci mądrzejsi z tego doświadczenia rozumieją mechanikę roznoszenia się chorób, sposobu leczenia, oraz nabywania odporności. Rzecz jasna w obecnie powszechnie uznawanej wersji. Dzisiaj matka rozmawiała z kimś, może z rodziny, może znajoma i właśnie mówiła o tych rzeczach. Roznoszenie się chorób, nabywanie odporności, na ile szczepionka faktycznie w ogóle może pomóc. A doświadczenie nabyli na chorych cielakach. ;D

      1. Wczoraj zadałem pytanie swojej intuicji: czemu służą te szczypawki ?
        Odpowiedź przyszła natychmiastowo.
        Jedno słowo: NOSICIEL.

        Czy już domyślacie się czyim nosicielem będzie szczepan?

        To się chyba już dzieje.
        U szczepanów zmienia się zachowanie.
        Zaczynają też wywierać presję na niezaszczypanych w kwestii szczypawek.

      2. Adrem jeśli ludzie czegoś nie mają to trzeba im to dać i już dużo osób ma

      3. Psychicznie wykończą Ludzi poprzez nieustanne nękanie.
        Zapowiedział Nam Adaś Miauczyński.

        ”Przykłady kompulsji. Mycie rąk lub mycie całego ciała w obawie przed zakażeniem. czy są wyłączone kuchenka, żelazko lub inne sprzęty. czy zamknięte są drzwi, okna…”

      4. Adrem, ja też ostatnio o tym myślałam i jeszcze jak posłuchałam o tych nanochipach w posypce. Sypią na nas przynajmniej od 40 lat, może nie po to, by nas wykończyć a przygotować pod siebie NOSICIELI. Czyli każdy kto z nas przetrwa dostanie tzw. symbionta. A ten musi widać mieć odpowiednie dla siebie środowisko przetrwania, czyli modelowane są w tej chwili ludzkie ciała, które jako skafandry nie będą służyć li i jedynie istotom ludzkim? Może ci co nas próbują przejąć w ten sposób chcą się ulokować na planecie Ziemia Jak oglądaliście „Gwiezdne Wrota” to tam jeden z głównych bohaterów miał takiego symbionta w swoim ciele. Może posypka i szczypawki to jedna technologia przejęcia. Nie zapędzam sie tak daleko by dywagować o przejęciu duszy której ponoć pewne rasy nie mają, ale ciało ludzkie jest dość ponętnym towarem dla innych ras, tak myślę.

      5. Niektórzy zaszczypawkowani, którzy przeżyją, to będą wieczni pacjenci konowalow i wieczni klienci aptek. Stale bolący i chorzy. Do końca życia. Niektórzy nigdy nie będą mieli dzieci, nawet jak nic poza bezpłodnością nie będzie im dolegać. Inni będą zombie, inni robotami. I wuj wie, co jeszcze. Przecież to eksperyment.
        Wachlarz jest przebogaty zatem.

      6. Dziewczyny Drogie – nie wypowiadajcie słów że ”przejęli”.
        Przestrzeń wyłapuje energię tych słów i skaczą z Fraktala na Fraktal.

        Zamiast tego mówimy że komplikują-kombinują..

    1. Podzielili Świat na Pół …nie jeden raz…

      Jak zwykle w Istorii .
      Dopóki będziecie brać udział w tym cyrku…

  5. Szcypią się bo nie będą mogli iść na koncert.

    Koncert masz w ogRODzie w Lesie – Kniei .

    Koncert ? Nie wpuszczą do Fil…Harmonii…?

    Kupuję pianino i sama gram ..Ćwiczę ..ćwiczę…

    Inwestuję Swoją Energię w Siebie.

    1. A mnie sie śnili imigranci z Mołdawii. Kilkanaście osób. Mężczyźni i kobiety (w tym jedna chora); w rożnym wieku. Przyszli do mnie po pomoc do mojego dawnego mieszkania w Polsce. Nie mieli chwilowo noclegu, a przyjechali szukać pracy. Zamiast walizek tobołki. Widziałam ich spracowane dłonie. Bardzo im współczułam.
      W każdym badz razie zawożę ich na jakieś nowe osiedle świeżo wybudowanych parterowych domków jednorodzinnych i tam lokuje. Wykończonych, ale nieumeblowanych. Woda bieżąca jednak jest. Na zewnątrz dodatkowy piec kuchenny na opal. Przychodzi mi na myśl, ze maja śpiwory, wiec jakos wytrzymają. Jeden z domów należy rzekomo do mnie. W sypialni stoi łóżko, obok krzesło. Do łóżka kładę chora dziewczynę. Dalej śni mi sie, ze sie o nią troszczę. Pomaga mi w tym inna imigrantka. Dziewczyna gorączkuje, wiec wycieramy ja zmoczonymi ręcznikami. Zmieniam pościel, przynoszę sucha piżamę (jeszcze jedna na zmianę kładę na krześle). Podaje jej witaminę C z różą (Visanto), robię herbatki z czarnego bzu, z imbiru itp. Podaje szklankę prawdziwego wiejskiego mleka z łyżeczką masła. Miod, czosnek. Gdy zaczyna jeść, duze dawki witaminy A oraz D3 (10 tys jednostek) + K2MK7, a gdy zdrowieje obdarowuje szczodrym zapasem wspomnianych witamin z odpowiednimi instrukcjami.😉😁

      Maz stwierdził z rozbawieniem, ze to był bardzo „pożyteczny” sen, ale „na bank” gości przegoniłam. Nie jednego by zemdliło od takiej opieki. On dobrze wie jaka ja mogę być upierdliwa z tymi witaminami.😉😂

      We śnie odczuwałam dwa dominujące stany emocjonalne: współczucie dla tych ludzi i silną potrzebę niesienia pomocy.
      To tyle

    2. Zaraz przekażą władzę Donkowi i s-ce i dadzą dyla.
      A donek ujawni nam już nwo w pełnej krasie….

      Podobno dokumenty już duduś podpisał co do ustawy 1449.
      Czyli w knesejmie teraz jest przedstawienie teatralne dla gojów.

    3. A niech spierdziela do Izraela, gdzie by się nie ukrył, kara szubrawca i jemu podobnych i tak ich nie ominie.
      A w Polsce jest tego pustynnego gnoju multum, tylko poukrywanych jako dwużydziany.

  6. Wiecie już, że grypa wróciła po rocznej nieobecności??? Tak piszą 😂 Teraz będą mieli wytłumaczenie dla szczepanów, jak ci zaczną chorować. No i koniecznie trza się szczypać na srowida i na naszą dobrą znajomą grypę, no i trzecią dawkę, ci co już sie pogubili… Przypominam…

    Niedawno na Interia ktoś wsadził artykuł z Gutem, pożal się boże wirusologiem, w zakładki „Kultowe Seriale” 🤣. Czy zrobił to specjalnie, mam nadzieję 😁

    1. Iw, w Anglii mówią też o grypie, że ludzie będą chorować, ponieważ siedzieli w domu przez koronę i stracili odporność.

      1. Moja córka stwierdziła, że grypa wróciła po to, by chorowały na nią szczepany, na srowida będą chorować wyłącznie Lechici czystej krwi…

      2. iw, prawdziwi Lechici i Laszki nie chorują 👍👍🤣🙏

    1. Mam wrażenie, że Zygfryd zmienił się po rozmowach z s. Nadzieją.

      Zastanawia mnie, czy to nie robota komitów – najpierw siostra i mnóstwo przeciwności „losu”, tak dla dramy… potem pobicie, i TEN sen. .
      Wg mnie, trzyma się to kupy. Ale oczywiście mogę się mylić.

      Albo Zygfryd chce tego typu rozmowami przyciągnąć katolików do innych nagrań, albo go urabiają.

      1. Tak, chodzi o przyciągnięcie katolików.

        Wygląda na to, że poprzez te „zrządzenia losu” siostra Nadzieja była programowana do roli, którą obecnie odgrywa w budzeniu zahipnotyzowanych (hipnoza oriońsko-babilońska) polskich katolików.

        *

        Na Zygfryda (jak i na wszystkie Lokomotywy Wielkiej Zmiany) są ogromne oddziaływania, ale Zygfryd wibruje już dosyć wysoko, więc docelowo nie da się zwieść.

      2. Swego czasu, rok temu (?), nie pamiętam dokładnie, to Zagórski bodaj na swoim kanale rozmawiał z siostrą, więc sprawa jest nie nowa 😘

  7. Pamiętajcie Kochani .
    Kiedyś dawno znajomy ksiądz mi powiedział, że

    „ludziom można wszystko wmówić”.

    Zdrowemu chorobę itp… itd…

  8. Sie zastanawiam, czy wszyscy dzis w synagogach i meczetach, czy moze zeszli do schronow przeciwatomowych po tych posypkach? 😁😂🎇 Taakie pustki na forum

      1. Ja jestem na forum, czytam, ale nie mam o czym pisać 😁
        W internecie oglądałem Monikę Rajską, w telewizji serial „Kozacka miłość”, sztuki walki na YouTube, a polityki nie ruszam, bo mnie nudzi 😁

      2. Za to Betelgeza w pelnej formie😛. Juz grzeje po Pereslavlu bo tam wzeszla wczesniej.
        Moja tarczyca tez dostala kopa. Czuje jakby mnie kto dusil od kilku dni, ale wyrzut hormonow nie z tej Ziemi.
        A ze nakrzyzowali niebo jak nigdy, to wiem, ze bedzie jeszcze weselej…

      3. Dawno nie oglądałem jakiegoś solidnego-mocnego, ale jednak na poziomie, filmu akcji ze sztukami walki, a takie filmy lubię obecnie 🤣 Może to chore, że lubię mordobicie i przy takich filmach wypoczywam 😮 🥴 🤣 Jako nastolatek to głównie oglądałem tzw.ambitne i trudne filmy, które były w opozycji do kina akcji i do kina klasy B. Malowałem obrazy, chodziłem do kościoła, czasem w dni powszednie 😁, rysowałem, trochę rzeźbiłem, a także modliłem się o pokój na świecie 😲, bardziej niż papieże i mnisi razem wzięci 😁 Byłem bardzo delikatny, grzeczny i nie używałem wulgaryzmów 🤣🤣🤣

        Coś mi widocznie odjebało z wiekiem 🤔, bo obecnie najbardziej lubię kino akcji ze sztukami walki, gdzie jest łomot (aczkolwiek romantyczne filmy o miłości też mnie wzruszają 😁) Postaram się jutro coś obejrzeń w internecie ze sztukami walki. Jakiś film, którego jeszcze nie widziałem. Kiedyś może mi się uda w końcu obejrzeć ten „Skin Traffik” z Gary Danielsem („Skin Traffik” wygląda na solidne-mocne kino akcji ze sztukami walki), gdzie grają znani aktorzy, np. Mickey Rourke, Eric Roberts, czy Daryl Hannah i paru innych.

      4. Witajcie kochani! Ja piernicze, te nadmierne posypki to moze byc przygotowka do bardzo szumnie przygotowywanych od dawna tzw. objawien. No kurde, robia ekran, a pozniej z hologramami pojada rowno. Mialam gdzies z dawna zapisany link, ale nie moge znalezc, chyba bylo: Najwiekszy przekret wszechczasow, cos tak. Jak znajde, to wkleje. Jest taki portal Czasy Ostateczne na youtube, tam rowno jada z „Boza prawda”. Dobrego dnia.

      5. Pomysł z wyświetleniem Jezusa na obłoku nie przejdzie, bo my to od lat tu wyśmiewamy. Przestrzeń jest więc zabezpieczona antykodami.

        Mogą co najwyżej islamistom wyświetlić Mahometa na koniu ze świetlistym mieczem, wzywającego braci do spustoszenia Watykanu… 🤣🤣🤣🤣

      1. Potwierdzam. Pierwszego października coś się ewidentnie przełamało na przestrzeni. Po ołowianym pótoraroczu coś wreszcie drgnęło. Długo patrzyłem wczoraj w Słońce, a radość w sercu czułem taką, jak chyba jeszcze nigdy w życiu (pomimo pełnej świadomości tak wielu nieprzepracowanych jeszcze programów).

        Tak się przeładowałem fotonami, że wieczorem aż strzelało mi pod powiekami.

        (Nieprzygotowanym nie polecam techniki patrzenia w Słońce).

      2. Niestety normalne. Za duzo promieniowania naplywa. To pobudza tarczyce, wiec mamy mnostwo energii. Ale to nie jest dobre dla tarczycy…
        Tej nocy znow strzelalo z kosmosu.
        Nawet w Tampa na Florydzie ponad 5000 jednostek. Oczywiscie juz wylaczyli licznik, tak jak w Miami. Boja sie prawdy.

        @Taw
        Nie przesadzaj z tym sloncem. Tam nie tylko swiatlo szkodzi.

      3. W związku z tym, że programowo nikomu nie wierzę, lubię eksperymentować na sobie 😄👍

        Jeśli przeżyję, książkę napiszę, jeśli padnę, wkrótce odrodzę się w nowym prężnym ciele w kochającej RODzinie 👨‍👩‍👧‍👦

      4. Właśnie wpadł mi do głowy pomysł poprowadzenia warsztatów z techniki Patrzenia w Słońce… ☀🌝🌞

        Pomysl o zbieraniu ziół w terenie takie warsztaty super sprawa.

      5. Mam za małą wiedzę w tym temacie. Potrafię co prawda rozpoznać i oznaczyć ponad setkę Ziół, ale to każdy z Tawerniaków też potrafi, więc nikt by na takie warsztaty nie przyszedł. Poważniejszą kwestią jest wpływ tych Ziół na nasze zdrowie, a tu starej literatury jest mnóstwo, więc każdy sam tę wiedzę może po prostu przeczytać.

      6. Niech tak będzie, ale czytając Cię od kilku lat myślę, że wiedza jest duża, ale nie będę namawiał.

      7. Docelowo warsztaty zielarskie przestaną mieć sens, gdyż każdy z nas ma w swoim smartfonie aplikację Google Lens, za pomocą której może online rozpoznać i oznaczyć botanicznie miliony roślin naszej przepięknej planety 🙂

        Przykłada się smartfona do rośliny – i wyskakuje studnia wiedzy na jej temat. Żyjemy w naprawdę ciekawych czasach.

      8. Tawerniacy może i znają, ale wielu ludzi nawet o tym nie wie, ja sam zakupiłem książkę ojca Klimuszki, ale cię rozumiem, też nie lubię, jak mi ktoś coś sugeruje.

      9. Mogę tylko powtórzyć za Moniką Rajską: „Beze mnie sobie poradzicie”.
        Będzie to niepowetowana strata, może ktoś będzie chciał kontynuować twoją pracę.

      10. @Slowianin
        Taw jest anty na wszystkie propozycje. Jest wokol niego wiele sciezek, ktorymi moglby pojsc, ale on wrzuca na nie tony kolcow, by go cos nie skusilo na te kierunki 😛

      11. Ja nie jestem zwierzęciem społecznym i po zakończeniu prowadzenia bloga (zbliża się moment wyczerpania dostępnego mi na WordPressie limitu, bo nowych grafik już nie mogę wklejać bez wykasowania starych) wracam do swojego życia prywatnego, które przez te osiem lat bardzo zaniedbałem.

        Mogę tylko powtórzyć za Moniką Rajską: Macie już taką wiedzę, że beze mnie sobie poradzicie 🙂

    1. Ja też, tak jak Radek, myślę, że nie mam o czym pisać. I trochę mi się nie chce… Byłam dzisiaj znowu na spotkaniu nieszczepów, ale jakoś tak nudno dla mnie było, poznałam kilka nowych osób, ale jakoś tak z ludźmi mi nie po drodze.. dobrze czuję się sama z sobą.

      1. Ula, ja też tak mam, najchętniej sama, w ciszy i spokoju, nie ciągnie mnie do ludzi, nie mam o czym z nimi rozmawiać, czuję się, jakbym była w całkiem innej przestrzeni.

        Jestem bardzo spokojna i rozleniwiona jak nigdy dotąd, jest to stan permanentnej szczęśliwości i radości, pomimo ogromu nieszczęść wokół.
        Czuję, że tak już zostanie, kto miał wybrać w jakim chce żyć świecie, to wybrał, i z tym należy się pogodzić.
        Cudownie jest siedzieć na tarasie i patrzeć w słoneczne promienie, które ciepłem pieszczą moje ciało. ☀️☀️☀️☀️☀️

      2. @Ula-Laszka & SłowiAnka
        Znudzone? Powiadacie.😁 Dziewczyny, późną jesienią szykuje się skok adrenaliny. Z pewnością nie przegapicie, tzn. nie przegapimy.🤭😂

      3. Kalino, to nie jest znudzenie, bo mi w sumie czasu brakuje na to, co chciałabym zrobić. To raczej to, że dobrze się sama ze sobą czuję. Nie stronię od ludzi, ale np. wczoraj byłam na spotkaniu grupy „nieszczepów”, jak było ok. 5 osób, było mi fajnie, ale jak potem było ok. 15, już nie czułam się dobrze, szybko (to względne, bo byłam tam ponad 2 godz.) wróciłam do domu. Czułam wręcz jakąś niechęć do przebywania w tak dużym towarzystwie, dziś poszłam sama na spacer, pobosakowałam, posłuchałam w tym czasie ostatniego nagrania T. Kierzkowskiego z D. Boersem. To mnie bardziej interesuje. Nie siedzenie w kawiarni przy stoliku i gadanie o wszystkim i niczym. Mam już kilka telefonów od fajnych ludzi, kilka z wczoraj też bym jeszcze chciała dostać, ale przy tak dużej ilości ludzi nie ma możliwości, żeby się poznać. Nic nie poradzę, że ze sobą mi dobrze. 🙂 Wróciłam do domu, ukręciłam chleb, który dzisiaj upiekłam. To jest mój świat.. choć gdy przyjdzie czas działania, to jestem gotowa.

  9. Tawie, zycie prywatne mozna prowadzic niezaleznie od bloga, a nasze dyskusje, czyli swoj czas dla nas ograniczyc do np jednego dnia i konkretnej godziny.
    My sobie nie poradzimy bez bloga, bo to jedyny nasz kontakt z tak duza liczba osob.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s