64 myśli w temacie “Jaszczury – świat ponury

  1. Pozdrawiam wszystkie gady z Rh minus. 🤣😛😋
    Wpisujcie sie, ile nas tu jest (zanim TAWowi nie skonczy sie cierpliwosc).

    1. Przypominam, ze my jestesmy dobre gady, bo kazdy z nas moze uratowac zycie swojemu ludzkiemu alter ego, darujac krew. Wy nam pomóc nie potraficie.

      1. Ja nikomu nie dam mojej krwi i od nikogo nie przyjmę.
        Dziękuję za propozycję, ale jestem bezżyczeniowo szczęśliwa, zwłaszcza bez obcej krwi w żyłach 😁👍

      2. Anamiko, ja oddalam w zyciu 1,5 litra krwi. Mam nadzieje, ze komus pomogla. Niestety teraz juz pomoc nie mogę. Sa czasami ciezkie wypadki czy operacje i bez krwi dawcow nie mozna ludzi uratowac. Ci z minusami maja ten plus, ze moga ratowac i tych z Rh. Moj gadzi zart nie jest tak naprawde zartem. Moze ktos kiedys bedzie jednak potrzebowal pomocy. Bliska mi osobe widzialam w tak olbrzymiej kaluzy krwi… niestety do szpitala bylo za daleko…

      1. A dlaczego ja myślałam, że to „0” Rh+ jest uniwersalna? Akurat to moja😍, a mój uszczypnięty Gadziok ma bodaj B Rh-

      2. 0 Rh- to uniwersalny dawca. Chyba nasz Slawek tak ma, a AB Rh+ uniwersalny biorca. Ale 0 Rh- ma przechlapane, bo moze brac tylko od identycznej grupy, czyli bez wszystkich „markerow”.

      3. Vinca, tak. Ja mam 0 Rh+, tata mial 0 Rh+, a mama 0 Rh-. Konflikt serologiczny. Zawsze tym „konfliktem” tlumaczono moja podatnosc na „choroby”. Siostra 0 Rh+ urodzila sie z lekkim niedotlenieniem. W dziecinstwie, w wieku przedszkolnym miala takie fazy, ze robila sie sina i mdlala. Dlugo by opowiadac. W koncu jakos z tego wyszla.

        Z dziecinstwa pamietam moja rozmowe z BOGIEM. To nie byla modlitwa, tylko rozmowa. Mialam moze 9 lat. Zapytalam, dlaczego inne dzieci sa zdrowe, a ja ciagle chora. Jak nie anginy, to znowu jakies zastrzyki. „Ja tez chce byc zdrowa”. I wiecie co? Poczulam sie po tym dziwnie. Nie potrafie tego sprecyzowac, ale dziwnie. Zasnelam. Za kilka miesiecy moje wyniki sie poprawily i przestalam brac zastrzyki. Patrzac z perspektywy czasu… Sadze, ze nieswiadomie otworzylam wtedy jakis portal. COS „kliknelo” i nastapilo uzdrowienie.

        ** Jak anginy, to i antybiotyki, czyli organizm wyjalowiony

        *** W angielskim angina, to dusznica bolesna, „nasza” angina natomiast, to strep throat (zapalenie gardla paciorkowcami)

      4. Ciekawe
        Dorzuce jeszcze, ze moja mama (0 Rh-) bardzo rzadko chorowala na „choroby” przeziebieniowe. Ona sama mowi, ze w dziecinstwie miala usuwane migdalki, poza tym nic. Zadnych gryp, powaznych przeziebien. Jakies drobne to tak, ale nic powazniejszego. Nic, co by sie ciagnelo tygodniami albo miesiacami. Ponoc osoby majace czynnik krwi Rh- maja silniejszy uklad odpornosciowy.

  2. Nie przekonuje mnie teoria ewolucji Darwina, tak jak nie przekonuje mnie, że dinozaury żyły 150 mln lat temu, dinozaury żyły jeszcze niedawno, skąd legenda o smoku wawelskim? A odciski stóp ludzkich odkryte niedawno wespół ze śladami dinozaurów? Ziemia nie jest taka stara, jak to se ktoś tam kiedyś obliczył… Nie przekonuje mnie też, że wszyscy pochodzimy od jaszczurów, że matryca jaszczurza jest matrycą każdej istoty w galaktyce… I nie uważam, że od początku rozwoju naszej rasy jesteśmy GMO…

    1. Tak, pani Monika wysmażyła tu gadom niezły panegiryk. Jestem troszkę zawiedziony tym wykładem, liczyłem na bardziej szczegółową analizę historii destrukcji naszego DNA, bo „inżynierowie”, o których mowa w wykładzie, to również gady, tylko z innych gęstości. Ale tego już prelegentka nie dopowiedziała.

      Nie przekonuje mnie też pań Joanny i Moniki (z innego wykładu) idea Jaszczurów jako „motywatorów” naszego rozwoju ewolucyjnego.

      Tym niemniej uważam obie panie Rajskie za jedne z najbardziej inspirujących istot w alternatywie, z przeogromną wiedzą kosmiczną, kosmologiczną kosmogoniczną. Moje drobne „zdania odrębne” dotyczą jedynie szczegółów.

      *

      Tak, Iwonko, Ziemia jest dużo młodsza, niż twierdzi współczesna tak zwana nauka.

      1. Ja może za dużo odnoszę swojej wedy do Lalaka, ale akurat to, co mówi, wyłuszcza jest dla mnie bardzo logiczne, to na poziomie merytorycznym oczywiście, bo sfera duchowa, energetyczna to inna inszość. To z Syriuszanami akurat pasuje mi do teorii o początkach nas samych tutaj na Ziemi, co głosi Lalak, to z jaszczurami Moniki ze mną nie rezonuje. Ale być może KTOŚ zaciemnił tę wedę przed Moniką i nie do końca sama jest przekonana o tym, co głosi, a zrobiła materiał, no bo ludzie chcieli…

    2. Iw, w Ameryce było dużo znalezisk archeologicznych potwierdzających współistnienie ludzi i dinozaurów, ale wszystko uniwersytety zamiotły pod dywan. Darwin gadał głupoty, ale znam wielu, co się upiera przy pochodzeniu od małpy 😆

      1. Słowianinie – nie dość, że mamy gadzi móżdżek to jeszcze Rh+ mamy od rezusa, ale w efekcie jesteśmy chyba udanymi i ładnymi hybrydami ? ja tam nie narzekam.

    3. „Nie przekonuje mnie teoria ewolucji Darwina, tak jak nie przekonuje mnie, że dinozaury żyły 150 mln lat temu, dinozaury żyły jeszcze niedawno …”

      Uważam podobnie.
      Współczesny Darwinowi świat zachłysnął się jego odkryciami, a sam Darwin przypisywał za pomocą sobie tylko znanego klucza daty i okresy czasowe.
      Trzeba pamiętać, że ówczesny świat naukowy uwiarygodniał tylko te odkrycia i badania, jakie „pasowały” dla hermetycznego establishmentu.
      Zresztą tak jest i do dziś. Odkrycia zaprzeczające ogólnie przyjętej doktrynie nie mają szans przebicia, ponieważ zamieniłoby to w gruzy cały świat pseudo nauki, jaki trzyma się pazurami starych konserwatywnych teorii, bo ciągnie z nich realne korzyści.
      Fikcyjnie można stworzyć autorytet, a temu uwierzą ludzie w każdą głupotę.

      Jeden z największych błędów, jaki popełniają wciąż utrzymujący się entuzjaści teorii ewolucji Darwina, jest uznawanie jej za fakt, podczas gdy on sam swoje wnioski z badań nazywa tylko teorią, w której dobór naturalny nijak się ma do ewolucji człowieka i jego rozwoju umysłowego.
      Teoria Darwina proponuje pewien schemat ewolucji życia, ale w żadnym momencie nie próbuje wyjaśnić, skąd ono się wzięło.

      Albo np. dlaczego niektóre gatunki ośmiornic i delfinów posiadające inteligencję zbliżoną do poziomu człowieka nie ewoluują tak jak człowiek?

      Ktoś pieprznął, że Ziemia istnieje od 4 mld lat, no i poszło…
      Następny autorytet opierając się na bardzo nieprecyzyjnych metodach (jak węglowa) powymyślał setki milionów lat, w których poumiejscawiał pojawianie się flory i fauny, no i też poszło…

      Żaden uczeń i student nie podważa prawdziwości przekazywanej mu wiedzy.
      A ci nieliczni, którzy próbują kwestionować i prowadzą badania na własna rękę, mają kładzione pod nogi olbrzymie kłody.

      ” … Nie przekonuje mnie też, że wszyscy pochodzimy od jaszczurów, że matryca jaszczurza jest matrycą każdej istoty w galaktyce…”

      W samej kwestii jaszczurów.
      Dlaczego tak dużo o nich się mówi?
      Czy czasem nie jest tak, że miast ziemskie problemy rozwiązywać w sposób ziemski, szukamy wytłumaczeń, jakiejś logiki w świecie, o którym w zasadzie nic nie wiemy.
      Czasem odbieram to jako nowo budującą się religię, w której diabły, szatany nazwaliśmy inaczej, bo gadami.

      Twierdzenie, że wszyscy pochodzimy od jaszczurów (ciemna strona) jako żywo przypomina dogmat religijny z grzesznym (ciemnym) narodzeniem się człowieka (grzech pierworodny).

      Nie zaprzeczam istnieniu ani sił ciemnych (energii o niskich wibracjach), ani sił jasnych (wysokie wibracje), ani bytom żyjącym tymi energiami.
      Tak jak nie zaprzeczam istnieniu ludzi czerpiących energię życiową z różnych poziomów wibracyjnych i zmieniających te poziomy w drodze ewolucji.

      Cokolwiek dzieje się w Kosmosie materii i w astralnym świecie, w jakich jesteśmy zanurzeni, a jakie to wydarzenia mogłyby tłumaczyć życie na Ziemi, nie zwalnia nas to od rzeczywistych działań i to w ziemski sposób – najbardziej dostępny, bo najlepiej znany i wyposażony w narzędzia, z których potrafimy skorzystać.

      Żadni Bogowie nie pomogą człowiekowi, jeśli ten liczył będzie na mannę z nieba i to sypaną do jego stóp na złotą tacę.
      Która spadła też z nieba, chwilę wcześniej. 🙂

      Praca ziemska przynosi ziemskie owoce.
      Trza zakasać rękawy i unurać się w ziemi, by na jesień wziąć do ręki dorodne jabłko czy buraka.
      To nie jest dbałość tylko o dobrobyt materialny.
      Jak się będzie czuł Duch w chemicznej, bezczynnej rezydencji?

      Podobnie dobrobyt wszystkich ludzi zależy nie tylko od idei, od tego co w głowie, lecz od tego jakim działaniem została ta idea wprowadzona w życie, przejawiona…

      No to żem se porozmyślała … 🙂
      Oczywiście ze swojego poziomu.
      A ile jeszcze przede mną do poznania i zrozumienia! O ho, ho!

      Zawsze będziemy poszukiwaczami; nawet wtedy, gdy wydaje się nam, że złapaliśmy Pana Boga za nogi.
      Bo to będą tylko Nogi… 🙂

      Miłego!

      PS. Nad morzem burze, deszcze, a wiatr chce łeb urwać.
      Przyczepiwszy do roweru prześcieradło można spokojnie latać paralotnią.
      Z tego co słyszę z prognoz, to w całej Polsce jesienna pogoda.
      Czy to prawda?
      O! słonko wyszło!
      Ale co z tego, gdy zza horyzontu ciężkie ołowianym kolorem chmury już szczerzą swoje deszczowe zęby.
      Lubię deszcz, ale nie kilkodniowe ulewy, które zmuszają mnie do siedzenia w chacie i suszenia przemoczonych ubrań.

      1. TAWie, nie kazdy dawca chce wdziecznosci. Dla mnie to byla przyjemnosc oddawac krew, gdy moglam i mialam nadzieje, ze komus pomoze. I tyle. I tak musi byc wiecej dawcow, by pomoc jednej osobie. To tak jak podac komus szklanke wody. Ani ten co podaje, nie czuje, ze ktos mu ma byc wdzieczny, ani ten, co bierze, nie czuje jakiejs wdziecznosci (no, chyba ze to pustynia).

      2. „nie kazdy dawca chce wdziecznosci”

        Ja nie o tym, to zupełnie inna dynamika. Mnie chodzi o PODŚWIADOME przejmowanie obcego wzorca. A skoro podświadome, to obdarowany nie widzi tych zależności (mówię teraz na poziomie ogólnym, nakreślam mechanizm). W technice Ustawień Rodowych te zależności się ujawniają.

      3. Te krwinki chyba po miesiacu zanikaja. To tylko taki wlew na przeczekanie, zanim sie swoje uzupelnia. To nie organ na stale. Ponoc z organami moze sie wiele zmieniac i w charakterze, i zainteresowaniach, i umiejetnosciach/talentach. Byc moze sa tam czesci ukladu nerwowego itd.

      4. To są niestety bardziej złożone zależności energetyczne, mające swoje konkretne kosekwencje w życiu biorcy. Chodzi o to, że na poziomie podświadomym możemy „z wdzięczności” dawcy za uratowanie życia żyć czyimś życiem (obcymi programami), zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy.

        (Cały czas mówię na poziomie ogólnym, uniwersalnym).

      5. Chyba coś jest na rzeczy, mojej koleżance będąc w ciąży wyszedł konflikt serologiczny ale jakiś mało typowy w podgrupach krwi. Pierwsze pytanie Pani profesor było czy miała kiedykolwiek transfuzje krwi..? Zatem zabieg nie jest taki bezobjawowy jak sue wydaje.

      6. @Justyna
        Znajoma ma A2B, czyli nawet te literki chyba moga sie roznic i stad moze byc konflikt. Sa te skaleczenia i tamtedy moze wniknac obca krew i moze sie wtedy wytworzyc jakies przeciwcialo juz gotowe do ataku w razie powtornego wnikniecia.

    1. Uwolnimy się z matriksa, jak sami zaczniemy dochodzić prawdy.

      Rasa ludzka nie ma wspólnego przodka ani wśród ziemskich hominidów, ani nie pochodzi od lepionych z gliny.

      Każda rasa ziemska ma inne pochodzenie.
      Biali są z gwiazdozbioru Wegi, systemu Lutni.
      Jesteśmy tu od 40-46 tys. lat.

      Czarni są najbardziej zróżnicowani, jest ich 4 grupy z różnych miejsc. Jedna, początkowa to stwory powstałe przez dodanie genów szaraków do genomu małp człekokształtnych (ok.200 tys. lat temu).
      Nie wiadomo, czy przetrwali, bo Ziemia przechodziła przez liczne katastrofy.
      Ostatnia grupa Czarna (ok. 18 tys. lat temu) przybyła tu z systemu Syriusza.

      Co do Czerwonoskórych, to chyba długo byli na Marsie, ale ok. 100 tys. lat temu przybyli na Ziemię i zamieszkiwali Pacyfidę, czyli Kaśkarę. Ich pozostałością są Indianie północnoamerykańscy.

      Co do Żółtych i Beżowych ras, to nie wiem.
      Ale dużo wśród nich stworów i część sprowadzona z tzw. niższych światów.

      Rasy stworzone w Sumerze (ok. 6-7 tys. lat temu), to hybrydy stworzone do zarządzania Ziemią i awatary dla ciemnych, gadzich i szaraczych dusz z dolnego astralu. To im zawdzięczamy traumę ludzi na Ziemi od kilku tysięcy lat.

      Ewolucja w świecie żywym jest faktem.
      Wszystko, co żywe, ma duszę, tylko każde swoją.

      Ewoluują ciała i ewoluują dusze.
      To ewolucja równoległa.
      Bo dusza na wysokim stopniu ewolucji musi mieć odpowiednie dla siebie ciało.
      Nie może żyć np. dusza ludzka w ciele ryby albo kaczki.

      Ale z kotem lub psem to bym się już zastanawiał….

      1. Co do Darwina… Slyszalam tez taka teorie, ze malpy, to ludzie, ktorzy tysiace lat temu zatracili zdolnosc ewolucyjna (np. zwyrodnialcy). Ponoc z szympansem dzielimy 99% genow.
        No, chyba, ze to wynik eksperymentow genetycznych.

      2. Kalina:
        Raczej nie.
        Ziemia jest stosunkowo młodą planetą.
        Więc możliwych do identyfikacji i dzisiaj kopalnych linii rozwojowych naczelnych było sporo.
        Jedne ewoluowały w kierunku hominidów, inne nie.
        Hominidy ziemskie wyginęły, małpy zostały.

        Geny to zapis cech metabolicznych (te, które są uważane za kodujące). Widać życie ma ten sam sposób na zapisywanie informacji całym żywym świecie.
        Już kiedyś wspominałem, że mamy 60% wspólnych genów z muszką owocową. Znowu mam na myśli te geny kodujące jakieś białka.

  3. Pewnie nie pozostaje to bez wpływu.
    Kiedyś się zastanawiałam nad tym, czy uczyniło mnie to innym człowiekiem niż mogłabym być.
    Znam gościa po przeszczepie.
    Zmiana, jaka w nim nastąpiła, jest po prostu niewiarygodna.
    W ciągu kilku miesięcy charakter zmienił mu się o 180 stopni.
    Z człowieka bardzo rodzinnego i empatycznego stał się kimś wrogim i obcym.

    1. Trzeba by dokładnie przestudiować ten raport, żeby nie było jak z tlenkiem grafenu w eliksirze Pfizera, gdzie okazało się, że ten raport z badań to lipa. Nie było ani pewności, czy badali fiolkę Pfizera, ani czy na pewno wykryli grafen, i zbadali tylko jedną próbkę.

      1. Wiadomo, że nieustannie spuszczają na nas megatony syfu laboratoryjnego. I pod mikroskopem to po prostu widać. Nieważne, jakie nadać temu imię, ważne, że toksyczny syf.

        Jedyny ratunek: dbać o NATURALNĄ ODPORNOŚĆ i podwyższać wibracje.

  4. Pierwszy raz w życiu doświadczyłem dziś fizycznie zjawiska walnięcia w moje pole potężnej fali strachu od istoty zalęknionej widmem domniemanego przymusu szczepień w jej korporacji. Kolejna zalękniona istota pracująca w stolicy, z jaką rozmawiałem na drażliwe tematy.

    Oni realnie OCZEKUJĄ przymusu szczepień w swoich firmach. A skoro oczekują, to się doczekają. Naprawdę współczuję Warszawiakom.

    Świadomie zrezygnowałem z argumentacji, gdy wyczułem, że następnym uderzeniem będzie już tylko fala agresji…

    To niesamowite, ale do tej pory nie miałem aż tak wyostrzonego czucia. Może to po tym walnięciu prądem? 🤪😉🤣

    1. To już wiem, czemu elektryk został prezydentem, musiało nieźle trzepać tego Leszka 🤣🤣 a prądu dotykamy tylko zewnętrzna częścią dłoni, wtedy nie zaciska się kabla w dłoni i trzepie bezpiecznie 🤣.

      1. Było przebicie do wody.

        Uran i Żywioł Wody chcą mi coś przekazać. Muszę to rozebrać dokładniej. Uran to Nowe Algorytmy Wielkiej Zmiany,
        Woda to Uczucia i Emocje…

        Chyba dokonało się lekkie zwektorowanie (minireset) dotychczasowych uczuć i emocji.

      1. 😄Do dziś krótsze włosy na głowie stoją mi i tworzą wokół 😇. Chcąc mieć gładki łeb, kładę olejek z czarnuszki lub kokosa. Jak rozpuszczę włosy bez okiełznania ich olejkiem, to mam fryzurę, jakby mi piorun strzelił we włosy.
        Może po pieszczotach prądem jestem taka energetyczna?
        Mama opowiadała, że mnie dobrze wytrzęsło 😁😁
        Jak ktoś mi mówi, że jestem kopnięta, to mówię: zgoda, owszem, jestem kopnięta prądem 220 V 🤣🤣🤣🤣🤣 kto bogatemu Duchem zabroni?????

      2. Ja zauważyłem, że często ludzie, którzy mnie zainteresowali, mają dominantę Urana. U mnie dominuje Księżyc i Pluton i niedawno zacząłem się przyglądać bardziej, jak na mnie wpływa.

      3. Ja jako dziecko ok. 3 letnie włożyłam do kontaktu kluczyk motocyklowy. Wrażenia pamiętam do dziś 😄

      4. Jak byłem mały to specjalnie dotykaliśmy uszkodzonego przewodu żeby nas prąd potargał, taką zabawę mieliśmy. Może z 50 razy mnie prąd kopnął a jak byłem duży, to dziadek mojej panny chciał mi pokazać silnik elektryczny, ogromny, może z 20 kw miał i nocą to było. Kazał mi zaświecić w stodole światło, ale ja chyba siły dotknąłem, bo jak mnie rąbło to, aż oczami stodołę w nocy oświetliłem. Z tym oświetleniem to żartuje oczywiście, ale nieźle mnie wtedy poszarpało.

        Wujek sobie jaja zrobił, jak byliśmy mali, i wsadził do gniazdka gwoździa do minusa i pokazywał nam, że nic mu nie jest. Później z bratem żeśmy sprawdzali, ale nie w tą dziurkę 😁

        Na Korsyce obozowaliśmy przy stadninie koni. Koniki podchodziły do drutu „pastucha”, a my im trawę dawaliśmy, a było po deszczu. Z jednej strony koń chwycił zębami trawę, a od dołu dotknęła śruta pod napięciem. To natężenie nie jest wysokie i krzywdy nie robi, ale napięcie jest spore (czy jakoś tak). Koń stanął dęba, a mnie łokieć strzelił.

        Kiedyś kolega po pijaku nasikał na taki drut, ale były jaja. Ale jego jak, to nie wiem jak było, chyba dobrze, bo dzieci ma 🙂

      5. Kolega tak gwóźdź do gniazdka w sklepie włożył jeszcze za czasów komuny. Kolejka w sklepie i jego babcia krzyczy z kolejki do niego – czego się pieronie tak drzesz. Dobrze że ktoś kumaty zajarzył o co chodzi i go odciągnął

      6. Miałam tak samo. Prąd mnie poraził, jak podlewałam ogród. Do tej pory nie wiem, jak wyszłam z tego cało…

      7. Mnie kilka razy prąd kopnął. I zmienny i stały.
        Taka trochę kopnięta jestem🤣

    2. „To niesamowite, ale do tej pory nie miałem aż tak wyostrzonego czucia. Może to po tym walnięciu prądem? 🤪😉🤣”

      Od zawsze, odkąd cię, Tawcio, „znam” miałeś wyostrzone czucie.
      Może to impuls, jaki odebrałeś, był nad wyraz mocny.
      Nawet nie nazywasz go impulsem, a falą strachu.

      Ludzie w korporacji, w której, jak słusznie zauważasz, ma być rzekomy przymus szczepień, z pewnością między sobą o tym rozmawiają.
      Wystarczy jeden człowiek, któremu z przemęczenia całą tą sytuacją puszczają nerwy, a panika tłumu zatacza coraz szersze kręgi.

      Jakkolwiek zabrzmi to irracjonalnie; może ta spotkana przez ciebie osoba stała się kanałem „spustowym” strachu nagromadzonego przez większą grupę ludzi?
      Wydaje mi się, że każdy nadmiar energii musi znaleźć gdzieś ujście.
      W końcu jesteśmy wszyscy podobni do anten zbiorczo przekaźnikowych 🙂 , albo do zbiorników retencyjnych, w których nie da się w nieskończoność gromadzić wody.

      Strach przed „chorobą”, strach przed preparatem, a teraz jawnie próbują zastraszyć ludzi wizją utraty pracy.
      Wizja rozciągnięta w czasie jest doskonałą pożywką dla narastającego lęku.
      Jak długo to wszystko Naród wytrzyma?
      Kiedy dojdzie do granicy, w której powie dość manipulacji, my jesteśmy właścicielami naszego życia i naszego Domu?

      Mam przeczucie, że nastąpi to szybciej, niż się spodziewamy.
      Jeśli mamy przejść przez to wszystko w miarę bezpiecznie, to nie możemy żądać, aby nastąpiło to w sposób gwałtowny.
      Pytanie tylko: ile w nas jeszcze snu, a ile roztropnej czujności?

      Miłego!

  5. TAWie, mowiles, aby nie polecac twojego bloga. Slucham ja ostatniego nagrania Wgladow Duchowych, a tu masz babo placek, pinned: zaprzyjaznione blogi, m.in. Tajne Archiwum Watykanskie.😁 Jednym slowem masz przechlapane.😛 Blog jednak bedzie rozreklamowany.😁

  6. Kanadyjskie aktualnosci matriksowe na trzeci tydzien sierpnia😉

    Zbliza sie nowy rok szkolny, wiec napisze, co szykuja w Kanadzie. Dawno nie zagladalam na portale lokalne, no ale dobrze wiedziec co znowu wymyslili.
    Trudeau (premier Kanady) oznajmil, ze niezaszczepieni dwiema dawkami nie beda mogli jezdzic pociagami. Nie beda tez mogli latac samolotami krajowymi. O lotach miedzynarodowych nie wspomne. Wszyscy, ktorzy przyjada do Kanady musza byc „fully vaccinated” (calkowicie zaszczepieni).Kilka prowincji ma w planach wprowadzic paszporty zdrowotne, czesc sie wstrzymala. W Ontario do 7 wrzesnia maja sie calkowicie zaszczepic: sluzba zdrowia, nauczyciele, wszyscy parlamentarzysci, studenci i uczniowie szkol srednich (juz sie powoli przygotowywuja do szczepienia dzieci ponizej 12 roku zycia), no i oczywiscie dostawcy, podwykonawcy (zawody powiazane) oraz personel pomocniczy (wliczajac osoby sprzatajace). Niepokorni beda rugowani, choc w niektorych przypadkach dopuszcza sie mozliwosc kontynuowania zatrudnienia (sadze, ze….. az do wykrycia „covida”😉) Warunek? Codzienne robienie testow przed rozpoczeciem pracy. W parlamencie ontaryjskim dowodow na zaszczepienie nie dostarczylo dwoch parlamentarzystow. Termin dostarczenia „dowodow” uplynal dzisiaj. Pisze „nie dostarczylo”, bo nie wiemy, czy rzeczywiscie reszta sie naprawde zaszczepila. Mogli tylko dostarczyc potrzebne swistki. Parlamentarzystka przyniosla zaswiadczenie od lekarza, ze z powodow medycznych nie moze brac szczepionki, parlamentarzysta (Nicholls) natomiast oswiadczyl, ze wraz z zona podjeli decyzje, iz z powodow osobistych nie beda sie szczepic. No wiec, mezczyzna zostal natychmiast wydalony z partii, a teraz Ford (premier Ontario) ma go wydalic z parlamentu. Media sie zastanawiaja jakie przedstawi argumenty i jak zareaguja wyborcy Nichollsa. Media wypomnialy tez Fordowi, ze jeszcze niedawno obiecywal, iz rzad Ontario nie wprowadzi przymusowych szczepien.
    ** dwie dawki = fully vaccinated

    No, przymusowe to one niby nie sa, za łeb na razie nikt nikogo nie ciagnie, ale szantaż w pełnej krasie jest i ci, co zyja od pierwszego do pierwszego albo „jada” na kredytach maja klopot.

    1. Jeszcze to. Jeden madrala z kanadyjskiego departamentu zdrowia nawoluje studentow do szczepien: „Szczepcie sie, szczepcie, bo jesien i zima beda ciezkie”. 😂
      No pewnie. Jak rzad postanowi, ze maja byc ciezkie, to beda ciezkie. 😁
      Z dalszego kontekstu wynikalo, ze nie chodzi o zachorowalnosc, a o utrudnienia dla niezaszczepionych.

      Tak sie kiedys zastanawialam, czy sługusy gadow dostana szczepke, czy placebo. Dochodze do wniosku, ze moga jednak dostac jakas mala dawke eliksiru. Dla posluszenstwa i kontroli. Jak to w zyciu bywa, nie jeden przeciez sie znarowił.😉

      1. „Tak sie kiedys zastanawialam, czy sługusy gadow dostana szczepke, czy placebo”.

        Nie gady, tylko kebaby 😐 Tak samo jak nie ma ego, tylko jest lego 🤣
        Miałem kiedyś klocki lego, więc Wiem 😐😐😐

        Ci którzy chcą się pozbyć tzw. ego i namawiają do tego innych, są zwykłymi łobuzami i warchołami 😐😐😐😁, ponieważ chcą dzieciakowi zabrać klocki lego, w imię tzw. duchowości 🤣

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s