68 myśli w temacie “Szyszynka – trzecie oko, brama duszy

  1. Kochani, nie uwierzycie… Cały dzisiejszy dzień pracuję u naszego nowego Proboszcza… 🤣 Pracuję w piwnicy Plebanii, czyli patrząc fraktalnie, OCZYSZCZAM PODŚWIADOMOŚĆ KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO, bo piwnica jest fraktalnym odbiciem podświadomości. Mam mnóstwo obserwacji i wglądów.

    1. A Zygfryd przyznal, ze nadal lata do kosciola i daje na tace. 😂 Daje z odpowiednią formułką, no, ale co by nie mowić, finansowo wspiera. 😁😂

      1. Ja przez kilka godzin robiłem w parafilanej piwnicy rytuał Pierwotnych Kodów Źródła.

        *

        Przedstawiłem się Proboszczowi jako miejscowy Diabeł i zapytałem, czy chciałby pamiątkową fotę z miejscowym Diabłem. Patrzył zaintrygowany, ale odmówił 🤣

        Natomiast jego młoda i niezwykle zmysłowa Gosposia boki zrywała z naszej konwersacji 🤣

        Pytała miejscowych, czy nie chcą foty pamiątkowej ze mną za 10 złotych (prawidłowa wycena!)… 🤣

        Iskra poszła, zobaczymy… 😉

        Ona już wie, że to nie będzie zwykła parafia… 🤣🤣🤣🤣

    2. Coś jest na rzeczy. Ja też sprzątałem kilka dni temu piwnicę, nie kościelną tylko prywatną. Miałem przeczucie że to ważne, teraz wiem dlaczego.

      1. Hej no to ja mialem wczoraj sen gdzie w piwnicy RODOwej tj na wsi na gospodarstwie po mojej babci, jest kamienna piwnica juz tylko z zewnatrz używana do gromadzenia warzyw na zimę, z obawy przed zawaleniem. Więc był tam mój kuzyn z którym w każde lato przebywaliśmy razem na wsi u babci i on wyszykował pokój nawet z oknami. A co ciekawe w tym śnie miałem przeświadczenie, że to jest właśnie symbol podświadomości i jest to sen ‚terapeutyczny’ 😉

      1. Z bliska to tak nie wygląda, trzeba do nich dotrzeć z wiedzą. Z Gosposią proboszcza rozprawialiśmy o Glistniku Jaskółczym Zielu. Kumata babka. Nie dość, że prawidłowo oznaczyła Zioło, to jeszcze Wiedziała, do czego służy. Byłem pod wrażeniem.

      2. Ja też jestem pod wrażeniem.
        Fajna ta gospodyni. Pod każdym względem.

      3. Wejście na strych starych wiejskich (i nie tylko) domów może być na zewnątrz, czyli trza po drabinie od zewnętrznej ściany domu wejść…
        A ja dziś byłam na spotkaniu z Laszkami i Lachami z mojej klasy z podstawówki – jest MOC:)

  2. Strych jak czasza Korony .
    Wartałoby Uaktywnić i Uwolnić.
    Dzięki Tawie,..
    Teraz ja Aktywuję i Uwalniam mój Strych -Czaszę .
    Piwnicy nie mam ale rytualnie odbywam spacer wokół stodoły codziennie od początku lat dziewięćdziesiątych .
    Tak mam że bez wieczornego obchodu nie idę do chałupy.
    ZdRawiam
    🌳🌳🔆🌳🌳

    🌻 🌼 🌷 🌹 🌺 🍀 🍁

  3. Czy klątwy watykanu też można / trzeba uwalniać, wypowiadając Pierwotne Kody Źródła w danej Intencji.

    1. W przestrzeni wyekstrahowanej (a totalnej ekstrakcji dokonują Pierwotne Kody Źródła) wszelkie klątwy już nie działają. Nasz kRaj jest już wolny od klątw, gdyż przestrzeń naszego kRaju jest już oczyszczona.

    1. Iw, chciałam Cię już wcześniej zypytać, skąd ta informacja, że PoLachy, to nie nasi przodkowie, czyli potomkowie Lachów.

      Pytam, bo jak już pisałam, mam wrażenie, uczucie, nie wiem jak to nazwać, że Polacy to przerobiona nazwa PoLachy, przerobiona po to, żeby nas od korzeni odciąć, żeby Polak (nazwa Polska powstała w okolicach wejścia KK na nasze tereny) nie pamiętał o Lehii (czy Lechii). Żeby nie pamiętał, nie dowiedział się, że jest potomkiem Lachów.

      Pisałaś (wybacz, jeśli coś źle napiszę), że Sarmaci weszli na nasze tereny i to oni niby są PoLachami. Pisałaś, że to z Lachami nie ma nic wspólnego.

      A mnie się wydaje, na podstawie legend, dostępnych przeprowadzanych badań, że coś w tym nie gra. Przecież mimo wielu wojen, mimo wielu „przemarszów” wojsk, mimo przesiedleń ludności, ciągle na naszych terenach jest najwięcej (po Indiach) R1A1. A przecież, gdyby było, jak piszesz, że PoLachy to „łone”, a nie potomkowie Lachów, „łone”, które tu przylazły nie wiadomo skąd, żeby przejąć nasze tereny, to nie byłoby ciągłości genetycznej i językowej od ponad 10.000 lat na naszych terenach. Chyba, że ci Sarmaci od wtedy tu siedzą, a my ich potomkami jesteśmy.

      Zamieszałam może moim pytaniem i przemyśleniami. Ale powtórzę jeszcze raz, na logikę, przy obecnie dostępnych danych, dla mnie (i nie tylko) Polacy to potomkowie PoLachów, Lachów… a zmiany nazwy zostały przeprowadzone stopniowo, żeby w krótkim czasie (możliwe, że 2, 3 pokoleń) odciąć potomków od właściwej nazwy własnej, żeby uwierzyli, że państwo powstało wtedy, kiedy KK tu wkroczył, tzn. w okolicach 966 roku.

    1. Kochani, spróbujcie tej medytacji z Tomkiem. Ja byłam podczas niej bardzo wzruszona, kiedy Tomek powiedział, że mamy jako Stwórcy pomyśleć o czymś konkretnym, by dostać od przestrzeni odpowiedź. Pomyślałam o pięknym motylu… Nazajutrz rano mój wnuk pokazał mi zdjęcie pięknego mieniaka tęczowca, który mu siedział na dłoni i swoją trąbką „całował” go w skórę. Pierwszy raz w życiu widziałam takiego mieniaka cudaka 🤣

      1. Nigdy nie zostaliśmy oddzieleni i pozbawieni mocy stwórczej. To się dzieje cały czas. Sęk w tym, że brak nam świadomości tego, że sami tworzymy swoje koszmary.

      1. U mnie wczoraj sypali jak opętani, a w nocy zaczna sie „trzy dni deszczu”.

      2. Potwierdzam. Mamy tu w mieścinie restaurację egipską i żona tego Egipcjanina już kiedyś mi mówiła, że tam jest takie idealnie błękitne niebo, bez żadnej chmurki.

    1. Mogę powiedzieć, że w Anglii w tym roku jest tak mało słońca, że wszystkie domowe rośliny na oknach mi padają, muszę specjalnie je naświetlać. Owoce wiśni w moim ogrodzie nawet się nie zaczerwieniły, choć było ich dużo.

      Ps. Czystego nieba nie pamiętam, ale rano na niebie już są serpentyny, słońce nie ma szans.

      1. W moch autostopowych czasach – jako Wolni Ludzie – rozstawialiśmy namiot w nielegalnych miejscach. Raz było już tak ciemno, że nie było widać terenu. Rano zbudziły nas Orły, okazało się, że rozbiliśmy się w jakimś rezerwacie dla Orłów… 🤣🤣🤣🤣

      2. Piszecie o namiotach, dawnych czasach, a mnie wczoraj wieczorem wzięło na słuchanie piosenek harcerskich. „Płonie ognisko i szumią knieje” itp….

  4. Czy czujecie ta intensywna energie?
    10 lipca caly dzien (odkad wstalam z lozka) mialam problem z utrzymaniem rownowagi. Ziemia „falowala”. Raz musialam sie nawet zlapac futryny. Ta sama przypadlosc dopadla mojego meza, wiec COS bylo na rzeczy. Jeszcze nigdy nie doswiadczylam czegos takiego. „Falowanie” trwalo ponad dobe, bo na drugi dzien rowniez, choc juz z mniejszym natezeniem. Psychicznie czulam sie (i czuje sie) dobrze. Tym bardziej, ze mam nowy powod do radosci. Ostatnio posiane nasiona wschodza. 😉

      1. Dziewczyny – mam podobne wrażenia, dziś zwłaszcza, spycha mnie coś w jedną stronę, powietrze też faluje, momentami mam wrażenie, jakbym była w innej rzeczywistości, zauważam pogorszenie wzroku, hm…

        ALE ZA TO MAM MOC SPRAWCZĄ! Wczorajsze zwycięstwo Włochów to moja zasługa, nie chwaląc się 😂

      2. Moja też zasługa wygrana Włochów🙃😛🙃
        Robiłam wiele, by wygrali 👍

      3. [Iw] zauważam pogorszenie wzroku
        ————————–
        Ja tez, ale nie jest to permanentne. Przychodzi i odchodzi. Przynajmniej na razie.

        Mialam nawet ostatnio sen w tym temacie. Snilo mi sie, ze nie moge przeczytac druku na etykietce suplementu. Co zmruze oczy, to tekst robi sie jeszcze mniejszy. No wiec szukam okularow, ktorych nie moge znalezc.

        *** w rzeczywistosci okularow do czytania jeszcze nie nosze (do czytania etykietek uzywam szkla powiekszajacego), mam natomiast do patrzenia w dal

        —————

        Zobaczcie, jak to jest. Ja falowania juz nie doswiadczam, wy natomiast tak. Roznica rzedu 2-3 dni. No, chyba, ze moj organizm przez ten czas juz sie dostosowal do nowych energii; zakladajac, ze przyczyna sa energie.

        Jezeli przyczyna sa energie, to ciekawi mnie, dlaczego tych samych symptomow nie doswiadczylismy wszyscy rownoczesnie.

        Opcja nr 2. Za ten stan rzeczy odpowiedzialna jest „posypka z nieba”.

    1. Kalino, też to miałam. Musiałam się trzymać futryn, czy stołu, bo we łbie się „przewalało”, a świat wirował.

      1. Czujemy, czujemy i wiemy i się poddajemy.
        Lecę na prawo jak pijana. Lecę i wiem, że to fale cyklicznie docierają do Nas. Odczuwam mocno. ZdRawiam

      2. Ja przespałam pół niedzieli, 3 drzemki, bez żadnego sensownego powodu. Coś wisiało w powietrzu i goniło spać.

      3. U mnie od wczoraj wieczorem straszne zawroty, buja do dzisiaj aż się położyłam🤔 zaczęły się w trakcie potężnych burz z gradobiciem jakie przeszły wczoraj nad Otwockiem, nie widziałam jeszcze takiego amargedonu😳 teraz też cały czas jedna burza za drugą, ale już bez ulewy i wichury…

  5. Dawno Drogi Mlecznej nie widziałem. Stoję tak sobie i patrzę w niebo. Gwiaździste dziś i DM widać. Aż coś się człowiekowi robi.
    Zajęty byłem sezonowymi pracami ale zaraz wrócę do robienia altany w ogrodzie a później chciałem ją połączyć z ziemianką kopułą w górnej centralnej części z oknem na środku. Mógłbym tak się położyć w środku i przez okno na górze patrzeć sobie w gwiaździste niebo nocą.

    1. Ale masz farta Sławku, że żyjesz poza miastem – ja w niebo usiane gwiazdami jak makiem zasiał patrzyłam tylko raz w życiu, kiedy miałam osiemnaście lat, nie mogłam się napatrzeć, to był czas stanu wojennego a ja byłam ostatni dzień na OAZIE w Kończycach pod Cieszynem…Po północy – kiedy po AGAPE rozeszliśmy się do swoich kwater, ja siedziałam na tarasie i przez dwie godziny patrzyłam w niebo i miałam wrażenie, że jest tuż nade mną. Pragnienie powtórzenia tego spektaklu zostało we mnie do dziś…Ot marzenie miastowej co to zazdrościła dzieciom w szkole, że jeżdżą do dziadków na wieś na wakacje:)

      1. Nie pomyślałem, że można tego zazdrościć. A przecież zapewne są ludzie, którzy przez całe życie poza miasto się nie wychylili i może nigdy takiego nieba nie widzieli?

        Gdy nie ma na niebie Księżyca, gdy brak w pobliżu świateł, czarna noc, czyste powietrze, bezchmurne niebo. Wtedy spojrzeć. Wtedy czuć, że jest się w Kosmosie i można ręką niemal gwiazd dotykać.

        Zawsze ciągnęło mnie do gwiazd. Filmy science fiction to chyba dlatego lubiłem. Pierwszy raz kosmos w kinie widziałem na filmie z Bondem. Raz byłem w Panasonik Imax na 3d z 20 lat temu na dokumencie o Wyspach Galapagos ale przed tym była reklama 3d takiego prawdziwnego 3d w kosmosie, uuuuu zatykało mnie.
        Ciekawe czy spędzając więcej czasu w przestrzeni kosmicznej, z równą tęsknota nie mówiłbym o Ziemi.

        Pamiętam jako młody chłopak wyrwany z wiejskich klimatów wylądowałem w internacie, gdy wracałem na weekend do domu autobusem to przez uchylone okno czułem zapachy drzew i zaciągałem się nimi na całe płuca a po wysiadnieciu z autobusu, chęć ziemię całować miałem i w podskokach w rodzinne strony pędziłem.

        No ale te gwiazdy, to niebo.
        Albo pójść w góry i spojrzeć.
        Te przestrzenie. Ta nieskończoność.

      2. Piszesz o gwiazdach i piszesz o przestrzeniach – czuję to samo… Zawsze w górach, w sumie na łagodnych zboczach, bo wysokie góry budzą we mnie respekt i z takich nie pobiegłabym przed siebie, a kiedy stoję na szczycie wzniesienia i widzę przestrzeń przede mną, to jest we mnie tak silne pragnienie, by biec przed siebie czy raczej „sfrunąć”, że mam podejrzenie, iż byłam kiedyś dzikim mustangiem lub drapieżnym ptakiem… Jest we mnie także chęć do wędrówki, drogą wijącą się przede mną – mogłabym tak iść przed siebie bez końca… Dziwne prawda?

        W 1995 roku byłam na wczasach w Bukowinie Tatrzańskiej w pięknym pensjonacie Barbara – moja młodsza córka miała 5 lat… Za każdym razem jak wychodziłam na zewnątrz, miałam przed sobą wgląd w piękna dolinę z wijącą się ścieżką w nieskończoność. Jak myślisz, co czułam? Czyjeś pola pod moimi stopami, czyjeś zagrody, a ja miałam w głowie tylko to, by pójść tą ścieżka przed siebie:) Zrobiłam to, któregoś dnia wzięłam córki i zeszłam w dół po zboczu jakąś miedzą, by dotrzeć do ścieżki i tak przeszłyśmy kilka kilometrów w stronę Białki… A mogłaby iść i iść, ścieżka mogłaby się wić w nieskończoność… 🙂

  6. Zbierając grzyby, ujrzałem człowieka stojącego przed lustrem i przesyłającego w stronę lustra światło. To światło oświetlało tę mroczną część człowieka, która odbijała się w lustrze. Oświetlając lustro, człowiek oświecał mroczną część siebie.

    Samo Lustro miało wolną wolę przyjąć Światło, lub je odrzucić.

    Zatrzymując światło, człowiek ów zatrzymywał mrok w sobie. Mrok który był w nim i który odzwierciedlało lustro.

    *******

    Człowiek ów ma moc, doświadczenia bycia oświeconym, lub żyjącym w mroku. W piekle lub w niebie. Nie może jednak zrobić tego samodzielnie. Nie może doświadczać światła i zatrzymywać go dla lustra, bo zatrzyma go dla siebie.

    Jednak patrząc na swoje odbicie, można zastosować jedynie znak „=”
    Znak „>” zatrzyma winę w odbiciu a więc w przeglądającym się w lustrze.

    Takie znaczenie mają słowa z KC o wstępowaniu do nieba parami.

    Zatrzymując brata w piekle, zatrzymywał w piekle siebie.
    Dążąc do zrozumienia brata, uniewinnienia, uniewinniał siebie.

    Osądzał bądź wybaczał – wszystko to robił sobie a nie Lustru i doświadczał skutków winy bądź niewinności. W taki sposób sam stwarzał swoją rzeczywistość.

    ******

    Wina ciągnie za sobą karę, może grom z jasnego nieba.
    Z niewinnym i na pustyni „wróg” podzieli się wodą.

    „Rani mnie tylko to, że potępiam.
    Uwalnia mnie tylko to, że wybaczam.” KC

    1. Sławku, z przyjemnością przeczytałem ten komentarz.
      Potrzebowałem tych słów.

      Dziękuje!
      Pokój z Tobą Bracie! 🙏

  7. Nieraz już pisaliście o rozświetlaniu mroku w sobie. Cóż, podam swój punkt widzenia w tej sprawie. Ludzie zbytnio polegają na swoich oczach. Tych dwoje oczu od światła widzialnego. Gdy znajdują się w ciemności gubią się. „Nie ma światła”. opanowuje ich strach. wyjściem dla nich z tego jest rozświetlenie i znów możesz „widzieć”, patrzeć na świat owymi dwojgiem oczu. A ja wam powiem: nawet gdy tych dwoje oczu nie może ujrzeć światła, w tej ciemności nadal jest Słońce. Nawet w tej ciemności świeci, ale nie światłem, które możesz ujrzeć swymi dwoma oczami, które widzą jedynie „iluzję”, manifestację doświadczenia, czy jak to tam inaczej nazwać. Naucz się patrzeć w ciemności, a zobaczysz, że tam też jest Słońce. Naprawdę masz tylko tych dwoje oczu do swojego użytku?

    1. „Naprawdę masz tylko tych dwoje oczu do swojego użytku?”

      Powiem więcej. Ciało wraz jego zmysłami, w tym oczami, zostało wytworzone po to by kłamać.

      By dotykać, wąchać, smakować, patrzeć, słuchać i nie słyszeć i nie widzieć.

      Oczy widzą matrix, ręce dotykają ale czego? Czy coś tu jest? Czy napotykane granice przekonują że coś tu jest? Tu nie ma nic i jest Wszystko.
      Forma to nic. Ta tzw materia to nic. To granicę ustanowione dla umysłu, który używając ciała przekonuje się że tu coś jest.
      Kształty są puste ale ta PUSTKA jest wszystkim. W niej są wszystkie potencjały. Pustka nie jest pusta ale to co widzimy za pomocą oczu i suszymy za pomocą uszu i resztę zmysłów powstało po to, byśmy myśleli, że matrix to rzeczywistość.

      Ale ciało nie jest złe. Nie jest warte potępienia i chociaż zostało wytworzone dla zwiedzenia, dla wiary w iluzję, Duch może go użyć do przebudzenia.

    2. Coś w tym jest, często zamknąwszy oczy – WIDZĘ…widzę jakieś przestrzenie, światło a lubię zasypiać w totalnej ciemności, więc wszelkie źródło światła zewnętrznego jest przeze mnie zasłaniane…Nie, nie posługuję się 3 okiem ale może coś się dzieje w tym kierunku?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s