Eksperyment społeczny

Kochani, prowadzę dziś pewien eksperyment społeczny, do którego chętnych zapraszam.

Proszę o wizualizację 100 zł w związku ze mną, dziś pomiędzy 12:00 a 12:30. Nie chodzi o napływ gotówki do mnie, chodzi o zapis w polu morfogenetycznym OBRAZU konkretnej kwoty 100 zł – tylko i wyłącznie dziś pomiędzy godziną 12:00 a 12:30. Później sprawa staje się nieaktualna.

Jestem ciekaw efektu. Testuję przestrzeń, chcę zobaczyć, na ile jest już drożna na bardziej zaawansowane projekty.

Dziękuję

~ TAW

*

[edycja: 12:42]

Serdecznie dziękuję chętnym za wzięcie udziału w eksperynencie społecznym. Za kilka dni okaże się, na ile procent nasza wizualizacja była skuteczna.

153 myśli w temacie “Eksperyment społeczny

    1. Aha, oczywiście w każdej kwestii masz moje wsparcie.

      Mam cały czas do Ciebie telefon, bo może kiedyś będzie okazja sobie szczerze pogadać. Bardzo sobie Cenię rozmowy z Tobą, które kiedyś prowadziliśmy. Pewne rzeczy się czuje intuicyjnie/subtelnie. Mimo moich scysji ze Sławkiem, też faceta kurczę lubię. Mam sympatię do Gościa.

    1. Dzien dobry! Mowisz i masz, poszla stowka do Ciebie. Ja to nawet caly potok stowek, ale chcesz jedna, twoja prosba swieta rzecz. Dobrze, ze ucieklam z pola, juz prawie usmazona i otwarlam komp. A szlam z mysla, ze sie od razu poloze. Wiec samo to swiadczy, ze przestrzen dziala. Ale sie super dzieje.

      1. A ja w tym czasie pakowałam się i wsiadałam w dyliżans.
        Wracałam do chaty…
        Teraz dopiero czytam o eksperymencie…, szkoda, że mnie to ominęło.

        Siła woli, wielu osób naraz …
        Bardzo, ale to bardzo inspirujące doświadczenie.

        Kurcze, może podobne jeszcze raz zapodamy, z większym wyprzedzeniem, bo jak słusznie zauważa nasza Vinca, dyspzycyjność u nas bywa różna…, ale zgrać się można.

        Miłego!

      1. „Takich rzeczy nie zapowiada się wcześniej, bo „różne siły” się przylepiają, a to ma być czyste”.

        Rozumiem, Tawcio.
        Podobnie z myślą, pomysłem, jakimś zamierzeniem.
        Już nie raz przekonałam się, że gdy pomysł wpada mi nagle do głowy, jest czysty, niejako wyjęty „żywcem” z wariantów przestrzeni, które chcą ten pomysł zrealizować.
        Następuje ciąg tzw. sprzyjających warunków, które czasem aż zadziwiają.
        Nie trzeba nic kombinować, wystarczy tylko utrzymać jasność, klarowność myśli i działania, a rzeczy niejako zadziewają się same.

        Podam przykład. Parę dni temu wpada mi do głowy (nagle) pomysł, aby w dziadkowo babcinej chacie zrobić kilkudniową imprezkę dla wnuków – „Powitanie Wakacji”.
        W ten piątek kończą budę.
        Okazuje się, że wszystkim rodzicom wnuków pomysł jawi się jako świetny, o dziwo nie mają swoich planów, niczego, co mogłoby ten zamysł pokrzyżować.
        Nawet podrzucają dodatkowe pomysły.
        Wszystko „idzie jak z płatka”.

        Nie zawsze tak bywało.
        Czasem cały tydzień nakonspirowałam się z wnukami, by ich „starsi” zgodzili sie na wyjazd, przyjazd.
        Wiadomo: dziadkowie są od imprezowania z wnukami, a rodzice od pokazania, że życie nie tylko jest ciągłą zabawą.
        Chyba nie muszę dodawać, że wnuki całkowicie podzielają postawę dziadków 😀 😀 😀

        Wracając do pomysłów.
        Gdy najpierw sama kalkuluję, kombinuję za i przeciw, a dopiero po tym stwarzam pomysł – rzadko kiedy takowy dochodzi do realizacji, a jeśli już, to wiele się przy tym trzeba „naćwiczyć”.
        Do początkowej niepewności właśnie się przyklejają „różne siły”, bo mają na to „czas”.

        Miłego!

    1. Ja bym Ci zwizualizowała nawet „pińcet” w banknotach stuzłotowych, ale przeczytałam zbyt późno.
      Ciekawa jestem efektu eksperymentu. 🤔

      1. W tym eksperymencie nie chodziło o więcej, tylko właśnie o mniej, o jedną jedyną stówkę. Eksperyment raczej się nie powiódł, bo uczestnikom – jak widzę – ich własne programy się odpaliły.

      2. U mnie wizualizacja działa, bo wiele fajnych rzeczy i spraw udało się w ten sposób załatwić. Efekt nie jest natychmiastowy.Czekam sobie cierpliwie. Czas rozpatrywania „podania” nie jest wcale taki długi Drobne sprawy załatwiane są szybko.Bardzo poważna sprawa zajęła mi około 3 miesięcy, ale zakończyła się sukcesem.😁

      3. „Eksperyment raczej się nie powiódł, bo uczestnikom – jak widzę – ich własne programy się odpaliły”.
        ————-
        Mnie sie ukazalo „200” na banknocie, ale skoro czas byl wazny, a ja sie stawilam za pozno (roznica czasu), wiec nie zapisalam na blogu. Wpisuje teraz.

      4. „U mnie wizualizacja działa […]. Czas rozpatrywania „podania” nie jest wcale taki długi. Drobne sprawy załatwiane są szybko”.
        ——————-
        U mnie tez. Az czasami sama jestem zdziwiona! Niektore szybko, w przeciagu godzin albo 1-2 dni.

  1. eksperyment społeczno medyczny segregacji biologicznej
    Nowe pojęcia: dyplomacja sanitarno szczepionkowa

    ps. To 12 – 12:30 to miało być dziś? Tak z godziny na godzinę? Nie zdążyłem przeczytać, może bym się przyłączył.

  2. zrobiłem sobie małą medytację/wizualizację w godz. 12:18 – 12:30.
    u mnie banknot 100 zł po prostu zanikał, rozpadał się na coraz mniejsze kawałeczki, aż przestał istnieć. 🙂

  3. Przestrzeń jest drożna jak cholera. Jak będzie potrzeba to i dwie stówki się pojawią a jak się chce iść na skróty albo pod prąd, to żadne myślenie życzeniowe nie pomoże, bo Bóg nie jest małpą, która skacze jak jej się każe.

    Największym życzeniem ego jest przejąć moc Boga, co mu się nigdy nie uda.

    1. Gdyby przestrzeń była drożna, to nie siedzielibyśmy wszyscy w ciemnej dupie słonia.

      Ego pełni bardzo ważną rolę w strukturze istoty ludzkiej, tylko new age je neguje, a wielu z nas tu jest zainfekowanych niuejdżową papką.

      W moim eksperymencie nie chodziło o „pojawianie się stówek”, wręcz przeciwnie, o ich redukcję do jednej.

      1. Jest, jak ma być, jeśli eksperyment się udał, to dzięki tym, którzy wiedzieli konkretnie, o co chodziło w jego założeniach. A myślę, że przestrzeń lubi konkrety, wtedy realizuje konkretne potrzeby😘

      2. Iwonko, napisałem wyraźnie, że chodziło o próbę zapisu w polu (na dany moment) konkretnej treści. I tyle. Żadna filozofia.

        Jasność dobrze to skumał, to tak jakby chodziło o zapis w polu morfogenetycznym OBRAZU, dajmy na to, truskawki.

      3. „Gdyby przestrzeń była drożna, to nie siedzielibyśmy wszyscy w ciemnej dupie słonia”.

        Zależy jak się na to patrzy.

      4. Jak tylko ktoś ma odmienne zdanie to zaraz: przejęty, new age, troll. W kościele ksiądz powie: ten ma w sobie diabła.
        Po co tak? Jakieś zagrożenie? Aaaa…
        Dziękuję
        Już się nie wtrącam.

      5. S, Ty wiele moich ogólnych opinii bierzesz do siebie osobiście, gdy tymczasem ja mówię o pewnych mechanizmach działania umysłu, o pewnych infekcjach mentalnych z ostatnich 20 lat, jakie nam tu zaimplementowano. A jedną z najgroźniejszych – wg mnie – infekcji jest zorganizowana nagonka na strukturę ego.

        Kusmity tylko czekają, byśmy sami się wykastrowali z ego, wówczas będziemy wymarzonym łupem dla nich.

        Istoty bez ego idą teraz na rzeź – i jeszcze swoje dzieci za sobą ciągną.

      6. „Istoty bez ego idą teraz na rzeź – i jeszcze swoje dzieci za sobą ciągną”.

        Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie

    2. „Istoty bez ego idą teraz na rzeź – i jeszcze swoje dzieci za sobą ciągną”.
      ——————
      TAWie, wszyscy zaszczepieni w mojej rodzinie mają rozdmuchane ego i bardzo sobie cenią prestiż społeczny, zawodowy, a niektórzy i materialny. Słuchają tylko tzw. autorytetów zawodowych.

      1. Słowo „ego” to symbol, etykietka jak wszystkie inne słowa i ważniejsze od przepychanek słownych jest zrozumienie energii która za tym stoi.

        Ja tym słowem nazywam wszystko co nie jest wzorcowe a więc nie stworzone przez Źródło i będzie tym tak wybujałe ego jak i, powiem nieładnie, niedojebanie, gdy pozwalamy sobą pomiatać, gdy np ktoś mówi: skaczcie; a my zamiast spytać: po co? albo nic nie robić gdy tego nie czujemy, pytamy: jak wysoko?

        Jedni więc obłęd nazywają ego a dla innych ten obłęd to będzie niezdrowe ego albo alter ego.
        A na to co ktoś mówi ego ja mogę powiedzieć Chrystus.

        Czemu tak trudno nam dojść do porozumienia gdy chodzi nam o to samo? To mi przypomina mówienie różnymi językami gdzie w jednym języku jakieś słowo oznacza to a w drugim coś innego i obie strony upierają się że chodzi o coś innego.

        Wymyślcie TAWerniane esperanto albo jakiś tłumacz 🙂

  4. TAW – u mnie ta stowka sie mocno wizualizowala. Mam poczucie, ze rezultat eksperymentu mimo wszystko bedzie dosc dobry.

    Przy okazji bardzo ciekawa rzecz sie ukazala – zobacz TAW, wiele osob mialo calkowicie inne podejscie wlasnie przez to, ze to o pieniadze chodzilo. Jakbys powiedzial wizualizujemy jablko to by raczej nie bylo wielkich rozbieznosci 🙂 A tak – wychodza programy rozne poboczne.

    Mam przemysleniowe pytanie: czy zyczenie komus „dobrze” ma cos wspolnego z zyczeniem komus wiecej pieniedzy?

      1. Taw, to jak psycholog pokaże Ci dupę słonia i zapyta, co widzisz, a TY zobaczysz słońce, a inny wiadro… Każdy patrzy na świat poprzez pryzmat własnych doświadczeń czy programów. W tym eksperymencie za mało było danych i każdy uruchomił pokłady wyobraźni podparte empatią, wtedy logika usypia❤

      2. W mojej wizualizacji chodziło o „wypływ” pieniędzy od nas. Nie wiem czemu… moje coś (pole?) blokowało odpływ, wydawanie, a właściwie oddawanie gadom tego, co wypracowaliśmy, a oni chcą przejąć. Gdzieś tam mignął mi bardziej wizerunek Kazimierza Wielkiego na banknocie, niż sam banknot. Mam uczucie, że mi się pokazało, że skończyło się okradanie nas, a zaczyna odbudowa naszego kRaju.

        Bo nie miałam uczucia, że to jejmoja (oj, jak się napisało), miało być, że to jest moja blokada na zatrzymanie pieniędzy. Czułam, że to chodzi o coś więcej. Ja siebie w tej wizji nie czułam….

        Takie miałam odczucia. Chciałam „widzieć”, wizualizować setkę, ale się nie dało. 50 sama „przypłynęła”, pojawiła się.

      3. A ja przeczytałem o tej setce po południu i kiedy czytałem komentarze to mi się pokazywała jedynka z wieloma zerami. Im dalej od jedynki, tym te zera bardziej zanikały, robiły się mniejsze, i przezroczyste. Tak jakby z jakiejś Pustki wychodziła dowolna i nieskończona ilość jedynki z zerami.

    1. Mnie się zwizualizowalo. Ale zamiast 100 zł, 100 euro.
      Ale już nie mam tego, co się zwizualizowalo, bo kupiłam sobie łuk. Oczywiście nie za 100 euro, bo łuki są droższe. Chciałam kupić kuszę, ale ciężko się naciąga.

      1. TAW – ja siedzialem od 12:00 do 12:30 nad tym.

        Jak Wam to wytlumaczyc, niektorym. TAW napisal, ze chce konkretna rzecz wizualizowac i w sumie to juz za duzo napisal, mowiac, ze nie zbiera pieniedzy. Bo juz czesc programow tym wylaczyl, moze celowo zreszta.
        Jakby powiedzial, ze wizualizujemy jablko, to rozbieznosci bylyby czysto techniczne – jedni czerwone jablko, inni zielone, inni kolorowe jakies. Ale byloby to JABLKO.

        Chodzilo o bardzo konkretna rzecz, o STOWKE i patrzcie, co sie dzieje. Wielu wybudowalo jakas teorie do tego w oparciu o te programy zwiazane z pieniedzmi. A przy jablku, jakby bylo, wizualizujemy JEDNO JABLKO, to nikt by nie ruszal empatii, nie wyobrazal sobie sadu edenskiego, domniemal cierpien Woltera itp.

        Bardzo ciekawy eksperyment z tego wyszedl. Szczerze powiem, ze jesli chodzi o „czysto techniczna wspolprace wizualizacyjna”, to wynik mnie zaskoczyl, nie moge powiedzec, ze pozytywnie.

    2. „Mam przemysleniowe pytanie: czy zyczenie komus „dobrze” ma cos wspolnego z zyczeniem komus wiecej pieniedzy?”
      Jasność

      Dobre pytanie
      Nie wiemy, co jest tym dobrem. Dla jednego „dobrem” jest pozbycie się przeszkody z drogi, a dla drugiego dojrzenie za przeszkodą przepaści i zrozumienie, że przeszkoda nie jest przeszkodą a dobrem.
      Dlatego kiedy sami bierzemy się za ustalanie co jest dobrem, oraz jak i kiedy ma się coś zadziać, np usunąć barierkę, która nas chroni przed przepaścią a wydaje się przeszkodą, to dobrymi chęciami w piekło się pakujemy.
      Dlatego uważam, że nie chodzi o zwizualizowanie czegoś co nam się może wydawać i dzięki czemu osiągniemy pokój, np pieniądze a o sam pokój i pozwolenie, przyjęcie sposobu w jaki Wyższa Inteligencja ten pokój nam daje. I raz może to być 200 zl a innym razem utrata tych 200 zl jeśli za bardzo liczymy na kasę.
      Może to być i doświadczenie do jakiego zaprosił TAW.
      Dlatego przyjmuję i dziękuję, bo mnie wszystko prowadzi do Nieba – pokoju.

    1. Coś się dzieje, gdy chciałam zamieścić ten komenterz, to zaczęło mi rwać internet, wordpress nie chciał mnie zalogować… Youtube staje.. tak, że film z Szamanem nie działa. A do tego mam ustawioną polską klawiaturę, i widzę polskie znaki, pisząc, a po zamieszczeniu komentarza zamiast 2 część, wyszło to co widać u góry.

  5. Z racji godziny musialem isc na zywiol i medytowac w samym srodku halasliwego biura. Od 12 do okolo 12:20 medytowalem/wizualizowalem. Nie udalo mi sie skupic na jednym banknocie – caly czas pojawial mi sie obraz TAWcia skapanego w deszczu spadajacych setek. 😉
    Jestem ciekaw efektow tego eksperymentu.

    Swoja droga taka ciekawostka. Pare godzin pozniej na zakupach znalazlem 1 grosik w portfelu. Niby nic specjalnego, gdyby nie fakt, ze ostatni raz polska walute w rekach mialem jakies 2 lata temu 😀

    I na koniec komentarza, chcialem sie przywitac. Moja trzyletnia cicha obserwacje Tawerny uwazam za zakonczona.
    Witam Was bardzo serdecznie. 🙂

      1. Swietomirze z serca calego wita Cie Babcia Marysia.To tak jak ja,tez pare lat cichutko siedzialam,a teraz czasami cos dorzuce,przynajmnie jest do kogo gebe otworzyc. Teraz TAW-ciu z innej beczki,na tym przykladzie(no wiecie „niektorzy twierdza ze blog nie slowianski” )widac jak dzialaja sily zla.Ot niewinne pare slow rzucone,i rozpirzone sklocone towarzystwo.Ale w Tawernie dajemy rade.Ognia nie podsycac to sam zgasnie.Zdrawiam troche chlodno,bo dzisiaj za goraco,na gorace zdrawianie.

      2. Dobrze, podejmę rękawicę, mimo iż wyczuwam w tym mały test…
        Nie mam mocy, chęci, a tym bardziej potrzeby, by wzmacniać/zmieniać/definiować, czym to miejsce jest, a czym nie jest DLA INNYCH. Takie działanie uważałbym za wtórne i pochłaniające moją energię. Każdy przychodzi tutaj w jakimś konkretnym celu i ma swoje lokalne wyobrażenie, czym TAWerna jest dla niego. Jedynie, co mogę zagwarantować, to fakt, iż moje wypowiedzi będą spójne z tym, co czuję i myślę… i nie będę się za bardzo z tym kryć 😛

        A co do osobistej opini, to patrząc na komentarze, to dla mnie mamy kwintesencję tego, czym mogła być Słowiańskość (z racji tego, że dostęp do tej infromacji jest nikły, tak więc to tylko gdybanie). Czym zdecydowanie jest w tym czasie, w którym żyjemy i czym może się stać, gdy tylko pozwolimy sobie rozwinąć skrzydła. Mówię tu o szerokim spektrum poruszanych tematów i różnych punktów widzenia i podejścia do nich.

    1. Swietomir, fajnie, że ludzie wychodzą z „cienia”. Miło, że się ujawniłeś. 🙂

      Każdy z nas coś wnosi.

    2. Oj Swietomirze, skoro Ty tu jestes 3 lata, a ja dopiero kilka miesiecy, to nie wiem, kto kogo ma przywitac, a wiec pozdrawiam serdecznie i ciesze sie, ze bedzie wiecej dyskutantow na forum.

      1. Jak dla mnie, Vinca, tu sprawa jest prosta. To ja sie kirtałem po kątach, a Ty już byłaś częscią tej społeczności 🙂
        Dzięki za ciepłe powitanie.

    1. Była tu taka jedna kilka dni temu. Wiedziała lepiej niż TAW, o czym jest blog i lepiej niż komentatorzy, o czym piszą, co mają na myśli.

  6. Nie zrozumieliśmy się TAW ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło (no właśnie, czy więc „zło” jest złem?) bo dziękując za to doświadczenie zobaczyłem coś takiego:

    Programy związane z pieniędzmi
    Chodzi o brak równowagi między duchem a ciałem. Kiedy za bardzo człowiek patrzy wyłącznie na duchowość, to odrzucając pieniądze, robi sobie kuku. I to jest jedna skrajność. Drugą jest postawa materialistyczną kiedy wszystko chcemy załatwić pieniądzem. I to też nam szczęścia nie da.
    Sukcesem jest równowaga i działanie w materii ale z ducha. Połączenie nieba i ziemi.

  7. Tawie, dziwne rzeczy z tymi burzami. W poniedziałek, jak już pisałam, szalała mi nad głową. Wczoraj w okolicach południa wyjechaliśmy z południowych rubieży Lechii na zachodnie, w drodze słyszałam w radio, że nad Monachium i na południe od miasta rozpętała się nawałnica, na autostradach było biało jak w zimie. Pomyślałam wtedy, że burze już za mną. One zostały tam gdzie ja byłam, a ja ruszyłam…

    1. UCIECZKA

      Kiedyśmy z płonącego uchodzili miasta,

      na pierwszej drodze polnej wstecz zwracając oczy

      Mówiłem: „Niechaj trawa ślad nasz pozarasta,

      Niechaj w ogniu umilkną wrzeszczący prorocy,

      Niech umarli umarłym mówią, co się stało,

      Nam znaczono gwałtowne, nowe zrodzić plemię,

      Wolne od zła i szczęścia, które tam drzemało.

      Idźmy”. A miecz płomieni otwierał nam ziemię.

      ~ Czesław Miłosz

    2. Do mnie dojdą rano. Może las osłoni częściowo. Uwielbiam burze, im ciemniejsze chmury przychodzą tym bardziej mi serce bije. Delektuje się każdym etapem jej przyjścia, nawet upałem, który ledwie idzie wytrzymać przy pracy. Ponoć do dnia przed moim urodzeniem było kilka dni silnych burz (matka jeszcze na przyczepie kostki słomy układała, zanim przyszła któraś), a potem zaczęły się bóle. 24 godziny ją męczyłem, zanim mi „wyjść” przyszło. 🙂 Może dlatego lubię burze? Ich dźwięk i napięcie/ruchawka przed ich przybyciem wyryły mi się w duszy?

  8. Kto tak twierdzi, Tawie? Ja Słowianin stawiam swój honor, że to jest Słowiański blog.

      1. No, no, no. Az musialam zajrzec do zrodel!😂 Opis na co najmniej jedna kartke, a wszystko to mozna okreslic jednym tylko skromnym slowem. Po prostu „imponderabilia”.😁
        ———————
        imponderabilia – rzeczy nieuchwytne, nie dajace sie okreslic; coś, czego nie da się zmierzyć (np. uczucie), ale co ma istotny wpływ na sytuację oraz przebieg wydarzeń
        ———————
        Pomocne w zapamiętaniu znaczenia tego słowa mogą okazać się przytoczone przykłady imponderabiliów:

        ideały typu: Bóg, honor, ojczyzna, równouprawnienie,
        uczucia: miłość, nienawiść, lęk, wstręt,
        pojęcia takie jak patriotyzm, przeznaczenie, suwerenność państwa,
        przekonania, np. życie to pasmo cierpień,
        uprzedzenia: przykłady rasizmu lub twierdzenie, że osoby ubogie są bardziej skłonne do popełniania przestępstw,
        normy moralne: prawdomówność, szacunek dla osób starszych,
        składniki tradycji: wspólne doświadczenie, historia, obrzędy ludowe, kultura i język.

        reszta ponizej
        https://polszczyzna.pl/imponderabilia-znaczenie-synonimy-i-przyklady-uzycia/

  9. Przyjaciel tirowiec przeprowadził dziś wykład na temat „różnic programowych” pomiędzy kRajami w praktycznej realizacji kowidowego obłędu. Okazuje się, że w Europie jako tako, a u nas największy zamordyzm.

    Kulturalna policja w Belgii boi się Azjatów przewożonych „na pace”. Udaje, że ich nie widzi. Azja tłumnie prze na Wielką Brytanię.

      1. Dyskusje uświadamiające nic nie dają.
        Ludzie niby słyszą, ale wydaje się, że nic nie rozumieją z naszych wywodów.
        Jakby mieli jakąś blokadę, albo zadaną sugestię posthipnotyczną.
        Albo zwyczajny brak wiedzy ogólnej i zablokowane zdolności kojarzenia faktów.

        A potem robią to, co sugerują w tv.

        Bierze mnie czasem złość na tę kurzą głupotę…
        I na własną bezradność w tej kwestii…

        A może zwyczajnie podział już się dokonał i każdy podąża w wybranym kierunku. Dlatego dyskusje przypominają zawracanie kijem Wisły.

      2. Gdy gadam z kumplami, czuję jakby szybę między nami. Patrzą i nie widzą, mówię do nich, a nie słyszą. Są w hipnozie, w swoim świecie. To jest ich świat. Oni po prostu wierzą w to, co mówi telewizor.

        Dlatego nie mam już ochoty na spotkania z ludźmi, wolę swoją samotność.

      3. „Dlatego nie mam już ochoty na spotkania z ludźmi”.

        Ja w zasadzie też.
        Są wyjątki.
        Mój Mąż, Dzieci, Moja Siostra Duchowa, parę Przyjaciół, kilkoro znajomych.
        Dlatego też raczej wybieram TERAZ pracę, gdzie nie muszę się za dużo z ludźmi kontaktować.

      4. Tak sie zastanawiam, czy juz wszyscy na wczasach, czy tylko zazyli papryki, ze takie pustki na forum? 💕🐓🦋🐰

      5. Księżyc jest na „pustym biegu” (na „próżnym kursie”), więc do jutra, do 15:05 nie ma energii na przestrzeni.

        Od 15:05 będzie wielkie walnięcie energetyczne, bo z pustego biegu Księżyc wchodzi od razu w Pełnię. To tak, jakby na uśpioną romantyczną plażę wyskoczył nagle rekin…

      6. Ale ten nasz Ksiezycek ladnie wygladal miedzy swierkami, zanim go chmury przyslonily. Prawie pelnia. Kurcze, wilka nie mam w obrazkach…

      7. Samo gadanie nie wiele daje.
        Trzeba poczuć że to jest moje.
        Widzisz burzę – to jest moje.
        Widzisz kłótnie – konflikt we mnie.
        Poczuć, wziąć odpowiedzialność. Spróbujcie, to nic nie kosztuje a dużo się zyskuje, tyle że najpierw trzeba „stracić”.

      8. Kiedyś dojdzie do wymiany satelity sztucznego, ale to będzie bardzo skomplikowana operacja, bo całe Życie na Ziemi jest pod niego podpięte. Lata miną, zanim wolna ludzkość do tego dojrzeje.

      9. Niewątpliwie będzie to trudne, tak wiele cech u nas definiuje. Czy da się tu sprowadzić „kogoś żywego”, z kim Ziemia i my będziemy mogli dobrze współgrać… Znajdzie się kogoś takiego?

      10. Ksiezyca nie moze zabraknac bo posypie sie zycie na Ziemi. Caly cykl przyplywow i odplywow tez na tym stoi. Byc moze to napedza prady morskie (plus rotacja ziemi) a to caly przesyl ciepla w kierunku polnocy i chlodu na poludnie a wiec i utlenianie eody czyli zycie zwierzat morskich (lancuch pokarmowy). Itd. Ma tez duze znacze ie dla ochrony Ziemi przed meteorytami i stabilizuje chyba atmosfere no i z pewnoscia hamuje rotacje Ziemi. A wiecie jak jedt maly? Jego powierzchnia jest tylko o 1/6 wieksza od powierzchni Afryki gdyby ja zwinac i nakleic na kule. Afryka 30 mln km2 a Ksiezyc ponoc 36 mln km2. Nawet mnie to zdziwilo gdy sprawdzalam, bo Ksiezyc wydawal mi sie tak, duzy.

    1. TAWie, w Holandii luzik od samego początku (jedynie kilka sytuacji z ludźmi), ale to pikuś był. Cały czas bez maski, tam gdzie nie wpuszczali, to tam już nie wracałem. Nagrywałem filmy dla niedowiarków. Z banków, sklepów itp. Raz w sklepie, będąc przy kasie, spotkałem policjanta, z którym wymieniliśmy się spojrzeniami i nic więcej, wtedy myślałem, że będzie pierwszy mandat.. Było to 3 miesiące temu, kiedy godzina policyjna jeszcze obowiązywała.

      1. W Holandii eutanazję stosuje się od lat i tam „normy zejść” są już dawno osiągnięte, więc przy obecnym projekcie nie muszą się już tak napinać. Co innego Polska: uny potrzebują tu miejsca do swojej „przestrzeni życiowej” (Lebensraum)…

  10. TAW napisal: „Dlatego nie mam już ochoty na spotkania z ludźmi, wolę swoją samotność”.

    TAW – zdalem sobie sprawe, ze od lat z zadnym kumplem nie rozmawialem. Wlasciwie to tylko kilka razy w ciagu ostatnich kilku lat z kims rozmawialem.

    Przekonywanie kogos do czegos mnie tak zmeczylo, ze przestalem.

    Jak ktos pyta, to wyjasniam do momentu, az sie nasyci, nie wiecej, zeby nie bylo za duzo. Chyba, ze nie mam pojecia w temacie, to wtedy mowie, ze nie wiem.

    Jak ktos prosi o pomoc w konkretnej sprawie, pomagam. W zasadzie nigdy nie odmawiam, jesli tylko jestem w stanie pomoc. Przestalem oferowac pomoc „bo wiem, ze ktos jej potrzebuje”. To bardzo istotne! Dzieki temu wiele sie poprawilo wokol mnie i we mnie.

      1. TAW – doskonale porownanie. Dokladnie w punkt. Zagubieni to malo powiedziane 🙂 Zagubienie, dysonans poznawczy, reakcja walcz albo uciekaj… skad ja to znam…

      2. Świadoma, Inna od urodzenia.
        Irytuje mnie głupota i brak dążenia do Świadomości.

      3. „Inna od urodzenia”

        Ja też. Jak się urodziłam, miałam pełno długich czarnych włosów na głowie. Wszystkie inne dzieci były łyse, albo miały puszek na główkach. Ja miałam czuprynę długą i gęstą. I mam do dziś. I od maleńkości wyrażałam i do dziś wyrażam swoje zdanie i swoją Wolę.

  11. Wczoraj spotkałam znajomą po „studiach”…

    Dogoniła mnie i z ciekawością wypytuje, co tam u mnie..

    Zaczęłam jej o Świadomości o PRAWdzie..

    Fuknęła ha.. i gdzie to wyczytałaś …pewnie w internecie.. ha.. ha..
    jednocześnie uciekając i przez ramię wyzywając..
    Szczęśliwi są …”bo tutaj jest, jak jest..”

    Ps. Nauczycielką jest…
    Pomyślałam sobie ha.. żebyś Ty wiedziała, do jakich bibliotek online wchodzę i czytam zeskanowane dzieła ….
    do jakich Muzeów na Świecie …marne życie jej…

    Uciekała ode mnie, rzucając przez ramię obelgi..

    Tak. Wyraźnie bała się, ale czego..?

      1. Justyno, Anamiko, sadze, ze ludzie w to nie wierza. Ktos powiedział mi kiedyś tak: Ludzie słabi psychicznie, ci, którzy nie radzą sobie w życiu szukają pocieszenia w religiach i pseudoreligiach, bujają w obłokach albo popadają w paranoje i wszędzie węszą teorie spiskowe. Ta osoba była dumna, ze sobie radzi.

      2. Może i tak. Ja myślę jednak, że więcej ludzi boi się PraWedy. Niektórych PraWeda przeraża, lękają się, że będą musieli zmienić siebie lub coś w swoim życiu, że będą musieli podjąć jakieś decyzje i przyjąć na klatę konsekwencje tej PraWedy. Wolą iluzję, bo im tak po wierzchu wygodnie.

    1. Większość ludzi boi się tego, co nieznane, czego nie da się ‚racjonalnie’ wytłumaczyć. Wolą nie pytać, nie dociekać. Dlatego jest, jak jest.

    2. Justyno – nauczyciele systemowi sa przewaznie tak wyprani przez matrix, ze ona sie po prostu bala. Stad reakcja. Wybrala „uciekaj i wyzywaj” bo walczyc nie jest nawet w stanie.
      Wlasnie swiadomosc tak dziala na „zaczadzonych”.
      Przykro mi to stwierdzic jednak z mojego doswiadczenia wynika, ze tylko kilka jednostek z poznanego przeze mnie ciala pedagogicznego byla na jakis konkretnym etapie rozwoju. Postrzegani byli jako „rabnieci i minieci z powolaniem” przez swoich kolegow/kolezanki… cala reszta to mniej lub bardziej porowaty beton. Szary jak srajtasma.

      1. Jak sobie przypominam swoich nauczycieli, to może jednego bym zostawił a resztę do czubków odesłał.

      2. Hej:) Ja też nauczyciel. Przyznaję, że łatwo nie jest… Staram się w tym jakoś funkcjonować. Staram się przekazywać treści ważne, uczę Myślenia, samodzielnego drążenia, szukania. Na lekcjach wychowawczych mam pole do popisu (omijam narzucone z góry tematy) uczę o sposobach relaksacji, pracy nad sobą, przebaczaniu, dobrym odżywianiu, kłamliwych mediach, zmuszam do zadawania pytań i po prostu jestem dla nich. Wspieram dobrym słowem. Ściskam mocno całą Tawernę❤️

      3. Dzięki Małgorzato .
        Właśnie o Tym Co Piszesz Droga Małgorzato próbowałam rozmawiać z koleżanką ..jako że mnie dogoniła ciekawska …i jako żywo uciekła…
        Droga Małgorzato – Tak Trzymaj …Precz z programikiem ichnym.
        ZdRawiam

      4. Ostatnio mi się tak przypomniało, że dobry nauczyciel staje się też uczniem.
        Jeszcze i w sejmie zaczną czytać Tawernę, to by było dopiero 🙂
        Pozdrawiam Małgorzato

      5. Nauczyciel

        „Starzec spotyka młodego mężczyznę, który pyta:

        „Czy mnie Pan pamięta ?”

        Starzec zaprzecza. Wówczas młody człowiek mówi mu, że był jego uczniem, a nauczyciel pyta:

        „Co robisz? Czym zajmujesz się w życiu?”

        Młody człowiek odpowiada:

        „Cóż… zostałem nauczycielem”.

        „Ach, jak dobrze, to zupełnie jak ja, nieprawdaż?”, pyta staruszek.

        „No tak. Właściwie, to zostałem nauczycielem dzięki Panu.

        Zainspirował mnie Pan swoją osobą”.

        Zaciekawiony starzec pyta młodego człowieka,

        kiedy zdecydował się zostać nauczycielem,

        a on opowiada mu następującą historię:

        „Pewnego dnia mój szkolny kolega przyszedł do szkoły z nowym,

        super zegarkiem, którego zapragnąłem.

        Ukradłem go więc, zwyczajnie wyjąłem z jego kieszeni.

        Niedługo potem kolega zauważył,

        że jego zegarek zaginął

        i natychmiast poskarżył się naszemu nauczycielowi,

        czyli Panu.

        Wówczas zwrócił się Pan do klasy, mówiąc:

        „Zegarek tego ucznia został dziś skradziony podczas zajęć.

        Kto go ukradł, proszę go zwrócić”.

        Nie zwróciłem go wtedy, nie chciałem tego zrobić.

        Wówczas zamknął Pan drzwi i powiedział nam wszystkim,

        żebyśmy wstali i stanęli w kręgu.

        Zamierzał Pan przeszukać nasze kieszenie,

        jedną po drugiej, po kolei, aż zegarek zostanie znaleziony.

        Dodatkowo jeszcze kazał nam Pan zamknąć oczy,

        ponieważ życzy Pan sobie odnaleźć zegarek tylko wtedy,

        gdy wszyscy będziemy mieli zamknięte oczy.

        Tak też uczyniliśmy.

        Chodził Pan od kieszeni do kieszeni,

        od ucznia do ucznia, a kiedy przeszukiwał Pan moją kieszeń

        i znalazł zegarek, wyjął go Pan i mimo to,

        kontynuował Pan przeszukiwanie wszystkich kieszeni,

        a kiedy Pan skończył, powiedział Pan:

        „Otwórzcie oczy. Zegarek się odnalazł”.

        Nikomu Pan o tym nie powiedział.

        Nigdy więcej Pan o tym nie wspomniał.

        Nigdy też nikt się nie dowiedział, kto ukradł zegarek.

        Tego dnia na zawsze ocalił Pan moją godność.

        To był najbardziej haniebny dzień w moim życiu.

        Lecz był to także dzień,

        w którym postanowiłem nie zostać złodziejem

        czy też złym człowiekiem w szerokim tego słowa pojęciu.

        Nigdy nic mi Pan nie powiedział, ani nawet nie skarcił mnie Pan,

        nie wziął na stronę, aby dać mi lekcję moralną. Nigdy.

        Mimo tego, otrzymałem jasne przesłanie,

        odczytałem Pana wiadomość bardzo wyraźnie.

        Dzięki Panu zrozumiałam,

        jak powinien postępować prawdziwy pedagog.

        Pamięta to Pan, profesorze?

        Stary profesor przytaknął:

        „Tak, pamiętam tę sytuację ze skradzionym zegarkiem,

        którego szukałem w kieszeniach wszystkich uczniów.

        Nie pamiętałem Ciebie, ponieważ wówczas, szukając zguby,

        również miałem zamknięte oczy”.

        To jest istota, esencja nauczania:

        „Jeżeli musisz kogoś poniżyć,

        by wzbudzić w nim chęć poprawy,

        nie masz pojęcia o nauczaniu”.

        Blog tamar102

      6. „Jeżeli musisz kogoś poniżyć,
        by wzbudzić w nim chęć poprawy,
        nie masz pojęcia o nauczaniu”.
        Blog tamar102

        Dziękuję Anamiko, bo właśnie dziś zacząłem sobie uświadamiać jak działa ten schemat. Mam dwóch kolegów. Jednego ciągle krytykuje ojciec a drugiego matka. Poniżają ich a oni im nadskakują. Robią to czego w innych okolicznościach mogliby nie robić ale chcą się przypodobać tym, którzy ich poniżają, by tego już nie robili. Tamci z kolei znaleźli sobie sposób na sterowanie innymi, w tym wypadku swoimi dziećmi. Gdyby jednak ci koledzy nie mieli podobnych zapędów, nie działało by to na nich.

        Wiem, że oni w moim polu znaleźli się nie bez przyczyny. U mnie w domu było to samo. Ojciec od dziecka tak z nami postępował a matka mu przytakiwała. Kiedyś jak jeszcze raz spróbował tej sztuczki i powiedział mi, że zawsze miał ze mną problem, odpowiedziałem mu że z sobą miał całe życie problem.

        Oczywiście dziś to wybaczam, bo popełniałem ten sam błąd i gdybym się tym nie pobrudził, nie przyciągnąłbym pewnych doświadczeń.

        Dziękuję za opowieść o nauczycielach.

      7. „Jeżeli musisz kogoś poniżyć,
        by wzbudzić w nim chęć poprawy,
        nie masz pojęcia o nauczaniu”.

        Kiedy to się dzieje, to poniżenie?
        Nie odczucie bycia poniżonym, a poniżanie.
        Z powyższej opowieści mogę wywnioskować, że nie trzeba krytykować, nawet stwierdzać faktu pomyłki, a wystarczy ujawnić czyjś błąd.
        Byłaby to bardzo delikatna sprawa.

  12. @Tajne Archiwum Watykańskie pamiętam, jak kiedyś mi wspomniałeś, że możesz zinterpretować horoskop urodzeniowy, jak się z Tobą skontaktować?

      1. Drogi S. ❤️
        Wędruje po Nas Porogram.

        Z Pokolenia na Pokolenie programowali Nas
        na Strach, Głód , Biedę, Zimno Zimą – Gorąc Latem
        Ciężką Niewolniczą Pracę ponad Siły…

        Ograniczali Nas we Wszystkiem co do Nas Należy..

        …bo niewolnik nie miał siły ani woli ani czasu wstać z kolan…
        TO MY teraz Mówimy Won z PROgramatorkami waszemi.. !

        ps.” Bajeczka ”- Kopciuszek to nie je bajka,,…
        Maku do popiołu przysłowiowego Ci wsypią i
        zapie….laj na łyżkę ryżu….
        Abyś nie miał czasu na ROZMYSŁ/….

        …a ja siedzę sobie pod gruszą…i mam wy…walone…
        Serdeczności kumatym ❤️
        Do niekumatych nie mam cierpliwości ale serduszko posyłam❤️

  13. Myślałem, że niewolnik to taki człowiek, co robi, co mu każą.
    Można robić coś, co myślimy że sprawi, że ktoś przestanie być z nas niezadowolony (czytaj zacznie nas lubić). No ale jak ktoś lubi być niezadowolony, to znajdzie inny powód albo inny obiekt do wywołania w sobie niezadowolenia.
    A jak nie ma szans by ktoś nas lubił, to niech chociaż nas boi. Grunt by o nas myślał.
    I takich form niewolnictwa są miliony. Sami z siebie robimy niewolników gdy jesteśmy nieświadomi a Źródło nie chce byśmy byli niewolnikami. A no właśnie, i dlatego podsyła nam ludzi którzy nam przypomną o tym że jesteśmy niewolnikami. To ci którzy nas np denerwują.
    No i niewolnicy kierują energię na głupoty. Zamiast stwarzać coś ładnego, w bajzlu się grzebią.
    Niewolnik własnej nieświadomości, jasny gwint.
    Tak ogólnie sobie plotę.

    1. Każdy jest na jakimś etapie rozwoju.

      Wtajemniczeni wiedzą że nastąpi wielkie Bum
      czyli moment w którym Ludzkość ewoluuje w mig..

      Nastąpi taki Rozkwit Świadomości w Społeczeństwach
      na skróty rzec można – taki Rozwój Miliony lat zajmuje.

      Nastąpić ma Prawo Praw i
      Jedność Ducha i Prawed w Społecznościach. Niech się Stanie.

      1. To czego człowiek musiałby się uczyć przez miliony lat, jest możliwe o wiele szybciej. Wybaczenie skraca ten czas o te lata. Nastąpi bum, tak jak rozpala się ognisko. Najpierw iskry, po chwili mały płomyk by za chwilę wszystko jaśniało. I w to zaangażowane są siły nie tylko ziemskie ale jest to wydarzenie kosmiczne. Nie wszystko widać na oko ale dzieją się tu takie rzeczy, że łooo.

    2. Moc wdzięczności za każde Słowo! Tawerna od początku jest moją inspiracją. Wszyscy jesteście tu dla mnie ostoją. Wiele treści przekazywanych moim uczniom pochodzi właśnie stąd. Dziękuję ❤️

      1. Jak to ogień z jednego ogniska rozprzestrzenia się na inne ogniska.
        Jedna zapałka rozpali jedno ale od niego można rozpalić tysiąc i z każdego kolejne tysiące. W pewnej chwili cała Ziemia zaczyna świecić.
        Każdy z nas jest patyczkiem ale gdy zapłoną miliony patyków.. 🙂

        Pozdrowienia dla uczniaków.

      2. Małgorzato, dla mnie Tawerna jest jak kronika akaszy. Bardzo żałuję, że ja w szkole nie miałem takiej Pani nauczycielki 🙏

    3. Sławku – „pleciesz”, na szczęście to nie są androny z łyka podobne do koszyka (choć uwielbiam wiklinowe koszyki), a przepiękne makramy i bardzo Ci jestem wdzięczna za to „wyplatanie” Twojej jakże ciekawej Duszy, zdrawiam

      1. Też lubię wiklinowe plecionki. Mam jeszcze taki wiklinowy wóz który jak byłem mały to był ciągnięty przez konie. Gdybym miał dostęp do wikliny, uplótłbym sobie altanę i może coś jeszcze.

        Patyki nie są właścicielami ognia ale mogą być jego nośnikami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s