348 myśli w temacie “Iniekcje eutanazyjne

  1. Aniu, ponoć w ciągu tych dwóch ostatnich lat umarło więcej Naszych RODaków niż w czasie Drugiej Wojny Światowej, czyli ludobójstwo na masową skalę. Ludobójstwo w „białych rękawiczkach” i w białych kitlach. Jak widać, nie trzeba czołgów, nie trzeba karabinów, wystarczą tzw. szczepionki i telewizyjna propaganda z uśmiechami cwelebrytów.

    Znajoma z Warszawy, która jest przedsiębiorcą, powiedziała mi też o samobójstwach Ludzi, których doprowadzono do bankructwa.

  2. „A dla mnie asertywność to mówienie NIE drapieżnikowi i danie mu w dziób, jak nie rozumie słowa NIE i to danie w dziób nie ma nic wspólnego z drapieżstwem, a jest asertywne.”

    Spoko, akurat ja mam inną filozofię. Aczkolwiek widać, że się jednak zgadzamy, tylko używamy „odmiennego slangu”.
    Zgadza się, należy dać w dziób każdemu drapieżnikowi, który chce wejść do Naszego gniazda. Słowa Anastazji też tak rozumiem.

    1. 😁 Sławomirze, sądzę, że Nasza dyskusja na temat drapiestwa, czy asertywności, wybaczania etc., jest jałowa, bo np. ta Niewiasta i tak jest większym drapieżnikiem w ludzkim świecie 😱 😉 Być może Ciebie i mnie razem wziętych by schrupała, zamiast płatków kukurydzianych i nawet powieka by jej nie drgnęła 🥴 😉 Widać to w jej oczach 🤨:

      .https://www.youtube.com/watch?v=kUi5pKc-Xv0

  3. TAW przepuszcza niektóre komentarze które są atakujące. Rozumiem to.
    Mówisz wtedy Trawie, że ktoś pełni jakąś rolę. Tak było ostatnio z Grzesiem bodaj.
    Komuś może się wydawać, że mógłby ochronić ludzi na forum przed „trolem” ale widać, że czujesz, że jest to potrzebne, że trzeba to przepuścić dla dobra osoby atakowanej, dla jej przebudzenia.

    Tak samo czyni Źródło pozwalając na to co się teraz na Ziemi dzieje. Zgadza się na to bo kocha swoje Dzieci. I Bracia z kosmosu też się na to zgadzają, bo mają do nas uczucie.

    Kiedy my zrobimy co do nas należy i oczyścimy się, przebudzimy, pozbędziemy błędnych przekonań, programów, wtedy te wszystkie kłody pod nogi, drapieżne zagrania odejdą bo nie będą już nam potrzebne i wtedy może nam ktoś podać dłoń, pomóc, nawet kosmiczni ale wcześniej nie miałoby to sensu.

    Gdybyś TAW blokował komentarze, które mnie osobiście dotykały, wcale byś mi nie pomógł. Pomogłeś zezwalając na nie i chociaż moje ego się przy tym wtedy wściekało, dziś masz moją wdzięczność. Dziękuję też tym którzy dawali mnie w dziób, bo to pomogło mi obudzić się gdy nieświadomie grałem drapieżcę. Wiem też dlaczego działo się to przez internet, bo tu można mi było dać w dziób. W realu niestety mało jest na tyle odważnych osób, by móc powiedzieć mi prawdę w oczy. Prędzej mnie obgadają ale nie w oczy gdyż bywałem porywczy a przy tym niestety silny i umiejący się tą siłą posługiwać. Bano się mnie, co kiedyś uważałem za coś dobrego, ochronnego, a chroniło jedynie własną głupotę. Dlatego Źródło skierowało mnie tutaj, gdzie mogę usłyszeć to czego nie słyszałem w realu. I za to też dziękuję. Wszystko ma sens i jest dobre, tak to coraz częściej widzę.

  4. „Wiadomo, kazdemu z nas co innego jest bliskie i dlatego nie sledzi sie mysli wszystkich jednakowo.”
    Vinca

    Kiedyś myślałem, że wchodzę tu by kogoś pouczyć.
    Wchodziłem tu by spotkać siebie, by stanąć w sali pełnej luster, której i w każdym ujrzeć jakiś aspekt siebie tego ja, które jest problematyczne i które potrzebuje przemiany.
    Dlatego nie ciągnie mnie do czytania wszystkich komentarzy tylko Źródło stawia mi przed oczami te, które mają mi pomóc w tym o co tak naprawdę prosiłem. Chciałem szczęścia, przebudzenia i dostałem to co było i jest mi do tego potrzebne. Wychodziłem, obrażałem się i złościłem, zarzekałem że więcej tu nie wrócę bi wracałem bo to było dla mnie dobre i tak mi zaczyna świtać, że Wy też tego chcieliście, że moja obecność jest czymś o co prosił iście i co ma Wam się przysłużyć.

    Nie sztuką jest być świętym i powiedzieć innym by byli tacy właśnie.
    Przyjdź brudny i umyj się przy innych, zademonstruj, pokaż jak mają to zrobić i niech sami ocenią czy twoja twarz stała się czystsza, czy nauki które proponujesz mają sens.

    Co do moich komentarzy. Jest jak jest i to jest najlepsze a jak ktoś ma ochotę je zbierać w jedno miejsce albo coś, to niech się w to bawi. Mnie do tego nie ciągnie i prawdę powiedziawszy, nie chcę ich oglądać.
    Kto by po kąpieli chciał oglądać swoje zdjęcia na których tapla się w błocie, myje, szoruje, złości. O tym się szybko zapomina i przegląda czyste nowe ciuchy i patrzy się już w innym kierunku.

    1. Wiesz Slawku. Mam w domu kaczki, gaski i inne zwierzatka. Obserwowanie ich lezace i czyste to zadna atrakcja, ale gdy sie kapia, to piekne widowisko. U ludzi taka kapiel duchowa jest nie tylko atrakcyjna, ale i inspirujaca do pracy nad soba samym.

      A zebrac Twoich mysli nikt inny nie moze, bo to nie suma komentarzy bylaby wartosciowa, tylko ich „uporzadkowanie”.
      I spoko. Nie probuje Ci sie ani podlizywac, ani Cie podrywac. Zreszta zakladam, ze i tak jestem od Ciebie starsza i inne problemy mam na glowie. Po prostu lubie czytac to, co piszesz. Latwo mi sie to przyswaja, bo mamy podobny tok mysli.

      1. Vinca
        O tak, to piękne widowisko gdy się kaczki kąpią albo ptaki lotne, nawet w piasku.

        Nawet gdybyś mnie podrywała, nie zauważyłbym. W tych sprawach zawsze byłem ślepy.

        Jeśli chodzi o spisywanie i uporządkowywanie myśli. Jest już wiele dzieł z tego gatunku i o wiele czystszych w przekazie niż to co piszę. Z tą różnicą, że nie wszystko do każdego trafia. Takie książkowe słowa, mimo iż prawda jest zawsze aktualna, są pisane w czasie i skierowane do kogoś z tego czasu. Kiedy mówisz bezpośrednio do kogoś, możesz być przekaźnikiem tej prawdy w punkt i miejsce w czasie, dopasowując słowa do energii odbiorcy. Tak mi lepiej, to czuję.

  5. „Moze kiedys wpadniesz na pomysl jakos te mysli uporzadkowac (pogrupowac), a moze i wydac czy zalozyc jakis blog.”
    Vinca

    Ostatnio znów nawiedzać zaczęły mnie myśli, że tworzę już takie miejsce na Ziemi i jest nim ogród o którym często tu wspominam. Dla tych biedniejszych, których np nie stać kupić książki, zapłacić za warsztaty. W „moim” ogrodzie byłoby można się wyżywić jedząc orzechy albo owoce. Poruszać się, odpocząć i posłuchać gospodarza, chociaż siebie nie widzę jakoś w roli guru. Nie oceniam tych myśli, nie odrzucam i nie potwierdzam. One są.

    Tak samo są, jak te które mogą być moją wyobraźnią, wpływem literatury albo podszeptami „ciemnych” albo wspomnieniami o tym, że kiedyś byłem w grupie starożytnych kosmitów. Manipulantów, zabawiających się na Ziemi w bogów. Później ruszony jakimś współczuciem a może wmanipulowany w karmę, wszedłem w to co zrobiłem i zgodziłem się zrobić coś dla naprawy tego. Może ktoś myślał, że w ten sposób pozbędzie się zdrajcy, renegata i utopi go w bagnie. Nie wiem. Na razie to tylko myśli.

    1. To zalezy, co kto uwaza za guru. Czy to jest osoba, ktora uwazamy, ze wszystko wie lepiej od nas? A moze ktos, kogo chcemy nasladowac tylko w konkretnych tematach, a w innych nie, bo np. nasza wiedza w tych tematach jest inna i wieksza od czlowieka, ktorego za guru uwazamy? Ja mam takich guru w roznych tematach. Sa dla mnie inspiracja i autorytetami w niektorych dziedzinach, ale nie wszystkich. Lubie ich jako ludzi, ale inspiruje sie nimi tylko w tym, co uwazam, ze mam sie czego od nich uczyc, a czasami sprzeczam w rzeczach, gdzie niekpniecznie oni maja racje (lub milcze, bo wiem, ze nasze spory do niczego nie prowadzą).

      W kwestiach kosmitow roznie sie od wielu z Was. Dla mnie istnieja tylko dobrzy kosmici, ktorzy sie nami opiekuja i ratuja w czasie gigantycznych katastrof. Wbudowali nam w DNA wiele rzeczy i te mysli czy „wynalazki” czasami sie nam materializuja przy jakichs bodzcach. Np. ci, co zazywaja ayahuaske, opisuja takie wizje. Ale wyzwalaczy jest wiele. Wiesz, ja nie przez przypadek ostatecznie wybralam nick Vinca. Ja jestem bezposrednio z tamtej cywilizacji. Z ludu, u którego R1a1 stanowi ponad 70%, a ponad 20% I2a, czyli glowne skladowe meskiego DNA Slowian. Moja krew Wy nazywacie „gadzia” (tu sie z Wami nie zgadzam z racji pewnosci wysokiej ilosci slowianskich genow w moim DNA). Moja krew to efekt krzyzowki praslowian z „Syberii” i praeuropejczykow, dlatego jest skladowa i bez Rh. Czesc moich/naszych krewniakow osiedlila Bliski Wschod i polnocna Afryke po zalaniu Morza Czarnego, stad krew i DNA trafila nawet do niektorych semitow. To nie my mamy „semickie” pochodzenie, ale niektorzy z nich mieli Slowianskich/vincanskich przodkow po „gigantach”, a pozniej i np. Filistynach itd (przeciez Biblie napisano VINCANSKIM pismem).

      Wracajac do guru. Kazdy moze byc guru dla kogos, kto chce go wysluchac czy nasladowac w czymkolwiek.

  6. Sławku, dlatego ja uważam, że ważne jest regularne sprawdzanie naszych myśli i emocji, aby zobaczyć, czy należą do nas, to tylko taki mój odbiór, nic nikomu nie narzucam.

    Ten, kto kontroluje i panuje nad swoimi myślami, jest wolnym wewnętrzną WOLNOŚCIĄ, nikt i nic nie ma nad nim władzy ani kontroli.

    Musimy wyeliminować osadzone myśli, sprawdzajmy się pod kątem obaw, dziękujmy im za lekcje i pozwólmy im odejść.

    Nasz strach i obawy są strażnikami, które zostały nam narzucone, czas odesłać je z powrotem do jego ciemnych twórców.

    1. Myśli same w sobie są neutralne, nic nie czyniące nawet jeśli są nieprawdziwe czyli nie stworzone przez Źródło.

      Strachu nikt nikomu nie może narzucić. Dopiero wiara w myśl nieprawdziwą, nie pochodzącą ze Źródła, nie płynącą z umysłu Gracza lecz wytworzoną samodzielnie, wywołuje lęk, bo opisuje świat którego nie ma.

      Człowiek sam z siebie nie jest w stanie sprawdzić myśli bo nie jest posiadaczem wiedzy. Kran nie jest stwórcą ani posiadaczem wody ale gdy otwiera się na Boga, Ona przez niego przepływa i rozpoznaje w nim myśli fałszywe dla niego. Myśli które sam wytworzył gdy zakręcił kran. Myśli które tworzą wizję świata którego nie ma a którego trzeba się bać.

      Mając takie myśli nieprawdziwe ale uwierzcie, ceniąc je, usłyszawszy prawdę, raczej człowiek uzna ją za diabelskie wkrętki, bo tych dwóch światów pogodzić się nie da. Prawdy i nieprawdy i w zależności od tego w czym się tkwi, tej drugiej się nie toleruje. Z tą różnicą, że gdy jest się otwartym na Boga to widzi się prawdę i na jej tle bezsensowne bazgroły które odchodzą gdy już zostają rozpoznane.
      Gdy jest odwrotnie, gdy jest mocne i cenione ego, Bóg widziany jest jako diabeł i myśli od Boga brane są za diabelskie wkrętki.

    2. „sprawdzajmy się pod kątem obaw”

      Tak, te obawy, lęk, jest zawsze gdzieś tam obecny i jest przy myślach fundamentalnych (nieprawdziwych). Na tych myślach tworzone są kolejne i przy nich nie od razu widoczny jest strach ale może być niezdrowa fascynacja, głośny śmiech, smutek bądź irytacja, chęć sławy, uznania, wyróżnienia.

      Weźmy np ucieszoną osobę idącą do szczepienia. Cieszy się, bo zaraz dostanie upragniony zastrzyk. I gdzie tu lęk? Jest obecny przy motywie. Po co się szczepie? Bo boję się choroby.

      Niektórzy z nas nie lubią tłumów, źle znoszą taką energię. Nie każde zgrupowanie takie będzie ale te matrixowej tak mają zazwyczaj a w nich ludzie też mogą się rajcować czymś, może wygraną. A jak jest radość z wygranej to i będą obawy z przegranej. No tu jest widoczny dualizm.
      Na wojnie też się można cieszyć z łupu albo morderstwa. Można ukraść i się cieszyć ale najpierw był lęk o przetrwanie.
      Na początku wszystkich niewzorcowych myśli, myśli które jak cegły stawiane są, dopasowywane do pierwszej niewzorcowej, do fundamentalnej, na początku zawsze jest lęk.

      Jest taka opowieść o wygnaniu ludzi z raju. Najpierw jest chęć, może ciekawość. Zerwane jabłko z drzewa poznania, symbolizujące oddzielenie od Źródła a więc i od wiedzy. Wtedy po raz pierwszy pojawia się lęk, lęk przed Bogiem. Adam i Ewa ukrywają się bo boją się że zrobili coś złego, że zaatakowali Boga, bo nie zastosowali się do jego polecenia i spotka ich za to kara.

      To nie było polecenie a informacja, wiedza. Zejdziesz w świat materii, wejdziesz w matriks i poznacz czym jest brak miłości (lęk), choroba, ciemność, śmierć itd. Dowiesz się jakby to było, gdyby nieba nie było. Poznasz piekło.
      Oto owoc z drzewa poznania.
      Dwa drzewa. Na jednym jabłka symbolizujące wieczną szczęśliwość – Rzeczywistość.
      Na drugim dualizm zapadnięcie w sen o oddzieleniu z doświadczaniem zysku i straty, sukcesu i porażki, rodzenia się i umierania.
      Sen, bo oddzielenia nigdy nie było, ale jest doświadczenie i lęk o karę za nieposłuszeństwo. Dlatego w opowieści biblijnej anioł szuka Adama i Ewy ukrytych w ogrodzie Edenu po zerwaniu jabłka z tego drzewa. Gdyby to było złe, to drzewo, to by go tam nie było ale powstała koncepcja zła, pochodzi już po zerwaniu jabłka zapomnienia. Lęk przed karą staje się motywem do całego szeregu szalonych poczynań „syna marnotrawnego”. Gdy ten Syn wraca do Domu, dowiaduje się że nigdy go nie opuścił, że wędrował jedynie po snach i że nigdy nie zrobił nic złego.

      W sumie jeszcze nigdy się nie zastanawiałem nad opowieścią o jabłku z Edenu. Węża tam nie było. Tak zostało wytłumaczone, decyzja o zerwaniu jabłka, o dokonaniu oddzielenia, do której dopuściło Źródło. Zło nie istnieje ale człowiek pogrążony w dualizmie, w myślach nieprawdziwych w których widzi świat podzielony na zło i dobro, jakoś tłumaczy sobie istnienie tego zła i tworzy węża, diabła. Można iść jeszcze dalej i tworzyć miejsce wiecznej kaźni. Bo tamten czym zaatakowania Boga, musi zostać zrównoważony karą – tak rozumuję ego. A poczucie winy za ten odległy czym, ciągnie się przez wszystkie odcinki snów o czasie razem z wymieszaniem sobie kary i przynoszeniem ulgi różnymi dziwnymi zagraniami przy który jest nienaturalny śmiech, jakieś mroczne zadowolenie.
      Brr starczy tego.

    3. ,, Musimy wyeliminować osadzone myśli, sprawdzajmy się pod kątem obaw, dziękujmy im za lekcje i pozwólmy im odejść.”

      No i se wczoraj coś uświadomiłam!
      Przestrzeń ,,sprawdza” czego tak na prawdę chcę.
      W jaki sposób pomaga mi skrystalizować wybór?
      Podrzuca niechciane śmieci, czeka co z nimi zrobię: ugnę się i dalej będę się w nich babrać, czy podziękuję za test sprawdzający siłę mojego wyboru.

      Rok temu powstał problem(zadanie – wyzwanie).
      Próbowałam go rozwiązać. Nie dałam rady, zbyt wiele emocji zżerało mnie – odpuściłam.
      Coraz bardziej napawałam się spokojem wokół.
      Ha!…, ale to był mój, jak się później okazało, wymyślony spokój.

      ,, Nie, nie, koleżanko! To jeszcze nie koniec” – przestrzeń zdawała się mówić – ,,Twoje myśli o spokoju to dopiero początek, teraz weźmiemy się za twoje wnętrze, a bajzel w nim jak cholera”

      Mija pół roku i co? I energia(problem) powraca, nawet się cieszę.
      Teraz już rozwiązuję go na chłodno, racjonalnie, bez spiny emocjonalnej.
      Równolegle odczuwam ciężar, źle się z tym czuję.
      To drugie podejście.
      No niestety nie daję rady. Zwykły beton już by dawno pękł, ale orientuję się, że tu nie o beton chodzi, a o tłuki od niego bardziej twarde.

      Po drugim podejściu, którego widocznie potrzebowałam, mam większą jasność sytuacji. Coś się we mnie poodklejało ze spokojem, odpadło.
      Dwa miesiące spokoju.

      ,, No, no…, całkiem nieźle” – mówi przestrzeń – ,, Posprzątałaś. Fajnie, tylko dlaczego ostatnią kupkę śmieci zamiotłaś pod dywan? A ładnie to tak siebie oszukiwać?” – pyta z troskliwie szelmowskim uśmieszkiem i dodaje: – ,, Jeszcze z tą kupką śmieci musisz sobie poradzić”

      Przedwczoraj za przyczyną pewnego człowieka ,,śmieci” wychodzą na wierzch, ale ho, ho! z jaką siłą!
      Jak sprzed roku!
      No…, myślę sobie; stare wierzga.
      I wtedy uświadomiłam sobie, że to ostatni test na to, czego tak na prawdę chcę.
      Nie podcinanie nóg, ale sprawdzian siły, jasności wyboru!

      Dobrze się czuję po tym trzecim podejściu – to znak, że droga właściwa.

      Jasne, że do wysprzątanej ,,chaty” wiatr przyniesie jeszcze niejeden kurz, ale już wtedy starczy mokra ściera.
      Skłamałabym mówiąc, że już ze mną jest całkowite miodzio.
      O nie, nie.
      Jeszcze trochę potrwa, gdy nauczę się całkiem skutecznie sprawdzać siebie pod katem(tak się napisało!) obaw.

      Ostatniemu, trzeciemu podejściu podziękowałam.
      Poczułam ulgę.
      A dziś czytam twoje słowa!
      No czy nie fajnie?

      Miłego!

      1. Dzien dobry, kochani! Ja niestety z bardzo smutna wiadomoscia, niedaleko mnie, na Podhalu splonela w duzej czesci piekna wies Nowa Biala. Tam ludzie gospodarzyli tak w miare normalnie. To mi zle pachnie, ale jeszcze nikt nie wie, co jest na rzeczy, bo to wczoraj bylo. Ogromna tragedia. Kto chce, to poczytajcie w Tygodniku Podhalanskim, a i inne media pisza, no to juz trudno pod dywan zamiesc.

    1. Tu część opisu, o czym m.in. ten film (seria) jest:

      Druga część jeszcze bardziej przybliża problem, ale koncentruje się już na następcach Purdue – w tym Insys Pharmaceuticals, producenta fentanylu, a także pokazuje lobbing koncernów farmaceutycznych wśród najwyżej postawionych polityków, w Kongresie i prokuraturze. Pod lupę trafiają luki w legislaturze. Filmowiec nie pomija etapu poniekąd kluczowego – sposobów, w jaki lekarze są/byli zachęcani przez opioidowych potentatów do wypisywania recept na konkretne środki. O tych metodach – jest tu wszystko, o czym od dawna słyszeliście i więcej: łapówki (pilnie notowane w Excelu!), wakacje, samochody, zaprzyjaźnianie się, nocne kluby, msze, ale i kwestionariusze do oszukiwania firm ubezpieczeniowych – barwnie opowiada Alec Burlakoff, były wiceprezes Insys do spraw sprzedaży. Z 26 miesięcy pozbawienia wolności, na które został ostatecznie skazany, odsiedział pół roku.

  7. Czy ktoś z Was też jest dziś śpiący/ospały?

    Byłem rano na spacerze, piłem też kawę, ale teraz się zrobiłem śpiący. Być może ten upał tak działa. Generalnie nic mi się nie chce.
    Trochę dzisiaj ćwiczyłem hantlami, ale zrobiłem to dla własnego morale. Jednak teraz czuję się trochę śpiący. Jest upał.

    1. Ja meteopata i sloncopata, jestem padnieta, a wlasciwie bylam. Cos przechodzilo przez Polske. Moze bedzie burza, a moze to fale ze slonca.

      1. Kocham Słońce i lubię słoneczną pogodę. Jednak dzisiaj jestem wyjątkowo śpiący.

        Vinca, jeśli chodzi o temat „guru”, który podjęłaś ze Sławkiem, to ja uważam, że „jest to fraktalna współpraca” między Nami istotami i tak naprawdę wszyscy sobie pomagamy/wspieramy się/inspirujemy/dzielimy Wiedzą i Wglądami. Możemy mieć też własne Wglądy i Koncepcje.

        Nie ma lepszych ani gorszych, bo na pewnym poziomie fraktalnym jesteśmy i tak Jednym (jest jakaś praprzyczyna, którą niektórzy nazywają Źródłem wszystkiego). Wszyscy jesteśmy dla siebie „gurami”, góralami, górami, drzewami etc. 🤣🤣🤣

      2. Słońce jest rzeczywiście niesamowicie jasne i silniejsze energetycznie niż wcześniej, takie odnoszę wrażenie – właśnie wróciłam ze spaceru i moc Słońca między 17:00 a 18:00 jest taka jak w samo południe, niesamowite! Mnie Słońce dodaje siły i dobrego humoru:)

      3. Tak Radku, ale w niektorych kwestiach niektorzy maja wieksza wiedzę i wtedy staja sie dla nas guru. Ja dzieki takiemu mojemu guru wracam do wiary przodkow. Jeszcze niewiele o niej wiem, ale staram sie szukac i wczytywac intuicyjnie w to, co bylo. Na razie rozmawiam ze sloncem Swarozycem i mam jego prastare symbole wokol siebie. W ogrodzie mam namiastke jego posagu i zamierzam tez palic ognie w jego poblizu. Ten guru swoim „przykladem” nauczyl mnie kochac naszych przodkow i ich Bogow. Czy mozna go nazywac inaczej niz guru? On sam raczej nie jest tego swiadom, ze nim jest dla mnie.

        Na tym blogu tez siedze nie tylko dla towarzystwa, ale szukam dalszych sladow do swiata naszych przodkow.

      4. @iv
        Tak, cos sie dzieje ze sloncem. Kiedys przy zachodzie mozna bylo patrzec prosto w jego tarcze, a teraz musze mrugac, patrzac. Siadam codziennie i zagnam je wieczorem, ale bez mrugania nie da rady. Teraz o 19 jeszcze jarzy jak latarnia.. Choc mozliwe, ze juz tyle tego aluminium nasypali, ze jego promienie odbijaja sie na tej folii i jarzą.

      5. „Im pole istoty bardziej oczyszczone, tym więcej informacji zaczyna samoczynnie spływać”. TAW

        Zgadza się. Tu nie chodzi o lepszość, mądrzejszość ani nic takiego. Im bardziej kran odkręcony, tym więcej płynie wody, a w niej jest wszystko, o czym można by pomarzyć i informacje i intuicja, czucie, pewność, pokój. Ujawniają się ukryte talenty, zdolności, widzenia aury, jasnowidzenia itd. To przychodzi samo, ale po oczyszczeniu.

        Po sobie widzę, jak wcześniej można mnie było rolować, a teraz kłamstwo może nie za każdym razem wyczuwam, ale często jest to dla mnie tak oczywiste, aż dziwię się, jak wcześniej mogłem tego nie widzieć.

      6. Tak.
        Znowu dzisiaj mam tak, jakbym przez wodę szedł.
        Z ołowiem w mięśniach.

      7. I jeśli już człowiek wie, jak odkręcać kran, to rozumiem czemu w KC jest napisane, że wybaczenie daje ci wszystko, czego mógłbyś chcieć.
        Albo że rani mnie tylko to, że potępiam, a uwalnia mnie tylko to, że wybaczam (kran zakręcam lub odkręcam – zakłócam energię, tracę moc lub zdrowieje, odzyskuję moc).
        W innym miejscu z kolei autor KC, ale nie w tej, książce mówi że wybaczenie jest dla opornych 🙂 bo kiedy już ego nie stawia takiego oporu, można by ten stan zastąpić przyjmowaniem wszystkiego, co nam się przytrafia. Przyjmowaniem i dziękowaniem.
        Innym razem znów w KC czytałem, że naszą jedyną funkcją w piekle jest wybaczać (odkręcać kran), a jedyną funkcją w niebie (kran odkręcony) jest stwarzać.

        Jak sobie w taki sposób na to patrzę, to chciałbym jak najszybciej ten kran odkręcić ale nie chcę niczego przyspieszać, bo gdzie się człowiek śpieszy, tam się diabeł cieszy. Więc raduję się na myśl o całkowitym odkręceniu ale spokojnie, wszystko po kolei no i istota z całkowicie oczyszczonym polem odchodzi z tego planu, bo to nie jest miejsce w którym chcielibyśmy Żyć. Nie po to zostało stworzone.

      8. Mnie wczoraj w południe nagle zmogło, zasnęłam na godzinę całkowicie wyczerpana. Mogliby mnie kroić i bym się nie obudziła. Dawno czułam coś tak silnego.

  8. Z tym guru to trochę nie trafione słowo. Jak się ktoś budzi to i tak przyciąga do siebie pewne osoby, które lgną jak ćmy do światła.

    „Moja krew Wy nazywacie „gadzia” (tu sie z Wami nie zgadzam z racji pewnosci wysokiej ilosci slowianskich genow w moim DNA). Moja krew to efekt krzyzowki praslowian z „Syberii” i praeuropejczykow, dlatego jest skladowa i bez Rh”.

    Wy to znaczy kto?
    Też mam rh-

    1. Slawku, nie tylko tu na forum czytalam, ze AB Rh minus to gadzia grupa 😉. A tak naprawde to u Slowian jest jej najwiecej. Jakby policzyc wszystkich Slowian z nia, to bedzie z kilka milionow. To nasi krewni przekazali ja niektorym obcym, gdy w ramach najazdu ludow morza czy obecnosci w armii Aleksandra Mecedonskiego przekazywali swoje geny 😉

      1. Nie wiem, coś o braku rh słyszałem, ale o grupach nie wiem nic, a ja mam zerówkę. Ciekawy jestem, czy krew ma jakieś znaczenie, tzn. czy zależało na tym duszy, na konkretnej, gdy brała ciało, bo i skoro nie ma przypadków..

      1. Mam taką samą. Podobno nasza krew nadaje się dla wszystkich innych, ale przyjąć moglibyśmy tylko taką samą, ciekawe.

    2. Czytałem kiedyś trochę o tej grupie krwi, jest popularna wśród Basków żyjących na terenie Hiszpanii.

      1. Krew gr „0” jest najstarsza i nadaje się dla wszystkich… Człowiek z taką grupą jest silniejszy i odporniejszy na choroby:)

  9. „Dzien dobry, kochani! Ja niestety z bardzo smutna wiadomoscia, niedaleko mnie, na Podhalu splonela w duzej czesci piekna wies Nowa Biala. Tam ludzie gospodarzyli tak w miare normalnie. To mi zle pachnie, ale jeszcze nikt nie wie, co jest na rzeczy, bo to wczoraj bylo”.

    Słyszałem o tym wczoraj w telewizji i mi też to źle pachnie. Podejrzewam celowe podpalenie. Może chcieli się zemścić na góralach za góralskie veto?

  10. Z Toba Tawie mam wiekszy problem. Probuje pogodzic swoja wiedze naukowa z Twoim szamanskim swiatem. Ide poprosic Swarozyca o pomoc.

      1. Tawie, ale mnie sie wydaje, ze jednak zahaczasz o szeroko pojety swiat szamanizmu.

      2. Dla mnie pojecie szaman ma skojarzenia pozytywne. Wole doprecyzowac, by mnie ktos znow inaczej nie zrozumial.

    1. Wiedza naukowa to wiara oparta o wnioski wyciągnięte po obserwacji figur na szachownicy. Te wnioski są zmienne, nie obejmują wszystkiego, więc tworzy się kolejne o wyjątkach, które się ignoruje. Wnioski są pogrupowane w nauki o tym i o tamtym bo razem nie trzymałyby się kupy a często wzajemnie się wykluczały. Dlatego mówi się, że zdobywanie wiedzy tego świata prowadzi do jeszcze większej niewiedzy.

      Jest Gracz który przesuwa te figury po szachownicy. Jego nauka pod uwagę nie brała i żadne szkiełko badacza nie jest w stanie go dojrzeć. On ma wiedzę i wsłuchanie się w Jego Głos daje jakieś pojęcie o Świecie o tym co na szachownicy się dzieje. Wtedy można godzić to i owo, rozpoznawać prawdę i fałsz. Prawda jest spójna.

    2. Dzis Slonce zachodzilo smutno. Za chmura. Widocznie idzie do nas fatalna pogoda, stad to zle samopoczucie niektorych wczoraj i dzis.
      Mnie zastanawia jedno. Caly czas mi sie wydaje, ze kiedys slonce zachodzilo bardziej na polnoc (u mnie wyzej za gora) niz teraz. A jednoczesnie rozum i wiedza mowi, ze to niemozliwe. Nie wiem, skad ta iluzja innosci. Patrze z tego samego miejsca.

      1. Ciekawe, bo mnie tez sie zdawalo, ze slonce zawsze zachodzilo w innym miejscu, a dokladniej pomiedzy dwoma segmentami domow w zabudowie szeregowej. Wczesna wiosna spostrzeglam, ze zachod slonca przesunal sie na prawo, nad dach jednego z segmentow. Nie chcialam o tym pisac, bo nie bylam pewna, czy w oczach mi sie „nie mieni”, no ale skoro ty tez to spostrzeglas, to cos w tym musi byc.

      2. Jacek Sokal kiedyś o tym mówił. Powiedział, że budując dom, sprawdzał dokładnie położenie słońca na zachodzie, tak aby mógł je widzieć w salonie. Teraz słońce zrobiło mu psikusa.

        Dodam, że ja mam okna skierowane na południowy zachód, o 12:30 słońce pojawiało się zawsze na zewnętrznym parapecie i powoli wchodziło do mieszkania. Od jakiegoś czasu, nie umiem określić tego dokładnie, ale od zeszłego roku na 100% nie wchodzi dalej jak tylko na wewnętrzny parapet. Dopiero kiedy zaczyna zachodzić, widzę promienie na podłodze i wschodniej ścianie. Nie patrzyłam, w którym miejscu jest teraz zachodząc, ale z czystej ciekawości sprawdzę to przy najbliższej okazji.

    1. Piękna Słowianka, Taw. Czego te skur…syny nie wymyślą, żeby podbić nasze plemię. Ostatnio mam więcej obaw, mimo że przez wieki nie udało im się zniszczyć nas do końca. Rodacy dawno nie byli na aż tak dwóch różnych biegunach.

      1. To kosmiczny projekt. Mało który Ziemianin jest na tyle wyewoluowany, by w nim świadomie uczestniczyć. Większość nie włącza się, bo nie wie jak, i tylko biernie wyczekuje wydarzeń zewnętrznych.

      2. „Większość nie włącza się, bo nie wie jak, i tylko biernie wyczekuje wydarzeń zewnętrznych”.

        Wyuczona bezradność i bierność.

    2. Taki komentarz napisałam pod filmikiem Wedrussy, ale odmawiają mi zamieszczenia, od jakiegoś czasu YouTube odrzuca moje komentarze, ale jak mawia MI i Anamika, mam na to wyj…nie. 🤣🤣🙃

      „Aniu, ja SłowiAnka osobiście rozpylam codziennie swoją kontrenergię do złej energii ciemnych, którzy na każdym kroku chcą nam dokopać, bo wiem, że Nasza Lechicka MOC ŹRÓDŁA WSZECHRZECZY jest silniejsza od ich destrukcyjnej.
      Ważne, byśmy się w naszej Mocy zjednoczyli i pokonać ciemności nie zezwolili.
      Tak na marginesie, to to złe plemię u mnie od rana z nieba chemią sypie”.

  11. Słowa słowa słowa

    Dlaczego dwum osobom tak trudno się porozumieć? Mogą myśleć o tym samym ale użyły różnych słów. Czy tak ważne jest, jakimi słowami nazwie się prawdę? Dla kogo jest to ważne i po co to komu, czemu służy?
    Po co ta wojna? Bo prawda musi być mojsza, bo wszyscy muszą widzieć od kogo przyszła, kogo uznać za mądrzejszego. I takie osoby nie widzą, że właśnie udowadniają że są głupsze, bo walczą o coś, co i tak nie jest ich zasługą i walcząc, obniżają swoje wibracje.

    Wygląda mi na to, że po to zostały wymyślone słowa, by łatwiej było popaść w konflikt. Przy telepatii nie mogło by to mieć miejsca.

    1. No tak, o racje walczymy, czyja racja, bo to walka o energię z zewnątrz, gdy własny kran z energią zakręcony. Ego uwielbia takie energie uznania.
      Jak to dobrze, że są lustra 🙂

      1. Slawku – ten kto doswiadczyl telepatii nie ma ochoty wiecej mowic. Komunikacja to podstawa i ponad 90% problemow powstaje tylko dlatego, ze protokoly komunikacji nie sa zgodne miedzy rozmowcami. Czyli jest systematyczny blad w przekazie informacji plus pojawia sie oczywiscie nieszczerosc / chec „wygranej”, „zysku” itd. jednym slowme klamstwo. I to sprawia, ze rozmawianie jest o „kant zyci roszczas”.
        Bez slow, przesyl czystej intencji i mysli, to by zalatwilo sprawe i zaden klamca by sie nie mogl ukryc pod power talking i treningiem mowy ciala. Bo sie nie da klamac telepatycznie.
        Zauwazylem, ze ostatnio tak naprawde z nikim nie rozmawiam.

      2. Zanim wyjdziemy „podbijać świat”, sami musimy się skonsolidować… 🤣🤣🤣🤣

        Czas Przesileń temu sprzyja, bo w czas Przesileń dobitniej niż zwykle ujawniają się nasze nieciągłości (czyli treści nieciągłe w umyśle).

      3. Kilka razy zdarzyło mi się odebrać myśli a po chwili widzieć zachowanie zwierzęcia, które było wytłumaczone w tej myśli, przez co mogłem się odpowiednio zachować.

        Ludzi wyczuwam. Nie wiedziałem czy to moje czy ich ale zacząłem się przekonywać, że odczuwam nastawienie ludzi do mnie albo ich stan emocjonalny nie związany ze mną, ogólnie. Nie mogę wysiedzieć przy takiej osobie w której się coś kotłuje mimo że tego na zewnątrz nie pokazuje. A mój pies zaczyna na taką osobę szczekać.

        I zdarzało się że odbierałem, tzn ktoś przesyłał mi myśli w taki sposób, że rozglądałem się bo wydawało mi się że powiedział to ktoś głośno a nie było nikogo obok.

        Albo gdy mam duchowe widzenia, wglądy, kontakt z Duchem/Jaźnią. Może być obraz, dźwięk, nawet zapach i przede wszystkim odczucie tej prawdy i tego nie da się niczym zastąpić ani podrobić, bo jest różnica w odczuciu sobą prawdy. To się czuje tak jakby się tym było a inne jest odczucie czyichś emocji, obaw. Tu czuje jakbym wlazł do cuchnącego pokoju z którego chce się jak najszybciej wyjść tylko „cuchnie” strachem, zgrzytem, takim rozedrganiem.

      4. „Zauwazylem, ze ostatnio tak naprawde z nikim nie rozmawiam”.

        Ja też, nie czuje już takiej potrzeby , jednak jak ktoś potrzebuje mojej obecności na dany moment, jestem . Chyba że mi to nie po drodze. Im więcej się sczytuje i pojmuje, tym więcej się milczy z różnych powodów.

        Co do telepatii, to jeszcze trzeba zobaczyć w sobie, z czym i kim się rezonuje. Nieumiejętność porozumienia się wynika z tego, iż każdy pod jakimś wyrazem ma inne kody rozumienia danego wyrazu. Dlatego powiadają: jo o niebie, ktoś o chlebie. Słuchając różnych istot, słyszę, iż każdy mówi o tym samym, choć innym dialektem; dziwi mnie natomiast to, że oni nie rozumieją siebie, choć mówią dokładnie o tym samym, to samo z książkami . Treści są te same, tylko w innej formie pisane. Jednakże czym innym jest odebranie przekazu na swoim poziomie świadomości a czym innym odebranie bez wszelkich zakłóceń . A tak jest z większością informacji dlatego często są niespójne i niezgodne z oryginalną treścią.

        *

        IW, Dziękuję ci Serdecznie .

        Życzę wszystkim Dobrego i Spokojnego Dnia.

        I taka ciekawostka. Budzę się w nocy . Przed moimi oczami motyl. Powiadam wam śliczny, gdybym zobaczyła go w nieznanej mi naturze np dżungli zapewne uznałabym to za istotę prawdziwą. Jednakże okoliczności i inne predyspozycje pozwoliły mi odróżnić hologram od rzeczywistości. Pytanie które zrodziło mi się w umyśle po tym brzmi . Jak daleko jest już posunięty hologram i jak daleko można go jeszcze posunąć nad czym są cały czas prace. W moim świecie dziękować za to , wszelka wiara , ufanie komuś umarły. Jeśli nie mogę czegoś zweryfikować sama nie mam powodu wierzyć komuś na słowo lub hologram. Ale to tylko taka ciekawostka.

      5. Jak wróciłem z pola to przeczytałem Wasze komentarze ale potrzebowałem najpierw drzemki. I zasypiając miałem piękne myśli, przeczucia o telepati.

        Po pierwsze, nie mamy tego bo nie chcemy. Chcemy natomiast się z myślami ukrywać. Nie będąc oczyszczonymi, wolimy trzymać pewne rzeczy w ukryciu i gdy zmienimy się my i nie będzie potrzeby z niczym się kryć, telepatia pojawi się sama.
        Nie tylko między ludźmi ale i między nami i zwierzętami.

        Acha, istoty oczyszczone, przebudzone, i tak widzą nasze myśli 🙂 jesteśmy dla nich jak otwarte książki.

        Więc wyobraźcie sobie część ludzi na ziemi w takim stanie i drugą część próbującą ukrywać swoje nieczyste intencje, np szczepionkowe zamiary.
        Ciekawe też dlaczego tak bardzo zależy im na wyszczepieniu minimum 51% populacji. Mają nadzieję uzyskać większościową przewagę ociemniałych, zablokowanych na przyjmowanie światła czy co? By zatrzymać globalne przebudzenie? Wymyśliłem sobie? A może to im się w głowach roi? Tu jest coś grubszego o czym się nie mówi.
        Mogą sobie pomarzyć 🙂

    2. Bardzo ciekawe. Dzisiaj z żonką myśleliśmy o telepatii. Dużo razy mieliśmy tak, że ona coś powiedziała, a ja o tym myślałem i na odwrót. Oświadczyłem się po dwóch latach, po czterech ślub, a po 6-ciu córeczka (nie było to zamierzone). Wczoraj o tym myśleliśmy. W tym roku dwa latka będzie miała Nasza Laszka.

      1. Ja też tak mam z mężem moim, ja o czymś myślę, a on to mówi nagle na głos, albo mnie brakuje jakiegoś słowa a on od razu podsuwa mi potrzebne…itd…:)

  12. Jasność,

    i ja też tak mam, już mi się z nikim nie chce gadać, wolę się zaszyć w moim ogródku, przy zwykłych polnych robotach, rozmyślać i rozmawiać z roślinkami i Matką Ziemią.

    Nie wiem, ale chyba całkiem w tych czasach CHAOSU zdziczałam 😄😄💃
    Wcale nie ciągnie mnie do ludzi, wolę samotność na łonie Natury i swoją wewnętrzną CISZĘ WOLNOŚCI DUSZY. 👻😇

    Może to się zmieni, jak ten zmurszały matrixowy świat upadnie i powrócimy do normalności pierwotnego ZAIST(CH)NIENIA.

    Czego nam wszystkim ISKROM ŹRÓDŁA WSZECHRZECZY życzę. 💓

    1. Jak to jest, że teraz w dzień mamy nisko nieboskłon/kopułę, natomiast w nocy widzimy bezkresną otchłań, a na niej miliardy planet/gwiazd..

      Wiele razy piszę ponownie, bo wściekle pomylone teksty wychodzą.
      Bardzo przeszkadzają. Słowa klucze wyłapują wuje…

  13. Kochani. Szanse na wszystko ludzi Wolnych od eliksiru rosną z każdym dniem.
    Możemy zostać np. pilotami samolotów.
    British Airways zaszczypawkowało 80% swoich pilotów. 3 z nich zmarło w ciągu tygodnia. Kierownictwo linii obawia się, i słusznie, czy zaszczypawkowanych można sadzać za sterami. Choroby serca, zakrzepica i nie wiadomo jakie jeszcze.
    W Niemczech są już sklepy, gdzie wstęp mają tylko ludzie Wolni od eliksirów.
    Podobno są też ogłoszenia o pracę dla tylko niezaszczypawkowanych.
    👍🌞👍🌞👍🌞👍🌞👍🌞
    Nie marzyłam nawet o tym, a mam szanse zasiąść za sterami Concord na przykład. 👍

    1. Anamiko, ale czy to nie jest tylko taki wabik… Ja uwierzę, jak u nas to realnie/fizycznie zadziała.
      A powiem wam, że mam dzieciaka w wieku szkolnym, więc moim „sprawdzianem” z zakresu co-swirozy będzie wrzesień.

      1. Plany są „tylko” na 4,5 tysiąca polskich dzieci. Tak przewiduje projekt drugiej fazy testów Pfizera na dzieciach. Wybrano do tego celu cztery kraje: USA, Finlandię, Hiszpanię i… najzupełniej przypadkowym przypadkiem Polskę…

      2. Tawie, te 4,5 tysiąca to durni rodzice sami wyszczepią do wakacji.
        Jak widzę, co się u nas dzieje, to szczerze mówiąc, jestem w SZOKU.
        Większość kolegów mojego syna 18-19 lat już jest po, mojej córki 14-15 też.

        Co z tego, że moje dzieci nie są i nie będą potraktowane preparatem, jak mają kontakt z resztą???
        Nie mogę zamknąć młodszego dziecka w domu i powiedzieć mu, że nigdzie nie pójdzie, bo dopiero wyszliśmy z traumy związanej z brakiem kontaktu z koleżankami z powodu durnych poczynań covidiotów rządowych.

        Co z tego, że dzieciaki są uświadomione, jeśli same nie wiedzą o wszystkich potraktowanych preparatem?

        Powiem Wam tak, dzisiaj, z wiedzą którą posiadam, nie jestem pewna, czy założyłabym rodzinę.
        Patrząc z własnej perspektywy, nie wiem, jak osoba, która ma nieoczyszczone swoje pole i sama szuka prawdy o sobie, swoich korzeniach i o tym, po co się tu znalazła, ma odpowiadać za swoich bliskich?
        Oczywiście mam na myśli niepełnoletnich członków rodziny.

        Osobiście, w całym moim życiu nigdy nie wykonywałam pracy cięższej i trudniejszej niż praca nad sobą.
        Czasem to walka z wiatrakami, czasem niesamowita samotność w świecie pełnym ludzi albo pojawiająca się delikatna wdzięczność za każdy oddech, za poranną mgłę na łące lub krople rosy.

        Nie pisuję tu często, nie znoszę się uzewnętrzniać.
        Jednak dzisiejszego posta potraktuję jak takie trochę oczyszczenie.
        Tak sobie myślę, że tu w Tawernie są osoby, które zrozumieją choć częściowo mój przekaz.

        Namaste

      3. Kluczem do kontaktów społecznych jest – metodycznie budowana codziennie – nasza naturalna Odporność.

        Słońce 🔆

        Uziemienie 👣

        Przytulanie się (20 minut codziennie) do Drzew 🌳

        Picie oczyszczonej i przeprogramowanej Wody 🌊💦

        Picie gotowanej, świeżo zerwanej Pokrzywy 🌱 (ja zrywam gołą dłonią, maceruję w palcach i bardzo długo żuję na żywca). Tylu Pokrzyw, co w tym sezonie, jeszcze nigdy nie zjadłem.

      4. Klejto,

        to, że zaszczepieni zarażają, nie jest powodem, byś dzieciom zabraniała kontaktu z zaszczepionymi, bo zarazić się mogą tylko ci, co mają obniżoną odporność organizmu.

        W okresie tak Słonecznych dni, jakie teraz mamy, to nasza odporność jest wysoka; gorzej będzie, gdy nadejdzie pochmurna, bezsłoneczna pora jesienno-zimowa.

        Bądź dobrej myśli i nie poddawaj się. 💏

      5. Taki Nawyk mam od Dziecka , żeby jeść- żyć
        domowo-ogrodowo-łąkowo – zdrowo i na bosaka ..
        Pokrzywę miętę żuję na żywca.

        Moje kurczaczki dzisiaj pospacerowały pierwszy raz na POLU.
        Mama -Kwoka uczyła drapać w ziemi i wyszukiwać żwirku , piaski i co tam kto może.
        Dużo gadała przy tym ta Kwoka =Mama
        Mówię Wam . Teatru nie trzeba.
        Skaczą , podskakują i fruwają pod okiem mamusi Kurki.

      6. Kochani Teraz mamy Ulewę i Wichurę nad morzem .

        Ciemno jak w nocy . Wszystko Płynie.

        Przesileniowo-Rzeżko-Zdrowo. Jest czym oddychać .

        Wysyłam Wam Rzeżkie Powietrze i Wody tyle ile Komu Trza.
        ZdRawiam

      7. Mnie dziwi zachowanie zaszczepionych. Skoro jesteśmy dla nich „zagrożeniem”, jak trąbią o tym wszelakiej maści znaffcy, to dlaczego tak się do nas pchają?
        Może faktycznie są wysysaczami i wyczuwają, gdzie mogą się naładować?

        Uderzyło mnie to ostatnio i dało do myślenia, bo po wizytach kilku zaszczypanych byłam wykończona.

        Obserwowałam krewnych i znajomych „po”.
        Większość z nich ma ciemną, szarą skórę wokół oczu. Niektórzy z nich fikają, cwaniakują, że wszystko im wolno, mają poczucie wyższości. Nie można z nimi normalnie porozmawiać – wiedzie prym chwalidupstwo i wymądrzanie się.
        Inni są z kolei bardzo wycofani, powiedziałabym nawet, że otumanieni.

        Najbardziej zszokowały mnie jednak ich oczy – oczy, w które nie chce się patrzeć.

        Nie spodziewałam się, że będzie to aż tak widoczne i wyczuwalne. Jak znamię.

      8. Około godzinę temu rozmawiałam z zaszczepioną ciocią mojego męża.

        Jedziemy jutro na kilka dni do mojej siostry, zawsze po drodze odwiedzaliśmy tę ciocię… W trakcie rozmowy powiedziałam jej, co myślę o szczepionkach, że to eksperyment medyczny itd…, że ja się nie zaszczepię, powiedziałam to, co tu wszyscy wiemy…

        Ona mi też znane argumenty „za” przedstawiła. U niej był strach przed zachorowaniem. Mówiła, że się panicznie bała, że zna wielu, którzy zachorowali, kilku zmarło… Po zaszczepieniu czuje się bezpeczna, ale….. mamy się nie gniewać, ale ona nie chce, żebyśmy (niezaszczepieni) do nich teraz przyjeżdżali, bo boi się zakażenia… Zaśmiałam się i powiedzałam, że to też typowe, że ludzie zaszczepieni boją się niezaszczepionych, choć czują się niby bezpiecznie po szczepieniu… Ona na to, że tak, ale zawsze można wirusa złapać od niezaszczepionych. Ja jej na to, że zaszczepieni też mogą być bezobjawowymi nosicielami…

        Kilkukrotnie w tej rozmowie powiedziałam jej, że ja mam swoje zdanie, ale nie krytykuję (choć nie rozumiem) osób, które się zaszczepiły (bo tak jest). Każdy ma swój rozum, choć niestety na podstawie fałszywych informacji podejmują fałszywe wybory.

        Muszę wam powiedzieć, że po moim śnie, w którym się „zaszczepiłam”, nie dziwię się, że niektórzy ludzie mogą poddać się takiej sugestii. Pamiętam to uczucie szczęścia, zadowolenia, lekkości, uwolnienia – w momencie przyjęcia śmiercionki. Przypuszczam, że to był atak na mnie, ale że jestem tym, kim jestem, i na takim poziomie, na jakim jestem (nie wywyższam się w tej chwili i nie przeceniam swoich możliwości, po prostu znam i cenię siebie), nie dopuściłam tej informacji do podświadomości, została na poziomie świadomości, że to był sen. Ale jak takie same informacje wchodzą w głowy osób, które nie zdają sobie sprawy z takich możliwości matrixa? Mogą wziąć zasadzone w głowie informacje za pewnik. Bo wielu, tak jak ciocia męża, odczuwa na jawie to, co ja czułam we śnie. Znam kilka takich osób. Te, które ja znam, zrobiły to przede wszystkim ze strachu przed chorobą, kilka dla świętego spokoju, bo „gdyby tak chciały na urlop pojechać”. W moim śnie właśnie urlop był argumentem, dla którego się „zaszczepiłam”.

        Wizualizuję koniec tej plandemii. Nie ma jej.

      9. @Dziewanna.
        To, co piszesz o tych oczach, mnie zaniepokoilo. To problemy z nerkami maja podobne objawy…

      10. „Mnie dziwi zachowanie zaszczepionych. Skoro jesteśmy dla nich „zagrożeniem”, jak trąbią o tym wszelakiej maści znaffcy, to dlaczego tak się do nas pchają?”

        Do mnie się nie pchają. Boją się, że wystrzelę jakiś gryps z grubej rury.
        Ale mylą się, ja milczę. Co miałam powiedzieć, Powiedziałam. I to bardzo spokojnie i rzeczowo. Kto chciał, posłuchał, kto nie, to nie.
        Obeszło się cyganskie wesele bez marcepana.

      11. Vinca, to by się zgadzało.
        Po przyjęciu takiego świństwa, nerki muszą być niesamowicie obciążone.

    2. Pani prof. Maria Dorota Majewska już dawno ostrzegała, że jeśli wyszczepialność populacji będzie postępować w dotychczasowym tempie, to już niedługo nie będzie kogo posadzić za sterami samolotów. Wizjonerka.

      Wyobrażacie sobie śmierć głównego pilota w czasie lotu?…

      1. Będzie jak w tym filmie „Czy leci z nami pilot” 😆

      2. A propos wizjonerów. Nie każdemu się sprawdza, ale to nie znaczy, że nie ma talentu. Jednak odczyt energii następuje w teraz, a energia jest w ciągłym ruchu, więc na dzień dzisiejszy coś może wyglądać tak, ale może wyjść inaczej.
        Świadomość ludzkości zmienia się coraz szybciej i zmiany na zewnątrz też przyspieszają.

      3. O śmierci głównego pilota słyszeli chyba wszyscy. Wtedy to, jak oficjalnie podawały mendia głównego ścieku, drugi pilot wykończył pierwszego, siadł za stery i walnął w górę.
        Nie zapomnę tego nigdy. Wśród ofiar była hiszpańska żona Polaka z GB i ich malutki synek.
        Podawali, że ten pilot był chory psychicznie.
        Ja na podstawie wszystkiego, co na ten temat się dowiedziałam, sądzę że raczej był on ofiarą mind control.

    3. Tu, w Wielkiej Brytanii, gdzie obecnie przebywam, wabią ludzi na zabiegi, na które czekają od dawna, ale jest warunek: musisz przyjąć pierwszą dawkę, nawet jeśli są to sprawy nowotworowe. Kolega ze strachu zrezygnował z operacji żył, bo ma zatory, a wiadomo, jak by się skończyło z taką chorobą.

    1. Bywało tak, że wokoło były ulewy a u nas kilkumiesięczna susza. Deszcz przechodził obok albo u nas się kończył. Co to, uwziął się ktoś na nas? Tak myślałem i jak już wszystko przekląłem i unarzekałem się, to w końcu pomyślałem, że może by wziąć odpowiedzialność za pogodę?
      Zacząłem mieć wizje, że jest ona jak wszystko co nas spotyka, ściśle związana z nami samymi. To było może z 2 lata temu.
      Wczoraj spadł u nas deszcz i robiło się już bardzo sucho. Trawa wysychała, warzywa więdły, ziemia spękana. Niespodziewany bo nigdzie nie zapowiadali, taki z pół godzinki i zagrzmiało. Powietrze zrobiło się ekstra orzeźwiające. Po ilości zebranej deszczówki widziałem że było go całkiem sporo. Dziś od rana mogłem plewić warzywa i wychodziły z korzeniami. Wracając z pola, dowiedziałem się, że parę kilometrów dalej w miejscowości gminnej deszczu nie było.
      Tak że głowa do góry bo nic nie jest przesądzone. No ale jak się w ludziach gotuje to i pogoda może szaleć ale strzeżonego Pan Bóg strzeże.

      1. No więc właśnie.
        W sumie to racja, bo przebudzenie to najpierw burza uczuć, później oczyszczenie a na końcu pogoda ducha.
        A jeśli pewne ruchy nakładają się w ludziach to i pogodowo może się to skumulować. No nic, zobaczymy, ja tam się nie boję, bo jeśli robi człowiek swoje, to nic mu nie grozi, choćby i cała Ziemia się trzęsła.
        Za to ciekawi mnie klimat jak będzie wyglądać na Ziemii jak już się ludzie ogarną, albo przynajmniej jakaś część na jakimś terytorium. Ale zanim do tego dojdzie to i może trochę potrząsać, bo to przecież nie żadne czarnowizje a kolej rzeczy.

      1. Oglądałam Monikę, Stanęłam z burzą twarzą w twarz (prawie, bo przez okno) 🙂

        Posłałam burzy intencję.

    1. Książki będę miała jutro w moich ręcach… już się nie mogę doczekać. Czekają na mnie w Koblencji.

    2. „Czy można zatrzymać 4. falę?”
      ————–
      Zatrzymać? Jak gady powiedzą, ze ma byc, to będzie.
      Mignęło mi na portalu, ze na jesieni ma wzrosnąć zachorowalność na 3 choroby: „kowid”, grypa i jakaś infekcja bakteryjna, która atakuje tych, co przeszli rzekomego kowida. Widać grypa wraca do łask. Dziwne, ponoć „kowid” ją zwalczył.😉😉😉

      1. Grypa wróci bo na coś trzeba będzie zwalić problemy biorców eliksiru.
        No przecież nie mogą wyżej wymienieni chorować poważnie na świrusa skoro przyjęli eliksir,to zawaliłoby całą narrację.
        A tak, oskarży się grypę o ewentualne powikłania.
        Zresztą magazyny są pełne preparatów na grypę a terminy ważności gonią, z racji ich nie używania w ostatnim czasie.

        Zresztą oni już wiedzą że świrus się kończy.
        Znajoma fryzjerka miała nalot sanepidu w sobotę i pani która przybyła na koniec powiedziała”wytrzymajcie jeszcze trochę”

      2. Cie choroba! To są gadzie porządki, jak w doopie po zapustach. Na szczęście już na wylocie.

      1. Zatem pytanie się nasuwa czy wszystko pierd*** przed wprowadzeniem owego przymusu czy po? Oraz czy to tylko czcze gadanie czy już groźba? Oraz czy wizja TAWa o BRAKU przymusu wiadomo czego na wiadomo kim się zisci.

        Osobiście jestem już tym zmęczona. Co dzien nowe restrykcje, co dzien zmiany przepisów… wyrażające to jest.

      2. To nie jest „wizja” Tawa o braku przymusu, tylko twardy zapis w Konstytucji RP z 1997 r.:

        Art. 39

        „Nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody”.

        A preparat (który de facto nie jest szczepionką) jest w fazie testów, o czym zaświadcza jego ulotka dostępna publicznie na stronie Ministerstwa Chorób.

      3. TAWie, nie obraź się, ale to za mało …

        Góra już przygotowała odpowiedź:
        https://konkret24.tvn24.pl/zdrowie,110/szczepienia-przeciw-covid-19-a-eksperyment-medyczny-to-zupelnie-co-innego,1060844.html

        I na w/w podstawie będą nas zmuszać albo wyrzucać z pracy, domów, blokować konta, dostęp do sklepów, dzieciom do szkół i przedszkoli, a emerytom nie wypłacać emerytury. To jest GRA O TRON i wszystkie chwyty są dozwolone. A przeciwnik jest mega zdesperowany i nie ma nic do stracenia.

        I można tu mówić praca/podróże czy życie (to jest na tę chwilę i poki co, wybor oczywisty), ale za chwilę będzie wybór życie czy życie… I troche nie fair jest tutaj mówić tak wybraliście, to tak macie… Ilu zdecyduje się na bycie banitą bez dachu nad głową i jedzenia? Nie będę rozwijać tematu, bo pewnie rozumiecie, o co mi chodzi…

        No chyba że na ww. zdecyduje się 0.01% ludzi i to oni przetrwają… Ale patrzac na to statystycznie, to będzie też znaczyło, że przetrwa 0.01% TAWerniakow. Smutne 😦

      4. Aa, oni chcą, byś tkwiła w tak zdesperowanych energiach. Nie daj się! 🙂

        Nie będzie przymusowych szczepień. Przed sądem bardzo łatwo udowodnić, że to eksperyment medyczny, bo sam producent preparatu tego nie ukrywa na ulotce produktu.

      5. Aa, jeśli mogę Ci coś poradzić, to kochana staraj się nie czytać takich rzeczy, albo robić to naprawdę rzadko.
        Zobaczysz, to pomoże uspokoić myśli.
        I nie bój nic, nie jesteś sama i będzie dobrze:)

  14. Kiedyś polska drużyna piłki nożnej zajmował się po prostu trener. Np pan Kazimierz Górski.
    Druzyna Narodowa to była prawdziwa Druzyna i prawdziwie Narodowa.
    Teraz jest jakiś selekcjoner. Selekcja kojarzy mi się z selekcja do gazu.
    Im więcej taki, tfu, selekcjoner zarabia, tym gorzej „drużyna” gra. W cudzysłowu bo to nie jest drużyna, to zbieranina. Zbieranina dużo zarabiających cieniasów.
    Kiedyś to Druzyna Narodowa wzbudzała dumę w Polakach, dziś jedynie wzbudza ta zbieranina frustrację i rozczarowanie.

      1. Jakim hazardowym? Komu WADA da zezwolenie na zakazane innym preparaty, ten wygrywa. A w zespolowych rywalizacjach wiele wynikow wyglada na ustawionych wedle potrzeby rynku (dziwne wygrane w ligach roznych szczebli i tych najwyzszych, by np. wielki klub co jakis czas mial duzy wynik, by utrzymac jelenie przy odbiornikach i na stadionach. By tez dogodzic sponsorom). Juz sami wrzeszczacy i oblapiajacy sie zawodnicy wygladaja podejrzanie (jakos w rozgrywkach narodowych rzadko to widac…). Wiec pytanie, na czym jada w tych ponizej? Itd., itp. Drenowanie kasy naiwnych.

    1. ,, Aa, jeśli mogę Ci coś poradzić, to kochana staraj się nie czytać takich rzeczy, albo robić to naprawdę rzadko.”

      Dokładnie tak.
      Umysł ogarnięty radością, spokojem będzie starał się poprzez zmysły dostrzegać w otoczeniu tylko te aspekty, które utrzymają ten stan.
      Jak długo?
      Do czasu aż uwaga koncentrowana na przeciwieństwie tego stanu nie zacznie go wypierać.
      I identycznie działa to w druga stronę; sprawdziłam na sobie.

      Umysł zainfekowany strachem (strach ma wielkie oczy) zbierał będzie tylko te informacje, które ten strach – stan podsycą.
      Jeśli uwaga, ta świadoma nie zmieni azymutu, nie zacznie interesować się czymkolwiek, co jest przeciwieństwem strachu, obawy, to człowiek napęczniały lękami w końcu się może zesrać.

      Wiem to po sobie. W marcu zeszłego roku, kiedy jeszcze nikt nie wiedział, że to ściema, miewałam chwile obaw, potem lęku.
      Słuchałam wszystkich wiadomości -tak gdzieś przez tydzień.
      Wszędzie nic tylko cowidy, srydy, wuhany, srany, izolacje no i zatrupione statystyki.

      Zorientowałam się, że zaczyna ogarniać mnie strach.
      Wpadłam na program z p. Aleksandrem Haretskim prowadzącym w Moskwie i w Warszawie Akademie Medycyny Regeneracyjnej.
      On bodaj jako pierwszy, podając rzeczową wiedzę mówił o tym, że niebawem przekonamy się o wielkiej ściemie.

      Przestałam słuchać durnych mendiów, uspokoiłam się i włączyłam logiczne, racjonalne myślenie.

      Klejto ma całkowita rację.
      Świadomie odwróćmy uwagę od tego, co nam nie służy, a w dalszym czasie może nawet rozstroić.

      Podkreślę tu również, że blog TAW odegrał i nadal odgrywa nieocenioną rolę w uświadamianiu ludziom tego, co na prawdę działo się i dzieje na świecie.

      Miłego!

      1. „Wiem to po sobie. W marcu zeszłego roku, kiedy jeszcze nikt nie wiedział, że to ściema”

        TAW wiedział od początku.
        Ja czułam też, że to jakiś wałek. Zwłaszcza po przebojach z sanepizdą.

  15. Żeby iniekcja, w sensie tzw. „szczep pionek” mogła być eutanazyjna, musi wystąpić przynajmniej podświadomy imperatyw freudowskiego popędu śmierci (…jest coś takiego, w diagnostyce freudowskiej). Właściwie podświadoma „zgoda” IM (NWO) wystarczy dla swego alibii… ludobójcego.
    Rozumiecie, jak to chodzi?… 😀
    (ps. Pomyślałem w pierwszej chwili, że : „infekcja eutanazyjna” 🙂
    …i to też już ma sens, przy zarażeniach od wy szczep pionków)

      1. Staram się nie zadręczać, ale jak widzę tych naszych nieobliczalnych gadziorów, to mnie skręca…
        Serce nie chce eliksiru i dusza też!

      2. Oczywiste od początku, że to wałek.
        Po tytułach wiem, co za bzdety w środku tekstu…

        Wałek wałkiem pogania i przegania i nie trzeba mieć wielkiej wyobraźni, że na wałkach się przejadą..

        Słowo Honoru Było i Jest U Mnie Ponad Wszystko..

        Zapytaj dziś, co kto rozumie przez Słowo Honoru..
        Gdyby Obowiązywało Dziś, większość by zamilkła..

    1. „Wartość Honoru to „trzeci poziom treści”, a więc dotyczy tylko istot suwerennych, a nie hybryd i niewolników”.

      A bo ja wiem?…, czy tak do końca jest?
      Kunta Kinte, choć nazywano go niewolnikiem Tobi, był honorowy! 🙂 🙂

      Myślę, że jedna z najwyższych wartości ludzkich, jaką jest honor, nie jest zdeterminowana statusem wolności lub jej brakiem.
      Tam, gdzie uczciwość i godność (o braku tej drugiej mówiła M. Rajska) zamieniane są na chwilową korzyść i wygodę, tam mowy nie ma o honorze.
      A dzieje się to zarówno wśród wolnych, jak i zniewolonych.

      Jeszcze kwestią jest, jak definiujemy wolność.
      Czy chodzi o niewolę fizyczną, czy o stan umysłu.
      Albo o jedno i drugie równocześnie.
      To wszystko nie jest takie proste; przynajmniej dla mnie.

      „Kiedyś wszystko było proste – opowiada dziadek – czarne było czarne, a białe było białe. Dziś świat zagmatwany, zakręcony jak ślimak w skorupce”.

      Czy to dziadek nie nadąża za współczesnością, czy to czasy dzisiejsze zgłupiały do reszty?

      A las jak szumiał tysiąc lat temu, tak szumi i dziś…
      W niczym nie zmienia zasad swojego istnienia.
      Cieszy się słońcem, deszczem, porami roku.
      Jest mądrzejszy od ludzi, bo nie toczy wojen i nie łamie sobie gałęzi nadmiernym myśleniem…
      Chroni siebie i wszystko, co w nim chce żyć…

      Miłego!

      PS. Cholera! woda się wygotowała i ziemniaki się przypaliły!
      Czułam ten zapach, ale myślałam, że to ktoś ognisko pali na skraju lasu 😀 😀 😀
      Jak to mózg-szelma człowieka potrafi zwieść!

      1. Ktoś zniewala drugiego człowieka, to nie znaczy, że jest On Niewolnikiem..
        Zniewolony przez zamordyzm, ale nie niewolnik ..
        Godność Osobista nie utracona pozostaje do końca z Nami.

        cyt.
        „Godność człowieka – poczucie własnej wartości i szacunek dla samego siebie, co wyraża się w pragnieniu posiadania także szacunku ze strony innych z uwagi na swoje walory duchowe, moralne czy też zasługi społeczne. Ma ona dwoisty charakter i odnosi się do godności osobowej i osobowościowej”.

      2. „Chamstwu w życiu, należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom”.

        Myślę, że wielu z nas pamięta ten wspaniały skecz z kabaretu „Dudek”.

      3. „Jeszcze kwestią jest, jak definiujemy wolność.
        Czy chodzi o niewolę fizyczną, czy o stan umysłu.” Krysia z lasu

        Jedno wypływa z drugiego.
        Jeśli mam program zniewalającego to dostanę takie doświadczenie. Nie ma tak, że ktoś w tym temacie czysty, dostaje kogoś próbującego go zniewolić siłą, manipulacją, czy jeszcze inaczej.

        Taki człowiek sam ściąga na siebie takie doświadczenie, tak sobie kreuje swoją rzeczywistość fizyczną i nawet jeśli akurat tego nie robi komuś teraz, to miewa myśli zniewalające albo gdzieś zapisane poczucie winy za takie coś.

        Mówiąc Inaczej, tak to zostało zaprojektowane, by samemu tego doświadczyć, co można tłumaczyć też jako dar, pomoc w przebudzeniu.

        Stan umysłu „niewolnika” będzie dotąd przyciągał takie doświadczenia, aż się ten z tego stanu wybudzi i te doświadczenia mogą się zaostrzać, aż dojdzie się do nieprzekraczalnego punktu. Coś takiego przeżywa teraz ludzka cywilizacja ziemska i to się skończy dopiero wtedy, kiedy nastąpi przemiana w umysłach.

  16. Nie żyje Franciszek Pazdan. Młodziutki piłkarz klubu Noverra Głogów Małopolski, miał zaledwie 23 lata.
    Przyczyna zgonu nie jest znana.

    Takich przypadków (czy jednak przypadków?) jest bardzo dużo.
    To tu, to tam umiera nagle młody człowiek. Tu, sportowiec. Czy sport szkodzi zatem zdrowiu?

    Tam pilot samolotu. Gdzieś znów indziej młoda pielęgniarka. A gdzieś osiemnastolatek idzie spać i rano się nie budzi. Wszyscy byli zdrowi.
    Ludzie tak sobie padają z nieznanej, noia, przyczyny. Jakby to było normalne i naturalne.

    1. Dzis bycie sportowcem czy dziennikarzem to „choroba wspolistniejaca”. O innych nawet nie pisza, ze odeszli. Wszystko cicho sza i do piachu. Wczoraj pisano o 51-letnim dziennikarzu, a ze nie bylo wzmianki o zadnej ciezkiej chorobie, to mozna sie domyslic… Jeszcze niedawno zwozono nam trupy mlodych z zagranicznych budow, teraz padaja juz w Polsce…

      1. Tak, fajne określenie „choroba współistniejąca”.
        W kzcie mówiło się eufemistycznie „wyszedł na wolność przez komin”. Teraz mówi się, że zmarł na choroby współistniejące. Tak, współistniejące ze szczypawką.

      2. Niedlugo zycie bedzie choroba wspolistniejaca. Kurcze ludzie maja ponad 90 lat i calw zycie na cos choruja i jakos ich to nie zabija. Kazdy wie ze sa choroby agresywne ktore szybko prowadza na cmentarz, no ale bez przesady by niektore choroby byly uzasadnieniem szybkiej smierci po scypawce a przeciez takie bzdety ludziom wmawiaja. Z cukrzyca, nadcisnieniem chorobami serca (niektorymi) itd da sie zyc bardzo dlugo. Sa przeciez i leki i ziola i diety i zdrowy rozsadek chorego.
        Moja naprawde bardzo otyla sasiadka zyla 66 lat. Ale jej corka opowiadala ze zazywala 80!!! Tabletek dziennie. Ktos jej wypisal n tabletek zamiast znalezc wlasciwa chorobe. Inna kobieta prawie cale zycie bardzo otyla m a juz ponad 80 lat. Zyje bo jej corka jest pielegniarka i pilnuje by jej nie truto itd. A ludziom sie wmawia ze zmarl bo byl otyly… Bzdety. A u mlodych to nawet powodu nie szukaja, bo gdziezby scypawkA

    2. Sportowcy będą padać Anamiko już padają . Organizmy są przeciążone do granic możliwości a trzeba biec szybciej i bić rekordy z pomocą przychodzi farmakologia a wiadomo że od takich mieszanek i wysiłku nawet zdrowe serce staje. Wszystko dla mamony

  17. A tu macie opinie amerykańskiej Agencji Zywności i Lekow:
    „Niepokojące informacje. Okazuje się, że szczepienie przeciw Covid-19 preparatami firm Pfizer/BioNTech i Moderna może mieć związek z rzadkimi przypadkami zapalenia mięśnia sercowego u nastolatków i dorosłych! Takie wnioski podała FDA, amerykańska Agencja Żywności i Leków.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s