Tajemnice oddziałów kowidowych w szpitalach w Polsce

Coraz bardziej zatrwożone i bezsilne pielęgniarki z warszawskich szpitali alarmują mnie co do aktualnej sytuacji na oddziałach kowidowych.

Szpital Południowy (ul. Indiry Gandhi) w Warszawie wprowadził nową procedurę: po założeniu respiratora pacjentów kładzie się na brzuchu! W tej pozycji odchodzą. Najtwardsi wytrzymują tak nawet dwie doby (we krwi i flegmie, z obrzmiałą twarzą).

Wcześniej pacjentów usypia się Midanium i Propofolem oraz („w gratisie”) Morfiną (pacjent ma nie czuć bólu).

Podanie respiratora to w praktyce skazanie pacjenta na odejście. A respirator podaje się już przy 80-procentowej saturacji krwi, kiedy jeszcze spokojnie da się uratować pacjenta innymi metodami.

Pacjenci wiedzą, że respiratorowa intubacja równa się śmierć, bo widzą odchodzących sąsiadów z sali. Spokojnie czekają na swoją kolej…

Tuż przed założeniem sprzętu dochodzi do kontaktu wzrokowego pacjenta i pielęgniarki. Następuje coś w rodzaju niemego pytania ze strony pacjenta. Niektóre pielęgniarki kłamią w dobrej wierze, mówiąc: „Będzie dobrze”, niektóre mówią otwarcie: „Proszę się przygotować… i zaufać Bogu”…

Personel warszawskich szpitali mówi wprost: tu się już nie leczy, tu się tylko przetrzymuje (większość nie przetrzyma) lub odchodzi…

Polacy, to już nie są żarty.

~ TAW