Wiosenne pęknięcia na Kasztanowcu – moim Drzewie RODowym, 16.02.2021
Kochani, ogłaszam wam radość wielką: mamy wiosnę, soki w drzewach ruszyły…

Codziennie od miesięcy, wychodząc i wchodząc, dotykam z błogosławieństwem moje RODowe Drzewo zasadzone przez mego Dziada. Wychodząc dziś, zobaczyłem, że soki Matki Ziemi ruszyły. Jeszcze wczoraj tego wiosennego pęknięcia na stuletnim pniu Drzewa RODowego nie było.

Darz Bór wszystkim czystym istotom!

~ Dziad Kalwaryjski TAW

Wiosenne pędy na Kasztanowcu, 16.02.2021

Żywica na Świerku, 16.02.2021
Pierwsze wiosenne pęknięcie na Brzozie, 16.02.2021

230 myśli w temacie “Ogłaszam wam radość wielką: mamy Wiosnę, soki w drzewach ruszyły…

  1. TAW pisze – „W związku z aktywnością naszego forum jest prowadzony specjalny program kosmiczny przejmowania Tawernianek Kobiet Mocy. Znam już kilkanaście przypadków Kobiet z naszego forum, którym wyświetlane są hologramy senne niby to mnie molestującego ich w snach (choć 99% z nich nie widziało mnie nigdy na oczy). Przy czym generowane są w sposób technologiczny (oddziaływanie na czakrę podstawy) autentyczne orgazmy. Proszę zgłaszać na forum tego typu przypadki, niech cała Polska dowie się o tym eksperymencie. ”

    Potwierdzam! Dzisiejszej nocy było w moim śnie coś jak opisuje TAW. Już teraz nie przytoczę Wam szczegółów, bo się zapruszyły w ciągu dnia. Pamiętam jedynie, że było bardzo przyjemnie, choć nie wiem z kim ??? 😂😂 bo tuż przed „finałem” rozszalał się huragan, coś jak wiry powietrzne zbierające ze sobą co popadnie.
    Wybudziło mnie to ok 1 w nocy….

    1. Dziękuję, Lela, za odwagę podzielenia się tym doświadczeniem.

      Zachęcam pozostałe odważne Tawernianki do informowania Polaków o tego typu zdalnych oddziaływaniach na ludność cywilną Polski. Bo to jest problem społeczny. Wiele Kobiet (w tym bardzo wykształconych) cierpi, bo nie wie, co się dzieje.

      A unym po prostu nie podoba się nasze Forum.

      1. Ja do „onych”też nie pałam sympatią,szczerze to z każą nową odkrywaną działalnością obcych cywilizacji mam o nich coraz gorsze zdanie.

        Jesteśmy tu na forum świadomi wielu prawd ,jedni potrafią bezbłędnie lokalizować zewnętrzne ingerencje w swoje pola,inni uczą się dopiero jak sobie z nimi radzić ,ale łączy nas jedno -wiemy że istnieją.

        A mnie przychodzą na myśl miliony ludzi którzy nie mają pojęcia o tym że ich myśli wcale nie koniecznie są ich,że ich sny to ustawka a złe samopoczucie może być spowodowane obcymi ingerencjami,przecież to jest chore!
        I takie wielce rozwinięte cywilizacje śmią nam pieprzyć o miłości i wzniesieniach?O jaką miłość im chodzi?

        Wybaczcie ,mam dziś bojowy nastrój.
        Zawsze byłam typem wojownika i czasem bierność mnie przytłacza.
        Czy my ludzie mamy moc żeby wygrać?
        Myślę że zjednoczeni jesteśmy w stanie wygenerować taką falę energii,która rozsadzi matrix od środka i unicestwi wszystko to co nie służy życiu.

      2. Ja miewałam w przeszłości sny o tematyce erotycznej, ale mężczyzną, z którym to we śnie robiłam, był zawsze mój mąż. Już nawet śmiałam się z tego, że mnie to powinni do muzeum wystawić, nie dość, że od początku, niezmiennie ten sam mężczyzna, to nawet we śnie tylko on (a nie Brad Pitt, Bon Jovi, Van Damme czy jakiś Bruce Willis). Takie to moje „zboczenie”. Danego słowa nie łamię.

        Choć, jeśli dobrze pamiętam, to raz miałam wrażenie, że jestem w miejscu intymnym lizana szorstkim jęzorem, ale nie było to przyjemne uczucie, zdarzyło się kilka lat temu. W pamięci mam, że to nie był człowiek, ale jakiś stwór, zwierz…. tylko tyle z tego pamiętam, nie trwało to długo i z pewnością nie doprowadziło do orgazmu. A do tego było fizycznie niemożliwe, bo zawsze śpię w piżamie (a właściwie spałam, bo teraz się na koszule nocne przerzuciłam – po oglądnięciu filmu szamana Sebastiana i jego małżonki, mówiących o zaletach spania nago, może i do tego kiedyś dojdę). Nie pamiętam, jak się skończyło, czy się obudziłam, czy to coś odpędziłam we śnie. Jedno z dwóch.

      3. Nie swoje myśli.
        Mam takie myśli od paru lat. Wcześniej się z nich spowiadałam. Pewnie Was nie zdziwi, że żaden ksiądz nie potrafił albo nie chciał się do tego problemu odnieść.
        Odchodziłam od konfesjonału zdezorientowana (zresztą, nie tylko dlatego).
        Mnie naprawdę trudno nazwać parszywie nawet tych, których baaardzo nie lubię.
        Przez to, że pojawiały mi się w głowie takie hasła, szybko doszłam do tego, że nie są moje.
        Podczas ataku, odpychałam je od siebie i mówiłam, czasami na głos, że to nie są moje myśli i kazałam się wynosić, wiadomo komu.

        Odkąd zaczęłam zaglądać na forum, miałam więcej „odwiedzin” nocnych. Potem jak już zaczaili, że się nie boję, zaatakowali w inny sposób.
        Jest mi bardzo ciężko o tym pisać.
        Czasami mam takie wrzuty w dzień: złe myśli na temat TAWa, oraz takie z, delikatnie mówiąc, podtekstem seksualnym.
        Te myśli NIE są moje. Po pierwsze darzę TAWa ogromnym szacunkiem, a po drugie kilka lat temu, po wielu przejściach, znalazłam swój Bliźniaczy Płomień. Człowieka przed duże „C” ❤

        TAW wczoraj napisał, że chcieli mnie zniechęcić do komentowania. Może właśnie z tego powodu. Nosiłam się z zamiarem, żeby o tym napisać od dłuższego czasu, ale obawiałam się, że zostanę odebrana jako osoba, która wprowadza na forum złą energię.
        Ciężko o tym pisać, bardzo ciężko.

        Klejto pisząc o nie swoich myślach pomogła mi się zebrać, odebrałam to jako znak.
        A Ula-Laszka i Radochna tylko to potwierdziły.

        Nękają nas nie tylko w nocy.

      4. Ja dziękuję TAWie 🙏
        Gdyby nie Blog, to nie wiem, chyba bym zaczęła wierzyć, że cosik ze mną nie tak.

    2. Lela pisze:
      22 lutego 2021 o 17:04
      Potwierdzam! Dzisiejszej nocy było w moim śnie coś jak opisuje TAW. Już teraz nie przytoczę Wam szczegółów, bo się zapruszyły w ciągu dnia. Pamiętam jedynie, że było bardzo przyjemnie

      PIERWSZA ZASADA BHP – NIE CHWALIMY SIĘ TAKIMI RZECZAMI gdyż AGRESOR WIE CZY MU SIĘ UDAJE „DORWAĆ do tarana” i CZY OFIARA WIE KTO JĄ MOLESTUJE (czy go rozpoznała) (no i jak BARDZO JEST SENSYTYWNA na e-molestowania).

      Z dobrego źródła wiem, iż takich zabaw uczeni są klerycy po seminariach. Że jak na przykład na mszy wokoło ołtarza siedzą „wolni” księża to oni tak molestują siedzące zbyt blisko ołtarza „cycate” kobitki (tak wpadli) i też i dzieci (w tym małoletnich ministrantów). A ponieważ wiedzą to klerycy „że tak się da” to też to wie i personel klerykalny niższego szczebla jaki takimi technikami tak sobie folguje dniami i nocami przy czym PODSTAWIANIE CUDZEJ SYGNATURY to już wyższy szczebel jazdy… i o to można podejrzewać „bezobjawowego biskupa” jaki „czytuje forum z tym, iż on ma gdzie na panienki chodzić….. chociażby do podległego mu żeńskiego zakonu.

      ale zasada podstawowa NIKOMU bo tylko się NAKRĘCA tym sprawcę.

      1. Obserwuje pewne reakcje i kontr reakcje. Wygląda na to, że panowie mają pełne ręce roboty w związku z sypiącym się im na głowę systemem i nie mają czasu na takie zabawy jak próby podcinania skrzydeł.

        Zresztą świadomość wzrasta, nie i kropka. A potem jedziemy, lecimy dalej.

        Biegać, skakać, latać, pływać,
        W tańcu w ruchu wypoczywać.

        Piotr Fronczewski – Z poradnika młodego zielarza (1985)

        .https://www.youtube.com/watch?v=dgGv7vI8eI0

      2. „SPOWIADANIE się z CIERPIENIA swojemu CIEMIĘŻYCIELOWI na pewno w NICH NIE ULŻY,

        SPRAWI tylko iż TEN BĘDZIE UŻYWAŁ „DELIKATNIEJSZYCH” METOD… jakich ofiara już nie będzie odczuwać NADAL BĘDĄC TORTUROWANA.”

        Podobnie działają WOJSKOWE TESTY MIND CONTROL na społeczeństwie, NAJPIERW WYSYŁAJĄ SYGNAŁ, potem w WYBRANYCH „miejscach” takie OSOBY doświadczające „TORTUR” (-> Pawela) zbierane są do koszyczka i na już WYSELEKCJONOWANEJ PRÓBIE dokonują EKSPERYMENTÓW POZIOMÓW KOLEJNYCH…

        Nie tylko MAGOM energia się wali, KLERYKOM też 🙂

      3. „PIERWSZA ZASADA BHP – NIE CHWALIMY SIĘ TAKIMI RZECZAMI gdyż AGRESOR WIE CZY MU SIĘ UDAJE „DORWAĆ do tarana” i CZY OFIARA WIE KTO JĄ MOLESTUJE (czy go rozpoznała) (no i jak BARDZO JEST SENSYTYWNA na e-molestowania).”

        Spokojna głowa! 😉 się wie co się pisze, mówi i robi
        Dziękuję Ktosiu za troskę

  2. „Ja do „onych”też nie pałam sympatią,szczerze to z każą nową odkrywaną działalnością obcych cywilizacji mam o nich coraz gorsze zdanie.”

    Według mojej intuicji, ci „świetliści” są jeszcze gorsi od tych hardkorowych, a to dlatego, że są bardziej „subtelni”. Świetliści to taki PiS, który tylko pięknie mówił i mamił. Gady to takie PO, które nie kryły się ze swoją bezczelnością. Są różne rasy, ale jest jedna rasa, która jest po stronie Ziemian, ponieważ wywodzi się od Nas. To są Raduchianie 😁 O Raduchianach nawet NTV milczy, co mnie ubodło 🥴 Raduchianie, to moi kumple, którzy lubią dowcipkować i są radośni. Ich statki są w kształcie kufla piwnego 😁 Nie potrzebują nawet statków, ponieważ się przemieszczają bez nich. Te ich statki w kształcie kufla, to dowcip z ich strony 😃 Jestem Raduchianinem, więc Wiem co mówię.

    1. Zgadzam się z Tobą Visie,jawny wróg jest widoczny,można się przed nim obronić,ale bronić się przed tymi działającymi pod przykrywką jest o wiele trudniej.Chyba najlepiej widać to na przykładzie świadomych istot,które występują w sieci od dawna i nagle zaczynają propagować „nieswoje” treści .

  3. A propo Raduchian, to w Maju 1972 roku w Bydgoszczy, miało miejsce paranormalne zjawisko. Świadkowie tamtego wydarzenia, obserwowali na niebie statek Raduchian w kształcie kufla piwnego. Co znamienne, z owego UFO nie spadała Biblijna manna, ale lało się piwo (bardzo dobre zresztą, najlepsze w całym Wszechświecie) 😁 Świadkowie tamtego przełomowego zdarzenia, nazwali je „deszczem piwnym”. Ponoć Ludzie w szlafrokach i w papciach i z wiadrami wychodzili, aby czerpać Raduchiańskie piwo. Nawet I sekretarz KC PZPR przybył tam z cysterną 😁 „Deszcz piwny” lał się strumieniami przez kilka godzin. Niektórzy uznali to za cud Boży, czym byli zgorszeni religijni ortodoksi. Inni uznali to za Amerykańską pomoc. Prawda jest jednak bardzo prozaiczna. Raduchianie mieli za dużo piwa na statku i spuścili je, akurat przelatując nad Bydgoszczą 🤣🤣🤣😁

      1. Bardzo chętnie Ciebie z nimi skontaktuję. Sam na nich czekam od roku. Kiedy ich ostatni raz widziałem, to poprosiłem, aby nie latali pod wpływem alkoholu. Jak przylecą na imprezę do remizy, trzeba im załatwić jakąś kwaterę, bo ich pijanych w kosmos nie puszczę 🤣 Aha, mam fotografię na tle ich statku w kształcie kufla piwnego 🤣 Wstydzę się jednak ją pokazać, bo wyszedłem niefotogenicznie 🤣

      2. Ja tu czegoś, ViSunia nie rozumiem.

        Mówisz:
        ,,Jak przylecą na imprezę do remizy, trzeba im załatwić jakąś kwaterę, bo ich pijanych w kosmos nie puszczę 🤣”

        To dlaczego mój znajomy, wspominając swego czasu suto zakrapianą imprezę z poprzedniego wieczora, spuentował:
        -,, No tak się nawaliłem, że miałem kosmiczny odlot”.

        Czyli co?
        Znaczy, że w kosmosie też latajo na ,,wspomaganiu”?
        A czasem się zwykło o kimś powiedzieć: ,,był w stanie nieważkości”.
        To jak to jest?
        W kosmosie międzyplanetarna drogówka też ma co robić?
        A może to Raduchianie są w jej szeregach!?
        Może ViSunia coś ci się obiło o uszy w tym temacie…

        Tyle jeszcze nie wiemy!

    1. Radunia ponieważ nie było Cie jeszcze na tym świecie (ja już byłam, miałam 8 lat-wtedy) to wiem, że to nie było wcale piwo jeno wiesz co, no po prostu Raduchianie tak długo nie byli w kibelku z racji awarii, że jak już nie umieli wytrzymać to im akurat wypadło nad Bydgoszczą, to siku raduchiańskie rzecz jasna, no olali Bydgoszcz ciepłym moczem, ale jak ludkowie pomylili z piwem to może Raduchianie mają mocz zimny? To może być:) A UFO w kształcie kufla to tak a jakże, bo produkcja piwa jest tradycją Raduchian, z tym, że oni wchłaniają niemożebną ilość tego płynu, którym nie lubią się dzielić z innymi rasami, co innego siku…:) Więc zapomnijcie chłopaki, że coś wam skapnie hihi

  4. „To dlaczego mój znajomy, wspominając swego czasu suto zakrapianą imprezę z poprzedniego wieczora, spuentował:
    -,, No tak się nawaliłem, że miałem kosmiczny odlot”.

    Czyli co?
    Znaczy, że w kosmosie też latajo na ,,wspomaganiu”?
    A czasem się zwykło o kimś powiedzieć: ,,był w stanie nieważkości”.
    To jak to jest?
    W kosmosie międzyplanetarna drogówka też ma co robić?
    A może to Raduchianie są w jej szeregach!?
    Może ViSunia coś ci się obiło o uszy w tym temacie…”

    Nie jestem upoważniony, aby o tym pisać. Raduchianie mają swe tajemnice 😁

    1. Mysle ze nasze sny swiadcza o tym jaki w przestrzeni bajzel,nielad i moze i rausz.Jesli jest tak jak w snach to ja piernicze niewiadomo jak zakret zlapac.A ktos mi mowil ze tak jest.Zreszta zostalo powiedziane jak na niebie tak i na ziemi,i odwrotnie wiec co sie dziwic.

      1. Akurat ja od dłuższego czasu nie piję alkoholu, a i tak czuję się jak na rauszu 😁

      2. Zmarł jeden z wiodących przedstawicieli Raduchian – pan Aleksander Doba – CZEŚĆ I SŁAWA DZIELNEJ ISTOCIE!
        Jego raduchiańskie motto brzmiało:

        „Radość – to mało, po przepłynięciu równika towarzyszyła mi wielka radość. Inne radości? Cóż, jako optymista radowałem się często. Po ustaniu burzy – radość. Zobaczyłem inny gatunek ryb podpływających do mnie – radość. Rozmowa telefoniczna z żoną – radość. Chmury zasłoniły słońce na dłużej – to też radość; jak odmienna interpretacja niż u nas, gdy radością jest słońce w pełnej krasie. Radowały mnie zdarzenia małe i duże. Ptaki, ryby, chmury, gwiazdy, statki, ludzie, krajobrazy itd. Świat jest piękny i radości z jego przeżywania można mieć wiele”.

        Czytaj więcej na:

        https://menway.interia.pl/meskie-tematy/news-aleksander-doba-nie-zyje-podroznik-przed-smiercia-zrealizowa,nId,5067645

  5. Kochani jeszcze w temacie drzew. Napomknęłam o drzewie być może topoli(ma dość duże sercowate liście) w moim mieście – Parku Zamkowym – znalazłam jedyne zdjęcie i to w oddali…Powiększcie i spójrzcie na prawo za brzozą, zbyt dalekie to drzewo na zdjęciu ale jakże majestatyczne jak się jest blisko. Z jednego pnia w górę idą trzy, aleja to chyba lipy, nie wiem czy na całej trasie alei, ale w jakiejś części na pewno…Jak będę w parku to może zdążę jeszcze zrobić fotkę tego. Jak widzicie przepiękny teren…W Mysłowicach jest kilka takich miejsc, Promenada, Park Słupna…A ja jako dziecko mieszkałam niedaleko Parku Zamkowego, jest to najstarsza część miasta – tam mieściła się średniowieczna osada rycerska
    .https://myslowice.naszemiasto.pl/park-zamkowy-w-myslowicach-przejdzie-rewitalizacje/ga/c8-5010824/zd/39397618
    poniżej link do większej liczby zdjęć – Bartoszu głównie Tobie dedykuję te widoki:)
    .https://myslowice.naszemiasto.pl/park-zamkowy-w-myslowicach-przejdzie-rewitalizacje/ar/c8-5010824

    1. Jak wracałam z pracy to w chilli Zet rozmawiali o drzewach. Załapałam się na końcówkę wypowiedzi pana z jakiejś organizacji rejestrującej drzewa. Mówił, że teraz głównie zgłaszanie są drzewa żeby uchronić je przed wycięciem i to go bardzo martwi. Zdaje się że jest konkurs na drzewa jako świadkowie historii. Do tej pory zgłaszane były najstarsze albo najgrubsze albo najciekawsze, niektóre mają imiona. A teraz takie, które trzeba uratować. Smutny trend.

      1. Tutaj macie wytyczne, jakie drzewa można zgłaszać jako pomniki przyrody:

        http://swietodrzewa.pl/?page_id=4629

        https://www.modrzew.org.pl/baza-wiedzy/pomniki-przyrody-jak-zglosic-drzewo/

        Co ciekawe – miasto Gdańsk ma specjalny formularz na swojej oficjalnej stronie miasta (z tego, jak przeglądam net, to chyba jako jedyne miasto posiadają taką automatyzację tego procesu).

        https://www.gdansk.pl/zielony-gdansk/zglos-drzewo-na-pomnik-przyrody,a,76442

        Utrudnieniem jest, gdy drzewo znajduje się na terenie prywatnym – pomnik przyrody reguluje wszystko to, co dookoła niego się dzieje, więc każdy większy remont, przebudowa czy budowa domu musi być uzgadniana. Dlatego ludzie niechętnie udzielają takiej zgody. W okolicy mam „chrapkę” na kilka dębów z takimi tabliczkami.. ale wszystkie są w lasach prywatnych .. którzy pas po pasie wyprzedają pod działeczki po 900m^2 więc na razie chodzę i kręcę się w nadziei, że właściciela spotkam i może mu przedstawię rewelacyjny pomysł posiadania własnego pomnika przyrody..

        Co ciekawe – napotkałem się również z pseudoekologią – też niedaleko mnie poszła właśnie inicjatywa „zbiorowa” do ochrony starych dębów, moczarów itd.. bo szybką kolej Wrocław-Warszawa szykują… i olaboga.. wytno drzewa!
        Początkowo przyklasnąłem, ale jak to ja.. zacząłem szperać.. szperałem szperałem, na geoportalu, na trasach planowanej kolei.. i na profilach ludzi zainteresowanych.. Co wyszło? Chuja tam, a nie drzewa… osiedle nowe powstaje i kolej zaniży cenę domków/klatek.

        Kolejny przykład. „Słynne” wilczyce z Bieszczadów. Taakie dzielne, bo kobiety.. taakie zaradne.. no i tak słusznie walczące, bo przecież każdy kocha Bieszczady, mhmm pierwsza akcja, jaką zrobiły, to założenie zbiórki kasy. Druga, ogłoszenie, że są przedstawicielkami ekologicznego feminizmu walczącego z uciskiem kapitalistycznego patriarchatu.. a obecnie już nie kryją się z flagami tęczowymi .. i o kolorach tak pojebanych (prezentujących soc-anarchizm czy jeszcze lepsze bzdury), że kończy mi się wyobraźnia.

        Generalnie doszedłem do wniosku, że jak ktoś serio pomaga, to ma w dupie, czy o nim piszą. Liczy się skutek, nie krzyczenie z megafonem.

      2. ”Rewitalizacja”- polega zawsze na wycince.
        Nikt Nam nie wyjaśni bo ma wywalone na Nas…
        Kasę zarobią , wytną i nikogo się nie będą pytać..
        Rozliczać się też nie będą…
        Słówka obce rzucają na wiatr…
        Rewitalizacja po Polsku znaczy odmłodzenie- przywrócenia do życia..

        Wytną…Nazywam to Rzeż Drzew. ….
        bo pięć gieawno musi śmigać.

        TaWIE 🌳🌳🔆🌳🌳
        🌳🌳🔆🌳🌳 Przepiękna -Rozłożysta Biała Topola Na Głównej

      3. A tutaj przykład jak przegina się w drugą stronę.
        https://dzienniklodzki.pl/potezne-drzewo-runelo-na-alejki-park-zrodliska-pelen-spacerowiczow-i-bawiacych-sie-dzieci-o-krok-od-tragedii-w-parku-zrodliska/ga/c1-15460032/zd/48163642

        Zostawili uschnięte drzewo aż bryła korzeniowa zniknęła i walnęło dzisiaj w środku dnia mdzy ludzi.
        Ja rozumiem, że chcieli zostawić „świadka” – tak się mówi o uschniętych drzewach .. świadek historii etc.
        ALE.. kurła świadków się kładzie! Na innych fotkach widać, że boczne konary zostały usunięte ze względów bezpieczeństwa.. ale cały wielki pień został w pionie.. No debilizm.. (kasę na opiekę mają więc tylko brak wyobraźni/wiedzy tu zawinił).
        Generalnie park świetny – najstarsze dęby szypułkowe w województwie – wiele pomników przyrody…. i taki bubel popełnili no.. Yhh

        Od kilku lat arboryści w kraju namawiają władze różnych miast aby powołać stanowisko arborysty miejskiego – kogoś kto np po nawałnicy z wyłamanymi gałęziami itd.. będzie nadzorował usuwanie szkód wśród drzew tak, aby nie wyciąć za dużo.
        Ale to jest „gadał dziad do obrazu”.

      1. Park w czasach PRL był w o wiele lepszym stanie, Bliżej ulicy jest tzw Park Zamkowy ten właściwy, gdzie była siedziba właścicieli miasta, tam drzewostan jest starszy – dęby – pomniki przyrody, niżej w kierunku rzeki, która jest graniczna z Sosnowcem jest „moje” drzewo, dawniej od siedziby dworu ciągnął się ku rzece staw pański. drzewostan w tamtej okolicy nie jest stary ponieważ koryto rzeki było bliżej miasta, więc może drzewa te zostały nasadzone przed II wojną – teraz nie jestem pewna na 100 procent no i z racji pobliskich hut, zanim otwarto kopalnie wycinano na potęgę okoliczne drzewa, ale to były jeszcze dawniejsze czasy…Jakiś czas temu zrobiono „porządek” w Parku Zamkowym przy dawnym zameczku, nie wiem czy trzeba było tak bardzo przerzedzić krzewy itp. I tak wygląda dobrze, już raz wycięto tez drzewa może chore…Mam nadzieję, że piękne okazy drzew zostaną, gorzej jak za „porządki” zabierają się ludzie spoza miasta, czyli nie związani z nim sentymentem, ci niszczą wszystko…

  6. To jest czasem niesamowite co potrafi splot kolejnych zdarzeń wywołać. Dzisiaj miałem dużo roboty, do wieczora byłem dość zmęczony, itp. Dziś wyszedł mój największy cień. Przed chwilą poczułem strach, który siedzi tak głęboko, że nawet sam nie zdawałem sobie z tego sprawy. Ostatnio tak się bałem, pamiętnej nocy majowej, po LSD, i kiedy prawdopodobnie spotkałem swoją pierwszą bliźniaczą duszę. I zostałem z tym strachem kompletnie sam.

  7. ❤️💚❤️💚❤️💚
    Szkoda mi gadać po próżnicy, wszystko już zostało powiedziane.
    Trzeba teraz tylko podnosić wibracje, skupiać się na tym, czego chcemy. Myśleć pozytywnie i z wdzięcznoscia odsyłać dary 💩jadów, którymi nas obdarzają. Mamy Moc. Korzystajmy z niej. To my jesteśmy twórcami w naszym Świecie. Twórzmy dla siebie, a nie sobą dla kogoś. Slawa❤️

  8. Ja dziękuję TAWie 🙏
    Gdyby nie Blog, to nie wiem, chyba bym zaczęła wierzyć, że cosik ze mną nie tak.

  9. Nie tylko soki i pąki drzew świadczą o wiośnie.
    Ogłaszam wszem i wobec: Szpaki są i śpiewają. Właśnie słucham jednego z nich. Doczekałem się. Nie puszczę nagrania, bo hałas miasta zagłuszyłby jego niesamowite gwizdy. Ale się cieszę!!!! Hurraaaa!!! Wiosna!

      1. Wybieram się dziś do mojego parku, zrobię fotkę DRZEWA o jakim tu pisałam, może jeszcze co ciekawego „złowię”:) Zdam relacje wieczorem…

      2. Mam liść z tego drzewa jak talizman:) Tak sobie szukam po necie, możliwe, że to topola balsamiczna… Zobaczymy

  10. Witam Wszystkich Tawerniakow. Taka mala dygresja nie ma od dawien dawna rządu Polaków są tylko Buholze ,Kalksteiny,Singery etc.Wszyscy mają paszporty górali że wzgórz Golan po demontażu Polski, cały ten motłoch ucieknie do ,, Ziemi Obiecanej” Dlatego trzeba ich pilnować aby ponieśli konsekwencje swoich zbrodniczych działań

    1. Progres przebudzenia i poszukiwania prawdy widać po przyroscie nowych ludzi w Tawernie.

      Korzystając z wątku… gdzieś wyczytalam, że jak była ta niby ospa we Wroclawiu, to scypili jak leci i nikt się nie BUNTOWAŁ. Czy to znaczy, że wowczas ludzie byli mniej przebudzeni, czy że teraz mamy ludzi roszczeniowych?

      1. Może wtedy ludzie mieli realne a nie medialne podstawy,by się bać?

  11. A ja polecam KAWĘ Z ŻOŁEDZI- PYSZNA, ZDROWA I SŁODZIUTKA 🙂

    Nie zawiera kofeiny, jest źródłem cennych pierwiastków takich jak mangan, miedź, magnez, potas, czy fosfor. To także źródło witaminy z grupy B, głównie B6, której odpowiedni poziom nie powoduje problemów ze skórą, czy anemii. Żołędzie to także duża ilość kwasu foliowego.

    „Sporządzanie kawy z żołędzi na obszarach nadbużańskich ma wielowiekową tradycję. Napój ten powszechnie sporządzano jeszcze w latach przed II wojną światową.
    Ze względu na swe zdrowotne właściwości wzmianki o kawie żołędziowej znajdują się w literaturze wielu polskich pisarzy. Jednym z przykładów jest „Zielnik Ekonomiczno-Techniczny” z 1845 r. autorstwa Józefa Geralda Wyżyckiego, gdzie znajdują się następujące informacje: „Żołędzie wyłuszczone upalone i zmełte, dają napój podobny do kawy, szczególnie skuteczny dla dzieci skrofulicznych, mających wydęty żołądek i zatkanie gruczołów brzuchowych; wzmacniając systemat limfatyczny i trzewie…”.
    Najistotniejszym potwierdzeniem tradycji produktu oraz jego związku z nadbużańskim Podlasiem można odnaleźć w utworach u ks. Krzysztofa Kluka, który zachwycał się kawą żołędziową w swym dziele „Dykcynarz roślinny – przedrukowany w Warszawie w Drukarni Xięży Pierów” [za: przedruk z 1786 r.]: Są przecież [żołędzie] użyteczne i zdrowe dla ludzi zażywając palonych na kawę następującym sposobem: a zaręczam z doświadczenia, że i pieszczone usta od właściwey kawy nie łatwo rozeznają. Dojrzałej i nierobaczywej żołędzi nazbierawszy, zdejmie się z nich łupina i oskrobie skóreczka: i płasko na przykład na blachach, rozłożone, osuszają się w piecu wolnie ciepłym. W czasie suszenia występuje z nich pot, który w sobie mógł mieć iaką szkodliwość: susząc więc kilkakrotnie się przemieszczają. Ususzane schowają się. Do zażycia dla twardości utłuką się pierwej, pierwej potem umielą i gotują z czwartą częścią, a najwięcej trzecią pospolitej kawy.”

    „fanem kawy z żołędzi był Fryderyk Chopin. W „Kuryerze Szafarskim” można znaleźć taki oto cytat: „Dnia 18 Jaśnie Pan Fryderyk Franciszek Mikołaj Jakub Chopin wypił siedem filiżanek kawy żołędziowej, spodziewać się trzeba, iż niedługo osiem wypije”. ”

    ŹRÓDŁO: Wrota Podlasia, TVP.info

    polecam blog Władysław Edward Kostkowski : http://ambasadorzdrowia.pl/

    1. Bartku, ja też wysłałam do Ciebie przedwczoraj „zapoznawczego” majla. Chciałam zapytać, czy doszedł.

      1. Ulu, nie doszedł 😛 Wczoraj chyba dopiero się „odkorkowało” .. jak masz zapisanego w „wysłanych” to poślij proszę jeszcze raz… Nie chcę tutaj sobie dopowiadać teorii spiskowych, ale autentycznie no.. reklamowe maile wpadały.. Reszty nie było. A teraz normalnie korespondencja działa.

    1. O jejcia miał 11 lat jak już za nas walczył i cierpiał i tyle poświęcił…Nieeee…Szacunek nooo…o jaaa cie Pieron jak sie u nos godo…:P

    2. jakie muszom miec łune wyobrażenie o nos niziutkie i plaskate co myślom iże byle gówno łykniem…W takim obłędzie serwujom naom spagaetti western od roku:/

      1. Skorzystaj z wiedzy doświadczonej terapeutki
        Autorka zajmuje się najczęstszymi dolegliwościami, jakich doświadczają dziś ludzie. Z powodzeniem nauczyła swoich klientów wielu różnych technik uzdrawiania w celu usuwania blokad energetycznych i równoważenia ich czakr. Teraz dzieli się zdobytym doświadczeniem w swojej bestsellerowej książce.
        Sprawdź, jak może pomóc Ci:
        Trzyczęściowy program uzdrawiania czakr pozwalający zidentyfikować dolegliwości, odkryć dotyczące ich czakry i wybrać najskuteczniejsze techniki uzdrawiania centrów energetycznych.
        Szeroki wybór metod terapeutycznych, w tym medytacje i wizualizacje, olejki eteryczne, joga, kryształy, pożywienie i dieta, zmiany behawioralne i wiele innych.
        Ilustracje i zdjęcia pozwalające zlokalizować czakry, zastosować pozycje jogi, jak i wybrać najskuteczniejsze kryształy terapeutyczne.
        Uzdrów energię, uzdrów życie!

      2. NATURA CZEKA NA CIEBIE ZA PROGIEM – MUSISZ TYLKO OTWORZYĆ DRZWI!

        ”Wierzę w spanie pod gołym niebem, w otoczeniu gałęzi, w ciemności i chłodzie. Lubię leżeć na plecach, patrzeć w gwiazdy i obserwować własny oddech snujący się przed oczami jak gęsta mgła. Gdy otacza nas nieskończoność, dzieje się w nas coś niezwykłego.”

      3. Latem zeszłego roku w lesie, niedaleko miejsca, gdzie rośnie nasz Dąb… Stałam tak sobie w ciszy i spokoju, i zadzierałam głowę wysoko w górę, spozierając na korony drzew, na niebo, światło słoneczne splątane w liściach drzew… Jak niewiele potrzeba, by poczuć się szczęśliwym…
        Miłego dnia, Kochani.

  12. O życiu w czasie Dnia Głupców mówi Hania oraz o szkoleniu koncernu Coca-cola, które uczy swoich pracowników i nie tylko – „pamiętacie, starajcie się być mniej biali” – o kuźwa ja pierdzielę, , – mój bojkot tego śmierdzącego koncernu trwa od lat, cieszę się, że jestem konsekwentna, choć nie raz miałam ochotę na łyka tego badziewia.
    .https://www.youtube.com/watch?v=otntdR3cDUM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s