206 myśli w temacie “Miałam w sobie dużo złości – Katarzyna Nosowska

  1. Polacy są nadal niewolnikami ( slave ), gdyż nieboracy nie posiadają minimum wiedzy prawnej i historycznej. Natomiast są od młodości powszechnie OPROGRAMOWYWANI i PRAKTYCZNIE ZNIEWALANI w religijnej wierze i nihiliźmie wpajanym im w szkółkach i na katechezach tzw. pseudo oświaty. Naturalnie nie wierzycie, no to posłuchajcie !
    Polaku – Katoliku czy wiesz na czym rzeczywiście i prawnie polega Twoje współczesne zniewolenie? Odsłuchaj tej audycji, a boleśnie WSZYSTKO ZROZUMIESZ…
    Dosłownie za chwilę Cię przymusowo zaszczepią ( jest już w IIIRP takie prawo ), bezkrytycznie tłumacząc się PLANDEMIĄ COVIDA-19 i zmieniając tym samym Twoje DNA, korzystając z prawa patentowego, aby stać się Twoim nowym właścicielem ( w ten sposób stworzonej przez farmaceutyczne koncerny i Unie Jewrejską ludzkiej HYBRYDY, która się w ten sposób staniesz ). Później zakolczykują cię lub oznaczą jak hodowlane bydło, gdyż staniesz się dla nich jedynie martwym ( z punku prawa powierniczego ) zasobem.
    Dlatego cały ten globalny spisek związany z PLANDEMIĄ COVIDA, aby na nowo bez twojej świadomości dalej cię prawnie niewolić !

    .https://www.youtube.com/watch?v=tdOTyY4SqBE&t=161s
    PODAJ DALEJ..

      1. Sławianie, którzy Sławili się w walce, tak to niegdyś było.

        Dopiero wróg, którego nie widać, manipulacją i jadowitym językiem, podbił niegdyś prawdomównych, szczerych i wolnych. Ci natomiast obecnie, powoli, pojedyńczo wracają naturalnie do korzeni.

      2. Kod czy nie, rzymianie mieli wyśmienitą okazję nazwać Słowian i Serbów swoimi niewolnikami i sługami (ang. slave, servant).

        Co do źródła nazwy Słowian, podpierałbym się tu wersją Białczynskiego, że powstała ona z połączenia się Scytów i Wenetów (Sokolo – Weneti). Potwierdzenia tego można znaleźć w kilku nazwach współczesnych i historycznych.

      3. Tawciu ! Serio uważasz, że Ziobro to mężny rycerz ? a ja w uszach jeszcze mam słowa Millera – jesteś pan zerem Panie Ziobro – /co broń boże, żeby nie było, że byłam fanką Millera./Czujesz, że coś to zmieni ? a jak ulegnie jednak w zamian za kolejny resort ?.

      1. Nazwa Słowianie zaczęła funkcjonować w nazewnictwie historycznym wraz z przyjęciem chrześcijaństwa, przedtem byliśmy Scytami, Gotami, Wandalami, prawdopodobnie Hunowie to też my, tak że raczej Słowianie to niewolnicy, bo staliśmy się niewolnikami Cesarstwa Rzymskiego, czyli Watykanu. Tu znowu na poparcie stawiam wnioski pana Lalaka – detektywa starożytnych Chaldejczyków czyli nas BOGÓW:)

      2. Tawie, to powrót do początku, mojego początku tu na Twoim Blogu. Pamiętam, że mój pierwszy wpis był na ten właśnie temat. Nie pamiętam kto (chyba qurde blade albo gmozabija), ale pisał właśnie o Słowianach od Slave, a ja nie zdzierżyłam i popełniłam wpis o Słowianach od Słowa, które było na początku i „ciałem się stało”.

        Dodam tylko, że ostatnie 3 dni miałam ciężkie, depresyjne… aż, do bólu brzucha i gniecenia w okolicach wątroby. Dziś trochę ulżyło, nie myślałam, że tak będzie, ale mnie chyba moja obecna sytuacja trochę przytłoczyła.

      3. Nie przytłaczaj się, Ulaszko 🙂

        Masuj delikatnie narządy, rozmawiaj z nimi…

        Zamów sobie „Starosłowiański masaż brzucha” Władysława Batkiewicza – to będzie Wielka Przygoda w Twoim życiu… 💚💛💚💛

      4. 😊 TAWie, mam już „Starosłowiański masarz brzucha”, muszę się jedynie zabrać za czytanie. Od wczoraj już mi lepiej, wyszłam na spacer boso, zażyłam vit. d3… piję sok z selera naciowego, z buraka… bo ciśnienie mu szalało. Ale już jest dobrze. Trzymam się.
        😉

      5. OK, tylko że nazwa Słowianie zaczęła funkcjonować dokładnie wtedy, kiedy przeszliśmy pod władzę czarnogłowych, wcześniej nikt o Słowianach nie słyszał, tak jak gdy zniknęli z kart historii Chaldejczycy, nagle pojawili się Scyci i Goci (jedni i drudzy to to samo) – wcześniej nie funkcjonowali w przekazach jako narody…

      6. „…wcześniej nikt o Słowianach nie słyszał…”

        Nie wiadomo. Wycięto nam księgi, wycięto nam pamięć, przekodowano umysł zbiorowy (genetyczny) populacji, przekodowano język, przekodowano Mowę…

        Dziś jesteśmy niemotami, a ongiś potrafiliśmy Kreować Światy swoim boskim Słowem…

        A nawet gdyby się okazało, że „Słowianie” jest słowem nowym, w co wątpię, to i tak mówi ono o naszej boskiej kRasie coś

        f u n d a m e n t a l n e g o…

      7. Pierwotnie w zapiskach rzymskich z czasów wojny z owymi widniało Sclaveni, tak też nazywano jeńców wojennych, z których zrobiono niewolników.

        Co do tego znaczenia, o którym mówisz TAW, to z moich analiz etymologicznych to znaczenie dotyczyło Scytów. Gdy się weźmie owe słowo (Scolothi) i przepuści przez ten punkt podziału na języki satem i kentum ( „sk” > „s” na wschodzie, „k” na zachodzie) to wychodzą nam „słowa” i „sławy” w wielu różnych językach indoeuropejskich jak również związane z sama mową albo „klątwa”. Pierwotnie zapewne oznaczało „śpiew”, z którego, wedle greckich zapisków, Scyci byli znani. Resztę sobie sami dopowiedzcie.

      8. Właśnie, że Sławianie czyli pochodzimy od sławy, czyli chwały, a nie słowa. Napisał o tym całą książkę dr Sas Zubrzycki pt. Sława. (1924 r.) Jeszcze w połowie XIX wieku mówiono i pisano Sławianie, a nie Słowianie. Gdybyśmy pochodzili od słowa, a nie sławy to byłaby Jugosłowia, a nie Jugosławia. A imiona? Np. Mieczysław – sławny z walki mieczem, Bogusław – sławiący (chwalący) Boga itd. Końcówka jest zawsze sław, a nie słow. Po angielsku Sławianie to Slavic people a nie Slovic people. Cytat z książki Dr Sasa Zubrzyckiego pt. Sława „W języku polskim aż do połowy wieku XIX-go wymawiano i zawsze pisano: Sławianie. Dopiero od niedawna rozpowszechniono u nas w Polsce określenie: Słowianie, jakoby nazwa nasza nie pochodziła w istocie od sławy, tylko od słowa. Wielka to różnica, zestawiająca dwie wartości bardzo odmienne. W zgodzie z dążeniem powszechnym, aby umniejszyć wszystko co polskie na każdym kroku i w każdym miejscu, zakrzątano się w czasach ostatnich tak skutecznie, że pokolenie dzisiejsze nie ma już zgoła wyobrażenia, jaka może być różnica między Sławianinem, a Słowianinem i co gorsza nie może w to uwierzyć, że Sławianin pochodził od Sławy!”
        I drugi cytat „A ta idea aryjskiego-sławiańskiego Ducha Sławy, Miru i Pokoju rozpościerała i rozchodziła się wraz z plemieniem naszem od Azji aż het za Ren wgłąb dzisiejszej Francji poprzez całą olbrzymią wschodnią i środkową Europę; ona rozsiedliła się i rozgościła z nieprzeliczonemi rzeszami plemienja „sławiańskiego” na ziemi italskiej i półwyspie bałkańskim, zaludniając i użyźniając pracą pługa a zdobiąc warownymi grodami i świątyniami rozległe obszary lądu europejskiego!”
        Ja jestem Sławianinem, nie Słowianinem. Mowa to nic szczególnego. Każdy lud ma jakąś mowę.

      9. Wolni Słowianie, coraz częściej myślę, że cały problem „Słowianie” czy „Sławianie” to kolejna wrzutka, żeby PoLachy znowu bezsensowne dyskusje prowadzili, żeby nie skupiali się na ważnych rzeczach, a udowadniali jedni- drugim i odwrotnie, kto ma rację, czy najpierw było jajko, czy kura..

        Przypuszczam- nie -wiem, że ta sprawa się wyjaśni, niezależnie od tego co się teraz komu wydaje…

        @ TAWie wrócę do mojego pierwszego wpisu na Twoim blogu. Dotyczącego tego tematu, dziś idąc na spacer słuchałam Hanny Kazahari, w pewnym momencie zaczęła mówić, o polu kwantowym, które jest tym co w biblii jako „Słowo” było opisywane, Słowo, które było… Bogiem, zacytuję tu:

        „Na początku było Słowo, a ono Słowo było u Boga, a Bogiem było ono Słowo. To było na początku u Boga. Wszystkie rzeczy przez nie się stały, a bez niego nic się nie stało, co się stałoˮ; „A to Słowo ciałem się stało”.

        Poczułam się dziwnie, jakbym znowu jakąś wskazówkę dostała.. uśmiechnęłam się do tych słów.

        A tu film Pani Hanny, warto pooglądać cały, a o polu kwantowym i słowie, które było na początku jest po 15 minucie:

        .https://www.youtube.com/watch?v=Lh0elZlEI8o&t=34s

      10. Każdy lud ma mowę, ale nie kazdy lud ma Moc w mowie. A słowiańska mowa miała Moc.

        A teoria o Sławie też dobra i brzmi wiarygodnie.

      11. Urwało mi w trakcie pisania…
        Po rosyjsku do dziś słowo to слово. Jak się je wymawia, to brzmi jak sława. Posłuchaj nawet w słowniku on line wymowę.

        Etymologie od słowa się wyciszało, bo chodziło o ukrycie i zatracenie Mocy przez Słowian.
        Moc Słowa była o wiele większą niż Sława Słowian/Sławian.

        Być Człowiekiem Słowa, to nie tylko być człowiekiem honorowym, a przede wszystkim móc tym słowem tworzyć
        WSZYSTKO.

        Gdyby pamięć o tym i Veda była, to pisiorow ani innych metrów nie byłoby w kRaju.

        Słowo ma ogromną Moc.

    1. qrde blade, nie siej strachu, im bardziej będziemy się bać, tym bardziej okupanci osiągną swój cel. Dziś słuchałam Hanny i Fabioli. Posłuchajcie też, od 26 minuty. Dobrze laski to rozszyfrowały, obojętnie czy boisz się kowida, czy boisz się szczepionki, czy 5G… chodzi o strach, nieważne, czy się mu poddajesz, czy usiłujesz walczyć, ale się boisz, masz obawy… a oni tym się żywią.

      Koniec ze strachem, nie ma co się bać, nie ma czego się bać… Bo im o strach chodzi.

      .https://www.youtube.com/watch?v=C89RIAJ0N80

      1. Tak też myślę, że lęk jest znaczący. Dlatego niezbyt jestem zainteresowany np protestami, wywołanymi obawami.
        Uważam, że sami z poziomu myśli i uczuć, jesteśmy twórcami własnej rzeczywistości. Brak rozpoznanie tego faktu wywołuje lęk a za tym obronę, atak, spolegliwość. To ostatnie słowo, jest używane w stosunku do osób bojących się podejmować decyzje przeciw oprawcom ale także tych, którzy nie widzą oprawców i rozumieją, że skoro stworzyli jąkąś sytuację (oprawcę) dla siebie, to mogą podjąć inną decyzję i stworzyć coś innego. Nie mają więc powodu, by walczyć. Walcząc z czymś co się samemu wytworzyło, lub uginając się pod tym, wierzy się w iluzję i wzmacnia ją. Matrix przestanie być czymś namacalnym, gdy przestanie być zasilany wiarą, przekonaniem, a lęk jest oznaką takiej wiary. Wiary w koszmary.
        Bardzo trudno jest to komuś wytłumaczyć. Wręcz niemożliwe. Jakby mówiło się do zakutych w żelazo główek. Tak już jest i to uświadomienie może przyjść tylko od wewnątrz a do tego potrzebny jest ład, spokój. Na pewno zrozumienie nie przyjdzie w lęku. W nim narasta przekonanie co do tego, że stworzenie jest oddzielone od stwórcy i może go zaatakować. Taka samonapędzająca się schiza, w którą im bardziej wierzysz, tym więcej fałszywych dowodów ci dostarcza. I żadne słowa tego nie przełamią.
        Może jednak warto o tym przypominać.

  2. .https://youtu.be/pPNP3NHeyQQ
    Maja Koman „Zmarszczka”

    „Moje zmarszczki kochane,
    Wszystkie moje historyje opowiedziane”❤ lalala

    Dziękuję Ci, Maju, za ładną piosenkę.
    I Tobie, Ewelinko, za wszystkie Twoje przekazy i przypominajki, że jesteśmy ✨cudem do odkrycia, a nie problemem do naprawienia✨
    Oraz za Twoją mądrość, Kasiu 💚

    Wysłuchałam póki co tylko początku… na pewno cała rozmowa jest tak wspaniała.

    Też jestem po 40-tce i też czuję podobnie.

    W końcu czuję się wysoko, a nie nisko.
    W końcu czuję się pełna, kobieca i oczywiście piękna 🌺
    Piękna jak nigdy.
    Ostatnio kilka sesji zdjęciowych sobie zrobiłam.
    I ponownie się sobą zachwyciłam.

    Ale już tak na serio i na poważnie bez żadnego udawania i ściemy.

    Pozdrawiam wszystkie kobietki i Wasze piękne zmarszczki 🌺🌺🌺

    1. Ja nie mam żadnych zmarszczek, ani pięknych, a tym bardziej brzydkich.
      A za pozdrowienia dziękuję z całego ❤️ i odwzajemniam.

  3. Uroczyście ogłaszam Ogólnopolską Akcję Czytania Sobie Książek ❤

    To takie cuuudowne 😀

    Czytajcie swoim bliskim osobom.
    Nie tylko dzieciom.

    Ja skończyłam czytać super mega fajną książkę „Życie wg kota” mojemu przyjacielowi, który jest w szpitalu.
    Wczesniej on mi czytał i byłam nastawiona na „branie” (bo uwielbiam, jak ktoś mi czyta), a tu bach, zmiana… ja stawiłam się do czytania.
    Ach, czytanie działa tak kojąco i uzdrawiająco.

    A życie jest tak pełne niespodzianek.
    Trzy miesiące temu przyjechała do mnie koleżanka z dziećmi i z plecaka nagle wyjęła książkę B. Hellingera… Zostawiła mi ją.

    Książka leżała u mnie na szafce, bo nie miałam czasu i siły na czytanie. Poza tym bliska osoba powiedziała mi, że jest to bardzo trudna książka…

    Dwa dni temu zaczęłam ją czytać
    pzez tel. mojemu przyjacielowi.
    Oboje codziennie czekaliśmy i czekamy na ten czas czytania.
    RAZEM wszystko jest lepiej i łatwiej.
    Pytam go, gdy czegoś nie zrozumiem, a zazwyczaj mówię: „jak Ty to widzisz? Jak to rozumiesz…, bo ja tak i tak…”.

    Cudowna jest taka wymiana i rozmowy.

    Tutaj poniżej wspaniały tekst z książki.

    Tekst, który przeszył mnie na wskroś:

    Podziękowanie u zarania życia

    „Kochana Mamo,

    Biorę życie od ciebie,
    biorę je w całości,
    ze wszystkim, co do niego należy i co się z nim wiąże,
    za cenę, którą zapłaciłaś
    i którą teraz ja płacę.

    Zrobię coś ze swojego życia, tobie na radość
    (na twoją pamiątkę).
    Nie pójdzie na marne.

    Trzymam je mocno i z czcią,
    jeśli będzie mi dane, przekażę je dalej – jak ty.

    Biorę ciebie jako swoją matkę, a ty możesz mnie mieć jako swoje dziecko.

    Ty jesteś dla mnie właściwa,
    a ja jestem właściwy/właściwa dla ciebie.

    Ty jesteś duża, ja mały/mała.
    Ty dajesz, ja biorę – kochana mamo.

    Cieszę się, że wzięłaś tatę,
    wy jesteście właściwi dla mnie.
    Tylko wy!

    Kochany tato,

    biorę życie od ciebie,
    biorę je w całości,
    ze wszystkim, co do niego należy i co się z nim wiąże,
    za cenę, którą zapłaciłeś
    i którą teraz ja płacę.

    Zrobię coś ze swojego życia, tobie na radość (na twoją pamiątkę).
    Nie pójdzie na marne.

    Trzymam je mocno i z czcią,
    jeśli będzie mi dane, przekażę je dalej – tak jak ty.

    Biorę ciebie jako swojego ojca,
    a ty możesz mnie mieć jako swoje dziecko.

    Ty jesteś dla mnie właściwy, a ja jestem właściwy/właściwa dla ciebie.

    Ty jesteś duży, ja mały/mała.
    Ty dajesz, ja biorę – kochany tato.

    Cieszę się, że wziąłeś mamę,
    wy jesteście właściwi dla mnie.
    Tylko wy!

    ✨✨✨✨✨✨✨

    Komu uda się taki akt pokory, będzie ze sobą w zgodzie, poczuje się kompletny i na właściwym miejscu”.

    Bert Hellinger, „MIŁOŚĆ DUCHA. Czym jest i jak osiąga spełnienie”.

  4. Dlaczego wszyscy kojarzą Słowian ze wsławieniem się walką? Przecież nasi przodkowie, Scyci, byli pieśniarzami rozmawiającymi z przestrzenią/naturą/kosmosem śpiewem. 😛

    1. Zakodowano nas na walkę. Gdy nie walczymy, od razu spada nam poczucie własnej wartości, rośnie frustracja. Zdychającemu matrixowi chodzi właśnie o zapięcie nas w paradygmat walki, nieustannej walki.

      A Pieśnią i Tańcem Bosych Kobiet 💃💃💃💃 możemy więcej. Ale to Tajna Weda, póki co… 🤓

      1. A ja zamiast walczyć, śpiewam i tańczę. Sama sobie gram, śpiewam i tańcuję i nikomu nie dziękuję.

      2. Kto nas zakodował na walkę? Jeśli walczyliśmy to zawsze w obronie własnej, chyba, że czarnogłowi wkręcali nas w wojny typu za naszą i waszą wolność. Wszystkie tereny jakie „podbiliśmy” w dawnych przedchrześcijańskich czasach zasiedlaliśmy pokojowo za zgodą autochtonów, egzystowaliśmy w pokoju i wzajemnym poszanowaniu. W czasie dżumy w IV w.(dżumą nazywano wcześniej wielki kataklizm a nie morowe powietrze czyli zarazę), kiedy Scyci uciekali z całym dobytkiem i rodzinami na południe Europy, prosili cesarza Rzymu by udzielił im kawałka ziemi, gdzie mogliby przeczekać, ten się zgodził ale pod warunkiem, że się rozbroją, co też uczynili i wtedy wybito ich w pień w tym kobiety, dzieci i starców. Ozoriusz (kronikarz chrześcijański z pochodzenia rzymianin, przy św. Augustynie) pisze, że to niechlubna karta w historii Rzymu, zaznacza, że Scyci bez problemu mogliby sobie wywalczyć tereny pod zasiedlenie mieczem ale oni POPROSILI o gościnę!
        Historia została przekłamana wielokrotnie przez plemię żmijowe…To samo dotyczy tzw. najazdów barbarzyńców, które to miały miejsce właśnie w okolicach DŻUMY czyli jakiegoś kataklizmu na północy. To nie były najazdy ludów barbarzyńskich a migracje z powodu DŻUMY! To samo zakłamanie ma miejsce w nazewnictwie – barbarzyńcą określano człowieka mówiącego po prostu w innym języku. Wandalizm dzisiaj ma negatywny wydźwięk jak i barbarzyńca, jak myślicie dlaczego? Ano cały czas z tych samych powodów, by umniejszyć znaczenie BOGÓW, czyli NAS, byśmy zapomnieli, KIM tak naprawdę jesteśmy i jaką mamy MOC!

        .https://www.youtube.com/watch?v=lT3AndR_zuo

    2. Coś jest na rzeczy, że zakodowano nas do tego. Da geneza słowa na przestrzeni czasu najbardziej mi odpowiadała, jednak może faktycznie nie jest to najlepsza definicja.

      Fakt, faktem, że bogactwo zdobień strojów, budynków, ornamentów itp. itd. może świadczyć o artystycznej duszy oraz dużej ilości wolnego czasu, który można było poświęcić na wyrażanie siebie.

      przykładowo:

      Dzięki za zwrócenie uwagi 🙂

    3. Tu nie chodzi tylko o walkę, ale sławę nacji sławian z naszych wartości, szacunku dla innych istot, tego że byliśmy wolni i wolność ceniliśmy najbardziej. Z tego wynikała ta sława (chwała) Sławian a nie z samej walki.

      1. Wiesz, ta teoria o sławie, o której mówisz, od zawsze mocno naciągana się zdawała. Zaś patrząc sobie z innej strony, jakby tak sobie dłużej podumać, to sławie do śpiewu wcale nie jest tak daleko.

      2. Dzielono nas podobno na wojowników, kapłanów i naukowców. Samoobrona była koniecznością kiedyś, a gdy już się obroniłeś, to był czas na naukę i modły. Jedno jest pewne, dopóki głównym towarem eksportowym Słowian/Słowian był wpierdol, rządziliśmy w połowie Eurazji.

  5. Co masz zrobić z tym nowym Życiem?

    Przytulić go do serca. 💗
    Zaopiekować się nim. Nikt nie okaże Ci tyle bezinteresownej miłości, co ten piesek.

    Przestrzeń przysłała Ci towarzysza Twoich bosych wędrówek.
    🐶🌳🌳🔆🌳🌳

    1. Z różnych względów nie mogę przyjąć zwierząt. Staram się nie przywiązywać do ludzi i zwierząt, gdyż ludzie ranią, a zwierzęta powinny żyć na wolności. Trzymanie psa w bloku jest niewzorcowe. Zwierzę musi być Uziemione – i to nieustannie, a nie przez 20 minut spaceru dziennie.

      1. Zgadzam się z Tobą, TAW, i o tym też będę pisać w artykule o wyzwoleniu zwierząt. Niestety przebiegnie to ewolucyjnie, tak samo zresztą jak wyprowadzki z bloków i apartamentowców. Ale przebiegnie. 🙂

      2. To jest trudny temat, bo ludzie nie widzą, w czym naprawdę żyją, choć sami na co dzień używają słowa „klatka”…

        Żyją w klatkach, używają tego słowa na określenie miejsca swojej egzystencji, a naprawdę nie widzą tego…

        Chów klatkowy…

      3. Przyjaźń z wolną istotą, tak.
        Powrotu do zależności człowiek pan – pies słucha, nie potrafię już sobie wyobrazić a u nas pies wolny chodzić nie może. Zamykać go chociażby za płotem, nie mam sumienia.
        Życzę Wam obu pomyślnego rozwiązania sprawy.

      4. Przywiązuje się ten, co wolnym nie jest i wolności drugiego nie uznaje, wiązać coś kogoś kojarzy się ze zniewoleniem wszak…:)

      5. Nie zabiegam o psiaka na własność ale kilka lat temu, ktoś sprawił mi podobny prezent i przyjaźń i miłość tego psa, były jedną z najwspanialszych rzeczy jakie przytrafiły mi się w tym świecie.
        Nie jestem na Twoim miejscu ale myślę, że to nie przypadek, że trafił do Ciebie. No ale oczywiście zrobisz jak uważasz i nie chcę sugerować, że powinien zostać z Tobą. Trafił do Ciebie a dlaczego?
        Wiem dlaczego tamten szczeniak trafił do mnie. Od pierwszej chwili była między nami więź. Bardzo mi pomógł i dziękuję za te kilka lat z nim.

  6. Co zrobić z nowym życiem? Przyjąć i żyć z nim dalej. Sikory bogatki śpiewają jak na wiosnę. Przebudziły się po długim letargu. Pogoda iście wiosenno-letnia, no to trudno im się dziwić, nie? Szpaków w wytrwałym śpiewaniu każdego dnia nie pobiją, ale super,że do nich dołączyły.

      1. Z różnych względów żadnego zwierzaczka przyjąć nie mogę. A wiesz, ile kg mięsa dziennie potrafi zjeść duży pies? Sugerujesz mi, bym zmienił swoje życie, ponieważ pojawił się u mnie szczeniak z rana?

      2. Niczego nie sugeruję. Napisałem, co ja bym zrobił. A co TY zrobisz, to Twój business. Pies to największy przyjaciel człowieka. Wiem o tym od dawna. Heja

      3. „Zdajesz sobie sprawę, ile kg mięsa dziennie potrafi zjeść duży pies?…”

        Jako właścicielka trzech dużych psów stwierdzam, że pojechałeś po bandzie z tym stwierdzeniem.
        Niewielu stać na karmienie psów samym mięsem. Z reguły pies jest wdzięczny i ma się całkiem dobrze, gdy dostaje trochę suchej karmy. Dodatek paru małych mięsnych kęsków to deser jak się patrzy. 😉

      4. Mógłbyś się zdziwić. 😉
        Nie znajdziesz często w suchej karmie tylu trucizn, ile znajduje się w pokarmie spożywanym dobrowolnie i na co dzień przez miliony Polaków. Oczywiście, sucha karma suchej karmie nierówna. Można już wybrać coś akceptowalnego ze średniej półki cenowej. Nasze psy są zadowolone z tego, co dostają. Są zdrowe, pełne energii i radosne.

      5. Tego pieska proszę podarować komuś, kto kocha zwierzęta i mieszka w takim miejscu, aby ten piesek mógł sobie swobodnie biegać. Trzymanie zwierząt w mieszkaniu w bloku lub w kamienicy uważam za więzienie zwierząt, które męczą się w takich warunkach.

      6. Ciężka sprawa z takim pieskiem, który sam się przyplątał. Może znajdzie się ktoś kto go przygarnie.

        Ale pierwsza myśl jaka na twoje pytanie „No i co ja mam z nim zrobić” przyszła do głowy to było: „pokochać”.

        Domyślam się jakie dylematy teraz Tobą targają. I nigdy w życiu nie chciałabym nikomu podpowiadać jak ma swoim życiem rozporządzać, bo też nikomu nie pozwalam o moim decydować. Pewnie masz dyskusję między sercem i głową… Cokolwiek zdecydujesz, bądzie dobrze.

        @ Anamiko, podzielam Twoje zdanie, że mieszkanie w bloku, czy kamienicy nie jest dobrym miejscem dla psa, jest w pewnym sensie klatką, tak jak dla ludzi, ale ( prawie zawsze jest jakieś „ale”) czasami przychodzą myśli do głowy, że taka „klatka” w bloku z kochającymi ludźmi, jest tysiąc razy lepsza od klatki w schronisku… mimo to, ja od lat nie mam zwierzęcia właśnie z wyżej wymienionych powodów, bo nie tylko mieszkanie w bloku ale jeszcze do tego praca na pełny etat, zwierzę musiałoby być jakieś 10 godzin samo w mieszkaniu. Choć z pracą nie wiem jak będzie a i za zwierzęciem coraz bardziej się tęskni…ale to pragnienie musi jeszcze poczekać.

    1. Dzisiaj bociany sejmikowały skrzykując się do odlotów.
      Zawsze robi to na mnie duże wrażenie i wywołuje wzruszenie.
      Życzyłam im szczęśliwej podróży i powrotu do nas wiosną.

      Jesień już się zadomawia. Nawłoć miejscami już przekwitła, rozkwitają pierwsze astry …

    2. „Przywiązuje się ten, co wolnym nie jest i wolności drugiego nie uznaje, wiązać coś kogoś kojarzy się ze zniewoleniem wszak… 🙂”.

      To jedna strona prawdy; przywiązanie może wynikać z sympatii, przyjaźni, miłości, wzniosłego uczucia, gdzie słowa zbędne.
      Ktoś jest drogi, bliski, na dotyku odległość, a jak większą to i tak serca dwa pulsują w jednym rytmie.
      Przywiązanie nie musi być niewolą, a radością bycia razem.
      Radość nie zna okowów.

      „Lepiej jest żyć w więzach miłości,
      niźli nazywać siebie wolnym
      w samotności…”

      Człowiek tylko wtedy tak siebie może nazwać, gdy myśli, mówi, dzieli się uczuciem z drugim Człowiekiem.
      Bez drugiego człowieka obok nie ma człowieczeństwa.
      Bez drugiej istoty (istot) człowiek staje się dziwnością dla innych, dla siebie, a w końcu dla Natury.

      Idziemy na łono Natury, myśląc, że ona lubi samotność.
      To nie prawda. Ciągnie nas do Niej, bo więzi odczuwamy.

      Więzi to nie więzienie.

      Korzenie i konary drzew splecione, osobno tylko przy pniu.
      Idzie Człowiek po lesie, nie wie co pod ziemią, głowy do góry nie podnosi.
      Myśląc, że drzewa samotnie rosną, w wielkim jest błędzie.
      Osobne pnie miejsce czynią dla wędrowca; między cichym oplotem pulsującego życia pod stopami, a muzyką wiatru na harfach gałęzi szumiących nad głową.

      Las zaczyna barwami jesieni żółknąć i brązowieć.
      Wiatr coraz pewniej zaprasza orkiestrę do koncertu.
      Za oknem werandy bambusowe gongi swoim studziennym pogłosem co rusz przypominają o zachowaniu rytmu.

      Miłego!

      1. Serdecznie popieram Przedmówczynię 🙂

        Krysiu z Lasu, wspieram Cię w twórczym projekcie tkania przez Ciebie na Wrzecionach Czasu nowej książki (wyobraź sobie, że piszesz już kolejną).

        I zamawiam świeżutki, pachnący farbą drukarską egzemplarz z autografem Autorki.

        (Wiesz, to mnie w końcu radośnie zmotywuje do napisania mojej własnej 🤓🤓🤓🤓).

      2. ,, Krysiu, jak Ty pięknie piszesz… Powinnaś wydać to w formie książkowej:) Całuchy ”

        Nie ma sprawy…, jeśli taka forma nie odpowiada 🙂 🙂

        Książka jest cudowna -wiem – bo można z nią usiąść w zaciszu, ogłuchnąć na dźwięki z zewnątrz i stać się ślepcem w kołowrocie codzienności.
        Nadgorliwy lokaj nie dzwoni już tak często dzwoneczkiem naszych myśli, a i ogrodnik wreszcie pojął, że nie potrzeba każdego dnia warkotem kosiarki okazywać niegościnność dla przelatujących ptaków.

        Kto czyta książki żyje dwa razy; życiem swoim i życiem bohaterów spisanym na kartach.
        Ciekawość świata, ciekawość losów innych Ludzi, tego co mają do powiedzenia…, a może ucieczka, wytchnienie od rzeczywistego życia?

        A jak z Wami, Kochani, jest?
        Dlaczego sięgacie po książkę?
        Jak czytacie? Czy długo, porcjując na każdy dzień jej fragmenty, bo czasu mało, albo chcecie oddać się delektowaniu?
        Czy może z wielkim zaciekawieniem chłoniecie na raz całość?

        Jeśli książka jest pożytkiem, to jakim dla Was i Waszego życia ubogaceniem?
        Każde obcowanie z literaturą – jakże różną w swej treści – wpływa na nasze filtry postrzegania.
        Która książka(książki) zapadła w waszej pamięci jako znacząca w was zmiana, a może nawet obraliście inną niż do tej pory drogę?

        Nie wszyscy lubują się w czytaniu.
        I to też jest w porządku. Ile Ludzi, tyle dróg.
        Przyznam, że ostatnimi laty mało zaglądam między okładki.
        Może czasu nie umiem znaleźć.
        A może łódź wcześniej zbudowana z desek-książek jeszcze nie przesiąka i bardziej interesuje mnie bezkres otaczający, niźli stan łodzi? 🙂

        Wszak mądrość od innych przyjęta to łódź jedynie, dzięki której przemieszczamy się w przyszłe chwile.
        A te wypełnione są wszystkim tym, co wokół.
        Cóż byśmy byli warci i co zaobserwowali, gdybyśmy żyli wciąż dla podziwu łodzi, jaką płyniemy?

        A może lubujemy się w ciągłym zmienianiu łodzi, marząc o wielkim statku oceanicznym?

        Miłego!

      3. Ach, Krysiu, tak pięknie napisałaś.
        Przepisałam Twój wpis do swojego magicznego zeszytu 🌺 oraz przeczytałam go swojemu przyjacielowi…

        Krysiu, dziękuję ❤

        „Przywiązanie nie musi być niewolą, a radością bycia razem.
        Radość nie zna okowów”.

        Krusiu z lasu ❤ A teraz tak pięknie o czytaniu książek napisałaś…

        a tu coś ode mnie:

        Bert Hellinger napisał:

        „WYMIANA

        Trzeci, najpiękniejszy sposób doświadczania niewinności wynika z odciążenia. Ten rodzaj wymiany przebiega w taki sposób, że kiedy jakaś osoba coś przyjmuje, rewanżuje się ofiarodawcy czymś równie cennym.
        W tym wypadku chodzi nie tylko o wyrównanie, ale także o obrót. Mała wymiana w dawaniu i braniu daje mały zysk. Duża przynosi bogactwo, a temu bogactwu towarzyszy uczucie spełnienia.

        Jest to rodzaj szczęścia, który nie jest nam dany z góry, ale które należy sobie wypracować. Przy dużym obrocie mamy uczucie lekkości i wolności oraz sprawiedliwości i pokoju, mamy największą wolność. Czujemy się niewinni”.

        ~ B. Hellinger, „MIŁOŚĆ DUCHA. Czym jest i jak osiąga spełnienie”.

    1. Przerażające.
      Że też ktoś pozwolił to coś powiesić w Kościele.
      I w ogóle gdziekolwiek powiesić w publicznym miejscu.

      Kolejny znak, że watykan przeszedł na lucyferianizm ( jakoś tak po 60 roku ).

  7. Dzisiaj w Knessejmie dyskutowali nad projektem ustawy zakazu hodowli norek i nie tylko. Ziobryści i Andrzej Sośnierz z Porozumienia oraz kilku posłów PiS głosowali za odrzuceniem ustawy, a reszta tzw. Zjednoczonej Prawicy za skierowaniem do dalszych prac. Na wpolityce.pl widać, że wyborcy PiS są zagotowani. Większość uważa, że PiS to zdrajcy i niszczą Polskę tak jak wcześniej PO. Zbliża się chyba wreszcie koniec PiS.
    Np. jeden z komentarzy „Przepraszam wszystkich Polaków za głosowanie na PiS. Kaczelnik jak typowy lewacki komuch chce zniszczyć wszystko co polskie, chce zniszczyć Polaków.”
    https://wpolityce.pl/forum/polityka/128-dyskusje-pod-publikacjami-dzialu-polityka/tematy/1452045-relacja-goraca-debata-sejm-nie-zgodzil-sie-na-odrzucenie-w-pierwszym-czytaniu-projektu-pis-ws-ochrony-zwierzat-komentarze-publikacji

  8. Rozmawialiscie o psach.
    Pytanie mam do posiadaczy i uwielbiaczy tych czteronogow: jakie moga byc powody tego, ze znakomita wiekszosc psow reaguje na mnie negatywnie? Albo sie boja albo staja agresywne – czy wyczuwaja zagrozenie ode mnie, czy moze czuja, ze mam do nich bardzo obojetny stosunek?
    Dodam, ze jestem bezwzglednym protagonista jesli chodzi o bezpieczenstwo Dzieci i Kobiet.

    1. Zwierzęta wyczuwają człowieka poprzez zapach, postawę, nie zawsze to, jak my się zachowujemy wobec zwierząt wpisuje się w ich zwyczaje, to co nam się wydaje niewinnym gestem wobec czworonoga – ten może odebrać to jako agresje z naszej strony czy uległość, to zależy, chodzi mi tu zwłaszcza o psy, które są dla nas obce, które nas nie znają. Choć czasami nasze własne czworonogi potrafią nas terroryzować, ponieważ w sforze panuje swoistego rodzaju hierarchia, o czym zapewne wiemy, tylko nie zawsze pamiętamy…Był kiedyś taki ciekawy program w TV – „Zaklinacz psów” – niezłą wiedzę posiadał ten facet i ludzie wzywali go do swoich milusińskich jak mieli z nimi kłopoty…
      Ja osobiście też się denerwuje na właścicieli dużych psów, które nie dość, że samopas gnają po drodze to jeszcze bez kagańca, a właściciel idzie za psem i nonszalancko trzyma kaganiec w ręce, wokół dzieciaków pełno czy nie tylko a jak mu zwrócić uwagę, to potrafi zmieszać z błotem.
      Ja zawsze schodzę z drogi dużym osobnikom, widzę nieznanego dużego psa biegającego samopas to zmieniam drogę, nigdy nie wychodzę mu naprzeciw.
      Dwa razy zostałam ugryziona przez psa, któremu nigdy przedtem to się nie zdarzyło jak mówili właściciele tych czworonogów. I nie były to tzw. rasy agresywne. Raz szłam sobie spokojnie poboczem drogi i od bramy odskoczył pies, który flirtował z suczką po jej drugiej stronie(bramy), capnął mnie w nogę, choć szłam dwa metry od niego w ogóle na niego nie zwracając uwagi. Pewnie stanowiłam dla niego konkurencje ha ha a drugi raz capnął mnie w rękę bardzo przyjazną rasą zwany golden retriever przywiązany przez właścicielkę do ogrodzenia na skarpie a ja szłam poniżej, w ogóle nie wiedząc, że tam jest pies, ten zerwał się (widocznie nie był przywiązany zbyt mocno) i złapał mnie za rękę powyżej nadgarstka, może go osa użądliła a ja akurat byłam w pobliżu…?

    2. Dla mnie jest oczywiste, że psy a także inne zwierzęta, wyczuwają nasz stosunek do nich. To czy je kochamy, boimy się ich, czy jesteśmy podminowani.
      Widziałem to w reakcji koni, pszczół, psów, kotów, byków, ptaków i dzikich zwierząt.
      Jest u nas na wsi facet który jada psy. Kiedy idzie przez wieś, wiadomo, że to on, bo wszystkie psy na wsi ujadają.
      Miałem do czynienia z psami, do których kategorycznie zabroniono mi się zbliżać, bo agresywne, ale po fakcie gdy już je głaskałem.
      Są też zwierzęta zranione przez ludzi i nie ufają tak łatwo.
      Tobie chodzi o większość psów.
      Kiedy byłem mały, miałem fobie do pszczół, mrówek, pająków i okropnie mnie żądliły. Teraz z pszczołami i osami jadam obiad. Chodzą mi po talerzu, po dłoniach. Jemy jedną gruszkę i bardzo lubię te małe stworzonka.
      Spróbuj wzbudzić w sobie uczucie aprobaty, lekkości, miłości i przyjrzyj się wtedy ich reakcji.
      Można to robić również z innymi zwierzątkami, kwiatami, drzewami. Polecam.
      Na mnie zrobiły też wrażenie filmy o Annie Breytenbah na temat komunikacji ze zwierzętami.
      Podsumowując, mam z własnych doświadczeń 100% pewności, że ogólnie zwierzęta wyczuwają i reagują na ludzką miłość bądź nienawiść. Na obojętność zapewne też.

      1. Dziekuje za te bardzo ciekawe informacje.

        Facet je psy?… w naszym kregu kulturowym to jest dosc mocno na kancie :/ Mam w pracy Chinczyka, ktory strasznie sie oburza jak ktos zartuje, ze w Chinach sie jada psy w standardzie. To nie jest prawda…

        Rzeczywiscie musze przesledzic siebie. Mysle, ze swoja postawa stanowie dla psow potencjalne zagrozenie, poniewaz z automatu traktuje psy jako potencjalne, powazne zagrozenie. Byl przypadek ciezkiego pogryzienia dziecka przez wolno biegajace bydlate psy u sasiadow mojego kuzyna i jeszcze innych pare podobnych historii slyszalem, ktore chyba mnie skalibrowaly dosc mocno wlasnie w strone traktowania psow jako powaznego zagrozenia. Moze nawet wysylam im „tylko sprobuj, a cie zabije na miejscu” na dzien dobry i przez to tak reaguja. Postaram sie nastepnym razem przesylac im pieszczoszka. Pytanie tylko czy ja to w ogole jestem w stanie zrobic?

      2. Chyba ciężko Ci będzie. Mam wujka, którego boją się wszystkie psy, nie ważne czy szkolone czy agresywne, takiego ma feromona, że każdy pies przed nim chce uciec.

    1. Na początku celowo wysłałem tylko swój komentarz z jednym z możliwych strategii globalnie prowadzonej z ludzkością ozgrywki, aby przekonać się jak tam w TAWERNIE za świadomościà i wiedzą. Czy nadal rozprawiają o miłości , zwierzątkach , snaci przeczuciach czy coś faktycznie wiedzą…Jako stary dziad ( delikatniej i milej ) byłoby bbeznamìętne stwierdzić PLEMIENNA STARSZYZNA obczaiłemj, że w Tawernie naal panuje letnie rozpŕężenie i samozadowoleniem poruszcie się wokół spraw z szydełkowania i opowiadań z mchu i psproci… Inaczej kidyś bywało….

      1. qrde blade – dlaczego zakladasz, ze rozmawiajac o rzeczach pobocznych, nie mamy o niczym pojecia? Moze nie kazdemu chce sie non stop pierdolic, jakie to masakry planuja i jakie to rzeczy sie odstawiaja naokolo. Czasem dobrze jest „zrelaksowac sie” czyms innym.
        Kolejny kurwa wszechwiedzacy – a wiem, a nie powiem. Jakas moda jest ostatnio na takie postawy, naczytac sie w necie co wlezie i potem wyskakiwac ludziom, ze pojecia o niczym nie maja.
        Wiecej pojecia i madrosci zyciowej ma czasem prostolinijny Rolnik, ktory nie ma potrzeby biadolic w necie o niczym. I jakos takie osoby tez widza, co sie dzieje i doskonale czaja baze…

    1. Żeby jeszcze coś z tego wynikło sprawiedliwego… A to pewnie zamienia jedna marionetkę na drugą jak już im się pomysły na wykręty skończą ..

      1. Ziobro nie popuści moravitzkiemu, jeśli tak dalej pójdzie. Niestety przypadkiem oglądałem knesejm, gdy głosowali w czwartek w nocy. Obejrzyjcie sobie nagrania, jak miotało kalksteinem. Na TVP info nie było transmisji, polszmat wyłączył głos, tylko tjefełen puścił z dźwiękiem.

    1. A Izrael to już otworzył granice? Czy tylko zakaz jest dla przyjeżdżających do Izraela a oni se mogą jechać gdzie chcą? Czyli jeszcze jeden dowód na to, że covida niet…

    2. Chabad lubowicz to toksyczny odlam judaizmu, a moze nawet nim nie jest. Widac potrzbuja jak wampiry krwi ostatniego niezlaeznego panstwa od Watykanu i bankow centralnych w Europie. Swoja droga, dlaczego oni nie lubia Slowian tak bardzo, ze musza nas jednak ustawicznie i notorycznie okradac i mordowac.

      1. Bo to służyć baalowi musi. 3ww szykują. Tu. Między słowiańskimi narodami najlepiej. Któryś tam zresztą ichni oświecony wyjaśnił, że ze Słowian nie da się zrobić niewolników, jak z reszty, więc należy wyrżnąć ku uciesze baala/yhwh/marduka/szatana.

  9. Zastanawiam się nad tym jedzeniem, nie tylko psów. Jak byłem mały, podobnie patrzyło się u nas na jedzenie koni i otwierało oczy ze zdziwienia na wieści, że Włosi jedzą konie, Francuzi żaby, Chińczycy psy itp. Raz, że to tylko wieści a nie koniecznie fakty. Dwa, co robi psychika? Świnie można zjeść, kaczkę, ale nie sarnę albo psa a ślimaka to uuu.
    Miałem kolegę, który gdy mu dałem danie ze zmielonymi grzybami, to jadł i się oblizywał ale gdy usłyszał o grzybach, zaczął pluć ze wstrętem. W pewnym kraju z kolej uważają kieszonki za popsute jedzenie i wolą zalane octem spirytusowym.
    Co kraj to obyczaj, a może program?
    Czy taki program może być tak mocnym przekonaniem, że ciało może nawet odrzucać składniki co do których umysł jest przekonany, że mu szkodzą? A jeśli szkodzą, to może i są niezbędne? Kiedyś usłyszałem, że potrzeba jedzenia dużych ilości białka to mit. Słyszałem też o człowieku, który poprzez zmianę swej świadomości ograniczył swe jedzeniem do picia soku z jednego jabłka – pokarm na cały dzień. Innemu nie szkodzi zjedzenie muchomora sromotnikowego. Z człowiekiem, który przeszedł na odrzywiania światłem złapałem kontakt i zostawiłem to tak. Sam ograniczam jedzenie do tego co mi sama daje natura. Ale co to znaczy? Ktoś powie, że zwierzęta natura nam daje, Bóg nam daje.
    Był tu wątek o jedzeniu mięsa i warzyw i padło słowo, że to obłuda jeść rośliny bo też żyją. Nie przekonuje mnie to. Taka cukinia, krzak na jesień usycha a cukinię mogę zjeść i nasiona rozsiać na przyszły rok. Jedząc jabłko nie niszczę drzewa a nasionami mogę przedłużyć gatunek. Zdarza mi się za to zjeść mięso w gościach albo na zarobku gdy gospodarz częstuje obiadem. Gdybym mieszkał w krainie wiecznych śniegów i były tam ryby itd, pewnie też bym polował. No ale tu mam wybór i o ten wybór mi chodzi, który umożliwia człowiekowi przechodzenie na coraz lżejsze pokarmy aż to odżywiania się światłem, praną, po zmianie świadomości, jak myślę. Czy słusznie?
    Po sobie widzę, że strażnikami obecnego mego statusu odżywiania są: lubię smaki, albo kiedy mam zakłócone połączenie ze Źródłem i spadek samopoczucia, to lubię je sobie poprawić jedzeniem. Więc wszystko po kolei. Zrobi się porządek z jednym i może przyjdzie czas na kolejne.

    Mam pytanie. Czy ktoś zna takie osoby, lub ma takie doświadczenia w przechodzeniu na coraz lżejszy pokarm dla ciała i czy mógłby o tym opowiedzieć? Chodzi mi o totalną lecz nie koniecznie skokową zmianę. Np kiedyś jadłem dużo i treściwie, teraz jem 1/10 a pracuję fizycznie i nie mam anemii.

    Zdarza mi się pracować ciężko, tzn wysilać ciało. No po tym mam też większy apetyt i mam chęci na konkretne produkty. Orzechy, mączne, tłuszcze.
    Zastanawiam się, na ile to jest prawdziwe i czy jest w tym coś z przekonania, które tworzy doświadczenie.
    Nie chcę się oszukiwać i wmawiać sobie, że mogę tak i tak a po kryjomu robić inaczej.
    A jeśli chodzi jeszcze ogólnie o jedzenie mięsa, to sama konstrukcja układu trawiennego człowieka, nie przystosowana do rozrywania i trawienia mięsa mnie przekonuje. Idąc tą drogą, można by powiedzieć, skoro masz te siekacze, to masz skrobać te marchewki. Chm, ewolucja.
    Tak jak z genami. Niby kierują pracą ciała i są przekazywane z pokoleniami ale czy i z pokoleniami nie są przekazywane programy? Programy, przekonania, świadomość, która zarządzać może genami, programować je.

    Świadomość ponad materią. Odkrywamy prawa natury. Wydajemy książki o fizyce. Myślimy że rozkminilismy jak działa świat materii a jeśli świadomość go kształtuje, zmienia, to co odkryliśmy? Nic? Określiliśmy od pewnego stopnia ukształtowanie energii jako skutku zbiorowej światowej halucynacji? A co się dzieje, kiedy jednostka przestaje wierzyć w światowy program i zaczyna się kręcić w inaczej?
    Dużo pytań.
    Nadstawię ucha…

    1. 30 lat temu przeczytałam książkę, „Zmierzch świadomości łowcy” – przejęłam się nią nie ze względu na miłość do zwierząt, (choć moje technikum jakie skończyłam dało mi niezłą szkołę życia – jestem technikiem przetwórstw mięsa}, a ze względu na budowę naszego układu pokarmowego, czyli ze wzg. na zdrowie. Jeśli wszystko wskazuje na to, że jak małpy jesteśmy owocożerni to powinniśmy jeść tylko owoce, no i może tzw. całości pokarmowe, czyli nasiona, orzechy itp. Codziennie wystarczy zjeść kilka orzechów…Nie jadłam wtedy mięsa przez jakiś czas, potem przestałam się przejmować…Do tego żywność nieprzetworzona czyli właściwie surowce lub półsurowce, czyli biały ser, kwaśne mleko, jajka, masło, surówki…Wszystko w niewielkich ilościach, jak nam ochota przyjdzie…Mięso jem rzadko, nie przepadam, ale jem. Jem niewiele, to, na co mam ochotę, piję, kiedy mam pragnienie w tym dwie kawy dziennie…W swoim dorosłym życiu najmniej ważyłam 47kg a najwięcej 60kg, genetycznie jesteśmy w ROD-zie chudzielcami:) Przez większość mojego dorosłego życia ważyłam 53kg przy wzroście 1,64, ostatnie lata o 3 kg więcej, dlaczego o tym piszę, bo w ciągu niedługiego czasu nagle spadłam o jedną rozmiarówkę w dół…Zdziwiłam się, bo czuje się wyśmienicie, może moje ciało wraca do wzorcowości?:)) I coś jeszcze, mój organizm każdą nadwyżkę pokarmu np. przy okazji różnych okazji typu urodziny czy inne takie, gdzie żarcia jest w bród i wszystko smaczne a gospodyni nie można urazić, przypłacał ostra niestrawnością. Wniosek dla mnie nasunął się jeden, wszystko z umiarem i TO na co przyjdzie mi ochota, czyli słucham mojego jelitowego mózgu:))

      1. Małpy jedzą mięso. Bodajże szympansy potrafią zaatakować i zabić innego szympansa.potrafia tez porwać dzieci makatek albo innych malpek-juz nie pamiętam bo to dla mnie taki szok byl- i je po prostu zezrec.takze małpy owocożerne… Nie wszystkie….

      2. Beatko, nie uściśliłam, to że małpy czy ludzie są owocożerni mówi nam o tym budowa uzębienia, układu pokarmowego i np. budowa dłoni, która nadaje się wypisz wymaluj do chwytania i zrywania owoców z drzew np. Nie jest to moja wiedza, bo się nie znam zbytnio na biologii, ale wiedza z wymienionej przeze mnie książki. Dlaczego niektóre małpy zjadają inne zwierzęta? Może z tych samych powodów co ludzie, albo mówiąc małpy owocożerne trza uściślić, że najbliższe nam szympansy? Nie wiem…Z głodu można wiele głupich rzeczy zrobić…

      3. No tak, teraz dopiero przeczytałam a raczej do mnie dopiero dotarło(coś mam problem z czytaniem ze zrozumieniem ha ha) że właśnie o szympansach piszesz, pozdrawiam:)

    2. „A co się dzieje, kiedy jednostka przestaje wierzyć w światowy program i zaczyna się kręcić w inaczej?”

      Stworzona na podobieństwo Boga- Kreatora zaczyna tworzyć swój subiektywy mini kokon, przez który bezpiecznie dla siebie (naturalne prawo przetrwania) pryzmatuje to, co na zewnątrz.

      1. Wtedy, droga Krystyno, kreatorzy Matrixu dostaja szalu i po uprzednim odessaniu aktywow wypracowanych przez obywateli, probuja dokonac cookresowych depopulacji na swiadomych domagajacych sie prawdy i spokojnego zycia obywatelach. Jestesmy w tym punkcie zwyzkowej swiadomosci obywatelskiej, gdzie bunt spoleczny na poziomie globalnym wzrasta, a swinski kwik agresywnych biorobotow administracyjnych nie skutkuje.

        Aplikuje nam sie swinskie taktyki (nie uwlaczajac swini) w celu stlumienia odruchow obronnych, a kazdy obywatel ma swiete prawo do spokojnego zycia oraz obrony rodziny i sasiedztwa.

        .https://www.youtube.com/watch?v=1wfJb8QsA64

      2. ,, Wtedy, droga Krystyno, kreatorzy Matrixu dostaja szalu i po uprzednim odessaniu aktywow wypracowanych przez obywateli, probuja dokonac cookresowych depopulacji na swiadomych domagajacych sie prawdy i spokojnego zycia obywatelach. ”

        To prawda. W tzw. czasach pokoju taka jest kolejność. Najpierw zawłaszczanie dobra wypracowanego rękami Ludzi,a następnie lub równolegle dziesiątkowanie.
        Inicjatorzy, planiści wojen(stwórz wroga i nastaw przeciwko niemu) posługują się wykonawcami-narzędziami.
        Tu kolejność jest odwrotna; najpierw likwidacja masy Ludzkiej, a potem grabież dóbr.
        I w jednym i w drugim wypadku cel jest ten sam; grabież i zresetowanie świadomości ludzkiej do poziomu walki o zwierzęce przetrwanie.
        Wojna w pierwszej kolejności likwiduje inteligencję-myśl twórczą narodu, w czasach ,,pokojowych” Ludzi świadomych sytuacji określa się mianem buntowników.

        ,, Aplikuje nam sie swinskie taktyki (nie uwlaczajac swini) w celu stlumienia odruchow obronnych, a kazdy obywatel ma swiete prawo do spokojnego zycia oraz obrony rodziny i sasiedztwa.”

        To nie jest prawo. Prawo to możliwość, którą się nabywa.
        Wtłoczono nam takie myślenie i w dodatku do takiego ,,prawa” dochodzimy zazwyczaj po zadawanych krzywdach.

        RODZIMY SIĘ z wolnością, samostanowieniem, chęcią rozwoju, samodzielnym myśleniem, istnieniem wespół i innymi w dostatnim, spokojnym życiu.
        RODZIMY SIĘ nie z prawem do czegoś, które nabywamy, lecz już wyposażeni – z pierwszym oddechem – w zdolność do odczuwania, wzajemnego szacunku i wyższych uczuć.
        RODZIMY SIĘ nie z hartem do wojen, ale z naturalnym pragnieniem dobrego życia, które codziennie wymaga zdecydowania, konsekwencji, nie oddawania innym władzy nad sobą.
        To są nasze NATURALNE ODRUCHY, a nie tylko odruch obronny przed zadawaną krzywdą.

        Tego właśnie urodzeniowego pakietu NATURALNYCH CZŁOWIECZYCH ODRUCHÓW boją się antyludzcy psychopaci.
        Dlatego wmawiają nam, że rodzimy się źli(grzeszni), puści i głupi, i ewentualnie potem łaskawie nabywamy jakieś prawa.
        Kiedy uwierzymy w te kłamstwa, kiedy ZAPOMNIMY, ŻE RODZIMY SIĘ Z PEŁNYM POTENCJAŁEM WOLNEGO CZŁOWIEKA, wtedy stajemy się głupcami, którym już z łatwością można odebrać tzw. nabyte prawa.

        Między oszukującym i dającym się oszukiwać wina leży po środku.

        Miłego!

  10. Pisowski reżim się chwieje. Terlecki gada o końcu koalicji. Nie spodziewali się pewnie że Ziobro tak ostro zagra z Szydami.
    A co do nazwy bloga tak chyba zmienię w końcu nazwę. Zostawiłem starą, bo większość ludzi słowo Słowianie zna, a Sławianie jest jakieś dziwne jakby zniekształcone jak ktoś nie wie o co chodzi.

    1. Zakażone próbniki. Tak się właśnie robi srandemie. Kiedyś ludziom podkładali bibuły. Zmienia się sposób udupiania ludzi, a udupiania idzie dalej.

  11. Może Czcibor tu wejdzie więc tu mu w skrócie odpiszę na jego ostatni wpis na blogu. Tam bowiem system odrzuca mój komentarz. Nie podzielam entuzjazmu Czcibora dla ustawy zakazującej uboju rytualnego. To spowoduje dramat wielu tysięcy polskich rolników bo hodowle na ubój rytualny (drób, wołowina) to ok. 40% całej hodowli na mięso. To będzie musiało zniknąć, więc wielu rolników mocno zubożeje lub zbankrutuje. To zaś będzie się wiązało z wieloma dramatami, być może z samobójstwami włącznie. Do tego zwierzęta hodowane na ubój rytualny były karmione paszą roślinną, więc rolnicy uprawiający zboża na karmę dla tych zwierząt będą musieli też sporo zmniejszyć uprawy i też zubożeją lub zbankrutują – kolejne dramaty.
    Do tego dochodzą norki zjadające odpady poubojowe z drobiu – teraz będzie trzeba je spalać w spalarniach. Zajmują się tym u nas firmy niemieckie. Hodowcy drobiu będą musieli więc oprócz utraty przychodów ponieść koszty utylizacji odpadów, które dotąd norki „utylizowały” za darmo. A będą to na pewno duże koszty (spalarnie to drogie instalacje wymagające skomplikowanych systemów oczyszczania spalin i składowania często toksycznych popiołów). Ceny mięsa drobiowego znacznie wzrosną (pewnie ze 2 razy a może i więcej), więc popyt spadnie i znowu spadnie produkcja i kolejni rolnicy zbankrutują.
    Skutek będzie taki, że hodowle przeniosą się do Niemiec, Francji i/lub innych krajów, ubój rytualny będzie dalej jak był bez żadnych zmian, a u nas rolnictwo zostanie zdruzgotane. Wielkie zagraniczne fermy przejmą jeszcze większą część naszego rynku. No i rzecz jasna kilka mld zł z podatków diabli wezmą, więc władza „ludowa” dowali nam kolejne podatki. A w zamian będziemy mieli czyste sumienia. Jak dla mnie to zbyt wysoki koszt. To jest sprzeczne z dobrem narodu i racją stanu.
    Jak upadnie matriks i religie to ubój rytualny też się skończy. Będzie to się działo ewolucyjnie. I w taki sam sposób powinna być załatwiona ta sprawa.

    1. „Dobro narodu” jest tu dość subiektywne. Polacy tak po prawdzie mają szansę wejść na inną drogę dzięki takim rzeczom.

      1. W zasadzie tak. Może dzięki temu wreszcie otworzą oczy i zobaczą, że Kaczyński (Kalkstein) i PiS to załgani hipokryci, którzy pod bogoojczyźnianą retoryką niszczą kraj, tak samo jak wcześniej POwcy.

    2. Wolni Słowianie, tylko…Tylko, że ubój zwierząt naszych małych braci z którymi jesteśmy jednością ma się nijak do wzorcowości Gai naszej Matki z którą też stanowimy JEDNO. Jeśli…JEŚLI stanowimy JEDEN ORGANIZM, zabijając zwierzęta działamy przeciwko sobie, a jeśli wracamy do WZORCOWOŚCI to…TO to co dzieje w tej chwili – CHWILI-zmierza ku WIELKIEJ ZMIANIE i TO co było już się nie zadzieje!

      1. Jak nie my, to kto inny będzie te zwierzęta tak zabijał, bo muzułmanie i żydzi nagle ze swoich barbarzyńskich praktyk nie zrezygnują tylko dlatego że to niewzorcowe, niehumanitarne czy jak to zwał. A wzorcowością i miłosierdziem rolnicy się nie najedzą, a na wsi wielkich możliwości przebranżowienia i to w krótkim czasie (rok) jest niewiele. Z tej wzorcowości może wyjść tragedia wielu ludzi. Dla mnie dobro ludzi jest ważniejsze niż zwierząt.

      2. Patrzmy na fakty. A fakty są takie, że szatański ubój rytualny przechodzi do Historii Okupacji Planety Ziemia przez krwiożercze gadzie plemię. Skończyła im się straumatyzowana krew dzieci, teraz kończy im się również straumatyzowana krew zwierząt…

        Rozmawiam z rolnikami z mojej wsi. Mózgi zatrute talmudyczną medialną papką sączącą się z okupacyjnej tuby TV-PiS oraz koszernej TV-Trwam. Zero własnego myślenia, że o czuciu i drzewiejszej słowiańskiej wrażliwości nawet nie wspomnę. Czuję dużą dawkę agresji w rozmowie z nimi – dawni Słowianie zaciekle walczą teraz o żydowskie interesy. Ot, co można zrobić ze Słowianina…

        (W tej sekundzie przelatuje nade mną Żuraw…).

      3. Wolni Słowianie. Ci rolnicy moga robic wiele rzeczy. Nie musza przyczyniac sie do takiego horroru zwierzat. To nie jest dobro ludzi czy dobro zwierzat. Kazdy moze zmienic prace na lepsza. Taka ktora nikogo nie krzywdzi. Tak myslac, usprawiedliwimy kazda podlosc w imie dobra czlowieka.

      4. Najzupełniej nic. Po prostu zapisuję pewne zjawiska, by powoli zacząć uwrażliwiać Czytelników na potrzebę uważności na co dzień. Jeśli ktoś już osiągnie pewnien stopień uważności i w nim „okrzepnie”, z czasem pojawi się wyczucie, która synchronia jest w jakiś tam sposób znacząca dla konkretnej sytuacji. Czasami pewne konteksty związane z mową przestrzeni są oczywiste.

        *

        Znaczenie symbolu Żurawia w kulturze:

        „Klangor żurawi miał być odzwierciedleniem skarżenia się cierpiących dusz”…

        „Indianie kojarzyli go ze zdradą”…

        https://pl.m.wikipedia.org/wiki/%C5%BBuraw_zwyczajny

      5. ja słyszałem relacje z ubojni jak to ten koszer czy halal robią:
        -idzie normalnie proces uboju z tą różnicą, że przed rozpoczęciem przychodzi imam/rabin odprawia swoje coś tam pod nosem w 15 sekund i dalej produkcja po staremu. Tak więc to tylko tani chwyt marketingowy żadne tradycje i cierpienia zwierząt.

    3. Molochy jak superdrub (firma z telefonem na biurku w pustym biurze w Szwajcarii) budują własne kurniki. Cały proces produkcji od jajka do skrzydełka dla KFC w jednej firmie. + Duże sieci sklepów jako dystrybutorzy tych śmieci i za 10 lat zostanie połowa Polaków.

  12. Drodzy Tawerniacy. Kupiłam Gąski jednodniówki w wylęgarni
    w czerwcu. Urosły . Od pierwszego dnia skubały trawkę..
    Dzisiaj są wielkie. Dlaczego zakupiłam Gąski…ano dlatego żeby
    nie kosić kosiarą i nie przetrącać żabek,koników polnych ,motyli..
    …a i paliwo nie smrodzi..
    Kawał podwórza i jeszcze nie kosiłam w tym roku…bo Gęsi zaprzęgłam..
    Pogadać też można..z Gąskami..Pozdrowienia
    ps. dokarmiam owsem..

    1. A jak twe gąski dorosną, nie zjesz ich?

      Czy to temat Tabu?

      Oczywiście to pytanie, Kochana Jystynko, nie jest do ciebie, ale do innych czcigodnych komentatorów, jak nasza nieoceniona Ala.
      Pietruszka chce dorosnąć, wydać nasiona(swoje dzieci!), by przedłużyć swój gatunek, a tu jeb, wyrwana jest jako dziecko.
      Co odczuwa taka roślina?
      Aaaa, ze wszech miar już udowodniono, że rośliny czują.
      Może listek jeden, dwa zerwać dziękując, rączki obrywamy, które na wietrze podtrzymują pion, ale wyrwać z korzeniami?
      Tak myślę czasem w ogrodzie i dochodze do paradoksów.

      Ziemia jest żywą, czującą istotą, bo jakże my moglibyśmy żywiąc się martwą Ziemią mogli być żywymi?

      Zwierzę wydaje odgłos, marchewka też, tylko chcemy być na to hipokrytycznie głusi.
      Chcemy być mądrzejsi w schyłkowych trendach cywilizacji od tych, którzy w trudzie życia i wojen przetrwali wieki.
      Fajnie się gada w wygodnym fotelu, tyle że wygoda wypacza życie, prawdziwe, w jakim na tysiąc zdobywanych rzeczy(sytuacji) potrzebujemy dziesięć.
      Łapię się na tym i już potrzebuję tylko sto!
      Dojdę do dziesięciu!

      1. Dylemat, a jakże, niemały, gdy już się zrozumie cierpienie zwierząt, zaczynasz patrzeć na rośliny i zadawać sobie pytanie, czy one też cierpią. O ile w tym temacie różnie można pojmować „moralność”, uprawy i zbioru warzyw i zbóż (pfff, rozprawiać o moralności w zrywaniu liści sałaty, nie myślałem że do tego dojdę 😛 ), to zbieranie owoców jest tu neutralne. No bo czym jest owoc? Na lekcji biologii nawet uczono, że tworzenie miąższu jest sposobem rozmnażania rośliny, jest tworzony, by go jeść. Jabłko, czereśnia, wiśnia ( blee), pomidor, papryka, dynia. Ogórki niby też tylko, że ogórki, jak i kilka innych owoców je się zielone, razem z nasionami, ale nad tym sobie można podywagować kiedy indziej. W tym roku pierwszy raz wypiłem jeden z tych soków w butelkach szklanych (niektóre są plastikowe), brzoskwinia, jabłko, marchew, albo z bananem czy innym owocem. Jakże to było pyszne! Zrozumiałem w końcu czemu dawniej moi rówieśnicy kupywali Kubusie i inne tego typu. A jakie proste w zrobieniu! Majac sad z różnymi gatunkami drzew można sobie zapewnić pyszne picie na cały rok. Aby ta marchewka… Która jest w tym soku dość kluczowa :/ eh te dylematy, gówno tematy…

      2. Myślę, że w bliżej nieokreślonym czasie będziemy się żywić „manną” z nieba i/lub jakimś eliksirem raz dziennie i nic nam więcej nie potrzeba. Rośliny i zwierzęta będą naszymi wspólnikami pięknego ziemskiego życia, niezbędnymi towarzyszami w dalszej podróży 🌳🌳🔆🌳🌳

      3. Jakże mogłabym zjeść Krysiu.
        Już są Wielkie. Gadają ze mną .
        Mówię-Wołam do nich…Gąski..Gąski kocham Was..
        One odpowiadają…szybko…
        cyt..My Ciebie też…dosłownie można wsłuchać się i tak wybrzmią Ci te sylaby.
        Gęsi żyją ponad 40 lat i i należą do Grona Najinteligentniejszych Ptaków..
        Jedząc trawę wybierają sobie niektóre zioła tak że IM antybiotyków nie trzeba…żadnych anty…one wiedzą..co jeść..
        …a o nawigacji w ich głowie by wiele mówić…
        Pozdrowienia

      4. „Myślę, że w bliżej nieokreślonym czasie będziemy się żywić „manną” z nieba i/lub jakimś eliksirem raz dziennie i nic nam więcej nie potrzeba. Rośliny i zwierzęta będą naszymi wspólnikami pięknego ziemskiego życia”.

        Piękna wizja i jak najbardziej realna. 🌺🙏

      5. „Dylemat, a jakże, niemały, gdy już się zrozumie cierpienie zwierząt, zaczynasz patrzeć na rośliny i zadawać sobie pytanie, czy one też cierpią”.

        Sposób na samozagładę Ludzkości, poczynając od tych najbardziej wrażliwych, uduchowionych, dobrych, mądrych (stan rzeczywisty, czy iluzja?).
        Do każdego opakowania produktu zwierzęcego i roślinnego dołączony filmik przedstawiający cierpienia zwierząt i roślin.

        Ciekawe, ile procent Ludzi umarłoby z głodu, a jaki odsetek, widząc takie zachowania, popukałby się w głowę i żył dalej.
        Inna rzecz; do czego zdolny jest głodny człowiek i jego odruch przeżycia.

        Rozmawiamy o ludziach, tak jakby ktoś przywiózł ich na Ziemię w pełni ukształtowanych, wysadził ze statku kosmicznego i powiedział: oto wasz piękny dom.
        Zapominamy, że nasi przodkowie jaskiniowcy przyglądali się przyrodzie; z niej czerpali wiedzę do przetrwania, życia i ulepszania.

        Na Ziemi wszystko żywi się wszystkim i żyłaby sobie dalej flora i fauna w równowadze…, gdyby nie człowiek.

        Mówimy o niejedzeniu mięsa.
        Czy taka postawa chce wytłumaczyć i usprawiedliwić gatunek ludzki, który tylko w przeciągu ostatnich dwustu lat doprowadził do zagłady 30% (według niektórych badań) gatunków, niszcząc przyrodę na lądzie i zatruwając wodne akweny?!
        To jeszcze jeden powód, dla jakiego cywilizacje destrukcyjne, jak nasza, muszą upaść.

        By Ziemia mogła się odrodzić, „licząc” po cichu na to, że następna stadna ludzkość będzie mądrzejsza…

        Czy w wygodnych pieleszach domowych lepiej jest rozprawiać o niezjedzeniu rybki, czy może warto (z wk….em czy bez) zwrócić uwagę na fakt, że już drugi rok z rzędu toksyczne chemikalia płynące Wisłą (Odra i Wisła – największe rzeki wpadające do Bałtyku) zabiły setki ton ryb w rzece i zabiją dużo więcej w morzu?
        Nie wspominając o roślinności.

        Dlaczego nie słyszy się o np. 200 mld kary nałożonej dla Polski przez państwa bałtyckie, aby debile nie dopuszczali do awarii powodujących zagładę ekologiczną?
        A może wszystkie państwa są takie same?

        No cóż, przyjemniej rozmawia się nam o marchewce i schabowym na talerzu; zawsze to jeden dzień przeżyty do przodu 🙂

        *****************************

        Pewien człowiek tak bardzo umiłował życie wszystkich istot, że przysiągł sobie, iż nie skrzywdzi nawet robaczka.

        Któregoś dnia usłyszawszy nawoływania żony topiącej się w pobliskiej rzece, zaczął podążać w tym kierunku.
        Szedł powoli, rozchylał kępy traw, by przypadkiem nie rozdeptać jakiegoś żuczka.
        Nie przeszedł kilku metrów, a krzyki żony ucichły. Utopiła się.

        **********************************

        Jeśli dobrze pamiętam, jest to przypowieść z Anthony de Mello.
        Przyroda (w tym my) zanika wraz z zachwianiem równowagi.
        (ale Amerykę odkryłam! 🙂 :D)

        Miłego!

      6. Niejedzenie mięsa to kwestia ewolucyjna. Zanim cała ludzkość przejdzie na roślinki, przestrzeń najpierw zapulsuje tematem. I to już się dzieje w skali globalnej.

        Natomiast w każdym procesie globalnym uczestniczymy indywidualnie: każdy ma swoje własne tempo wspinaczki po grzędach ewolucji – tu nie da się niczego przyspieszyć.

        (Zwłaszcza, gdy ktoś ma zerową grupę krwi).

      7. Widze ze tu juz nie mozna miec innego zdania niz nieocenieni komentatorzy glowni. Tak naprawde kazdy siedzi w fotelu i sie wymadrza. Ja i Ty Krysiu i wszyscy. Ja to przyznaje robie to glownie z nudow kiedys myslalam ze mam wyzszy cel ale nie nie mam. Mnie zabolal komentarz Wolnego Slowianina i pewnie mam tu cos do przerobienia a Ciebie moj. Ciekawe czemu? Pozdrawiam serdecznie i ciesze sie ze jestem nieoceniona☺

  13. To jest z materiału, który już tu dałam, ale nikt się nie odniósł, może to Was nie interesuje, ale wczoraj posłuchałam sobie do końca przekazu Franca Zaleskiego o matematyce piętnastkowej i szestnastkowej, np. czy wiecie, skąd się wzięło powiedzenie „migiem”, czyli że coś zostało zrobione bardzo szybko, w języku rosyjskim funkcjonuje słowo, które określa jeszcze większą prędkość… Proszę posłuchać od tej godziny choć 1:59, do końca, – nie wiem czy wcześniej czy dalej jest wniosek Franca, na podstawie używania matematyki szesnastkowej, że nasz układ słoneczny został sztucznie zbudowany.

    .https://www.youtube.com/watch?v=a8YxoSDIUAM

    W następnym materiale są dziwne zdjęcia, które pokazuje Walt Disney, podobno dotyczą budowy naszej Ziemi, od 7 min.

    .https://www.youtube.com/watch?v=axFrtWe1rag

    1. „Mnie zabolal komentarz Wolnego Słowianina, i pewnie mam tu coś do przerobienia, a Ciebie mój. Ciekawe, czemu?”

      Nie zabolał, droga Alu, skąd ten pomysł?

      Po prostu, siedząc w wygodnym fotelu, wymądrzam się (czy piszę, jak kto woli, choć to jedno i to samo 🙂 ), ucieszywszy się wcześniej, że „mogiem” wcielić się w rolę adwersarza w dyskusji.
      Nudna to dysputa, gdy wszyscy się zgadzają, nieprawdaż?

      A że piosenkę o tym, co włożyć, a co nie włożyć do ust, nucimy po raz setny, to insza inszość.
      Ciekawe, czemu? A pewnie dlatego, że codziennie zmuszeni jesteśmy gapić się w talerz albo kociołek 😀 😀

      Moja Babcia pytana o zdrową i złą żywność, zwykła odpowiadać: „Nie to zło, co do ust wchodzi, ale to, co z nich wyjść może”.

      Czemu piszę? Bo lubię 🙂
      Jak z różnych powodów „mówić” tu przestanę, to mi chyba tylko „gęba do żarcia się ostanie” 😀 😀 😀

      A propos, gdyby tak zsumować czas w życiu człowieka (np. w roku) poświęcany na okołojedzeniowe czynności, ile by to było?

      Miłego!

      1. „A propos, gdyby tak zsumować czas w życiu człowieka (np. w roku) poświęcany na okołojedzeniowe czynności, ile by to było?”.

        I to jest jawny dowód na nasze tu niewolnictwo.

        Bo co to za „życie”,

        na które trzeba całe „życie”

        niewolniczo się zaharowywać?…

        😔😔😔😔

      2. Jakie było główne spostrzeżenie, gdy już jako emigranci zarobkowi okrzepliśmy w UK:

        Pracuje się po to, by żyć,
        a nie żyje po to, żeby pracować.

        Taka jest głównie różnica między nami a tymi z Zachodu. Tam za mniej jak 1200 euro to nawet palcem nie ruszą i siedzą do 40 z rodzicami. U nas po pracy idziesz do następnej, a w wakacje robisz remont.

      3. Jak wypisałam się z m to pracuję tyle, ile chcę, gdzie chcę i dla kogo chcę.
        Pracuję, czasami i mam dużo czasu na Życie. Pracuję twórczo, czasem łapami, ale zawsze głową.

        Mogę myć hipopotamy, karmić malpy🐒🐒🐒, książęta, być przewodnikiem, tłumaczem, księgową, handlować na rynku w Taszkiencie…. I żyję, dobrze bawiąc się!

      1. U mnie jedynie 2 świeczki się palą, nie mam możliwości nic innego zapalić. Ale, jako że kobieta zmienną jest, odstawiam muchomory do „pamięci” i puszczam do was ślepie (czyli oko), które zostanie na dłużej. Nagle mnie naszło… żeby zdjęcie zmienić. Zaczęło się od tego, że jak wracaliśmy z grzybów w sobotę, musiałam spojrzeć w lusterko i zauważyłam, że tęczówka moich oczu ma kolor bursztynowy (a do tej pory myślałam, że mam oczy piwne 😉) … teraz sobie o tym przypomniałam, i zaczęłam robić zdjęcia oczom, żeby zobaczyć, jak to na zdjęciu wygląda. I oko na zdjęciu mi „powiedziało”: udostępnij mnie, co niniejszym zrobiłam.

      2. Zrobiłam dłuższy wpis o znaczeniu kilku słów dawniej i teraz (temat, który mi od jakiegoś czasu po głowie chodzi) i … znikł. Nie chce mi się teraz jeszcze raz pisać, zostawię to na kiedy indziej…

      3. Ulu-Laszko, spróbuj komentować pod innymi wpisami, bo ten jakiś pechowy.

        Wszystkich Komentatorów od dawna zachęcam do zapisywania komentarzy w Notatniku przed wysłaniem. Matrix sypie się coraz bardziej, więc wirtual będzie „organizował” coraz więcej „niespodzianek”…

      4. Tawie, tym razem to coś innego, pisałam na komórce, chciałam coś na laptopie sprawdzić, na komórce w tym czasie ekran zgasł, i jak ją znowu włączyłam, komentarza nie było, strona się całkiem wyłączyła. Nieraz włączał mi się wygaszacz ekranu, ale gdy włączyłam telefon, ostatnia strona była ciągle widoczna. Trudno, widocznie temat nie na dziś.

        Dziś równonoc… jutro przejście z Panny do Wagi… jesień.
        A ja lubię jesień. Muszę jeszcze kasztanów nazbierać.

      5. Słońce weszło do Wagi dziś o 15:31, rozpoczynając astronomiczną Jesień 🍁🍂🍃.

        O tej godzinie odbyłem mały rytuał Uziemiający obecne procesy przełączeniowe, by łagodniej przebiegały, bez skoków. Pobłogosławiłem Matkę Ziemię, prosząc ją o wyrozumiałość przy harmonizacji naszych wątłych struktur energetycznych z jej potężnym biopolem oraz o harmonizację aktualnych procesów społecznych.

      6. Oj, pomieszało misię :), ale ostatnio nie patrzę na czas, muszę się zastanowić nad tym, jaki dzień „dziś” mamy, rzadko patrzę, która jest godzina, żyję jakby nie „licząc godzin i lat” 🙂

      7. „Tak, to poczucie „rozmycia” czasu jest teraz bardzo charakterystyczne”.

        A słyszeliście o tym, że dla mózgu 30- latka czas płynie wolniej, niż dla 50+ ?
        Związane jest to z neuronami, dendronami.
        A nie jakieś tam teraz…, zależy…
        Jak mówi o tym 30-latek, to…, zwracam honor 😀 😀 😀

        Co jedliście wczoraj na śniadanie?
        Kto z nas wie od razu, to piona!
        Kto mówi „o cholera!…, nie pamiętam”…, ma swoją „charakterystykę” 🙂 🙂
        I też dobrze 🙂

        Znaki czasu bywają wredne…
        Jak ja…

        Miłego!

      8. Co jedliście wczoraj na śniadanie?

        Ja z odpowiedzią nie miałabym problemu, bo śniadań nie jadam.

        🙂 🙂 🙂

      9. Ze spaceru wracając, podniosłam gałąź na którą padł mój wzrok, miała kolce. Zerwałam dwa kwiaty wrotyczu, myślę sobie: no to będzie OGIEŃ MOCY …na moim balkonie…

        Mistrzowie (ja i mój zięć) wzięli się do rozpalania ognia ok. 22:00, dobrze nie pamiętam, bo czas jakoś przestał się liczyć. (Tak, rozmywa się, a jakże, nawet nie wiem, który dzień tygodnia, a który miesiąca, to muszę spojrzeć w kalendarz)…

        Cóż, na początku nie chciał się palić, więc mistrzowie musieli posiłkować się różnymi magicznymi sztuczkami. W końcu się udało i powstała miniaturka wielkiego Ogniska Mocy. Jak pięknie tańczył płomień: to się rozdzielał, to łączył i jak pięknie pachniał…

        Nie wiem, czy gałąź, czy ziele mocy tak pięknego zapachu dało, bo wrotycz jak dla mnie ma dość ostry zapach, ale powiem Wam, kochani, że się jarałam tą wonią przez moment ha ha…

        Wpatrując się w Ogień, błogosławiłam i błogosławiłam… 🙂

    1. ,, I to jest jawny dowód na nasze tu niewolnictwo.

      Bo co to za „życie”,

      na które trzeba całe „życie”

      niewolniczo się zaharowywać?… ”

      Jakie niewolnictwo?
      Planeta Ziemia nie stwarza dla człowieka etapu życia, ale jego poszukiwanie 🙂
      A czemu? No niestety, z naszym poziomem ,,kultury bycia” cieszmy się, że Ziemia nam przypadła i to bonusowo! 😀 😀 😀

      A co Ty myślisz?
      Że nawet jakbyś odnalazł wedle swojego widzi mi się prawdziwe życie, to nie będziesz w nim za……….ał?
      Co będziesz robił?
      Ryby łapał, a one zgodnie z twoją myślą zaczepiać się będą o haczyk? Takie głupie będą?
      A może wyobrazisz sobie rybkę w panierce na talerzu i jeszcze ktoś poruszał będzie twoją szczęką? 😀 😀 😀

      A gdzie frajda ze złowionej ryby?, ze smażenia itd.?
      (tylko nie z czyszczenia; zakułam się ością i drugi tydzień palec się babrze, cholera 🙂 )

      Co zapewni ci frajdę?
      Nieróbstwo?
      Gdybyś tak miał całe dnie na tylko bose spacery, już po tygodniu miał byś ich dosyć. 🙂 😀
      No dobra, po dziesięciu dniach…

      1. ,, Krysiu, jest chyba drobna różnica pomiędzy realizowaniem pasji i Twórczością a pracą niewolniczą?…”

        To śliska różnica, bo w jakich momentach musimy być niewolnikami, a w jakich chcemy nimi być na własne życzenie.
        Już wtedy, gdy zbyt często używamy słowa ,,muszę” zamiast ,,chcę” sami wijemy na siebie niewolniczy bat.

        Pasja i twórczość każdą inną czynność poza nimi nazwie pracą niewolniczą.
        Twórczość czy pasja chcą mieć człowieka na wyłączność, chcą go pochłonąć w całości, a tu zong!; umyć się trzeba, zjeść, w……., muchy z chaty powyganiać…
        I odwrotnie: choćby praca niewolnicza trwała w ciągu dnia tylko pięć godzin, to zrobi wszystko, aby reszta dnia była taka sama…

    1. Tuzin, mendel, kopa, gros to wszystko jeszcze funkcjonuje. A nauczyliście się kiedyś lub znacie kogoś kto umie liczyć na palcach piętnastkowo? W technikum matematyczka pokazywała sposoby na szybkie mnożenie i dzielenie dużych liczb w pamięci ale mało był tym zainteresowany. Franz był trochę zniesmaczony że komputery obecnie liczą dwójkowo a nie pietnastkowo. No cóż tak powstawała logika matematyczna czyli prawda =1 fałsz=0. Taki sposób prezentowania informacji był najprostszy w realizacji: jest napięcie =1 nie ma =0. Najpierw powstały lampy elektronowe później tranzystory była też po drodze enigma i jej mechaniczny przeciwnik do odkodowania. Liczyć można w każdym systemie o dowolnej podstawie (modulo) 2, 4, 5, 8, 10, 12, 15 to tylko kwestia umówienia się. 15 jest super bo synchronizuje się z naturą.

  14. …razem z wyganianiem much oraz prozaicznym myciem czy śniadaniem, te wszystkie czynności też mogą być pasją czy też twórczością dnia ❤

    1. Ja odniosę się w moim wpisie do sedna dzisiejszych czasów i rozgrywających się, jak ja to nazywam, Dramatów.
      W tych Dramatach są dwie rozgrywajace strony, ta ciemna, która Nas Iskry Źródła zniewoliła, i ta jasna, My, którzy daliśmy się zniewolić.

      Jeżeli jakaś tam nieznana mi ISTOTA twierdzi, że WSZYSCY JEDNO JESTEŚMY, to ja z tym się nie zgadzam, bo ci, co Nas zniewolili, nie są Iskrami Źródła, zostali STWORZENI przez swojego stwórcę, jest to plemię żmijowe, czyli gadzie.

      Takie było o nich zdanie Energii Chrystusowej, i takie jest mojego Serca przekonanie.

      My Iskry Źródła jesteśmy ZRODZENI poprzez tchnienie ŹRÓDŁA WSZECHRZECZY, jesteśmy tchnieniem Ducha Źródła Wszechrzeczy, czyli NIEŚMIERTELNI.

      I tego nam zazdroszczą Nasi oprawcy. Zniewalając Nas, mieli nadzieję ograbić Nas z naszej Źródlanej MOCY, jaką My posiadamy, ale jak na razie nie wszyscy z Nas zdają sobie z tego sprawę, i to jest moim wielkim bólem, że nie wszyscy.

      No bo, niech mi ktoś powie, czy Źródło, które jest Energią Miłości, może być Ojcem oprawców; ja wiem, że nie ma takiej opcji.

      Zła gadzia rasa jest stworzona przez Szatana (jak zwał, tak zwał), ale jest to rasa deprawacji, destrukcji, bez serca, bez ducha, która niszczy WSZYSTKO to, co jest pięknem Źródła, czyli Nas ISKRY, Naszą przepiękną Planetą Ziemię – w imię czego? W imię ich przetrwania, zadając Nam cierpienie poprzez strach, który jest ich pożywieniem, by jak najdłużej przedłużyć swoj pobyt tu na Ziemi.

      Czy My, Iskry Źródła, ZIEMIANIE mamy potrzebę odżywiania się krwią Dzieci poddanych wcześniej okropnym cierpieniom? Nie, bo my jesteśmy NIEŚMIERTELNI, naszym pokarmem jest DOBRO i MIŁOŚĆ czynione dla innych, które są Radością Naszego życia.

      Reasumując powyższe, ja twierdzę, że to, co się dzieje i rozgrywa w tych czasach, miesiącach, dniach, godzinach, minutach, jest ostateczną wersją gry o przetrwanie Tu i Teraz jednej ze stron.

      Przecież ciemna gadzia strona mocy od zawsze wiedziała i znała prawdę o Sobie i o Nas, i wiedząc, że jest po przegranej stronie, do swojego końca nie odpuści Nam.

      Naszą szkodą jest to, że większość ludzi śpi i śni sen o błyskotkach, przez które zostali uśpieni i zniewoleni.

      Przed nami rozgrywać się będą trzy długie ciemne jesienne miesiące gier pomiędzy ŚWIATŁEM I CIEMNOŚCIĄ, niech są One Iskrą dla śpiących jeszcze, którzy mają szansę się przebudzić i powrócić do Mocy Światłości.

      Proszę wszystkie Iskry Źródła o odrzucenie matrixowych, mamiących Was błyskotek i wejście w swoje piękne i cudowne energie Serca, bo tylko tam jest Wasza ŹRÓDLANA WOLNOŚĆ.

      BŁOGOSŁAWIĘ NAS, Wszystkie Iskry Źródła, energią Miłości mojego serca ❤️, w którym mieszka tylko Źródło mojego życia.💓🔥💓💏

      1. Aniu kochana, Twoje niezawodne źródlane Serce jak zwykle WIE, przytulam i BŁOGOSŁAWIĘ WSZYSTKICH!

      2. Miło Cię słyszeć, tzn. czytać, Kochana SłowiAnko 🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺

      3. Droga Aniu ❤️ 🌳🔆🌳❤️
        Ta strategia polega na tym że walą w słabe punkty naszej psychy…i organizmu…Wzmocnij je…Nadszedł czas ku temu..
        Stwarzaj..Dżwięk -Światło-Złocisty i Fioletowy Płomień zapewni harmonię i pozytywne wszystko…
        Wyciszmy …co się da…

        ps..Zawsze pamiętam Korę jak śpiewa Nam…

        cyt”.Nie poganiaj mnie, bo tracę oddech,
        Nie poganiaj mnie, bo gubię rytm”…

        .https://www.youtube.com/watch?v=FdIid5IJEds
        Autor tekstu: nieznany
        ”Świat pełen jest tajemnic
        I ciepłych miękkich brązów
        Świat lśniący jest od klamek
        I taki rozedrgany

        Świat pełen jest zapachów
        Pajęczych lepkich śladów
        Świat w złocie i w koronkach
        I rozedrganych w dzwonkach

        Nie poganiaj mnie bo tracę oddech
        Nie poganiaj mnie bo gubię rytm….

    2. ,, Krysiu z Lasu, ja się pasją nie-niewolniczą mogę owinąć cały dzień 🙂
      taki dzień sobie już powoli tworzę 💙 ”
      ,, …razem z wyganianiem much oraz prozaicznym myciem czy śniadaniem, te wszystkie czynności też mogą być pasją czy też twórczością dnia ”

      I proszę! , To się nie nazywa życie z pasją, tylko Pasja Życia!
      To, co nam przecieka przez palce bywa najwartościowsze.
      Obecność, świadomość chwili, czucie jej – niby to proste, ale tak na prawdę to mistrzostwo…
      Jak długo potrafimy być w tu teraz?
      Tylko szczerze; godzinę, dwie?
      Bycie obecnym wymaga wielkiej kontroli myśli, bo mózg-szelma wciąż nas odrywa, zabiera gdzieś w inne miejsca.

      Odczucie chwili, odkrycie jej głębi to twórczość porównywalna z głębią obrazu malarza czy subtelnym tonem ukrytym pod powierzchnią słów poety.

      ,, … wszystkie czynności też mogą być pasją czy też twórczością dnia… ”
      Tak, uważność, dotyk chwili, przyglądanie się uczuciom jej towarzyszącym(i co z nich się rodzi!) mogą zastąpić dłuto, pędzel, pióro, dźwięk struny i czynić nas pasjonatami, twórcami.

      Masz rację, Lela, sztuką jest umieć żyć, a kiedy nabywamy tej umiejętności, życie staje się sztuką.

      Miłego dnia!

  15. Różnica między „żyję, aby jeść” i „jem, aby żyć”?
    Podobnie z pracą …pasją…twórczością…
    duchowością..sensem życia ..celem życia…

    Kochani wczoraj ok.23 godz. weszłam do łazienki.
    Ciemno. Światła nie zapaliłam nigdzie po drodze i ujrzałam
    punkt świetlny bardzo wyrażny Fioletowy jakby laser.
    Stanęłam jak wryta .Po chwili ok 10-12 sek punkt znikł.

    Był to punkt Fioletowego światła ok 1-2 cm średnicy i znikł gdy się wpatrywałam.
    Dodam że nieustannie wizualizuję – używam Fioletowego
    Płomienia i Słup Światła Ochraniających Ludzkość , Ziemię ,
    Gaję,Przestrzeń. Słoneczka na cały Dzień. Pozdrowienia


    https://www.taniaksiazka.pl/fioletowy-plomien-alchemia-dla-osobistej-zmiany-elizabeth-clare-prophet-p-1257875.html

    1. Godz 12. A ja właśnie oglądam kolejny przelot samolotu wczesnego ostrzegania z radar, biały w niebieskim krążkiem na sobie… Także tego…. najpewniej konfliktu nie będzie, spać dalej!

    1. Musi być Wielki Potencjał w Lachach skoro tak walczą…z Nami.
      Moc Serca Moc Słowa j.w. u Gregga..to Nasz Potencjał..
      …a tak się naśmiewają z Nas że patrzymy Sercem i Mamy serce.
      ❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s