.https://youtu.be/0xZz_ENDFlQ

Jestem kobietą

Nie wyobrażam sobie, miły,
Abyś na wojnę kiedyś szedł. 
Życia nie wolno tracić, miły, 
Życie jest po to, by kochać się. 

Mam w domu szafę bardzo starą 
Z podwójnym dnem, z lustrami dwoma, 
Gdy zaczną strzelać za oknami, 
Będziemy w szafie żyć. 

Starczy nam ubrań na wszystkie pory, 
Szalone bale, dzikie kolory 
I u znajomych jest tyle szaf, 
Będzie co zwiedzać przez parę lat.

autor: Kora

album: Maanam, „Nocny patrol”, 1983 [stan wojenny]

*

Szafa w psychoanalizie jest symbolem Świętej Waginy.

Angielskie „wardrobe” ma w swoim rdzeniu pierwiastek wojenny…

85 myśli w temacie “Nie wyobrażam sobie, miły, abyś na wojnę kiedyś szedł…

      1. Dziękuje Anamiko, dzięki Twojemu komentarzowi więcej osób skusi się aby kliknąć w link 🌈.
        Co za tym idzie, więcej osób ma szanse poukładać sobie w głowie to co się teraz dzieje. Czemu akurat teraz.

    1. Saro, przeczytałam. Dziękuję.
      Taki właśnie chaos czuję w sobie od kilku miesięcy ….. Poszukuję równowagi i spokoju choć w obecnych okolicznościach nie jest to łatwe.
      Obserwowanie propagandy strachu serwowanej nam obecnie ze wszystkich stron wywołuje we mnie uczucie smutku… niezmiennie. I obawy o to, jakie jeszcze działania zostaną podjęte, żeby utrzymać ludzi w strachu, targać ich emocjami, ściągać w dół ….
      Mój komentarz też niezbyt radosny… Przepraszam.

      1. „Mój komentarz też niezbyt radosny… Przepraszam.”

        Natomiast ja, jestem dzisiaj bardzo, ale to bardzo agresywny. Potrafię być nawet chamowaty. Na szczęście, nigdy na Blogu nie pisałem, że jestem święty. W dzisiejszym dniu, wyszło ze mnie coś z „ciemnej natury”, ale po co mam za to przepraszać? Nie jestem zakapiorem, a dzisiaj w sklepie fikałem do ludzi. Puściły mi już nerwy:-)

      2. Drogi ViS, pełna zgoda.
        A propaganda strachu jest po prostu niewiarygodna, nie dziwi mnie więc, że nerwy Ci puszczają.

  1. Życie to nie bajka, ale walka z piekłem o zbawienie duszy. Gdy nie ma już Kościoła wojującego z piekłem i herezjami, każdy musi starać się sam o zbawienie, bo niebo to nie to samo co piekło, do którego ludzie wpadają jak deszcz.
    Pomyśl o wieczności. Masz do wyboru niebo albo piekło.
    Nie dbasz o zbawienie duszy?
    http://tradycja2012.blogspot.com/

    1. ”Wdzięczność ludzi, wielkość świata –Każdy siebie ma na względzie,A drugiego za narzędzie,
      Póki dobre – cacko, złoto;Jak zepsute – ruszaj w błoto.”
      Papkin- Zemsta Aleksander Fredro….
      💗
      czytaj…po wykorzystaniu ….jazda mi tu stąd…- moja interpretacja słów Papkina…💗

      Wdzięczność..kochani.
      Przychodzą mi do głowy takie fragmenty wyuczone na pamięć podczas pięciominutowej przerwy w szkole…💗💗💗
      – jednak serce zakodowało bo mózg zapomniał wówczas już po 20 minutach..

    2. Muszę Ciebie zaskoczyć odpowiedzią, nie ma Nieba, nie ma Piekła. Jest Tu i Teraz. Wieczność istnieje w bycie następnych pokoleń. Kościół udowodnił, że nikomu nie jest potrzebny, nawet swoim wyznawcom, wciąż zawodzi. Zbawienie duszy? Każdy musi sobie na to zapracować.

      1. Mój „kolega” Bashar mawia: Nie musisz się zbawiać, już jesteś zbawiony. Jesteś w niebie, tylko śnisz, że jesteś w piekle 😉

      2. Każdy już jest zbawiony i oświecony. Reszta jest snem.

        I tu chciałbym dodać coś o lęku który bierze się z wiary w rzeczywistość snu.
        Człowiek ogarnięty lękiem, który widzi coś czego nie ma, miewa pomysły by innych szczepić, innych zamykać, innym odbierać prawa nadane im przez Boga.
        Wszystko to bo sam żyje w lęku gdy lęk nie jest czymś naturalnym lecz dopada osoby które śnią. One nie chcą się przebudzić lecz innych chcą izolować.
        Nawiązuję do sytuacji jaką ujrzałem wczoraj. 5tys zł kary za opuszczenie mieszkania podejrzanego o zachorowanie na koronawirusa.
        Jeśli mój pies jest łagodny, to czy ja powinienem go zamykać w klatce bo ktoś się boi psów?
        Osoba która wybrała ścieżkę myśli (których nie myśli wraz z Bogiem) doświadcza lęku i to jest jej problem. Nie świata.
        Wiem że robiłem tak samo i stąd me poruszenie, więc nie kieruję tych słów do nikogo osobiście ale chciałem się tym podzielić.

      3. Poddałem w wątpliwość zasadność kwarantanny i jeśli już, czy powinny być jej granice.
        Mandaty do 5tys zł za łamanie kwarantanny. Tak mówił policjant. Ale kto taką kwarantannę ma prawo nakładać? Mogę uznać że policja jako urząd pierwszego kontaktu jest narażona na zarażenie wirusem i roznoszenie go, nie mając jeszcze objawów. Więc niech zostaną w domu i dają sobie po 5tys zł kary za każdy wyjazd.
        Łatwo jest kogoś zamknąć za kratkami mówiąc, że jest podejrzany o zdolność do czynu zabronionego. Tak się zamyka ludzi w psychiatrykach. Nie dlatego że zrobili coś złego tylko dlatego że ktoś uznał że mogą.
        W takim razie trzeba by było zamknąć wszystkich ludzi, bo każdy kto się jeszcze nie obudził żyje w nieświadomości i może zrobić coś głupiego.
        No i może dlatego Ziemia, Ziemianie, objęci są kwarantanną?
        A może dlatego mamy ziemską kwarantannę bo sami utrzymujemy wibracje cenienia kwarantanny?

        „Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna wolność drugiego.”

        Pora się przebudzić i zrozumieć o co biega z kwarantanną i czy ma ona sens bo nie wiem 🙂

        Z jednej strony popieram gospodarza który mówi że ma prawo zamknąć drzwi swego domu przed kimś kto chciałby go okraść.
        A z drugiej strony, czy gdybym nie jechał na częstotliwości takiej jak potencjalny złodziej, mówiąc inaczej, nie mielibyśmy wspólnego wirusa, to czy moglibyśmy współdzielić sen o kradziejstwie?
        O i tu widzę odpowiedź 🙂

        Dobra, lecę sadzić drzewka bo przyszły
        Miłego

      4. Czy człowiek, że tak powiem, żyjący w przyjaźni z Bogiem, ze Sobą, a więc pozbawiony jakichkolwiek lęków, agresji itp, przebywający w stanie miłości, na najwyższych wibracjach wdzięczności, pokoju i radości, może być podatny na jakiekolwiek zranienie, wirusa?
        🙂
        Więc może to ja mam problem jeśli się obawiam zarażeniem a nie ci których chciałbym szczepić, izolować, mordować.

        No to mogę sobie, nam, wybaczyć obłęd kwarantanny.
        Wysokie energie i niskie nie zazębiają się. Częstotliwości nie mieszają się.
        Fale długie nie wchodzą w paradę krótkim.
        O le 🙂

    3. Drogi Tawie czy jest rozsądne umieszczanie na twoim portalu komentarzy KATOLIKA który prawi o kościele, niebie i piekle oraz herezjach a także o zbawieniu od jakowyś ludzkich grzechów. Przecież to właśnie herezja na oświecenie, duchowość ,przebudzenie i pobudzenie kanałów energetycznych aby stać się JEDNYM. Katolicy co mogą to robią aby ludzi nie wypuścić ze swoich szponów i obniżać ich naturalne wibracje. Straszą, starszą czym mogą, potępieniem, piekłem, szatanem i wiecznym cierpieniem i innymi okropnościami i udrękami, jak nie zaczniemy bić się w piersi, klęczeć i klepać pacierze i różańce. Na fB pełno takich stron się uaktywniło z różańcami i modlitwami i napędzają ludzi co rusz do pokuty i jakiś ofiar przebłagalnych. Wychodzi na to że korono sprawił klerowi i jego wyznawcom ogromne żniwa z których chce czerpać swoją moc, jak zawsze to robił w jakiś czasach zagrożenia. Tylko z tych klęczników i pacierzy nic nie wynika dla nas pożytecznego i konstruktywnego oprócz utraty energii i kasy na ofiary. Ileż ofiar potrzebuje jeszcze ta zgniła synagoga szatana jakim jest KK.???

      1. Nasz Drogi Katolik jest w swoim ciekawym procesie budzenia się. Skoro tu zagląda, to znaczy, że jego podświadomość wie, gdzie uzyskać wiarygodne info 🙂

        To jest blog dla budzących się katolików 🙂

      2. Tak tak ten blog jest dla wszystkich 😁😁😁
        tak jak i mój 😉😎😉😎
        Skoro ma potrzebę niech pisze ale niech też czyta

      3. Zdrowi nie potrzebują się leczyć a jak Katolik zagląda do czyśćca to mu/jej na zdrowie 🙂

        Wczoraj pewien ksiądz ogłosił w tv że nie pójście do kościoła w czasie epidemii nie będzie grzechem i by słuchać mszy w radio. Ale się uśmiałem. Pamiętam wmawianie że nie pójście do kaplicy jest grzechem a teraz ta sama czynność grzechem nie jest.
        Praca w niedzielę grzechem jest, ale gdy idzie deszcz to można w pole iść i sprzątnąć np siano i jest ok. Traktor odpalić w niedzielę nie można a auto tak.
        Wygląda na to że można dowolnie interpretować grzech i wmawiać ludziom kiedy mają czuć się winni.

        No ale osądziłbym księdza mówiąc że wirus dla niego straszniejszy niż pusta taca i stąd decyzja by namawiać wiernych do pozostania tym razem w niedzielę w domu.
        Może kierował się miłością do bliźniego i wybawił z poczucia winy owieczki.
        Mówię serio. Wierzę w ludzi.
        Nie ludziom bo nieświadomości wierzyć nie ma co ale wierzę w Istotę, w to Co stworzyło Źródło, że To jest czyste i święte i doskonałe i że przebudzi się w każdym.

        Poza tym Katolik może mieć wiele do zaoferowania i być w innych kwestiach bardziej przebudzony np ode mnie.
        Jak i każdy z kim się stykam.
        Pozdrawiam Katoliku, chociaż czuję że Katoliczko 🌻

      4. ,, Nasz Drogi Katolik jest w swoim ciekawym procesie budzenia się. Skoro tu zagląda, to znaczy, że jego podświadomość wie, gdzie uzyskać wiarygodne info 🙂”

        Jestem, Tawcio, pełna podziwu dla twojej rostropności!
        To fakt, że o ile Ludzie nie idą do ,,nawracającego”, lecz on przychodzi do nich, to nie ma innej opcji, jak tylko ta, że chcąc z Ludźmi rozmawiać, ,,musi” na jakiś czas wejść na ich drogę 🙂 🙂

    4. Katoliku jesteś wikarym W mej paraFi

      😊😁😁😁😁😁😁😁😁 Ja wiem.z tacy
      Coraz mniej
      Sława bracie zapraszamna przesilenie. Najbliższe wianek ku czci Matki puścimy po Grabii
      Słava

  2. Ja od klientki pracującej w urzędzie usłyszałam, że mają zamykać sklepy wielkopowierzchniowe. Coś pewnie szykują, okaże się co.🤔

    Co do tekstu piosenki, można powiedzieć, że się z nim utożsamiam. Kiedyś rozmawiając z mężem (hipotetycznie) o wojnie powiedziałam mu: Nie pójdziesz na żadną wojnę, schowam cię w szafie albo pod łóżkiem, jak będzie trzeba to i z wiatrówką będę siedzieć.

    Jeszcze jedna sprawa. Wczoraj był dziwny dzień. Czasami czuję się oderwana od rzeczywistości, jakbym była w złym ciele. Wczoraj to odczucie pojawiło się dwa razy. Do koleżanki z pracy podczas rozmowy powiedziałam Pani, bo wydawało mi się, że jest obcą osobą. Później żegnając męża, który szedł do pracy. W pewnym momencie wydawał mi się taki obcy, jakby nie „mój”. Chyba zaczynam świrować. 🙄

      1. Teraz jest taki specyficzny moment w czasoprzestrzeni, że każdemu z nas może „odwalić”… 😂😂😂😂

        Nie przejmujmy się tym, wąchajmy Drzewa, Trawę, Nowe Zioła… 🌳🌱🍀💚

        Kobylak (Szczaw Koński) pod moim blokiem w Wwie ma już ponad 30 cm. Wczoraj urwałem kilka najmłodszych liści do obiadu… Pychota… 😀🌱

        Nocami rozmawiam z Drzewami na blokowisku. Kładę swoje dłonie na ich starych pniach. Wiem, że te, które Dotknę, ocaleją… 🔆

        [Gdy to piszę, wyszło Słońce i zakrakał Kruk… 🔆]

      2. TAW, cóż byśm bez Ciebie poczyniła. Czuję wewnętrzną potrzebę podziękować Ci z serca. Taki wirtualny uścisk. 🤗 Dziękuję za to co robisz.
        W niedzielę rozpalę ognisko na kawałeczku mojej ziemii i będę myśleć o Was patrząc w płomień. ❤️🔥

      1. O, jak miło, bo mnie też 🙂

        Nie chciałem się przedwcześnie chwalić, bo nadal obserwuję proces, ale wszystko wskazuje na to, że ja – stary kawosz – przestaję pić kawę. Od dwóch tygodni w ogóle nie czuję potrzeby jej zaparzania 🙂

        A jeszcze dwa lata temu piłem po 4-5 dużych kaw dziennie. Od mniej więcej roku piłem już tylko jedną na dzień.

        Jeśli tendencja się utrzyma, będzie to jawny dowód na realne zmiany ewolucyjne zachodzące w naszych polach.

      2. Ja szlugi rzuciłem na jesieni bo byłem chory i dwa tygodnie nie paliłem to sobie myślę a na UJ…. mje to ( a paliłem od roku )

      3. Mnie też od dawna od kawy odrzuca, okazyjnie wypiję, ale nic mnie już nie ciągnie do codziennego picia , jak to dawniej bywało.

        Dobrze jest się pozbyć niezdrowego nałogu, byleby w to miejsce nie wpaść w jeszcze gorszy. 🙂 🙂 np al……y. 😀

      4. Mnie już też odrzuca od roku czy dwóch, ale na razie mentalnie i duchowo 😁 Bo niestety wstaję wiecznie niewyspany. Ale też mam w planie rozbrat. Dobry na to mc to maj ciepły, ptasi, energetyczny. 🌱🐦🙂💪

      5. Wszystko chyba zaczyna wariować. Przed chwila przeglądałam wiadomości na WP. Wsród mnóstwa tych wiadomości o wirusie z koroną w pisanych w naszym języku ojczystym mignęła mi wiadomość pisana cyrylicą. Mignęła i po sekundzie zniknęła.
        Zdążyłam tylko przeczytać „ koronawirus w polsze”
        Dom wariatów

      6. Radochna, WP uzasadniło że to dla „przyjaciół ze Wschodu”. Jeśli to po rosyjsku, to istotnie przełomowe, jeśli po ukraińsku, to już tylko część programu ukrainizacji, czyli troszkę obłudnie. 😉

      7. Po rosyjsku.
        Koniec świata…albo początek🙂
        Ześwirować można od tego pędu🤪

  3. Świetne są te mrówki z kroplą wody. Kochani! Medytujcie. Wizualizujcie siłę u ludzi! W mieście jest jakaś parodia. Nie wszyscy ulegają, ale ogólnie szaleństwo.Ludzie przestali żyć. Strach stał się ich bogiem. Nie daję się temu. Czasem coś mnie wciąga w ten zbiorowy stresu, ale zaraz to mija. Ptaki maja sie dobrze. Pozdrawiam serdecznie!

  4. Podświadomie – wiele dusz chciało zmian, no to mamy .W moim przypadku mam niepokój, że o ile do lutego bałam się nadchodzących czasów to od marca mam to w 4 literach.

  5. Stan wojenny w Polsce, Kora przypomniała mi tamte czasy, jakże młoda byłam, pełna romantyzmu, poszukiwania duchowych ścieżek…Och jakież to odległe i jakież bliskie zarazem…Przeżyłam stan wojenny jako młoda dziewczyna, została internowana moja chrzestna. A jednak o dziwo nie pamiętam bym szczególnie się bała. Jakby wszystko to działo się obok mnie…Przeżyliśmy jako Naród tak wiele, przeżyjemy i obecną sytuację, pokonamy strach miłością, która daje spokój sercu!
    Poniżej najnowszy Fulford
    https://meditation539.com/?p=12483

      1. Ja z głębi serca mego się dołączam do życzeń, wszystkiego naj, naj, najwspanialszego🌻 🌼 🌷 🌹 🌺 🍀 🍁💗 💛 💚 💙 💜 życzę „kosiarko wieczorowa”. Piszę tu bo dodzwonić się już nie mogę. 🙂 linia zatkana, czyżby papierem toooaaaalllleeetttooowwwyyymm 😀

    1. Oj, Kochani Moi! Jakże serdecznie Wam Dziękuję!
      Połowa gości imieninowych nie dojedzie z powodu ,,armagiedonu” 😀 😀 😀
      Wy jesteście NIEZAWODNI!

      Jeszcze raz dziękuję i kłaniam się przed Wami czołem do ziemi!
      No może tak ciut od ziemi, bo karczycho ,,trochię” zesztywniało 😀 😀 😀

      PS. Chyba nie muszę Wam mówić, co teraz będę robić, gdy wyłączę kompa?
      Jak świat stary
      idę w ……..
      😀 😀

      1. Krysiu, oby Mas Twój pozostał na wieki całe
        Twoje w nim stopy bose odbite w niebie
        Aby Słońce zawsze ci świeciło
        Aby Życie leciało Miło
        Aby Dusza Twa śpiewająco to życie przetańczyła
        Aby uśmiech zawsze był
        I poezji twej spisywanej w rym
        Niech Ci się spełnią wszystkie twoje Sny

        Buziaczki Buziaczki Buziaczki

    2. Ja również przesyłam Moc ♥️ życzeń wszelkiej pomyślności, prosto z ♥️ z okazji imienin dla Solenizantki, Krysi z lasu 🌷🌷🌷🌷🌷🌷🌷🌷🌷🌷🌷🌷🌷🌷🌷🌷🌷🌷🌷

      1. Krysiulka 🌳🌳🔆🌳🌳całusy od Iwony(bez korony) z Mysłowic, duuuużo naszego kochanego Słońca w Twoim życiu!

    3. I ja się dołączam do życzeń Krysia
      Niedawno był dzień kobiet i chyba panów też. Więc i paniom i panom wszystkiego dobrego i tym którzy nie czują się ani tym ani tym też wszystkiego dobrego. Takie drzewo np pan czy pani? Duch płci raczej nie ma więc wszystkim wszystkiego dobrego ☀️

      1. ,,Czy to deszcz znowu mży?
        Nie. Przecież na dworzu biało!
        To oczy zamglone wzruszeniem
        wilżą policzek kroplą małą.”

        Serdecznie Wam, Kochani, dziękuję za życzenia, za słowa, z których prężną łódź zbuduję; z żaglem wyniosłym i płynąć będę w przyszłe dni napełniona radością tobołków podróżnych-myśli Waszych.
        To są prawdziwe, najtrwalsze zapasy na drogę!
        Nigdy nie wyzbędą się terminu przydatności, nie zbutwieją, nie stracą smaku…, i żaden ,,pirat” nie może ich sobie przywłaszczyć!

        A po cóż tu mowa o piratach, gdy wokół mnie tyle pięknych, białych żagli płynie; blisko, burtami się ocierając.
        Życzliwość na twarzach pozdrowieniem wzajemnym, a i wiatr przyjaciel co rusz żagle nadyma uśmiechem!

        I chciałabym tak dalej wyznawać siebie dla Was, Kochani, ale nie mogę, ,,bom sie z lekka poryczała” 🙂 🙂

        Wy to potraficie, Kochani, człowieka wzruszyć!
        I to bardzo…

        **********************************
        Słonko u mnie wyszło, śnieg nocny w zieleń trawy już zamieniło.

        Raz jeszcze dziękuję i miłego życzę!

  6. Nie mogę się odnaleźć w tej zbiorczej panice, nic mi tu nie pasuje, obce to wszystko, jakbym film oglądała. Najpierw czułam złość, potem ogromny smutek, a teraz wszystko jest mi obce.
    Patrzę na ptaki i myślę sobie że to czyste piękno, samo w sobie. Mam pustułkę zaprzyjaźniona i gdy patrzę jak lata czy silny wiatr czy nie, ona łapie prądy, lata, lata, lata… Zawsze wolność i niezależność były mi najbliższe, ciężko doświadczyć wolności w tym ciele, ale w naturze się udaje….
    Nie mogę się w tym odnaleźć, tylko młode trzymają moja świadomość na poziomie fizycznym…
    Niech to się skończyło
    Niech to się skończyło
    Niech to się skończyło

    1. ,, Najpierw czułam złość, potem ogromny smutek, a teraz wszystko jest mi obce.
      Patrzę na ptaki i myślę sobie że to czyste piękno, samo w sobie. ”

      …, bo ptaki nie orzą, nie sieją i żyją! Dla siebie i dla nas przestrzeń śpiewem oczyszczają!
      Człowiek im więcej orze, im więcej sieje, tym mniej ma w sobie śpiewu…

      ********************************
      Wróciłam właśnie z sobotnich zakupów, z wsiowych ,,markietów”.
      Półki jak były tygodnie temu pełne, tak są nadal. Niczego nie brakuje, że o tej nieszczęsnej ,,srajtaśmie” nie wspomnę 😀 😀 😀

      Widać na wsi ludzie prościej myślą.
      Nie zrażają sie plotkami.
      Odkryłam teraz dlaczego!!
      Ludzie na wsi znają się wszyscy; plotki od zarania dziejów gniazda pod strzechami wić lubiły.
      Jedna, czy dwie ,,nowe” plotki nie robią na Wieśniakach wrażenia. 🙂

      Co innego w miastach: zasłyszana plotka nabiera znamion informacji, wieść zamienia się w famę i ,,armagiedon” gotowy 😀

      Miłego!

  7. Kiedy ktoś spyta, czym jest miłość kobiety, to tylko te słowa z piosenki wystarczy przytoczyć. Cóż za MOC w tych kilku zdaniach. Jestem poruszony.

  8. Oderwany od tej „rzeczywistosci” jestem od lat… mam z tym nieraz nie lada problem. Doskonale rozumiem zdziwienie i niepokoj tych, ktorzy teraz tego mocno doswiadczaja. Nie bojcie sie! Starajcie sie zachowac spokoj i wsluchac sie w siebie. Mozecie sie teraz duzo sobie dowiedziec!

      1. Prawda? Nie znałam tej piosenki – jak przesłanie dla nas, taka na czasie…No i Artur mój krajan kochany…Pozdrawiam

    1. Dziękuję IW!
      Słowa, jakże piękne!
      Odnoszę wrażenie, że to słowa naszej Ani!
      To ona wciąż powtarza nam i przypomina, że wszystko mamy w sobie!
      Nie zdziwiłabym się, gdyby się okazało, że tekst tej piosenki jest autorstwa naszej SłowiAneczki 🙂

      Miłego!

  9. Ożywiło się na blogu. Widać, że pierwszy szok minął, społeczeństwo jest zdyscyplinowane/roztropne by przetrwać dalej nie to co Włosi i reszta zgniłego zachodu

  10. 💚💚💚💚💚💚💚
    💚💚💚💚💚💚💚
    💚💚💚💚💚💚💚
    💚💚💚💚💚💚💚
    💚💚💚💚💚💚💚
    💚💚💚💚💚💚💚
    💚💚💚💚💚💚💚

    1. Luknąłem na film Sztuka walki bez walki.
      Zawsze jest kontakt, poprzez niewidzialne dla oczu pole.
      W książce Życie i Nauki Mistrzów Dalekiego Wschodu jest opis jak Mistrzowie zostawiali swoje ciała w pobliżu wiosek, by ludzie myśląc że są chronieni nie czuli lęku i by ich przez to tygrysy nie zjadały.
      Pewien Brytyjczyk nie słuchając ostrzeżeń, chciał dotknąć takiego ciała i padł martwy.

      1. Witaj…
        Dziękuję za odwiedziny.
        Tak… Biopole…Pole energoinformacyjne.
        Stara Wiedza wschodnia, żywa, prawdziwa… w porównaniu do zachodnich, satanistycznych elektronicznych zombie to jak nieskończoność do zera.
        Pozdrawiam Serdecznie

      1. Ach, to słowa pieśni Vedamira i Jaruhy z albumu pt. Przebudzenie Lehitów : )
        Dziękuję i pozdrawiam słonecznie.

  11. Ważne ❤
    TU i TERAZ
    Kochani, Znani mi z TAWerny i Nieznani, jakiś czas temu zamieściłam tu w komentarzach na blogu, za stroną http://www.słowianska.pl, tekst o Błogosławieństwie Matki ( https://slowianska.pl/artykuly/blogoslawienstwo-matki/).

    25 lutego 2020 na tej stronie, jej Właścicielka opublikowała list Matki, Małgosi, która po przeczytaniu tego tekstu udzieliła Błogosławieństwa swojemu synowi.
    Błogosławieństwo Matki jest ważne i bezcenne. Zwłaszcza TERAZ
    Oto ten list – podaję za stroną http://www.słowianska.pl:

    "Mój syn ma 21 lat gdy nagle traci tatę.
    Szok.
    Całe życie – dobre i pełne miłości, wspólnych wyjazdów, obecności, niezawodności, bezpieczeństwa – rozsypuje się w drobny mak.
    Radzi sobie. Miesiąc, dwa, nawet na terapię idzie. Ale coraz wolniej, wolniej. Zaczyna mu brakować sił.
    Sił na studia, sił na plany, na marzenia, na życie. Po drodze jakieś wypadki.
    Zaczyna leżeć i spoglądać w sufit.
    Owszem zaczepia się do pracy, zaczyna pracować dużo i intensywnie. Nie z pasji, nie z radości – tej już od dawna nie ma. Zaczyna dostrzegać ludzkie tragedie wokół, właściwie już tylko to.
    Tamtego życia nie ma. Prysnęło jak bańka.
    Powolutku, niezauważalnie przestaje żyć. Żyć jak kiedyś…
    Znikąd oparcia, rodzina tez się pozamykała, odsunęła…
    Terapię już dawno przerwał. Nie zalicza roku. Powtarza. Nie zalicza po raz drugi. Czasem nawet wychodzi z domu, dochodzi pod drzwi, na wykład… ale nie wchodzi. Wraca.
    Ma nawet fajną dziewczynę, gdzieś jest w pobliżu. Nie widzi jej, nie angażuje się.
    Ja, jako mama, widzę to. Bezradnie patrzę jak moje dziecko przestaje oddychać. Nie mam jednak pomysłu, ale tez siły , aby coś z tym zrobić.
    Trochę łudzę się, ze samo przejdzie. Ledwo radzę sobie ze sobą, mam jeszcze młodsze dziecko. Jest trudno, jest ciemno. Jest nam duszno.
    Ze wszystkich sił staram się nie utonąć.
    Mija rok, potem drugi i kolejny. Trafiam przypadkiem na darmowy warsztat gimnastyki słowiańskiej. Nie wiem czemu, ale porywa mnie.
    Szukam, gdzie mogę zrobić kurs instruktorski, trafiam na Anię, a potem, tak jakoś znów przypadkiem na jej tekst na temat błogosławieństwa matki.
    Czytam i serce mi bije. Czuję, czuję to mocno.
    Synu, mówię, czy mogę, czy mogę na Twoje urodziny zrobić Ci taki piękny rytuał?
    „Tak mamo”.
    Pytanie, czy on jeszcze w ogóle wierzy w cokolwiek.
    Przychodzi dzień jego urodzin. 21 września. Kończy 24 lata.
    Jesteśmy sami. Zapalam świecę, zapalam białą szałwię. Wcześniej wycinam piękne zielone serce, piszę w nim nowym srebrnym pisakiem treść błogosławieństwa.
    Krzyś klęka przede mną, kładę mu rękę na głowie i czytam. Czasem zacinam się, bo łzy mi lecą po policzkach….
    Tego dnia wieczorem coś wręcz wyrzuca mnie do lasu, mocno płaczę, chwytam się drzewa i proszę, błagam, aby mi pomogło…
    Mija kilka dni. Mój syn załatwia spotkanie z terapeutą, pisze podanie na uniwersytet, opisuje swoją sytuację, chce skończyć ten przerwany licencjat bez konieczności ponoszenia opłat.
    Wszystko spotyka się z akceptacją.
    Po chwili decyduje się na wyjazd z dziewczyną za granicę.
    Po powrocie załatwia leżące od bardzo dawna niedokończone sprawy spadkowe związane z tatą. Ma przypływ nowych pomysłów w związku z pracą.
    Zaczyna zauważać, że się zaniedbał, idzie do dentysty, okulisty. Czyta książki, gotuje obiady, otwiera się na związek.
    „Skończę te studia mamo, nie opuszczę ani jednego dnia”.
    To nie jest to samo dziecko. Nie poznaję go. Działa, widzę, że ruszyło.
    Nie twierdzę, ze jest łatwo i z górki, ale jest ogromna zmiana.
    Pojawia się uśmiech, sprawczość, chęć.
    i znów lecą łzy. Tym razem wzruszenia.
    Dziękuję Ci Aniu za to błogosławieństwo. Uratowało nas. Wiem to.
    Tekst przysłała Małgosia
    Gosiu, dziękuję Ci za to świadectwo. Nieustająco mnie wzrusza. Niech idzie w świat. Ania
    Artykuł o błogosławieństwie matki możesz przeczytać https://slowianska.pl/artykuly/blogoslawienstwo-matki/

    Sława!

    1. Chwila…..

      Kiedy cichutko
      chyba jeszcze w półśnie
      płakałam sobie z rana,
      cisza była na dworze,
      Ja jeszcze rozespana,
      pisałam pewne słowa
      żalem przepełnione,
      gdy wyjrzało nagle Słoneczko
      tysiącem złotych promieni
      rozświetlone,
      I zapytało mnie czule
      Po cóż twe żale i bóle,
      Niepotrzebne, napróżne,
      Wyjdź na dwór,
      Otwórz oczy,
      Otwórz swe serce.

      I tak zrobiłam
      Siebie na chór Natury
      I śpiew ptaków otworzyłam.
      Usiadłam na huśtawce
      i pękła bólu kula.
      Nie będę jej nigdy sklejała
      Bo nadal chcę być tylko
      Szczęśliwa,czuła, dobra i miła,
      Na to co los.🤔
      przyniesie mi najlepszego
      Serca pełnego radości i
      Śpiewu Natury radosnego.
      Trwaj więc chwilo tu i teraz…..

      Bo jak śpiewał mój ulubiony Bard Marek Grechuta, że ważne są tylko te dni, a ja dodam chwile których jeszcze nie znamy.

      1. Aniu, też lubię Marka Grechutę.
        Trochę mnie zawstydzasz, bo piszesz piękne wiersze, a ja tylko rymowanki i to czasem jakieś takie może obsceniczne 😀
        Zastanawiam się, czy nie mam już na Blogu opinii wulgarnego niemoralnego typa, który do salonu w butach zabłoconych wlezie i nie pytając się o zgodę gospodarza, pałęta się po wszystkich pokojach i z rubasznym uśmiechem podrywa szlachcianki, całując w szyje każdą z nich 🤣🤣🤣

      2. Nawet jak się zmienisz w anioła ViS i tak mogą być ludzie którzy będą patrzyli na Ciebie z pogardą. Może nawet częściej.
        Pytanie czy chcesz być sobą, czy kimś kto zadowoli ludzkie opinie. Wszystkich nigdy się nie zadowoli, bo każdy może myśleć coś innego. Siebie natomiast można.

  12. Ewo, też lubię ten utwór zespołu Akcent, a Zenon Martyniuk jest bardzo sympatyczny człowiek, taki naturalny, Ludzki. Dziękuje, że zapodałaś ten utwór. Jutro puszczę go Mamie, bo Ona lubi tę piosenkę:-)

  13. „Pytanie czy chcesz być sobą, czy kimś kto zadowoli ludzkie opinie. Wszystkich nigdy się nie zadowoli, bo każdy może myśleć coś innego. Siebie natomiast można”.

    Jestem jak najbardziej sobą, ale przestało mi się podobać używanie zbyt często wulgaryzmów:-) Pewnie będę jeszcze używał wulgaryzmów, ale ostatnimi dniami stałem się bardziej wyciszony, bardziej refleksyjny. Kiedyś też taki byłem, ale z czasem trochę schamiałem i mój język był często wulgarny.
    Nigdy mi taki język nie przeszkadzał, bo nie lubię konwenansów i zabawy w aniołka, ale chce bardziej panować nad emocjami. Czy mi się uda, to nie wiem, bo nie chce Niczego Sobie Obiecywać. To politycy obiecują, a co innego robią. Chcę być dalej sobą, czyli być naturalny, a jeżeli chce coś w Sobie zmienić (bo tak Czuję), to to robię, ale bez spiny. Robię to dla Siebie, a nie dla innych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s