Fraktalne odzwierciedlenie obecnego starcia matrixa z Naturą… Finał starcia jest oczywisty…
Rdestowiec ostrokończysty, czyli dziki bambus. Roślina na dziś! Doskonale oczyszcza gleby silnie skażone roundupem oraz metalami ciężkimi z samolotowych oprysków – rdestowiec ostrokończysty łatwo akumuluje te toksyny w swoim organizmie

Dzika róża (Rosa canina) gotowa do tegorocznego Rytuału Zbioru…
Czyż może istnieć na naszej przepięknej planecie większa, dostępna człowiekowi moc niż osobiście otrzymana z rąk Natury naturalna witamina C ?… Czy istnieje na naszej przepięknej planecie roślina bardziej zasobna w nauralną witaminę C niż Dzika Róża (Rosa canina)?…

1 341 myśli w temacie “Jeden spacer – setki przekazów…

      1. To napiszę na końcu:) chciałem się troszkę dowiedzieć o poduszce z żołędzi:) jak się na takiej śpi? Jak jest skonstruowana?:D

  1. „,,Tak…, człowiek tworząc powody dla istnienia, żyje powodami, nie samym istnieniem.
    Myśli, że chce, że musi, że pragnie…
    Myśli o szczęściu miast nim po prostu być…, bez powodu”
    Uważam to za bełkot Krysiu. Czy jakbyś nie miała swoich naleśników i ogólnie co jeść, pić, to byś była szczęśliwa ? 😀
    Prawdopodobnie jesteś syta, napojona i w ciepełku 😉

    1. O jakie ładne ognisko. Napalę i ja. Upiekę ziemniaka, przegryzę pomidorkiem wezmę grabie do ręki i zatańcze do „Ona by tak chciała” o le. Ktoś się łapie? Haha
      Dziś bez wody ognistej 🤪

      1. Do wody ognistej dorzuć nieco Jałowca, Dzikiej Róży i Dziurawca, będzie cudna Jesienna Zdrowotna Naleweczka.

        (Jeśli ktoś nie zna, to kosmiczne zasady picia naleweczek dostępne u naszej Drogiej SłowiAnki) 🙂

  2. Polecam lekturę i pozdrawiam..

    Click to access D20171566Lj.pdf

    Art. 2. Ustawa reguluje sprawy własności wód oraz gruntów pokrytych wodami,
    a także zasady gospodarowania tymi składnikami jako mieniem Skarbu Państwa.
    Art. 3. Przepisy ustawy stosuje się do wód śródlądowych oraz morskich wód
    wewnętrznych.
    3. W ramach regionów wodnych, o których mowa w ust. 2, wyodrębnia się
    zlewnie.
    4. Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, zwane dalej „Wodami
    Polskimi”, ustala przebieg granic obszarów dorzeczy, granic regionów wodnych oraz
    granic zlewni, a także ewidencjonuje ich przebieg w systemie informacyjnym
    gospodarki wodnej.
    5. Sposób ustalania przebiegu granic obszarów dorzeczy, granic regionów
    wodnych oraz granic zlewni, a także sposób ich ewidencjonowania powinien
    uwzględniać podział hydrograficzny kraju.

    6. Rada Ministrów określi, w drodze rozporządzenia, zlewnie i przyporządkuje
    je do właściwych regionów wodnych, kierując się podziałem hydrograficznym kraju.
    7. Rada Ministrów określi, w drodze rozporządzenia:
    1) sposób ustalania i ewidencjonowania przebiegu granic obszarów dorzeczy;
    2) przyporządkowanie jednolitych części wód podziemnych oraz wód
    przybrzeżnych do właściwych obszarów dorzeczy;
    3) sposób ustalania i ewidencjonowania przebiegu granic regionów wodnych;
    4) sposób ustalania i ewidencjonowania przebiegu granic zlewni.
    8. Wydając rozporządzenie, o którym mowa w ust. 6, Rada Ministrów kieruje się
    podziałem hydrograficznym kraju oraz zróżnicowaniem warunków hydrologicznych
    i hydrogeologicznych na obszarze dorzecza, a także lokalizacją jednolitych części wód
    podziemnych i sposobem ich wykorzystania.
    Art. 14. 1. Organami właściwymi w sprawach gospodarowania wodami są:
    1) minister właściwy do spraw gospodarki wodnej;
    2) minister właściwy do spraw żeglugi śródlądowej;
    3) Prezes Wód Polskich;
    4) dyrektor regionalnego zarządu gospodarki wodnej Wód Polskich; i t dalej…

  3. Jezdem se na spacerze i co wom powim to wom powim ale te wszyskie techniki uwolnianio to pic na wodę. Żeby oszukać diabła we łbie. Bo jak już załapujesz o co chodzi a chodzi o pewnego rodzaju stan wewnętrznego pokoju, który jest jak otwarte drzwi dla miłości płynącej ze Źródła, to wisz że nic więcy w tym celu nie musisz robić. Ani wybocać ani nic pod nosem mamrotać, ani walyć przy tym w gorcki ani nawet łazić boso.
    Ego umysł robi przeszkody, zamyka drzwi miłości i medytacje, przytulanie się do drzew, wybaczanie, to wszystko ma spowodować by diobeł z głowy zostoł odsunięty od rzondzynio bo wtedy drzwi się zamykają, robi się choroba i głupota się w nos zapisuje.
    Jak się drzwi otwiro to miłość wszysko naprawio. Ciało leczy, umysł oświetlo i człowiek godo że sie budzi. Wibracje wzrostami, doświadczenia się zminiajo. Cuda sie dziejo.
    Dziękujem państwu za uwage.

    1. O to to. Tylko ze czlowieka wyrzuca co i raz z tego stanu. I probuje tam wrocic przez wspomagacze opisane przez Ciebie. No a poza tym chodzenie boso czy chodzenie po gorach to jest fan i plusy matrixa. Podobno duza kolejka do wcielania w 3 d zeby poczuc materialnie i namacalnie. I czlowiek to bog w doswiadczaniu. A doswiadczanie to ego dualizm itd.

      1. „I mam prośbę do ludzi.
        Nie ścinajcie kwiatów. Czy więcej radości nie przynoszą gdy żyją?”

  4. Tekst piosenki:

    Bossa nova dla zakochanych
    Jeszcze wczoraj sobie nieznanych
    Od wieczora w siebie wpatrzonych
    Tak jak my

    Bossa nova nawet nieśmiałych
    Z wdziękiem poda rękę
    I ośmieli ich

    Bossa nova z twoim uśmiechem
    Przyszła do mnie w godzinę zwierzeń
    Kiedy z nieba ostatni promień
    Słońca znikł

    Bossa nova znajdzie się w kręgu
    Wrażeń, naszych razem
    Już przeżytych chwil

    Ty, ja i noc
    To co, że słońca brak?
    Jest rytm dwóch serc
    I świt pierwszego dnia

    Bossa nova dla zakochanych
    Będzie naszą pierwszą przystanią
    Przy niej łatwo siebie spotkamy
    Ty i ja

    Bossa nova znajdzie nas znowu
    W chwili, kiedy miłość
    W oczy zajrzy nam

    Ty, ja i noc
    To co, że słońca brak?
    Jest rytm dwóch serc
    I świt pierwszego dnia

    Bossa nova dla zakochanych
    Będzie naszą pierwszą przystanią
    Przy niej łatwo siebie spotkamy
    Ty i ja

    Bossa nova znajdzie nas znowu
    W chwili, kiedy miłość
    W oczy zajrzy nam

    Bossa nova dla zakochanych
    Dla zakochanych, dla zakochanych
    Autor tekstu: Andrzej TylczyńskiEdytuj metrykę
    Kompozytor: Marek Sart (Jan Szczerbiński)
    Wykonanie oryginalne: Bożena Grabowska
    Płyty: Modne tańce vol. 1 (EP), Z archiwum Veritonu (2) Modne rytmy retro (LP, składanka)

  5. Tak Ala
    I jest w tym pewien paradoks.
    By uświadomić sobie, że już jestem w Domu, muszę najpierw odbyć podróż powrotną, skoro uwierzyłem że z Domu wyszedłem.
    Trzeba najpierw wspiąć się na górę, by zrozumieć że już tam się jest.
    Jeżeli już osądziłem i przez to głupota się we mnie zapisała (wyimaginowana wina) to teraz muszę to odwrócić poprzez wybaczenie.
    Ja pobrudziłem i ja muszę to wyprać. Nikt inny za mnie tego nie zrobi, nawet Najwyższy Bóg, Źródło.
    Taką dał mi moc i również dlatego że jesteśmy Jednym.
    A kto ma moc wymazać co Bóg zapisał? Tylko On sam.

    Więc jeśli bym usłyszał od kogoś kto już wybaczył, wymazał głupotę, że głupota nie istnieje, gotów bym pomyśleć że nie ma czego wymazywać.
    Gdybym usłyszał od kogoś kto wrócił do Domu, że już jestem w Domu, gotów bym pomyśleć że nie muszę odbywać podróży powrotnej.
    Jeżeli zrobiłem to choćby w snach, to w snach mam powrócić i dopiero wtedy się budzę i widzę że do nikąd się nie udałem.

    Moi bracia popełniają błąd, który wymaga korekty ale to już ich decyzja. Sam błąd może nie być widziany jako błąd, jeśli jest celem doświadczenia.

    Tak, jest kolejka do wcielenia w 3D. To jest jak kolejka do doświadczenia wyjścia z Domu, doświadczenia rybki wyskakującej z wody, by mogła uświadomić sobie czym jest woda.
    Stan 3D nie jest niczym złym. W nim jest możliwość doświadczenia oddzielenia od Źródła, które tak naprawdę nigdy się nie wydarzyło w Rzeczywistości. Możliwość doświadczenia zamknięcia drzwi i życia bez Miłości. Tak naprawdę jesteśmy częścią Miłości i bez niej byśmy nie istnieli. A w 3D jest możliwość, i po to został ten wymiar powołany, by mieć takie doświadczenie. I to doświadczenie jest tylko doświadczeniem, nie miejscem w którym jakakolwiek Dusza chciałaby zostać na zawsze. Co najwyżej do ukończenia pewnego cyklu, zapuszczenia korzeni do piekła.

    1. I w 3D a może to już inne wyższe D, nie wiem, to w które wkraczamy, kiedy wciąż będziemy używać ciał ale świadomie, tzn gdy Niebo będzie doświadczane na Ziemi, w to miejsce jest też kolejka. Nawet istoty które mógłbym nazwać Mistrzami nie przebywający w ciałach „zastanawiają” się czy jeszcze raz nie przyjść tu w tych nadchodzących czasach.
      Wyobraźcie sobie co to za czas? Czas Bogów, Chrystusów na Ziemi. O zaprawdę będzie to Królestwo Niebieskie w którym będzie panował Chrystus ale w każdym człowieku jako On sam przebudzony i połączony ze Źródłem, Jeden na wszystkich poziomach.
      Czas w którym istota żyje jakby w świadomym śnie po czym opuszcza i ten wymiar. To będzie jak chwila która może trwać i 1000 lat.

    2. „Stan 3D nie jest niczym złym. W nim jest możliwość doświadczenia oddzielenia od Źródła”

      Nigdy nie jesteś oddzielony od Źródła , jest to nie możliwym . Wszystko czego Doświadczasz można by rzecz Źródło doświadcza też , w milczeniu jako Obserwator. I tak jakbym o tym wiedziała i nie wiedziała zarazem . Gdy ludzie modlili się do boga , zwyczajnie się z nim kłóciłam, a w tych kłótniach pytałam czemu to i tamto . Ponieważ tego czego nie potrafiłam zrozumieć (pewnych rzeczy dziejących się na świecie) to nie potrafiłam a wszystko we mnie mówiło iż takiego wała jak Źródło chciało by doświadczać pewnych rzeczy , na co i po co ? Dlatego być może człowiek cierpi bo sobą czuję iż nie powinno coś być takim jakim jest i nie pochodzi to z jego zamysłu (doświadczanie w 3D)Nawet gdy wszelkie Duchowości twierdzą co twierdzą , to wszystko się we mnie kłóciło iż to guzików sto prawd. Dla Ludzi jest to poniekąd dobra lekcja życia i ewolucji , by więcej nie powtarzać tego samego kręgu .

      Cierpienia doświadcza umysł lub ciało , albo obydwoje na raz . Ja jako ja jestem tylko Obserwatorem tego co doświadcza moje ciało lub umysł .Brak mnie w kolejce 3D , dziękuję NIE. 🙂

      Dobrego Dnia Wszystkim

  6. TAWie, może tobie i innym dobrze się kojarzy to zdjęcie Ziemi z guzikiem resetu.
    Wyrażę jeno zwoje zdanie.
    Mnie to nie podchodzi.
    Na Ziemi było już kilka resetów, kiedy sprawy nie szły w podążanym kierunku. To były resety np resety przez zarządców planety, którym dano wolną rękę. To też miało swój cel ale oni już zostali odsunięci i więcej resetów nie będzie. Tym razem Ziemia i Ziemianie są na właściwym torze ku przebudzeniu-ewolucji. Więc transformacja tak ale reset nie. Bo będzie reset np struktur władzy, finansów oto ale nie ludzi, nie ludzi. Potopu ani innej zagłady nie będzie. A guzik reset w planecie, może to sugerować. Ale to tylko moje zdanie.

    1. „Bo będzie reset np. struktur władzy, finansów oto ale nie ludzi, nie ludzi”.

      No właśnie „reset ludzi” już się odbywa. Sam to szczegółowo, na konkretnych danych, opisałeś rok temu w artykule na tym blogu, przypomnij sobie… 😉

      (Jeśli nie leży Ci słowo „reset”, nad grafiką masz kilkanaście jego zamienników… 🙂).

      1. Ja???? Haha pewnie że pamiętam.
        No tak, to może tylko mnie reset kojarzy się z zaczęciem od nowa, a to, co rok temu (to już rok minął? ale to zapiernicza) opisałem, z kolei nie z resetem, a przetasowaniem, żniwami mi się kojarzy. No ale słowa to tylko etykietki. A co ktoś pod tym słowem myśli, to jego sprawa. Jeśli nacisnąłem guzik kontroli, to już zabieram łapska 😁

      2. „to może tylko mnie reset kojarzy się z zaczęciem od nowa”

        Poniekąd zaczynamy teraz od nowa, gdyż wchodzimy w świat zupełnie nowych możliwości, jakich dotąd nie było w żadnym z poprzednich obiegów ewolucyjnych. Wchodzimy w świat możliwości Pierwotnego Potencjału Komórki Macierzystej, wchodzimy w Świat Wzorcowy, w którym będą się działy cuda, czyli Życie-w-Pełni-Przejawienia (życie niezredukowane, niewynaturzone, niewykolejone, nieobarczone skazą, niepoddane jakiejkolwiek ani czyjejkolwiek opresji).

      3. Reset .

        Ciekawy obraz mi się wczoraj pojawił , aczkolwiek nie mówię iż takiem to będzie. Podpinacze świadomi pewnych kwestii tego czym to jest i co robią , ich ciała nagle zaczną usychać ? więdnąć ? Jakby nagle ich odcięło i w jednym momencie uszło z nich życie .

      4. A jednak reset w komputerze czy telefonie, lub dotychczas na Ziemi, był przerwaniem i rozpoczęciem od nowa ale na tym samym programie.
        Tym razem to już coś innego. To zmiana, to jak przeinstalowanie na nowsze oprogramowanie, wzorcowe jak je nazywasz. Dla mnie to coś więcej jednak niż reset.

        No i na obrazku jest jakby bóg osobowy zewnętrzny który decyduje o resecie np uboju owieczek które chciałyby się zbuntować i zastąpieniu ich nowymi. Tak bywało w matriksie.

        Teraz decyduje o zmianie Bóg-Źródło działający od wewnątrz i zmiana odbywa się poprzez nas.

        Można to i tak symbolizować ale można by użyć obrazka, który nie kojarzył by się z tym co odchodzi a z czymś bardziej wzorcowym jak to nazywasz.

        Może się czepiam.
        Ty decydujesz. Twoje podwórko. Sugeruję ale nie chcę naciskać.

      5. Ta grafika ma działać na katolików, bo docelowo głównie dla nich powstał ten blog. Obrazy z Kaplicy Seks-tyńskiej są Głęboko Wryte w umysł zbiorowy, więc są nośne.

        Poza tym każdy przejawiony w ciele człowiek jest fraktalem (PEŁNĄ wersją) Boga, więc jak najbardziej zachodzi zgodność fraktalna między grafiką a treścią przekazu.

        Dobrze, że podnosisz pewne kwestie, jest okazja wyjaśnić.

        „Ubój owieczek” odbywa się na ich własne życzenie (same żrą „leki”, same się szczepią, same leją Roundup, same oddają swoją Energię Życia obcym bogom, same się oddzielają podeszwą od oZDROWIEńczych energii Matki Ziemi).

      6. I jednoczesnie jest to Boski reset 🙂
        Bo jest to przywrócenie stanu oryginalnego, sprzed zaśnięcia, wzorcowego. Więc jest to jak reset.

      7. „Tak, podpinacze będą mieli teraz przesrane…”
        Hmm a więc być może moja Dusza dobrze wiedziała co mówi do danej Osoby nim przyszedł ten czas , który jest iż nasze spotkanie nie jest przypadkowym , Cóż tylko tyle a może aż tyle mogłam zrobić ja .

      8. Wędrowiec pisze:”No i na obrazku jest jakby bóg osobowy zewnętrzny który decyduje o resecie np uboju owieczek które chciałyby się zbuntować i zastąpieniu ich nowymi.”

        Wędrowcu , a czy Ty wiesz jak wygląda Bóg-ŹRÓDŁO, może też jest osobowy, a ponieważ do tej pory nie znalazł się jeszcze nikt kto by potwierdził, że Bóg-ŹRÓDŁO jest osobowy, więc sobie wszyscy na razie gdybają.

        Moją teorię, że Bóg-ŹRÓDŁO jest osobowy opieram na tym, że skoro wszystko we Wszechświecie jest energią, zatem wszyscy jesteśmy JEDNO, więc Ty ja i inni jesteśmy osobami, zatem Bóg-ŹRÓDŁO też powinien być OSOBĄ, i ja tak Go sobie wizualizuję i odczuwam codziennie z nim rozmawiając i przekomarzając się, tak, tak Bóg-ŹRÓDŁO jest kawalarzem i wesołkiem, a nie groźnym staruszkiem z siwą długą brodą.

        ON jest mną, a NIM ja i dlatego nam jest dobrze z sobą każdego jak na razie ziemskiego dnia. 🙂

        Każdy z Nas może sobie GO wyobrazić i widzieć inaczej według swojego odczuwania, jedno jest pewne , że każdy z Nas dostąpiwszy pełni Świadomości pozna GO osobiście i pozna wówczas PRAWDĘ, ale jak sam wiesz droga każdego z Nas do powrotu Siebie w pełni ŹRÓDLANEJ wzorcowej Świadomości jest dla każdego z Nas mozolna i inna, ale jest do osiągnięcia TU i TERAZ i to już ja wiem na pewno.

      9. SłowiAnko
        Jestem Myślą w Umyśle Boga
        Pytasz czy wiem jak wygląda Bóg-Źródło
        Moją odpowiedziały może być tylko uśmiech.

    2. To ja wam powiem, że mnie to nie przeraża. Wiem, że będzie tylko dobrze. Fizyka kwantowa dowodzi, że wszystko jest myślą świadomą, to chce żyć i być. (kot Shredingera bez obserwatora nie istnieje i energia jako wibracja masy/przestrzeni)

      „Pierw Nic Nie Było. Była zatem Pierw Nica; Pierwnica-Niebyta, zwana też Niebyłą albo Niebułą. Co było przed ową Niebułą-Pierwnicą, tego nikt nie wie. Może tylko sam Bóg Bogów, Najwyższy Stwórca, a może i on tego nie wie.

      Niektórzy utrzymują, że w owej Niebule-Niebycie niegdyś, a także kędyś, samo się uwiło Światło Widne, Witalne, Święte, co było Świtem Wszego Świata. Tam i wtedy począł się Swąt.”

      Jaśniej Świetlista Istoto XD

  7. Jeszcze w temacie czy warto stosowac bosegowanie, medytacje itp praktyki. mnie piekna slawianska muzyka czy samo czytanie o podnoszeniu wibracji lub dobrych wiadomosci automatycznie podnosi wibracje czy rados w sercu czy jak zwal to boskie cos. Wiec z mojego punktu widzenia warto sie wspomagac tym co daje nam radosc i cieplo w sercu. Malo tego na sama mysl ze jutro pojade za miasto poziom endorfin szybuje mi w niebo. I to ta roznica pomiedzy powinno sie to czy owo( np. Codziennie medytowac na sile) a tym co mnie uskrzydla. I codziennie moze byc cos innego. ☺

    1. Ja mam bardzo podobnie. Nic na siłę. Zawsze zdaję się na swoją intuicję w wyborze tego, co może mi w danym dniu czy w danej chwili przynieść radość serca – czy to będzie dłuższy pobyt bosą stopą na Matce Ziemi, medytacja, przeczytanie czy wysłuchanie inspirujących słów, czy jeszcze coś innego.

      A czasem wystarczy jedno krótkie zdarzenie, takie jak dzisiaj:
      Kręcę się przed domem wypatrując orzechów włoskich w trawie.
      Drogą przechodzi tata z synkiem, na oko 4-latkiem.
      Chłopiec woła do mnie „Cześć”. Tata natychmiast go strofuje: jakie „Cześć”, powiedz „Dzień dobry”. Chłopczyk poprawia się i głośno woła” Dzień dobry”.
      Z uśmiechem odpowiadam „Dzień dobry”, a on na to z radością wykrzykuje: „Ja kocham ludzi!” 💗

      Czyż to nie jest piękne i budujące? 🙂

      1. Samo „cześć” to też ważne słowo. Zbyt łatwo w czodzienności zapominamy pierwotnego znaczenia słów, których używamy na co dzień. Przecież cześć to oddanie czci osobie, której się to mówi. Moja głowa kazała mi niedawno zastanowić się nad tym słowem. I uznałam, że to typowo słowiańskie okazanie szacunku, z którego w miarę upływu czasu powstało młodzieżowe pozdrowienie. Kiedyś tak witali się rycerze…

      2. @Laszka ja „cześć” rozkminiałem już za małolata, czemu takie nic niby nie znaczące słowo jest używane na powitanie. Przekopałem kilka słownikowy i wyszło jak u Ciebie, że to oddanie czci spotkanej osobie. Odpowiedzią na cześć jest „sława”.
        Sława więc wszystkim na tym blogu!

        ps. drażni mnie osobiście puste i bezwartościowe „siema” ale cóż mógł więcej wymyślić żydokomunista owsik

      3. „Przy wdechu wyobrażałem sobie przyjmowanie miłości a przy wydechu rozprowadzanie jej do osłabionego miejsca w ciele i na cały świat. I zadziałało.”

        Właśnie o to chodzi – kontrolowane spowolnione oddychanie działa, bo uspokaja i przywraca wewnętrzną równowagę ciała, również tę biochemiczną, która uległa zakłóceniu.
        Wielkim plusem tej praktyki jest możliwość „podpinania” różnych myśli czy wyobrażeń po wdechy i wydechy np. wprowadzam boską energię – usuwam negatywną energię albo wprowadzam zdrowie – usuwam chorobę czy też każde inne, jakie mogą być dla nas w danym momencie ważne czy pomocne.

    2. Ala ja się z tobą całkowicie zgadzam. Dlatego też wyżej umieściłem link do jednej z takich rzeczy, oddechu, który może być oddechem miłości.
      Kiedyś gdy miałem gorszy dzień TAW dał mi radę: wyprostowane plecy i głęboki oddech.
      Ale gdzie tam bym to zastosował. Przecież ja już „wiedziałem” co u mnie działa a co nie. A jednak w następstwie praktyki wybaczania zawsze pojawia się u mnie głęboki oddech i prostują mi się plecy jakby coś większego obejmowało to ciało.
      I wiele razy w życiu w trudnych chwilach prawie ratował mi życie kontrolowany oddech.

      Gdy kilka dni temu zacząłem pierwszy raz słuchać nagrania o oddechu miłości, wyłączyłem w połowie jakoś dziwnie poddenerwowany.
      Wczoraj odsłuchałem całość jednocześnie stosując oddech. Przy wdechu wyobrażałem sobie przyjmowanie miłości a przy wydechu rozprowadzanie jej do osłabionego miejsca w ciele i na cały świat. I zadziałało. Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony zmianą i wspaniałym samopoczuciem. Świetny wspomagacz. Można go stosować zawsze i wszędzie i zamierzam robić to częściej.
      Dlatego zamieściłem link i byłem ciekaw opini i czy u innych też zadziała. Może ktoś zdecyduje się spróbować.

      Ziarno, też mi się zdarzają podobne sytuacje.
      Kiedyś przechodziłem obok małej dziewczynki z babcią. Ta mała zdjęła czapkę i się ukłoniła bo jeszcze mówić nie mogła. I ja też jej głębokim ukłonem odpowiedziałem. A dzieci czasem odwrotnie, mówią mi dzień dobry a ja odpowiadam im cześć i są wtedy bardzo radosne, jakieś ożywione.

      1. Być może za praktykuję jednakże to wielkie być może . Ost miałam zacząć tańczyć tu polecany kiedyś tanieć ( może i spróbuję ) jednakże ogarneła mnie pewna kwestia jeśli zacznę tańczyć po coś to straci to cały sens istnienia . Pewnej Nocy przebudziłam się i poczułam taką zalewającą mnie Miłość . Może jedyne co trza zrobić to przestać się bronić ją przyjąć .

        Jednakże ja tam wiem iż nie nie wiem co prawda to prawda .
        Pięknego Słonecznego Dzionka

    3. I dokładnie tak. Codziennie mogę robić coś innego. Zależy do czego mnie pociągnie intuicja. Nawet jeśli jest to społecznie czy na tym forum nie akceptowane. Jeśli poczuję że mam włączyć tv, robię to i akurat trafiam na jakiś program może film który pomaga mi przerobić mój aktualny temat.
      Staram się być otwarty i nie blokować sobie drogi umysłowym narzucaniem.
      Wszystko w tym świecie może być jak dla mnie pomocne jeśli intuicja, dusza, czy serce mnie do tego kieruje.

    4. A jeśli byłem tym kto insynuuje, osądza i próbuje komuś wmówić czy jakoś narzucić jak mi się wydawało słuszną drogę, to się myliłem. Sam tego nie znoszę i mocno na takie próby reaguję.
      Oooo zaczyna mi coś świtać..
      Dziękuję dziewczyny za naprowadzenie.

      1. ,, A jeśli byłem tym kto insynuuje, osądza i próbuje komuś wmówić czy jakoś narzucić jak mi się wydawało słuszną drogę, to się myliłem. ”

        Chyba każdy z nas coś insynuuje, osądza, opowiada o ścieżce, jaką podąża. Nie ma w tym nic złego.
        Wszyscy jesteśmy poszukiwaczami smaku życia(napisało się ,,żucia” – też dobrze 🙂 )

        Każdy z nas jest wypadkową otaczającego świata.
        W kotle Wielkiej Zupy Kosmicznej kartofelek czuje się kartofelkiem, ale w miarę gotowania przesiąknie smakiem całej Zupy. Zachowując indywidualność tworzyć całość, Jedność.

        Nasz blog może nie jest kotłem 🙂 , ale z pewnością bardzo ważnym Rondelkiem w Kosmicznej Restauracji. 🙂
        Tylko trochę niecodziennej, ponieważ kucharze są jednocześnie konsumentami 🙂 .

        **************
        U mnie rześki poranek pod czystą ciszą błękitu z obłokami bielą płynących.
        Tak blisko do nieba we mnie! 🙂
        Bez powodu, jak pisał nasz Śpiew Ptaka…

        Pięknego dnia!

    5. Dodam tu jeszcze jedno, tym razem nie przemyślenie ale pamięć z dzieciństwa. Pamiętam jak byłam dumna, kiedy mi jakiś dorosły „cześć” powiedział. Czułam się dumna, ważna, równa temu dorosłemu, to uczucie co pamiętam do dziś. Równość wszelkich stanów?? Dorosłych i dziecięcych??

  8. „Wypraktykowałem, że kiedy przy serdecznym powitaniu z menelami (Bracia Słowianie w procesie rozwojowym) używam słowa „szacun” – promienieją…”
    Do mnie mówią: Szefie, daj parę groszy.
    Kiedyś im dawałem, ale już zaczęło mnie to męczyć.
    Wiem, że chcieli na wino czy piwo i wcale ich za to nie potępiam.
    Sam przecież wczoraj piłem piwo na „dobry humor”.
    Rozumiem tych ludzi, bo alkohol chociaż jest niebezpieczny pozwala się „zamroczyć” chociaż na chwilę…:-(
    Aktualnie nie mam pracy, więc będę więcej czasu poświęcał na treningi. Jak trzeba, to padnę na pysk 🙂

    1. Ja tam pomagam „menelom” bo to naprawdę fajni goście choć się pewnie kiedyś w życiu zgubili, charakterni, no i ten szacun. Zauważyłem, że bardzo często z grupy ludzi to właśnie mnie wybierają na sponsora dorzutki do piwa lub bułki. Więc im pomagam bo nigdy nie wiadomo kiedy sam będziesz potrzebował pomocy od innych.

      1. ,, Więc im pomagam bo nigdy nie wiadomo kiedy sam będziesz potrzebował pomocy od innych.”

        Święta prawda! Nikt z nas nie wie co przyniesie jutro.
        Swoim obecnym dniem możemy jedynie przypuszczać, snuć domysły…

        Tak, ci tzw. menele to wspaniali ludzie. Życie niejednego z nich mogłoby stać się kanwą bardzo ciekawej i inspirującej opowieści.
        Opowieści o tym, jak wystarczył jeden dzień, by życie człowieka zmieniło się całkowicie.

      2. Przychodzi moment kiedy odmowa jest najlepszą pomocą. Stałe pomaganie uzależnia. Można komuś dostarczać rybkę ale do czasu, bo nigdy nie nauczy się sam łowić.
        Intuicja jest wtedy najlepszym doradcą.
        Przy „otwartych drzwiach” miłość prowadzi.

      3. Widzę co na wsiach porobiło 500+
        Nie jestem przeciwny pomocy ale to musi mieć ręce i nogi.
        Kilka rodzin wielodzietnych, dotąd coś tam na polu robili. Gdy dostali pińcet, posprzedawali pola, pooddawali w dzierżawę. Tatusiowie pić jeszcze więcej zaczęli. A dzieci się żalą że inni to mają owoce i warzywa a oni same ziemniaki w kółko muszą jeść. Może na to tylko starcza im to pińcet i na to by dojechać raz w miesiącu po dary do gminy. Całkowicie się uzależnili. Zero inicjatywy a wcześniej coś tam jeszcze robili. Im więcej dostają, tym więcej narzekają, że za mało dostają. I nie w tą stronę to działa.
        Myślę, że pomóc trzeba ale ta pomoc ma posłużyć odbić się od dna a nie pozostać tam. Więc pomagający też muszą myśleć co robią.
        Miałem kolegę który przychodził po jedzenie pijany. W końcu go przegoniłem i powiedziałem żeby zamiast 10 piw kupił sobie chleb. Bo im więcej dostawał, tym bardziej wszystko na picie przeznaczał. Jedzenia kupować nie musiał, bo poszedł do kogoś i tam się najadał.
        Bezmyślność w pomaganiu też może szkodzić a przecież chcemy pomagać nie szkodzić.

      4. Można pomagać, ale nie dzień w dzień. Akurat przyzwyczaili się do mnie i na osiedlu zostałem właśnie okrzyknięty takim sponsorem. Dawałem im sporo kasy, ale aktualnie sam niewiele mam. Chyba rozumiesz mnie Majk:-)

      5. Ja pomogłam parę razy, ale nie dając pieniądze na alkohol. Zrobiłam zakupy…. Pieniądze daję, jeśli ktoś coś robi, np artystom ulicznym. Nawet dla pijących znajomych jestem zołza i na picie nie „pożyczę”. Wszystko tylko nie przykładanie się do niszczenia siebie. I nje tylko przy piciu alkoholu, przy wszelakich nałogach. Kiedyś jak jeszcze paliłam- po latach popalania i długich przerw pomiędzy, byłam dobre 10lat, albo dłużej prawdziwym nałogowcem- a zaczęło się niewinnie, długie lata mogłam popalać, rzucać i znowu popalać, aż do czasu, kiedy po kilkuletniej przerwie w popalaniu wkurzyłam się i zapaliłam „dla spokojności” wiedząc, że wcześniej nie miałam problemu z rzuceniem, popalałam sobie jakiś czas, aż nie mogłam przestać, wpadłam w uzależnienie. Ile razy sobie obiecywałam, że to już ostatni, że dziś nie zapalę, bo przecież mam silną „silną wolę” bo zawsze jak chciałam przestawałam… Aż do wtedy… kiedy nie mogłam przestać. I właśnie wtedy bardzo dobra koleżanka, po kłótni dość ostrej z jej ówczesnym mężem, poprosiła mnie o papierosa, ja jej odmówiłam. Tłumaczyłam jej, że robię to dla jej dobra, bo wiem po sobie, że na jednym się nie skończy.. Nie naciskała, ale potem mój mąż dał jej papierosa i się zaczęło palenie. Po dłuższym czasie powiedziała mi, że mogła mnie posłuchać, nie brać wtedy papierosa do ust, bo nie potrafi skończyć palić… Ja wiem, że niby to jest decyzja dorosłej osoby, że niby każda osoba powinna sama za siebie odpowiadać, ale ja tak nie potrafię. Bo wiem, że każdy może mieć chwilę słabości, której może potem żałować, i ja nie chcę być tą osobą, która kamień do szyi nad wodą uwiąże.

        Wiem, że nigdy nie zaproponowałabym alkoholu osobie, która ma problem z alkoholem i czasowo nie pije, ani nie dałabym, gdyby mnie nie wiem jak prosiła.

        Wiem, że w wielu przypadkach to nie pomoże, jak ktoś będzie chciał, to się napije czy zapali, ale ja mam spokojną głowę, że do tego ręki nie przyłożyłam.

        PS. Osobom z rodziny też nie raz w takich sytuacjach odmówiłam pieniędzy na alkohol. Ale chcleba, czy zupy nie odmówię nikomu.

      6. jak ktoś ma problem to nie proponujemy. nie poruszamy tematu. krótko to jest choroba. można wyzdrowieć tylko trzeba chcieć.
        Wiosną pożegnałem kolegę Aniołka. Nazywał mnie Wołodyjowskim. Pracował 5 lat w szpitalu trzeźwy, potem wypił piwo. Nasz kochany dzielnicowy menel. Miałem z nim charakterną umowę, jedno piwo w miesiącu. Często długo rozmawialiśmy na życiowe tematy. Ludzie utrzymywali go robiąc mu zakupy w sklepie, dawali pieniądze. Sam mówił, że alkohol to zguba ludzkości. Pamiętam chyba ostatnią rozmowę z nim. Pytał się: „jak to jest możliwe, że teraz to chłop z chłopem”

      7. „menelom”
        Bardzo prosze obudzonych i tych zyjacych w snach o nieuzywanie slowa „menel”.

        Jesli juz sie tu pisze o „szacun”, to „menel” nie bardzo pasuje do RODAK, BRAT, CZLOWIEK…
        Gdy sie rodzili, to Matka sie cieszyla, a jak nie Matka, to babcia, a moze dziadek, a moze braciszek czy siostrzyczka…
        A co sie potem stalo ?

        Wielu bylo zbyt wrazliwych, wielu Spirytusy zawladnely…
        i tak to zostaja przegrane przeznaczenia.
        Kto z Was Czytelnicy umie, pomozcie Braciom sie wyzwolic od spirytusow.
        Tu nie chodzi o dyche na butelke; tu chodzi o OBRAZOWANIE kazdego czlowieka w pelni S- PELNIENIA i kazdego uzaleznionego nawet tego w rynsztoku jako szczesliwego, zamoznego, otoczonego miloscia, rodzina, Czlowieka.

        Jednosc w Energii Serc, to jednosc z kazdym.

        Arkona

    2. ” Choć alkohol jest zgubą ludzkości, ma on dziwną moc.
      Przy kieliszku zatopisz swe troski, choć na 1 noc.”
      tak śpiewał jeden bezdomny, pijąc „Leśny dzban.”

      1. „” Choć alkohol jest zgubą ludzkości, ma on dziwną moc.”

        Przeciez to oczywiste skad ta MOC.

        A czy wiesz Anamiko co znaczy : SPIRYTUS ?
        DUCH !
        Alkochol to potezne DUCHY.
        Uzywaja alkoholu wieduni, szamani, czarodzieje, ale oni potrafia i wiedza kiedy.
        Dla kazdego innego czlowieka alkohol jest niebezpieczny.

      2. „A czy wiesz Anamiko co znaczy : SPIRYTUS ?
        DUCH !”
        Oczy – wiście, ze wiem! Uczyłam się i studiowałam w czasach, kiedy doskonale wykształcony człowiek znał łacinę, nie wspominając innych języków obcych, od wschodu do zachodu.

      3. Hmm ogólnie to jest ciekawe , bo zakupiwszy sobie spirytus na nalewkę z kasztanów dziwnie mi się przeczytało ten napis zamiast spirytus to przeczytałam Chrystus.

      4. „Uczyłam się i studiowałam w czasach, ”

        Czy w tych czasach wyjasniono, ze Spirytusy to Duchy, ktore przejmuja kontrole nad umyslami i Osobowosciami, prowadac w inne wymiary i potrzebna jest Im ludzka Energia, ktora przekazuja jeszcze potezniejszym Bytom ?
        Wieduni i Czarodzieje nieraz wchodza w kontakt ze Spirytusami, ale w okreslonym stopniu.
        U osob nieprzygotowanych smutnych, wrazliwych, to przybiera charakter nalogu lub sie konczy jak sie konczy… ze Stachura…

  9. Nie ma konieczności używać narzędzi do wspinaczki dla tych którzy już siedzą na górze. Nie ma potrzeby wyważać już otwartych drzwi.
    Ale narzędzia się przydają kiedy zaczyna się z góry zjeżdżać albo drzwi się przymykają.
    Próba zdobywania szytu na którym się już jest, może skutkować spadnięciem i wtedy wspinanie się, okaże się potrzebne.

    Jak podświadomość chce się oczyścić to i tak ciągnie ze szczytu w dół. Wtedy techniki uwolnienia się przydają.
    I chopsia na górę.

  10. „Każdy z nas jest wypadkową otaczającego świata.
    W kotle Wielkiej Zupy Kosmicznej kartofelek czuje się kartofelkiem, ale w miarę gotowania przesiąknie smakiem całej Zupy. Zachowując indywidualność tworzyć całość, Jedność.”
    Pięknie napisane Krysiu.

    1. „Każdy z nas jest wypadkową otaczającego świata.
      W kotle Wielkiej Zupy Kosmicznej kartofelek czuje się kartofelkiem, ale w miarę gotowania przesiąknie smakiem całej Zupy. Zachowując indywidualność tworzyć całość, Jedność.”
      Pięknie napisane Krysiu.

      ****************
      Mówią, że w ,,garach” jestem dobra 😀 😀

      A propos dosłownych garów.
      Ludzie nie wiedzą, że to mój ,,perspektywiczny”, podstępny plan.
      Jak by było mało świąt, rocznic, urodzin, imienin, to jeszcze np. rodzinne zloty wakacyjne, pożegnanie lata, powitanie jesieni itp. 🙂

      Nawymyślam, nagotuję, zaproszę…, i tu zaczyna się problem biesiadników 🙂
      ,,Zrezygnować z dobrego żarcia? – w życiu!”
      Ale nic za darmo. Ceną jest wysłuchiwanie Krysi ,,teorii spiskowych” lub jak to ktoś nazwał ,,kocopołów” 😀 😀
      Wysłuchiwanie to za dużo powiedziane; przemycanie między półmiskami 🙂

      Ale bywa, że uznając klimat za niezbyt odpowiedni, nie zapodaję ,,wiedzy pod strzechy”. 🙂
      Błoga cisza przy stole oddzwaniana jest jedynie brzękiem sztućców…, ktoś utnie krótkie zdanie, inny zauważy smak…
      Wówczas jeden z domowników, chcąc wkurzyć ludzi(z zadławieniem włącznie 😀 ), wypowiada przeciągle sakramentalne pytanie:
      ,,Krysia!, a co słychać u Tawa!?”
      I zaczyna się wrzawa!
      ,, Musiałeś!?, czy na prawdę musiałeś!? ”

      ,,Nooo, u Tawa…” – zbieram szybko myśli – ,,a wiecie?……………..”

      😀 😀 😀

      Miłego dnia Tawerniacy!
      PS. Wiedzę też można
      podać na tacy! 🙂 😀

      1. „Mówią, że w ,,garach” jestem dobra 😀 😀

        A propos dosłownych garów.
        Ludzie nie wiedzą, że to mój ,,perspektywiczny”, podstępny plan.
        Jak by było mało świąt, rocznic, urodzin, imienin, to jeszcze np. rodzinne zloty wakacyjne, pożegnanie lata, powitanie jesieni itp. 🙂

        Nawymyślam, nagotuję, zaproszę…, i tu zaczyna się problem biesiadników 🙂
        ,,Zrezygnować z dobrego żarcia? – w życiu!”
        Ale nic za darmo. Ceną jest wysłuchiwanie Krysi ,,teorii spiskowych” lub jak to ktoś nazwał ,,kocopołów” 😀 😀
        Wysłuchiwanie to za dużo powiedziane; przemycanie między półmiskami 🙂

        Ale bywa, że uznając klimat za niezbyt odpowiedni, nie zapodaję ,,wiedzy pod strzechy”. 🙂
        Błoga cisza przy stole oddzwaniana jest jedynie brzękiem sztućców…, ktoś utnie krótkie zdanie, inny zauważy smak…
        Wówczas jeden z domowników, chcąc wkurzyć ludzi(z zadławieniem włącznie 😀 ), wypowiada przeciągle sakramentalne pytanie:
        ,,Krysia!, a co słychać u Tawa!?”
        I zaczyna się wrzawa!
        ,, Musiałeś!?, czy na prawdę musiałeś!? ”

        ,,Nooo, u Tawa…” – zbieram szybko myśli – ,,a wiecie?……………..””

        Krysiu, ale to jest właśnie bardzo dobra strategia w słusznej sprawie. 🙂
        Wykorzystujesz talenty kulinarne dla Dobra Ogółu, czyli jest Smacznie i dodatkowo Otwierasz ludziom inne Perspektywy. 👍
        Jest z Ciebie Prawdziwy Strateg 🙂
        Przez żołądek do Serca i do Świadomości 😀

      1. A moje zdjęcie: wschód słońca dzisiejszego ranka. Zrobione z drogi… Nie mogłam się oprzeć. Chmury chwilę wcześniej w innym miejscu też wyglądały świetnie, ale nie potrafę zdjęć zamieszczać.. 😀

      1. A dla mnie w sam raz się skończył. Wybrałem się na żołędzie dzisiaj żeby dokończyć poduszkę, ale nie znalazłem ani jednego dobrego. Wszystkie przegniłe i już rozłożone(dużo deszczy na Podlasiu padało) jutro jeszcze się wybiorę rowerkiem gdzieś dalej. Może jeszcze zdążę nadrobić zaległości:D

  11. Jeden z moich kolejnych „majakow”….

    Jaskinia w ksztalcie tunelu? Kopalnia? Wielkie igly wbite w podloze i polaczone sznurowymi mostami wiszacymi (kladka z desek). Przechodze przez kolejne ucha igielne i mosty. Naliczylam trzy, ale czuje, ze jest ich wiecej. Tunel zaczyna lekko skrecac……. dalej juz nic nie pamietam.

      1. Generalnie, próby odnalezienia się w przestrzeniach opartych na nowej już mechanice. Próby odnalezienia się w Nowym Wszechświecie 🔆

        Metafora ucha igielnego oznacza portal z Krainy Materializmu do Przestrzeni Wzorcowej (Królestwo Niebieskie).

      2. [TAW] Próby odnalezienia się w Nowym Wszechświecie
        ————-
        Cieszy mnie, ze chociaz staram sie podejmowac takie proby 🙂

        MI, lapie sie na tym, ze spogladam na dzieci, czy to w sklepie, czy na spacerze i zastanawiam sie jaka role odegraja w Budowaniu Nowego gdy dorosna. 🙂

      3. „Próby”, gdyż wszyscy dopiero próbujemy. Byliśmy przez eony „zamknięci w słoiku” (ukłon w stronę Myślącej Inaczej za tę celną metaforę 🙏), więc dopiero teraz uczymy się prawdziwego życia… 🙂

      4. Moment, w tym basenie były jakby korytarze i trzeba było poczekać chwilę przed skokiem, by zachować ostrożność bezpieczeństwa, a jak się obudziłam, to wiesz, jaką miałam myśl ? Ciekawe, co się śniło Kalince y ? .
        Jo się nie zastanawiam, bo chyba wiem, jak wielką rolę odegrają te dzieci.

      5. „(ukłon w stronę Myślącej Inaczej za tę celną metaforę 🙏)”
        ni ma za co jak to powiadają i ślepej kurze trafi się czasem Ziarno 😛 😛 😛 🙂

        Dobrych Snów Wszystkim

        ja chcę na swój basen z powrotem 😂

      6. Od kilku miesiecy co noc sluchamy nagran z gongami i wszelkiej masci misami. Tak na zmiane.

        Dzis mi sie snilo, ze ktos puka do drzwi. Budze sie, a tu cicho sza. Pewnie „odwiedziny” z astrala. 😁

      7. Ojej, mialam napisac, a nie napisalam. Moze te wibracje z nagran powoduja, ze mam takie dziwne sny/obrazki.

        N przyklad taki. Lezy sobie ciemnozielona szklana pusta butelka, taka jak po piwie, tyle, ze zielona, a ja wchodze do niej, rozgladam sie i wychodze. Zapachow zadnych.

      8. Nie słucham Kalinko żadnych bębnów , Ufam przede wszystkim i swojej Intuicji ( czyli idę swoją drogą ) astral pada , tyle że Kochana nie wszyscy podpina -cze są w astralu . Wcale nie . Ale co do drzwi to słuchaj . Dwie Noce wcześniej po raz któryś już raz pakują mi się na chatę , wywalam w końcu wsio za drzwi i nagle słyszę i widzę taką postać czarną kościstą i krzyczy CHCĘ ROSOŁU ! CHCĘ ROSOŁU ! i naparła z taką siłą na drzwi wejściowe że dość dużej siły potrzebowałam aby je utrzymać i zamknąć . W końcu dało się zakluczyłam na wszystkie strony . Po czym myślę se w tym śnie co to kurna było ? Acha żarcie energii i się obudziłam 😀 Kurnaś Rosołem zostałam 😂

    1. A ja Kalinko miałam fajny sen właśnie . Byłam na basenie odkrytym i se skakałam do tej wody , fruwałam nad nią i opadałam jak ptak w ogóle było bosko. Bawiłam się jak dziecko . Idąc ścieżka spotkałam dziewczynkę , która była troszkę smutna? zapytałam czemu się smuci? Odpowiedziała iż z powodu braku takiego basenu w jej mieście , bo gdyby był to miała by się gdzie bawić ze swoimi przyjaciółmi cały czas . Pomyślałam sobie może to jest powód abyś zmieniła coś w swoim mieście gdy będziesz dorosła , stworzyła takie miejsce skoro macie ciulowego burmistrza . Cóż za myśl Orła normalnie :D:D:D

      1. Sen o krokodylu. Draznienie gada.

        Mąz stoi gdzies na skarpie w bezpiecznym miejscu, krokodyl w rzece w dole na plyciznie. Maz macha mu przed nosem jedzeniem. Gdy krokodyl podnosi sie lekko i otwiera paszcze, cofa reke, aby gad nie mogl tego zlapac. I tak kilka razy. Gad coraz bardziej rozdrazniony i agresywny, a maz ma ucieche. W koncu odchodzi. Wola go brat.

        No i jak to mozna zinterpretowac? Maz karmi „swojego gada” energia, choc zdaje sie, ze gad powoli traci do niego dostep.

  12. Taw wlasnie weszlam na strone ariowie.com i przegladajac ich artykuly zobaczylam zywcem sciagniete od Ciebie. Np tekst Pałki pałki lub o slubie slowianskim lacznie ze zdjeciami. Bez podania skad sa te teksty. Tak informacyjnie o tym pisze jakbys nie wiedzial. Pozdrawiam

    1. Spojrzałam tam, wprawdzie nie ma wzmianki o źródle, ale jest odnośnik doźródła, który przekierowuje na stronę TAW. Jest też informacja, żeby się skontaktować, jeśli prawa autorskie zostały naruszone.

  13. Zapodam swoje spostrzeżenia odnalezienia się w tej kosmicznej boskiej mechanice.

    „Co potępisz, to potępi ciebie” – Rozmowy z Bogiem
    Sprawdzone na własnej skórze. Prawda.

    A inne z KC
    „Co dajesz to dostajesz”

    Można dawać potępienie i dostawach je.
    A można dawać miłość i otrzymywać ją.

    Czego uczy Oddech miłości?
    Praktykuje przyjmowanie miłości Boga do serca i rozsyłania jej z tamtąd do umysłu i dalej na świat.
    Czego uczy wybaczanie?
    Przemienia nienawiść do świata w wdzięczność, w miłości.
    Czego uczy błogosławieństwo?

    Zawsze mamy wybór. Narzekać albo pochwalić.
    Osądzić albo okazać wyrozumiałość.
    Nienawidzić albo kochać – i dokładnie to do nas ze świata wróci.
    A chodzi tak naprawdę tylko o to, bo miłość może wrócić w różnych formach: podaniu ręki, zatrzymaniu się auta gdy chcemy przejść przez jezdnię, pouczeniu policjanta zamiast wlepienia mandatu, czeku zamiast rachunku, obfitości zbioru zamiast klęski itd.

    Zakochanie w drugim człowieku nie musi być miłością lecz chorobliwym pożądaniem więc tu następuje wyjątek, gdyby się komuś nie zgadzało.
    W pozostałych wypadkach, tak to dziś, teraz mnie „uderzyło”. Przebudziłem się w nocy dosłownie i umysłowo ale i ciało to poczuło.
    Wiem że to jest prawda.
    To jest klucz do szczęścia.

    Co dajesz to dostajesz.
    Ale nie koniecznie materialnie. Tu możesz coś komuś dać i pożałować albo potępić.
    Daj miłość a świat ci ją wróci z nawiązką 🙂
    Daj miłość swemu ciału, a odpowie ci zdrowiem 🙂

      1. Jeśli intuicja podpowiada mi: uciekaj, to zła istota -odsuwam się od niej.
        Pytasz jak ją pokochać?
        Nie można pokochać kogoś, kto nawet jeśli nie zachowuje się jak my, jest symbolem, tym na kogo projektujemy to czego nie rozumiemy w sobie i co dlategoż nie kochamy.
        Zrozumieć siebie to zrozumieć tą drugą istotę. A zrozumieć to pokochać siebie i drugiego.

        Mam wrażenie, może się mylę, że łączysz tu dwa różne doświadczenia.
        Bo jeśli kogoś nie znam i nie mam osądu o niej i nie współdzielę z nią jakiegoś cienia, to będę miał tylko intuicyjne odpychanie i takie właśnie: uciekaj od niej.
        Wtedy lepiej dla mnie nie wchodzić z nią w bliższy kontakt.

        Ale pytanie jak pokochać, i zła istota, to już mi się nasuwa że chodzi tu o kogoś kogo się zna i to będzie to co napisałem powyżej.
        Jak człowiek pokocha siebie to i drugiego.
        Jak za coś nienawidzi siebie i trzyma to w podświadomości, to nawet nie będąc tego świadomy na powierzchni, projektuje to na zewnątrz i tam kieruję nienawiść, w rzeczy samej do samego siebie.
        Dlatego by zacząć kochać siebie, pomocni mogą być właśnie ci których nienawidzimy.
        I tak naprawdę sedno tkwi nie w tym że ich nie kochamy tylko że siebie za coś nie kochamy.
        I możemy się oszukiwać mówiąc że siebie kochamy a kogoś nie. Nie możliwe jest siebie kochać w pełni a odmawiać jakiejś części świata miłości.
        Jeśli nie mam jej dla całego świata, nie mam jej dla całego świata wewnętrznego.

  14. A to co wraca, zawsze jest wzmocnione.
    Dlatego kto sieje wiatr, zbiera burze.
    Więc Błogosławię Was Miłością Bożą i Całemu Światu 🙂

    1. Dziś mam takie widzenia od rana, że to się chyba stanie moim hobby, rozsyłaniem miłości na świat.
      Kiedy bóle kręgosłupa wykluczyły mnie z pracy zawodowej, wtedy postanowiłem zająć się ziemią. Ludzie mówili mi że tam nie urosną rzadne drzewa prócz orzechów. Rosną młodziutkie i wiele różnych gatunków. Ojciec krzyczał na mnie bym dawał nawóz, bo nic mi tam nie urośnie. Odmawiałem co skutkowało konfliktami na lata. Ale nic to. Uczyłem się przemieniać w sobie nienawiść do świata w błogosławieństwo, w miłość. Nie było łatwo. Mróz, susze i dzikie zwierzęta niszczyły sadzonki. Uprawiałem też warzywa i zboża. Dziś ta klasa 6-ta ziemi wydała piękne urodzaje. Zaraz idę pozbierać jeszcze czerwone pomidory z pola, chociaż w nocy mieliśmy mróz. Rodzice też sadzili pomidory i im już dawno uschły albo zniszczyła zaraza, a rosły w pobliżu moich. Ojciec w dodatku sadził pomidory i warzywa w sadzie przydomowym gdzie klasa ziemi pierwsza. Też już dawno zmarnialy. Marchewki na tej dobrej ziemi ma cienkie jak wkłady od długopisów. A na polu klasy 6tej jak butelki porosły. Bez nawozów i oprysków. Kolega gdy mi kosił kombajnem pszenicę, był zdziwiony że tyle jej było i na tą suszę jak u nas, niezła była.
      I ja kiedyś w sadzie przydomowym warzywa sadzilem to mama pytała jak to zrobiłem że nie pryskany bób nie robaczywiał.
      I dziś zaczęły mnie nachodzić myśli o tym jakie i w jakim czasie miałem nastroje i wszystko się zgadza.
      Dziś stwierdzam, że nie ma nic potężniejszego we wszechświecie niż miłość.
      Wiem że ta ziemia została mi dana w opiekę po to bym na niej się nauczył i ujrzał działanie miłości. Czuję to. I staje się to moim chobby, fascynacją, by błogosławić z serca światu, każdemu krzaczkowi i kamykom. Błogosławić ptaszkom i owadom. Błogosławić wodzie, ogniu, wiatrowi, słońcu i księżycu, ziemi. Błogosławić wam i nam. Jeszcze tych pieronów polytyków się nauczę błogosławić 😁
      Nie usiedzę, lecę w pole błogosławić trawie i rosie i niebu.
      Będę błogosławił sąsiadów. Pobłogosławię co się da bo jestem spragniony cudów..

      1. A ja błogosławię Ciebie, Wędrowcze ❤ , jak też Gospodarza Tawerny oraz wszystkich Komentatorów i Czytelników tego Bloga. Niech cuda dzieją się nam wszystkim!
        Dobrego dnia! 🙂

      2. „Dziś stwierdzam, że nie ma nic potężniejszego we wszechświecie niż miłość.”

        Ja od zawsze to mówię, propaguję i rozsyłam do każdego zakątka Ziemi miłość jaka w moim sercu kiełkuje i żyje, za co jestem wyśmiewana , a i nieraz tu na blogu mi się za to dostało, że jestem „cukierkowata” ale to nie ja mam z tym problem, tylko jeszcze ci co mnie wyśmiewają. 🙂

        Bowiem MIŁOŚĆ to jest to, co pozostaje, gdy zabrane zostało nam już wszystko, nawet nadzieja, bo MIŁOŚĆ to ja, gdyż z miłości ŹRÓDŁA zostałam zrodzona.

        Nie istnieje nic takiego w całym wszechświecie co by pokonało MIŁOŚĆ SERCA czyli DOBROĆ.

        Pięknego tygodnia Tobie Wędrowcze i Wam TAWerniacy życzę z głębi serca pełnego ŹRÓDLANEJ MIŁOŚCI .

      3. Dziękuję Wszystkim za błogosławieństwa i odwzajemniam ze szczerego serca ❤ Niech się nam Wszystkim darzy w każdej dziedzinie życia ❤

      4. Jakieś 10 lat temu lekarze wszelkiego kalibru nie dawali mi nadziei i mówili o wózku inwalidzkim. Nie ufam im już. Dziś żyję bez bólu i poradziłem sobie bez pomocy z zewnątrz, chociaż do pełnej sprawności jeszcze mi brakuje.
        Jeśli ten pan nie potrafi czynić cudów jak np odrośnięcie uciętej ręki, to dziękuję. Zaufam swojej intuicji i będę kroczył tą samą drogą, bo tylko cud może przywrócić pełną sprawność temu ciału.

      5. Gratuluje plonow! 🌞Wedrowcze, Twoj wpis o uprawach bez sztucznych nawozow moze byc zacheta dla wielu.

        Jeszcze tylko przypomne, ze jakis czas temu podalam link do NTV (kilkuminutowy) o sadzeniu drzew, w tym owocowych na jalowej (kamienistej) ziemi. Dol na jakies poltora metra, potem 40 cm zrebkow, na to ziemia i drzewko. Co to daje? Prochnice i wilgotnosc. Prawie wcale nie trzeba podlewac. Wytrzymuje okres suszy. Sadze, ze ten pomysl mozna wykorzystac sadzac inne rosliny. Troche wiekszy dolek niz zazwyczaj, zrebki, a potem krzak albo jakas roslina wieloletnia. A moze i mozna w ten sposob uzyznic sobie spory kawalek ziemi a nie jakies tam pojedyncze „dolki”? Tyle, ze koszt bylby wiekszy.

      6. Dziękuję, Kalino, to kluczowe dla epoki Wielkiej Zmiany info 🌳🔆

        Kilka lat temu ktoś tu podawał link na ten temat. Facet, bodaj z Holandii, ciekawie o tym opowiadał, oprowadzając wycieczki po swoim ogrodzie.
        Jeśli ktoś w temacie, proszę o info. Dziękuję 🙂

      7. Kalino, plony to myślę że zasługa intuicji i tego skąd się ona bierze. A ja staram się słuchać nie cwaniakować, bo na początku to nic mi nie rosło 😄

      8. „Nie istnieje nic takiego w całym wszechświecie co by pokonało MIŁOŚĆ SERCA czyli DOBROĆ.”

        No wlasnie, wlasnie.
        A z niej wyplywa empatia, wyznacznik czlowieczenstwa.

        A to cennosc, ktorej wszedzie brakuje.

      9. „No wlasnie, wlasnie.
        A z niej wyplywa empatia, wyznacznik czlowieczenstwa”

        jest takie powiedzenie każdy widzi sobą , być może prawdziwe

        Lubie obserwować i co widzę ?
        Ludzi mówiących do ptaków , zwierząt , karmiących ich , dających pić itd itp .
        Czy ktoś ich do tego zmusza ? 🙂 Nie
        Dobro w ludziach jest cały czas , patrzysz widzisz .
        Oczekujesz -zawodzisz się .

      10. Pozwól komuś być sobą a pokaże Ci swoje piękno
        Oczekuj a stworzy otoczkę „diabła” by się chronić
        Proste jak 2+2 że jest 5 a nie 4
        Oczekiwania , oczekiwania i jeszcze raz oczekiwania .
        Największa choroba umysłowa 21 wieku która zabija RADość na każdym zakręcie . U mnie przestaje do działać na ” szczęście”

        Dobrego Dnia Wszystkim

      11. „Dobro w ludziach jest cały czas , patrzysz widzisz .
        Oczekujesz -zawodzisz się .”

        MI blyskotliwa Strazniczko, policzylas bezdomnych, ktorych wygnano z Dworca Centralnego ?
        Patrzysz ! Widzisz !
        Oczekujesz ? Na kogos, kto otworzy oczy i zobaczy… nie, nie oczy otworzy, ale Serca !
        Nie oczekuje 😦

        Rozdaje kanapki i napoje !

      12. „Lubie obserwować i co widzę ?
        Ludzi mówiących do ptaków , zwierząt , karmiących ich , dających pić itd itp .”
        I wlasnie dlatego, ze to widze i rozstawiam latem garnki z woda dla bezdomnych psow, widze takze zwierzeta wiezione do ubojni, psy bezdomne na miejskich chodnikach…

        Piekno Swiecacego Slonca z rownym Swiatlem ogarnia piekno lasu, martwego czlowieka czy ranne cierpiace zwierze.
        Czy zachwyt nad lasem pozwala nie widziec czlowieka i zwierzecia ?

  15. Nawiązując do zdjęcia w czołówce …
    Kilka razy śniło mi się, że unoszę się nad ziemią jak ptak. 🙂
    Widziałam osoby próbujące mnie dosięgnąć czy złapać, ale to im się nie udawało, ponieważ wtedy unosiłam się wyżej, a obniżałam lot gdy ich mijałam.
    Nie czułam strachu. Byłam spokojna, ponieważ wiedziałam, że jestem bezpieczna. 🙂

    1. Pamiętam że jako dziecko i później też śniło mi się kilka razy że latam. Ostatnio kilka lat temu, ile nie pamiętam, ale doskonale pamiętam to, że w tym śnie wiedziałam że śnię i za każdym razem zastanawiałam się, dlaczego na jawie tego nie robię, skoro ” jest to takie NATURALNE”. I do teraz pamiętam to uczucie jak tak po prostu, chcę się unieść to się unoszę i już. Tak jak tu, chcę iść w prawo idę w prawo, chcę w lewo, skręcam w lewo, tak samo w tym śnie było z lataniem. To było ” po prostu”.
      Gdy śnił mi się zmarły tata to ze dwa razy pytałam go jak to możliwe, że nie żyje przecież a my się widzimy i rozmawiamy. Tylko się uśmiechał. Za trzecim razem już nie pytałam, to we śnie było dla mnie już „naturalne”. Tak, jak by we śnie to był nie sen a inny świat do którego w czasie snu się przenoszę…
      Ale takie sny niestety mam rzadko😔

      1. Pałki Pałki, z tym lataniem miewam podobnie. A kiedy jestem świadomy że śnię, chcę sobie latać póki śnię.
        Ze zmarłymi też mam tak samo, tylko z czworonożnymi przyjaciółmi, bo bliskich dwunożnych wciąż mam na tym świecie.
        A niedawno miewałem takie jakieś odlotowe jakby sny na jawie, takie niby marzenia ale nie marzenia, że biegam po wodzie i ślizgam się na niej a ludzie stoją i się gapią i przecierają oczy.
        Już nie długo haha

      2. To nie są sny. Twoja Dusza udaje się do innego wymiaru, a tam WSZYSTKO jest MOŻLIWE. Po wielu latach i doświadczeniach wiem, kiedy śnię, a kiedy bywam w innym wymiarze.

  16. Krowy i byki: co by nam powiedziały?

    …gdyby umiały mówić….
    …ależ one mówią…jakże to tak nie rozumieć mowy ciała..
    …wyrazu oczu…przytulenia…miauczenia…szczekania…ucieczki…

  17. Oj życie, życie trudne czasem jest, ale jak żyć bez Ciebie moje życie? Staram się jak najpiękniej, ale przychodzą też chwile zwątpień.
    Nie dać się im obezwładnić to dzisiaj sztuka nie lada, można te chwile przespać i niech sobie kto co chce gada. 🙂

    WIEM, ŻE CZASEM …

    Wszechobecnym zwariowaniem Ciebie witam
    Życie moje – czarnosinych barw miraże
    W plotkach o nas, jakaś prawda jest ukryta –
    Niech plotkują, ważne że jesteśmy razem.

    Życie moje, no bo czyje, jak nie moje?
    Nie ulotnij się przedwcześnie z mego tchnienia
    Niechaj widzą jak najdłużej nas we dwoje
    Daj mi skończyć, co mam jeszcze do skończenia.

    Daj mi zacząć co mam jaszcze do zaczęcia
    Ja nie proszę Cię o jakieś wielkie cuda
    I zegarów tak starannie nie nakręcaj
    Może jakoś czas oszukać nam się uda?.

    Wiem, że czasem jesteś życie nie do życia
    Po swojemu życie mi nie dajesz żyć
    Ale przecież znamy siebie nie od dzisiaj
    Wiem Ty ze mną, a ja z Tobą pragnę być.

    Ja przyrzekam, że Cię będę życie chronić
    Każdy dzień jest przecież dla nas wspólnym świętem
    A gdy przyjdzie z końcem końców na nas koniec
    Daj zaśpiewać życie – śmierci tę piosenkę.

    Niech zazdrosna się poczuje, nie proszona
    Niech zapłacze, że tak durną ma robotę
    A Ty życie jeszcze raz mnie weź w ramiona
    I zapomnieć na śmierć daj, co będzie potem.

    Wszechobecnym zwariowaniem Ciebie witam
    Życie moje – czarnosinych barw miraże
    W plotkach o nas, jakaś prawda jest ukryta –
    Niech plotkują, ważne że jesteśmy razem.

    Wiem, że czasem jesteś życie nie do życia
    Po swojemu życie mi nie dajesz żyć
    Ale przecież znamy siebie nie od dzisiaj
    Wiem, Ty ze mną, a ja z Tobą pragnę być.

    Krzysztof Cezary Buszman

  18. Hej,
    Dość długo nie odzywałem się nigdzie w necie dając sobie czas na uporządkowanie wielu spraw w głowie i w realu. Mam wewnętrzną potrzebę podzielenia się tym co się w ostatnich miesiącach u mnie zadziało i jaki finał wszystkiego mnie spotkał (chociaż nie finał.. bo jak ktoś kiedyś mówił.. w końcu wszystko się ułoży.. jak się nie układa, to znaczy że to jeszcze nie koniec).
    W okolicach przesilenia wybraliśmy się z żoną za granicę. Odpocząć i (tutaj ja) poukładać ostatecznie wszystkie klepki po przeprawach w korpo. Bardzo długo mi zajęło dojście do siebie i sporo czasu sobie ten czas układania wypominałem, ale przyszło też takie małe olśnienie – tyle czasu byłeś kim innym.. zmuszałeś się do bycia kimś innym niż jesteś naprawdę..to pozwól sobie wrócić do siebie prawdziwego. Odpuściłem. Spacerując sobie na boso wśród drzew (wielkie cedry i pinie) i odwiedzając miejscowych artystów powróciło do mnie pragnienie pracy w drewnie/z drewnem. Z najmniejszego kawałka drewna można wydobyć tyle piękna, co z drogiego kryształu. Od dziecka fascynowały mnie drzewa (dopatrywałem się w sękach i pęknięciach kory twarzy danego drzewa 😉 „wyobrażałem sobie” a może i czułem relacje między danymi drzewami w lesie czy na działce) a drewno traktowałem jako niesamowity budulec do wszystkiego. Odnawialny (może nie tak szybko odnawialny jak konopie itd ale zawsze eko), ciepły energetycznie, zdrowy. Poszła intencja w kosmos. W ogóle rzeczy, które działy się na wyjeździe też były kosmiczne. Pamiętacie tekst o czarnej pszczole? Na 99% właśnie tam ją widziałem. Ukazała się podwójna tęcza, oraz zachód słońca tak piękny, jakiego nigdy w życiu nie widziałem. Zdjęcie zrobione telefonem wyszło niczym okładka z national geographic (nigdzie go na razie nie publikowałem bo nadal jestem w stanie „przepracowywania” tego co tam siedziało).
    Poznaliśmy wspaniałych ludzi, w tym artystę który wykorzystywał nawet popękane kłody drewna aby z nich wydobywać niesamowite kształty a zarazem funkcjonalne przedmioty.
    Po powrocie do domu zająłem się znowu moimi pomidorami, które niczym dżungla przejęły taraso-balkon, oraz starałem się jak najbardziej odgonić myśli od otaczającego mnie betonu. Wytchnienia dostarczały wypady na działkę do lasu, jednak wracać trzeba na noc, bo warunków do nocowania na razie nie ma (generalne odświeżenie domku, działka zarośnięta, drzewa za blisko domu – aż strach jak wieje – ale krok po kroku jest coraz lepiej niż było 5 lat temu).
    W sierpniu postanowiłem, że sam z ciężkimi rozkminami sobie nie poradzę, a prowadziły one do hurtowego wręcz spożywania piwa dla zagłuszenia bezsensownych wywodów w głowie. Wyrzucałem sobie czas stracony na korpo, potem czas stracony na zbieranie się do kupy, miałem mega flash-backi z dzieciństwa, analizy sytuacji rodzinnych itd itp. Krok do szaleństwa. Wtedy trafiłem na informację o Kudzu. Raz kozie śmierć. Kupiłem suplement. Miał pomóc. Kupiłem też dostępny legalnie susz z CBD na zastopowanie kołowrotu myślowego. Wolałem w ten sposób zadziałać, niż uzyskiwać pomoc od osób trzecich – zawsze samemu wolałem rozwikłać sprawę czy to o podłożu fizycznym czy psychicznym.
    Otóż jak to się potoczyło dalej. Kudzu sprawdzało się rewelacyjnie. Ma związek z wydzielaniem serotoniny i rzeczywiście wprowadza w stan psychiczny „jak po używce”. Czyli czujesz się uspokojony jak byś zapalił czy wypił browara czy sześć, jednak nie odczuwasz zatrucia nikotyną czy alkoholem. Dla mnie wyjście rewelacyjne. A CBD wyciszało tornado myśli i pozwalało skupić się na jednej konkretnej „nitce od kłębka”.
    Trafiła się też możliwość wyjechania na chwilkę w najukochańsze Bieszczady gdzie wrotycz dopiero dawał czadu (w centrum kraju końcówki marne) i mogłem go nazbierać cały plecak, i najeść się tarciuchem z grzybami pod sam korek (w kwestii dialogów z „menelami” które to były wzmiankowane we wcześniejszych wpisach – polecam Opowieści z Siekierezady na ich stronce. Jest tam opisanych wiele… serio wiele żywotów ludzi spisanych na straty przez tak zwaną współczesną cywilizację.. a którzy mieli w sobie tak jak tutaj pisaliście szczerość. Wielu się przekręciło na amen jest jednak też kilku, którym się udało podnieść)
    Chwilę potem przy tylu zbiegach okoliczności ile tylko jest w stanie człowek sobie wyobrazić znalazła się oferta pracy.
    I tutaj zaczyna się etap, nad którym teraz najbardziej rozkminiam. Zbiegi okoliczności takie, że byłem wręcz oszołomiony jak szybko i łatwo można znaleźć pracę o jaką mi chodziło. Miałem pracować z drewnem, wspólne tematy, zainteresowania itd. Jednak wyszło jak wyszło i po miesiącu odszedłem. Czułem się tam po prostu źle. I to do tego stopnia, że jestem w szoku jak takie przesłanki „TAAK TO TWOJA PRACA MARZEŃ” mogły się okazać niezłym kotłem psychicznym i kolejką górską emocji (po angielsku to rewelacyjnie brzmi , po naszemu mniej obrazowo ;P ).
    Teorie są dwie – totalny pech, lub (i do tego bardziej się skłaniam) najzwyklejsza w świecie pułapka w którą miałem wpaść dla pożywiania się moją energią podczas wywoływania stresu czy podczas zaognionych kłótni.
    Żałuję, że tak się zakończyła moja przygoda (pierwsza 😉 bo tematu nie odpuszczę i w drewnie nadal będę robił) bo okazało się, że praca fizyczna (serio czasami bardzo ciężka) to dla mnie najlepsze wyjście przy myślówie i przy trybie życia w mieście (na razie chociaż mam nadzieję na szybką ewakuację na stałe na działkę) gdzie człowiek w domu głównie siedzi. Pomimo wstawania ino świt (a lubię pospać dłuuugo) i ciężkiej pracy po 8 godzin dziennie czułem się tak spełniony jak nie wiem kiedy. Zasypiałem jak niemowlaczek, nie musiałem doić tyle piwa, miałem cel i do tego to co robiłem było wymierne. Widziałem co robię. Miało to sens.
    Dlatego też teraz mocno przepracowuję to dlaczego sama praca jako praca była rewelacyjna, jednak kontakt był totalnie irracjonalny. Odbierałem to jako ciągłe szukanie konfliktu i ciągłą chęć rywalizacji. Ja w takiej atmosferze nie potrafię pracować. Można raz na jakiś czas się sprawdzić ale kurde nie non stop chodzić najeżonym jak dwa szczekające na siebie psy. No po co tak tracić energię? Drogi się rozstały.
    Czemu tak dużo nagle o tym napisałem? Nie wiem. W środku aż pchało mnie do klawiatury od kilku dni a dzisiaj znalazłem chwilkę to i piszę. Może komuś coś się rozjaśni, może komuś kto nawet tutaj nie pisze a czytuje polepszy sie humor porównując moją historię do jego przeżyć. Ja natomiast po przerobieniu nie wiem ilu kilogramów grzybów (żona wiezie i już ostrzegła, żebym miejsce w kuchni robił bo jest tego DUŻO).. rozejrzę się na mieście za Kudzu i za nową pracą. A przeczucia (bo kurde miałem.. miałem przeczucie że coś nie do końca gra – tak w środku .. ten splot słoneczny, który nigdy sie nie myli) będę traktował super serio – bardziej serio od „przypadków” które mogą być jak podsuwany cukierek dla psikusa 😉
    Ufajcie temu co czujecie w splocie. I nie dajcie po sobie jeździć jak na łysej kobyle. Miejcie swoją godność.
    Sorry TAWciu, że tak przydługo, przymierzałem się do tego swojego bloga, ale na razie jeszcze nie jest ten czas 😉
    Pozdrawiam!

    1. „Ufajcie temu co czujecie w splocie. ”
      Manipura – czakra splotu słonecznego.
      Nie na darmo po niemiecku ( das )Bauchgefühl ( dosłownie czucie brzucha ) – przeczucie, intuicja …
      U mnie działa bez zarzutu, polegam jak na Zawiszy.
      Dodatkowo przed oszustami strzeże mnie odruch wymiotny.

      1. „Dodatkowo przed oszustami strzeże mnie odruch wymiotny.”
        Czytałem o tym w Twoich poprzednich wpisach i powiem Ci, że może nie jest u mnie aż tak hardkorowo, ale w takich sytuacjach dostaję nagłych duszności i nabieram nienaturalnej chęci wyjścia z danego pomieszczenia hen hen daleko. Takie hmm mentalne zapieranie się rękoma przed kimś „nope nope .. idź pan w ch..” 😉
        Bauchgefuhl.. to jeszcze w miarę ładnie brzmi.. nie to co ich motylek 😉 🙂 🙂

      2. [B] w takich sytuacjach dostaję nagłych duszności i nabieram nienaturalnej chęci wyjścia z danego pomieszczenia
        ———————-
        Ja reaguje podobnie. Od razu robi mi sie goraco. Chce wyjsc i juz nie wrocic. Tlum tez tak na mnie dziala, dlatego kiedy tylko moge nie chodze do pewnych sklepow i galerii handlowych. Nie biore tez udzialu w paradach, a tu, gdzie mieszkam, jedyne parady, to parady gejowskie. 😁 Zartuje, nie jedyne, ale najwiecej jest gejowskich.

      3. W pewnych sytuacjach, tam gdzie idę dla mnie najlepszą drogą, czuję delikatne pulsowanie w splocie słonecznym.
        Na odruchy wymiotne nie zwracałem uwagi ale mam też coś podobnego w sumie. I takie idź pan w h.
        I dawniej chociaż źle się czułem, poddawałem się zewnętrznym naciskom, poradom. Ale nie teraz. Jeśli się pomylę, to się pomylę, to się nauczę.

        Dawniej przy takim uczuciu na nie, kiedy jednak poddawałem się zewnętrznym sugestiom, oni później mówili, że nie musiałem ich słuchać albo ciągnęli dalej i proponowali to, śmo, i jeszcze to, żeby nie wyszło że nie mieli racji. A ja miałem co? Przeświadczeniem że się mylili? A na h. mi to kiedy ja za to płaciłem nie oni. Myl się na sobie nie na mnie. Więc wolę doświadczać swoich pomyłek nie cudzych jeśli już a ktoś niech się uczy na sobie nie na mnie.

        Każdy powinien słuchać swego serca, swej intuicji bo to są wskazówki dla niego. I przychodzi moment kiedy człowiek uczy się odmawiać stanowczo, jeśli ma, miał z tym problem.

      4. Jest też prawdą, że gdybym nie próbował nakłaniać innych do pójścia moją drogą, nie doświadczał bym tego z drugiej strony i nie bywał podatny na sugestie uważających, że wiedzą lepiej. Anomalia została wykryta i poddana naprawie 🙂
        Robiliśmy to sobie nieświadomie zapominając o głosie intuicji, głosie własnej duszy.

        Jeśli chodzi o oszustów i przebywanie w tłumie np galerii, mam podobnie. Zauważyłem że trzymam się z dala od miasta i gdy pojadę tam raz na róski rok, zaraz skupiam się na tym by jak najszybciej się z tamtąd wydostać.
        A już myślałem że ze mną coś nie tak.
        I próbują mnie czasem znajomi namówić na wypad na jakąś masową imprezę, czy to dyskoteka czy zlot „duchowych” ludzi, wszędzie czuję ten sam opór. I tu też myślałem że mam coś do przerobienia, a może nie koniecznie.

      5. A najlepiej czuję się w lesie i na polu wśród posadzonych drzewek.
        Wyrzuca nas z pewnych wibracji czy jak?
        Dziękuję że o tym napisaliście. To mi pomaga i otwiera na coś oczy.

        Drzewa – strażnicy wibracji życia na Ziemi.
        Tak mi przyszło.

        W takim razie na odwrót może też to działać i kogoś może wyrzucać z lasu i ciągnąć np do galerii.

      6. W temacie tego co czuję w splocie albo ogólnie tego co czuję.
        Np źle się czuję po fakcie, gdy pomagam tam gdzie nie jest to potrzebne. Nie to miejsce, nie ta osoba albo nie ten czas. Po tym zawsze czułem się źle i mam teraz na myśli to co robiłem tutaj na forum.
        I zapewne z drugiej strony, ktoś też nie czuł się wtedy komfortowo.
        To może być propozycja nie na miejscu, porada nie w czasie. Nawet uśmiech nie do tego adresata.
        Wiem że gdy człowiek staje się kanałem dla miłości, ona np poprzez intuicję coraz trafniej go prowadzi.
        Więc pracuję nad tym.
        I całkiem możliwe że dlatego będę tu wciąż zaglądał albo jutro z tąd zniknę. I nie dlatego że strzelę ego focha.
        To ostatnie ma związek właśnie z pomaganiem pod kierownictwem ego, gdzie nie jest potrzebne takie działanie i gdzie przynosi konflikt zamiast pokoju.

  19. Miałem te myśli już wcześniej a teraz połączyły się z tym wyrzucaniem nas z pewnych wibracji i ciągnięcia do podobnych swoim.

    Jeśli wysyłam na świat, na ziemię miłość, jeśli robię to np przy osobie próbującej mnie zdominować, jeśli utrzymam swoją wibrację, z racji że miłość nie ma przeciwieństwa, nie ma na nią siły, to ta osoba będzie musiała ją przyjąć i odwzajemni ją, albo ucieknie gdzie pieprz rośnie, bo tego nie wytrzyma. Będzie się po prostu czuła źle.
    Więc wojny nie potrzebujemy. Było by to przyjęcie wibracji tych co chcą utrzymać stary porządek. Lepiej ich błogosławić. Wybór od takiej chwili należy do nich. Uschną albo spierdzielą, chyba że będą chcieć i będą zdolni przyjąć nową wibrację.
    Rany ale proste i oczywiste 🙂

    Mała porada. Jeśli atakuję kogoś miłością w celu wykurzenia go, to warto przyjrzeć się swoim emocjom, czy nie jest to właśnie atak z pozycji nienawiści, braku przebaczenia jakiemuś aspektowi siebie, nieuzdrowionemu. Bo wtedy tylko sami siebie uoszukujemy i nie podnosimy się z matriksa a wciąż go zasilamy.

    Miłość powinna być raczej rozsyłana bezwarunkowe, bez stawiania oczekiwań, jej i temu gdzie, komu ją wysyłamy. To ma być na zasadzie akceptacji wolnej woli.

    1. O ja cię kręcę. Przecież na tej zasadzie działa wybaczenie, po którym wpuszczam w jakieś doświadczenie światło, miłość. Wtedy ja podnoszę swoje wibracje i druga osoba dzieląca ze mną to matrixowej doświadczenie, ma szansę też przyjąć miłość i podnieść się wyżej albo odejdzie. Albo mnie odepchnie.
      Jeśli na Ziemi tego światła miłości przybywa, to w pewnej chwili ci co nie będą mogli go przyjąć, będą musieli odejść a jeśli tego nie zrobią, ich ciała nie wytrzymają takiej energii.
      Widzicie to?
      Na tym forum widzicie to też?
      Jeśli ty wzrastasz, twoje otoczenie również!

      Niektórzy musieli o tym wiedzieć i wylewali dużo wody na miejsce o którym mieli informacje że rozbłyśnie świętym ogniem, światłem miłości.
      Wiedzieli że jeśli światło zostanie zakotwiczone np w jednym punkcie, wcześniej czy później, rozejdzie się na cały glob. To się stało już dawno. Już dawno wiedzieli że będą musieli stąd odejść. I już dawno wiedzieli o takich miejscach jak Polska.
      Nie odpłacę im nienawiścią lecz błogosławieństwem 🙂

  20. W niedzielę znowu mamy powtórkę z pseudowyborów, chyba każdy z Nas ma dylemat: iść, czy nie iść. Jeśli tak, to na kogo zagłosować, wybór i tak jest między złem jednym a drugim, między szaleństwem a zgrozą, i bądźcie tu mądrzy ludzie w tej i tak ułudzie.
    Można zapłakać 🤣, a można i zaśmiać się wesoło 😁

    *

    MIĘDZY DŻUMĄ A CHOLERĄ….

    I znowu nadchodzą kolejne w kraju wybory,
    Czy jest może ktoś wśród nas do nich skory,
    Kłótni, wodolejstwa i brudu wiele się wyleje,
    I tak nic dobrego po nich się znów nie zadzieje.

    Będzie, jak zwykle bywa, powtórka z rozrywki,
    Przedstawią nam – „gawiedzi” – te swoje rozgrywki,
    Bo przed nimi się głosi : będzie sielsko i anielsko,
    A już po nich wyjdzie, jak to zwykle, tylko zielsko.

    Czy można wybrać między jednym a drugim Złem,
    I jak żyć później, panie premierze, w bagnie tym,
    Pseudowybory to strata cennego czasu każdego,
    A koszty to marnotrawienie majątku narodowego.

    Czy przed, czy po wyborach nikt tu nie jest wolny,
    Każdy rząd i tak robi, co chce, i czuje się swawolny.
    Profesor Lange powiedział był kiedyś takie słowa,
    „Polityka to kurwa, a politycy kurwiszony” – i to jest mowa!

    SłowiAnka

    1. Brawo, Aniu! 💛
      Doskonale uchwyciłaś kwintesencję tej wyborczej farsy … 🙂

      Publiczna chłosta moralna?
      Dla tak dzielnej i nieustraszonej Lechitki – Patriotki o Niezłomnym Sercu jak Ania to mały pikuś 😀 😁 😁

    2. Hej Aniu, nieźle się uśmiałam 😀
      Chyba ujęłaś w słowa to, co czuje tutaj większość z nas……
      No właśnie: iść czy nie iść? Oto jest pytanie….
      A może iść i oddać nieważny głos? Tez jakiś pomysł, choć także nie satysfakcjonujący.

    3. Już jutro opuszczam Polskę, a tam gdzie jadę, nie ma gdzie głosować, więc nie mam dylematu…. Ale, ale …
      mam podobne uczucia, jak powyżej w Między dżumą a cholerą.
      Wybór między mniejszym a większym złem, to nie wybór. Zło jest zawsze złem, mniejsze, czy większe. Lenin kochał to powiedzenie „mniejsze zło”, ale to żaden autorytet.

      „Można zapłakać 🤣, a można i zaśmiać się wesoło „. Tu to jest alternatywa. Wybieram zatem wesoły zaśmiech 😛

      1. Ja też będę poza miejscem mojego zamieszkania w niedzielę. Myślałam, że nie pójdę na wybory, że los tak chciał, ale okazało się, że w miejscowości w której będę jest też punkt wyborczy. Zarejestrowałam się dzisiaj. Nadal nie wiem czy pójdę, z tych samych powodów co wy, ale nie chcę żałować, że zaniedbałam rejestrację, gdybym jednak zdecydowała się iść na wybory. żadna z partii nie przemawia do mnie w pełni, a głos przeciw jakiejś partii, na mniejsze zło? To mnie nie przekonuje. Jeśli pójdę, to zagłosuję na Pana Skuteckiego. Nie na partię, nie na listę, ale na konkretnego człowieka.

    4. Oj, dobrze to ujęte! 😀😁 Ale jakieś tam opcje wyboru w tym imadle mamy: nie iść czyli odciąć się od systemu lub – zagłosować na konfederatów z MOCNĄ INTENCJĄ wysłaną w przestrzeń, aby okazali się siłą wspierającą przemiany i rozbiórkę parlamentu. 😉

      1. [Wedrowiec] Jeśli politycy to kurwiszony a rządzący są odbiciem świadomości zbiorowej narodu, to jak to o nas świadczy?
        ———————-
        Ales mnie rozsmieszyl! 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣

        Bodajze Pilsudski: Narod wspanialy, tylko ludzie k…..
        Zaznaczam. Nie jestem jego fanka. Za patriote uwazam Dmowskiego. Oczywiscie patrzac z perspektywy 3d….

      2. „Polacy są wspaniałym narodem i bezwartościowym społeczeństwem”
        ~ Cyprian Kamil Norwid

        „Wspaniałym narodem”, bo NaRÓD to dziedzictwo duchowe, łączność z Duchem;
        a „bezwartościowym społeczeństwem”, bo od tysiąca lat Polacy są rozgrywani jak dzieci przez nieprzyjazne nam siły, byśmy nie mogli się ze sobą dogadać.

        *

        Co innego odcięte od matrixa społeczeństwo Islandczyków…

        „Islandczycy mają bardzo silne poczucie wspólnoty. Lokalne społeczności są ważnym elementem życia tego wyspiarskiego kraju, co sprawia, że osoby, które znajdą się w trudnej sytuacji, nie zostają zepchnięte na margines życia społecznego. Otrzymują wsparcie niezbędne do ponownego stanięcia na nogi, są włączane w funkcjonowanie lokalnych struktur.

        Także wskaźnik zaufania społecznego jest tu bardzo duży. W kraju nie musisz obawiać się, że gdy twój samochód zakopie się w śniegu, utkniesz na zawsze w białym puchu. Tu zawsze znajdzie się ktoś, kto ci pomoże. Innymi słowy, szczęście to tak naprawdę w Islandii projekt i wysiłek zbiorowy. Który świetnie się sprawdza”.

        https://turystyka.wp.pl/szczescia-ucz-sie-od-islandczykow-6063489805538433a

      3. Zgadza się. ☺ Potwierdzają to sytuacje kryzysowe (wojny, kataklizmy), podczas których Polacy wychodzą z wgranych schematów, postępują solidarnie, wielkodusznie, działają instynktownie, naturalnie, NIEKALKULACYJNIE. Sława nam, sława. 🌳🌳🌳☺

    5. I czy cała ta gadka o wyborach, politykach, nie jest politykowaniem a więc polityką?
      Nie daje się czasem człowiek babrającym w bagnie w to bagno wciągać kiedy wmawiają jakiś chory obowiązek babrania się w tym szambie?

      Każdy zbiera co zasieje i żaden polityk tego nie zmieni.

      A może chciałby zebrać czego nie zasiał, albo by ktoś inny wziął na siebie burzę, kiedy sieje wiatr.

    6. Tak jak księża chcą byśmy wierzyli, że są pośrednikami pomiędzy Bogiem a człowiekiem i byśmy wierząc w to, utrzymywali ich;
      Tak samo politycy chcą byśmy wierzyli, że są pośrednikami pomiędzy Świadomością a doświadczeniem, człowiekiem a jego szczęściem, i byśmy wierząc w to, utrzymywali ich.
      Tak samo potrzebujemy do Nieba na Ziemi jednych jak i drugich.

    7. Kto sieje pokój, temu armia nie potrzebna, nie musi pracować na zbrojenia.
      Kto sieje wiatr, tego żadna armia przed burzą nie uchroni.

      ———
      SłowiAnko
      To nie bezpośrednio do ciebie
      Jak już tu zacząłem, to nie chcę rozrzucać

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s