Fraktalne odzwierciedlenie obecnego starcia matrixa z Naturą… Finał starcia jest oczywisty…
Rdestowiec ostrokończysty, czyli dziki bambus. Roślina na dziś! Doskonale oczyszcza gleby silnie skażone roundupem oraz metalami ciężkimi z samolotowych oprysków – rdestowiec ostrokończysty łatwo akumuluje te toksyny w swoim organizmie

Dzika róża (Rosa canina) gotowa do tegorocznego Rytuału Zbioru…
Czyż może istnieć na naszej przepięknej planecie większa, dostępna człowiekowi moc niż osobiście otrzymana z rąk Natury naturalna witamina C ?… Czy istnieje na naszej przepięknej planecie roślina bardziej zasobna w nauralną witaminę C niż Dzika Róża (Rosa canina)?…

1 341 myśli w temacie “Jeden spacer – setki przekazów…

  1. Patrzajmy słuchajmy sercem ❤❤
    które kiedyś śpiewało jak z nut…

    j.niżej cytat z Budki Suflera…

    ….czas na ciszę..tę którą w swym sercu słyszysz…❤
    ..kiedyś śpiewało jak z nut
    teraz gładkie i zimne jak lód…
    ..smutny to cud…smutny to cud…

    Serce nie oszuka……….❤

    Drogi Wędrowcze wybierz z tekstów co Tobie odpowiada
    a resztę odrzuć… ❤❤

  2. „I złapałbym go za nogi i o ścianę. Autentycznie tak mnie skur.. wkur..
    W myślach oczywiście.

    Dziś myślę sobie, że najgłośniej o wolności krzyczą ci, którzy odmawiają jej innym.
    No ale ja przecież wszystkim życzę wolności. Tak sobie wmawiam.
    Wybaczam i co widzę?
    Pouczając nie zawsze proszony, odmawiam prawa do błądzenia.
    Złoszcząc się na rządy, te czy inne, odmawiam im prawa do błądzenia.
    Odmawiam błądzącym prawa do tego a to jest ich wolność. Odmawiam im tego prawa, bo jeszcze gdzieś tam częściowo wierzę, że błądząc mogą szkodzić innym.
    A z drugiej strony w to już przecież nie wierzę. Nie mogą. W moim widzeniu świata, tej nowo odkrywanej części, nikt nikogo skrzywdzić nie może. Jakkolwiek to wygląda na pierwszy rzut oka, to powłoka a pod tym działają mechanizmy połączeń, na które jest mi dawane rzucić okiem, gdy odpuszczam sobie tą pewność, że jest tak i tak, wynikającą z obserwacji jedynie zmysłami ciała. One są też po to by trzymać umysł w matrixie.
    By wierzyć że ktoś inny oprócz mnie może mi zadać cierpienie i dlatego powstaje brak zgody na błądzenie drugiego człowieka. A to rodzi przemoc, także w pouczania, właśnie gdy nie proszony.

    No więc wybaczam sobie te wszystkie sytuacje, doświadczenia, które coś mnie mogą nauczyć, gdy przestanę atakować i to właśnie widzę.
    Widzę że nie było we mnie wolności którą mógłbym dać śpiącym by tak sobie spali i walili się we śnie młotkami po głowie.
    A nie dając im tej wolności w sercu swej istoty, nie otrzymywałem tej wolności. I te doświadczenia pokazujące mi brak tej wolności w moim życiu, podnosiły moje emocje do potęgi ogromnej, tyle że one już nie biorą nade mną góry. Ale pokazały się. I poinformowały mnie o gotowości do oczyszczenia.
    Tak że mam nadzieję, zauważając w sobie wirus za który potępiałem innych, teraz będzie to mogło zostać oczyszczone. Skubaniec, program, nigdy nie jest tym czym wydaje się na początku gdy projektujemy go na innych.
    Bo kto by wirusa guru skojarzył z brakiem przyzwolenia na boskie prawo wolności drugiego człowieka?
    A jednak.

    Mnie też brakuje towarzystwa, rozmów z ludźmi o otwartych umysłach. Może dlatego też nadrabiam tutaj. Tak naprawdę bym mógł otwarcie porozmawiać z kimkolwiek w realu, nie znam nikogo. I to na najprostsze tematy. Ludziom czapki z głów spadają gdy już otwieram usta więc zazwyczaj milczę.
    Tak że bardzo chętnie kiedyś gdzieś nad brzegiem jeziora…

    Czasem pokazuje mi się taki obraz, gdy już sado-ogród podrośnie i uda mi się w nim umieścić jakieś budynki, kopułowe, różne, to będą tam zaglądać różni goście i wtedy będzie sobie można pogadać. A może już nie będzie takiej potrzeby i wystarczy posiedzieć w ciszy w kole przy ognisku. Ławeczki w koło ogniska już są”.

    Wędrowcze, teraz to mi się podobasz.
    Jeśli chodzi o tzw. politykę, to Ciebie rozumiem, bo ja też od dwóch dni jestem wku…ony. Oglądałem przemówienie Brauna, Winnickiego i jest jakieś światełko, ale generalnie PiS i pozostali „wybrańcy narodu” to działają mi ostatnio na nerwy.
    Wiadomo, że lepiej nic nie oglądać z tzw. polityki, ale czasem z nudów coś tam oglądam w necie. W mojej rodzinie czuje się bardzo samotny, ponieważ jedynie z Ojcem mamy zbliżone poglądy na politykę, tzw. religię i ogólnie świat. Z moimi starymi kumplami to nawet nie ma sensu takich tematów z Bloga poruszać, ponieważ oni nie są nimi zainteresowani.
    Moi dwaj Przyjaciele (są więcej niż kumplami), popadli w materializm, ale oczywiście nie mam do nich o to pretensji.
    Chodzi mi jedynie o to, że nie mam z kim pogadać na takie tematy z Bloga.
    Pozdrawiam Serdecznie

  3. https://drogadoboga.org/2019/11/18/odnajdywanie-glosu-boga-channeling-jeszuy/

    Droga Justyno, wybierz z tych słów co Tobie odpowiada a resztę odrzuć.
    Pół żartem pół serio. Zrób jak uważasz ale tam też jest dużo o ciszy.

    Krysia z lasu. W tym samym przekazie, który czuję że jest akurat w czasie dla mnie, J mówi, bym nie grał roli zbawcy, bo gdyby to było możliwe, on zrobiłby to już 2tys lat temu.
    Każdy sam musi siebie zbawić i jeśli ktoś potrzebuje namacalnie dostać po głowie, moje współczucie i ingerencja nic tu nie zmieni. Prędzej sam oberwę po głowie a nikogo przed tym nie uchronię.

    Vikingu i Scyto. Spoko że Ci się spodobało ale gdy bród na wierzch wypływa i emocje się uruchamiają, wolę by mną nie rządziły. Lepiej przyjąć mi rolę obserwatora i pozwolić by to się wtedy „samo” oczyściło. I o tym też jest pod tym linkiem

    Ogólnie każdy może coś tam znaleźć dla siebie.
    I wcale nie musi.

    A ja sobie wędruję po świętokrzyskich lasach i nie chce mi się z tąd wychodzić.
    A tak wogóle, to ja powinienem się nazywać człowiek z lasu 😉, Krysia z lasu.
    Nawet nazwisko z jedną literką mam jak zwierz z lasu o nazwie bardzo wzorcowej, NATURAlnej i taką ksywkę przez większość życia miałem nadawaną w nie powiązanych ze sobą sytuacjach.

  4. „Tyle razy sobie powtarzałam, że jedno piwo to dla mnie maks”.

    Krysiu, to Ty pijesz piwo? 😀
    Myślałem, że jestem tu na Blogu tym złym, takim łobuzem, który pije piwo, czasami wyrywnym i zaczepnym, poruszającym wątki erotyczne, który nie szanuje prawie „żadnej świętości”, a tu popatrz, Ty Krysiu pijesz piwo. Cieszy mnie to 😁😜🙂

      1. To dobry pomysł z tym piwem, TAWie. Ostatnio stałem się jednak strasznie leniwy. Czasami zrobię sobie posiłek „na szybko”, lub zjem na mieście. Nie wiem, jak Woj Czcibor, ale przyznaję, że ja ostatnio mniej trenuję. Robię sobie systematycznie treningi, ale krócej niż kiedyś. Stałem się dla siebie bardzo „pobłażliwy” 🙂
        Być może to jest taki okres jesienny teraz. Cholera wie, ale za przeproszeniem, mam wyj….ane na jakiś rygor. Cieszy mnie jednak to, że jakąś dyscyplinę w ćwiczeniach zachowuję.
        Spuściłem jednak z tonu na ten okres jesienny 🙂

      2. Tak, weszliśmy już w okres przesileniowego wyciszenia, ja też robię teraz krótsze dystanse niż jeszcze miesiąc temu. Trzeba słuchać swojego ciała, rozmawiać z nim. Nasze narządy to buzująca świadomość.

    1. ,, Krysiu, to Ty pijesz piwo? 😀
      Myślałem, że jestem tu na Blogu tym złym, takim łobuzem, który pije piwo, czasami wyrywnym i zaczepnym, poruszającym wątki erotyczne, który nie szanuje prawie „żadnej świętości”, a tu popatrz, Ty Krysiu pijesz piwo. Cieszy mnie to 😁😜🙂”

      Dopiero teraz zobaczyłam ten wpis. 🙂

      Witam cię!

      Wiesz, Vikingu, powiedzieć ci szczerze?
      A blog TAW, to niby czemu nazywa sie Tawerna? 😀 (kiedyś to wymyśliłam; były przymiarki na ,,Tawiarenkę”, ale nie przeszły do tubylczego żargonu 😀 😀 😀 ).
      Tawerna, jak sama nazwa sugeruje, to nie salon kosmetyczny albo czytelnia w bibliotece. 🙂

      Wszyscy w naszej Tawernie coś żłopią…, tylko nie wszyscy o tym mówią…, oj przepraaaaaszam, bardzo przepraszam…, degustują ociupineczkę, naparsteczek, zakręteczkę, 😀 😀 😀

      Ziółeńka my tu wszyscy w Tawernie spożywamy dla zdrowotności (istny HERBAPOL 😀 😀 ), a że te ziółeńka muszą być macerowane na spirytusiku, to tylko efekt uboczny, który niestety ,,musimy” jakoś przełknąć 😀 …, bo przecież o ziółka tylko chodzi. 😀 😀 😀

      A żem się uśmiała! 😀 😀

      Wiesz, image internetowy, wszyscy bawimy się w wirtualność, zastrzeganie prywatności.
      Kiedyś nie mogłam pojąć dlaczego niektórzy ludzie piszący w kompie są jacyś dwu, a nawet trzy, cztero sceniczni.
      Potem zrozumiałam, że w internecie nie wolno pisać o sobie wszystkiego(kuźwa! rok się tego uczyłam! , a w zasadzie to niektórzy forumowicze zalecali mi większą powściągliwość w wylewnym, szczerym opisywaniu swojego życia: to wypada, a tamto nie wypada, czyli taka ,,pisana” hipokryzja)

      Kiedyś mailowałam z ludźmi, czasem prowadziłam rozmowy telefoniczne. Ich życie prywatne(oczywiście, że nie wszystkich) diametralnie różniło się od tego, co wypisują w komentarzach.

      Zrozumiałam wtedy jeszcze jedno; że niektórzy piszący w kompie kolorują swoje życie, bo takie chcieli by mieć.
      I to jest ich(zaznaczam, niektórych) radość, której nie zaznają w realu.
      Ekran kompa ,,wszystko przyjmie”. O wiele milszy i piękniejszy wirtualny świat jawił się odskocznią od poplątanych -czasem trudnych do zniesienia – ścieżek realu, odpoczynkiem(pomijam tu zdobywaną wiedzę).

      Ktoś kiedyś bardzo ciekawie to ujął: ,,To taki makijaż, z którym czuje się dobrze”.
      I uważam, że to też jest w porządku i tu nie nazwę tego hipokryzją, ponieważ odgrywanie scenicznej roli w pięknej sztuce też kształtuje naszą psychikę, dla której marzenia są jak najbardziej właściwym pokarmem…

      A wracając do piwa 🙂
      Zapewniam cię, że przy najbliższej okazji pierwszy mój łyk będzie toastem na Twoje, Vikingu, Zdrowie!!

      Ale wcześniej powyrywam wszystkie kable z kompa!!! ha, ha, ha 😀 😀 😀
      Co by nie pisać głupich komentarzy(jak by inne były mądre!! 😀 😀 😀 ), a potem mieć moralniaka, z którego Tawcio znowu będzie mnie wyprowadzał swoją życzliwością, jaką obdarza nas tu wszystkich, bez wyjątku.

      Miłego dnia!

      1. Gdzieś widziałem Twój komentarz Krysia z lasu o 5D ale nie mogę znaleźć teraz więc wkleję tu.

        Myślę że 5D to nie miejsce do którego zmierzamy lecz raczej wymiar w nas, dostępny po oczyszczeniu, kiedy miłość zaczyna płynąć we wszystkich kierunkach, dłużej nie warunkowana przez ego.
        Wtedy mówi się też o otwarciu serca, i czakrze serca. Ono uważam że jest otwarte, tak jak i czakry (to nic innego dla mnie dla innych nie musi 🙂 jak wiry energii) lecz nie jest otwarte w pełni.
        Można mówić o skamieniałym sercu, zatkanej szmatami rurze, blokadzie zwanej przez kogoś czakrą. Serce otwarte, wir energetyczny pełny, to się dzieje samo w konsekwencji oczyszczonego pola.

      2. „Wszyscy w naszej Tawernie coś żłopią…, tylko nie wszyscy o tym mówią”
        Niestety, Krysiu, sie mylisz; Nie wszyscy !
        I to bardzo sie mylisz. W tym wypadku na szczescie sie mylisz, bo alkohol zabija nadal tysiace ludzi. A tych, ktorych nie zabil, bardzo oslabia.
        Bywaja w tawernie osoby co „zlopia” co najwyzej wode sodowa, napary z ziol, zdarza sie jeszcze, ze troche kawy.

  5. Wchodzę tu by podzielić się nową rozkminką wędrowca pod tytułem Miej serce i patrz w serce i co widzę?
    „Patrzajmy słuchajmy sercem ❤❤” Justyna
    Więc może już nic mówić nie trzeba 🙂
    A se dopowiem coś od siebie

    Co to znaczy patrzyć sercem według Wędrowca
    To znaczy obejmować sercem całość, wszystko co jest, cały kosmos, widzialne i niewidzialne.
    Śmiem twierdzić, że patrzenie wybiórcze nie jest patrzeniem sercem lecz pomyłką z egoistycznym utożsamianiem.

    Ktoś tu kiedyś powiedział że nie można kochać jednej osoby a drugiej nie. Tak, zgadzam się i teraz to rozumiem.

    Jeśli mówię o obdarzania kogoś sercem, jeśli właśnie patrzę wybiórczo, to mogę np chcieć coś tej osobie dać, życzyć i pominąć tą drugą, nie zdając sobie sprawy że ją w jakiś sposób krzywdzę, że być może obdażam jedną kosztem drugiej. Staję się na to ślepy. Krzywdzę, sądząc że daję coś dobrego.
    Jest to ogólnonarodowa, oczywiście z wyjątkami, przypadłość, powielana odgórnie przez rząd a zaczyna się w pojedynczej jednostce. I to drażni ludzi np w 500+. Wybiórczość, egoizm, który nie ma nic wspólnego z Miłością.
    To tylko przykład.

    Mógłbym teraz tych przykładów wymieniać wiele ale nie o to chodzi.

    Chodzi o miłość.
    Albo obejmujesz wszystko albo część i śnisz, oszukujesz się, nazywając nienawiść miłością.

    To tyle wyjaśnia. Tyle drażniących tematów a wszystkie okazują się być u podstawy jednym. Jednym błędem. Braku miłości.

      1. Autorka muminkowej sagi, Tove Jansson, uwielbiała samotność.
        Ona na tyle ceniła sobie własne towarzystwo,że wolała unikać cudzego 🙂
        Cytat z Muminków – ona identyfikowała się albo ją identyfikowano z Włóczykijem:
        „Jest wieczór na piosenkę – pomyślał Włóczykij. – Na nową piosenkę, która składać się będzie w jednej części z nadziei, w dwóch z wiosennej tęsknoty, a jej resztę stanowić będzie ❤ niewypowiedziany zachwyt, że mogę wędrować, że mogę być sam i że jest mi ze sobą dobrze <3"
        ❤ to moja wstawka!

      2. Niezupelnie, bo ci „wszyscy” na ogol i na ich szczescie, sa z kims 🙂
        A Ci „kims”, chociazby z powodu telegonii, by nie chcieli, aby ich bratnie dusze byly z „kims” samotnym.

      3. Mówisz Duchu Terenu z poziomu ducha czy ciała?
        Można być z wszystkimi nie koniecznie blisko fizycznie.
        Wymiar światłości, wymiar serca, obejmuje wszystko i niczego nie wyklucza. Czuje połączenie ze wszystkim. Tu nie ma samotności.
        Na tym poziomie z wszystkim jesteśmy jedno. Nawet z Istotami nie przebywającymi aktualnie w ciałach.
        I tego można doświadczać już teraz.
        Patrząc oczami fizycznymi a nie sercem,
        gdy utożsamiamy się z ciałem a nie duchem, może się wydawać że taka osoba jest samotna.

    1. Sławku, może się powtórzę, ale kiedyś tam w moim życiu miałam przyjemność prowadzić kursy dla osób, które utraciły pracę.

      By mogły rozpocząć swoją prywatną działalność, ZDZ zorganizował na wzór zachodni kursy przygotowujące, tak zwane Szkoły Symulacyjne.

      Była to według mnie wspaniała inicjatywa, bo 80% kończących taki kurs rozpoczynało swoją działalność.
      Ale nie o tym chciałam pisać i jak to baba rozpisałam się jak gaduła lub pisuła 😀 😀

      Otóż na jednej z grup osób niepełnosprawnych na zakończenie kursu każdy otrzymał ode mnie parę kuchennych rękawic, uszytą przeze mnie.
      Na wewnętrznej stronie każdej rękawicy namalowałam serce i napisałam taki oto wierszyk:

      Masz serce, to patrz sercem,
      a oczy, uszy i rozum,
      niech są Jego sługami.

      Niech ta moja życiowa dewiza
      kroczy w Waszym życiu
      każdego dnia z Wami.

      Niby nic, zwykła mała drobnostka, ale po rozpakowaniu tych moich skromnych paczuszek cała sala 30 uczestników kursu po prostu się rozpłakała, bijąc brawo, i wiesz Sławku, że ja ryczałam jak przysłowiowy Bóbr, ze wzruszenia.

      Takie małe NIC, ale tyle radości i wzruszenia.

      Wszyscy sprawiajmy sobie każdego dnia takie małe podarunko-chwile, bo one są cenne i niezapomniane.

      Niech każdego z Was spotka dzisiaj jakaś miła niespodzianka od przysłowiowej Anki i Janka. ❤

      1. Spotkała mnie! Po takich serdecznych życzeniach, nie było innej opcji!

        Piękna historia!
        Ja wzruszyłam się tak bardzo kiedyś, kiedy dostałam Białą Lokomotywę.

      2. Pewien drogi mi brat o imieniu Jeshua powiedział ostatnio tak: Kiedy nauczysz się kochać, dalsze nauczanie nie jest ci już potrzebne.

        Chodzi o wyrażanie miłości. Tutaj mogę dzielić się słowem, pomysłami.
        W realu nie grodzę sado-ogrodu. Tak by jakieś zwierzę albo dziecko spragnione owocu, czy jakiś zmęczony wędrowiec, mógł podejść i nasycić się bez poczucia winy, że wziął nieswoje.
        Jadąc autem puszczam nogę z gazu i to nic że znajomi śmiali się ze mnie, że zacząłem jeździć jak stary dziadek. Jeszcze zrozumieją. Myślę też o pasażerach albo innych uczestnikach ruchu, przebiegających przez drogę zwierzętach.
        Twoje przykłady SłowiAnko bezcenne.
        Wyrażać miłość można na wiele sposobów.

        Przy okazji chyba zrozumiałem co mnie trapiło w różnych dotacjach, pięćset plusach, socjalach itd.
        Bo kiedy pomagasz z serca, to trudno to przekręcić, dać zarobić oszustom albo utrzymywać pasożytów.
        Jak masz więcej to dajesz to co masz, uśmiech, słowo, wyszyty wiersz, jabłko czy nawet pieniądz ale to ty dajesz kierowana wewnętrznym odczuciem wprost do celu. Z serca do serca.
        Kiedy ktoś nakłada sztuczne ramy i mówi by zebrać tyle i tyle i dać tym tyle i tyle, to zawsze istnieje ryzyko matactwa, przekierowania tej energii, zasilania uzależnień, pasożytnictwa.
        Myślę że to też ludzi boli tylko może nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę.
        Mnie bolało i nie wiedziałem tak naprawdę co.

        Więc kiedy uczymy się wyrażać miłość kiedy ona bez pośredników płynie od istoty do istoty, to jest pewna i celna i w sam raz.
        Czasem wyrazem miłości będzie odmowa a czasem podarunek. Tego głowa sama z siebie nie wie i dobrze jest kiedy jest prowadzona przez serce.
        Dlatego oczyszczenie z programów potrzebne do końca całkowite.
        (A to już takie przypomnienie samemu sobie)

  6. Nie chodzi o to by poświęcać się dla innych. Nie chodzi o to by wszystko zagarniać dla siebie nie patrząc na innych. Dwie skrajności.
    Chodzi o to by znaleźć w tym równowagę, złoty środek. By iść drogą która jest najlepsza dla Wszystkich. Nikogo nie pomija, nikogo niczyim kosztem nie ubogaca.
    Poświecanie jednostek albo się, dla tzw dobra społeczeństwa to matrixowa ściema.
    Jest tych ściem więcej, pułapek, których nie sposób ominąć bez prowadzenia.
    Czyjego prowadzenia? No tej rzeki która płynie, gdy rura staje się drożna. Bez wyciągnięcia szmat z rury woda nie popłynie. Kto ma tą rurę oczyścić? Nikt za nas.

  7. „A wracając do piwa 🙂
    Zapewniam cię, że przy najbliższej okazji pierwszy mój łyk będzie toastem na Twoje, Vikingu, Zdrowie!!”
    Miłe to 🙂 Jeśli dojdzie do jakiegoś spotkania w tzw. realu to
    chce się z Tobą napić miodu 🙂 Aha, co powiesz na wspólne robienie naleśników? Oczywiście pod okiem Twojego małżonka 😀 😉

  8. Sen z przed chwili

    1. Dostarczyć albo już to jest na Ziemi. Jakieś plany super zaawansowanej technologii, która może bardzo ludzkości pomóc albo przyczynić się do jej unicestwienia. Dla bezpieczeństwa, zostały rozdzielone na części i rozdane wielu stronom. Są bezwartościowe jeśli brakuje przynajmniej jednej części. Będzie to coś dostępne, kiedy wszyscy się pobratają, wtedy będziemy mogli tego użyć i to może znacznie podnieść poziom życia Ziemian i przysłużyć się otoczeniu.

    2. Jestem w kościele. Jest mało osób, najwyżej trzydzieści. Wszyscy podchodzą do komunii. Ja nie. Wracają od ołtarza i klękają. Ja wtapiam się w ten powracający tłumiki i gdzieś tam przyklękam. Po chwili w pobliżu staje ksiądz, chyba proboszcz. Czyści kielich, wyciera jakąś szmatką i nie patrząc na mnie odzywa się do mnie po imieniu:
    – A ty Sławek, czego byś chciał?
    Zaskoczony pytaniem i tym że mnie zna z imienia chwilę się zastanawiam, po czym mówię:
    – Chciałbym odnaleźć Perłę.
    Odpowiada ksiądz:
    – To nie módl się tak jakbyś o coś prosił, ale tak jakbyś już to miał. Ja też ciągle o tym zapominam.

    I budzę się. No tak myślę sobie. WDZIĘCZNOŚĆ jest kluczem. Ona jest wtedy gdy to czuję jakbym to już miał i to wtedy przyciągam o czym myślę. A gdy proszę o coś, to jakby ze stanu braku i brak wtedy przyciągam!

    1. Sławku, otrzymujesz piękne, klarowne przekazy – tak jak Kalina.

      Sen nr 1 – super technologia, która zadziała, gdy wszyscy się pobratają – może to Super Moc połączonych ludzkich Serc!
      Jeśli nie połączymy naszych indywidualnych cząstek Przyrodzonej Mocy w jedno, potężne narzędzie, to ludzkość wstąpi na drogę unicestwienia.

      Sen nr 2 –
      „To nie módl się tak jakbyś o coś prosił, ALE TAK JAKBYŚ JUŻ TO MIAŁ. Ja też ciągle o tym zapominam.”
      To jest KWINTESENCJA tego przekazu.

      1. Jeśli to poczułaś, Ziarenko, to mam dla Ciebie coś, może Cię zainteresuje.
        Dostałem od koleżanki o tym samym imieniu. Właśnie sobie spaceruję po lesie. U mnie piękne słoneczko świeci i skończyłem właśnie słuchać tej rozmowy. Może w niektórych miejscach użył bym innych sformułowań ale ogólnie moje serca śpiewa 🙂☀️ https://youtu.be/1PY9TY7Qbj4

        Wychodząc na spacer, już w domu miałem kilka ciekawych wglądów, a jeden z nich to:
        Przebywając w pracy której nienawidziłem 300 h w miesiącu, nienawiścią zniszczyłem sobie zdrowie.
        Robiąc teraz to, co kocham, miłością przywracam to ciało do zdrowia 💖
        Miłego odsłuchu jakby co.

      2. Sławku oto moja codzienna rozmowa ze ŹRÓDŁEM.

        Dziękuję Ci Źródło za to,
        że TY jesteś mną, a Tobą ja,
        że dobrze nam z sobą każdego dnia,
        czuję się młoda,silna a nawet frywolna,
        Dziękuję
        że mnie ochraniasz, bo czuję się wolna,
        że mnie uzdrawiasz,bo czuję się zdrowa,
        że mnie oświecasz, bo mam Twoją mądrość,
        że mnie wspomagasz, we wszystkim co robię,
        że mną kierujesz więc dobrze czuję się przy Tobie.
        Jestem bogata,bo dajesz mi bogactwo nie z tego świata.
        Jakże więc mam nie śpiewać radości serca mojego,
        Gdy jestem z Tobą nie brakuje mi bowiem niczego.

        SłowiAnka

      3. SłowiAnko
        Nie wiem co chcesz mi przekazać, może tylko się podzielić 🙂
        Ziarno trafiła w senny przekaz.
        Tu chodzi o czucie. Czucie czyli bycie. Bycie miłością. Wdzięczność jest aspektem miłości, podobno najwyższym.
        Czuć, być tą radością, to wrócić do domu, do stanu bycia tym co jest prekursorem tego co ma się na zewnątrz zamanifestować.
        Najpierw się tym staję, tym źródłem, tą miłością a po tym widzę jej odbicie na zewnątrz.
        Nie ujrzę go, nim się nim nie stanę. I tu tkwi błąd w modlitwie. Oczekujemy że otrzymamy coś czym być nie zamierzamy.
        Najpierw muszę się tym stać by to ujrzeć.
        Świat zewnętrzny jest odbiciem wewnętrznego czyż nie?
        Bądź zmianą, którą chcesz ujrzeć 🙂

      4. Ktoś może powiedzieć że nie da się cały czas być tak wysoką energią bo zaraz się coś wydarzy, wpadnie przed oczy i na dół nas ściągnie.

        Takie rzeczy między innymi właśnie po to się dzieją żeby nam pokazać że ciągniemy za sobą worek śmieci, ogon, cień, nieuświadomione poczucie winy, pozostałości po przeżyciach.

        I właśnie wtedy kiedy się pojawiają, mamy okazję to w sobie przetransformować, rozpuścić, wybaczyć, odpuścić, odwiązać ten worek, jeden ze sznurków.
        Nie zawsze udaje się za pierwszym razem ale węzeł mógł akurat zostać poluzowany i przy kolejnym podobnym doświadczeniu, szarpnięciu za ten sznurek akurat może się udać go rozwiązać.

        I odwiązuję te sznurki i jest ich coraz mniej i coraz łatwiej się to rozpuszcza. Tego też się można nauczyć. Tego sprzątania a póki się tego nie posprząta, z tego nie oczyści, to się za nami wlecze i szarpie coraz mocniej. Wywołuje emocje, wyciąga za ten sznurek z Domu ale można te sznurki przecinać i kiedy to się zrobi, na podobne zdarzenie nie ma już reakcji. Nie ma emocji. Wibracja nie opada.

        Nie da się tkwić cały czas w wysokich wibracjach bez poodwiązywania tych sznurków bo co jakiś czas jesteśmy za nie szarpanie i wtedy jest czas by je odwiazywać – transformować.

        Jeśli to się komuś nie udawało bo nie wiedział jak to zrobić, to może uważać że to nie działa i lepszym sposobem będzie przegonić worek który się za sobą ciągnie, albo zebrać się w grupę małych rybek i pogonić dużą rybę.
        Tylko co zrobić gdy ta duża ryba też się zbierze w grupę dużych ryb i wróci? A wróci na pewno, jeśli ten cień, ten ogon co się za nami wlecze nie zostanie przetransformowany (jeśli kogoś nie przekonuje słowo wybaczony) przetransformowany, rozpuszczony, odwiazany.

        Póki tego od siebie nie odczepię, dotąd to się za mną wlecze w postaci różnych nieprzyjemnych doświadczeń (wtedy sam to sobie robię) bo sam ten śmietnik za sobą ciągnę.

        Nadstawić drugi policzek to nie jest zgoda na odtwarzanie ciągłe tego samego doświadczenia lecz wskazówka że nie ma sensu kopać worka kiedy nie przecięło się sznurka.

        Gdy pojawia się reakcja, emocja, wewnętrzne poruszenie, świadcząca i będąca informacją która mówi że ciągnę za sobą ogon, to wtedy pozycja wewnętrznego obserwatora tej emocji i nie danie się porwać tym myślom przy których pojawiła się pierwsza emocja, jest sama w sobie techniką odwiązywania sznurka.
        Ile to trwa?
        Różnie, chwilę, kilka minut, parę miesięcy. Zależy jak mocno zaciśnięty jest węzeł.
        Ale warto próbować nawet 70 razy 7. Za którymś razem musi puścić.
        Wtedy zaczyna się wolność.

        Nie wywalczy się jej poprzez bicie worka ani stawianie muru i nikt na świecie nawet sam Bóg, nie odwiąże sznurka za nas.

      5. Dziękuję Sławku za linka – chętnie obejrzę / wysłucham. 🙂

        Bardzo fajnie, obrazowo, piszesz o tym worku śmieci, który za sobą ciągniemy.
        U mnie kiedyś pojawiło się takie skojarzenie: jesteśmy jak jeże 😉 – naszpikowani kolcami ! Ale o ile wystające na zewnątrz kolce jeży chronią je przed potencjalnym zagrożeniem z otoczenia, o tyle nasze kolce są skierowane do środka i tkwią wewnątrz nas, osadzone na różnych głębokościach. Dlatego ból, jaki potrafią zadać nie jest taki sam. Jeśli kolec jest płytko osadzony, to jest też łatwo wyczuwalny i tym samym można go bez większego trudu zlokalizować i usunąć. Jeśli tkwi głęboko, to może nie zawsze będzie się miało rozpoznanie, że w ogóle istnieje i dopiero mocniejszy kuksaniec da nam zaskakująco boleśnie znać o jego istnieniu. Chociaż jego wyciągnięcie nie jest już takie proste, to jednak da się to zrobić: działając powoli, stopniowo, cierpliwie, ale nieustępliwie.
        Każdy usunięty kolec, to sukces! Bo nagle uświadamiasz sobie, że kolejny cios skierowany w miejsce, w którym on do niedawna się znajdował nie sprawił ci bólu. Stałeś się obserwatorem – zauważasz go, ale nie szarpią tobą negatywne emocje – pomyślnie przeszedłeś weryfikację, zrobiłeś kolejny krok na drodze do wolności. 🙂

      6. Dziękuję Ziarno za podzielenie się Twoim wyjaśnieniem. Różne słowa a Prawda ta sama 🙂

      7. Sławku, jeszcze raz dziękuję za linka. 🔆 🙂
        Rozmowa naprawdę warta wysłuchania i godna polecenia.
        Potwierdza mi to, do czego sama doszłam i od jakiegoś czasu bardzo wyraźnie czuję.
        Fakt, że tyle już osób mówi o tym samym swoimi własnymi słowami tylko potwierdza prawdziwość Twojego stwierdzenia:
        „Różne słowa a Prawda ta sama” 🙂

      8. Uświadomiłem sobie w tych dniach, że kiedy wyganiałem diabła a nie zapraszałem miłości, dom pozostawał pusty. Więc diabeł wracał ale z kolegą.
        Nie przebywając Świadomością w przestrzeni serca, w ciele i nie rozciągając jej na świat, nie było mnie jakby w Domu, energia ze Źródła nie płynęła. Pojawiała się próżnia. Więc nawet odsuwając ego na bok, popadałem w pewien rodzaj może nawet depresji, jakiegoś stanu bez życia, który nie może trwać długo i bywał podatny np na propozycje alkoholowe itp.
        Posprzątany Dom, musi być zamieszkały. Jeśli nie zasiądzie w nim prawowity Gospodarz, to wejdą tam wcześniej czy później złodzieje, jacyś niepożądani goście.
        Ego z Miłością w tym Domu się nie pomieszczą razem. Rządzi zawsze jeden a my mamy wybór, który.
        Jedno przynosi niewolę a drugie wolność.
        Jedno daje lęk i cierpienie a drugie radość i szczęście.
        Więc nie wystarczy mówić ego – nie. Trzeba się jeszcze nauczyć mówić miłości – tak.
        Ale to i tak naturalnie przychodzi kiedy się domek sprząta.

    1. Wiem że się da ☀️🙂
      Wcale nie twierdzę że nie.
      Ale bez oczyszczenia i z osądami nie widzę szans.

      Najpierw uczyłem się tam wchodzić a teraz uczę się nie spadać 🙂 ☀️

    2. I dlaczego nazywasz mnie młodym?
      Chcesz mnie ustawić czy jak?
      Haha dla mnie nie ma młodszych ni starszych.
      Co najwyżej ktoś może dłużej jeździć od kogoś aktualnym pojazdem.
      Tutaj w moim życiu czasem mówią na mnie młody (nie raz młodsi ode mnie 🙂 ciałem oczywiscie) ale to raczej dlatego że i tak wyglądam z tego co mówią na 10, 15 lat młodziej niż ma to ciało wg metryki.
      Dopiero byś mnie nazwała, gdybyśmy się spotkali. Może małolatem 😄🤸😁

    3. Nie wiem Justyna o jaką malutką myśl Ci chodzi ale coś odkryłem.
      Kiedy jestem w polu serca, wtedy jestem zasilany od wewnątrz, niech będzie przez miłość. I wtedy świadomość mam jakby rozciągniętą na świat jakby on był we mnie.
      Kiedy to pole opuszczam i powiedzmy że przechodzę świadomością porwany myślami do świata, wtedy nie świat jest w mej świadomości a świadomością jestem w świecie.
      Jakie to ma dla mnie znaczenie?
      Ano takie że nie będąc w polu serca, nie zasilany się od wewnątrz, brakuje mi energii.
      Zaczyna się jej zdobywanie na zewnątrz, przekonywanie, wabienie, wymuszanie, ogólnie walka o energię. Stąd częste ubytki po wizycie w internecie.
      Pochwalisz kogoś to tak jakby część swojej dajesz i wtedy oczekujesz rekompensaty, też pochwały a kiedy jej nie dostajesz, czujesz się jakby okradziony, oszukany. Widzę niektóre te akcję, praktyki. W życiu poza netem również. Te wszystkie gierki. To jest wszechobecne.
      Nie chcę tego. To nie ma sensu. Ta cała nieustającą gra, rozgrywka o energię.
      Nie ma sensu bo można mieć otwarte źródło energii wewnątrz i czerpać do woli.
      Przypomina mi się, że było coś o tym mówione w andyjskiej przepowiedni.
      Skoro doszedłem do tego rozpoznania, to jestem dobrej myśli, że nie będę musiał o nią walczyć, nikomu już jej zabierać. Nie będę też musiał co jakiś czas gorączkowo zerkać gdy już coś napisałem, co i kto odpisał. Jaki bilans. Ubytek czy zarobek. Szok po prostu szok co my sobie robimy. Chwali się człowiek by dostać pochwałę, coś jej, energii dostać z zewnątrz. To kieruje naszym życiem na rzeczy zupełnie zbędne. Robi z nas niewolników. Przekierowuje moc zamiast na twórczość, to na ruchy zdobywania energii z zewnątrz a wszystko dlatego bo nie umiemy jej czerpać z wewnątrz. Nie do wiary!
      Napisałem że uczyłem się wchodzić w wysokie energie a teraz uczę się w nich zostawać.
      Potrzeba mi nie opuszczać tego jak to nazywają niektórzy pola serca. Nie chcę opuszczać Domu, Królestwa.
      W nim niczego więcej nie potrzebuję.
      Potrzebuję za to rozpoznać to co powoduje że z tego domu jestem wyciągany albo raczej czym się z niego wyrzucam.
      Zapewne moja relacja z forum się zmieni. Jak będzie to nie wiem ale będzie inaczej, będzie zmiana.
      Pozdrawiam Serdecznie was wszystkich i dziękuję za pomoc w podbijaniu umysłu. W pokonaniu samego siebie i odnalezieniu siebie.

  9. Sławku -jedna MYŚLO ENERGIA …to TA…..
    Zależy tylko od jednej malutkiej Myślo Energiii…
    Zależy od tego ———–JAKI ŚWIAT ZYJE W TOBIE….
    …resztę puszczam wolno….z falami Dunaju…
    Dużo Miłości MŁODY…

      1. Jaki świat żyje we mnie.
        Zawsze jeden.
        Kiedyś wydawało mi się że ego umysł to jedyny świat.
        Później myślałem że ten umysł może współpracować z miłością, pozwalać czasem na nią a nawet nią kierować.
        Głupiutkie pomysły.
        Umysł może jedynie zrezygnować, zostać oczyszczony z ego i stać się pokornym sługą serca.
        Może wierzyć, że może kierować miłością, że może jej używać jak narzędzia. Może wierzyć.
        Ego nigdy nie użyje mocy Boga.
        Bóg nigdy nie pozwoliłby zarządzać sobą przez nieświadomość.
        Jaki świat żyje we mnie?
        A jaki świat żyje mną?
        Umiłowany świat, ukochany świat, nieograniczony świat, wolny świat, odwieczny świat, nieskończony świat.

  10. Wiem że miłość uzdrawia.
    Natura pomaga wyciągnąć z nas to co najlepsze czyli miłość ale to ona budzi i leczy.

    Kiedy człowiek się odkorkuje i miłość zaczyna, ma on zdolność samouzdrawiania. Ma też zdolność wpływania na naturę.
    Jeden człowiek może czynić cuda na drugim. Dawać mu to czego ten drugi chwilowo ma mniej. Ten drugi może to zakwestionować, zablokować przepływ energii i powrócić do choroby.

    A jak to się ma w relacji człowieka i natury?
    Człowiek zdaje się mieć wolny wybór. Czy to jest jakiś stopień świadomości który to umożliwia?

    Ci co zajmują się w domu kwiatami mogą zauważać że przy pewnych ludziach one lepiej rosną, rozkwitają, a przy innych, pochmurnych, mają się gorzej. Człowiek może błogosławić drzewu i ono obrodzi a może je przekląć i ono uschnie
    Pogoda też zdaje się odpowiadać na emocje ludzi.

    Czy w takim razie człowiek jest tym ogniskiem świadomości z którego miejsca i do którego stanu dostosowuje się reszta przejawu życia tutaj?
    To pytanie nie pojawiło się bez odpowiedzi. Pojawiło się bo jest w nim również odpowiedzi. Tak mi coś mówi, tak to czuję.
    Czy tak należy tłumaczyć słowa: czyńcie sobie ziemię poddana?
    Nie w egoistycznym wykorzystywaniu i eksploatacji natury. Ani Planety bo ona też jawi się istotą świadomą z wolną wolą.

    Wydaje mi się że niektóre drzewa i zwierzęta zaczynają osiągać jakiś stopień świadomości gdzie zaczynają mieć wolną wolę, nabywają osobowość?
    Czy to dlatego słyszy się że ludzie wskakują na wyższy poziom świadomości a te z niższego na stopień który zajmuje ludzkość?

    Dużo pytań.

    Jak dla mnie, świadomość jest we wszystkim, zającu, mrówce, roślince, kamieniu. Ale to zdaje się być świadomość reakcyjna. Jest zagrożenie – ucieka, cofa się. Czuje ciepło, to głębsze – nie ucieka. Ma korzyść – zostaje itd.

    Człowiek nieświadomy, opanowany przez ego, jest też reakcyjny. Ktoś naciśnie na kolec – odwraca się i uderza. Coś dotknie czułej struny – ona brzdęknie.
    Ale przychodzi moment kiedy się budzi i zaczyna wybierać czy chce być reakcyjny czy wyciągnie kolec, przetnie sznurek i przestaje być kukiełką, pacynką.
    Zaczyna mieć wybór i nie powiela schematów. Ma wybór zachować się inaczej.

    Zwierzęta niby mają świadomość ale nie wydają się mieć tego wyboru. Ba ludzie nie wiedząc o tym, nie mają go.
    I wydaje mi się, że ludzie budząc się, przestają być tymi pajacykami na sznurkach a w ich miejsce wchodzą nasi młodzi bracia. Oni nabywając osobowość, nabywają ego. Obwiązują się tymi sznurkami. Zaczynają mieć cień, ciągną za sobą ogon. Pamięć genetyczną, pamięć duszy w doświadczeniu w materii.
    No coś takiego.

    Obserwuję to u zwierząt które są blisko człowieka. Widziałem to u kotów, psów.
    Te dzikie są inne.
    Zaciekawiło mnie to. Ma ktoś podobne odczucia, skojarzenia?

  11. Czasem możemy zadawać sobie pytanie. Dlaczego ciągle mi się to przydarza?
    Może właśnie dlatego, by uświadomić sobie, że wtedy bywam reakcyjny. Może więc moje Wyższe Ja zsyła mi wkoło to doświadczenie lub podobne, bym w końcu zrozumiał że ta ręka podnosi się, bo jest do niej przywiązany sznurek i mam go w końcu odwiązać. Pociągając za ten sznurek coraz częściej, pokazuje mi że w tym temacie, w tym miejscu, nie mam wolności. Nie mam wolnej woli. Nie mam wyboru dać ręką w prawo, bo emocje powodują że leci w lewo. I ten sznurek może być szarpany coraz mocniej, właśnie po to, by zdać sobie sprawę że jest.
    I jestem pewien że nadszedł czas, kiedy wszystkie sznurki będą pociągane coraz mocniej. Albo je sobie ludzie poodwiazują, albo pourywają ręce.
    Światy zaczęły się rozdzielać. Światła przybywa. Więc u nie rozpuszczających swoich cieni, nie wybaczających, nie wyjmujących kolcy, nie odcinających te sznurki, sensacje mogą się nasilać.
    Natura i bosochodzenie pomaga, zwłaszcza gdy samemu nie pracuje się nad oczyszczaniem, odwiązywania śmieci.

  12. Coraz więcej docierającej do Ziemi energii może powodować wzmocnienie wiatru. Wiatru który ma oddzielić ziarno od plew. Ziarna które zbyt mocno trzymają swoje plewy, mogą zostać odwiane razem z nimi.

    A może mi się tylko wydaje.
    Interpretacja dowolna ☀️

  13. Przypadkiem albo inaczej jakimś cudem trafił do mnie taki tekst:
    „Dlaczego w naszych czasach matki nie błogosławią swoich dzieci? Wiele kobiet na to pytanie odpowiada: nie wiedziałyśmy, że to tak ważne!
    Dając dziecku błogosławieństwo, matka oddaje dziecku całą JEGO energię życiową, którą ono dało jej przy narodzeniu.
    Dlatego niektóre matki na poziomie podświadomym nie chcą błogosławić dzieci.
    Bo to oznacza, że muszą się odciąć od tego, co je być może całe życie karmiło. Energia ich dzieci.
    Wiele kobiet otwarcie przyznaje swoim dzieciom: ty stałeś/aś się sensem mojego życia. I „jadą” na energii dziecka, ile mogą.
    Energia życia dziecka to jest to, co pozwala matce nie spać w nocy, kołysząc dziecko.
    To siła, dzięki której matka jest na ciągłym „czuwaniu”, ma energię, by karmić, przewijać, słuchać tysiąca takich samych pytań i przeżyć 😉
    Przy narodzinach dziecko otrzymuje 100% energii życiowej. Każdy człowiek ma swoją ilość energii, która zależy od jego misji powołania oraz od tego, jak człowiek będzie zarządzał tymi energiami.
    Jeśli oddaje energię drugiemu człowiekowi, to nie starczy mu jej, aby móc wypełnić swoją misję.
    Dzieci oddają swoją energię, ponieważ są jeszcze za małe, by wziąć odpowiedzialność za swoje życie.
    Dziecko zwykle oddaje matce ok 90% swojej energii, zostawiając dla siebie 5-10% po to, by przypominać o sobie. Rosnąc, dziecko uczy się samodzielności i stopniowo „odbiera” energię. Ok 8 roku życia dziecko jest gotowe, by wziąć odpowiedzialność za swoje życie.
    W tym wieku matka powinna dać błogosławieństwo dziecku i w ten sposób oddać mu całkowicie tę energię, która należy do niego.
    Do 14 roku życia dziecko się uczy, jak wykorzystywać energię życia i stają się dorośli. Od 14 do 21 roku życia za dziecko większą odpowiedzialność bierze ojciec, to on zna drogę powołania dziecka i wszelka ingerencja matki może się dla losu dziecka skończyć fatalnie.
    Jeśli natomiast matka nie oddała odpowiedzialności dziecku, to żyje ona nadal jego życiem, korzystając z jego energii.
    Znacie na pewno takie dorosłe dzieci, które praktycznie nie żyją. Oddają energię swojego życia nie tylko rodzicom, ale i wszystkim dookoła.
    Dziecko, które nie otrzymało błogosławieństwa matki około 13-14 roku życia zaczyna wchodzić w tzw „trudny wiek”, kiedy zaczynają się kłótnie i nieporozumienia między dziećmi i rodzicami.
    Dziecko domaga się bowiem energii, którą oddało przy narodzeniu, a rodzice nie oddają.
    Zaczyna się więc dosłownie walka o życie, o energię życia. Dziecko mówi: „ja sam/a!”, matka na to: „nie, jeszcze jesteś za młody/a” W tej walce dziecko skazane jest na porażkę, ponieważ rodzice mają władzę totalną. Tylko rozum i serce matki mogą pomóc w tej sytuacji.
    Otrzymać błogosławieństwo mamy oznacza dostać z powrotem energię życia, konieczną do tego, by zaprosić do życia obfitość w każdym przejawie.
    Istota błogosławieństwa to stworzenie przez matkę ochronnego kokonu wokół dziecka. Kokonu, dzięki któremu unika ono nieszczęść i kieruje swoje czyny na prawidłowe tory, nie tracąc energii na próżno.
    Błogosławieństwo działa niezależnie od odległości i jest najsilniejszym amuletem ochronnym. Uważa się, że człowieka, którego błogosławiła matka nie da się zranić.
    Jej miłość chroni go przed wszelkimi negatywnymi wpływami.
    Otrzymać/dać błogosławieństwo można na kilka sposobów. Mama może ustnie lub pisemnie pobłogosławić dziecko. Trzeba jednak do tego podejść bardzo odpowiedzialnie i świadomie.
    Wszystko bowiem, na co dziecko błogosławicie, spełni się.
    Dlatego należy formułować błogosławieństwa tak, by nie ograniczać możliwości dziecka, nie układać jego życia po swojemu. Nie należy życzyć dziecku czegoś konkretnego (na przykład: wykształcenia wyższego czy określonej liczby dzieci).
    Błogosławić bez pozbawiania możliwości wyboru można na:
    życie w szczęściu i radości
    szczęśliwe i spełnione relacje z innymi ludźmi
    radowanie się ze swoich sukcesów i sukcesów ludzi dookoła
    to, by kochać i być kochaną/ym
    to, by być spełnioną/ym w zajmowaniu się swoim twórczym przeznaczeniem
    to, by mieć źródło siły i harmonii w swoim sercu i rozumie
    to, by być pewną/ym siebie i mieć wolną wolę
    to, by mieć łatwość w zarabianiu pieniędzy
    to, by mieć zawsze dość siły, energii i mądrości
    to, by znajdować się zawsze w dobrym czasie i miejscu
    zaufanie do ludzi i Boga
    zdrowie i życie w pełni
    to, by być spełnieniem marzeń Boga o tobie.
    A co jeśli mama nie chce błogosławić dziecka lub nie żyje? Wtedy można zrobić praktykę samodzielnie. Polega ona na napisaniu listu do mamy i spaleniu go. Jeśli mama żyje, nie musi nawet wiedzieć, że ten list powstał.
    Niech to będzie praca tylko na poziomach subtelnych.
    Przede wszystkim musimy wybrać miejsce i czas, aby w procesie pisania listu nikt nam nie przeszkadzał.
    Postaw na stole fotografię swojej mamy lub, jeśli to niemożliwe, wyobraź ją sobie siedzącą naprzeciwko ciebie. Można zapalić świecę.
    Możesz zacząć list od słów: „Witaj Mamo. Piszę do Ciebie z wielką prośbą, abyś pobłogosławiła mnie na szczęśliwe życie, na stworzenie kochającej się rodziny, na życie w dostatku i pomyślności…”
    I dalej napisz mamie wszystko to, co kiedykolwiek chciałeś/aś jej powiedzieć, ale nie dałeś/aś rady tego zrobić, z różnych przyczyn.
    To mogą być wszelkie pretensje, urazy, jakie do niej żywisz, a także niewypowiedziane dotąd słowa miłości i wdzięczności.
    Wszystko to, co zechce napisać twoja ręka i serce, powinno być napisane. Taki list nie jest łatwo pisać. Możesz płakać i nie warto tych łez powstrzymywać. To łzy, które przyniosą ulgę.
    Możesz napisać mamie o swoim życiu, swoich radościach i trudnościach. Kiedy będziesz pisać, nie zwracaj uwagi na błędy, na swoje pismo czy logikę myśli. Tego listu nikt nigdy nie przeczyta, nawet ty sam/a.
    Twoje główne zadanie to przelanie na papier wszystkiego tego, co było niewypowiedziane, tak, aby odrodzić, naprawić relacje z mamą.
    Pisz tak długo, aż poczujesz, że myśli się wyczerpały i do momentu, gdy twoja ręka jakby sama napisze: „Błogosławię cię”.
    Gdy zakończysz pisać, spal list, nie czytając go i zapisz sobie godzinę i datę napisania listu.
    Ale to nie koniec tej praktyki.
    Ważne jest, by pamiętać, że błogosławieństwo mamy związane jest bezpośrednio z odpowiedzialnością za swoje życie.
    Nie każdy jest gotowy, aby wziąć 100% odpowiedzialność za wszystkie sytuacje życiowe. Najczęściej człowiek unika odpowiedzialności, ponieważ boi się konsekwencje swoich czynów i poczucia winy.
    Odpowiedzialność natomiast nie jest związana z pojęciami konsekwencji i winy. Odpowiedzialność jest energią życia, związaną z pewnością siebie i z życiowymi zasobami, które otrzymujemy przy narodzinach.
    Od tego, w jaki sposób będziemy nimi zarządzać zależy to, jak będziemy żyć. Jeśli człowiek oddaje tę energię innym ludziom, to nie starczy mu jej, by wypełnić swoje przeznaczenie i swoją misję.
    Aby błogosławieństwo matki przyszło do naszego życia należy w ciągu 7 dni bardzo pilnować, by nie tracić niepotrzebnie swojej energii na puste rozmowy, narzekanie, obwinianie i oskarżanie innych.
    Co jeszcze warto wtedy zrobić?
    . wypisać wszystkie sprawy, które mamy do zrobienia i robić je po kolei.
    2. codziennie głośno powtarzać: jestem całkowicie odpowiedzialna/y za wszystkie sytuacje w moim życiu
    3. odrzucić wątpliwości co do swoich wyborów i czynów. Jeśli wątpisz w swoje czyny, jest to spowodowane strachem, poczuciem winy lub krzywdy
    4. bardziej ufać ludziom i przestać ich kontrolować. Pomaga zdanie: im mniej się wtrącam, tym lepiej to działa.
    Jak rozpoznać, czy błogosławieństwo matki przyszło do naszego życia?
    W życiu wszystko opiera się na określonych cyklach. Dlatego będziemy obserwować 3 etapy – 7 dzień, 7 tydzień i 7 miesiąc od dnia napisania i spalenia listu.
    Etap pierwszy
    Siódmego dnia po napisaniu listu uważnie obserwuj, co się wydarzy w materialnym aspekcie życia. Jeśli mama odpowiedziała na prośbę i dała błogosławieństwo, to w siódmej dobie powinnaś/powinieneś otrzymać jakiś przychód, może być wyrażony pieniędzmi, prezentami itd. Ktoś może oddać ci dług, możesz znaleźć monetkę na ulicy, a może ktoś sprezentuje ci bilety do teatru – wszystko to będzie znakiem, że jest błogosławieństwo.
    Ważne jest, by obserwować, co tego dnia pojawiło się jako pierwsze – przychód czy wydatek.
    Jeśli tego dnia z rana ktoś poprosi cię o pożyczkę, zgubisz pieniądze itd. to znak, że błogosławieństwo nie przyszło. I nie pomoże tu kombinowanie, by akurat tego dnia na konto wpłynęły jakieś pieniądze.
    Jeśli tak się zdarzy to znaczy, że list należy napisać od nowa. I znów obserwować siódmą dobę od napisania i spalenia listu.
    Etap drugi
    Obserwujemy siódmy tydzień od momentu napisania listu. Jeśli błogosławieństwo otrzymałeś/aś, to w siódmym tygodniu twoje wydatki będą o wiele mniejsze, niż dochody. I znów, nie dlatego, że specjalnie to tak ustawisz, ale tak się wszystko złoży.
    Dochód może przekroczyć twoje oczekiwania.
    Jeśli natomiast jest odwrotnie, cóż, dość rzadko to się udaje za pierwszym razem. Niektóre mamy niechętnie odpuszczają dziecko do samodzielnego życia. Cierpliwie rozpoczynamy proces od nowa.
    I nawet, jeśli list jest już z każdym razem krótszy, to nie takie ważne, ważne, by twoja prośba była zapisana i naprawdę wszystko „wyszło” z ciebie tak, by nie zostało nic przemilczane i zepchnięte do podświadomości. Każdy list musi być spalony bez czytania przez kogokolwiek.
    Dochód może przekroczyć twoje oczekiwania.
    Jeśli natomiast jest odwrotnie, cóż, dość rzadko to się udaje za pierwszym razem. Niektóre mamy niechętnie odpuszczają dziecko do samodzielnego życia. Cierpliwie rozpoczynamy proces od nowa.
    I nawet, jeśli list jest już z każdym razem krótszy, to nie takie ważne, ważne, by twoja prośba była zapisana i naprawdę wszystko „wyszło” z ciebie tak, by nie zostało nic przemilczane i zepchnięte do podświadomości. Każdy list musi być spalony bez czytania przez kogokolwiek.
    Etap trzeci
    Obserwujemy siódmy miesiąc od dnia napisania listu. Może on nie przynieść wielkich pieniędzy, za to, jeśli błogosławieństwo otrzymaliśmy, w tym miesiącu będzie założony jakiś trwały fundament twojej pomyślności.
    To może być jakaś znacząca znajomość, korzystna oferta współpracy, awans itd. Coś, co sprawi, że poczujesz, że twardo stoisz na nogach.
    To będzie znak, że otrzymałeś/aś błogosławieństwo matki.”
    z
    https://slowianska.pl/artykuly/blogoslawienstwo-matki/

    1. Dziękuję. Właśnie kilka dni temu tłumaczyłem pewnej matrixowej mamie (pełen dostatek w domu, a dziecko w depresji) istotę rytuału RODzicielskiego Błogosławieństwa RODu wobec Dzieci, ale czuję, że nie zakumała. W jej uszach brzmiało to jak odpał oszołomstwa 😉

      A tymczasem stara Weda powraca z wygnania…

    2. Bezcenny artykuł .

      „Dlatego należy formułować błogosławieństwa tak, by nie ograniczać możliwości dziecka, nie układać jego życia po swojemu. Nie należy życzyć dziecku czegoś konkretnego”

      Po mojemu brzmi to tak : Kto wie lepiej niż czyjaś Jaźń , Dusza Duch co jest dla niego/niej najlepsze. Błogosławię wszystkim bo jesteśmy Jednością . Jeśli jednak czuje iż ktoś potrzebuje większego wsparcia na dany moment , zawsze ale to zawsze do swojego Błogosławieństwa dodaje te słowa , Ty ( świadomości / Źródło prowadź przez życie daną osobę najlepszymi dla niej,niego drogą, daj wszystko co jest tej osobie na dany moment potrzebne ). Podstawą jest uświadomić sobie pewną kwestie , nie jesteśmy mądrzejsi i nie wiemy lepiej co jest dla kogo najlepsze , mimo że wypływa owa chęć z Serca.

      U mnie jest tak;- nie wrzucam wszystkiego do jednego wora.
      Czuwanie to również tarcie własnej energii . Najczęściej do niej dochodzi gdy czujemy nagłe zmęczenie i nie możemy na dany moment pójść spać , po pewnym czasie (tarcie ) napływa fala energii i spanie odchodzi ponieważ przedostała się do kolejnej warstwy naszej energii . Ma to też swoją ujemną drogę bo można długoooooo nie zasnąć . Stan theta też ma podobne symptomy śpisz i nie śpisz jednocześnie . 15 min w niezakłóconym polu takiego snu bez snu bardzo szybko regeneruje . Może dlatego w pewnym wieku tzw drzemki to normalność .

    3. Anamiko, nawet nie wiesz jak bardzo dziękuję Ci za Twój wpis 😚😚😚
      Mam tak pokręcone relacje rodzinne zwłaszcza z mamą… Długa ciągnąca się od dzieciństwa historia…
      Teraz wiem, że nie byłam pobłogosławiona, a może nawet… Ahhh
      Po prostu łzy mi lecą…
      Muszę znaleźć odpowiedni czas na list…
      Bardzo Ci dziękuję 💐🌻🌼

      1. ❤ ❤ ❤
        Kochana Pałki Pałki, kiedy jakimś Cudem trafiłam na ten tekst, szukając czegoś zupełnie innego, wiedziałam, że wpadł on w moje oczy i ręce w jakimś konkretnym celu. Właśnie Tu i Teraz.
        I to jest dobry trop i to właśnie ta metoda, by pozbyć się życiowego głoda.
        Niech ta WEDA odmieni na lepsze każde Życie. Ktoś tu kiedyś na Blogu napisał,że jest Dobrze, jak Wszystkim jest Dobrze. Niech zatem JEST.
        To tekst dla Ciebie i innych, i dla mnie też poniekąd, bo wszystko pojawia się z jakiegoś powodu, w odpowiednim miejscu i czasie, Tu i Teraz 🙂 ❤
        Tak samo jest z błogosławieństwem jedzenia, ziarna do siewu, ludzi …
        Kiedyś bez błogosławieństwa jedzenia nikt nie zasiadł do stołu. Wiem, że dziś jedzenie jest, jakie jest, ale MOC błogosławieństwa uzdatnia je na pewno w jakiś sposób. To samo z ziarnem siewnym …Nikt nie zasiał, póki nie pobłogosławił.
        Ludzie błogosławili się wzajemnie kiedyś również.

        Piękny cytat o MOCy błogosławieństwa, który został mi przesłany przez kogoś, kto był w Medjugorje:

        "Przez błogosławieństwo wchodzi w nas światło i pokój. Gdy ktoś, zamiast przeklinać i bluźnić, zaczyna błogosławić, gdy zaczyna wszystkim życzyć dobrze, to staje się zdrowy, szczęśliwy, zostaje uratowany z rąk nieprzyjaciela. Przez błogosławieństwo wchodzi w nas światło i pokój. Gdy ktoś, zamiast przeklinać i bluźnić, zaczyna błogosławić, gdy zaczyna wszystkim życzyć dobrze, to staje się zdrowy, szczęśliwy, zostaje uratowany z rąk nieprzyjaciela. Wymawianie Imienia Bożego na próżno i bluźnienie Imieniu Bożemu przynosi śmierć, chorobę i upadek. Słowa, które wypowiadamy, dużo mówią na nasz temat. Słowo może przynieść chorobę i uzdrowienie; może zabić, lecz również może przywrócić życie. Dlatego ważne jest, żeby walczyć ze złem i wszystkim, co jest w nas złe, przy pomocy tego, co jest dobre, czyste i błogosławione. Wszystko, co jest błogosławione, przynosi błogosławieństwo. Pobłogosław coś, a to pobłogosławi ciebie. Przeklnij coś, a to przeklnie ciebie. To, co w życiu potępisz, wróci do ciebie jak cios i zrani cię. Gdy błogosławisz jakąś sytuację w życiu, to ona już nie ma siły cię zranić. Nawet jeśliby mogła przynieść przemijającą trudność, ta trudność powoli zniknie, a błogosławieństwo, które pochodzi z głębi szczerego serca, stanie się błogosławieństwem dla innych. Gdy błogosławisz, stajesz się zdolny do przyjęcia błogosławieństwa.Słowa, które wypowiadamy, dużo mówią na nasz temat. Słowo może przynieść chorobę i uzdrowienie; może zabić, lecz również może przywrócić życie. Dlatego ważne jest, żeby walczyć ze złem i wszystkim, co jest w nas złe, przy pomocy tego, co jest dobre, czyste i błogosławione. Wszystko, co jest błogosławione, przynosi błogosławieństwo. Pobłogosław coś, a to pobłogosławi ciebie. Przeklnij coś, a to przeklnie ciebie. To, co w życiu potępisz, wróci do ciebie jak cios i zrani cię. Gdy błogosławisz jakąś sytuację w życiu, to ona już nie ma siły cię zranić. Nawet jeśliby mogła przynieść przemijającą trudność, ta trudność powoli zniknie, a błogosławieństwo, które pochodzi z głębi szczerego serca, stanie się błogosławieństwem dla innych. Gdy błogosławisz, stajesz się zdolny do przyjęcia błogosławieństwa."

        Dziękuję za piękne bukieciki i kwiatki ❤

        Błogosławię Cię Droga Pałki Pałki i życzę dobrze Tobie i Twoim Bliskim ❤

        Dla Wszystkich bez wyjątku:

        Niech zielona będzie trawa, po której stąpacie (boso :-))
        Niech niebo nad Wami będzie zawsze błękitne!

      1. To najlepsza wiadomość, jaką dziś dostałam! Cieszę się ogromnie, że mam w tym jakiś swój udział ❤ Czuję, jak z radości rośnie mi ❤

      2. ,, To najlepsza wiadomość, jaką dziś dostałam! Cieszę się ogromnie,…”

        Wkładam twoje, Anamiko, słowa w moje usta…

        Niby człowiek wie jak postępować, jak reagować.
        To wszystko już kiedyś słyszał, nawet przyjął, zrozumiał; krzyknął ,,eureka!”
        Z czasem jednak prosta, jasna ścieżka zarasta nowymi myślami, natłokiem spraw i wydarzeń, przed którymi stajemy znów bezbronni…
        Gorączkowo szukamy rozwiązań. A przecież już tyle razy w życiu dany nam był wzór, który podstawiony do zadania pozwolił je rozwiązać.
        Zapominamy.
        Tak jak zapomina się tę szkolną wiedzę, której nie ciągnie się w dorosłość.

        Twój komentarz, Anamiko to arcyważne przypomnienie i to wiedzy ponadczasowej!
        Wiedzy, którą zawłaszczyła(przepraszam, ale muszę) instytucja religijna dla siebie.
        Słyszę czasem: ,,tylko ksiądz ma moc błogosławienia”, ,,tylko ksiądz ma moc sprawczą odpuszczania win” itp.

        Takie zrycie bani(mojej też) zaowocowało tym, że swego czasu nie mogłam pogodzić się z tym, że ,,zwykły” człowiek może błogosławić ,,zwykłego” człowieka!

        Jeśli jeszcze gdzieś to się praktykuje w naszym okradzionym z Wedy społeczeństwie, to podczas ślubów, gdy rodzice błogosławią dzieci na nowe ich wspólne życie.

        Zauważmy, że słowo błogosławić kojarzy się dla większości już tylko z religią.

        A przecież błogosławić to nic innego jak błogo, miło, serdecznie, życzliwie kogoś sławić, mówić do niego to, czym my chcielibyśmy być obdarowani, a mianowicie poczuciem zadowolenia.
        Wyzbywasz się negatywnych myśli, błogo CI JEST,GDY INNYCH szczerze sławisz! Leczysz siebie w tym momencie, a adresat dostaje w siódmy dzień, w siódmy tydzień, w siódmy miesiąc.
        Zaznaczenie: ,,cóż, dość rzadko to się udaje za pierwszym razem”
        (wiem, nieżyjacych dotyczy, ale również istniejącego na Ziemi ,,rozkminiania”) Trochę to furtka na niespełnienie, ale czy to człowiek sam otwiera bramy do jutra, gdy za pięć minut może go nie być?

        Adresat ,,dostaje”, albo nie, jak bardzo mądrze mówi nasza Justyna: wszyscy gotowi lub chętni na przyjęcie miłości, lecz nie wszyscy są w stanie ją odwzajemnić.

        W głębszym i co fundamentalnie najważniejszym znaczeniu, rzecz błogosławienia(wreszcie odpuszczenia) dotyczy przecięcia sznura, wyzbycia się podczepienia energetycznego, ale też wyzbycia się urazy, pychy, subiektywizmu, osądu, pamiętliwości. Odpuszczenia wszystkiego co przeszłe. Pozwolenia na zamknięcie starego świata i budowanie nowego.
        Rozbicia w drobny pył narosłego murszu, który tak na prawdę trzyma Ludzi w uścisku minionych zdarzeń, a które ciągną się przez życie niczym bandaże za mumią egipską (jej już dawno nie ma, a bandaże jeszcze się wleką, jak w filmie Belfegor, czyli upiór Luwru 🙂 ).

        Modlitwa przed posiłkiem, przed siewem, przed podróżą itp. to otaczanie błogą, miłą, życzliwą energią.
        Lub jak kto woli zabezpieczanie przed nie pożądanym.
        Tawcio często wspominał o oczyszczaniu, zabezpieczaniu pola w różnych życiowych sytuacjach.
        Może inaczej, ale mówił o tym samym.

        Podejrzewam, Anamiko, że po twoim komentarzu każdy z nas, komu ,,on wpadł w ręce”, znalazł w swoim życiu przynajmniej jedną taką sytuację, którą albo należy uzdrowić, albo zdrową sytuację wzmocnić właściwą energią.

        Ptakom od tysięcy lat nie trzeba przypominać o ich powinnościach życiowych na Ziemi.
        Człowiekowi i owszem, bo ciągle zbacza i są potrzebni prorocy, filozofowie, myśliciele – przypominają po co tu jesteśmy.

        Czasy schyłku tej cywilizacji przynoszą wiedzę, która gubi człowieka. – człowiek ma z tą cywilizacją zginąć, być wciągniętym w niebyt.

        Stąd niektórzy wołają, krzyczą: ,,Jesteście patriotami, brońcie swojego skrawka na Ziemi!”, a inni: ,,Jesteście iskrami Źródła!”, jeszcze inni z nas: ,,Zachowajcie spokój”, a jeszcze inni ,, Nie używajcie słów, które mają złe wibracje!”
        Przecież dobrze wiemy, że to, co jest musi odejść, bo jest już zużyte.
        Zostaną tylko ,,kurierzy”. Przeniosą wiedzę.

        Dlatego tak ważne są korzenie, Weda, bo dzięki nim sens w tym wcieleniu ma ponadczasowy wymiar.
        A wszystko służy informacji, jaką zdobywa dusza!
        I nie byłabym sobą, gdybym nie zapytała : ,,Może mi to ktoś udowodnić, że tak jest?”

        Z góry ,,zaznaczam” 🙂 przypuszczając to chłopa powiesili 🙂

        A tak wracając 🙂 do meritum.
        Anamiko, serdecznie dziękuję.
        Wiem, że wszyscy lubimy być chwaleni, doceniani(ja szczególnie 😀 😀 )
        Wiesz, co zrobiłaś swoim komentarzem?
        Rozwaliłaś mnie na maksa, zamknęłaś coś w moim życiu i jednocześnie podałaś mi do ręki czystą kartę! , mówiąc : ,,liczy się jutro z wszystkim i wszystkimi”

        Miłego!
        PS. To rozwalenie to oczywiście wielki pozytyw!
        Mówię, żeby nie było… 😀 😀 😀

      3. Krysiu z Lasu


        "Słyszę czasem: ,,tylko ksiądz ma moc błogosławienia”, ,,tylko ksiądz ma moc sprawczą odpuszczania win” itp."
        Kościół jako organizacja przywłaszczył sobie i zawłaszczył bardzo wiele Vedy, by sprawować rząd dusz i pozbawiać MOCy każdą istotę ludzką.
        Słusznie zauważyłaś, że wiele osób kojarzy błogosławieństwo tylko z księdzem, tylko z religią. A tak, jak również słusznie zauważyłaś, wcale tak nie jest, bo każdy może każdemu błogosławić. I to z MOCą i za darmo w dodatku!
        Tak samo jak z błogosławieństwem w różnych religiach, sprawa wygląda z pośrednictwem u Boga, Źródła Wszechrzeczy. Nikt przecież nie potrzebuje ŻADNYCH pośredników! Mamy zawsze sami i wszędzie możliwość połączenia się z NIM.

        Błogosławię Tobie i Wszystkim z TAWerny i Wszystkim w ogóle ❤ Kiedy błogosławię – i mnie jest błogo. Czuję to cała sobą ❤

    4. Anamiko, ja dołączam do podziękowań. Moje dzieci pobłogosławiłam już wczoraj, w najbliższej przyszłości mam zamiar napisać list do Mamy. Pozwoliłam sobie też link zamieszczony przez Ciebie dalej posłać, a na dodatek dzisiaj przetłumaczyłam (przy pomocy google translator) część artykułu dotyczącą błogosławieństwa od naszej mamy, na niemiecki, dla moich koleżanek.

      Po odzewie widać, że ten artykuł nieprzypadkowo wpadł Ci w ręce.

      1. Nie ma przypadków a wszystko jest odpowiedzią , podzielę się z wami pewna kwestią . Jakiś czas temu gdy wiedza zaczęła do mnie napływać w dużej mierze dzięki blogowi , połączyły mi się pewne rzeczy , poczułam aż rozrywający w środku ból , miałam przeogromny żal do życia. Pytałam dlaczego wiedza nie mogła dotrzeć do mnie wcześniej, tyle rzeczy nie musiało być może się wydarzyć . Rozmawiałam wtedy z moją mamą (najlepszą na świecie) ale wówczas nie mogłam pojąć jej reakcji , zobojętnienia na pewne kwestie, brak chęci Błogosławienia . Rzekłabym iż wręcz wywołało to niemały szok . Kilka Dni temu szykując zioła dla niej przyszła nagle do mnie myśl :” wszystko fajnie tylko pamiętaj nie rób czegoś znowu swoim kosztem ” w kuchni mam przeogromną ręcznie wystruganą deskę do serwowania gorących dań , jest naprawdę ogromniasta , w momencie tej myśli hukła ino raz . Teraz rozmawiałam z nią kolejny raz , za jakiś czas porozmawiam kolejny , bo czasami potrzeba czasu aby się do kogoś przebić . Rozmawiałam też z inną mamą, która zareagowała jak tu w/w matriksowa mama. Nie powiem że jestem zdziwiona bo absolutnie , życie dawno temu mnie nauczyło, iż ludziom można dać rozwiązanie na tacy a i tak nie chcą z niego skorzystać. I taki jest fakt . Dlatego mimo nieszczęśliwości innych ludzi co chętnie dźgają miłymi słowami ja w sobie szczęście mam i posiadam . I nie zamierzam więcej żyć wedle kogoś w poczuciu jego/jej nieszczęśliwości bo ktoś nie chce/nie może się na dany moment zmienić . Błogosławie nam wszystkim jednakże moje doświadczenia pokazywały mi nie raz nie dwa nie trzy pewne kwestie aż pojęłam całą sobą tą kwestie .
        Są tacy ludzie że choćbyś niebo pod stopami zostawiła i gwiazdy zawołała to i wszystko im dała tak będą nieszczęśliwi .

        Dobrego Dnia Kochani Moi . Błogosławmy Życie Błogosławmy Wszystko i nie oczekujmy nikogo od innych i nie uzależniajmy również swojego szczęścia od tego czy coś się dostało czy nie . Bo Szczęście to stan w Tobie .

        Anamiko Duszo wielka Pokłon Tobie 🙂

      2. Hmm ciekawe chochliki (pisownia) , mniejsza o to ufam , iż każdy odczyta to poprawnie .
        Jeszcze jedna kwestia w kontekście oczekiwań napłynęło to do mnie jakiś czas temu są jak rak – cichy zabójca . Wiele dzieci przyszło w danych RODach po coś , nim być może nastawi się ktoś negatywnie do swojej mamy , która może za pierwszym razem będzie oponować , warto uzbroić się w cierpliwość , i za jakiś czas spróbować znowu i znowu ,każda mama chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Każda. Jednakże wszystko oparte jest na WOLNEJ WOLI.

      3. Ależ ta przestrzeń szybko się realizuje . Ledwo napisałam co napisałam i właśnie otrzymałam od mamy BŁOGOSŁAWIEŃSTWO ❤ KAŻDA MAMA KOCHA SWOJE DZIECKO I NIE CHCE BYĆ INACZEJ , MIŁOŚĆ , ZROZUMIENIE, ŚWIADOMOŚĆ , CIERPLIWOŚĆ .

        Tak więc i ja Tobie Anamiko z Serca dziękuje , bo do głowy by mi nie przyszło aby poprosić o coś dla siebie a dla całego RODu okazuje się być to zbawienne . Wracamy do domu 😀 😀 😀

    1. Nie tylko Twój 🙂 a nad ranem zaś była akcja , zaczyna się to robić i śmiesznie i tragiczne zarazem . Śmieszne bo śmieszy mnie już ta ich ilość prób z każdej strony a tu zonk , a tragiczne bo jak zawalą czymś co ciele, to się idzie ….. obudzić 😂 😂 😂
      Toną , Toną szczury na swych własnych statkach .

      Dobrego Dnia Wszystkim

    2. A żeby było śmiesznie , poprzednia brygada napuściła na mnie inną brygadę wedle nich bardziej mocarną 😂 😂 😂
      Chyba awansowałam na przestrzennego haaaa dziaaaaa czarnego ninje i zdałam na złoty pas 😂 😂 😂 😂 😂 😂
      Ta ich niemoc BEZCENNA .

      1. Strachy na Lachy! Daremny ich trud! 😀😀😀

        Jeszcze próbują swoich sztuczek, ale pokazałaś im, gdzie ich miejsce i tak trzymaj, MI! 😂 😂 😂

        Miłego dnia wszystkim życzę! 🔆

Odpowiedz na SłowiAnka Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s