Fraktalne odzwierciedlenie obecnego starcia matrixa z Naturą… Finał starcia jest oczywisty…
Rdestowiec ostrokończysty, czyli dziki bambus. Roślina na dziś! Doskonale oczyszcza gleby silnie skażone roundupem oraz metalami ciężkimi z samolotowych oprysków – rdestowiec ostrokończysty łatwo akumuluje te toksyny w swoim organizmie

Dzika róża (Rosa canina) gotowa do tegorocznego Rytuału Zbioru…
Czyż może istnieć na naszej przepięknej planecie większa, dostępna człowiekowi moc niż osobiście otrzymana z rąk Natury naturalna witamina C ?… Czy istnieje na naszej przepięknej planecie roślina bardziej zasobna w nauralną witaminę C niż Dzika Róża (Rosa canina)?…

1 312 myśli w temacie “Jeden spacer – setki przekazów…

  1. Patrzajmy słuchajmy sercem ❤❤
    które kiedyś śpiewało jak z nut…

    j.niżej cytat z Budki Suflera…

    ….czas na ciszę..tę którą w swym sercu słyszysz…❤
    ..kiedyś śpiewało jak z nut
    teraz gładkie i zimne jak lód…
    ..smutny to cud…smutny to cud…

    Serce nie oszuka……….❤

    Drogi Wędrowcze wybierz z tekstów co Tobie odpowiada
    a resztę odrzuć… ❤❤

  2. „I złapałbym go za nogi i o ścianę. Autentycznie tak mnie skur.. wkur..
    W myślach oczywiście.

    Dziś myślę sobie, że najgłośniej o wolności krzyczą ci, którzy odmawiają jej innym.
    No ale ja przecież wszystkim życzę wolności. Tak sobie wmawiam.
    Wybaczam i co widzę?
    Pouczając nie zawsze proszony, odmawiam prawa do błądzenia.
    Złoszcząc się na rządy, te czy inne, odmawiam im prawa do błądzenia.
    Odmawiam błądzącym prawa do tego a to jest ich wolność. Odmawiam im tego prawa, bo jeszcze gdzieś tam częściowo wierzę, że błądząc mogą szkodzić innym.
    A z drugiej strony w to już przecież nie wierzę. Nie mogą. W moim widzeniu świata, tej nowo odkrywanej części, nikt nikogo skrzywdzić nie może. Jakkolwiek to wygląda na pierwszy rzut oka, to powłoka a pod tym działają mechanizmy połączeń, na które jest mi dawane rzucić okiem, gdy odpuszczam sobie tą pewność, że jest tak i tak, wynikającą z obserwacji jedynie zmysłami ciała. One są też po to by trzymać umysł w matrixie.
    By wierzyć że ktoś inny oprócz mnie może mi zadać cierpienie i dlatego powstaje brak zgody na błądzenie drugiego człowieka. A to rodzi przemoc, także w pouczania, właśnie gdy nie proszony.

    No więc wybaczam sobie te wszystkie sytuacje, doświadczenia, które coś mnie mogą nauczyć, gdy przestanę atakować i to właśnie widzę.
    Widzę że nie było we mnie wolności którą mógłbym dać śpiącym by tak sobie spali i walili się we śnie młotkami po głowie.
    A nie dając im tej wolności w sercu swej istoty, nie otrzymywałem tej wolności. I te doświadczenia pokazujące mi brak tej wolności w moim życiu, podnosiły moje emocje do potęgi ogromnej, tyle że one już nie biorą nade mną góry. Ale pokazały się. I poinformowały mnie o gotowości do oczyszczenia.
    Tak że mam nadzieję, zauważając w sobie wirus za który potępiałem innych, teraz będzie to mogło zostać oczyszczone. Skubaniec, program, nigdy nie jest tym czym wydaje się na początku gdy projektujemy go na innych.
    Bo kto by wirusa guru skojarzył z brakiem przyzwolenia na boskie prawo wolności drugiego człowieka?
    A jednak.

    Mnie też brakuje towarzystwa, rozmów z ludźmi o otwartych umysłach. Może dlatego też nadrabiam tutaj. Tak naprawdę bym mógł otwarcie porozmawiać z kimkolwiek w realu, nie znam nikogo. I to na najprostsze tematy. Ludziom czapki z głów spadają gdy już otwieram usta więc zazwyczaj milczę.
    Tak że bardzo chętnie kiedyś gdzieś nad brzegiem jeziora…

    Czasem pokazuje mi się taki obraz, gdy już sado-ogród podrośnie i uda mi się w nim umieścić jakieś budynki, kopułowe, różne, to będą tam zaglądać różni goście i wtedy będzie sobie można pogadać. A może już nie będzie takiej potrzeby i wystarczy posiedzieć w ciszy w kole przy ognisku. Ławeczki w koło ogniska już są”.

    Wędrowcze, teraz to mi się podobasz.
    Jeśli chodzi o tzw. politykę, to Ciebie rozumiem, bo ja też od dwóch dni jestem wku…ony. Oglądałem przemówienie Brauna, Winnickiego i jest jakieś światełko, ale generalnie PiS i pozostali „wybrańcy narodu” to działają mi ostatnio na nerwy.
    Wiadomo, że lepiej nic nie oglądać z tzw. polityki, ale czasem z nudów coś tam oglądam w necie. W mojej rodzinie czuje się bardzo samotny, ponieważ jedynie z Ojcem mamy zbliżone poglądy na politykę, tzw. religię i ogólnie świat. Z moimi starymi kumplami to nawet nie ma sensu takich tematów z Bloga poruszać, ponieważ oni nie są nimi zainteresowani.
    Moi dwaj Przyjaciele (są więcej niż kumplami), popadli w materializm, ale oczywiście nie mam do nich o to pretensji.
    Chodzi mi jedynie o to, że nie mam z kim pogadać na takie tematy z Bloga.
    Pozdrawiam Serdecznie

  3. https://drogadoboga.org/2019/11/18/odnajdywanie-glosu-boga-channeling-jeszuy/

    Droga Justyno, wybierz z tych słów co Tobie odpowiada a resztę odrzuć.
    Pół żartem pół serio. Zrób jak uważasz ale tam też jest dużo o ciszy.

    Krysia z lasu. W tym samym przekazie, który czuję że jest akurat w czasie dla mnie, J mówi, bym nie grał roli zbawcy, bo gdyby to było możliwe, on zrobiłby to już 2tys lat temu.
    Każdy sam musi siebie zbawić i jeśli ktoś potrzebuje namacalnie dostać po głowie, moje współczucie i ingerencja nic tu nie zmieni. Prędzej sam oberwę po głowie a nikogo przed tym nie uchronię.

    Vikingu i Scyto. Spoko że Ci się spodobało ale gdy bród na wierzch wypływa i emocje się uruchamiają, wolę by mną nie rządziły. Lepiej przyjąć mi rolę obserwatora i pozwolić by to się wtedy „samo” oczyściło. I o tym też jest pod tym linkiem

    Ogólnie każdy może coś tam znaleźć dla siebie.
    I wcale nie musi.

    A ja sobie wędruję po świętokrzyskich lasach i nie chce mi się z tąd wychodzić.
    A tak wogóle, to ja powinienem się nazywać człowiek z lasu 😉, Krysia z lasu.
    Nawet nazwisko z jedną literką mam jak zwierz z lasu o nazwie bardzo wzorcowej, NATURAlnej i taką ksywkę przez większość życia miałem nadawaną w nie powiązanych ze sobą sytuacjach.

  4. „Tyle razy sobie powtarzałam, że jedno piwo to dla mnie maks”.

    Krysiu, to Ty pijesz piwo? 😀
    Myślałem, że jestem tu na Blogu tym złym, takim łobuzem, który pije piwo, czasami wyrywnym i zaczepnym, poruszającym wątki erotyczne, który nie szanuje prawie „żadnej świętości”, a tu popatrz, Ty Krysiu pijesz piwo. Cieszy mnie to 😁😜🙂

      1. To dobry pomysł z tym piwem, TAWie. Ostatnio stałem się jednak strasznie leniwy. Czasami zrobię sobie posiłek „na szybko”, lub zjem na mieście. Nie wiem, jak Woj Czcibor, ale przyznaję, że ja ostatnio mniej trenuję. Robię sobie systematycznie treningi, ale krócej niż kiedyś. Stałem się dla siebie bardzo „pobłażliwy” 🙂
        Być może to jest taki okres jesienny teraz. Cholera wie, ale za przeproszeniem, mam wyj….ane na jakiś rygor. Cieszy mnie jednak to, że jakąś dyscyplinę w ćwiczeniach zachowuję.
        Spuściłem jednak z tonu na ten okres jesienny 🙂

      2. Tak, weszliśmy już w okres przesileniowego wyciszenia, ja też robię teraz krótsze dystanse niż jeszcze miesiąc temu. Trzeba słuchać swojego ciała, rozmawiać z nim. Nasze narządy to buzująca świadomość.

    1. ,, Krysiu, to Ty pijesz piwo? 😀
      Myślałem, że jestem tu na Blogu tym złym, takim łobuzem, który pije piwo, czasami wyrywnym i zaczepnym, poruszającym wątki erotyczne, który nie szanuje prawie „żadnej świętości”, a tu popatrz, Ty Krysiu pijesz piwo. Cieszy mnie to 😁😜🙂”

      Dopiero teraz zobaczyłam ten wpis. 🙂

      Witam cię!

      Wiesz, Vikingu, powiedzieć ci szczerze?
      A blog TAW, to niby czemu nazywa sie Tawerna? 😀 (kiedyś to wymyśliłam; były przymiarki na ,,Tawiarenkę”, ale nie przeszły do tubylczego żargonu 😀 😀 😀 ).
      Tawerna, jak sama nazwa sugeruje, to nie salon kosmetyczny albo czytelnia w bibliotece. 🙂

      Wszyscy w naszej Tawernie coś żłopią…, tylko nie wszyscy o tym mówią…, oj przepraaaaaszam, bardzo przepraszam…, degustują ociupineczkę, naparsteczek, zakręteczkę, 😀 😀 😀

      Ziółeńka my tu wszyscy w Tawernie spożywamy dla zdrowotności (istny HERBAPOL 😀 😀 ), a że te ziółeńka muszą być macerowane na spirytusiku, to tylko efekt uboczny, który niestety ,,musimy” jakoś przełknąć 😀 …, bo przecież o ziółka tylko chodzi. 😀 😀 😀

      A żem się uśmiała! 😀 😀

      Wiesz, image internetowy, wszyscy bawimy się w wirtualność, zastrzeganie prywatności.
      Kiedyś nie mogłam pojąć dlaczego niektórzy ludzie piszący w kompie są jacyś dwu, a nawet trzy, cztero sceniczni.
      Potem zrozumiałam, że w internecie nie wolno pisać o sobie wszystkiego(kuźwa! rok się tego uczyłam! , a w zasadzie to niektórzy forumowicze zalecali mi większą powściągliwość w wylewnym, szczerym opisywaniu swojego życia: to wypada, a tamto nie wypada, czyli taka ,,pisana” hipokryzja)

      Kiedyś mailowałam z ludźmi, czasem prowadziłam rozmowy telefoniczne. Ich życie prywatne(oczywiście, że nie wszystkich) diametralnie różniło się od tego, co wypisują w komentarzach.

      Zrozumiałam wtedy jeszcze jedno; że niektórzy piszący w kompie kolorują swoje życie, bo takie chcieli by mieć.
      I to jest ich(zaznaczam, niektórych) radość, której nie zaznają w realu.
      Ekran kompa ,,wszystko przyjmie”. O wiele milszy i piękniejszy wirtualny świat jawił się odskocznią od poplątanych -czasem trudnych do zniesienia – ścieżek realu, odpoczynkiem(pomijam tu zdobywaną wiedzę).

      Ktoś kiedyś bardzo ciekawie to ujął: ,,To taki makijaż, z którym czuje się dobrze”.
      I uważam, że to też jest w porządku i tu nie nazwę tego hipokryzją, ponieważ odgrywanie scenicznej roli w pięknej sztuce też kształtuje naszą psychikę, dla której marzenia są jak najbardziej właściwym pokarmem…

      A wracając do piwa 🙂
      Zapewniam cię, że przy najbliższej okazji pierwszy mój łyk będzie toastem na Twoje, Vikingu, Zdrowie!!

      Ale wcześniej powyrywam wszystkie kable z kompa!!! ha, ha, ha 😀 😀 😀
      Co by nie pisać głupich komentarzy(jak by inne były mądre!! 😀 😀 😀 ), a potem mieć moralniaka, z którego Tawcio znowu będzie mnie wyprowadzał swoją życzliwością, jaką obdarza nas tu wszystkich, bez wyjątku.

      Miłego dnia!

      1. Gdzieś widziałem Twój komentarz Krysia z lasu o 5D ale nie mogę znaleźć teraz więc wkleję tu.

        Myślę że 5D to nie miejsce do którego zmierzamy lecz raczej wymiar w nas, dostępny po oczyszczeniu, kiedy miłość zaczyna płynąć we wszystkich kierunkach, dłużej nie warunkowana przez ego.
        Wtedy mówi się też o otwarciu serca, i czakrze serca. Ono uważam że jest otwarte, tak jak i czakry (to nic innego dla mnie dla innych nie musi 🙂 jak wiry energii) lecz nie jest otwarte w pełni.
        Można mówić o skamieniałym sercu, zatkanej szmatami rurze, blokadzie zwanej przez kogoś czakrą. Serce otwarte, wir energetyczny pełny, to się dzieje samo w konsekwencji oczyszczonego pola.

      2. „Wszyscy w naszej Tawernie coś żłopią…, tylko nie wszyscy o tym mówią”
        Niestety, Krysiu, sie mylisz; Nie wszyscy !
        I to bardzo sie mylisz. W tym wypadku na szczescie sie mylisz, bo alkohol zabija nadal tysiace ludzi. A tych, ktorych nie zabil, bardzo oslabia.
        Bywaja w tawernie osoby co „zlopia” co najwyzej wode sodowa, napary z ziol, zdarza sie jeszcze, ze troche kawy.

  5. Wchodzę tu by podzielić się nową rozkminką wędrowca pod tytułem Miej serce i patrz w serce i co widzę?
    „Patrzajmy słuchajmy sercem ❤❤” Justyna
    Więc może już nic mówić nie trzeba 🙂
    A se dopowiem coś od siebie

    Co to znaczy patrzyć sercem według Wędrowca
    To znaczy obejmować sercem całość, wszystko co jest, cały kosmos, widzialne i niewidzialne.
    Śmiem twierdzić, że patrzenie wybiórcze nie jest patrzeniem sercem lecz pomyłką z egoistycznym utożsamianiem.

    Ktoś tu kiedyś powiedział że nie można kochać jednej osoby a drugiej nie. Tak, zgadzam się i teraz to rozumiem.

    Jeśli mówię o obdarzania kogoś sercem, jeśli właśnie patrzę wybiórczo, to mogę np chcieć coś tej osobie dać, życzyć i pominąć tą drugą, nie zdając sobie sprawy że ją w jakiś sposób krzywdzę, że być może obdażam jedną kosztem drugiej. Staję się na to ślepy. Krzywdzę, sądząc że daję coś dobrego.
    Jest to ogólnonarodowa, oczywiście z wyjątkami, przypadłość, powielana odgórnie przez rząd a zaczyna się w pojedynczej jednostce. I to drażni ludzi np w 500+. Wybiórczość, egoizm, który nie ma nic wspólnego z Miłością.
    To tylko przykład.

    Mógłbym teraz tych przykładów wymieniać wiele ale nie o to chodzi.

    Chodzi o miłość.
    Albo obejmujesz wszystko albo część i śnisz, oszukujesz się, nazywając nienawiść miłością.

    To tyle wyjaśnia. Tyle drażniących tematów a wszystkie okazują się być u podstawy jednym. Jednym błędem. Braku miłości.

      1. Autorka muminkowej sagi, Tove Jansson, uwielbiała samotność.
        Ona na tyle ceniła sobie własne towarzystwo,że wolała unikać cudzego 🙂
        Cytat z Muminków – ona identyfikowała się albo ją identyfikowano z Włóczykijem:
        „Jest wieczór na piosenkę – pomyślał Włóczykij. – Na nową piosenkę, która składać się będzie w jednej części z nadziei, w dwóch z wiosennej tęsknoty, a jej resztę stanowić będzie ❤ niewypowiedziany zachwyt, że mogę wędrować, że mogę być sam i że jest mi ze sobą dobrze <3"
        ❤ to moja wstawka!

      2. Niezupelnie, bo ci „wszyscy” na ogol i na ich szczescie, sa z kims 🙂
        A Ci „kims”, chociazby z powodu telegonii, by nie chcieli, aby ich bratnie dusze byly z „kims” samotnym.

      3. Mówisz Duchu Terenu z poziomu ducha czy ciała?
        Można być z wszystkimi nie koniecznie blisko fizycznie.
        Wymiar światłości, wymiar serca, obejmuje wszystko i niczego nie wyklucza. Czuje połączenie ze wszystkim. Tu nie ma samotności.
        Na tym poziomie z wszystkim jesteśmy jedno. Nawet z Istotami nie przebywającymi aktualnie w ciałach.
        I tego można doświadczać już teraz.
        Patrząc oczami fizycznymi a nie sercem,
        gdy utożsamiamy się z ciałem a nie duchem, może się wydawać że taka osoba jest samotna.

    1. Sławku, może się powtórzę, ale kiedyś tam w moim życiu miałam przyjemność prowadzić kursy dla osób, które utraciły pracę.

      By mogły rozpocząć swoją prywatną działalność, ZDZ zorganizował na wzór zachodni kursy przygotowujące, tak zwane Szkoły Symulacyjne.

      Była to według mnie wspaniała inicjatywa, bo 80% kończących taki kurs rozpoczynało swoją działalność.
      Ale nie o tym chciałam pisać i jak to baba rozpisałam się jak gaduła lub pisuła 😀 😀

      Otóż na jednej z grup osób niepełnosprawnych na zakończenie kursu każdy otrzymał ode mnie parę kuchennych rękawic, uszytą przeze mnie.
      Na wewnętrznej stronie każdej rękawicy namalowałam serce i napisałam taki oto wierszyk:

      Masz serce, to patrz sercem,
      a oczy, uszy i rozum,
      niech są Jego sługami.

      Niech ta moja życiowa dewiza
      kroczy w Waszym życiu
      każdego dnia z Wami.

      Niby nic, zwykła mała drobnostka, ale po rozpakowaniu tych moich skromnych paczuszek cała sala 30 uczestników kursu po prostu się rozpłakała, bijąc brawo, i wiesz Sławku, że ja ryczałam jak przysłowiowy Bóbr, ze wzruszenia.

      Takie małe NIC, ale tyle radości i wzruszenia.

      Wszyscy sprawiajmy sobie każdego dnia takie małe podarunko-chwile, bo one są cenne i niezapomniane.

      Niech każdego z Was spotka dzisiaj jakaś miła niespodzianka od przysłowiowej Anki i Janka. ❤

      1. Spotkała mnie! Po takich serdecznych życzeniach, nie było innej opcji!

        Piękna historia!
        Ja wzruszyłam się tak bardzo kiedyś, kiedy dostałam Białą Lokomotywę.

      2. Pewien drogi mi brat o imieniu Jeshua powiedział ostatnio tak: Kiedy nauczysz się kochać, dalsze nauczanie nie jest ci już potrzebne.

        Chodzi o wyrażanie miłości. Tutaj mogę dzielić się słowem, pomysłami.
        W realu nie grodzę sado-ogrodu. Tak by jakieś zwierzę albo dziecko spragnione owocu, czy jakiś zmęczony wędrowiec, mógł podejść i nasycić się bez poczucia winy, że wziął nieswoje.
        Jadąc autem puszczam nogę z gazu i to nic że znajomi śmiali się ze mnie, że zacząłem jeździć jak stary dziadek. Jeszcze zrozumieją. Myślę też o pasażerach albo innych uczestnikach ruchu, przebiegających przez drogę zwierzętach.
        Twoje przykłady SłowiAnko bezcenne.
        Wyrażać miłość można na wiele sposobów.

        Przy okazji chyba zrozumiałem co mnie trapiło w różnych dotacjach, pięćset plusach, socjalach itd.
        Bo kiedy pomagasz z serca, to trudno to przekręcić, dać zarobić oszustom albo utrzymywać pasożytów.
        Jak masz więcej to dajesz to co masz, uśmiech, słowo, wyszyty wiersz, jabłko czy nawet pieniądz ale to ty dajesz kierowana wewnętrznym odczuciem wprost do celu. Z serca do serca.
        Kiedy ktoś nakłada sztuczne ramy i mówi by zebrać tyle i tyle i dać tym tyle i tyle, to zawsze istnieje ryzyko matactwa, przekierowania tej energii, zasilania uzależnień, pasożytnictwa.
        Myślę że to też ludzi boli tylko może nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę.
        Mnie bolało i nie wiedziałem tak naprawdę co.

        Więc kiedy uczymy się wyrażać miłość kiedy ona bez pośredników płynie od istoty do istoty, to jest pewna i celna i w sam raz.
        Czasem wyrazem miłości będzie odmowa a czasem podarunek. Tego głowa sama z siebie nie wie i dobrze jest kiedy jest prowadzona przez serce.
        Dlatego oczyszczenie z programów potrzebne do końca całkowite.
        (A to już takie przypomnienie samemu sobie)

  6. Nie chodzi o to by poświęcać się dla innych. Nie chodzi o to by wszystko zagarniać dla siebie nie patrząc na innych. Dwie skrajności.
    Chodzi o to by znaleźć w tym równowagę, złoty środek. By iść drogą która jest najlepsza dla Wszystkich. Nikogo nie pomija, nikogo niczyim kosztem nie ubogaca.
    Poświecanie jednostek albo się, dla tzw dobra społeczeństwa to matrixowa ściema.
    Jest tych ściem więcej, pułapek, których nie sposób ominąć bez prowadzenia.
    Czyjego prowadzenia? No tej rzeki która płynie, gdy rura staje się drożna. Bez wyciągnięcia szmat z rury woda nie popłynie. Kto ma tą rurę oczyścić? Nikt za nas.

  7. „A wracając do piwa 🙂
    Zapewniam cię, że przy najbliższej okazji pierwszy mój łyk będzie toastem na Twoje, Vikingu, Zdrowie!!”
    Miłe to 🙂 Jeśli dojdzie do jakiegoś spotkania w tzw. realu to
    chce się z Tobą napić miodu 🙂 Aha, co powiesz na wspólne robienie naleśników? Oczywiście pod okiem Twojego małżonka 😀 😉

  8. Sen z przed chwili

    1. Dostarczyć albo już to jest na Ziemi. Jakieś plany super zaawansowanej technologii, która może bardzo ludzkości pomóc albo przyczynić się do jej unicestwienia. Dla bezpieczeństwa, zostały rozdzielone na części i rozdane wielu stronom. Są bezwartościowe jeśli brakuje przynajmniej jednej części. Będzie to coś dostępne, kiedy wszyscy się pobratają, wtedy będziemy mogli tego użyć i to może znacznie podnieść poziom życia Ziemian i przysłużyć się otoczeniu.

    2. Jestem w kościele. Jest mało osób, najwyżej trzydzieści. Wszyscy podchodzą do komunii. Ja nie. Wracają od ołtarza i klękają. Ja wtapiam się w ten powracający tłumiki i gdzieś tam przyklękam. Po chwili w pobliżu staje ksiądz, chyba proboszcz. Czyści kielich, wyciera jakąś szmatką i nie patrząc na mnie odzywa się do mnie po imieniu:
    – A ty Sławek, czego byś chciał?
    Zaskoczony pytaniem i tym że mnie zna z imienia chwilę się zastanawiam, po czym mówię:
    – Chciałbym odnaleźć Perłę.
    Odpowiada ksiądz:
    – To nie módl się tak jakbyś o coś prosił, ale tak jakbyś już to miał. Ja też ciągle o tym zapominam.

    I budzę się. No tak myślę sobie. WDZIĘCZNOŚĆ jest kluczem. Ona jest wtedy gdy to czuję jakbym to już miał i to wtedy przyciągam o czym myślę. A gdy proszę o coś, to jakby ze stanu braku i brak wtedy przyciągam!

    1. Sławku, otrzymujesz piękne, klarowne przekazy – tak jak Kalina.

      Sen nr 1 – super technologia, która zadziała, gdy wszyscy się pobratają – może to Super Moc połączonych ludzkich Serc!
      Jeśli nie połączymy naszych indywidualnych cząstek Przyrodzonej Mocy w jedno, potężne narzędzie, to ludzkość wstąpi na drogę unicestwienia.

      Sen nr 2 –
      „To nie módl się tak jakbyś o coś prosił, ALE TAK JAKBYŚ JUŻ TO MIAŁ. Ja też ciągle o tym zapominam.”
      To jest KWINTESENCJA tego przekazu.

      1. Jeśli to poczułaś, Ziarenko, to mam dla Ciebie coś, może Cię zainteresuje.
        Dostałem od koleżanki o tym samym imieniu. Właśnie sobie spaceruję po lesie. U mnie piękne słoneczko świeci i skończyłem właśnie słuchać tej rozmowy. Może w niektórych miejscach użył bym innych sformułowań ale ogólnie moje serca śpiewa 🙂☀️ https://youtu.be/1PY9TY7Qbj4

        Wychodząc na spacer, już w domu miałem kilka ciekawych wglądów, a jeden z nich to:
        Przebywając w pracy której nienawidziłem 300 h w miesiącu, nienawiścią zniszczyłem sobie zdrowie.
        Robiąc teraz to, co kocham, miłością przywracam to ciało do zdrowia 💖
        Miłego odsłuchu jakby co.

      2. Sławku oto moja codzienna rozmowa ze ŹRÓDŁEM.

        Dziękuję Ci Źródło za to,
        że TY jesteś mną, a Tobą ja,
        że dobrze nam z sobą każdego dnia,
        czuję się młoda,silna a nawet frywolna,
        Dziękuję
        że mnie ochraniasz, bo czuję się wolna,
        że mnie uzdrawiasz,bo czuję się zdrowa,
        że mnie oświecasz, bo mam Twoją mądrość,
        że mnie wspomagasz, we wszystkim co robię,
        że mną kierujesz więc dobrze czuję się przy Tobie.
        Jestem bogata,bo dajesz mi bogactwo nie z tego świata.
        Jakże więc mam nie śpiewać radości serca mojego,
        Gdy jestem z Tobą nie brakuje mi bowiem niczego.

        SłowiAnka

      3. SłowiAnko
        Nie wiem co chcesz mi przekazać, może tylko się podzielić 🙂
        Ziarno trafiła w senny przekaz.
        Tu chodzi o czucie. Czucie czyli bycie. Bycie miłością. Wdzięczność jest aspektem miłości, podobno najwyższym.
        Czuć, być tą radością, to wrócić do domu, do stanu bycia tym co jest prekursorem tego co ma się na zewnątrz zamanifestować.
        Najpierw się tym staję, tym źródłem, tą miłością a po tym widzę jej odbicie na zewnątrz.
        Nie ujrzę go, nim się nim nie stanę. I tu tkwi błąd w modlitwie. Oczekujemy że otrzymamy coś czym być nie zamierzamy.
        Najpierw muszę się tym stać by to ujrzeć.
        Świat zewnętrzny jest odbiciem wewnętrznego czyż nie?
        Bądź zmianą, którą chcesz ujrzeć 🙂

      4. Ktoś może powiedzieć że nie da się cały czas być tak wysoką energią bo zaraz się coś wydarzy, wpadnie przed oczy i na dół nas ściągnie.

        Takie rzeczy między innymi właśnie po to się dzieją żeby nam pokazać że ciągniemy za sobą worek śmieci, ogon, cień, nieuświadomione poczucie winy, pozostałości po przeżyciach.

        I właśnie wtedy kiedy się pojawiają, mamy okazję to w sobie przetransformować, rozpuścić, wybaczyć, odpuścić, odwiązać ten worek, jeden ze sznurków.
        Nie zawsze udaje się za pierwszym razem ale węzeł mógł akurat zostać poluzowany i przy kolejnym podobnym doświadczeniu, szarpnięciu za ten sznurek akurat może się udać go rozwiązać.

        I odwiązuję te sznurki i jest ich coraz mniej i coraz łatwiej się to rozpuszcza. Tego też się można nauczyć. Tego sprzątania a póki się tego nie posprząta, z tego nie oczyści, to się za nami wlecze i szarpie coraz mocniej. Wywołuje emocje, wyciąga za ten sznurek z Domu ale można te sznurki przecinać i kiedy to się zrobi, na podobne zdarzenie nie ma już reakcji. Nie ma emocji. Wibracja nie opada.

        Nie da się tkwić cały czas w wysokich wibracjach bez poodwiązywania tych sznurków bo co jakiś czas jesteśmy za nie szarpanie i wtedy jest czas by je odwiazywać – transformować.

        Jeśli to się komuś nie udawało bo nie wiedział jak to zrobić, to może uważać że to nie działa i lepszym sposobem będzie przegonić worek który się za sobą ciągnie, albo zebrać się w grupę małych rybek i pogonić dużą rybę.
        Tylko co zrobić gdy ta duża ryba też się zbierze w grupę dużych ryb i wróci? A wróci na pewno, jeśli ten cień, ten ogon co się za nami wlecze nie zostanie przetransformowany (jeśli kogoś nie przekonuje słowo wybaczony) przetransformowany, rozpuszczony, odwiazany.

        Póki tego od siebie nie odczepię, dotąd to się za mną wlecze w postaci różnych nieprzyjemnych doświadczeń (wtedy sam to sobie robię) bo sam ten śmietnik za sobą ciągnę.

        Nadstawić drugi policzek to nie jest zgoda na odtwarzanie ciągłe tego samego doświadczenia lecz wskazówka że nie ma sensu kopać worka kiedy nie przecięło się sznurka.

        Gdy pojawia się reakcja, emocja, wewnętrzne poruszenie, świadcząca i będąca informacją która mówi że ciągnę za sobą ogon, to wtedy pozycja wewnętrznego obserwatora tej emocji i nie danie się porwać tym myślom przy których pojawiła się pierwsza emocja, jest sama w sobie techniką odwiązywania sznurka.
        Ile to trwa?
        Różnie, chwilę, kilka minut, parę miesięcy. Zależy jak mocno zaciśnięty jest węzeł.
        Ale warto próbować nawet 70 razy 7. Za którymś razem musi puścić.
        Wtedy zaczyna się wolność.

        Nie wywalczy się jej poprzez bicie worka ani stawianie muru i nikt na świecie nawet sam Bóg, nie odwiąże sznurka za nas.

      5. Dziękuję Sławku za linka – chętnie obejrzę / wysłucham. 🙂

        Bardzo fajnie, obrazowo, piszesz o tym worku śmieci, który za sobą ciągniemy.
        U mnie kiedyś pojawiło się takie skojarzenie: jesteśmy jak jeże 😉 – naszpikowani kolcami ! Ale o ile wystające na zewnątrz kolce jeży chronią je przed potencjalnym zagrożeniem z otoczenia, o tyle nasze kolce są skierowane do środka i tkwią wewnątrz nas, osadzone na różnych głębokościach. Dlatego ból, jaki potrafią zadać nie jest taki sam. Jeśli kolec jest płytko osadzony, to jest też łatwo wyczuwalny i tym samym można go bez większego trudu zlokalizować i usunąć. Jeśli tkwi głęboko, to może nie zawsze będzie się miało rozpoznanie, że w ogóle istnieje i dopiero mocniejszy kuksaniec da nam zaskakująco boleśnie znać o jego istnieniu. Chociaż jego wyciągnięcie nie jest już takie proste, to jednak da się to zrobić: działając powoli, stopniowo, cierpliwie, ale nieustępliwie.
        Każdy usunięty kolec, to sukces! Bo nagle uświadamiasz sobie, że kolejny cios skierowany w miejsce, w którym on do niedawna się znajdował nie sprawił ci bólu. Stałeś się obserwatorem – zauważasz go, ale nie szarpią tobą negatywne emocje – pomyślnie przeszedłeś weryfikację, zrobiłeś kolejny krok na drodze do wolności. 🙂

      6. Dziękuję Ziarno za podzielenie się Twoim wyjaśnieniem. Różne słowa a Prawda ta sama 🙂

      7. Sławku, jeszcze raz dziękuję za linka. 🔆 🙂
        Rozmowa naprawdę warta wysłuchania i godna polecenia.
        Potwierdza mi to, do czego sama doszłam i od jakiegoś czasu bardzo wyraźnie czuję.
        Fakt, że tyle już osób mówi o tym samym swoimi własnymi słowami tylko potwierdza prawdziwość Twojego stwierdzenia:
        „Różne słowa a Prawda ta sama” 🙂

    1. Wiem że się da ☀️🙂
      Wcale nie twierdzę że nie.
      Ale bez oczyszczenia i z osądami nie widzę szans.

      Najpierw uczyłem się tam wchodzić a teraz uczę się nie spadać 🙂 ☀️

    2. I dlaczego nazywasz mnie młodym?
      Chcesz mnie ustawić czy jak?
      Haha dla mnie nie ma młodszych ni starszych.
      Co najwyżej ktoś może dłużej jeździć od kogoś aktualnym pojazdem.
      Tutaj w moim życiu czasem mówią na mnie młody (nie raz młodsi ode mnie 🙂 ciałem oczywiscie) ale to raczej dlatego że i tak wyglądam z tego co mówią na 10, 15 lat młodziej niż ma to ciało wg metryki.
      Dopiero byś mnie nazwała, gdybyśmy się spotkali. Może małolatem 😄🤸😁

    3. Nie wiem Justyna o jaką malutką myśl Ci chodzi ale coś odkryłem.
      Kiedy jestem w polu serca, wtedy jestem zasilany od wewnątrz, niech będzie przez miłość. I wtedy świadomość mam jakby rozciągniętą na świat jakby on był we mnie.
      Kiedy to pole opuszczam i powiedzmy że przechodzę świadomością porwany myślami do świata, wtedy nie świat jest w mej świadomości a świadomością jestem w świecie.
      Jakie to ma dla mnie znaczenie?
      Ano takie że nie będąc w polu serca, nie zasilany się od wewnątrz, brakuje mi energii.
      Zaczyna się jej zdobywanie na zewnątrz, przekonywanie, wabienie, wymuszanie, ogólnie walka o energię. Stąd częste ubytki po wizycie w internecie.
      Pochwalisz kogoś to tak jakby część swojej dajesz i wtedy oczekujesz rekompensaty, też pochwały a kiedy jej nie dostajesz, czujesz się jakby okradziony, oszukany. Widzę niektóre te akcję, praktyki. W życiu poza netem również. Te wszystkie gierki. To jest wszechobecne.
      Nie chcę tego. To nie ma sensu. Ta cała nieustającą gra, rozgrywka o energię.
      Nie ma sensu bo można mieć otwarte źródło energii wewnątrz i czerpać do woli.
      Przypomina mi się, że było coś o tym mówione w andyjskiej przepowiedni.
      Skoro doszedłem do tego rozpoznania, to jestem dobrej myśli, że nie będę musiał o nią walczyć, nikomu już jej zabierać. Nie będę też musiał co jakiś czas gorączkowo zerkać gdy już coś napisałem, co i kto odpisał. Jaki bilans. Ubytek czy zarobek. Szok po prostu szok co my sobie robimy. Chwali się człowiek by dostać pochwałę, coś jej, energii dostać z zewnątrz. To kieruje naszym życiem na rzeczy zupełnie zbędne. Robi z nas niewolników. Przekierowuje moc zamiast na twórczość, to na ruchy zdobywania energii z zewnątrz a wszystko dlatego bo nie umiemy jej czerpać z wewnątrz. Nie do wiary!
      Napisałem że uczyłem się wchodzić w wysokie energie a teraz uczę się w nich zostawać.
      Potrzeba mi nie opuszczać tego jak to nazywają niektórzy pola serca. Nie chcę opuszczać Domu, Królestwa.
      W nim niczego więcej nie potrzebuję.
      Potrzebuję za to rozpoznać to co powoduje że z tego domu jestem wyciągany albo raczej czym się z niego wyrzucam.
      Zapewne moja relacja z forum się zmieni. Jak będzie to nie wiem ale będzie inaczej, będzie zmiana.
      Pozdrawiam Serdecznie was wszystkich i dziękuję za pomoc w podbijaniu umysłu. W pokonaniu samego siebie i odnalezieniu siebie.

  9. Sławku -jedna MYŚLO ENERGIA …to TA…..
    Zależy tylko od jednej malutkiej Myślo Energiii…
    Zależy od tego ———–JAKI ŚWIAT ZYJE W TOBIE….
    …resztę puszczam wolno….z falami Dunaju…
    Dużo Miłości MŁODY…

      1. Jaki świat żyje we mnie.
        Zawsze jeden.
        Kiedyś wydawało mi się że ego umysł to jedyny świat.
        Później myślałem że ten umysł może współpracować z miłością, pozwalać czasem na nią a nawet nią kierować.
        Głupiutkie pomysły.
        Umysł może jedynie zrezygnować, zostać oczyszczony z ego i stać się pokornym sługą serca.
        Może wierzyć, że może kierować miłością, że może jej używać jak narzędzia. Może wierzyć.
        Ego nigdy nie użyje mocy Boga.
        Bóg nigdy nie pozwoliłby zarządzać sobą przez nieświadomość.
        Jaki świat żyje we mnie?
        A jaki świat żyje mną?
        Umiłowany świat, ukochany świat, nieograniczony świat, wolny świat, odwieczny świat, nieskończony świat.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s