Chciałam się z Wami przywitać. Czytam Was już kilka miesięcy. Byłam tu z 2 lata temu, ale bez urazy – to, co czytałam, uważałam za jakiś kosmos i odlot. W takim sensie, że pisaliście o rzeczach zupełnie dla mnie niezrozumiałych. Odeszłam stąd. Ale potem znów mnie coś tutaj przyciągnęło.

Do tej pory wiele dla mnie jest zadziwiające, ale inaczej to teraz odbieram. Mniejsza o to. Chciałam coś skrobnąć w kwestii mojego podejścia do Kościoła, bo akurat w tym temacie wiele u mnie się zmienia ostatnio 😉

Od roku stało się ze mną coś, że nagle zaczęłam sobie zadawać pytania. Z kościoła wracałam zamiast „w świętości”, to zgorszona. Zaczęłam wsłuchiwać się uważnie w kazania i dochodziłam do wniosku, że słyszę bełkot i samozaprzeczanie z ambony. Ale co tam, przecież „mądry, kształcony ksiądz” wie, co mówi, a „ciemna masa” i tak nie zrozumie, to można gadać górnolotnie, a bez składu, ładu i logiki.

Z dniem 1 listopada postanowiłam przestać chodzić do kościoła. Mój mąż już wcześniej przestał, ale „od czasu do czasu” chodził. Moje dziecko nigdy nie lubiło tam chodzić.

Podczas kolędy proboszcz powiedział, że jak nie będziemy chodzić, to dziecka nam do pierwszej komunii nie dopuści – bardzo „po bożemu” – strachem najlepiej. Tak więc w związku z tym postanowiliśmy z mężem, że ani na religię chodzić nie będzie, ani do komunii nie przystąpi. Oczywiście po rozmowie z córką.

Chciałam jeszcze tylko dodać, że za dziecka matka prowadziła mnie do kościoła regularnie w środy i piątki, plus wiadomo – niedziela. Całe lata. Nawet do Częstochowy na piesze pielgrzymki chodziłam. Rodzina „od oka”, wręcz „święta”. Jak pisaliście o tym – taki program mi wgrano za dziecka. Do tego wystarczy dodać, że jako jedyna z pięciorga rodzeństwa byłam „kozłem ofiarnym” matki z narcystycznym zaburzeniem osobowości, i do tego przyzwalający tata.

I powiem Wam coś. Teraz wiem, że to dzięki matce oczy mi się otwarły (chyba po to taka matka „mi się dostała” 😉), a zachowanie księdza tylko mnie i męża utwierdziło w tym, że Kościół to jedna wielka ściema.

Przyzwyczajeni do tego, że „w coś wierzyć trzeba” szukaliśmy religii, gdzie myślą podobnie. Protestanci, prawosławni… Okazywało się, że to wszystko, to nie to.

Jakoś w internecie ktoś polecił książkę „Anastazja”, kilka tomów przeczytałam.

Władimir Megre, Anastazja. Tom I z serii „Dzwoniące cedry Rosji”. Wydawnictwo Stowarzyszenie „Wartościowa Książka”, 2017

Potem zaciekawiłam się historią Polski (w szkole szczerze nienawidziłam tego przedmiotu), zaczęło mnie interesować też zielarstwo: tego lata ususzyłam troszkę ziół, nawet pierwszą w życiu nalewkę zrobiłam (mina męża – bezcenna), gdyż dla mnie alkohol od zawsze mógł nie istnieć, i w końcu jakoś do Was znów trafiłam. Czytałam tu rzeczy nadal dla mnie dziwne. Jednak cytat „Czytaj wszystko, słuchaj każdego. Nie dawaj wiary niczemu, dopóki nie potwierdzisz tego własną wnikliwą analizą” sprawił, że zimowymi wieczorami dosłownie chłonęłam wszystko, co mi w ręce wpadło bez tego dawnego: „Kościół tego nie pochwala, czary-mary, i to też złe”.

Aktualnie mój światopogląd się wywraca do góry nogami, gdy porównuję siebie do osoby sprzed roku.

Jako dziecko napracowałam się „w polu” i ogródku (jako dzieci byliśmy do pracy potrzebni – zwłaszcza ja, jako jedyna dziewczyna z rodzeństwa, byłam przyuczana do „służenia”, zwłaszcza matce) – i szczerze znienawidziłam prace polowe.

Teraz pierwszy raz mam własny ogródek z wszystkimi warzywami, jakie sobie zimą wymarzyłam. Po troszkę, ale jest 🙂 To naprawdę działa. Spisałam wszystko, zbierałam wiedzę i jakimś cudem w miejscu, gdzie rok temu był beton, teraz mam własny ogródek. Nawet trzech półek z własnymi przetworami się dorobiłam 🙂

Przede mną wiele pracy nad sobą. Mam strasznie mało wiary w siebie, ale to się zmienia. Zaczęłam na sobie testować. Całe lato chadzam boso. To też nowość dla mnie. Zaciekawiliście mnie ostatnio w temacie patrzenia w Słońce – zgłębiam temat w miarę możliwości 🙂

I codziennie czytam, co piszecie. Ja mam niewiele jeszcze tutaj do powiedzenia. Ciekawią mnie Wasze wpisy. Lubię Was czytać, zwłaszcza jak są odmienne zdania, bo motywuje i mnie to do myślenia.

I jeszcze jedna ważna zmiana u mnie. Teraz chcę wiedzieć, a nie wierzyć…

Bardzo Wam dziękuję za to, że jesteście, bo dzięki Wam poszerza mi się horyzont i zmienia sposób patrzenia na świat.

*

Chciałam dodać coś do tematu Kościoła, w którym się wypowiadałam. Kolejna rzecz, która utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze robimy. Dziecko z dniem 2 września wypisane z lekcji religii, wczoraj musiałam donieść pismo w tej sprawie (choć wiem, że to niezgodne z prawem). Szkoła bezproblemowo podeszła, o dziwo, do tematu (bardzo związana z instytucją KK), więc i ja nie robię z tego problemu.

Przed chwilą odebrałam telefon z „kancelarii parafialnej”, i co usłyszałam?

Że ślubowaliśmy dziecko wychować po katolicku, a więc skłamaliśmy. WTEDY złożyliśmy krzywoprzysięstwo. W jakimś punkcie przy oświadczeniu przed ślubem podpisaliśmy, że ważne są dla nas wartości katolickie, znów poświadczyliśmy nieprawdę 😀 i na dodatek będziemy mieć problem z pochówkiem w parafii tej i każdej innej.

I jaki nasuwa się wniosek? STRASZENIE – i tylko to mają do zaproponowania. A kolejna rzecz – przekazanie tego, co miał do powiedzenia, przez telefon. To tak się to robi?

Kiedy jeszcze byłam w Kościele, kiedy byliśmy u niego po pomoc w sprawach wiary, zostaliśmy, przepraszam za wyrażenie, „olani ciepłym moczem”. Taka pomoc od nich, a teraz zastraszanie. Brak odwagi spojrzenia w oczy, więc przez telefon.

Oto „katolicka” postawa. Brawo księża, brawo Kościół. Otwieracie oczy. Dziękuję wam.

autor: Pałki Pałki

1 380 myśli w temacie “Postanowiłam przestać chodzić do kościoła. Mój mąż już wcześniej przestał, moje dziecko nigdy nie lubiło tam chodzić

  1. i *Zaprawdę powiadam Wam najlepiej mi się tańczy do tej piosenki z pewnym chrześcijaninem 🙂
    A najlepsze jest to, że przecież nie wiem kim on będzie za rok, może zupełnie innym człowiekiem.!___
    Życzę sobie z całego serca żebym ludziom jak najmniej różnych etykietek przyklejała.

    1. „z pewnym chrześcijaninem ” któż wie życie w piękny sposób potrafi nas zaskoczyć 🙂
      Już kiedyś nadmieniłam , jednakże powtórzę mało mnie to interesuje czy ktoś jest katolikiem , buddystą czy kimkolwiek innym 🙂 Znam wielu wyznawców o przepięknej Duszy .
      Problem jest poniekąd gdzie indziej , gdy ktoś utożsamia się z Instytucją i wydrapał by Ci oczy bo śmiesz żyć Inaczej .
      Poszły Tu słowa wczoraj ” jesteś demonem ” czy coś w tym stylu 🙂 Taw jest dorosły , a jak miało radzić sobie z takimi słowami dziecko ? 🙂 To jest ta Miłość Jezusa , której naucza ? 🙂
      Kolejna sprawa którą zauważam .
      Tolerancja różnych relig 🙂 Dopóty należysz do jakiejkolwiek przynależności religijnej jest OK ale jeśli człowiek całe życie nie chce bo nie , bo tak to w sobie czuje , już nie jest OK 🙂

      Moje wypowiedzi są ogólnikowe , myśli które coś zauważają plus doświadczenia pewnej dziewczynki . Nikomu niczego nie zarzucam , bo i po co . FAKTY ich postępowania pokazują się . Nie jest to miłym dla oka ani nie cieszy bo gdy wiesz czym jest lęk to z czego się tu cieszyć ?

      Dobrego Dnia Wszystkim

      1. A w zasadzie dopiszę jeszcze pewne kwestie .
        W ost chyba 3 latach ? atakowania mnie w formie energetycznej nasłuchałam się tyle słów w stosunku do siebie że fiuu , aż ogarnęło mnie zdziwienie iluż słów nie znam, a wydawało by się iż j.polski mam ogarnięty 🙂 Przekleństwa i inne rzeczy o których tu opisywać już nie będę . Takie jest właśnie ich postępowanie . Nie mam żalu i pretensji . Nie 🙂 Przyszedł czas zderzyć się z tym jeszcze raz i pojąć to z innej półki świadomości . Zwyczajnie przyszedł ten czas . Są jacy są . Owszem i tak . Jednakże ich postępowanie jest jakie jest . I zrobią wszystko ( bo to ich polityka) aby człowieka zamienić w siebie ( a to już się kłóci z moja polityką ) a teraz pytanie retoryczne .
        Skoro to jest ich a ja utożsamiam się ze światem , to kim w zasadzie jest moje JA .
        Miłych poszukiwań i odkrywania siebie samego życzę wam przecudne Dusze .

      2. Raz mnie kobieta spytała ze zdziwieniem – to ty wierzysz w Boga?
        — a dlaczego uważasz że nie?
        – bo nie chodzisz do kościoła
        — a co ma jedno z drugim wspólnego?

        I tyle. Nikt nigdy mi nic więcej w temacie nie powiedział. Nie zostałem przez żadnego katolika albo innego wyznania, zaatakowany. Ale i ja nic do takich ludzi nie mam.
        Myślę, że sprawdza się tu zasada: co potępisz, to potępi ciebie.

        Więc chociaż nie zawsze mi się to udaje, wolę rozpatrywać idee, niż osądzać ludzi.

        I to samo zauważam tutaj. Nie bawają dla mnie życzliwi tylko ci, co do których osób mam awers, nawet gdy nie wypowiem w ich kierunku słowa, będąc wciągniętym w matrix osądem chociażby bezsłownym i tylko wybaczeniem udaje mi się konflikt zastępować pokojem.
        Nie wszystko jeszcze tu posprzątałem ale powracam by to naprawić. Chociażby myślami.

        Myślę, że jeśli ktoś ma o katolikach zdanie „durne owce” lub coś podobnego, to będzie doświadczał ataku zwrotnego, obojętnie czy sam w jakikolwiek zewnętrzny sposób atakuje. Wystarczy sama energia. Nie mówię tego by kogokolwiek za to strofować. Piszę co widzę. A czy widzę złudzenia czy jakiś głębszy sens, niech rozsądzi kto chce.

  2. „Proboszcz kreuje Was na celebrytów… 🤣🤣🤣🤣”
    TAWie, zainspirowałeś mnie z tymi celebrytami 😀
    „Celebryci”
    W mediach pokazują się różnej maści celebryci.
    Grają, śpiewają i tańcują, ale też pierdołami się zajmują.
    Znają się na wszystkim i ponoć zawsze racje mają.
    Mówią płynnie i nie stękają.
    Jak trzeba to się nawet obnażają.
    O swych romansach opowiadają.
    Polewają się szampanami i obżerają kawiorami.
    Panowie szpanują swymi kubańskimi wielkimi cygarami.
    Panie błyszczą najmodniejszymi kreacjami.
    Są telewizyjnymi autorytetami.
    Tak to już jest z tymi celebrytami 😁

  3. „Wyobrażasz sobie, mój Drogi, jak toczyłaby się dyskusja, gdybyśmy cały czas sobie przytakiwali? 🙂
    Pewnie nie byłoby dyskusji, ale za to Wszyscy byśmy wylądowali
    razem w łóżku 🤣 Wybaczcie mi, ale coś mi dziś odbija i to ostro 😁

    1. Ale czemu zaraz odbija?
      Bo odbija od szablonu, jaki ,,wyznaje” tzw. normalna większość?
      Wiesz co sobie wyobraziłam w temacie łóżka , o którym mówisz? I to sytuację całkiem ,,niegrzeszną”, mieszczącą się w kanonach ,,społecznej większości”?

      Parę wpisów temu zaprosiłam Was Wszystkich do swojej chaty na naleśniory(może czytałeś).
      Teraz oczyma całkiem realnej wyobraźni widzę największy pokój wypełniony materacami i pościelą.
      Leżymy sobie wszyscy(mamy już za sobą komitety powitalne, imprezę ,,integracyjną” i higenus osobistus:) ) , i nagle ktoś zaczyna: ,,A wiecie…?,
      ,, Śpij, do cholery! Jutro też jest dzień!”

      No i pół Towarzystwa wynosi się na werandę, bo ,,chce” też to ,,wiecie” obgadać… 🙂
      Tak, że łóżko, w tym wypadku łoże, drogi Vikingu, spełnia wiele funkcji i ,,oczekiwań” 😀
      A że znajdą się tacy, którym ,,kolonialne” spanie nie odpowiada, to mają do wyboru pokoje z zamkniętymi drzwiami 😀 😀

      I tu teraz mi odbije 😀 😀 😀
      Ileż to się panowie i panie niektóre ,,nachodzą” nocą do łazienki!
      Obok tych zamkniętych pokoi, rzecz jasna! 😀 😀

      Vikingu drogi, zapamiętaj jedno 🙂
      Jeżeli tzw. normalna większość uzna cię za wariata, to masz tylko potwierdzenie, że jesteś rzeczywiście normalny i naturalny 🙂

      ,, Położył mąż kochankę
      w małżeńskie łoże i rzekł:
      Ja nie cudzołożę” 😀

      Miłego!

      1. droga Krystyno aby jaka orgia z tych koloni nie powstala.Apropos lewacy mowia ,ze krowy sa gwalcone przez byki a kury przez koguty…moze to prawda??:)aa i jakto jest ze lewakom nie przeszkadza to ze samica modliszki zjada samca po stosunku z nim???

      2. ,, droga Krystyno aby jaka orgia z tych koloni nie powstala.Apropos lewacy mowia ,ze krowy sa gwalcone przez byki a kury przez koguty…moze to prawda??:)aa i jakto jest ze lewakom nie przeszkadza to ze samica modliszki zjada samca po stosunku z nim???”

        Kochany Devingo, gdy idzie o orgie kolonijne, to bardzo podejrzewam, że znakomita większość Tawerniaków lubiących krokiety ma już za sobą kolonijne orgie, a już tym bardziej podglądanie kolonijnej pani wychowawczyni z ,,jeziornym ratownikiem” 😀 😀

        A co do lewaków to już ci pisałam, mój drogi, że to czysta zazdrość. Widział byś, jak się ślinią, zbierając filmowe dowody na temat rzekomych gwałtów wśród zwierząt.
        Natury nikt jeszcze nie oszukał.

        Serdecznie pozdrawiam!

  4. „I tu teraz mi odbije 😀 😀 😀
    Ileż to się panowie i panie niektóre ,,nachodzą” nocą do łazienki!
    Obok tych zamkniętych pokoi, rzecz jasna! 😀 😀”
    🤣 🤣 🤣 I jakimś cudem, te drzwi tych pokoi, które były zamknięte, coś często się nocą otwierają, aż w końcu zawiasy poszły 🤣 🤣 🤣
    Łóżko oczywiście do wymiany…😁

    1. Mam bardzo dobry humor, dlatego, że przez ostatnie dni czuje się młodo, jakbym miał znowu 20 lat ( wracam do przeszłości myślami ) i słucham piosenek, których namiętnie słuchałem będąc młodzikiem. Nie uważam, że jestem zbyt sentymentalny ( czy ckliwie pizdowaty 😉 ), ponieważ jestem realistą bardziej niż kiedykolwiek i Twardo Stąpam po Ziemi, ale ten starszy utwór Kocham i słuchając go, przypominam sobie siebie przed lat:

  5. „Tak, mialas racje Krysiu z lasu.
    Ta wypowiedz jest atakiem i to calkiem duzym atakiem.”
    Nawet jeśli, to Monotemat zaczął i w jego paru wypowiedziach było więcej ataków i jadu. Nie dziwie się Ziarnie, że tak zareagowała. Ty Pelazgowie, masz swoje zdanie w tym temacie, a ja swoje. W moim świecie mam jasne zasady. Ktoś kto atakuje spotka się z ripostą. Ziarno, według mnie, bardzo delikatnie odpisała temu Monotematowi. Ja bym mu odpisał Ostrzej ( bo wyczuwam w nim dużo złośliwości ), ale przestałem czytać jego komentarze i nie che się zagalopować… Gdybym coś napisał Monotematowi, to TAWowi by się to nie spodobało. Nie używałbym niecenzuralnych słów, ale bym napisał Ostro.

      1. Chodziło mi akurat o Pelzagowie, który ma inne zdanie niż ja.
        Postawa Ziarna mi się podoba, w przeciwieństwie do postawy Pelzagowie.

      2. Dokładnie Tawcio.
        Tawerna nie jest miejską kamienicą, drzwi której pilnuje dozorca i wpuszcza tylko ,,swoich”.
        Kamienica to budowla z kamieni, nie z kamiennych myśli ,,lokatorów” 🙂
        Tak przynajmniej podejrzewam 🙂

        ,,Słowa, słowa, słowa…
        Niech każde z nich
        w Tawernie zagości.
        Bo nic tak ludzi nie łączy,
        jak JEDNOŚĆ W RÓŻNORODNOŚCI”

        Miłego!

      3. Dziękuję Ci, Vikingu, za wsparcie jakiego mi udzielasz. 🙂
        Myślę, że ten atak, bo trudno to inaczej nazwać, skierowany w moją stronę jest wyrazem osobistego stosunku do mnie. Mój komentarz skierowany do pana M. stał się tylko pretekstem do jego wyrażenia.
        Gdyby było inaczej, to przygana dla moich słów wypływająca z ŻYCZLIWOŚCI SERCA brzmiałaby zupełnie inaczej.
        Jestem świadoma tego, kto nie „trawi” mojej obecności na tym forum, ale na to nie mam wpływu.
        Ale widzę też pozytywną stronę tej sytuacji – to doświadczenie zostało mi przez przestrzeń podsunięte, abym w sobie odkryła coś bardzo ważnego dla mnie samej.
        I za to Wam dziękuję. 🙂

      4. 😂 😂 😂 😂 😂 😂 😂 😂 😂 o nie wyrobie 😂 😂 😂
        Wszelkie prawa do mego NICKU zastrzeżone 😂 😂 😂

        Pytanie retoryczne do wszystkich obrażonych i atakowanych . Wy czy wasze EGO ?

        Dobrego Słonecznego Dnia Wszystkim

      5. „Każdy z nas ma swoją własną, niepowtarzalną ekspresję… 💥💨🚀”

        Owszem a owszem dlatego ja się nikogo nie boję bo mam w tyłku 💨🚀 jak mi jeden odpali to się świat grobali zawali 😂 😂 😂

      6. [MI] Owszem a owszem dlatego ja się nikogo nie boję bo mam w tyłku 💨🚀
        ————–
        MI, ta rakieta wyglada bardziej jak… czopek. 😂

      7. Grunt to mieć własne uzbrojenie 💥💨🚀 pisząc o pokoju 😂 😂 😂 😂 😂

      8. 😂 😂 😂 😂 😂 Kaliko dałaś czadu 😂 😂 😂 😂 😂 muszę zrobić przegląd tyłu bo może co faktycznie się zaczopowało 😂 😂 😂 😂

      9. 😂 😂 😂 to już rozumiem czemu jeszcze nie fruwam blokada w tyłku 😂 😂 😂

      10. Grunt to być … UWAŻNYM i nie przegapić informacji 😂 😂 😂 idu bo głupawka zaś nadbiega
        PS Cieszę się iż wyjaśniła się sprawa blokady RODowej mam czopa w tyłku 😂 😂 😂

    1. ” Ty Pelazgowie, masz swoje zdanie w tym temacie, a ja swoje”
      Vikingu i Scyto, nie chodzi w gruncie rzeczy ani o Monotemata ani o Ziarno.
      Chodzilo tylko i wylacznie o ukazanie pewnych technik uzycia slow, z ktorych niejednokrotnie nie zdajemy sobie sprawy.
      Krysia z lasu to zauwazyla.
      Ja, ze tak powiem, dopisuje „instrukcje obslugi” 🙂

      A lekcja jak lekcja.
      Ps. Mysle, ze ten przyklad sporo wyjasnil wielu Czytelnikom w ich zyciu prywatnym i zawodowym.

      Jesli ktokolwiek poczul sie urazony, prosze Szczodry Wszechswiat o poslanie harmonijnej Energii dla tych osob jako zadoscuczynienie.

    2. „Ja bym mu odpisał Ostrzej (bo wyczuwam w nim dużo złośliwości)”

      Tak, masz racje, jest w jego wypowiedziach sporo prowokacji.
      Monotemat dostal odpowiedzi i to kilka takich, ktorych sie nie spodziewal.
      Na ostre riposty byl przygotowany 😉
      Na piruety zaskakujace nie byl 😉

  6. Krysiu, nie wyrzucam Monotematu, ale uważam, że jeśli ktoś jest cyniczny i złośliwy, to też tak go należy potraktować.
    Przez nadstawianie drugiego policzka i tyłka, tak właśnie mamy w Polsce jak mamy:-)

    1. Ziarno jesteś Piękną Kobietą, którą podziwiam od dawna.
      Dla mnie ta sytuacja jest przykra.
      Ja również poczułam się zaatakowana.
      Nie rozumiem takich sytuacji.

      Dla mnie to forum jawi się jako bezpieczna przestrzeń przy ognisku, w której ludzie wymieniają zdanie siedząc w kole.

      Tolerancja jest dla mnie kluczem.

      Cieszę się, że to napisałam. W przeciwnym razie przestała bym się tu odzywać na długi czas. Wierzę w ludzi, w boską moc kreacji ludzi zmierzającą do wzorcowosci.

      1. Saro ❤ , dziękuję Ci za te słowa i odwzajemniam się tym samym.
        Zachodzę w głowę dlaczego Tobie się oberwało, chyba przy okazji. 😉
        Nie przejmuj się, nolens wolens stałyśmy się stronami konfliktu, a jak TAW pisze – konflikt jest filarem mechanizmu rozwoju, więc popatrz jaką dobrą robotę tu odwalamy. 😀😀😀

      2. „Stare misje zostały zakończone”, więc jeśli ktoś się czuje atakowany, może sobie zafundować swój prywatny „sezon ogórkowy” nad Morzem czy w Górach…

        Odpoczynek raz na jakiś czas każdemu dobrze zrobi. Od lutego 2020 będzie już dużo luźniej na przestrzeni. Najważniejsze starcie kosmicznych mocy rozegra się najprawdopodobniej w połowie stycznia.

  7. Jestem o tyle w korzystnej sytuacji, że już parę razy tu na Blogu
    napisałem, że nie jestem Święty!!! Mam na sumieniu parę rzeczy w przeszłości których się wstydziłem. Wolę żyć z ludźmi w Przyjaźni i wiem, że Ania ma na mnie korzystny wpływ.
    Mam też drugą swoją naturę, że potrafię być złośliwy jak ktoś mnie wkurzy. Według mnie, My Polacy, powinniśmy być bardziej asertywni. Nadstawianie drugiego policzka i dźwiganie krzyży nie zdało egzaminu.
    Jesteśmy Walecznym Duchowo Narodem, ale przez te 500 plusy, uważam, że część Naszego Narodu spoczęła na laurach i dlatego mamy te POPISY, a nawet konfederacje, która według mnie jest kontrolowaną opozycją. Wkurza mnie jak są traktowani Nasi przedsiębiorcy ( wielu już wyjechało z Polski ) i czasem myślę, że lepiej aby się spełniła prognoza Igora Witkowskiego, że ludzie muszą dojść do ściany, bo inaczej się niczego nie nauczą…

      1. Jeżeli nie zrozumiałeś treści tego co napisałem, to nie jestem w stanie ci pomóc. Nie zachowuj się jak Myśląca Inaczej 😉

      2. O ile dobrze zrozumialam, Konfederacja obiecuje 1000+ jako kwote wolna od podatku, czyli 12 tys rocznie, a w tej chwili na rok 2019 ta kwota wynosi 8 tys. (co prawda nie dla wszystkich, ale jednak). Tez mi „rarytas”! Powinno byc przynajmniej dwa razy tyle, czyli 24 tys.

    1. „i wiem, że Ania ma na mnie dobry wpływ”

      O mój Ty piękny Lechito, połechtałeś mnie tym moim dobrym wpływem na Ciebie, cieszę się, źe tak szara ziemska myszka ma na kogoś dobrym wpływ.

      Jak się spotkamy na TAWernianym uroczysku, to Cię uściskam i pogadamy tête-à-tête.
      Bądź zawsze na zewnątrz taki jak wewnątrz, czyli SOBĄ.

      Pięknego dnia życzę Tobie i wszystkim TAWERNIANYM. ❤

    2. „, ale przez te 500 plusy, ”

      Dla niektorych bez tych „500” by nie starczylo na szkole lub studia dziecka.

      Pukt widzenia zalezy od punktu siedzenia.

      1. Obniżenie podatków jest lepszym rozwiązaniem.
        Turysto, nie chce się z Tobą kłócić i faktycznie:
        Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

  8. Krysiu, prawdopodobnie Monotemat Ci wpadł w oko:-)
    Ja myślałem, że mi dasz dużego naleśnika i pogłaszczesz po główieńce, a tu pojawił się Monotemat ze swoim pędzlem i paletą, a także z brodą:-) Przyznaję, że nie mam brody:-(

    1. Radku brodę zawsze możesz zapuścić, jak sam wiesz rośnie bardzo szybko.

      Co do pogłaskania i pysznego naleśniora od Krysi to może się jeszcze załapiesz, choć kolejka do jej pysznych naleśniorów z pysznym nadzieniem, a jakim to na razie nie zdradzę, jest na pewno długa, bo jak ja ją odwiedziłam to chyba naleśniorów zabrakło, bo jadłam tylko przepyszne jej mięsne dania w różnych wersjach.

      Ale jak już otrzymamy nasz TAWerniany hektar to na pewno wszyscy popróbujemy nie tylko słynnych naleśniorów Krysi ale i innych smakołyków od pozostałych TAWerniaków, bo przecież każdy z nas ma się czym pochwalić, nawet nasz admin robi podobno pyszne przetwory z winogron. 🙂 🙂 przepraszam ,że zdradzam Twoją tajemnicę TAWie.

      Radku jak sam wiesz wszyscy jesteśmy JEDNO, a zarazem każdy z Nas jest inną piękną Duszą, i o to właśnie chodzi abyśmy się pięknie róóóóóóóóóóżnili, tak mi się samo napisało więc nie poprawiam.

      Racja każdego jest jak mawia Krysia najmojszejsza 🙂 i tego się trzymajmy, byle bez miecza w ręce. 🙂
      Tak to jest z nami buńczucznymi Lechitami i bardzo dobrze, bo gdybyśmy sobie z dzióbków jedli to byłoby i śmiesznie i nudno.

      Pozdrawiam Cię „ciule” ( czule) bo już ubrałam nocną koszulę. ❤

      1. Tak, robię Przepyszne Przetwory z Winogron🍇 – ale tylko wówczas, gdy nasza Droga SłowiAnka na bieżąco superwajzuje mnie przez telefon… 😀 Bez jej bezcennych kulinarnych porad jestem jak zwykle w Ciemnej Dupie Słonia… 😂

      2. „Racja każdego jest jak mawia Krysia najmojszejsza 🙂 i tego się trzymajmy, byle bez miecza w ręce. ”
        Aniu, według mnie, miecza można użyć, jeśli ktoś pierwszy zamachnie się tym mieczem. Chodzi mi o to, aby nie nadstawiać drugiego policzka.

      3. A ja dzisiaj nazrywałam żywokostu, wrotycza (niedużo) i pokrzywy. Z żywokostu robię ocet, wrotycz się suszy na karniszu przy oknie, (bo jeszcze nie wiem co z nim zrobię), a pokrzywa na kaloryferze. Zamieniam się w zielarkę?? Sok malinowy już też porozlewany a nalewka zalana… Mleko od krowy się kwasi.. Śmietana zebrana. następny krok to próba robienia masła… I przyjdzie czas na pieczenie chleba?? Choć mało ostatnio jem. Tylko raz dziennie (w ciągu ok 3 godzin). Ważne, że dobrze się czuję i tabletki, które miałam brać do końca życia mogłam (zalecenie lekarki-endokrynolog) odstawić. Mam brać jedynie selen, ale jem orzechy brazylijskie-z Brazylii.

        Nie dokopałam się do korzenia żywokostu. Nie wiem może rośliny za młode, może za wcześnie. Spróbuję jeszcze raz jak przekwitnie.

    2. ,, Krysiu, prawdopodobnie Monotemat Ci wpadł w oko:-) …”

      ,,W oko” wpada mi wszystko to, co rezonuje z moją ciekawością świata i pomaga w podskoczeniu na ,,wyższą grzędę w kurniku świadomości” 🙂
      Przyznasz, że Tawcio jest Mistrzem Świata w niesamowitych określeniach, w tym wypadku prozaicznego – zdawałoby się – bytu człowieka!

      Wspominasz o pędzlu i palecie. Czyżby Monotemat malował obrazy? Jeśli tak, to cudownie!
      Chciałabym w takim razie poznać go bliżej, wirtualnie rzecz jasna 🙂
      Ciebie, drogi Vikingu, ,,znam” nieco dłużej. 🙂
      Och to ciągłe utożsamianie człowieka z jego słowem i w dodatku pisanym!
      Ale czasem lubimy wirtualność uznawać za rzeczywistość – to taka zabawa, nieprawdaż?

    1. W dualizmie, w którym jeszcze uparcie – na własne życzenie – radośnie tkwimy, konflikt jest filarem mechanizmu rozwoju.

      Etap KONFLIKTU wyprowadza nas z naszej RADOsnej Strefy Komfortu, wymusza dezintegrację pozytywną w naszym polu (każda dezintegracja jest ostatecznie pozytywna) i wektoruje naszą ścieżkę poznawczą w kierunku osiągnięcia przez nas kolejnej grzędy w RADOsnym kurniku świadomości 😀🐣🐤🐥🐓🐔

      *

      W przestrzeni pozadualnej („Królestwo Niebieskie [„stan zero”] w was jest”) konflikt nie istnieje, gdyż potencjały przestrzeni równoważą się zgodnie z mechaniką świętej geometrii (niezakłócone przez egoosobowość naturalne prawa mechaniki przestrzeni) 🌈🔄🔃🔁〰➰➿❄🌀🎡💞😀

      1. W takim razie pojawił się Szczery Uśmiech na Mojej Twarzy, ale nadal Twierdzę RADOśnie Swoje, że jak ktoś mnie wkurzy, to dam mu mentalnie w łeb 😁

      2. TAWie, a bardziej niezrozumiałym językiem nie dało się tego powiedzieć? 😉
        Nie zapominaj, że masz do czynienia z dziećmi wymachującymi łopatkami w piaskownicy … 😂 😂 😂

      3. [TAW] Kto nie nadąża, odpada
        ——————
        A mojemu mezowi snilo sie, ze jedzie z turystami rozpedzona kolejka gorska (roller coaster) w jakims Wesolym Miasteczku, to w dol, to w gore. Ma dosyc jazdy i chce wysiasc. Jak kolejka jest „w nizu”, tak maz probuje dawac znaki tym na dole, aby ja zatrzymali. A na dole ani widu, ani slychu. Nie widac ani jednej osoby. 😂😁

      4. Tak, roller coaster to idealna metafora oddająca specyfikę obecnego Przesilenia 🎢😀

        Ja – by jakoś przenieść obecne przeciążenia/przesilenia przestrzeni – robię w tym czasie codziennie po 10-20 km na Boso 👣

        Wczoraj zrobiłem 20 km, dziś 10 km.

      5. [TAW] w tym czasie codziennie po 10-20 km na Boso
        ————————–
        Jak tak dalej pojdzie to za jakies kilka dni do Czestochowy na Jasna Gore dojdziesz! Co prawda nie na kolanach…. 😉😁😂

      6. Co się dzieje? Co się dzieje?
        TAWie, błagam, przestań się bawić w te channelingi czy dyktowania od przestrzeni … 😀 😂 😂
        Nie widzisz, że ta paskuda coraz bardziej nas dzieli, zamiast jednoczyć? 😂 😂

      7. To nie żadne channelingi (jeśli już to od mojej własnej jaźni), użyłem tylko metafory na zobrazowanie, że w komunikacji nie zawsze musimy posługiwać się zwodniczym umysłem.

        A „konflikty” w czas Przesilenia są czymś jak najbardziej naturalnym 🙂

        Różnimy się tu wszyscy pomiędzy sobą – i ta różnorodność form przejawienia jest właśnie piękna 😀🔆

      8. Kalino, a mnie się wczoraj śniło, że garnki lepiłam. Wykręciłam na kole 3sztuki. W formie mis.. wazonów. Jeden dziwnym trafem znalazł się w przezroczystym naczyniu wypełnionym wodą, a jego dolna część wyglądała jak tłuszcz, kawał słoniny uformowany w dolną część wazonu- garnka z gliny. To wyglądało, jak słoik z formaliną i tym czymś w środku. Zastanawiałam się w jaki sposób mam to wypalić i wtedy syn mnie telefonem obudził..

        A poza tym. Dziś znowu sypańsko nad Bawarią. Niebo mlecznobiałe, a ja poraź kolejny widziałam wyraźnie hologram księżyca. Po prostu część było widać, był mleczno przeźroczysty z niebieskimi (w kolorze otaczającego go nieba) prześwitami. Był jakby rozmyty.. Słabną gady??

        Ostatnio widzę dziwne rzeczy. Często widzę coś jakby ciemne tunele na niebie. Choć nie całkiem na niebie, bo pod kątem do ziemi właściwie.. Tak ok 40-60°. To jest widoczne tylko „kątem oka” jak spojrzę w ich stronę to znikaję. Właściwie od dłuższego czasu widziałam takie coś zawsze w jednym miejscu, w drodze do pracy. A dziś gdy jechaliśmy do dzieci, w stronę Norymbergii, widziałam bardzo dużo. Przynajmniej kilkanaście. I ten sam schemat, widoczne, jak na to nie patrzę bezpośrednio, a jak spojrzę, to nie widać. Myślałam, że mam przywidzenia, ale to musi być duże, bo było ciągle w tym samym miejscu w momencie w którym odwracałam oczy i spoglądałam po kilka razy, a jechaliśmy dość szybko. I nie jest to jeden „obiekt??” Dziś widziałam tego kilkanaście. A ranek był słoneczny, nie było chmur… Momentami miałam odczucie, że to jakaś forma energii, choć ciemna, nie odczułam od niej nic niepokojącego, złego. Bardziej radość?? Może to jalśkieś portale dla gadów opuszczających naszą piękną Ziemię?? Tak mi przyszło dziś na myśl.

        Ten w Monachium widuję codziennie w tym samym miejscu, przy wyjeździe z tunelu, ale tylko jednego, a przejeżdżam przez kilka tuneli w drodze do pracy, i w drodze z pracy. A te dzisiaj widziałam po raz pierwszy, choć tą trasę przemierzamy dość często.

      9. ,, Etap KONFLIKTU wyprowadza nas z naszej RADOsnej Strefy Komfortu, wymusza dezintegrację pozytywną w naszym polu (każda dezintegracja jest ostatecznie pozytywna) i wektoruje naszą ścieżkę poznawczą w kierunku osiągnięcia przez nas kolejnej grzędy w RADOsnym kurniku świadomości 😀🐣🐤🐥🐓

        No, to byłby jeden z ciekawszych tematów przedmiotu o nazwie ,,Człowiek a prawa stosowane mechaniki przestrzeni” 🙂
        Radosna strefa komfortu(świetnie to ująłeś! ), kiedy dochodzi do szczytu poznawczego, w którym na okrągło już mielone radości stają się atrapą komfortu, ta radosna strefa zanika na rzecz nowych doświadczeń, a w zasadzie informacji z nich zbieranych.

        To konflikt umysłu między zatrzymaniem stanu byłego (niutonowska bezwładność!), a nowym doświadczeniem nieznanym.
        Umysł, a w zasadzie ego, zagnieżdżone w znanym mu ,,ciepełku” nie chce zmian.
        No kto nie chciałby leżeć na hamaku bujanym szumem fal?
        Każdy, lecz…, lecz jest małe ale – do czasu 😀
        ( ktoś stan nudy na hamaku nazwał jednym z ogniw łańcucha rozwoju 😀 . Na tym łańcuchu z pewnością jesteśmy! 😀 😀 )

        Konflikt wewnętrzny szuka emanacji w 3D. Ego nawet odegra rolę podstępnego zadziora, by przy użyciu planu fizycznego stoczyć swój ,,grunwald”.

        Złoży z czasem swe chorągwie przed zwycięzcą.
        A zwycięzca to następna, wyższa grzęda 😀 😀

        Motywujesz mnie, Tawcio, do przemyśleń…
        Może się mylę w swych wnioskach, może to nie jest tak do końca…
        A kto zna koniec? 😀 😀

        Fajnie coś odkrywać dzięki Wam!

        Miłego!

      10. Chodzi o to że błąd nie może być w nieskończoność powielany i w końcu doprowadzi do konfliktu.
        Konflikt ma za zadanie zwrócić na niego uwagę.
        Konflikt ignorowany przemienia się w cierpienie z granicą której przekroczyć nie można. Następuje zderzenie ze ścianą i powrót staję się nieunikniony.

        Wszystko co dotyczy powrotu do domu wydaje się skomplikowane, bo kręci się wokół ego które komplikuje.

        Samo oświecenie jest banalnie proste.
        Pojednanie jest dziecinnie proste.
        Widzisz uśmiech na twarzy drugiego człowieka, ten szczery serdeczny uśmiech? – on już jest w Domu.

        Uśmiech zniknął? Jeśli pojawił się smutek lub powstało inne zakłócenie, na twarzy uśmiechu może nie być ale jeśli zniknął uśmiech z serca (radość i pokój) znaczy się, została ustanowiona przeszkodą na drodze Miłości. Jakaś nieprawdziwa myśl została zaakceptowana jako prawdziwa (błędne przekonanie). I już doświadczyłeś separacji.

        I tylko ta saparacja jest odpowiedzialna za doświadczanie chorób i katastrof życiowych. I tylko ta separacja (dualizm) powoduje konflikt.

        Nie nazwałbym konfliktu filarem rozwoju. Konflikt niczego nie rozwija ale zaostrzony konflikt do granic nieprzekraczalnego bólu, jest ustanowioną granicą przez Źródło, które nie daje oddalić się za daleko.

        Wróć i pojednaj się że Źródłem a wszystkie zakłócenia znikną. Czemu? Bo tylko oddzielenie, uczynienie z jednego dwu, szczeliny, powoduje konflikt.

        Jesteś kanałem stworzenia przez który rozprzestrzenia się miłość od Pierwszego Stwórcy, Wszystkiego Co Jest.
        To twój naturalny błogi stan radości i pokoju.

        Jeśli ten pokój został zakłócony, uwierzyłeś w nieprawdę i rzuciłeś kłody pod nogi miłości, czyniąc się niedrożnym i odpowiedzialnym za to co przez ciebie miłość stwarza. Zaczynasz stwarzać matrix, horror.

        Możemy rozprzestrzeniać tylko miłość albo lęk. Rozprzestrzeniać czyli być kanałem stworzenia, być współtwórcami. Tymi kto kulę nosi.
        Bóg Strzela, Stwarza, ale człowiek kule nosi i może rozprzestrzeniać miłość albo lęk. A to co rozprzestrzenia, tego nie doświadcza sam. Współtworzy światy.

        Pojednanie jest proste. Przytulając się do drzewa, robimy to ale to nie drzewo jest pośrednikiem pojednania. Może być pomocne ale pojednać się można zawsze i wszedzie i bez pośredników jakimi mogą być księża lub drzewa albo guru.

        Pojednanie schodzi do serca. Jest ciche.
        W metodzie dwupunktu, pojednanie, wejście w przestrzeń serca robią ludzie wyobrażając sobie schody od głowy do serca którymi nimi tam schodzą albo zjeżdżają windą. Gdy już się to poczuje, gdy serce się rozgrzewa, rośnie, pojawia się głębszy oddech, jest się połączony na poziomach. Jest się w Domu, w przestrzeni serca. Jest to stan kocherentny w którym wszystko wraca do normy. Tak zdrowie fizyczne, psychiczne jak i zewnętrzne relacje, doświadczenia. Wtedy następują załamania kwantowe, dzieją się cuda – bo wtedy miłość powraca, płynie i wkracza do akcji, wszystko naprawia, wszystko leczy.

        Umysł nieogarniety chcę odzyskania władzy i podnosi głos ale gdy już o tym wszystkim wiesz, nie dajesz mu tej władzy, nie pozwalasz i nie zamykasz połączenia, nie tworzysz nowych przeszkód dając wiary złudzeniom. Śmiejesz się z koszmarów i machasz ręką mówiąc: to nic, to sen mara 😀

        Samych cudowności wam kochani bracia i siostry dziś życzę i idę tańczyć z grabiami bo cudowny dzień mnie dziś czeka.

  9. „MI, ta rakieta wyglada bardziej jak… czopek. ”
    🤣 🤣 🤣 🤣 🤣, dobrze, że nie mam takich Analnych skojarzeń 😁

    1. Zdaje sie ze kazdy dostanie, co chce, do swego rozdraznionego umyslu poprzez ego ..pozniej sa rozterki, ale zeby ich uniknac, troche czasu zejdzie ..o ile ktos da rade analizowac.

      1. Są tacy, co dają radę Analizować, ale są też tacy, co za granicę wyjechali, a później piszą, co piszą. Nieprawdaż, panie devingo? 😉

    2. ,, Chodzi o to że błąd nie może być w nieskończoność powielany i w końcu doprowadzi do konfliktu.”

      Bardzo dziękuję, drogi Wędrowcu za twój komentarz.
      Troszkę ,,dopowiem”, by upewnić się, czy dobrze rozumiem 🙂

      W tym wypadku określenie ,,błąd” ma nieco szerszą definicję.
      Można w kółko robić coś złego dla siebie i wbrew Naturze, dostawać po łbie, aż się zrozumie bezsensowność i destrukcję swojego postępowania.
      I wcale nie musi to być od razu kradzież, czy zabijanie.
      Dla coraz gorszego samopoczucia wystarczy np. ciągłe narzekanie, widzenie u siebie i innych samych wad, złośliwość, chciwość, zazdrość itp.
      Błędem też będzie stagnacja, zatrzymywanie na siłę sytuacji, która już się ,,wypaliła”, a umysł chce zdobywać nowe informacje.

      Masz racje, to ego komplikuje, hamuje dalszy rozwój.
      Mocno zakorzenione nawyki, wierzenia, które urosły do ,,jedynej racji” są największa przeszkodą, a jednocześnie orężem ego.

      Myślę, że ,,wchodzenie” w konflikt na planie fizycznym jest przeniesieniem wewnętrznych nieprzepracowań, które w końcu zajmują lata, życie albo i wcielenia.

      ,, Umysł nieogarniety chcę odzyskania władzy i podnosi głos ale gdy już o tym wszystkim wiesz, nie dajesz mu tej władzy…”

      No właśnie, tyle że to długi proces.
      Nie ,,przychodzimy” na Ziemię wszyscy tacy sami.
      Skoro mówi się, że zabieramy ze sobą pewne pliki informacji, to też, można sądzić, że przychodzimy tu z pewnym potencjałem.
      Jedni z nas mają umysł bardziej ogarnięty, inni z nas mniej, ale wszyscy wspinają się po swojej wyjątkowej drabinie życiowej, choć tą wspinaczkę zaczynają z różnego miejsca(zasobu wiedzy)

      I tu słusznie zauważa nasz Devingo, że:

      ,, Zdaje sie ze kazdy dostanie, co chce, do swego rozdraznionego umyslu poprzez ego ..pozniej sa rozterki, ale zeby ich uniknac, troche czasu zejdzie ..o ile ktos da rade analizowac.”

      Im więcej ego ma do powiedzenia, tym bardziej steruje umysłem.
      Właśnie analizowanie swoich stanów emocjonalnych pozwala przyjrzeć się kto tak na prawdę mną rządzi.
      Czy to ja, czy jakaś szelma we mnie, której daję władzę nad sobą.
      Łatwo to sprawdzić; np. w chwili rozdrażnienia( a nawet totalnego wkurwa 🙂 ) przywołując pozytywne myśli, miłe obrazy, przyjemne wspomnienia.
      Okazuje się, że ego ,,podkula ogon” i traci swą moc.

      Albo wtedy, gdy wciągani jesteśmy w konflikt(im więcej aktorów na scenie, tym lepsza zabawa 🙂 )
      Ego, oczywiście, że zapieprza na scenę, ale względnie ogarnięty mój umysł wybiera spokój i nie ma ochoty na zasilanie zelandowskiego wahadła rozpierduchy 😀 😀

      Cały czas się uczymy i to jest w życiu najpiękniejsze.
      Życie nie ma znaczenia, to od naszego umysłu zależy jakie znaczenie mu nadamy i jak na to nie zareagujemy.

      Miłego dnia życzę wszystkim!

      1. „złośliwość”. Krysiu, to akurat jest o mnie. Wiem o tym, że potrafię być złośliwy. Ty też kiedyś dawno dla mnie taka byłaś, ale widocznie zaszły w Tobie zmiany. Jestem świadom swoich wad, ale tak jak już o tym pisałem, wolę Żyć Po Swojemu, czyli nie dusić w sobie emocji ( zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych ) 🙂 Jestem szczery chłopak, aż do bólu. Jak kogoś lubię to lubię, a jak nie to nie. 🙂

      2. Wybaczenie skraca czas nauki o tysiące lat. Powtarzam za Kursem Cudów, Krysia z lasu 🙂
        Tak więc to nie musi trwać długo.

      3. ,, „złośliwość”. Krysiu, to akurat jest o mnie. ”

        Kochany Vikingu,
        szczerze?
        Najpierw się uśmiałam, gdy to przeczytałam.
        Wybrane jedno słowo i wkładane nie w słowa, ale w osobowość i to własną.
        Dlaczego?, na prawdę nie ma potrzeby, mój drogi, szukać czegoś, czego nie ma.

        Czasami, owszem, piszesz o sobie, że możesz być złośliwy, ale to ty tak o sobie piszesz(masz prawo), nikt inny tego nie robi.
        Podkreślasz jednocześnie, kiedy taki możesz być.

        Powiem ci jak dobry, serdeczny kumpel.
        Miej w dupie to określenie, wyrzuć je ze swojego ,,słownika”, a tym bardziej taką siebie ocenę.

        Nie wszyscy ludzie z naszych środowisk(przynajmniej mojego) są przygotowani na ,,szczerość do bólu”. Z tej szczerości wybiorą to, co im pasuje i dopiero zapieprzają na ,,młyńskim kole”.
        Niech mielą własne ziarna…

        Ale wrócę do sytuacji, w których swoją reakcję określasz za tzw. złosliwą.

        Czy gdy ktoś daje ci niespodziewanie w ryj(kumple nie owijają w bawełnę 🙂 ), to oddanie mu uważasz za złośliwość?
        Gdy słyszysz, że ktoś za twoimi plecami już któryś raz z rzędu bardzo negatywnie rozkminia o tobie, wymyśla bzdury, to ty przychodząc do niego i mówiąc mu, że prosi się o kłopoty – to ty, Vikingu uznajesz to za złośliwość?

        Rzadko tu na blogu mówimy o konkretnych sytuacjach, w których jedynie taki sam konkret ,,załatwia” sprawę.
        Raczej przedstawiamy zachowania spokojne, rozważne, miłe i przyjemne.
        Mogę wiele dać za to, że w życiu każdego z nas były i są takie wszczepy, że gdybyśmy nie pie…..li pięścią w stół (i nie tylko 😀 ) , nie zareagowali zdecydowanie, to nie jeden(a) wlazł by nam na głowę.
        Czy nasza konkretna reakcja to złośliwość? No hej!

        Tylko nie mówimy o tym…, bo i po co?
        Żeby się wk…..ć po raz drugi?

        Od dziś nie istnieje u ciebie słowo złośliwość. Koniec.
        I koniec też ,,kazania” kumpla 🙂

        Dodam tylko, że jeśli coś z tego ,,kazania” weźmiesz, albo w całości wyrzucisz do kosza, to jest to tylko twoja wola.
        Pozwolisz, drogi Vikingu, że ja w tej kwestii przechodzę na tzw. luzik 🙂

        Miłej jeszcze ,,końcówki” wieczoru życzę!

      4. ,, Wybaczenie skraca czas nauki o tysiące lat. Powtarzam za Kursem Cudów, Krysia z lasu 🙂
        Tak więc to nie musi trwać długo.”

        !!!!!!!!!!!!!!!!!!
        To takie proste!
        Otworzyć dłonie, w których trzymam liny zakotwiczone u podnóża góry, na jaką się wspinam!

        Dziękuję.

      5. Wybaczenie to nie tyle zrozumienie a pojęcie iż nie ma czego Wybaczać

        Owszem gdy przechodziłam jakąś część odsłony tego co się zadziewa w Matrixsie znając siebie , reakcję emocjonalną , przepraszałam przestrzeń i wszystko . Wybaczałam sobie i im . Tyle że prawda jest taka iż nie było kogo bo BEZE MNIE NIE MOŻE WYDARZYĆ SIĘ NIC

        To w takiej prostej odsłonie bo jak już w/w trzeba to pojąć sobą rozumem się nie da .

        Dobrego Dnia Wszystkim

      6. Rozmyślam sobie głośno

        Wybaczyć sobie ( czy to nie stawia mnie z miejsca w rolę ofiary i kata jednocześnie )

        Wybaczyć innym ( czy to nie stawia mnie z miejsca na półkę jestem lepsza od innych)

        Przepraszać kogoś ( jeśli się ma świadomość za co jest to cenne słowo ) ale gdy się przeprasza z pozycji nieświadomości nie ma ono żadnego znaczenia .

        Jakakolwiek emocja mnie dopadnie dopadnie mnie i mi się ona odbije bekiem ( zdrowie fizyczne , psychiczne , mentalne ) Więc przeprosić to co najwyżej mogę siebie . Bo powtórzę
        BEZE MNIE NIE MOŻE WYDARZYĆ SIĘ NIC

      7. „Wybaczyć innym (czy to nie stawia mnie z miejsca na półkę jestem lepsza od innych)”.

        Tak, WYBACZENIE TO AKT UZURPACJI I SUPREMACJI ZRANIONEGO EGO.

        Tak widział sprawę m.in. Bert Hellinger. Formułował to innymi słowami, ale przekaz był właśnie taki. Również Anthony de Mello uważał, że wybaczyć, to zrozumieć, że tak naprawdę nie ma nic do wybaczenia.

        Wszelkie techniki tak zwanego radykalnego wybaczania to spychanie sztucznego problemu jeszcze głębiej do podświadomości.

        Zupełnie czym innym jest oczywiście praca nad swoim ciałem bolesnym, eMOCjami czy zranieniami, z którymi wszyscy się borykamy.

        *

        „Zawsze podejmujecie najlepsze decyzje według informacji i wiedzy, jakie macie w danym momencie.

        Z naszego punktu widzenia, tak naprawdę nie ma żadnych błędów, są tylko różne wybory, które prowadzą was do różnych ścieżek oświecenia. Pamiętajcie, że nie mogliście widzieć, gdzie inne ścieżki by was doprowadziły. Być może nie spotkalibyście osób bardzo ważnych w waszym życiu, a może nie zyskalibyście cennych lekcji, które były dla was koniecznie, aby przeforsować nieprzewidziane przeszkody. A może uniknęlibyście jednej „złej” decyzji tylko po to, aby zrobić o wiele bardziej niszczycielską później. Tak wielu z was w dalszym ciągu na nowo przeżywa te „błędy” w waszych umysłach, forsując się przez traumę, bo uważacie, że jeśli dokonalibyście innego wyboru, to byłby on wolny od wyzwań. Niekoniecznie tak jest. Pamiętajcie, że sprawy nie zawsze są takie, jakimi się wydają być. To w tych okresach waszego życia, gdy czujecie, że wasze marzenia i pragnienia są trwonione, jesteście w rzeczywistości przekierowywani do znacznie większych”.
        https://wp.me/p3gTpd-d0

      8. Wybaczanie
        Ja nie rezonuje ze slowem wybaczenie. Czuje opor. Bardziej pasuje mi „odpuszczenie”. Odpuszczamy, czyli nie trzymamy urazy. W potencjalnym wariancie nr 2 nie trzymamy urazy i nie mscimy sie.

        U siebie zauwazylam taka rzecz. Im proces przemian glebszy (czym mocniejsze schodzace energie), tym mniej pamietam zatargi z „ludzmi z przeszlosci”. Tak, jakby mi sie te urazy wymazywaly. Dzieje sie to bez wysilku i bez „rytualow” wybaczania. Po prostu pamietam, ze z dana osoba mialam jakis zatarg, ale juz nie pamietam za bardzo o co (choc pamietam, ze to ona zaczela) albo pamietam mgliscie i szybko zapominam, a do tej osoby mam stosunek neutralny. Latwiej odpuscic obcym, trudniej rodzinie.

      9. Nie MI, to nie jest tak. Pozwolisz że opowiem o tym swoimi słowami.

        Jeśli wybaczać miałbym komuś i tylko komuś to istnieje ryzyko, że będą robił to z pozycji wyższości, a więc już przystępując do takiego sposobu, wychodzę z pozycji czyniącej PODZIAŁ na lepszy i gorszy (oddzielam się t też od Źródła). Taki sposób jest w tym świecie rozpropagowany i widzę go jako kierunek ku oddzieleniu a nie Pojednaniu.

        Nie jestem zwolennikiem przepraszania, gdyż istnieje ryzyko utwierdzenia osoby pszepraszanej co do słuszności jej postępowania, kiedy może być w błędzie. Nauczałbym, że kłamstwo jest prawdą.

        Co innego gdy mówiłem, wybaczcie. Mogłem mieć rozpoznanie co do tego, że osoba która pozbędzie się noszonej urazy pomoże tym aktem sobie. Więc tak naprawdę proponowałem jej w takiej chwili samoleczenie.
        Nie robiłem tego dla siebie. Sam siebie uwalniam, nie musi tego robić dla mnie ktoś.

        Teraz akt wybaczania samemu sobie, który może stawiać w pozycji ofiary.
        Kiedy nie jest człek świadom swej odpowiedzialności za swoje doświadczenia a tym samym myśli którymi to sobie robi, może pomyśleć, że wzięcie tej odpowiedzialności wiąże się z wzięciem na siebie poczucia winy.
        Niech mnie Bóg broni!!!
        Gdybym miał coś takiego drugiemu wmówić.
        Wybaczanie, to prawidłowe, rozpoczynam od wzięcia odpowiedzialności za swoje doświadczenie, nie po to by zachować winę ale by się od niej uwolnić.
        Kiedy biorę odpowiedzialność, muszę wycofać się z widzenia winy w innym człowieku za moje doświadczenie. Wycofać się z widzenia w nim winy. A co innym dajesz – sobie dajesz. A więc wycofujesz winę z siebie.
        Kiedy weźmiesz odpowiedzialność a Źródło ukaże ci wewnętrznie tak że nie będziesz mieć wątpliwości aż ci się nogi ugną, że to ty jesteś sprawcą swego doświadczenia, to nie zrobi tego po to byś już na zawsze czuła winę, ale zrobi to po to, byś teraz MIAŁA WYBÓR.
        Bo jeśli nie widzisz gdzie popełniasz błąd, nic z nim nie możesz zrobić. Biegasz w kółko jak chomik.
        Tylko widząc swój błąd i widząc rozwiązanie, możesz dokonać innego wyboru.
        Po nim znika projekcja na drugiego człowieka i znika z ciebie ukryte urojone acz niemiłosiernie bezwzględne i obciążające poczucie winy jeśli takie było.
        Po tym część twego życia nie ma wyjścia i ulega zmianie, bo chora myśl tworząca chory świat, została wymieniona na zdrową, która od teraz tworzy niebo.
        I na końcu pozostaje jedynie wdzięczność, radość, pokój.
        Nie ma mowy o poczuciu winy, również dlatego, że gdy prawidłowa umysłowość zostaje przywrócona, Źródło usuwa wszystkie skutki twoich błędnych decyzji.

        A KC mówi o tym jakoś tak:
        Nie czuję się winny, gdyż Duch Święty usunie wszystkie skutki moich błędnych decyzji.

        Ego boi się wzięcia odpowiedzialności, bo widzi to na równi z winą a więc i obniżeniem swej wartości w świecie, więc woli się wypierać, ukrywać, iść w zaparte a winę wyrzucać na zewnątrz i wyładowywać się na bracie, podświadomie jednak dążąc do zadośćuczynienia, kary. To obłędne koło ale jak podałem wyżej, jest z niego wyjście. Nie ja je wymyśliłem. Mnie tylko zostało objawione i nie mnie pierwszemu.

      10. „Nic na zewnątrz ciebie nie jest w stanie zakłócić twojej harmonii, twojej równowagi, twojego spokoju ducha – oprócz ciebie”.

        O proszę, czyli beze mnie nie może wydarzyć się nic.

        Co do ww. Mistrza, przyznaję, iż moje drogi jeszcze się z nim nie spotkały.

        Odnośnie (wybaczania) pojęłam to sobą w zasadzie dzięki Tobie i pewnemu wpisowi, który się przebił najwyraźniej bez zakłóceń 🙂 Cuda się czasem zdarzają 🙂

      11. Upadłeś się TAW by patrzeć na sprawę wyłącznie z jednego punktu widzenia. Tylko dlatego że uważasz, że jednemu psu Burek. Więc jeśli ktoś nazwał diabła Burek i ty takiego poznałeś, uważasz że wszystkie Burki to diabły. Są też i Burki anioły ale nie przejrzysz na oczy w tym temacie.

        Czy słowo zamek zawsze oznacza fortyfikację obronną?
        Czy również zamek błyskawiczny?

        Może jeśli Jeszua propagował wybaczanie to mówił o zamku błyskawicznym który pomaga zdjąć ciężke ubranie. A może kościół przyczepił tą nazwę budowli ochronnej ukrywającej diabła, po to by tego zatrutego ubrania nie zrzucić i zwieść np ciebie, który tak uparcie trzyma się etykiet? Pomyślałeś o tym?

      12. SzLACHetny Wędrowcze,

        to, co napisałem, potraktuj jedynie jako mój prywatny punkt widzenia poparty trzema innymi prywatnymi punktami widzenia 😀🔆

        Jasne przecież, że w Tawernie panuje pluralizm światopoglądowy… 🌈😁

      13. Hm, hm, moje odczucie jest takie, że w Tawernie zebrał się hufiec bardzo dumnych Lechitów… 😉

      14. „O proszę, czyli beze mnie nie może wydarzyć się nic.”

        I właśnie jest rozpropagowane w tym świecie oszustwo pod nazwą wybaczenie, które sugeruje że jednak ktoś może ci coś zrobić bez ciebie.

        Ja mówię o takim wybaczeniu w którym bierzesz odpowiedzialność za swoje doświadczenie, aż dochodzisz do zrozumienia że nic w twoim życiu bez ciebie.

        Ja mówię o zamku błyskawicznym a wy mówicie że zamek to zamek i myślicie wyłącznie o zamku obronnym. Jeden separuje drugi otwiera. Dwie nie przeciwstawne sobie czynności nazwane jednym słowem.
        Krew mnie zalewa..

        Gdyby nie słowa, przy telepatii nie byłoby tego problemu.

      15. Ciało bolesne

        W Ost czas zajmowałam się w zasadzie nim oraz próbą pojęcia go . Dokładnie tym poprzyciagałam sobie na głowę co sobie zaciągam ( bolesne ciało inne bolesne ciała) . Owszem to doświadczenie pomogło mi dużo choćby zobaczyć jak się pewne rzeczy nie muszą ale mogą zakończyć . Jakie programy mają inne ciała bolesne . Aż mi się poskładały całe puzzle.
        Nazywam je po Imieniu Podstępnym Narkomanem . Karmi się bólem i cierpieniem , mechanizmy są tego różne.

        Człowiek coś zje wie że potem będzie go bolał brzuch ( cierpienie)
        Niby człowiek stuknie się niechcący ( stłuczony palec lub co innego ) zadanie sobie bólu fizycznego
        I wiele innych mechanizmów ,które każdy musi rozpoznać sam .
        Katowanie siebie ( słowami ,emocjami, złym wyrażaniem się o sobie czy też myślą )
        Doprowadzanie się do chorób fizycznych aby się karmić myślą och jaki jestem biedny/na i za jakie grzechy ja tak cierpię. Och Och

        Podstępny Narkoman 🙂 który normalnie nas chce zjeść . Gdy się już pojmie czym jest ciało bolesne , jego chcę zaczyna być śmiesznym, zauważalnym (buntuje się wiadomo) bo wie iż musi umrzeć i taka jest jego rola i to samo tyczy Ego

      16. TAW pisze: „Zawsze podejmujecie najlepsze decyzje według informacji i wiedzy, jakie macie w danym momencie”.

        Otóż to właśnie TAWie, ja napisałabym tylko słowo „podejmujemy”, gdyż dotyczy to nas wszystkich bez wyjątku. 🙂 🙂

        Bowiem nasze dobre decyzje przynoszą nam zadowolenie materialne i duchowe, a jeszcze gdy wykorzystujemy je do dobroczynności i dokonywania prawych czynów, to dają nam wewnętrzne szczęście, radość i zadowolenie, czyż trzeba nam czegoś więcej.

        Tak właśnie kręcił się, i powinien nadal, nasz Słowiański KOŁOWROT ŻYCIA, bycie w JEDNOŚCI wszystkiego we WSZYSTKIM.

        Radość spełnienia, to CUD uniesienia.

      17. I upartych Czciborze

        Ale tej wady nawet specjalnie nie muszę w sobie wyszukiwać. Poproszę jednak o wgląd, kiedy moje upaciuchostwo blokowało moje przebudzenie.
        Jestem pewien, że moje doświadczenie za które obciążam dziś Tawa, ma głęboki związek z moim uparciem albo czymś takim.
        Nikomu nie pomogę jeśli wpierw tego w sobie nie sprawdzę.
        Więc oddalę się z miotełką w dłoni.

        Do widzenia TAW, ty mój bracie 🙂 w upartości, do widzenia Tawerno.

      18. Drogi Wędrowcze dziękuję Ci za doprecyzowanie twojego odbioru słowa Wybaczam oraz jego postrzegania . Absolutnie nie twierdzę iż twoja Ścieżka jest błędną , uważam iż nie ma błędnych dróg jest tylko droga . Czy Twoje postrzeganie różnych mechanizmów (rozpoznanie)jest słuszne , od dawna dawien widzę że tak . Więc to jest twoja ścieżka , którą jak najbardziej przyjmuje . Odnoszę się tylko do pojęcia ( informacji niczym nie zakłóconej ) z mojej perspektywy aczkolwiek choćbym chciała opisać to słowami nie dam rady .

      19. Po przeczytaniu wcześniejszych komentarzy na temat wybaczania już się zabierałam do pisania, gdy pojawił mi się komentarz Kaliny, który równie dobrze mógłby być i moim, bo tak samo to u mnie działa.
        Nie noszę urazy w sobie, nie zasilam jej swoją uwagą, nie rozpamiętuję, więc i emocje, które początkowo mogła wywołać stosunkowo szybko blakną i przechodzą w niebyt.
        Nie „czuję” koncepcji wybaczania, większą wagę nośną ma dla mnie szczerze wypowiedziane słowo „przepraszam”, jeśli sumienie daje mi znać, że coś „zbroiłam”. W drugą stronę też to dla mnie działa. Nie pamiętam już kto napisał (Wędrowiec czy MI), że „przepraszam” to puste słowo (taki chyba był sens), że nic się za nim nie kryje, ale dla mnie to słowo-klucz, które niemal natychmiast wyzerowuje u mnie stan emocjonalny, to narysowanie grubej kreski – odcinamy się od tego co było i idziemy dalej, być może w różne strony, ale bez tego niepotrzebnego nikomu z nas emocjonalnego obciążenia.

      20. No dobra lecimy dalej , owszem tak jak Kalinka i ja tak mam coś ktoś , potupie se (wyrzucam gęstość ) i idę dalej było minęło .
        Co do Przepraszam ja to napisałam .
        Każdy może wykonać pewien test gdy usłyszy słowo przeprasza. Zapytać a za co Ty mnie właściwie przepraszasz . W odpowiedzi usłyszycie dokładnie to co chcecie i jesteście zadowolone .
        A potem dana osoba zaś na nowo powtarza schemat i zaś przeprasza ( zwariować można ) tak działa nieświadome przepraszanie i zaspokajanie swojego Ego
        Świadome przepraszam to wiem za co przepraszam I albo się pracuje nad sobą by tego więcej nie powielać albo już się jest na takim poziomie że się tego nie powieli mało tego wiesz że nie musisz przepraszać i ta druga osoba też to wie. Czy jest różnica ?
        Odpuszczam to to samo co jestem lepsza coś mi tam zrobiłaś ale ci odpuszczam . A może to ja wywołałam(nieświadomie) daną reakcję u kogoś ?

      21. Ja dołączę tutaj jeszcze moje odczucia z wybaczaniem, przepraszaniem. Ja osobiście nie potrafię zbyt długo chować do kogoś urazy. Jak coś do kogoś mam, to mówię, nie lubię się obrażać i grać obrażonej księżniczki, wolę nawet energicznie, emocjonalnie wyjaśnić sprawy, i oczyścicć atmosferę. Mogę się całkowicie pod wpisem Kaliny podpisać.

        Ale w sprawach bardziej ogólnych, narodowych siedzi we mnie jakaś uraza. Długo bardzo emocjonalnie podchodziłam do spraw (ogólnie mówiąc) Wołynia. Moja mama pochodzi z Bieszczad, dziadkowie z malutką mamą zaraz po wojnie przeprowadzili się na „ziemie odzyskane”. Ale ta sprawa już jakiś czas temu we mnie jakoś sama ucichła, ale co ciągle we mnie buzuje (choć objawia się tylko czasami) to sprawy niemiecko-polskie. Nie tylko II WŚ, choć przede wszystkim. Nje wiem, czy coś złego spotkało kogoś z mojej rodziny, czy ja w poprzednim wcieleniu byłam uczestnikiem czegoś złego… Nie wiem, ale cokolwiek bym nie zrobiła, jakkolwiekbym chciała wybaczyć, zamknąć temat… Nie idzie.

        Dostałam kiedyś od siostry link po niemiecku, oczyszczanie rodu, zapaliłam świeczkę, odprężyłam się, zaczęłam słuchać, wszystko było do momentu w którym pani autorka, mówiąca na nagraniu nie wspomniała o przodkach niemkach, które doznały krzywd od żołnierzy, którzy wkroczyli do Niemiec w 1945 roku. W tym momencie coś we mnie dosłownie eksplodowało, doznałam takiego silnego uczucia, niechęci, wrogości (bo nienawiścią bym tego nie nazwała), do nacji niemieckiej…Nie umiem się tego tak do końca pozbyć. Czasami myślę, że los mnie do Niemiec rzucił, żebym rozpracowała jakiś temat z tym związany.

        Po prostu myślę, że Niemcy często mówią o swoich krzywdach, których nie neguję, ale według mnie każde zdanie na temat swoich krzywd powinni zaczynać od tego, że to był skutek ich wcześniejszej działalności. Bo przedstawianie tylko i wyłącznie np rodzin uciekających w 45z Prus Wschodnich, czy bombardowania Drezna, nie pokazuje całego obrazu. Powinni zacząć od pokazania bombardowania Wielunia, strzelania z samolotów do uciekających cywili… O innych sprawach, które się wydarzyły pomiędzy tymi które wymieniłam, nawet nie wspomnę. I nie ma dla mnie wytłumaczenia, że zostali zmanipulowani… Bo nawet zmanipulowany człowiek nie musi być wyzuty z człowieczeństwa.

        Będę musiała się chyba wybrać na ustawienia rodzinne, ale to tutaj jest strasznie drogie… Ale będę musiała coś zrobić, bo w moim życiu dobrze się nie dzieje.. Nie żebym narzekała, ale są pewne aspekty(przede wszystkim finansowe), które pomimo wielkich chęci, możliwości, nie chcą się poprawić. I to nie tylko u mnie, ale u mojego rodzeństwa, i naszych dzieci też. Co dziwne inni członkowie rodzin moich rodziców, czy męża rodziców radzą sobie nieźle, ich dzieci także. Chciałabym tą sprawę wyjaśnić. Myślę, że ustawienia wniosłyby trochę światła w ten temat.

      22. „Ja dołączę tutaj jeszcze moje odczucia z wybaczaniem, przepraszaniem. Ja osobiście nie potrafię zbyt długo chować do kogoś urazy. Jak coś do kogoś mam, to mówię, nie lubię się obrażać i grać obrażonej księżniczki, wolę nawet energicznie, emocjonalnie wyjaśnić sprawy, i oczyścicć atmosferę”

        A to jest zupełnie co innego , też tak mam jest to informowanie o swoich odczuciach wobec jakieś sprawy i chęć tego wyjaśnienia bo po co bawić się w jakieś popierduchy , domysły i inne duperele zajmujące bez sensu czas . Tyle że jeśli coś do kogoś „mam” to zajmuję się wpierw sobą i rozpoznaniem tego w sobie .

      23. „To w tych okresach waszego życia, gdy czujecie, że wasze marzenia i pragnienia są trwonione, jesteście w rzeczywistości przekierowywani do znacznie większych”.

        I tak i nie.

        Najwiekszym darem i sensem Zycia jest przekazanie Zycia.
        Bez tego wszystko inne jest tylko bladym cieniem marzen.

        Mozna dokonywac cudow i obok widzom sie wydaje, ze taki ktos realizuje marzenia i to „coraz wieksze”. A w rzeczywistosci taki ktos moze juz nie miec zadnych marzen, co najwyzej godnie wypelnia powolanie czlowieka.
        A co z Radoscia ?

        „Cały czas się uczymy i to jest w życiu najpiękniejsze.”
        Nie Krysiu, najpiekniejsze jest spelnienie.

        Czy nauka w cierpieniu i rozpaczy jest Pragnieniem zrodla ?
        Czy Zrodlo Milosci Wszelkiej chcialoby zlamanych przeznaczen ?

        „Życie nie ma znaczenia, to od naszego umysłu zależy jakie znaczenie mu nadamy i jak na to nie zareagujemy.”

        Krysiu, widzialas ludzi po wypadkach w kopalni ,
        widzialas po wypadkach na oddzialach OIOM ?

        To nie zalezy od umyslu, to zalezy od faktu !
        Lecac daleko w dywagacje, zapominamy, ze kazdy pragnie spokoju, spelnienia, milosci, bezpieczenstwa…

        Mistrz na pustyni nakarmil, gdy byli glodni.
        Metafora wymowna.

      24. „Doprowadzanie się do chorób fizycznych aby się karmić myślą och jaki jestem biedny/na i za jakie grzechy ja tak cierpię. Och Och ”
        MI, a co ty na to : wypadki samochodowe, w kopalniach, statki, ktore tona, itd.
        Bomby, ktore spadaja ?

        Tu sie nikt do niczego nie doprowadza, ale „ktos” do czegos doprowadza.

        MI, ty piszesz o Twoim zyciu i doswiadczeniu, ale zapominasz o tzw. czynnikach zewnetrznych.
        Moze w Twoim zyciu nie ma „czynnikow zewnetrznych” i kontrolujesz wszystko, ale w zyciu wiekszosci ludzi one sa, te „czynniki” i czynia nie tylko dobrze.
        A czasami czynia calkiem nieprzyjaznie i niedobrze.
        MI, wydaje sie, ze zapominasz zupelnie o tym, ze czlowiek nie jest sam i jego mysli i marzenia oraz czyny napotykaja na przeszkody.
        Czy interes robotnika jest zgodny z interesem kapitalisty ?
        Czy kapitalista pomoze robotnikowi w realizacji marzen czy mu przeszkodzi ?

      25. „Radość spełnienia, to CUD uniesienia”.

        Niech sie spelni tam, gdzie moze.
        Chetnie by sie napisalo : Wszystkim ! Ale kto w to uwierzy ?

      26. Do Laszki.

        „Drezno (niem. Dresden, górnołuż. Drježdźany, cz. Drážďany, dawniej Drezdno) – miasto we wschodnich Niemczech, na Pogórzu Zachodniosudeckim, położone nad Łabą, stolica kraju związkowego Saksonia. Aglomeracja drezdeńska liczy ok. 1,036 mln mieszkańców (2004). ”
        Za Wikipedia.

        W Dreznie bombardowano glownie SLOWIAN !

        Sprawdz jekie obozy jenieckie byly w okolicach Drezna.

    1. Teraz rozumiem, dlaczego Taekwondo jest Twoją ulubioną sztuką walki, Vikingu 😉😄
      Będąc 100% hetero (robię to zastrzeżenie, coby mnie ktoś nie posądzał o jakieś skłonności 😉 ), obiektywnie przyznaję, że to „wierzgające nogami Dziewczę” robi wrażenie … 😀

      1. Nawet bym zaryzykował sparing z nią.
        Jeżeli to Dziewczę ma dobre i czułe serducho, to nie miałbym
        nic przeciwko temu, aby jako pielęgniarka, czy jaka inna siostra miłosierdzia, opatrzyła moje rany 🤣 🤣 🤣 🤣

      2. Ziarno, miałem zabawną sytuację w przeszłości. Moja Siostra jest
        atrakcyjną kobietą ( wszystkim moim kumplom się podobała i wielu chłopaków z osiedla o Nią zabiegało ). Jak kiedyś pojechałem do Warszawy odwiedzić Siostrę, to przyjechały do niej dwie lesbijki ( moja Siostra ma znajomego geja i lesbijki ).
        Przyjechały one samochodem pod jej dom i Moja Siocha wyszła
        z domu pogadać z nimi. Byłem ciekawy jak te babki wyglądają i też poszedłem za Siostrą. Stanąłem razem z nimi przy samochodzie, dumnie prężąc klatę, ale zobaczyłem, że te dwie lesbijki w ogóle na mnie nie patrzyły ( byłem tam niepotrzebny 😁 ), tylko były wpatrzone w Moją Siostrę jak w Obrazek 🤣 🤣 🤣

      3. Nawiązując do sytuacji, którą opisujesz … Po zakończeniu seminarium z Greggiem Braden pojechałam na dworzec, aby złapać swój pociąg do Gdańska. Stałam na zatłoczonym peronie, czekając na trochę opóźniony jego przyjazd. Nagle zobaczyłam stojące tuż obok mnie dwie b. młode dziewczyny, na moje oko, jeszcze nastolatki, może 20-latki. Wyglądało na to, że jedna z nich odjeżdża, a druga ją odprowadza. Zaczęły się żegnać – najpierw jeden, powiedzmy taki normalny pocałunek, a potem … potem nastąpiła cała seria namiętnych pocałunków, które na pewno nie były wyrazem typowej koleżeńskiej znajomości. Dziewczyny dosłownie nie widziały świata poza sobą … 😀😀😀

      4. „Zawsze podejmujecie najlepsze decyzje według informacji i wiedzy, jakie macie w danym momencie.”

        Swego czasu, niemalże jak pawica obnosiłam się z tym stwierdzeniem cały dzień 🙂
        Wszystko fajnie, tylko te cholerne emocje, o których wspominasz Tawcio.

        Gdyby tak można było ,,szczelić komuś w łep” i powiedzieć, że to według informacji i wiedzy 😀 😀
        Ale szelmy emocje nie wykorzystują informacji i wiedzy, a raczej tylko momenty! 😀 😀

        Miałam jasność odnośnie wybaczania. Po waszych, kochani, komentarzach, skądinąd bardzo mądrze zgłębiających rzecz, mam we łbie ,,analityczny burdel” 😀
        Stoję ,,rozkrakiem” między MI, Tawem i Wędrowcem 😀
        To znaczy między Waszymi opiniami. 🙂

        Trzeba uważać, by wybaczanie nie stało się wypaczaniem.
        I jak tu iść prosto przed siebie, gdy trzeba ciągle na coś ,,uważać”? 🙂

        Wy-baczać, czyli wyjść z baczenia?
        ,,Wypaczcie mi”, że obdarowuję was moim myślowym ,,chałosem” 😀 😀

        Miłego dnia!
        Jasnego i prostego jak budowa cepa!

      5. eMOCje to 🌈koloryt, którego nam zazdroszczą wszystkie pozaziemskie cywilizacje, bo one takie stechnicyzowane, odczłowieczone… 😁😁😁😁

        A dla nas OGARNĄĆ MOC EMOCJI 😬😇😕😠😡😵😱😩😣 to podstawowe WYZWANIE EWOLUCYJNE na tej planecie… 😜

      6. Moment zazdroszczą nam eMOCji ? Czy Uczuciowości , odczuwania , empatii ? eMOCje to ja zaraz mogę WYWOŁAĆ wystarczy że wyjdę na ul i nadepnę komuś na stopę . WYWOŁANIE TO WYWOŁANIE jednakże uczucia nie można tak sobie wywołać , bo albo odrzuci kłamstwo , albo je rozpozna . Prawda nie jest w stanie połączyć się z Kłamstwem czyli czymś co sztucznie jest wywoływane. Ponadto co komu zazdrościć że zżera np kogoś nienawiść ? Czego tu zazdrościć ? Być może moje pojmowanie emocji a uczuciowości jest błędne . Nie twierdze iż pewne aspekty żyć ludzkich nie posiadają pięknych dni zauroczeń smutków itp . Czy uznałabym to za prawdziwy przejaw uczuć to już inna kwestia .

      7. Dobra pobiegłam sobie dalej za tą myślą kontrolować emocje aby nie przejęły nad człowiekiem władzy jednakże to KONTROLOWANIE po co mam kontrolować coś co jest PRAWDZIWE ? Aktor wychodzi na scenę i gra perfekcyjnie każdą emocje czy mam uznać je za przejaw prawdy ? Widziałam Radość Istnienia (OBSERWACJA) to było PRAWDZIWE

      8. Prawda płynie z Serca nie może inaczej (chyba) gdy spotyka się z Prawdą po prostu otwiera się na nią całą Sobą czyli Sercem , emocje to ja „batem” mogę wywołać i odczuje je każdym centymetrem ciała ale sobą rozpoznaje to za kłamstwo . Obserwując różne sytuacje minn widziałam jak człowiek wchodzi w rolę i ja gra po prostu to widziałam , powstrzymywałam się mocno by się nie roześmiać . Czy owa osoba posługiwała się narzędziami emocji czy UCZUCIEM . eMOCje blokują Uczucie . Bo człowiek mocno nauczył się je Ukrywać (taki świat póki co) .

        I na tym kończę swą być może błędną rozpoznawalność emocji kontra uczucie

      9. nie ma boga jako takiego ale sa hierarchie ludzi w roznych wymiarach z roznymi mocami i wiedza, podzielilismy sie ziluardy lat temu na czesci zeby nie dopuscic do pochopnej samodestrukcji, im wiecej roznych samostanowiacych o sobie malych mozgow tym mniejsza szansa na podjecie fatalnej w skutkach decyzji dla calego organizmu kosmicznego

      10. Dobrze Tawie ja się zgadzam z powyższym i pojmuję co piszesz . Jak tworzysz na eMOCji wkurdżu to co stworzysz ? Proste
        Jednakże spróbuję coś opisać , widziałam kiedyś te eMOCje odbijające się na twarzy człowieka , to co ujrzałam zamurowało mnie . Jeśli to jest prawdziwe to ja się na to wypinam przepraszam ale tak 🙂 Kiedy słyszę śpiew ptaka otwieram się , kiedy Słońce mnie głaszcze otwieram się , kiedy wiatr mnie posmyra otwieram się , kiedy kwiat obdarowuje mnie swym zapachem otwieram się . Niczego nie wymuszam niczego nie naruszam do niczego się nie zmuszam , gdy mam jakąś eMOCje to się nawet do drzewa nie przytulę bo zachodzi blokada i wszystko się we mnie zamyka . Jestem wstanie odczuwać , bo każda Istota jest zdolna do Odczuwania ale emocje są dla mnie sztucznym tworem na którym oni zbudowali swój świat .

      11. „Moment zazdroszczą nam eMOCji ? Czy Uczuciowości , odczuwania , empatii ? eMOCje to ja zaraz mogę WYWOŁAĆ wystarczy że wyjdę na ul i nadepnę komuś na stopę . WYWOŁANIE TO WYWOŁANIE jednakże uczucia nie można tak sobie wywołać , bo albo odrzuci kłamstwo , albo je rozpozna . ”

        Ty to prawdziwy Bystrzak, Myslaca Inaczej !

        Wyrazy uznania !

    2. nie bardzo rozumiem podtekstu Vikingu? masz prawo wyboru, mozesz zostać na miejsu, mozesz wyjechac i wrocic. Kazdy ma jakis scenariusz. Pisac chyba moge Vikingu czy tez nie?

      1. Możesz pisać, ale jak mnie jeszcze raz sprowokujesz to będziesz miał ze mną Wojnę, więc nie udawaj zdziwionego.

      2. ,, Jasne przecież, że w Tawernie panuje pluralizm światopoglądowy… 🌈😁”

        Plu…, co?
        A mnie tam najbardziej odpowiada twoje dawne stwierdzenie, że Wszyscy tu jesteśmy podopiecznymi psychiatryka 😀 😀 😀

        Może ty, Tawcio, ,,wypisałeś się” z takiego ,,światopoglądu”, ale ja nie, ponieważ takie podejście do sprawy ,,wybacza” wszystko! 🙂
        Nawet wybaczanie i wybaczanie wybaczania 😀

        Oj…, a którym korytarzem idzie się do magazynu z kaftanami?
        Bo chyba jest mi potrzebny 😀 😀

      3. [Krysia z Lasu] Wszyscy tu jesteśmy podopiecznymi psychiatryka 😀 😀 😀
        ———————-
        No to jade z tym „psychiatrykiem”. 😂
        Gdzies od pelni ksiezyca mam istny wysyp meczacych snow; mniej lub bardziej sensownych. Niektore szybko zapominam.
        Budze sie co godzine lub dwie, ale w dzien czuje sie nie najgorzej.
        Opisze jeden z ostatnich, bo w nim jest i TAW, i ksiadz. 😁 TAW juz mi sie kiedys snil pod postacia Anglika, z ktorym kiedys pracowalam. Tym razem przywdzial „skafander” aktora Zdzisława Kuźniara.
        Sen opisze w kolejnym poscie.

      4. SEN o ksiedzu
        Przydlugie, ale trudno

        Lato albo poczatki jesieni, w kazdym badz razie cieplo. Mieszkamy w mieszkaniu „do remontu” w obskornej kamienicy. Tynki schodza ze scian. Tak, jakbysmy niedawno sie wprowadzili i jeszcze nie przeprowadzili remontu.

        Moj maz zajety jest czyms w jednym z pokojow. Skreca, przykreca albo rozpakowuje. Widze tylko jego plecy. W tle przewija sie tesciowa.

        Telepatycznie dostaje wiadomosc, ze z Warszawy przyjezdza w odwiedziny TAW. Krotko po tym TAW siedzi u mnie na kanapie. Towarzyszy mu sympatyczna dwudziestoparoletnia dziewczyna. Siedza w pokoju, a ja ide do kuchni po ciasto. Otwieram lodowke, a tam pustki. Wala sie jakis stary majonez. Odczuwam zazenowanie. Nie jestem juz pewna, czy ja to ciasto juz upieklam, czy dopiero mialam zamiar. Cos tam jednak znajduje i klade na stol. Odczucie zazenowania odczuwam w tym snie b. mocno.

        Kiedy rozmawiam z TAWem ktos puka do drzwi. Otwieram. Stoi trzech ministrantow, a za nimi ksiadz. Wszyscy w bialych komżach. Ksiadz przypomina prymasa Polaka. Przez biala komze przebija purpurowy pas, na glowie biret (czarna ksiezowska czapka). Ministranci oznajmiaja, ze chodza „po kolędzie” i ładują sie do przedpokoju. Ksiadz nie wchodzi, czeka przed drzwiami. Nie jestem przygotowana na taka sytuacje. Jestem zaskoczona. Nie wiem jak wybrnac, wiec mowie, ze my nie przyjmujemy ksiezy po koledzie, ale…. zapytam meza. Ide do meza. Maz nie widzi nic zdroznego aby ich zaprosic. A ja do niego: a jak ksiadz zazyczy sobie 500 zl? Mina mojego meza mowi sama za siebie. Wracam zadowolona, ze podziekuje „za usluge”, a maz nie bedzie mi potem marudzil. Co zastaje? Ministranci zachowuja sie dziwnie. Otwieraja drzwiczki i szuflady szafy w przedpokoju, „kolysaja” obrazkami wiszacymi na scianie. Jednego z nich zastaje w kolejnym pokoju przed telewizorem. Ma spuszczone spodnie i tanczy w takt latynoskiej muzyki. Widze jego gole posladki i zastanawiam sie, czy to nie gej. Delikatnie wypraszam ich z mieszkania. Znikaja. Doslownie znikaja. Wracam do meza i mowie, ze to chyba jacys przebierancy.
        Koniec.
        Moja analiza w kolejnym wpisie.

      5. SEN o ksiedzu – krotkie dopowiedzenie

        Dlaczego w powyzszym wpisie nie opisalam tylko spotkania z ksiedzem? Juz tlumacze. W tym wielowatkowym snie mialam swiadomosc, ze jednoczesnie dzieja sie w nim rozne „akcje”. Podczas rozmowy z ministrantami mialam swiadomosc, ze w tym samym czasie TAW z blondynka pija herbate, jedza jakies herbatniki i czekaja na mnie, a maz w innym pokoju cos tam majstruje. Nie tylko czulam, ale widzialam katem oka przez uchylone drzwi. Podzielnosc uwagi we snie? 😉

        Kwestia egregoru religijnego.
        My nie chodzimy do kosciola, ale sadze, ze maz musi czuc jakis, nazwijmy to, respekt przed KK😁, bo zawsze (moze nie zawsze, ale czesto) staje w jego obronie. Moze uzylam zlego slowa. Nie broni, ale usprawiedliwia. A to ze pedofile sa wszedzie, a to, ze ksiadz to tez czlowiek, a to, ze przeciez z czegos musi zyc. Wiecie o co chodzi. Dla wielu z was te argumenty brzmia znajomo. A jak nie respekt, to tradycja i przyzwyczajenie. Co by jednak nie mowic razi go zycie w przepychu wyzszej hierarchii koscielnej. Tak wiec we snie argument finansowy przemowil do rozsadku.
        Czy ja bym ksiedza wpuscila do mieszkania? Nie. Raczej licze sie z opinia meza, aby potem nie wysluchiwac marudzenia. 😉

        Tak mnie „ksiadz” zaskoczyl, ze we snie nawet nie zwrocilam uwagi, ze latem nie ma zadnego „po koledzie”.

      6. TAWie, Ty ich nie widziales, a oni nie widzieli Ciebie. Natomiast ja widzialam i Ciebie, i ich. No, ale wybacz. Babska natura miec baczenie na wszystko, co sie dzieje w chalupie.
        A moze za bardzo byles zajety blondynka, ze nie spostrzegles „wroga u bram”??😉

        Inny sen
        Snil mi sie tez ktos z przeszlosci i prosil, abym pozegnala sie z jego mama.

        ***Moja rodzina nie ma kontaktu z ta rodzina od jakichs 25 lat, a tu taki sen. Pewnie COS sie kroi. No, ale nic. Kazdy ma swoja sciezke.

  10. „Radku brodę zawsze możesz zapuścić, jak sam wiesz rośnie bardzo szybko.”
    Miałem już kiedyś dość długą brodę i powiadano w pewnych kręgach, że groźnie wyglądam, a ja nie chce Was straszyć 😉
    A tak na serio, to ja nie chce brody. Nawet jeśli przez to naleśnika mi nie dadzą 🤣

    1. aha..ze ja Ciebie prowokuje Vikingu ???? o co kaman, bo nie bardzo rozumiem. Mam nadzieje, ze doladowujesz sie sloneczkiem wystarczajaco i radujesz spokojem zycia. No i dziekuje Tobie, ze wyrazasz zgode na to, iz moge pisac cos w ogole :))!Slava

      1. Masz Moją Zgodę Na Pisanie, bo chociaż nie jestem święty, to jestem wspaniałomyślny i jestem Miłością 😀 😁
        Sława

  11. Laszka pisze….”a ja kolejny raz widziałam wyraźnie hologram księżyca.”…

    Laszko –też widziałam wczoraj przed południem nad głową ”takie cóś” …z chmurek ..niby księżyc..
    Pierwszy raz w życiu żeby księżyc tak wyglądał…cały prześwitujący….pozdrawiam…

    ps. nie mówię nikomu ani nie pokazuję bo śmieją się ze mnie…
    bo inni tego nie widzą..i postrzegają mnie jak zakręconą..

    …majaki, urojenia, złudy, delirium..iluzja?..

    Jak mają widzieć jak nie wyciszeni pędzą..pędzą…krążą…
    Miłego dnia..

    ”Czy księżyc jest złudzeniem optycznym?”
    http://www.wildheretic.com/is-the-moon-an-optical-illusion/

    1. Księżyc to statek kosmiczny ciemnych sił kontrolujący jeszcze na razie naszą Przepiękną Planetę.

      Czy się z tej ciemnej mocy wyzwolimy, zależy tylko i wyłącznie od każdego z nas razem i z osobna.

      Bo tylko kreacja DOBRA z naszych serc jest zdolna pokonać obecną moc ciemności, czyli czarnej mazi ogarniającej jeszcze wiele serc Iskier ŹRÓDŁA.

      Piękno i dobro jest w każdym z nas, tylko zacznijmy je wylewać na zewnątrz, zamiast niepotrzebnych sporów o rzeczy błahe .

      Tyle jesteśmy warci ,ile dobra uczynimy dla siebie i dla innych. ❤

      1. masz walecznego ducha to sie ceni ale tylko nasi zeusowi sa w stanie czesc po czesci rozebrac ksiezyc tak zeby nie zderzyl sie z ziemia i reszte tytanowo cyrkoniowego zlomu odcholowac do smietnika kosmicznego, plus miliony czy miliardy dusz uwiezionych w ksiezycowych wiezieniach czekajacych na pozarcie przez yahwe i jego demony

      2. Gmośku 🙂 Ciało można zeżreć ba a nawet jak nie to przyjdzie czas i samo pójdzie w piach . Jednakże nie można zeżryć Duszy . Ponadto ich czas się kończy panoszenia i straszenia . Dobrze to wiedzą i dlatego ostatnio im się tak w deklach wali . Nadszedł czas ,iż prawo zwrotne zaczeło obowiązywać ( sięgać) ich też . Grobalusy Złodziejusy 😀 Deską w łeb i Kapturek zbledł . Oczy wielkie zrobił jak to to już ten czas nadchodzi ?! Tak tak Gargamelu Niejeden nie spotkamy my się w niebie . Nie ma strachania bo bydzie MOCą Miłości Oddana . 😀

    2. Prześwitujący Księżyc? No ciekawe
      Może to hologram skrywający coś?

      Zapewne wiecie, że w większości języków jego nazwa jest rodzaju żeńskiego.
      Mam na telefonie aplikację Daff Księżyc i można sobie tam prześledzić jak buja się rogal, oświetlona część, i zajmuje to kilkanaście godzin. Od skrajnej górnej fazy do dolnej.

      Trochę się księżycem interesowałem, z racji że jakoś od dziecka zapatrzony byłem w niebo. Czy jest sztucznym satelitą, zamieszkałym, jakie spełnia funkcję, jak oddziaływuje na pływy oceanów, ludzi, wzrost roślin z nasion, mam tylko spostrzeżenia i przekazy astronautów. Lub książki np Ingo Swan-a zajmującego się zdalnym postrzeganiem.
      A jak z nim jest naprawdę? Osobistych wglądów brak. Jednak wierzę, że jest i istnieje wiele sprawozdań z obserwacji ludzi z Ziemi, bawiącymi się technicznymi wynalazkami, którzy coś tam wypatrzyli. Dla mnie, coś się tam dzieje i jest zamieszkały.

      Podobno dawniej Ziemia miała kilka księżyców. Nie wiem czy obecny był wśród nich i czy został przyciągnięty później ale jest to dla mnie możliwe.
      Jeden księżyc powoduje pływy oceanów ale kilka rozmieszczonych równomiernie, może by tak wody w jedną stronę nie ciągnęło?

      Zastanawiające jest jak dla mnie jego położenie. Raz że się nie obraca a dwa, proporcja wielkości do odległości jest tak dobrana, że przy zaćmieniu idealnie zasłania Słońce. Czy to przypadek?
      Kratery obojętnie od rozmiarów, podobnych głębokości, jakby meteoryty zdmuchiwały kurz a głębiej wbić się nie mogły.
      Japończycy mówią (z tego co widzą przez swoje satelity) a może Chińczycy, nie pamietam, że Księżyc nie jest srebrny lecz w odcieniach czekolady.
      I zastanawiające jest jego dzwonienie, gdy astronauci rozbijali o niego części swoich statków. Jakby był w środku pusty, albo miał wewnętrzne przestrzenie.

      Tak przy okazji ciał niebieskich. Trochę inny temat.
      Na myśl mi przyszedł zwrot, marsjańskie energie kiedyś tu przyczytany.
      Nie raz obiło mi się o uszy, że na Marsie istniała cywilizacja, która doprowadziła do swego unicestwienia przy udziale wojen.
      Duża część Ziemian, jest podobno pochodzenia wcześniejszego marsjańskiego i może dlatego mówi się o marsjańskich wojennych energiach. Część to podobno Ziemianie rdzenni a część to kosmiczni wędrowcy.
      Ciekawa mieszanka.
      Na marginesie, nie jestem pewien do której grupy należę, chociaż mam pewne wglądy i odczucia, i czy jest jak napisałem.
      Mniejsze ma to dla mnie znaczenie, gdyż postrzegam tą wędrówkę jedynie jako doświadczenie w materii i nie przykładam wagi do lepszosci czy gorszosci któregokolwiek. To byłby tylko osąd.
      Jest jak jest i nowej prawdy nie wymyślę. Chcę tylko sobie ją przypomnieć.

      1. tu masz wszystko opisane na hellenandchaos i sympan u o tak po krotce
        ksiezyc to reptylska planeta bojowa o nazwie levan ktora najechala nas 13500 lat temu, dokowanie ksiezyca o maly wlos nie zakonczylo sie kolizja z ziemia i tylko szybka reakcja naszych zeusowych zarzegnala tragedii, planety nie lapia ksiezycy o tak sobie, ksiezyce podlatuja i sie probuja dokowac korzystajac z zasilania duzych planet, wot cala tajemnica, saturn i jowisz zlapal 12 nowych ksiezycy czytaj naszych planet bojowych z andromedy przychodzacych nam z odsiecza, nauka bedzie udawac do konca ze ksiezyce to bezwladne kuliste kamienie ktore sie ot tak lapia na petfekcyjne orbity planet…

      2. „Żywy kult Trzech Zórz odnotował jako pierwszy, żyjący w latach 1784 -1825, Zorian Dołęga-Chodakowski, niestrudzony badacz ludowych wierzeń polskich i ukraińskich.
        Pisał on między innymi:

        „Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona bogów zapomnianych.
        W tym gorzkim zmroku dostrzec można świecące im trzy księżyce, trzy zorze dziewicze, siedem gwiazd wozowych”.

        http://www.bogowiepolscy.net/trzy-zorze.html

      3. „Podobno dawniej Ziemia miała kilka księżyców. Nie wiem czy obecny był wśród nich i czy został przyciągnięty później ale jest to dla mnie możliwe.
        Jeden księżyc powoduje pływy oceanów ale kilka rozmieszczonych równomiernie, może by tak wody w jedną stronę nie ciągnęło?”

        „W tym gorzkim zmroku dostrzec można świecące im trzy księżyce, trzy zorze dziewicze, siedem gwiazd wozowych”.
        Cytat jest dla Ciebie Wedrowcze !

        Dalszy ciag w poprzednim komentarzu, ale moze go nie widziales ?

      4. arkona nie zorientowana… ksiezyce to latajace planetki wojenne wciskaja sie na orbity planet i w ich ochronne pola ktore je ochraniaja i zasilaja, w swiecie zwierzat takie cos nazywamy pasozytnictwem, obecie od 13500 lat mamy 2 ksiezyce levan(tzw nasz ksiezyc) i za nim lilith(black moon), obydwa pasozyty nie tylko podnosza i opuszczaja nam wode bo dokladnie to samo robia nam z naszymi plytami tektonicznymi – czytaj powoduja trzesienia ziemi, wiecej na hellenandchaos

    3. Księżyc coś ostatnio fiksuje – hologram nie wytrzymuje napięć jaką wytwarza Przestrzeń! Zbyt wiele oczywistych oczywistości sie manifestuje juz nawet info pisowskie o ufo informuje! Dlatego zwiększyli siłę oprysków PRZESTRZENI!

      ŚWIADOMOŚĆ ROŚNIE NA MAKSA! ,,Bóg” zarzadzajacy ZIEMSKĄ PRZESTRZENIĄ MA ZAGWOZDKĘ 🙂

      PANI RAJSKA W CHWILI OBECNEJ BARDZO PODNOSI POZIOM SWIADOMOŚĆ!
      Hipnoza i regresing. Wywiad z jaszczurem – Barbara Taube
      .https://www.youtube.com/watch?v=G_4htN18hvA
      JAK ceremonie w kk BLOKUJĄ WYZSZE CZAKRY! 39:40 min.

      komentarz:
      „Kosmiczne Ujawnienie
      13 godzin temu
      Bardzo ciekawa rozmowa i bardzo na czasie. Aż prosi się o kolejny odcinek i rozwinięcie tematu wraz z podaniem wskazówek dla ludzi. Praca nad rozwinięciem świadomości jest kluczem do ewolucji i wzniesienia się na wyższy poziom. Wiem, łatwo powiedzieć ale znacznie trudniej zrobić. Cały czas należy powtarzać, że doświadczenie jest najważniejsze. Tak jak mówisz Joanno z doświadczenia płynie prawdziwa mądrość.
      Odnośnie Demiurga to wiara w niego jest podstawą tych, którzy nami rządzą. Tak, tutaj Joanna ma rację, że jest to Sztuczna Inteligencja, całkowicie neutralna, która rządzi się tylko i wyłącznie bilansem zysków i strat.
      Gratuluję Wam wspaniałego i wartościowego odcinka. Pani Barbara jest bardzo przyjemną osobą. Ty Joanno jak zwykle stanęłaś na wysokości zadania 🙂 Więcej takich gości u Ciebie w studiu 🙂 Więcej takich wartościowych rozmów 🙂
      Pozdrawiam Was serdecznie, S. Lernaciński”.

      COŚ DLA ROZLUŹNIENIE – PRZECHADZKA PO PARKU CHIŃSKIM – KRAINA AVATARA
      Вся правда про фильм Аватар https://www.youtube.com/watch?v=FYtqcNfCo8k

      KTO SPALIŁ KRZEMOWE GIGANTY? CZY AWATAR TO ŚWIAT SPRZED POTOPU
      .https://www.youtube.com/watch?v=wIDYdnI-V6k

      1. kanal „Kosmiczne Opowiesci”
        ———————
        Przypomnialo mi sie. Szaman TzW w jednej ze swoich audycji dal do zrozumienia, ze wszyscy ci, ktorzy powoluja sie na „przyjazne” nam sily galaktyczne wprowadzaja sluchaczy w blad przywolujac nieaktualne juz informacje. Wedlug niego sily rzekomo nam „sprzyjajace” poklocily sie „tam na gorze” i teraz jest juz za pozno na jakakolwiek pomoc. My LUDZIE, sami musimy sie wyzwolic (musimy lub nie, to inna kwestia). Nikt nam nie pomoze. Pamietam. TAW tez mowil wielokrotnie, ze to my sami musimy dokonac PRZEMIANY, ze ONI nam nie pomoga. No i T. Owsianko rowniez krotko podsumowal owych ONYCH w swoim ostatnim wystapieniu. Ktos tu na blogu juz o tym wspomnial.

      2. Witaj Elaszko☺. Po wysluchaniu rozmowy na victoria tv tych dwoch pan odnioslam zgola inne wrazenie. Mowiac krotko ze strasza. I z lekcewazeniem traktuja innych. A to ze p Barbara uwierzyla jaszczurowi ktory jak sama wie jest manipulantem… No i przekaz ze ludzie nic nie moga bo czipy itd i reptylianie tacy wszystkomogacy. Popatrz jakie to ciekawe. Co ludź to inny odbior☺. Pozdrawiam

      1. panie devingo, panie starszy, pilnuj swoich żyłek i włóż se czopek
        w tyłek. Chcesz Wojny, to bardzo fajnie:-)
        PS. Mam nadzieje, że za granicą nemrodyści ci dali spokój.

      2. deviuś, przypomnę ci jak to się między nami zaczęło.
        Kiedy się poznaliśmy to imponowałeś mi swoją znajomością historii.
        Dawałeś mi wykłady o Nemrodystach, o NKWD i o kościele, a także o czarnogłowych.
        Pożyczałeś mi książki. W barze mlecznym odstępowałeś mi najsmaczniejsze kąski 😌
        Byłeś dla mnie guru, i dla ciebie odszedłem z kościelnego chóru.
        Mówiłeś, że facet zrozumie innego faceta lepiej niż kobieta.
        Zaprosiłeś mnie na frytki i smacznego kotleta 😁
        Opowiadałeś, jak kiedyś spałeś na waleta.
        Mówiłeś czułe słówka, a nawet wierszem gadałeś.
        Zawsze u mego boku stałeś.
        Mówiłeś, że jestem ci bratem, i zapraszałeś na Mazury latem.
        Ja, młody, twą historyczną wiedzą zauroczony, studiowałem książki
        mając pod oczami wory.
        Później coś się popsuło, coś się popierdoliło i ciebie
        na obczyznę wywiało, wypędziło ☹ ☹.
        Chciałem ciebie własną piersią przed Nemrodystami bronić,
        a teraz mnie wkurzyłeś i przez trzy dni w ramach protestu, nie chce się golić 😁

      1. Tak właśnie słyszałem, o trzech ale nie wiem tego na pewno. Czuję że tak mogło być.

      2. Vikingu zaiste ale na psychiatere u Ciebie juz za pozno.
        Wystaw leb ku sloncu i sie raduj swoim stanem .
        Modl sie do kosmosu aby nie bylo gorzej z Twoim psychostanem .
        Powinienes wiecej czasu spedzac na roli zamiast pisac tu bazgroly po ktorych w glowie ci sie czasami pierdoli.

        Podejrzliwe stany maniakalne to Twoja specjalnosc obrzucajac zloscia kazdego kto nie przeprosi ale to nie zalezna od Ciebie ale od Twoje jednak skrzywionej psychosi .

        Nie spedzaj czasu przed kompem tyle ,bo Ci zycie ucknie jak motyle.

        Jak widzisz tez cos napredce skomponowalem dla Ciebie.

        Pozdrawiam

  12. „jakto jest ze lewakom nie przeszkadza to ze samica modliszki zjada samca po stosunku z nim???”
    Podwójne standardy 😁 Pewnie uważają, że samiec nie kupił nic w markecie na obiad i ta biedna modliszka jak najbardziej miała prawo go pożreć. Cwaniara, zrobiła to dopiero po stosunku 😂
    Seksualnie zaspokojona i najedzona. Po wszystkim jeszcze poszła na zakupy, bo promocja w Rossmanie 😁

    1. ,, PRZESILA SIĘ…,
      więc cieszę się, że iluzje co do Onych powoli pryskają w społeczeństwie alternatywnym…

      U nas jeszcze chyba tylko Gmoś uparcie czeka na odsiecz Andronów… 😉 ”

      Jak myślisz, Tawcio, czy nasza, obecna cywilizacja zachodu doszła dalej w swym poznaniu, aniżeli poprzednie cywilizacje?
      A było ich setki, o ile nie setki tysięcy. Że nie wspomnę o żyjących innych cywilizacjach na Ziemi, o których nie mamy bladego pojęcia, tak jak nie mamy żadnej wiedzy o 90% powierzchni Ziemi zalanej wodami.

      Czy to tylko obecna cywilizacja może mówić o wrogich czy przyjaznych człowiekowi bytach obcych, których plany ,,rozgryźliśmy” i to teraz dzieje się wielki bum?

      Jeśli mogę wyrazić swoje zdanie, to cywilizacja, w której żyję jest jedną z najbardziej popieprzonych i destrukcyjnych; tak dla ludzkości nie należącej do tego etapu ,,rozwoju”, jak i dla planety.

      Jak na tle historii Ziemi wyglądamy w kontekście ,,wersji kosmicznej”?
      W końcu cały czas jesteśmy mieszkańcami Kosmosu.
      Słowo kosmici określa nas również 🙂

      Czy to czasem dekadentyzm tej cywilizacji nie ratuje się misją, jaka się właśnie rzekomo globalnie wypełnia?

      Tylko pytam. Pytania rozwiewają wątpliwości.
      A te mogą się rodzić, nieprawdaż?
      Czasem powracają nawet tam, gdzie już wszystko wydawało się pewne.

      1. „Czy nasza, obecna cywilizacja zachodu doszła dalej w swym poznaniu, aniżeli poprzednie cywilizacje?”

        Masz na myśli poprzednie cywilizacje z obecnego obiegu ewolucyjnego?

        Okupacja planety w obecnym obiegu ewolucyjnym rozpoczęła się, jak wiadomo, od Sumeru („szomér” = nadzorca), później był starożytny Egipt, następnie Cesarstwo Rzymskie, następnie trwające do dziś na pradawnych ziemiach Słowian oraz Indian Cesarstwo Rzymskie w wersji watykańskiej…

        Każda z tych „cywilizacji” była/jest okupacyjna, więc jak mogła „dojść dalej w swym poznaniu”?…

        Wszystkie te „cywilizacje” ukazują swoim niewolnikom jedynie wąski wycinek rzeczywistości (rzeczy-w-istności). Każda z tych „cywilizacji” ma swoją kastę kapłanów i urzędników do ściągania energii z niewolników…

      2. ,, Każda z tych „cywilizacji” była/jest okupacyjna, więc jak mogła „dojść dalej w swym poznaniu”?…”

        No tak.
        Dla przykładu euroazjatyccy(używam współczesnych nazw lądów) Słowianie, amerykańscy Indianie, czy australijscy Aborygeni mieli początkowo siebie w Istności, swój Byt Wzorcowy. A potem…
        Zawsze, gdy o tym pomyślę, dziwna klucha staje w gardle.
        Tak, jakby to mnie bezpośrednio dotyczyło.
        Pamięć genetyczna(każdy z nas ją posiada) z sentymentem ogląda ,,pożółkłe zdjęcia z dawnej świetności”

        ,, Wszystkie te „cywilizacje” ukazują swoim niewolnikom jedynie wąski wycinek rzeczywistości (rzeczy-w-istności). Każda z tych „cywilizacji” ma swoją kastę kapłanów i urzędników do ściągania energii z niewolników…”

        To prawda, choć cywilizację Sumerów nie odbierałam jako okupowaną przez nadzorców w takim wymiarze, jak to miało miejsce później.
        Jak mało człowiek wie…, tak, ,,wąski wycinek rzeczywistości (rzeczy-w-istności)”

        Nawet wiek Ziemi(4mld) to z dupy Darwina wzięta liczba, a świat do dziś uznaje to za fakt, jak za fakt niektórzy uznają jego teorię wciskając kity w szkole. A przecież to tylko teoria.

        Chciałby człowiek wiedzieć jak było na prawdę, bo to prawda o nas.
        Miejsce, z którego wyszliśmy może opowiadać o tym dokąd zmierzamy.
        Historia, gęstości, grzędy w kurniku świadomości, mechanika przestrzeni…

        Ech…, chyba zajmę się pracą organiczną, u podstaw…
        I pójdę na grzyby… 🙂 😀

        Czuję, że w ten sposób odnajdę sens istnienia na skrzyżowaniu wiedzy o nieskończonościach 🙂

        Miłego dnia!

      3. „rzeczywistości (rzeczy-w-istności). ”

        Okreslenie uzyte pare lat temu w kregu polskiej literatury. I sie roz-przestrzenia.

  13. Laszka pisze o sypaniu nad Monachium. U mnie wczoraj było to samo.
    Spędziłam kilka godzin z bosymi stopami na Matce Ziemi, a oczami często-gęsto zwróconymi ku niebu. A dzień zaczął się przepięknie, ciepło, słonecznie i lazurowo. 🙂
    I zaczęło się … Kiedy nie popatrzyłam, to widziałam od 2-6 samolotów niezmordowanie kreślących te swoje iksy na niebie. Tak zmasowanego sypania nie było od bardzo dawna.
    I przyszła do mnie taka myśl: „to ich stan przedagonalny”. Później, wieczorem obejrzałam ostatnią audycję Szamana TzW, który niejako potwierdził to moje odczucie mówiąc, że matrix wie, że się wali, stąd to nasilenie.
    To wyraźny znak, że zmierzamy do przesilenia …

      1. Ładny krzyżyk.
        A mnie krzyż z jego środkiem kojarzy się z:
        linia pozioma to czas, doświadczenie, a pionowa, istota spójna na wszystkich poziomach a punkt przecięcia to świadomość tu i teraz.

      2. Krzyż też jest związany z tym co ten system stworzyło tutaj czy gdzie indziej. Mi kojarzyć się dobrze nie będzie nawet po „detraumatyzacji” symbolu.

        Chodzi tu o źródło, które przelało nań część siebie.

      3. Uważam że wszystkie rzeczy, może wszystko co widzę, jest neutralne i nie ma znaczenia. Ma dla mnie takie znaczenie jakie temu nadaję. Od stanu świadomości zależy jakie znaczenie czemuś nadaję i od nadanego znaczenia a więc i przekonania, na podobieństwo biologii przekonań, zależy jak będę tego doświadczał. Myśli radosne pomnożą odczuwanie radości a te czarnowidzące, dołożą patyków do piekielnego pieca.
        Zawsze mogę pomyśleć że szklanka jest w połowie pełna albo pusta. Na zewnątrz jest to samo a zmiana myślenia to zmiana emocji a więc i zdrowia a czasem nawet tego dokąd zmierza to na zewnątrz.

      4. ” Na zewnątrz jest to samo a zmiana myślenia to zmiana emocji a więc i zdrowia a czasem nawet tego dokąd zmierza to na zewnątrz.”
        Wędrowcze, o tym mówi również dr Joe Dispenza – jeśli budzimy się rano z takimi samymi myślami jak dnia poprzedniego , rozpamiętujemy jakieś nieprzyjemne zdarzenia, jakie się nam przydarzyły, szykujemy się na kolejne „boje” ze swoją rzeczywistością, to ciągle pozostajemy w trybie przetrwania (tak to nazywa) i to samo projektujemy na naszą przyszłość, Powielamy ciągle te same schematy, dlatego nasze życie się nie zmienia, tylko toczy się dalej tą utartą, dobrze nam znaną ścieżką.
        Dr Joe Dispenza organizuje teraz m.in. tygodniowe, wyjazdowe terapie (nie farmakologiczne, rzecz jasna) dla ludzi z różnymi problemami zdrowotnymi, podczas których był świadkiem mnóstwa „cudownych” uzdrowień. Ludzie wychodzą z raka, Parkinsona, odrzucają kule, odzyskują słuch, poprawia im się wzrok. A wszystko co robią, to codzienna praktyka kilka typów medytacji i techniki harmonizacji serca i mózgu w ustronnym, naturalnym plenerze. 🙂

      5. Kojarzę Joe Dispenza Ziarenko. Zobaczyłem tak wspaniałe rzeczy, że ledwo zauważam co się wkoło mnie dzieje. Wszystkie nauki Mistrzów zlały mi się w jedno. Ujrzałem swój cel i nie mogę oderwać oczu 🙂 NIEBO na Ziemi… i nie poza nami a przez nas.

      6. Ziarno, jeszcze kilka słów w temacie powielania schematów, czyli bycia w pułapce częstotliwości. Ty już to wiesz ale przypomnę ogólnie jak to działa.

        Ktoś mnie wkurza, atakuje, okrada itp.
        Za każdym razem kiedy widzę tą osobę albo pojawia mi się w myślach, reaguję na nią, na myśl o niej, i nakręcam się na tą samą częstotliwość. Ustawiam na oddzielenie od Źródła. W takiej sytuacji mam wyłącznie swoje myśli, ego myśli, atakujące myśli, nie wzorcowe. Nimi tworzę podobne doświadczenie ataku i tak w kółko.

        Gdy medytuję, przebywam na łonie natury, jednam się że Źródłem i zaczynam mieć zupełnie inne myśli. Są to myśli o których KC mówi, że myślę razem z Bogiem. Źródło poprzez mnie i te myśli stwarza niebo, rozprzestrzenia miłość.

        Pytanie jak dla mnie zasadnicze. Czy jest możliwość, że już tam mnie nie znajdzie człowiek, który wyprowadzał mnie z równowagi, czy na łonie natury lub po medytacji, nie będę miał już o nim myśli atakujących i czy te myśli nie będą powodować we mnie oddzielenia od Źródła, zaniżenia wibracji i przełączania się tworząc od nowa atakujące – nie wzorcowe myśli tworzące nie-niebo?

        Czy to się komuś takim sposobem udaje?
        To jest pytanie według mnie za milion dolarów.

        U mnie, te techniki działają tylko doraźnie.
        Tak jak Jeszua leczył ludzi a oni wracając do starych myślowych schematów, powracali do swych starych chorób w wielu przypadkach (wg jego słów).

        Dlaczego tak cenię i tyle mówię o wybaczaniu?
        Bo tylko wtedy odnajduję w sobie coś, co wywołuje we mnie reakcję na tego drugiego człowieka i po tym jest to usuwane na stałe. Dzięki temu nawet jak go spotykam lub wywołuję w myślach, te obrazy nie mają mocy nakręcić mnie na wariactwo ataku a więc nie mają mocy wepchnąć mnie w stary piekielny schemat. W tym załatwionym temacie.

        Obserwując moje zachowanie, może się wydawać, że przecież wciąż jestem na huśtawce góra dół więc o czym ten gościu mówi? Tak są u mnie góry i doliny ale nigdy w tym samym temacie. Tam gdzie już mam posprzątane, do tego nie wracam a pojawia się kolejny temat do ogarnięcia. Jest to zawsze dla mnie nowy temat i bywam nim zaskoczony więc często daję, dawałem się na początku na niego łapać ale na coraz krótsze chwile. I po wysprzątaniu umysłu, doliny się kończą.
        To nie jest ta sama sytuacja, gdzie człowiek ciągle reaguje na jedną i tą samą osobę lub na inną ale ciągle o tym samym ego wzorcu.

        Jeśli ktoś potrafi to zrobić inną techniką,
        usunąć na stałe program który się odpala w pewnych sytuacjach, wspaniale.
        Ja znam tylko jedną ale i więcej nie potrzebuję, i nawet jeśli takie techniki są a pewnie tak, przypuszczam że dostrzegłbym w nich to co nazywam wybaczeniem, nawet jeśli nie ma tam użytego tego słowa, kojarzonego z matrixem z zupełnie inną czynnością.

        Jeszcze prywatna wskazówka. Kiedy pojawia się myśl, która chce mnie oddzielić od Źródła i wepchnąć w łapy matrix, udaje mi się zostać na wyższych wibracjach, gdy trzymam się tej myśli: ja to sobie zrobiłem. I gdy zadaję sobie pytanie: kiedy tak się zachowałem, lub kiedy tak pomyślałem? Jeśli to zobaczę, wtedy naprawa jest możliwa. Nie można posprzątać, jeśli nie widzi się śmieci no nie?

      7. Ale jak się chce posprzątać w umyśle, przywrócić zdrowo myślenie, to oczywiście, że łatwiej na łonie natury, przytulając się do drzew, pracując w ogrodzie, czy chociażby spacerując po parku albo słuchając śpiewu ptaków, niż gapiąc się w dołujące tv wiadomości.
        Sam każdą wolną chwilę spędzam na łonie natury, wśród zwierząt, drzew, traw a skręca mnie na widok mamy gapiącej się w trudne sprawy albo najnowsze choroby. Więc coś tutaj chszaniłem albo to jakaś we mnie zaległość nie oczyszczona i może stąd moje poruszenie na ludzi fascynujących się sensacjami z piekła rodem.
        Mój błąd.

      8. Wybaczanie to jakby ostatnia deska ratunku dla opornych jak dla mnie ale jeśli da się łatwiej? Nie będę cały czas jechał na jedynce, w końcu muszę wrzucić szybszy bieg.
        Ależ zachowywałem się niemądrze.
        Wybaczanie jest jak zmiana biegu że wstecznego na pierwszy do przodu i jak ktoś mi pokazywał dwójkę, to ja uparcie trąbiłem o jedynce.

      9. „Czy jest możliwość, że już tam mnie nie znajdzie człowiek, który wyprowadzał mnie z równowagi, czy na łonie natury lub po medytacji, nie będę miał już o nim myśli atakujących i czy te myśli nie będą powodować we mnie oddzielenia od Źródła, zaniżenia wibracji i przełączania się tworząc od nowa atakujące – nie wzorcowe myśli tworzące nie-niebo?

        Czy to się komuś takim sposobem udaje?
        To jest pytanie według mnie za milion dolarów.

        U mnie, te techniki działają tylko doraźnie.”

        Myślę Wędrowcze, że u każdego przebiega to inaczej. Każdy z nas jest przecież niepowtarzalną kombinacją cech osobowości, charakteru i przeżytych doświadczeń. Jednemu może się udać osiągnąć taki stan bez większego wysiłku, bo miał w życiu więcej budujących, pozytywnych doświadczeń niż traum, dla innego to będzie droga przez mękę, bo zranień było za wiele.
        Mogę napisać tylko o swoich doświadczeniach. Nie znam KC, na który się powołujesz (swoją drogą, śmieszne, ale jako „dziecku” PRL-u ten skrót kojarzy mi się tylko z jednym – Komitetem Centralnym 😀 ), więc trudno mi się odnieść do tego, co ten kurs oferuje.
        Długo szukałam, czytałam, słuchałam … I doszłam do jednego wniosku – muszę zmienić swój sposób myślenia, wywalić natłok myśli z głowy (podobno mamy ich 60.000 – 70.000 dziennie!), to nieustanne rozpamiętywanie zdarzeń i słów. Zaakceptowałam jako fakt to, że wszystko czego doświadczyłam zdarzyło się po to, abym dostrzegła swoje słabości i coś z tym zrobiła.
        Medytacje nauczyły mnie wchodzenia w stan bez-myślenia. Pobyt na łonie natury też mogę nazwać medytacją, bo wycisza mnie w sposób natychmiastowy. A w okresach poza-medytacyjnych? Zaczęłam się uważnie „przyglądać” moim myślom, zwłaszcza tym pesymistycznym, negatywnym i świadomie pracować nad ich zmianą. Nie było to proste, ale zauważenie chociaż niewielkich sukcesów bardzo mnie motywowało.
        Nie chcę przez to powiedzieć, że pracę nad sobą zakończyłam i teraz mogę już leżeć brzuchem do góry, oddając się błogiemu lenistwu. Nic podobnego. Mam jeszcze bardzo wiele do zrobienia w tym procesie pozytywnego przeprogramowywania się, ale ważne jest to, że widzę zmiany i kierunek w jakim mam podążać. 🙂
        Wracając do Twojego pytania …
        Kontakt z naturą, techniki, medytacje widzę jako katalizatory transformacji, które w normalnych warunkach (przez normalne warunki rozumiem nasze stałe środowisko życia) z reguły nie działają w sposób cudowny tzn. natychmiastowy. Wymagają czasu i stałej praktyki, bo programy umysłu, na których chodzimy są przepotężne i jest ich tak wiele. Ponadto, często zupełnie sami się z nimi zmagamy, bez energetycznego wsparcia grupy osób, jak to ma np. miejsce w czasie tych terapii, o których wspomniałam wcześniej.
        Jestem pewna, że docelowo dojdziesz do takiego stanu, że nikt nie będzie miał mocy wyprowadzenia Cię z równowagi. 🙂
        Dlaczego tak myślę? Ponieważ widzę, ile ciężkiej pracy już włożyłeś w dezaktywowanie swoich starych programów, i że nie spocząłeś na laurach. Jesteś zdeterminowany, nie odpuszczasz sobie, więc dotrzesz tam, gdzie chcesz. 🙂

    1. Właśnie spojrzałam w niebo dwa nad sobą Przebijam Cię 😂
      a w nosie ich mieć poczekamy jak się odczopujemy 😂 😂 😂

      1. 😂😂😂😂😂😂 Cholepa ja wiem że Oni do mnie miendłością pałają ależ Ciebie to wręcz nią zawalają 😂😂😂😂
        Trzymaj się Ziarenko tak się wczoraj naśmiałam
        że się chyba odczopowałam 😂😂😂😂 Jak tam dolece to będą skrzeczeć

      2. Krzyż kojarzy mi się z mieczami powbijanymi w każdy kawałek naszej ziemi.

        Ps. pisze to zdanie drugi raz ,bo za pierwszym razem jak nacisnęłam „opublikuj” to mi internet wywaliło 😋

    2. Sypią, sypią i to sporo. Była pewna przerwa, sypali też nocą, ale znów pojechali po bandzie. Działają jak w amoku, bo wiedzą, że ich czas jest bliski końca.

      1. Właśnie tak jest, Anamiko, oni już nie wiedzą, czy jeszcze sypią, czy już tylko srają pod siebie ze strachu.

        A ja powiedziałabym tak: oni po prostu zbierają to, co posiali, i tym się dławią, a ja im życzę tylko smacznego. 😀

  14. Była sobie papuga, powtarzała
    Jaka jest mądra wcale głupia
    Eeeeee…. A może w nosie to mieć
    I zwyczajnie Miłować się

    I choć dzisiaj jesienią zapachniało
    u mnie wiosną zapachniało jak to u Myślących Inaczej !
    Piękne życie jest Wiosną Dzień zaczyna się
    A czego się spodziewać po Myślącyh Inaczej ?
    No Właśnie !

    Miłego Pięknego Dnia Wszystkim, Cudnego https://www.youtube.com/watch?v=3NQnnhlRWmc

      1. Niech się Inteligentnym Inaczej Darzy
        Niech każdy z nich Serce swe zobaczy
        Niech Im się Życia dzieją Cuda
        Niech przestaną czuć co to nuda
        Niech śmiech szczery zagości
        A życie płynie w przejawionej miłości
        Niech słowa staną się ciepłe i miłe
        Rozświetlając każdą ich życia Chwilę
        Niech Ogień i dla nich się pali
        Całą ciężkość życia spali
        Niech Słońce zagości i czułem dotykiem promyczków
        Śpiewa o Miłości .

  15. Taki cytat znaleziony w necie:
    „Nareszcie wiem! Zwolnili mnie i Kasię Katarzyńską za to, że nie mamy mężów, tylko samotnie (dodam, że z wyboru i będąc praktykującymi katoliczkami) wychowujemy adoptowane dzieci i jesteśmy rodzinami zastępczymi dla innych dzieciaków, a Monika Jaracz tylko za to, że nie ma męża ani dzieci… Czy mamy rozumieć, że wierzące, praktykujące samotne matki, także adopcyjne, nie mają miejsca w Kościele katolickim i nie mogą mu służyć? Gdzie to jest napisane w Piśmie Świętym lub Katechizmie Kościoła? Stracić pracę za brak męża… Dodam, że Ksiądz Arcybiskup odwiedził nas w domu na początku naszej pracy, zna nasze dzieci, rodziny, wielokrotnie się z nimi spotykał, rok temu ochrzcil córkę Kasi, dzieci go uwielbiały i od czwartku nie mogą uwierzyć, że ich kochany Ksiądz je porzucił. Może mi to wytłumaczyć jakiś mądry Kapłan? Wolno nam iść z dziećmi jutro na niedzielną Mszę św., czy najpierw musimy znaleźć mężów?”
    Instytucja kk idzie w kierunku swego końca …

    1. Kk widac stwierdzil ze za wolno ludzie od kosciola odchodza i sam to przyspiesza. Na wszelkie sposoby pokazujac hipokryzje i podlosc. Najwierniejsze owieczki wyrzuca. Jak to inaczej rozumiec?

    2. [Anamika] Wolno nam iść z dziećmi jutro na niedzielną Mszę św., czy najpierw musimy znaleźć mężów?
      ———————–
      Moze sie ogarna i przestana chodzic do kosciola. I one, i te biedne dzieci.

      1. A po co mieć mężów? Najlepiej żyć jak dzieci kwiaty. Raz kiełbacha i Buła…😜 😉 a później czekoladki i kwiaty.

      2. Jak byłem dziś na mieście, to widziałem właśnie takie kiełbachy i bułeczki też chodziły 😉 Zamiast jednego męża z kiełbachą…😜 to może sobie kobita więcej takich kiełbach zapoznać. Dla panów są bułeczki rumiane…😜 Gmoś, twierdzi, że jesteśmy poligamiczni i ja też tak myślę. Po co jeden mąż, czy jedna żona, skoro parówek i bułek jest do wyboru i do koloru 😉 🤣

      3. „Zamiast jednego męża z kiełbachą… 😜 to może sobie kobita więcej takich kiełbach zapoznać. Dla panów są bułeczki rumiane…”

        Telegonia.
        O chaosie energetycznym nie wspomne.

  16. Anamiko
    Dobrzy Ludzie Obdarzą..Będzie Dobrze..Będzie Praca dla MAM…
    Dawniej mówiło się takim że ;
    cyt”wystawiasz sobie cenzurkę …cenzurkę sobie i o sobie”

    1. Tak , liczę na to, że Matki z serca, które przygarnęły z miłością dzieci, znajdą zatrudnienie i wszelkie wsparcie.
      „Po owocach ich poznacie”. Mam na myśli urzędasów z kk, którzy bez litości zwolnili matki dzieciom. Otóż i widzimy te owoce.
      W kk nie ma Miłości wzajemnej i Dobroci, jak widać po takim „wspaniałomyślnym” potraktowaniu Matek i Dzieci. Nic dziwnego, że ludzie uciekają …

      1. Mnie razi hipokryzja w kk, ale też co niektórych katolików ( bo nie che uogólniać ). Znałem ludzi, którzy chodzili do kościołów i bardzo kumplowali się z księżmi, a zdradzali swoje żony z kochankami ( mieli kilka kochanek 😀 ). To byli ludzie na stanowiskach i w kościele byli poważani. Jednego z nich to nawet lubiłem, ale źle potraktował bliską mi istotę, więc nie chce tego faceta już znać. Sam nie jestem święty, ale przynajmniej nie jestem hipokrytą, który chodzi do kościółka i pozuje na przykładnego katolika i ojca rodziny. To jest chore.

  17. „Zwłaszcza PRZED WYBORAMI chcą szczególnie zamulić czujność niewolników. Ale przyszła kadencja i tak nie potrwa cztery lata…”
    Zawsze chodziłem na wybory, ale tym razem raczej nie pójdę.

  18. Drogi Tawie proszę skasuj te dwie wiadomości dopatrzyłem się tam paru błędów .Chciałbym wkleić jeszcze raz ten . tekst .Czy istnieje możliwość abyś umieścił go u Ciebie na głównej stronie

  19. Tawie piąty raz poprawiam , coś mi nie pozwala tego opublikować.Proszę o wyrozumiałość . Ostatni błąd poprawiony .

    25 września 2019, 08:09
    [Obecnym projektem jest wykonanie tablicy pamiątkowej ,upamiętniającej męczeńską śmierć wielu Słowian wskutek chrystianizacji.
    Ta pamiątkowa tablica ma reprezentować wartość niezwiązaną z żadną ideologią, wartości które nie powodują podziałów,nikogo nie krzywdzą ,nikogo nie poniżają ,nikogo nie wykorzystują , nie domagają się sławy i zaszczytów.

    Te wartości były przekazywane z pokolenia na pokolenie i zostały przez Nas odziedziczone.
    Za nie nieustannie walczymy , tęsknimy o nich rozmawiamy i stanowią one część naszego życia .

    Jej przesłaniem jest chwila zadumy,wspomnienie odległych czasów,,wydarzeń,tego co stanowiło pasję codziennego życia tych,którzy ,żyli przed nami,ich radości i smutki, ich problemy i walka ,by to ,co sami odziedziczyli przejęli od wcześniejszych pokoleń,i co nam przekazali,nigdy nie umarło.
    Wielu z nich za stawianie sprzeciwu,by porzucić ich wiarę,pielęgnowane tradycje i kulturę na rzecz nowej zostało wziętych do niewoli lub pozbawionych życia , kobiety były oddzielane od swoich dzieci i zmuszano je do nierządu innych natomiast wywożono z dala od swojej ziemi, gdzie byli sprzedawani jako niewolnicy do ciężkich prac.

    Jej celem jest upamiętnienie okresu chrystianizacji Słowian i męczeństwo tych spośród nich, którzy się jej sprzeciwiali i walczyli o utrzymanie starożytnych i niezmiennych wartości.

    PAMIĘCI SŁOWIAN, KTÓRZY PONIEŚLI
    MĘCZEŃSKĄ ŚMIERĆ WSKUTEK CHRYSTIANIZACJI.

    ABY ICH DZIEJE NIGDY NIE ZOSTAŁY ZAPOMNIANE.

      1. Pomysłodawcą i projektantem tablicy pamiątkowej jest bardzo czcigodna osoba, która rozpoczęła, starania pod kątem prawnym, aby tę tablicę umieścić w odpowiednim miejscu i czasie.

    1. Drogi Tomko Polano, czy jest jakaś potrzebna pomoc przy realizacji tej wspaniałej inicjatywy?

      Jeśli tak, to daj zdać w swoim komentarzu i napisz coś więcej na ten temat, np. kto jest inicjatorem tak pięknego pomysłu.
      Jestem zainteresowana i bardzo ciekawa każdej wiadomości w tym arcyważnym temacie.
      Serdecznie pozdrawiam, SłowiAnka.

      1. Dziękuję ! :)Tawie i SłowiAnko. Będzie w niedługim czasie organizowane bardzo ważne spotkanie w programie.
        Święta Księga Słowian ..Awesta”.(jest w trakcie druku). W programie:
        Zaratustra -Starożytny Prorok i Filozof
        Projekt tablicy.
        Będzie potrzebna pomoc
        Napiszę jak będę wiedział coś więcej.
        Jestem osobą kontaktową do tego projektu
        Pozdrawiam serdecznie
        Wszelkiego Dobra

    1. Pomoc ludzi zainteresowanych jest ważna, lecz na razie, nie wchodzą w rachubę środki na jej wykonanie, najpierw jest potrzebny jej wykonawca, czyli rzeźbiarz. Jeżeli ktoś taki się znajdzie, oszacuje koszt jej wykonania i wówczas zorganizujemy akcję zbierania funduszy na jej wykonanie. W międzyczasie będziemy się starać o uregulowanie formy prawnej. To mogę przekazywać zainteresowanym. Oczywiście jest to projekt i każdy pomysł może być wzięty pod uwagę.

      1. A jeśli mowa o rzeźbie w kamieniu, to kto wykonuje pomniki? 🙂 W każdym mieście są, wystarczy podejść z projektem i wycena będzie znana.

  20. Dziwna sprawa! Leżąc teraz na łóżku, zrozumiałem to, że ja przecież devinga lubię ( chociaż różnie może jeszcze być między nami ), więc niepotrzebne były te moje złośliwości w stosunku do Niego. Devingo, uważam, że przesadziłem w stosunku do Ciebie.
    Przepraszam. Jakby co, to mi dasz kiedyś w łeb.
    Przepraszam też Ciebie TAWie.

    1. Nic sie nie martw Vikingu ,bo zlosliwosc mamy zdaje sie wdrukowana w kregoslup a zyjemy aby ten wdruk zlikwidowac .Najwazniejsze ,ze zdajemy sobie sprawe z naszych ulomosci nad ktorymi pracujemy eliminujac je. Ja tez jestem ulomny a co rok lapie sie na tym ,ze nigdy nie zrobilbym juz tego czy owego lub powiedzial to czy tamto co rok temu .Przepraszam rowniez i Ciebie ,bo i ja jestem nie bez winy:)czyli nic nie lepszy :))…..Slava!.

      1. A ja Ci, Devingo, powiem od Siebie, że jesteś piękną Duszą, która tak jak ja i my wszystkie Istoty Źródła bładzimy po ziemskich drogach życia, szukajac Prawdy o sobie, którą manipulanci przed nami zakryli.

        Ważne jest jednak to, że jesteśmy już świadomi tej manipulacji.
        Jedno jest pewne: to my mamy to „coś”, czym ich pokonamy.
        Pięknego dnia Ci życzę, Lechito. 😘

  21. Nigdy nie lubiłem zespołu Duran Duran. Ich muzyka nie chwyta mnie za serce. Ich wokalista działa mi na nerwy, i według mnie wygląda na nieprzyjemnego cwaniaka i gogusia. Jednak ocenianie ludzi powierzchownie, to jest brzydka cecha – przyznaję. Jest jednak jeden utwór Duran Duran, który mi się podoba. Ma coś w sobie: https://youtu.be/wUgLge_MPIM

  22. ..] Mateusz uważał, że nie ma w ogóle normalnych ludzi,
    że ci normalni to wariaci,
    którzy bardzo dobrze udają normalnych.
    A wariatami ludzie nazywają tych, którzy nie umieją udawać, albo nie mają siły udawać, a także tych, którym nie zależy, żeby coś udawać’
    Tomek Tryzna ,Panna Nikt’

    1. Na ziemi matrixowej wszyscy są obłąkani ale nie wszyscy o tym wiedzą. Ci którzy się o tym dowiadują, mogą coś z tym zrobić. Ci którzy się oszukują, bronią iluzji normalności – wariactwa.
      Ja jestem wariatem ale tylko w oddzieleniu.
      W Pojednaniu, niektórym osobom się wydaje, że nawet bywam inteligentny, a patrzą tak naprawdę na Inteligencję Źródła.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s