Chciałam się z Wami przywitać. Czytam Was już kilka miesięcy. Byłam tu z 2 lata temu, ale bez urazy – to, co czytałam, uważałam za jakiś kosmos i odlot. W takim sensie, że pisaliście o rzeczach zupełnie dla mnie niezrozumiałych. Odeszłam stąd. Ale potem znów mnie coś tutaj przyciągnęło.

Do tej pory wiele dla mnie jest zadziwiające, ale inaczej to teraz odbieram. Mniejsza o to. Chciałam coś skrobnąć w kwestii mojego podejścia do Kościoła, bo akurat w tym temacie wiele u mnie się zmienia ostatnio 😉

Od roku stało się ze mną coś, że nagle zaczęłam sobie zadawać pytania. Z kościoła wracałam zamiast „w świętości”, to zgorszona. Zaczęłam wsłuchiwać się uważnie w kazania i dochodziłam do wniosku, że słyszę bełkot i samozaprzeczanie z ambony. Ale co tam, przecież „mądry, kształcony ksiądz” wie, co mówi, a „ciemna masa” i tak nie zrozumie, to można gadać górnolotnie, a bez składu, ładu i logiki.

Z dniem 1 listopada postanowiłam przestać chodzić do kościoła. Mój mąż już wcześniej przestał, ale „od czasu do czasu” chodził. Moje dziecko nigdy nie lubiło tam chodzić.

Podczas kolędy proboszcz powiedział, że jak nie będziemy chodzić, to dziecka nam do pierwszej komunii nie dopuści – bardzo „po bożemu” – strachem najlepiej. Tak więc w związku z tym postanowiliśmy z mężem, że ani na religię chodzić nie będzie, ani do komunii nie przystąpi. Oczywiście po rozmowie z córką.

Chciałam jeszcze tylko dodać, że za dziecka matka prowadziła mnie do kościoła regularnie w środy i piątki, plus wiadomo – niedziela. Całe lata. Nawet do Częstochowy na piesze pielgrzymki chodziłam. Rodzina „od oka”, wręcz „święta”. Jak pisaliście o tym – taki program mi wgrano za dziecka. Do tego wystarczy dodać, że jako jedyna z pięciorga rodzeństwa byłam „kozłem ofiarnym” matki z narcystycznym zaburzeniem osobowości, i do tego przyzwalający tata.

I powiem Wam coś. Teraz wiem, że to dzięki matce oczy mi się otwarły (chyba po to taka matka „mi się dostała” 😉), a zachowanie księdza tylko mnie i męża utwierdziło w tym, że Kościół to jedna wielka ściema.

Przyzwyczajeni do tego, że „w coś wierzyć trzeba” szukaliśmy religii, gdzie myślą podobnie. Protestanci, prawosławni… Okazywało się, że to wszystko, to nie to.

Jakoś w internecie ktoś polecił książkę „Anastazja”, kilka tomów przeczytałam.

Władimir Megre, Anastazja. Tom I z serii „Dzwoniące cedry Rosji”. Wydawnictwo Stowarzyszenie „Wartościowa Książka”, 2017

Potem zaciekawiłam się historią Polski (w szkole szczerze nienawidziłam tego przedmiotu), zaczęło mnie interesować też zielarstwo: tego lata ususzyłam troszkę ziół, nawet pierwszą w życiu nalewkę zrobiłam (mina męża – bezcenna), gdyż dla mnie alkohol od zawsze mógł nie istnieć, i w końcu jakoś do Was znów trafiłam. Czytałam tu rzeczy nadal dla mnie dziwne. Jednak cytat „Czytaj wszystko, słuchaj każdego. Nie dawaj wiary niczemu, dopóki nie potwierdzisz tego własną wnikliwą analizą” sprawił, że zimowymi wieczorami dosłownie chłonęłam wszystko, co mi w ręce wpadło bez tego dawnego: „Kościół tego nie pochwala, czary-mary, i to też złe”.

Aktualnie mój światopogląd się wywraca do góry nogami, gdy porównuję siebie do osoby sprzed roku.

Jako dziecko napracowałam się „w polu” i ogródku (jako dzieci byliśmy do pracy potrzebni – zwłaszcza ja, jako jedyna dziewczyna z rodzeństwa, byłam przyuczana do „służenia”, zwłaszcza matce) – i szczerze znienawidziłam prace polowe.

Teraz pierwszy raz mam własny ogródek z wszystkimi warzywami, jakie sobie zimą wymarzyłam. Po troszkę, ale jest 🙂 To naprawdę działa. Spisałam wszystko, zbierałam wiedzę i jakimś cudem w miejscu, gdzie rok temu był beton, teraz mam własny ogródek. Nawet trzech półek z własnymi przetworami się dorobiłam 🙂

Przede mną wiele pracy nad sobą. Mam strasznie mało wiary w siebie, ale to się zmienia. Zaczęłam na sobie testować. Całe lato chadzam boso. To też nowość dla mnie. Zaciekawiliście mnie ostatnio w temacie patrzenia w Słońce – zgłębiam temat w miarę możliwości 🙂

I codziennie czytam, co piszecie. Ja mam niewiele jeszcze tutaj do powiedzenia. Ciekawią mnie Wasze wpisy. Lubię Was czytać, zwłaszcza jak są odmienne zdania, bo motywuje i mnie to do myślenia.

I jeszcze jedna ważna zmiana u mnie. Teraz chcę wiedzieć, a nie wierzyć…

Bardzo Wam dziękuję za to, że jesteście, bo dzięki Wam poszerza mi się horyzont i zmienia sposób patrzenia na świat.

*

Chciałam dodać coś do tematu Kościoła, w którym się wypowiadałam. Kolejna rzecz, która utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze robimy. Dziecko z dniem 2 września wypisane z lekcji religii, wczoraj musiałam donieść pismo w tej sprawie (choć wiem, że to niezgodne z prawem). Szkoła bezproblemowo podeszła, o dziwo, do tematu (bardzo związana z instytucją KK), więc i ja nie robię z tego problemu.

Przed chwilą odebrałam telefon z „kancelarii parafialnej”, i co usłyszałam?

Że ślubowaliśmy dziecko wychować po katolicku, a więc skłamaliśmy. WTEDY złożyliśmy krzywoprzysięstwo. W jakimś punkcie przy oświadczeniu przed ślubem podpisaliśmy, że ważne są dla nas wartości katolickie, znów poświadczyliśmy nieprawdę 😀 i na dodatek będziemy mieć problem z pochówkiem w parafii tej i każdej innej.

I jaki nasuwa się wniosek? STRASZENIE – i tylko to mają do zaproponowania. A kolejna rzecz – przekazanie tego, co miał do powiedzenia, przez telefon. To tak się to robi?

Kiedy jeszcze byłam w Kościele, kiedy byliśmy u niego po pomoc w sprawach wiary, zostaliśmy, przepraszam za wyrażenie, „olani ciepłym moczem”. Taka pomoc od nich, a teraz zastraszanie. Brak odwagi spojrzenia w oczy, więc przez telefon.

Oto „katolicka” postawa. Brawo księża, brawo Kościół. Otwieracie oczy. Dziękuję wam.

autor: Pałki Pałki

Reklamy

892 myśli w temacie “Postanowiłam przestać chodzić do kościoła. Mój mąż już wcześniej przestał, moje dziecko nigdy nie lubiło tam chodzić

  1. Ja zawsze twierdzilem i twierdze ze Kosciol Rzymsko-katolicki to wielka sekta , kiedy wyjechallem do Szwecji , przeszedlem do panstwowego Kosciola Ewangelicko-Luteranskiego, do konserwatywnego odlamu Missionsprovinsen Katolikiem nie jestm juz 40 lat .

  2. Miałam dokładnie tak samo po 1 wejściu na tego bloga i przeczytaniu czegoś o KK, też mnie odrzucilo i po kilku miesiącach wróciłam dopiero i powoli rozwijam się w temacie pracuje nad sobą od kilku już lat 🙂 życzę wszystkiego dobrego! 🙂

  3. Podobnie było ze mną…. Chodząc do kościoła od wielu lat bez przekonania, ale jeszcze czując jakiś przykry przymus, niezdrową kompulsję, zaczęłam dokładnie wsłuchiwać się, co tam mają do powiedzenia… To, co usłyszałam i poczułam za każdym razem, nie pochodziło od siły wyższej/ Boga/ opatrzności… To były zakazy, nakazy, ślepe posłuszeństwo i poddaństwo, wciskanie upokorzenia i wzbudzanie poczucia winy, najczęściej tej nieidentyfikowalnej…. Tam nie było dobra, zamiast niego było straszenie i manipulowanie, granie na emocjach… Wiedza dla półgłówków i bojących się życia…. Sama podważyłam prawdy wiary katolickiej, uznałam je za szczyt manipulacji , nie znajdując żadnych podstaw do ich uznania… Do tej pory, gdy czasami jestem w kościele podczas mszy, a są to okazje sporadyczne jak ślub czy pogrzeb, nie mogę wręcz słuchać tych „świętych bzdetów” klepanych bez refleksji przez wiernych… Uwolniłam się od przymusu kultywowania tych niezdrowych rytuałów. Zostałam niewierną czarną owcą… I dobrze mi z tym 😉

  4. Witaj Pałki Pałki, u mnie też było podobnie:) Dodatkowo do zgłębiania tematu popchnęła mnie kilkuletnia wtedy córka, która przekraczając próg kościoła, za każdym razem zasypiała. Wyglądało to tak, jakby ktoś wyłączył jej baterię. Do tej pory tego nie ogarniam. Pozdrawiam Cię serdecznie!

    1. Witajcie, Gratulacje dla Pałki Pałki 🙂 Ja gdy miałem fazę wkręcania się w jaszczury i walkę z nimi oraz z energiami KK to robiłem różne rytuały różne jazdy i zmagania podczas mszy. A tak byłem zawsze w defensywie ze względu na siłę oddziaływania. Oczywiście tylko wtedy gdy jeżdząć do RODziny byłem przymuszany i szantażowany emocjonalnie w tej sprawie. Oj wtedy też ciężkie energie były i mocne doświadczenia. Ale kropla drąży skałę, i ogólny trend oraz moje podejście… dobra ide do kościoła ale NIE BIORĘ udziału we mszy i mówię otwarcie że idę jak do ‚teatru’ oraz mój dystans spowodował , że nie było tej całej szarpaniny. W końcu RODzice dali sobie spokój a ja też grzecznie mówiłem, „nie dziękuję to nie jest to co lubię robić” 🙂 PS. W ten weekend będziemy na chrzcinach i myślimy jak pokrzyżować plany w tej rytualistyce, może panu księdzu nogę podstawić ? 😛

      1. SzLACHetny Woju Sławoju, dzieki za przypomnienie o tych jaszczurach, bo muszę zapodać ciekawy wykład na ten temat.

        Ja też jako ministrant podchodziłem do liturgii jak do spektaklu teatralnego…
        Uwielbiałem dymy kadzidlane, kosmiczne kostiumy celebransów, pady krzyżne na posadzkę w czasie prymicji, rytuały puryfikacji czy szmańskie walenie w gong przy przeistoczeniu (w Wielkim Tygodniu karnawałowy gong jest zamieniany na przaśne koładki… 😉, co też ma swój perwersyjny urok 🤣)….
        Tak, liturgia katolicka to jeden wielki teatr zagłady…

        Na szczęście te spektakle zaczynają już ludzi zwyczajnie nudzić. Młodzi – czysto intuicyjnie – czują, że oddawanie swojej energii obcym bogom to po prostu nie nich bajka…

      2. Jestem tym czego szukałem i nie potrzebuję rytuałów by tam się dostać. Nie potrzebuję handlarzy niebem, bo niebo jest we mnie. Nie potrzebuję pośredników między mną a Bogiem, bo jesteśmy Jednym.
        Lecz dopóki śpię i wierzę, że tego potrzebuję -tego potrzebuję.
        Nie potrzebuję kodów uzdrawiania ani nawet wybaczenia. Lecz dopóki śpię i śnię sen o winie -tego właśnie potrzebuję.
        Nie potrzebuję lekarstw z apteki chemicznej czy zielarskiej. Lecz póki śpię -tego potrzebuję, przechodząc etapy od cięższego matrixa do lżejszego, by na końcu rozpoznać, że nie potrzebuję niczego.
        Nie potrzebuję wędrować, lecz póki śpię, śnię sen o wędrowcu po snach, który gdy się budzi, rozpoznaje że nie odbył w rzeczywistości podróży i zawsze był w Domu 🙂

      3. Ostatnio rozmawialam o kk z pania 70 lat ktora mama przymuszala do chodzenia do kosciola. Stwierdzilysmy zgodnie ze w kk nie mozna myslec bo wtedy widac dokladnie absurdy i niescislosci. I ta pani stwierdzila: dlatego w kosciele tyle dogmatow. Tam nie mozna myslec.Przypomniala jeszcze ze jako osoba znajaca lacine zastanawiala sie nad glupota babc ktore nie rozumiejac klepaly bez sensu msze po lacinie. Coraz wiecej osob odwaza sie mowic to co mysla a wczesniej milczaly. A mnie tez zawsze uderzala teatralnosc mszy. I uwielbialam zapach kadzidla.

      4. Rozmawiałam dziś z pewną panią. Znamy się już z 3-4 lata. Moja córka ma zajęcia pozalekcyjne z nią. W sumie to często po zajęciach rozmawiamy sobie chwilkę, a gdy razem kawałek jedziemy, to wtedy chwilę dłużej. Gdy rozmowa zeszła na temat tego, że koło 40-tki dużo w życiu człowieka się zmienia, ja wtrąciłam, że u mnie objawia się to „lekką” zmianą światopoglądu, nagle zrobiła się dociekliwa i chciała wiedzieć co przez to rozumiem. Wiem, że to baaardzo katolicka pani, dobra
        kobieta, w sumie taka „dusza człowiek”, więc rzuciłam tylko zdawkowo, że instytucja kościoła nieco mi przestała odpowiadać. Jakoś nie chciałam z nią wchodzić w temat, ale też nie będę udawać zagorzałej katoliczki, bo tak nie jest. Dziś nie było czasu na długie rozmowy, ale to co w kółko mi powtarzała to to, że księża to tylko ludzie, że …”ona wie, że TEN Bóg, to PRAWDZIWY Bóg, bo spotkała go OSOBIŚCIE”… i …”tylko w kościele mieszka OSOBOWY BÓG”… – sakramenty, opłatek itd.
        Posłuchałam, pokiwałam głową, odniosłam wrażenie, że nie może się pogodzić z tym, że ktoś może pomyśleć inaczej. Jakby normalnie widziała mnie już w płomieniach piekielnych za samą taką myśl 🙂 Jakbym naruszyła jej spokój. Zasugerowałam więc tylko, że co by było, gdyby się urodziła nie tutaj w katolickiej Polsce, ale np. w jakimś arabskim kraju, jakiego Boga by poznała, w czym wzrastała? A ona bez odpowiedzi, tylko w kółko to samo.
        Odczułam, że nie chce zacząć myśleć i się zastanawiać. Ludziom dobrze w tym co znają, czują się w tym bezpiecznie. I jakby boją się, że ktoś może poddawać w wątpliwość jakikolwiek „dogmat wiary”. Sprawiała wrażenie, jakby to co mówię było straszne, (a serio z żadnej grubej rury nie poleciałam 😉 ) , powiedziała, że zły mnie odciąga od boga, więc odpowiedziałam, że widocznie ja tego OSOBOWEGO boga jeszcze nie spotkałam 😀 i się rozeszłyśmy. (Nie wiem, ale to chyba ulubione powiedzenie katolików. Jak ktoś zaczyna myśleć, to oznacza, że „zły odciąga”. Kiedy 2 lata byłam u egzorcysty, to czekając na rozmowę usłyszałam, że …”znów ks. egzorcysta musi przyjść bo „zły się manifestuje” „… hmmm )
        Mam w bliskim sąsiedztwie starszą schorowaną Panią, wdowę. Jest to pani która ukończyła tylko podstawową szkołę, ale życiowo jest niesamowicie mądra i bardzo zaradna. Mądrości mam wrażenie ma więcej niż nie jedna osoba w jej wieku, a po studiach. Bardzo ją podziwiam i lubię rozmowy z nią. Z 1 – 1,5 roku temu zeszłyśmy na rozmowy o kościele i tak jakoś już wtedy
        zastanawiałyśmy się właśnie o tym miejscu urodzenia i zw. z tym powiązaniami religijnymi, pogadałyśmy sobie o tym i na podsumowanie rozmowy powiedziała mi jakoś tak, że (nie dosłownie cytuję, ale taki sens wypowiedzi) „możliwe że jest jakiś inny bóg, może inna religia jest tą prawdziwą ALE! ona już tyle lat chodzi do TEGO kościoła, w to wierzy i nie chce już szukać i zastanawiać się na tym. Po prostu nie chce zmieniać PRZYZWYCZAJEŃ. Tak ją rodzice wychowali i tak jest jej z tym WYGODNIE.”
        Wydaje mi się, że dokładnie tak jest. To przyzwyczajenie, wygoda i ślepa wiara trzymają chyba najbardziej przy KK. I jeszcze na wsiach, „co ludzie powiedzą”. Przecież ja sama tak miałam. Ślepo w to szłam. Nie myślałam, a co jeśli…, a dlaczego… A skąd to czy tamto…

      5. Pałki, Pałki, to tak jest. Ludzie tkwiący głęboko w KK nie wyobrażają sobie życia bez niego. Nie dopuszczają do siebie myśli, że KK to jedno wielkie kłamstwo. Na samą myśl o tym czują, jakby szli żywcem do piekła. Nie potrafią sobie wyobrazić życia bez tzw. sakramentów, wytłumaczą każde bezeceństwo ludzi kościoła, byle tylko móc w nim nadal tkwić. To syndrom sztokholmski.. Uważają instytucję kościoła za Boga, a księży za świętych, przed którymi należy zginać kark, okazując szacunek.

        Może to co napisałam zabrzmiało, jakbym ja się uważała za kogoś lepszego, ale tak nie jest. Nie dziwię im się, rosną w otoczeniu KK, to jest tak jak powietrze, nikt się nie zastanawia, czy to właściwe, czy nie. Po prostu jest. Wmówiono nam, że KK to nasza tradycja, że bez KK nie ma życia… Niektórzy potrafili się wyrwać, za innych trzeba się „modlić”. Przesyłać im telepatycznie wedę.. Może do niektórych dotrze.

      6. Droga Laszko, Watykan Wielki Babilon już nie jest wielki, już się kurczy i usycha – wraz z odchodzącym zatrutym Pokoleniem Aptecznokościelnym…

        (Czuję w powietrzu osądy, więc z góry dopowiadam, że zdanie powyżej, to tylko Suche Dane Statystyczne…)

      7. Zgadza się TAW, ale bestia ciągle walczy: https://youtu.be/xXXBMoBzqIc

        znowu nie mogłam się oprzeć i napisałam tam parę słów w komentarzach.

        Jak widzę ten obrazek z krzyżem ponad Polską, to mnie ciarki przerażenia przechodzą. Ale tylko na chwilkę, bo ja i wielu innych czuwamy, i robimy co możemy, żeby to znamię z Polski ściągnąć. Ja sobie to wyobrażam tak, że chwieje się i upada. I tego się trzymam. A nad Polską rozpościeram SERCE…. Ochronę. Krzyż jej do tej pory nie zmógł, to już nie zmoże.

      8. TAWie za rok?? Ja do cierpliwych nie należę, ale się uczę…. Szczególnie jak nie mam wyjścia😉, a za rok to i tak lepiej niż za dziesięć lat… Maila znasz…..

      9. „ALE! ona już tyle lat chodzi do TEGO kościoła, w to wierzy i nie chce już szukać i zastanawiać się na tym. ”

        Kazda osoba potrzebuje poczucia bezpieczenstwa.

        Im wieksze poczucie bezpieczenstwa wewnetrznego, tym bardziej mozna sobie pozwolic na luksus poszukiwan i watpliwosci.
        A jakie poczucie bezpieczenstwa ma starsza i do tego, jak piszesz, dosyc schorowana kobieta ?
        Kto jej odpowie na pytania o przyszlosc ?
        Kto daJej poczucie przynaleznosci do grupy, akceptacji ?
        Itd.

        Powiem tak : badzmy dobrzy dla braci i siostr, badzmy przyjazni zamiast ich oceniac, wysmiewac i nazywac zlosliwymi nazwami, a beda mieli sily i odwage na poszukiwania.
        A moze od czasu do czasu znajda.

        Przeciez kazdy z nas szuka lub szukal.

        To takie proste;

        Kazdy potrzebuje milosci, bezpieczenstwa, akceptacji, spokoju.
        No coz, niektorzy juz stracili ndzieje i stali sie przeciwnoscia tego.

      10. „wraz z odchodzącym zatrutym Pokoleniem Aptecznokościelnym…”

        Kto i Co jest najwieksza, najbardziej skuteczna odtrutka ?
        Kogo wspomaga Zrodlo ?

        Tych, co patrza jak „odchodzi pokolenie” czy tych, ktorzy lacza ze Zrodlem Zycia najbardziej nawet zatruta Planete, najbardziej nawet zatrutego Czlowieka ?

      11. „TO MY jesteśmy Byty Wielkie!… 🌈”

        Jest napisane 🙂

        „Szacunek wszelki Wszelkim ( ! ) Bytom Wielkim !”

  5. Moj maz zostal ochrzczony w wielu lat 12. U komunii tez byl. Po cichu, na dalekiej wsi, tak, aby nie dowiedzieli sie przelozeni w miejscach pracy rodzicow. Widac nie trafili na ksiedza-konfidenta, bo teraz duzo brzydkich rzeczy wychodzi na jaw! 😉😁 Na lekcji religii byl tylko raz. Nie mogl usiedziec na tylku, wiercil sie, rozmawial z kolega i przeszkadzal. Ksiadz wytargal ich za uszy, a moj maz z placzem do domu. Ojciec sie pyta, czy nadal chce chodzic na religie. Pokrecil przeczaco glowa. Ojciec: „nie chcesz, to nie chodz”. I tak sie skonczylo.

    Moj maz pochodzi z zadeklarowanej lewicowej rodziny, chociaz oboje rodzice pochodza/pochodzili z rodzin wierzacych. To bylo tak. Na zebranie partyjne owszem, a w domu modlitwa rozancowa (matka). I wilk syty, i owca cala. To jest dopiero zaprogramowanie!
    I powiem Wam z czego wynikala ich lewicowosc. Z niecheci do tzw. panow. Z pogardy, niesprawiedliwosci, upokorzen i biedy jakich ich rodziny zaznaly przed wojna i wczesniej. Opieram sie tylko na przekazach rodzinnych, dalej nie siegam.
    Na polu u Lubomirskich okoliczna ludnosc (glownie kobiety i dzieci) najmowala sie do pracy przy wykopkach kartofli. Cala robote nadzorowal tzw. ekonom. Wyobrazcie sobie, ze chodzil z biczem i smagal te kobiety i dzieci, kiedy po kilku godzinach schylania staraly sie choc troche rozprostowac kosci. Nie mowie, ze bil do krwi, ale ludzi upokarzal. No bo trzeba zapier… na panskim polu, a nie sie lenic! Dodam, ze to nie byly czasy chlopow panszczyznianych, to sie wydarzylo na przelomie XIX i XXw.
    Ot, taka ciekawostka. W zarezerwowanych lawkach koscielnych nie mozna bylo siadac (a wiec trzeba bylo stac mimo, ze nogi bolaly), bo „tu zawsze siedza panstwo”, mimo, ze „panstwo” tamtego dnia nie przyjechali.

  6. Pałki, Pałki, zobacz, co po Twoim wpisie się dzieje. Dla mnie to wygląda, jak rozsupłanie węzła na worku (KK). Ile wpisów ludzi, którzy też to czują. Serce rośnie.

    1. Ja zwyczajnie oniemiałam. Nawet nie wiem co napisać.
      Patrzę i nie wierzę.
      Wiecie, to tak podnosi na duchu, że inni też tak mają, podobne, inne historie, a wszystkie zmierzają w jednym celu. Nie wiem jeszcze jakim, jestem jeszcze daleko za Wami tutaj, u mnie się to wszystko zaczyna zadziewać, ale mam wrażenie że to „zadziewanie się” toczy się coraz szybciej.
      I dziwne uczucie, że odkąd to tutaj z siebie „wywaliłam” to poczułam się silniejsza. Ten tel. wczorajszy – jeszcze pół roku temu ucieszyłabym się, że zadzwonił a nie chciał w 4 oczy tego powiedzieć, bo jeszcze wtedy „bałam się” takich spotkań. Teraz czuję, że była bym gotowa nawet na dyskusję. Obecnie to sługa kościoła (nadmienię tylko: ks. proboszcz, prałat , dziekan – z takimi tytułami) boi się rozmawiać ze mną, a nie ja z nim.
      Dla mnie to ogromny przeskok.
      Dziękuję Wam 🙂

  7. Ja tu chyba będę wyjątkiem, bo ja nigdy religijny nie byłem. Zawsze gdy jak byłem dzieckiem i byłem w kościele na mszy to ziewałem, a myślami byłem zupełnie gdzie indziej. Nie wiem dlaczego, ale dzisiaj mimo iż te wszystkie dogmaty mam gdzieś co jakiś czas do kościoła chodzę – tak z raz na miesiąc może. Też często myślami jestem gdzie indziej, a jak jest wypowiadana formuła „Panie nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie” to ja mówię „Panie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie”. Nie wiem dlaczego, ale mam taką potrzebę tam co jakiś czas iść. To chyba podobnie jak mój dziadek, który nigdy bogobojny nie był, a do kościoła często chodził ale mszą mało się interesował za to dużo tym kto jaki kapelusz założył itp.
    Ja odkąd podczas przygotowań do I komunii siostra zakonna naderwała mi ucho, bo rzekomo specjalnie fałszowałem śpiewając jakąś religijną pieśń nabawiłem się urazu do kościoła i po I komunii nie chodziłem w ogóle, za wyjątkiem tego co musiałem (np. rocznica I komunii św.). Potem tak gdzieś od 4 klasy podstawówki aż do końca liceum w zasadzie nie chodziłem w ogóle (nie licząc Wielkanocy z koszykiem). Zawsze czułem że z tym kościołem jest coś nie tak. Już w podstawówce byłem inni niż koledzy i widziałem jak ludzie niszczą świat, wycinają drzewa, zabijają dla sportu dzikie zwierzęta trują wodę, powietrze, ubliżają sobie, są agresywni itd, a Bóg nie reaguje. Potem jak w liceum zacząłem interesować się trochę polityką i dowiedziałem się o wojnach na świecie to tym bardziej się utwierdzałem, że religia to bzdura, bo jak wspaniały Bóg może pozwalać na takie masowe mordy? Jednak ateistą nigdy nie byłem. Odkąd mając 6 lat pojechałem do Puszczy Piskiej z dziadkami to przyroda, las mnie zauroczyły. Czułem się tam świetnie i wydawało mi się ten las, rzeczki, jeziora piękne. Byłem pewny, że to musi być dzieło jakieś wyższej istoty którą pewnie my nazywamy Bogiem. Nie rozumiałem tej sprzeczności między religią a boskim pięknem natury. I im byłem starszy tym mnie to bardziej nurtowało i postanowiłem że muszę odkryć prawdę. I gdy pojawił się internet, to gdy stał się powszechniejszy i tańszy (tak gdzieś około 2005 roku) zacząłem grzebać szukając prawdy. I tak moja świadomość się zmieniała, wiele kłamstw wyrzuciłem z głowy ale długo nie osiągałem celu. Jakoś w 2016 r. trafiłem na blog TAWa i mnie wciągnęło. Potem dowiedziałem się o książkach „Anastazja”. Jakoś z pół roku przed lekturą pierwszego tomu (rok temu latem) składając różne wygrzebane informacje z mojego rozumowania wyszła mi poszukiwana od lat odpowiedź. Stwierdziłem, że Bóg prawdopodobnie nie jest żadną istotą, ale energią, jakimś szczególnym jej rodzajem o niezwykłej inteligencji. Lektura Pierwszego tomu „Anastazji” mnie tylko w tym utwierdziła. Tam bowiem „Anastazaja” mówi, że On (Bóg) nie znajduje się w jednej masie. Jedna jego część to energie jakie są we Wszechświecie, a druga znajduje się na Ziemi i Jego cząstka jest w każdym z nas, a ciemne siły robią co mogą, aby te cząstki w nas zablokować. Od razu stało się jasne dla mnie dlaczego w mediach promują sodomię, przemoc i wszystko co najgorsze.
    Dziś czekam na to, aby ten chory system wreszcie upadł i nadszedł czas triumfu sił światła. I czuję, że jest to już blisko.

  8. Pałki, Pałki – no gratuluje Ci serdecznie! Zlamac taki program nie jest latwo, teraz mozesz sie utwierdzic w tym, ze zaprawde wstapilas na boso (= szczerze) na droge rozwoju duchowego! Wspaniala wiadomosc dla mnie, kolejna Istota sie uwalnia! Ucieszylas mnie swoim wyznaniem i to bardzo! Sprawienie komus radosci jest bardzo mocnym i wysokim czynem. Bede Tobie wysylal dzis dzien caly energie wiary w siebie.

    U mnie bylo podobnie. Program u moich Rodzicow jest dosc mocny, choc Tato czesto wlaczal myslenie to Mama nie dawala za wygrana. Odkad osiagnalem swiadomosc, ktora nie zmienila sie w swym rdzeniu do tej pory (to bylo na poczatku 13tego roku mego ciala) wprost odrzucalo mnie od KaKa. Bylem zmuszony jednak uczestniczyc w programie. Bardzo sie buntowalem, prawie zakonczylem swoja terazniejsza kadencje przedwczesnie przez to… To by dopiero bylo jakbym na tamtym etapie opuscil cialo z wlasnego czynu, ojojoj…. Ostatecznie dla Mamy przeszedlem biezmowanie itd. Wtedy trudno bylo postawic na swoim bazujac tylko na intuicji.
    Spotkalem tez powaznych i rozumnych ludzi dobrej woli w tej organizacji – musze to szczerze przyznac. To pomoglo mi sie uspokoic i sprawilo, ze zaczalem studiowac to ich pismo zrodlowe. Wiedza, ktora zdobylem z ich wlasnych swietych pism nakazuje jednoznacznie opuscic ten twor. Szkoda, ze szczegolnie katolicy nie czytaja kodow zrodlowych w ogole… No nic – ostatecznie zlamalem program. Mialem przeczucie od wielu lat, ze osiagniecie cielesnego wieku 33 lat bedzie przelomowe dla mnie i bylo. Ostatecznie i calkowicie zlamalem wgrany mi na sile program!!! Uwolnilem sie! Cos wspanialego. Kiedy podpisywalem oficjalny akt opuszczenia KaKa to wprost promieniowalem bialym swiatlem na trzy wiorsty!

    Dlaczego tak trudno sie uwolnic?
    Jesli jako dziecko jestes prowadzany na lekcje religii KATolskiej do ko(s)ciola, potem masz nakazana jedyna lekcje religii w szkole przez caly czas jej trwania, w rodzinie panuje kult uciemiezenia i musisz uczestniczyc regularnie w tym procederze wszy snietych – to co sie dziwic, ze jest trudno? Najtrudniej jest uwolnic sie z programow wgranych w dziecinstwie. Dlatego tym wiekszy szacunek, ze podolalas! I dzieci Twoje beda zupelnie inaczej patrzec na swiat dzieki Twojej decyzji.

    Nie jestem pewien czy zdajesz sobie sprawe jak bardzo zmnienilas swiat??? Mozesz byc z tego dumna, ja osobiscie jestem raczej pelen pokory kiedy patrze na siebie okiem objektywnym bo sie niestety dobrze znam, jednak z tego mego odejscia i obalenia programu jestem dumny. Ty tez badz!

      1. O sypią się! A jednemu e-gregorowi to nawet szczęka opadła ;-). Wszystko zaczyna się i kończy o właściwym czasie.

  9. Przyjechała moja ciotka z Anglii i odwiedziłem ją dzisiaj. Rozmawialiśmy i wszystko było ok dopóki nie pojawiła się przypadkiem sprawa jej kolegi upośledzonego umysłowo z powodu jak sama powiedziała jakiegoś szczepienia wiele lat temu. Wtedy ja jej na to, że jak widać te szczepienia wcale takie wspaniałe nie są. Ona wtedy zaczęła bronić szczepień, że gdyby nie szczepienia to byłyby straszne epidemie itp. Powiedziała, że u nich w mediach jest atak na antyszczepionkowców, bo straszą ludzi aluminium i rtęcią i ci przestają dzieci szczepić. I że aluminium jest też np. w mące i jakoś nikt od jedzenia mąki nie umiera. Powołała się przy tym na jakąś panią z tytułem dr przed nazwiskiem z medycyny, która tak powiedziała. Wtedy nie wytrzymałem i wprost powiedziałem, że ta pani łże jak pies, bo nie można zrównywać podawania toksyn drogą pokarmową i dożylną bo to zupełnie co innego. Większość toksyn jest neutralizowana drogą pokarmową. To podstawa toksykologii, a tej trochę na studiach miałem i to wiem. Ciotki to jednak nie przekonało. Jak stwierdziła ja nie jestem autorytetem z medycyny, bo nie jestem lekarzem, a tamta kobieta jest więc wierzy jej. Po prostu ręce mi opadły. Tu nie chodzi o wiarę mnie czy jej ale o elementarną logikę. Wystarczy wziąć jakiś podręcznik z toksykologii i od razu będzie wiadomo kto ma rację. Zresztą nawet prosta logika pozwala to stwierdzić i bez podręcznika. Ludzie z zachodu mają niestety totalnie wyprane mózgi. Nie myślą, nawet nie próbują tego robić tylko ślepo wierzą łże autorytetom.

    1. Sprawy medyczne to jedna, a kościół, to druga rzecz, gdzie żadne argumenty zwolenników instytucji nie przekonają. A im gorzej KK robi, tym mocniej będą go bronić. Syndrom sztokholmski wymieszany z tym co powiedział Mark Twain: „Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani…” Wielu nie chce przyjąć do wiadomości, że od urodzenia, ba, od pokoleń robi się ich w „bambuko”.

      1. ,, Sprawy medyczne to jedna, a kościół, to druga rzecz, gdzie żadne argumenty zwolenników instytucji nie przekonają.

        To fakt. Katolicy nie potrafią prowadzić rozmowy na argumenty w kwestii swojej wiary, o czym się nie raz przekonałam, próbując spokojnie rozmawiać.
        Moim ,,koronnym, katolickim argumentem” jest pytanie: ,,czy znasz Biblię, jako podstawę swojego wyznania?”

        To pytanie, bardzo spokojnie zadane, okazuje się być odbierane jako atak.
        Poczucie bycia zaatakowanym wynika z prozaicznego faktu; katolicy w 99% wogóle nie trzymali Biblii w rękach, a swą wiarę opierają na wytycznych z ambony.
        Myślę, że gdyby ludzie wierzący w instytucję zaczęli czytać Biblię(nawet tą, dopasowaną do polityki kościoła), otworzyliby oczy na niejedną kwestię.

      2. Pamietam jak ksiadz na lekcji religii usilnie zniechecal mlodziez do czytania Biblii. Wedlug niego wierni powinni sie opierac na wykladni KoKa, gdyz mogliby blednie zinterpretowac zawarta tresc. Co do tego pewnie mial racje, ludzie nie zrozumieliby „przekazow i przeslan”, ale z drugiej strony wyraznie wskazal, kto uznaje sie za jedynego i nieomylnego GURU w zakresie interpretacji.

      3. Myślę Laszko, że żadne argumenty zwolenników instytucji a także ślepo broniących swoich racji -nie przekonują, ponieważ wewnętrznie widzi się coś innego.
        I nikt nie może słowami wrzucić do głowy komuś innego obrazu i przekonania, uczuć.
        Ktoś to wewnętrznie widzi i czuje i przekonywanie nic tu nie da, póki widzący nie przestanie skupiać się na obronie i zachowaniu tego widzianego wewnętrzne obrazu. Dopiero wtedy może zrobić miejsce dla nowego obrazu, jego szerszej wersji. Ale wpierw trzeba uznać że wersja jaką się widzi może być niepełna. Uznać swą niewiedzę. Przekonywany może więc energetycznie czuć to: acha chcesz mi powiedzieć że ja jestem głupi a ty mądry, no i przystępuje do obrony i nie daje się przekonać.
        No ciekawe.
        Więc może dlatem przebudzenie może przyjść tylko od wewnątrz nawet jak trafiającym na podatny grunt, wewnętrznie gotowych, wydaje się że mogą tak z wszystkimi.
        O to jeszcze ciekawsze.
        Do forum.
        Tak więc podzieliłem się dziś swoim nowymi wglądami i nie czujcie się pouczani. Dla mnie też niektóre rzeczy w pewnym sensie są nowe.
        To najlepszego

    2. Z różnych ust słyszałam, że medycyna w Anglii, ta użyteczna dla pacjenta jest jeszcze o wiele bardziej pod zdechłym psem niż w Polsce.

      Może, drogi Pawełku, porozmawiałbyś o tym z Ciocią, tak z ciekawości…
      Informacje tzw. ,,oddolne” są bardzo cenne i zbliżone do prawdy.
      Pytam, ponieważ mnie to interesuje.
      Oczywiście to tylko taka prośba niezobowiązująca.

      Serdecznie pozdrawiam.

    3. W temacie kościoła kk i szczepionek. Nie bierz tego za bardzo do siebie Wolni Słowianie co teraz napisze. Mam ochotę napisać o pewnym schemacie i jeśli twoje doświadczenie jest podobne, to i tak dotyczy nas wszystkich i mnie też.

      Po pierwsze ból sprawiają nam oczekiwania.
      Oczekiwania że np ktoś zmieni swój stosunek do szczepionek albo chodzenia do kościoła pod wpływem naszych tłumaczeń. Wystarczy wyrazić swoje zdanie, postawę bez oczekiwań co do dalszego ciągu zdarzeń. Mieć w sobie wolność i akceptację do prawa innego zdania drugiego człowieka, nawet jeśli jest na drodze zapuszczania korzeni do piekła. Ma po prostu do tego prawo. Jeśli Pierwsze Źródło nie odbiera prawa wolnej woli, to wypadało by nam ją uszanować.
      Ale z drugiej strony, mamy prawo nie dawać prawa wolnej woli drugiemu człowiekowi i doświadczać z tego powodu frustracji. Więc ja daję takie prawo obu stronom i piszę w ramach informacji, nie po to by przekonywać i nie oczekując konkretnych rezultatów. To mi daje wolność. W przeciwnym wypadku musiałbym co jakiś czas zaglądać i irytować się czemu nikt nic nie odpisał, albo odpisywać kolejny i kolejny raz na nie zgadzające się z moim zdaniem komentarze. Gdyby nie były próbą przekonywania w drugą stronę lecz szukające informacji to podejmuję dialog, lecz kiedy zauważam brak rozpoznania kolejnych argumentów i skupianie się wyłącznie na swej racji, lepiej dać sobie spokój zanim odczuje się zawód i ubytek energi. No ale tak jak powiedziałem. Żadnej postawy nie osądzam jako złej. I nie stawiam oczekiwań (to się jeszcze okaże czy mam), przynoszę swoje rozpoznanie.
      Błędne czy nie, jest jakie jest.

    4. Jeśli natomiast nie ma we mnie akceptacji dla wolnej woli drugiego człowieka (to tylko przykłady) może się okazać że jest tego jakaś przyczyna.

      Argumentem pro szczepiennym jak czasami słyszę jest: wszyscy muszą się szczepić bo wybuchnie epidemia.
      Więc tymi ludźmi kieruje lęk i brak świadomości, bo nie koniecznie nie szczepiony z zewnątrz musie mieć brak odporności. Uaktywniona grasica robi swoje (co wiąże się z oczyszczeniem i miłością, tą prawdziwą). Jeśli natomiast szczepionka działa, to szczepiony nie powinien obawiać się zarazy itd.

      Mnie przeleciała inna myśl mogąca stać u podnóża róźnych działań wydających się symbolami tej samej energii. Mianowicie odmowa akceptacji wolnej woli drugiego człowieka jeśli istnieje obawa, że jego wybór dotknie mnie samego w sposób mi niekorzystny, przeze mnie z jakichś powodów nie chciany.

      Na tej samej zasadzie idą ludzie na głosowania mówiąc: oni są zbyt nieświadomi dlatego musimy im wybrać zarząd.
      A szczepionkowcy mówią: nie możemy pozwolić, by wasza nieświadomość (do anty szczepionkowców) dotknęła nas.
      W istocie rzeczy, obiema grupami kieruje ten sam lęk -jeśli nie zmienię drugiego człowieka, jeśli nie narzuce mu swej woli, to jego działanie zagrozi mnie.
      I to jest nieprawda ale lęk bierze się z wiary że jednak tak jest.
      Inna sprawa że ten lęk wymusza na człowieku konkretne działania robiąc z niego swego niewolnika a wolna wola staje się iluzją. Chyba że dotyczy jedynie formy, symbolicznego wyrażenia konkretnej energi lęku.

      Chodzi mi też o to, że nie jesteśmy w stanie dostrzec zasady działania lustra w świecie kiedy skupiamy się na porównywaniu symboli.
      W tym wypadku proszczepienność przyrównam do siebie, nie mam tego a więc stwierdzam że lustra to nieprawda.
      Ale kiedy sobie uświadamian że coś może być oznaczone wieloma symbolami to zaczynam patrzeć głębiej niż symbole i zaczynam szukać tego coś. W tym wypadku tej samej energi. Ona z kolei bierze się z jakiejś zaakceptowanej myśli tworzącej przekonanie. I w tym miejscu rozpoczyna się stwarzanie swego doświadczenia.

      Czyli akceptując swoje prawo do działania ograniczającego wolną wolę drugiego człowieka – to właśnie sobie robię. Taka energia w drugim człowieku będzie wywoływać również moje poruszenie, przymuszając mnie do interwencji, osądu, ataku, itd albo do wybaczenia i zakończenia tych „zabaw”.

      No to mnie też się coś wyjaśniło
      1 myśl i płynąca z niej energia
      2 doświadczenie jako symbol pierwszej
      3 słowa jako symbole symboli czyli doświadczeń

      Więc posługując się słowami, czymś podwójnie wykluczonym z rzeczywistości myśli, trudno się porozumieć z kimś kto uparcie obstaje przy samym słowie, podczas gdy nie tylko słowa mogą co innego oznaczać ale i doświadczenia wyglądając z kolei na odmienne mogą wskazywać na to samo.
      Nieźle to ktoś pomieszał, by nie dotrzeć do wewnętrznej prawdy.

      1. Wedrowcze masz racje z mojego punktu w ktorym jestem. Ale pamietajac jeszcze jak odkrywalam rozne sprawy bunt i proby przekonania innych na pewnym etapie sa potrzebne. Bo ten ogien gniewu czy buntu czy przerazenia ze swiat jest inny musi zaplonac by isc dalej i poszerzac swiadomosc. Siedzimy sobie spokojnie nic nie myslac samodzielnie to tylko cos duzego jest w stanie wyrwac z wygodnego wiezienia. Jak powiedziala ktoras pani Rajska nawet reptyle potrzebne sa nam bo stymuluja nas do rozwoju. Ja Cie rozumiem teraz ale tez wiem jak to bylo chwile temu. I te przekonywanie innych proby nacisku na nich sa potrzebne do samorozwoju. Na pewnym etapie. Przestrzen jest tak skonstruowana perfekcyjnie ze wszystko jest tam gdzie trzeba.

      2. Owszem Alu mówiłam już , że wszystko w tej przestrzeni akurat w której my jesteśmy wszystko po co jest i jedno uzupełnia się z drugim . Od już nie wiem jakiego czasu odnoszę wrażenie , że my uczymy się tu świadomości czy też opanowywania Myśli , ponieważ w matrixsie to jest tak że co najwyżej spadnie ci jakaś cegła na łeb po czym siadasz i pytasz co ja zaś zrobiłam nie tak ? na wyżej półce iż tak to ujmę do której zmierzamy ewolucyjne zdaje mi się iż takie błędy jak tu mogą być katastrofalne

      3. Ja się nie boję. Nie dlatego próbuję kogoś przekonać do zmiany poglądów. Mnie po prostu nieraz nosi na zupełną bezmyślność ludzi. Niektórzy są tak ogłupieni, że jakby im jakiś łże autorytet powiedział, że można do silnika samochodu wlać olej roślinny to też by tak zrobili bo jakiś guru w TV to powiedział. I to mnie wkurza. Ciężko mi nieraz nad tym zapanować choć się staram. Nie zamierzam nikogo na siłę przekonywać do swoich racji. Niech wierzy temu guru z telewizora i wlewa ten olej roślinny do silnika. Jak mu silnik w aucie szlag trafi może wtedy zmądrzeje. Podobnie ze szczepieniami. Jak mu dziecko zamieni się w roślinę to szybko mu się pogląd odwróci. Tylko dlaczego niewinna istota ma za to tak ucierpieć. Dlatego temat szczepionek mnie mocno bulwersuje. Jak ktoś z ogłupienia zrobi głupotę i sam poniesie tego skutki to ok mało mnie to obchodzi. Jeżeli jednak w wyniku jego nieświadomości życiem lub zdrowiem płaci ktoś inny i zupełnie niewinny i do tego bezbronny to już zupełnie co innego.

      4. Na oleju roślinnym to można jeździć, najlepiej takim po frytach 😉
        Chodzi właśnie o ten przymus w szczepionkach, że nie mając wiedzy jak to działa, musisz poddać się procedurze, tylko czego?

      5. Wolni Słowianie wszyscy tak mamy , przychodzi moment i z nerwa tupamy 🙂 Bo każdy z nas w Sercu to ma niech matrixa trofi szlag . Niecierpliwość nam doskwiera a to upierdliwa cholera 🙂

      6. „Jak powiedziala ktoras pani Rajska nawet reptyle potrzebne sa nam bo stymuluja nas do rozwoju”
        Nie wiem kim jest ta Pani, ale tak moze mowic tylko agent tychze wlasnie lub ktos kto nie chce widziec rzeczywistosci. Moze ze strachu ?
        Umysl znacznie lepiej sie rozwija w harmonijnych warunkach, a do tworczosci nie jest potrzebne zagrozenie.
        Zagrozenie zaweza Przestrzen.
        A owi sa przeciez zagrozeniem. Chyba ze ta Pani jak ten Pan zwany Aron ? Ale on sie nie kryje.

      7. Tak, w tym punkcie też mam odmienne od pani Rajskiej zdanie. Całe to ciulstwo WSTRZYMYWAŁO NASZĄ EWOLUCJĘ, a nie motywowało do rozwoju.

        Efekt jest taki, że ludzie chodzą na programach i w realu nie mam nawet z kim porozmawiać, nie mówiąc już o znalezieniu jakiejś miłej towarzyszki do Bosęgowania👣…

        Ludzie niegotowi, a tak miałbym ochotę ogłosić📯 epokową akcję:

        „ŚLADAMI ARIÓW. NARODOWA BOSA PIELGRZYMKA DO INDII”… 🌈👣🌄

      8. obecnie raj jest w cialach poza to walka o przetrwanie a raczej o niezjedzenie nas przez ksiezycowych reptyli pokroju yahwe=allah=biblijny bog

      9. W sprawie Rajskiej, nie wiem jakie ma dokładne zapatrywanie na Reptyli. Też uważam że w przyjaznych warunkach lepiej się rozwijać. Ale jest jeszcze punkt widzenia.
        Jeśli spojrzeć na kierowcę, który kierunek jazdy do tyłu pomylił z jazdą do przodu, to przywalenie w barierkę będzie dla niego sygnałem, że pomylił kierunki. Jeśli w tym czasie uderzy go coś z auta w głowę, to może to potraktować jako stymulację w rozwoju.

      10. „NARODOWA BOSA PIELGRZYMKA DO INDII”… 🌈👣”

        Niekoniecznie trzeba isc do Indii, aby BYC w indiach 😉

        Tu na Blogu przeciez widac kto tam byl 😉
        A tak naprawde niekoniecznie trzeba tam byc, bo to, co tam zanieslismy, mamy w SOBIE ❤

        Nawet pewne artefakty zostaly.
        Faktem jest, ze zapiski uchroniono wlasnie w Indiach.

      11. „Nie rozumiesz mojej idei”.

        Alez TAWie, takie przypuszczenie z Twojej strony ???
        Rozumiem idee bardzo dobrze 😉
        To raczej Ty nie zrozumiales bardzo dyskretnych „przypomnien” 😉

    1. Katoliku, powiedz mi, co jest takiego fajnego w zawierzeniu m.in. Piusowi V https://www.salon24.pl/u/ryuuk/549014,pius-v-i-licencje-na-zabijanie
      Kościól przedsoborowy i posoborowy oprócz zmiany rytuałów w niczym się nie różni w kwestii „moralności”. Propagowana przez Ciebie narracja jedynej słusznej wiary katolickiej, przedsoborowej, i straszenie piekłem itp. jest co najmniej żenujące. Cytowanie i wiara w pomieszane i dopisywane zapiski „pastuchów z epoki brązu” – biblii jest żenujące jako przejawienie Boga (czyli Źródła, Wszystkiego co Jest). Rzuciłem okiem na Twoją stronę, to aż nóż się w kieszeni otwiera od poziomu zastraszenia i upodlenia odbiorcy (wiernego, przez tzw. boga/autora biblii). Jeśli masz wyobrażenie Boga – antropomorfizm jako osoby ludzkiej, która jest zazdrosna, nienawistna, wymaga ofiar, poddaństwa i lęku oraz bojaźni bożej… no to.. twoja sprawa.

      1. Kościół katolicki (przedsoborowy) nawracał pogan, heretyków, schizmatyków, walczył z piekłem i prowadził ludzi do nieba.
        Posoborowy „Kościół” postępuje dokładnie odwrotnie, bo niszczy wiarę, zachęca do grzechu głosi herezje, bo jest przesiąknięty herezjami na wskroś. Pismo Święte nazywa go Wielką Nierządnicą.

      2. „Kościół katolicki (przedsoborowy) nawracał pogan” ogniem i rozpalonym żelazem. Moje Pramatki i moi Praojcowie (Twoi Przodkowie być może również, nie wiesz tego) ginęli w strasznych mękach na torturach prowadzonych przez miłosierny Kosciół katolicki w naszej słowiańskiej świętej Macierzy. Na szczęście co przez wieki wysyłał Wielki Babilon/Watykan, już za kilka tygodni do niego powróci…

      3. a tobie co do tego,olej ich i te ichnie bajania o przedsoborowym czy posoborowym bo zasilasz tylko swoim wqurwem KK(jeżeli zabraknie mocy egregorowi KK to się podzieli i będzie się żywił mocą skłóconych owiec )
        ps.tych od miłości potraktuj tak samo,pierdolą jak to jest cudownie jak dupy nadstawiasz a kradną tak samo tylko inny rodzaj mocy

      4. „„Kościół katolicki (przedsoborowy) nawracał pogan” ogniem i rozpalonym żelazem.”
        Jak dobrze, że te czasy za nami, bo byśmy zapłonęli jak pochodnie…
        Wczoraj w kościele parafialnym było kazanie o nas 🙂 Tzn. o tym, że ludzie się zobowiązują wychowywać dzieci w wierze katolickiej i nie dotrzymują słowa/przysięgi/przyrzeczeń, przestają chodzić do kościoła, praktykować itd. – sąsiadka już przed ósmą dziś mi „doniosła”, że proboszcz zrobił kazanie „o nas”. Imiennie podobno nie było, w każdym razie, tak jak mnie usiłował przekonać, że zdania zmienić nie mogę, tak samo huczał ludziom z ambony…
        Sąsiadka wie że o nas chodziło, bo zapoznana z tematem. Do kościoła chodzi „bo dzieci”, komunia będzie w maju, bierzmowanie było dopiero co…
        OK, co kto lubi.
        Wychodzi na to, że bardzo zaleźliśmy za skórę 😀
        Nawet staliśmy się przykładem na kazaniu… To miłe, że dostarczyliśmy tematu na tą niedzielę 😉

      5. Pałki Pałki, czy czujesz jak Wasza MOC rośnie? 😀 😀
        Miara frustracji Waszego proboszcza przekłada się bezpośrednio na jej przyrost u Was. Gdyby biedak wiedział, jak bardzo zasila Was energetycznie, to by dwa razy zastanowił się, czy warto wygłosić takie kazanie. 😂 😂 😂
        Tutaj na blogu, dzięki swojemu wpisowi, dałaś wsparcie wielu innym osobom przechodzącym podobne procesy. Nie zdziwię się, jeśli wkrótce za Waszym przykładem pójdą inne rodziny / inne osoby.
        Lawina rusza …

      6. „Twoi Przodkowie być może również, nie wiesz tego)”

        Posluchajcie tej piesni…
        Ta jedna Piesn jest wiecej warta niz tysiace podrecznikow do his-TORII

        .https://www.youtube.com/watch?v=Z6bG_o071nU
        Kto ma Serce Slowianskie, zrozumie !
        Kto ma Serce Czlowiecze, zrozumie !
        Kto ma Serce Zywe, Ptak, Kwiat, Biedronka, Rybka, Myszka, … zrozumie !
        I Kamien zrozumie, bo Kamienie plakaly…

        (A tu kiedys pewna "pani" napisala, ze to na niej nie robi zadnego wrazenia )

        Posluchajcie i dalej :
        .https://www.youtube.com/watch?v=Ufx5n7bn_wQ

        .https://www.youtube.com/watch?v=n4krHhBRxaU

    2. Katuliku tutaj masz Świątynie…”ŚWIĄTYNIĘ”…nie do podrobienia… https://www.youtube.com/watch?v=Pwsqto7yeYU

      Co się dzieje, gdy przepływ energii CHI przez Twoje ciało jest zaburzony?
      http://www.maszke.pl/2016/02/co-sie-dzieje-gdy-przeplyw-energii-chi-przez-twoje-cialo-jest-zaburzony/

      Ajurweda cz 1
      Ajuweda cz 2
      Ajuweda cz 3

      CLEO
      11 lipca 2017 ·
      „Natura jest świątynią, kędy słupy żywe
      Niepojęte nam słowa wymawiają czasem.
      Człowiek wśród nich przechodzi jak symbolów lasem,
      One mu zaś spojrzenia rzucają życzliwe”.

      https://www.facebook.com/CjakCLEO/photos/natura-jest-%C5%9Bwi%C4%85tyni%C4%85-k%C4%99dy-s%C5%82upy-%C5%BCyweniepoj%C4%99te-nam-s%C5%82owa-wymawiaj%C4%85-czasemcz%C5%82owie/909551225864251/

  10. krótko napisze tym razem. Jako człowiek wiecznie głodny wiedzy kilka lat temu postanowiłem wszytką „spiskowoteoriową” wiedzę sobie uporządkować i w końcu mieć pewność co do niektórych rzeczy.

    Ja od praktycznie zawsze podchodziłem do wiary filozoficznie niż praktycznie

  11. Chcialbym sie Was poradzic jak to z tymi egregorami jest. Skoro sie calym soba „wypisalem” i odrzucilem swiadomie praktyki i przekonania do ktorych mnie przymuszono to w mojej teorii zerwalem egregory calkowicie. Osobiscie czuje sie od tego wolny, po latach praktykowania, buntowania, niepraktykowania, znowu praktykowania po prostu nadszedl czas, bym osiagnal swiadmosc w tej sprawie i zerwalem z tym. Gdzies mi myknal post, ze egregory zaczipowane zostaja – nie zgadzam sie z tym. Swiadomym aktem woli mowie koniec, nie to nie i tym samym nie czuje sie juz w zaden sposob poplatany tym. Ma ktos z Was watpliwosci z tym zwiazane?
    TAWie wielki Duchem, jakies jest Twoje zdanie?

    1. Ja nigdzie nie napisałem, że egregory zostają „zaczipowane”, lecz że się rozpadają. To najzupełniej naturalny obecny proces galaktyczny.
      Kto ma w sobie Moc, niech się wypina jak najszybciej z wszelkich niewzorcowych ssaw, bo po co zasilać nie swoje projekty?
      Kto nie ma w sobie Mocy, niech ją codziennie uparcie buduje, intergrując się z PrzyRODą. Natura naprawdę pomaga.
      https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2019/08/30/zawies-oko-na-lisci-zielonych-cialach/
      Niestety nie jestem „wielki Duchem”, czołgam się mozolnie po tym łez padole. Często ryję nosem o beton, wszyscy wiemy, że łatwo nie jest.

      1. [TAW] Kto nie ma w sobie Mocy, niech ją codziennie uparcie buduje, intergrując się z PrzyRODą. Natura naprawdę pomaga.
        ————-
        A propos PRZYRODY…. Wczoraj wybralismy sie na wycieczke „w gory”😉, czyli do parku na skarpie polozonej 300 m n.p.m. Bite 4 godziny chodzenia po lesie! Rozmowy z drzewami, przytulanie sie do drzew, rozpoznawanie dzikich kwiatow i roslin (sporo nawloci). Widzielismy dwa mlode rahityczne dąbki, najwiecej klonow, bukow i brzoz. Piekne widoki. Niesamowita cisza. Temperatura umiarkowana 22 C, w sam raz na wycieczki jesienne. Pisze „jesienne”, bo u nas coraz chlodniej. Ostatniej nocy temperatura spadla do 9 C. W dzien waha sie zazwyczaj w granicach 20-22 C, choc jutro i pojutrze ma jeszcze skoczyc do 30 C. Wracajac do tematu… Jedyny mankament….. ludzi troche za duzo…… jak na moj gust😁. Zartuje. Ciesze sie, ze wola przebywac w lesie niz przed telewizornia. Rodziny z dziecmi i pieskami, mlodziez w wieku szkolnym, mlodzi i starsi (czyli mlodziez w naszym wieku). 😂 I to cieszy! Gwoli sprawiedliwosci….. byla niedziela, czyli dzien wolny od pracy. Teren nierowny, wejscie na gore strome, naprawde strome (po kamieniach-megalitach), potem ta sama trasa w dol. Innej drogi do parkingu nie bylo, a taki zesmy sobie wybrali. Z niewiedzy. A trzeba bylo sprawdzic w necie, wybrac inny wjazd i lzejszy szlak! 😁
        Wycieczka obledna. Tyle chodzenia! Wrocilismy zmeczeni fizycznie, ale szczesliwi. O 7 wieczor „oczy na zapalkach”, wytrzymalam do jakiejs 9 i poszlam spac. Maz chyba pol godziny pozniej.

        Naogladalam sie filmow z Franzem Zalewskim i na otoczenie patrze juz „innym okiem”. Niektore z tych glazow i kamieni, po ktorych zesmy sie wspinali sa tak dziwnie „ociosane”. Jakby jakas SILA wyciosala z nich ogromne kostki szescienne. Moze KIEDYS byla tam jakas budowla?

        Maz zauwazyl, ze w ogole nie ma grzybow. No, ale w naszej czesci regionu opady byly mizerne tego lata.

      2. [TAW] Często ryję nosem o beton
        —————
        No to widze, ze niezle masz ten nochal zjechany 😁

    2. Witaj na mojego czuja( bo nie rozumem to rozkminilam) te egregory maja wplyw na tych co w to wierza. Mamy wolna wole i wystarczy powiedziec sobie: uwalniam sie od tego. I juz. A jesli ktos docieka czyta i sie boi czy to ma wplyw czy nie dalej swoja uwaga i co za tym idzie energia zasila np taki egregor. Mnie np kk wogole juz nie interesuje. I wiem jak Taw ze to juz za sekunde calkowicie padnie. A jednak, przypomnialam sobie ze wczoraj wyrzucalam szpargaly i troche obawialam sie wyrzucic tzw swiety obrazek. Dzieki wielkie za uswiadomienie mi tego. Pozdrawiam.

    3. „Gdzies mi myknal post, ze egregory zaczipowane zostaja – nie zgadzam sie z tym. Swiadomym aktem woli mowie koniec, nie to nie i tym samym nie czuje sie juz w zaden sposob poplatany tym.”

      Jasność, zgadzam się z Twoją opinią. 🙂
      Nie opieram tego stwierdzenia na własnym przykładzie, bo byłam tylko ochrzczona, a potem w żaden sposób nie byłam poddawana indoktrynacji przez KK, ale na przykładzie mojego dorosłego już syna.
      Chrzest, pierwsza komunia, bierzmowanie, katecheza w szkole podstawowej i średniej, tak jak chyba wszyscy jego koledzy i koleżanki. Nigdy nie protestował. Ja nie miałam wtedy jeszcze świadomości, co się za tym wszystkim kryje i jakie mogą być potencjalne konsekwencje.
      To, co odbywało się być może inaczej niż u innych, to kompletny brak nacisku z mojej i jego ojca strony na praktykowanie – myśmy tego nie robili, on też nie. Co więcej, nigdy nie wyraził takiej woli, a uszanowałabym każdą jego decyzję w tej sprawie.
      Dzisiaj mój syn jest tak daleko od KK, jak ja. Przyjął sakramenty i „nauki”, czyli niby został „zaczipowany”, ale w żaden sposób nie manifestuje się to w jego życiu. Świadomie i zdecydowanie odciął się od KK.
      Więc powtórzę za Alą – egregor ma wpływ tylko na tych, którzy w niego wierzą …

      1. Ziarenko ❤ Cud Życia 🙂 Gdy ziarenka, nasionka nawet na najbardziej wysuszonej glebie poczują na sobie i wokół siebie KROPLE DESZCZU WTEDY ZADZIEWAJĄ SIĘ CUDA 🙂

        Kwiaty zakwitły na najsuchszej pustyni 🙂
        ZIARNA CZEKAJA NA NAJDOGODNIEJSZY DLA NICH CZAS, BY ROZPOCZĘŁY W SWOJE WZRASTANIE!
        Glebę, podłoze juz maja przygotowane teraz KROPLA ŹRÓDŁA I GOTOWE!

        ŻADNE SZCZEPIONKI, RELIGIE TEGO NIE POWSTRZYMAJĄ, BO PRZYSZEDŁ CZAS ŹRÓDLANYCH KROPLI ❤

        ,,Jak informują przyrodnicy, zakwitły rośliny których nasiona pozostawały uśpione w glebie od dziesiątek lat. Tak wielu rodzajów kwiatów nie obserwowano od 1989 roku.''

        https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2011-11-12/kwiaty-zakwitly-na-najsuchszej-pustyni_1601059/

        SZCZEPIONKI to nie tylko uderzenie w ciało, ale maja o wiele wieksze znaczenie na różnych płaszczyznach funkcjonowania naszych ciał- naszej istoty- MÓWIŁ O TYM SZAMAN CREDO!

        Jest prosba!
        OpcjaSpoleczna – Videoblog
        ,,Udostępniać na facebooku , twiterze gdzie się da .Alarm , trwoga .
        matka mówi jak zabito jej córkę szczepionką a druga zachorowała'' https://www.youtube.com/watch?v=EH1zezGdCQI

      2. Elaszko ❤ , tak właśnie będzie.
        Żadne szczepionki, żadne religie, żadne technologie i straszenie nie powstrzymają procesu WZRASTANIA!
        Ziarenka, nasionka muszą tylko obudzić w sobie swoją przyrodzoną MOC, tę kroplę Źródła, i uwierzyć, że posiadają potencjał zmieniania rzeczywistości. 🙂

  12. Kochani nie wiem czy ten temat ktos poruszal. Mianowicie zastanawiam sie jak godnie pozegnac bliskiego ktory zmarl. bez ksiedza ktory zazwyczaj nie znal zmarlego i musi wstawic tekst o grzechu itp. Oczywiscie zeby zbytnio nie zszokowac starszych osob bo nie o to chodzi w pogrzebie. Moze osoby ktore znaly zmarlego powinny powiedziec pare slow o nim? Nagle uswiadomilam sobie ze albo msza albo nie ma innych praktyk. Ma ktos przemyslenia na ten temat?

    1. Domy i firmy pogrzebowe mają opcję świeckich pochówków. Szczegóły można dogadać z właścicielem. Ze spaleniem ciała nie ma problemu, są też cmentarze komunalne, niepodległe Kościołowi.

      W świecie Wolnych Ludzi ciała (najczęściej w postaci popiołu) będą chowane na własnym Siedlisku RODowym – jako Kosmiczna Biobaza pod Lechicki Dąb RODowy…

    2. Dziekuje za podpowiedzi😊. Wiekszosc ludzi teraz wybiera spalenie. A ja mam z tym problem. Na sama mysl o takim pochowku bliskich otrzasa mnie. Nie dalabym chyba rady byc w krematoriym podczas palenia. Nie wiem czemu. Sam ogien uwielbiam. Cale lato bedac na wsi pale ogniska i wgapiam sie w ogien. Moze to cos z poprzednich wcielen sie odzywa ze mam problem z paleniem cial.

  13. To tez jest i moje odczuwanie – swiadomym ja mowie precz i jest spokoj. Egregorek potworek plynie kanalizacja na miejsce docelowe – do oczyszczalni sciekow.

    Ala – jest wiele mozliwosci. Jak pisal TAW – podzwon po tych firmach dziwnych i popytaj jakie maja opcje. Wybierzesz napewno cos co bedzie o niebo lepsze niz jakies katolskie ryty na sam koniec jeszcze…
    Osobiscie zamierzam moja powloke spalic (w sensie taka ostatnia wole przekaze). I niech proch rozsypia na moim kawalku Ziemii pod lasem.

    1. Katolickie pogrzeby, to szczyty hipokryzji. Zmarły, który pił, bił żonę, dzieci, nikogo nie szanował (nic mu nie ujmując, bo miał napieprzone sprawy rodowe- jego ojciec był w wermahcie, mama po wojnie została w Polsce z czwórką dzieci, nie chciała z nim do Niemiec jechać), choć nie był do końca zły, miał też dobre cechy, ale dobrze ukryte. Czasami jednak wychodziły na wierzch. Po śmierci nagle staje się przykładem męża, ojca, parafianina…. Nie twierdzę, że o zmarłych powinno się źle mówić, ale kłamać się też nie powinno, szczególnie gdy się stoi przed osobami znającymi dobrze zmarłego.

      Ja też zapowiedziałam, że nie chcę grobu… Spalić i rozsypać… Takie jest moje życzenie.

      1. Mistrz z uczniami grają w karty. Mistrz nagle pyta:

        – Kochani, co byście zrobili, gdyby nagle nadleciały bombowce i zbombardowały nasz ogród, raniąc mnie śmiertelnie?

        – Jak to co, Mistrzu? Odprawilibyśmy piękne ceremonie, ogłosili trzydniową żałobę, a po pochówku usypalibyśmy przeogromny kopiec na Twoją cześć.

        – Nic z tych rzeczy. W razie podobnego wypadku wydaję dwupunktową instrukcję: 1) ciało uprzątnąć; 2) zasiąść do nowego rozdania… 🤣🤣🤣🤣

        (z De Mello, cytuję z pamięci)

    2. Tylko niech rozsypuja z wiatrem, a nie pod wiatr. Matka kolegi mojego meza zazyczyla sobie, aby ja spalic, a prochy rozrzucic po jeziorze Ontario. Bracia wynajeli wiec lodke, wyplyneli, otworzyli urne i….. tylko nie przewidzieli, ze wiatr sie zmieni. Cale prochy zawialo na nich. Niezle jaja, no nie? 😁

      Moja sasiadka trzyma urne z prochami meza na kominku.

      Ja tez nie chce dla siebie zadnego pochowku i cyrkow z tym zwiazanych. „Wycieczki do grobu”, znicze i wience nie sa mi potrzebne! 🙂

      1. zakopywac kogos w trumnie to tragedia podobnie spalanie, slonie sie same oddalaja jak juz czas i konaja w jaskiniach

      2. Pelazgowie, tytulem wyjasnienia. Chodzilo mi o cierpietnicze „wycieczki” do mojego potencjalnego grobu. Moja mama przoduje w lataniu na cmentarze, aby „ludzie nie powiedzieli, ze groby zaniedbane”. To nie ma nic wspolnego z oddawaniem czci przodkom. Wedlug mnie ktos, kto lata po cmentarzach co tydzien albo co dwa (w sezonie letnim, zima odpuszcza) i wspomina urazy tych, co tam leza ma duzo do przepracowania. A juz szczegolnie cyrk rozpoczyna sie przed Dniem Zadusznym (chodzi tam co 2-3 dni) i nie ma znaczenia, czy snieg lezy na drogach, a temperatura spada do 0, a zdarzylo sie to juz pare razy. Raz sie przewrocila na cmentarzu. Mawia, ze dba o groby, bo zawsze byla obowiazkowa. Dziwnie pojete poczucie obowiazku. Tak sie zastanawiam, czy rozpamietujac zale taka osoba podswiadomie nie sciaga tych dusz z powrotem.

  14. A propo natury rzeczywistości, to „szarak”-Obcy powiedział swoje o tym… Katolicy powinni to obejrzeć i Ojciec Dyrektor także, jeśli znajdzie czas, he he. Ja bym to puścił w telewizji Trwam przed apelem jasnogórskim:-): https://youtu.be/kESt0AhYUo4
    Jeśli ktoś z Was to obejrzy, to jestem ciekawy, co sądzicie o tym i czy podzielacie zdanie szaraka:-)

  15. Kochani podzielę się z wami moją wymianą zdań z chyba katolikiem na youtube:

    vor 7 Stunden
    diabel dba o swoich na tym swiecie, ktory jest zniszczalny a przez to niewazny a potem pieklo. Bog zas razem z Kosciolem dba raczej o zycie wieczne. Pojmujesz?

    Laszka
    vor 1 Stunde
    @z
    tak, szczególnie tę dbałość o życie wieczne widać w pałacach biskupich, bazylikach, kościołach, o Watykanie nie wspomnę. Tam tylko prostota, modlitwa i umartwianie, żeby dostać się do „królestwa niebieskiego”
    co jeden biskup, to bardziej bogobojny…. Oj ludzie, co się musi stać, żebyście otworzyli oczy, żebyście zrozumieli, że w KK Boga nie znajdziecie.
    1

    vor 1 Stunde
    @Laszka ten swiat jest tak zbudowany, ze ludzi ciagnie do bogactwa. napawa mnie ogromna duma, ze Pan Jezus jak na Boga przystalo mieszka w zlotym tabernakulum i otoczony jest szczerozlota monstrancja. Masz racje bogatemu trudno wnijsc do krolestwa niebieskiego dotyczy to i rockefellera i biskupa. Z tym, ze lepiej modlic sie, chwalic i prosic o cos Boga w bogatym kosciele, niz prosic o cos stajac przed fosa domu rockefellera. Zgadnij, kto cie predzej wyslucha?

    Laszka
    vor 30 Minuten
    @ to co piszesz jest straszne. Jeśli ktoś z czystym sercem wierzy w Boga, to powinno go do Boga ciągnąć, nie do bogactwa. Co to za wiara, jeśli „wierny” modli się do cielca?? Bo bogactwo w kościele, to taki cielec, którego wyznanie, wielbienie Bóg wyraźnie potępił. Myślisz, że Jezus byłby szczęśliwy, gdyby mógł przewidzieć, w jaki sposób KK będzie go sprzedawał??

    Poniekąd rozumiem to co piszesz, wielu tak myśli, ale ile jest tym jest wiary w Boga, a ile blichtru, bałwochwalstwa?? Boga tam nie ma. Pan Jezus nie lubił bogactwa, a KK wmawia nam, że przepych w ich wykonaniu, to wola Boga… wola Jezusa. Boga najlepiej chwalić w lesie, w górach, nad morzem, w polu… W ociekającym złotem ołtarzu go z pewnością nie ma. A słowa Jezusa o bogaczu, wielbłądzie i uchu igielnym, już dawno są zapomniane. Jedno mnie zastanawia, jaką wiarę wyznają hierarchowie, skoro nie przestrzegają tej, którą głoszą?? Czy ich droga do Nieba, czyśćca, czy piekła nie dotyczy?? Przecież gdyby oni wierzyli w nauki, które głoszą, żyliby inaczej. Oni nie mają w sobie pokory, bojaźni bożej. Są ponad to.. Jakby ich przykazania nie dotyczyły…. Nie widzicie tego??

    Włączcie myślenie.. Ile Boga jest w KK?

    Koniec cytatów. Wymazałam nazwę rozmówcy, bo nieważne kim jest, on/ona pokazuje moim zdaniem sposób myślenia „modlących się” do „złotego tabernakulum”. Nie będę tu tej rozmowy komentować. Mam tylko nadzieję, że ci co ją przeczytają zastanowią się trochę nad swym postępowaniem…

      1. Zapóźnieni ewolucyjnie?
        Kto tu nie może zapomnieć o kościele katolickim i ciągle to roztrząsa? Zamiast o życiu debatuje o śmierci, szczepionkach, niewolnictwie? Chyba ktoś tu nie może rozstać się z bagnem. Jakiś pesymista prowadzi tego bloga i zapodaje bagienne tematy w których lubi się babrać zamiast spojrzeć przed siebie. Tak trudno to zostawić?

      2. To może niech wypowiedzą się sami zainteresowani, czy ten blog jest jeszcze komuś do czegokolwiek potrzebny?…

        *

        W dziale „Cel bloga” napisałem, w jakim celu go założyłem. Jeśli komuś się wydaje, że żyjąc w kRaju takim jak Polska, jest w stanie wypiąć się z tematów dominującego tu egregora, to życzę mu powodzenia. Przestrzeń naszego kRaju tętni programami egregorycznymi. A ewolucyjnym zadaniem tego bloga i zaszczycających go Komentatorów jest ZWEKTOROWANIE kościelnie (Wielki Babilon) zaprogramowanego UMYSŁU ZBIOROWEGO POLACHÓW w kierunku Wielkiej Zmiany, jaka się właśnie w naszej galaktyce odbywa (a Polska, jak wszyscy tu doskonale wiemy, jest epicentrum Wszechświata).

        Ten blog jest swoistą emanacją przestrzeni w przełomowych dla Polski czasach (zmiana nie tylko ziemskich epok, ale kosmicznych er!) 🔆

      3. Ja biorę udzial w komentowaniu zjawisk pozytywnych i jesli przypadkiem wypowiadam sie na tematy negatywne, to piszę konstrukrywnie i zaradczo, bez plawienia się w szambie. Unikam wodolejstwa i pisania dla pisania. Krotko i na temat. We Wszechświecie istnieją zjawiska pozytywne i negatywne a sztuką wzorcowego życia jest odpowiedni stosunek do nich. Nieważne co sie dzieje, ważne jest nasze podejscie do tego. Blog jest potrzebny bez dwoch zdań. Jak sie komuś cos nie podoba, może sobie darować wchodzenie na niego a jeśli już wchodzi to może czytac i komentować, co chce a nie wszystko jak leci. Na tym blogu pojawiają się ciekawe opinie i ważne wiadomości, i piękne zdjęcia. Ten blog jest jak klinika Budzik..

      4. Jeśli komuś udało się rozstać z wszech-otaczającym bagnem, to szczerze gratuluję.
        Jak jednak widać, nie wszystkim się to udało i po prostu potrzebują wsparcia, aby się z niego wyizolować.
        Myślę, że blog TAWa takiego wsparcia im udziela. Tutaj zdobywają wiedzę, możliwość zrzucenia z siebie ciężarów, które ich przez lata przygniatały do ziemi, zrozumienie i życzliwe wskazówki. Krótko mówiąc, pomaga im przejść przez ten diabelnie (nomen omen 😉 ) trudny okres zmiany epok.
        Trudno jest przecież patrzeć przed siebie, gdy błoto zakleja ci oczy. 😉

        Patrząc z innej strony – nie tylko o KK i szczepionkach są tu dyskusje. Nikt nikomu nie zabrania pisać o tym, co dla niego jest ważne czy pożartować, jeśli w takim jest właśnie nastroju. Zakres tematów jest naprawdę szeroki – można by rzec, że dla każdego, coś miłego …
        Jeśli komuś to nie odpowiada, to przecież nie musi masochistycznie katować się wczytywaniem w treści tego bloga.

        Podsumowując, ja widzę tu ogromną odwagę osobistą TAWa w podejmowaniu bardzo niewygodnych tematów, otwartość, kulturę dyskusji, szeroki wybór i tolerancję, które sobie bardzo cenię i za co Gospodarzowi serdecznie dziękuję. 🙂

      5. „Myślę, że blog TAWa takiego wsparcia im udziela. Tutaj zdobywają wiedzę, możliwość zrzucenia z siebie ciężarów, które ich przez lata przygniatały do ziemi, zrozumienie i życzliwe wskazówki. Krótko mówiąc, pomaga im przejść przez ten diabelnie (nomen omen 😉 ) trudny okres zmiany epok.”

        Ooo TAK! Podpisuję się pod tym rękami i nogami!
        Dziękuję. Dziękuję Wam wszystkim. :*

      6. „To może niech wypowiedzą się sami zainteresowani, czy ten blog jest jeszcze komuś do czegokolwiek potrzebny?…”

        Powiem że nic nie powiem wystarczy spojrzeć , albo będę Zołza i se powiem 😀

        Dziękuję że JESTEŚ 🙂

      7. Dodam od siebie, że ten bolg dla mnie to jedyne miejsce, w którym mogę porozmawiać z ludźmi do mnie podobnymi. W realnym życiu nie mam z kim pogadać, poprosić o radę. Tutaj czuję się jak u siebie, nie czuję się ze swoją innością sama.

        TAW stworzył przystań dla tych którzy szukają. Nie musi ci się tu podobać. Nikt cię tu nie zatrzymuje na siłę, nie każe czytać i komentować.
        Jeśli mi coś nie odpowiada to zazwyczaj omijam to nie komentując, bo nikogo nie obchodzą moje żale i widzimisie. Szkoda energii. 😊

      8. „Biały Wilk pisze:
        10 września 2019 o 06:21 ”

        Badz pozdrowiony Bialy Wilku !

        Twoje pojawienie sie i przeslanie jest Bardzo Waznym Znakiem od Przestrzeni .

      9. „bo nikogo nie obchodzą moje żale i widzimisię”

        No to szkoda, ze nie obchodza…
        Czlowiek bez empatii, bez wspolczucia nie jest Czlowiekiem zjednoczonym ze Zrodlem.
        Moga sobie takie osoby uzurpowac takie czy inne przekazy, a i tak wiadomo, ze ni Wiatr, ni Woda ich nie poslucha.
        Nawet wrobel nie poslucha.

      10. Mój komentarz nie trafił tam, gdzie chciałam, ale trudno. Odbiorcę zapodałam, więc Laszka się domyśli o czym mówię.

    1. religie to takie pochwalne listy zydow z obozow pisane pod przymusem opowiadajace jak tam cudnie a zawsze konczy sie tam w paszczy demona yahwe i jego kamratow

    2. Laszka – ile ja podobnych rozmow mam za soba 🙂 Ostatnio jednak sie troche „ostudzilem”, nabralem moze wiecej pokory bo sam wiem jak to jest byc po stronie egregora i jakie nieraz zaslepienie ludzie wytwarzaja sobie sami. Trudno jest sie przebic przez ten mur. Argumenty rzadko dzialaja na takich co sa mocno jeszcze w programie KaKa. Reaguja agresywnie, nielogicznie i czesto sie obrazaja.

      Moja taktyka ostatnio zmieniala sie z ofensywnej na czuwajaca. Jesli ktos zaczyna sam z siebie ze mna rozmawiac to mowie tylko rzeczy, ktore mi intuicja podsuwa i nie zaczynam monologow. Tylko odpowiadam na pytanie czy jakies przemyslenie jesli sie mnie ktos bezposrednio pyta. Czesto taka rozmowa po ktorejs wymianie glosek sie konczy z woli jej wszczynacza poniewaz dochodzi do dysonansu poznawczego. Mysle, ze takie „wpuszczenie w maliny” lepiej dziala bo rozmowca sam sie o to podswiadomie prosi, wtedy efekt moze byc duzo wiekszy.

      Przyklad inny, zaskakujacy i pozytywny niezmiernie, ktory dal mi duzo sily w trudnym czasie (bo nie byl oczywiscie przypadkowy). Rzecz sie dzieje w pociagu, wracalem ze szkolenia z Berlina i udalo mi sie zlapac pociag godzine wczesniej niz planowalem (i to „cudem”, inaczej to spotkanie nie mialoby miejsca). Pociag byl pelen, moja rezerwacja miejsca na pozniejszy nie dzialala na wczesniejszy i dostalem porade od pani od biletow, zebym od razu uderzal w wagon bistro, to ostatnia szansa zeby usiasc.
      Tak tez uczynilem, siedzialem w rogu przy prostokatnym stole, troche jak w barze. Rozni ludzie sie dosiadali. W tym jedna osoba, ktora od razu przykula moja uwage (czuje sie te „swoje” wibracje u innych, to wspaniale). Potrafie zagaic rozmowe i czesto podpuszczam sprawdzajac z kim mam do czynienia. Nie pomylilem sie – zaczelismy rozmowe jakich wiele tutaj na forum. Po poltorej godzinie stwierdzilem, ze inni wokol nas przestali rozmawiac, zaczeli sie przysluchiwac. Sluchajcie, niektorzy mieli szokopierdniki w oczach, ze dwoje cielesnie mlodych rozmawia w ten sposob i mowi o pewnych dla nich niepojetych rzeczach jak o bulce z maslem na sniadanie. Wspanialy rezonans! Ta osoba wysiadla, ja jeszcze kawalek jechalem tym pociagiem. Jak tylko wrocilem po chwili na miejsce to pare osob doslownie mnie dorwalo, ze to co mowilem to jest to co czuja ale byli w tym zagubieni samie ze soba i nie wiedzieli czy to w ogole jest „zdrowe” bo wbrew narzuconym prawidlom panujacym na tym swiecie itd. itp. Jest glod wiedzy w ludziach niektorych! Nie przez przypadek musialem nagle wysiasc (ICE niemieckie… ciesz sie, ze w ogole gdzies kiedys dotrzesz), pozostawilem ich z ta nasza rozmowa i to bylo w sam raz, nie za duzo na raz.
      Siedzielismy blisko baru, gdzie pracowal bardzo pospinany i zegotyzowany mlody facet. Slyszal conieco z rozmowy i palal do mnie murem odrzucenia wynikajacym z totalnego niezrozumienia. Po prostu dysonans poznawczy w najlepszym wydaniu. Takie tepe niskowibracyjne rzeczy czuje na kilometry od ludzi. Kupowalem tam pare plynow co jakis czas w czasie trwania tej podrozy i za kazdym razem probowal mnie jakos zdolowac tepym zartem. Wyobrazcie sobie, ze stlukl dwie szklanki i jedna butelke, za kazdym razem jak cos probowal takiego mowic to mu wszystko po prostu lecialo z rak 🙂 a widzialem, ze tam dosc zonlgowal szpanowal caly czas… Wibracje czynia „cuda”.

      Jak nieczesto mi sie zdaza cos takiego ostatnio. Ale jesli sie ma zdazyc mam dziwne stany intuicyjne nieco wczesniej i wtedy staram sie nie narzucac na sile mojego planu tylko wlasnie poddac sie troche biegowi wydazen. Tak bylo z tym lapaniem pociagu wtedy.

    3. [Laszka] Jeśli ktoś z czystym sercem wierzy w Boga, to powinno go do Boga ciągnąć, nie do bogactwa
      ———————-
      Przypomnialo mi sie ostatnie nagranie T. Owsianko.
      uboga = uBoga

      Jaka niezwykla mysl! UBoga, osoba nie przywiazujaca sie nadmiernie do dobr materialnych, promieniejaca i czysta duchowo. Tylko taka osoba moze w pelni dostapic (doswiadczyc) polaczenia z BOGIEM-ZRODLEM. Co to sie stalo, ze wyraz calkowicie zmienil swoje znaczenie? Wlasciwie nie powinnam sie nawet zastanawiac. W „krolestwie gadow” zawsze wszystko bylo na opak. Swastyka, Ariowie, KK… Specjalne uzylam czasu przeszlego „bylo”. Czulam opor przed uzyciem czasu terazniejszego. W tym przypadku, to dobry ZNAK. 🙂

      *** Oczywiscie nalezy to odczytac jako metafore; nikt nikomu nie karze chodzic 20 lat w przyslowiowej „jednej i tej samej podartej koszuli”.

      1. Wkręcono wolnych niegdyś Słowian w materializm. Również bywalcy Tawerny są w ten program po uszy wkręceni. A materializm jest po prostu nieznajomością mechaniki kwantowej, czyli umiejętności Tworzenia 🔆

        😀 „Jeśli mechanika kwantowa cię nie szokuje, jeszcze jej nie zrozumiałeś” ~ Niels Bohr.

      2. Ja odczytuje materializm jako PRZESADNE koncentrowanie sie na pomnazaniu dobr materialnych. Pomnazanie wiaze sie czesto z rywalizacja, ale to juz inna kwestia. Dazenie do zycia we wzglednym komforcie nie uwazam za rzecz naganna, chociaz….. gwoli sprawiedliwosci…… wracamy do punktu wyjscia……… ktos, kto koncentruje sie tylko i wylacznie na zyciu w wygodzie podswiadomie moze przykladac zbyt duza wage do materialnej strony zycia. Balans. Balans jest potrzebny. „Swieta Trojca” sie klania: Mind – Body – Soul, ale i tu, wedlug mnie, jest pewien trik. Kolejnosc nie taka. SOUL/DUSZA powinna byc na poczatku.

      3. Ja mam z dzieciństwa wspomnienia dwóch słów związanych z kościołem. Gra słów:

        Piosenka ze słowami „więc śpiewaj duszo ma”, ja jako dziecko słyszałam „więc śpiewaj duszona” i „Bóg jest miłością” nie mogłam zrozumieć dlaczego „duszona” ma wychwalać Boga, gdzie ta jego miłość, skoro kogoś duszą, bałam się, że to duszenie odbywa się w kościele.

        A druga „gra słów”, w domu mojego taty (wielopokoleniowym) mówiono na jednego ze szwagrów taty „ale luj”, na inne osoby zaniedbane, pijące, itp także (rodzina bogobojna, codzienni dwie modlitwy na kolanach, obowiązkowy kościół), i te słowa ale luj, kojarzyły mi się z „alleluja”, i znowu nie rozumiałam, dlaczego coś tak ważnego jak zmartwychwstanie, wielkanoc jest określane tymi samymi słowami, co pijany osobnik. Zastanawiałam się, dlaczego o moim wujku w kościele śpiewają🤣🤣🤣

        To pierwsze (duszona) zrozumiałam, gdy nauczyłam się czytać, to drugie, trochę dłużej trwało.

      4. alleluja to tak naprawde znaczy yahwe luna czyli niech zyje ksiezycowy jaszczur yahwe, yahwe to morderca plus minus, na plus wprowadzil pieniadze poustanawial rzady panstw minusem jest ze nas zjada…
        czyli ty luju znaczy ty lunu(luna=ksiezyc)
        moja babcia mowila ty mongole=moon gole, i znowu adnotacje do zdradzieckiego ksiezyca, dzisiaj ksiezyc jest cacy, gdyby nie ksiezyc to swiat by nie istnial i moze sikali bysmy buzia czy cos…

  16. Laszko, jesteś bardzo charakterna kobieta ( to mi się bardzo podoba ), a ta dyskusja z tym turbokatolikiem pokazuje, że z nimi raczej nie ma co dyskutować. Kiedyś na YouTube wdawałem się w jakieś pyskówki, a przez to traciłem energie. Nawet na komentarze fanatyków PiSu staram się już nie odpisywać.
    TAW, pięknie napisał, aby nie przekonywać nikogo na siłę, bo jest to zaginanie przestrzeni i jest to niewzorcowe. W dyskusji mogę powiedzieć swoje zdanie, ale idę dalej i nie chce robić czegoś na siłę. W relacjach damsko-męskich tak samo.

      1. Wiem TAWie. Pisałem ogólnie, a to, że Laszka jest niewiastą charakterną i pełną wdzięku to Bardzo Dobrze Wiem 🙂
        Tamtego turbokatolika spotkał Wielki Zaszczyt, że spotkał na swej katolickiej drodze Laszke. 😀

  17. Jest jakaś znacząca różnica pomiędzy przekonywaniem na siłę a proponowaniem?

    Jak jesteś gotowy na zmianę, to sam szukasz.
    Jeśli wyczuwasz taką osobę która szuka, to możesz odpowiedzieć na jej energię.

    Ale jeśli uderzamy na ślepo, to raczej robimy to pod dyktando swojego ego, które chciałoby organizować świat pod siebie albo nie cierpi innego zdania itp.

    Tak robią np dzwoniący i proponujący albo domokrążcy. Tak działają reklamy. Świadkowie Jehowy.

    Jak zaproponuję raz to jest ok i nie siłowe?
    Może ktoś nie życzy sobie by mu zawracać głowę nawet jedną propozycją?
    A jeśli takich osób znajdzie się setka w jednym dniu i każdy raz coś zaproponuje?
    Albo jedna osoba która za każdym razem proponuje coś innego? Albo co minutę bo może już ktoś się zastanowił?
    Oszaleć można.

    Nie jestem na lepszej pozycji, bo sam zamieniłem przekonywanie na proponowanie. Nikogo teraz nie osądzam. Rozkminiam „propozycje” które do tej pory uważałem za ok.
    Już nie. Dla mnie już nie są wzorcowe.

    Jest jeszcze coś. Żeby chcieć kogoś przekonywać, proponować, trzeba uważać że wie się od niego lepiej co jest dobre dla niego w tej chwili i że jest to lepsze od tego co aktualnie ma.
    Jeśli rybka jest na etapie wyskoku z wody, po to by móc docenić wodę, lepiej ją poznać, to czy mądrym jest proponować jej by nie wyskakiwała? Dlaczego? Bo wiemy lepiej że w wodzie jest rybce lepiej? A skąd to wiemy? Bo zrobiliśmy coś dzięki czemu to wiemy. A teraz kogoś od tego odciągamy? Pozwólmy i jemu się dowiedzieć.

    Widzę jeszcze jedną rzecz w tym temacie i pewnie nie ostatnią. Proponujemy czy przekonujemy raczej tam gdzie projektujemy swoje cienie. I bez usunięcia cienia, zawsze będzie występować projekcja, jak nie na jednych to drugich, i będzie chęć poprawiania obojętnie w jakiej formie. Forma będzie bez znaczenia bo zmiana ma nastąpić w nas a nie na zewnątrz.

    Pozdrawiam proponujących, przekonywujących, pouczających a także pouczanych, przekonywanych i tych którym się proponuje etc 🙂

      1. „Jest jeszcze coś. Żeby chcieć kogoś przekonywać, proponować, trzeba uważać że wie się od niego lepiej co jest dobre dla niego w tej chwili i że jest to lepsze od tego co aktualnie ma”

        propozycja jest propozycją
        a narzucanie narzucaniem

        Propozycja to pozostawienie jakiejś części Informacji zostawiając to czasowi w którym być może te informacje trafią wtedy gdy mają trafić , a najczęściej bywa tak że znajdujesz się dokładnie tam gdzie masz się znaleźć i spotykasz dokładnie te osoby które masz spotkać .
        Uważanie że się wie więcej ? ( no czasem się po prostu wie) to jest fakt a nie wyższość . Jednakże zawszę mówię aby ludzie pytali siebie , rozmawiali ze sobą i że wszystko jest w nich tylko trzeba się tam dokopać , dostać , zweryfikować , przerobić czy jakim językiem się tam kto posługuje.

      2. „Uważanie że się wie więcej ? ( no czasem się po prostu wie) ”
        Doprecyzuję tą myśl
        Jeśli oglądam jakiś proponowany tu filmik a w nim ktoś opowiada czy też dzieli się czymś nazwijmy to wyższą półką Informacyjną –
        to po prostu wie więcej i to jest fakt . Nie odnoszę tego bynajmniej , za akt wyższości, czy też że ktoś uważa mnie za głupszą i poucza . Czy skorzystam z tym informacji /poczuje że o to jest to / lub stwierdzę ok to już wiem i co z tym zrobię dalej decyduje ja . To jest propozycja zmiany myślenia , postrzegania czy też zwyczajnie pokazania innej treści ponad tym co już znane.

      3. Proponowanie a przekonywanie to dla mnie dwie, bardzo różne rzeczy.

        Jeśli coś proponuję, to nie dlatego, że mam odczucie, że wiem lepiej, że stoję wyżej.
        U mnie działa taki mechanizm: mnie ta wiedza pomogła zrozumieć pewne kwestie, więc może i w twoim przypadku będzie podobnie. Dlatego czuję się wdzięczna, jeśli ktoś podsuwa mi propozycje wysłuchania czy przeczytania jakichś nieznanych mi materiałów, bo może się okazać, że to jest właśnie brakujący element do mojej układanki 😉 Albo i nie … ale przecież to ja decyduję, czy go wykorzystać czy wyrzucić do kosza …

        Przekonywanie to wywieranie pewnego nacisku na odbiorcę, aby przyjął, to co mu przekazujemy za „prawdę objawioną”. Wywierając nacisk stawiamy się w pozycji wiedzącego lepiej i wtykamy swoje trzy grosze do jego rozwoju.
        Przykłady różnych form wywierania takiego nacisku można z łatwością znaleźć w niektórych wypowiedziach na tym forum.

        A rozwój jest rozwojem – to jest długotrwały, wręcz nieustający proces przechodzenia od form lub stanów prostszych, niższych, mniej doskonałych do form lub stanów bardziej złożonych, wyższych, doskonalszych, o czym warto pamiętać … 🙂

      4. Nie w niektórzych wypowiedziach tylko w moich Ziarno, nie musisz owijać w bawełnę.

        Nadal obstanę przy swoim.
        Propozycja wcale nie musi być ok nawet jak nie jest przekonywaniem.
        Zaproponuj alkoholikowi kielicha, który walczy ze sobą by się nie napić. Tylko zaproponuj i nie przekonuj. Akurat w tej chwili kiedy nie ma jeszcze siły by odmówić.
        Albo zadzwoń do kogos z propozycją kupna pralki. Za pięć minut niech ktoś inny zadzwoni z propozycją zawarcia umowy itd przez tydzieć co pięć minut niech ktoś dzwoni z propozycją.

        A może ktoś sobie nie życzy mieć proponowane?
        I tu widzę klucz – czy sobie życzy?. A nie czy ja chcę mu zaproponować, bo to ciągłe gierki ego, które wciąż szuka sposobu by wszystko zepsuć.
        I wiem o czym mówię bo sam to stosowałem. Oczywiście nieświadomie i w drugą stronę z tymi ciągłymi propozycjami też miałem parady.
        Ale już wiem co mam zrobić. Grunt to zobaczyć u siebie. I wcale tego nikomu już nie proponuję.

      5. Pudło, Wędrowcze! 😉
        To, że Ty poruszyłeś temat proponowania i przekonywania nie oznacza, że do Twojej wypowiedzi nawiązałam. Wręcz przeciwnie.
        Przede wszystkim, wydaje mi się, że dosyć jasno z mojego komentarza wynika, że mówię o proponowaniu i przekonywaniu w kontekście naszej wirtualnej wymiany zdań, tu na forum. Po prostu wyraziłam swoją opinię i tyle. Tak samo jak Ty wyraziłeś swoje zdanie i nie odebrałam niczego w Twojej wypowiedzi za wywieranie nacisku.
        Co do tych innych, z życia wziętych propozycji, to czy nie za bardzo wszystko komplikujesz? To znaczy, że np. mam nie proponować komuś pomocy czy czegoś do picia bez poprzedzenia takiej propozycji analizą jego / jej aktualnego stanu psychicznego, bo nie wiem czy on / ona sobie tego życzy???
        Od czego mamy bezpośrednią komunikację werbalną – proponuję coś z dobrymi intencjami, jeśli ktoś nie chce z tego skorzystać, to mówi: „Nie, dziękuję” i po sprawie.
        Dla mnie ważna jest CZYSTOŚĆ INTENCJI. Znając sytuację życiową danej osoby nie proponuję jej czegoś, co w moim rozeznaniu mogłoby ją dołować lub pogłębiać jej problem.
        Takie jest moje zdanie. Pozdrawiam 🙂

      6. NARZUCANIE
        Przedstawię to z mojej perspektywy widzenia i obserwacji .
        Nie jest to niczym innym jak formą obronną , to są bardzo zakorzenione w nas postawy ? takie mi się słowo nasunęło. Nie tylko z tego życia ale i poprzednich .
        Jakie mają zadanie ? Moim zdaniem utrzymać nas w nieświadomości Istnienia .
        Lęk jest jeden boimy się wszystkiego czego nie znamy , nie rozumiemy , co nam się w głowie nie mieści . To jest ten właśnie sztuczny świat w nas , który daje nam fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Jak się przebić przez lęki wszechświata cóż tu powtórzę że każdy ma swoją ścieżkę. Pomocne jest zdanie sobie sprawy z mechanizmów własnych i obserwowanie ich . U mnie lęk wywołuje walenie deską w pysk . No tak jest , tak działa lęk , taka jest samoobrona. Grunt to sobie uświadomić i już jest dobrze . u kogoś mechanizm może być inny jednakże i tak wszystko sprowadza się do tego samego . Lęk przed PRAWDZIWYM PRZEJAWIONYM ŻYCIEM . I nie ma czego sobie wyrzucać naprawdę , przepracować tyle wcieleń tu jest procesem , fajnie było by sobie zrobić tak hop i już no ale jest jak jest . Albo obudzić się dnia następnego i być już sobą czyli Oświeconą OOOOOOOOOOOOOO i wiecie co a życzę nam tego wszystkim dopiero by się porobiło . No dobra wracam do rzeczywistości . Strach przed Miłością Własną jest blokadą przeogromną . No jakbym śmiała Miłować siebie co sobie świat o mnie pomyśli , a do tego dostane łomot od rzekomego boga jak śmiałaś postawić siebie ponad mnie ?! a no śmiałam i już i w nosie se mam co o mnie bóg myśli (rzekomy bóg)

      7. ‚ W nosie mam co sobie myśli o mnie bóg”
        Bo myśli tego świata są właśnie dziełem owego boga ( tak , tak panie bogu rozpracowałam Cię po swojemu ) Wierzcie lub nie , był taki moment gdy w rozmowie z kimś , odczułam tego całego jehowite chyba i ten jego gniew oraz pewne odczucie które spróbuje odzwierciedlić czyli opisać . Odczułam coś na wzór
        Za kogo ty się uważasz ! żebyś się nie zdziwiła ile i co ja potrafię ! ja jestem bóg ! ale odczułam też jeszcze coś takiego iż dana istota bardzo potrzebuje uznania swojego autorytetu , a teraz spójrzcie na świat 🙂 e tom buziaczki mogę posłać i tyle . Jak to powiadają strach ma wielkie oczy . No ale i potrzebny jest czas aby to w sobie ogarnąć . W zasadzie powtórzę się ale tak dziękuję życiu za każde doświadczenie , które sama na siebie zaciągałam zresztą , nauczyło mnie ono ważnej rzeczy być dla siebie dobrą , mieć dla siebie i swoich słabości wyrozumiałość , akceptować je , przestać się karać jak się wywrócę (bywa) przestać czuć się odpowiedzialną za czyjeś życie ( bo za pewne to moja wina ) a przede wszystkim pojęłam czym jest lęk i jak bardzo silny potrafi być , nauczyłam się mieć wyrozumiałość dla niego . I niby takie nic a jednak wiele . A przede wszystkim uświadomiłam sobie jedną najważniejszą kwestie , JESTEM dzięki pewnej odważnej Duszy , która posłuchała Serca a reszta to duperele .

      8. agresywna kaiezycowa jaszczurka a raczej jaszczur yahwe zwana przez jego azjatow sin jest b prozna i w nazwach produktow zorientowani biznesmani wola uzywac jego imiona stad sinclair nissan(moze byc odwrotnie) scion itd itp, ilosc angielskich slow na sin np sinister tez daje do myslenia

      9. Gmosiek ja Pojmuję Ciebie z wielu perspektyw ponieważ jak ktoś chce kogoś zrozumieć czy też poznać to pozna . Jednakże mam gdzieś wiesz te całe heliosy jak go nazywają co on robi , odczułam go , moja dusza wyrzucała słowa i obserwowałam to wszystko wiem jaki jest .
        Gniewny
        Nienawidzi ludzi za ich słabość ( miłość dla niego to słabość ) i nią gardzi . Jakby mógł to zapewne by nas znieśli z powierzchni ziemi ale nie mogą.
        Arogancki i Pyszałkowaty i tak jak w/w potrzebuje aprobaty ze strony ludzi bo to mu podnosi jakieś walory ( czyli oddają mu potrzebną energię do tworzenia tego co ma w swoim zakutym łbie ) a Ty to mu oddajesz tyle że fiu . Jednakże to twoja energia , twoja wola . Nic tak ich nie podnosi jak żywa nienawiść Gmośku . No . Jest jak Jest .

      10. A do tego Gmosiek potrafi zapodać w czakrę serca przez osobę jakąś np taką energię że ost prawie się udusiłam 5 min mi to zajęło nim wróciłam do równowagi , tyle że ja na zastraszanie i terror to jestem odporna . Mam Cię w Nosie Gargamelosie co najwyżej buziaczki mogę ci posłać i tulinki . Nie do Ciebie to Gmośku . Jest jaki Jest już kiedyś pisałam że nie ma co się fochać na lwa że jest lwem no taki jest czy mogą się zmienić (ewoluować) to ja tego nie wiem . Na chwilę obecną jest to taka rasa jaka jest . INNA od nas i już .

      11. „Nadal obstanę przy swoim.
        Propozycja wcale nie musi być ok nawet jak nie jest przekonywaniem.
        Zaproponuj alkoholikowi kielicha, który walczy ze sobą by się nie napić. Tylko zaproponuj i nie przekonuj. Akurat w tej chwili kiedy nie ma jeszcze siły by odmówić.”

        Wedrowcze, gratuluje !
        Wybitna mysl, gleboka refleksja, wielkie i piekne wspolodczuwanie.

  18. Coś w tym jest że ludzie lubią podsłuchiwać….jak rozmawiają mądrzejsi…
    Sama wiele lat temu rzucałam temat z ”nieznanego świata” np.
    i zażarcie dyskutowałam z osobą wtajemniczoną a wokół zapanowała cisza….że makiem… otwarte oczy…otwarte buzie…
    ..dobra metoda. Wzbudzenie ciekawości…/nie ciekawskości//

    Nie podajemy info na tacy…bo rozleniwienie mózgu grozi.

    1. Tak, Droga Justynko, ja też lubię od czasu rzucić jakis perwersyjny tekst na miejskim bazarku 😁

      Na przykład kilka dni temu, słysząc na bazaku strzęp rozmowy typu: „i będą nam wprowadzać 5G”, rzuciłem: „To nie przejdzie, bo to projekt antyludzki…” 🔆😀

      1. TAWie, mam podobnie jeśli chodzi o te perwersyjne teksty, ale chyba przystopuję trochę, ponieważ, jak byłem jakiś czas temu z Ojcem w knajpie coś zjeść, to poruszałem z nim polityczne tematy, o których raczej nie mówi się w mainstreamie, a jedynie w internecie, między innymi tu na Blogu. Jako, że mam donośny głos, to wszyscy ludzie będący w knajpie, chcąc nie chcąc dowiedzieli się o ważnych sprawach 🤣 Zacząłem poruszać ciężkie polityczne i niewygodne tematy, i tak się rozkręciłem mając wypieki na twarzy, że nawet mój Ojciec zwrócił mi uwagę…🤣 🤣 🤣

  19. Dodam jeszcze ..gdy słyszę pesymistów narzekających lub twierdzących że zrobią nam to lub tamto …natychmiast reaguję mówiąc..nie zakrzywiaj przestrzeni… co wysyłasz to wraca…jak echo…Tyle i aż Tyle.. i nie patrzę kto …♩♫♪i gra..działa

  20. „Podsumowując, ja widzę tu ogromną odwagę osobistą TAWa w podejmowaniu bardzo niewygodnych tematów…”
    To prawda. TAWie, nigdy Ci tego nie napisałem, ale zrobię to teraz. Jesteś Bardzo Odważny.

  21. Dlatego na początku komentarza wspomniałem Myśląca Inaczej o wyczuciu drugiej osoby. W takim wypadku będzie to propozycja na miejscu.

    Kiedy tego nie czujemy i nie mamy rozpoznania płynącego z Wyższej Jaźni – kierujemy się swoim ego a propozycja staje się narzucaniem i skutkiem osądu ego, że ja wiem lepiej.

    1. I by móc mieć to wyczucie, już zrozumiałem, że żadnej decyzj nie mogę podejmować samemu.

      Długo się zastanawiałem czego naprawdę chcę. Lecz zastanawiałem się nad formami, rzeczami, wydarzeniami, które wszystkie postrzegam jako doświadczenia mające zapewnić mi trwałe szczęście.
      I uświadomiłem sobie że tak naprawdę zabieram się do tego nie od tej strony.

      Szczęścia chcę i puszczam sposób w jaki i przez co ma się to zamanifestować.
      Bo kiedy chcę to zrobić na swoją rękę, wtedy decyzje podejmuje ego. A ego nie zależy na szczęściu lecz na mieniu racji, najczęściej za cenę bycia nieszczęśliwym.

      Dlatego problem o którym wspomina Dea, ja widzę że nie leży w samym nauczaniu, bo jej komentaż też jest nauczaniem i gdybym posłuchał jej rady by nie słuchać nauczycieli, jej pierwszej musiałbym nie posłuchać. Taki paradoks.

      Więc jak dla mnie problem jest w sposobie nauczania lub tym co lub kto chce nauczać.
      Kiedy robi to ego, skupia się na zachowaniu racji. Popełniając pomyłkę trwa w niej i nie pójdzie człowiek do przodu, bo najważniejsza jest racja. Jeśl zbudował na niej swój autorytet, to będzie szedł w zaparte i będzie stał w miejscu, jednocześnie stopująć tych którzy mu ślepo wierzą.
      Taki problem mają nauczyciele, oczywiście nie wszyscy. Tak może być na uczelniach, kościołach, w różnych grupach ale to nie problem nauczania lecz zafiksowania się w nauczaniu na swoich racjach.

      Wystarczy popatrzeć na takiego nauczyciela i jak często przyznaje się do błędów.
      Jeśli przeszedł już swoją drogę, może błędów nie popełniać. Ale jeśli nie przeszedł a gra takiego co już jest po zawodach albo mówi że też bierze udział w przebudzeniu a jednak stara się wychodzić na takiego który ma zawsze rację, który ma ostatni głos i przede wszystkim innym błędy wytka a do swoich się nigdy nie przyznaje, to prawdopodobnie w swej nieświadomości nawet nie wie, że bardziej zależy mu na obronie swoich racji niż przebudzeniu, nawet za cenę zatrzymania tego przebudzenia.
      Czemu tak się dzieje?
      Z uwagi na inną wątpliwą korzyść, która ma dać to upragnione szczęście.
      Ale wszystko co proponuje ego jest tą wodą po której chce się pić.

      Współczuję. Nie jest mi obce o czym piszę.

      Ale ja wolę isć do przodu. Więc z jednej strony puszczam co stworzyłem a z drugiej otwieram się na nowe.
      I to nowe nie jest tym co sam z poziomu ego mogę wymyśleć. To już mnie znudziło i przynosiło jedynie kaca.

      Do szczęścia, radości bez kaca, trwałego pokoju, potrzeba jest dwu.
      Mnie i Ja, Wyższego Ja, Jaźni, Boga, Ducha Świętego.
      Dlaczego?
      Bo Jaźń nie podejmie kroku wbrew mojej decyzji zachowując moją wolną wolę, niższego ja. Jednakże widzi więcej, po prostu wie. Do niej należy mądrość a do mnie decyzja.

      Więc mówiąc bądz Wola Twoja, zgadzam się na podjęcie decyzji nie samemu (nie pod kierownictwem ego-antychrysta) lecz pod kierownictwem mej Chrystusowej Jaźni. Z tej strony wygląda to jakby we dwoje ale to są dwie części Jednej Istoty. I ani jedna ani druga cześć nie mogą działać osobno.
      Do tej pory ego ciało rządzić a na Boga zrzucać odpowiedzialność.
      Nie ma tak.
      „Bez Boga ani do proga”

      Wybieram mieć szczęśliwy dzień a decyzję ‚w jaki sposób, przy jakich doświadczeniach’ zostawiam Jaźni, gdyż ona wie jak to zrobić. I to nie będzie się działo bez mego udziału, bo jednym jesteśmy, więc przeze mnie, poprzez pomysły, natchnienia i porywy serca.
      Lecz ego musi zostać odłożone na bok a bez wybaczenia ego ciągle podnosi łeb.

      Błądziłem w tym temacie i dziś mi się to objawiło, poczułem to, zrozumiałem.

      Więc zaczynam jakby nowy rozdział, bardziej świadomy 🙂

      1. „Dlatego na początku komentarza wspomniałem Myśląca Inaczej o wyczuciu drugiej osoby. W takim wypadku będzie to propozycja na miejscu.”

        Czasem się wie 🙂 jednakże to i tak dana osoba podejmuję decyzję końcową . Tak to jest gdy się wszystko do jednego wora wrzuca a to nie jest takie hop 🙂

        Gdy Nauczyciel przestaje się przewracać , przestał się rozwijać być może 🙂

        Dobrego Dnia Wędrowcze

      2. – Co pan tak leżysz, podnieś się pan.
        –Ja? Ja się wcale nie obaliłem, to ziemia się do mnie przystawia.
        _____

        No chyba wciąż zdarza mi się wrzucać różności do jednego wora. Też tak MI masz? 😉

        Kiedyś miałem można by tak powiedzieć, nauczyciela.
        Byłem jego słowami zafascynowany i jednego dnia spaliłem nowe książki z jego słowami i wszystkich znajomych którym o nim mówiłem, przed nim przestrzegłem.
        A jedna rzecz mi się nie spodobała. Być może ktoś zadał sobie trud by przekazać dużo mądrych rzeczy, by jednym wplecionym zdaniem zwieść odbiorcę (tak pomyślałem).
        A może to ja błędnie zinterpretowałem i przekreśliłem go, czasami jednak cytując jego słowa.

        I kiedy piszę te słowa, ktoś mi się na myśl nasuwa. Tak, ta osoba potraktowała mnie podobnie.

        Coś czuję że wyjaśnienie nadchodzi. I tamtej akcji, tak bym mógł się dowiedzieć jak było naprawdę i tej, bo to również temat otwarty.
        Wybaczę i się dowiem i zobaczę czy coś się zmieni.

        Dobrego

      3. „No chyba wciąż zdarza mi się wrzucać różności do jednego wora. Też tak MI masz? ”

        Nie MI tak nie ma 🙂

        „– Co pan tak leżysz, podnieś się pan.
        –Ja? Ja się wcale nie obaliłem, to ziemia się do mnie przystawia”

        Pewien człowiek pchnięty sterownikami życia skierował się ku mostowi , w kącie leżał człowiek spojrzał na niego i rzekł:
        – Tak się to może skończyć . Na te słowa człowiek obejrzał mówiącego. Przyglądając mu się uważnie . Po czym z wdzięcznością mu podziękował i wrócił do domu 🙂

      4. No nie MI, zdecydowanie nie wrzucasz wszystkiego do jednego worka. Ty rozwiązując worek rozrzucasz wszystko wokoło i powstaje problem bo nie wiadomo co zostawiłaś w dłoni i o czym chcesz rozmawiać 🙂
        A może to ja 😉

      5. Drogi Wędrowcze chyba być może nie końca mamy to samo odniesienie wrzucanie do jednego worka 🙂 Siebie znam , nie w całości ale wystarczająco . Ponadto tą dokładnie tą sytuację 🙂 zobaczyłam już jakiś czas temu że się wydarzy 🙂 i tak To Kochany Wędrowcze bywa z osobami , które rzekomo nad sobą nie pracują 🙂

        Dobrego Dnia I do Przodu lecimy a jakże 🙂

    2. A gdy ego podnosi łeb, stajemy się niewolnikami lęku. Bo można kierować się radością i rozprzestrzeniać miłość. Albo stać się niewolnikiem lęku i tworzyć jeszcze więcej lęku, tkwiąc w pułapce częstotliwości, zasilając matrix.

      Utniesz hydrze łeb, odrosną dwa. Pokonasz wroga, pojawi się dwu. Lęk urośnie.
      Wybaczysz, wróg zniknie, lęk przemieni się w wdzięczność, miłość urośnie.

  22. INTUICJA
    Ile razy ktoś w życiu tak miał lub ma ?
    Np taki impuls żeby gdzieś nie iść
    Albo coś odpuścić
    Lub Przeczucie

    Tak prowadzi Jaźń a ile osób z nią rozmawia ? mały procent a mimo to jest OBECNA i jak trza to nawet czasem w łeb zawali tyle że większość ludzi Ignoruje te oznaki od niej .

    1. MI – cale zycie ucze sie z intuicja pracowac. Nigdy mnie nie zawiodla. Jesli z nia nie wspolpracuje dostaje „za swoje”. Zawsze. Obecnie jestem powoli na etapie odbierania natychmiastowego czyichs mysli o mnie. 90% przypadkow kiedy ktos z moich znajomych, kogo znam, do mnie dzwoni wyglada tak, ze nim telefon zadzwoni, wiem ze ten ktos bedzie dzwonil na chwile przed – jego intencja kontaktu ze mna jest w czasie rzeczywistym odbierana. To czasami wrecz mnie wystrasza 🙂 w sensie pozytywnym.
      Stad wlasnie chcialem poprzednio podkreslic, ze rozmowy z ludzmi na temat zycia itp. powinno sie prowadzic tylko poprzez intuicje, inaczej wlacza sie ego i ta rozmowa nie pomaga nikomu. Nieraz mowiac intuicyjnie mowie zupelnie co innego niz bym chcial bezprosrednio przekazac i dzieki temu rozmowca rozumie dokladnie co chcialem przekazac. Intuicja po prostu radzi sobie z ludzkimi filtrami najlepiej. Czasem mowi mi, zebym sie zamknal i nie madrzyl. Pare razy ostatnio nie posluchalem i wytworzyly sie komplikacje niepotrzebne z paroma osobami… Jednak nie jest wcale latwo z intuicja wspolpracowac, trzeba sie rozluznic mentalnie i nie chciec cisnac swoich zamierzen na sile, zeby jej nie zagluszyc. Czyli na wylaczonym ego jest najlepiej. Nadal sie tego ucze. Ale bardzo lubie ta moja intuicje zwariowana:)

    2. Jak mi mówi intuicja -idź,
      i nie pójdę, to może nie wiem czego żałować
      A jak mi mówi -nie idź,
      i pójdę, ooo to wtedy żałuję że nie posłuchałem,
      bo ego nagada -a co tam, raz jeszcze ostatni pojedziesz i kasę zarobisz; i lipa, nerwy zszargane a kasy ni ma.

      Ty Jasność mówisz że z intuicją całe życie pracujesz a ja o niej całe życie jedynie na filmach słyszałem i nawet nie wiedziałem czy coś takiego naprawdę jest. Pewnie nie słuchałem. Ale od kilku lat dobija się i gdyby nie podnoszące się ego, tak ono zagłusza, człowiek mógłby właśnie żadnej decyzji nie podjąć sam, żadnej nie żałować i po każdej powiększać szczęście.

      Jak mówi KC, Głos Boga (intuicja jak myślę) mówi do nas cały czas. Na początku zdaje się być cichy, prawie niesłyszalny ale przy wyciszającym się ego, robi się coraz głośniejszy.

      Dokładnie tak jest nawet tu na forum. Idąc za intuicja gdy coś napisze to jest ok ale gdy trzy grosze dołoży ego, kropla trucizny wiadro czystej wody zatruje.

  23. Nieco z innej beczki, ale pewien związek z kościołem też ma. Otóż redaktor naczelny katolickiego magazynu Magna Polonia Wojciech Kempa napisał książkę o historii Polski pt. „Co przed Mieszkiem?” https://sklep.magnapolonia.org/produkt/co-przed-mieszkiem-wojciech-kempa/
    Z opisu tego co jest w książce „Opracowanie historyczne traktujące o dziejach ziem polskich od czasów najdawniejszych po wczesne średniowiecze. Autor zestawia ze sobą różne kategorie źródeł, które – jak można się przekonać – tworzą spójny obraz. Możemy więc zaobserwować, że ustalenia archeologów w pełni współgrają z tym, co przekazują starożytni historycy i kartografowie, a także pradawne pieśni, których akcja nierzadko rozgrywa się na terenach, które dziś należą do Polski.”
    Jak już nawet katolicy wydają takie książki i piszą, że ustalenia archeologów są spójne z tym co pisali starożytni kronikarze i że to nie były bajki jak do niedawna twierdzili to jest to znak nadchodzącym wielkich zmian.

    1. Się mleko rozlało i już nic nie pomogą. Następnym etapem będą książki o tym jak to Słowianie przynieśli kulturę dla całego świata 😉

      ps. w „Dziejach Polski” Konecznego jest jeden jedyny przypis, że na pewno nie było Wielkiej Lehiii – wydawnictwo Capital

    1. Wędrowiec – dzieki Ci. Tylko to nie jest tak, ze jak slucham sie intuicji to nie popelniam bledow i wszystko „idzie cacy”. Intuicja to nie ego i czesto wpuszcza w sytuacje z pozoru do bani po to, zeby na koniec przejscia w szerokiej perspektywie zobaczyc jaki byl jej dalekosiezny cel. Ego przewaznie jest nastawione na szybkie zachcianki niczym male dzidzi. Czesto dlatego z pozoru, a raczej z poziomu ego, to do czego mnie pcha intuicja wydaje sie droga nie na skroty, ale trudna lub najtrudniejsza z widzianych przeze mnie na danym etapie.
      Poki co moja „prawda” jest taka, ze ZA KAZDYM razem kiedy przeciwstawiam sie jednoznacznemu tchnieniu intuicji, nie wiem jak to najlepiej okreslic bo to niesamowicie nieuchwytne werbalnie uczucie, za kazdym razem dostaje za swoje. Intuicja jak piszesz kloci sie z ego, z tym egogego swoim walcze od jakiegos czasu stad coraz czesciej mam intuicyjne wglady w alternatywne zakonczenia sytuacji. Czasem wiem jak na przyspieszonym filmie co mnie czeka, jesli nie poslucham. Czasem, niestety, mam tylko sugestie intuicji przed soba i wtedy najczesciej zdaza mi sie jej nie brac pod uwage… duzo pracy przede mna jeszcze w tej kwestii.

      1. „Intuicja to nie ego i czesto wpuszcza w sytuacje z pozoru do bani po to, zeby na koniec przejscia w szerokiej perspektywie zobaczyc jaki byl jej dalekosiezny cel”

        Piękniej Bym Tego Nie Ujęła 🙂

        U mnie też z tym odbieraniem myśli tak jest , rozwija się to wciąż bo nie raz z przestrzeni odbieram różne rzeczy co potrafi naprawdę przestraszyć i cofnąć Ale dzięki temu widzę też swoje blokady w umyśle więc w sumie pomocne . A czasem i męczące bo zasypiasz i słyszysz jak W-wie ktoś krzyczy Olka przynieś Ketchup !
        Pracy nad sobą każdy dużo ma , przejdzie się jedno odkrywa się drugie a potem trzecie i nie wiadomo ile jeszcze tego przed nami.
        Jednakże grunt to chcieć
        A chcieć to Móc
        Aż MOCĄ zaczepie w przestrzeni bo inaczej być nie może .
        Jedni Szybciej Drudzy Później grunt każdy z nas dojdzie tam gdzie zmierza.

      2. „Słów to raczej nie odbieram, chyba że podpowiedzi ale to inny temat”

        A ja odbieram wiele rzeczy nie tylko słowa , nawet leki a nawet czyjeś sytuacje w życiu i wszystko czuje jak swoje . Jednakże ma to swój powód 🙂 Jeśli zmierzę się z lękami wszechświata a i moimi w tym momencie też bo coś się odsłania wtedy odblokuje mi się pamięć i całkowite widzenie 🙂 I tak Wędrowcze to jest gdy siebie znasz potrafisz stworzyć taką sytuację z którą będziesz musiał się zmierzyć i już aż ją pojmiesz ogarnie w całości i część nieświadomości w Tobie stanie się Świadoma . Ale takie rzeczy to chyba już tylko wariaci robią 😛 🙂 Ufam iż udało mi się zadowolić cząstkę twojej ciekawości . I Ufam W Nas iż każde po swojemu dojdzie tam gdzie zmierza czyli do przeistoczenia 🙂

      3. A to ci dopiero ciekawe!
        Czytam komentarz Jasności(bardzo lubię śledzić twoje inspirujące przemyślenia, opowiadania) i już na samym początku dostrzegam zdanie, które stanie się kanwą mojej wypowiedzi.
        ,,Dojeżdżam” do słowa ,,odpowiedz”, a tu niespodzianka!

        MI odpisuje za mnie! I w dodatku moimi myślami.
        Często bywa, że dwoje, a nawet kilkoro ludzi komentuje w bardzo podobny sposób jedno czyjeś zdanie.

        Zastanawiam się, czy my tu na blogu nie wytworzyliśmy specyficznej, zbiorowej świadomości. 🙂

        I jak tu pisać, gdy inni za człowieka piszą?! 🙂
        Chyba muszę wcześniej wstawać 😀

    2. Słów to raczej nie odbieram, chyba że podpowiedzi ale to inny temat.
      Takie jak przynieś keczup, o nie, to byłoby dla mnie okropne.
      Ja wyczuwam nastawienie, uczucia. Dlatego źle się czuję w dużych grupach gdzie jest energia jakoś ukierunkowana na komercje albo ogólnie niewzorcowo. Inni tego nie rozumieją a ja musze z takego miejsca uciekać albo wkładać wysiłek by tworzyć jakąś blokadę, pilnować swojej wibracji.
      Jak mam kontakt z jedną osobą i gdy nie mam z nią egotycznych porachunków, wtedy te odczucia mogą być rozpakowane do umysłu i nie zawsze musi to być to samo co ta osoba sobie akurat myśli. Te jej myśli też mogę wyczuć ale jej umysłowy słowotok nie zaśmieca mi głowy. Czasem mogę wyczuć że jej myśli wcale nie oddają tego co ona czuje, czy też to że jej uczucie pochodzi z jakiegoś głębszego pokładu a myśli które akurat ma, bardziej są po to by zakryć te które wywołują jakąś emocję.
      Wtedy dopiero mogę pomóc.
      Ale na to jeszcze potrzebuję dużej uważności i czystości własnych intencji bo moje ego łatwo może namieszać.
      Na forum tej pralk nie ogarniałem. Teraz coraz bardziej mi się klaruje, w miarę jak usuwam blokady ze swej strony i coraz częściej czuję by się wycofywać. Przez to że czuję drugą osobę i jej nastawienie. A osoby które tu wchodzą, są zazwyczaj w pewnym stadium „lepiej nie dotykaj”. Więc nieprawidłowo czytałem taką energię.

      Co do intuicji, która czasem wpuszcza nas w sytuacje które wyglądają kiepsko, to też mam, ale widzę że tylko po to, bo już czas coś rowiązać i Jaźń wie, że damy radę. To jest gdy oddaję jej kierownictwo.
      Bo w podobną sytuację ale taką na którą jeszcze nie czas, też się mogę wepchnąć ale bardzej na życzenie ego i pod wpływem chęci np przyspieszenia czy czegoś takiego ale w tym zawsze jak lęk, bo pośpiechem też kieruje lęk.

      1. I jeszcze jedno Kochany Sławku , wiesz dlaczego tak bardzo znam siebie ?:) bo (powtórzę ) całe życie zajmowałam się sobą , swoim otoczeniem czy Rodziną a nie duperelami innych tyłków 🙂
        Każdy tyłek tylko z pozoru wydaje się być innym jednakże każdy robi to samo do czego został stworzony co w nim takiego ciekawego ? 🙂 Taka metafora bez metafory .
        Piszę to ogólnikowo niech nikt niczego nie odbiera osobiście 🙂

      2. Krysiu z lasu – dziekuje Ci za mile slowa. Nie wiem gdzie sie ten post pojawi bo pod Twoim nie ma „odpowiedz” ale zapewne odnajdziesz i tak.
        Pewnie, ze tak jest z ta wspolna swiadomoscia! Ludzie, ktorzy szukaja i sie rozwijaja, przy tym wchodzac juz na wyzsze poziomy swiadmosci, rozwijaja empatie, intuicje, telepatie itd. przy okazji. Tutaj jest mnostwo osob, ktore ze soba doskonale rezonuja choc nie sa „takie same”. To jest piekne bo sie uzupelniamy – stad czesto czyta sie czyjes posty jak wlasne :)… a i nieraz jak wlasne, ktore by sie napisalo ale sie jeszcze nie skrystalizowaly. To tylko dowodzi tego, ze wszystko plynie w dobrym kierunku.
        Dla mnie ciekawym jest „odczuwanie literek” jak to nazywam – chodzi o odczuwanie ludzi piszacych tutaj posty po tym jak pisza i co pisza. Podoba mi sie, ze znakomita wiekszosc osob, ktore regularnie pisza maja swoj staly, niezachwiany profil. Nie ma tej labilnosci i balaganu emocjonalnego jakie maja miejsce w standardzie matriksowym.

    3. „lepiej nie dotykaj” -nie proponuj
      Bo może jestem na czymś skupiony/a i nie chcę byś mnie rozpraszał
      A może już tego próbowałem
      A może mi to nie smakuje w tej chwili
      A może chcę czegoś innego teraz
      A może nie od ciebie
      A może po prostu robię tu coś innego
      A może chcę mieć święty spokój

      Jak byłem lata temu w Szkocji, tam usłyszałem ciekawostkę.

      Szkot do Szkotów
      -Jadę na wakacje do Grecji
      Cisza i uśmiechy, ewentualnie, baw się dobrze

      Polak do Polaków
      -Jadę na wakacje do Grecji
      –A jakimi liniami? A tamte nie lepsze?
      –My też byliśmy tam, mieliśmy taki super hotel, sprawdź ten, dobry jest, a jakbyś nie miał co robić to jedź tu i tu..
      –Nie jedź tam on głupoty gada, jedź tam bo tam lepiej itd.
      Dla kogo lepiej?

      Mamy Polacy wścibską naturę wtrącania się w nie swoje sprawy i proponowania, nie rozpoznając, co akurat ktoś potrzebuje.

      Kiedyś pół dnia przestawiam meble i staram się wypoziomowć szafę na nie równej podłodze i już mnie nerwy łapią bo drzwi się nie równo schodzą.
      Przychodzi kolega i z miejsca proponuje mi wypoziomowanie szafy.
      Tylko go wzrokiem zmierzyłem a w duchu powiedziałem: nie wkur.. mnie.

      No ale dziś kumam, skąd te wszystkie propozycje, nieodpowiednie, w nieodpowiednich chwilach, akurat gdy człowiek na granicy równowagi, albo gdy skupia się nad czymś nowym a ktoś szychodzi i proponuje ci coś nad czym już tysiąc razy się zastanawiałeś i zęby zjadłeś.

      No dobra, bedzie tego. Proponowałem i było mi proponowane.
      Co dawałem to dostawałem. Już tego dawać nie chcę i nie proponuje innym rezygnacji z propozycji. Kto chce niech się tym bawi.

      Miłego dnia wszystkim

  24. Zawsze po wizycie w kościele bolała mnie głowa, w trakcie mszy nie potrafiłam wysiedzieć na miejscu, ziewałam co chwilę. Od dziecka odrzucało mnie od kościoła i tak już zostało. Miałam to szczęście, że nie pochodzę z katolickiej rodziny. Widzę też, że dużo młodych ludzi odchodzi od tej „tradycji” (bo wiarą tego nie można nazwać) a i starsze pokolenia idą po rozum.

    1. Marto, a ja miałam jeszcze większe szczęście, bo urodziłam się w miejscowości, gdzie nigdy nie było kościoła, a najbliższy był 2O km.

      W mojej wsi chłopi w 1772 roku powiesili proboszcza, bo chciał od nich dwa razy więcej kasy, niż było na początku uzgodnione.

      Także do dzisiaj jest pozostałość kamiennych fundamentów, ale kościoła nie ma, wybudowano w 2OOO roku kaplicę zwaną minikościołem.

      Ja poznawałam Źródło Życia z opowiadań Moich ukochanych rodziców.
      Jestem więc wolna od tego watykańskiego egregora.

      Pozdrawiam wszystkich TAWerniaków z urlopu.😘😘😘

      1. Słowianko miłego urlopowania się!

        U mnie skończyło się leniuchowanie a zaczęła praca nad własnym domem. 💪Trzymajcie kciuki żeby chałupa stała i się nie zawaliła. 😅 Po skończonej budowie zapraszam w pod masyw Ślęży, gdzie będzie stał nasz dom. 😍

      2. ludzie bez duszy lub z czesciowa dusza potrzebuja sobie zastapic dusze i tu wkracza kosciol… duszni ludzie nie maja potrzeby uzupelniania co niedziele duszy, dlatego katolicy czy w ogole religijni to skirwysyny plus minus, wiadomo sa wyjatki jak wszedzie, ale przewaznie jak powiesz cos na ich jaszczura to na ciebie wsiada

      3. Marto, mało brakowało a pomogłabym Ci w październiku cegły nosić, albo cement mieszać. Wybierałam się pod Ślężę, ale plany się jednak zmieniły. Od ponad roku chcę tam jechać, ale widocznie jeszcze nie czas… A ten nastąpi. W przyszłym roku już nie daruję…

      4. ,, Przybędziem,
        gdy Mocy nabędziem 😀”
        Przed Domem twym Marto
        na trawie siędziem.
        Rozpalim Mocy Ognisko,
        wszak Góra Ślęża blisko
        Pradziadów Miejsce Święte
        płomieniem serc objęte!
        Zabrzmi Marto kochana
        historii pieśń do rana.
        Radości, śpiewy, tańce!
        My Lachy, nie przebierańce!
        Świtu słoneczna zorza
        poniesie pieśń do morza.
        Do naszych domów w kraju,
        niech wszyscy pieśń poznają…”

        >>Krysia z lasu<<

        Ech, już tam jestem… 🙂
        Marzenia spełniają wszystkie podróże, nawet te, gdy człek z miejsca się nie rusza 🙂 , a w każdym zakątku świata znaleźć się może… 🙂

        Chałupa będzie stać i się nie rozwali
        jak trwa Góra Ślęża w oddali 🙂

        Miłego dnia!
        PS. Budowlanego! 🙂

      5. Marto, miałam okazję we wrześniu 2O17 po raz pierwszy zdobyć ☺ Ślężę. Wejście to pikuś, ale zejście to katorga dla moich kolan.

        Marto

        Niech Twa chata rośnie,
        Jak szyszki na sośnie,
        A życie w niej Ci płynie,
        Jak górski strumyk w dolinie.

        Pozdrawiam serdecznie Ciebie i całą TAWernę z Podkarpacia 😘 siedząc dupką na pniu zawalonego drzewa.☺

      6. Dziękuję pięknie drogie Panie, jak tylko chałupa stanie zapraszam wszystkich chętnych na ognisko i piesze wycieczki po okolicy. Całusy 😘

      1. ,, A tętent Białych Koni już słychać z dala… 🌈🔆🐴🐴🐴🐴 ”
        … to tylko cała Tawerna do Marty się zwala!! 😀 😀 😀

      2. TAW żarcia starczy dla wszystkich. Nie potrafię ugotować dla dwojga, u mnie naje się całe wojsko. 😂

      3. ,, Gość w dom, żarcie do szafy… 🤣🤣🤣🤣”
        ,, Gosc w dom, szynka do lodowki. 😀”

        Oby tylko na takich ,,drobiazgach ” się obywało!
        W moich stronach mawia się: Gość w dom, żona w ciąży! 😀 😀

      4. ,,Znałem gościa, który mówił, że „dla pewności” nie zbliża się do żony przez dwa miesiące po jej powrocie z sanatorium… 🤣”

        I pewnie jej to też odpowiadało 🙂
        Jest domowe przedszkole, to dlaczego nie może być ,,domowe sanatorium”? 😀 😀
        Po tej sanatoryjnej rozłące obydwoje byli baaaaardzo zmęczeni 😀 😀

        Tak, że…, no…, wyjeżdżający na ,,kurację” zapewnić może jednocześnie ,,rekonwalescencję” dla dwojgu 😀 😀 😀

        *************
        Żona wraca z sanatorium. Mąż ciekaw jej relacji.
        – Kochanie, opowiadaj, jak było? …, tak się stęskniłem…
        Żona, siadając na kanapie, wykonuje mimowolny gest; zarzuca nogę na nogę i z entuzjazmem mówi:
        – Kochanie! Nareszcie razem!

        ***************

        Ale my świntuszymy!
        To znaczy Ty, Tawcio! Ja nie! 🙂

  25. Słów to raczej nie odbieram, chyba że podpowiedzi ale to inny temat.
    Takie jak przynieś keczup, o nie, to byłoby dla mnie okropne.
    Ja wyczuwam nastawienie, uczucia. Dlatego źle się czuję w dużych grupach gdzie jest energia jakoś ukierunkowana na komercje albo ogólnie niewzorcowo. Inni tego nie rozumieją a ja musze z takego miejsca uciekać albo wkładać wysiłek by tworzyć jakąś blokadę, pilnować swojej wibracji.
    Jak mam kontakt z jedną osobą i gdy nie mam z nią egotycznych porachunków, wtedy te odczucia mogą być rozpakowane do umysłu i nie zawsze musi to być to samo co ta osoba sobie akurat myśli. Te jej myśli też mogę wyczuć ale jej umysłowy słowotok nie zaśmieca mi głowy. Czasem mogę wyczuć że jej myśli wcale nie oddają tego co ona czuje, czy też to że jej uczucie pochodzi z jakiegoś głębszego pokładu a myśli które akurat ma, bardziej są po to by zakryć te które wywołują jakąś emocję.
    Wtedy dopiero mogę pomóc.
    Ale na to jeszcze potrzebuję dużej uważności i czystości własnych intencji bo moje ego łatwo może namieszać.
    Na forum tej pralk nie ogarniałem. Teraz coraz bardziej mi się klaruje, w miarę jak usuwam blokady ze swej strony i coraz częściej czuję by się wycofywać. Przez to że czuję drugą osobę i jej nastawienie. A osoby które tu wchodzą, są zazwyczaj w pewnym stadium „lepiej nie dotykaj”. Więc nieprawidłowo czytałem taką energię.

    Co do intuicji, która czasem wpuszcza nas w sytuacje które wyglądają kiepsko, to też mam, ale widzę że tylko po to, bo już czas coś rowiązać i Jaźń wie, że damy radę. To jest gdy oddaję jej kierownictwo.
    Bo w podobną sytuację ale taką na którą jeszcze nie czas, też się mogę wepchnąć ale bardzej na życzenie ego i pod wpływem chęci np przyspieszenia czy czegoś takiego ale w tym zawsze jak lęk, bo pośpiechem też kieruje lęk.

  26. I żeby nie było tak że wrzucam do jednego worka. Nie uznaję propozycji za coś złego. Nie uznaję jej na ślepo za coś dobrego. Teraz 🙂

    Grunt to wyczucie co i do kogo jeśli się proponuje.
    Ale jeśli osądziło się propozycje ogólnie jako dobrą (tak właśnie miałem) to nie będzie się zwracać uwagi na wyczucie drugiego człowieka w tym temacie i będzie się z góry zakładać, że proponować zawsze można. I takim osądem tworzyłem sobie piekło.
    No i się wyjaśniło uff.

  27. Co nieco odległej historii i stworzeniu homo sapiens.
    Hyperborea i Hyperborejczycy (wyższe wibracje) https://youtu.be/aD6vivpcmOY

    Sumeryjska historia stworzenia człowieka (niższe wibracje)

    Historia dwóch z kilku większych obecnych tu niegdyś ras. Wrzucam,żeby przypomnieć, że znane i nieznane cywilizacje na Ziemi liczą sobie kilka set (lub więcej) tysięcy lat.

    Od czasu spisania powyższej historii nieco się pozmieniało, „dzieci” powoli dorastają i stają się niezależne. Pomaga nam przy tym lilka (kilka) zmiennych. Wiele z nas jest tu „przelotem”, dobrze przypomnieć sobie,że główny nurt pomija niektóre ciekawe historie, a ponad nami od zawsze jest coś więcej.

    Jedna z opisanych cywilizacji jest w miarę znana i doceniona, o drugej większość praktycznie nie słyszała, przypadek ;)?

    1. A ze o Hyperboreji znow ❤
      I o Koniach bylo…a gdzis tam galopuja WILKI ❤

      Niedzwiedzica, Wilki, Sokol, Delfiny, Orzel, Labedz…Jelen, Tygrys, Pantera, Sowa, KON ❤
      Badzcie pozdrowieni Bracia ! ❤

  28. „,, A tętent Białych Koni już słychać z dala… 🌈🔆🐴🐴🐴🐴 ”
    … to tylko cała Tawerna do Marty się zwala!! 😀 😀 ”
    Ja swego konia już umyłem i wypastowałem, bo się umyty i schludny pokazać chciałem.
    Pysk ogolony, bujna czupryna, a Wy mi tam przygotujcie miodu i wina 🤣 🤣 🤣

    1. Łzy ze śmiechu
      nad twym humorem panie
      ocieram ręcznikiem
      i zadaję pytanie:
      Co podług ciebie
      ,,twój koń” znaczy,
      czyż ja mam rozprawiać
      o swojej klaczy??!
      😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀

      No chyba pęknę ze śmiechu! Pewnie ześmieję się na suchy wiór 😀 😀

      A ten pysk ogolony to u konia rzecz jasna… 😀
      Ty masz przecie buzię, nieprawdaż?

      No jak sobie teraz wyobraziłam kunia z ogolonym pyskiem, to chyba się zerżę ze śmiechu!
      Cały dzień będzie za mną ,,chodził” ten pysk ogolony 😀

      Ty to potrafisz, Vikingu, oderwać ludzi od zajęć!

      1. Krysiu, ja i mój koń jedno jesteśmy 😀
        Razem chodziliśmy do sadów na jabłka.
        Razem chodziliśmy na brzoskwinie i poziomki.
        Razem poruszaliśmy różne wątki.
        Jak na górze, tak na dole.
        Mój koń ma jednak wolną wole 😁
        Czy mam pysk czy buzie to nie ma znaczenia.
        Mam nadzieje, że napisałem z sensem bez zbędnego pierd…nia.

  29. ——— Witam wszystkich :))
    cóż , jestem na etapie , że już nie chce mi się gadać / pisać/. Zaczęłam ok 10 lat temu pisać o KK / rodzina ortodoksyjni katolicy /, pod moimi wpisami prawie zawsze pojawiały się komentarze : ty szmato , itd,itp. Uśmiecham się czytając wasze komentarze , ciepło mi na sercu z ich powodu . KROPLA DRĄŻY SKAŁĘ . Kropelkom :)) https://www.youtube.com/watch?v=uKbuFYd468w

  30. Widzisz Pałki Pałki Twój komentarz stał się tutaj wpisem na blogu – gratuluję !!!
    Zobacz jak wiele zdziałał on dla innych – wspieram Cię gdziekolwiek jesteś…i z czymkolwiek się zmierzasz.

    A tę piosenkę dedykuję Marcinowi – który pomógł mi przetrwać ostatnie dosyć trudne dni – bardzo Ci dziękuję –
    totalne BYCIE SOBĄ przy Tobie to prawdziwa przyjemność/
    Nigdy w życiu nie czułam się tak dobrze jak przy Tobie…
    nigdy wcześniej nie było mi tak dobrze ze sobą…
    Twoje słowa> ,Ależ cóż Ci więcej potrzeba do życia niż ta radość , która jest w Tobie?’
    Dziękuję.

    *Słuchanie Armii z Tobą to mega przyjemność i wielkie dzięki za poszerzenie mych muzycznych horyzontów – muzyka Wojciecha Kilara jest piękna…a Mike Oldfield – cudo…dzięki, dzięki!*

    ARMiA „Opowieść Zimowa” https://www.youtube.com/watch?v=GN5VKi4jHIk
    „Jest w lesie ptak, na wieży dzwon
    Jak dotąd tylko ja, jak dotąd tylko Ty
    Jak warto żyć, gdy serce drży
    W zimową noc niech nie wie nic Zły
    Czy ryby jeszcze drżą w oceanie
    Czy wiatr się zrywa czy bije dzwon
    Czy przyjdziesz znów, daleko stąd
    Czy będę jeszcze Twoim przyjacielem
    I skąd ten blask, ten w dali ptak
    Skąd w białej mgle zniszczony płaszcz
    Nie mogę znieść,
    nie mogę Ci nic powiedzieć
    Pustynia śpi, zabija świat
    Jak cicho obok nas, jak cicho tu i tam
    I niemy krzyk, gdy serce drży
    W zimową noc niech nie wie nic Zły
    Zły zły zły zły zły zły zły zły
    Czy ryby jeszcze drżą w oceanie
    Czy wiatr się zrywa, czy bije dzwon
    Czy przyjdziesz znów daleko stąd
    Czy będę jeszcze Twoim przyjacielem
    i gdzie…”.

    -Miłej nocy w tym swoim lesie.-Twoim królestwie.

    1. Dziś wstałam z łóżka z poczuciem, że coś złego wisi w powietrzu nademną albo moją rodziną. Jakieś czarne myśli jak czarne chmury. No potrafiłam tego odegnać. Jak bym w depresję wpadła. Mąż stwierdził, że on nie ma złych przeczuć więc będzie OK.
      Dawno tak się nie czułam, nie potrafiłam wyjść z tego stanu. Czułam się jakby mnie coś wciągało w wir czarnych myśli, wątpliwości.
      Dopiero jak stanęłam boso na trawie twarzą do słońca i tak stałam i stałam, to wreszcie odeszło. Strach znikł choć jakieś przeczucie zostało, ale znow czuje przypływ sił i odwagi.
      A może to też Twoja zasługa Melisso? Napisałaś jak byś wiedziała, że mi to właśnie dziś będzie potrzebne, że wspierasz mnie gdziekolwiek jestem i z czymkolwiek się zmierzam…
      Dziękuję 😘

      1. Droga Pałki Pałki,
        w nasze umysły podświadome wmontowano różne mechanizmy zabezpieczeń przed wypinką z egregorów, więc w chwilach pobudki te mechanizmy się uaktywniają. Jak najbardziej mogą się wówczas pojawiać przeróżne lęki – jak ja je nazywam – egzystencjalno-eschatologiczne… 😀😀😀😀

        Nie dawajmy się temu. Doskonałą technikę zastosowałaś: ŻYWIoły to istoty ŻYWE, zawsze nam pomagają 🙂

        *

        Ciekawym mechanizmem, który może się też uaktywnić u budzących się, jest mechanizm gwałtownych, spektakularnych „nawróceń” (np. Robert Tekieli, Miś Koterski, Frytka Frykowska, Agnieszka Chylińska, Rafał Porzeziński).

        Klient nagle słyszy „głos Boga” i pada na kolana…

        https://www.gosc.pl/doc/2152257.Zawylem

        https://wpolityce.pl/m/kultura/247270-nawrocenia-w-swiecie-rocka-uslyszeli-wezwanie-jezus-cie-kocha

      2. „Zawyłem i potwornie smutny, pełen buntu wydarłem się: „Jak mogłeś dopuścić do tego, że moje życie jest takie beznadziejne? Dlaczego Ty do mnie nie mówisz, gdy robię te wszystkie głupoty?”. I wtedy padła odpowiedź: „Gdy mówię, nie słuchasz”. Zamurowało mnie. Dreszcze. Zbaraniałem. Ale natychmiast na mocnej bucie zadałem następne pytania. I znów usłyszałem wyraźne, konkretne odpowiedzi, przerastające o Himalaje moje doświadczenia duchowe i wiedzę. Wyraźny głos. Baryton. Wypływał gdzieś ze środka, ale był niezwykle donośny. ”

        I o tym właśnie mówię ( nasrają Ci w domu a potem Ci wybaczają oczywiście to Twoja Wina co by nie było ) Z różnych tematów których jestem obserwatorem widzę ten sam kołowrót .

        Inny mechanizm nie jestem wcale święty ( sztuczne poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia ) no i cię mam .

        Dlatego ja od zawsze wierzę w siebie swoje możliwości , Jaźni a przede wszystkim Źródłu jedynemu jakie jest . Tyle że poprzez masę zakłóceń niestety trwa rozeznanie się w tym wszystkim a do tego jeszcze to walenie po czakrze 🙂

        Dobrego Dnia Wszystkim

      3. TAW, dziękuję za uświadomienie mi, że to tak działa.
        Czyli tak, z jednej strony jest to optymistycznie, bo mi potwierdza że się im wymykam powolutku, skoro takie cyrki mi się dzieją, a z drugiej jesień i zima, już sobie tak boso w słonku w razie czego nie postoję 😉 W ogóle brak słońca mi nie sprzyja 🙁 Czyli ciężki czas nadchodzi.
        Jak to dobrze że jesteście 😚

      4. Oby, bo wczoraj niebo nad Monachium było mleczne… a samoloty latały jeden za drugim.

        Apropos latania, zauważyłam, że od chyba trzech tygodni dużo śmigłowców nad Monachium lata, ciekawe, czy to przypadek, czy coś się dzieje.

      5. Pałki Pałki, ja też przez to przeszłam, może nie byłam depresyjna, ale za to miałam ataki paraliżującego strachu. Takiego, który oddech odbierał. Zdarzały się (te ataki) już w dzieciństwie, a przed dwoma laty się powtórzyły. Była ostra jazda, ale pomogło mi wtedy świadomość, że nikt/nic nie może mi nic zrobić, pomogło „otulanie” się mentalnie kokonem, który do tego wzmacniałam mówiąc temu czemuś, że ma spadać. Pomogły słowa jednej z Pań piszących na blogu TAWa, że należy mówić przed pójściem spać, że zakazuje się komukolwiek wykonywania jakichkolwiek czynności z moim ciałem bez mojego przyzwolenia. Podała wtedy nawet dokładną formułkę. Zapisałam ją wtedy, ale nie potrafię teraz znaleźć. Co ważne nie można używać w tym „zaklinaniu” przyimka „nie”, bo jak mówimy „nie pozwalam” to to coś zrozumie z tego „pozwalam”, tak jak nasza podświadomość… I tu nasuwa się pytanie, czy to wszystko nie dzieje się w naszej podświadomości?? Teraz mi to przyszło do głowy.

        A wracając do tematu, trzeba jeszcze uwierzyć w siebie, uwierzyć w swoją moc, a wtedy zaczynają się dziać niewiarygodne rzeczy, prawdziwe cuda. Zaczynamy mieć wpływ na rzeczywistość, na to co się dzieje. Myśli spełniają się w czasie rzeczywistym….

        Pozdrawiam i wiele siły życzę.

      6. TAW, jest coś co może potwierdzić to co piszesz, jak tu od 2001 roku mieszkam nigdy nie było prób alarmów, a niedawno (kilka miesięcy temu), była jedna próba, a w ubiegłym tygodniu (nie pamiętam którego dnia, chyba w czwartek) była kolejna, tym razem z powiadamianiem na smartfon, za pomocą App „Katwarn”, który informuje o zagrożeniach, do tej pory informował o zagrożeniach pogodowych typu silne opady deszczu, burze, gradobicie, czy śnieżyca, a tym razem został wykorzystany przez rząd jako test… Te śmigłowce, test, sypanie.. To nie jest bez powodu.. A śmigłowce, to nie ADAC, czy czerwony krzyż. Te, które widziałam były po prostu szare, ciemnoszare.

        Ja mam ostatnio też jakieś sny, których niestety nie pamiętam, jakieś migawki tylko. I cosik mnie dopadło, niby przeziębienie, ale jakieś inne… Duże wahania samopoczucia, raz wrażenie, że grypa mnie bierze, a za chwilę nic nie czuję.. Ale leczę się (moja własna nalewka malinowa też pomaga)😅, ale nie było jej dużo i się skończyła😋, nastawiłam już nową porcję malin.. Na sok 😉, może część z tego też w spirytusie(oczywiście rozrobionym) wyląduje.

      7. Droga Laszko jaka Pani ? normalnie jesce mnie tu tyły z tyłka wzięte potrzebne 😛

        Brak zezwolenia na wchodzenie w moją przestrzeń
        Brak zezwolenia na jakąkolwiek ingerencje na wszystkich poziomach mojej świadomości i gęstości
        Brak zezwolenia na bazowaniu zainstalowanych we mnie programach ( które trza przerobić , nie oznacza to że mają na tym bazować , takiego wała)
        Brak zezwolenia na pobór energetyczny ( czyli złodziejstwo)
        Brak zezwolenia na podpinanie się do umysłu , manipulacje , wklejanie fałszywych obrazów
        Moja Przestrzeń należy tylko do mnie Źródła które jest mną a ja nim .
        Brak zezwolenia na wchodzenie w moją przestrzeń wszystkim którzy nieświadomie i świadomie nie stosują się DO PRAWA JEDYNEGO.

        Między czasie formułka się zmieniła .

        jednakże jak sama zauważyłaś przypomniało ci się coś z dzieciństwa i teraz doprecyzuję pewną rzecz chcąc nie chcąc musieliśmy się z tym zderzyć jeszcze raz i rozwiązać owy rzekomy problem na innym poziomie Świadomości by się od tego uwolnić ( lęk) .

        Korzystając z okazji Kalinka dobrze to ujęła Twoje Doświadczenie jest dla nas Bardzo Budujące

      8. A na końcu mówię jeszcze co mówię

        MOJE NIE JEST ŚWIADOMYM NIE PONAD WSZYSTKIM CO JEST ROZPOZNANE I NIE ROZPOZNANE

        IIIIII DASWIDANIA IM A CO

      9. A właśnie odnośnie słowa NIE
        Powiadają iż dusza przekorna jest powiedz jej że czegoś nie może dokonać a się zdziwisz . Jeśli się to pojmuje można sobie użyć narzędzi SAMEMU ( czyli znaleźć swój sposób na siebie )
        Kolejna rzecz iż Słowo Nie ma Znaczenie dosłowne gdy mu się nada owe znaczenie czyli ŚWIADOME NIE 9 ZAKAZ I JUŻ )
        A co do podświadomości to posłużę się troszkę męskim językiem (metafora) trza wziąć je „za pysk” i powiedzieć krótko JA TU RZĄDZĘ kiedy się ustawi poniekąd „hierarchię ” wychyli się tylko po to by pokazać jakiś program który jest abyśmy mogli go przepracować czyli staje się pomocnikiem anie sabotażystą.

      10. Laszko, MI, Nukka, bardzo Wam dziękuję za to co napisałyście.
        Wasze własne doświadczenia, sposób ochrony – bardzo to pomocne. Z chęcią więcej o tym poczytam, zawsze to mniej „błądzenia po omacku”.
        Dziękuję :*

      11. Pałki Pałki nie ma za co , wszystko czego dokonujesz w swoim życiu robisz to sama , my tylko dzielimy się swoimi doświadczeniami , jeśli się komuś przyda coś to super a jak nie to też dobrze bo to oznacza żeeee…… mamy wielu Oświeconych 😀 🙂

      12. Pałki Pałki – ja tylko wstawiłam tekst – cytat z linku…
        Jeśli Tobie czy komuś innemu będzie on pomocny, to super 🙂 Wszystkiego dobrego, pozdrawiam ❤

  31. „PiS i PO-jedno zło”

    PiSowiacy i Platformiaki w jednym stali domu.
    Raz jeden był na górze, a raz drugi wszedł na górę z dołu.
    Razem jedli jednak z tego samego pańskiego stołu.
    Ktoś komuś zrobił laskę, a później dostał na konto kaskę.
    Prawica i lewica to jedna wielka bzdura.
    Wie o tym kogut i kura.
    Mysz zamieniła się w szczura.
    PSL, rzekomo bronią owiec i chlewnej trzody.
    Tak naprawdę chcą mieć przy korycie dochody i odchody.
    Dożyliśmy ciekawych czasów Moi mili.
    Niby to polityka, a pod zasmarkanym nosem pełno gili.

    ViS
    🙂

  32. „Znałem gościa, który mówił, że „dla pewności” nie zbliża się do żony przez dwa miesiące po jej powrocie z sanatorium… 🤣”

    🤣🤣🤣 Łebski gość.

  33. TAWie, jeśli chodzi o wypinkę z egregorów, to wczorajsza akcja „Polska pod krzyżem” gdzie z ciekawości fragmentami oglądałem na tv trwam, podziałała na mnie dołująco, bo jak zobaczyłem te smutne i cierpiętnicze twarze Naszych Rodaków i słyszałem te straszne słowa księdza ( programowanie umysłów na ofiary niosące krzyż ) i zobaczyłem, że wśród tłumu ludzi jest nawet trochę ludzi młodych i dzeci, to się wkurzyłem i zmartwiłem jednocześnie tą intrygą KK wobec Naszego KRAJu.
    Wyciągnąłem jednak z tego swoją osobistą lekcje.

      1. Myślę, że dopóki ludziska nie pojmą, iż Boga/źródło mają w sobie, to dalej będą szukali Go na zewnątrz. Zresztą w wywiadzie mówią, że usłyszeli ze środka siebie odpowiedzi na zadawane pytania. Tylko dlaczego nie skojarzą tych faktów – to nie wiem.

    1. Vikingu, są ludzie którzy lubią jak im się mówi jak mają żyć i myśleć. Dlatego szukają instytucji takich jak kościół, która im powie co jest złe a co dobre, jak żyć i umierać, chodzą do lekarzy, którym powierzają swoje zdrowie, wierzą w politykę i brak wpływu na nią. Ja ich nazywam leniwym gatunkiem, bo jeśli sami nie zechcą zacząć samodzielnie żyć i myśleć to choćbyśmy na rzęsach stawali to nasze argumenty przejdą bez echa.

  34. „Tylko dlaczego nie skojarzą tych faktów – to nie wiem.”
    Pewnie dlatego, że nie interesują się fizyką kwantową, ulegli kościelnej indoktrynacji i jest im „wygodniej” zwalić swoje „nawrócenie” na „tego na górze” 😀

    1. Różne głosy można słyszeć w głowie. Nie tylko dobre ale i złe też. Za którymi człowiek podąza temu służy. Wolność polega na służeniu. Ale jeśli tym głosom nie można się oprzeć to jest już zniewolenie – pytanie: czy zniewala dobro czy zło?

      1. pytanie: czy zniewala dobro czy zło?

        Uzależnienie a teraz pytanie czym jest uzależnienie

      2. Wolność polega na służeniu??
        Dziwny opis wolności. Dla mnie wolność to wolność, a służenie to rodzaj zniewolenia.

        Dziwnym trafem ostatnio trafiam na katolików, chcących myślących inaczej, przekonać do katolicyzmu absurdalnymi argumentami. Było już, że rzeczy nauczanych w katechiźmie w biblii nie ma, ale to świadczy o ich prawdziwości, było, że dzięki KK kobiety uzyskały równouprawnienie, ale i tak nie można ich traktować na równi z mężczyznami bo mają inną rolę do spełnienia, było, że katolicyzm to religia miłości, ale musi walczyć o wiernych, było, że właściwie Jezus i Bóg nakazują ubóstwo, ale kościół musi mieć pieniądze, żeby się zbroić.. A teraz o wolności, która ma być służeniem.

        Nie wiem śmiać się czy płakać… Ale płakać nie będę.

        Ludzie niech czytają i widzą jakie to wszystko absurdalne.

        A, nie wszystko było tu na blogu u TAWa, niektóre „cytaty” są z Youtuba.

      3. Nazywam to syndromem jezusa z Nazaretu budujmy kościoły , walmy od drzwi do drzwi i zbawiajmy te grzesne dusze bo co one biedne poczną ( ale jestem wielki prawie jak jezus) no no , owszem obłęd 😛 zastanawia mnie też pewna kwestia po co bogu imię? skoro jest jeden 🙂 nic zero samodzielnego myślenia czy co ?

        No i tym sposobem dowiedział się Pan kim są SŁOWIANIE wystarczy popatrzeć i wiary do tego nie trza ( na szczęście )

        Laszko to nie są przypadki gdzie nie trafię to jechowici zaraz za mną 🙂 wiedzą że ich świat runie za chwilę , nareszcie . Myślą że nas przestawią , akurat .

        Dobrych Snów Wszystkim

  35. Ostatnio trafiłem w necie na książkę Bruce’a Liptona „Biologia Przekonań”. Kupiłem ją właśnie. Podobno są w niej przedstawione dowody naukowe na to, że nasze myśli mają moc kreacji rzeczywistości. Podtytuł brzmi: „Uwolnić moc świadomości, materii i cudów”.
    P.S. Nie chciałbym ktoś z Was albo z waszej rodziny czy znajomych kota, a w zasadzie kotki? Mój kuzyn miał problemy z nią, sikała w domu byle gdzie i jak się mu dziecko urodziło to wyrzucił ją na dwór. Biedaczka miałczy strasznie od czerwca i wykorzystuje każdą okazję, aby wejść do domu, załatwia się pod drzwiami. Jeszcze nie podjął decyzji co z nią zrobić, ale na zimę na dworzu zostać nie może, a do domu z powrotem jej jak sądzę nie weźmie.

    1. Mam i przeczytałam „Biologię Przekonań” już jakiś czas temu.
      Dr B. Lipton pisze o swoich badaniach nad komórką, które doprowadziły go do wniosku, że to nie geny determinują nasz stan zdrowia, ale czynniki zewnętrzne – sygnały ze środowiska, jakimi też są nasze myśli. Więc tak, to dowodzi, że nasze myśli mają moc kreacji rzeczywistości. 🙂
      Książka nie jest gruba, więc pewnie już wkrótce zamieścisz jej recenzję na swojej stronie, Wolni Słowianie – to dobra wiadomość dla tych, którzy tej pozycji nie znają. 🙂

      1. Nie mogę znaleźć wątku o pochówku a gdzieś to dziś widziałem i chciałbym też coś w temacie dopowiedzieć.

        Pamiętam tzw. śmierć a raczej oddzielenie od ciała i nie robiło mi wielkiej różnicy, co się z tym ciałem dalej stanie. Jedyne emocje, ogromny zawód i zdziwienie przeplecione z żalem, pojawiły w chwili kiedy ujrzajem leżące na ziemi ciało i uświadomiłem sobie, że moje ziemskie plany zostały przerwane.
        __________________

        Biologia przekonań
        Nie czytałem, widziałem kilka wykładów B. Liptona w temacie i zgadzam się z tym, że geny są pośrednie a decydują przekonania, czyli to w co uwierzylismy, na podstawie nauki, religi, cudzej prawdy, osobistych doświadczeń, zaciemnionego obrazu po osądzie, czy jakichś głębszych wglądów.

        Dziękuję za przypomnienie. Jakoś mocniej dziś ten temat poczułem.
        Może temat mojego dnia.
        Biologia przekonań.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s