fot. fb.com/JoannaBatorProfil
A Wy podzielicie się dziś czymś dobrym? W sytuacji braku owoców może być oczywiście dobro symboliczne.

A Wy podzielicie się dziś czymś dobrym? W sytuacji braku owoców może być oczywiście dobro symboliczne.

autor: Joanna Bator

źródło: https://www.facebook.com/JoannaBatorProfil/photos/a.210943226173034/428548411079180/

240 myśli w temacie “A Wy podzielicie się dziś czymś dobrym?…

    1. Wstrząsające info… Pani Ewa Pawela mówi bardzo poruszająco o krzywdzie milionów dzieci, ale nie tylko to uświadamia widzowi. Rzeczywiście warto posłuchać.
      Dziękuję Anamiko, rozesłałam link do filmu.

      1. Tak, wstrząsające, ale prawdziwe niestety. Do wielu ludzi dotarła już ta smutna prawda, ale jeszcze nie do wszystkich. Też rozesłałam, gdzie się da, komu się da. Pani Ewa Pawela jest osobą bardzo zaangażowaną w tę tematykę i zawsze podaje bardzo wiele informacji z wiarygodnych źródeł.

        Te materiały są jeszcze bardziej wstrząsające: https://youtu.be/VjMY9pEyQVA

  1. Dzielę się…
    rok temu gdy nie miałam swojego miejsca na ziemi, żyłam prawie bez pieniędzy. miałam duże problemy rodzinne, byłam bardzo zagubiona, nie wiedziałam co ze sobą zrobić, w którą stronę się udać, w zamian za pomoc w różnych pracach mieszkałam u przyjaciółki…itd.
    Zupełnie przypadkowo, bo bardzo mało korzystałam też z internetu (choć jak wiemy nie ma przypadków)
    trafiłam na krótki filmik EWELINY STEPNICKIEJ, zaledwie kilkuminutowy (na dłuższy nie miałabym wtedy siły)
    on bardzo, bardzo wtedy mi pomógł.
    Dziś nie pamiętam nawet tytułu…
    Dziś chcę podzielić się z Wami innym jej nagraniem:
    „Jak ukochać siebie, od czego zacząć”.
    Może komuś się przyda, pomoże, zainspiruje, cokolwiek 🙂 https://www.youtube.com/watch?v=0uDwtTFbv-w
    Ewelina mówi m.in. o zachowaniach ucieczkowych – bardzo to jest ciekawe, ważne i jakże prawdziwe!

    Dziś.
    Dziś kolejny dzień mojego życia.
    Dziś jestem w trakcie spełniania swojego marzenia…
    Dziś będzie też wyglądać zupełnie inaczej niż wczoraj.
    Witaj Nowe Dziś 🙂

    DE SU „ZYCIE CUDEM JEST” https://www.youtube.com/watch?v=3LHBg5rgiI4

    Ps. Podjęłam też w końcu decyzję – bardzo długo się z tym zmagałam… – ale jednak ufarbuję sobie włosy -przykryję siwe, tak dużo już ich jest, poproszę o to moją córkę— sama siebie zaskoczę—koniec z radykalnymi poglądami.
    ŻYCIE TO NIEUSTAJĄCA ZMIANA 🙂

    1. Ja podjęłam inną decyzję. Już od zeszłego roku nie farbowałam włosów, tak aż odrosty można było obciąć. Teraz mam naturalne pasemka. A koleżanki się pytają jak ja to robię, bo wygląda naturalnie. 😀

  2. Zarejestrowalismy sie dzis do wyborow (elektronicznie). Mam zamiar glosowac na Skuteckiego. Nawet, jezeli wygra obecna partia, to przynajmniej bede miala „czyste sumienie”, ze podjelam chocby symboliczna probe zmiany linii czasowej. Moja INTENCJA zmiany na lepsze wyjdzie w PRZESTRZEN.

    Oczywiscie nie glosuje na zadna Konfederacje, ktora sprytnie uwalila Czerniaka i Majke, ale na OSOBE, a ze ta osoba jest akurat na liscie Konfederacji, to juz inna sprawa, tak sie zlozylo.

    1. Kalino, ja miałam zamiar zrobić tak jak Ty, zagłosować na Skuteckiego, ale los? zdecydował inaczej. Akurat w przyszłym tygodniu wyjeżdżam z mojego miejsca zamieszkania, a tam gdzie jadę konsulat jest daleko. I myślę, że skoro już tak się stało, to odpuszczę. Choć z jednej strony mi szkoda, że nie oddam głosu.

      1. Kalino, po sprawdzeniu możliwości głosowania w Niemczech zobaczyłam, że am gdzie jadę jednak będzie lokal wyborczy. W poniedziałek dowiem się dokładnie, co muszę zrobić, ąeby tam głosować.

        Teraz wpadł mi film Wojtka Olszańskiego na Niezależna Tv. Niepodzianka, tam gdzie byli pojawił się Paweł Skutecki.

        To dla mnie znak, że naależy na niego głosować. Brałam pod uwagę nawet jazdę ponad 100km do konsulatu, łeby jednak oddać mój głos.

        Na 99,9% to zrobię.

  3. Ten tekst piszę szczególnie dla Kaliny i Ziarna. Gdzieś było wspomnienie o Zaświatach i obiecałam im, że napiszę coś z mojego własnego doświadczenia, więc czynię to niniejszym tutaj, bo mam czas ograniczony dziś i w związku z tym muszę sobie darować szukanie tego wątku, gdzie to było 🙂
    Dzielę się zatem czymś może dla kogoś dobrym, może ciekawym. Dla mnie osobiście i takim i takim.

    W moim życiu kilka razy otarłam się o śmierć i jedną, a może i nawet dwiema nogami byłam w Krainie Wszelkich Możliwości, jak na swój użytek nazywam tzw Zaświaty.
    Dzięki mojemu doświadczeniu dla mnie w odbiorze ta kraina to po prostu świat równoległy. Im częściej tam trafiałam, tym łatwiej za każdym innym razem było tam się pojawić.
    Opiszę jeden przypadek.
    Parę lat temu pracowałam w znanej i wysoko notowanej korporacji. Praca wymagała nie tylko wiedzy z pewnej dziedziny, ale również wirtuozerii w operowaniu komputerem. Spełniam te oczekiwania, więc kiedy zaproponowano mi tam zatrudnienie, byłam prawie wniebowzięta 😛 Bardzo szybko moja Dusza zrozumiała ( potem i moje ciało i umysł ), że podstawą funkcjonowania tego przedsiębiorstwa , jak i każdej korporacji jest system opresyjny, mówiąc najkrócej. Wszelka opresja jest dla mnie bardzo niekorzystna. Odrzuca ją moja osoba.Zaczęło mi się zdarzać, że moja Dusza po prostu wychodziła z ciała. I tak Ja ( moja Dusza ) stałam sobie obok mojego miejsca w otwartej strefie mojego działu i patrzyłam na moje ciało siedzące przed monitorem ( tylko jednym, bo niektórzy mieli nawet 3 :P, co dla mnie było grubą przesadą )oraz na moje koleżanki i moich kolegów. Stałam tam sobie jako Ja i pomyślałam, że po kiego tu stoję, jak mogę sobie polecieć gdzieś, gdzie jest fajniej. I świst, jakbym leciała przez komin, bardzo szybko i nagle znalazłam się na łące z pięknie kwitnącym kwieciem wszelkiego rodzaju. To jest właśnie tam, gdzie bywałam kilka już razy. Świetliste miejsce, choć nie widać Źródła Światła, ale Ono tam jest. Piękne błękitne niebo, kojące ciepło, przyjemne bardzo i ten stan błogości – to się tylko czuje, a jest zupełnie nie do opisania słowami. Obok łąki jest las z jednej strony w dali widać jakieś osady, góry i doliny, gdzieś tam kręcą się jakieś osoby. Jest rzeka. Jest mi po prostu cudownie na tej łące, dotykam roślin, napawam się zapachem kwiatów i ziół. Mogę iść dalej, ale z poprzednich bytności wiem, że jak pójdę za rzekę, to już tam zostanę. Kuszące jest to.
    Takie wyjścia zdarzyły mi się podczas pracy w firmie jeszcze kilka razy, ale nie leciałam poza biuro. Raz zrobiłam sobie przechadzkę po firmie, po innych open space ach ( ach!). Raz zdarzyło mi się w domu, kiedy leżałam na szezlągu i czytałam książkę. I wypad z ciała znów. Pr
    Przeanalizowałam sytuację i z punktu widzenia materii zadziałałam w ten sposób, że złożyłam wypowiedzenie. Firmie nie bardzo się to spodobało, poproszono mnie o zostanie trochę dłużej, skoro nie wchodzi w grę zostanie na stałe i dłużej. Na poziomie duchowym też zadziałałam i otrzymałam wsparcie z Hiszpanii, ale to już inna historia, którą zostawię dla siebie.
    Pragnę zaznaczyć, że za każdym razem wychodzenie z ciała jest łatwiejsze i szybsze. Stany krytyczne dla ciała miałam kilka razy w życiu. Za każdym wylotem z ciała, moja Dusza przybywała do Krainy Wszelkiej Możliwości niekoniecznie w to samo miejsce. Na łąkę przybyłam ze dwa razy. Pozostałe razy to okolice jakiś miast, raz był to park. Zawsze zaznaczam to, było tam świetliście i niezwykle radośnie, i lekko, tak zachwycająco i czuło się swoiste uniesienie. Miałam jako Ja Dusza dużo sił ( w tym momencie moje ciało było słabe ), bystrość umysłu i czułam się znakomicie. I co się pomyśli, to się ma.
    W tych przypadkach byłam albo sama na łące, albo spotkałam mojego Tatę albo wiele osób, znanych mi lub nieznanych. Były to arcyciekawe przeżycia, mimo, że upłynęło wiele lat, pamiętam je tak, jakby zdarzyły się pięć minut temu.
    Kiedyś w okolicznościach zupełnie spokojnych, ale już po tych momentach krytycznych, z zagrożeniem życia, parę razy wyszłam sobie z ciała, bo mi tak się spodobało. Bramy do Krainy Wszelkich Możliwości są w wielu miejscach.Raz byłam na łące i spotkałam mnicha, w orientalnym habicie, z kapturem na głowę. Po atmosferze otaczającej mnie, poznałam, że to Kraina Wszelkich Możliwości. Parę razy wychodziłam też z ciała ale wtedy udawałam się w jakieś inne miejsca istniejące na Ziemi, w których nigdy nie byłam ani nie oglądałam ich na obrazkach. Dopiero potem zainteresowałam się tymi miejscami, aby sprawdzić, czy byłam faktycznie tam, gdzie byłam. I byłam!
    Potrafię odróżnić kiedy śnię a kiedy moja Dusza wychodzi z ciała i udaje się tam, gdzie się udaje ( ten Świat i Zaświaty ). Kiedy śnię, wtedy widzę siebie w tym śnie, a kiedy jestem faktycznie gdzieś, to wtedy patrzę swoimi oczami. We śnie osoby zmarłe, które przewijają się przez sen, są takie jakie były, kiedy żyły. A jeśli spotykam je w innej rzeczywistości to są zawsze młode tak ok 30 do 40 lat.
    Dzięki temu, że miałam okazję już być po tamtej stronie, jestem osobą bardzo sensytywną i jeśli ktoś z tamtej strony chce coś przekazać to odbieram te sygnały. Widziałam też tych, którzy chcieli z jakiegoś powodu się pokazać. Podkreślam – spirytyzm absolutnie jest poza kręgiem moich zainteresowań. Jestem osobą twardo stąpającą po Ziemi. Nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, aby w jakikolwiek sposób wywoływać czy przywoływać duchy. Kto się pojawił, ten był.
    Napisałam, ile napisałam. To takie wybrane treści, gdyż nie wszystko nadaje się na otwarte forum, przy całym szacunku dla Szanownych Czytelników.

    Są to moje osobiste przeżycia i podpisuję się pod nimi z całą powagą. Ja nie wierzę ,ze tak jest, ja WIEM, że tak jest.

    Moim zamiarem jest tylko informacja o czymś, co przeżyłam, a nie przekonywanie kogokolwiek do czegokolwiek.

    1. Anamiko, jak Ci sie zdaje, czy to byly „podroze” po astralu, czy zajawki z 5D? Czy uczestniczylas kiedys w sesjach hipnozy regresyjnej?

      1. Wiem, że tzw. Zaświaty to świat równoległy. W każdym razie po licznych doświadczeniach tak to odbieram. A wizyty mojego Ducha na tym Świecie to po prostu wizyta Ducha tam, gdzie można pojechać, ale bez potrzeby jechania. Ty widzisz ludzi, ale oni Cię nie widzą, chyba, że potrafią zobaczyć w takiej wibracji.
        Nie uczestniczyłam w takich sesjach i nawet o tym nie myślałam, i tak trzymam.

    2. Wielkie dzięki, Anamiko! Niesamowita sprawa. Ja nigdy nie miałem takich przeżyć, choć pracowałem 3 lata w korporacji, odbierając telefony. Wierzę w to, co piszesz. Ja z wielką chęcią odbiłbym się od ziemi i pobył sobie w krainie piękna i szczęścia. Pozdrawiam Cię serdecznie!

      1. Odwzajemniam pozdrowienia Ptaszku ❤
        Póki jesteśmy tu i teraz, szukamy piękna i szczęścia, gdzie akurat jesteśmy. Czasem, jakimś psim swędem albo cudem, możemy wskoczyć choć na chwilę TAM. Błogość i szczęście TAM jest tak zapierająca dech, że aż chce się zostać, ale wszystko się zaczyna i kończy o właściwym czasie, więc czeka się do tego właściwego czasu.

      2. Śpiewie Ptaka, ja nazywam właściwym czasem ten moment, kiedy już Dusza uzna, że pora jej nadeszła, by udać się do innego wymiaru. Bram jest wiele. Ale tak długo jesteśmy tu i teraz, cieszmy się, czym się da, czyńmy Dobro, kochajmy ❤ Dziś na ten przykład karmiłam moja Duszę śpiewem ptaków! I ogarnęła mnie wielka radość, niczym nie zmącona. I zainspirowała mnie do zrobienia czegoś dobrego, co akurat było komuś potrzebne, a ja mogłam i chciałam zrobić.

      3. Ja dziś słyszałem śpiew ptaka. Byłem w szoku. Wiało jak w kieleckim, a jakiś ptak cudownie śpiewał. Przypominało mi to szpaka. Może skubane zaczynają zimować? Nie wiem. Pozdrawiam.

    3. Anamiko, ja doświadczyłam przynajmniej raz w życiu przejścia na inną stronę. Było to dawno temu, byłam po raz pierwszy brzemienna, zdarzyło mi się, że zemdlałam i właśnie wtedy to poczułam. Uczucie ciepła, błogości, otaczającej wszechobecnej miłości. Nie pamiętam, czy coś wtedy widziałam. Zdaje mi się, że nic, pamiętam jedynie to wspaniałe uczucie, które tam odczuwałam i potem „szok” powrót do ciała, to był przeskok, i coś jakby rozczarowanie, że już nie czuję tego, co tam. A moja młodsza siostra miała używanie, bo mnie po pysku wytrzaskała (bezkarnie 😉).
      Omdlenia miałam kilkukrotnie w życiu i nigdy nie przeżyłam tego co wtedy, znamienne, że było to w okolicy kościoła, w czasie mszy, bo wtedy jeszcze chodziłam czasami do kościoła. Wtedy byłam z siostrą i jej chłopakiem. Poczułam się słabo, odeszliśmy od kościoła, szliśmy w stronę pobliskiego parku i wtedy to się stało.

      Fajnie musiało wyglądyć, szwagier trzymał mnie w rękach (na stojąco), a siostra waliła po twarzy. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że przy omdleniach najlepiej położyć kogoś płasko i podnieść nogi do góry.

    4. Anamiko mam tak jak Ty, kiedy
      zechcę opuszczam moje ciało i udaję się w inny wymiar, doświadczam cudownych przeżyć, chociaż dawniej różnie z tym bywało.
      Miałam też problemy z ponownym zasiedleniem ☺mojej fizycznej formy ,czyli ciała.
      Krainę Wszelkich Możliwości ja odbieram jako Astral,bo tam każda myśl jest materializowana.
      Jednak dla mnie jest to miejsce trochę przygnębiające, wolę świetlistość i błogość innych wymiarów i spotykanych tam pięknych i przyjaznych Istot.

      Dużo można by o tym mówić,ale po co, kiedyś odważyłam się o tym mówić i została nazwana nawiedzoną wariatką.

      Wolę więc zachować te piękne przeżycia dla siebie.
      Dlatego lubię żyć w tych swoich chwilach samotności,bo nigdy się tam nie nudzę,a zawsze doznaję błogich stanów.

      Od kiedy weszłaś na blog TAWa wyczułam bliskość z Tobą, i się nie pomyliłam .😘

      1. Kochana SłowiAnko 🙂 ❤
        Jak mówią Anglicy: "birds of a feather flock together" czyli ciągnie swój do swego – nawet w dżungli ludzkości można się odnaleźć ❤
        Ja na swój pożytek, po różnych przeżyciach nazywam Zaświaty Krainą Wszelkich Możliwości, choć bywałam w jej przedsionku, czy na obrzeżach, ale zapuszczałam żurawia, by zobaczyć, ile się da. Kusiło mnie, by tam zostać, ale obowiązki i jeszcze pewne zadania mnie przyciągnęły z powrotem. A ostatnio, to nawet odesłana, na moje życzenie poniekąd. Uznałam, że to mało fajne odejść byle jak, byle gdzie i z byle kim 😛 i moje życie zostało jeszcze przedłużone – wiedziałam, że odlot był pewny, i to nie żart. Ale nie dlatego mi przedłużono bo tak, tylko jeszcze coś przypada mi zrobić. Wiem nawet co. Posłaniec był wiarygodny.

    5. Dziekuje Anamiko, ze podzielilas sie z nami swoimi doswiadczeniami. Interesuje mnie cudza perspektywa, bo porownuje ja z moimi „dziwnymi” doznaniami, ktorych kiedys doswiadczylam, a nie potrafilam ich ani wytlumaczyc, ani „zaszufkadkowac”. Kiedys w pracy dopadla mnie mysl, ze jak tu dluzej popracuje, to „zzombieje”. Nie potrafie tego okreslic. Oh, chyba w ten sposob. Czulam jakas martwote, czulam, ze w srodku umieram. Tak jakby moj mozg, umysl (tak to sobie wowczas tlumaczylam) oddzielal sie od ciala. I to mnie wowczas przerazilo.

      1. Kalino, lubię się dzielić ważnymi informacjami, które mogą się komuś przydać w jakimś stopniu. Nie wszystko można napisać jednak na forum publicznym. Biorę odpowiedzialność za to , co mówię i piszę, są to moje doświadczenia, ale przez nie przeszłam i ich doświadczyłam. Jestem w stanie o nich rozmawiać, nawet po latach, we dnie i w nocy i mają one ciągle taką samą moc, jak wtedy, kiedy się wydarzały. Pamiętam je ze wszystkimi szczegółami, czyli są ważne i prawdziwe, bo gdyby takie nie były, to już by się zatarły i zniekształciły. Rozmawiałam z wieloma osobami w tej materii i wyszło, że są punkty wspólne tych przeżyć, choć nieraz coś inaczej nazwaliśmy, ale sedno jest takie same. To jest bardzo głęboki i rozległy temat, z wiadomych względów różnorakich, jedynie uchyliłam rąbka kosmosu tego zagadnienia. To wszystko jest równie rzeczywiste jak rzeczywistość. W Zaświatach jak i w kontaktach z osobami, które odeszły z naszego wymiaru, naszej rzeczywistości, obowiązuje telepatia. A telepatia jest komunikacją doskonałą, bo opartą na PRAWDZIE. Tu nie można kłamać ,ani przeinaczać.
        To jest niesamowite rozmawiać z kimś, kto ma to opanowane do perfekcji. Można się o sobie i świecie dowiedzieć takiej prawdy, że pójdzie w pięty i wyjdzie się z papci 😛 Ja często jeszcze kłapię japą od czasu do czasu …

  4. Ja już jem same owoce i same warzywa, nie przerobione. Zacząłem dietę albo mocniej: zmieniłem sposób żywienia. Odrzuciłem słodycze, białe pieczywo itd. Mało co mi zostało, ale owoce, warzywa i chleb żytni mam. Ciast też nie jem, nawet szarlotka nie wchodzi w grę. Wesprzyjcie mnie, bym wytrwał.

    1. Śpiewie ptaka, moje wsparcie masz. Ja znowu robię dietę naprzemienną. Przeważnie nie jem 18-21 godzin, choć czasami zdarzają się odstępstwa. Ale rzadko.

  5. Kochani, opiszę wam jeszcze część mojego dzisiejszego snu, cały dotyczył aktualnych spraw rodzinnych. Na koniec byłam w jakimś mieszkaniu, wiedziałam, że nie jestem u siebie, posprzeczałam się trochę z moją siostrą, bo okazało się, że ma romans z chłopakiem swojej córki (ale jedynie we śnie, nie w rzeczywistości), byli tam obydwoje, powiedziałam im, co myślę o tej sytuacji, nie krytykowałam tego, że mają romans, jedynie to, że obydwoje oszukują bliską osobę. Oni sobie nic z tego nie zrobili i poszli na jakąś imprezę. Ja położyłam się spać, w pomieszczeniu było ciemno, już zasypiałam – w tym momencie już sen zaczął się z jawą przeplatać, poczułam, że coś włochatego ociera mi się o rękę, dokładnie o przedramię, pomyślałam, że mi się wydaje, wtedy poszułam to mocniej, chciałam drugą ręką opędzić się od tego czegoś, ale w tym momencie to coś wskoczyło na mnie, przykryło mnie całą kołdrą, tak, że zaczęłam się dusić, trochę się wystraszyłam, ale to była bardziej złość, nie strach. Walczyłam z tym czymś, próbowałam się spod tej kołdry wyswobodzić, ale dość mocno mnie trzymało, chciałam krzyczeć, bo wiedziałam, że mój mąż jest w pokoju obok i przyjdzie mi na pomoc, ale jak to w takich sytuacjach we śnie bywa, głos nie chciał wyjść z gardła, ale jedynie przez moment, bo udało mi się krzyknąć kilka razy, że kilka razy i wtedy się obudziłam. Było krótko po czwartej.. Nie czułam strachu, jakąś lekką obawę owszem, i złość, że to coś mi nie daje spokoju. Byłam jedynie zmęczona tą walką… Potem jeszcze zasnęłam, ale już nic mi się nie przyśniło, a przynajmniej nie pamiętam.

    Jedyne co wiem, to coś było takie jak ten stwór na stronie internetowej, choć tego nie widziałam, wiedziałam jak wygląda:

    https://www.monster.de/

    i wiem, że on już wie, że ze mną nie wygra. Pogoniłam dziada.

    A co do snów lub ich braku, vit. B6 pomaga podnieść intensywność doznań sennych:

    https://grananerwach.pl/witamina-b6-podnosi-intensywnosc-marzen-sennych/

    1. Ja widze zawieszone w czarnej przestrzeni obracajace sie drewniane figury geometryczne: szesciany, prostopadlosciany, piramidki, kule. Kojarza mi sie z klockami dla dzieci. Niektore pastelowe, delikatne (czerwone, zielone), choc przewazaja te w kolorze naturalnym. Mocnych, zdecydowanych kolorow nie widac. Moze to zacheta do budowy Nowego Swiata? Cegielka do cegielki.
      .https://www.google.com/search?q=+pastelowe+drewniane+klocki&tbm=isch&ved=2ahUKEwjk0Z-FjfflAhUC06wKHbnRAccQ2-cCegQIABAA&oq=+pastelowe+drewniane+klocki&gs_l=img.3..35i39l2j0i8i30.6967.17946..21292…0.0..0.151.2107.4j15……0….1..gws-wiz-img.CeJs7-P8TWE&ei=4U7UXaTdPIKmswW5o4e4DA&bih=625&biw=1366

    2. Nowy Jork, Robert Redford, dusze
      Sni mi sie, ze jestem w mieszkaniu Roberta Redforda w Nowym Jorku. Redford wyglada dokladnie tak, jak w filmie „Wszyscy ludzie prezydenta”, choc sen dotyczy czasow wspolczesnych. We snie takze jest dziennikarzem. Widze Redforda, a czuje, ze to moj „były”. Mieszkanie w apartamentowcu kolo Central Parku (tylko ten park cos dziwnie maly), sciana zewnetrzna cala oszklona. Jasno, przestrzennie, nowoczesnie. Okna w suficie. Szklo, metal, kamien, moze marmur. Potem przenosze sie do redakcji i widze go przy biurku. Redakcja polaczona jest z blokiem i nie trzeba wychodzic na zewnatrz. Tak samo przylaczona jest galeria handlowa. Wyglada to tak, jakby wszystkie budynki i apartamentowce byly z soba polaczone przejsciami podziemnymi albo nadziemnymi. Potem znowu jestem w jego mieszkaniu. Mowie mu, ze nie moge tu dluzej zostac, ze musze wyjsc, ze czuje tu jakas martwote. Wydaje mi sie, ze jest mu przykro, wiec dodaje: nie moge juz dluzej mieszkac w duzym miescie.

      Budze sie, ide do lazienki, a potem sni mi sie ciag dalszy.

      Redford zaprosil jakichs ludzi. Pomagam mu ustawiac krzesla przy szklanym stole. Stol wielki jakby szykowal przyjecie dla kilkunastu ludzi. Wchodza jego znajomi. Nie znam nikogo. Jakas wiekowa pani ok. 90-tki na wozku inwalidzkim. Pomagam ten wozek ustawic przy stole. Na raz widze, ze wokol niej gromadza sie ludzie w jej wieku. Wszyscy w mocno podeszlym wieku, w dlugich bialych koszulach nocnych. I kobiety, i mezczyzni. Zastanawiam sie gdzie my ich wszystkich posadzimy. Patrze na nich i naraz widze, ze oni sa jakby bardziej przezroczysci. Mysle, ze to dusze przyszly w odwiedziny.

    1. Zabawna sytuacja, bo oglądam teraz film w internecie
      „z mordo biciem” sztukami walki:-) i zatrzymałem na chwilkę aby zrobić sobie herbatę, a na zatrzymanym filmie pokazuje czas 56:29, czyli dwie 11-stki:-), czyli tak jak u Ciebie Kalinko.
      Ty oglądasz jakieś mądre rzeczy, a ja, jak to ja, znowu jakieś „nawalanki”;-) Miłego dnia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s