.https://youtu.be/7awQ5nTTluI

754 myśli w temacie “Jestem agentem zdrowia – doktor Hubert Czerniak

    1. he he Jaja. Jako dziecko, to lubiłem Gwiezdne Wojny, ale z biegiem lat to przestały mnie te filmy interesować. Wydawały mi się zbyt cukierkowe jak na filmy SF. Filmy SF to lubię, ale takie Ostre bez słodzików, jak np. seria Obcy czy seria Predator.

  1. .Chcesz być szczęśliwy
    ? Bądź wdzięczny.
    Emocje, które odczuwamy, mają bezpośredni wpływ na to, w jakiej rzeczywistości żyjemy.
    Mamy niesamowitą moc kreacji.
    Każda nasza myśl jest jak modlitwa.
    Zmiana życia zaczyna się od zmiany myślenia.
    MYŚL DOBRZE.
    MÓW DOBRZE.
    RÓB DOBRZE.
    A BĘDZIE DOBRZE’
    Zapraszam jutro wszystkich serdecznie do Kazimierza Dolnego na 16.00 na wykład Magdaleny Dembowskiej o wdzięczności…
    Ja przyjadę i będę 🙂
    a tu>
    ,Nauka obrazowości’ – wykład ,który swojego czasu wiele odmienił w moim życiu… https://www.youtube.com/watch?v=EUfz00eBOnY

    1. „Myśl dobrze
      Mów dobrze
      Rób dobrze
      A będzie dobrze.”

      Gdyby każdy z nas tak czynił,to ze 100% pewnością stwierdzam,że wszyscy razem i każdy z osobna żylibyśmy w RAJU.

      Czy jestem i czuję się szczęśliwa jak w Raju zależy tylko i wyłącznie ode mnie.

      Raj bowiem to nic innego jak tylko stan Duszy i serca czyli mojej świadomości,na którą nikt i nic z zewnątrz nie ma wpływu, tylko JA czyli pełnia przejawu Stwórcy Źródła.

    2. Absolutnie podpisuję się pod Twoim postem Melisso wszystkimi kończynami i w dostatku ( miało być dodatku ) warkoczem. Wdzięczność otwiera nas na bogactwo Wszechświata i otwiera serce naszego dobroczyńcy ❤
      U mnie na ścianie wisi zielony listek z cytatem : " Dlaczego nie stwarzasz w myśli pozytywnych obrazów?" I dlatego stwarzam …

  2. O Mamusiu Moja Kochana i Przenajświętsza!!!
    przecież jutro jest 19 lipca – Dzień Radości !!!
    i jutro będę na spotkaniu z Magdą Dembowską !, a przecież marzyłam o tym od kilku miesięcy !
    Podejdę też do niej i porozmawiam!
    Moje trzy ząbkowe korony nie zostały jeszcze umiejscowione, ale nic to ! , pójdę bez tych trzech zębów!
    Czuję się tak cudownie === wrócę do malowania !!! 🙂
    znowu zacznę malować…mam farby, kartony, mam siebie…wszystko mam.
    Melisso = do dzieła !!! 🙂

  3. „Na działeczce oczywiście boso zrywałem dziś Ogórasy i Maliny 🌱🌻🌿”
    Ogórasy i Maliny, czyli chłopacy i dziewczyny…;-)

  4. 10 rano, a u mnie parowka. Temperatura ze wspolczynnikiem wilgotnosci dochodzi juz do 39 C. Wczesniej podalam, ze dzisiaj mamy miec 43 C. Okazuje sie, ze bedzie gorzej – 45 C. Do tego 40% szansy na wstapienie poteznych burz.

    1. Chce się dolary trzeba cierpieć, parnosci letniej tylko Europa nie ma chodź jeden dzień mieliśmy 80 procent ale polaczki tutaj nie łapią co to parnosc myślą że to opady albo że tylko zaraz przed burza jeżeli już, hameryki jak Azja czy Indie ma z tym przezrane

      1. [Gmozabija] Chce się dolary trzeba cierpieć
        —————————-
        No, nie moge. 😂😂😂 A czy czasami nie jezdziles ✈🚎🚗”na saksy” po EURO?

    2. W Monacium w środę i czwartek znowu sypali, ale jak… samolotów jak mrówków, jak gdzieś się skrawek niebieskiego nieba pokazał, to zaraz był zasypywany. Wczoraj było częściowo pochmurnie, ale nad chmurami też było pojedyncze smugi widać. Ja nie wiem, czy to możliwe, ale zawsze po tak wielkim sypaniu czuję się chora. Objawy jak przy przeziębieniu. Lekkie zakatarzenie, dziwne uczucie w mięśniach, uczucie zimna i pocenie się równocześnie. Ja od jakiegoś czasu byłam znowu osłabiona, zmęczona, senna, Ale dni po pełni dały mi popalić, najgorzej było w czwartek śnułam się jak śnięta ryba, wieczorem padłam już o 19. Zasnęłam jak dziecię, wczoraj podobnie. Zobaczymy co dzisiejszy dzień przyniesie. Powodem tego może być to, że zaczęłam naprzemienne głodówki. Do tej pory nie jadłam w soboty, a teraz dołączyłam więcej dni. Tyle, że sobota to unikanie pokarmów od piątkowego wieczora do niedzieli rano, a od poniedziałku zaczęłam głodówkę co dwa dni. Tyle, że na razie wytrzymywałam ok 20 godzin. tzn od ok 19 wieczorem, do 17 następnego dnia. Po 17 jadłam coś, ale zdrowego i niekalorycznego. Np kaszę z sosem pieczarkowym i ogórkiem małosolnym, czy wczoraj np kaszę jaglaną ze przesmarzonym na oleju kokosowym tartym jabłkiem z cynamonem i kefirem.
      U nas upały nadchodzą. Od poniedziałku ma być znowu gorąco.

      1. Dopiszę, że sypanie trwa już dziewiąty dzień. Bez przerwy, jedynie z lekkimi przejaśnieniami.

  5. „Oni mysla o GENACH. maja potomstwo. I w tym potomstwie mysla byc i zyc dalej.
    Poza tym chodzi im o zaprowadzenie systemu na Ziemi „na obraz ich mysli” itd.
    Wiec to nie chodzi o „wydanie w tym wcieleniu”, ale o przyszle wcielenia i Zycie w Potomkach…

    Znacie slowianskie przyslowie , ” Wybierjeszsia umirat, zasiewaj pole.” ?”
    Zgadzam się z Sarną. Przyznaje, że już dawno też tak o tym myślałem. Cieszy mnie to, że Sarna też tak to czuje.
    Ci cwaniacy nie są głupi. Nie mam dzieci, ale nie planuje jednak zakładać rodziny. Mam już swoje lata i jestem pogodzony z „losem”. Nie wiem czy nawet bym chciał się jeszcze wcielać tu…
    Zależy mi na tym, aby Świat był wzorcowy ( bez cierpienia), bo jeśli nic się nie zmieni, to nie ma sensu nawet płodzić dzieci i skazywać je na życie w Matrixowym Piekle i w „kole karmy”…

    1. Pies ich skubał oraz ich potomstwo. Niech się trzęsą nad chapaniem coraz większych pieniędzy i niech się kręcą w kole samsary po Wieczność, jak mają w tym przyjemność. Mam inne kółka zainteresowań niż klejenie kasy za wszelką cenę … Jestem zadowolona z tego, co mam, a mam wszystko, czego mi potrzeba. Nadmiarem dzielę się z innymi, a moi potomkowie w liczbie 7 ( !) mają głowę nie od parady i dwie ręce, więc niech dobrze nimi kręcą i zapracują sobie na co chcą. Jako matka dałam wszystko,co uważałam za słuszne im dać ( wcale nie pieniądze ) i teraz na nich kolej.
      Ja, bez względu na wszystko i wszystkich, i wcale nie na przekór, tylko bo tak chcę, wędruję sobie szlachetną ośmioraką ścieżką i już. Dbam, aby moje Światło było scalone a wibracje się podnosiły.

      1. Anamiko jesteś bardzo bliska memu sercu , moim upodobaniom i mojej ścieżce życia.

        Uwielbiam takie Istoty jak TY. ❤ ❤ ❤

        Nie ma to jak żyć na bosaka, nie mając nic, a mając jednocześnie wszystko, to jest dopiero wyzwanie przed matrixowymi zagraniami.

        Pięknej niedzieli boso na łonie Matki Natury życzę Tobie Iskiereczko Źródła i wszystkim TAWerniakom z głębi mojego ❤

      2. Dziękuję Droga SłowiAnko ❤ niedziela jest już cudowna. Zaczęła się już pysznie rogalikiem francuskim przywiezionym prosto z Francji o godzinie 7.45 co do minuty. Bez względu na pogodę, idę pochodzić po Mateczce Ziemi, i w sandałach, i boso, ale w ostrogach, a raczej w skrzydełkach u stóp. Jesteśmy Światłem, które ma swój ziemski fizyczny epizod, więc nasze obecne życie, to tylko wędrówka naszej Duszy. I najważniejsze to dbać o Królestwo a wszystko inne jest nam dane. Jestem Panią swojego życia, robię tylko to, co chcę, a nie muszę. Mam wszystko, czego mi potrzeba i kiedy mi potrzeba, czego życzę wszystkim jednakowo. Cieszcie się niedzielą i dobrego startu w nowy tydzień. A Tobie SłowiAnko siostrzane uściski z daleka, niech dosięgną Cię, gdziekolwiek jesteś 🙂

      3. Droga Sarno,

        dziękuję za Twoje błogosławieństwa, które hojnie wysłałaś wszystkim. Ja jestem bardzo skromną osobą i wystarczy mi tyle co nic (rozdałam, co mogłam, i pomagam na bieżąco innym), rogaliki zamówiła dla mnie wdzięczna osoba, której pomagam w jej różnych zmaganiach, zwłaszcza zdrowotnych. Pisząc o nich chciałam pokazać, że Wszechświat jest bogaty, a człowiek otrzymuje to, czego oczekuje. Ja oczekuję tylko dobrego. Osoba, która wierzy w bogactwo Wszechświata, sama jest i będzie zawsze bogata. Wojna i inne okoliczności odebrały mi dom i ziemię, ale w zamian dostałam coś innego. Kiedy mi bomby rozwaliły dom, pomyślałam: co tam dom, ja żyję i moi bliscy. Kiedy musiałam odejść z pracy, bo praca z okradającym ludzi pracodawcą była nie po moim charakterze, nie rozpaczałam, że nie będę miała pracy, tylko cieszyłam się, że znajdę coś lepszego, co mi i innym służy. I tak faktycznie było, chociaż następna praca była 3000 km od mojego domu. Może właśnie to da komuś wiarę w lepsze życie i zainspiruje do działania? Wiele ludzi lubi tylko narzekać, a od tego nic nie przyjdzie i w dodatku się człowiek dołuje.

      4. Anamiko, załóż bloga, bo jesteś bardzo ewolucyjną istotą. Świadectwa takich istot są teraz bardzo cenne, bo posuwają ewolucję o sto lat do przodu 🙂

        Kiedy inni narzekają (i pytają jasnowidzów i blogerów, kiedy będzie w Polsce lepiej), takie istoty zasuwają za miliony.

      5. Hej Anamiko,
        Początkowo czytając post Sarny bardzo się z tym identyfikowałem. Pomyślałem „jak łatwo siedząc na dachu świata patrzeć na maluczkich kilka tysięcy km stąd jak się trudzą i walczą z matrixem.. jak ja dostaję wszystko na tacy”. Jednak po twojej odpowiedzi, w której zawarłaś malutką cząstkę Twojej historii przyszło proste jak drut olśnienie. Ty tego przecież nie osiągnęłaś w jeden dzień. Nie było Ci to dane w prezencie. Przeszłaś jak sama piszesz przez wojnę, bomby etc. aby znaleźć się tam gdzie jesteś.
        Analogicznie można porównać (nie obraź się bo nie chcę umniejszać przeżyć z wojny od których chyba nie ma nic gorszego) tamte momenty do obecnych gorzkich przeżyć setek (tysięcy) osób co najmniej w Polsce. Czasami utrata totalnie wszystkiego mobilizuje do kategorycznych działań. Tutaj jednak człowiek dostaje tyle, żeby mógł egzystować, ale zarazem nic z tym nie robić. Jednocześnie nie jest jeszcze tak źle, żeby ludzie ruszyli na ulice. Dać tyle, żeby wystarczyło od pierwszego do pierwszego, dać troszkę igrzysk. I nikt się nie burzy na poważnie.
        U mnie razem z żoną wzbiera coraz bardziej taki impuls do radykalnego „cięcia skalpelem”. Tak jak od ponad 15 lat starałem się wierzyć, że w tym kraju da radę założyć normalną rodzinę – żonę mam wspaniałą – skarb największy- da radę uczciwie prowadzić interes, bezpiecznie wychowywać dzieci (na które zgodnie stwierdziliśmy, że nie decydujemy się .. i raczej nie zdecydujemy się niestety, bo tutaj nie ma miejsca na wychowanie takie, jakie byśmy chcieli im zapewnić), tak obecnie tej nadziei zostało może 5%? Coraz częściej sobie wyrzucam, że trzeba było te 15 lat temu wyjechać za granicę, nachapać się ile wlezie przy pracy dokładnie takiej samej jaką robiłem przez ten czas tutaj.. wrócić, kupić hektar czy dwa.. i się odciąć. A tak.. heh.. jest jak jest 😉 Czekam do jesieni – na tyle jeszcze starczy mi oszczędności. Jak nic się nie zmieni, trzeba będzie uruchomić skalpel.
        Tak czy siak, dzięki Anamiko za te akapity. Dodały właśnie te 5% nadziei na lepsze 🙂

      6. Kochany, Drogi TAWie, nie zakładam bloga, bo nie miałabym czasu a czasem i możliwości ( brak netu ) aby go w miarę regularnie wprowadzać. Jako wędrowiec i podróżnik ( do podróży wcale nie potrzeba pieniędzy, jak większość ludzi myśli , tylko przede wszystkim odwagi i fantazji ) przemierzam różne ścieżki, pomagając komu potrzeba. Są tacy, co zgłaszają się sami, są tacy, których Dusza woła o pomoc – i oni w realu są w moim kółku zainteresowań. Pomagam też dużo i najchętniej anonimowo. Do TAWerny wpadam, bo cenię Cię i szanuję wielce i bardzo lubię wiele osób, które też tu zaglądają, ba są stałymi bywalcami. Wszystkim życzę wszelkich Błogosławieństw Wszechświata i nieustającej opieki Źródła, do którego każdy ma dostęp, tylko chodzi o świadomość tego i po prostu korzystanie, co jest i jest za darmo. W ogóle najlepsze rzeczy pod Słońcem są za darmo. Bogactwo jest wszędzie, tylko trzeba się na nie otworzyć i być wdzięcznym i radosnym. To radość jest Mocą też. Cuda zdarzają się codziennie. Ale trzeba chcieć je dostrzegać. Zaczyna się od małych cudów a potem są i większe. Nie wystarczy być na właściwej drodze, ale trzeba się na niej poruszać, bo jak się siedzi, to można zostać garażem. Życie polega na ruchu. By żyć pełnią życia trzeba być w ruchu. Nie raz szłam przez prawdziwe piekło, ale idąc miałam przed oczami raj , który mnie czeka na końcu ciemnej doliny. I tak było. Nie ma znaczenia, co się dzieje w życiu, ważne jest, jaki się ma do tego stosunek i co się z tym zrobi. Piszę to z własnego doświadczenia.
        Jeśli pozwolisz Drogi TAWie, będę jak dotąd wpadała do TAWerny, kiedy akurat będę „przy necie” ❤

      7. Anamika pisze : „Wiele ludzi lubi tylko narzekać, a od tego nic nie przyjdzie i w dodatku się człowiek dołuje.”

        Anamiko moja Piękna Iskierko ŹRÓDŁA jesteś mi tak bliska , że odczuwam Twoją energię w sobie.

        Trafiłaś w sedno z tym narzekaniem, bo nawet tu na blogu jest osoba cierpiętnicza tak ja ją nazwałam, swoim cierpiętnictwem dołuje innych, zamiast sobie odpuścić to co ją spotkało i iść dalej, a przecież jest Piękną Iskierką ŹRÓDŁA.

        Każdy z nas ma za sobą bagaż spraw pięknych i smutnych, ale to nie jest powodem do ciągłego narzekania i zwracania innym uwagi jaki to ten świat i my jesteśmy niedobrzy.

        Można żyć pięknie, pomagając innym, samemu nic nie mając, ale dzielić się tym co mamy.

        Mnie też okradziono ze wszystkiego, i zrobił to mieniący się przyjacielem mojego męża wspólnik, ale czy ja mam z tego powodu ciągle narzekać, żyję sobie radośnie dalej, a jego i tak spotka to na co zasłużył, takie jest bowiem Prawo Jedynego „Nie czyń bliźniemu co sam nie chciałbyś by tobie uczyniono.”

        Czuję się zawsze młoda, szczęśliwa i bogata nie mając wiele, ale za to mam ŹRÓDŁO za najwspanialszego PRZYJACIELA i to jest najcenniejsze co posiadam, radość przebywania w każdej chwili życia z NIM.

        No i oczywiście poznałam też wiele Pięknych Iskierek ŹRÓDŁA na blogu TAWa i za to MU serdecznie z głębi serca dziękuję ❤
        TAWie jesteś małą Iskierką Źródła a zarazem jesteś WIELKI i za to Cię kocham jako Wspaniałą i Piękną Istotę.

      8. „do obecnych gorzkich przeżyć setek (tysięcy) osób co najmniej w Polsce.”

        Tak B. Ty rozumiesz.

        Niech sie Tobie i zonie powiedzie !

      9. „Nie czyń bliźniemu co sam nie chciałbyś by tobie uczyniono.”
        No i powiedz Słowianko droga jak ja mam wysyłać dzieci do szkoły 😉 ???

        Odnośnie cierpienia i roli ofiary: Celebrowanie swojego cierpienia zawsze przynosi cierpienie – to wiem na pewno.
        Przećwiczyłam temat kiedy miałam tak około 14-15 lat, po śmierci bliskiej osoby…. (kiedyś pisałam tu na forum o tym w kontekście roli ofiary więc nie będę się powtarzać). W każdym bądź razie łatwo jest wtedy wpaść w użalanie się nad sobą a kluczową sprawą jest pójść krok dalej, przeskoczyć to.

        Do Anamiki – pełen podziw za tak piękną postawę wobec życia!
        To jest podejście, do którego i ja dążę a mam wrażenie, że ostatnio jakoś tak mi idzie co raz lepiej 🙂

      10. Do B. : życzę z całego ❤ Tobie i Twojej Żonie wszystkiego absolutnie najlepszego pod Słońcem i niech Wam się darzy. Bądźcie zdrowi, szczęśliwi i bogaci w materialne i niematerialne bogactwa.
        Do Z wiatrem we włosach: Gratuluję ❤ super wiadomość, że idzie Ci coraz lepiej. Niech tak dalej się kręci i Tobie i wszystkim.
        Do Kołowrót: dziękuję pięknie i odwzajemniam ❤
        <3<3<3
        A propos Bogactwa. Niemcy mówią, że prawdziwe bogactwo to dobre zdrowie i radosne usposobienie. I mają rację. Bo jedno z drugim jest powiązane a jak są oba, to jest wszystko, czego każdemu trzeba.
        O empatii – cytat
        "Budda powiedział: Empatia bez świadomości jest niebezpieczna. Właśnie taką emocją kierują się ludzie, którzy uszczęsliwiają innych na siłę. Mają empatię, ale nie mają świadomości. Ciągle czynią dobro, ale sami nawet nie doświadczyli tego dobra. Stale pomagają innym, a sami potrzebują wiele pomocy. Sami są chorzy, a ciągle pomagają innym ludziom… to nie jest możliwe. Lekarzu, najpierw wylecz sam siebie!
        Budda mówi: Empatia bez świadomości będzie szkodliwa. Ci, którzy uszczęśliwiają innych na siłę, są najbardziej szkodliwymi ludźmi na świecie. Nie wiedzą co robią, ale zawsze robią to lub tamto, żeby pomóc ludziom.(…)"

      11. Anamiko
        Ten cytat o Buddzie, empatii, pomaganiu bez świadomości i czynieniu przy tym więcej złego niż dobrego. Nieuzdrowiony lekarz, który chciałby wszystkim pomagać a zapomniał o sobie.
        Dziękuję

        Czasem kiedy patrzyłem na mądre cytaty na pasku bocznym, zastanawiałem się: TAW, kiedy Ty je zastosujesz? Trafiają do Twojej świadomości dla Ciebie a Ty chcesz nimi nakarmić Forum.

        Nie wiem czy tak jest TAW z Tobą.
        Czasem dużo mi się wydaje. Zwłaszcza kiedy mam nie uregulowana sprawy u siebie. Wtedy rozpoznanie myli mi się z projekcją.
        Ale wiem jedno, wiele z rzeczy które trafiały do mnie, miały być pomocą dla mnie a nie środkiem którym zasypię ludzi i krzyknę: pomogłem Wam. Teraz bijcie ukłony.
        Oj miałbym problem gdybym trafił na podatny grunt. Łatwo się uzależnić. Przerąbane może mieć np taki ksiądz którego słucha wielu. Widziałem w jakim stanie są niektórzy profesorowie na uczelniach. Wojskowi, politycy na wysokich stopniach.
        A niech to, jak dobrze nic nie znaczyć.
        Jak dobrze nic nie mieć.

      12. „Czasem kiedy patrzyłem na mądre cytaty na pasku bocznym, zastanawiałem się: TAW, kiedy Ty je zastosujesz? Trafiają do Twojej świadomości dla Ciebie, a Ty chcesz nimi nakarmić Forum”.

        Drogi Wędrowcze, ten blog założyłem ja – po swojemu. Każdy może założyć bloga i wklejać, co mu ślina na język przyniesie. Od lat zachęcam do tego Forumowiczów.
        A najważniejsze: nikogo tu na siłę nie ściągam, każdy wchodzi tu sam, na swoją własną odpowiedzialność…
        Więcej: może modelować świat Forum swoim własnym kolorytem…

        *

        A teraz moje pytanie do Ciebie:

        Czy Ty karmisz Forum treściami, które już sam przepracowałeś?…

      13. „Czy Ty karmisz Forum treściami, które już sam przepracowałeś?…”
        Karmie i tymi nieprzepracowanymi.
        Chyba głównie nimi.

      14. Nie zrozumieliśmy się TAW
        Nie czepiam się Ciebie
        Chodziło mi o to co napisała Anamika o tym co mówił Budda.
        Czytając ten cytat, miałem świadomość, że to ja bardziej szkodzę niż pomagam kiedy robię to na siłę. Mając empatię bez świadomości.
        Czyli wrzucając różne treści kiedy ich jeszcze nie przerobiłem.
        Mam w swoim otoczeniu osoby, miałem ich więcej, którzy jak nic na tym świecie, wyprowadzali mnie z równowagi. A tu się okazuje że też tak mogę mieć.
        Trudno, przeżyję a jesli to prawda, może już wkrótce uwolnię ludzi od takiej pomocy, którą daję i jaką sam dostaje.
        Trza iść do przodu.

      15. Takie Istoty Jak Anamika są wszędzie na różnych poziomach, ale działają w realu, nie wiem ludki? czy wy naprawdę nie spotykacie takich ludzi ? aż wierzyć się nie chce , codziennie widzę jak koło mnie dzieje się dobro , mimo przeciwności losu ludzie sobie radzą , pomagają sobie i się wspierają . Co uważniejsi owszem mają się czego pouczyć lub usiąść i przewartościować swoje życie. Jakiś czas temu łoka mogłam prawie stracić tak krzyczano na mnie , bo bez chemii nic nie wyrośnie a w tym roku usłyszała wszystko bez chemii z taką dumą , miło ? a pewnie że miło , inni ludzie otwierają innego rodzaju świadomość , nikną tematu tabu , niknie nienawiść , oj mogłabym tu wymieniać bez końca ile jest cudownych pięknych Dusz aż nadziwić się człowiek nie może.

        Drogi Wędrowcze i Panie Tawie odnośnie kto co przerobił w życiu a WŁAŚNIE W DOKTORA INNYCH SIĘ BAWI A BARDZIEJ UJEŁAMBYM SCHIOFRENIA BYCIA BOGIEM ŻYCIA INNYCH 🙂 już kiedyś poruszałam ten temat ,że w pomaganiu innym trza Mistrzem być , Sercem patrzeć, a przede wszystkim samemu być „zdrowym ” więc niech wreszcie właśnie świat przestanie Uzdrawiać Innych na siłę (albo w jakie buty w sadze 😉 ) a co za tym idzie jak się nie ma przerobionego wsio (programy) to może jednak warto weryfikować po nawet 100 razy informacje ? bo nie jeden był pewny rękę postawił i ją stracił 🙂 . I ogólnie Miłować mi się tam bo tyłki Wam w końcu skopie ( Miłość jest różna , no co ) 🙂 o dobra pośmiać się można , ogólnie jestem w bardzo sama nie wiem jak to opisać , tak mi lekko że chyba pofrunę .

        Dobrego Dnia Wszystkim

      16. „Budda powiedział: Empatia bez świadomości jest niebezpieczna. Właśnie taką emocją kierują się ludzie, którzy uszczęsliwiają innych na siłę”
        Milosierny Samarytanin, ktory opatrzyl cennymi olejkami rany poszkodowanego, napoil go i zawiozl w bezpieczne miejsce okazal empatie.
        Mial czy nie mial swiadomosc ?

        I tu jest rozbieznosc miedzy Budda a Jezusem !
        A moze ktos nie zrozumial slow Buddy ?

        Wydaje mi sie, ze bardziej niebezpieczna od „empatii bez swiadomosci” jest brak empatii, zwany u Slowian bezdusznoscia.

        „bez serc bez ducha to szkieletow ludy”.

      17. Sarna pisze:
        „Jestem glosem tych, ktorzy sa samotni i bez zadnej nadziei.
        Jestem glosem tych, ktorzy umieraja samotnie na chodnikach wielkich miast.
        Jestem glosem tych, ktorzy placza przed snem…mysla, ze kiedys bedzie nowy dzien i cos sie zdarzy…ale sie nic nie zdarza.
        Jestem glosem tych, ktorzy znaja Budde, Jezusa i ze smutkiem pytaja : dlaczego ?
        Jestem glosem tej staruszki, ktora zebrze w metrze.
        Jestem glosem tego przestraszonego cudzoziemca w wylenialych spodniach, niemowiacego jezykiem kraju w ktorym jest…
        Jestem glosem…”
        Pięknie, że jesteś tym wszystkim, jeśli jest to potrzeba Twojego serca.
        Ja byłam i jestem sobą i tylko sobą chcę pozostać. I robić to, do do mnie należy i się na tym znam, najlepiej jak potrafię. To, że ktoś jest optymistą i osobą energiczną, i zamiast biadolić szuka rozwiązań i działa, to nie znaczy, ze jest bezduszny. Ja nie użalam się nad chorymi, tylko pomagam im, opiekując się nimi, lecząc ich, kupując im leki – czego akurat w danej chwili potrzebują. Nie płaczę, ze jakieś dziecko nie może się uczyć, tylko szukam sposobu, by jednak mogło się uczyć, jak ktoś nie ma butów, to nie użalam się, że chodzi boso, tylko je kupuję. Jak widzę leżącego na ulicy to nie biadolę, że jest taka znieczulica i ktoś leży na ulicy i wszyscy mają to tam, gdzie plecy kończą swoją szlachetną nazwę, tylko podchodzę i działam. Zawsze mam przy sobie jednorazowe rękawiczki i ustnik do sztucznego oddychania. Wzywam oczywiście karetkę, jeśli jestem w cywilizowanym miejscu. Itp itd. Jestem człowiekiem czynu a nie jęku. Taka jest moja uroda. I takim człowiekiem chcę być. Jakby wszyscy tylko biadolili i zżymali się to by Słońce nie wschodziło każdego ranka ( tam mówią na Syberii 🙂 )

      18. „Jestem człowiekiem czynu a nie jęku”
        Anamiko, jakie straszliwe nieporozumienie.
        Czy Ty naprawde myslisz, ze ja tylko pisze ?
        Widze, ze nie odczulas, co znaczyly moje slowa. No trudno.

    2. Do Sarny:
      „a człowiek otrzymuje to, czego oczekuje. ”
      Nieprawda Anamiko.
      To jest myslenie protestantow.

      Droga Sarno, nie znam protestantów, więc nie mogę się wypowiadać, jaki ich jest punkt widzenia.
      Ja wierzę, że moje nastawienie do życia wpływa na jego jakość. Ty piszesz nieprawda to jest. Masz prawo tak uważać, tak jak ja mam prawo uważać, jak uważam. Mówię tak na podstawie moich doświadczeń życiowych. Jeśli ktoś ma inne doświadczenia i się ich trzyma, to ma taką opinię jaką ma.

      Szanuję Twój punkt widzenia i nie zamierzam z nim polemizować. W życiu kieruję się moim czujem i moimi wyobrażeniami, oczywiście, życie je weryfikuje, ale przyjmuję to jako lekcje, z których trzeba wyciągać wnioski.

      „Kiedys u Slowian dziewczeta marzyly o ksieciu i szczesliwej ROdzinie. To gwarantowalo przyszlosc RODu. Wyobrazenia tworzyly rzeczywistosc !”
      Ja też kiedyś marzyłam, jako dziecko, że wyjdę za mężczyznę oczekiwań mojego serca i będę miała liczną i szczęśliwą RODzinę. I faktycznie jak sama napisałaś „Wyobrażenia (s)tworzyły rzeczywistość.”

      Przykro mi bardzo, ze też rozwalono Ci dom, bo wiem, co to znaczy. Co się stało, jeśli wolno zapytać?

      Właśnie przypomniała mi się taka historia, którą keidyś usłyszałam w Iranie:

      Do pewnej wsi w niedaleko Teheranu przybył człowiek i zagadał do wójta wsi: Chcę się tu przeprowadzić. Jacy ludzie tu mieszkają? Na to wójt: A jacy mieszkają tam, gdzie ty teraz mieszkasz? Przybysz odpowiada: Są okropni. Kłótliwi, zazdrośni, nieżyczliwi, oszuści i złodzieje. Wójt odpowiada: dokładnie tacy tu też mieszkają. Niedługo potem przybył inny człowiek i też pyta wójta: Chcę kupić gospodarstwo w tej wsi, ale zanim się zdecyduję, chcę wiedzieć, jacy ludzie tu mieszkają? Wójt pyta i tego: A jacy żyją w miejscu, w którym ty obecnie mieszkasz? Są bardzo dobrzy. Zgodni, cieszą się z powodzenia sąsiadów, są życzliwi, prawi i szczerzy. Na to wójt: Właśnie tacy ludzie i tu też mieszkają.

      Życzę Ci wszystkiego najlepszego Kochana Sarno. Dobrze, ze jesteś.

      1. „Ja też kiedyś marzyłam, jako dziecko, że wyjdę za mężczyznę oczekiwań mojego serca i będę miała liczną i szczęśliwą RODzinę. I faktycznie jak sama napisałaś „Wyobrażenia (s)tworzyły rzeczywistość.”

        Nie dla kazdego Anamiko, mimo najpiekniejszych i najszczerszych marzen. Mimo bezgranicznego zaufania do zycia i ludzi.Mimo wiary w Zycie i w Dobro!

        „Dobrze, ze jesteś.”
        Moze i dobrze ?
        Pewnie dlatego, ze moge powiedziec innym : Zobacz, da sie jednak zyc !
        Zobacz, da sie jednak kochac ten swiat i ludzi.
        Zobacz, da sie jednak pomagac i ratowac.
        Zobacz, da sie jednak podac reke tej steranej zyciem staruszce.
        A przeciez odwracam twarz, aby nie widziala moich lez.

      2. Sarno, próbuję zrozumieć Twoje ostatnie wpisy i jakoś nie mogę. Czy naprawdę uważasz, że człowiek nie ma prawa się cieszyć z tego, że mu się w życiu powiodło, że powinien mieć wyrzuty sumienia bo dzięki pracy nad sobą i dla siebie dorobił się czegoś? Że stara się wmiarę możliwości pomagać innym, widzi niesprawiedliwość świata, ale mimo tego chce być, jest szczęśliwy? Nie jesteśmy Chrystusami, żeby brać na siebie całe zło i grzechy świata. To jedna strona, a druga, wiem, że wielu jest z różnych powodów nieszczęśliwych. Brak pracy, choroby swoje, czy najbliższych mogą zdołować, pozbawić chęci do życia największego optymistę. Nie chciałabym być źle zrozumiana, nie chciałabym, żeby ktoś pomyślał, że uważam się za coś lepszego, bo tak nie jest. Też w życiu przeszłam przez różne ciężkie czasy. Jestem wciąż zadłużona, ze zdrowiem, pracą, miłością (choć jeden mąż od zawsze) różnie bywało. I jest. Należę do tych samotnych w związku, niby razem ale.. chciałabym czasami, żeby ktoś mnie przytulił, poczuć się kochana… Bywałam bardzo nieszczęśliwa, były momenty, że nie chciało mi się dalej żyć, ale to były momenty, bo ja mam taki charakter, że ciężko mnie złamać. Przeszkody są dla mnie po to, żeby je pokonywać. I uwierz poza zdrowiem, można pokonać praktycznie wszystko. A i ze zdrowiem dzięki naszym głosicielom m.in. Panu Ziębie czy Dr. Czerniakowi jest lepiej. Mimo tego miałam przed laty ok roku depresję. Wyszłam z niej sama, i dopiero jak wyszłam zrozumiałam co to było, a moment wyjścia pamiętam do dziś, to była taka zwyczajna radość w momencie, kiedy zobaczyłam rozkwitające pąki na drzewach pewnej wiosny, rok po bardzo przykrych wydarzeniach w mojej rodzinie.

        Często jest tak, jak tu już ktoś napisał (przepraszam, że nie pamiętam imienia), że osoby tkwiące w dołku, tkwią w nim, bo im z tym wygodnie, bo znajdzie się ktoś, kto się nimi zajmie, bo nie trzeba brać się samemu z życiem za bary. Oczywiście nie w każdym przypadku, nie chcę tu uogólniać. A ilu nieszczęśliwych, bezdomnych jest nimi na własne życzenie?? W pewnym momencie, z różnych względów popełnili różne czyny, czego konsekwencją jest to jak teraz żyją. Ale wielu z nich nie chce wziąć się za siebie i zmienić takiego życia. Niestety nie przeżyjemy życia za kogoś innego. I nie wyciągniemy z biedy, nałogu kogoś, kto nie chce z takiego stanu wyjść. Z każdego nałogu można wyjść, trzeba „jedynie” mieć yaya. Harakter. Jak człowiek wie, że jest nałogowcem i nadal używa używek, od których jest uzależniony, to robi to na własne życzenie. A to mówię z doświadczenia, paliłam kiedyś i mam w domu osobę z problemem alkoholowym, dla której wszyscy dookoła (ja oczywiście też) są czemuś winni, ale w sobie nic złego nie widzi, jedynie chorobę, ale „to jest choroba i nie można z tym nic zrobić” bo to silniejsze niż harakter, lub jego brak.

        Nie będę się więcej rozpisywać, ale jeszcze jedno napiszę.
        Podstawa, to pokochać siebie, to akceptować siebie. Bez tego nikt nie będzie miał siły na dalsze kroki, jakiekolwiek one by nie były. Po akceptacji musi przyjść wiara w siebie, szacunek do siebie. Bez tego każdy zostanie w tym głębokim dole do którego albo wpadł, albo sam wlazł. I choćmy mu ktoś windę z wyjściem na wolność podstawił, to do niej nie wsiądzie. Będzie wolał zostać w „bezpiecznej” biedzie.

        I nie uważam, że każdy ma na co zasługuje, bo na zły los nikt nie zasłużył.

        Pozdrawiam.

      3. „Należę do tych samotnych w związku, niby razem ale.. chciałabym czasami, żeby ktoś mnie przytulił, poczuć się kochana…”

        i to wszystko mówi ( dlaczego kobiety noszą spodnie , dlaczego ktoś kto wyczuwa tego braki próbuje to wykorzystać ). Kochać i Kochanym być to jedyne dla czego warto być , jednakże dopóty człek nie pojmie tego całym sobą , zawsze go wywrócą. Masz prawo być Szczęśliwa , poczucie winy z tego powodu a dlaczego ? absurd . Pomóc na ile się da tak utożsamiać się z odczuciami innych i się nimi stać nie . Jesteś Warta wszystkiego co świat oferuje bo stworzył to Dla Ciebie Tak bo jesteś kimś wyjątkowym jak Każdy , na nic zasługiwać sobie nie trza ani niczego udowadniać .

      4. „Często jest tak, jak tu już ktoś napisał (przepraszam, że nie pamiętam imienia), że osoby tkwiące w dołku, tkwią w nim, bo im z tym wygodnie, bo znajdzie się ktoś, kto się nimi zajmie, bo nie trzeba brać się samemu z życiem za bary.”

        Laszko, mieszkam absolutnie samotnie i od mojej pracy zalezy przetrwanie paru osob. Na nikogo nie moge liczyc. To tylko bys zrozumiala, nie czekam na zadna empatie, bo juz wiem, ze jej nie bedzie.
        NIKT sie mna nie zajmuje i nie zajmowal.

      5. „I nie uważam, że każdy ma na co zasługuje, bo na zły los nikt nie zasłużył”.
        Laszko ❤

        Najmadrzejsze, najbardziej LUDZKIE i najbardziej ewolucyjne zdanie na calym Blogu.
        Laszko, pewnie o tym nie wiesz : Jestes Mistrzynia ❤

      6. Tam gdzie zmieniam swe nastawienie do świata, do ludzi. Tam oni zmieniają je do mnie.
        co dajesz to dostajesz?
        a co potępisz, to potępi ciebie?
        może

        Opowieść o człowieku, wiosce koło Teheranu, interesująca, jak dla mnie.
        Bo i dokądkolwiek się udaję, tam zawsze znajduję siebie.
        Przed wojną się nie ucieknie. Wiezie ją się ze sobą.

        Pokochaj siebie
        Jeśli jest przeszkoda, nie możesz.
        Po niezliczonej ilości wcieleń, myślę że każdy niesie nieuświadomione poczucie winy za różne sytuacje.
        To poczucie winy projektuje na innych. Dopóki sobie w osobie innych tego nie odpuści (przestanie go to boleć) to tej przeszkody nie przeskoczy.

        Pokój z Wami

      7. Do Sarny :

        „Jestem człowiekiem czynu a nie jęku”
        Anamiko, jakie straszliwe nieporozumienie.
        Czy Ty naprawde myslisz, ze ja tylko pisze ?
        Widze, ze nie odczulas, co znaczyly moje slowa. No trudno.

        Kochana, Szanowna Sarno, pisząc zdanie „Jestem człowiekiem czynu a nie jęku” określiłam tylko i wyłącznie siebie. Nie pisałam tego ani w stosunku do Twojej Osoby ani niczyjej innej.

      8. Sarno, nie zrozumiałem bo i nie próbowałem Ciebie jeszcze zrozumieć. Moja wypowiedź była przez pryzmat mojego postrzegania z uwzględnieniem tu i tam jakichś zdań. Nie pomyślałem, że odbierzesz ją osobiście a może powinienem?

        Dopiero teraz gdy napisałaś o braku spełnienia, nie dalej jak dwa dni temu, uświadomiłem sobie, że nie tyle boli mnie świat, co właśnie brak spełnienia.

        Nawet nie czytałem tutaj wszystkich komentarzy, Twoich też, jak więc mógłbym się do nich odnieść?
        Wywnioskowałem, że masz problem i wiele chętnych do pomocy osób więc nie chciałem się z nią pchać i tamten komentarz raczej nie był do Ciebie. Może liczyłem że weźmiesz z niego coś jeśli zechcesz. Ale coraz mniej odpowiada mi takie ogólne opowiadanie. Czasem czuję że mógłbym coś powiedzieć ale nie robię tego ze względu na osobę, która nie chciałaby by mówić o tym publicznie. Czasem czuję że ta osoba w ogóle nie jest gotowa, lub nie chce ruszać swojej choroby na którą łapie innych.
        A czasem chcę pomóc a nie mam jak, to walę ogólnie w sumie do wszystkich i nikogo i różnie z tym bywa.

      9. „Wywnioskowałem, że masz problem i wiele chętnych do pomocy osób więc nie chciałem się z nią pchać ”

        Szanowny Wedrowcze, niespelnienie to nie problem.
        Bo sie tego nie rozwiazuje.
        Mozna Spelnic lub nie spelnic i tu wazna Rola BOGA ❤

        "wiele chętnych do pomocy osób więc "
        A to bardzo inteligentna ironia, Wedrowcze.
        Gratuluje sarkastycznego poczucia humoru.

        Jak zauwazyles, tutaj o empatii nie ma dobrego zdania.

      10. „Jak zauwazyles, tutaj o empatii nie ma dobrego zdania”.

        Droga Sarno,

        czy społeczność rdzenna nie ma empatii? Czy wielokrotnie nie wysłuchała ofiary?…

        Rola Świętego Kręgu tu się kończy, reszta procesu należy już do samej ofiary.

        Wszelki rozwój rozpoczyna się od prostej konstatacji:

        PROBLEM JEST WE MNIE, NIE W ŚWIECIE.

      11. „Rola Świętego Kręgu tu się kończy, ”
        Jak zauwazyles TAWie, juz odchodze stad od dwoch dni (a wlasciwie nocy).
        Naprawde nie mam az tyle czasu, aby to wszystko wymazac w dzien. I tak prawie nie spie, bo ciezkie sa obowiazki sluzbowe.

        Jesli az tak to pilne, bym stad zniknela, bo Twoj „Swiety Krag” juz sobie nie zyczy mojej obecnosci, to po prostu wymaz z calego Bloga WSZYSTKIE (!) wpisy Sarny od razu. Jesli to sie da technicznie.

      12. Ja też naprawde nie mam aż tyle czasu, aby to wszystko wymazać w dzień. I tak prawie nie śpię, bo ciężkie są obowiązki służbowe.

        Poza tym nie ma potrzeby wymazywania. Każdy wpis tutaj jest świadectwem trudnego czasu, jaki obecnie przeżywają wrażliwe dusze.

      13. [Sarna] jak zauwazyles TAWie, juz odchodze stad od dwoch dni (a wlasciwie nocy).
        Sarno, dlaczego chcesz odejsc? Malo jest osob na blogu, ktore by nie weszly z kims w jakas scysje. Przespij sie z tym, odpocznij i wroc.
        —————-
        [Sarna] Twoj „Swiety Krag” juz sobie nie zyczy mojej obecnosci
        Nie odnosze takiego wrazenia

      14. A cóż to za mesjański program „być głosem wielu”?…

        Nie ma potrzeby bycia głosem wielu, każdy sam musi uporządkować swój własny umysł. Nikt za nikogo tego nie zrobi.

        *

        Ktoś, kto mnie uważnie od sześciu lat czyta, doskonale wie, że nie jestem typem ironisty, a moje teksty są proste jak budowa cepa i nie zawierają drugiego dna. Pisząc o praktykach terapeutycznych stosowanych przez ludy rdzenne, mam na myśli mechanizm tych praktyk, a nie wyrzucanie Komentatorów z Forum. Chodzi o prosty mechanizm:
        nadmierne epatowanie grupy swoim bólem rodzi w grupie irytację i znudzenie.

        Każdy z nas (w tym ja sam) jest poraniony i każdy z nas mógłby tu godzinami rozdrapywać swoje rany, ale większość tego nie robi, a z tych, którzy się zwierzają, mało kto epatuje swoim bólem aż tak kompulsywnie.

        Każdy sam musi nauczyć się podłączać do Źródła Mocy, do Punktu Zerowego, który jest „wszędzie”. Bardzo ciekawie mówi o tym pan Tadeusz w swoim ostatnim wykładzie. https://youtu.be/sRLZCszkP6Q

        *

        Słowo „ofiara” jest tu jak najbardziej uzasadnione (bo sama się w takiej roli stawiasz), a nie agresywne. Formą agresji jest żebranie o empatię (energię).

      15. TAWie po trzykroć dla Ciebie 🙏 🙏 🙏 za Twoje wypowiedzi w kwestii Milijona.

    1. ,, … Ktoś, kto mnie uważnie od sześciu lat czyta, doskonale wie, że nie jestem typem ironisty, a moje teksty są proste jak budowa cepa i nie zawierają drugiego dna. ”

      To już sześć lat?!!
      O ludzie!!
      Powiem na to coś bardzo oryginalnego…, jak ten czas leci… 🙂 😀

      Ciebie nie da się nieuważnie czytać i rzecz nawet nie w tym, że jesteś Mistrzem Esencji, lecz w tym, że swoimi wypowiedziami inicjujesz ,,proces” myślenia.
      Zdania niby gramatycznie zamknięte, dokończone, ,,teksty proste jak budowa cepa”, a po kropce siedzi człowiek i myśli…, i myśli…, i myśli…

      A gdy człowiek jest prosty jak budowa cepa, to siedzi i pisze…, i pisze…, i pisze… 🙂
      Może kiedyś uda mi się dojść do tekstów prostych jak budowa cepa… 🙂
      Ale co ja poradzę, gdy na klepisku leży tyle! do przemłócenia!
      I tu, i tu, i tam jeszcze…
      A każdego ranka, gdy wchodzę do Tawerny, nawiezionych snopów nieomłóconych pod sam sufit…
      😀 😀 😀

      Miłego!

      1. [Krysia z Lasu o TAWie] jesteś Mistrzem Esencji
        —————
        „Oszczedny w slowach”. Czasami nie daje sie „pociagnac za jezyk”. Ilez to razy musialam MU zadawac tzw. dodatkowe pytania! 😁

      2. Stała ekipa Tawerny może mi zadawać pytania w trybie prywatnym – jeśli potrafię, chętnie odpowiem. Z wiadomych względów nie o wszystkim da się publicznie napisać…
        Wy już kumacie sporo, ale wysokozaawansowane info przeczytane przez nieprzygotowaną osobę może jej bardziej zaszkodzić niż pomóc.

    1. Dziękuję! Uwielbiam Kazimierz Dolny. Byłam kilka razy i za każdym byłam pod wrażeniem jego magicznego uroku. Jak sobie pomyślę o tym miejscu, to ogarnia mnie błogość. Mam jeszcze jedno bardzo ukochane miasto w Polsce, dla mnie absolutnie numer jeden od lat: Chełmno nad Wisłą, w kujawsko-pomorskim województwie. Jak tylko jestem w Polsce, chcę tam po prostu być. Przepiękne, klimatyczne bardzo miasto, cudownie położone, urokliwe i niesamowite. Mieszkają tam przesympatyczni, pomocni i życzliwi ludzie.

  6. Zapraszam Was dziś do przeczytania niezwykłej historii z morałem, która pomoże Wam zrozumieć działanie współczesnego świata, jak i działanie rzeczywistości w ogóle.

    Oprócz akceptacji tego wszystkiego, co ma miejsce na Ziemi, a o czym jest ten poniższy tekst, jest coś jeszcze, czego on nie uwzględnia; oprócz bycia obserwatorem świata, warto, byśmy byli też jego czynnymi kreatorami.

    Warto zmieniać świat na lepsze, warto uświadamiać sobie i innym różne zagadnienia, o tym właśnie zapomina wielu ideologów nurtu Nowego świata, każą poddać nam się naturze tego świata, zapominając, że mamy na niego wpływ.

    ****************************

    Baśń z niezwykłym duchowym przesłaniem.

    „Krokodyl i człowiek – niezwykła opowieść z przesłaniem
    „Kiedy się przebudzisz, kiedy zrozumiesz, kiedy zobaczysz – porządek swiata wyda ci sie słuszny.

    Zawsze gnebi nas problem zła. Istnieje niezwykle sugestywne opowiadanie o małym chłopcu wedrujacym wzdłuż brzegu rzeki.
    Spostrzega krokodyla złapanego w sieć.
    Krokodyl odzywa sie do niego:
    – Czy zlitujesz sie nade mna i uwolnisz mnie? Byc może wygladam fatalnie, ale wiesz, to nie moja wina. Tak mnie stworzono. Bez wzgledu na mój wyglad bije we mnie serce matki.
    Przybyłam tutaj w poszukiwaniu pożywienia dla moich małych i wpadłam w pułapke.
    Na to chłopiec:
    – Gdybym pomógł ci uwolnić sie z tej pułapki, złapałabys mnie i pożarła.
    Na co krokodyl:
    – Czy myslisz, że zrobiłabym to swemu dobroczyncy i wyzwolicielowi?
    Chłopiec daje sie przekonac i zdejmuje siec, a krokodyl go łapie. Uwieziony pomiedzy szczekami krokodyla mówi:
    – A wiec tym mi odpłacasz za mój dobry uczynek?
    Krokodyl odpowiada:
    – No tak, synu, nie odnos tego tak wyłacznie do siebie. Taki jest swiat. Takie sa reguły życia.

    Chłopiec protestuje, wobec czego krokodyl składa propozycję:
    – Zapytajmy kogos, czy nie mam racji?
    Wtem chłopiec spostrzega ptaka siedzacego na gałezi i pyta:
    – Ptaku, czy krokodyl ma racje?
    Ptak odpowiada:
    – Krokodyl ma rację. Spójrz na mnie. Pewnego razu wracałem do gniazda niosac pożywienie dla moich małych. Wyobraz sobie moje przerażenie, gdy zobaczyłem weża wspinajacego sie po cichu po pniu wprost ku gniazdu. Byłem całkowicie bezradny. Waż pożerał moje małe, jedno po drugim. Krzyczałem i piszczałem, ale bezskutecznie. Krokodyl ma racje, takie jest prawo życia, tak skonstruowany jest swiat.
    Na co krokodyl:
    – No widzisz.
    Ale chłopiec nie rezygnuje i prosi:
    – Zapytajmy jeszcze kogos innego.
    Krokodyl zgadza sie. Na brzegu rzeki pasie sie stary osioł.
    – Osle – mówi chłopczyk – czy krokodyl ma racje
    Osioł odpowiada:
    – Tak, ma całkowita racje. Spójrz na mnie. Całe życie pracowałem cieżko dla mego pana i ledwo miałem co jesc. Teraz kiedy jestem stary i bezużyteczny, pan wypuscił mnie i tak oto wedruje po swiecie, czekajac, aż jakis dziki zwierz zakonczy dni mego życia. Krokodyl ma racje, takie jest życie, tak jest skonstruowany swiat.
    Krokodyl na to:
    – No widzisz.
    Chłopiec nie ustepuje:
    – Daj mi jeszcze jedna, ostatnia szanse. Zapytajmy kogos raz jeszcze. Pamietaj o tym, jak byłem dobry dla ciebie. Krokodyl sie zgadza.
    Chłopiec widzi przebiegajacego królika i pyta:
    – Króliku, czy krokodyl ma racje?
    Królik siada i zwraca sie do krokodyla:
    – Powiedziałes tak temu chłopcu?
    Krokodyl mówi:
    – Tak.
    Na co królik:
    – Poczekaj chwile, musimy to przedyskutowac. Krokodyl na to sie zgadza.
    -Jakże możemy dyskutowac, skoro trzymasz tego chłopca w paszczy? – stwierdza królik. – Wypusc go, musi wziac udział w naszej naradzie.
    A na to krokodyl:
    – Jestes sprytny, króliku. Jak go wypuszcze, to mi ucieknie.
    Królik w odpowiedzi:
    – Myslałem, że jestes rozsadniejszy. Gdyby chciał uciekac, jedno uderzenie twojego ogona zabije go.
    Krokodyl zgadza sie z królikiem i wypuszcza chłopca.
    Królik krzyczy:
    – Uciekaj! – i chłopiec daje nogi za pas. Wówczas królik zwraca sie do chłopca:
    – Czy nie przepadasz za miesem krokodyla? Czy ludzie z twojej wsi nie lubia smacznych posiłków? Tak naprawde, to do konca nie wypusciłes krokodyla z sieci. Tkwi w niej jeszcze. Dlaczego nie pójdziesz do swej wsi i nie zawołasz swych ziomków?
    Chłopiec tak czyni. Mieszkancy wioski przybywaja z siekierami, włóczniami i kijami i zabijaja krokodyla.
    Chłopcu towarzyszy jego pies. Dostrzega królika, łapie go i zagryza. Chłopiec przybywa zbyt pózno. Umierajacy królik mówi:
    – Krokodyl miał racje, takie jest prawo życia.
    Nie istnieje wyjasnienie wszelkiego cierpienia, zła, meczarni, zniszczenia i głodu na swiecie. Nigdy tego nie wyjaśnisz.
    Możesz bawic sie swymi wyjasnieniami, religijnymi czy też innymi – ale nie wyjasnisz tego nigdy. Bo życie jest tajemnica, co oznacza, że twój myslacy umysł nie jest tego w stanie rozwikłać.

    Dlatego własnie masz sie przebudzic i wtedy dopiero pojmiesz, że nie w swiecie ukryte sa problemy, ale że ty sam jestes problemem”.

    (Autor nieznany)

    1. Moja kochana Sarno, masz serce, to patrz sercem, a oczy, uszy i rozum niech są jego sługami, bo tylko tam całą prawdę Źródlaną o sobie i o świecie poznamy.

      Tak na marginesie, jestem w 100% przeciwniczką samozjadania się nawzajem. 🙂

    2. „masz serce, to patrz sercem”
      Czy to mam odpowiedziec wielu dyskretnym czytelnikom Bloga, ktorzy nie odwaza sie komentowac i stawiac pytan ?

    3. Droga Sarno a czy Ty jesteś Boginią i Wszelką wiedzą dla każdego ? Bo wystarczy że każdy będzie się pytał sam siebie w ciszy a wszystkie odpowiedzi do niego dotrą . Tak to z Ludźmi jest Księdza zamieniają na Buddę , Buddę zamieniają na Guru a Guru na Mistrza itd itp a w życiu chodzi o to by myśleć samodzielnie , szukać Prawdy Samemu, a ją znajdzie zawsze i wszędzie ,owszem i tak najpierw trza nauczyć się Sercem Patrzeć ( to jest podstawa ) przede wszystkim na siebie samego . Choćbyś nie wiem jaką wiedzę tu przedstawiła , to dopóty sama jej nie zweryfikuję w sobie to są tylko twoje Słowa , widzenie Świata i innych wedle siebie .

      Pytanie retoryczne czy wiecie czym jest FANATYZM ?

      Dobrego Dnia Wszystkim

      1. „Bo wystarczy że każdy będzie się pytał sam siebie w ciszy, a wszystkie odpowiedzi do niego dotrą”.

        To jest spojrzenie idealistyczne. Przy nieoczyszczonym polu istoty ludzkiej NIE MA OPCJI, by objawiła się wysokozaawansowana Wiedza.

        Najpierw oczyszczenie pola z programów (zranienia, lęki, podpięcia), później kwestie bardziej zaawansowane.

    4. „Droga Sarno a czy Ty jesteś Boginią i Wszelką wiedzą dla każdego”

      Droga MI, przyznam szczerze, ze pytanie bylo po to, by sklonic do refleksji piszacego komentarz z „bajka”…i oczywiscie czytelnikow tej bajki.
      Ja mam jakies tam pojecie, o tym, kto stoi za ta „bajka”.
      I wlasnie dlatego, ze nie mysle „narzucac” interpretacji, bylo to pytanie 😉

    5. zgadzam się Tawie (powtórzę) ja nie biegnę przede wszystkim za Wiedzą co mi po niej jak Serce zostanie zamknięte ? 🙂 Serce weryfikuje dobrze 🙂 i na wszystko patrzy dobrze , jedynie co mnie zblokowało kiedyś to: niezrozumienie pewnych rzeczy , które się dzieją na świecie , wywoływało to emocje , oburzenie , no nawet chyba tak byłabym w stanie zrobić wtedy być może komuś krzywdę . Emocje blokuje Wiedzę Serce Nie 🙂 a jak idziesz za wiedzą w połączeniu z Sercem , to o czym my będziemy dyskutować i w sumie po co ? Dlaczego jestem tu gdzie jestem , bo siadałam , czy to płacząc , czy krzycząc , czy się złoszcząc , siadałam i pytałam SIEBIE BO KOGO MIAŁAM ZAPYTAĆ ? I doszłam do odpowiedzi tego o co pytałam a nawet dalej . Dodaj do tego że ja odczuwam wiele rzeczy nim się wydarzą ,czuje ich choć potrafi to ciągle wywołać chwilowy strach , czuje ból ludzi , pytania , i ile rzeczy wiem nim się wydarzą Drogi Tawie , ale człowiek nie chce słuchać , choćby się zastanowić czasem co do niego mówię . I nie chodzi o to że ja jestem Najmądrzejsza Absolutnie na szczęście dla mnie . Bo Miłować i Miłowanym być to jedyne dla czego warto BYĆ każdy kto twierdzi Inaczej sam siebie oszukuje . Dlaczego ludzie tak się zakochują i odkochują? bo biegają za tą energią ,właśnie za nią . Niech każdy potraktuje to jako Drogowskaz do Domu a zacznie od tego jakim powinno to być Miłości nade wszystko do siebie
      -Akceptacja
      -Miłość
      -Przejaw

      Dobrego Dnia Tawcio

    6. „Najpierw oczyszczenie pola z programów (zranienia, lęki, podpięcia)”.

      Wojownik ma przewaznie jakies zranienia, nawet gdy juz sa zabliznione. Tym bardziej Czarownik i Wiedun. Bo Oni wchodza w bardzo niebezpieczne Wymiary.

      Widziales kiedys alpiniste bez guza 😉

      1. Chodzi mi o to, by tak przepracować swoje zranienia, by już nie bolały, by się nie odpalały automatycznie przy byle okazji, a więc by nie zaburzały percepcji.

        Bo dopóki człeka boli,
        człek nie wydoli.

    7. Mówię o bólu świadomym , jeśli odczuwam Ciebie jako moje jak mam tego nie czuć ? Jeśli odczuwam czyjś lęk jako mój jak mam tego nie czuć ?, aczkolwiek jest to bardzo pomocne , choć dla mnie trudne w wielu tematach , dam Radę Jednakżesz może po coś jest mi to dane . Kto wie . Najpierw przeczuwam mówię o tym komuś a potem ktoś się dziwi dlaczego się w Dupie czarnej zdziwił . Ktoś powie no jest tak jak wierzysz że jest . W moim życiu owszem ma to zastosowanie w życiu innego człowieka nie bo on sam sobie to czyni ja nie mam wpływu na to , gdybym miała wielu już by zmieniło swoje życie i podejście . Lekcję , którą ja dla siebie odebrałam to że nigdy więcej nie dam się zaciągnąć tam gdzie ktoś leci (dół) , mimo koszmaru który tu przeżyłam , powtórzę jestem za to życiu przeogromnie wdzięczna , bo otworzyło mnie to na nowy świat , ja zadecydowałam co zrobię z tym doświadczeniem i tak uczyniłam .

    8. Droga Sarno a ja myślę że jesteś w bardzo głębokim błędzie , każdy kto jest zdolny do Refleksji nauczycieli nie potrzebuje . Po prostu taki Jest

      1. Sarno
        Starałem się przeczytać wszystkie Twoje komentarze, przynajmniej ostatnie.
        Mogę się odnieść jedynie w oparciu o moje subiektywne odczucie, może nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, z tym co Ty i Twoi rozmówcy prezentują.

        Odniosłem wrażenie zejścia się, konfrontacji dwu skrajnych przypadków pomagania.

        Jeden, gdzie odpowiadam pomocą na każde zawołanie, nawet to, gdzie ktoś chciałby mnie wydymać biorąc mnie na litość.
        Drugi gdy siedzisz sobie wysoko, poklepujesz tych co się wspięli albo już tam siedzą a gdy patrzysz w dół, mówisz: oni też tu mogą wejść. I tyle.

        Obie postawy, użyję słów starszych: o kant dupy rozbić.

        Ale nie będę się tu na nikim wyżywał. Dla mnie ważne jest to, że mnie to porusza i że prywatnie prezentowałem jedną skrajność a na forum drugą.
        No cóż, chyba wiem co mam z tym teraz zrobić.
        Teoretycznie mógłbym się wymądrzać i opowiadać o tym jak człowiek powinien mieć wyczucie i kierować się w tych sprawach sercem ale jeśli się czegoś w sobie nie pozałatwiać, to można sobie tylko pogadać.

        Mnie pomoc nie jest obojętna ale chciałbym to robić i z sercem i z głową.

        W każdym bądź razie dziękuję Ci za zwrócenie mi na temat uwagi.

    1. Proszę uważać. Za projektem Nowa Huta (w tym za podprojektem „Rozmowy z ojcem Pio”) stoją obce cywilizacje. A więc metoda: trochę miodku, trochę dziegciu,
      z jednej strony Ujawnienie, z drugiej wkrętka w nową wkrętkę…

  7. „Viking i Scyta jest „pogodzony”. Ale to znaczy, ze Jego GENY nigdy juz nie zaistnieja. Zniknie na zawsze w Niebycie.
    Viking i Scyta jest Bohaterem. Nie kazdy ma odwage Umierac w Niebycie.”
    Sarno, z Niewiastą o Pięknej Duszy, Sarnich Pięknych Oczach i Sarnich długich nogach, to mogę płodzić dzieci 24h 🤣 🤣 🤣 😉
    A tak na serio, to tak jak mówił Igor Witkowski, czuje, że Świat musi się zmienić-bo ten System jest chory. Czuje, że ten Świat jeszcze nie jest całkiem wzorcowy. Sytuacja polityczna w Polsce-kupowanie głosów ludzi za 500+, podatki, poprawność polityczna, fałszowane wybory, cenzura, zamknięte umysły turbokatolików, zgony na raka, choroby psychiczne, mind control, samobójstwa, szczepionkowy terroryzm itd.
    ewidentnie pokazują, że Coś Jest Nie Tak…
    Zmiana idzie, ale ja osobiście to wolę, aby Zmiana była z Grubej Rury…😜

      1. Oczami wyobraźni widzę Piękną Duszę, więc zakładam, że taka właśnie Jest.
        Sarno, przeczytałem Twoje komentarze, komentarze Anamiki, Anny i innych. Rozumiem Was wszystkich.
        Jesteś mi Sarno Szczególnie Bliska, ponieważ pisałaś o samotności, a ja parę lat temu samotność bardzo przeżywałem.
        Miałem stany depresyjne, a w sprawach damsko-męskich, to byłem nieśmiały i zakompleksiony ( co jest destruktywne dla faceta ). Sądzę, że miało to związek z moim dzieciństwem w którym doświadczyłem traum i upokorzeń, również ze strony osób z rodziny…Dodatkowo, rówieśnicy w szkole się znęcali nade mną, a przez to czułem się jak „szmata”. Z perspektywy czasu, uważam jednak, że mnie to Zahartowało i cieszę się teraz z tamtych ciężkich doświadczeń. Tamte doświadczenia sprawiły, że się Wkurzyłem i zacząłem pracować nad sobą. Również w relacjach z kobietami, zaczęło mi się układać. Zresztą mam dobrą sytuacje ( chyba dobrze się wizualnie prezentuje ), bo czasem to kobiety same mnie zaczepiają. Mam jednak staroświeckie zasady, bo kiedyś w pubie podrywała mnie mężatka, która była otwarta na romans.Piliśmy, rozmawialiśmy ( szczegółów nie wypada mi pisać…), ale ja nie chciałem romansu, bo miałem skrupuły…Może to nieładnie zabrzmi, ale później „plułem sobie w brodę”, że nie wykorzystałem jednak sytuacji-że była chętna kobieta, a ja w imię jakiś górnolotnych zasad, zachowałem się jak średniowieczny rycerz z zasadami:-)
        Może mąż ją zaniedbywał w sypialni?-zresztą to i tak już nie ma znaczenia. Sarno, Życzę Ci Spełnienia w Życiu. Abyś była Zawsze Radosna-Abyś była Spełnioną Kobietą.
        Dasz Sobie Radę!:-)

    1. Widzisz w lesie małą „samotną” sarenkę? Nie dotykaj jej i nie zabieraj z lasu!

      W czasie majowych i czerwcowych przechadzek po lesie wiele osób napotyka na leżące w trawie młode sarny i myśląc, że maluchy zostały opuszczone przez matkę, zabierają je do schronisk dla zwierząt, leśników, czy gabinetów weterynaryjnych. Tymczasem jest to ogromny błąd. Dlaczego sarny „zostawiają” młode same? Co należy, a czego kategorycznie nie powinniśmy, robić w takie sytuacji? Co grozi młodemu zwierzęciu jeśli nie zastosujemy się do obowiązujących zasad? Zapytaliśmy o to w Dzień Dobry TVN miłośnika przyrody i filmowca Marcina Kostrzyńskiego.

      Maj i czerwiec to miesiące, kiedy sarny rodzą koźlęta. Spacerując w tym czasie po lesie możemy natknąć się na młode, przy których nie ma matki. Pod żadnym pozorem nie należy zbytnio zbliżać się do nich, dotykać i zabierać z lasu. Pozostawianie ich samych przez matkę nie oznacza braku troski, wręcz przeciwnie – jest naturalnym zachowaniem dla tego gatunku, związanym z wypracowaną strategią przetrwania. Na czym ona polega? Otóż małe sarenki przez kilka dni po przyjściu na świat, w odróżnieniu od dorosłych osobników, wydzielają mało intensywny zapach, niewyczuwalny przez drapieżniki. Są też mało ruchliwe, dzięki czemu trudno je dostrzec w trawie i krzakach. Matka specjalnie opuszcza gniazdo i wraca do niego tylko, aby nakarmić młode. Jej stała obecność naraziłaby je natomiast na niebezpieczeństwo, gdyż mogłaby zwabić drapieżniki. Stan taki trwa do czasu, gdy młode się wzmocnią i dołączą do stada.

      Jeśli więc znajdziemy w lesie sarenkę, to musimy mieć pełną świadomość, że nie została ona opuszczona, tylko usiłuje przeczekać potencjalne zagrożenie. Zabierając ją z lasu na oczach matki, wyrządzamy jej wielką krzywdę. Takie pozornie uratowane zwierzę praktycznie ma małe szanse na wychowanie wśród ludzi i powrót do naturalnego środowiska.

      Czytaj więcej na: https://dziendobry.tvn.pl/a/widzisz-w-lesie-mala-samotna-sarenke-nie-dotykaj-jej-i-nie-zabieraj-z-lasu

  8. „Mysle, ze jestes Aniolem, o ktorych pisze Gmos. Po wielu wcieleniach Ludzie moga stac sie Aniolami.”
    Nie przesadzaj 🙂 Nie jestem Aniołem, ale to co napisałaś bardzo mi pochlebia. To raczej Ty Sarno jesteś Aniołem.
    Bardzo dobry wpływ na mnie ma Anna i Arkona, ponieważ są to szlachetne Niewiasty. Również MI i Krysia, nie są mi obojętne.
    W chwilach, kiedy miałem agresywne, podłe i niskie myśli, przypominałem sobie, jak pięknie o mnie pisała Ania. Wtedy ogarniał mnie wstyd i zrozumiałem swój błąd. Być może właśnie po to znalazłem się na Blogu, aby poznać Dobroć Anny i Arkony i stać się lepszą wersją samego siebie?
    Sarno, kłaniam Ci się z szacunkiem 🙂

    1. „W chwilach, kiedy miałem agresywne, podłe i niskie myśli, przypominałem sobie, jak pięknie o mnie pisała Ania.”

      Mój piękny Lechito, ja nie pisałam żeby Ci „kadzić” 🙂 ja po prostu wyczuwam w Tobie pięknie wibrujące energie Źródlanego Serca i tyle. ❤

      Każdy z nas tu na Ziemi ma gorsze i lepsze dni, odczucia i ocenianie siebie, nikt z nas nie jest zły a tym bardziej jeżeli sobie zdaje sprawę , z tego co mu się w sobie nie podoba i nie odpowiada, są to jednak wgrane nam z zewnątrz programy oceniania.

      Dlatego ja od zawsze propaguje myślenie o sobie i polubienie siebie wpierw takim jakim się jest wewnątrz siebie, a nie takim jakim widzą cię inni, albo jakbyś chciał by cię widzieli.

      Moje motto życiowe to , czytaj wszystko, oglądaj wszystko, słuchaj wszystkiego, nikomu i niczemu nie ufaj i nie wierz, jeżeli Twoje wewnętrzne JA tego nie akceptuje.

      I powiem Ci mój kochany Vikingu jeszcze się na sobie WEWNĘTRZNEJ nigdy nie zawiodłam.

      Pamiętaj jesteś Wielki swoim wewnętrznym pięknym, i proszę Cię nie zaniżaj swojej wielkości i piękna swoimi ocenami.

      Bo jeśli nawet w swojej ocenie siebie nie jesteś wspaniały, to ważne, że już wiesz by nad tym popracować, czyli przejść swoją ścieżkę życia, która będzie świetlista choć z małymi przewrotkami, w razie czego noś ze sobą puchową Poduszeczkę Jasieczka. 🙂 🙂 🙂

      Kocham Cię Ty Wielki mały TAWerniany łobuziaku . 🙂 ❤

      1. Wikingu mam do Ciebie małe pytanie, co byś o mnie sądził gdybyś się dowiedział, że ja piszę na blogu u TAWa pod wieloma nickami, odpowiadając Tobie jako ja1, ja2, ja3 itd….

        Jest to oczywiście nieprawda, bo ja nie mam nic do ukrycia, ale gdyby tak było, to co byś Ty i inni o tym pomyśleli.

      2. „Pamiętaj jesteś Wielki swoim wewnętrznym pięknym, i proszę Cię nie zaniżaj swojej wielkości i piękna swoimi ocenami.”

        Oj i to jeszcze jakim Pięknem (prawdziwym w sobie ) jest . Jestem Mój Drogi Vikingu na rozpracowywaniu pewnej kwestii , trwa to troszkę bo mi tu ciągle ktoś koło dupy zrobić chciał ale smrodek już nawraca skund przyszedł . Chyba wiem dlaczego spotkało to Ciebie i nie tylko (dusze dużo mówią ) ogólnie się wszystko zgadza oprócz jednej informacji co mnie tu trochu e śmierdziucha ,jak to ja do Prawdy i tak dojdę 🙂 . Widzisz mój Drogi Vikingu ja to mówię tak ucz się na błędach a będzie dobrze (to jest ewolucja gatunku) powielaj bydzie źle . Lekcję swoją odrobiłam na czarusiowanie odporna jestem wszelakie . Miłe słowa to za mało , jak dla mnie im mniej miłych słów tym więcej prawdy (nie mam na myśli tu wyzywania się ) czasem jak ja to mówię trza porządnie jebutnąć by się ktoś na czas ogarnął .

        Gmosiek Ty wiesz że ja Ciebie i Tak lubię jednakże tekst jest DOBRY I DAJĄCY DO PRZEMYŚLEŃ O SOBIE (TYCH CO PLOTKUJĄ I TYCH CO SŁUCHAJĄ ) MOJA ZASADA W DUPIE MAM CO O TOBIE MÓWI KTOŚ JAK SAMA POZNAM TO BĘDĘ WIEDZIAŁA. A PLOTKARZOM KOPA W DUPĘ (NIE DO CIEBIE) BO WIEM CZYM TO JEST .

    2. „Być może właśnie po to znalazłem się na Blogu, aby poznać Dobroć Anny i Arkony”

      Dziekuje Vikingu i Scyto.
      Byc moze wlasnie po to znalazlam sie na Blogu, aby poznac Twoje Wielkodusznosc.
      Dzisiaj tu przyszlam, bo chodzilo o Jeze i zbieranie „puszek” w Naturze.

      Chodzilo, aby przypomnic Slowa Pana Aleksandrowicza.
      „Nie moze byc w zdrowiu fizycznym, psychicznym i moralnym czlowiek, ktory nie szanuje Natury”.
      I „przy okazji” znalazlam Jego slowa ” Nie ma chorob nieuleczalnych”.

      Czy powiem wiecej czy mniej, to juz nie ma znaczenia, bo przekazalam istotne Skarby WEDY darowanej przez Przodkow i ta WEDA ZYWA wydaje Owoce i bedzie juz samoczynnie rozwijac sie w Swiadomosciach i Podswiadomosciach oraz w Wibracjach 😉
      <3. Ale…
      Chodzi o pomaganie zwierzetom : Jeze, Zabki, Bociany, itd.
      ICH zostawic nie moge.
      Ten Blog czyta spora ilosc wrazliwych Osob i na Nich licze.
      Licze tez, ze fala Opiekuncza nad zwierzatkami bedzie zataczac coraz wieksze kregi.

      Ps. Pozdrawiam Kochana Katharos.
      Dzisiaj od rana mysle o Tobie ❤ . Niech Ciebie Dobre Duchy prowadza.

      Pozdrawiam Ciebie Elaszko. Tez o Tobie dzisiaj od rana mysle.
      O Bialym Wilku…o Ronim 07, o Ani i o wielu innych.
      Niech Was Dobre Duchy prowadza ❤

  9. KRIR przypomina, że już w najbliższą niedzielę w całej Polsce odbędą się wybory do Izb Rolniczych. 28 lipca 2019 r. każdy rolnik będzie mógł zagłosować na swojego przedstawiciela.

    W głosowaniu mogą wziąć udział wszyscy płatnicy podatku rolnego, którzy posiadają czynne prawo wyborcze.

    „Tylko liczny udział rolników w wyborach do izb rolniczych może zapewnić wybór właściwych przedstawicieli, skutecznie walczących o nasze interesy – czytamy na stronie KRIR”.

    https://www.agrofakt.pl/wybory-do-izb-rolniczych-juz-w-niedziele-aktualnosci/

    https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQyx0m0ObsPhA_XfXYILZ1NlrtalToaQYQf3MD2cNR2pT8xfo8X

  10. „Wikingu mam do Ciebie małe pytanie, co byś o mnie sądził gdybyś się dowiedział, że ja piszę na blogu u TAWa pod wieloma nickami, odpowiadając Tobie jako ja1, ja2, ja3 itd….

    Jest to oczywiście nieprawda, bo ja nie mam nic do ukrycia, ale gdyby tak było, to co byś Ty i inni o tym pomyśleli.”
    Zaskoczyłaś mnie tym pytaniem. Gdybyś pod każdym nickiem pisała mądre i budujące treści, to chyba bym uznał, że masz w tym jakiś Cel, ale Pozytywny Cel, że Siejesz Pozytywne treści pod różnymi nickami. Mógłbym też pomyśleć, że Oryginał z Ciebie i masz takie poczucie humoru 😀
    Czemu zadałaś mi takie pytanie?

    1. Jak dobrze głęboko pomyślisz i przeanalizujesz postrzeganie pewnych kwestii, to sam dojdziesz do prawdy.

      Ja podałam Ci wędkę, rybę sam musisz złowić, co i tak nie powinno Cię zaskoczyć.

      Chyba, że ten ktoś nabierze cywilnej odwagi i sam się ujawni, bo ja sama też się dziwię takim niecodziennym dziwnym kryjówkom 🙂 chyba, że rzeczywiście ma coś do ukrycia ten ktoś ??????

      1. „Życie wirtualne rządzi się swoistymi prawami, każdy wchodzi do sieci na własne rydzyko… 😉 😀”
        To się nazywa odpowiedź! I za takie podejście bardzo Cię cenię TAWie! I za masę innych rzeczy też 🙂
        A to też mi się podoba! Spotkanie!
        „Kiedyś wszyscy się spotkamy i serdecznie ukochamy 🙂”
        Nie mówiąc o serdecznym ukochaniu 🙂
        Ja przyznaję się bez bicia, że piszę jako Anamika i tylko jako Anamika. Jestem prostą kobietą ze wsi i nie mam głowy do sofistykacji w postaci pisania jako inne nicki, choć jak napisali moi szanowni Przedmówcy, ktoś może mieć jakiś dobry cel w tym i założenie słuszne. I robi to również na swoje rydzyko ( dobre to okreslenie TAWie 🙂 ).

      2. ,, Chyba, że ten ktoś nabierze cywilnej odwagi i sam się ujawni, bo ja sama też się dziwię takim niecodziennym dziwnym kryjówkom 🙂 chyba, że rzeczywiście ma coś do ukrycia ten ktoś ??????

        Bardzo ciekawe pytanie, Aniu, odnośnie tego, że ktoś, pisząc komentarze, zmienia swoje nicki.
        Pominę tu internetowych trolli, którzy wchodzą na różne strony i trzodzą, udając bardzo zainteresowanych tematyką.

        Czy taki ktoś, kto pisze mądre i budujące treści, jak to określa Viking, ma coś do ukrycia?
        Raczej bym tego tak nie określiła.
        Może ten ktoś po prostu nie chce, aby sto jego komentarzy pod jednym nickiem stało się kanwą, na podstawie której czytelnicy zaczną ,,układać” taki, a nie inny obraz osobowości.

        A przecież słowa to bodaj najmniej wiarygodna wizytówka człowieka, a już najbardziej wtedy, gdy on sam siebie przedstawia( mam na myśli cechy charakteru, a nie wydarzenia w jakich uczestniczy lub uczucia z nimi związane)

        Słowa nie są pełną miarą odzwierciedlającą to, jaki człowiek jest na prawdę.
        A jaki jest na prawdę, nawet sam tego nie wie; może tylko wiedzieć jaki był, ale jak zachowa się jutro, jaką rolę na scenie życia przyjdzie mu odegrać, tego nikt z nas nie wie.

        Nasze poglądy, oceny, zapatrywania wciąż się zmieniają wraz ze zmianą myśli, filtrów postrzegania i mnóstwem innych okoliczności, które codziennie dostarczają nam całą plejadę wrażeń.
        Dziś jesteśmy radośni, a jutro: lepiej nie podchodź 😀
        Jak już nauczyłam się np. powściągania pewnych emocji i zaczynam z tego powodu chodzić dumna jak pawica, życie nagle zmienia scenariusz, jakby chciało powiedzieć: ,, myślałaś, że to koniec nauki?, że możesz udawać wielce mądrą?”

        Z jednej strony fajnie, gdy ktoś występuje pod stałym nickiem; można łatwo odnaleźć jego komentarze.
        Zdurniałabym chyba do reszty, gdyby np. TAW, którego wpisy lubię czytać w pierwszej kolejności(jeszcze kilka innych osób) co drugi dzień zmieniałby nicka: TAW na ,,Antoni znad rzeki”, ,,Jelonek”, ,,Bosa stopa”, ,,Stepowy wiatr”, ,,Kazio myśliciel”, albo ,,Józek” (zbieżność nicków przypadkowa 😀 😀 😀 )

        Ciągła zmiana ,,nazw własnych” uniemożliwiałaby nawet prowadzenie dyskusji, w które obfituje nasz blog.

        ,, Kiedyś wszyscy się spotkamy i serdecznie ukochamy 🙂”

        Otóż to! Fajnie by było!
        Już widzę te wytrzeszczone gały wszystkich na wszystkich, bo wyobrażenie danej osoby(po wpisach) wcale nie pokrywa się ze ,,stanem faktycznym” 😀 😀
        Ci, którzy mają wiele nicków najwyżej będą się dłużej przedstawiać 😀 😀

        Miłego!
        PS. No dobra, żeby nie było niespodzianek: Słowianka i Krysia z lasu to jedna osoba w dwóch postaciach…

      3. [Krysia z Lasu] co drugi dzień zmieniałby nicka: TAW na ,,Antoni znad rzeki”, ,,Jelonek”, ,,Bosa stopa”, ,,Stepowy wiatr” […]
        ——————
        Hihihi „Czarna stopa” (nawiazanie do „Czarnych Stop” Szmaglewskiej), „Bosanoga” vel „Bosanova”, „Samotnik z Roztocza”…

      4. „każdy wchodzi do sieci na własne rydzyko… 😉 😀””

        jesli pisze milioner czy znana w swiecie piosenkarka, to wiadomo, ze potrzebuje dyskrecji 😉
        zakonnik tez 😉

      1. Dziękuje Ci Anno. Lubię Ciebie tak nazywać, bo to brzmi dostojnie 🙂. Jeśli wolisz, abym pisał Aniu zamiast Anno, to napisz 🙂 Ten chłopak ma Talent. Moja Mama lubi takie piosenki, więc jej też dam do posłuchania.

      2. Dostojnie brzmi wykwintnie, ze mnie wiejskiej dziołchy boso dreptającej po Mateńce Ziemi 😀 raczej dostojności nie widać, możesz pisać jak uważasz, ale przyznam się, że lubię Aniu, bo brzmi milutko dla mojego serducha. 🙂

  11. Żywot i sprawy Pełki/
    J. I. KRASZEWSKI
    https://pl.wikisource.org/wiki/%C5%BBywot_i_sprawy_Pe%C5%82ki/ca%C5%82o%C5%9B%C4%87

    „Jedna z najmilszych i najpiękniejszych stron kraju — to Lubelskie. Żyzne, krasne; ożywione, zamożne, zasiedlone oddawna, a szlachtę rodziło krzepką i zdrową… nie ustępującą sandomierskiej, tak jak pszenica lubelska sandomierce nie ustępowała. Było tu i możnych dosyć, i miernego majątku siła, a ubogich prawie nic. Ludzie żyli na starych gniazdach długo i nie wychodzili z nich tak łatwo jak gdzie indziej, bo tu ziemią frymarczyć naówczas nie było we zwyczaju”.

    Polecam Istotom wyewoluowanym …miód na serce…

    1. „Ludzie żyli na starych gniazdach długo i nie wychodzili z nich tak łatwo jak gdzie indziej, bo tu ziemią frymarczyć naówczas nie było we zwyczaju”.

      „bo tu ziemią frymarczyć naówczas nie było we zwyczaju”. !!!

      „Schowaj se czerwieńce
      I białe talary…
      Kto przedaje ziemię,
      Nie naszej ten wiary!”

      Maria Konopnicka, „Chodziły tu Niemce…”

      Chodziły tu Niemce,
      Chodziły odmieńce:
      „Sprzedaj chłopie, rolę,
      Będziesz miał czerwieńce!
      Zapłacimy chatę,
      Zapłacimy pole…
      Będziesz miał talarów
      Na caluśkim stole!”

      – A mój Niemcze miły,
      Idźże, kędy raczysz,
      Ale mojej roli
      Równo nie obaczysz!
      Schowaj se czerwieńce
      I białe talary…
      Kto przedaje ziemię,
      Nie naszej ten wiary!

      Bogatyś ty, Niemcze,
      I trzos twój chędogi,
      Ale na tę ziemię
      Jeszcześ za ubogi!
      Pójdą twe talary
      Za rolę, za płoty;
      A kto mi zapłaci
      Ten miesiączek złoty?

      A kto mi zapłaci
      Za tę jasność bożą,
      Co w moje okienko
      Idzie z każdą zorzą?
      Za ten dach słomiany,
      Co mi głowy strzeże?
      Za ten dzwon, co dzwoni
      Rankiem na pacierze?
      Za te lasów szumy,
      Za te polne kwiaty,
      Za ten krzyż pochyły,
      Co mi strzeże chaty?

      A kto mi zapłaci
      Za te jasne rosy,
      Co się srebrem sypią
      Na łąki, na wrzosy?
      Za wiosenny klekot
      Naszego bociana?
      Za tę pieśń spod lasu:
      „Oj dana!… oj, dana!…”
      A kto mi zapłaci
      Za tę modrą wodę?
      Za ciepło słoneczne,
      Za cichą pogodę?

      Za ten piasek biały,
      Gdzie się trzpioczą dzieci?
      Za tego skowronka,
      Co nad głową leci?
      Za ten wiatr, co wieje,
      Za fujarki granie?
      Za tego świerszczyka,
      Co tam świerka w ścianie?
      Za palmę, co pęka
      W kwietniową niedzielę?
      Za gruszę tę polną,
      Co długi cień ściele?

      A kto mi zapłaci
      Za słodkość tę miodu,
      Co pszczoły ją niosą
      Do ula z ogrodu?
      Za cmentarz rozkwitły
      W głóg dziki, jak sady,
      Gdzie leżą w mogiłkach
      Ojcowie i dziady?

       A toćże i mnie tam
      Gospody potrzeba,
      Gdy Pan Bóg zawoła:
      — „Chodź, chłopie, do Nieba!”
      A toćby mi dzieci
      Po nocach tęskniły,
      Nie wiedząc, gdzie szukać
      Ojcowej mogiły!

      „STOJCIE TWARDO PRZY ZIEMI
      MATCE NASZEJ I KARMICIELCE”
      J.P. II podczas wizyty na Podlasiu

  12. CEPowisle podalo, ze 19 lipca w polskim sejmie odbylo sie glosowanie w sprawie ustawy Kukiza’15 dotyczacej ustawy Just 447. Na 421 poslow bioracych udzial w glosowaniu, za ustawa Kukiz’15, czyli za ochrona wlasnosci, czyli przeciw roszczeniom gosowalo tylko 49 poslow.
    .https://youtu.be/GD7RhxXlryY

    1. Nie wiem skad Mosakowski z Olszanskim wiedza, ze to akurat glosowanie nr 12, bo przy kilku glosowaniach z 19 lipca nie ma podanych zadnych szczegolow (link ostatni).
      —————–
      druk 3448, glosowanie nr 12

      https://www.sejm.gov.pl/sejm8.nsf/agent.xsp?symbol=PROJKONSU&Nrkadencji=8&Kol=W

      na samym dole
      http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/PorzadekObrad.xsp?documentId=62F6C11340030D51C12583400035A554

      http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/agent.xsp?symbol=listaglos&IdDnia=1745

      1. „Czy potrzebujemy jeszcze więcej wiedzieć, że po i pis to jedna i ta sama banda, rozdzielona na dwie frakcje, które udają, że skaczą sobie do oczu, by odurniony Polak (w tym ja) wybierał tylko między nimi?”

        to NKWDziarskie pomioty ulokowane w partyjkach nieprzerwalnie zarzadzajace Polska od czasu ustanowienia pluralizmu partyjnego w 1989 roku przez gen Jaruzelskiego i jego bande komuchow.Obecne elity to nic innego jak sztafeciarze tych ktorzy rozpoczeli bieg o wladze po 1945 roku w mundurach NKWD i z pistoletem przy glowie Polakow a wladza ta zostala potwierdzona po 1989 roku.
        30 lat jak pasozyty staraja sie rozwiazania problemow ekonomicznych Polakow a my w to wierzymy nie kumajac ,ze ow problem ma byc wieczny i nieprzerawlny w celu udoju i odsysu Polakow z ich wypracowanych aktywow.Masz sie bac Polaku ale jednoczesnie z nadzieja i optymizmem oczekiwac zmian.Wladza sie stara aby Wam Polakom zylo sie lepiej…a im duzo lepiej.

        Tu nie ma co sie zastanawiac juz nad faktami ,ktore sa wyplowane Polakowi prosto w oczy. Najlepiej bylo by abysmy zajeli sie szydelkowaniem ,przesiadywaniem w strefie kibica,w kosciele lub na zglebianiu 4 tego a moze i 5 tego wymiaru(ktory nadchodzi..tylko kiedy?) a oni tymczasem,cichaczem dokonaja cotygodniowego udoju Polaka.
        Zapewne powiesz drogi Tawerniaku ,iz znow produkuje negatywna energie i nieprzerobione procesy z poprzednich wcielen…kto wie i byc moze? Wiem wiem ze niskowibracyjne energie wyplowane przez moj mozg nie uspokoja niektorych ale kontemplacjami juz nic nikt nie zdziala i to nawet po przejsciu na 4 wymiar,ktory byc moze bedzie typowym obozem koncentracyjnym dla Polakow.

        Najlepiej obrazuje nam fakt glosowania przez wybrancow narodu w Sejmie odnosnie ustawy 447 gdzie za splaceniem beznapletkowych rozczeniowcow glosowali prawie wszyscy poslowie oprocz 47 czy tam 49.To jest zenada kiedy Polacy podobno w wyniku wyborow ,wybrali podobno poraz kolejny ludzi ,ktorzy sa lub sluza systemowi NKWDziarskich sztafeciarzy cyckania Polakow.Na usta sie cisnie pytanie „kto tych zdrajcow zatem tam usadzil ,kim oni sa i komu sluza?

    1. Tu gdzie jestem, nie ma piecuszków. Są inne ptaszki i też pięknie śpiewają. Słucham i tylko słucham. Również pozdrawiam.

      1. Ptaki mają w moim życiu ważne miejsce. Ich śpiew daje mi wiele radości i podnosi mi świadomość na wyższy poziom swoją błogością. Ptaki przynoszą mi też wieści różnej treści. Portrecik ptaka to był pierwszy rysunek, jaki dostałam od mojego syna. Dusze z innych wymiarów też pojawiają się czasem jako ptaki.

  13. Kiedy badano pracę serca, okazało się, że najrówniej, najharmonijniej pracuje gdy jest wdzięczność.
    W stanie koherencji serca i umysłu jest wdzięczność.
    Tam gdzie dzieją się cuda jest wdzięczność.
    Tam gdzie dzieją się katastrofy jest lęk.

    Spróbuję dziś czuć wdzięczności, skupiając się na tym uczuciu.

    Teraz spytam właśnie o to. Jak przestać się bać i zacząć czuć wdzięczność?
    Jak przestać narzekać i przejść do wdzięczności?

    No bo łatwo powiedzieć: Nie lękajcie się. To weź i to zrób kiedy widzisz coś co cię przeraża.
    Widzisz
    Od tego wiele zależy

    Kiedy widzę świat dualizmu czyli dwa światy, wewnętrzny i zewnętrzny, mój świat i twój świat, świat dobry i świat zły;
    Więc kiedy widzę podzielenie, wtedy pojawia się myśl o zapasach o dobrach i ich podziale. Pojawia się lęk, że może mi braknąć. Ten lęk ma źródło w myślach.

    Kiedy widzę świat niepodzielny. Kiedy widzę, że to co mnie otacza jest przedłużeniem, produktem wtórnym świata wewnętrznego, kiedy wiem że nie ma tak naprawdę nikogo prócz mnie, kto mógłby mnie okraść lub skrzywdzić w jakikolwiek sposób, wtedy pojawia się wdzięczność.
    Więc wdzięczność znów bierze się z myśli a te mogą się dopasować do tego na co akurat patrzę.

    Czy widzę matrix i to wywołuje we mnie złość, lęk, rozgoryczenie
    Czy widzę świat Rzeczywisty, Jedność i mam za to wdzięczność.

    Twierdzę że myślą się stwarza a uczucia jak wdzięczność czy lęk, pojawiają się odpowiednio przy kategoriach myśli.

    Znam jeden sposób ale chciałbym wypróbować inne, może są.

    Widzisz złodzieja albo go nie widzisz ale zostałeś/zostałaś okradziona.
    No ok, wdzięczność, poczuj ją wtedy.

    Jak mi już emocje opadają, wtedy mogę wziąć za to doświadczenie odpowiedzialność. Nie wypierać się, tak sam to sobie zrobiłem i czekać aż płomień złości się wypali i przyjdzie widzenie w którym ujrzę, jak to sobie zrobiłem. Przychodzi gdy chcę. Jeśli nie chcę, nie zobaczę.
    Więc kiedy już zobaczę myśl, myśli, które są odpowiedzialne, które tworzą to doświadczenie, wtedy jeszcze mi się nie zdarzyło bym nie poczuł wdzięczności. I jest to tak głębokie, tak mocne, i bardzo szybko dzieją się cuda.

    Kurs Cudów mówi że cuda są elementem nauki, czymś dzieki czemu szybciej się budzimy. Bo jeśli ktoś raz doświadczył cudu, lub doświadcza ich na swej drodze, to jego wdzięczność wzrasta.

    Więc za każdym razem kiedy doprowadzę wybaczenie do końca i przejdę od złości do wdzięczności, jest we mnie tej wdzięczności więcej.

    Wdzięczność to aspekt miłości.
    Kochaj więcej, bój się mniej.

    Pytam serio. Czy zna ktoś lepszy sposób na przejście od lęku do wdzięczności?

    Pojawiły mi się obrazy ziemskich gadżetów. O tak, można sobie coś kupić i poczuć wdzięczność a gdy się popsuje lub zużyje mieć powód do narzekania.
    Można czuć wdzięczność za smakowitości a gdy się człowiek roztyje, mieć powód do narzekania itd.
    Wszystko co daje ten świat, przychodzi po tym kac.
    Takie wahadło. Pchniesz do przodu by poczuć się lepiej to w końcu poleci do tyłu i poczujesz się gorzej.
    Takie substytuty miłości czy też prawdziwej głębokiej wdzięczności.

    Więc jak zachować tą wdzięczność na stałe?

    Z tego widzę, wdzięczność bez ograniczeń i kaca, czuję gdy oglądam Boga.
    No tak. Gdy go widzę w ziarnku piasku i liściu spadającym z drzewa. Porannym śpiewie ptaka. W pędzie rośliny przebijającym się przez asfalt. W połączeniu myśli i ich stworzenia tzw świata zewnętrznego.
    Czuję wdzięczność gdy widzę że nikt nigdy mnie nie skrzywdził i gdy widzę że mam moc wybory:
    1 pomiędzy myślami tworzonymi bez Źródła
    2 i pomiędzy myślami tworzonymi wraz ze Źródłem
    Co w konsekwencji prowadzi mnie do doświadczenia nieba lub piekła, gdyż tymi myślami tworzę swoje uczucia i zewnętrzne doświadczenia.

    Ogólnie uważam że wdzięczność bierze się albo pojawia przy myślach które myślimy wraz ze Źródłem. Które to są? Kochające. To są te które powstają gdy patrzysz na Jeden świat w ktorym nie ma podziałów. On już tutaj jest.
    (Ktoś tu pisał o światełkach w ludziach i przechodzących na innych ludzi. Tak wiem o tym, umysły są połączone i każdy kto pracuje ze swoim, daje w ten sposób coś innym, przez co któregoś ranka, cała ludzka ziemska rasa obudzi się i będzie Obudzona)

    Podziały nie istnieją nigdzie indziej niż w umyśle który wierzy że świat wirtualny jest świata Rzeczywistym.
    Ciała powstały po to by wytworzyć złudzenie oddzielenia. Czas oddziela zewnątrz od wewnątrz.

    Patrząc na rzeczywistość wirtualną, trójwymiarową, i wierząc w nią, powstają myśli atakujące, walczące o dobra. I pojawia się lęk, bo mi braknie, bo ktoś będzie silniejszy.

    Można nie zwracać uwagi na lecące bomby na domy i wybrać cel i iść do niego. Po drodze widzieć cuda i mieć wzrost wdzięczności.

    Jeśli zapominamy o myślach jako przyczynie świata zewnętrznego to możemy skupić się jedynie na uczuciach. I tak myśląc że pokój przyniesie pokój, posłuchamy relaksującej muzyki albo pomedytujemy.
    To będzie pozorny spokój.
    Jesli medytacja nie doprowadzi do rozpoznania myśli atakującej i nie zastąpi ją pokojową myślą, to na zewnątrz nic się nie zmieni.

    Tu zawsze chodziło o myśli a emocje są doskonałym wskaźnikiem, jakiego rodzaju mam myśli teraz.

    Więc jak najbardziej czujmy wdzięczność.

    W takim razie zacznę od podziękowań, za to że nikt mi nie nawymyślał gdy zostawiłem tu swoje koszmarne wpisy tydzień temu, po których wstydziłem się już tu wchodzić.
    Wybaczałem wtedy wszystkim manipulantom z mego życia i zaprowadziło mnie to w głąb mego umysłu gdzie spotkałem wielkiego manipulanta i mi trochę odbiło.

    Acha, kontrola i manipulacje są związane z dzieleniem świata (sztucznym podzialem) na dobro i zło.
    Tylko wtedy próbujemy zatrzymać to co nazwaliśmy dobrem (nawet jesli w danej chwili nam nie służy)
    I oddalić to co nazywamy złem (kiedy np dzieki temu możemy się przebudzić)

    Ja też myślałem że czynię dobro, chcąc budzić.
    Ale dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.

    Jeden z wykładów Bruce Lipton rozpoczyna od przedstawienia święta dziękczynienia. Jest to tak naprawdę święto wdzięczności i zachwala jej dary.
    Czegokolwiek ci potrzeba, wdzięczność ci to da.

    A od siebie: wybacz jeśli coś nie pozwala ci czuć wdzięczności.

    Dziękuję że jesteście i że jestem.

    1. To nie do wiary, że człowiek będąc nałogowym narzekaczem, rzecz jasna nie umiejący odczuwać wdzięczności a więc bez paliwa, szuka go na zewnątrz – oczekując wdzięczności z otoczenia. Robi różne rzeczy których normalnie nie chciałby zrobić, by tą wdzięczność otrzymać. On ją nie tylko kupuje lecz wymusza zakup. Jeden taki wchodził na pewne forum i rozpisywał się aby uzyskać trochę czyjejś wdzięczności. A jak się irytował, gdy zamiast niej dostawał reprymendy o za długie komentarze haha.
      To dlatego czasem spotykał ludzi, którzy robili mu „przysługi” po których zamiast wdzięczności, czuł wkurzenie, gdyż oni nie wiedząc co dla niego dobre, pomagali mu na siłę i według niego bardziej mu szkodzili.
      Nieświadomie oczekując wdzięczności.
      O rzesz kurde blade, no to się wyjaśniło.
      Ależ musiałem wkurzać innych chętnych na energię wdzięczności.
      W takim razie bez oklasków proszę 😤

      1. Drogi Wędrowcze…od dziecka byłam wdzięczna NATURZE…PRZYRODZIE…za wszystko czego doznaję …co porusza moje serce…każdego dnia kłaniam się GAI…z wdzięcznością…
        Z pamięcią RODową przychodzimy na ten świat…
        Wdzięczność przyRODzie…Naturze…
        Wiele rozmyślałam nad nieuniknionym …śmiercią fizyczną…
        jedna myśl zaprząta głowę…żal rozstać się z PrzyRODą…GAJĄ…
        i zawsze ta jedna myśl…tęsknota za przyRODĄ…

      2. „i zawsze ta jedna myśl…tęsknota za przyRODĄ…”

        Kiedy byłem młody i spędziłem pierwszy tydzień w mieście, pamiętam jak jechałem z powrotem autobusem do domu i przez otwarte okno poczułem zapach lasu. Wrażenie nie do opisania.
        Wciąż tak mam. Teraz kiedy od kilku lat znów osiadłem na wsi, gdy pojadę do miasta, już tęsknię i czekam tylko na chwilę gdy znajdę się poza. Wśród łąk i lasów.
        Też się pogodziłem jak ktoś z tąd, że nie założyłem rodziny, nie mam dzieci.
        Do zabawek dla dorosłych nie jestem przywiązany. Byłem i cieszę się że teraz nic nie mam. Spokój bez auta. Telefonem chciałem rzucić w monitor. Ale obawiam się że mam przywiązanie do przyrody i ciężko by mi było teraz rozstać się z sado-ogrodem chociaż to dopiero noworodek.

        Zastanawiam się czy to jest ta sama wdzięczność. Za coś.
        Czy to jak z miłością? Albo kogoś kochasz bo jest albo za coś i co już jest mi mało zrozumiałe.

        Kiedyś sobie uświadomiłem że jestem punktem skupienia uwagi Boga. W takim miejscu zapala się światło świadomości i jestem. Po prostu. Gdyby tylko na moment odwrócił uwagę, przestałbym istnieć. Moje istnienie zależy tylko od tego i dostaję zapewnienie, że raz powołana istota do życia, nigdy nie przestanie istnieć. Nie byłoby większe tragedii niż powołanie kogoś do życia tylko po to by mógł sobie uświadomić że jest chwilą.
        Za samo to mógłbym czuć nieustającą wdzięczność.

        Czasem tak mam, że wydaje mi się że coś wiem, a jednak gdy staję się tego jakoś bardziej świadomy, jakby docierało to do każdej komórki ciała, wtedy ze zdziwieniem stwierdzam, że dopiero teraz wiem.
        Może trzeba sobie coś naprawdę uświadomić by czuć wdzięczność?

        Bo bardziej czuję niż rozumuję, że jedyna wdzięczność należy się Źródłu.
        Przyroda jest jakimś przejawem boskości.
        Ludzie też tylko że my śpimy i robimy chore rzeczy. Trudno czuć wdzięczność do kogoś, kiedy on nawet nie wie, że próbuje zrobić z ciebie bateryjkę.
        Ale za niego mogę być wdzięczny. Za to że Ty jesteś i mogę z tobą się komunikować.
        Za to że TAW i Goście są.
        A to wszystko jest bo Wszystko Co Jest, Jest.

        Czasem zastanawiam się nad cudem życia.Nad tą niewidzialną esencją przenikającą wszystko.
        Nawet nie wiem jak brzmi pytanie.
        Życie
        Nie przeżywanie, no nie wiem.
        Życie samo w sobie, że takie coś jest możliwe. Jaźń. Czy nie jest cudowna?

        Cudowność mnie otacza, jestem w niej zanurzony. Dotykasz święte istnienie. Jesteś cudem i żeby nie czuć wdzięczności? Coś tu musi być bardzo nie tak.
        Jest nie tak. Blokuję się przed tym to jak mam czuć wdzięczność?

      3. Justyna pisze: „każdego dnia kłaniam się GAI… z wdzięcznością…”

        Tak, Justynko, i ja kłaniam się Mateńce Ziemi każdego dnia, bo tak miła jest memu sercu. ❤
        A ten wierszyczek 🙂 dedykują Tobie i wszystkim, którzy Tę Mateńkę Ziemię kochają tak jak ja.

        Kłaniam się Tobie…

        Kłaniam się Tobie, Mateńko Ziemio Naturo,
        Bo jesteś ukochaną Matką, a ja Twoją córą,
        Ty mnie codziennie karmisz sokami swymi,
        Gdy co rano stąpam po Tobie stopami bosymi.

        Szczęście wtedy w sercu odczuwam radośnie,
        Niespotykana moc i dobroć we mnie rośnie,
        Dzielić się z nią pragnę z innymi dnia każdego,
        Bo darmo ją otrzymuję bowiem z serca Twojego.

        Kiedy kładę swoje ciało na Tobie i odpoczywam,
        Zamykam oczy i błogo w przestworza odpływam,
        Pszczółki i Trzmiele grają mi przepiękne trele,
        A ja Ciebie całuję, bo dajesz mi szczęścia wiele.

        A ja tym szczęściem i radością dalej się dzielę,
        I cieszę się, gdy cieszą się ze mną przyjaciele,
        Nawet ci nieobecni, co siedzą obok na trawie,
        Gdy rozmawiam z nimi przy porannej kawie.

        Wiem, każdy Twój oddech jest moim oddechem,
        Napełniającym radością, dobrocią i śmiechem,
        Tak radosna przytulam się co dzień do drzewa,
        I posyłam w świat to, co się we mnie zadziewa.

        Bądź pozdrowiona, Mateńko Ziemio Wspaniała,
        Boś tak jak i my, Twoje dzieci, dużo wycierpiała,
        I tak jak Ty przed niczym nigdy się nie ugięłaś,
        Tak i my wszyscy wytrwamy, byś tylko dalej żyła.

        SłowiAnka

  14. „…ale przyznam się, że lubię Aniu, bo brzmi milutko dla mojego serducha. 🙂”
    Niech się stanie według słów Twoich Aniu 🙂
    Aniu, kiedy chodzisz boso po Matce Ziemi, to Natura się Cieszy, bo to Wolność, pozbawiona sztuczności i cieni.
    Jest to Znak dla Saren, Jeleni i dla Wszystkich co leżą w sieni.
    Jest w tym Dostojeństwo, więc Obudź się Polsko ! Obudź się Społeczeństwo! 🙂

    1. Polecam również leżenie na ZIELONEJ CZUPRYNCE- chłoniesz całym ciałem, a nawet nastepuje efekt wzmozonego drzenia- taka idzie to własnie BŁOGOSŁAWIONA ENERGIA KOCHAJACEJ RODZICIELKI I ODPOWIEDZIALNEJ MATEŃKI :

      Polecam równiez lezenie w orgonie- cudna sprawa i bardzo łatwa i tania do wykonania 🙂

      Vikingu jezeli ktoś pisze pod wieloma nikami i robi to w dobrej wierze- a nie w celu obrażania to jest jeszcze do zrozumienia, a ze ktoś pisze to jest JASNE I WYRAŹNE OD ZAWSZE 🙂

      WDZIĘCZNOŚĆ CUDOWNA ENERGIA- JUZ SAMA NAZWA PIĘKNIE DŹWIĘCZY 🙂

      a co do:
      ,, ale jeśli facet jest skrajnie spokojniutki i „daje sobie wejść na głowę” to jest ciaptak i pierdoła 😀 Przede wszystkim należy Siebie Szanować. Można być dobrym człowiekiem, ale nie frajerem.''

      Jesteś – tak czuję: CUDOWNYM SPOKOJNYM FACETEM PRZY JEDNOCZESNYM ZACHOWANIU ZDECYDOWANEGO NIE! GDY TAKA POTRZEBA! 🙂
      No tak się przyjęło, gdy ktos jest spokojny, dobry, kochający- to głupi, pierdoła, maminsynek lub mąż- pantoflarz!

      Tak z całą stanowczością należy oddzielić DOBRO OD FRAJERSTWA- i nie bać się mówić NIE!, gdy wewnętrznie czujemy, ze zaistniała taka potrzeba!

      LUDZIE SIĘ BUDZĄ:
      Odkryto tysiące kości w Watykanie!

      „Policyjni eksperci sądowi odkryli tysiące kości, w dwóch miejscach pochówku w Watykanie. To nie są wykopaliska archeologiczne. Wszystko to w ramach trwającego poszukiwania szczątków zaginionego włoskiego nastolatka, który zniknął w 1983 roku.

      W sobotę 21.07.2019 naukowcy kryminalistyczni wydobyli z jam grobowych tysiące kości… Watykan nie spekulował na temat tego, jakie mogą być to szczątki.''

      ATOR JEDZIE NA CAŁEGO:
      ,,Rządowi Podróżnicy w Czasie Współpracują z USA ''

      NO I:
      „Przygotowania do ewakuacji władz Waszyngtonu – Igor Witkowski'' https://www.youtube.com/watch?v=i-BjVVjQTWU

      Teresa C
      16 godzin temu
      ,,Co slysze dzis Waszyngton sie szykuje do ewakuacji wszystkich rzadzacych helikopterami maja sie wszyscy ewakuowac cos sie szykuje tam niewesolego ludzie sie buntuja kiedys ten korespondent z Waszynktonu mowil ze bedzie koniec Babilonu to sie okaze niedlugo oby to nie wywarlo na calym swiecie zamieszania kiedys slyszalam jak Pan Jackowski mowil o upadku Babilono i sam dokladnie nie wiedzial co to oznacza a ja na internecie przeczytalam ze to upadek mocarstwa pieniadza ktorym rzadzi zobaczymy ''

      TO W POWIAZANIU Z ODKRYCIEM W WATYKANIE- NO CÓŻ 3 PRZEPOWIEDNIA FATIMSKA WYPEŁNIA SIĘ NA NASZYCH OCZACH!
      ,,Plejadiański „cud Słońca”, Fatima, 13.10.1917 r. ''
      ,,Ten kosmiczny eksperyment się jednak kończy, gdyż był zaprojektowany dokładnie na sto lat (wizja papieża Leona XIII) – i właśnie dobiega jego oficjalne ukończenie.''

      no to wkrótce przeczytamy:
      ,,Przygotowania do ewakuacji władz Watykanu!''

      Małgorzata Kitka
      16 godzin temu
      ,,Jeśli znajdą w tych kościach potwierdzenie, że są wśród nich kości poszukiwanych dziewcząt i chłopców to Włosi wedrą się tam bez dwóch zdań. Brak było dowodów, ale wszystkie poszlaki wskazywały, że te dzieci/młodzież właśnie tam przepadła bez śladu. Wszyscy są tam w napięciu odkąd wypłynęły podejrzenia. Nie pozwolą na trwanie biskupów w tym miejscu. ''

      1. Ludzie ruszą wszędzie, bo mają już po dziurki w nosie wszelkiego rodzaju wykorzystywania i oszukiwania. Prawda jest wielką rzeczą i zwycięży.

      2. Niektorzy uwazaja, ze QAnon nie wyciaga tajnych informacji, a odzwierciedla tzw. umysl zbiorowy (collective mind).

      3. Mój drogi TAWie, strefa 51 już dawno została przeniesiona w inne miejsce w okolice podziemnego lotniska dla ciemnych i gadów koło Denver.

        To, co znajdą w dotychczasowej strefie 51, nikogo już nie zszokuje.

        Gado-ciemni pomału się ewakuują, ale im nic z tego nie wyjdzie, bo ich unicestwienie jest bliskie.
        Taka jest bowiem zasada przyczyny i skutku, tylko pohybel.

      4. Przy evencie ze strefą 51 nie chodzi o to, by złapać króliczka, lecz aby go gonić… 😀

        Cywilizacja, która stoi za tym pomysłem chce, by do 20 września każdy młody człowiek na naszej przepięknej planecie dowiedział się o tajnych projektach gadów. A resztę już sobie sami doszukają w necie. Im chodzi o masowy NACISK SPOŁECZNY w kierunku Zmiany. Hasło „Strefa 51” jest tylko początkiem bardzo długiej nitki…

      5. a jakby sie dowiedzieli o tym ze ksiezyc to planeta bojowa jaszczurek okupujacch ziemie to co wtedy ? rzucaliby w niego myszkami na hura ?, strefa 51 to podpucha, bazy szarakowe sa na okolo ale nie w 51, pod kazda piramida sa bazy szarakowe, bo wiedza ze ludzie ich nie rusza

      6. KALINKO ❤ TRAFIONE W PUNKT umysl zbiorowy (collective mind).
        Efekt setnej małpy:
        QAnon- to sprytny manewr ,,dobrych swietlistych'', A PRZY OKAZJI ŚWIETNY PLAN WYELIMINOWANIA PRZECIWNIKÓW PRZY ,,ZIEMSKIM SZWAJCARSKIM STOLE''
        Teraz strefa 51 i niewinny żart- jest tak niewinny, ze zaangazowano PENTAGON NA ,,WSZELKI WYPADEK''!

        W planach kolejny SZTURM NA:
        Szturm na Loch Ness. Internauci chcą schwytać tajemniczego potwora
        ,Po tym, jak internauci zaczęli planować szturm amerykańskiej Strefy 51, w sieci pojawiło się inne wydarzenie tego typu. Tym razem użytkownicy mediów społecznościowych organizują wyprawę do Szkocji, by schwytać legendarnego potwora kryjącego się w jeziorze.

        „Storm Loch Ness, Nessie can’t hide from us all” czyli „Szturm na Loch Ness, Nessie nie może się ukryć przed nami wszystkimi” – wydarzenie o tej nazwie pojawiło się na Facebooku. Już 23 lipca 21 tys. internautów zadeklarowało, że weźmie w nim udział, a 44 tys. wyraziło zainteresowanie akcją zaplanowaną na 21 września. Chociaż inicjatywę należy rozpatrywać w kategorii żartu, to najwyraźniej krajowe instytucje wolą dmuchać na zimne.''

        http://www.aktualnosci24.com/swiat/szturm-na-loch-ness-internauci-chca-schwytac-tajemniczego-potwora/599191-wiadomosci

        WSZYSCY WIEMY, ZE W CHWILI OBECNEJ TRWA WIELKA WOJNA POMIĘDZY FRAKCJĄ BIAŁYCH, A FRAKCJĄ ZIELONYCH R. – każda z innych nacji obcych cywilizacji próbuje utrzymać się na powierzchni- sprytnie rozgrywają to ,,grzeczni świetliści chłopcy'', a mianowicie za pomocą:
        collective mind:
        Zabawa poprzez umysł to grząski grunt, kruchy lód, gdyż ,,panowie'' zapomnieli, o tzw.efekcie setnej małpy

        ,,W MOMENCIE, GDY ,,setna'' osoba, przedstawiciel danego gatunku ZGŁĘBI daną rzecz, STAJE SIĘ ONA ZNANA WSZYSTKIM, niezależnie od tego, gdzie aktualnie sie ona znajduje''

        ,, Jeśli obserwujemy społeczności odcięte od siebie i niepowiązane to taką zależność mozna interpretować jako pozazmysłową, jako parapsychologiczną komunikację werbalną.''

        ( umysł-to wkomponowany nam zestaw ,,reguł'' do życia tu na Ziemi)''

        ,,bez umysłu droga do Źródła byłaby natychmiastowa''

        TAK ANAMIKO ❤ LUDZIE RUSZĄ:
        ,,Ludzie ruszą wszędzie, bo mają już po dziurki w nosie wszelkiego rodzaju wykorzystywania i oszukiwania. Prawda jest wielką rzeczą i zwycięży.''

        ,,SIŁA LUDU ROŚNIE'', więc Watykan jest na szturmowej liście!
        TYM BARDZIEJ, ZE PO SPOTKANIU PUTINA I PAPY NAGLE RT POKAZUJE SWIATU: ,,tysiące kości w Watykanie!''

        A TAK NA MARGINESIE DZIWNYM TRAFEM dwie daty szturmu 20 i 21 wrzesień są w bliskim czasie Równonocy.

      7. juz kiedys mowilem nazwa kosciol jest od naszych kosci pozostalych z ofiar zszamanych przez reptyli ladujacycj na dachu kosci olkow w czasie mszy czy raczej sza-kiedy trzeba byc cicho zeby oni mogli robic swoje, wysokie drzwi w kosciolach nie sa na furmanki tylko na 3-4 metrowe reptyle, w synagogach do dzisiaj zjadaja zaginione dzieci i mlodziez, najwiecej pozyskuja z wojen i rewolucji stad ciagle maja plany na kolejne falszywe flagi, synagoga to dwuczlonowy wyraz sin=yahwe, gog=bialy czlowiek, interpretacje zostawiam wam

      8. „Gado-ciemni pomału się ewakuują, ale im nic z tego nie wyjdzie, bo ich unicestwienie jest bliskie.
        Taka jest bowiem zasada przyczyny i skutku, tylko pohybel”

        Ha a jednak !już pojmuję dlaczego od wczoraj się czuję jakby mi ktoś kamień z Serca ściągnął . Bo już mówta se co chcecie chyba święty by nie wyrobił (nerw) wiedząc co Oni czynią .

        Może i czas by pomiędzy Nami Jedność zaistniała ? kiedyś pisałam że Życie człowieka nie ma dla mnie tajemnic , co prawda jestem bardziej typem samotnika ,nie oznacza to jednak że izoluje się od ludzi , bywam z różnymi osobami, ciężko im jest w tym życiu , nie wszystko jest takim jakim powinno być , a mimo to więcej tam Miłości Zrozumienia i Akceptacji niż tu. Zastanawiam się kto tu w sumie od kogo uczyć się powinien… Was naprawdę bardzo Kocham jednakże ileż można powielać to samo koło? Wszystkim jest nam ciężko i było , życie w większości z nas nie oszczędziło , do tego ataki z ich strony i wiele innych spraw. Każdy z Nas stara się jak może , no oooo , upadamy , podnosimy się i idziemy dalej ale przeszłość trza zostawić . Proszę nie mówcie mi że nie jest to możliwe . Wiem w jakim stanie tu przyszłam i Taw też wie , rozbita na milion kawałków i jeszcze Grobale mi tu zaciągnięto i jestem gdzie jestem . Ile my razem już przeszliśmy co Tawwcio ? I Miłości troszku i po dupie ja trza było i dobra błędów się trochę popełniło no i grunt to wyciągnąć dobry wniosek ale suma summarum to przecie moje serce wie że jak będzie trzeba to jedno drugiego za rękę złapie . To co Prawdziwe prędzej czy później się przebije nawet programy temu rady nie dadzą . Wiadomo bo my jesteśmy WYGRANI ! Się rozpisała jednakże wiem iż każdego z nas życie należy no chyba że się w końcu wkurzę porządnie to jak wezmę tą dechę to zewsząd od nas pogonie ! Wędrowcze połącz Duchowość z Wiedzą (sama Duchowość to za mało ) i suniesz do przodu . Ważne co jest i co na tym zbudujesz dla siebie i innych a nie co było co było to było i się zmyło . A jak nie to mu pomogę 😛

      9. biedne istoty odtwarzacie TV Luna, yahwe ma sie dobrze wlasnie planuja ww3 zeby z pare milionow cial zginelo i zeby mogli pozrec dusze z tych cial, moja rada, kto moze niech nie umiera przynajmniej do nadejscia odsieczy naszych z saturna

      10. ,,W MOMENCIE, GDY ,,setna” osoba, przedstawiciel danego gatunku ZGŁĘBI daną rzecz, STAJE SIĘ ONA ZNANA WSZYSTKIM, niezależnie od tego, gdzie aktualnie sie ona znajduje”

        Powiem co powiem sama wiedza bez połączenia z sercem jest bezużyteczna , po prostu wielu za nią poszło i przepadło bo linia jest cienką.

        Ich patent to zasypać wiedzą ( częściowo prawdziwą ) i jak ktoś złapie bakcyla( nawet nie wie kiedy) jest już po ich stronie a tam już się Prawda z Kłamstwem przewija . Każdą Informacje weryfikuje sobą jakkolwiek nie umiem tego jaśniej wytłumaczyć , potrafię też bardzo daleko przewidzieć skutki działania co nie wiem skąd mam ale mam , jak już wlezę w dziurę trudno będę tak długo paluchem w brzuchu świdrować aż się w temacie rozpoznać . Zasada jest prosta gdzie ktoś tworzy krzywdę na krzywdzie wiadomo o co chodzi (bynajmniej dla mnie ) Bo Serce znajdzie zawsze dobre rozwiązanie , które tworzy dobro długodystansowe . I tak się już dzieje (pewnych rzeczy nie przeskoczą ) dlatego być może się mylę Panie Tawie jednakże myślę czy też bardziej czuję że wszystko skończy się szybciej niż przewiduje to jakakolwiek ustawa .

      11. Ludzie pójdą na Watykan ? hahaha no to już jestem w domu , odczułam to chyba ze 3 lata temu 🙂 dla mnie to był szok , nie potrafiłam zrozumieć dlaczego boję się iż ludzie jak się dowiedzą to ruszą szturmem , ja antyreligowiec wszelakiej maści … 3 lata temu ? 🙂 ależ ja jestem komuś niewygodna 😉 no cóż dziś wiem już o wiele więcej 🙂

      12. „Powiem co powiem sama wiedza bez połączenia z sercem jest bezużyteczna , po prostu wielu za nią poszło i przepadło bo linia jest cienką.”

        Dokladnie tak MI.
        Serce emanuje tak silne wibracje, ze sa one nawet pare tysiecy razy silniejsze niz te, emanowane przez umysl.

        To w ten sposob Istoty Wysoko Duchowe moga „zobaczyc” tu na Ziemi tych, ktorzy wysylaja te glebokie wibracje Serca ❤

        Oni niejako swieca w Kosmosie i to swiatlo jest widoczne z daleka.
        Wibracje umyslu sa, owszem, wplywowe, ale tylko do pewnych granic.
        Energia wysylana z Serca jest praktycznie bez granic.

        Problem w tej chwili jest taki, ze Serc tak wibrujacych jest bardzo malo.
        Sa osoby, ktore ta energie wysylaja, ale "potrzeby" sa ogromne, bardzo ogromne.
        Pamietacie przypowiesc o rybkach i chlebie na pustyni, ktorymi Mistrz nakarmil pare tysiecy ludzi ?
        To wlasnie ta energia.
        Niektorzy maja do pewnego stopnia te glebokie wibracje, ale potrzeba duzo, duzo wiecej ludzi ❤ ❤ ❤
        Empatia jest znakiem rozpoznawczym.
        Pamietacie przypowiesc o milosiernym Samarytaninie ?

        Gdyby bylo chociaz troszeczke wiecej, juz bysmy mogli leczyc, uzdrawiac, naprawiac…a nawet duzo wiecej ❤

      13. Arkono, zgadzam się z Tobą wibracja z Serca szczere Pragnienie wysyłanie tego w przestrzeń wchodzi w życie (wiem co mówię) akurat, choć sama mam takie eeeeee ? 🙂 Tyle że Złota trzeba pamiętać przede wszystkim o jednym (oni bazują na cierpieniu człowieka, wykorzystują go). Nie mogę Skarbie powiedzieć, że przestało mnie boleć wsio. Bo niby jak mogłoby? Im więcej wiedzy, tym więcej Bólu, a Im więcej Bólu, tym więcej jestem Uparta. jednakże pragnienie mojego Serca jest ponad tym wszystkim i nade wszystkim, i idę w tym kierunku, i to uczynię. BO MÓWIĘ, CO MÓWIĘ, ZŁOTA, DOŚĆ JUŻ KRZYWD JAKICHKOLWIEK, BUDOWANIA SWOJEGO ? ŻYCIA NA KRZYWDACH INNYCH, WSPIERANIA EGO ITD ITP, WIĘC BĄDŹ ZE MNĄ 🙂 I RÓBMY IM PODKOPY NA KAŻDYM FRONCIE, BO MOŻEMY, ZŁOTA. MOŻEMY, ALE RAZEM, NIE PRZECIW. Proszę, przestań dawać się WYKORZYSTYWAĆ. Pamiętasz, jak kiedyś napisałam, iż czuję, że jestem Tu po coś, a co dla mnie ewentualnie przyjdzie na samym końcu, i że JESTEM ZAPRZECZENIEM NA WSZYSTKO ? 🙂 Mnie też Boli, Boli, Złota, ale KIERUNEK POZOSTAJE NIEZMIENNY.

      14. ,, …pod kazda piramida sa bazy szarakowe, bo wiedza ze ludzie ich nie rusza”

        Myślę, że wzbudzanie u ludzi zainteresowania szarakami ma na celu odwiedzenie uwagi od rządów-nierządów, które współpracują z nimi i wykonują gadzie polecenia.
        Kiedyś obcy kontrolowali ludzkość, dzis nie muszą, bo wytresowali do tego ludzi np. z tzw. rodów królewskich i rodzin posiadających 90% kasy.

        Na coś niemożliwego jest powiedzenie ,,z motyką na księżyc”.
        Ale już z motyką(czyt. z kałachem) na siedziby nierządów nie jest niemożliwe.
        Żołnierze na wojnie nie walczą z generałem, który wydaje rozkazy; walczą z żołnierzami najeżdżającymi kraj.
        Takimi żołnierzami są nierządy z siecią podwykonawców.

        My wam technologię militarną i panowanie, wy nam energie cierpiących ludzi.
        Koło zamknięte.
        I żadne obrazowanie zniknięcia księżyca czy raju na ziemi nie rozerwie tego kręgu.
        Kałach i wyczyścić Ziemię z chwastów(Ania nazywa ich hybrydami).
        Ponoć powinniśmy brać przykład z Natury, Przyrody.
        No to przyjrzyjmy się jak gatunki walczą o przetrwanie.
        Z pewnością nie pobożnymi życzeniami, lecz twardym prawem.

        Nawet w naszym najbliższym środowisku: dasz sobie wejść na łeb, to cie zjedzą.

        Na ok 240 lat istnienia usa, ok. 220 wszczynanych i prowadzonych wojen. Ciekawe.
        Nie mówię o wiekach przeszłych, w których cały świat dymił pożogami wojennymi, ale zobaczcie ile państw i narodów w powojennej, współczesnej historii doprowadziły usy do ruiny dosłownej, zaprowadzając w ich pojęciu demokrację, tworząc przy tym mit bohatera z młodych amerykańskich ludzi, poległych w tych wojnach.

      15. Zydosaksony rządowi maja rozkazy przekazywane przez demoniczne projekcje yahwe 5d, jak nie spełnia to paraliże nocne tortury znikanie członków rodzin itd itp sam yahwe odwiedza swoich chinczykow raz do roku na jesień oczywiście w wersji subatomowej lekkiej tzw duch chyba że wbije się w jakieś nieludzkie cialo, za czasow bibli wbijal się w jakiegoś byka z ogonem gadzim, ale nie pozwalał się oglądać bo było więcej w tym wiecej horroru niż umilowanego ojczulka dla wiernych

      16. Gmozabija, skąd wiesz że to nie Ty odtwarzasz TVluna pisząc o strachach na Lachy?

        Zainteresowaliście mnie z tym efektem setnej małpy a to staje się oczywiste kiedy spojrzy się na sprawy pod innym kątem.
        Zaraz go tu przedstawię a kto chce niech sobie sprawdza.

        Spytam najpierw o serce i umysł.
        Jeśliby wszystko co dobre kojarzyć jedynie z sercem fizycznym, to gdzie podziało by się jego kierownictwo, po zakopaniu go z ciałem w ziemi?
        I jeśliby jedynie umysł stał na drodze połączenia ze Źródłem, to uciąć głowę i już jest się w domu.

        Widzę to tak:
        Jest Jeden Wielki Chrystusowy Umysł z którego Duch tworzy fizyczne światy (wewnątrz Umysłu) i przyjmuje przyjmuje punkt widzenia z pozycji jednego z ciał które wytworzył.
        Takie ciało ma serce jako odpowiednik, jako przekaźnik i połączenie z Sednem Umysłu, jakoby z sercem tego Wielkiego Umysłu.

        Otóż w tym Wielkim Umyśle zostaje wyznaczone miejsce na złudzenia zwane małym umysłem, ego, oprogramowaniem człowieka.
        To miejsce złudzeń stoi na drodze połączenia ze Źródłem.
        Kiedy mówią: wycisz umysł, chodzi o nie dawanie wiary złudzeniom, by do świadomości ziemskiej, mogło trafić to co jest w Wielkim Umyśle a także to co potwierdza serce.

        Jesli umysł nie jest oczyszczony, wtedy sercem można poczuć czyjąś potrzebę i odpowiedzieć na nią pomocą ale i można zostać przekierowanym przez ego-złudzenia i zacząć być natrętem tam gdzie nikt pomocy nie oczekuje, nie jest na nią gotowy, nie tak ją widzi itd.

        No i tutaj nie do końca mam jasność jeśli chodzi o zbiorowy umysł ziemski. Jakby był częścią Wielkiego Umysłu (częścią gdy patrzę od swej strony, bo to wciąż Jeden Umysł) i w tej części umysłu ludzkości jest i Światło Wielkiego Chrystusowego Umysłu i złudzenia.
        Im więcej ludzi pracuje „nad sobą” tym więcej wpada Światła do Umysłu zbiorowego ludzkości i tym więcej mają go w dostępie dla siebie wszyscy ludzie. Po przekroczeniu jakiejś granicy gdzie tego Światła będzie wystarczająca ilość złudzenia mogą stać się uświadomionymi złudzeniami w które pewnego ranka nikt już nie uwierzy. Tak obudzi się cała ludzkość.

        Jedna z dziewczyn (sorki, nie pamiętam pod czyim nikiem to czytałem) napisała że zobaczyła jak to przechodzi z człowieka na człowieka jak przy dotyku i że to już się dzieje.
        Myślę że tu chodzi o Światło wiedzy, miłości, mądrości, która już jest w Umyśle i która dociera do mnie, jeśli Ty ją dla nas przyjmujesz i na na odwrót.

        Wiecie że ciemni spierdzielają od tego z daleka?
        Oni podchodzą tylko do człowieka, pod którego złudzenia mogą się podpiąć. Jeśli źle zbadają temat i chcą przeciągnąć na swą stronę człowieka, który ma jakieś problemy ale po za tym jest już dostępny dość obszernie dla Światła, to następuje strata w ich szeregach. Taki ciemny może zarazić się Światłem świętego wariata.

      17. „Proszę, przestań dawać się WYKORZYSTYWAĆ”

        Zrozumialam MI !
        Dziekuje ❤

    2. Drogi Wędrowcze. Lepiej nie można wyrazić wdzięczności jak Ty to uczyniłeś…Dodam jeszcze słowo zobowiązanie…bo jeśli wyrażamy wdzięczność to za tym idą czyny…szacunek…umiłowanie..podziękowanie..

      1. Dziękuję Justyno.
        Jeśli komuś pomagam, to robię to z serca i nie oczekuję zapłaty. Jeśli wtedy nie pomogę, czuję się źle.
        Co do słowa obowiązek razem ze słowem wdzięczność, u mnie się nie łączą.
        Tam gdzie oczekiwałem zapłaty, chociażby wdzięczności, to było jak robienie czegoś za coś, jak świadczenie usługi (nie pomocy). W dodatku usługi bez umowy, bo według takiej ta druga strona wie czego się spodziewać.
        Bez powiedzenia wprost, że jest to usługa za usługę, przypomina mi to bardziej manipulację drugim człowiekiem, któremu wmawiam pomoc a wiec usługę gratis a później żądam zapłaty mówiąc: ty niewdzięczniku, ja dla ciebie tyle a ty mi nic, nawet dziękuję. A jeśli nie potrafi dziękować? Nie pomogę bo nie ma czym zapłacić?

        Radzę nie czekać na wdzięczność ani czyny itd.
        Myślę że o takich sytuacjach Jezus mówił: Oni już odebrali swoją zapłatę.

        Pomagając komuś, pomagam tak naprawdę sobie. Miałbym za to brać kasę albo zbierać podziękowania?

        Podobnie z kochaniem kogoś.
        Uczucie jest darem dla czującego.
        Ale z tego co widzę miłości i zakochiwanie się jest mylone.
        Bo jak mi się widzi, zakochujemy się w cechach które osoba posiada, które cenimy a których u siebie nam brakuje.
        Można też wmawiać sobie miłość do drugiego człowieka i robić mu przysługi i wkurzać się, gdy ta osoba nie odpłaca nam. Ale tu przyjrzałbym się czy to idzie z serca czy wyrachowania, bo jeśli z serca to nie łączy mi się to ze słowem obowiązek.

        Jestem wdzięczny Bogu za to że jestem. Jak mógłbym Mu za to zapłacić? Nie mogę niczym bo wszystko jest Jego, nawet wdzięczność którą czuję.

        O właśnie coś mnie naszło.
        Może jeśli pomoc jest z serca to wdzięczność się pojawia a jeśli z wyrachowania to raczej wyrzuty. Nie wiem ale mnie obowiązek i wdzięczność razem w parze nie idą.

  15. Jerzy Zieba w swoim ostatnim filmie zastanawia sie, czy nie zrezygnowac z polskiego obywatelstwa (nadal siedzi w USA) i czy nie zwinac swojej firmy. Prowadzenie firmy w Polsce (jakichkolwiek firm) stanie sie wkrotce wielkim ryzykiem. Nie-rzad szykuje nowe przepisy obciazajace firme. Chodzi o VAT. Jezeli podwykonawca danej firmy nie zaplaci VATu, to firma automatycznie zostanie nim obciazona.
    Zapytany o wejscie do polityki stwierdzil, ze nie zamierza wejsc. Z drugiej strony duzo o sobie opowiada i odpowiada na pytania o swoje zycie prywatne.

    1. A zamykają w Polsce po nabożeństwach? Ja myślałam, że są otwarte 24 godziny. Słyszałam, że w kościołach jest prawo azylu i są otwarte 24/7, chociaż z tego powodu. Może mam stare informacje.

      1. Swego czasu tłumaczono to tym, że zamyka się kościoł przed złodziejami czy osobami dokonującymi zbeszczeszczenia świątyni, np. Najświętszego Sakramentu itp. Swego czasu, czyli jakieś 30 lat temu? Bo wcześniej kościoły były otwarte cały boży dzień, może dlatego, że zawsze w nich były osoby, które „pilnowały porządku”? Jako dziecko, nastolatka często przed szkołą wpadałam do kościoła na krótką pogawędkę z Miłością:)

  16. Drodzy, zastanawiałam się trochę czy wpada mi prosić Was o wsparcie….. postanowiłam to zrobić.
    Jutro o 12.00 mam kolejny (i pewnie nie ostatni) etap mojego sporu z bankiem o unieważnienie umowy. Tych, którzy mają chęć pomóc, proszę o wsparcie duchowe.

    1. Droga Z Wiatrem we Włosach, wspieram Cię we wszystkich Twoich procesach duchowych 🔆😀

      Nawiąż kontakt z Czakramem Wawelskim – i idź zdobywać świat 🙂

      (Jak poczujesz dreszcz, znaczy, że kontakt został nawiązany) 🔆😀👍

      1. Powodzenia, Z Wiatrem We Wlosach. Niech sprawy przybiora korzystny dla Ciebie obrot!

      1. prawo korporacyjne nad prawo obywatelskie. Przynajmniej juz sie nie kryja, o co tu biega, czyli o cyckanie Polakow do cna. Tyraj Polaku, daj sie wysysac i przepraszaj, a pozniej wyjedz z kraju.

      2. … prawo obywatelskie…. obywatel to ktoś, kto się stale obywa smakiem. W każdej dziedzinie życia, jak życie obywatela pokazuje.

      3. Laszka:
        „Podstawa to pokochać siebie, to akceptować siebie.
        Bez tego nikt nie będzie miał siły na dalsze kroki, jakiekolwiek one by nie były.
        Po akceptacji musi przyjść wiara w siebie, szacunek do siebie.
        Bez tego każdy zostanie w tym głębokim dole, do którego albo wpadł, albo sam wlazł.
        I choćby mu ktoś windę z wyjściem na wolność podstawił, to do niej nie wsiądzie. Będzie wolał zostać w bezpiecznej biedzie”.

        BARDZO DZIĘKUJĘ CI ZA TEN WPIS !!!
        DZIĘKUJĘ.

    2. Wiaterku wspieram każdego , absolutnie każdego , jednakże powiem co powiem, każdy wszystko sam może . Bo wszystko w sobie ma a jak już się do tego dokopiesz (być może po swojemu lub nie ) zobaczysz jak każdy z nich będzie omijał Cię szerokim łukiem .

      Dobrej Nocy Wszystkim

      1. [Gmosiu] podaj miasto przynajmniej i czy jestes basia czy janusz ?
        ————————————
        Hahaha Az sie poplakalam ze smiechu!

      1. TAWie, Kalino, Laszko, Anamiko, Melliso, Mi, Gmosiu, devingo z serca dziękuję za wsparcie i podejście do tematu z poczuciem humoru (nie ma to jak rozładować emocje 🙂 ).

        Tymczasem rozprawa za mną. Nic jeszcze nie jest przesądzone, przyjdzie mi poczekać kilka miesięcy na ciąg dalszy.

        Droga Mi, wiem, że muszę odnaleźć to w sobie 🙂 Póki co mam odwagę, żeby zawalczyć o wyzwolenie z bankowego matrixa a Wasze wsparcie zdecydowanie dodaje otuchy.
        Mieć za sobą TAWerniaków to dopiero MOC. Po prostu turbo dopalanie 😉

      2. ,, Tymczasem rozprawa za mną. Nic jeszcze nie jest przesądzone, przyjdzie mi poczekać kilka miesięcy na ciąg dalszy.”

        Nie czekaj, droga Z Wiatrem we Włosach, po prostu, na ile to możliwe, odłóż tę sprawę do bocznej szufladki.
        Wycisz opowiadanie bliskim o tym, co przeżyłaś, jak odbywała się rozprawa itp.
        Wieści są jak kamyk rzucony do wody; ich energia rozchodzi się po coraz szerszych kręgach.
        Ludzie z czystej troski, zainteresowania(bo po tygodniu, dwóch usłyszeli o tym po raz pierwszy)będą pytać ,,j jak tam?, jak to się odbyło?, jak sobie poradziłaś? etc”
        Skłaniać będą twoją grzeczność do ciągłego opowiadania, powrotu do czegoś, co już było, tym samym wciąż do życia, przeżywania minionego.

        W ciągu tych kilku miesięcy powracać będą myśli o tej sprawie.
        Niejako niedokończone.
        A mózg to taka ,,szelma”, że bez względu na to czy ci się to podoba, czy nie, chce wszystko mieć jasne do końca.

        I tu go zaskoczysz 🙂
        Kiedy widzisz siebie wychodząca z następnej rozprawy i tej ostatecznie rozstrzygającej, jesteś szczęśliwa. CO CZUJESZ?
        O to uczucie rzecz się rozgrywa…
        Przywitaj serdecznie powracającą myśl i daj jej to uczucie, zajmij ją tym co czujesz, wiedząc już, że sprawa jest dla ciebie pozytywna, zamknięta szczęśliwie.

        Energie zawsze szukają do siebie podobnych, by się wzmocnić…, aż do przejawu na planie fizycznym.

        Zobaczysz, droga Z Wiatrem we Włosach, nie minie kilka miesięcy, a twoje uczucie znajdzie realne okoliczności.

        Żyj więc teraz szczęśliwie!
        A tym czasem miłego dnia!

      3. Krzysiu, powiem Ci, ze tak to napisałaś, że aż mnie ciary przeszły po plecach. Po prostu piękne uczucie. No niby to wiem ale jezdna usłyszane od Ciebie bezmi inaczej.
        Dziękuje 🌺 🌸 🌹

      4. hmm no oczywiście miało być Krysiu! Zupełnie nie wiem jak mi tam „Krzysiu” wpadło.

      5. Krysia z Lasu
        Jak wczoraj przeczytałem co napisałaś, autentycznie mnie zatkało.
        Widywałem takie wskazówki i różnie do nich podchodziłem.
        Kiedyś próbowałem zastosować coś podobnego ale nie mogłem. Nie mogłem bo występowały tam (w wyobraźni) osoby z którymi miałem nie załatwioną sprawę i miałem no nie fajne odczucia. Więc doszedłem do wniosku że muszę coś wybaczyć. Po tym już nic wyobrażać sobie nie musiałem. Czułem, że jest załatwione i tak się stało.

        Ale jest jeszcze coś.
        Śledzę sobie publikację na j.polski drogi mistrzostwa podyktowanej przez Jezusa.
        Pomogła mi w wielu sprawach, chociażby w zafiksowaniu się źle pojmowanych aspektów kursu cudów.
        W tej drodze mistrzostwa jest takie ćwiczenie, chyba pierwsze jakie tam podał J i o którym później często mówił, by je przerobić, bo to bardzo korzystne.
        Mówił że sam je często robił, zaczynając od 5 minut aż rozciągnął je na 24/dobę i że było jego ulubionym ćwiczeniem.
        Jak dziś myślę, niezwykle pomocnym.

        Jest bardzo podobne jak mi się wydaje do tego co Ty zaproponowałaś Z wiatrem we włosach.
        Ja go dobrze nie pamiętam ale zaraz się biorę do jego odnalezienia i ćwiczenia.

        Bo co z tego że kasuję stare matrixowe powiązania jeśli nie wprowadzam nowego?

        Chodzi mi o to konkretne uczucie, które proponujesz mieć, jakby to już się stało.
        Przecież tak w filmiku od G Braddena wyleczono w kilka minut raka.
        A tak na szybko ćwiczeniem od J jest i ile pamiętam: usiąść wygodnie i CZUĆ się Chrystusem Stwórcą.
        No bo jeśli mogę się wczuć w postać wychodzącą z rozprawy, gdzie piszesz, że o to UCZUCIE rzecz się rozgrywa, to czemu nie mogę czuć się Chrystusem załatwiając przy tym nie jedną ale WSZYSTKIE sprawy?

        Ja pierniczę, Krysia uruchomiłaś mnie 😊

    1. ,, … No bo jeśli mogę się wczuć w postać wychodzącą z rozprawy, gdzie piszesz, że o to UCZUCIE rzecz się rozgrywa, to czemu nie mogę czuć się Chrystusem załatwiając przy tym nie jedną ale WSZYSTKIE sprawy?

      Ja pierniczę, Krysia uruchomiłaś mnie 😊”

      Ło matko, trzymojta mnie!, bo – jak MI pisze 🙂 – zaraz nie wytrzymom! 🙂
      Ja pierniczę, Wedrowienieńku kochany, a ty to mi z piątego biegu, ze 140/h wsteczny włączyłeś i nie wiem czy to brwi moje ze zdziwienia latają, czy to wycieraczki przy bezchmurnym niebie 😀 , takem se gębę na szybie przedniej rozplaszczyła 🙂

      Ale nic to; to tylko pierwsza zasada bezwładności…

      W jaką postać wychodzącą z rozprawy?!
      Przecież to żadna jakaś dowolna postać, TO TY!
      To ty zahaczony w dziś, za tydzień, miesiąc, czy ile potrzebujesz.
      To ciągłość uczuć, których ty i tylko ty jesteś generatorem.
      Twoje jestestwo i przynależne tobie wibracje.

      Możesz, mój drogi, czuć się mną?
      Czy możesz poczuć się mną choćby przez nanosekundę?
      No przecież w życiu!

      Możesz zrobić coś tak, jak ja, możesz powiedzieć, pomyśleć jak ja, ale nigdy nie będziesz czuł się mną.
      Ani z resztą ja tobą, choćbym się zes…..ła(przy tym wstecznym rzecz jasna 🙂 )

      Nawet jeśli powiesz, że poczułeś się jak ja, to tylko bardzo powierzchownie, a w zasadzie swoje odczucie starasz się przypisać mojej osobie.

      Np. dla mnie zaj…..li rower, a tobie za tydzień.
      Siedzimy z bliżej nieokreślonym skrzywem gęby, z błędnym wzrokiem wpatrzonym w coś nieistniejącego przed nami i myślimy, że czujemy to samo. Tylko myślimy, bo jedziemy teraz na jednym wózku(rowery przecież zaj….ne 😀 )

      Myśleć, kochanieńki, że jest się kimś, to se aktor może na scenie myśleć, a i tak nazywa to grą.

      A że we Wszechświecie wszystko jest możliwe(szczególnie w naszych łbach), to możemy se dywagować, marzyć o byciu kimś.

      A już ,,czuć się Chrystusem” …
      Wiesz jak jedynie możemy na naszym etapie wszczepień duchowych?
      Ubrać ciuchy jak Arab i gadać do ludzi, sądząc przy tym, że ktoś nas słucha. Taka zabawa w guru; uzdrawiającego ziewających z nudów ludzi.
      To rozpiętość między naszym umysłem i człowieka zwanego Jezusem.

      Tak, to o UCZUCIE rzecz się rozgrywa, tylko nie zapominajmy w jakim spektaklu, na jakiej scenie i z udziałem jakiego aktora.

      Serdecznie pozdrawiam!
      PS. Proszę moją – czasem – impulsywność i różnie widziane poczucie humoru odbierz z przymrużeniem oka 🙂 🙂
      Bo nie wie się kurcze do końca, jakie rydzyko w dysputy wplecie wirtualność 🙂

      1. Ech aż tak bardzo niezrozumiale piszę?
        Dlaczego miałbym się wczuwać w czyjąś postać?
        To nie tak.
        Gdybym to ja miał mieć rozprawę itd.
        Gdzieś pod koniec filmu Sekret, występuje pan, nie pamiętam imienia. Miał wypadek samolotowy. Leżał podłączony do maszyny oddychającej za niego.
        Lekarze nie dawali mu żadnych szans na wyzdrowienie. Nawet na odłączenie od aparatury. A on powiedział że wyjdzie ze szpitala przed świętami. Wszystko co robił (według jego słów) to było wyobrażanie sobie siebie wychodzącego o własnych siłach ze szpitala. Wczuwanie się w ten moment. Po pewnym czasie zaczął oddychać samodzielnie, co dla lekarzy było cudem aż w końcu wyszedł na święta ze szpitala.
        To są przykłady Krysia z lasu. Nikomu nie proponuję wczuwać się w postać tego człowieka ani wychodzącego z sądu ani w postać Jezusa.

        Też mnie czasem zaskakujesz, kiedy zrównujesz swoją prędkość ze 140km/h i widzę Cię, po czym mi znikasz wciskając hamulec 😉

  17. „juz kiedys mowilem nazwa kosciol jest od naszych kosci pozostalych z ofiar zszamanych przez reptyli ladujacycj na dachu kosci olkow w czasie mszy czy raczej sza-kiedy trzeba byc cicho zeby oni mogli robic swoje, wysokie drzwi w kosciolach nie sa na furmanki tylko na 3-4 metrowe reptyle, w synagogach do dzisiaj zjadaja zaginione dzieci i mlodziez, najwiecej pozyskuja z wojen i rewolucji stad ciagle maja plany na kolejne falszywe flagi, synagoga to dwuczlonowy wyraz sin=yahwe, gog=bialy czlowiek, interpretacje zostawiam wam”
    Jak z tymi łajdackimi reptylami walczyć? Chętnie bym dał im Ostry Wycisk!
    Czy jest jakaś broń na nich? Na noc teraz jakiś bojowy nastrój mam 😁 Kiedyś w nocy, spotkałem jakieś istoty-zjawy, ale to raczej nie były gady.
    Gmosiu, czytałem Twoje różne komentarze. Nie ze wszystkim się zgadzam, ale uważam Ciebie za Twardziela. Tak samo jak Ty, twierdze, że nie można nadstawiać drugiego policzka. Trzeba mieć Swój Honor. Jeżeli ktoś mnie uderzy, to mu oddam. Miałeś kiedyś do czynienia z reptylami czy innymi agresywnymi stworzeniami ?

    1. nasze oddzialy zeusowe walcza z tym od wiekow co przegonia z jednego ukl slonecnego wlaza w drugi, lecz juz teraz sa zdecydowani to zabic czy uwiezic raz na zawsze chodz zwlekaja stad ten list wklejony gdzies tutaj do ich zwierzchnikow z andromedy zeby ponaglac bo ksiezycowi nagle chca przyspieszyc nasze wybijanie , nie spotkalem nigdy ani szaraka ani reptyla bo to glownie poludnie – gady lubia cieplo -_- tj poludniowe stany poludniowa ameryka afryka itd ale jak chcesz sobie je poogladac w rozcienczonej wersji poogladaj sobie azjatow tj ich dzieci z nami… watpliwa przyjemnosc, duzo porwan jest w uk tez – tysiace ofiar olewanych przez saksonki rzad posluszny ksiezycowi swiadomie badz nie traktowanych jak chorych psychicznie, porywaja tylko bialych-sa rasistami, nigdy nie porywaja azjatow, czy to nie dziwne ? plus zydonauka zawsze wychwala ich statek wojenny tzw nasz ksiezyc ze gdyby nie on to by zycie nie powstalo gdyby nie on to by ptaki nie fruwaly tak lekko itd itp a nie wspomna, bo po co ze ksiezyc tak jak podnosi wody tak samo podnosi i opuszcza kontynenty powodujac trzesienia ziemi, w ich bibli tj reptylow nawet jest powiedzenie alleluja co skrywa yahwe luna allah luna, to wszytsko tyczy sie ksiezyca yahwe ich przywodcy, z naszej strony mozemy tylko naglasniac problem, jest taki inzynier na yt a raczej byl harrison czy cos ktory zastrzelil dwoch z nich podczas rycia kanalow w ziemi czy gwardia ich ochraniajaca zastrzelila juz nie pamietam w kazdym badz razie szarak spail mu palce i klatke piersiowa pozniej zabila goscia policja bo wiadomo ze szaraki nie istnieja i nie moze bydz swiadkow ze istnieja, chcialbym zeby to byly bajki ale niestety nie sa, tez nie ma co brac do glowy trzeba zyc swoim zyciem ale wiedziec o tym bo sie wiedza moze przydac jak nagle pewnego ranka ptaki beda martwe lezec na ziemi np znaczy ze ksiezycowi cos posypali i ze lepiej nie wychodzic i czekac az sluzby rozpoznaja czym posypali i co robic a chlopaki lubia nas posypac tutaj w europie stanach czy australii

      1. Gmosiek, zweryfikowałam informacje od Ciebie, w wielu kwestiach dobrze piszesz, dawno już temu dotarła do mnie informacja, że w Anglii nikną ludzie (biali) i nie wiadomo, co się stało, wręcz uznano to za normę? I ani widu, ani słychu, ani nawet ich nikt nie szuka. Dziś już wiem, dlaczego. Co do Szaraków, to i wiem, jak wyglądają, ciężko zaprzeczyć, iż faktycznie naród Chiński jest do nich podobny, ale jeszcze sobie to rozpracuję w wolnej chwili. Natomiast zastanawia mnie Jedno, Gmośku, (pytanie retoryczne) kiedy Ty sobie przypomnisz, po co tu jesteś.
        Mówię, co Mówię, Bogowie walczą o energie. Siła to nie wojny
        (co nie znaczy, że deską w pysk nie zawalę, jak będzie trza). Właśnie ta rzekoma niby słabość jest potęgą Człowieka.

      2. Jestem tu zeby dojść w ciele co tu jest grane i przekazać dalej bo nam kasuja dyski księżycowi za każdym razem i co wiemy przy opuszczania ciała jak nas złapią to nam kasuja i zabawa od początku jak nas nie zjedzą oczywiście, ginie w chuj bialych pod milion rocznie głównie stany australia europa zachodnia, synagogi to punkty zwozki ciał żywych i martwych to samo kościoły i meczety oczywiście pod plaszczykiem muzyczek i słowa bozego

      3. Tawie nie wytrzymom z tobą kiedyś wiesz 🙂 ależ ja się zgadzam z Tobą u mnie to działa INACZEJ ! logika też jest potrzebna to raz a dwa ja znam swój UMYSŁ jak coś się nie mojego znajdzie to od razu to widzę ! osho mnie potrzebny do tego nie był , wtedy siadam i się zastanawiam czy to jest skąd to się wzieło bo przecie wiem że to nie moje i tak se doszłam do tego o czym wielu dziś czyta w książkach , Oj Tawie Tawie ja naprawdę pojmuję o czym piszesz i wcale nie mówię że źle pokazuję że samemu też można do tego dojść . Wystarczy chcieć poznać siebie , troszkę to lepsze niż czytanie książek czy nie ? 🙂

      4. Słabość To Miłość tak a propo Panie Tawie spójrz na trawę łamie się gdy wiatr wieje ? 🙂 Widzisz ile czasu zajmuje poznanie drugiego człowieka ? 🙂

      5. Drogi GMO, już przed chwilą napisałam, ale tu powtórzę. Nad Monachium sypią od zeszłej środy, wczoraj było troszkę mniej, ale praktycznie niebo cały czas zakryte białą powłoką. Jak się gdzieś rozsnuje to zaraz jest dosypywane. A w pierwszym tygodniu lipca, wracając do domu, jadąc autem w stronę południową, mając słońce po prawej ( ok 19 h) zobaczyłam coś, co spowodowało, że pomyślałam, że opowiadania o pobycie w jakiejś kuli to nie bujdy. Widziałam „rozciągnięte” chmury. Wzdłuż drogi, w poprzek drogi. Niewiele nad horyzontem. Dawało to poczucie bycia pod kopułą, w jakijś niecce. Dziwne uczucie. Wyglądało to tak jak nieraz na zdjęciach widać, jak brzegi są rozciągnięte. Ten rozciągnięty „brzeg”, który ja widziałam był dookoła mnie przy horyzoncie

      6. Mamy tu różne statki zeusowe w różnych wymiarach które mogą nas parasolowac od zrzutów szarakowych, mamy też niestety ojca zeusa kronosa która działa z szarakiem/reptylem, co widziałaś, nie wiem, odczucia to wszystko na co się możemy zdać, wojna trwa, nie dajmy się tylko zwabić i zabić obojętnie czy w ciele czy poza nim, reptylska biblia katolicka mami że duszę są niesmiertelne… są prawie niesmiertelne z tym że w tym prawie pies jest pogrzebany, bo jak nas reptyle zwabia do klatki to jest po nas, eteryczne frakcja reptylska nas zezre i zgaśnie nam światło już na dobre i na zawsze…

    1. Piękna Iskierko Wiaterku we włosach, nie wiem czy moje rady się Tobie przydadzą, ale ja zawsze mając do czynienia z urzędami i ich zimnymi , nie zawsze urzędasami, wchodząc do urzędu zawsze nastawiona jestem z serca pozytywnie, że sprawa którą idę tam załatwić, wewnątrz mnie już jest pozytywnie załatwiona.

      I zazwyczaj dzieje się tak jak ja pomyślałam, nie powinno się pokazać i odczuwać strachu, obaw, że co nie pójdzie po mojej myśli, bo to są wszystko energie wpływające na bieg i rozwój załatwianych spraw.

      Tak jak mówi Wspaniały Pan Jerzy Zięba, pomimo trudności bądźmy wewnątrz radośni, a przecież sam ma teraz wielkie trudności w życiu łącznie z wygnaniem z Ojczyzny i to właśnie przez takich bez skrupułów urzędasów sprzedajnych naszym nierządom.

      Wiaterku we włosach, jestem cały czas z Tobą SERCEM. ❤
      Racja jest po Twojej stronie, bo zawsze jest po stronie DOBRA.

      1. Vikingu, Słowianko i Wam serdecznie dziękuję. Właśnie tak starałam się podejść do tematu: z szczerym, życzliwym nastawieniem! Bardzo, bardzo Wam Dziękuję.

        Te komentarze jakoś nie zawsze wklejają mi się gdzie trzeba.

      2. To co napisałaś SłowiAnko o załatwianiu spraw w urzędach – ja Ci wierzę.

        Tam gdzie byłem nastawiony z serca na to że będzie dobrze, tam mi się zawsze udawało.
        Lecz nie do wszystkiego potrafiłem nastawić się na tak, na serdeczność.
        Zastanawiałem się jak to zrobić, jakim sposobem przejść od niechęci do aprobat.
        I dziś widzę, że wtedy trafił do mnie KC. Na poczatku nie bez oporów ale wybaczenie zacząłem stosować.
        Za bardzo jednak skupiłem się na nim. Zapomniałem po co mi one.
        Dziś sobie przypomniałem. Po to, by zmienić podejście idąc do urzędu z: „nie da się”, „oni mają nas w d.”
        na: to są tacy sami ludzie jak ja i jak im nie dowale, to chętnie mi pomogą.

        No bo po co mi wybaczanie jeśli wciąż wierzę w złudzenia, że oni już tacy są? Urzędnik to nie urząd to człowiek z duszą. Przepisy może i są bezduszne ale nie urzędnicy.

        Bo gdy nastawiałem się na NIE, tak właśnie dostawałem i wzmacniałem iluzję, że tam się nie da. Żyłem złudzeniami a one stawały się moją prawdą.

        Dziś napisałem krótki komentarz w którym mówię, że tam gdzie zmieniłem nastawienie do świata i ludzi, tam oni zmienili je do mnie.
        I poszedłem w pole a tam medytując z kosą w ręku przypomniały mi się te Twoje słowa o urzędzie i podobne słowa Jezusa w ty samym temacie, na które jeszcze wtedy zareagowałem buntowniczo.
        Ale ja je przecież już potwierdziłem i nie tylko słowami. To są moje doświadczenia.

        I tak sobie myślałem wracając, że młodzi Izraelici są tak kształceni, by wierzyć, że każdy Polak trzyma w kieszeni kamień albo nóż i tylko czeka by zaatakować nim biednego Izraelczyka.
        Więc ich nastawienie do nas i nie tylko do nas, jest jakimś produktem, wirusem. Przekonaniem, które jednak ustawia ich w pozycji do świata na: w chwili gdy przestaniesz walczyć ze światem, on cię zabije więc uderzaj pierwszy, kombinuj pierwszy i wszędzie węsz podstęp. I oni tak się zachowują w stosunku do nas jak ja dotychczas w stosunku do urzędu do którego wybieram się dwa lata. Myślałem że „wiem” jaki jest ten urząd więc z góry go potępiłem i nawet się nie pofatygowałem.
        A to moje „wiem” mogło wynikać jedynie z tego że świat potwierdzał w co wierzyłem.

        I w nosie mam ile księżyców jest reptylskich albo ile syfu jeszcze wyjdzie na jaw. Interesuje mnie tylko jedno, czy ja muszę tego doświadczać? Jakie to ma dla mnie znaczenie? Czy moje wewnętrzne nastawienie wynikające z obdarzaniem wiarą złudzenia ma z tymi wszystkimi doniesieniami coś wspólnego?
        I wszystko do czego dochodzę mówi że tak, że mam i bardzo dużo, że jestem za swoje doświadczenia odpowiedzialny w 100%.

        Nie chciałem Cię Anno atakować pisząc o pustynnym plemieniu. Wiem że nie wierzysz, że swój świat stwarzasz w 100% i że jakiś procent robią to jak to kiedyś określiłaś, silniejsi.
        Wg mnie to kolejne złudzenie. Nie ma silniejszych sni słabszych. Ktoś może mieć wyższą świadomość ale uważam że i tak nie może tworzyć czyichś doświadczeń chyba że za sprawą podsuwania pomysłów jak np GMOsiowa TVluna.
        Tylko które to są te wiadomości i czy sam fakt nadawania takiego czegoś, mógł się wydarzyć bez naszej zgody? Wątpię

        Wracając do pustynnego plemienia. Wierzę że ich nie nienawidzisz ale czy masz, lub możesz mieć do nich nastawienie podobne, serdeczne, jak do urzędników do których się udajesz?
        Może by się wtedy okazało że nie są aż tak bezduszni?

  18. Sarno, sądzę, że Wszyscy tutaj Ciebie rozumiemy.
    Podejrzewam, że wielu z Nas, tu na Blogu swoje wycierpiało, ale zgadzam się z MI i Anamiką, że trzeba iść Dalej i utyskiwanie nic tu nie da. My na Blogu mamy empatię, ale Róbmy Swoje! Pogodziłem się z tym, że rożnie może być w moim Życiu, ale Robię Swoje i cieszę się każdą chwilą. Jestem otwarty na Świat. Doceniam to co mam. Wy też TAWerniacy jesteście dla mnie Wsparciem. Naprawdę doceniam to i czuje się Zaszczycony, że jestem w tak Zacnym Gronie.
    Czasem jeszcze bywam na coś wkurzony, np. na politykę, ale szybko mi to przechodzi. Nawet gdybym nie założył rodziny, to i tak się cieszę. Po co się przejmować do jasnej cholerki 😀

    1. Uwaga natury ogólnej:

      Ze swoim zranieniem każdy musi poradzić sobie sam. Żebranina o empatię (energię) nie jest żadną pracą nad sobą.
      Istnieją konkretne techniki pracy ze zranieniami. Każdy musi znaleźć technikę, która u niego zadziała, która będzie skuteczna.
      Gadka o miłości i otwartym sercu nie jest żadną pracą nad sobą.
      Kompulsywne, latami trwające rozdrapywanie ran nikomu i niczemu nie służy – poza ucieczką od rzeczywistej pracy nad sobą.

      *

      Zupełnie czym innym jest możliwość poproszenia chętnych o wsparcie w konkretnym procesie. Wówczas włączają się ci, którzy czują, że mogą jakimś wsparciem na dany moment dla kogoś być 🙂

      *

      Mogę podać jedną z technik pracy z traumą i zranieniami.

      Jest to technika pracy w grupie.

      Wzięta ze społeczności rdzennych.

      Plemię siada w Świętym Kręgu i uważnie słucha, a ofiara zaczyna się wywnętrzać. Kiedy skończy, jest proszona, by zaczęła jeszcze raz, od początku. Kiedy skończy, jest proszona, by zaczęła kolejny raz od początku. W trakcie niektórzy słuchacze zaczynają się nudzić i stopniowo opuszczają swoje miejsca w Kręgu.

      W pewnym momencie na placu boju zostaje sama ofiara.

      Wie, że dalsza część procesu zależy już tylko od niej samej…

      1. Sarna, pisała, że jest głosem innych, ale wiem o co Ci chodzi TAWie. Twoja uwaga była natury ogólnej! Uważam tak jak Ty, że każdy musi sam przepracować Swoje…

      2. Tak mi akurat przyszło do głowy a propos każdej terapii, każdej: „Zanim podejmiesz się leczenia kogoś, powinieneś najpierw go zapytać, czy jest gotów pozostawić za sobą wszystko to, co sprawiło, że zachorował”. – Hipokrates

      3. „Tak mi akurat przyszło do głowy a propos każdej terapii, każdej: „Zanim podejmiesz się leczenia kogoś, powinieneś najpierw go zapytać, czy jest gotów pozostawić za sobą wszystko to, co sprawiło, że zachorował”. – Hipokrates”

        Pięknie czysto i rzetelnie , każdy za każdego wie co jest lepsze od niego samego, iż tak dodam od siebie a ja pytam dlaczego ktoś uważa, że wie lepiej od mojej Duszy I Jaźni ? 🙂 Wszystko jest po coś nam dane , nie sztuka oceniać osądzać , bawić się w boga , sztuka pojąc , zrozumieć , drugie bicie serca i tylko tyle po co więcej ?

      4. „Kompulsywne, latami trwające rozdrapywanie ran nikomu i niczemu nie służy – poza ucieczką od rzeczywistej pracy nad sobą”.

        Dokładnie. Dobrym początkiem zawsze jest zadanie sobie pytania: czemu to służy…….
        A umartwienie się to, w moim rozumieniu, przede wszystkim karmienie własnego ego, co z pewnością nie posuwa nas do przodu.

      5. „Sarna, pisała, że jest głosem innych”

        Jak zwykle Vikingu i Scyto, TY widzisz najwazniejsze ❤

      6. ,, … W pewnym momencie na placu boju zostaje sama ofiara.”

        O! Jak mnie tą techniką wyleczyło moje Rodzinne Plemię!
        I to żeby raz!
        W większości czasu to żyję ,,błogosławiona między facetami”.
        Dziwna to część Narodu… 🙂

        Bywa, że męskie tematy wyczerpały się(ileż można pieprzyć o usterce w samochodzie albo o materiałach budowlanych?), rozmowa się nie klei i wtedy pada ,,dyżurne” pytanie:
        ,,I co tam słychać u Tawa?”

        Wreszcie mogę coś powiedzieć; coś pozytywnego, mądrego, wartościowego…
        Nie mija dwie, może trzy minuty, a jeden wstaje, udając, że coś musi zrobić, drugi odchodzi z posranym telefonem przy uchu, trzeci porwał w drobny mak papierek i właśnie musi teraz wyrzucić do kosza, czwarty…

        Zostaję sama…, no wyleczyli mnie, kuźwa, na maksa!
        Chyba tylko z przeświadczenia, że z kulturą to u nich…

        ,,Wie, że dalsza część procesu zależy już tylko od niej samej…”

        Poważnie?! Ciekawe!, bo tą ,,eurekę” odkrywam średnio dwa razy w tygodniu!
        Faceci mawiają, że kobiety trudno zrozumieć…
        No, jasne, a świstak …

        Miłego dnia!
        PS. Trzeba się, Tawcio, czasami pośmiać, nieprawdaż?
        Życiu bez wesołego humoru brakuje kolorów!
        Ale mi się rymło 😀 😀

      7. „Jeśli nie podoba Ci się gdzie jesteś, zmień to. Nie jesteś drzewem”
        ~ Jim Rohn

    2. Vikingu, niech mi będzie wolno Ci pogratulować 🙂 Czytając teraźniejsze Twoje komentarze, czuje się jakąś wewnętrzną radość, optymizm i ciekawość życia. Zniknął gdzieś smutek, który pojawiał się na początku w Twoich wypowiedziach. Jesteś dzielnym młodym Lechitą! Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci wiele dobrego.

      1. Bardzo Dziękuje. Bardzo się zmieniłem i też to czuje. Nadal Jestem Sobą, bo mam swoje zasady, ale mam więcej Luzu w sobie. Nie zmagam się z Życiem tak jak kiedyś.
        Ja Tobie też Życzę Samego Dobra Zacna Niewiasto 🙂

      2. Viking pisze: „Bardzo Dziękuje. Bardzo się zmieniłem i też to czuje. Nadal Jestem Sobą, bo mam swoje zasady, ale mam więcej Luzu w sobie. Nie zmagam się z Życiem tak jak kiedyś”.

        I to mi się bardzo, ale to bardzo podoba, bo jesteś wreszcie tym nowym wewnętrznym SOBĄ. 🙂

      3. Fajnie czyta się takie teksty: „Bardzo się zmieniłem i też to czuje. Nadal Jestem Sobą, bo mam swoje zasady, ale mam więcej Luzu w sobie. Nie zmagam się z Życiem tak jak kiedyś”. Serce rośnie! Super! Gratulacje!

    3. „My na Blogu mamy empatię, ale Róbmy Swoje! Pogodziłem się z tym, że rożnie może być w moim Życiu, ale Robię Swoje i cieszę się każdą chwilą. Jestem otwarty na Świat. Doceniam to co mam. Wy też TAWerniacy jesteście dla mnie Wsparciem. Naprawdę doceniam to i czuje się Zaszczycony, że jestem w tak Zacnym Gronie.”
      ViS, pięknie to ująłeś. Podpisuję się pod tym.

  19. A to, tak po prostu dla Wszystkich, oj śpiewam znów, znaczy dobrze jest 🙂 Bo każda Dusza śpiewa nieprawdaż ? I kwiaty i niebo i Gwiazdy, które przez opryski są mniej widoczne, wszystko śpiewa 🙂 Cisza ! Cisza ! Ciekawe, kiedy każdy pojmie, czym jest Cisza ? Bo nawet motyl śpiewa, gdy lata. A tak a propos, wiedzieliście, że Motyle wibrując, mogą polecieć aż tak wysoko ?! https://youtu.be/8uLxdNuGLWg

  20. „Vikingu jak to powiadają MORDO TY MOJA”
    he he, a ja teraz jestem nieogolony, ale cieszy mnie to, że Tobie taka nieogolona MORDA nie przeszkadza 😁
    Dzięki za piosenkę Tomka.

    1. MI, bardzo fajna ta piosenka Tomka Makowieckiego. Podoba mi się tekst, melodia (wpada w ucho), brzmienie gitar, sposób gry na perkusji i przypomina mi zespół U2, ale wolę barwę głosu Tomka od głosu Bono 🙂 Mam chęć Ciebie wytarmosić z Miłością, ale jeśli np. byłaś u fryzjera i masz nowy fryz, to chyba nie wypada mi tego zrobić 😀

    1. Po tym, czego dowiedziałam się o Krzysztofie Bosaku, nie jestem zdziwiona, że ma do Dr. Czerniaka taki a nie inny stosunek. Dla mnie Krzysztof Bosak jest osobą, której nie ufam. Po wierzchu jest wszystko ok z nim: jest, jak zauważyłeś ViS, elokwentny, wyważony, itp. itd. ale coś mi się wydaje, że ma jakiegoś trupa w kredensie.

      1. [Anamika o Bosaku] ma jakiegoś trupa w kredensie.
        ———
        ponoc ma „wiadome pochodzenie”, ale moze jest jeszcze cos w zanadrzu

      2. Mnie też wydaje się trochę dziwny, zbyt grzeczny, za słodki, ostatnio zresztą miałam podobne wrażenie słuchając Winnickiego. Niby z wieloma rzeczami się zgadzam, ale nie lubię u ludzi, gdy prezentują się, jakby wszystkie rozumy pozjadali, jakby byli najmądrzejsi. Tu, mimo wielu dobrych wypowiedzi, wyczuwam też fałsz. Nie podobały mi się postawy wobec dr. Czerniaka i krytyka konopii. I jeszcze kilka innych rzeczy. Jeszcze niedawno nie odczuwałam takiej niechęci słuchając tych Panów. A co do Bosaka, wróble ćwierkają, że może mieć powiązania z Rosją (pewnie z jej niesłowiańską częścią, ale to mój dopisek, nie jakaś informacja) i niejednoznaczna jest jego orientacja seksualna. Choć jest mi to jak najbardziej obojętne. Jednak jeśli tak jest, a on się z tym ukrywa, może być sterowalny.

        A teraz niezbyt dobrze się czuję, bo nie lubię obmawiać innych, szczególnie ich nie znając.

        Ale coś jeszcze na temat tych dwóch wyżej wymienionych Panów napiszę, nie mam pełnego zaufania do ludzi, którzy się pracą nie zhańbili. Chciałabym, żeby kRaj prowadziły osoby znające trud pracy, znające troski codzienne zwykłego zjadacza chleba, zwykłego Laha. Tak jak Piast Kołodziej. Politycy z zawodu nigdy nie będą mieli takich doświadczeń. Choć Bosak niby gdzieś pracuje.. u Winnickiego m.in.

        Do wyborów jeszcze kilka miesięcy.. Zobaczymy jak to się wszystko potoczy.

        A co do Piastów. Coraz częściej myślę, że to były pierwsze niemieckie wtyki, które zaczęły rozwalać naszą Lehię, niszcząc Lehitów.

  21. Wczoraj, po tym jak Krzysztof Bosak, wzbudził we mnie pewne podejrzenia, jeśli chodzi o jego osobę (według mnie, KB odcinając się od Dr. Czernika i mówiąc, że nie chciał go od początku w Konfederacji, sam się zdemaskował), zapomniałem o wywodach Krzyśka Bosaka, bo znalazłem Lolę, która daje muzycznego czadu: https://www.youtube.com/watch?v=7FdDLvED_4E
    A tutaj, Lola, to już się tak rozbrykała, że aż sam miałem ochotę zagrać w piłkę i strzelić z przewrotki 😀: https://www.youtube.com/watch?v=nf4WiW3Sijw

  22. Są tacy, którzy, na siłę chcą być „Mistrzami” dla innych ( jakby mieli jakiś problem z samym sobą i chcieli się dowartościować ), ale nie szanują Wolności Innych Istot, które mają Prawo Żyć po Swojemu-jest to poważna choroba takich zakompleksionych bytów, którzy niczym Tyrani, chcą aby wszystko kręciło się wokół nich. Szukają konkurentów u innych Życzliwych im Istot, co jeszcze bardziej ich nakręca w zjadaniu swojego własnego ogona…Często zmieniają swoje nicki, a nawet chcą się stać nowymi Jezusami Chrystusami, ale mają Jad w sobie, który z nich wypływa oczami, ustami i uszami, a tam gdzie miało być serce, jest coś sztucznego-nienaturalnego, a ich „piękne”-egzaltowane, ale jednak wyniosłe pisanie, sprawia, że nie zasługują na poważne traktowanie, bo sami powinni najpierw ogarnąć swój żywot, zamiast „nawracać” Innych. Z takimi „Mesjaszami” nie mam przyjemności i ochoty prowadzić jałowych dyskusji.
    Swoje zrobiłem-wyciągnąłem jakiś czas temu rękę do „Mesjasza” z Ego, ale jak ktoś coś kombinuje, to jako Suweren, mam prawo zakończyć to.

    1. Vikingu mam podobne odczucia co do niektórych ludzi. Czuję jakby chcieli mnie wciągnąć do jakiegoś dołu, do którego ja nie chcę wchodzić. Gdy im mówisz, że nikt ich na siłę z tego dołu nie wyciągnie, twierdzą, że jesteś niedobry, bo nie chcesz tam wejść. Gdy im mówisz, że w każdym przypadku trzeba zacząć od siebie, od pokochania siebie, od zmian w myśleniu o sobie, dostajesz kontrargumenty, których nie chce mi się tu przytaczać. Ja też znam osoby, które narzekają na wszystko możliwe, a gdy im mówisz, że nie jest tak źle jak myślą, to próbują ci udowodnić, że jednak wszystko jest do d.py. Gdy im pokazujesz możliwości wyjścia z impasu to się zżymają, bo oni wiedzą lepiej.
      Ja odpuściłam, choć nie całkiem. Jak ktoś narzeka, to pokażę mu drogę jeśli ją widzę, ale gdy na moją propozycję odpowiada dalszym narzekaniem, wtedy mówię, ok, skoro tak wolisz.. Twoje życie, twój wybór, chcesz wskazówki, pomocy ode mnie to mi powiedz, chcesz skorzystać ze wskazówki, to skorzystaj, ale ja nie mogę za Ciebie podejmować decyzji, dokonywać wyborów, nie mam prawa Ci mówić, jak masz żyć. I nie biorę sobie problemów takich osób na głowę. Bo mnie kiedyś takie osoby wciągały do dołu. Teraz stoję na brzegu i mówię, hej tu jestem, chcesz to możesz przyjść do mnie. A gdy nie chce… No cóż, nie mój wybór.. Ten ktoś mimo wszystko ma wolną wolę. Widocznie ma jakieś powody, żeby być tam gdzie jest, nie mnie to osądzać.

      1. Co tego „Mesjasza” tak zabolało kiedyś, że ja trenuje sztuki walki, że chce mieć kaloryfer-ładnie wyrzeźbiony brzuch, że komponuje, że kiedyś malowałem i jestem czasem przesadnie szczery? Twierdził w tamtych starszych komentarzach, że chodzi o kontrole i po to się trenuje sztuki walki. Nawet jeśli tak jest, to co go to obchodzi? Czy jego to boli? Niech sam zacznie trenować sztuki walki. Dzięki ćwiczeniom właśnie, mam ładną sylwetkę ( bo jako nastolatek się garbiłem, miałem też kompleksy i dodatkowo byłem nieśmiały-masakra ). To jest moja praca nad sobą i nad moim ciałem i mój pot. To jest Moje Życie.

      2. ViS, tak trzymaj. Ty wiesz, co dla Ciebie najlepsze. Potwierdzę jeszcze to, co o Tobie ostatnio Panie tu pisały. Widać w Twoich wpisach zmianę, jaką przeszedłeś. Od osoby muszącej komuś udowadniać, że jest silna, niezależna i pewna siebie. Pewna swojej wartości. Do takiej właśnie osoby. Szanuję i podziwiam ludzi z pasją, a Ty masz pasje. Czy to muzyka, malarstwo czy sport. We wszystkim jesteś sobą. Ważne, że już się nie garbisz, że potrafiłeś przekonać tamtego zakompleksionego chłopaka, jakim byłeś, że jest wartościowym Lahem, Vikingiem i Scytą. I że zauważyłeś, kim naprawdę jesteś. Że jesteś, kim jesteś. Ale to ostatnie zdanie mogłabym wielu ludziom tu na blogu i w życiu powiedzieć. Gospodarzowi bloga także, bo dzięki niemu, dzięki jego potrzebie uświadamiania rodaków mogliśmy tu spotkać tak wielu wartościowych ludzi.

    2. Mój wpis dotyczy odwrotności „mesjasza” którego opisujesz, ale zobacz ile taki „mesjasz” i ” narzekacz” mają wspólnego. Odgrodzenie się od świata, od ludzi, żerowanie (świadome czy nie) na energiach innych, blokada na jakiekolwiek argumenty, chęć bycia w samym środku uwagi. I co chyba najważniejsze, przekonanie o swojej wyjątkowości. U jednego rozpasane ego, u drugiego brak ego. Ale w obydwu przypadkach uznanie, że inni powinni w jakikolwiek sposób się podporządkować i dostosować.

    1. he he 😁
      Tamten „Mesjasz” w paru już starszych swoich komentarzach mnie prowokował ( wypominał mi, że trenuje, że komponuje, że jestem według niego przesadnie szczery i chce przez to innych kontrolować ) Zarzucał mi ego, ale sam nie widział swojego „mesjańskiego” ego. Myślałem, że mu w końcu przejdzie, ale skoro nie chciał mieć we mnie Kumpla ( dawałem mu szanse i go w wielu sprawach rozumiem ) i jego ewidentnie boli to, że ja się Cieszę Życiem, a on się Dziwnie miota w swoich komentarzach i „cudownych kursach”, jakby zazdrościł, coś sugerując, ale nie pisząc wprost, to ja kończę z jegomościem. Powinien sam przepracować Swoje, zanim stanie się nowym Jezusem Chrystusem zdjętym z krzyża…
      Nawet jak będzie się teraz chciał tłumaczyć, to nie chce już czytać jego (często długich) zagmatwanych wywodów.
      Może znowu zmieni nicka? 🙂
      Żyje po Swojemu i jestem Otwarty na Świat, ale mam dość wariackiej paplaniny.

  23. Poznym wieczorem dostrzeglam w ogrodku ISKIERKI SWIATLA. Swietliki. Patrzylam jak zaczarowana. A wiecie co mi przyszlo na mysl krotko potem? Moj wlasny mozg i polaczenia neuronowe.

    Swietliki swietojanskie, robaczki swietojanskie
    „Dawniej były uważane za symbol dusz błądzących po świecie […]”

    Wedlug wierzen japonskich i chinskich
    „Duchy, dusze, wojownicy w walce”

  24. Kochani podzielę się z wami myślą jaka mi dzisiaj przyszła do głowy. A chodzi o nasz ziemski „skafander” i dusze wcielające się w niego, często, żeby przepracować jakieś sprawy z przeszłości swojej.

    Pomyślałam sobie: Nie, to nie może tak być, dlaczego mój skafander ( czyli ja) bo ja siebie tylko na poziomie tego skafandra znam, ma cierpieć, pracować, rozkminiać jakieś zaszłości z przeszłości tej energii, która wybrała ten konretny skafander(czyli mnie) żeby się ze swoją przeszłością rozliczyć.

    Poczułam bunt, bo dlaczego te energie, byty z wyższego poziomu niż ziemska egzystencja, nie załatwią tych swoich spraw na tym wyższym poziomie? Nie skazując milionów „skafandrów” na cierpienia. Przecież, jeśli mają mieć wpływ na to w kogo się wcielą, powinny mieć możliwość załatwienia tych swoich spraw…

    Uważam to za nie fer, bo moim zdaniem przenoszenie przewinień na innych (niezależnie od poziomu na którym się przebywa) jest niesprawiedliwie. Bo dlaczego ktoś ma cierpieć przez czyny kogoś innego??

    I nie chodzi mi o mnie, bo ja zmoim charakterem daję radę, ale o miliony innych, którzy autentycznie cierpią, cierpieli, i będą cierpieć.

    Kiedy (w pierwszym momencie napisałam „jeśli”, a to niewłaściwe słowo) odzyskamy naszą Lehiię ( tak mnie się napisało 😉) musimy wprowadzić koniecznie przynajmniej w wyższych klasach szkoły podstawowej obowiązkowy przedmiot „oczyszczanie Rodu”, żeby przerwać ten zaklęty krąg.

    1. Najbardziej mescy tu się wbijaj jesteśmy też białymi ciałkami organizmu kosmicznego, powinniśmy zwalczać raka zydoarabomongolskiego ale niestety najezdzcy wgrali ciałkom spam trojany typu dzizus i jesteśmy gościnnym pizdami i wpuszczamy obcych do niego którzy gnoja genetycznie białe ciałka krwi i niszczą komórkę ciala kosmicznego gaje

      1. korpo kato-judejski chrzescijanstwo leczy i udziela kredytow pod prestekstem prawa rzymskiego (ktorego i tak nie przestrzegaja) na zasadzie i w trybie kultury judo -chrzescijanskiej. Masz racje GMO ze to spizdowacenie ,ktore rozszerza sie juz niszczac inne departamenty moralnsci i parawa naturalnego jest procesem nieodracalnym (dla wiekszosci spoleczenstw).Wiekszosc nie potrafi juz inaczej myslec jak chemicznym procesem zatrowania organizmow a najlepiej po przez zadluzanie siebie i bliskich .W USA obserwuje wyrastanie budynkow obok bankow jak grzybow po deszczu gdzie niczym jak w kawiarni dokonuje sie chemioterapi obywateli. To przeciez takie latwe i piekne gdzie podczas zakupow na miescie wpadniesz do chemioterapeutycznej kawiarenki na zatrucie swego organizmu i zaplacisz karta kredytowa jak za pizze.

      2. fajnie sie mieszka w stanach ale strute zarcie roundupem zabija setki ludzi dziennie w tym noworodki, niby jest bio w trader joes nawet w target ale cos nie tak z tym bio plus fluorowanie wody pitnej, ja jestem chory jak tam jestem, ze sie tam trzymasz bez choroby to cud

    2. ,, Pomyślałam sobie: Nie, to nie może tak być, dlaczego mój skafander ( czyli ja) bo ja siebie tylko na poziomie tego skafandra znam, ma cierpieć, pracować, rozkminiać jakieś zaszłości z przeszłości tej energii, która wybrała ten konretny skafander(czyli mnie) żeby się ze swoją przeszłością rozliczyć. ”

      Myślę, droga Laszko, że wielu z nas nurtują podobne pytania.
      Każdy szukał będzie jakiejś logiki, algorytmu będącego wspólnym mianownikiem dla życia przed, w trakcie i po ,,skafandrze”.
      Kiedy takowych logik nie znajduję, przyjmuję ,,za fakt”, że moja percepcja ,,skafandrowa” i sposób rozumowania wcale nie musi mieć zastosowania w przestrzeni poza doczesnym życiem.
      Próbujemy przenosić prawa(filtry postrzegania) ziemskiego życia na pojęcie czegoś, co życiem ziemskim nie jest.

      Mówisz rozliczanie przeszłości…
      Myślę, że nasze ziemskie życie jest swego rodzaju ciągłym rozliczaniem z dokonywanych wyborów.
      Konsekwencją minionych chwil jest czas obecny, a ten jednocześnie staje się zaczynem chwil przyszłych.
      Nie wiem czy takie rozumowanie można ,,rozciągać” na poziomy wyższe, poza fizyczne.

      Może Gmosiu ma rację, mówiąc o przejęciu kontroli przez obce rasy. To wyjaśniałoby sytuację, w jakiej ,, miliony innych, którzy autentycznie cierpią, cierpieli, i będą cierpieć.”

      A może zacytowana przez Anię przypowieść o chłopczyku i krokodylu też coś wyjaśnia, bo w końcu tu na Ziemi wszyscy wszystkich zżerają dla zdobycia energii.

      Pytanie tylko brzmi:
      Dlaczego nasze Dusze przychodzą tu, na Ziemię?
      Przecież nie ma powodu, aby sądzić, że Ziemia to jedyny we Wszechświecie poziom ewolucyjny.
      Miliardy gwiazd, miliardy ciał niebieskich krążących wokół nich każą przypuszczać, że istnieją planety z niższym i wyższym poziomem rozwoju.

      Dlaczego jesteśmy tu?
      Czy już nie ,,pasujemy” do niższych, a jeszcze nie zasługujemy na wyższe?

      Zawsze, droga Laszko, pytań będzie o jedno więcej niż odpowiedzi… 🙂

      Miłej niedzieli!

      PS.Aniu, czy możesz odnaleźć tekst(kiedyś go przytoczyłaś – zarąbisty! ), w którym gościu wybierał się na wczasy, a galaktyczne Biuro Podróży proponowało mu urlop na Ziemi?
      Ten tekst świetnie wpisałby się w poruszaną tematykę 🙂

      1. Krysiu, jak odnajdę w moim przydługim jak Twoje wpisy 😀 😀 😀 notatniku tę przypowieść to zapodam na forum, na razie pociesz się inną, również piękną przypowieścią.

        „Dwaj wędrowcy przemierzali świat, zaglądali do różnych domostw, poznawali różnych ludzi, zgłębiali tajniki szczęścia i nieszczęścia ludzkiego, spotykali się z różnymi zachowaniami i doświadczali różnych emocji.

        Z pozoru byli bardzo zwyczajni, niczym nie wyróżniali się z tłumu, tacy ani starzy, ani młodzi, ubrani skromnie, ale schludnie, wyglądali bardziej na biednych niż na bogatych.

        Nikt z ludzi, do których trafiali, nie widział w nich nikogo szczególnego, a byli Aniołami.
        Anioły czasami nie mają pięknych, świetlistych skrzydeł, nie bije od nich świetlisty blask, czasami pokazują nam się jako niedoskonałe istoty.

        Bywają grube, mają zeza albo szparę miedzy zębami, są fizycznie niedoskonale, bo wnętrze mają perfekcyjne, świetliste i pełne miłości.

        Nasi wędrujący Aniołowie zeszli na ziemię. Starszy z nich chciał pokazać młodemu jak zachowują się ludzie, jak reagują w pewnych sytuacjach, czego może się spodziewać podczas swojej służby i że nie jest ona łatwa.

        Pewnego dnia anielscy wędrowcy zapukali do drzwi bardzo bogatego domu i poprosili o nocleg i coś do jedzenia. Gospodarz podał im lichy posiłek i mimo, że posiadał piękne pokoje gościnne, kazał im pójść spać do piwnicy.

        Kiedy ścielili sobie posłanie, starszy z Aniołów zauważył dziurę w ścianie.
        Zanim udał się na spoczynek, z wielką starannością załatał dziurę, młodszy Anioł tylko pokiwał głową ze zdziwieniem, ale nic nie powiedział.

        Rano podziękowali za gościnę i ruszyli w dalszą drogę. Wędrowali cały dzień, a kiedy słońce już zachodziło, zapukali znowu do pewnego domu, prosząc o nocleg i kawałek chleba.

        Tym razem dom był bardzo biedny,gospodarze z radością przyjęli wędrowców pod swój dach, podzieli się skromniutkim posiłkiem i oddali im własne posłania, a sami poszli spać do obórki.

        Rankiem Aniołowie zastali swoich gospodarzy w rozpaczy. Okazało się, że w nocy padła im jedyna krowa – żywicielka.
        I znowu pokiwał głową młodszy z Aniołów, mocno się zasmucił, ale nic nie powiedział.

        Czas było ruszać w drogę, więc pobłogosławili gospodarzom, podziękowali za ich dobroć i poszli dalej. Długo szli w milczeniu, ale w końcu młodszy Anioł nie wytrzymał i odezwał się wzburzony.

        – Wybacz, mój Nauczycielu, ale nie rozumiem, chyba popełniłeś błąd.
        Bogaty gospodarz był gburowaty, skąpy i nie zależało mu na czynieniu dobra, a Ty mu jeszcze pomogłeś, bo naprawiłeś dziurę w ścianie piwnicy.
        Biedni gospodarze byli za to dobrymi ludźmi, podzielili się z nami wszystkim, co mieli, byli serdeczni.
        A Ty pozwoliłeś, żeby zdechła im jedyna krowa, teraz ich los będzie jeszcze bardziej ciężki.
        Jak mogłeś tak się pomylić. Wszak jesteś mądry, mądrością boską.
        Starszy Anioł tylko się uśmiechnął…
        – Nie wszystko jest takie, jakim to postrzegamy. Jakim nam się wydaje – odrzekł.
        Młody Anioł nadal nie rozumiał….
        – Zaraz Ci to wyjaśnię – kontynuował starszy Anioł. – Kiedy zobaczyłem dziurę w ścianie piwnicy bogatego gospodarza, zauważyłem, że jest tam ukryty skarb.

        Ponieważ gospodarz był już bogaty, a na dodatek był złym człowiekiem, nie zasługiwał na to żeby ten skarb znaleźć. Dlatego załatałem dziurę,to była dla niego kara.
        Chociaż Ty postrzegałeś to jako nagrodę i łaskę.
        Młody Anioł pokiwał głową na znak, że zrozumiał…
        – Biedni gospodarze okazali się wspaniałymi ludźmi, z radością nas ugościli i dostali za to nagrodę – mówił dalej starszy Anioł.
        – Nagrodę – zdziwił się młody Anioł. – A jakaż to nagroda, że padła im jedyna krowina?
        Nauczyciel znowu się uśmiechnął…
        – W nocy do naszych dobrych gospodarzy przyszedł Anioł Śmierci. Przyszedł zabrać żonę naszego gospodarza. Długo z nim rozmawiałem, opowiedziałem jakimi dobrymi ludźmi są.
        Zaproponowałem, żeby zabrał krowę zamiast żony gospodarza. Zgodził się, bo to mądry, doświadczony, stary Anioł.

        – Wielka jest Twoja mądrość, Nauczycielu. Mnie przyjdzie się jeszcze długo uczyć – odezwał się wreszcie młodszy z Aniołów i westchnął.
        – Masz już tę mądrość w sobie, tylko na chwilę o niej zapomniałeś.
        Chciałem Ci pokazać jak to widzą ludzie na Ziemi.
        Ludzie, nawet jeśli mają wiarę, brakuje im zaufania w to, że wszystko, co im się przydarza, ma głęboki sens i dzieje się dla ich najwyższego dobra.

        Zawsze tak jest, ten kto odkryje tę mądrość, będzie miał lepsze, spokojniejsze życie.
        Zobaczy szklankę zawsze do połowy pełną, łatwiej pokona zawieruchy swojego życia, szybciej zobaczy słońce w codzienności i tęczę.”

        I my tak postrzegajmy to, co nas w życiu spotyka, wszystko dane nam jest po COŚ. ❤

      2. Anioły to policja świata nie tam jakieś miłości i inne pizdziectwo religijne, anioły mordują i ochraniaja, biblijne anioły yahwe czytaj demony zwodzą miłością swiatelkami i muzyczka i na końcu zzeraja duszyczke z kopytami i wtedy po nas

      3. Podepnę się pod opowiadanie i wkleję coś co mi wpadło w oko dzisiaj na jednym z portali 😉

        Wiedźma już od świtu czekała na Maga. Nie zapowiedział o której godzinie może się pojawić, zatem jeszcze przed śniadaniem przywdziała strojną suknię, ozdobiła stół kwiatami. Kiedy czekając dokończyła lekturę księgi, nad którą przysnęła poprzedniego wieczoru, sięgnęła po fartuch i powędrowała do kuchni. Jeśli Mag przyjdzie w każdej chwili zdąży opłukać ręce, a kto wie, może uda jej się zagnieść ciasto?
        Dom pachniał ciastem ze śliwkami, Wiedźma przygotowała obiad, przeczytała znaczną część starych notatek, na co wciąż nie mogła znaleźć czasu, przesadziła zioła do większej donicy. Nadszedł zmierzch.
        – Zmarnowałaś dzień czekając na Maga – powiedział Kot oblizując się po kolacji.
        – Zmarnowałam? Spójrz, ile dziś zrobiłam! Dzień byłby stracony, gdybym siadła w fotelu i zajęła się wypatrywaniem, czy nadchodzi. To tak jak z ludźmi, którzy niczego w życiu nie osiągną, bo wciąż czekają na lepszą pogodę, na miłość, na śmierć. Czekając można całkiem przyjemnie spędzić czas – dodała otwierając drzwi. Mag przeprosił za spóźnienie. Musiał komuś wyczarować słońce, a to czynność, która niekiedy trwa cały dzień.

        tekst: Agnieszka Sawicz

      4. Historia o 2 Aniołach.
        Uczy nas także, aby nie oceniać, bo nie znamy całej sytuacji, gdyż nie wszystkie rzeczy są takie na jakie wyglądają.

    1. ,, Krysiu, jak odnajdę w moim przydługim jak Twoje wpisy 😀 😀 😀 notatniku …”

      No dobrze, Aneczko, już to słyszałam od ciebie wiele razy i wystarczy 😀 😀 😀
      Ładnie to tak ,,jeździć po kimś” nawet niby żartem ?
      Można siedem razy, ale nie sześć 😀 😀 😀
      Zauważyłam w życiu, że czasem auto, samokrytyka staje się dla ludzi przyzwoleniem, podczas gdy oni sami są bez skazy 😀
      Lubią się kimś zabawiać 🙂
      [To jest fajne, ale na ciastku każdy krem w nadmiarze może zemdlić 🙂 ]
      Stąd chyba przysłowie ,,Na pochyłe drzewo kozy włażą”

      Obydwie mamy ,,lekką klawiaturę” 🙂 , przy której nie siedzimy jak w szkolnej ławce; czytamy tylko to, co chcemy 🙂
      Z resztą wielu z nas tu wyraża swoją myśl a to w krótkich, a to w dłuższych wypowiedziach; przy czym nie ma znaczenia objętość, a treść w niej zawarta.

      Jedni lubią czytać same tytuły, inni nowele, a jeszcze inni opasłe książki. Ta właśnie różnorodność sprawia, że świat jest piękny.

      Miłego dnia!

      1. I właśnie tym wk…em chciałam Cię MBD obudzić, byś się wzięła za kiszenie ogórków, bo widzę, że u Ciebie wyrosły jak mój niegdysiejszy olbrzymi PASOŻYD. 🙂 🙂 😀

        No i udało mi się bo energię Twojego wk…u na południu Polski odczułam. hahahaha 😀

        A wieczorem mi podziękujesz, że Cię z lenistwa wyciągnęłam i tyle pracy dzisiaj odwaliłaś. 😀 😀

        Miłego dnia Ci życzę i proszę nie rzucaj garnkami w H……ika, on biedaczek nic nie winien. 3

      2. ,, No i udało mi się bo energię Twojego wk…u na południu Polski odczułam. hahahaha 😀

        A wieczorem mi podziękujesz, że Cię z lenistwa wyciągnęłam i tyle pracy dzisiaj odwaliłaś. 😀 😀

        Miłego dnia Ci życzę i proszę nie rzucaj garnkami w H……ika, on biedaczek nic nie winien. 3″

        Rozbawił mnie twój wpis 🙂 , ponieważ jest całkowicie nietrafiony.
        Coś, Aniu, dziś z twoim czujem kiepsko, bo każde stwierdzenie lub domysł jest przeciwieństwem rzeczywistości. 😀
        Mam dziś nad wyraz miły i spokojny dzień(powiem ci kiedyś z jakiego powodu, a w zasadzie kilku powodów), więc pomyślałam, że i ty, Aneczko, przyjmiesz w stoicki sposób uwagę odnośnie twoich powtarzających się ocen moich wpisów.

        A tu jakieś wk….y. 🙂 i to jeszcze niby mojego autorstwa, w którym wymyślasz moje życie prywatne wedle pisanego przez ciebie, Aneczko, scenariusza.
        To niepotrzebne. 🙂

        Może się mylę, ale z naszych prywatności, tu na forum, to raczej tylko my sami możemy się pośmiać, o ile oczywiście chcemy to czynić.

        Jak mówią Czesi; najzdrowszy żart to żart z samego siebie.
        Pewnie dlatego nasi południowi Sąsiedzi uchodzą za najweselszy Naród na świecie.
        My, Polacy – oczywiście, że nie wszyscy – lubimy się pośmiać, pożartować, czasem zadrwić z kogoś drugiego, a gdy ten śmiechem nie odwzajemnia żartu(czasem głupiego), uznaje się, że nie ma humoru.
        ,,O! coś z nim nie tak, zawsze mogliśmy się z niego pośmiać, a dziś zachowuje się dziwnie; pewnie nie ma humoru”
        To nie brak humoru, to szczery sygnał, że komuś to nie odpowiada.

        Jak to było w tej grze w statki?
        Trafiony-zatopiony, czy nietrafiony i też zatopiony? 🙂

        Miłego dnia!
        PS. O ho, ho! Spojrzałam teraz w okno: z zachodu nadciągają ogromne, ciemne chmury. Daj Boże , żeby popadało, bo wielka susza, świerki w lesie usychają…

  25. „Wrony gawrony to chyba są z piekła raczej”
    Gmosiu, kiedyś, one w biały dzień do mnie na ulicy powiedziały po imieniu.
    Siedziały blisko, jedna powiedziała wyraźnie: Radek ( aż mnie zatkało ) a druga obok, powiedziała: Ra. Raz w życiu takie coś miałem. Mogły to być projekcje mojej podświadomości, bo miało to miejsce w okresie, kiedy wyciszałem na długi okres swój umysł. W tamtym okresie, żyłem bez telewizji, bez internetu, bez słuchania muzyki rozrywkowej, sam też nie grałem na syntezatorach. Czytałem książki-klasykę, słuchałem muzyki klasycznej-w tym Chopina. Często chodziłem do lasu.
    To był okres bardzo inspirujący, ponieważ każdego dnia praktycznie miałem jakąś synchroniczność. Czułem się jak w Bajce, no i jeszcze te gadające gawrony.

    1. Kruki przynoszą mi zawsze wiadomość o czyjejś śmierci. Tak jak i puszczyki. Mogłabym opowiedzieć masę historii o tych zwiastunach, ale ograniczę się do jednej. W zeszłym roku moja znajoma, młoda, czterdziestoletnia, piękna, zdrowa i wysportowana kobieta, dostała nagle wylewu. Szybko została zabrana do szpitala, a że nie polepszało jej się ani na gram, wprowadzono ją w stan śpiączki farmakologicznej. Rokowania były średnie, ale nikt nie liczył, że może odejść. Dzwoniłam do Polski co dzień, dowiadując się o jej stanie.Po mniej więcej tygodniu od położenia jej w szpitalu, a był to poniedziałek, godzina 8 rano, jadłam śniadanie i nagle kruk walnął mi w otwarte uchylnie do środka jadalni okno. Widziałam jego głowę, dziób i skrzydła. Byłam zdziwiona i to bardzo, bo mam siatki druciane gęste ( przed insektami ) i NIC nie mogło uderzyć w szybę z racji tej siatki w oknie! Odległość siatki od uchylonego do wewnątrz okna była znaczna, a siatka się nie mogła wgiąć. Za jakiś czas, tego samego dnia, dostałam smsa od innej koleżanki, że zmarła nasza znajoma … zapytałam, czy było to o 8 rano …Było. Dowiedziałam się też, ze lekarze chcieli jeszcze odczekać parę dni i ją odłączyć od aparatury. W dniu jej odejścia miało być konsylium.Ona jednak sama wyzerowała swoje liczniki na Ziemi.
      Miałam przygody i z innymi ptakami, ale to już inna para kaloszy.

      1. A są tacy co mnie wyśmiewają, jak mówię, ze te upały w Europie, to ktoś sztucznie wywołuje. Prawdziwy upał nie szczypie. Jaki by nie był.

      2. Pogode mieszają tzw bogowie greccy nasi zdrajcy tj ares posejdon kronos no i oczywiście biblijny pan reptyl yahwe, robią to przez odwracanie prądów morskich i chodzi im o zniszczenie upraw wywołanie głodu i usmiercenie nas bialych i czarnych i zjedzenie nas pozniej w lżejszej formie, azjaci yahwe oczywiście zostaną jeszcze przez 1000 lat bo są potrzebni yahwe do kopania metali a później zginą wraz z wysadzeniem ziemi przez yahwe, tak samo skończył phateon dzisiaj pasmo gruzu mars jowisz, zydy araby i mongoly ludza się że ich Pan yahwe=allah=sin ich zabierze na statek matkę levan dziś tzw nasz ksiezyc, lecz on nie ma takich zamiarów bo by pozarazali chinczykow w ksiezycu ziemskimi wirusami zresztą wytworzonymi na naszą zgubę przez yahwe i spolke, Żydów używa jako organizatorów naszego Holokaustu Arabów jako armi azjatow jako robociarzy, tyle

  26. „A może zacytowana przez Anię przypowieść o chłopczyku i krokodylu też coś wyjaśnia, bo w końcu tu na Ziemi wszyscy wszystkich zżerają dla zdobycia energii.”
    Krysiu, sama pewnie znasz taką teorie, że ponoć wszyscy żyjemy w symulacji komputerowej i ktoś „nami gra”. Według mnie, ta teoria może wyjaśniać wszystkie paranormalne zjawiska-widzenie skrzatów w dawnych czasach i innych postaci z folkloru, diabłów, UFO itd. Ta teoria, mówiąca, że jest jakiś Programista tej symulacji jest dość mroczna według mnie. Na Hitlera było tyle nieudanych zamachów, że ewidentnie wskazuje to na to, że „ktoś na górze” go prowadził…
    Zgadzam się z Laszką, że z tymi wcieleniami skafandrów, które rzekomo mają coś odpracować, jest sprawa podejrzana. Może Gmoś ma rację, że jakieś bardziej zaawansowane technologicznie byty za tym stoją?

    1. Mój drogi Vikingu nikt z nas nic nie musi odpracowywać, nie wcielamy się tu po to by coś z przeszłości odpracowywać o czym przecież nie wiemy, nie pamiętamy,bo nas zmanipulowano i zabrano pamięć o poprzednich wcieleniach.

      Inną jest sprawa, że nasza Dusza po przejściu na drugą stronę astralną zdoła UŚWIADOMIĆ sobie, że nie jest świadoma Źródła, z którego wyszła i zapragnie połączenia ze Źródłem swojego życia, wtedy odczuwa pragnienie powrotu, by przepracować siebie od wewnątrz (odnaleźć SIEBIE) i osiągnąć stan pełnej ŚWIADOMOŚCI ze Źródłem.

      W pozostałych przypadkach są to manipulacje ciemnych sił astralnych, by mogły w naszych ciałach/skafandrach przemycić swoje podczepy, zwane inaczej hybrydami, których w obecnych czasach jest na naszej przepięknej planecie ponad 3 miliardy, i to właśnie one stworzyły ten sztuczny nieludzki matrix i jak na razie rządzą, do momentu kiedy my się wreszcie przebudzimy w naszych sercach i zjednoczymy ze sobą w energii serc, czyli energii Źródła.

      Pamiętajmy, że Istoty Źródła emanują zawsze piękną energią Źródlanego serca, czyli dobrocią zwaną też miłością.

      A wskaż mi, mój drogi Lechito, spośród zarządzających obecnie tą Planetą chociaż jedną osobę emanującą taką energią, czyli bezwarunkową dobrocią i empatią.
      Ciężko byłoby chyba znaleźć, nieprawdaż?

      Dlatego od zawsze nawołuję: jednoczmy się poprzez dobroć wobec siebie nawzajem, nie zapominając o tym, że jesteśmy Iskierkami Źródła, czyli NIM całym.

      Ty ŹRÓDŁO jesteś mną, a Tobą ja, dobrze nam z sobą każdego dnia, to taka moja całodobowa mantra. 🙂

      1. Z tym „zjednoczeniem” to na razie marzenie, gdyż – jak mawia Tadeusz Owsianko – przeciwko Bliźniaczym Duszom został ukuty spisek. Ja dopowiadam, że przeciwko Bliźniaczym Kręgom również. Przestrzeń (w nas i wokół nas) nie jest jeszcze dostatecznie czysta.

    1. Ale brudu wychodzi na powierzchnie. Mysle ze to zbiorowa swiadomosc tak podskoczyla. W koncu jestesmy swiadomi na tyle zeby mozna bylo takie sprawy ujawniac. Nie wiem gdzie ale czytalam ze kazdy czlowiek musi przypomniec sobie kim jest i ze pochodzi od Zrodla. Dopóki chocby jeden czlowiek zostanie nieswiadomy nie dopelni sie przeobrazenie. Inne bardziej swiadome cywilizacje czekaja na nas z miloscia. Ale nic za nas nie zrobia. To nasza misja. Jak zreszta kazdej istoty czy przejawu zycia. I teraz mozemy po wiekach tego dokonac. Ale wszystkie brudy musza wyjsc na powierzchnie zeby mozna je posprzatac. Nie z nienawiscia zloscia i agresja. Ze zrozumieniem i miloscia. Jak pisze Tolle zzewnetrzny smietnik swiata jest tylko lustrem dla nieczystosci w nas. Oczyscimy siebie i swiat w chwili oczysci.

      1. Nie ma źródła, jesteśmy częścią organizmu kosmicznego coś jak białe ciałka i mamy tu zadanie

      2. ,, Nie ma źródła, jesteśmy częścią organizmu kosmicznego coś jak białe ciałka i mamy tu zadanie”

        No jak, POLArniaczKU, nie ma źródła?
        Tu źródło nie jest punktem, ale przyczyną wszystkiego, co może i potrafi ogarnąć ludzki umysł, Wyższą Inteligencją, przejawiającą się poprzez to wszystko.
        Porównujesz(z grubsza, rzecz jasna) nas do białych ciałek funkcjonujących w organizmie kosmicznym.
        Ale przecież twój organizm zawierający białe ciałka jest sterowany dwojako; przez funkcje biologiczne niezależne od ciebie i poprzez mózg kreujący zjawisko zwane umysłem.

        Białe ciałka wespół z miliardami innych komórek, tworząc ciebie fizycznego, połączone są systemem nerwowym z mózgiem, który kontroluje, wpływa, stwarza bodźce, inicjuje pracę tychże miliardów.
        Człowiek jako część wyższego organizmu kosmicznego połączony jest z jego umysłem systemem duchowym, relatywnym do s. nerwowego.
        (a, że 90% myśli człowieka nie są jego autorstwa, to część tych myśli może kierunkować na oddzielenie)

        To, wedle mnie, logika stworzenia człowieka na podobieństwo Boga, a nie stworzenie Boga na podobieństwo człowieka, czyli jakiegoś spersonifikowanego dziadka w niebie.

        Słowo Bóg ze względu na niewłaściwą interpretację, nadużywaną dla ziemskich celów systemowych zastępowane jest innymi nazwami, które negują zafałszowanych bogów, wskazując na organizm, którego jesteśmy faktycznie materialną i jednocześnie energetyczną częścią.

        Myślę, Gmosiu, że odrzucanie wiary w słowo na rzecz pewności istnienia to odwieczna droga człowieka, po której długo jeszcze będzie szedł nim tę pewność odnajdzie.

        Miłego dnia!

      3. nie ma boga chyba ze mowisz o reptylu ksiezycowym wtedy tak, jest… jestesmy komorkami organizmu ziemia mozna powiedziec ze probiotykami skornymi ziemi, nikt nas nie stworzyl jestesmy odwiecznie istniejacymi organizmi, sa glupsze komorki i madrzejsze ale calosc nie bedzie dzialac jak np najglupszych zabraknie, kazda ma swoja funkcje, 1/3 komorek ziemskich tj ludzi zostala genetycznie zmodyfikowana przez biblijnego bandyte smoka yahwe do azjatow i nie bylo to stworzenie jak probuje nam to jaszczurka wciskac tylko zmodyfikowanie slowianskiej rasy jego genami na jego podobienstwo a jaka kupa wyszla kazdy widzi, bez cyca bez tylka pokrzywione gluche glupie slepe bez grama empati

  27. „Cierpią bidne na tych geoinżynieryjnych, sztucznie wywołanych upałach…”
    Podobno Jasnowidz O. Klimuszko przewidział, że w Polsce zmieni się klimat, że będzie gorąco. Jeśli tak, to powinien zaznaczyć, że będzie to z powodu ingerencji złych bytów.
    Szczerze mówiąc, to nie mam zaufania do jakiejkolwiek wizji- nawet Słynnego O. Klimuszki ( chociaż, ponoć sporo się sprawdziło z jego wizji ), dlatego, że to pewnie działa na zasadach samospełniającej się przepowiedni-Biblia i inne księgi mogą też działać na takiej zasadzie. Ludzkie umysły to od pokoleń kodowały w umysłach, ekscytowały się tym i dlatego Nieświadomy Umysł Ludzkości to przeżywa…Dlatego zgadzam się z Tobą TAWie, aby nie słuchać jasnowidzów, blogerów.

    1. ,, … dlatego, że to pewnie działa na zasadach samospełniającej się przepowiedni-Biblia i inne księgi mogą też działać na takiej zasadzie. Ludzkie umysły to od pokoleń kodowały w umysłach, ekscytowały się tym i dlatego Nieświadomy Umysł Ludzkości to przeżywa…”

      Rzeczywiście, Vikingu, tak też może być!
      Myślę, że nikt nie jest w stanie(dowodami) zaprzeczyć twojemu stwierdzeniu.
      Dostatecznie długie, mocne w swej energii myśli, marzenia, plany człowieka potrafią się materializować.
      Nakierowane myśli zbiorowości ludzkiej mogą przecież mieć taką samą siłę sprawczą.

      Jest nieskończona ilość wariantów przyszłości.
      Np. od twojego(mojego) wyboru zależy co będziesz robił za chwilę, jakie plany chcesz dziś zrealizować. Nawet taki banał: wstajesz z krzesła i możesz iść w obranym kierunku lub go zmienić.
      Czasem myślę, że te malutkie chwile wybierają z ,,ogromnej bazy możliwości” wariant realizujący się przez najbliższe godziny, potem dni…

      Jasnowidz przepowiadający przyszłość widzi tylko jeden z takich wariantów.
      I co? Ludzie go faktycznie kodują, jak mówisz, czyli doładowują materializację. Idą po wskazanej nitce. Niesamowite!
      A wcale tak nie musiało być.

      Gdzieś czytałam, że ,,aby rządzić, należy nie pozwolić ludziom myśleć”.
      Albo…, nauczyć ich myślenia w określonym kierunku.(religie, systemy, ideologie itp.)

      Czyli tak na prawdę to my jesteśmy kreatorami swej przyszłości, nawet tej złej, bo dajemy się w nią wpędzać, jak za przeproszeniem zwierzęta do zagrody.
      Oczywiście, że istnieją warunki zewnętrzne, na które nie mamy wpływu i jedynym wyjściem jest robić swoje, o czym czasem mówisz(jeśli dobrze pamiętam 🙂 )

      Wszystko to jest bardzo ciekawe; poznać mechanizmy rządzące ludzkim umysłem i umieć je zastosować dla dobra siebie i ludzi.
      To wyższa szkoła jazdy, ale od tego są właśnie szkoły…
      Być pilnym uczniem – z tym, jak pamiętam, zawsze miałam problem 🙂

      Miłego dnia!

      1. nie, biblia to bat na nas, jak np bedzie spadek wiernych cial do ssania to beda jaszczurki probowac sciagnac kamien z rozwalonej przez siebie naszej bylej planety phaeton(dzis gruz mars jowisz) i nakierowac go na kurs zderzenia z ziemia wypelniajac ktoras tam apokalipse albo posypia syfem ze spodkow pod ktoras kolejna apokalipse i tak w kolko, wszystko opieraja na straszeniu nas, niestety wszyscy dobrzy katolicy ktorzy ulegna po smierci bialemu swiatelku i muzyczce anielskiej pana beda zjedzeni i to juz prawdziwy koniec duszyczki
        namaste

  28. „Anioły to policja świata nie tam jakieś miłości i inne pizdziectwo religijne…” Też tak podejrzewam. Jeżeli np. zginęły dzieci pod kołami samochodów, to gdzie był ten Słynny Anioł Stróż?
    Mierżą mnie te religijne gadki o dobrych Aniołkach, o kochającej Bozi, która swym płaszczem ochroni Nasz kRAJ. Religijna indoktrynacja to potężna broń. Najwyższy Czas, aby ludzie przestali czekać na Mesjasza, Bozie, dobrych kusmitów, Spider-manów ( ale jego, to akurat jako dziecko lubiłem ), Batmana itp. 😀.

    1. Pojedz Vikingu do Lichenia i kup Maryjke lub Aniolka ale dowiedz sie wczesniej jaki jest podzial za kazde dewocjonalja i kto na tym zarabia. Aniol zapewne czuwal ale na NKWdziarzami kiedy mordowali Polakow,nad komuchami i tymi ,ktorzy paleczke po nich otrzymali.Zapewne tez czuwa nad prezesem Jaroslawem i premierem kiedy wladowal Polakow w niewole franka szwajcarskiego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s