Fot. Karolina Misztal/REPORTER
Biskup Gocłowski do księdza Jankowskiego: „Poważny problem, który od kilku lat budzi mój niepokój, to twój stosunek do młodych mężczyzn, do chłopców”.

– To było ze dwa lata temu, prawda, Basieńko? – Marek Kuligowski mówi, a właściwie pokrzykuje z wyraźnym angielskim akcentem. – Oprowadzaliśmy znajomych z Australii po starówce. Mówię: „Chodźmy do Brygidy, obejrzymy kościół i pomnik księdza Jankowskiego”.

– Dostrzegłam go i zbladłam – przytakuje Barbara Borowiecka. – Marek pyta: „Co ty się tak trzęsiesz?”. Wykrztusiłam: „Nic, gorzej się poczułam”. W domu wieczorem mu powiedziałam. Pierwszemu. Milczałam przez 50 lat.

Była jeszcze dzieckiem

Nie ma okna, nie ma domu z czerwonej cegły, został trawnik, na którym leżało ciało Ewy.

Kilkoro dzieci widziało, jak spadała, Basia zobaczyła ją nakrytą kocem w kwiaty. Potem przyjechało pogotowie, milicja, na koniec karawan.

– Ojciec pobił ją, gdy powiedziała, że jest w ciąży. Potem skoczyła – Basia miała wówczas 12 lat, Ewa prawie 16. Były koleżankami z podwórka. Basia mieszkała w XIX-wiecznej kamienicy przy Łąkowej 62, Ewa obok. Nieopodal zaczynało się Dolne Miasto – „zła dzielnica”, tu mieszkali ci, którym się w PRL-u nie powiodło.

Ceglane domy wyburzono w latach 70., na ich miejsce postawiono dziesięciopiętrowe punktowce. Ostatnio deweloper zabudowuje pas zieleni. Z kamienicy Basi i trawnika za domem nie widać już drzwi do kościoła św. Barbary. Przed laty dzieciaki, które tam się bawiły, miały oko na to, kto wychodzi z kościoła. Od 1968 do 1970 roku wikarym był tam Henryk Jankowski.

– Była jeszcze dzieckiem – słyszę od Basi. – Jej matka powiedziała sąsiadce, że zostawiła list: „Nie będę miała dziecka Jankowskiego. Może teraz uwierzycie, że zostałam zgwałcona”.

– Rozmawiałaś z Ewą o Jankowskim?

– Wszystkich paraliżował wstyd. Nikt nie powiedział: „Ksiądz mnie dotykał tu i tam”. To były półsłówka typu: „A ty nie wiesz, co Jankowski robi?”. Ewa, gdy zaszła w ciążę, powiedziała mi: „Przez Jankowskiego mam problem”. Potem zaczęła popłakiwać, na koniec nie wychodziła z domu, tylko siedziała w oknie. Potem skoczyła.

– I co?

– Nic. Był pogrzeb. Po jakimś czasie Jankowski zniknął.

[…]

autor: Bożena Aksamit

Fragment ogromnego reportażu Bożeny Aksamit o ks. prałacie Henryku Jankowskim, który ukazał się na łamach tygodnika „Duży Format” 3.12.2018 roku.

źródło: http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,24228640,sekret-swietej-brygidy-dlaczego-kosciol-pozwalal-ksiedzu-jankowskiemu.html

Reklamy

33 myśli w temacie “Kościół katolicki w Polsce przez lata pozwalał księdzu Henrykowi Jankowskiemu wykorzystywać dzieci

    1. Mogą. Gdyby mi sie cos takiego zdarzylo, to moi rodzice by mi nie uwierzyli, albo by powiedzieli, ze to moja wina. Prawdopodobnie bym dostala od ojca lanie pasem. Musialabym pojsc z rodzicami i bukietem kwiatow do ksiedza i jeszcze go przeprosic za pomowienia. Tak patrzac wstecz….. zdarzalo sie, ze musialam przepraszac za to, czego nie zrobilam. Chore to wszystko, ale tak bylo.

      1. Kalino ja tego nie potrafię ogarnąć rozumem. Dla rodzica dobro dziecka powinno być priorytetem. Smutne to bardzo.

      1. Jakbym ja się poskarżył, ojciec powiesiłbym księży na drzewach wokół plebani…

    2. Na starcie malutkie dzieci ładuje się w poczucie winy…kto tego nie przeżył trudno mu zrozumieć…to proste jak drut….

    3. mogą,są katoLICY,kretyni nie widzą(moja stara zapierdala do kościółka w każdej wolnej chwili),dla tych co potrafią czytać ze zrozumieniem zobaczą kim Ori są i jaką mają twarz,TAW was tam wiedzie^^^^^

  1. Nasz największy skarb…SERCE…

    ”Większość ludzi nie ma o tym pojęcia, ale nasze serce może czuć, myśleć i decydować o sobie. Ma około 40 000 neuronów i całą sieć neuroprzekaźników o bardzo specyficznych funkcjach, co czyni je idealnym przedłużeniem mózgu.

    Ciekawe, że gdy mówimy o sobie, często przykładamy rękę do serca. Jest to automatyczne, niemal instynktowne, jakby tajemniczy, pierwotny głos mówił nam, że centrum naszej prawdziwej istoty, naszego sumienia, znajduje się tuż obok. Tym centrum jest właśnie nasze serce.”

    https://pieknoumyslu.com/nasze-serce-posiada-neurony/

    „Ci, którzy kochają sercem, mówią z głębi serca”.

    -Francisco de Quevedo-

  2. Wiemy że są ”ludzie bez serc….bez ducha …to szkieletów ludy…”

    Bez serca …bez sumienia…💔

    Kochani…dlatego” to ”się działo…

  3. Znow wylazi problem wladzy nemrodystow nad Polakami ,ktorzy maja uwierzyc w cud Matki Boskiej i calej sfery otaczajacej religijnie i administracyjnie Polakow .Maja uwierzyc tez w mit Walesy z Matka Boska w klapie wykreowanego przez pewne sily ,ktore doprowadzily do podobno upadku komunizmu a co tak naprawde bylo procesem dekapitalizacji majatkow Slowian oraz powstrzymania ich bogacenia sie.

    Najwazniejsze iz w ramach owego procesu przemian do wladzy z terorystycznym KOR-em doszla cala ekipa sodomitow opartych na ramieniu kosciola,ktora zaczela wlasnie sodomizowac Slowianskie dzieci i to z przyzwoleniem kosciola i administracji . Ewenement tego typu mogl zaistniec dzieki przyzwoleniu wladz partyjnych i koscielnych ,ktore juz po 1955 roku bedac gotowe na zcementowanie w jeden twor posoborowego watykanskiego kanc- lagru byly gotowe na sodomizowanie polskiego spoleczenstwa.

    akt 1
    Mala wies we Wielkopolsce jakies 55 km na poludnie od Poznania.Okres pomiedzy polowa lat 60 tych i koncem 70 tych na parafi rzadzi proboszcz gustujacy raczej w dorastajacych chlopcach . Zaslepieni mieszkancy okolicznych wiosek sa tak usluzni wobec proboszcza i wladzy nadanej jemu od najwyzszego ,ze nie wachaja sie oddac swoich chlopcow w lapy ksiedza na conocne dyzury odstraszania duchow na plebani.
    Teorie ukul ksiadz ,iz z powodow owych duchow boi sie spac sam ,wiec prosi rodzicow aby co noc jednego ministrata na plebanie oddelegowac.
    CO tam sie dzialo zapytamy? to juz raczej mozna sobie wyobrazic lub zapytac kazdego z tych mezczyzn majacego w granicach 60 tki.Zapenwe dzis nie zawachali by sie opowiedziec o swoich traumach ,choc nie jeden z nich przyplacil to w zyciu zdrowiem psychicznym.

    akt2
    Jest rok 80 ty i ow ksiadz zostaje przeniesiony na inna parafie poznanska gdzie po pewnym czasie dochodzi do wlamania na jego plebanie.Gina dewizy,zloto ,srebro ale milicja w PRL byla zwinna i szybko odnajduje sprawcow.Okazali sie nimi 3 bracia z poprzedniej parafi obrabowanego ksiedza. Spowiadajac sie na MO ,bracia wyznaja ,ze tak naprawde rabunku dokonali w akcie zemsty na proboszczu gdyz ten ich molestowal i ow czyn mial byc odbiciem rachunku na sumieniu plebana. Do spowiedzi doszedl rachunek wyznania ,iz proboszcz organizowal wyprawy nocne dla ministrantow nakazujac im ograbianie bogatszych grobowcow rodowych ze zlota.
    Kiedy poszkodowany dowiaduje sie przez kogo zostal obrabowany szybko wycofuje oskarzenia i sprawe zamyka MO ale przejmuje sluzba bezpieczenstwa. Dorosli juz wtedy mezczyzni mogli byc wolni ale jednak jak to w zyciu bywa sprawy byly by zbyt proste.

    akt3
    Do gry wchodzi Sluzba Bezpieczenstwa ,ktora postanawia zatrudnic jak to sie mowilo na dodatkowym etacie owych sprawcow wlamania. SB stawwiajac im pewne warunki robi z nich tajnych wspolpracownikow aby rozpracowywac rzekome zwiazki pewnych rodzin na wiosce z agentura amerykanska.

    Wnioski;
    1/jaki wplyw ofiary ksiadza mialy na swoj los i dlasze zycie?
    2/ ile takich ofiar do dzis wlaczy ze swoja przeszloscia i przezyciami?
    3/gdzie sa winni?
    4/jakie sily za tym stoja i czy Polacy w stanie sa to okreslic?

  4. Sława dobrze że teraz wreszcie wsjo wychodzi .ja już wpłaciłem na nowy film siekielskiego hce być współwinny rozjebaniu K.K. 😁
    Bende takim świętym Mikołajem który daje prezenty w postaci wolności katolikom jeśli będą hcieli wykonać tą ewolucyjną pracę dla siebie
    Sława pozdrówka kohani sława wam

    1. Jestem vege Słowianki ale dzięki za info . wszystko zależy od poziomu świadomości
      Mir
      Dobro
      Szczęścia
      Miłości wsim
      Sława

    1. Kościół jest „pod ostrzałem”, bo „strzela” sam do siebie…
      Przestrzeń Macierzysta działa tak, że wszystko, co niewzorcowe, zaczyna się wykruszać, a więc Bestia zaczyna dławić się własnym ogonem…

      Najciekawsze jednak jest to, że im nadal się wydaje, że będą rządzić do końca świata…
      Oni w ogóle nie widzą szerszych procesów, które za tym wszystkim stoją 🔆

      1. O tym właśnie mówił Igor Witkowski, że oni nie są w stanie zobaczyć szerszych procesów. Irytujące jest to, że ci „pasterze”, którzy sami nie potrafią sobą kierować, chcą kierować owcami.

      2. Jak sobie pobiadola sukienkowcy o okrutnych wiernych oraz nazbieraja w kabze od tez wiernych na odszkodowania dla ofiar pedofilow koscielnych to zwina biznes religijna korporacje , podziela sie dobrami grabionymi przez ponad tysiac lat i tyle ich zobaczymy.Prawdopodobnie zalaza nowy biznes religijny lub uruchomia islam na wysokich obrotach .Poki rozumni ludzi nie zrozumieja ze sa wolnymi istotami bez zobowiazan do ciulackich religi oraz lichwy i ich kreatorow to nie mozemy liczyc na wolnosc .

      3. Młodzi Polacy już to kumają, a starsi, no cóż…

        To kluczowy Czynnik Wyborczy, o którym nie chcą mówić, pożal się Boże, analitycy:

        przy każdych kolejnych wyborach jest i będzie coraz mniej komunopisopełofcuf…
        Rośnie nowe pokolenie, w którym już niedługo ujawniać się zaczną niespotykane dotąd w PrzyRODzie talenty… 🔆

        A świat, jaki znaliśmy dotąd, wkrótce z hukiem runie…

        Radosnego Przesilenia, Drogi Bracie Devingo! 🔥♋🔆

  5. Zapamiętałam z lekcyj w szkole …nauk tych nie zapomnę…
    a było to nauczanie samokrytyki…tzw..rachunku sumienia…
    introspekcyja…samoocena…zaduma…a i w partyi też samokrytykę składali… ✍ Pozdrowienia

    1. Tak, ,,dzięki” takim nauczaniom zatraciliśmy właściwą, pełną definicję sumienia.
      Z rachunkiem sumienia dziecko kojarzyło zło, przewinienia.
      Sumienie jawiło się jedynie jako kat, który miał unaocznić, uwypuklić złe postępki, po czym zgodnie z wymyśloną w XI wieku spowiedzią, miało opowiadać o nich, przy okazji ukazywało relacje rodzinne, klimaty środowiska.

      Jeżeli, jako dziecko, podstawiłam koleżance nogę, a ta rozbiła sobie kolano, miałam odmawiać zdrowaśki.
      Nigdy nie usłyszałam o przeproszeniu koleżanki, o zrobieniu dla niej czegoś dobrego, miłego, co mogłoby pozwolić odzyskać zaufanie, przywrócić dobre relacje.

      Taka spowiedź zabijała właśnie sumienie!
      Z jednej strony uczyła poczucia winy, z drugiej bezduszności.
      Wyklepałam ,,grzechy” – jestem czysta (???)
      A jeśli jutro znów coś złego zrobię, nie szkodzi, znów wyklepię, czyniąc siebie w porządku.

      Spowiadać się można było co piątek(!), a więc można było napieprzyć grzechów co nie miara, bo minął tydzień i znów ,,czyste sumienie”. Tylko jeszcze parę zdrowasiek…
      Kto klęczy przed figurą, ma diabła za skórą – porzekadła ludowe nie biorą się znikąd.

      A co z ludźmi, których skrzywdziłam?!
      Taka posrana spowiedź w tajemnicy przed skrzywdzonym bez zadość uczynienia krzywdom czyniła wszystkich świętymi.
      Urazy, nierozwiązywane problemy bezpośrednio między ludźmi czyniły niezgody, waśnie rodowe, przenoszone z pokolenia na pokolenie.
      A wszystko przez to, że ciężar wyrządzonych krzywd znikał u krzywdzącego, który poklęczał sobie parę chwil w drewnianej klatce przed drugim człowiekiem mieniącym się znawcą boskich praw.

      Wymyślenie w XI wieku i wprowadzenie do użytku spowiedzi w celu aktualizacji danych o rodzinach to pikuś w stosunku do ogromu zniszczenia relacji między ludźmi poprzez brak potrzeby naprawy wyrządzanego zła bezpośrednio wobec skrzywdzonego.
      Gdyby nie spowiedź, iluż ludzi nauczonych przepraszania, naprawy błędu pogodziłoby się, pojednało, wybaczyło sobie wczorajszy dzień i dziś budowałoby na nowo dobre, przyjacielskie relacje.

      Kończę, bo czuję, że zacznę stosować jedną ze wznioślejszych form buntu i zacznę klnąć 🙂
      A to dla was, Kochani, i dla mnie jest ostatnią rzeczą, która jest nam potrzebna 🙂

      Miłego dnia!

      1. Oczywiście Krysiu – zgoda . Wszystko co piszesz to PRAWDA…i wielkie poczucie winy…ale…Krysiu ja pisałam w kontekscie do hierarchów kk…niech se zrobią rachunek…i samokrytykę…
        Pamiętasz film Wichry Kołymy Krysiu?-… jak partia żądała samokrytyki od członków…??

  6. „Karta LGBT i instrukcje WHO są programami”…

    A czym są Biblia, watykańskie doktryny oraz kazania „polskich” biskupów, jeśli nie programami właśnie?…

    Najczesciej napisane owe programy TAW-ie tak jak manifest komunistyczny Marksa na zamowienie wiadmo kogo dla Slowian w Europie
    .Zastanawia mnie jak ludzie mogli dac sie na to nabrac ,no chyba ze doswiadczenia naszych przodkow z tymi programami na przestrzeni wiekow rzutowaly genetycznym oswieceniem i ocknieciem sie przez nas i powolnym odsloniencie skali oszustwa .
    Radosnego przesilenia rowniez bracie TAWie jak i tego samego Tawerniakom zycze.

  7. „Tak, ,,dzięki” takim nauczaniom zatraciliśmy właściwą, pełną definicję sumienia.”
    Krysiu, były takie chwile w moim życiu, kiedy właśnie to sumienie nie dawało mi spokoju-to była dla mnie kara. Wiem, że nie jestem z natury zły, bo czuję empatię i wkurza mnie niesprawiedliwość, ale zastanawia mnie to, czemu ja, wiele razy w swoim życiu, też zachowałem się niegodnie. Co jest we mnie takiego, że ja, człowiek wrażliwy, który potrafi się wzruszać ( co mnie zawstydza jako faceta, bo wydaję mi się to niemęskie ) potrafiłem w swoim życiu być gnojem? Trochę dzisiaj wypiłem i dlatego pewnie taka szczerość mnie naszła. Nigdy nie pozowałem na świętego i wcale się za takiego nie uważam. Nie chce być świętym-wolę być sobą. Przyznaję się, że zastanawiało mnie to, jak być draniem bez sumienia, ale u mnie to nie przejdzie, bo moje sumienie jest dla mnie największym sędzią. Nie chce obwiniać Siostry ( która nie jest przecież złym człowiekiem), ani tych którzy znęcali się nade mną w szkole. Dzisiaj mam właśnie taki dzień autorefleksji…Sporo wypiłem, więc lepiej już kończę.

    1. Radku piszesz „ja, człowiek wrażliwy, który potrafi się wzruszać ( co mnie zawstydza jako faceta, bo wydaje mi się to niemęskie )”. Ja, kobieta też nie lubię się wzruszać, nie lubię okazywać słabości, jak sytuacja wyciska mi łzy z oczu to jestem wściekła na siebie, na sytuację. Coś takiego jak wypłakanie się, co ma ponoć przynieść ulgę, mnie ulgi nie przynosi. Choć zdarzało mi się, że chciało się wyć na głos. Może gdyby w takiej sytuacji ktoś objął mnie, gdybym czuła czyjeś wsparcie, silne ramię , gdyby ktoś mnie przytulił, mogłabym się poczuć „zaopiekowana” to wtedy przyniosłoby to ulgę, ale gdy łzy wywołują czyjąś niecierpliwość, to wypłakanie się ulgi nie przynosi. A jedynie ujmę na swoim honorze. Pokazanie innym swojej słabości.

      Nie napisałam tego dlatego, że tak jest, po prostu opisałam swoje odczucia gdy moje łzy chcą lecieć.

      I to na trzeźwo (napisałam), bo ja z zasady nie piję. Napatrzyłam się dość jak bliska osoba zbyt dużo w siebie wlewa i nie mam ochoty na alkohol, obrzydł mi, choć czasem, baaardzo rzadko coś łyknę, coś dobrze smakijącego 😉

      Gdy ja widzę kogoś płaczącego to serce mi mięknie i zrobiłabym wiele, żeby łzy osuszyć. Choć są sytuacje, jeśli ktoś o byle pierdółkę ryczy, to muszę się hamować, żeby nie dołożyć coś od siebie.

      Wyszło tyle, a jedyne co chciałam napisać, to to, że nie roumiem dlaczego mężczyźni uważają łzy, wzruszenie za niemęskie…

      1. Laszko, mi chodziło, że ja się wzruszam, kiedy słyszę o dobrych rzeczach. Dziwnie się wtedy czuję, a powinienem się przecież z tego cieszyć, że dobre rzeczy mnie wzruszają.
        Oczywiście w innych sytuacjach życiowych, facet nie powinien być beksą i kobieta właśnie powinna czuć to silne męskie ramię-być zaopiekowana. U mnie jest taki jakby paradoks, bo lubię silne kobiety, ale jednocześnie też delikatne, którymi mogę się opiekować. Uważam, że nawet silna kobieta, powinna czuć się bezpiecznie przy mężczyźnie.
        Mężczyzna powinien być oparciem dla kobiety, w końcu jest facet.
        Kiedyś poznałem kobietę, która twierdziła, że jest Dominą w łóżku ( takie gry miłosne, ale dość ostre… ), ale nawet ona, cholernie pewna siebie babka ( co było widać po jej mowie ciała ) zauważyłem, że mi uległa i wyczułem w rozmowie, że nawet ona, ta Domina, chciała jednak to silne męskie ramię. To, że ponoć lubiła w łóżku bawić się w dominującą, z czegoś zapewne wynikało. Ale muszę przyznać- bestyja była bardzo kobieca, po prostu piękna kobieta. Fajnie nam się gadało i czułem, że w głębi swej duszy ( sympatyczna laska ), jest ona delikatną kobietą, nawet mimo swych ostrych perwersyjnych skłonności ( które z czegoś pewnie wynikały ). Lubiła rzeczy tak odjechane, że głowa mała, a może właśnie duża he he…🤣

  8. Serce to najpiękniejsze słowo świata, tak brzmią słowa piosenki śpiewanej przez wspaniałą Irenę Santor.

    .https://www.youtube.com/watch?v=t2nGNqLaYBc

    A ja i wielu, wielu z Was wiemy, że serce to nadajnik produkujący najwspanialszą dla Świata energię MIŁOŚCI, jest też bramą, przez którą Duch przenosi się pomiędzy wymiarami.

    Gdy zabrane zostaje nam już wszystko, nawet Nadzieja, pozostaje nam zawsze Miłość naszego serca, która jest najważniejszym składnikiem każdej „receptury”. 🙂

    Dobre serce jest zawsze silne MOCĄ MIŁOŚCI, cierpi czasem, ale chowa łzy swoje i pociesza się, czyniąc dalej DOBRO.

    Wszystkie Istoty Ziemskie czyniące DOBRO powinny i będą żyły w zgodzie, miłości i dostatku na tej przepięknej Planecie, bo takie jest bowiem prawo JEDYNEGO, czyli ŹRÓDŁA naszego Stworzenia, ale tylko wtedy gdy szala Energii Miłości naszych serc przechyli się ponad obecne niskie wibracje ciemności.

    Nie istnieje we wszechświecie nic mocniejszego uzdrawiającego, jak energia MIŁOŚCI.

    Wiem, niektórzy pomyślą o mnie że, znowu ta SłowiAnka pisze te swoje ckliwości, 🙂 ale ja wiem, że owa MOC wysłana wspólnie z wielu naszych serc w Przestrzeń jest zdolna uratować tę przepiękną Planetę Ziemię, naszą karmicielkę i CUD Natury.

    Życie to echo…..
    Co wysyłamy…..to wraca
    Co siejemy……to zbierzemy
    Co dajemy….to dostajemy
    To co widzimy u innych, jest w Nas.
    Pamiętajmy, życie jest ECHEM…. zawsze wraca.
    Życie jest piękne, ale czasem kaleczy jak Róża.

    ŻYCIE TO NIE FILM, POWTÓRKI NIE BĘDZIE !!!!!

    Na to, że nie jestem odosobniona w tym stwierdzeniu, zacytuję słowa Admina bloga Tamar102.

    „A co my na to wszystko, co się dzieje nad naszymi głowami?
    Nic! Nie zasilajmy swoją energią bańki i nie zwracajmy uwagi!
    Podnosimy wibracje naszej planety naszą osobistą serca!!
    Gdyby wystarczająco duża część populacji Ziemi skupiłaby
    najsilniejsze pole magnetyczne ludzkiego ciała na emocji i
    w tym samym czasie, to takie skupienie wpłynęłoby na część planet, które funkcjonują w tym samym zakresie częstotliwości co emocje…. (taką mamy moc)”.

    Ponieważ dzień dzisiejszy jest dla mnie radosną Miłością, przekazuję Wam i całemu Światu w dniu dzisiejszym JEJ całą zawartość, bądźcie radośni, szczęśliwi i pełni Dobroci. ❤

    SłowiAnka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s