fot. Paweł Bocheński

Powracając z mojego dziesięciokilometrowego porannego, samotnego, wilczego świątecznego spaceru, usłyszałem nad sobą Kruka, który – czułem – mówi do mnie i chce Coś Ważnego przekazać. Położyłem jedną dłoń na sercu, drugą skierowałem w jego stronę z przekazem, by świątecznie wyekstrahował moje pole z nieewolucyjnych treści…

Kruk rozpoczął bardzo powolny lot wokół mnie – w sposób jak najbardziej naturalny popłynąłem za nim, obracając się delikatnie wokół własnej osi, z dłonią cały czas skierowaną w stronę Boskiego Posłańca…

Kruk dokonał idealnego, pełnego 360-stopniowego lotu wokół mnie – zakrakał i majestatycznie odleciał na Południe…

W tym samym momencie ołowiane wojenne chmury się rozstąpiły… i po miesiącu niewidzenia… ukazało się wreszcie moim stęsknionym oczom… nasze ukochane Słońce… 🔆

Zszokowany zacząłem być świadkiem początku tworzenia się wokół Słońca… zarysu Tęczy…

Długo stałem zapatrzony, ze łzami w oczach…

Zjawisko towarzyszyło mi aż do mojego powrotu do domu. Trwało to prawie pół godziny.

Kochani, jest MOC!

Dzień się wydłuża, idzie lato, idzie Nowe!… 🙂

Otwórzmy swoje serca na Siostry i Braci ❤

Błogosławię Was, błogosławię przestrzeń 🔆

TAW

Reklamy

962 myśli w temacie “Krąg Kruka i Tęcza wokół Słońca – świąteczny przekaz przestrzeni

    1. „Partia Wiosna ma bardzo silną energetykę, porządnie zatrzęsie Polską”.

      TAW, toz to lider Wiosny tez wzorcowy nie jest. Jesli sie przebije dojdzie do wrzenia ale co moze stac sie na wzorocwej matrycy kiedy kila ze syfem sie spotka?
      Raczej ani KK ani Wiosna nie przetrwa,wiec zatrzasc moga w drodze eliminacji jednej niewzorcowosci przez druga ..zreszta jak od wiekow sie dzieje.Brak normalnosci dalej.

  1. https://pl.wikipedia.org/wiki/Nastawiacz_ko%C5%9Bci
    https://www.polskieradio24.pl/42/259/Artykul/2260952,Watykan-bedzie-mial-swoje-CBA-Powstanie-urzad-antykorupcyjny
    https://www.pch24.pl/zea–franciszek-wraz-z-ahmedem-el-tajebem-przyjeli-deklaracje-o-braterstwie-ludzkim,65938,i.html
    https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/niemcy-ucierpia-przez-twardy-brexit/lvm4g1w
    https://fakty.interia.pl/deutsche-welle/news-tagesspiegel-niemcy-byly-o-krok-od-kompromitacji,nId,2828914
    tv w polsce się kompromituje
    https://www.tvp.info/41245391/juan-guaido-dla-tvp-poparcie-polski-jest-wazne-nie-tylko-dla-mnie-ale-takze-dla-wenezuelczykow
    https://nczas.com/2019/02/10/morawiecki-oszalal-to-juz-szczyt-zlodziejstwa-rzad-podniesie-podatek-na-wode-z-kranu/
    https://nczas.com/2019/02/09/antypolonizm-na-uniwersytecie-warszawskim-postawia-akademik-za-kilkadziesiat-milionow-zlotych-dostepny-dla-wszystkich-poza-polakami/
    https://nczas.com/2019/02/10/skandal-w-tvp-info-rezymowa-telewizja-promuje-postkomunistow-i-lewakow-od-biedronia-ale-dla-narodowo-wolnosciowej-koalicji-nie-znalazla-miejsca/
    https://nczas.com/2019/02/10/jan-orleanski-i-ludwik-de-bourbon-dwaj-pretendenci-do-tronu-francji-cicha-rywalizacja/
    https://nczas.com/2019/02/10/co-sie-dzieje-z-ukraincami-w-polsce-albo-zaczeli-uciekac-na-zachod-albo-zrozumieli-ze-zus-to-zlodziejstwo/
    https://nczas.com/2019/02/10/890-milionow-dolarow-za-obecnosc-wojskowa-sojusznik-zaplaci-amerykanom-ponad-31-tys-dolarow-za-jednego-zolnierza-rocznie/
    https://nczas.com/2019/02/10/skad-pochodza-srodki-na-wiosenna-dzialalnosc-biedronia-jest-trop/

    1. Ciekawe z tymi plastrami…
      Ja zamierzam nabyć sobie BODYDETOX 24 (4 saszetki), a jak będzie, cieplej głodówkę zrobić (tak w czerwcu)
      Jeśli też ktoś chciałby po-głodować to w stadzie raźniej 🙂 Zapraszam 🙂
      Skład:
      ekstrakt z owocu cytryny
      ekstrakt z owocu papai
      ekstrakt z siemienia lnianego
      ekstrakt z kiełków pszenicy
      ekstrakt z batatów
      ekstrakt z ciecierzycy pospolitej
      sok z ananasa w proszku
      ekstrakt z korzenia arcydzięgla
      ksylitol
      ekstrakt z nasion dyni
      ekstrakt korzenia marchwi
      ekstrakt nasion owsa
      ekstrakt twardziaka jadalnego
      ekstrakt liści szczawiu
      jabłkowy ocet cydr w proszku
      sproszkowane liście aloesu

  2. https://wolna-polska.pl/wiadomosci/oszukancze-roszczenia-chazarow-do-palestyny-2019-02

    Witajcie,wiosna idzie…Mazurki świergolą za oknem, wróbli u mnie nie ma a Mazurków spora gromadka:)Ot dziwy, bo pierwszy raz je widze na oczy, lub może dopiero teraz rozpoznaję?(mam atlas),takie pocieszne, malutkie…Wpadam do was,czytam, ilu tu POETÓW! Serca poruszeń nie zliczę, dziękuję! Załączam o braciach Chazarach,hm ciekawa mieszanka genetyczna…

  3. Jakis szczególny smutek mnie ogarnia i pomyślałem, żem wciąż daleko od SENSU od PRAWDY. Daleko mi do ptaków. Wszędzie mowa o kasie. Już nie moge tego słuchać. Nie gadam o kasie, ale jakoś mi dziwnie. Dobrej nocy. Jutro będzie zupełnie inny dzień. I tak w koło Macieju, jak to mówią. Howgh! Niech DUCH będzie z Wami. Obudźcie się nowi. Hej. 🙂

    1. Śpiewie ptaka, jeszcze trochę będziemy musieli wytrzymywać gadki o kasie – może zwłaszcza teraz będzie potrzebna szczególna cierpliwość i odporność. I kontakt z ptakami … 🙂 A Ty jesteś najbliżej nich z nas wszystkich!

      Trochę na ten temat z punktu widzenia astrologii cytuję za Jasną Polską:

      https://jasnapolska.pl/uran-w-byku-demontuje-stara-biede-by-wpuscic-obfitosc/
      URAN W BYKU DEMONTUJE STARĄ BIEDĘ, BY WPUŚCIĆ OBFITOŚĆ
      Uran jako interim manager
      Zacznijmy od faktów:
      Uran wchodzi do Byka 18 maja 2018. Ale nie na stałe. W listopadzie 2018 wykona manewr wsteczny do Barana i dopiero od marca 2019 przyjmie się do Byka na solidny – bo 7 letni – kontrakt menedżerski.
      Panie i Panowie, to będzie, używając korpo-slangu, RESTRUKTURYZACJA…
      […]
      Począwszy od maja 2018, stary system finansowy zacznie się coraz bardziej destabilizować.
      W okresie listopad 2018 – marzec 2019, podczas retrogradacji Urana do Barana, możliwe jest, że sprawy trochę się uspokoją, Ludzkość na chwilę złapie oddech i uwierzy, że kryzys się nie wydarzy.
      Jednakże od marca 2019 nasz interim manager wróci do roboty i tylko patrzeć, jak z wielką determinacją i wrodzoną nieobliczalnością będzie walił po pysku chciwy patriarchat, aż ten się w końcu zadławi.
      […]
      Saturn i Pluton zaczęli, Uran skończy
      Ponieważ pieniądze i gromadzenie materii, czy tzw.”zabezpieczenia finansowe” są dla odartych z obfitości ludzi w 3D sprawą priorytetową, będzie to dla nich dosyć trudny proces.
      Ale nie zapominajmy o egzorcyzmach, które nad Saturnem wykonało Słońce w kwietniu 2017. Całość ukoronował grudniowy Nów oraz epokowe Przesilenie Zimowe 2017. Oznacza to, że poruszający się przez Koziorożca Saturn, po raz pierwszy od … cholernie dawna… będzie oddziaływał na Ziemię bez ograniczających go, negatywnych programów.

      A zatem, zamiast nękać, pomoże szybko zdemontować i oczyścić patriarchalne systemy w tym finansowy. Pieniądze, system monetarny, banki, system bankowy wrośnięty w rządy wszystkich krajów jak rak, różnej maści struktury finansowe…
      A wszystko z czym sobie Saturn nie da rady sam (lub do spółki z Plutonem) przejmie Uran. Świetnie się do tego nadaje, bo potrafi – utalentowana bestyjka – jednym piorunem rozwalić pozornie najtrwalszą i najgrubszą rzecz. W przeciwieństwie do pedanta Saturna i mruka Plutona, Uran działa spektakularną metodą „na wariata”.
      *
      Dobrze mieć świadomość tego, co się zadziewa i zadziać musi i przygotować się psychicznie na to, że teraz wchodzimy w najgorętszy okres. Z drugiej strony, dobrze wiedzieć, że my Ziemianie nie jesteśmy pozostawieni samym sobie – mamy przecież wsparcie planetarnych mocarzy! I to jest Dobra Wiadomość … 🙂

      1. Jakby kasy w ogóle nie było na tym świecie, byłbym szczęśliwszy. Dzięki za wywód astrologiczny. TAW pewnie z chęcią przeczytał. Ja dziś doświadczyłem Marsa w Byku. Jest w opozycji do mojego urodzeniowego Słońca. Wyszedłem ze sklepu i wyrżnąłem, podarłem spodnie, zdarłem kolano i na szczęście tyle. Dobrze, że nie było gorzej. Schodziłem ze sklepu schodkami na dół. Planety szleją w tranzytach.

        To system bankowo-finansowy padnie? Super! Jestem za. U mnie dziś ptaków nie słychać, ale czuję, że z rana dadzą czadu moi ptasi przyjaciele. Howgh! 🙂 )

      2. Ach, te fraktalne korelacje czasoprzestrzenne … 😉
        Dobrze, że nie zrobiłeś sobie większej szkody.
        Chciałabym być na etapie samodzielnego tworzenia takich wywodów astrologicznych. Póki co, coś tam trochę czytam – można powiedzieć, że zaczynam ten astrologiczny alfabet, jestem wciąż przy literce A 😉 .
        U mnie ptaki śpiewają. Nie wiem jak najlepiej nauczyć się rozpoznawać ich trele. Słyszę jeden bardzo charakterystyczny śpiew w okolicy i nawet przesłuchałam dwa filmiki z odgłosami ptaków, żeby go zidentyfikować, ale bez powodzenia.
        Kiedyś się zastanawiałam kto „posadził” mój dąb, bo wcześniej nie widziałam u siebie żadnej sójki, ale w końcu ją zobaczyłam – od czasu do czasu odwiedza mój teren.
        Bez pieniędzy żylibyśmy tak, jak na tym filmie „Zielona piękność” (La Belle Verte), który Justynka linkowała, czyli stosując barter. Mogłoby być ciekawie …
        Z pozdrowieniem naszych Braci Indian! 🙂

      3. Śpiew ptaka – nie tylko Ty miałeś nieprzyjemne zdarzenie. Ja wczoraj miałem małą kolizję autem. Nie wiem jak to się stało, ale był korek wjeżdżałem na główną drogę w prawo i ktoś z tyłu się zatrzymał, żeby puścić kogoś co skręcał z głównej drogi w lewo. Ja postanowiłem zaś że skorzystam z okazji i wjadę. I jakaś ślepota mnie ogarnęła i nie spojrzałem że nie mam miejsca, żeby wjechać, bo stoi auto i uderzyłem w jego bok. Zarysowałem facetowi drzwi a sobie zderzak i lekko lampę. To moja pierwsza stłuczka od 10 lat. Poprzednio wjechał we mnie przedstawiciel handlowy na czerwonym, bo mu się spieszyło.
        A w zeszłym roku latem jak jechałem rowerem to wszedłem zbyt szybko w zakręt i się wywaliłem. Droga była ze żwiru. Starłem prawe kolano i trochę lewą dłoń. Zostały dwie na szczęście niezbyt duże blizny na dłoni, a na kolanie niewielki ślad.

      1. I słusznie. Też nie gonię za kasą. Pogoń za kasą to zły kierunek. Jestem nauczycielem i nie wiem, czy przyłączać się do strajku. A strajk raczej będzie. Hej.

      2. Gdy już padnie FED, odpalimy naszą własną – słowiańską – maszynkę do drukowania Szczęśliwości, a co!… 😉😀😁😜

        Im było można, więc nam też będzie 😍

        Będziemy drukować dniami i nocami, będziemy uszczęśliwiać nieszczęśliwych… 💰💰😀💰💰
        🌈🔆🐦🌺

        Nasze Kobiety staną się w końcu Szczęśliwe… 👑👒👗👠👙👢💄👚💰👜😍😀👍

      3. TAW, a będą nam pieniądze w ogóle potrzebne? Ja myślę, że ostatecznie nie. Przecież szczęście to nie pieniądze.

        😉

      4. Ostatecznie oczywiście NIE, ale przed nami Okres Przejściowy, więc Maszynka Do Drukowania Szczęścia będzie dla Słowian doskonałą terapią po traumie niechlubnie trwającej po dziś dzień babilońskiej (Wielki Babilon) niewolniczej Ery Lichwy 💰💰😀💰💰

        *

        „Upadł,

        upadł Wielki Babilon,

        co winem zapalczywości

        nierządu swego

        napoił

        wszystkie narody!”.

      5. „Będziemy drukować dniami i nocami,”
        Alez TAWie, a od kiedy drukowanie papierkow kogokolwiek uszczesliwilo ?
        Jak to mowi chinskie przyslowie :
        Mozesz kupic zegar, ale nie czas ! A to CZAS jest wazny !

        Gdy zmieni sie system wymienny, to za energie i wiedze otrzymamy, owszem, proporcjonalne do wkladu srodki do wygodnego zycia czy tez podrozowania, ale drukowanie nalezy do mijajacego systemu !
        Za ciuszki tez podziekujemy, zwlaszcza stylonowe. Bo i na coz Paniom walizka pelna bielizny, jesli nie ma z kim jej podziwiac, ze sie tak dyplomatycznie wyraze 😉

  4. Ostatnimi czasy zapamiętuje swoje sny. Ciekawe. Po kilku nocnych koszmarach i paraliżach, gdzie goniły mnie gady jaszczury i tego typu kreatury, przyszła kolej na te całkiem sympatyczne. Dwa dni z rzędu budzi mnie mój własny śmiech 🙂 Pierwszy raz czegoś takiego doświadczyłem, mieliście coś podobnego? A oto naświeższy sen, bo z samiuśkiego rana: Ogromy drewniany krzyż runął z hukiem, strażacy próbowali go postawić do pionu, niestety runął ponownie z taką siłą, że nieomal pozabijałby strażaków. A następnie widziałem rzędy ludzi i rzędy dostojników kościelnych. Stali naprzeciw sobie. Biskupi zdejmowali swoje oznaki władzy i oddawali je zwykłym ludziom.

    1. Dziękuję, Bosy Przyjacielu 🙂

      Śmiech = budzi się w Tobie Kreator, Twórca, Wewnętrzne Dziecko 🔆
      Nawiązałeś operacyjny kontakt z Jaźnią, co oznacza, że masz już dosyć ładnie oczyszczone pole.

      Bardzo Ci dziękuję za sen, który jest najnowszą aktualizacją przestrzeni historii Kościoła w Polsce – ostatniego bastionu Watykanu-Babilonu na naszej przepięknej planecie 🌍😀

      Tym bardziej Ci dziękuję, że Twoja senna wizja pokrywa się i z moimi wglądami w tym ważnym dla Polski-Świata temacie 🙂

      1. Olga Mecking, Polka mieszkająca na stałe w Holandii, radzi Anglikom, żeby wzięli przykład od Polski, kraju który przeszedł wszystkie piekła tej Ziemi i nadal się trzyma.

        Furorę robi w Anglii stare polskie powiedzenie:

        „Uczmy się od narodu, który przeszedł piekło – i nadal się trzyma!”.

        Jednak ten „porąbany” ☺ świat czegoś dobrego chce się od Nas Polaków uczyć.
        A mianowicie naszej Słowiańskiej NIEZŁOMNOŚCI.

        https://nczas.com/2017/12/29/to-stare-polskie-powiedzenie-robi-kariere-w-wielkiej-brytanii-bbc-uczmy-sie-od-narodu-ktory-przeszedl-pieklo-i-nadal-sie-trzyma/

  5. Moje ostrzeżenie dla chcących sławy i łatwego życia.
    SłowiAnka.

    *********************************************************
    O pakcie z szatanem i illuminatach mówi Lady Gaga:

    Cytat: „Dopiero co byłam na scenie, to było dobre przedstawienie. Byłam uniesiona miłością i aplauzem tłumu.
    Po prostu chciałam poczuć się dobrze. Czuć cokolwiek. Wtedy ten człowiek, w dziwny sposób wiecznie młody mężczyzna w garniturze, zagadał do mnie.

    Opierał się o ścianę, palił papierosa i powiedział do mnie: „Myślę, że masz to, czego potrzeba.
    Chcesz tego?”.
    Zapytałam, czym jest owe „to”.
    Myślałam, że nabija się ze mnie.

    Ale uśmiechnął się i powiedział „Wszystko.
    Sukces. Sława. Bogactwo. Moc. Chcesz tego wszystkiego?”.
    Spojrzałam na niego z ciekawością.
    Nie mogłam nic powiedzieć. Potem on po prostu wstał i zaśpiewał jedną z moich piosenek.
    To było nieziemskie.

    Patrzyłam na niego tak, jakby był ciemnym klejnotem, który wyłania się z najgłębszego oceanu.
    Padłam na kolana i zapytałam go, kogo mam chwalić. Spojrzałam prosto w jego oczy i powiedziałam, że chcę tego wszystkiego.

    Powiedziałam, że zrobię cokolwiek.
    Jego obietnice szybko się spełniły, ale zaczęłam cierpieć przez „mroczne siły”. (…)

    Mogą dać ci specjalne moce, zewnętrzne piękno, talent, majątek na chwilę…, ale to nie trwa długo.

    Właśnie dlatego wielu ludzi, którzy taplają się w ciemnościach, jest tak nieszczęśliwych.

    Lśnią jasno, jak gwiazda poranna, a potem zaczynają popełniać samobójstwa albo niszczą siebie, nadużywając różnych substancji”.

    Autor: Lady Gaga, Źródło: dokument Five Feet Two / RMF Maxxx

    1. Lady Gaga nie jest dla mnie kimś komu mogę zaufać, właśnie dlatego, że może być ona”sterowana”przez illuminatów. Żyjemy w Matrixie, więc mogą być opętania przez szatana i satanistyczne rytuały, ale właśnie chodzi mi o to, aby raz na zawsze skończyć ten „sen wariata”. Znałem kiedyś kobietę, która mi opowiadała, że była świadkiem opętania pewnej osoby przez demona i że ta opętana osoba miała wtedy nadludzką siłę. Powtarzam, że żyjemy w hologramie, więc ja nie przeczę, że takie rzeczy jak opętania i nadludzka siła mogą mieć miejsce. Jednak szatan jest na rękę KK…Sądzę, że wiecie co mam na myśli.Jeżeli nasze myśli kreują rzeczywistość, to nie ma co się dziwić, że później ktoś jest skłonny widzieć szatana…

  6. „I w tym temacie się zgadzam z Tobą, Tawie. Kościół jest już na dnie”.

    Jakoś tego nie widzę, ale widocznie dlatego, że mam problemy z okiem 😀 Ciekawa sprawa z tym, że ja byłem kiedyś wielkim obrońcą Kościoła i czytałem nawet katolickie gazety. Przyznam się, że nawet jako nastolatek myślałem, czy aby czasem nie pójść na księdza 😁 Ta indoktrynacja kościelna mnie tak w tamtym okresie ogłupiła, że szukałem swojego powołania życiowego w sutannie. KK ma u mnie przechlapane i chcę, aby z tego molocha Watykańskiego nie pozostał kamień na kamieniu. Zadarli nie z tym Vikingiem i Scytą.

    1. Vikingu, miara Twojego skoku kwantowego od marzeń o sutannie do chęci starcia KK z powierzchni ziemi i przekonania, że kreujesz rzeczywistość swoimi myślami jest naprawdę godna podziwu. 👍 👏
      A właściwie co sprawiło, że zacząłeś się odwracać od KK?

      1. „A właściwie co sprawiło, że zacząłeś się odwracać od KK?”
        Ta religia mi po prostu nie służyła. Szukałem pokoju i myślałem, że w kościele go odnajdę, ale te dogmaty kościelne zamiast mnie
        uwolnić to właśnie mnie zniewalały. Okrutna idea piekła i to, że według Kościoła jest oponent Boga czyli szatan, wydawało mi się chore. Nie mogłem też zrozumieć, po co zło na świecie?
        Czemu niby wszechmogący Bóg, który według kościoła zna przyszłość i bardzo kocha swoje stworzenia, pozwala na cierpienie? Z jednej strony w kościele słuchałem egzaltowanych kazań jaki to Bóg jest dobry i miłosierny, a z drugiej strony o okrutnych karach piekielnych i to wiecznych, jeśli ktoś „odwróci się od Boga”. Autentycznie czułem się jak zombi. Byłem wrakiem człowieka. Nawet bałem się mieć dziewczynę, bo wiadomo, że kościół zabraniał tych rzeczy przed ślubem…🙂 Byłem taką pierdołą, że przestawałam siebie szanować. Szukałem pomocy „w środku u siebie” i modliłem się do Boga na swój sposób. Miałem nawet myśli samobójcze i coraz mniej się uśmiechałem.
        Rodzice widzieli mój smutek, ale nie wiedzieli jak mi pomóc.
        Zamiast cieszyć się życiem jak moi rówieśnicy, to myślałem o złych rzeczach i w mojej już „obolałej od tego głowie” pojawiały się czarne scenariusze. Paradoksalnie poznałem kiedyś zakonnika, który mówił mi o tzw pozytywnym myśleniu i o afirmacjach. Zacząłem się interesować tym tematem i kiedyś po latach przez „przypadek” ( to raczej nie był przypadek ) trafiłem na you tube na fizykę kwantową. Kupowałem książki z alternatywną wiedzą i czytałem je. Kiedy się przekonałem jakie numery robi mi moja podświadomość i częsta synchroniczność jaka mnie spotykała, to zrozumiałem już o co tu chodzi.
        Czytałem też alternatywne strony w internecie i dopłynąłem do TAWerny 🙂

      2. „Paradoksalnie poznałem kiedyś zakonnika, który mówił mi o tzw pozytywnym myśleniu i o afirmacjach. ”
        W „Przepowiedni z Andow” J. Redfield wspomina, ze to wlasnie Bracia Zakonni praktykowali zasady energii przekazane przez Chrystusa…
        I to w klasztorze zachowaly sie Ksiegi.
        Wielu Wolchwow zostalo innymi czasy zakonnikami… nieraz dla ratowania zycia i chociaz czesci Wedy…

      3. „Z jednej strony w kościele słuchałem egzaltowanych kazań jaki to Bóg jest dobry i miłosierny, a z drugiej strony o okrutnych karach piekielnych i to wiecznych, jeśli ktoś „odwróci się od Boga””

        !!!

  7. „Byłem taką pierdołą, że przestawałam siebie szanować”.

    he he, napisałem „przestawałam”. To przejęzyczenie dobitnie pokazuje, jaka panienka wtedy ze mnie była 😀 Teraz się nie dziwię, że myślałem o sutannie 😀 🤣

    1. Posiadasz wspaniałą cechę – masz dystans do siebie, potrafisz się z siebie śmiać, a to nie taka znowu częsta cecha! 🙂

      Tak, nie ma przypadków. Pewne rzeczy zadziewają się w naszym życiu dlatego, że dojrzeliśmy już do tego, aby się z nimi zmierzyć i postawić kolejny krok na drodze do poznania prawdy o sobie samym i naturze rzeczywistości, w której dane jest nam żyć.

      Nauki Kościoła są tak sprzeczne w swoim charakterze – aż dziw, że tyle osób dało się im omamić. Kiedyś nie mogłam tego zrozumieć. Teraz patrzę na to już trochę inaczej – tolerancyjniej, pamiętając o tym, że każda dusza ma swoją własną ścieżkę rozwoju, więc przechodzi przez inne doświadczenia. Jedna ulegnie indoktrynacji, inna się jej nie podda – tak jak stało się w Twoim czy moim przypadku. 🙂

      1. „Każda dusza ma swoją ścieżkę rozwoju”…

        Tam, gdzie codziennie odchodzę poraz wtóry,
        zapominając o realności traw,
        gdzie na nowo się rodzę –
        Jest Bóg…
        I wśród skłębionych oddaleń,
        szarpiących się snów szarych,
        spienionych nieszczęść, rozżaleń-
        spokojnie zdążam w głąb swego niepoznania…
        Czar ideału rozprasza
        zwykłe nieprawidłowości postępowań,
        niszczy zwątpienia nikłe
        i wszystko jest piękne,
        gdzie w wysokich żyta kłosach żyje, pulsuje Matka Gaja…
        Tam idę szumiąca i bosa,
        tam woła mnie nowy dzień…

        Ten wiersz napisała piętnastoletnia Iwona 40 lat temu…Prorokini czy co?😁😉dobrej nocki Wam Kochani

    2. Do mnie kościół nigdy nie przemawiał. Zwłaszcza po przygotowaniach do I komunii świętej, gdy to siostra wytargała mnie za ucho lekko nadrywając mi je, bo rzekomo specjalnie fałszowałem śpiewając pieśń religijną. A ja po prostu nie umiałem i nie umiem śpiewać. Od tamtej pory miałem uraz do kościoła i religii. Oczywiście rodzice tłumaczyli mi, że nie można się obrażać na cały kościół i Boga z powodu jednej głupiej zakonnicy. Niewiele to jednak dla mnie zmieniało. W kościele na mszy obecny byłem jedynie duchem, a nie ciałem. Zawsze myślami byłem gdzie indziej. Często wychodząc z kościoła nie wiedziałem o czym było kazanie. Klękanie i wypowiadanie różnych formułek robiłem automatycznie, nie myśląc zbytnio przy tym. Ot aby odrobić pańszczyznę i tyle. I dzisiaj mam podobnie. Będąc czasem w kościele też trudno mi skupić uwagę na mszy. W tą niedzielę byli kandydaci do bierzmowania to się wybrałem na mszę. Było kilkadziesiąt osób. Musieli wszyscy wyjść z ławek przed ołtarz, ksiądz wyczytywał ich nazwiska a oni mówili jestem (w znaczeniu, że są obecni i są gotowi do przyjęcia sakramentu bierzmowania). Zastanawiało mnie ilu z nich traktuje to podobnie jak ja jako dziecko (odrobienie pańszczyzny), a ilu z nich naprawdę wierzy w te religijne dogmaty i angażuje w to swoja uwagę.
      Ja jako dziecko i później wiele lat też nie miałem pojęcia o fizyce kwantowej, przynajmniej w zakresie takim, że myśl kreuje rzeczywistość. Najwyraźniej jednak miałem jakiegoś anioła stróża albo moja dusza była mądrzejsza ode mnie i wiedziała o tym prawie kwantowym i gdy byłem w kościele to uciekała gdzie indziej. W każdym razie mogę powiedzieć, że byłem i jestem zupełnie odporny na kościelną indoktrynację i pranie mózgu.
      Jeden co mam to to, że czuję jakąś wewnętrzną potrzebę pójść do kościoła co jakiś czas chociaż i popatrzeć ile jest osób, w jakim wieku, ile młodzieży itp. Podobnie było z moim dziadkiem. Chodził popatrzeć na ludzi, a nie angażował się emocjonalnie w mszę. interesowało go za to jaki kto miał kapelusz itp. Trudno mi jakoś tak zupełnie zerwać z kościołem, choć gdyby jutro wszystkie kościoły zniknęły z powierzchni ziemi raczej bym się zbytnio nie przejął.

      1. Kościoły są często stawiane na miejscach mocy, więc może nie chęć pooglądania wiernych (napisało mi się wirnych) Cię tam ciągnie, tylko źródło mocy?

      2. Ja czasami wdepuję do kościołów, by odprawiać tam liturgię Pierwotnych Kodów Źródła… 😉

        Po prostu delikatnie przywracamy Naturalnym Miejscom Mocy ich pierwotny potencjał… 🌈🔆😀👍

      3. Kiedy jeszcze chodziłem do kościoła, wchodziłem przed mszą gdy nie było ludzi i całego tego zamieszania. Siadałem w milczeniu i o niczym nie myślałem. Byłem i pozwalałem ciszy mówić. Teraz na myśl mi przychodzi coś takiego: odnawiałem kontakt z Pierwszym Stwórcą bez pośredników.

    1. Piękny wiersz, droga IW!
      Nie jeden rosły już i ,,wzięty” poeta z pewnością czoło swe pochylił by nad głębią, a zarazem subtelnym słowem zapisanym piórem nastoletniej dziewczynki!

      To nie wiersz, cicho leżący wersetami na kartce papieru, to muzyka nutami słów zapisana…
      Uchwycić melodię, na której wrażenia codzienności i doznania duszy tak śpiewnie się przeplatają – wielką trzeba mieć wrażliwość i bardzo szerokie widzenie, te dla oka zwykłego zakryte.

      ,, Tam, gdzie codziennie odchodzę poraz wtóry,
      zapominając o realności traw,
      gdzie na nowo się rodzę –
      Jest Bóg…”

      Te słowa wstrzymały na chwilę mój oddech…
      Pierwsze, spontaniczne czytanie odkryło Boga…, właśnie w realności traw!
      Tak prosto, bez wysiłku rozdzielania dotyku i widzenia od czucia.

      Przecież zmysły wszystkie, te nazwane realnymi(jak trawa) dają życie odczuwaniu, jednakowoż realnemu jak energie zmysłów, którymi się żywią!

      Czyż ścieżką łączącą mnie z Bogiem nie jest widzenie ŻYCIA we wszystkim, co mnie otacza?

      Nie widzę jak trawa rośnie, ale życie jej dostrzegam, gdy zieleń faluje wiatrem poruszona…
      A ty, droga IW ,,idziesz szumiąca”! – słów tu żadnych nie potrzeba…

      Wszyscyśmy zrodzeni z duszą poety, z duszą artysty…
      Nie tylko ci, co słów, nut, pędzla i dłuta używają, ale też ci, których usta znają słowa ,,piękno, harmonia, zachwyt, cisza”
      A któż nie zna tych słów!

      Dziękuję i miłego dnia!

      1. Kochana Krysiu jakże pięknie ujęłaś słowami
        to, co sama czuję i pewnie WTEDY czułam intuicyjnie…Bo przecież tamten wiersz nie określał mnie wtedy- świadomej swej drogi i rozeznania w świecie widzialnym czy duchowym…Tamten wiersz to ja dzisiaj, mająca wiedzę i świadomość kierunku jaki nadaję swoim krokom…Więc dlatego napisałam, że prorocze to pisanie…Pewnie moja Dusza wiedziała już wtedy co i jak…:) Pozdrawiam i dziękuję

      2. ,, Pewnie moja Dusza wiedziała już wtedy co i jak…:) Pozdrawiam i dziękuję”

        Zwykłe przytulenie zamknęło by potoki słów Twoich i moich.
        Wkurza mnie, że tylko mogę uderzać palcami w klawiaturę…

        No jasne, kochana IW, bez internetu nie poznaliy byśmy się, ale w takich klimatach, w których myślimy, że już, że już, że można być blisko………., jesteśmy INTERnowani.

        Zaprzedajemy czasem duszę elektronice, która nas śledzi.

        Bardzo ważne, droga IW, abyśmy, rozumiejąc się ucieczką w wirtualnej przestrzeni, pamiętali o RODZINIE, tej realnej jak trawa.

        Tu, w wirtualu fajnie, meandrujemy wśród wspólnych odczuć, rozumień, poszukiwań.
        WIRTUALNYCH!

        Dotyk, zapach, gest, oczy, uśmiech, ramiona jak skrzydła anioła otwarte na dwa metry przed dojściem, by te skrzydła spleść i tylko parę sekund tak POBYĆ, by potem pieprzyć o niczym…

        To RODZINA.

        Jak to dobrze, że pięknem Twoich słów mogę przytulić Rodzinę, włączyć kompa, pokazać twój wiersz, a potem już się samo dzieje 🙂 wszyscy(tzn. stara moja latorośl!, ja nie! 😀 ) wspominają swoje dzieciństwo(jeden wiersze pisał, drugi to neguje 🙂 ) , potem falą, ba! kaskadą, wodospadem ,,lecą” wspomnienia…

        Słucham ich, uśmiecham się, milczę…, bo jestem z Tobą.

        Miłego!

      3. Krysiu-Mistrzyni SŁOWA, piszesz Kochana tak poruszająco -TYLE PRAWDY potrafisz w tym zwyłym, niby klawiaturowym pisaniu zawrzeć o życiu i jakaż czuła MĄDROŚĆ z treści TEJ wypływa…Tak, właściwie tak na prawdę wystraczy zwyłe przytulenie…A RODzina jest rzecz jasna priorytetem i nie wątpię, że my wszyscy tutaj tak myślimy…A wspomnienie naszego dzieciństwa i młodości jest niepowtarzalnym SKARBEM,bo wszak mieści w sobie tyle NIEWINNOŚCI,NIEZKAZITELNOŚCI, ŚWIEŻOŚCI w postrzeganiu świata a także ducha…O, jakże bogaty ten, co miał szczęśliwe dzieciństwo, a więc tym samym kochającą RODzinę! Przytulam Was Wszystkich💗

      4. „Tu, w wirtualu fajnie, meandrujemy wśród wspólnych odczuć, rozumień, poszukiwań.
        WIRTUALNYCH!

        Dotyk, zapach, gest, oczy, uśmiech, ramiona jak skrzydła anioła otwarte na dwa metry przed dojściem, by te skrzydła spleść i tylko parę sekund tak POBYĆ, by potem pieprzyć o niczym…

        To RODZINA.”
        Rodziny sa rozproszone po kraju, po swiecie…
        KRAG ZYCIA to okrag o promieniu okolo 50 km czyli odleglosc jaka sie przechodzi od wschodu do zachodu Slonca…

        A my dzisiaj rozproszeni…

      5. Wracać, wracać w stranne kRaje,
        łaknąc, co Wam Macierz daje.
        Zbierać, co Wam Ziemia RODzi,
        na TEJ ZIEMI radość wschodzi 🔆

        Bóg się RODzi, moc truchleje,
        co wzorcowe – ocaleje,
        co nie służy Życiu – padnie.
        Kim jest Człowiek? Kto odgadnie?…

      6. Dzień się budzi, Słonko wstaje,
        sił do życia nam dodaje,
        byśmy tylko tu i teraz
        tworzyć mogli życia obraz.

        Tak jak wiosna tworzy raj,
        odradzając Nasz Święty Gaj,
        my pomóżmy jej w staraniu,
        w naszym Lechickim odradzaniu.

        Jestem dumna z mego kraju,
        bo czuję w nim już oddech Raju,
        gdy się dokona Wielka Zmiana,
        Polska będzie nie do pokonania.

        Wiejcie więc wiatry z daleka,
        Polska na dobro tylko czeka.
        Zło rządziło u nas zbyt długo,
        Nie chcemy już w kraju „Go”.

      7. „Zbierać, co Wam Ziemia RODzi,”

        Nadal antyslowianskie ustawki, ze nie kazdy moze kupic ziemie…

        „Wracać, wracać w stranne kRaje,”
        Setki tysiecy RODakow pracuje 20, 30lat u obcych…
        Nie zostawia ciezko wyharowanegpo prawa do emerytury, gdy zostalo 2, 5, 10 lat do tego.
        Nie zostawia swojej energii u obcych, ktora i tak im kradziono w sposob bezczelny !
        Niech chociaz dopracuja do emerytury i wroca ze srodkami do zycia i oplacenia czynszu w Ojczyznie. Bo jak zyc ?
        Ot, taka rzeczywistosc.

  8. Wszystko co robię dla siebie, robię zarazem dla Wszechświata.

    Ponieważ jesteśmy obecnie w takim punkcie istnienia Wszechświata, a zatem Nas samych, i odpadło wszystko co stare z którego jeszcze się oczyszczamy, nadszedł czas by przygotować się do Nowego, które niebawem przyjdzie i co wewnątrz mocno każdy z Nas odczuje.

    Tak jak każdy z nas dotychczas zamykał stary Rok, by z nowymi planami wejść w nowy, tak i ja z Duszą postanowiłyśmy zrzucić wszystko co było do tej pory, czyli stare i wejść na nową drogę, mamy przecież zasilanie bezpośrednio z samego ŹRÓDŁA.

    Moja droga z Duszą to kwestia wytrwałego podążania, pomimo braku znajomości celu.
    Kilka razy dziennie pytam JĄ czy czegoś nie potrzebuje bym zrobiła, a Dusza z 🙂 mówi do mnie , tylko mnie kochaj.

    I tak trwa w radości nasz każdy dzień, żartujemy, śmiejemy się i ten dobry nastrój to nasz cały wewnętrzny świat, a jak sami dobrze wiecie, że co wewnątrz , to i na zewnątrz, więc chwilo trwaj każdego dnia, godziny i minuty, nawet pomimo częstego wkraczania w zewnętrzny matrixowy świat, bo jeszcze przecież w nim tkwimy.

    Ostatnie dni przynoszą piękne migawki odczuwania pełni Świadomości, istnienie NAS wchodzi na nowe, wyższe poziomy, są to poziomy coraz mniej uchwytne, trudne do opowiedzenia, a jednocześnie coraz bardziej realne.

    Nie umiem jeszcze słowami opisać nakładających się wymiarów, energii i widzenia Wszechświatów, ale sądzę, że niektórzy z Was też tego doświadczają, więc wiedzą o czym piszę.

    Dla mnie ŹRÓDŁO jest ciszą Wszechświata, a zatem moją też, jest nieustającym przepływem Centralnej Energii.
    Jak osiągnąć taki stan, powiem na podstawie swojego doświadczenia, tylko zjednoczyć się ze swoja Duszą, która przecież jest mną, a ja NIĄ.
    Moje rozmowy z Duszą są zarazem kreacją mojego życia Tu i Teraz w chwili.

    Przepraszam za moje uzewnętrznienia, ale dziś rano przyszła na mnie taka rozmarzenia chwila. 🙂

    Pięknej, słonecznej, spokojnej środy „popielcowe” 🙂
    życzę dla pięknych TAWerniackich Dusz.

    6.03.2019 = 6, 3 , 3, 9 = 21 = 3 nowe powstaje i wszystko dziś może wydarzyć się, zatem projektujmy piękno , radość i szczęście.

    Kocham WAS PIĘKNE DUSZE.

    1. Tak pod środę popielcową…Słowa „z prochu powstałeś…”przybliżyły mnie do matki Ziemi,nie wszystek jednak w proch sie obróci jak uczy KK…O nie…

      „Wśród milionów ludzi urodziłaś jeszcze jedno. Co? Źdźbło, pyłek, nic. Takie to kruche, że zabić je może bakteria, która tysiąc razy powiększona jest dopiero punktem w polu widzenia. Ale to nic jest bratem z krwi i kości fali morskiej, wichru, słońca, Drogi Mlecznej. Ten pyłek jest bratem kłosu, trawy, dębu, palmy, pisklęcia, lwiątka, źrebaka, szczenięcia. Jest w nim, co czuje, bada, cierpi, pragnie, raduje się, kocha, ufa, nienawidzi, wierzy, wątpi, przygarnia i odtrąca. Ten pyłek ogarnia myślą wszystko – gwiazdy i oceany, góry i przepaście. A czym jest treść duszy, jeśli nie wszechświatem? Jeno bez wymiaru. Oto sprzeczność w istocie człowieczej, powstałej z prochu, w której Bóg zamieszkał.”Dr Korczak

      1. … I Bóg Feniksa stworzył.
        Ogniem mu, na przekór popiołom, skrzydła rozjaśnił, by ten powstając z popiołów, pogorzelisko dymiące swym ostatnim tchnieniem zostawić dla świata resztek dogasających…

        Nie wiem jak inne Narody…
        Wiem, że nas ,,władcy” tego świata obawiają się bardzo…, bo ptakami jesteśmy …

        W ich snach jesteśmy koszmarem…

  9. Skowronki mi nad głową wczoraj śpiewały. Dawno ich u nas nie było.

    Śpiewie ptaka, bracie mój i przyjacielu.
    Ludzie pędzą za kasą bo meczy ich kac. Jest to pragnienie po czymś co było wewnątrz i gdzieś znikło.
    Próbują tą pustkę po miłości zapełnić czymś, co da im namiastkę radości jaką daje miłość.
    Miłość to woda po której nie chce się pić, to radość, błogość, ekstaza i pokój.
    Posiadanie, władzy albo przedmiotów, ma za zadanie wywołać chwilową radość ale ona jest ulotna. Więc chcemy jeszcze i więcej. Stąd pęd za kasą.
    To pragnienie da się ugasić jedynie od wewnątrz, oczyszczając swe Źródełko i robiąc miejsce dla miłości, z której powstaliśmy.

    Choćbym poznał tysiąc sposobów jak napić się i wciąż mieć kaca, nie zrezygnuję z nich, będę wybierał te, które uznam za najmniejsze zło. Pozostawię je, gdy poznam ten który działa i nie przynosi skutków ubocznych.

    Zawsze chodziło o miłości.
    Tylko miłość oświeca
    Tylko miłość uzdrawia
    Tylko miłość daje trwałą radość
    Tylko miłość w fizycznym sercu i całej osobie daje odczuć kiedy podzielić się z bratem jabłkiem a kiedy dać mu czas na zastanowienie się nad brakiem
    Tylko miłość uwalnia od wszelkich nałogów które są jedynie nieudolnymi próbami wytworzenia namiastki miłości
    Tylko miłość podpowie kiedy użyć glistnika jaskółcze ziele a kiedy zastosować głodówkę
    Tylko miłość to wie bo każdy kroczy inną ścieżką i nie ma jednej gotowej formułki na rozwiązanie problemu

      1. Witaj Arkono
        To miłe IW, usłyszeć że się ktoś wzrusza a nie wkurza.
        Pozdrawiam Was, i Wszystkich tu zaglądających.

    1. ,, … Próbują tą pustkę po miłości zapełnić czymś, co da im namiastkę radości jaką daje miłość. …”

      Dlaczego brak miłości w człowieku czyni pustkę, która nie chce się zabliźnić, jak to czyni woda nad kamieniem do niej wrzuconym?
      Pustka po miłości zostaje, zapychana czymkolwiek, nadal będzie pustką. Dlaczego?
      To mówi, że miłość jest częścią człowieka, przynależną do ludzkiej natury.
      Jak ściana domu, jak filar podtrzymujący róg budynku…

      Wolną wolą Natury jest dać w sobie miejsce dla Człowieka,
      wolną wolą Człowieka jest dać w sobie miejsce dla życia Duszy z wszelakim jej głosem i odczuwaniem.
      Wolną wolą Duszy jest łączenie Człowieka z Naturą, który dzięki Niej zmienność swą ku wznoszeniu kieruje.

      Długo Dusza myślała, czym najlepiej Człowieka zjednoczyć z Naturą.
      Powinno być to coś, co Człowiek jest w stanie pojąć, a Natura przyjąć, oddając wzajemność.
      Miłość okazała się być tym ZŁOTYM SZNUREM.

      Zwykliśmy mówić, że ktoś z zewnątrz przeciął nam ten SZNUR, że dlatego chodzimy po omacku i szukamy atrap.

      To bardzo wygodne, pasywne tłumaczenie.

      Kto nam każe być agresywnym, nieuczciwym, zawistnym, myślącym tylko o sobie?
      Nikt i nic.
      Kto nas zmusza do szlachetności, serdeczności, bycia dobrym?
      Nikt i nic.

      Tam, gdzie nie ma przymusu, pojawia się Wolna Wola.
      Ile razy w ciągu dnia nasze gesty, słowa mówią o pięknie i dobru, a ile razy stajemy się ich przeciwieństwem? Hmm?

      W ulotnej myśli, słowie i czynie – co przejawiamy chętniej swoją Wolną Wolą?
      Która z szal wagi, na koniec dnia, jest mocno przeciążona?

      1. Krysiu – odpowiedź brzmi… wpływ… ulegamy wpływom… sugestiom… nakazom… rozkazom…
        Moja filo—ZOFIA brzmi…bez strachu i bez spinki, jak mówi TAW,
        a Serducho prowadzi bezbłędnie..💑

      2. Justynko toż to taka sama jest moja filozofia ,słucham serca, czynię tylko to co serce mi podpowiada bez jakiejkolwiek spinki.

        A co mam w sercu, to to samo zadziewa się wokół mnie.

        Jest mi wesoło, bo pracy wokół mnie jest moc, więc nudzić się nigdy nie mam czasu.

        Właśnie smażę frytki à la TAW 😆
        ciekawa jestem, czy mi będą smakowały. ☺

      3. „Kto nam każe być agresywnym, nieuczciwym, zawistnym, myślącym tylko o sobie?”
        SYSTEM !!!
        Ktos ponizany, pomiatany, wysmiewany, zmuszany do konkurencji, ponizany, bo nosi „falszywe” adidasy, wysmiewany, bo ma koszule sprana po starszym bracie, itd.
        A czy wiecie co dzieje sie w szkolach ?
        Czy wiecie w jakiej agresywnosci wychowywane sa dzeci ?
        Czy wiecie , ze na zapadzie skutki mobingu jest uznawany za chrobe zawodowa ?
        Dlaczego ?
        Kto nam ludziom kazal ?
        Ano kto ?
        Donosic na kolegow, wysmiewac konkurentow, ponizac slabszych, „podkladac swinie” (co to zwierzatkop ludziom zrobilo, ze sobie nim gebe wycieraja ???) kolego… No kto nas do tego zmusza ,
        Kto ?

    2. Dla Ciebie Wędrowcze- Sławomirze piękny hymn o Perle.

      „” Hymn o Perle

      Kiedy byłem dzieckiem w domu Ojca mego, w Królestwie, radowałem się, żyjąc w bogactwie i wspaniałości.
      Aż moi rodzice wysłali mnie daleko z naszej ojczyzny, ze Wschodu, dając mi na drogę ze skarbca brzemię duże ale do dźwigania lekkie.
      Zdjęli ze mnie suknię chwały w którą ich miłość mnie była oblekła i płaszcz z purpury tak utkany, że był w sam raz na mnie.
      I wypisali w moim sercu, abym nie zapomniał: „Zstąpisz do Egiptu i przyniesiesz Perłę, która leży pośrodku morza owinięta cielskiem ziejącego smoka, a wtedy włożysz znowu twoją suknię chwały i twój płaszcz, i razem z twoim bratem, naszym namiestnikiem, odziedziczysz Królestwo”.

      Wyruszyłem ze Wschodu i schodziłem w dół, mając za towarzyszy dwóch królewskich wysłańców, bo droga była niebezpieczna i trudna, a ja młody na taką podróż.

      Przekroczyłem granice Maiszanu, gdzie zbierają się kupcy ze Wschodu, i przybyłem do kraju Babel i wszedłem w mury miasta Sarbug. Stamtąd udałem się w dół do Egiptu i moi towarzysze pożegnali się ze mną.

      Poszedłem prosto do smoka i zatrzymałem się w gospodzie obok jego gospody, czekając aż zaśnie i będę mógł zabrać mu Perłę.
      Sam jeden, trzymając się osobno, byłem obcy wśród bawiących w gospodzie, ale zobaczyłem kogoś z mego plemienia, pięknego i wdzięcznego młodzieńca, syna królów.
      Przywiązał się do mnie, a kiedy wyjawiłem mu po co tam się znalazłem, ostrzegł mnie przed Egipcjanami i towarzystwem nieczystych.
      Ja jednak ubrałem się w ich szaty, aby nie podejrzewali mnie, że przychodzę z innych stron szukając Perły i nie pobudzili przeciwko mnie smoka.
      Ale rozpoznali, że nie jestem z nich i świadczyli mi grzeczności i mieszali chytrość z napojem i dali mi spróbować ich mięsiwa.

      Wtedy zapomniałem, że jestem synem Króla i służyłem ich królowi. Zapomniałem o Perle po którą posłali mnie rodzice. Dla ciężkości ich pokarmu zapadłem w głęboki sen.

      Moi rodzice wiedzieli co działo się ze mną i martwili się o mnie. Ogłoszono w naszym Królestwie, że wszyscy mają zebrać się u naszych bram. I królowie oraz książęta kraju Fartów i wszyscy wielcy Wschodu uradzili co robić abym nie został w Egipcie. I napisali do mnie list, a każdy z wielkich podpisał się swoim imieniem:
      „Od Ojca twego, Króla królów, i od matki twojej, władczyni Wschodu, i brata twego, naszego namiestnika, tobie, naszemu synowi w Egipcie, pozdrowienie.
      Zbudź się i wstań ze swego snu i pojmij słowa naszego listu. Przypomnij sobie, że jesteś synem Króla: zważ, w czyją służbę niewolną wstąpiłeś.
      Pamiętaj o Perle, dla której wyruszyłeś do Egiptu.
      Przypomnij sobie twoją suknię chwały, miej w pamięci twój świetny płaszcz, abyś mógł je oblec i przyozdobić się nimi i aby twoje imię czytano w księdze bohaterów i abyś razem z bratem twoim, naszym namiestnikiem, odziedziczył Królestwo”.

      Niby poseł był list ten, zapieczętowany królewską ręką przeciwko złym siłom, synom Babelu i nieposłusznym demonom Sarbug. Wzbił się w kształcie orła, króla ptaków, i leciał aż usiadł przy mnie i cały stał się mową.

      Na jego głos zbudziłem się i wstałem ze snu, wziąłem go, ucałowałem, złamałem jego pieczęć i zacząłem czytać. Jak to, co nosiłem wypisane w sercu, były słowa listu.

      Przypomniałem sobie, że jestem królewskim synem i że moja dusza urodzona w wolności tęskni do swoich. I przypomniałem sobie Perłę po którą mnie posłano do Egiptu.
      Rzuciłem czary na straszliwego, ziejącego smoka i sprowadziłem na niego sen wymawiając nad nim imię Ojca mego, imię naszego namiestnika i imię mojej matki, królowej Wschodu.

      Zabrałem Perłę i wyruszyłem w drogę powrotną do domu mego Ojca.
      Zrzuciłem z siebie ich plugawe i nieczyste szaty, i zostawiłem je za sobą w ich krainie.
      A tak kierowałem się, żebym mógł trafić wprost na światło naszej ojczyzny, Wschodu.
      Przede mną leciał list, który mnie zbudził. I tak jak poprzednio zbudził mnie swoim głosem, tak teraz prowadził mnie swoim światłem jaśniejąc przed mymi oczyma i swoim głosem uśmierzał mój strach i swoją miłością zachęcał.

      Moją suknię chwały, którą kiedyś nosiłem i mój płaszcz, który mnie kiedyś okrywał moi rodzice posłali na moje spotkanie przez zaufanych skarbników.
      Kiedy zobaczyłem suknię, nagle wydała mi się lustrzanym podobieństwem mnie samego. Widziałem, że jestem w niej cały i że ona cała jest we mnie, że byliśmy w rozłące a przecie jednym i tym samym, tak samo ukształtowani.

      I obraz Króla królów był na niej przedstawiony wszędzie, i cała mieniła się od poruszeń tajemnej wiedzy.
      Wiedziałem, że zacznie mówić i łowiłem uchem dźwięki jej pieśni, które szeptała w swojej drodze na dół:
      „Ja jestem sprawczyni jego czynów, jego, dla którego wyrosłam w domu Ojca, i poznawałam po sobie, że ogromnieję tak jak jego dzieła”.

      I dostojna w swoich ruchach cała dąży ku mnie i z rąk niosących ją śpieszy, abym ją wziął, a mnie też moja miłość pobudziła i biegłem ku niej aby ją przyjąć.

      Wyciągnąłem ręce i wziąłem ją i przybrałem na się piękno jej barw, i całego siebie okryłem królewskim płaszczem.
      Tak obleczony wstąpiłem w bramę powitań i uwielbień.
      Pochyliłem głowę i wielbiłem wspaniałość Ojca mego, który ją dla mnie posłał, którego rozkazy wypełniłem, tak jak on wypełnił co był obiecał.

      Przyjął mnie z radością i byłem z nim w jego Królestwie i wszyscy jego słudzy chwalili go dźwiękiem muzyki za to, że, jak obiecał, przybyłem na dwór Króla królów i przyniósłszy Perłę ukazałem się z nim razem. „”

      Czym ona jest ??? jeśli tylko skupisz się na Świecie w tym stanie w którym jesteś, będziesz powtarzał żyje się raz , itp. nie znajdziesz odpowiedzi , jeśli otworzysz świadomość na poznanie , znajdziesz odpowiedz!!! . ❤

      1. Dziękuję SłowiAnko, nie spodziewałem się.
        Pewnie bym nie zauważył wierszyka ale szukałem pewnego wpisu i nie pamiętam czyjego.
        Może wyjaśnię.
        Przyjaciółka opisała mi pewne swoje doświadczenie. Widziała siebie, świetlistą postać, dużo wyższą niż jej ciało. Słyszała myśli ludzi i czuła od większości osamotnienie.
        Ktoś tutaj, dziewczyna o ile pamiętam, pisała bodaj o świetlistej istocie wychodzącej z brzucha?
        Jeśli czytasz mój wpis, proszę o kontakt.

      2. Jestem Perłą, której szukałem.
        Wędrowałem, by u celu podróży stwierdzić: Nie odbyłem żadnej podróży. Wędrowałem jedynie po snach. Tutaj są wszystkie odpowiedzi na jeszcze nie zadane pytania. Zawsze w teraz, i teraz to ja naprawdę nic nie muszę.
        Więc położę się na łące i popatrzę na pasące się zające 😊

      1. Skąd się wzięła nazwa frytki?
        Cholera! Może to kamuflaż(przykrywka) dla frycki??????
        To by wyjaśniało dlaczego są niezdrowe, a wręcz szkodliwe.

        No jasne! Ze słowa ,,frytzki” zdjęli z, by się nam z jemiachami nie kojarzyło!
        Podobnie, gdy słyszę ,,cacyki”(tzatzyki!), to mnie jasny jogurt zalewa.
        Jak by nie można było powiedzieć sos czosnkowy(swój: 1/2 litra jogurtu, 2 ząbki czosnku, sól, pieprz i ziel. koperek; mrożony, suszony)

      2. Jasne, że niezdrowe. Nie smaży się frytek na oliwie, bo ma niską temperaturę dymienia.
        Kiedyś oryginalne frytki z McDonald’s były smażone na najlepszym do tego celu tłuszczu – łoju wołowym. Teraz w zakładach gastronomicznych używa się frytury, czyli mieszanki tłuszczów o wysokiej temperaturze dymienia, z reguły to oleje rafinowane (rzepakowy, sojowy, kokosowy) i tłuszcz palmowy.

      3. „Podobnie, gdy słyszę ,,cacyki”(tzatzyki!), to mnie jasny jogurt zalewa.”
        Krysiu, ale przyznasz, że nazwa „tzatzyki” brzmi tak egzotycznie i intrygująco, gdy jeszcze nie wiesz, co się za nią kryje, że po prostu chcesz spróbować. A sos czosnkowy – e tam, to żaden rarytas.
        Z drugiej strony, przyjęło się pozostawiać oryginalne nazwy niektórych potraw narodowych, bo czy nasz „bigos” w tłumaczeniu np. na angielski jako „potrawka z kiszonej kapusty i mięsa” będzie brzmiał lepiej dla potencjalnego smakosza? 😀

      4. „Ja smażę delikatnie, na małym ogniu, nie lubię „sucharów”.”

        Aha, czyli po prostu lubisz ziemianki duszone w tłuszczu.
        Trzeba tak było od razu mówić … 😉

      5. Wg mnie one są smażone, ale niech Ci będzie. W każdym razie smakują jak frytki. Dla zrównoważenia jem je z naturalnym jogurtem lub kefirem, dziś również z naturalną kurkumą (ułatwia trawienie). Nie przywiązuję się do smaków, ciągle coś zmieniam, uwielbiam eksperymentować… 🙂

      6. A propos kurkumy – zalecają, aby spożywać ją zawsze z dodatkiem pieprzu. Piperyna zawarta w pieprzu znacząco wpływa na zwiększenie przyswajalności kurkuminy – tłuszcz też ma takie działanie, ale znacznie słabsze. Proporcje 1:1 są podobno optymalne, ale nawet szczypta dodanego pieprzu będzie miała duże znaczenie.

      7. Ja smażyłam moje frytki na oliwie przywiezionej mi z Hiszpanii, nie wiem, czym się różni od innych, ale taką dostałam.

        Po wyciągnięciu z tłuszczu osuszam na papierowych ręcznikach, ja tak stosuję, może inni inaczej.

        Jadam je bardzo rzadko, nie przestrzegam, czy coś jest szkodliwe, czy nie.

        Jeśli mam w danym dniu na coś ochotę, to jem, twierdząc, że mój organizm tego się domaga, więc żąda, bym to spożyła. ☺☺☺

      8. Kochani, podstawowy błąd, na oliwie nie smażymy!!! Oliwę dodajemy do sałatek, moczymy w niej pieczywo itd…Smażymy na oleju, np. rzepakowym dobrej jakości

      9. Grzanki na oleju?…
        Wolę na oliwie. No, ale ja nie jestem tu obiektywny, bo do Oliwy mam słabość…
        Za moich siermiężnych czasów nie było takiego rarytasu w kRaju. Teraz nadrabiam zaległości… 😉

      10. Iw olej rzepakowy jest tak zatruty randuapem, że w ogóle bym go nie kupiła nawet ,nie mówiąc o smażeniu na nim.

        Ja we wszystkim kieruję się swoim czujem, a nie tym co kto wypisuje i zaleca, tak już mam, jak mnie od czegoś odpycha,to znaczy, że jest to dla mnie szkodliwe.

        Ale przecież każdy może postępować po swojemu,ja tego nie neguję.😏😘

      11. iw pisze:
        „Kochani, podstawowy błąd, na oliwie nie smażymy!!! Oliwę dodajemy do sałatek, moczymy w niej pieczywo itd…Smażymy na oleju, np. rzepakowym dobrej jakości”

        Droga Iw, lubię czytać Twoje komentarze, ale przy tym muszę zaprotestować, mam nadzieję, że mi wybaczysz;)

        Nie ma w ogóle oleju rzepakowego „dobrej jakości” – sama się nabrałam na ten olej i używałam ładnych parę lat. Niestety jest on toksyczny (kwas erukowy), nawet ten bio i nierafinowany. Był on pierwotnie olejem przemysłowym stosowanym do maszyn… Potem zwietrzyli interes i sprytnie wcisnęli go ludziom do spożycia.
        Więcej np. tu:
        https://www.pepsieliot.com/badania-ostatecznie-potwierdzaja-olej-rzepakowy-szkodliwy/
        http://longevitas.pl/olej-rzepakowy-dobry-wybor/

        „Obecnie uważa się, że olej rzepakowy jest skłonny do efektu kumulacyjnego. Co to oznacza? Że może minąć prawie dziesięć lat, zanim chorobliwe objawy zaczną się manifestować w naszych organizmach. Tak właśnie o niebezpiecznym oleju rzepakowym pisze dziennikarka śledcza Vanessa Runs.
        Jednym z możliwych efektów długotrwałego użytkowania oleju rzepakowego jest zniszczenie powłoki ochronnej otaczającej nerwy, zwaną osłonką mielinową. To działa jakbyśmy odsłonili przewody w organizmie.
        Runs dodaje, że używanie oleju rzepakowego jest również związane z wyczerpywaniem witaminy E w organizmie, a także z hamowaniem prawidłowego metabolizmu żywności i blokowaniem normalnych funkcji enzymatycznych
        Nie mówiąc już o takiej sprawie, że rzepak na olej, najczęściej produkowany jest z rzepaku modyfikowanego genetycznie.”
        Źródło: https://www.pepsieliot.com/odstaw-olej-rzepakowy-i-najnowsza-bridget-jones/

        Jerzy Zięba o olejach do smażenia: https://www.youtube.com/watch?v=ekLpjXXRbkE&feature=youtu.be
        .https://www.youtube.com/watch?v=QhNcYv-Q4iA

        Jak już ktoś naprawdę musi smażyć, to najlepiej na oleju kokosowym, gęsim smalcu.
        Co bardzo istotne, oliwę, olej kokosowy i inne oleje roślinne powinno się spożywać tylko tłoczone na zimno (ang. cold pressed). Niestety, np. na etykietach oliwy naprawdę ciężko to obecnie znaleźć, sądzę, że jest spaprana.
        Opisy na oliwie, olejach wprowadzają celowo kupującego w błąd, przykładowo „z pierwszego tłoczenia”… szkoda, że nie dopisują, w jakiej to tłoczono temperaturze, bo na zimno na pewno nie.

      12. „Jak już ktoś naprawdę musi smażyć, to najlepiej na oleju kokosowym, gęsim smalcu.”
        Skarbie, a ilu RODakow w kRAJU stac, aby takie rarytasy kupowac ?

        Nie wiem, czy tzw. zwyczajny czlowiek ma takie mozliwosci ?
        A czy wiesz, ze gesi smalec to rarytas ?

      13. Moją dietą jest ZACHWYT” 😀
        ~Witold Tylkowski

        Moja tez Za chwyt 😉

        Chwytam za Zycie i Chmury czasamùi 😉

      14. „Jak by nie można było powiedzieć sos czosnkowy(”

        Tzadziki to nie jest sos czosnkowy 😉

        To salatka z ogorka, jogurtu i przypraw 😉

      15. jasio pisze:
        „Jak już ktoś naprawdę musi smażyć, to najlepiej na oleju kokosowym, gęsim smalcu”.
        Skarbie, a ilu RODakow w kRAJU stac, aby takie rarytasy kupowac?
        Nie wiem, czy tzw. zwyczajny czlowiek ma takie mozliwosci? A czy wiesz, ze gesi smalec to rarytas?”.

        Jasio, zgadzam się, że to są poniekąd „rarytasy”.

        Ja uważam siebie za zwyczajnego człowieka i staram się tak gospodarować kasą, aby móc kupić chociaż podstawowe produkty żywnościowe dobrej jakości. To nie zawsze oznacza straszliwą drożyznę. Trzeba włożyć trochę wysiłku w poszukiwania, np. jakieś promocje w eko-sklepach, także tych internetowych. Można iść na pobliski bazarek, poszukać okazji – np. jabłka po 1 zł za kg, trochę „brzydsze”, bo jak mówią sprzedawcy, „niedopryskane”… zamiast 5 zł (lub więcej) za kg w eko-sklepie i to podejrzanie ładnie wyglądających…

        Problem czasami tkwi w tym, że ludzie wydają pieniądze impulsywnie, nieracjonalnie, obserwuję to w moim otoczeniu. Ale to niestety jest nakręcane przez matrix. Czy rzeczywiście potrzebujemy modnych butów za parę stów, nowych ciuchów, drogich kosmetyków ???… Itp., itd.

        Niekiedy warto sobie uświadomić, że jedzenie i w konsekwencji zdrowie jednak jest najważniejsze – podjąć decyzję: skupiam się na odżywianiu, nie wydaję tej kasy na inne „mniej potrzebne” rzeczy, na zasadzie „coś za coś”.
        Są oczywiście przypadki biedy, niedostatku, niezaradności, nieszczęścia, niewiedzy, choroby. Wcale niemało. To ciężki temat…
        Myślę, że na chwilę obecną po prostu takim ludziom trzeba starać się jakoś pomóc, na tyle, na ile jesteśmy w stanie. Do czasu, aż RODacy wyzwolą się spod okupacji i nasz piękny kRAJ zapewni nam wszystkim godne warunki życia…

      16. ” Czy rzeczywiście potrzebujemy modnych butów za parę stów, nowych ciuchów, drogich kosmetyków ???… Itp., itd.”
        Skarbeczku, przy emeryturach okolo 1600 PLN o jakich butach mowa ?
        Co najwyzej na bazarach.
        O jakich drogich kosmetykach ?
        Wystarczy krem nawilzajcy, sa niezle polskiej produkcji, mozna tez kupic u Siostr z Bialorusi na bazarach za 18 PLN.

        Czy pytalas ile wynosi pensja pan i panow pracujacych jako kasjerzy w sklepach gigantach ?

        Jam czlek wesoly z natury. A pisze, co widze.

        .https://www.youtube.com/watch?v=4JWEqRbmNBM

        Witek Muzyk Ulicy – „Czemu stać mnie na tak niewiele” (Official Video)

    1. Frytki jak frytki, ja je po prostu nazwałam TAW, tak dla draki, po tym jak TAW mi przypomniał, że takie danie istnieje, a że dawno nie jadłam, postanowiłam dzisiaj zakosztować.

      Właśnie jestem po konsumpcji, były bardzo smaczne, więc chyba mi nie zaszkodzą, ale naleweczki imbirowej jeden kieliszeczek na trawienie w razie czego się napiję.
      Już jest należycie „przegryziona” ☺☺

      1. Dzięki Aniu ..często jadam frytki i placki z cukinii..Smaczne
        Wy naleweczki a ja piję ze skrzypu suchego herbatki..i boso 웃
        웃.Miłego

      2. „Właśnie jestem po konsumpcji, były bardzo smaczne”.

        Ale mi teraz smaka na noc zrobiłaś.
        Wczoraj na obiad sobie robiłem zapiekankę z makaronem i żółtym serem. Przyprawiłem według gustu i sobie dogodziłem 😀

        Jestem Viking i Scyta, ale też makaroniarz 😀 Uwielbiam też ziemniaczki w talarkach przysmażane na patelni. Ryby też od czasu do czasu chętnie zjem.

      3. Justynko z dyni to ja lubię najbardziej zupkę z kuleczkami ptysiowym .

        Co roku hodują dynię którą można jeść ze skórką ,bardzo pomarańczowa i smaczna.

        W dzieciństwie mama karmiła nas dynią na bieżąco prawie ,co dzień ,potem miałam przerwę a ostatnimi czasy lubię od czasu do czasu.

        Najbardziej jednak smakują mi cukierki dyniowe ,które sama co roku robiłam.

      4. Aniu, a jak robisz te cukierki dyniowe?

        U nas zupa dyniowa się nie przyjęła. Czasem robimy placki ziemniaczane z dodatkiem dyni. Bardzo smaczne!
        Mamy trochę zamrożonej dyni (pokrojonej w kostkę) i teraz robimy z niej smoothie z dodatkiem ananasa, banana czy innych owoców.

      5. Ziarenko podaję mój przepis na cukierki dyniowe jak i z innych owoców, mnie najbardziej smakują z wiśni.

        Z jednego kilograma cukru i pół szklanki wody oraz soku z 4 cytryn gotuję syrop.

        Do gotującego syropu wkładam pokrojone w niewielkie kosteczki dynię, gotuję w pierwszym dniu 3 minuty potrząsając garnkiem.

        Odstawiam do następnego dnia ,następnego dnia czynność powtarzam od zagotowania 3 minuty ,odstawiam do następnego dnia czynność powtarzam od zagotowania 3 minuty .

        W czwartym dniu łyżką cedzakową wyciągam cukierki dyniowe na gazę do osuszenia ,po stwardnieniu i osuszeniu są gotowe do jedzenia.

        Smacznego,jak będziesz miała jakieś pytania to pisz śmiało.☺

      6. Dziękuję za przepis, Aniu. 🍒🍊🍬🤗
        Brzmi smakowicie, zwłaszcza wersja z wiśniami, które bardzo lubię w przetworach. Wypróbuję z pewnością.

      7. Ja stosuję tylko smalec z gęsiego sadła, ale mi się skończył i dzisiejsze frytki smażyłam na oliwie przywiezionej z Hiszpanii, nie wiem jak tłoczonej.

        Czasem stosuję olej kokosowy i zwykły smalec wieprzowy, nasz polski.

        Dobranoc i pięknych snów życzę dla wszystkich TAWerniaków.

      8. „ale naleweczki imbirowej jeden kieliszeczek na trawienie w razie czego się napiję.”
        Aby zrownowazyc owe zachwyty imbirowe, w kRAJu, gdzie ponad polowa ludzi z bliska lub daleka cierpi z powodu alkoholu (wnuczek cierpi, gdy babcia pije lub dziadek tez )

        ALKOHOL BROŃ MASOWEJ ZAGŁADY Powinien znać każdy!
        .https://www.youtube.com/watch?v=VDiMFF_hFAw

        I kopiujcie z you tuba i posylajcie dalej !

    2. Co do smażenia – w marcowym numerze miesięcznika „Zdrowie bez leków” (udało mi się kupić) Jóżef Maszczyk redaktor naczelny) pisze tak; smażymy tylko na odpowiednich tłuszczach. Najlepsze do tego są tłuszcze zwierzęce: masło klarowane, smalec gęsi i smalec wieprzowy. Wśród roślinnych olej kokosowy lub olej palmowy. Wg Pana Maszczyka liderem wśród tłuszczów do smażenia jest masło klarowane osiągające temperaturę dymienia ok 250 stopni Celsjusza. Smalce ok. 220 st. C. Podobną temperaturę ma rafinowany olej z oliwek i taki też można używać do smażenia. Natomiast oleje nierafinowane należy używać tylko na zimno.
      Podczas długiego smażenia potraw na oleju słonecznikowym, lnianym, kukurydzianym, sojowym, z orzechów włoskich i z pestek z dyni powstają szkodliwe tłuszcze trans takie jak są w margarynach. Oleju rzepakowego nie wymienia, ale zapewne w jego przypadku jest tak samo.
      Co do jednego bym polemizował z panem Maszczykiem – olej palmowy jest tani i dodawany do wielu produktów przetworzonych m.in. jest w chipsach. Z tego co wiem jest niezdrowy, wręcz szkodliwy.

      1. Z olejem palmowym jest podobnie jak z innymi olejami roślinnymi. Jeśli jest nierafinowany, tłoczony na zimno, to ma mnóstwo pozytywnych właściwości.

        Zacytuję fragment z opisu:
        „Olej z czerwonej palmy oleistej jest źródłem karotenów oraz naturalnej witaminy E – w formie tokotrienoli i tokoferoli we wszystkich ośmiu frakcjach. Stanowi prawdziwą bombę karotenową, gdyż w jego składzie jest beta-karoten, alfa-karoten, likopen, luteina oraz zeaksantyna. Wspomaga układ odpornościowy i poprawia wzrok. Zawiera także koenzym Q10 – najsilniejszy z przeciwutleniaczy. Składnik ten wspomaga pracę serca, mózgu, nerek i wątroby. A także, poprzez przywrócenie homeostazy, redukuje do minimum skutki stresu oksydacyjnego. Olej ten zachowuje naturalne nienasycone kwasy tłuszczowe – omega-3 i omega-6. Jest hipoalergiczny, lekkostrawny i dobrze się przyswaja. Co ważne, nie zawiera alergenów i glutenu. Olej palmowy czerwony tworzy naturalną warstwę UV w organizmie człowieka, a także działa pozytywnie na skórę.”

        Problemem jest to, że do różnych artykułów spożywczych np. batonów, lodów, ciastek, chipsów, mrożonek itd. jest dodawany w postaci utwardzonej i jak wszystkie tłuszcze trans może mieć działanie rakotwórcze.

  10. https://nczas.com/2019/03/09/30-rocznica-kampanii-klamstw-i-oszustw-onz-organizacja-znow-straszy-rozpetuje-klimatyczna-histerie-i-pierze-mozgi-dzieciom/
    Amerykańska prowokacja

    https://niezalezna.pl/262245-mozdzierzowy-pocisk-w-bagazu-dyplomaty

    Polityczny koniec premiera izraela
    https://oko.press/polityczny-koniec-netanjahu-prokurator-generalny-zarzuca-mu-korupcje-a-izraelczycy-wola-opozycje/

    https://www.tvp.info/41573487/netanjahu-ma-uslyszec-zarzuty-demonstracje-w-tel-awiwie

    https://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1400945,netanjahu-zarzuty-sprawie-korupcji-i-utraty-zaufania.html

    https://nczas.com/2019/02/15/pilne-jest-oswiadczenie-kancelarii-premiera-netanyahu-mowil-o-pojedynczych-polakach-a-nie-polskim-narodzie/

    Wszystko wychodzi na zewnątrz
    https://nczas.com/2019/03/09/skandal-fundacja-pzu-sponsoruje-judaistyczna-sekte-zobacz-czym-jest-chabad-lubawicz/

    https://nczas.com/2019/03/09/dyrektor-zydowskiego-instytutu-klamal-ale-nie-widzi-w-tym-problemu-dobrze-to-byl-fake-co-z-tego-video/

    https://nczas.com/2019/03/09/trzaskowski-bedzie-sie-tlumaczyl-z-proby-deprawowania-dzieci-rzecznik-praw-dziecka-chce-wyjasnien-ws-deklaracji-lgbttvntvp/

    https://nczas.com/2019/03/09/to-szok-polacy-nie-chca-nic-slyszec-o-kulturze-lgbt-lewicowcom-nie-spodobaja-sie-wyniki-tego-sondazu/

    https://nczas.com/2019/03/09/biedronka-odpowiada-po-wycieku-nagrania-z-dulkiewicz-prezydent-gdanska-na-prywatne-zakupy-chodzi-z-gromada-urzednikow/

    https://nczas.com/2019/03/09/kilkaset-metrow-od-pe-stoi-pomnik-zbrodniarza-verhofstadtowi-to-nie-przeszkadza-woli-pouczac-polakow/

    https://nczas.com/2019/03/09/chwila-prawdy-francuski-prawicowy-polityk-mowi-ze-na-wegrzech-i-w-polsce-jest-wieksza-wolnosc-mediow-niz-w-jego-kraju-miejscowe-lewactwo-wsciekle/

    https://nczas.com/2019/03/09/biuro-pe-w-polsce-marnuje-grube-pieniadze-z-naszych-podatkow-zamiast-propagandy-niech-wezma-korepetycje-z-historii/

    https://nczas.com/2019/03/09/kaja-godek-masakruje-prezesa-pis-slowa-jaroslawa-kaczynskiego-to-zwykla-sciema/

    https://nczas.com/2019/03/09/kaczynski-zablokuj-homopropagande-trzaskowskiego-i-rabieja-prezes-pis-przyznaje-wlosy-deba-staja/

    https://nczas.com/2019/03/09/jakubiak-ostro-do-dzialaczy-kukiz-15-to-jest-prostytucja-polityczna/

    https://nczas.com/2019/03/09/bezdusznosc-sadow-ojciec-nie-mial-prawa-do-kontaktow-z-corka-czy-dlatego-porwano-amelke/

    https://nczas.com/2019/03/08/grube-miliony-na-smierci-adamowicza-owsiak-pobil-rekord-wplywow-na-tragicznym-finale-wosp/

    https://wpolityce.pl/polityka/436862-onz-potepia-agresje-policji-wobec-zoltych-kamizelek

    https://niezalezna.pl/261829-macron-ma-spory-problem-onz-reaguje-na-brutalnosc-francuskiej-policji-i-domaga-sie-sledztwa

    https://nczas.com/2019/03/09/horror-w-ojczyznie-demokracji-juz-nawet-dzialacze-onz-sa-zaniepokojeni/

  11. „Jeśli mam w danym dniu na coś ochotę, to jem, twierdząc, że mój organizm tego się domaga, więc żąda, bym to spożyła. ☺☺☺”

    Witaj w klubie. Ja tak samo podchodzę do sprawy, niczego sobie nie żałuję, ale pewnie dlatego, że ćwiczę.

  12. „Moją dietą jest ZACHWYT” 😀
    ~Witold Tylkowski

    O, jak ja lubię pana Witka. Kiedyś oglądałem jego filmy i z tego co pamiętam, to on lubi różnej muzyki posłuchać – z jednej strony metalowych zespołów, a z drugiej nastrojowy Tangerine Dream.
    Podobnie jest u mnie, bo ja z jednej strony lubię nastrojową muzykę elektroniczną, np. Jean Michel Jarre, ale też zespoły grające industrialny metal czy EBM. Też jazzu kiedyś słuchałem.
    Zresztą pan Witek to sympatyczny jest i bezpośredni, a ja lubię takich ludzi.

    1. A propos muzyki. Kiedyś w Gdańsku, był słynny koncert Jean Michel Jarre’a. Oglądałem go w telewizji i pamiętam jak Jarre serdecznie podał wtedy rękę Wałęsie. Później Ojcu powiedziałem, że przez to, że Jarre podał rękę Wałęsie, nie mogłem przez długi czas komponować muzyki, nie miałem weny twórczej 🤣🤣🤣

  13. „Jednak ten „porąbany” ☺ świat czegoś dobrego chce się od Nas Polaków uczyć.
    A mianowicie naszej Słowiańskiej NIEZŁOMNOŚCI”.

    To prawda, podziwiam Polskich przedsiębiorców, bo według mnie, w Polsce nie jest im łatwo. Mój przyjaciel (jest tylko w połowie Polakiem, ale mieszka w Polsce, bo jego Mama jest Polką) miał działalność gospodarczą, ale wyszło jak wyszło… Miał pewne utrudnienia… Mam nadzieję i też wierzę w niego, bo to Twardy Gość, że pokaże figę z makiem tym, którzy mu przeszkadzali 🙂

  14. Przy niedzieli opowiem wam bajkę dla dorosłych, może w treści niemiłą, ale jak to w bajkach zwykle bywa ,zawsze dobrze się kończącą, tym razem dla nas wreszcie i dla naszych Cór i Synów tej przepięknej Lechickiej Ziemi.

    Ja chciałam WAM zapodać moją wiedzę w formie baśni, a skąd ją mam to nie jest istotne, przeczytać możecie, pośmiać się też, wszak ja zawsze powiadam, że śmiech to zdrowie, nawet „wariat ” ci to powie.

    Otóż dawno, dawno temu, a nawet bardzo dawno temu, kiedy we wszechświecie trwały różne zawieruchy kosmiczne, i zewsząd zaczęło wyłazić ZŁO w przeróżnej postaci, na jednej niby planecie w naszej galaktyce , zamieszkał sam szef owego ZŁA, dzisiaj zwany „szatanem”.

    Ów szatan tak bardzo zapragnął władzy na jednej z najpiękniejszych planet zwanej Błękitną, czyli dzisiejszej Naszej Ziemi, a że moc miał niebywałą jako sam szef upadłych aniołów, stworzył sobie armię Istot z którą postanowił w chytry sposób podbić i zniewolić tak Planetę Ziemię jaki jej mieszkańców, czyli NAS pierwszy zasiew Iskier ŹRÓDŁA, czyli STWÓRCY WSZECHRZECZY.

    Stworzył sobie bowiem Istoty które posłał na ziemię, by wykonały zleconą im pracę, gdyż on sam nie mógł i nadal nie może cieleśnie pojawić się na Naszej przepięknej planecie na dłużej niż trzy dni. a czemu to on najlepiej o tym wie .:)

    Tak jak to w bajkach bywa i wszystko wydarzyć się może, jednym machnięciem czarodziejskiej różdżki dokonał pierwszego zrzutu swojej „chazarskiej” armii do historycznego SUMERU, co się dalej wydarzyło, wszyscy z żyjących powinni znać tę historię.

    Zakończyło się tak jak STWÓRCA WSZECHRZECZY to zaplanował…. upadkiem SUMERU w otchłań, ale wiele chazarskiej dziczy rozlazło się już po naszej Przepięknej Planecie Ziemi.

    Nasz szef ZŁA nie myślał być bezczynnym, i dokonał następnego zrzutu swojej „chazarskiej” armii tym razem do starożytnego EGIPTU by dalej siać zło i niezgodę , i tym razem skończyło się to tak jak poprzednio, bo tak się miało i musiało skończyć, ale jak to mówi przysłowie , próbuj, próbuj, do trzech razy sztuka :).

    I nasz diabełek zwany szatanem dokonał trzeciego zrzutu na tę Przepiękną Planetę Ziemię, swojej zbrodniczej armii, tym razem zrzut wylądował na Zakaukaziu , i stamtąd owo plugastwo rozlało się już na dobre po całej Ziemi, a najwięcej tej zarazy osiadło u dobrotliwych i serdecznych dla innych SŁOWIAN.

    A, że to tałatajstwo uzurpowało sobie miano Narodu Wybranego przez Boga, tylko nie głoszą przez jakiego boga, stąd taka wrogość do Nas Słowian, gdyż to oni czują się właścicielami Naszego kRAJu, jako Narodu wybranego.

    Jest tylko jedno małe „ale” w tym wszystkim, bo na dzień dzisiejszy już niemal cały nasz kraj jest w ich łapach, tylko nie wiedzą, że by być narodem wybranym, trzeba być posiadaczem DUSZY ŹRÓDŁA STWÓRCY WSZECHRZECZY, a tą mamy my Słowianie ISKRY ŹRÓDŁA, a nie stwory ojca szatana, mieszkańca sztucznego statku zwanego naszym Ziemskim Księżycem.

    I na zakończenie każdej bajki jest puenta, przesłanie, która mówi co się stać ma to się stanie i jak zwykle bywa w każdej bajce ZŁO ginie a DOBRO wygrywa.

    Zatem nadszedł CZAS OSTATECZNY na chazarskie plemię i co WSZECHSTWÓRCA zaplanował to go nie ominie.
    Runą w odmęty ciemnej otchłani szeregi armii szefa ZŁA a on wraz z nimi.

    No bo jak to w bajkach bywa, że się powtórzę nie ma innej opcji ZŁO zawsze przegrywa, a DOBRO wygrywa, tak jak Światło ciemność rozjaśnia, ale nigdy CIEMNOŚĆ nie zaciemni ŚWIATŁA i tego jestem pewna.

    autor SłowiAnka

    1. Tak, SłowiAnko. Nie ma innej opcji niż zwycięstwo DOBRA. Pozdrawiam niedzielnie. Głowa mnie boli, zatem jutro zmiana pogody. I co z tego? Nic. Wszystko jest po coś. Sława!

      1. Ptaszku, moja sprawdzona na sobie terapia leczenia bólów świeżą cebulą.
        Cebulę należy przekroić na pół, obie połówki przyłożyć miąższem do czoła, potrzymać 10 minut i po bólu głowy.

        Na ból całego ciała, tzw, „darcia”: plastry pokrojonej cebuli rozłożyć na foli, położyć stopy na cebuli i na to ubrać skarpety, najlepiej w tym spać, rano wstajesz jak nowo odrodzony młodzieniec. 🙂
        Zdrowia życzę, za poradę biorę 5,50 zł 😀 😀 😀

      2. Numer konta proszę. Pogoda się zmieniła, dlatego ból nie był przypadkowy. Ciśnienie na zewnątrz inne, to i wewnątrz zaszła zmiana. Jest lepiej. Dzięki, SłowiAnno!

      3. /Uciekło… to powtarzam komentarz/
        Irku – woda z dobrą solą + sok z kiszonek , serdeczności !

  15. Miałem napisać o dwóch sprawach. Pamiętam o jednej: MŚ w piłce nożnej w Katarze są do zbojkotowania, totalnego zbojkotowania! Katar wyzyskuje mieszkańców ubogich krajów, np. Bangladeszu, płacąc im 500 zł. miesięcznie za robotę w przygotowaniach mistrzostw. Wiadomość jest pewna. Z pierwszej ręki. Ci biedni nie znający języków ludzie są traktowani jak niewolnicy i wpakowywani w umowy 6-letnie. Syn znajomej wrócił z Kataru, bo mu sie kontrakt skończył i widział, jak szejkowie traktuja tych biednych ludzi np. z Bangladeszu. Nie zamierzam oglądać MŚ w piłce nożnej. Mam nadzieję, że inni też tak zrobią. Będzie mi łatwiej z tego zrezygnować, bo nie znosze tego sportu. NIe pamiętam, o czym jeszcze miałem napisać. MOże kiedyś ię przypomni. Ptaki śpiewają. Najgłośniej drozdy i szpaki. Pozdrawiam.

    1. Jak najbardziej popieram bojkot piłki nożnej. Nie tylko z powodu wykorzystywania ludzi. Nigdy nie mogłem zrozumieć dlaczego ten sport wywołuje takie emocje. Jak można sie tak fascynować tym, że grupka ludzi przekopała kolorową kulke przez prostokątną ramką? To całkowicie wykracza poza ogólnorozumiany rozsadek 😉

      1. Mam takiesamo zdanie, Mnie wkurza coś jeszcze innego. Kibice podniecaja sie grupką ludzi na boisku, a ata grupka zarabia miliony czy tez miliardy za to bieganie po boisku. To parodia. 🙂

      2. Łoj, panocku Rybensie, z tym gonieniem za piłkom to racje mocie i prowde Godocie. 🙂 , ale jak som tacy, co lubiom gonić, to niekze se goniom. Hej 🙂

        Ale jus TAW to bzdury godo, ze Baby uwielbiajo spoconych chopów, niekze znojdzie jedo tako i ją pokoze, to się pośmiejymy piknie. Hej 🙂

        A chopoki to casem, jak te guptoki, wolom se pogonić za piłkom, zamiast za Babom i niekze se pogoniom, jak się zmęcom, to swojej Babie w doma spokój dadzom. Hej 🙂

      3. ,, . Nigdy nie mogłem zrozumieć dlaczego ten sport wywołuje takie emocje. ”

        Już biegnę z wyjaśnieniem(moim, babskim 🙂 )
        Pamięć zapisana w nas w postaci struktur DNA (chodzi o zapis dezoksyrybonukleinowy w ludzkim genotypie) sięga i jest aktywizowany z czasów jaskiniowych np. lęk przed pająkami, wężami wpieprzającymi się do mieszkania-jaskini mojej pra………babki.
        Dla pamięci genetycznej dwa tysiące lat to jakby wczoraj…

        Susza, a zatem nieurodzaj w akwenie państw śródziemnomorskich zmusił łebskich facetów do wymyślenia igrzysk. Dziś igrzyska, jutro chleb. Państwo przetrwało głód.

        Ludzie nadal (wzorzec pamięci genetycznej) chcą igrzysk.

        Żartują niektórzy 🙂 , że starożytni wołali ,,igrzysk i chleba”, a współcześni wołają: ,,igrzysk i piwa” 🙂
        Czy tak na prawdę wiele się zmieniło po dwudziestu wiekach, skoro cywilizacja nadal uczestniczy w igrzyskach?
        Troszkę sie zmieniło, bo ,,upaja się nimi”…

        Starożytne metody walki o przetrwanie narodu współcześni ,,łebscy” faceci zamienili na kontrolę społeczeństwem, które zasiadając na trybunach stadionów lub przed telewizornią emocjonuje się igrzyskami, które tak na prawdę są wentylem bezpieczeństwa dla istnienia ,,łebskich facetów”
        Emocje wyrzucone podczas meczu eliminują napięcie, jakie mogło by powstać np. z niezadowolenia w jutrzejszej pracy w korpo.

        To nie ten sport wywołuje takie emocje, drogi Rybensie, to emocje społeczeństw przewektorowane są na bezpieczne dla kilkunastu ludzi rządzących światem obszary.

        Jak myślisz, co zrobiłaby obecna cywilizacja, gdyby odebrano jej igrzyska?

      4. To sa rozgrywki : m a g i c z n e
        Poza zyskiem jest ZYSK ENERGETYCZNY !
        Miliony ludzi „udupione” godzinami, emocje przekierowane, swiadomosc zahipnotyzowana, itd.
        To raczej przeciwko kobietom. Mezczyzni rozmawiajacy o pilce nie zajmuja sie kobietami, a wypite piwo, obniza, no wiecie sami…

      5. ” Jak można sie tak fascynować tym, że grupka ludzi przekopała kolorową kulke przez prostokątną ramką”

        No wlasnie ! Magia czy hipnoza ?

        „Kulke przez ramke” !
        Prosze zastanowic sie nad symbolami.
        Kto obrazuje ?
        Kto co obrazuje ?
        Kto zasila energia ?
        Jakie i czyje egregory ?

      6. „To wszystko (sport generujący niebotyczne zyski z reklam) jest robione dla kobiet – kobiety uwielbiają spoconych samców alfa…”

        Haha. TAW, jeśli tak jest, jak wytłumaczyć fakt, że piłkę nożną oglądają w większości faceci?
        … może lepiej nie tłumaczyć ;p

      7. W jakim celu mężczyźni biegają za piłką?…
        Dla pieniędzy?
        Nie, bo pieniądze już mają.
        Biegają dla kobiet.
        A zobacz, kto wypełnia stadiony na mistrzostwach: stada napalonych, rozgorączkowanych małolat, które marzą o boskim Ronaldo… 🤣🤣🤣🤣
        Ten szał przekłada się bezpośrednio na zyski koncernów, karteli, korporządów…
        A nad każdym stadionem w czasie rozgrywek zawieszone są spodki obcych cywilizacji, dojące naszą energię…

        Poza tym przemysł sportowy i powiązany z nim przemysł hazardowy to doskonałe pralnie jeszcze brudniejszych pieniędzy…

      8. Tiaaa… a na dworcach i ulicach horda kibolek demoluje sklepy i organizuje ustawki…
        [Zamysłem mym jest wstrzelenie się pod ostatni komentarz TAWa, ale ‚lucky’ strzela a ….kule (komentarze) nosi;))]

      9. Mnie zastanawia coś innego.
        Gry mogłyby być tak skonstruowane, by pomagały wywołać radość w biorących udział, bądź oglądających.
        Tymczasem w trakcie meczu jest więcej stresu niż radości. Tylko przez chwilę cieszy się cześć, gdy druga część płacze.
        Kopnąłbym tą piłkę do swojej bramki, by i mój brat grający w przeciwnej drużynie uśmiechnął się.
        Jak byłem mały i graliśmy w jakąś grę a wesoła zabawa przeradzała się w niezdrową rywalizację, wtedy mawialiśmy: nie gramy o złote majtki.
        Ano właśnie, zawszę są jakieś złote majtki. Prestiż, uznanie, pieniądze. Coś na czym skupia się umysł myślący że to jest mu niezbędne, i prze do celu po trupach, zapominając po co jest dobra zabawa.
        Jak otworzymy oczy, to i sporty ulegną transformacji.
        Tak mi się zdaje 💃

      10. Skupianie się na rezultacie, zapominając o tu i teraz, to jak przegapianie życia i jest problemem większy niż sam komercyjny sport, nieprawdaż?

        Leży sobie kolo na łące i podgląda kicające zajace.
        Dzwoni kolega, pyta co robi.
        -Przyglądam się odcieniom zieleni.
        -A ja robię, nie siedzę.
        -Acha 😊

        Zatrzymajmy się na chwilę, posłuchajmy śpiewu ptaka, przyjrzyjmy się promieniom słońca, zieleni traw…
        Pozwólmy ciszy przemówić..

      11. „A zobacz, kto wypełnia stadiony na mistrzostwach: stada napalonych, rozgorączkowanych małolat, które marzą o boskim Ronaldo… 🤣🤣🤣🤣”

        Marza o ferrari , nie o Renaldo !
        Zadnej boskosci nie dostrzegaja…chyba ze ta „bankowa” 😉
        Renaldo dostarcza slawy i komfortu…i tylko tyle…
        Zabierzcie ferrari, zostawia Renaldo 😉

      12. „Gry mogłyby być tak skonstruowane, by pomagały wywołać radość w biorących udział, bądź oglądających.
        Tymczasem w trakcie meczu jest więcej stresu niż radości. Tylko przez chwilę cieszy się cześć, gdy druga część płacze.”

        Wlasnie o to chozi !
        podzielic emocje !
        Raz od jednych , raz od drugich zabrac cenna energie !
        i przekierowac uwage na mecz, a nie na RODzine, Zone, Dzieci, Ojczyzne…

      13. „W jakim celu mężczyźni biegają za piłką?…
        Dla pieniędzy?
        Nie, bo pieniądze już mają.”

        Maja, bo biegaja 😉
        Przestana biegac, przestana im placic.
        A znacie takie : „chleba i igrzysk” ?

      14. „kobiety uwielbiają spoconych samców alfa… 💪😉😀😁😂
        (i w fantazjach, i w realu… )”

        To dlaczego nie chodza do lasu szukac DRWALI ???
        Tam dopiero pot !

        Na boisku pot, ale zataz POTem 😉 luksusowe perfumy§§§
        I to o to chodzi 😉

        Ale NUMER !
        Mialy byc wykrzykniki, a wskoczyly WEZYKI ! (te od bamknotow ! )

      15. ,, Gry mogłyby być tak skonstruowane, by pomagały wywołać radość w biorących udział, bądź oglądających.
        Tymczasem w trakcie meczu jest więcej stresu niż radości.”

        No własnie, więcej stresu niż radości…
        Stres jako taki może być twórczy lub zabójczy.
        Żyjemy w świecie, w którym niemożliwe jest wykluczenie stresu, tego pozytywnego.
        Nie opartego o ciagły strach, lecz o bodźce wywołujące w stworzeniu(w tym w człowieku) trzeźwe myślenie, wyuczoną reakcję na zagrożenie, badź ucieczkę przed nieznanym, nieoswojonym.

        Ochronne reakcje pobudzane są przecież impulsami układu nerwowego, zwanymi stanem stresu, tym służącym życiu, przetrwaniu- rozumianym jako umiejętność dostosowania się do rzeczywistości, tak aby stała się kanwą, scenerią, a nie blokadą.

        Słynne czteroletnie doświadczenie na myszach.
        Dwie populacje.
        Pierwszej zapewniano ,,wszysto na tacy”.
        Druga, zgodnie z Naturą musiała zdobywać, konkurować, niejako trzymać w swych łapach powodzenie jutra.

        Pierwsza populacja myszy przestała istnieć po dwóch latach, druga, z pakietem zachowań zdobywania, kreacji, wyuczonego przewidywania rozwijała się prężnie.

        To tylko myszy…
        A może Natura nie robi wyjątków w świecie istot żywych?

        Przykład.
        Czy współczesne dziecko dostające ,,na tacy” wspomaganej tabletem wypełnia zasadę Natury, czy się uwstecznia?

        Historia mówi o upadkach i zaniku cywilizacji.
        Z łatwością można się w tej wiedzy doszukać ,,wynaturzenia” cywilizacji w jej końcowej, agonalnej fazie.

        Czy Raj na Ziemi, w którym sami podamy sobie na tacy jest możliwy?
        Jaką rolę spełnia planeta Ziemia w ewolucji Dusz?

        Bardzo chciałabym znać prawdziwą odpowiedź na to pytanie…

      16. „Wlasnie o to chozi !
        podzielic emocje !
        Raz od jednych , raz od drugich zabrac cenna energie !
        i przekierowac uwage na mecz, a nie na RODzine, Zone, Dzieci, Ojczyzne…”
        Karo, a jak ktoś nie ma żony, dzieci, ojczyzny?
        Ja dziś pobawię się dwoma patykami. Ta gra wywołuje we mnie radość.
        A później posłucham jak śpiewają ptaki. To też wywołuje we mnie radość.
        O rany rany a jak ktoś zbierze tą cenną energię i wyśle na Marsa?
        To może nie uśmiechajmy się na wszelki wypadek?
        Kompletnie się nie zrozumieliśmy Karo.

        Bycie w tu i teraz, czy słuchasz śpiewu ptaka, czy bawisz się piłką, wywołuje radość a radość to także miłość.
        Dopiero gdy myśli wybiegają w przyszłość np na takim stadionie, wtedy rodzi się lęk o przegraną, stres, obrona, atak, wewnętrzne zaciśnięcie – które jest stanem prowadzącym np do chorób ciała.
        Nie widzę nic złego w czuciu radości a chociażby wynikała z obdarzenia uwagą kamienia. On też jest moją rodziną.

  16. kiedy systemy sie wypalaly chylac ku koncowce imperium to rzadzacy gloryfikowali sporty i igrzyska aby gawiedz miala zajecie i emocje zapominajac o szambie w jakim im przyszlo zyc dzieki rzadzacym. Jakims dziwnym trafem sporty sa promowane przez media oraz szkoly ,ktore klada nacisk na katowanie dzieci i mlodziezy .Rywalizacja sportowa cieszy sie w spoleczenstwie .. okreslajac miare i skale sukcesu jednostki.Pomysl co za syf aby zapregac swoje dzieci w ten wyscig.
    Ile dzieci z kilku milionow na swiecie ,trenujacych codziennie np;plywanie zostanie olimpijczykami ?..a ile z nich dozna w podswiadomosci porazki albo wykluczenia z powodu okazania slabosci ,bo spoleczenstwo wmowilo im ,ze musza byc lepsi od drugiego?
    Po jaka cholere te stresy i napych ku sukcesowi? Eh ten sport …masz wpatrywac sie w mistrzow pilki lub tenisa i marzyc ,ze tez tak mogles ale nic straconego ,bo masz dziecko ,ktore mozesz pchnac w tym kierunku ..zrobic z niego trybik w systemie wyscigu szczorow
    .Dzieki temu bedziesz bredzil o rywalizacji ,ktora przesloni Tobie istotne problemy tego swiata.Nie bedziez sie martwil,ze rzad i korporacje Cie okradaja a szamani religijni resetuja Tobie postrzeganie.Bedziez sie martwi tylko tym abys byl pierwszy…wszedzie ten najlepszy..a co jesli nie bedzies???
    Nie martw sie ,bo zawsze jakis Tusk pojawi sie lub inny ,ktory bedzie bredzil o charataniu w gale…sportsemy …psychopaci od postrzegania i kreowania swiadomosci w spoleczenstwie.

      1. ,, Alternatywą jest miłująca ciało joga, czyli tak naprawdę gimnastyka słowiańska 🙂”,
        w skład której wchodzi między innymi sadzenie krzewów i drzewek, kopanie ogródka, sianie warzyw, że o relaksujących wycieczkach pieszo rowerowych nie wspomnę… 🙂
        A pod wieczór wyciszenie myśli dnia ptasim koncertem… 🙂

        ,,Joga” to chyba japońskie lub chińskie określenie.
        Tak bardzo się u nas przyjęło, że nawet nie wiem jaki jest polski odpowiednik tego słowa. Czy medytacja?

      2. Joga jest przewspaniala. Cierpnie mi skora na mysl o fitnesach i innych meczacych sportach. A joga oraz spacery no i ogolne lazegowanie uwielbiam od zawsze. Jak sie wsluchac w cialo ono powie co lubi. Nawet rower nie jest dla mnie. Bo po co szybciej gdzies byc jak moge gapic sie na kwiatki, widoki, sluchac ptakow. A zreszta moje stopy na Matce Ziemi to czysta rozkosz. A joga to glebszy oddech, uwaznosc ciala i energia. Polecam na youtubie Malgorzate Mostowska dla zaczynajacych.

      3. Tak, potwierdzam, CIAŁO WIE.

        W sposób jak najbardziej naturalny wyewoluowałem ze świadomości rowerowej w kierunku świadomości pieszej… 👣😀

        Najgorzej mają auciarze, gdyż ich świadomość jest przyćmiona oparami ropopochodnego zaczadzenia… ⛽😉

    1. Zgadzam sie z Wami, że sport w większości jest zanieczyszczony niezdrową rywalizacją i patologią. Jednak ostatnio „obiło” mi sie o uszy coś o runmageddon. Osoba uczestnicząca w tym biegu opowiadała, że mało kto leci sie na wynik. Ludzie wzajemnie sobie pomagają w pokonywaniu przeszkód. Są nastawieni bardziej na wspólną zabawe. Przydałyby się media alternatywne promujące sporty oparte na współpracy. Może za jakiś czas udałoby się zmienić obraz w-f’u w szkołach.

      1. Dla mnie także chodzenie jest bezcenne.
        Choć do pracy jeżdżę rowerem (bo tu jednak „czas mnie goni”) to uważam, że to chodzenie właśnie przywraca naturalną równowagę i wzmacnia ciało w sposób zgodny z naszą fizjologią.
        Z drugiej strony gdyby „auciarze” przesiedli się na rowery to też byłby to już krok ku dobremu…

      2. Na dziś nie ma co demonizować formy sportu – to jest nie tylko wołanie ciała ale i duszy, a na przykład w mojej mieszka Bruce Lee i joga mi nie wystarcza 😉 Lubię dynamizm ruchów i takie treningi bardziej mnie rozładowują z napięć niż nawet medytacja. Na dziś istotne jest by nasi Bracia i Siostry robili cokolwiek ze swoim ciałem. Albowiem większość nie robi nic: są zbyt zasznurowani w mechanice dnia systemu, przede wszystkim obrabowani z czasu i energii przez pracę (której powinno być dziennie 5 godzin a nie 8-12).

      3. W wolnym wreszcie kRaju nie będzie pracy niewolniczej od-do. Praca nie będzie nawet pracą – raczej wyżywaniem się w twórczej pasji, czyli manifestacją stwórczych potencjałów naszej Rasy 🔆😀

        Więc każdy Lechita będzie pracował/tworzył, co chce, jak chce i ile chce 🙂

        *

        Co do sportu, doprecyzuję. W swoich wypowiedziach odnosiłem się do katowania ciała, czyli do tak zwanego sportu wyczynowego (gdzie są kluby, sponsorzy oraz cała machina „łubu-du-bu, niech żyje nam…”) 😁

        Na ile wyczuwam Bruce’a Lee, który w moim dzieciństwie był ważną figurą mistrza, nie sądzę, by katował swoje ciało. Mistrzowie Wschodu kładą nacisk na pracę z umysłem jako nadrzędnym poziomem codziennego treningu ciałoducha🔆

        Na pokazach mistrzów z klasztoru Shaolin nie widzimy godzin ich codziennych medytacji, lecz już samą wirtuozerię tańca ciała…

        A bez codziennej pracy z umysłem wykonanie takiej figury jest po prostu niemożliwe, człowiek Zachodu po prostu tego nie potrafi:

      4. Tak to prawda, podstawa to wizualizacja przynajmniej jeśli chodzi o przesuwanie granic a teraz wielu ludzi przesuwa granice (co jest demonstracja możliwości ciała i ducha ludzkiego nieprzypadkowo zsynchronizowaną z demontażem matrixa): czy to w pracy z ciałem (kalistenika) czy z mocą organizmu (medytacje w przerębli) itp. Sport oczywiście przechodzi – widać to już – ewolucję jak po prostu wszystkie sfery życia i cywilizacji. Co do Bruce’a Lee to myślę że zginął dlatego że pewien pułap /r/ewolucji uruchomił o parę dziesięcioleci za szybko. Poległ jak posłaniec-samotnik. Nie mniej… Jego przekaz wibruje wszędzie. 🙂

    2. ,, Bycie w tu i teraz, czy słuchasz śpiewu ptaka, czy bawisz się piłką, wywołuje radość a radość to także miłość.”

      Ło to, to!
      Równie dobrze można powiedzieć, że miłość to także radość.

      Małemu dziecku obce są definicje, słowa, a potrafi emanować tak potężną, czystą radością i to nie tylko wówczas, gdy spotyka je przyjemność.
      Zapewnienie mu podstawowych potrzeb wystarcza, aby dziecko okazywało spontaniczną radość, szczęście, promieniało nim na wszystko i wszystkich wokół.
      Ileż to min!, gestów!, wymyślonej, spontanicznej zabawy!, radosnych okrzyków!, radości z życia!

      No cóż, z biegiem czasu dziecko jest uczone, że cieszyć się należy tylko z konkretnych przyjemności i to dosłownie otrzymywanych…
      Program wdrażania skrzywionej dorosłości, w której już nie Jaś, a Janusz musi mieć plazmę, by być ,,szczęśliwym”.
      Tak nie do końca, bo go szlak trafia, że właśnie sąsiad przyprowadził na podwórko nowsze, lepsze auto 🙂
      Że o żonie sąsiada; zawsze lepszej, mądrzejszej nie wspomnę 😀 😀

      ,, Ja dziś pobawię się dwoma patykami. Ta gra wywołuje we mnie radość.
      A później posłucham jak śpiewają ptaki. To też wywołuje we mnie radość.”

      Ech…, ale sobie westchnęłam…
      …, i jeszcze godzinami wpatrywać się w krzątaninę mrówek w ich królestwie 🙂 , albo cichutko leżeć na trawie i patrzeć jak kopczyk kreta porusza się, coraz to nowe grudki ziemi ,,wypychane” są na zewnątrz przez niewidzialnego mistrza podziemnych tuneli… 🙂
      A już doczekać się widoku małego ryjka, który przez chwileczkę noskiem dotknął granicy światła, granicy światów 🙂 , taka radość nie ma sobie równych!

      Być dorosłym i nadal mieć w sobie wewnętrzne dziecko to mistrzostwo świata!
      Zdaje się, że też, już bardzo dawno temu mówił o tym wspaniały gościu o imieniu Jezus.
      Kiedy byłam dzieckiem, pragnęłam być dorosłym człowiekiem, a od czasu gdy nim jestem, pragnę zachować w sobie wewnętrzne dziecko 🙂

      Wszystko, co żyje na Ziemi pobiera energię z zewnątrz; od czegoś od kogoś…
      W zasadzie to wciąż ta sama energia zmieniająca w czasie miejsce, formę, przejaw…
      Ważna jest równowaga; jej zachwianie, zbytnie odchylenie od pulsującej amplitudy, zawsze napotka siły równoważące.

      To dlatego ŻYCIE ,,przywołuje nas” – od czasu do czasu – do pionu lub poziomu 🙂

      Miłego dnia!

  17. „Na ile wyczuwam Bruce’a Lee, który w moim dzieciństwie był ważną figurą mistrza, nie sądzę, by katował swoje ciało. Mistrzowie Wschodu kładą nacisk na pracę z umysłem jako nadrzędnym poziomem codziennego treningu ciałoducha🔆”

    Bruce Lee to był mądry facet 🙂
    Jego śmierć jest owiana legendą, tak samo jak śmierć jego syna.
    Są różne teorie na ten temat…

    1. Trudno akurat na przykładzie Bruce’a Lee zweryfikować co oznacza katować ciało. 🙂 Albowiem trenował on zajadle a nawet fanatycznie, bez końca powtarzając sekwencje dopóki nie osiągnął tego, co widział w głowie. Ćwiczył po kilka godzin dziennie. Całe życie. Można ostrożnie założyć że nie katował się jak choćby znani z TV wojownicy MMA: do półprzytomnego padnięcia po sesji, co wynikałoby z tego że zaczął trening jako dziecko i to od tai chi, a taka baza daje nie tylko fantastyczny podkład pod elastyczność, ale i sztukę oddechu (arcyważne) i harmonię ćwiczebną ducha i ciała. Ciekawe ale też doszedłem w zeszłym roku do tego, że katowanie się nie jest mi do niczego potrzebne: forsowny trening daje długofalowo bardzo dobre efekty ale co to za sprawność że dzień-dwa po treningu zwłoki a na trzeci czempion 😁 Lepsza codzienna zharmonizowana stymulacja, zatem codziennie dobra forma, no i nie żałować wizualizacji. Co do śmierć Lee (i syna), przypadków w odniesieniu do takich ludzi nie ma (reformatorzy planety). Motto posłał Lee konkretne: GRANICE NIE ISTNIEJĄ. I tak dziw, że iluminaci nie zdjęli go wcześniej. Być może dlatego że na rękę był im jego związek z białą kobietą. Wszak mieszanie rasowe rysowało się w ich planach jako bardzo istotna kampania.

  18. „Lepsza codzienna zharmonizowana stymulacja, zatem codziennie dobra forma, no i nie żałować wizualizacji”.

    Też tak uważam.

      1. Widziałem w dzieciństwie sarenkę z obciętymi przez kosiarkę nogami.
        Dlatego trawę koszę kosą rękoma, pomimo że zajmuje mi to miesiąc.
        Śmieją się ze mnie na wsi. Na buty w taki sposób nie zarobisz. Po co mi latem buty?

        I nie tylko w konfrontacji z kosiarkami zwierzęta giną.
        Przy zwykłej orce pola, te mniejsze są zgniatane, rozrywane.
        Ech, do dupy to wszystko.

  19. Zwierzątko malutkie nie ucieka dopóki matka nie nauczy…
    obserwowałam kilka dni jak Sarna chowała się małemu a ten krążył w kółko i jej szukał i tak wiele dni … to było na górce blisko mojego domu i codziennie wieczorem uczyła…

    1. „… I na uznaniu, że patrzysz na Tajemnicę i nie możesz opierać się na swych własnych ideach, by cokolwiek pojąć. Właśnie to jest początkiem mądrości.” Jeszua

      Nie kumam, wiem że nic nie wiem. Bez tej pokory gadam głupoty.
      Bóg przemawia w ciszy.
      Techniki są nam jednak do przebudzenia niepotrzebne.

      1. Bardzo pięknie, wymownie ujęta definicja mądrości.
        Uchwycić nieznane poza szablonem własnych idei. Otworzyć się na zupełnie nową percepcję rozumienia.

        Z własnych idei mogę zbudować okręt, który zaniesie mnie w nieznane.
        Gdy tak patrzę na bezmiar, nie myślę o tym, jak budowałam statek, nie myślę nawet, że na nim stoję…
        Nie myślę, bo…, nie myślę, że …
        Wszystkie ,,bo” i ,,że” pozostały na lądzie…, w świecie, w którym królują dualizmy, definicje, narzucone algorytmy i filtry postrzegania.

        Jedno, o czym myślę, to o drodze, o celu, by wiatry wiedziały z której strony napiąć moje żagle…
        A droga staje się celem samym w sobie, coraz głębszym doświadczaniem z pozoru utartych ścieżek.

        Rybacy bez wewnętrznej pokory okazywanej siłom morza i mocy w nim drzemiącym powrócą do portu z pustymi sieciami; o ile powrócą.
        Jesteśmy podobni tym rybakom…

  20. Kury bardzo lubią się kąpać w piasku… koń bardzo lubi na plecach tarzać się po trawie… ziemi ….piasku ….
    …pies bardzo lubi się na plecach tarzać się po ziemi…
    …z mojej obserwacji …wszystkie zwierzęta potrzebują odelektryzować się na ziemi… w piasku…♥…i lwy, tygrysy i hipopotamy …

    …dlaczego o tym piszę?… ano dlatego, że ja też lubię się wytarzać na trawie.. ziemi… w piasku…

    …tutaj kąpiel wróbli w piasku… https://www.youtube.com/watch?v=mYdaJUEsmdE

    https://zagrodowy.pl/o-naszym-kurczaku/ma-dostep-do-zagrody-na-swiezym-powietrzu/

    1. Justynko, a ja w młodości, bo teraz nie mam takich wzgórzystych łąk, lubiłam, kładąc się na boku, „turlać” z góry na dół po zielonych ukwieconych wzgórzach.

      Ileż to było radochy, śmiechu i poobijanych boków, ale wtedy się tego tak nie odczuwało, chciałoby się teraz wrócić do tamtych czasów, bardzo za nimi tęsknie, bo obecny świat nic a nic nie przypomina mi tamtego, mojego z młodych lat.

      Zamierzam w tym roku odwiedzić moje rodzinne urokliwe strony, i chyba spróbuję po raz ostatni się tak „poturlać”. 😀 😀
      Jak przeżyję, to opiszę. 🙂

      1. Aniu, ani mi się waż! 🙂
        I to ,,z góry na dół po zielonych ukwieconych wzgórzach” !
        Chcesz se przypomnieć dzieciństwo, to się poturlaj po pokoju…, możesz nawet wyturlać się na taras, a z niego na swój piękny ogród…, aż do płotu, tam, na końcu 🙂
        A zabawę będziesz i tak miała przednią, bo wystarczy, że spojrzysz na miny obserwującej cię Rodziny 😀

        Oj, na samą myśl ich wyrazu twarzy uśmiałam się co nie miara 😀 😀

        Czemu dziecko zachowujące się chwilami jak dorosły budzi wyrazy uznania, a człowiek dorosły chcący przez chwilę zachować się jak dziecko, z miejsca uznawany jest za wariata?
        Przecież dzieci to najmądrzejsze istoty na świecie!

        Miłego!

      2. Aniu – potwierdzam …tak bawiliśmy się i na śniegu też z górki na pazurki … ten kontakt z ziemią i ten widok nieba ..słońca …gwiazd… uziemialiśmy cały organizm …. i tak jak te konie na obrazku… jest w tym kontakcie z Ziemią taka potrzeba …i rumieńce były na buzi.. i siniaki też…
        Młodym polecamy taki odlot..

        ps.. mi się zawsze kręciło w głowie, jakbym była pijana… to takie odurzajace było..

      3. Justyna pisze: „ps.. mi się zawsze kręciło w głowie, jakbym była pijana… to takie odurzajace było..”

        Wiesz Justynko, po takiej „jeździe” 🙂 to musiało się kręcić w głowie, ale to chyba były nasze narkotyki tamtych czasów 😀
        To dla nas starszych Pań, Justynko, tak dla przypomnienia. 🙂 ❤ https://www.youtube.com/watch?v=f6VDm2npVkI

  21. ”WYSOKA WRAŻLIWOŚĆ = WYSOKA WRAŻLIWOŚĆ UKŁADU NERWOWEGO NA STYMULACJĘ/BODŹCE
    Wysoka wrażliwość polega na tym, że twój układ nerwowy jest bardzo wrażliwy na bodźce. Dlatego między innymi WWO są szczególnie wyczulone na wyłapywanie różnych niuansów i detali, łączenia faktów z przeszłości i na tej podstawie prognozowania przyszłości, doskonale też „wyczuwają” atmosferę między ludźmi i łączące ich relacje. To nie jest też tak, że WWO mają lepszy zmysł wzroku czy coś – nie, różnica tkwi gdzieś pomiędzy okiem a mózgiem, albo w ogóle w samym mózgu, gdzie informacje są przetwarzane dużo dokładniej.”

    http://lepiejmyslec.pl/wysoka-wrazliwosc/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s