3 lata i 2 miesiące odbierałem telefony w call center. Lubiłem tę robotę, bo lubię gadać z ludźmi. Olewałem, kiedy się dało, nakazy pracodawców co do skracania rozmów i składania ofert sprzedażowych. Poświęcałem się rozmówcy. Dla mnie ważny był człowiek.

Nie uważam jednak, że to matrixowa robota. Bardziej robota na usługach matrixa.

Wróciłem do szkoły, która jest jeszcze gorszym matrixem. Serio. Pozdrawiam.

autor: Śpiew Ptaka

<https://youtu.be/7iITFrcNLcA

66 myśli w temacie “Nawet pracując w korpo, można zachować człowieczeństwo…

  1. Pięknie napisane Śpiewie Ptaka. Nadzieję i człowieczeństwo można odnaleźć wszędzie. ❤️❤️❤️

  2. Prawda Śpiew ptaka zawsze i wszedzie można okazać człowieczeństwo
    Ja miał który tydzień temu.2.taką sytuacje jesyem na dworcu łódź kaliska podhodzi do mniefacet muwi przepraszam ale czy masz dać 20zlotyh ja muwie na co? On do mnie całą europe zwiedziłem pracując i nigdy mnie nie okradziono a tu byłem w parku w biały dzień o 11.00 mnie 5osób napadła w portfelu euro karty krzycze nikt nie reaguje gówniarze mają to gdzieś tylko starszy pan z wnuczką i z żoną szedł ppgroził im mahając laską a że miał donośny głos zrobiło się zamieszanie i uciekli to jak pożyczysz
    -dam masz20pln móeie do niego
    .Dzienki coś coepłego sobie kupie przynajmniej coś zjem bo bilet już wcześniej kupiłem .
    A ja nato jak można takim być
    Noż ja pie….e i zaczeliśmy gadać na ławce o ptzyszłości tego kraju
    Muwię; dlaczego nie można się zjednoczyć wykopać zdrajców mir w sercah mieć zbudować sprawiedliwe państwo dla swoih .
    Aon na to; słuhj hłopaku będzie coraz gorzej aż naród osiągnie dna i może wtedy .coś się zmieni .
    Facet mnie podziękował i się porzegnali my cały czas mam takie akcje i zawsze ważny jest człowiek jakoś tak mam
    Ps jakbyśmy se pomagali wszyscy wsim to trn ltaj nie był by taki pojebany
    A ludzie w nim żyjący byli by dla siebie braćmi a puki co ja się smieje wszystkim że kraju już niema bo żeby można ć kraj pństeo to trzrba mieć wspaniały naród a nie jeden drugoeho gnoić
    Iwidzicie po tyh słowah każdy mnie skurwysynem nazywa ale czrmu
    Bo prawdr mówie
    😅😅😅😅😅🤔🤔🤔🤔🤔😎😎😎😎😇😇😇😇😇😇😇😇😇😇😇😇😇😇
    💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓💓
    MIRU dla całej tavrny życzę SLAWA

    1. Ale jest druga strona medalu. 8 lat temu dałam się naciągnąć też na 20 z /tez w Lodzi/.Młody chłopak „zasunął” mi podobną gadkę, że go okradziono i nie ma na bilet do domu. W poczuciu człowieczeństwa dałam te 2 dychy.Po m-cu w innym miejscu widzę ten sam chłopak, z tą sama gadką mnie zaczepia.To go tak pogoniłam, strasząc policją, że uciekał, aż się kurzyło.Może to ten sam „okradziony” tylko zmieniający dworce w Lodzi ?.

      1. Nie to nie ensam pokazywał mnie zdjęcia żony i jego i bilet z łódź kaliska d legnica👴
        Slawa

  3. Oczyszczanie i Uzdrawianie Gai i Ludzi -ujawnienie kłamstw i przywracanie świadomości i szczęśliwości – prawdy dla całej ludzkości.

    Odważny człowiek który …posłuchaj

    1. Porażająca skala oszustw. 😦

      Mówi się dużo o tym, że do Polski trafiają gorszej jakości produkty i towary niż do Niemiec i innych krajów europejskich. Jeśli oni u siebie wykrywają fałszowaną żywność, to co my kupujemy w naszych sklepach? To oczywiście pytanie retoryczne.

      Ja już praktycznie nie kupuję tak zawsze zachwalanej oliwy z oliwek. Ten film utwierdził mnie, że to słuszna decyzja.

    1. Cóż. Dochrapali się włądzy i mają w d…. tych, którzy na nich głosowali. To taka norma w polskiej polityce. Dosć takiej polityki. Świetny projekt PSL, naprawde świetny. No, ale cóż. Ci u władzy maja go gdzieś.

  4. Pamietnik znaleziony w garbie 1992…od 1godz,38 min….
    obejrzałam kilka razy …polecam…zainteresowania nie ma…
    jak ktoś nie ma czasu to polecam ostatnie 25 minut…co obliczam jako ostatnie 25 lat…

  5. ”damy ludziom pracę i nadzieję na lepszą przyszłość”
    cyt..1,40 min…z w.w. filmu…

    tak…nadzieję…i tylko nadzieję…
    ..a przyszłość lepszą mamy sobie ”narysować”!..tak ..tak..wiele razy słyszałam…cyt”będziesz mieć jak sobie narysujesz”…

  6. Kochany Śpiewie Ptaka,
    Mowa moja do Ciebie taka,
    Człowieku, puchu marny,
    Jak mówi poeta.

    Jakżeś Ty niezdarny,
    Dopowiem ja wierszokleta, 😀
    Ale to przecież nie tak,
    Człowiek to całość Istnienia,

    To najwspanialszy Byt Przejawienia,
    Jego sens życia tkwi w kochaniu,
    Cierpieniu Duszy i współodczuwaniu,
    Zdecydowanie Miłość jest najważniejszą.

    Współodczuwanie to już Człowieczeństwo,
    To piękno i moc Duszy,
    I przyjazne gestów wykonanie,
    Bliźniemu Dobra i Miłości danie.

    „Braterskie ramię, przyjaźni znamię”.

      1. A ptaki są nadal ponad to wszystko. Sobie są. Ostatnio ucichły, jak to w zimie, choć nie zdziwi mnie śpiew kosa w styczniu.
        JAM JEST jest ciągle. Howgh!

  7. Kiedys ludzie mieli skuteczne metody walki z fałszowaniem żywności.
    W wiekach średnich za fałszowanie chleba ucinali ręce.
    Za fałszowanie wina – wieszano.
    Za fałszowanie pieniędzy – ścinano głowę.

    W starożytności mieli też sposoby na przekupnych sędziów.
    Np. Król Persji Dariusz, gdy doniesiono mu, że jeden z sędziów bierze łapówki od podsądnych , kazał przeprowadzić śledztwo.
    Gdy przedstawiono mu niezbite dowody korupcji sedziego, wezwał go do pałacu.
    Następnie kazał go żywcem obedrzeć ze skóry, a skórę wyprawić i obić nią fotel, na którym zasiadali sędziowie orzekający w tym sądzie.

    Od tego czasu nie było już problemu z korupcją sędziów w Persji…

    No cóż, może i na dzisiejsze czasy trochę zbyt drastyczne, ale czyż nie lepiej chronić ofiarę niż oszusta ?

  8. Hej,
    Chciałbym nieco szerzej napisać o tym, co można „ugrać” duchowo w matrixowym korpo. Trafiłem do dość typowego kołchozu z powodów finansowych. Potrzebowałem się odbić od dna – zakładałem, że popracuję 3 miesiące i znajdę sobie coś innego – wcześniej pracowałem w różnych mniejszych firmach, a także prowadziłem swoją małą działalność – podatki i zus w tym państwie jednak wykończą prawie każdego i musiałem firmę zamknąć.
    Na początku młyn, odbieranie telefonów, wysłuchiwanie narzekania angielskiego klienta – wiecznie obrażonego i patrzącego z góry na ludzi z Polski. Dało radę z opłatami, w końcu można było sobie kupić jedzenie nie z najniższej półki, pojechać nad morze czy w ukochane Bieszczady. Po roku awans. Mogłem prowadzić szkolenia, zająć się sprzętem, kable, testy aplikacji – powiem szczerze, zaczęło mi się podobać bo to odbieranie telefonów bardzo BARDZO mnie wysysało energetycznie. A tak mogłem się zająć nieco kreatywną pracą i .. rozmowami. Przez obecnie 2 i pół roku w korpo zauważyłem pewną tendencję – jako jedyny wegetarianin na początku.. obecnie mam do rozmowy o wegetarianizmie prawie 1/3 załogi. Sprawy energii, aury, „tu i teraz”, kontrolowania (a raczej odpuszczenia) umysłu nie dziwią tak bardzo – a raczej ludzie sami się otwierają – być może wstydzili się przyznać w WIELKIEJ I POWAŻNEJ FIRMIE że interesują się takimi tematami.
    Jest tylko jeden psikus.. to są ludzie ustawieni nisko na drabinie kariery. Decyzyjni ludzie dokręcają śrubę tak, że owszem można zachować człowieczeństwo pracując tam ale wygląda się jak wymięta ze wszystkiego szmatka. I nastał na mnie czas.. kolejny aneks zwiększający zakres obowiązków za takie same pieniądze, wrzucenie ludzi na 12godzinne zmiany nocne. Powiedziałem sobie NIE. Nie podpiszę. Jak zwykle w takiej chwili umysł szaleje, ściska w splocie bo matrix tak przyzwyczaił do wygody bezpieczeństwa finansowego – ale nie za cenę całkowitego poświęcenia się komuś, kto traktuje drugiego człowieka jako „consumable” .. jako cyferki w excelu.
    Tylko tej odwagi brakuje, aby grupowo rzucić papierem. Bo agenci pierwszej linii to taki fundament, bez którego żadna wielka korporacja by nie istniała. Ale każdy właśnie boi się że gruz będą musieli jeść. I dają się wykorzystywać bardziej i bardziej. A szkoda, bo głównie dla nich tyle czasu wytrzymałem w tej firmie. 90% z nich to piękne dusze.. te wszystkie korposzczury albo wybrały inne firmy (w co trudno mi uwierzyć) albo dochapały się stołków dużo wyżej.. bo autentycznie na moim projekcie praktycznie ich nie widać (a mamy w sumie 100 osób).
    Wiem, że się rozpisałem, ale tak jak ktoś to pisał o pozbywaniu się negatywnych myśli względem przeszłości i pisał(a) na kartkach, które potem spaliła… ten wpis traktuję jako taki mój wkład w płomyczek, który rozpali jakiś ruch oddolny w wielkich firmach, które jako takie są mega zapewnieniem lepszego bytowania dla wielu ludzi pokrzywdzonych przez los (a takich było u nas sporo – kredyty wzięte na leki, niefart życiowy czasem.. czasem brak wyboru innej pracy) to jednak forma w jakiej to robią jest nie do przyjęcia dla normalnego człowieka.
    Pozdrawiam wszystkich.

    1. Dzięki za ten głos. Pozdrawiam. Ja odszedłem, bo firma nie chciała przystać na moje warunki. Pracownicy walili do nich drzwiami i oknami, zatem sobie mogli mnie odpuścić. No i miałem już trochę dość, nie rozmów. Firmy, konsorcjum. Pracuje u nich teraz masa Ukraińców, Polaków tam coraz mniej. Dziś spotkałem kumpla, z którym tam pracowałem. Mówił, że nie da rady nawet on, który radził sobie ze sprzedażą. Jest teraz taki nacisk na sprzedaż, jakiego nigdy nie było. Rządzący korpo, które zostało wciągnięte przez jeszcze większe korpo, podkręcaja śrubę na maksa.

    2. Bardzo wartościowy i wiele wnoszący komentarz, B. 🙂 Ktoś, kto nie pracował / pracuje w korporacji może tworzyć generalizacje i mieć z gruntu fałszywe wyobrażenie o ludziach tam pracujących. Tak jak piszesz, większość z nich to porządni, normalni ludzie, którzy tylko próbują zapewnić sobie i rodzinom środki do życia.

      Wykazałeś się wielką dojrzałością i odwagą nie godząc się na dalsze dokręcanie śruby. Każdy człowiek ma swój własny punkt krytyczny, więc inni też pewnie mogą tak postąpić, ale każdy w swoim czasie. Korporacja na tym korzysta. Na miejsce jednego pracownika bez trudu znajdzie kolejnego, z grupowym odejściem miałaby wielki kłopot.

      Bardzo dobrze, że o tym wszystkim napisałeś. Im więcej osób będzie dokładać do Ognia Zmiany, tym szybciej ona się zamanifestuje w naszym życiu. 🙂

      Pozdrawiam, niech Ci się darzy. 🙂

  9. Ja byłam bardzo cenionym pracownikiem korpo. Nie pracowałam tam długo, ale wystarczająco długo, żeby stwierdzić, że praca w stylu noszenie wody w sitku, burze mózgu – much ado about nothing itp. pranie mózgu, wieczna kontrola i sprawdzanie to nie dla mnie. Rozumiem, ze ludzie muszą utrzymać siebie i rodziny, zwłaszcza dzieci. Ja też mam rodzinę i dzieci, cały tabun ludzi. Ale po udaniu się po rozum do serca i głowy, pracuję kiedy chcę, ile chcę i dla kogo chcę. I zarabiam wystarczająco na dobry chleb i pyszne wino. Jestem wolna jak ptak i szczęśliwa, robiąc co lubię i wędrując po świecie ze świadomością, ze nic nie muszę.

      1. Dzięki bardzo. Zawsze byłam w super kondycji, ale teraz to jestem wręcz uskrzydlona!

  10. Warto przypomnieć ..W latach dziewięćdziesiątych –
    -likwidacja zakładów pracy .
    Zasiłki powszechne – kolejki w urzędach pracy..
    Czterdziestolatki goniły po zasiłki przedemerytalne..
    Spacerowały-śmiały się że roota lubi głupich…
    Kolejki po paczki na plebaniach..
    Na rynek wchodziły korporacje. Bum na szkolenia..
    Samochody służbowe.. Jednym słowem MĘCZARNIA..
    To doprowadziło do wprowadzenia na rynek młodego -wyszkolonego-korporobota. Swiadomość wyprana!
    No i tak w skrócie.. Paytrzyłam – obserwowałam ofiary systemu i ostrzegałam.. a korpo jak po sznurku prowadziło ………w przepaść..

    Tak – jedni widzą wszystko do czego doprowadzić może w.w
    a innym mało doświadczeń…cierpień…

    Powiem TAK

    „Lepszy na wolności kąsek lada jaki, niźli w niewoli przysmaki”

  11. Kiedyś w takim korpo biurze znalazłem czasopismo dla kierowników menadżerów – całe było poświęcone sposobom i metodom napuszczania na siebie pracowników by ich jedynym celem była bezwzględna rywalizacja o „korpo sukces”

    1. Szef mojego call center wpadł na pomysł, by zaprosić wszystkich pracowników do znajomych na fb. Dowiedziałem się od chłopaka, który tam jeszcze pracuje. Takie maja pomysły.

  12. Za tzw komuny … zakładowo-partyjne jelity…przybywały na tzw..kursokonferencje…do ośrodków wczasowych…na tzw..trzydniówki…sami skupieni w korpo pzpr..ormo…
    Nie powiem co się tam działo..domyślcie się…
    Już wtedy opijali …sukcesy swoje …!

  13. Poruszyłem tu też sprawę szkoły. Sądzę, że to jeszcze większy matrix, zwłaszcza jeśli chodzi o instytucję jako taką. No i prace również. Nauczyciele są teraz w szkole jak w amoku. Na całe szczęście uczniowie się nie dają zwariować, szkoda tylko, że ich ucieczką są zabawki technologiczne. Najgorsze jest to, że pani minister postawiła na informatykę i programowanie. Języki obce nie są tak ważne, jak to. Dla mnie polska szkoła zmierza od jakiegoś czasu do upadku i to totalnego upadku. Howgh!

    1. To jest po prostu szkoła okupacyjna.

      Celami szkoły okupacyjnej są:

      – kastrowanie Słowian z Kreacji i redukowanie w nich potencjału pełnego przejawu Życia;
      – socjalizacja („uspołecznianie”), czyli programowanie wolnej istoty ludzkiej na niewolnika;
      – urawniłowka (redukowanie do najgłupszego w stadzie);
      – programowanie – poprzez system ocen – na poczucie braku własnej wartości;
      – wpędzanie w kompleksy i ich utrwalanie.

      Największym problemem jest to, że do zawodu nauczyciela ciągną osobowości podporządkowane, zupełnie niezdolne do jakiejkolwiek formy buntu. Nauczyciel wykona bez dyskusji każde polecenie z góry, choćby było nie wiem jak bzdurne.

      1. Myślę, że tu dużą rolę odgrywają rodzice. To ich zadanie, żeby nauczyć dzieci dystansu do ocen. Tego, że nie zawsze należy się przejmować tym, co Pan/Pani powie. Można czasem dostać „pałę” nawet za zgodą rodzica i można czasem zostać w domu, żeby odpocząć. To trudne, ale ważne i nawet tylko tyle pozwala już dzieciom odetchnąć…..

  14. Ptaku – napisałam o tych kursokonferencjach żeby uświadomić Wam że nic się nie zmieniło tylko metody i środki zmieniły się i narzucają zabójcze tempo…kto świadom ten wysiada z tego pociągu a karawana niech se jedzie dalej z tym gęganiem…
    Oni śmietankę będą spijać a głupiemu radość..
    Istoty bez duszy – wyszkolone na bij – zagoń-zapędż w problem i wmawiaj..i biczuj ..//.jak chrystusa symbol// nie mają duszy – nie są kreatywne – nie potrafią sobie radzić same..
    Muszą stworzyć kolektyw którym sterują..najpierw komplemenciki a póżniej mamy Cię..
    To jest układanka od stuleci..
    Wmawianie nam problemów? Póżniej rozwiązywanie???
    …Kto Świadom odchodzi ..
    Nie dać się poganiać i zastanowić się nad każdym krokiem a
    wielki doradca sam pójdzie..

      1. W korporacji, oprócz tego wszystkiego, co opisano, jest straszny odsys energetyczny. Przyglądałam się moim młodszym kolegom i koleżankom. Bardzo szybko łapali infekcje, byli często osłabieni, i jak sami mówili, po powrocie do domu byli jedynie w stanie, by się walnąć na kanapę i spać! Ludzie w wieku 25 -30 lat! Energia życiowa zerowa albo baardzo słaba.Mieliśmy kiedyś gry zręcznościowe na jakimś szkoleniu i muszę stwierdzić, ze ci ludzie mieli bardzo słabe wyniki. Mimo, że byłam najstarsza (!) to najszybciej wykonałam wszystkie polecenia. To nie chodziło tylko o szybkość i refleks ale też o myślenie, samodzielne myślenie, a nie klapkowe, korporacyjne … Ja dbam, co jem, a jem dobrze i myślę dobrze o sobie i innych, albo nie myślę wcale. Otaczam się pięknem, bo bez piękna w życiu Dusza umiera, ćwiczę jogę, modlę się,, pomagam ludziom, najchętniej anonimowo, ładuję się dobra energią drzew i miejsc, robię, co lubię i jestem szczęśliwa. Wypisałam się z wyścigu szczurów i z amoku zakupowego. Jak powiada Einstein :Ciche i skromne życie przynosi więcej radości niż dążenie do sukcesu związanego z ciągłym niepokojem. Tak trzymam ❤

  15. Też kiedyś pracowałam w korpo (finanse), najniższy szczebel, czyli pięknie nazwane stanowisko „doradca klienta”. Pracowałam w terenie. Miło wspominam ten czas. Poznałam wiele ludzi i ich historii. To były plusy. Z minusów… Wyniki zawsze omawiane na forum. Każdy wiedział o wynikach kolegów. „Motywacyjne” rozmowy. Kierownicy nie mieli serca, dla nich liczył się tylko wynik, nie ludzie. Długo nie pracowałam.

    Ale gorzej wspominam studia. Poszłam na uczelnię wyższą żeby zdobyć dyplom dający mi uprawnienia do wykonywania zawodu. Ileż się nasłuchałam, że my studenci jesteśmy debilami i nic nie wiemy, jesteśmy lenie. Tak potrafili o nas mówić wykładowcy. Zero szacunku. O jakości przekazywanej wiedzy już nie wspomnę. Na „uczelni” poznałam parę osób z podobnym sposobem myślenia i to było fajne. 🙂

    Jakby w życiu nie było, zawsze byłam sobą. Miałam własne zdanie i nie dałam wciągnąć się w różne matrixowe gierki.
    Teraz pracuję z kim chcę i kiedy chcę. Potrzebuję dużo wolności. Szkoła i praca nauczyły mnie jednego: nie chcę być kolejną owieczką z klapkami na oczach.

    1. Ja kiedyś w małej korpofiremce (jakich w Polsce na przełomie wieków było pełno) sprzedawałem książki jako… domokrążca. Książki były z wysokiej półki, bo np. „Apteka natury” dr Górnickiej.

      To była firemka na wzór tych zachodnich i rano na „odprawie” odbywało się wymuszone „krzesanie entuzjazmu” (czyli programowanie domokrążcy) – by wyjść z bazy na w miarę wysokiej energii… Te „techniki motywacyjne” to był niezły kabaret… 🤣🤣🤣🤣

      1. Przypomniałeś mi o „Aptece natury”, która stoi na mojej półce. Dr Górnicką miałam okazję poznać osobiście. 🙂 Gościła kilka razy w naszym domu. Swego czasu moja Mama wykazywała dużo inicjatywy w tych tematach – skontaktowała się z nią i zachęciła do przyjazdu. To były moje pierwsze zetknięcia z ziołolecznictwem. 🙂

      2. Łoł, gratuluję tak światłej Mamy 🙂 A nie dałoby się skomponować choćby kilkuzdaniowej notki biograficznej o dr Górnickiej? Bo w sieci posucha, jeśli chodzi o jakieś głębsze info na ten temat.

      3. Muszę rozeznać temat, tzn. wypytać Mamę, czy i co pamięta. Mam trochę wątpliwości, bo to było lata temu.

      4. Teraz mają taką nową metodę motywacyjną w korpo wieszają telewizory na których wyświetlają wyniki zespołów by dodatkowo przykręcić śrubę.

      5. ,, Teraz mają taką nową metodę motywacyjną w korpo wieszają telewizory na których wyświetlają wyniki zespołów by dodatkowo przykręcić śrubę. ”

        Ależ, kochany Majku! To żadna innowacja! Propagandowe gówno papierowe;afisze, wykresy, zdjęcia przodowników z OZN-enem zamieniono na identyczne, płynące z ,,nowych zdobyczy techniki”.

        Czy kilkadziesiąt lat wstecz, czy teraz, mózg programuje się tak samo. Darwin ze swoim ewolucyjnym debilizmem może spać spokojnie 🙂

        Niewolnictwo, feudalizm, kapitalizm, socjalizm, demokracja to nie są systemy, to kreowanie stanu umysłu.
        Ta kreacja tworzy dopiero system, epokę, w jakiej ludzie początkowo chcą żyć, a z czasem zaczynaja się wkurwiać na zbyt wielki wysys i …, i co?,

        I …, i Natura nie lubi Pustki; przeskakują na zapodany obietnicami wyższy lewel, na którym też trzeba zapieprzać, ale już ze świadomością, że dla siebie… DO CZASU…

        Czaisz, Majku, tą karuzelę?, albo raczej wir wznoszący, w którym jedyną zmienną jest czas?, a w kółko krąży ten sam syf?

        I dlatego, aby to zmienić, powstały blogi – konstruktywne rozmowy Polaków, między innymi, jak TAW, gdzie w zupełnie spokojny sposób, mówi się o opuszczeniu karuzeli obłędu.

        To nie srosy i inne kloaki tego świata są winne losów człowieka.
        To my, z mózgiem sprowadzonym do percepcji małpy, samowolnie wsiadamy na karuzelę, która wraz z rosnącą liczbą ludzi, nabiera rozpędu, by odrzucić słabszych i zużytych.

        Jak w Polsce zrobimy to samo, co niedawno uczyniono na Węgrzech, wyzbywając sie ostatnich bastionów przykładowego, srosowego gówna, to możemy zacząć mówić o wyzbywaniu się małpiego mózgu.

        Dla mnie zniknięcie z polskiej Ziemi piątych kolumn w postaci dziesiątek ,,fundacji” pseudo Batory, będzie dopiero sygnałem, że obłęd karuzeli u nas przestaje istnieć.
        Węgrzy się nie pier….lą.

      6. ,, Węgrzy nie a u nas palą w pałacu prezydenckim świece w intencji wrogich nam nacji”

        To również mieści się w pakiecie karuzeli obłędu.
        Knesetowanie na Wawelu też.
        Brak sprzeciwu to przyzwolenie.
        Na szczęście z każdym dniem coraz więcej Polaków zaczyna to widzieć i rozumieć.

    2. U nas każdy pracownik miał telefon służbowy. Dziennie było kilkadziesiąt smsów „motywacyjnych” od kierownika typu „Jest cel do zrobienia, ludzie, czy wy w ogóle pracujecie??”. 😂 Mnie to tylko śmieszyło, ale ludzie się spinali, ganiali jak głupi.
      Dlatego samozatrudnienie było dla mnie jedynym wyjściem. 😉

  16. Pozdrawiam wszystkich wraz ze śpiewem kosa. Tak, kosa można też usłyszeć w zimie. Co roku słyszę go w srodku nocy w styczniu. Ten dzisiejszy śpiewał bardzo nieśmuiało,, w zasadzie podśpiewywał cichutko, ale zawsze jednak był to śpiew. DZień pobłogosławiony przez brata kosa. POzdrawiam śpiewnie! 🙂 ) )

  17. „Odwaga to zaufanie do siebie, a dużo łatwiej iść przez życie, mogąc na sobie polegać. Żyjąc w ciągłym strachu przed opinią innych, przed ośmieszeniem się i odrzuceniem, w braku pewności siebie, możemy nigdy się nie dowiedzieć, na co nas stać, jacy jesteśmy naprawdę i jaką moc posiadamy. Nie dowiemy się też, jakie to przyjemne uczucie być sobą, jaką daje wolność, satysfakcję i lekkość w podejmowaniu kolejnych wyzwań”.

    https://zmianywzyciu.pl/artykul/postaw-z-odwaga-na-siebie-i-zacznij-zyc-tak-jak-chcesz-podpowiadamy-jak-to-zrobic-862

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s