Babilońskie kulty śmierci na tętniącej niegdyś Życiem świętej ziemi Słowian (fot. Leszek Nowak)
Kogo zahipnotyzowani katolicy-Słowianie odwiedzają na cmentarzach? Na pewno nie swoich bliskich, bo ich tam nie ma. Pod warstwą czułej ziemi i zimnego kamienia leżą tylko rozkładające się programy. Jak nazwać kogoś, kto czci rozkładające się programy?…

Od lat nie nawiedzam cmentarzy. W jakim celu miałbym to robić? Kiedy zapragnę skontaktować się ze swoim Rodem, zapalam świeczkę na biurku (która nota bene i tak na nim non stop płonie przez cały jesienno-zimowy sezon), łączę się na gęstościach, z kim mam ochotę, i załatwiam interes (obrzęd Dziadów, czyli w dzisiejszym języku, ustawienia Rodzinne/Rodowe, ustawienia systemu Rodzinnego/Rodowego, czyli praca z polem morfogenetycznym Rodu). Nie ma porównania tak głębokiej duchowej pracy do bezmyślnego odpalenia lampionu na zmurszałej dawno trumnie!

Uprawiana przez zahipnotyzowanych katolików-Słowian kompulsywna nekrofilia w postaci obłąkańczego kultu nagrobków jest tak naprawdę niczym innym niż babilońskim kultem śmierci.

Podczas cmentarnych aktów i nawiedzeń bardzo łatwo o podczepienia, gdyż wygłodniałe byty tylko czekają na smaczne papu. Jeśli już ktoś musi w takie miejsca chadzać, niech przynajmniej przed wejściem poprosi swoją duszę o zabezpieczenie energetyczne.

Kogo zahipnotyzowani katolicy-Słowianie odwiedzają na cmentarzach? Na pewno nie swoich bliskich, bo ich tam nie ma. Pod warstwą czułej ziemi i zimnego kamienia leżą tylko rozkładające się programy. Jak nazwać kogoś, kto czci rozkładające się programy?…

Czcigodni katolicy-Słowianie, p-o-b-u-d-k-a!

TAW

226 myśli w temacie “Kompulsywny kult nagrobków, czyli jak zapięto w obłęd wolnych niegdyś Słowian…

  1. Mir Domowego Ogniska
    Bardzo ważne dla mnie ogień, piec, kominek…
    Codziennie rozpalam…
    …mamy potrzebę szałwię palić …
    Tak Jacku, Tawie ..ogień jest bardzo ważny … w pozytywnej intencji .. ☼

  2. Powoli wycinam swoją ścieżkę pisząc na swoim blogu ciąg dalszy „Atlantydy…”. Jest ciężko, ale trwam. By Was zachęcić do zerknięcia w tworzony artykuł „Od raroga-posłańca…” Przytoczę jego fragment:
    Zatraciłem poczucie czasu historii. He, he, zupełnie jak w Biblii, gdy się czyta, nie czuje się czasu. Odnosimy wrażenie, że wszystko tam opisane trwało może rok, może dwa lata… No, pięć… Ale nie wiek np. Noego opisany na ok. 1 tys. lat. A co by było, gdyby pod mianem „lata” wprowadzić „porę”. To oznaczałoby, że popotopowy przodek ludzkości nie dożył 150 lat! Czy mogło być tak, że u pierwotnych żydów rok rozpoczynał się z każdym początkiem pory roku…? A wyliczając nasze ze strefy umiarkowanej (blisko rozwiązań fenologicznych)”: 1/ przedwiośnie (spodzimek, roztopy), 2/ pierwiośnie, 3/ wiosna, 4/ lato, 5/ babie lato (przejście z lata do jesieni), 6/ jesień, 7/ przedzimek (przedzimie, przymrozki), 8/ zima (taki podział był bardzo ważnym dla rolnika, bowiem wskazywał zachowanie natury [od zoo- do agrofenologii] uzyskujemy „8 lat w roku”. Podzielmy 1000 na 8 = 125… Tak mi się wydaje, że żydzi przynieśli do biblijnej ziemi obiecanej system nie swój, TRAFILI DO STREFY KLIMATYCZNEJ, KTÓRA PRAKTYCZNIE WYGLĄDAŁA JAK JEDNO DŁUGIE LATO (NR 4/) W OPUSZCZONEJ PRZEZ ŻYDÓW KRAINIE , po czym skorygowali swój czas i granica życia człowieka sprowadziła się do maksymalnie 120stu dzisiaj pojmowanych lat… W Biblii Mahalalel i jego wnuk Henoch zostali ojcami mając po 65 lat (ukończonych!), a dożyli ponad 800. Obliczam: 66 lat nieukończone, ale w końcówce (mam do tego prawo!) czyli prawie faktycznie 66:8= 8,24 lat, więc 8 lat i kwartał (trzy miesiące). Poczęli dzieci mając 7 lat i 6 mcy… Czy to jest niemożliwym w skali całej ludzkości przez ponad setkę tysięcy lat przeszłości?

    mamdziecko.interia.pl/rodzice/news-najmlodsi-ojcowie-na-swiecie,nId,2575239 . Najmłodszą mamą na świecie jest Peruwianka Lina Medina, która poczęła dziecko mając… 4 lata i 10 mcy… 

    A dodam, że ci patriarchowie musieli czymś wyróżniać się, czymś niezwykłym, tajemniczym, nieziemskim, boskim! Z tymi żydowskimi latami jest jak z naszymi „łatami”… Gdzie dziura, tam się ją zaszywa, ceruje (zeruje[?], niszczy [od naszego staropolskiego „nicso”!?)…
    Pozdrawiam Wszystkich!

  3. Jacku czytałam że Ony wiek liczyli następująco…
    On – jego syn- wnuk-prawnuk…ect……aż do naturalnego zejścia ostatniego potomka bezpotomnie…tak udało się doliczyć niejednokrotnie do tysiąca lat potomstwa…
    Czyli żył ON bo jego geny w potomstwie/

    W przypadku gdy zginął jeden z potomków tragicznie np.w wyniku wojny ect..to liczą dalej po Jakubowemu czyli …mógł mieć synów ,córki-oni następców ect.. itd… Nazywam to
    ”kamień filozoficzny;kamień na kamieniu-na kamieniu kamień a na tym kamieniu jeszcze jeden kamień…

    /nie podam teraz żródła /odszukam/ …

    Tak samo z kasą…..zginął w holo ale mógł zarobić ale że zabity to nie zarobił przez morderców…
    i ta kasa musi się zgadzać…………………..
    Pozdrowienia

    1. Justynko, brałem to pod uwagę, ale właśnie przykłady Mahalela i Henocha nie usprawiedliwiałoby generacyjnej kontynuacji, bowiem oni w bardzo młodym wieku już posiadali potomstwo, więc bezdzietność nie wchodziła w grę, a przez to doliczanie do ich wieku (po 800 lat) potomków nie miałoby sensu, i mogłoby prowokować dodatkowe wątpliwości talmudyczne. Dzięki Ci za to! 💙

      1. Ciekawe te jednoczesnosci…Czytam komentarz i slucham u Bez Chaosownia i… oto jaki film : Mądrość Starożytnych Sławian [Przestrogi]
        „Zachowjcie ludzie piekno Ziemi waszej dla POTOMKOW starozytnych Rodow Waszych”*

        Bez komentarza… mhm… Bez Chaosowania 😉

    2. „W przypadku gdy zginął jeden z potomków tragicznie np.w wyniku wojny ect”

      SPARTANIE znani z odwgi, surowych regul wychowania, walecznosci NIE WYSYLALI NA WOJNE Rycerzy, jesli Ci nie mieli jeszcze POTOMSTWA !
      Leonidas, WIELKA DUSZA, wybral nie tych najwaleczniejszych , ale tych, KTORZY JUZ MIELI POTOMSTWO !
      WAZNA BARDZO WIESC, bo malo kto o tym wie !
      Zginac, to odejsc bez POTOMSTWA !

    1. Stela, żyd, macewa to też kamienie, każdy z nich które zakrywa (kamieniuje) skałę Prasłowian, twierdzę zwaną m.in. grodem albo paleniskiem, arką. Opoki świętopietrzenia, świętopiĘtrzenia lub świętopiePrzenia – do wyboru!

  4. Już jako dziecko denerwowały mnie te światełka na cmentarzu.To klepanie zdrowasiek,święto wszystkich świętych,obrzędy i zwyczaje pogrzebowe.Cmentarz to najcichsze miejsce,nikogo tam się nie spotka.Wierzą katolicy w to że dusza człowieka idzie do nieba czy piekła a kultywują od wieków zabobony zwane pochówkiem.Ja tam chcę żeby mnie spalono albo żeby moje prochy zostały wrzucone do morza.Chodzą katolicy na cmentarze wydają fortunę na świeczki,wieńce,kwiaty a tam przecież jest pusta trumna.Ale nagrobki budują już sobie za życia bogato ozdobione za kilka tysięcy złotych choćby na kredyt bo trzeba się pokazać przed sąsiadem.
    Pozdrawiam

    1. Jak byłam kiedyś w Polsce, pewna pani chwaliła się, ze na grobowiec rodzinny na cmentarzu w jej rodzinnej miejscowości pracowała trzy lata w USA. Do dziś jest to dla mnie nie do pojęcia, jak można stracić trzy lata życia, aby wystawić grobowiec. Gdyby te pieniądze przeznaczyła na lot balonem albo podróż dookoła świata to mogłabym to zrozumieć.

  5. Zaduszki kojarza mi sie bardziej z duszeniem niz z duszami.

    TAWie, czy w Swieto Zmarlych nie sciagamy czasami myslami dusz, o ktorych myslimy? Wbrew ich woli oczywiscie. Moze one tego wcale nie chca, moze chca byc tam, gdzie sa.

    Krzysztof Jackowski kiedys powiedzial (jakos tak), ze nasi przodkowie sie ciesza, gdy ich odwiedzamy na cmentarzach. To by znaczylo, ze oni nie odeszli w zaswiaty. No i wlasnie tego nie rozumiem, tego odchodzenia, ewentualnie odprowadzania dusz. Rozumiem, ze ci, ktorzy zgineli w wypadkach w mlodym wieku albo zostali zamordowani czesto nie chca opuscic tego „padolu” (no i ci przywiazani do materii albo tzw. typy kontrolujace). Ich zdezorientowane dusze kreca sie wokol miejsca wypadku albo szukaja swoich katow/mordercow. Jezeli jednak umiera ktos w srednim albo starszym wieku, czesto po dlugiej chorobie, to nie rozumiem co by go tu moglo trzymac.

    Wytlumacz mi TAWie jak to jest. W miare mozliwosci najszerzej jak potrafisz. A wiem, ze potrafisz! 😁

    1. Ja to nazywam kamienowaniem duszy. Wielki Babilon tak to zorganizował, by m.in. poprzez kościelne rytuały i betonowe bunkry trzymać duszę w matrixie.

      Pan Tadeusz Owsianko mówi, że liczne dusze czatują przy swoich grobach nieodprowadzone. Widział to na pogrzebie swojej Mamy, którą odprowadził. A wówczas tłum cmentarnych zbłąkańców odezwał się do niego: „A my??!!…” 👻👻👻👻

      *

      Tak, podobnie jak Ty, Droga Kalino, uważam, że nic tak trwale nie więzi tu duszy jak wbity Słowianom do łbów gadzi PROGRAM MATERIALIZMU…
      💰💰💲💰💰

      1. No wlasnie. Jak to sie dzieje? Dusze zazwyczaj odruchowo ida w strone swiatla albo „swiatla”, jak kto woli. Czyzby to byly dusze, ktorym nie ukazal sie hologram w postaci swiatla i po prostu nie wiedza, co robic, gdzie isc?

      2. Według mojej aktualnej wiedzy, dopóki mamy czakry, jesteśmy na smyczy. A po wyjściu z ciała poziom świadomości się nie zwiększa, wibrujemy tak samo, więc pole manewru jest na miarę „dorobku ziemskiego”…

        *

        SłowiAnka wie więcej, bo nie raz robiła tam już wycieczki krajoznawcze… 😉

      3. Jeszcze jedno pytanie TAWie. Jak myslisz, gdzie Tadeusz O. odprowadzil swoja mame? Czyzby do tego sztucznego swiatla? Bo jak na razie dla osoby z przecietnym (albo niskim) poziomem swiadomosci, chocby i tzw. przyzwoitych, innej mozliwosci na razie nie ma.

      4. To dobre pytanie na dziś do pana Tadeusza…

        *

        Najtrudniejsze, najbardziej nieewolucyjne programy nadpisane są na czakrach. Prawdziwym wyjściem z matrixa będzie ewolucyjny proces odpadania czakr, który już się rozpoczął… 🙂

  6. [TAW] SłowiAnka wie więcej, bo nie raz robiła tam już wycieczki krajoznawcze… 😉
    ———————–
    Czekam wobec tego na komentarz SlowiAnki. 🌞

      1. Dzieki TAWie. To troche wyjasnia.
        ————–
        Dzisiaj rozmawialam z mama. Stala na przystanku autobusowym. Jeden z czekajacych (lat ok. 30) zsunal sie z lawki i dostal drgawek. Byla z nim matka, ktora twierdzila, ze syn nigdy nie chorowal na padaczke. Napomknela, ze wlasnie wracaja ze szpitala, w ktorym podano mu lek i ponoc po tym leku juz w szpitalu poczul sie zle, choc drgawek w szpitalu nie mial. W kazdym badz razie matka tego mezczyzny w szoku i we lzach, wiec moja z innymi oczekujacymi ruszyla z pomoca. Zadzwonili po ambulans, a w miedzyczasie zajeli sie chorym. Mama moja wzruszona, ze wszyscy pospieszyli z pomoca. Co niektorzy zdejmowali nawet kurtki, aby podlozyc choremu pod glowe, inni asekurowali, aby nie zrobil sobie krzywdy. Ambulans szybko przyjechal. Zanim przyjechal chory juz pomalu do siebie doszedl, choc jeszcze byl oszolomiony.
        Matka mezczyzny przyznala, ze syn pije od dwoch lat, „bo rzucila go dziewczyna”. Wedlug mojej mamy na uzaleznionego nie wygladal. Z tego co czytalam padaczka alkoholowa rozwija sie dopiero po latach tęgiego picia, wiec alkohol chyba nie byl tu przyczyna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s