W 2014 r. śledczy znaleźli w Tuam (hrabstwo Galway na zachodzie Irlandii) masowy grób z dziecięcymi szczątkami
Żądamy śledztwa, które wyjaśni okoliczności śmierci tych dzieci – mówi parlamentarzysta z Tuam, gdzie w szambie przy prowadzonym przez zakonnice ośrodku znaleziono zwłoki blisko 800 małych dzieci. Arcybiskup odpowiada: jesteśmy zszokowani, ale nic nie wiedzieliśmy.

– Byłem głęboko wstrząśnięty, jak my wszyscy, informacją o liczbie dzieci pochowanych w Tuam. Dowiedziałem się o skali tej tragedii z mediów i danych historycznych – mówił cytowany w BBC arcybiskup Tuam, Michael Neary. – Jestem przerażony i zasmucony, słysząc, że chodzi o tak wiele zmarłych dzieci. Myślę o wielkim cierpieniu i bólu tych maleństw i ich matek – przekonywał.

Odpowiedzialność spoczywa na siostrach

Biskup zaznaczył jednocześnie, że jego diecezja nie ma żadnych dokumentów związanych ze śmiercią dzieci. – Rozumiem, że cały materiał, jakim dysponowały siostry jako menedżerki ośrodka, został przekazany radzie hrabstwa Galway już w 1961 r. Chociaż archidiecezja Tuam będzie w pełni współpracowała w tej sprawie, moralny imperatyw spoczywa na siostrach Bon Secours. Powinny postąpić zgodnie ze spoczywającą na nich odpowiedzialnością i dobrem publicznym – mówił.

Zbiorowy grób w Tuam w irlandzkim hrabstwie Galway, przy dawnym sierocińcu i domu samotnej matki prowadzonym przez siostry Matki Bożej Wspomożenia Wiernych (Bon Secours), rzeczywiście został odkryty blisko 40 lat temu. Długo zakładano, że zawiera ciała dzieci zmarłych w wyniku głodu w latach 50 XIX w. Dopiero teraz, miejscowa historyk Catherine Corless, po przeanalizowaniu dokumentacji ośrodka, stwierdziła, że 796 pochowanych w betonowym zbiorniku ciał, to dzieci zmarłe w latach 1926-1961. Najmłodsze z dzieci miało dwa dni, najstarsze – 9 lat. Większość umarła z powodu chorób, przedwczesnego urodzenia, albo niedożywienia.

To byli irlandzcy obywatele

Pochodzący z Tuam parlamentarzysta Colm Keaveney nazwał pochowanie dzieci w szambie „niewyobrażalnym”. – To ogromny skandal. Wezwałem już rząd do złożenia oficjalnych przeprosin kobietom, których dzieci tam pochowano, a także do podjęcia wszelkich działań niezbędnych do odkrycia prawdy – mówił w BBC. – Domagamy się od premiera przedstawienia planów przeprowadzenia śledztwa, które wyjaśniłoby okoliczności śmierci tych dzieci. To byli irlandzcy obywatele, a sposób w jaki zostali potraktowani – oni i ich matki – jest nie do zaakceptowania – przekonywał.

Ośrodek w Tuam był jednym z dziesięciu domów dla kobiet, które zaszły w ciążę bez ślubu, i ich dzieci. Jak podaje BBC, w sumie przewinęło się przez nie 35 tys. kobiet. Ich dzieciom odmawiano chrztu, były odseparowane od innych dzieci w szkołach. Kiedy umierały, nie były chowane na poświęconej ziemi.

Będzie powtórny pochówek?

Władze kościelne obiecują pomoc w zbiórce pieniędzy na postawienie w miejscu pochówku pomnika i tablic z imionami zmarłych dzieci. Jednak pojawiają się głosy, że konieczne jest śledztwo w sprawie śmierci dzieci i wykopalisk w miejscu ich pochówku. Biskup Neary obiecuje, że będzie współpracował z rodzinami zmarłych dzieci tak, żeby otrzymały „godny powtórny pochówek” szczątków, na poświęconej ziemi.

Po rewelacjach z Tuam, inny zakon, Sióstr Najświętszych Serc Jezusa i Maryi, który prowadził w Irlandii trzy domy dla matek i dzieci, poinformował, że chętnie podda się śledztwu w sprawie chowania niemowląt w nieoznaczonych grobach. – To bardzo smutny rozdział w historii irlandzkiego społeczeństwa – tłumaczył w rozmowie z RTE News rzecznik zakonu.

autor: Marta Urzędowska

źródło: http://wyborcza.pl/1,76842,16101048,Irlandzkie_zakonnice_pogrzebaly_w_szambie_800_dzieci_.html

****

„Dyktatura wstydu”, czyli mroczna tajemnica irlandzkiego sierocińca

Katolicki sierociniec i dom samotnej matki w Tuam w Irlandii
– Odkrycie kości niemal 800 dzieci na terenie sierocińca i domu samotnej matki w Tuam odsłania najbardziej mroczne tajemnice Irlandii i panującą tam niegdyś dyktaturę wstydu – pisze Roger Boyes.

Irlandia to kraj kościołów i kapliczek, ale nie aniołów. W samym rogu dziecięcego placyku zabaw znajduje się schludna kapliczka. Wokół pluszowe misie i kwiaty wistarii. To tu zakonnice – jak możemy dziś stwierdzić z niemal całkowitą pewnością – grzebały ciała 795 dzieci. Tak pies zakopuje w ziemi kość, którą dostał od pana.

Z całego kraju napływają doniesienia na temat instytucjonalnego molestowania i okrucieństwa wobec samotnych matek oraz bezdusznego traktowania dzieci jak zwykłe śmiecie.

Z jednej z najnowszych relacji dowiadujemy się o tajnym domu dla niemowląt położonym w jeszcze innym rejonie Irlandii. Jednak punktem absolutnie newralgicznym pozostaje targowe miasto Tuam w hrabstwie Galway.

– Mnie i matkę traktowano jak istoty gorsze – mówi John Rodgers. Jedziemy do funkcjonującego właśnie tu – do czasu zamknięcia w 1961 r. – sierocińca i domu samotnej matki pod wezwaniem św. Marii Magdaleny. Potężny, szary jak zachmurzone niebo zespół budynków z cegły. Wokół wysoki na ponad trzy metry mur. – Moją matkę Bridie aresztowano za żebractwo, gdy miała ledwie dwa i pół roczku! Czy potrafi pan wyobrazić sobie tę sytuację? Na wolność wyszła, gdy miała 16 lat. W 1947 r. zaszła w ciążę. Ze mną – wspomina Rodgers.

Po porodzie tę dwójkę rozdzielono na polecenie Kościoła, który nie akceptował samotnego macierzyństwa. Bridie przez 15 lat harowała w na pół pańszczyźnianych warunkach w pralniach jednego z sierocińców i domów samotnej matki pod wezwaniem św. Marii Magdaleny. Dopiero wtedy udało się jej uciec z tego piekła. Sam John Rodgers przebywał w ośrodku w Tuam do szóstego roku życia. Wtedy zaadoptowała go pewna irlandzka rodzina. Jego historia to część znacznie szerszej narodowej tragedii, która dopiero teraz zaczyna wychodzić na światło dzienne.

Irlandia całkiem niedawno musiała sobie radzić z finansowym krachem, skutkami kryzysu euro i przyprawiającą o ból głowy recesją 2008 r. Teraz rozpoczęła proces głębokiej introspekcji. Skandale pedofilskie w kościele dosłownie rozbiły zaufanie do tej instytucji i samego Watykanu. Później pojawiły się doniesienia, że Kościół i państwo działały w zmowie w kwestii więzienia samotnych matek nazywanych też „upadłymi kobietami”. Teraz mamy problem dzieci – jak John Rodgers – na siłę odłączanych od matek i tych, które nagle znikały. A także kolejny dylemat – Co poszło nie tak u samych podstaw tego państwa?

– Jesteśmy dobrymi ludźmi, którzy czynili zło? A może tymi, którzy po prostu nie wiedzieli, jak można działać lepiej? – pyta Flora. Razem z przyjaciółką Claire w przerwie między lekcjami poszły do dawnego sierocińca w Tuam, by złożyć kwiaty przed wspomnianą kapliczką.

Wszystkie te pytania formułuje się tak, by dotyczyły teraźniejszości, chociaż większość aktów zła popełniono już dawno temu. Sierociniec i dom samotnej matki w Tuam założono w 1925 r. Działał przez cztery dekady. Odnaleziono świadectwa zgonu 795 niemowlaków, ale żadnego świadectwa pochowania na cmentarzu.

Współczynnik umieralności w tym ośrodku znacznie przewyższał współczynnik ogólny dla ludności miasta. Większość miejscowych jest przekonanych, że dzieci grzebano w nieoznaczonych grobach blisko lub nawet w samym betonowym szambie, gdzie już w latach 70. ubiegłego wieku odkryto niewielką ilość ludzkich kości. Jeśli opinie te okażą się prawdziwe, potwierdzą tylko coraz głębsze podejrzenia, że Kościół – nieubłagany w swoim potępianiu pozamałżeńskiego seksu – odmówił tym dzieciom z nieślubnego łoża godnego pochówku.

– Chodziło o hańbę. Dyscyplinowanie społeczeństwa poprzez hańbienie i stygmatyzację – mówi Rodgers. Ten były niewykwalifikowany robotnik zajął się później pisaniem, Dziś dziarski 67-latek jest już dziadkiem. Prowadzi mnie poprzez teren zarośnięty gęstą trawą. Na niej krzyże wymalowane białym sprejem. To tu sonary archeologów pracujących na zlecenie sądu wykryły, że pod powierzchnią kiedyś coś pogrzebano. Dochodzimy do posadzonego w doniczce przez jakiegoś żałobnika maleńkiego dębu. – Nigdy nie pozwólmy sobie zapomnieć o złu, jakie wyrządzono tym dzieciom. Modlę się o to, byśmy chronili naszą przyszłość – głosi umieszczony obok na kartce napis.

Premier Enda Kenny chce przełamać oficjalne milczenie w tej sprawie. – Sposób, w jaki traktowano te matki i ich dzieci, budzi naszą odrazę i wstręt. Jeśli nie zajmiemy się tym problemem w sposób właściwy, dusza Irlandii spocznie jak dzieci tak wielu tych matek w nieoznaczonym grobie – oświadczył Kenny w ubiegłym tygodniu. W istocie sam szef rządu i reszta klasy politycznej zdawali sobie sprawę, że coś wydaje bardzo niemiły zapach. Ociągano się jednak przed konfrontacją z tym, kto i za co odpowiada – silny i nadużywający swojej władzy Kościół czy niezdolne stawić mu czoła słabe państwo? Kenny jest praktykującym katolikiem. Teraz wyczuwa zmianę nastrojów społecznych. Irlandia zbyt długo żyła ze swoimi tragicznymi tajemnicami.

W ubiegłym tygodniu w hrabstwie Galway odbył się wiec protestacyjny. Jednym z jego organizatorów jest Rachel Donnelly. Tłum gorącymi oklaskami nagrodził jej słowa o tym, że nadszedł czas, aby w tym kraju w końcu raz na zawsze oddzielić Kościół od państwa. Takie stwierdzenie nie brzmi może zbyt rewolucyjnie na zewnątrz, ale w Irlandii ma siłę wybuchu bomby. Dlatego właśnie próby uciszenia gniewu opinii poprzez wszczęcie formalnego dochodzenia stały się sprawą mocno skomplikowaną.

– Ludzie świetnie pamiętają czasy, gdy biskupów traktowano jak książęta – mówi obecny na demonstracji student Ciaran McMahon. W ten sposób usiłuje pokazać mi, jak ogromny problem stanowi rzucenie wyzwania Kościołowi w kwestii zła, które czynił. W pewnym momencie przerywa mu jego przyjaciel Frank Doherty – Dobrze. Jest śledztwo. Ale nie wiemy nawet, kto ma pytać, a kto odpowiadać. Kościół? Może w jakimś drobnym zakresie. Państwo? To wszystko sięga korzeniami samych jego fundamentów.

Rząd pragnie zbadać, co działo się z dziećmi w sierocińcach w całej Irlandii – w Cork, Dublinie czy Galway. Jak wiele z nich i w jakich okolicznościach zmarło? Wschodząca gwiazda opozycyjnej Sinn Fein Mary Lou McDonald żąda jeszcze więcej – odpowiedniego dochodzenia w sprawie pralń prowadzonych przez siostry z zakonu pod wezwaniem św. Marii Magdaleny. Zdaniem McDonald nie sposób zbadać losu dzieci, które znikały bez uniesienia zasłony milczenia w kwestii tego, jak traktowano samotne matki, którym siłą odbierano potomstwo.

Jej stanowisko spotyka się z ogólnonarodowym poparciem. Rząd jednak zdradza oznaki niepokoju. Nominowany do Oscara film Stephena Frearsa „Tajemnica Filomeny” z Judi Dench dostarczył amunicji tym, którzy widzą Irlandię jako kraj uwięziony we własnej przeszłości. Aktorka gra rolę kobiety, która, będąc młodą dziewczyną, zachodzi w ciążę i jako zhańbiona trafia do klasztoru.

Jeśli rząd zbyt głęboko zanurzy się w kwestie adopcji i prawa dzieci do zachowania związku ze swoją matką, potknie się o kwestie poszanowania prywatności. Istnieje także niebezpieczeństwo, że prowadzące wtedy te domy opieki zakony religijne – niektóre są dzisiaj całkiem zamożne – będą musiały wypłacać odszkodowania. Taka sytuacja podkopałaby stosunki Kościół–państwo.

Nie ma jednak wątpliwości, że zakonnice odnosiły korzyści z pracy samotnych matek. Oferowały swoje usługi po niższej cenie niż pralnie komercyjne. Prały nie tylko szaty księży czy ludzi Kościoła, ale i pracowników Banku Irlandii czy członków armii. – Pamiętam, gdy będąc jeszcze chłopcem, widziałem, jak auta pralni zabierały w poniedziałek szaty księży i odwoziły je z powrotem w piątek. Przyjaciele matki mówili mi, że siostry trzy razy w tygodniu udawały się do banku z walizkami pełnymi gotówki. Robiły znakomity interes – wspomina Rodgers.

Testowanie szczepionek w katolickich sierocińcach

Niektórzy katolicy twierdzą, że podkręcany przez media i feministki dyskurs, wymyka się spod kontroli. Obrońcy praw człowieka zaczynają przywoływać emocjonalny słownik Holokaustu. Jednak na przykład testowanie szczepionek w tego typu domach – chociaż oczywiście niezgodne z dzisiejszymi standardami – nawet w dalekim stopniu nie przypomina praktyk stosowanych w niemieckich obozach koncentracyjnych [no jak nie, jak tak; to samo dotyczy bezkarnego testowania szczepionek w domach starców – przyp. TAW]. Można natomiast przywołać inne znacznie bliższe porównanie do rumuńskich sierocińców z epoki dyktatury Nicolae Ceausescu. Ale to, czego byliśmy świadkami w Irlandii, nie stanowiło pokłosia kaprysu tyrana, lecz tego, co można nazwać dyktaturą wstydu – próbą konstruowania i zarządzania moralnością narodu oraz przywiązania do instytucji wszystkich przekraczających normę.

To całkiem sporo. Zbierało się przez długi czas. Teraz nadszedł moment stawienia czoła przeszłości. Czy ciała dzieci winno się ekshumować? – Niech niemowlęta śpią spokojnym snem – odpowiada John Rodgers.

autor: Roger Boyes

tłumaczenie: Zbigniew Mach

źródło: https://polskatimes.pl/dyktatura-wstydu-czyli-mroczne-tajemnica-irlandzkiego-sierocinca/ar/3475887

****

Nie istnieje polska wersja hasła w Wikipedii o upiornym domu samotnej matki w Tuam – Polacy mają o tym nie wiedzieć:

https://en.wikipedia.org/wiki/Bon_Secours_Mother_and_Baby_Home

****

Po czterech latach nacisków Kościoła katolickiego w Irlandii na wyciszenie skandalu rząd w Dublinie wydał wreszcie zgodę na poszukiwania i ekshumację ciał ofiar z upiornego sierocińca w Tuam. Jest to bardzo ważna sprawa dla historii Kościoła katolickiego w Irlandii, która ostatecznie walnie przyczyni się zakończenia działalności tej nieewolucyjnej instytucji w kraju Zielonej Koniczyny. Tuam nie jest odosobnionym przypadkiem. Specjalna komisja śledcza ds. domów dla niezamężnych matek z dziećmi bada w całej Irlandii historię tych placówek.

Kościół katolicki w Europie, opierający swoje istnienie już tylko o Polskę i Irlandię, nieodwołalnie wchodzi właśnie w końcowy etap swojej historii…

Młyny Boże mielą powoli, ale za to dokładnie i na miałko…

TAW

6 myśli w temacie “Dzieciobójstwo w Kościele katolickim w Irlandii! Zakonnice pogrzebały w szambie 800 dzieci. Kościół: nie wiedzieliśmy

  1. Oglądałam wiele lat temu film „Siostry Magdalenki” /2002 r./ poruszający w/w temat. Długo nie mogłam dojść do siebie.
    Koszmar!!!!!

  2. Artykuly maja juz 4 lata. Inne bestialstwa ciagna sie od lat. Po takiej jednej sprawie wierni powinni przejrzec na oczy. A jakos dalej sa ludzie co chodza do kosciola i bronia tej instytucji. To musi byc hipnoza czy inne otumanienie ze wszyscy nie pluja na ksiezy. A oni chodza z podniesiona glowa. Taw szacunek ze podejmujesz sie szukania takich informacji. I ze dzwigasz to cale okropienstwo.

  3. Sprawa zamieciona na kilka dziesiątek lat – ujrzała światło dzienne.
    Wybiło szambo .
    Daleko i szeroko rozniosło niekonieczny zapaszek, który osiadł gęstym oparem – wskazując nieponoszących do tej pory żadnych konsekwencji – sprawców.
    Irlandia.
    Jeszcze do niedawna ultra katolicki kraj, w którym jak w soczewce odbija się pogarda dla słabszego człowieka.
    W latach 90. ub. stulecia, kiedy w naszym/?/ sejmie była procedowana ustawa antyaborcyjna, jedna z codziennych gazet
    zamieściła sprawę irlandzkiego księdza, który uwiódł katechetkę
    i tchórzliwie ją porzucił, kiedy zaszła w ciążę, ponieważ nie chciała jej usunąć.
    Szczęśliwie powiła córeczkę, wniosła do sądu sprawę o ustalenie ojcostwa i o alimenty.
    Podany jakby dla rożcieńczenia tematu – drugi kraj -Rumunia.
    Pamiętam z ekranu telewizora rumuńskie dzieci umieszczone w sierocińcu: głodne, wynędzniałe, często kalekie i upośledzone umysłowo. W warunkach urągających człowieczeństwu.
    Kraj ten był wtedy rządzony przez „normalnego inaczej”
    tyrana, jak na ironię nazywanego „Słońcem Karpat”.
    Podobno na terenie KAZDEGO żeńskiego klasztoru, czy zakonu
    znajduje się dziecięcy cmentarzyk.
    Oby niedaleki był czas, kiedy zaczną się poszukiwania tych cmentarzyków na masową skalę, żeby je odnależć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s