116 myśli w temacie “Jak reagować, gdy ktoś nie spełnia naszych oczekiwań – Beata Pawlikowska

    1. Dzięki za Beatkę. Trafia do mnie to co mówi. Bardzo lubię jej kalendarze z jej słowami na każdy dzień w roku oraz przepisy. Ciasteczka wg jej zapisu zachwyciły dzieciaki i nauczycieli. Każdy chciał wiedzieć kim jest B.Pawlikowska … – odpowiadam sobie – jedną z najbardziej pozytywnych osób na tej planecie.

    2. Piękne słowa, Śpiewie Ptaka.
      Jak to dobrze, że w swoje, skądinąd bardzo mądre zdanie nie wplotłeś słowa ,,nigdy”, ponieważ w życiu nie da się cały czas nie oczekiwać i tym samym nie spełniać oczekiwań.

      Wydaję mi się, że to nieoczekiwanie niczego od nikogo nie może być przesłaniem na życie, a jedynie na pewne w nim sytuacje, w których można i trzeba pozwolić sobie na życzliwość wobec innych, na odpuszczenie osądzania i narzucania swojego postrzegania.

      Pani Beata podaje piękne recepty na zachowanie spokoju, nieingerencję w czyjeś poczynania, pozostawienie wydarzeń i uczestników ich własnemu biegowi przy naszej pełnej akceptacji.

      Pada mądre zdanie: ,,Żyj i pozwól innym żyć”.
      Czy adresatem tej myśli jestem tylko ja, czy też przysłowiowy gościu wpychający się w kolejkę?
      Czy mam mu grzecznie zwrócić uwagę, czy zostawić go samemu sobie, podejrzewając – jak czyni p. Beata – że prędzej czy później ,,zbierze” owoce swojego postępowania?
      A co, jeśli te konsekwencje będą dla niego bardziej bolesne, niż moja uwaga?

      Brakuje mi w wypowiedzi p. Beaty podkreślenia oczywistości, w której wcale nie jest przemocą, a wręcz pożądanym działaniem opiniowanie, osądzanie, zwracanie uwagi, nakierowywanie Przykładem może być wychowanie dzieci i dorastającej młodzieży, nauczanie młodych i dorosłych ludzi, przyuczanie do zawodu w praktyce itd.
      W takich życiowych sytuacjach niespełnione oczekiwania nie mogą spotykać się z ciągłą uległością.

      Moim zdaniem trzeba starać się być życzliwym, miłym, kochającym, pozwolić innym żyć.
      Należy jednak baczyć również na to, aby ci, którym pozwalam żyć, stosowali wobec mnie podobną zasadę.

      Mówiąc wprost, włażenie komuś w dupę na dłuższą metę nie wychodzi na dobre żadnej ze stron.
      Konsumpcjonizm z jednej, a dyskomfort z drugiej strony urasta do takich rozmiarów, że trudno jest wrócić do stanu zrównoważonych relacji.

      Moje powyższe przemyślenia nie są w żadnym wypadku negacją czyjegokolwiek zdania.
      Twój wpis, drogi Śpiewie Ptaka, jest jedynie kanwą dla moich rozważań…

      A tyle ich jeszcze przed nami… 🙂

      Miłego!

      1. „Pada mądre zdanie: ,,Żyj i pozwól innym żyć”.
        Czy adresatem tej myśli jestem tylko ja, czy też przysłowiowy gościu wpychający się w kolejkę?
        Czy mam mu grzecznie zwrócić uwagę, czy zostawić go samemu sobie, podejrzewając – jak czyni p. Beata – że prędzej czy później ,,zbierze” owoce swojego postępowania?
        A co, jeśli te konsekwencje będą dla niego bardziej bolesne, niż moja uwaga?”…po kazdej reakcji jest akcja,skutki nieprzewidywalne po niektorych osobnikach.

        Nikt nic nie musi ,tak ja my nie musimy spelniac nikogo oczekiwan tak inni nie musza naszych spelniac. Kazdy powinien sobie to wbic do glowy.

  1. A ja nie do konca sie zgodze, odnosnie ustepowania i pozwalania na niesłuszną krytyke poprzez brak bronienia swojej racji.
    Podała przykład o pozwalaniu na włazenie nam do kolejki, bo
    dzieki tej osobie wyjdziemy x czasu pózniej i dzieki temu mozemy dostac jakis ” bonus”.
    A co jesli wpuscimy chamskiego klienta(kę) przed siebie, wyjdziemy pózniej i … wpadniemy pod samochód, zostaniemy pobici itd.itp. Tym bardziej, ze przewaznie tego typu człowiek, który nie zwraca uwagi na innych ma ” charakterystyczne prowadzenie ” i byc moze specjalnie został przyprowadzony do kolejki, aby nas ( lub kogos innego ) w niej zatrzymac. Kij ma dwa konce. Ludzie którzy mają ograniczona samoswiadomosc sa dobrym narzedziem w astralnych rekach. Doswiadczyłem dosc sytuacj, w których o mało co, ktos na autopilocie nie zrobił mi „szkody” lub przez niego, cos sie pozniej niezbyt przydarzyło.

    Nastepny podany przykład , w której mamy pozwalac, aby ktos nas opieprzał. Jesli ktos do nas szura, nawet tylko słownie, ale jest w tym emocjonalny wyrzut, zostajemy uderzani. Najłatwiej i najczesciej mozna to odczuc na splocie słonecznym. W filmie „Niebianska przepowiednia ” zostało to pokazane jako energetyczne zdominowanie drugiej osoby. Jesli lubimy byc „pobici” i zdominowani to mozna siedziec cicho. Chyba kazdy doswiadczył jak ktos po nas niesłusznie pojechał, my nie zareagowalismy ( nie bronilismy sie) i jak potem sie czulismy.
    Na pewno albo smutni lub/i wkurwi.ni bez SIŁY itd.
    Oczywiscie mozna nie reagowac i nie byc ograbionym, ale nie wolno nam przyjac i uaktywnic w sobie emocji(energii) naszego adwersarza. Nie jest to łatwe, zwłasza jak ktos nam bliski, znajacy nasze słabe punkty, bedzie nas własnie punktował, a przynajmnie próbował. ( to tak ogólnie z własnego podwórka)

    Dotrwałem do tych dwóch przykładów. Reszta moze jest ok.
    Jak wspomniałem, kij ma dwa konce, a my powinnismy miec, odpowiedni dystans i otwarte oczy (uwaznosc).

    1. Właśnie właśnie właśnie. Prawo przyciągania się kłania. Beata staneła jakieś 2 lata temu w miejscu i drepcze i drepcze, ale nie posuwa się do przodu. Tak pieknie mówiła o Hunie – i co? – nico!

      1. TAWie, z natury swojej ludzie są gatunkiem inwazyjnym. 😉

        W relacjach międzyludzkich każdy, czy to kobieta czy mężczyzna, okazuje się być w którymś momencie istotą inwazyjną.

        To co mówi p. Beata – nie wiem, czy taka jest naprawdę w życiu codziennym, czy to tylko jest (pozwól, że posłużę się Twoim określeniem) jej kreacja medialna.

      2. Odpowiadam TAWowi.
        Oczywiście że znam – była moją nauczycielką, a obecnie jest moją wielka przyjaciółką. Oczywiście że miałem szczęście poznając ją. Oczywiście że z początku niewiele rozumiałem z tego co mówiła. Teraz jest inaczej bo doznałem przebudzenia i wiele widzę zupełnie inaczej

      3. Prawo przyciagania swoja drogą, jest jeszcze” prawo dzungli ” i ingerancja. Wchodzac do dzungli, aby w niej przetrwac musimy znac reguły jakie tam obowiazują. I na nic nam zaklinanie rzeczywistosci górnolotnymi słowami – głodnemu krokodylowi nawet bedzie na reke jak sie nie bedzie człowiek bronił
        ( nadstawianie drugiego policzka) tylko bedzie z głowa w chmurach, lub piasku, jak kto woli. 😉
        Swiat w którym przyszło nam zyc jest swego rodzaju dzunglą, zwłaszcza na poziomie energetycznym. W stosunkach miedzy ludzkich jest caly czas walka o energie, tak jak na poziomie globalnym. Nawet tutaj mozna zauwazyc mniej lub bardziej subtelne ” zaleznosci „.
        New egowa, religijna ” polityczna poprawnosc ” zrobila to samo, co tysiac lat wczesniej zrobili rzymscy głosiciele „dobrego słowa” na naszych ziemiach.
        Cały czas ta sama metoda rozmiekczania. Tak samo jak zdrowemu człowiekowi nie trzeba dekalogu, aby słusznie postepowac , tak samo nie trzeba uczyc kochac i szanowac blizniego.
        Brakuje nam zrozumienia, bo oduczylismy sie patrzenia na rzeczywistosc własnymi szeroko OTWARTYMI oczami.
        Wiekszosc (takze tutaj) woli jak ktos inny przyniesie gotową recepte.
        Zdaje sobie sprawe, ze nie jestem politycznie poprawny (w sumie mam to gdzies) ale zyjemy, tu gdzie zyjemy i nasze chciejstwa tego nie zmienią – to tak ogólnie, kazdemu wedle siebie…
        😉

  2. Pani Beato dziękuję, jest mi Pani bardzo bliska, jest Pani pięknym Światłem Wszechstwórcy a zatem Światłem Świata. ❤ ❤ ❤

    Szkoda, że tak mało takich pięknych Istot na tej Przepięknej Planecie.

      1. No wiesz Ptaku wszystkim nam te lata szybko lecą, ale żeby już KOpa minęła, to jakoś nie spostrzegłam 😀 😀

        Pozdrawia z KOMINA ISKRA 😀

    1. ,,… Swiat w którym przyszło nam zyc jest swego rodzaju dzunglą, zwłaszcza na poziomie energetycznym. W stosunkach miedzy ludzkich jest caly czas walka o energie, tak jak na poziomie globalnym. …”

      Nie tylko powyższy cytat, ale cały Twój, Bio, komentarz rezonuje z moim postrzeganiem.
      I wcale nie chodzi o to, abyśmy byli ulepieni jedynie z materialnej gliny lub żyli tylko tym, co wzniosłe i duchowe, lecz jak słusznie zauważasz:

      ,, Brakuje nam zrozumienia, bo oduczylismy sie patrzenia na rzeczywistosc własnymi szeroko OTWARTYMI oczami.”

      Przekonałam się już nie raz, że nadmiernie wybujałe życie duchowe wykoślawiało moje widzenie fizyczności i odwrotnie; kiedy zbytnio wsiąkałam w sprawy materialne, moje wnętrze po pewnym czasie zaczęło odczuwać dyskomfort.

      I materia i duch to ta sama energia tylko w różnych formach, które odwiecznie zmierzają do zachowania równowagi.
      Pulsują między sobą, by człowiek weń włożony mógł nazwać to życiem, a siebie w nim ciągłym odkrywcą i poszukiwaczem tejże samej równowagi.

      Celem nie jest osiągnięcie stanu równowagi, lecz wiedzą, wolną wolą i wyborem wciąż na nowo, w coraz szerszym spektrum scalanie siebie z pulsującym Kosmosem, Uniwersum.

      Miłego dnia!

      1. To my, ludzie, pod wpływem pewnie różnych istot nie stąd podzieliliśmy świat na ducha i materię. A to wszystko jedno. Przeciez atom jest pusty. W śwecie ptasim cisza jak makiem zasiał. Pozdrawiam z ciszą………………..w ciszy jest odpowiedź. 🙂 Howgh!

      2. ,, … W śwecie ptasim cisza jak makiem zasiał. Pozdrawiam z ciszą………”

        Całkiem do twarzy…, i pięknie Ci tak z ciszą,
        choć oczy nie widzą i uszy nie słyszą,
        Wtulony w jej ramiona konarami drzewa,
        ptak z wiatrem odleciał; Tobie jeszcze śpiewa
        W zastygłym bezruchu szumi zieleń liści,
        ktoś dawno odszedł krokiem zamaszystym,
        A Ty słyszysz ciszą powrotu stąpanie,
        zamkniętymi oczy widzisz co się stanie…
        Malutki to skrawek obraz z dźwięcznym głosem,
        z ciszą co innego…, z nią jesteś Kosmosem
        Cisza makiem ci sieje garści całe marzeń,
        pięknie Ci tak z ciszą…, i całkiem do twarzy 🙂

      3. Pozdrawiam, Krysiu z lasu. Cisza pasuje każdemu. „W ciszy rośnie tajemnica, sekrety schodzą się z ulicy”, jak śpiewała Kora. Zatem cicho, cichuteńko niech będzie….. Hej. 😉

      4. Jaki piękny wiersz Krysiu…Tak…CISZA…Mnie na pewno zrodziła CISZA…Śpiewie jakże trafne z tą ODPOWIEDZĄ!

  3. Cichość (bycie cichym) według mnie to wyżyny życiowego postępowania, z równoczesną umiejętnością ustępowania; cichość wymaga dojrzałości duchowej i osobowej. „Bez serc, bez ducha to szkieletów ludy” – czytamy u Mickiewicza. Człowiek pozbawiony duchowości jest bezradny i zagrożony, jak zwierz pozbawiony samozachowawczych instynktów.

    1. Ad.pozbawiony samozachowawczych instynktów….tutaj wpiszę-

      W tym sezonie tonie w Bałtyku i Jeziorach,rzekach rekordowa ilość dzieci… Ratownicy przeglądają zapisy z kamer zainstalowanych na plażach…szok…prawie w każdym przypadku
      gdy tonęło bądż zagubiło się dziecko–
      . rodzice byli zapatrzeni-obecni nieprzytomni wwwww….
      srajfonach!

      1. Bóg przemawia w ciszy.

        Lecz by umysł mógł się wyciszyć (naturalnie bez technik)
        człowiek musi doświadczyć swojej niewiedzy i przyznać się do niej uczciwie przed sobą.

        Wtedy umysł przestaje fikać i gdy ma się pojawić myśli to się pojawi. Gdy ma przyjść zrozumienie -przychodzi.

        Cisza przemawia, jak mawia E. Tolle

        Pozdrawiam

      2. W ubiegłą sobotę widziałem w Jacni k. Krasnobrodu parę bocianów stojącą na gnieździe . Zazwyczaj odlatują pod koniec sierpnia, ale w tym roku wszystko wcześniej chyba.

      3. Jakoś umknęły mojej uwadze odloty bocianów tego lata.

        Chyba było ich mniej na moim terenie niż w ubiegłym roku, kiedy to codziennie przylatywały do stawu sąsiada na żerowanie.

        Szkoda, lubiłam na nie patrzeć.

        Zostali tylko stali mieszkańcy i bywalcy – sroki, wrony siwe, dzikie gołębie grzywacze, mazurki, jaskółki.

        Mamy taki budynek gospodarczy, z którego swego czasu wichura zerwała fragment płyty zaślepiającej jego szczyt z jednej strony.. Dwa lata temu jaskółki wleciały przez ten otwór i zrobiły sobie gniazdo na zawieszonej tam dużej lampie świetlówkowej. W ubiegłym roku syn zaślepił ten otwór, ale ponieważ często drzwi były zostawiane otwarte, to w tym roku nagle się okazało, że „nasze” jaskółki wróciły do swojego gniazda 😀. Nie mieliśmy innego wyjścia – drzwi pozostały otwarte do czasu, aż młode opuściły gniazdo. 😀😀

    2. „Jaki piękny wiersz Krysiu… Tak…CISZA… Mnie na pewno zrodziła CISZA… Śpiewie, jakże trafne z tą ODPOWIEDZĄ!”

      Dziękuję bardzo za miłe słowa.
      Szczególnie od osoby, w Duszy której wrażliwość z jakże dostojną gracją trąca artyzmu struny…

      Ludzie słowem, choćby jednym, nutkę ruszą (jak to ze mną uczynił Śpiew Ptaka 🙂 ) i nim ona brzmienie skończy, tonacją się staje dla muzyki myśli w melodię suptelną falą płynącą…

      „To nie słowa z liter poukładane,
      to dźwięki muzyki duszy nimi zapisane.” 🙂

      Deszcz za oknem leniwie siąpi (na prawdę!),
      nanizuje na sznur myśli słowo „dusza”,
      jak łatwo z tym słowem odpłynąć…

      Posłuchaj Iw…, cichuteńko, dokładnie tak, jak prosi Śpiew Ptaka:

      „Nocą dusze w kręgi się zbierają,
      z aniołami ciszy nad miastem
      uśpionym płyną kluczami
      w przestrzenie łąk i pól szczerych.
      Pląsają i migoczą zorzą światełek
      robaczków świętojańskich.
      Cóż to za taniec ramion splecionych!
      uśmiechów w pocałunku dotyku!

      Cichnie bal, gdy Słońce-dyrygent
      brzasku batutą promienną
      daje znak dla ostatnich dźwięków…

      Nasycone ciszą i lekkością siebie
      wracają dusze nad miasto,
      Każda zna swoje okno,
      zdąży nim światłem zabłyśnie…

      Unoszą oczy powiek zasłony,
      usta do słów jeszcze niezgrabnych
      w szepcie chcą się ułożyć;
      „Jaki piękny sen mi się przyśnił …”

      To nie sen…
      Sen zaczyna się o świcie… ”

      Miłego dnia!
      Co w nim nie jasne i pojąć nie możesz, niech tylko jawą senną się wyda 🙂

    1. Justynko, miałam już nie komentować, ale zanim wyjadę w poniedziałek do Puszczy Białowieskiej , nie wiem jeszcze czy na stałe , czy na jakiś czas, muszę Tobie właśnie pięknie podziękować za wspaniałą niespodziankę jaką mi zrobiłaś moją ulubioną , ukochaną „Odą do Młodości” Adama Mickiewicza.

      Powiem Ci, że jako 12 letnia dziewczynka należałam do szkolnego kółka recytatorskiego, moimi ulubionymi poetami byli Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki i Zygmunt Krasiński, dla mnie to byli w tamtym okresie Bogowie Poezji.

      A za recytowanie w powiatowym konkursie recytatorskim szkół podstawowych właśnie „Ody do młodości ” zajęłam pierwsze miejsce , dlatego tak bliski mojemu sercu jest ten wiersz, a w dodatku po raz pierwszy dzięki Tobie usłyszałam go w wersji śpiewanej.

      Dziękuję z głębi serca za Twoją dedykację, wzruszenie po prostu mnie dusi 😀 jesteś dla mnie WIELKA i bardzo bliska mojemu sercu.

      Chcę się wyciszyć, odnaleźć siebie dla siebie po moim smutnym dla mnie okresie życia.

      Dostałam miłą memu sercu propozycję współpracy w dziedzinie agroturystyki, w miejscu dla mnie szczególnym , którego energia mnie po prostu uskrzydla, dlatego na jakiś czas wyłączam się z innych dziedzin życia by w końcu odnaleźć siebie dla siebie.

      Czas pokaże czy dobrze wybrałam.
      Kocham Was wszystkich bardzo bliskich memu sercu wirtualnych przyjaciół.

      Jestem samotnikiem i bardzo samotna, ale dziękuję Źródłu ,że Was wirtualnych przyjaciół mam.

      Kocham Was bardzo, choć może nie wszystkim się spodoba moje wyznanie MIŁOŚCI. 😀

      1. SłowiAneczko,
        witaj . Jak miło.
        W Twoim wyborze, a więc i odpowiedzialnej decyzji – wszyscy Tawerniacy będą Cię wspierać . Dla Ciebie nasze wsparcie będzie mentalnie odczuwalne.
        Każdy ma prawo do swojego zdania , swojej oceny . My nie musimy z tym się zgadzać i jest to nasze prawo.
        Radości na ten dzień dla WSZYSTKICH.

      2. SłowiAneczko Kochana ❤ Jak Jestes bliska memu SERCU to Wiesz przecież- tak Kocham cię ISTOTO TAK WYJĄTKOWA – DAR ŹRÓDŁA- ISKRA, KTÓRA ZMIENIŁA WSZYSTKO- nigdy nie Bylaś samotna, bo jesteś zawsze obecna w naszych SERCACH i nie Będziesz!

        Ja wiem, ze TWOJE WYZNANIE NAJBARDZIEJ DOTRZE DO TEGO CO CIĘ JAKO PIERWSZY ROZPOZNAŁ I POKOCHAŁ CAŁYM SOBĄ- myślę, ze ten wyjazd to coś spowodował ❤

        Powodzenia na ,,nowej drodze poznania'' Kocham Cię ❤

      3. Aneczko-Słoneczko Twoja Obecność nas uskrzydla !
        Nie zostawiaj nas Sierot ! Zaglądaj czasami …
        Obie jesteśmy wrażliwe ,życzliwe i pomocne ale my wiemy że sukcesy mają wielu Ojców a porażki są Sierotami.

        Aniu wykonujesz” Punkt Zwrotny ”w swoim Życiu -pisaliśmy o Tym niedawno….właśnie…!

        Zobacz mi przychodzą jakieś wersety-fragmenty-strzępki poezji ,prozy-patriotyczne kawałki – mój mózg to wyłapuje -to są lata siedemdziesiąte kiedyśmy deklamowały to na Auli przed wszystkimi uczniami i gronem nauczycieli…

        Mój mózg deklamował Odę-kiedy kosiłam trawę- jakie to aktualne-narzucił mi żeby alarmować-kimże jest człowiek bez serca,bez ducha?
        To przestrzeń przywołuje i krzyczy…Którz jak nie My mamy przypominać nachalnie Wieszczów żeby nam” ino sznur nie został….” Dzieje się po COŚ!

        Kocham Cię Aneczko-Słoneczko. Jesteś PIĘKNA DUSZA…cóż poradzić jak za nami nie nadążajo…o

      4. Aniu – gratuluję osiągnięć w szkolnej RECYTACJI.
        Aniu, ale My jesteśmy REALNI nie WIRTUALNI..

        Pozdrawiam serdecznie i DZIĘKI WIELKIE za to, że JESTEŚ.

      5. Anusiu (mam córkę Anię), Anulka, dużo różowego koloru Kochana i dużo Dębowej siły! Będę Cię tam ścigać myślami w tej Białej Wieży, powodzenia!

      6. Kolejny wiersz na dobry początek dnia:)
        Ku pokrzepieniu SERC! 🙂

        Wiersz ten wydaje się być w swojej wymowie pocieszający dla człowieka – i rzeczywiście taki jest. Człowiek jest tylko i aż człowiekiem – słabym, często zagubionym.. Odważnie więc piszmy każdego dnia historię naszego życia – taką, byśmy kiedyś mogli powiedzieć, że zrobiliśmy co trzeba, a przy tym czuli się szczęśliwi. 🙂

        Od nowa

        Obudził mnie świt, to słońce się rodzi,
        by wkrótce umrzeć, lecz tylko na chwilę.
        Już słowik zaczął pieśń swą pochwalną,
        już promień pierwszy wpada przez okno.
        To znak, że można zacząć od nowa,
        że można zmienić, to co nie wyszło,
        że „dzisiaj” przyniesie nowe wyzwania
        i nowe łzy i uśmiech radosny.
        Lecz trzeba odwagi by ruszyć przed siebie,
        tak śmiało, i dzielnie kroczyć w nieznane.
        Ukochać to, co dzień ci przyniesie:
        i słońce, i deszcz, i radość, i smutek.
        Ty tworzysz historię, codziennie od nowa.
        Karta po karcie, choć sam o tym nie wiesz
        lecz strony żadnej wyrwać nie możesz,
        raz zapisana zostaje na zawsze.
        Pisz takie historie, byś gdy na końcu
        przeczytasz swą powieść,
        mógł mi powiedzieć: ”Zrobiłem, co trzeba”.

        A więc zaczynaj codziennie od nowa,
        choć nie wychodzi i ciągle upadasz.
        Bądź jak to słońce, które wciąż wstaje,
        by znów wypełnić swoje zadanie.

        Autor: Kinga Tekieli o 10:33:00

  4. Oczekiwania prowadzą do wymagań, dominacji, kontroli, manipulacji, agresji i depresji.

    Nie manie oczekiwań to przyzwalanie i jest sztuką.

    Na końcu każdej recepty na powodzenie jest puszczenie oczekiwań co do rezultatu, miejsca, czasu, sposobu otrzymania rozwiązania, odpowiedzi, rzeczy.

    Odpuszczenie sobie oczekiwań wiąże się z cierpliwością.
    A tylko nieskończona cierpliwość daje natychmiastowe rezultaty 🙂

    1. „Oczekiwania prowadzą do wymagań, dominacji, kontroli, manipulacji, agresji i depresji”

      otóż to , ale jest też drugi kierunek , kontrola nad własnym życiem aby tam już nic nie zaskoczyło , zraniło , wzburzyło , zaburzyło stabilność np w życiu.

      Kij ma dwa końce , zawsze .

      Dobrego Dnia Sławku .

      1. Dzięki za podpowiedź MI

        Oczywiście masz rację.
        Nie ma nic złego w oczekiwaniach.
        Czego się spodziewam (w to wierzę) to otrzymuję.

        Nie w oczekiwaniach leży problem, tak jak nie w wierze, zaufaniu czy innych doświadczeniach, lecz w tym JAK na to patrzę.

        Jeśli już rozpoznałem bieg do przodu i bieg wsteczny, to normalne że będę oczekiwał jazdy w przód, lub tył po wrzuceniu odpowiedniego biegu.

        „..ale jest też drugi kierunek, kontrola nad własnym życiem, aby tam już nic nie zaskoczyło, zraniło, wzburzyło..”
        Tak, zgadzam się. Po to pracujemy nad własnym przebudzeniem. By być stwórcą świadomym.

        Całkowity brak oczekiwań kojarzy mi się bardziej z depresją niż zdrowiem.
        Chodzi mi o brak oczekiwań w stosunku do czegoś, do czego oczekiwań nie mamy mieć prawa.

        Przykład 1
        Kocham go a on nie odwzajemnił miłości. Nie warto okazywać takiemu uczucie.

        Wg mojego spostrzeżenia to nie byłaby miłość, bezwarunkowe obdarzenie uczuciem bez oczekiwania czegoś w zamian. Jeśli jest oczekiwanie odwzajemnienia, to może nas zranić – niedoczekanie.

        Kolejny przykład to pomoc, obsypywanie podarunkami.
        Z serca – brak oczekiwań
        Bez zrozumienia – od ego – jest wiele oczekiwań.
        I te oczekiwania gdy nie zostają spełnione, mogą zranić darczyńcę a gdy są spełniane, ranią i zniewalają spełniającego oczekiwania.

      2. Sławku ale jaką ja mam rację ? w moim słowniku brak tego słowa.
        Podzieliłam się swoim postrzeżeniem na dany temat 🙂 Jeśli się przydało , cieszy mnie to.

        Tobie nie potrzeba czyichś racji 🙂 masz wystarczająco dużo Mądrości sam w sobie by dojść tam gdzie zmierzasz . 🙂

      3. Myśląca Inaczej
        No a mój słownik jest tak ubogi, że nie miałem czym zastąpić słowa „racje” 😉

    2. Witaj Sławku 🔆

      Pozwólcie, że zacytuję D. Hawkinsa:

      Zaniechanie wewnętrznej walki i porzucenie oczekiwań to największy prezent , jaki możemy dać innym by wesprzeć ich wolność.

      1. Witojcie Ziarenko witojcie

        To ja zacytuję Jeszua
        „Wszystkie doświadczenia są neutralne”

        I powoli zaczynam otwierać na to oczy.
        Na cokolwiek nie spojrzę, mogę to osądzić i dokonać podziału na dobre lub złe.
        Bardziej interesuje mnie co z tym mogę zrobić.
        Okazuje się, że gdy ego nie osądzi czegoś, to jest to dla mnie dostępne i zostanie użyte w przebudzeniu, w drodze do domu.
        Osądzone, przestaje być przydatne. No bo jest „złe”.

      2. Obydwa cytaty mówią w jakimś sensie o tym samym.

        Zaniechaj wewnętrznej walki, czyli właśnie uświadom sobie, że wszystkie doświadczenia mają charakter neutralny. To ty je wartościujesz, osądzasz jako dobre lub złe. Jeśli uznasz je za złe, tworzysz negatywne emocje, a za emocjami idą setki myśli. I tak się szarpiesz ze swoimi myślami, przeżywając to doświadczenie ciągle na nowo, zasilasz je nieustannie swoją energią i umacniasz.

        Zauważ, jak długo taki w efekcie wyniszczający dla człowieka proces może trwać. Ileż mamy przykładów pretensji czy żalów podtrzymywanych przez długie lata, nawet w najbliższej rodzinie.

        Jakie mechanizmy obronne mogą wtedy zostać uruchomione?

        Zaczynamy te nasze negatywne emocje tłumić albo się ich wypieramy, spychamy je wytrwale do podświadomości.
        Możemy też zacząć obarczać winą za ten stan rzeczy innych.

        Albo próbujemy zmniejszyć wewnętrzne napięcie poprzez „podzielenie się” swoimi emocjami z kimś innym, ale w rzeczywistości wyrażanie uczuć od nich samych nie uwalnia.

        Można też „uciec” od emocji – w alkoholizm, pracoholizm, seks, narkotyki, imprezowanie, przejadanie się itp, itd. Wszystko po to, aby za wszelką cenę uniknąć kontaktu z samym sobą i nie dopuścić do siebie doświadczanych uczuć.

        To co z tym fantem można zrobić?
        Zmierzyć się z problemem, stanąć z nim twarzą w twarz, posługując się chociażby technikami proponowanymi przez praktyków.
        Dwa przykłady:
        D. Hawkins (specjalista psychiatrii klinicznej) proponuje Technikę Uwalniania.
        M. Wołukanis stworzyła swoją Technikę Odpinania.

      3. Ziarno
        „To co z tym fantem można zrobić?
        Zmierzyć się z problemem, stanąć z nim twarzą w twarz,..”
        Ja nazywam to: podać rękę diabłu i zatańczyć z nim 😊 aż diabeł przemieni się w anioła.

        Do tego co napisałaś, chciałbym jeszcze dodać info o tym co nam robią te myśli „Jeśli uznasz je za złe, tworzysz negatywne emocje, a za emocjami idą setki myśli. I tak się szarpiesz ze swoimi myślami, przeżywając to doświadczenie ciągle na nowo, zasilasz je nieustannie swoją energią i umacniasz.”
        One wytwarzają realne fizyczne doświadczenia naszego życia.

        Jednego dnia myślę o książkach o Anastazji i mam chęć przeczytać je od nowa a drugiego dnia Ktosia 😉 chce mi podarować pierwszy tom.
        Idę na grzyby z dziećmi siostry.
        Robimy eksperyment.
        Pomyślałem o czerwonych kozakach.
        Chłopczyk o prawdziwkach.
        Dziewczynka niezdecydowana, mówię może kurki?
        Pięć pierwszych znalezionych grzybów to były czerwone kozaki.
        Kolejny prawdziwek i kurki 😊

        Obie sytuacje z tego tygodnia.
        A gdybym nie wybaczył i zamiast myśleć o przyjemnych rzeczach np książkach Anastazji, rozpamiętywałbym jakieś żale – to jakie doświadczenia życia bym sobie wytworzył? Nie chcę wiedzieć.

        Fajnie że wspominacz o innych technikach prócz tej promowanej przeze mnie.
        Dziękuję

      4. Podziękowania należą się Tobie , uzupełniłam tylko drugą połowę Twojej treści .

        Pomagając sobie pomagasz innym
        Pomagając innym pomagasz sobie

        💛 🙂

  5. Doszłam do chyba 4 min

    Za dużo filozofii , istnieje coś takiego jak Intuicja , ona Ci podpowiada co masz zrobić… czasem sens tego jest widoczny/rozumiany po latach .

    To nie ma nic wspólnego z tym, iż ktoś uważa się za boga . bóg nakazuje/wskazuje konkretne drogi: lewo,prawo,góra , dół a co gdy chcesz iść na skos ?

    Być miłym i serdecznym , życzliwym dla siebie jak najbardziej dla innych również , jednakże gdy spotykam osobę i czuję co czuję (chce mi nasroć na głowę lub wejść mi w butach w przestrzeń narzucając a nie dzieląc się swoim zdaniem ) wchodzę głosem na taką wibrację iż dana osoba wycofuje się .

    Inny temat jest z Agresorem …. to już o wiele głębszy temat .

    1. Ktoś, kto chce z butami wejść w cudzą przestrzeń, zazwyczaj najpierw wzbudza w atakowanym coś w rodzaju litości dla siebie i na tym buduje jego wyrzuty sumienia utrudniające mu przepędzenie lub ignorowanie natręta.
      Chyba więc rzeczywiście sposób „na misia” jest najskuteczniejszy.

      1. A powiem Ci Krysiu że bardzo Mądrego przykładu użyłaś , dlatego kiedyś pisałam że Litość tu kij ma też dwa końce . Jest pewnego rodzaju pułapką o tak bym to nazwała.

    2. Myśląca Inaczej.
      Litość dla rzeczywiście pokrzywdzonych wyzwala energię, która ich wzmacnia, uzdrawia.
      Tak działał Jezus: uzdrawiał tych, nad którymi się litował.
      Oszustów upominał i krytykował, ostrzegał przed nimi, a nie czekał – jak radzi p.Beata – co dobrego (?) z ich chamstwa, ignorancji, czy lenistwa wyniknie.

      1. Słyszałam też TAW-ciu o cyklach 9-letnich.
        Jak dobrze, że za chwilkę wakacje się skończą i zechcesz – być może – rozwinąć „cykliczny” temat w Swoim, wspaniałym – stylu.
        Serdeczności.

    1. Właśnie zakończyłam swój codzienny przegląd wiadomości z kraju i ze świata 😉 na stronie treboroka, wchodzę tu i proszę – mamy 7-letni cykl życia.
      TAWie, to może rozwiniesz trochę ten temat?

      1. To jest bardzo skomplikowany, wielopłaszczyznowy temat. Może po wakacjach się nim zajmę. Dziś powiem tyle, że matryce życia istot ludzkich podlegają co prawda ogólnym kosmobiologicznym cyklom, ale są dość mocno zindywidualizowane, więc kluczowe węzły zdarzeniowe na liniach czasowych strumienia Życia odpalają się u każdego w innym czasie (co można nawet obliczyć, posiadając konkretne dane wyjściowe).

      2. To jest bardzo ciekawy temat. Chętnie poczytam, jeśli znajdziesz czas, aby o tym napisać.

        Wg Kalendarza Majów cykl osobisty osoby trwa 52 lata. Czyli w dniu naszych 52 urodzin jest dokładnie ten sam KIN jak w dniu narodzin.
        Wg Majów drugi 52-letni obieg życia to nasze ponowne narodziny – nasze najważniejsze „kosmiczne pięć minut”. Dopiero wtedy pojawia się ta największa, niepowtarzalna szansa samorealizacji, udowodnienia sobie, światu i Matce Ziemi swojej dojrzałości życiowej. Dopiero tu człowiek ma faktyczną możliwość wypełnienia swoich zadań i misji inkarnacyjnych. Jest to możliwe, ponieważ człowiek dysponuje potencjałem wypracowanym przez minione 52 lata życia. To, co zrobi z osobistym kapitałem wiedzy i doświadczeń, jest oczywiście kwestią własnego wyboru i decyzji.

      3. ” więc kluczowe węzły zdarzeniowe na liniach czasowych strumienia Życia odpalają się u każdego w innym czasie ”

        Arcywazne !
        Zwlaszcza w przypadku, gdy ktos nie zalozyl jeszcze RODziny i nie jest RODzicem !
        Czyli mozna w 20 tym roku zycia…mozna w 80 tym…a mozna i pozniej… U Przodkow zylo sie po 144 lata, wiec DUZO BYLO MOZNA 🙂

      4. „Wg Majów drugi 52-letni obieg życia to nasze ponowne narodziny – nasze najważniejsze „kosmiczne pięć minut”. Dopiero wtedy pojawia się ta największa, niepowtarzalna szansa samorealizacji, udowodnienia sobie, światu i Matce Ziemi swojej dojrzałości życiowej.”

        Pelna zgoda.
        Ale….obecnie SYSTEM to bardzo blokuje…wyciska sily witalne w niewolniczej pracy, a potem…wyrzuca z niej i kaze siedziec „cicho”…a przeciez to wlasnie po zdobyciu doswiadczen jestesmy najbardziej skuteczni…ale system MECZY LUDZI praca ponad sily i w xarunkach _anty – biologicznych (praca noca, zmianowa, w trudnym klimacie, przy chemii, itd. )

      5. „Wg Majów drugi 52-letni obieg życia to nasze ponowne narodziny – nasze najważniejsze „kosmiczne pięć minut”. ”

        Czyzby to mialy znaczyc TYTULY w gazetach ” Zycie zaczyna sie po piecdziesiatce” ?

      6. Ziarno, WELES nawiązując do Waszych wpisów, po 50-tym r.ż. pojawia się u kobiet menopauza. Jest to wspaniały czas dla kobiet które odzyskują wtedy swoją MOC. Nie oddają już krwi, zyskują wiedzę jak ją zatrzymać w sobie. Stają się Wiedźmami. Bardzo boli mnie obecne podejście medyków którzy zalecają często usunięcie macicy z powodu różnych jej dysfunkcji, szczególnie u kobiet po 40 r.ż. W ich wąskim pojmowaniu macica jest tylko po to, aby kobieta mogła urodzić dziecko. A przecież macica to dolne serce kobiety. Nasze centrum energetyczne. Centrum Wszechświata❤ tak to czuję☺

      7. Weles pisze „Czyzby to mialy znaczyc TYTULY w gazetach ” Zycie zaczyna sie po piecdziesiatce” ?

        Raczej nie sięgają tak głęboko 😉
        Jesteś po pięćdziesiątce, nie jesteś jeszcze stary, choroby cię jeszcze nie przykuły do łóżka, odchowałeś dzieci, masz z reguły ustabilizowaną sytuację zawodową i finansową , to możesz zacząć „korzystać” z życia, cokolwiek by się za tym hasłem dla danej osoby nie kryło …

    2. Weles-skrócili nam ZYCIE o połowę..
      Przodkowie żyli po 144 lat i więcej…

      STRUMIEŃ ŻYCIA odpala w Nas tak że dajemy radę w przyśpieszonym tempie klucząc między przeszkodami – celowo
      zadanymi Nam ..

      CZAS NAJWYŻSZY WRÓCIĆ NA PIERWOTNĄ MATRYCĘ ŻYCIA i ŻYĆ NAPRAWDĘ_CAŁYM SERCEM >

      Powtarzam każdemu-do tej pory żyłam jak musiałam a teraz żyję jak chcemmmm….MATRYCA -STRUMIEŃ ŻYCIA upomniał się o mnie…

  6. Dzisiaj byłam na poczcie i co me oczy ujrzały ? – ładnie wydaną książkę Simony Kossak ,Saga Puszczy Białowieskiej’. Od razu pomyślałam o SłowiAnce 🙂

    Przypomniały mi gawędy Simony… w Radio Białystok.

    Potem na dolnej półce ujrzałam 3 książki B. Pawlikowskiej. Wybrałam ,Świat mi mówi: Kocham cię!’. Nabyłam.

    ,-Kocham cię – szumią drzewa
    -Kocham cię – woła przelatujący ptak.
    -Kocham cię – mówią zielone trawki.
    -Kocham cię – gwiżdże w oddali pociąg.
    -Ja tez cię kocham – odpowiadam w myślach i uśmiecham się szeroko’.

    Przyjaciółka miała mnie odebrać spod poczty, czekałam na nią i czekałam. Teraz wiem dlaczego tak długo… weszłam z powrotem na pocztę i nabyłam dwie pozostałe książki 🙂 tzw. przecenione -trzy w cenie jednej 🙂

    W tej pierwszej wybranej otworzyłąm przypadkową stronę i czytam:

    ,Wyruszam.
    To jest pierwszy dzień mojego NOWEGO życia.
    Jestem jak wędrowiec, który wyrusza w wymarzoną podróż.
    Stawiam pierwszy krok, potem drugi krok i trzeci krok.
    To oczywiste, że nie wie w którym miejscu postawi czwarty krok. I oczywiście nie zna też całej drogi i nie jest w stanie zobaczyć teraz wszystkich znaków drogowych, jakie go poprowadzą dalej.
    Wiesz dokąd jedziesz, ale nie znasz każdego centymetra drogi, po której się poruszasz. Nie wiesz jakie będą po drodze stały znaki. One pokażą się wtedy, kiedy będą ci do czegoś przydatne. Wtedy, kiedy ich odczytanie będzie miało dla ciebie sens.
    Wyruszam więc w moją życiową podróż.
    Nie zadaję drobiazgowych pytań o to jak ta wyprawa będzie wyglądała ani jak mam się do niej przygotować.
    Jestem przygotowana na jej początek.
    A potem życie będzie mi pokazywało kolejne drogowskazy i poprowadzi mnie.
    Stawiam pierwszy krok.
    Stawiam drugi krok.
    Następne kroki zrobią się same.
    Nie martwię się na zapas.
    Ufam w to, że prowadzi mnie dobra gwiazda.
    I stawiam pierwszy krok’.

      1. Pisałam komentarz, kiedy było tylko pierwsze zdjęcie.

        Już chyba mam odpowiedź na moje pytanie. 🙂

      2. Poczytałam, fajna postać. 🙂

        Mam ogromny podziw dla ludzi, którzy tyle robią dla ochrony przyrody.

    1. A wiesz Tawie, że myślałam ostatnio o Simonie? Kiedyś bardzo mnie interesowała cała niezwykła rodzina Kossaków, więc Simona też… Niezwykła Istota, prawda?

      1. Co dla mnie? Info pani Simonie? Nigdy o niej nie słyszałem, ale poczytam tu i tam. Serdecznie pozdrawiam. Dziś szpaki i ich śpiew naśladowczy towarzyszyły mi na parkingu. Parking jest otoczony drzewkami. Masa szpaków, masa. Pozdrawiam.

      1. Dziękuję Melisso 🌻🙂

        Jest mi naprawdę miło.

        Twój nick też mi się dobrze kojarzy. 🙂
        Melisa to jedno z moich ulubionych ziół. Bardzo lubię jej cytrynowy posmak.

  7. Po bardzo długim czasie dopadła mnie chandra. Co robię? Głęboko oddycham. Nie ma innej drogi. Pozdrawiam wszystkich! Jeśli ktoś ma chandrę, to niech głęboko oddycha. 😉

      1. U mnie dużo spraw się na to złożyło. Przede wszystkim niewyspanie. Dochodzę do siebie, a tańczyć lubię. Będzie git. Sława!

      2. Taniec MOCY u mnie każdego dnia o poranku przy wrzasku – śpiewie kogutów -kur-kuropatwianych też ,kaczek no i wróbli złodziejaszków też – kotów-psa…
        Obrządek do tej pory-dopiero usiadłam..no a i kapelusz na głowie…słomiany .. ale jest…
        Taki taniec mam każdego dnia….

      1. Mi muzyka coraz częściej przeszkadza, tzn. brzęki z radia. Poza tym dobra muzyka nie jest zła. Raczej słucham ciszy i świata przyrody. Pozdrowionka!

      2. Nie słucham radia, bo już od dawna mnie drażni.

        Zawsze sama wybieram muzykę, jakiej chcę słuchać.

        Wsłuchanie się w pełnej mocy muzykę jest też sposobem na podłączenie się do Uniwersalnej Energii. 🙂

        Pozdrawiam

  8. Zaiste rok pełen niecodziennych zdarzeń. Dzisiaj gdzieś godzinę temu walnęła mi w okno młoda sierpówka (gnieżdżą się u nas chyba od zawsze). Poleciałem na zewnątrz zobaczyć w jakim jest stanie itd. Nie mogła wzlecieć i trochę dziwnie chodziła, ale z jak ją obejrzałem, nie wyglądało, żeby coś jej się specjalnie stało. Z dziesięć minut zastanawiałem się co z nią zrobić trzymając ją w ręce i potem postawiłem koło kupki ziarna wysypanego po zrzucaniu zboża, była spokojna, nie trzęsła się, może będzie chciała coś sobie zjeść, pomyślałem. Zaczęła uciekać, ale marnie jej to wychodziło, z rozpędu walnęła prosto w koło, a potem zatrzymała się na małej belce, nie była w stanie przeskoczyć jej nawet, jak do niej podeszłem znowu to zaczęła się wykrzywiać i kaszleć. I tak oto młoda sierpówka zmarła mojej dłoni.

    1. Niestety w ten sposób ginie masa ptaków. Jedynym sposobem jest namalowanie na szybie okna dużegoptaka, którego ptaki mogłyby się przestraszyć. Nie am innych sposobów. Ptak nie widzi szyby. Dlatego mamy takie przypadki.

      1. Tak, teraz jak już sobie przeanalizowałem, musiała sobie złamać jakieś żebro i jak potem chciała przeskoczyć przez belkę to gdzieś udźgnęło. Cóż śmierć i tak ją czekała, ale napisałem o tym, bo tak się to „przypadkiem” złożyło z tym, że tu niedawno gdzieś o nich pisaliście. Dopowiem jeszcze, że wyleciała prawdopodobnie dlatego, że kruk (czy to wrona, nie wiem które to lata) zaatakował ich gniazdo i wszystkie wyleciały.

  9. No, Random Unstable! Jesteś mistrzem od dołowania!
    ,,, … musiała sobie złamać jakieś żebro i jak potem chciała przeskoczyć przez belkę to gdzieś udźgnęło. Cóż śmierć i tak ją czekała, …”

    Normalna rzecz! Nie jeden ptak się roz….ał, niejednego zwierzaka na obiad zjada drugi zwierzak, niejeden człowiek wpieprza ptaka, ssaka…
    Po co ta cała schiza, po której wrażliwi płaczą, poeci szlochają, a ja krzyczę na ciebie 🙂 ?

    Oj, ty to potrafisz rozbawić czarnym humorem… 🙂

    Miłego!

    1. No właśnie, po co ta schiza, po co to szlochanie? Śmierć normalna rzecz. Tu na wsi życie i śmierć przewija się bez przerwy. Tego nigdzie indziej nie zobaczysz, niż żyjąc przy naturze. W moich oczach śmierć jest jedynie wyrzutem energii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s