fot. minimedge.blogspot.com

Witajcie,

chciałabym podzielić się z Wami moim snem, który miał miejsce kilka dni temu.

Oto jego opis:

Znajduję się w ogromnej przestrzeni, choć nie widzę jej początku ani końca…

Otacza mnie mgła – taka brudna mgła – i szaro-niebiesko-białe kolory.

Jestem prawie przezroczysta, zlewam się z przestrzenią.

Siedzę na krześle, które stoi na środku okrągłego, stalowego podestu.

Krzesło jest w kolorach otaczającej mnie przestrzeni. Ma prosty, surowy kształt. Jest twarde i niewygodne.

Jego boki wysadzane są pięknymi kamieniami, jakby brylantami. Są one ukryte, niewidoczne na pierwszy rzut oka.

Czuję obecność obcych w tym kręgu, ale nie widzę ich.

Panuje milczenie, spokój i cierpliwe czekanie w kolejce na spotkanie ze mną.

Mam możliwość decydowania (nie wiem, o czym, ale siedzę na tym krześle – je pamiętam najbardziej ze snu – i ja tam rządzę 😀). Mam możliwość jakby selekcji.

Jestem bardzo szanowana, te inne różnorodne byty czują przede mną respekt.

Podchodzą do mnie dwie istoty. Na początku są poważne, bo wiedzą, że jestem bardzo poważną i bezwzględną osobą. Wiedzą też, że nie mogą wejść na podest.

Podchodzą z ogromną miską pełną surowego, świeżego, połyskującego mięsa.

Pytam ich: „Co to za mięso? Po co?”.

Odpowiadają zdziwione: „No jak, po co? Przecież my jemy mięso – ludzkie mięso”.

Wzdycham: „No tak, MNIE JUŻ NIC NIE ZDZIWI”.

Zaczynają się śmiać, robią się z nich takie chochliki, tacy żartownisie.

Są to dwie bardzo pulchne istoty, jakby dwie unoszące się bańki. Są zabawne – robią ciągle psikusy, wygłupiają się, wkręcają ludzi w różne rzeczy – sprawia im to przyjemność… Nie czują się winne. Ludzie dają im na to przyzwolenie.

Jestem zmęczona i znudzona siedzeniem na tym krześle, uwiera mi to krzesło.

Źle się czuję, nie chcę już tam być.

Chyba czekam na pojawienie się osoby, która mnie zastąpi.

Tak. Chcę, żeby ktoś inny usiadł na tym krześle.

autor: Aruna Ambrozja

73 myśli w temacie “Aruna na tronie i Pulchniaczki starego świata

  1. PO CO SIĘ PRZYWIĄZAŁAŚ DO KRZESŁA OCZEKIWANIEM NA ZASTĘPSTWO ???
    Chciałaś, żeby to krzesło innych też uwierało, żeby się męczyli i się na nim nudzili, żeby nabijały się z nich pulchniaczki?
    Współcierpiących produkują cierpiący katolicy – tak zarabiają na „zbawienie” siebie i bliźnich.
    Więc pewnie był to sen religijny.

    1. Krystyno, to, co napisałaś, jest odbiciem tego, co jest w Twojej głowie.
      To był SEN (niestety jeszcze nie potrafię śnić świadomie) – nie byłam w nim przywiązana i nie chciałam też nikogo przywiązywać, nie było w nim ludzi ani cierpienia… Byłam w nim władczynią otaczających mnie bytów i to było wspaniałe 🙂 Byłam OSWOJONA ze wszystkimi bytami wokół, nic mnie już nie dziwiło, niczego się nie bałam… Nikt nie mógł nawet do mnie podejść, bo od razu samym tylko wzrokiem dawałam jasno do zrozumienia: „Odejdź, bo SPALĘ CIĘ WŁASNĄ MYŚLĄ”.
      TAW poniżej napisał: „Kiedy już dokopiesz się do własnej mocy…”.
      Sen nie był religijny, zresztą nigdy takiego nie miałam.
      Wydaje mi się – tak to odczuwam, że te „pulchniaczki” w moim śnie pojawiły się po to, by mocno dać mi do zrozumienia, żebym nie traktowała (nadal) swojego życia tak bardzo poważnie. Żebym najzwyczajniej w świecie wyluzowała, pospuszczała ze smyczy wszystkie dręczące mnie myśli, sytuacje… również przeszłość.
      Zaczęła się jak najwięcej śmiać i wyśmiewać…
      Żebym w końcu zrozumiała, że „ktoś” robił sobie pewne żarty w moim życiu, wkręcał mi różne tematy, które miały mnie zatrzymywać w miejscu, blokować i tworzyć przeszkody w moim rozwoju.
      To były „tylko” żarty, a ja potraktowałam je tak poważnie.
      I jestem już zmęczona, znudzona…
      Może czekam w tym śnie na mnie samą… na taką śmiejącą się, żartującą, radosną i w pełni szczęśliwą.
      Przecież moc jest we mnie.
      Niech MOC będzie z Wami! 🙂
      Królowymi i Królami.
      Boginiami i Bogami.

      Aruna Ambrozja

      1. Melissa.
        Oczywiście, że to co napisałam jest w mojej głowie jako coś, co trzeba z tego świata całkiem wykurzyć, a nie ofiarowywać sąsiadowi i dalej.
        Nigdy nie korzystam z cudzych głów.
        Wiem, że to był sen, ale sama piszesz, że nie był oderwany od życia. Miał sens, na coś zwracał Twoją uwagę.
        Nie jestem ani bogiem, ani boginią, ani królem, ani królową, ani nawet niewolnicą, ale mocy nad złem mi nie brakuje – obym tylko potrafiła ją odpowiednio wykorzystać.
        Miłych snów.

    1. To bardzo ważny sen. Lektura tego wielopoziomowego tekstu ma wymiar terapeutyczny, m.in. leczy z lęków, uczy dystansu do różnych naszych nocnych „potworów” i innych zmór… 😀

      Po snach, jakie ostatnio do mnie docierają, wyraźnie widać dużą zmianę w astralu – astral słabnie, potwory czmychają…

      1. Tak, masz rację, TAW, astral wyraźnie słabnie, pozostały w nim już tylko złośliwe miernoty, które usiłują jeszcze atakować piękne Dusze Światła.
        Ale to są już tylko ich ostatnie chochole tańce.

      2. Taw gdybyś napisał, że to wszystko to był tylko żart to spadłby mi kamień z serca. Napisz proszę, proszę, proszę….🙂

      3. Co masz na myśli, mówiąc „to wszystko”? Nasze wieloletnie nocne cierpienia?

        Nie do końca to był żart, bo ingerencje były z bardzo różnych poziomów. Nie chcę teraz rozwijać tego złożonego tematu. Powiem tylko, że ja sam w ciągu kilku lat byłem kilkakrotnie paraliżowany we śnie. Ostatnio przyszli do mnie z podobnym zamiarem – i już nie byli w stanie tego dokonać 😀

      4. Szczęśliwa pisze: ” Taw gdybyś napisał, że to wszystko to był tylko żart to spadłby mi kamień z serca. Napisz proszę, proszę, proszę….”
        Moja kochana Iskierko tak jest, gdybym Ci napisała co mnie przed chwilą spotkało, byłabyś mocno zdziwiona i zaskoczona, nie wiem czy mogę o tym pisać.
        Jak TAW zezwoli, to napiszę. 😀

      5. Taw, miałam na myśli to, co się zadziało w mojej przestrzeni, że przyczepiły się do mnie różne istoty, myśląc, że znalazły sobie odpowiedni cel. Myślałam nawet o tym, jak wspaniale byłoby być hybrydą, umieram, przestaje istnieć i koniec wszystkiego. Wtedy na pewno nikt nie dręczyłby mnie.

      6. Mnie kilka dni temu ukazał się we śnie ten ,ktorego nazywają Adonai. Nie przedstawił się ,ale doskonale wiedziałam kim jest.
        Biała skóra ,czarne,skośne oczy ,długie palce macki. Kosmita jak z filmu sf. Rozmawialismy o inżynierii genetycznej. Opowiadał mi o eksperymentach ,które robią na ludziach.Wizja przerażająca,ale we mnie w ogóle nie było strachu.Absolutny spokój.Stałam przed kosmitą i zadawałam mu pytania.Pytałam dlaczego tak postępują?
        Nastepnej nocy chciano mnie sparaliżować we śnie.
        Uciekłam w ostatniej chwili,ale przebudzenie było bolesne i chwilę trwało zanim mięśnie wróciły do normalności.

        Coraz dziwniejsze te sny ostatnimi czasy.

      7. Wymiatane są ostatnie męty z astralu, więc coraz więcej wartościowej informacji zaczyna w snach do nas napływać. Co nie znaczy, że każde info jest już czyste i przejrzyste… 😀

        Dziękuję za ten sen, jest ważny. Mogę go opublikować? Poszukaj w necie jakiejś fajnej grafiki do tego snu 😀

        *

        Tracą moc, już nie mają nad nami dotychczasowej władzy… 😀

        Coraz więcej naszej mocy będzie się objawiać również w snach.

      8. Jasne ,że możesz opublikować.
        Astral może i słabnie ,ale przy okazji nieźle „ryje mi beret „:)

      9. A ja od kilku miesięcy nie mam w zasadzie żadnych snów. To znaczy coś mi się czasem śni, ale jak się obudzę nic z tego nie pamiętam. Ostatni sen jaki pamiętałem miałem z pół roku temu albo i wcześniej – ktoś mnie gonił z siekierą, ale dlaczego i o co chodziło już nie wiem.

  2. Przepraszam, ze nie w temacie.. Kto śledzi na FB Jerzego Ziębe ten wie .. Wczoraj J.Z miał zaplanowane spotkanie live o 21.00 i zablokowali konto.. Była nadzieje że dziś będzie i nadal cisza.. 😦 .. Pozdrawiam serdecznie wszystkich zTAWerny 🙂 ❤

    1. Może ma to związek z globalną awarią pejsbuka, o jakiej właśnie przeczytałam. Od wczoraj po południu strona przestała się poprawnie ładować. Podają, że problem został już rozwiązany.

  3. „Zaświeciło się u mnie we wiatrołapie światło, a w łazience odkręcił się kran i polała się woda”

    Nie że do Ciebie Kochana SłowiAneczko , tyle że jeśli są to pozytywne znaki …

    Często słyszę Jesteś Nieprawdziwa … te słowa dołują mnie , pytam wtedy że co ? jestem jakimś klonem tak? , bio robotem, to po co ja się w sumie tak staram , męczę , szukam prawdy , pójdę sobie żyć , bo w końcu skoro jestem nieprawdziwa to i tak pójdę do kasaci . Bo to, że jestem nieodkodowana to i bez tego wiem . Mundrasy jedne .

    Któregoś wieczora zapytałam w kuchni czy znajdzie się na tym świecie chociaż jedna osoba , która powie mi Prawdę powie mi kim jestem . Wtedy żarówka w kuchni zaczęła jakby migotać a na przed pokoju zapaliła się lampka ,która jest nieaktywna dość długo , więc może tak może w końcu ktoś mi powie Prawdę .

    Pozdrawiam Wszystkich i życzę miłego Dnia .

    1. Witaj Myśląca
      Jesteś Tą, która doświadcza zmienność otoczenia wokół siebie, skrzętnie zaplanowanego w nieprzejawieniu. 😉

      Przeczytaj na głos zapisane na kartce pytanie/prośbę parę razy w ciągu dnia i bądź uważna na subtelne informacje pojawiające się w twojej przestrzeni, odpowiedź pojawia się nawet we snach.
      😉

      Tak przy okazji tematu sennego, tu jest opis stanów świadomości podany przez Topografa snów. http://www.taraka.pl/karty_swiadomosci_01

      1. Kocham Cię ja Cię bardzo Kocham jednakże co do snów to powiem tak, bardzo dobrze wiem kto mi to robi i rozpoznaje swoje sny , które są z podświadomości a które nie . Które są aspektem mojego np odbicia wnętrza . A czasem mam takie sny , które wiem że nie wiem o co chodzi .

        Owszem przepraszam 😉 nie wibruje na poziomie 9 nie oznacza to że mnie intelektu całkiem brak ;P

        Doświadczam skrzętnie … czyli co po Polskiemu Ty mi tu pisz 🙂

        Bo wiesz ja jak już czytam Tych wszystkich czasem Mundrasów Tych mistyków całych, to wiesz . Tyle języków że se czasem głowę można połamać .

      2. Coś Ci powiem na temat tego pisania na kartkach , podświadomie przyciągniesz odpowiedź znak jaką chcesz , u mnie to działa na całkiem innej zasadzie , no u Tawa czy SłowiAneczki to już jest bardzo rozwinięte.

    2. Albo ich , opowiem coś z życia mego , myjąc zęby w łazience , kilka i chwilę lat temu , kłócąc się o coś w przestworzach, mówię tak dobra , dobra wskaż mi kierunek , Ci którzy zapukają pierwsi do mych drzwi znaczy tam (jakiś znak ) kto zapukał ? Świadkowie Jechowy ….

    1. Kochana MI Iskierko ŹRÓDŁA, nie muszą żyć w milczeniu, nic nie muszą, co muszą to tylko powiedzieć ciemności „Precz ode mnie”

      Błogosławię Ciebie i Szczęśliwą na dzień cały ❤

      1. Kochana SłowiAneczko ❤ ja Ciebie też Błogosławie , jednakże nie do końca to Rybciu miałam na myśli , Oni Cię wyczuwają na kilometr to, że w Sercu jesteś Inna tam nie ma Nienawiści Osądu Oceniania tylko Zrozumienie … i to musisz przemilczać, udawać , grać będąc wśród nich oraz czekanie może nim odejdę moje oczy zobaczą jak marzenie się spełnia :).

        Może ludzie przestaną bać się zadawać wreszcie choćby sobie pytań i szukać odpowiedzi tych Prawdziwych .

        Tak wielu z nich boi się myśleć….

        A ich to się boje ta ta pomarzyć se mogą 🙂
        Wiem że to słowo wydaje się być oceniającym ale jak inaczej to wyrazić To jest czasami na prawdę już żałosne …

        Dobrego Dnia

      2. Ale podzielę się z Wami moim sprawdzonym patentem na tzw problemy z tyłka , których ludzie mają całą masę , mieszkając z kimś w przestrzeni chcąc nie chcąc ociera się to też o innych .
        Jeśli do mojego domu zawitał rzekomo problem , mówię tak sam żeś przylazł sam się rozwiąż i zostawiam to nie analizuje niczego idę i sobie robię w życiu swoje . Problem znika tak po prostu albo sam się rozwiąże , tak , tak po prostu

    2. Dlaczego muszę się chować ? nie wiem skąd ta myśl ale odpowiem bo Oni są tacy że bardzo pragną pewnych cząsteczek możemy nazwać je Miłością Bezwarunkową i nie spoczną nim ich nie wydziobią co do Ost …. w sumie to już nawet nie ma sensu tego ukrywać jest jak jest . Robią to różnie , najczęściej przez ludzi , którzy nie są świadomi tego , a inni zaś traktują Cię jak boga wiecie ja spotykam tak wielu ludzi , którzy mnie pytają o rady , ja bardzo lubię pomagać cieszy mnie to gdy mogę dopomóc ale ta jakaś dziwna wdzięczność … tak mi z tym źle , ja tak bardzo czuję się z tym źle , nie jestem bogiem niczyim , nie jestem najmądrzejsza ja nie wiem czo wy we mnie widzicie , ale wy jesteście Mądrzy sami w sobie po prostu nie widzicie prostych rozwiązań , i nie szukacie puzzli , które składają się na wiedze w jakiejś dziedzinie waszego życia pokazując Prawdę .

      1. MI pisze: ” ja spotykam tak wielu ludzi , którzy mnie pytają o rady , ja bardzo lubię pomagać cieszy mnie to gdy mogę dopomóc ale ta jakaś dziwna wdzięczność … tak mi z tym źle , ja tak bardzo czuję się z tym źle ”

        MI nawet nie wiesz jak bardzo Cię pod tym względem rozumiem, gdyż mam ten sam problem.
        Pomaganie innym uważam za coś całkiem normalnego, nie oczekując nic w zamian.

        Wdzięczność mnie boli, chowam się w tym momencie do swojej „skorupki” bo nie wiem jak się zachować i jak to inaczej określić.

        Dlatego oprócz fizycznej pomocy,wolę i staram się wszystkim pomagać niewidzialnie , energetycznie jak PRL-owska
        „niewidzialna ręka ” 😀 😀

      2. Dziewczyny, ja dołączę do was. Mam tak samo, uwielbiam pomagać, ale do czasu. W momencie, kiedy widzę, że ktoś zaczyna mnie wykorzystywać, buntuję się, daję do zrozumienia najpierw delikatnie, a jeśli to nie pomoże, mówię konkretnie, że to już jest naciąganie a nie potrzeba pomocy.

        Czasami czułam się dobrze pomagając, czasami kimś innym (lepszym?? to chyba nie jest dobre określenie) wartościowym, ale wtedy sama siebie karciłam, mówiac sobie, że jestem taka sama jak inni, może tylko więcej pojmuję, wiem, ale to tylko po to, żeby się tym dzielić.

      3. Laszko Skarbie nie o to chodzi , to nie jest tak, że czujesz się lepsza albo wykorzystywana nie…. takie osoby też się spotyka co próbują wykorzystać ale to inny już temat .

      4. Myśląca inaczej, ja zrozumiałam wpisy Twoje i Słowianki. Mam jak już napisałam tak samo, ale czasami używam skrótów myślowych i może wyjść nie całkiem to co chciałam napisać. Ja właśnie spotkałam osoby wykorzystujące. Nie tylko mnie. One to robią tak sprytnie, grając niezaradne, że na początku aż chce się pomagać. Ale po czasie sam widok tych osób wnerwia. Jak ktoś już nie chce ” pomagać” to szukają następną ofiarę. A ” to już ostatni raz” powtarza się dziesiątki razy.

        Ja nauczyłam się pomagać rozmyślnie. Wskazując drogę, podając wędkę, ale jak osoba ciągle chce rybkę, na dodatek usmażoną i z surówką, to mówię dość, zacznij sama. Kilka osób zaczęło, i mówią, że to był dobry ruch, ale są takie, które wtedy się obrażają, dla tych mam jedno powiedzenie : bywaj zdrów.

        I też źle się czuję, jak ktoś ciągle powtarza jak to ja jestem dobra, że beze mnie byłoby źle. Ja się z tym źle czuję. I zawsze odpowiadam, że jakby mnie nie było, to też sprawy by się jakoś załatwiły.

      5. Laszko, MI, Słowianko: dobrze wiedzieć, że nie tylko ja tak mam. Też lubię pomagać. Wynika to z potrzeby serca, jest naturalne. Zwykłam mawiać, że „teraz ja komuś, innym razem ktoś mnie” i faktycznie zawsze tak było, że jak bardzo potrzebowałam pomocy spadała z „nieba”. Wdzięczności nie oczekuję, jak ktoś próbuje być wdzięczny przekonuje go do rozpoczęcia łańcuszka szczęścia – ja tobie pomogłam, teraz idź pomóż innemu potrzebującemu i doradź mu to samo, co ja Tobie.
        Jest to pewne „zasiewanie”, czy działa? Nie wiem, ale dalej robię to, co podpowiada serce i nie zamierzam przestać💗🔆.

      6. Emuszko ! przypomniałaś mi sytuacje , wiecie jak są te paczkomaty całe do odbierania paczek , przechodziłam raz koło tego widząc jak jakaś pani się mynczy tam z czymś , i tak w myśli posłałam jej „życzę pomyślności „, za sekund pięć zaczepia mnie i prosi o pomoc … no to co pomogłam wiadomo , wszystko nam tam poszło sprawnie , ona ucieszona bo miała paczkę ja ucieszona bo pomogłam, ale kurde no z tą myślą …. hmm ciekawe wydarzenie .

      7. W sensie w tym miejscu są jakieś wiry ? bo jak tak to ja tam jutro od 5 rano będę stać 😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂

        No i widzisz co żeś narobił , całą noc się chyba będę rechotać

      8. MI: z moich doświadczeń wynika, że „zasiewanie”, czy też jak to TAW określił „wiry dobra” wracają . Wczoraj mieliśmy dziwny taki przypadek.
        Przyszedł mężczyzna, który jakieś 30 lat temu próbował ukraść z kolegą faxa. Po małym śledztwie został złapany. Chciał podziękować, bo dzięki interwencji(schwytaniu) dotarło do niego, że jest na złej ścieżce. Poza tym dostał druga szansę w postaci ugody, na którą się zgodził (jego bliscy szybko spłacili sprzęt), a poszkodowany (firma) zrezygnował z doniesień do prokuratury, dzięki czemu facet zachował carte blanche i mógł jeszcze naprawić swoje życie. Udało mu się. Teraz pracuje jako szef kuchni w Danii, ale nie jest szczęśliwy (denerwują go otaczający ludzie) w związku z tym zamierza wrócić do naszej Lahii i założyć własną restaurację.
        Okazuje się, że dobroczynny gest odmienił jego życie. Najlepszy dowód ile może dobro💗.
        Miłego dnia Kochani🔆!!!

        PS. Cały lipiec u mnie na pn był wolny od smug. Od wczoraj znowu się pojawiły. TAW, czy to już ostatnie podrygi ginącej hybrydy?

      9. Emuszko jest takie bardzo Mądre powiedzenie każde dobro wraca .

        Tylko widzisz w Tym wszystkim jest jeszcze Miłość , ludzie często myślą , iż Miłość to głaskanie po głowie , srynie kwiatkami .
        A Miłość właśnie przejawia się w różnoraki sposób , czasem by kogoś na kierunkować , trza „założyć buty i walnąć miedzy oczy” oczywiście to przenośnia . A czasem pozwolić utonąć , stojąc z boku i czekając na moment podania dłoni , a czasem trzeba odejść .

        Intencja ( czyń dobro w imię dobra a zawsze stworzy się dobro dla wszystkich).

  4. szaractwo podziemne i reptylstwo ksiezycowe nas je, nastepnym razem wbij im do glowy ze nikt im nie dal takiego przyzwolenia na mordowanie i jedzenie, z drugiej strony tez krow i swin nie pytamy o przyzwolenie…

  5. Gdzieś kilka dni temu pisaliście o ważkach, a wczoraj i dzisiaj do mojego pokoju wleciał imago mrówkolwa, nawet koło mnie przeleciał, a gdy mu „szepnąłem” „chodź uwolnię cię” zaplątał się w sieć na ścianie. Gdy go wziąłem znieruchomiał, ale to akurat mógł być jakiś odruch obronny.

    1. Dzisiaj z samego rana uratowałam pliszkę. Spadała z krzykiem z dachu. Na szczęście nie bezpośrednio na taras, tylko z przerwami – na ławkę i na podłogę – bez życia, z opadłymi skrzydełkami.
      Napoiłam ją. Otrząsnęła się, lekko uszczypnęła dziubkiem moje palce, otworzyłam dłoń , a ona- odfrunęła.
      Miłego dnia Kochani.

    2. A ja po raz pierwszy w życiu widziałam fruczaka gołąbka,
      :

      spijał nektar z pelargonii.

      Wiem jak się nazywa, bo poszukałam motyla zachowującego sią jak koliber.

  6. Jak już jesteśmy przy snach jakieś 3 dni temu miałam bardzo sugestywny sen. Byłam w przestrzeni całkowicie białej, jakby sztucznej – scena przypominała tę z Morfeuszem i Neo w Matrixie. Nagle zaczął się jakiś ruch…. czułam szarpnięcia… W pewnym momencie wyszła ze mnie wiedźma. Wiedziałam, że jest zła i miesza mi w życiu. Zaczęłyśmy walczyć. Kotłowałyśmy się dosłownie i w przenośni. Miała długie czarne, roztrzepane włosy, nieco zakrzywiony nos i była całkiem wysoka. Wyciągnęłam ręce przed siebie i powiedziałam „Moja MOC serca wyrzuca Cię”…Poczułam, że z mojego serca wypływają dwa złoto-zółte promienie. Uderzałam nimi ją prosto w jej czarne serce, wiedziałam, że słabnie. Krzyknęłam „Odejdź!!! MOC jest ze mną. Nic już nie zrobisz.” Zebrałam siły koncentrując się na celu i wówczas… zostałam obudzona. Podobno strasznie się rzucałam.

    Powiązałam to z wizją sprzed roku. Podczas czytania „Słowiańskich królów Lechii” nagle poczułam, że jestem amazonką z okolic Płocka – zobaczyłam siebie mknącą na koniu w lśniącej zbroi i z bronią w ręku (od zawsze uwielbiam konie). Wiem, że walczyłam w słusznej sprawie, o wolność. To była migawka jakby sen na jawie kołatający się w zakamarkach umysłu.

    Czarownica odeszła – poczułam spokój, lekkość i ulgę. Ale zaraz może dzięki niej mogę z powodzeniem stawiać tarota? I co z tego pomyślałam. Przecież pragnę oczyszczenia. Czy w takim razie jestem „wzorcowa”? Nie mam pojęcia, tym nie mniej faktycznie pojawiły się spokój, radość i lekkość. Ale przecież to nie czas wojowników. A może jednak? Przecież kołowrót dziejów musi to i tamto posprzątać….

    TAW: przepraszam za poszarpane nieco chaotyczne myśli. Tak jakoś się zebrało i ulało. Jak uznasz je za nieciekawe po prostu wrzuć do kosza.
    Miłego wieczorku💞

    1. Wielkie dzięki Emuszko za podzielenie się swoim snem. Fajnie tak poczytać co się śni innym.
      Hmm…właśnie teraz pomyślałam sobie – może ktoś chciałby dokończyć mój sen …
      Piszcie śmiało co się tam dalej mogło wydarzyć. Może nastąpił jakiś nieoczekiwany zwrot akcji (?)
      Ciekawa jestem Waszych pomysłów i propozycji 🙂
      Aruna A.

      1. Teraz coś z innej beczki – beczki do kiszenia ogórków 🙂
        Emuszka powyżej wyżej napisała o mężczyźnie próbującym ukraść fax… Wspaniały wpis.
        A co zrobić ze złodziejem kradnącym ogórki z ogrodu ?
        Ogórki którym poświeciło się tyle pracy, troski i uwagi…
        Co z nim zrobić ? Napisać jemu kartkę ? z jakimi słowami ?
        Co zrobić ???

      2. Melisso, ja bym napisała na kartce smacznego 😀 i zostawiła kartkę w foliowej koszulce w widocznym miejscu, między ogórkami.

        Wieczorem, jak już będę wolna od przetwórstwa, a dzisiaj robiłam dżem malinowy i z czarnej porzeczki, postaram się opisać mój sen z wczorajszej nocy.

        Pozdrawiam Cię serdecznie.

    2. Mamy tu prawdziwy wysyp snów. 😀Pozwólcie ,że opowiem jeszcze jeden mój sen.

      To był sen, który miałam kilka miesięcy temu, kiedy w naszej rzeczywistości zaczęło się dziać tyle niepokojących rzeczy. Tamtej nocy położyłam się spać z takim wewnętrznym pytaniem, jaka jest prawda na temat tego, co się obecnie dzieje na świecie.

      I oto, co mi się przyśniło.
      Znalazłam się na plaży. Plaża była rozległa, sięgała po horyzont. Pokryta była pięknym, drobnym i jasnym piaskiem. Dzień był słoneczny, ciepły i bezwietrzny. Było cudownie. Zaczęłam iść tą plażą. Nagle zobaczyłam w oddali coś, co przykuło moją uwagę, coś co do tego miejsca zupełnie nie pasowało. Podeszłam bliżej. Był to wrak bardzo dużej, starej łodzi. Czarny, spękany, rozpadający się. Stanowił taki kontrast z tą przepiękną plażą, szpecił ją. Przed łodzią leżało coś, osłonięte kawałkiem materiału.
      Nagle znalazły się obok mnie dwie nieznane mi osoby. Jedna z nich pochyliła się i podniosła coś z piasku. Wręczyła mi to mówiąc: „Popatrz to jeszcze ciągle gra.” Był to starego typu, czarny Walkman na kasety magnetofonowe, dokładnie taki sam, jaki kiedyś dawno temu kupiłam synowi na urodziny. Popatrzyłam na niego uważnie. Klapka schowka na kasetę była zamknięta, ale przez szczeliny wychodziła powyciągana, poskręcana i poszarpana taśma. A on w dalszym ciągu grał. Wtedy, ze spokojem, odpowiedziałam: „Będzie grał, dopóki nie wyczerpią się baterie …”
      Odwróciłam się ponownie w kierunku wraku. Podeszłam do tego, co przed nim leżało. Ściągnęłam tkaninę, która to coś zakrywała. Ujrzałam jakąś, osobę, której płci nie umiałam określić, klęczącą na piasku w czołobitnym pokłonie składanym wrakowi.

      Taki był ten mój sen.
      Pozdrawiam wszystkich

    3. Lata temu miałam sen…Często moje znaczące dla ducha sny odbywają się w kuchni mojego rodzinnego domu(kiedyś życie rodzinne płynęło w większości w kuchni jak to na Śląsku). W późniejszym czasie jak obejrzałam film „Matrix” przypomniał mi się Nemo walczący z Morfeuszem w jakimś wykreowanym przez umysł pomieszczeniu. Walczyłam na miecze z pięknym mężczyzną, typem południowca…Byłam kimś w rodzaju rycerza? Mój przeciwnik miał piękne czarne oczy, w które byłam wpatrzona. Ich zewnętrzne piękno kolidowało z wyrazem niesamowitej nienawiści w źrenicach…Czułam, że chce mnie zabić, autentycznie walczyłam o życie! Był moment, że traciłam siły i myślałam,że nie dam rady pokonać tej demonicznej siły, ale…Skądś napłynęła do mnie MOC – nie pamiętam bym wzywała pomocy Boga czy kogokolwiek…Zwyciężyłam KTOSIA z autentycznym okrzykiem na ustach „pokonałam go”!Bo ten okrzyk mnie obudził…Wykrzyczałam to przez sen i byłam cała mokra od potu…Po chwili zasnęłam znowu…Okazało się, że jednak nie byłam sama, jednak miałam pomoc, KOGOŚ w rodzaju Anioła Stróża, Rycerza-Przyjaciela, to On odciągnął mnie od pokonanego wroga, który znów nabierał siły…Widziałam siebie i Przyjaciela jakby z oddali jak oddalamy się w nieznane, oboje w zbrojach i do tego konno…:)

    1. No witam Cię Justynko, czekam na Twój opis twoich bojowych potyczek na Wolinie 😀 😀 .
      Czekam i czekam, już pomyślałam, że jakiś przystojny Wiking na rumaku porwał Cię jako Brankę. 😀 😀

      Mam nadzieję , że opiszesz choćby w skrócie swoje wrażenia z pola bitwy Słowian i Wikingów.

  7. Aneczko byłam 4 i 5 . Bardzo dużo LUDA . Stoiska oblegane jak zawsze . Tłumy aż ciasno..
    Bardzo dużo osób które zawitały pierwszy raz i widać wyrażne zainteresowanie.
    Spotkałam znajomych z Kalisza a jakże z Kołowrotami u szyi .

    Rozmowa Nasza Polasza trwała 2 dni -przy dobrym trunku.
    Jakież było moje zdziwienie kiedy mi oznajmili że Słowianowierstwo jest ich WEDĄ -WIARĄ i już..

    …tutaj dodam że zaczytani byli lata we wszystkich religiach żeby poznać i rozeznać się w temacie..
    Ja również zapoznałam się z treściami religii , wiary innych ludów żeby móc odnieść się . Lata trwało wtajemniczanie moje i
    moich znajomych NO i SŁAWA NAM LACHOM!

    OBUDZENI i JUŻ> OT TAK ..PRZYSZŁO NA NICH>>
    DZIEJE SIĘ !

    SŁAWA!

  8. Kładąc się spać wczorajszego wieczoru, a było już 00:16 po północy, rozmawiałam jeszcze o mających spadać w sierpniu Perseidach, i może stąd mój sen.

    Otóż śniło mi się, że nasz admin TAW, szturchając mnie w bok, mówił: wstawaj szybko i zobacz, jak MARS płonie, tak jest czerwony.

    I dotąd był to tylko sen, ale nie wiem dlaczego, wybudziłam się ze snu, wyszłam na taras, by zobaczyć owego płonącego MARSA, nic oczywiście nie zobaczyłam.

    Położyłam się na huśtawce, noc była ciepła i zasnęłam, nie widząc płonącego Marsa, natomiast śpiąc już na huśtawce, śniły mi się dziwne białe wiry w kształcie stożków skierowanych szpicem w dół, do których wciągana była biała jak mleko mgła, po wciągnięciu której cały świat jawił się w bielusieńkiej poświacie.

    Obudziła mnie suchość w ustach, wstałam 5:45, by sobie oczywiście zaparzyć poranną hardkorową kawusię. 😀 😀

    Nie umiem tłumaczyć snów, nie wiem, co może oznaczać, i czy w ogóle coś znaczy, rzadko pamiętam, co mi się śni, ale ten akurat zapamiętałam.

    Kiedyś wcześniej śniłam sen o bardzo czarnej wydłużonej kuli dymu unoszącego się nad kominem elektrociepłowni, która unosiła się, jakby była odcięta nad kominem, a z której po jakimś czasie odpadały czarne, jakby wykrojone, płaty w kształcie liści mojego Tulipanowca i układały się na krótszym kominie w kształcie koła.

    Ot, takie tam senne bajdurzenia, ale skoro weszliśmy w komentarzach do opowiadania snów w ostatnim czasie, postanowiłam się też podzielić moimi snami.

    Sen mara, Bóg wiara, słyszałam od babci w domu takie powiedzonko, może tak rzeczywiście jest. 😀

    1. Słowianka pisze „śpiąc już na huśtawce śniły mi się dziwne białe wiry w kształcie stożków skierowanych szpicem w dół do których wciągana była biała jak mleko mgła, po wciągnięciu której cały świat jawił się w bielusieńkiej poświacie.”
      Od razu powyższy fragment skojarzył mi się ze smugami. Ostatnio znowu nie ma błękitu tylko właśnie jakieś dziwne mleko. Stożki skierowane do dołu można by skojarzyć ze znakiem Welesa .https://symboleslowianskie.pl/wp-content/uploads/2018/03/znak-walesa-300×300.png
      W takim wypadku zakładając, że rzeczywistość senna jest odwrotnością realnej wyszłoby, że MOC Welesa powstrzyma białą poświatę ze smug. Zinterpretowałabym ów sen jako powstrzymanie hybrydy w Wawie wraz z sianiem smug. Inne kraje pójdą za nami i w efekcie powróci piękne, zdrowe niebo🔆, czego nam i wszystkim innym życzę z całego💗 .

    2. A ja się podzielę jeszcze takim snem…Jestem sama…Idę korytarzami opuszczonego budynku, jakiegoś kompleksu uzdrowiska czy sanatorium, zaglądam do opuszczonych sal i pokoi bez jakiejś specjalnej ciekawości, jestem bardziej obserwatorem niż poszukiwaczem sensacji…Jest we mnie spokój i właściwie nie dziwi mnie brak żywej duszy…Nagle znajduję się poza budynkiem, który jawi się jakby reliktem przeszłości…I lewituję nad przepięknym jeziorem nieopodal tych budowli, tak może 10 c, nad wodą….Towarzyszy mi znów Przyjaciel? nie wiem KTO to, wyczuwam Go po mojej prawej stronie bardziej niż widzę, jest KIMŚ KTO WIE o wiele bardziej niż ja…Porozumiewamy się bez słów…Wskazuje mi głębię jeziora. Światło słoneczne prześwietla wodę jak poprzez kryształ….Widzę BOGACTWO życia podwodnego, może duchowego? Wpatruję się w zachwycie w TO zjawisko…Jestem dalej spokojna i pełna ufności,,,Odczuwam ciepło promieni słonecznych i MĄDROŚĆ mojego towarzysza…:)

  9. Dobra to jak piszemy o snach, to mam taki jeden może wspólnie go zrozumiemy , bo ciągle do niego wracam .

    To było już dawno z jakiś rok temu .

    Uciekałam przed Olbrzymem , biegłam jakimiś kamieniczkami wszystko było szare poburzone , w trakcie spostrzegłam jakieś przejście bardziej wyraźne w budynku , wbiegłam okazało się, iż jest tam piekarnia i była tam znajoma osoba kobieta , zapytała chyba co tu robię , odpowiedziałam jej że uciekam przed nim , zaśmiała się” On nie jest taki „, ja z nim jestem , wyprowadziła mnie jakimś tylnym wejściem . Powiedziała musimy mu pomóc , poszłam z nią , znalazłyśmy się w jakimś pomieszczeniu innego budynku , stali tam mężczyźni na przeciw siebie ,jedni znich mieli karabiny w rękach , i był tam On chyba chciał się z nimi porozumieć , gdy nas zobaczył zdenerwował się , zrobiło się zamieszanie , i Ci z bronią zaczęli do nas strzelać , pamiętam jak leżałam wśród już nieżywych osób wokół mnie, w świadomości tego co się dzieje , pomyślałam sobie” muszę udawać też nieżywą bo mnie dobiją” jeden z nich podszedł do mnie i zaczął coś szukać przewracać mnie na różne sposoby , otworzyłam oczy spojrzałam na niego , jednakże nie było z jego strony żadnej innej reakcji , odeszli , gdy poczułam się bezpiecznie wstałam , wszyscy wokół leżeli w bez ruchu , chciałam stamtąd wyjść ale okazało się że nie mogę , byłam jakby duchem zamkniętym w tym pokoju , krzyczałam ale nikt nie przychodził . Wszyscy z nikli , zostałam sama , nagle skądś pojawił się czarny malutki kot , zdziwiłam się jego widokiem , stwierdziłam jednak, że muszę się nim zaopiekować , bo nie da rady sobie sam , jest za mały . Musiało minąć wiele czasu , kot był już duży , gdy usłyszałam głosy , ktoś przyprowadził ludzi do obejrzenia tego mieszkania (chyba na sprzedaż ). Otworzyły się drzwi , wybiegłam szybko korzystając z okazji , w trakcie zorientowałam się, że zapomniałam o kocie , wróciłam po niego szybko , na zewnątrz było gorąco , bardzo gorąco , pomyślałam sobie nie jest dobrze , kot tego nie wytrzyma , spojrzałam na niego , liniał mi na rękach , takie całe płaty sierści odlatywały z niego . No i się Obudziłam , w tym śnie wyglądałam inaczej byłam dziewczynką o zupełnie innej twarzy niż w tym w cieleniu , ale byłam to ja .

    1. Nie wiem o co chodzi ale czytam i czytam i czuje że publikacja tego snu nie jest dobra ? dziwne nie rozumiem, nie ma lęku czy strachu tylko czuję coś takiego …. wiem że ten sen coś mówi , wiem że jest ważny ale nie potrafię go pojąć w całości .

      1. To nie jest sen dla każdego 😀 Nie każdy wpis na tym blogu jest dla każdego. Tematyka jest tu różnoRODna i z pewnością każdy znajdzie coś „dla siebie”… 😀

        Tekst tego snu jest terapeutyczny, a nie każdy takiej terapii potrzebuje 😀

  10. Topograf w Tagen TV opowiada w którymś odcinku o DOMU DUSZ…Kiedy o tym usłyszałam od razu przypomniały mi się moje dwa sny. Jeden już dawno po śmierci mojej babci a drugi w sumie też już jakiś czas temu, bo ostatnimi czasy jak wspominałam, KTOŚ mi umysł resetuje w trakcie wybudzania…I kicha…Nic nie pamiętam…Więc pierwszy…Jedziemy z moim byłym i moimi córkami w góry, jakby Beskidy…Jest sympatycznie, lubię te śląskie góry…Jedziemy odwiedzić moją babcię, która jest w jakimś domu wczasowym czy sanatorium…W tym śnie wiem, że babcia nie żyje…Wychodzi nam na przeciw…W płóciennej sukience i tenisówkach, jest lato…Jest pogodna ale też dostojna w tej prostocie…Od razu pytam jak się czuje i jak TU jest? Odpowiada, że czuje się dobrze i że TU jest LEPIEJ…Prowadzi nas do budynku…Nagle mój były gdzieś znika i pozostaję tylko ja z moimi córkami…Wchodzimy za babcią, jakby bocznym wejściem – szerokimi kamiennymi chodami, na samą górę kilkukondygnacyjnego budynku…Po drodze zauważam pielęgniarkę z jakąś tacą idącą korytarzem…Wchodzimy na ostatnie piętro,by po chwili przekroczyć próg jakiejś sali, w której znajduje się tylko stół, za którym zasiada ok 12 kobiet…Wszystkie dostojne i przyjazne,emanuje z nich miłość…Wśród nich rozpoznaję jeszcze tylko moją drugą zmarłą babcię, ale mam wrażenie, że reszta kobiet nie jest mi obca…Wchodząc do tej sali witam się i mówię, że przybyłam do nich by przedstawić IM moje córki…Wyczuwam radosne oczekiwanie, z niektórymi witam się serdeczniej…Ciekawe prawda? Koniec
    A drugi sprzed 6 lat…Znów budynek, ale mniejszych gabarytów, jakby dom rodzinny gdzieś w górach, wewnątrz rozrasta się do rozmiarów o wiele większych…Odbywa się jakaś konferencja – multum ludzi…Pomagam ustawiać krzesła, ma przemawiać jakaś ciekawa osoba, ale ja wychodzę, bo mam jakieś obowiązki? Chce być potrzebna, więc skończywszy jedno wychodzę z sali. Nie do wszystkich pomieszczeń jest dostęp, tak jak w muzeach gdzieniegdzie są takie stalle ze sznurami zagradzające drogę…Ale ja w sumie mogę przechodzić pod…Pokonuję tak schody i idąc szerokim korytarzem spotykam różnych ludzi, starych, młodych, nie znanych mi…Nagle widzę zmarłą ciotkę mojego byłego…Cieszę się na jej widok, pytam co u niej,znów mam świadomość, że to osoba zmarła…Odpowiada bym przyszła do niej do pokoju, gdzieś tam na końcu korytarza…Ok mówię i już jestem z pragnieniem niesienia POMOCY w kuchni domu, gdzie jacyś ludzie szykują posiłki, rozmawiają o tym co można i dla kogo zrobić…wszyscy nastawieni do siebie przyjaźnie…Tak jak za starych oazowych czasów…Pierw siadam za olbrzymim stołem i przysłuchuje się rozmowom,a potem próbuje COŚ wnieść swoją tam obecnością. Więc padają z mojej strony jakieś pomysły ulepszenia tam czegoś, to znów pytam do czego się jeszcze mogę przydać i biorę się za zmywanie talerzy itp…Po czym przypominam sobie o cioci…Więc pomna obietnicy złożenia odwiedzin, idę na czuja do jej pokoju bo w sumie nie wiem za bardzo gdzie jest ten koniec korytarza…Korytarz jest ciemny i wąski, oświetlony sztucznym, nikłym światłem w odróżnieniu reszty pomieszczeń…Nagle dochodzę do końca -przede mną jest szklana szyba, za nią jacyś ludzie. Już powątpiewam czy znajdę te ciotkę, gdy nagle po lewej widzę otwarte drzwi małego pokoiku, w którym są 3 zasłane łóżka, na jednym z nich siedzi ciotka i patrzy wyczekująco…Wchodzę uradowana i dumna z siebie, że udało mi się ją odnaleźć i mówię do niej „A widzisz? Jednak cię znalazłam” a ona mi na to – „Wiedziałam, do kogo się zwrócić” Potem jeszcze śniło mi się, że trzymałam za rękę ok 8 letniego chłopca, który łobuzował wcześniej po korytarzu budynku i dokuczał innym…A ze mną był spokojny i GDZIEŚ go prowadziłam…Spytam go jak umarł…Powiedział mi…To kabel…KONIEC snu…

    1. Ja tez ostatnio rzadko miewam sny, a wlasciwie rzadko pamietam co mi sie snilo, ale dwa zapamietalam. W jednym widzialam we snie zmarla osobe, byla to moja Mama, ale wygladala tak jak za mlodosci, miala gruby czarny warkocz. Dala mi znac, ze jest szczesliwa. A drugi byl inny, szlam z moim mezem ulica, a wlasciwie byla to prawie autostrada, staly przy niej jakies szare budynki, przeszlismy za jednen z nich, ujrzalam tam pole z pieknymi roslinami, rosly na nim sloneczniki i inne jakies czerwone i zolte kwiaty, ale nie byl to rzepak ( taka informacje dostalam), szlam dalej wzdluz tego pola, (ulica i budynki zniknely), w pewnej chwili zorientowalam sie, ze na polu rosnie bardzo zdrowy, dorodny jeczmien.

      Mialam wrazenie, ze ktos(cos) chce mi przez ten sen cos powiedziec, wiec poszkalam informacji o jeczmieniu w snach i oto co znalazlam:

      W starożytnym Egipcie zboże to ceniono nie tylko za to, że było głównym składnikiem podczas warzenia piwa, ale także za to, że symbolizowało ono zmartwychwstanie Ozyrysa.

      Jęczmień reprezentuje siłę i dążenie do realizacji zadań, które przed nami stoją.

      Sen o tym, że chodzimy po polu jęczmienia, sugeruje, że w naszej pracy nadejdzie czas korzyści i sukcesów.

      Slawa kochani

  11. Witam.
    Z mojej praktyki wynika, że umysł należy oczyszczać.
    Należy tworzyć wewnątrz umysłu oczyszczające afirmacje.
    Można tworzyć wodospad do którego się wchodzi, siadając w pozycji kwiatu lotosu.
    Następnie po opuszczeniu wodospadu udać w kierunku łąki aby na niej usiąść. Skierować swoją świadomość w kierunku promieni słońca. Żeby się ogrzać światłem słońca.
    Z czasem pojawia się lepsza percepcja widzenia obrazów w śnie.
    W każdym razie umysł jest jak kryształ, który samemu należy oczyszczać.

      1. A może wszystko jest tylko naszą fantazją ?https://www.youtube.com/watch?v=fJKRESz8ZhE

        A za zasłoną którą my wszyscy boimy się jak na razie odsłonić, znajduje się prawda ?

        A gdzie znajduje się owa ZASŁONA ?

        Jak myślicie ?

        W naszych ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤

        Właśnie ,ta zasłona tkwi w NAS i tylko w NAS i to mnie boli.
        Tak bardzo boli, że brak nam odwagi by ją odsłonić.

      2. .https://youtu.be/4CzPJ38G6XY

        Czesław Miłosz

        SENS

        Kiedy umrę, zobaczę podszewkę świata.
        Drugą stronę, za ptakiem, górą i zachodem słońca.
        Wzywające odczytania prawdziwe znaczenie.
        Co nie zgadzało się, będzie się zgadzało.
        Co było niepojęte, będzie pojęte.

        – A jeżeli nie ma podszewki świata?
        Jeżeli drozd na gałęzi nie jest wcale znakiem
        Tylko drozdem na gałęzi, jeżeli dzień i noc
        Następują po sobie nie dbając o sens
        I nie ma nic na ziemi, prócz tej ziemi?

        Gdyby tak było, to jednak zostanie
        Słowo raz obudzone przez nietrwałe usta,
        Które biegnie i biegnie, poseł niestrudzony,
        Na międzygwiezdne pola, w kołowrót galaktyk
        I protestuje, woła, krzyczy.

        1991

        .https://youtu.be/io65af4N8cQ

      3. Czy SENSEM jest początek, czy SENSEM jest życie, czy SENSEM jest koniec, a może nie ma i nie będzie końca, nikt nie przyjdzie Nas uratować, sami wypijemy nawarzone przez siebie piwo/błędy życia.

        Może w końcu zaczniemy być odpowiedzialni i przestaniemy zrzucać wszystko na innych.

        SENS czy BEZENS

        Myśl tworzy obraz słowa,
        Słowo obraz rzeczywistości,
        Rzeczywistość to piękno lub brzydota,
        Zależy to jednak od początku, czyli myśli.

        Gdzie zatem ukrył się SENS życia,
        Czy za tańczącymi myślami,
        Czy za słowem co stało się byciem,
        A może nie ma SENSU bycia i życia.

        Tak jak kolory tęczy barw pełnych nabierają,
        Gdy promienie słońca mocniej je oświecają,
        Tak i MY w bieganinie życia dnia codziennego,
        Jaśniejemy, promieniejemy lub blakniemy.

        A gdy kres owej bieganiny nadejdzie,
        Spojrzymy pustym wzrokiem w głąb siebie,
        Myśląc czy był w tym ów SENS.
        Którego tak zawzięcie tutaj szukamy,

        SENSEM życia mnie i ciebie ,
        Jest odczuwać tylko radość istnienia,
        Błogość Tu i Teraz z przejawienia,
        Na tej przepięknej planecie zwanej ZIEMIA.

        I tego się trzymajmy jak na razie,
        Nie myśląc już za dużo dzisiaj,
        By nie wpaść w czarną dziurę,
        MYŚLI nie do odgadnienia.

    1. Tak, są przeróżne techniki.

      Szczerze polecam naukę huny. „Bądź mistrzem ukrytego Ja” Serge Kahili Kinga jest dla mnie pozycją, która w sposób b. przystępny i klarowny tłumaczy czym są nasze trzy jaźnie (podświadomość, świadomość i nadświadomość), jakie są między nimi powiązania, jak z nimi pracować, aby je zintegrować. Opisuje też różne techniki, jakie można zastosować.

      Wizualizacja siebie stojącego pod wodospadem (nie musi to być siedzenie w pozycji kwiatu lotosu) jest techniką zalecaną przez kahunów do zwiększania swojej siły życiowej (czyli „mana”).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s