Kochani, astral upada 😀 W realu gady jeszcze dyszą, ale są już przyszpilone…

<https://youtu.be/hhEDsNkwEMY?t=3758

Kochani, astral upada! 😀 W realu gady jeszcze dyszą i nieudolnie udają, że straszą, ale są już przyszpilone…

Astral (czwarta gęstość) upada, wraz z nim ziemskie gadziorstwo również 😀

RODzi się RODność…

Najnowszy przekaz Tadeusza Owsianko [oglądaj od: 01:02:38].

Arcybiskup San Francisco: dokument abp. Viganò należy traktować poważnie

Arcybiskup San Francisco Salvatore Joseph Cordileone (ur. 1956)
Arcybiskup San Francisco Salvatore J. Cordileone w opublikowanym w środę oświadczeniu w sprawie dokumentu arcybiskupa Viganò o nadużyciach w Kościele przestrzegł przed jego bagatelizowaniem. Podkreślił też swą dobrą opinię o autorze „Świadectwa”.

Arcybiskup Cordileone podkreśla, że dobrze poznał arcybiskupa Viganò podczas jego służby w nuncjaturze apostolskiej w Stanach Zjednoczonych. Dodał, że jest to człowiek służący bezinteresownie, gotów do osobistych poświęceń i niedbający o własną „karierę”. Podkreślił, że to wszystko przemawia na jego korzyść.

Arcybiskup San Francisco stwierdził, że nie ma „uprzywilejowanej” wiedzy o sytuacji kardynała McCaricka. Jednak z „informacji, jakie posiadam o bardzo nielicznych innych twierdzeniach arcybiskupa Viganò, mogę potwierdzić, że są prawdziwe”.

Podkreślił, że w związku z tym „Świadectwo należy traktować poważnie”, a odrzucanie dokumentu z góry stanowiłoby utrwalanie kultury przemilczenia.

„Wierzę, że Bóg rozpoczął bolesny proces oczyszczenia Kościoła, jednak aby on zadziałał, musimy współpracować. Bóg zawsze powoływał wielkich świętych w podobnych czasach zamieszania w Kościele. Wzywam wszystkich do poświęcenia się modlitwie, pokucie i adoracji Najświętszego Sakramentu, tak, aby Bóg mógł nas pobłogosławić Swą łaską”.

„Niech Bóg da nam i wszystkim łaskę stania się sprawcami zmiany i oczyszczenia, do jakich nas powołuje w tym czasie” – zakończył dokument arcybiskup Salvatore J. Cordileone.

autor: mjend
źródło: https://www.pch24.pl/arcybiskup-san-francisco–dokument-abpa-vigano-nalezy-traktowac-powaznie,62478,i.html
za: sfarchdiocese.org

Jestem obcy w swoim domu – Krzysztof Pieczyński

Niedawno rozmawiałem ze swoim katolickim znajomym. To była godzinna rozmowa, podczas której chciałem się dowiedzieć, dlaczego kolega jest częścią Kościoła katolickiego. Streszczę Państwu jej najważniejsze wątki.

– Z jakiego powodu należysz do organizacji, która akty ludobójstwa nazywa ewangelizacją?

– Kościół zrobił wiele złych rzeczy, ale ta część, do której ja należę, nikogo nie mordowała.

– Nie przeszkadza ci pedofilia w Kościele? Masz małe dzieci.

– Ta część Kk, do której ja należę, nie zajmuje się pedofilią.

– Nie przeszkadza ci, że Kk pierze pieniądze od mafii amerykańskiej po rodzimą Camorrę?

– Każda korporacja ma swoje ciemne sprawy.

– A śmierć biskupa Wesołowskiego w Watykanie, który był okazem zdrowia? Wszyscy wiedzą, że to zbrodnia lub wymuszone samobójstwo po to, aby nie zaczął mówić.

– Każdy rząd ma swoje służby specjalne i tysiące brudnych interesów.

Chowanie zamordowanych pod zwłokami innych w Watykanie, bo nikt tam nie będzie ich szukał, też cię nie wzrusza. W takim razie powiedz, dlaczego uważasz katolickiego Chrystusa za swojego idola? Jego nauki i słowa są pełne niecierpliwości, nietolerancji, rasizmu, niezrozumienia dla prześladowanych i namawiania do przemocy. Pogardy dla tępoty uczniów, którzy, o trwogo, nie potrafią chodzić po wodzie, pomimo, że on im to pokazał. Napuszony styl wypowiedzi człowieka zarozumiałego i oderwanego od życia, który nie potrafił wielu spraw wytłumaczyć, dostarczając coraz to nowych niezrozumiałych metafor.

– To prawda, nie lubiłem Chrystusa od dziecka i uważam, że był złym nauczycielem.

– Dlaczego w takim razie jesteś częścią tej organizacji?

– Gdyż mam tam ludzi, z którymi się dogaduję. Podobnie myślimy o świecie. Poza tym dzieci dostają prezenty na pierwszą komunię i ja im tej radości nie odbiorę. Oczywiście to nie ma związku z żadnym przeżyciem duchowym. Dziecko jest za małe, żeby to rozumieć. Chodzi wyłącznie o prezenty.

– To straszne, co mówisz.

– Kiedy przed laty byliśmy w biedzie, do ojca przyszedł proboszcz i przyniósł mu kilka tysięcy. To nam wtedy bardzo pomogło.

Za te kilka tysięcy Kk kupił sobie trzy pokolenia niewolników. A może i więcej. Kolega nie odpowiedział, jaką zbrodnię musiałby Kościół popełnić, żeby od niego odszedł. A przecież pomoc to pierwsza rzecz, którą mają opanowane sekty. Pomagają i w zamian za to wchodzą do życia. Otaczają opieką i pomocą do tego stopnia, że bez nich coraz trudniej jest sobie poradzić. Przy czym odcinają od wszystkiego, co nie pochodzi od nich, gdyż celem tej pomocy jest ubezwłasnowolnienie. Za pomoc trzeba się odwdzięczyć i za pomoc trzeba odpłacić lojalnością. Gdy z czymś się nie zgodzimy, zaczyna się szantaż, manipulacja i straszenie. Krok po kroku wprowadzają się do naszego życia i ustanawiają w nim swoje reguły. Wszystko w trosce o nas. Każda religia, każda sekta ma to przepróbowane i sprawdzone. Każda toksyczna relacja również.

Kiedy mówiłem przez trzy lata, że obecny papież jest taki sam jak jego poprzednicy, nikt się ze mną nie zgadzał. Używa innego pudru, ale istota jest niezmienna. Teraz z fałszywym uśmiechem wita Irlandczyków. Do kogo się uśmiecha? Będzie kłamać, dopóki ta chora instytucja nie zostanie rozwiązana, ale zanim to się stanie, ma odpowiedzieć przed sądem za krycie pedofilii i inne zbrodnie Kk.

Dopóki będziemy zezwalać na bezkarność ludzi powołujących się na Boga, korporacji, która miele tryliony, dopóty musimy się liczyć z tym, że podstawa naszej cywilizacji będzie oparta na kłamstwie, manipulacji i hipokryzji. One pozwalają na niekończące się wojny w imię Boga, patriotyzmu, obrony wartości. Człowiek znęca się nad człowiekiem, ponieważ od dziecka jest uczony, aby żyć w kłamstwie. Kłamstwo religijne przechodzi do innych sfer życia. Kościół katolicki nie pochodzi od Boga i nie ma związku z Bogiem. Papież ma stanowisko takie jak prezes, prezydent czy dyrektor jakiejkolwiek organizacji czy firmy. Zmuszacie ludzkość, aby wyrównała do ostatniego w peletonie. Mam tego dosyć. Wracam do siebie.

autor: Krzysztof Pieczyński
źródło: fb.com