Zapłakałem, palmy zamierają na całym świecie – prof. Łukasz Łuczaj

<https://youtu.be/jU-95ceVtjg

Wielką Zmianę w biosferze Ziemi na przykładzie zamierania palm – szczególnie palm daktylowych – opisuje z Korfu prof. Łukasz Łuczaj.

119 myśli w temacie “Zapłakałem, palmy zamierają na całym świecie – prof. Łukasz Łuczaj

      1. Wierzę że są rzeczy niezmienialne, niezniszczalne i takie które się zmieniają. Przy tych drugich, skutkach myśli, wystarczy wymienić myśl. Chorą na zdrową. Zrezygnować z jednej na rzecz drugiej i ujrzeć jak w materii skutek jednej zastępuje drugą.
        Co się da przewrócić, da się i podnieść.

  1. „Dobre” strony globalizacji, i przesiedlania gatunków, w miejsca w których nie mają naturalnych wrogów, albo uodpornienia.
    Króliki w Australii nie nauczyły ludzi, że to się dobrze nie skończy.

    1. To smutne, jak człowiek poprzez swoją bezrozumną ingerencję niszczy środowisko. Kiedyś czytałam, że w Polsce mamy już ponad 1000 rożnych gatunków obcych. Większość na szczęście występuje incydentalnie. Ale niektóre mogą stać się gatunkami inwazyjnymi (np. barszcz Sosnowskiego) i potrafią całkowicie zmienić strukturę siedlisk czy wpływać na funkcjonowanie całych ekosystemów.

      1. W stanach chciano wychowywać pszczoły mocniejsze genetycznie.
        Rój wymknął się spod kontroli.
        Teraz jest ich pełno i są bardzo agresywne.
        Zwykła pszczoła leci za człowiekiem 20 metrów. Te zmienione przez człowieka gonią go przez 200 i całym rojem a kilka ukąszeń na raz kończy się śmiercią.
        Tak słyszałem.
        W Polsce jest owsik. „Ulepszony” przez człowieka owies. Ulepszony na tyle, że wygląda jak owies ale nie ma ziaren. I to się wszędzie rozsiewa stając się naprawdę uporczywym chwastem.

        Już niedługo ludzie zrozumieją, że metodą inwazyjną, niczego nie da się kontrolować.

      2. A to nie było na odwrót z owsem? Owsik był chwastem pól, ale potem mutacja sprawiła, że nadawał się do uprawy.

      3. Random Unstable
        Nie wiem, może.
        Kolega mi tak kiedyś opowiedział a ja podałem dalej, nie sprawdzając. Jeśli jest jak piszesz, mój błąd.

  2. Witajcie Kochani☺ po 3 tygodniach przebywania na łonie przyrody, wśród lasów, pól, łąk i jeziora na mazowszu mam wrażenie, że przyroda ma się coraz lepiej. Wszystko pięknie i bujnie rośnie. Łabędzica z 7 maluszkami przypłynęła w zatoczkę gdzie ludzie i z dziećmi wyszła na brzeg. Między człowiekami usiadła i wcale się nie bała, jakby to było naturalne. Bociany z młodymi po łące chodziły za krowami wcale nie spłoszone. Udało się nam nawet w lesie zobaczyć łosia, też niespiesznie przechadzającego się (a może to był duch lasu?). Nawet nasze psy w tym roku nie próbowały straszyć zwierząt co im się wcześniej zdarzało. Pełna symbioza. Oczywiście bosonoga od świtu do zmroku. Nawet zaćmienie księżyca i Mars widoczne były pięknie. No i ludzie bardziej dla siebie łagodni i tolerancyjni. Może na Korfu nie jest dobrze, ale Ziemia ma swoje miejsca gdzie wyraźnie odżywa.

    1. „No i ludzie bardziej dla siebie łagodni i tolerancyjni.”
      Dojeżdżam do pracy samochodem i od jakiegoś roku, dwóch widzę zmienione zachowanie kierowców na drodze. Jest więcej uprzejmości, wpuszczania aut włączających się do ruchu. Bardzo to budujące.

      1. Pozbyłem się auta ale zdarza mi się jeździć za kółkiem i też zauważam zmienione zachowanie kierowców.
        Wytłumaczenie mam na to zawsze to samo.
        Zmieniasz się ty, zmieniają się twoje doświadczenia.
        NIKT INNE PRÓCZ CIEBIE, NIE JEST STWÓRCĄ TWOICH DOŚWIADCZEŃ.

      2. Ja od prawie roku jeżdżę autem do pracy z powodu remontu linii kolejowej i widzę, że sporo osób miga awaryjnymi jak ich wpuszczam. i widzę że inni też wpuszczają. Parę lat temu było z tym gorzej. Wciąż jednak wariaci są. Wczoraj wracając z Mazur leciał jakiś szaleniec terenowym Volvo i wyprzedził mnie i tego przede mną i ledwo zdążył zjechać o mało co a by była czołówka.

  3. He, he…
    Moja niezmienna retoryka powraca echem, co jest najlepszym dowodem na to, że stale powtarzane słowo jest równie dobrym orężem, które powoli, ale skutecznie drąży skałę – zakute łby. Posłuchajcie by przekonać się ile zdurniałych OWIEC nas otacza, co pozwala niezmiennie rządzić grupie sprytnych KOZŁÓW:
    1. https://youtu.be/cdTqs4pI8wY
    2. https://youtu.be/FAieBlgZzZ4

    1. Mnie nie otacza.
      Kogo otacza?
      I co to oznacza dla otoczonego zdurniałymi owcami?

      „Jestem odpowiedzialny za to co widzę. Wybieram uczucia, których doświadczam…”

      1. To bynajmniej nie ja nagrałem podane wyżej felietony i nie ja je montowałem, ale jeśli uznać, że nie są manipulacją, to przedstawiają one doprawdy żałosną, zezowatą rzeczywistość określającą mentalny stan Polaków i doprawdy jeszcze dużo wody musi upłynąć i pracy u podstaw…

      2. Kurtyna apokalipsy unosi się stopniowo. Jabłko upada, gdy dojrzeje. A każde dojrzewa w swoim – idealnym dla siebie – czasie.

        Najbardziej nas kręci, gdy odkrywamy coś sami, a nie wtedy, gdy ktoś coś nam do wierzenia podaje…

        A sami prawdę o świecie zaczynamy odkrywać dopiero wówczas, gdy opróżnimy umysł z nieewolucyjnych treści. A to jest długi i bardzo skomplikowany proces.

      1. Skała w sensie mentalnym – tak bym to ujął, czyli bez względu na wiek, miejsce niezwykle odporne na rozsiewaną wokół wiedzę i świadomość…

      2. To było dla mnie oczywiste.
        Nie zrozumiałeś mnie.
        Masz bardzo niskie wyobrażenie o tu piszących, jeżeli wychodzisz z takimi treściami w taki sposób.
        Ja też doświadczyłam tego, co TAW nazywa „grzechem nuworysza”, wyciągnęłam wnioski i zmieniłam taktykę. Zasiewam dobrze przeselekcjonowane ziarno tam, gdzie czuję, że mogę. Ziarno, które padnie na podatny grunt, kiedyś zakiełkuje.

      3. Jak się pojawiłaś na blogu, Ziarno, komentując –
        szedłem sobie w pole i przypomniałaś mi się a w głowie pojawiła się nutka: Zasiejemy ziarno..
        😉

      4. Dzięki Sławku, to miłe. 🙂
        Nie bez kozery jestem Ziarnem. Wg Tzolkina mój kin urodzeniowy to Żółte Rytmiczne ZIARNO. 😀

      5. Żółte Rytmiczne ZIARNO 🙂

        Parę lat temu chodząc za grzybami zobaczyłem siebie, swoje ciało w myślach na żółto.
        Później przypomniały mi się słowa Ramthy: jesteście żółtym kolorem w tęczy.

        Żółty kolor jest trzeci w kolejności.
        Trzeci poziom świadomości? Trzeci wymiar?

        Szkoda że spaliłem Białą Księgę i inne Ramthy.
        Głupiałem wtedy strasznie, jedno odrzucając i rzucając się na drugie.

        Teraz czytam sobie „Proś a będzie ci dane” EiJ Hicks, twórców filmu Sekret i jestem zdziwiony. Do niczego nie mogę się doczepić.
        Tam jest wszystko to samo, do czego ostatnio doszedłem.

      6. Nie wiem jak inni interpretują kolor żółty, ale w Tzolkinie jest to kolor nauczycieli, a ich głównymi funkcjami są: oświecenie, pomaganie w rozwoju, rozprzestrzenianie nowego ducha CZASU, rozwijanie inteligencji intuicyjnej, kodeks etyczny itd.
        Możesz z łatwością sprawdzić swój KIN na maya.net i będziesz od razu wiedział, czy jesteś Niebieską Elektryczną Ręką czy może Białym Wiodącym Magiem 😀 😀

      7. Myślę że każdy z nas jest uczniem-nauczycielem.
        Nauczasz czego się nauczysz, choćby i nieświadomie wyrażając w swej postawie, zachowaniu, to w co wierzysz, to o czym wiesz.

        Do tego, o kolorach, podchodzę sceptycznie ale i zaciekawiło mnie troszkę, więc wypadało by zajrzeć.

      8. Hehe, same ziarna. Ja jestem solarnym. Kalendarz Majów swoje bardzo ciekawe informacje. Ale dopiero łączenie astrologii Majów, wedyjskiej, czy astrologii zachodniej daje bardzo wiele ciekawych informacji o nas samych. Dołożywszy numerologię, synkretyzując to wszystko, znajdujemy dużo puzzli i wiedzy o samym sobie. Rozwijamy integralność Istoty. Tak, żółty to nauczyciel. A ziarno w obszarze żółtym, jakoś mi się kojarzy z rozwojem i wypełnieniem splotu słonecznego światłem i wypieraniem energii Ego.

      9. Witaj Bracie! To jesteśmy członkami tej samej Rodziny – super!
        Masz oczywiście rację. Ja też w różnych miejscach szukam wiedzy, która pomoże mi złożyć elementy układanki pod nazwą JA w całość. 🙂

      10. Nie mogę wejść na stronę. Telefon mam na windowsie, a komp od neta odcięty.

        Na żółto widziałem siebie gdzieś około 2012 roku. Teraz to raczej na zielono albo wszystkie kolory?
        A może mi się wydaje 😊

    2. Czy jestem jedyną osobą dostrzegającą wilka w owczej skórze w grupie zawodowców „zbawiających” siebie i bliźnich cierpieniami?

  4. Gdzie opróżnić UMYSŁ z nieewolucyjnych treści?
    Ano z dala od matni… //sideł//

    Tawie dodam od siebie że OCZYszczeni którzy WYPRZEdzili
    EPOKĘ są wyśmiewani , wyszydzani , wyzywani od głupich publicznie – przez tych w sidłach-matni…

    Takie zachowanie ich świadczy o tym że się BOJą i za wszelką cenę starają się ośmieszyć…obudzonych

    Gonić takich żeby zakrętu nie wyrobili…

    1. Ważne, żeby samemu przed sobą nie być hipokrytą, bo CIAŁO tego nie wytrzyma.

      Ja stosuję metodę, że spokojnie robię swoje. Kiedyś zbytnio zaginałem przestrzeń, molestując innych wysyłanymi przez siebie przebudzeniowymi linkami („grzech” nuworysza 😉), aż znajomi się ode mnie poodsuwali… 😁

      Wtedy wpadłem na pomysł, by to inni przychodzili do mnie, a nie ja do nich – więc… założyłem bloga… 😁

      Więc teraz rozmawiam tylko z ludźmi z mojej półki, a nie z mugolami 😁

      Czasami jednak przestrzeń sama domaga się interwencji, np. kiedy idę i strzępkim ucha słyszę rozmowę o kłopotach kobiety z córką w śpiączce. Wówczas wiem, że muszę udzielić informacji.

      1. TaWIE Rozumiem . To mnie atakują-pouczają jak mam żyć!.

        Cyt..świat tak poszedł do przodu/sic/ a Ty tak żyjesz …?

        Ja – cóż można tylko przykładem.
        Znałam takich co po latach obudzili się i kłaniali nisko MATEŃCE GAI..
        Widzę i słyszę od młodych ….a bo jeszcze to…a bo jeszcze tamto…a bo jeszcze nową furę…
        odkładają na póżniej PRAWDZIWE ŻYCIE…

        Byłam przy umierającym ; mówił cyt.
        ”’…teraz to bym wiedział jak żyć…”’

        …ja wiem że większość luda odkłada na póżniej nie wiedząc że to
        sidła…
        Jak przeżyć wszystko jeszcze raz…śpiewał Krawczyk

      2. „Kiedyś zbytnio zaginałem przestrzeń, molestując innych wysyłanymi przez siebie przebudzeniowymi linkami („grzech” nuworysza 😉), aż znajomi się ode mnie poodsuwali… 😁” TAW

        Wysyłanie meili, wydzwanianie, zaczepianie na ulicy jak robią świadkowie Jehowy, wciskanie ulotek, puszczanie audio, muzyki z przekazem, reklamy itd
        Są to metody inwazyjne.
        Ja miecz obosieczny, zaostrzony z obu stron. Jedna tnie otoczenie a o drugą rani się używający takiego narzędzia.

        Dlatego też szczerzę wątpię, by słowa z NT przypisane Jezusowi o upominaniu grzeszników pochodziły od niego. Chyba że Jezusa nieprzebudzonego, Krystyno.

        Jedynym nieinwazyjnym sposobem wpływającym na otoczenie jest praca nad sobą 😊 nad oczyszczeniem umysłu z myśli stawiających opór Mocy, powodujących nieMoc na co wskazują eMocje 🙂

      3. TAWie, czy mógłbyś rozwinąć temat matki z córką w śpiączce?
        Czasami myślę o Ewie Błaszczyk i jej córce …

      4. Zawsze, gdy jestem na Bielanach, zastanawiam się, czy nie odwiedzić pani EB…

        Kluczem jest codzienna stymulacja palców u stóp (ideałem by było kłaść latem „śpiącego” bezpośrednio na Ziemi, umożliwić mu jakoś kontakt bosej stopy z Ziemią).

        Przy kontakcie bosej stopy z Ziemią tworzą się ZUPEŁNIE NOWE POŁĄCZENIA NEURONALNE W MÓZGU!…

      5. „Ważne, żeby samemu przed sobą nie być hipokrytą, bo CIAŁO tego nie wytrzyma” TAW

        No i właśnie po to przydaje się choroba ciała, gdyż hipokryta nie wie, że nim jest.

        Pisanie obszernych komentarzy, które zdarzały się co niektórym 😁,
        mogą lecz nie muszą, wszystko co robimy pod publikę, najbardziej wydawałoby się wzniosłe czyny, mogą być robione w nieświadomości, celem wyciągnięcia uznania, wdzięczności, bycia sławnym itp

        Ego uwielbia takie energie a osoba uwięziona przez myśl „ja to zrobiłem” „widzicie jaki jestem wspaniały” nie zdaje sobie sprawy że właśnie zablokowała się na Prawdziwą Moc Źródła.

        Bo chociaż jesteśmy z Nim Jednym, to energia z Tąd wypływa i dobrze jest by tam wróciła.

        Na drodze stoi ego i gdy ono powrotną energię uznania zatrzyma dla siebie, nie przepuszczając jej z powrotem do Źródła, to zablokowało drogę energii wypływającej ze Źródła.

        Bo to jest droga dwukierunkowa i gdy ego postawi na niej szlaban z napisem koniec drogi, to energię wdzięczności zatrzyma sobie ale i zablokuje się wyjazd ze Źródła.

        Ja i Ojciec Jedno jesteśmy.
        (Źródło we mnie)
        Sam z siebie nie czynię niczego.
        (nie odrzucam uznania i nie zatrzymuję go dla siebie, przyjmuję, by oddać Bogu co boskie, pozwolić energii wrócić do Źródła)

      6. Dzięki za odpowiedź. 🙂. Jeśli masz taką możliwość, to może warto byłoby to zrobić.

      7. Nie jestem pewien, czy pani EB jest gotowa na taką informację. Gdybym był pewien, już dawno bym ją odwiedził. Poza tym byłaby to bezpośrednia ingerencja w bardzo poważną „karmę” na fraktalu społecznym…

        A ludzie nie są jeszcze na pewne informacje gotowi…

      8. TAW widocznie tak miało być. Znajomość z ludźmi którzy odbiegają wyraźnie poziomem świadomości od Ciebie i nie rokują szans na jej zmianę jest bez sensu. Dlatego uwolniłeś się od nich. Ja też mam mało znajomych, ale nie narzekam. Wolę to niż miałbym mieć ich dużo i gadać np. o piciu jabola.

  5. Samochwała jestem …
    Dziewczyny z Baru Ryby uraczyły mnie plackami ….

    Placki -racuchy smażone na oleju.
    …trochę mąki ,jajko…

    – selerem nać
    -wrotycz nać
    -pokrzywa liść
    mięta pieprzowa lisć
    -rozmaryn –zaje….FAJNE
    plus kefir…
    …ale to dobre było ..

    Jestem pod wrażeniem .
    Pytam młodej właścicielki skąd taka inspiracja?
    ”…a BO MOJA BABCIA TAK ROBIŁA! mocno-głośno zaakcentowała .
    Smacznego MIŁYM TAWERNIAKOM

    To na zadupiu widać więcej i słychać więcej..

    1. Justynko, a aj zostałam sama, młodzież wyjechała na Wolin, jak wcześniej wspominałam, i dla siebie samej coś musze ugotować .
      Wymyśliłam naprędce placuszki z buraczków ćwikłowych, na razie je smażę.

      Jak smakowały napiszę po skonsumowaniu. 😀 😀

  6. Super Aniu – nie tylko z jabłkami . Surowe tarkujesz czy gotowane? Smacznego

    Na Wolińskiej Kępie będę 4 -5 sierpnia .

    Pokłonię się od WAS NISKO WOLIŃSKIEJ SŁOWIAŃSKIEJ GAI.

    1. Justynko, podaję przepis, bo już wypróbowałam, są dla mnie bardzo, bardzo smaczne i zdrowe na pewno, to wiem, dla innych tego jeszcze nie wiem. 😀

      Ja starłam na dużych oczkach tarki cztery średniej wielkości buraczki ugotowane, dodałam 1 jajko, 2 łyżki bułki tartej, 1 łyżkę tartego chrzanu, szczyptę soli i pieprzu, łyżkę soku z cytryny.

      To wszystko wymieszałam, na gęsim smalcu placuszki usmażyłam, mogę podać moje doznania, boskie. :D:D:D:D

      A teraz od wszystkich, co z mojego patentu skorzystają, 6,50 zł się należy mnie na konto, 😀 😀 😀 😀 jak Krysia z Lasu mierzy.

      1. Sławku to ego to się odzywa ale nie u Nas..!!

        Sławku uwierz mi .. TO ci malutcy co się podpinają drą si e…to ja…to ja zrobiłem… Kradną nasze pomysła i pracę…

        Ten koń co najwięcej na obrok pracuje-najmniej go ma…

        Dzwon głośno dzwoni-dlaczego-
        …bo w środku pusty..

      2. SłowiAneczko kochana ja odrobię w polu..
        Już gotuję buraki na jutro…
        Dzięki

      3. Justynko ja zjadłam 3 sztuki, zostały mi 2 sztuki, kto się pierwszy zgłosi, to już częstuje , dodatkowo z ukiszonym barszczykiem z buraczków.
        Jak wypróbujesz napisz jak Ci smakowały. 😀 😀

      4. Justyno może nie u ciebie 🙂
        ale u mnie świrowało hoho.

        Parę dni temu TAW mi napisał, że czuje, że mam z nim problem.
        Już ci miałem TAW odpisać, że nie z tobą a z sobą mam problem.
        Dziś mógłbym napisać -miałem.

        I to był konkretny problem. Z najwyższej albo najgłębszej półki.
        Nie spodziewałbym się, że tyle spraw było z nim związane. Być może, moje pojawienie się na blogu też.

        Ale nie ma tego złego 😉
        Pragnąłem uznania, byłem zazdrosny o TAWa gdy przyznano ci TAW tytuł dyrygenta albo arcy uskrzydlacza a teraz się z tego śmieję. Ze swoich nieswoich potrzeb.

        Gdyby kiedyś się okazało, że odgrywam znaczącą rolę w przebudzeniu narodu, proszę kopnijcie mnie w dupę, bym nie zapomniał, że to tylko rola, którą zgodziłem się odegrać i nie oznacza to że mam się czym chełpić. Równie dobrze mógłbym być ostatnim gaszącym światło. To nie ma znaczenia. Wszyscyśmy sobie równi 🙂

      5. Sławku, każdy z nas jest dyrygentem tylko i wyłącznie własnej du…szy 😀

        Kiedy ją ogarniemy, wszystko staje się proste – i NIC już nie musimy… 😀

        Ten blog to wielka piaskownica – bawimy się tu po prostu radośnie… 😀

      6. Gesi smalec… jakie to smutne…
        Chlop zywemu nie przepusci…
        Takie to wlasnie ‚przebudzenie’…

      7. Misia pisze: „Takie to wlasnie ‚przebudzenie’…”

        Misia , nie popadajmy z jednej skrajności w drugą, bo cóż ma gęsi smalec zakupiony w Makro z przebudzeniem wspólnego, chyba tylko to , że niektórzy mogą mieć poranne po nim przebudzenie i bieg do łazienki. 😀

        A może my przestańmy wszyscy oddychać, bo szkodzimy innym zabierając im cenny tlen. 😀

        Czytając czasem wypowiedzi niektórych komentatorów, można tylko ręce opuścić i uśmiechnąć się, bo na reagowanie szkoda tracić czas, a właśnie wstałam i zmiksować muszę brzoskwinie na dżem, nie wiem tylko o ile znów się cofnę w „przebudzeniu” 😀 😀 znęcając się nad biednymi brzoskwiniami 😀

        Pozdrawiam Cię Misia? serdecznie i miłego dnia życzę.

      8. „Kiedy ją ogarniemy, wszystko staje się proste – i NIC już nie musimy… 😀”

        Hmm ale że jak to rozumieć? bo w sumie to ja całe życie mówię (raczej ) Że nic nie muszę aczkolwiek z tym wychodziło różnie hehehehe ale owszem mówiłam że nic nie muszę , jeśli coś robię to z Miłości a nie bo muszę. I zawsze pytałam kto mnie zmusi no kto ? Może to pytanie nie do końca było Mundre .

      9. Misia i SłowiAnka

        Żeby napić się mleka, nie trzeba zabijać krowy.
        Aby zjeść brzoskwinię, nie trzeba ścinać drzewa. Brzoskwinia jest tym, co i tak spadnie na ziemię.

        Aby zjeść smalec, nie da się nie zabić gęsi.

        Ja tego nie osądzam. Piszę jak widzę. Też mi się zdarza zjeść produkt pochodzący od zabitego zwierzęcia, głównie gdy jestem częstowany.
        Na początku odmawiałem ale to wywoływało więcej poruszenia.

        Nie kupuję, bo widzę to jako paserstwo. Składanie zapotrzebowania na zabijanie.

        Kilka lat nie jadłem trupów zwierząt wcale ale wtedy miałem swoją mąkę razową i są piekłem pieczywo. Nie ciągnęło mnie wogóle.
        Później tak mnie ciągnęło do pasztetu, że nie mogłem wytrzymać i musiałem zjeść.
        I wtedy targały mną emocje.

        Dziś zastanawiam się czy czegoś mi brakowało co było w podrobach a czego nie dostarczyłem w roślinnym pożywieniu,
        Czy raczej zablokowanie się na miłość i powrót do niższych wibracji nie wymógł na mnie takiej potrzeby.
        Gdy jestem wypełniony miłością, nie przejdzie mi przez gardło pokarm z trupa zwierzęcia.
        Po prostu nie mogę, rośnie mi w buzi. Nie chcę jeść tych, których kocham.
        Między innymi dlatego wybieram miłość.

        Bez niej jakiś cień rzuca się na umysł, zapominam o tym co robimy zwierzętom, jedząc je i moje ciało domaga się mięsa.

        Gdy kocham, nie jestem w stanie urwać gałęzi z drzewa, nie mówiąc o zabiciu albo choćby zjedzeniu zabitego przez kogoś zwierzęcia.

        Wierzę, że kiedy ludzkość się przebudzi, skończy się zabijanie.
        Nikogo jednak nie chcę za to potępiać.

      10. Sławku , to jest z mojego punktu widzenia takie „coś ” co rozum ludziom odbiera .

        och jem mięso ! co jest ze mną nie tak?!

        Wszystko jest na tak .

        Żyjemy w Matrixsie , wszystko zostało odwrócone , i ten proces jeszcze potrwa , inaczej ludzkość zagineła by już teraz z głodu ….

        Ciało nie odrzuci z dnia na dzień pewnych rzeczy , nawet nie może bo to uczyni mu krzywdę , po prostu .

        Odrzucę mięso , a za mc zorientuję się że zajadam się słodyczami …

        Można natomiast pojąć , jak Wielkie jest to stworzonko , podziękować mu z Serca bo przecież jego życie daje komuś życie .
        I wprowadzać po mału procesy zmiany ( jedzenie co ludzie już po mału robią).

        Natomiast owszem to zaznaczę NIE MA POWODU BY TAK TRAKTOWAĆ ZWIERZĄT JAK SĄ TRAKTOWANE … I NIE MA ŻADNEGO POWODU BY SIĘ NA TO GODZIĆ.

  7. Sławku odpuść SOBIE – wydaje mi się że dajesz sobie wmówić… nie słuchaj nikogo -nakręcają nas a póżniej się śmieją…

    – Chłopie-samo przychodzi uwolnienie …
    Powyżej TAW napisał moją maksymę …

    cytuję… ”’ja nic nie muszę – muszę tylko się wysikać…”’

    wiesz kiedy to mówię ?

    Wtedy kiedy ktoś mnie ustawia i mówi co mam zrobić i jak mam żyć…wtedy odpowiadam jak wyżej… spokojnie z uśmiechem..

    1. Ja mam trochę inną wersję tego powiedzenia „w życiu musisz dwie rzeczy: zesr… się i umżec,
      reszta to tylko Twoja dobra wola”

      🤣

    2. Justyno dobrze prawisz, ale czy na pewno mnie rozumiesz? 😊

      „Sławku odpuść SOBIE..”
      „-Chłopie-samo przychodzi uwolnienie..”

      To samo przychodzi, czy mam sobie najpierw odpuścić? (wybaczyć) 😉

      Jak sobie już odpuszczę, to wiem, że NIC nie muszę.

      A wkręcony byłem i teraz się odkręcam.

      Pytanie stawiam takie: czy ludzie naprawdę wiedzą co mają sobie odpuścić?
      Emocje nie mylą się w tym temacie.

      Za link dziękuję. Koherencja serca nie jest mi obca.
      Na tej samej stronie jest cały Kurs Cudów

      Kurs którego się ludzie boją i nazywają praniem mózgu.
      My tu ciągle przypominamy o potrzebie oczyszczenia umysłu z nieewolucyjnych treści (praniu umysłu z brudów).

      1. Sławku nie łap za słówka bo się zapętlisz .

        Odpuszczam i w tył zwrot -jak w wojsku i bez sentymentów-
        -po męsku-ja baba Tobie mówię.

      2. Justyna pisze „odpuszczam i w tył zwrot”
        Na to czekałem

        „TaWIE Rozumiem . To mnie atakują-pouczają jak mam żyć!.”

        Spójrz Justyno w ilu komentarzach próbowałaś mnie pouczać-atakować

        Może po prostu dostajesz to co sama dajesz? (miecz obosieczny)

        Oczywiście nie pouczałabyś mnie, gdybym i ja nie pouczał innych.

        Dziękuję za naukę.
        Wszystkim wam dziękuję.

    1. „Nasze serce tylko z pozoru bije regularnie.
      W rzeczywistości odstęp pomiędzy jednym skurczem a drugim prawie nigdy nie jest identyczny.”

      To cytat ze strony do które podałaś link.
      Najbardziej regularna praca serca, rejestrowana jest przy uczuciu wdzięczności (aspekt miłości)
      U mnie wdzięczność pojawia sie przy zrozumieniu, gdy wszystkie części układanki wskakują na swoje miejsca, po odpuszczeniu sobie.

      Ja wiem że wtedy dzieją się cuda. Widziałem je, doświadczałem i ciągle to mam.

      Wibracja która promienieje wtedy z serca gdy jest miłość, koherentność; podobne przyciąga podobne.

      Jeśli byłem w lęku i wibracja lęku przyciągała doświadczenia mogące wywoływać lęk, to mogę sobie w każdej chwili odpuścić i poczuć wdzięczność, radość, miłość.
      Wtedy nowa wibracja przyciąga do mnie doświadczenia odpowiadające tej nowej wibracji.

      Ta nagła i „niewytłumaczalna” zmiana, określana jest mianem cudu.

      To nie jest żadna teoria. To działa. Ja tego doświadczam.
      Nie na darmo Kurs Cudów nazywa się kursem cudów.
      Kiedyś nazwa ta, wydawała mi się banalna a teraz oczywista.

      Gdy choć raz ujrzysz to na własne oczy, poczujesz na skórze, to zaczynasz wierzyć, że to ty sobie organizujesz doświadczenia, nikt inny ci tego nie robi.
      I ciągniesz to dalej czując jeszcze większą wdzięczność i doświadczając jeszcze większych dobrodziejstw.

      Teraz rozumiem czemu Jezus mówił, że cuda skracają okres nauki o TYSIĄCE lat!!!

      I ja wierzę, że w czasach w których żyjemy, będą dziać się wielkie cuda.

      Piszesz Justyno bym nie dawał sobie wmówić.
      Ale czego? Działania miłości nie dawałem sobie wmówić aż serce zaczęło się wyrywać z piersi gdy czytałem min o stanach kocherencji a później nie musiałem wierzyć. Wiedziałem, że to działa kiedy sam tak robiłem.

      Ktoś mówi tak.
      Jedyną książkę jaką powinniście przeczytać jest „Kod serca” Paul Pearsall.

      Czytałem fragmenty bo książki nie mam. Potwierdza się w niej to, jak wibracja energii z serca organizuje doświadczenia dla obserwatora.

      Nie lękajcie się. Tak mawiał Karol Wojtyła. Czy on o czymś wiedział?

      1. Sławku wiedzieć i być.. cyt.PTAKA i siebie..
        Teraz jest czas żeby na trawie leżeć i wg. wskazówek dychać -wyciszyć mózg i dalej już tylko BŁO GOŚĆ..

        Będziesz GOŚĆ jak wczujesz się w swoje błogostany…

        Gołą dupą na trawie leżę pod gruszą i niech mnie tylko ktoś wyśmiewa…zakrętu nie wyrobi…

        https://polki.pl/zdrowie/psychologia,serce-czy-rozum-czyli-jak-podejmowac-dobre-decyzje,10409300,artykul.html

        Sławku-pogoń żerujących. To Ty wiesz co dla CIEBIE jest najlepsze – to TWOJE ciało wie najlepiej czego mu trzeba..

        Kiedy cokolwiek zrobiłeś dla swojej duszy,serca ?

        Daj mu ten błogostan – daj mu tę przestrzeń dla siebie tylko..
        Ty zasługujesz -Ty na to pracujesz..!

        https://synonim.net/synonim/b%C5%82ogostan

        ZOBACZ ile synonimów słowa BŁOGOSTAN…
        toż to zwykłe poczucie ZADOWOLENIA.

        Zacznij scenariusz na swoje życie realizować swój…
        Pakuja nas w poczucie winy a z tego jest tylko jedno wyjście
        – RADYKALNE CIĘCIE..i w tył zwrot…
        Pozdrowionka

      2. „Będziesz GOŚĆ jak wczujesz się w swoje błogostany…”

        Jak się wczuwam w swoje błogostany, to cieszę się, że siedzę albo leżę na łóżku, bo odpływam i ciało mogłoby upaść.

        Widziałaś działanie 2-punktu, jak ludzie osuwają się bezwładnie na ziemię w ekstazie?
        Coś podobnego.

        „Pakują nas w poczucie winy..”
        Sam się pakuję w nie, kiedy osądzam.
        I wtedy jestem podatny na sugestię z zewnątrz.
        Gdy nie osądzam, nikt w poczucie winy nie jest w stanie mnie wpakować. Mogę się z tego co najwyżej zaśmiać.

        Kiedy zrobiłem coś dla siebie, swojej duszy?
        Od kąd pierdyknąłem pracę zawodową, nie pamiętam nawet ile to już lat, i od kąd zająłem się oczyszczaniem siebie, tylko temu staram się poświęcać czas.
        Pytasz kiedy? Prawie cały czas od iluś lat.

      3. Pytasz Sławek czy on o czymś wiedział?? Oczywiście że wiedział!
        Mówił do swoich ale nie chcę rozwijać tego tematu…

      4. „Nie lękajcie się. Tak mawiał Karol Wojtyła. Czy on o czymś wiedział?”

        Podświadomość słyszy lękajcie się …. to akurat sprawdzone tak jest faktycznie, moja uważność dawno temu skupiła się na pewnym filmiku A. Mikulskiej, a jak się skupię na czymś, znaczy coś jest, mówię oczywiście o własnej przestrzeni, aczkolwiek to tyczy każdego

      5. Myśląca Inaczej
        „Podświadomość słyszy lękajcie się..”
        Możesz mieć rację.
        Słyszałem, że dawno temu na Ziemi nie używano zaprzeczenia NIE.
        Podświadomość rzeczywiście może nie słyszeć NIE.

        Nie kradnij – myśl o kradzeniu
        Nie zabijaj – myśli o zabijaniu
        Nie cudzołóż – myśl o zdradzie

        Mówią, że aby wyjść z długu, trzeba myśleć o bogactwie.
        Myślenie o długu kreuje dług.

        Ruch anty wojenny – wytwarza wojnę.
        Matka Teresa mawiała: Zaangażujcie mnie w ruch pokojowy, nie antywojenny.

        Ruch antyszczepionkowy – wytwarza jeszcze więcej szczepionek.

        Dlatego odchodzę. By nie zasilać tego czego ludzie się obawiają.
        By pracować nad tym czego pragnę a nie nad tym czego nie chcę.

        Ciekawe z tą podświadomością.
        Nie chcę dupków u władzy – świadomość słyszy: chcę dupków u władzy.

      6. Z tym Nie to raczej jestem pewna to samo mówi Pani M . Wołukanis .
        Wyrzeczenia nieświadome tworzą co tworzą .
        Albo wynaturzenie to słowo kojarzy się z jednym przeważnie …
        Zadałam pytanie głośno czym jest i jak mam je rozumieć , odpowiedź przyszła taka :
        Wynaturzenie – całkowite odejście od Natury .

        A Tao-Te-King opisał to tak

        Im więcej zakazów , tym mniej cnoty w ludziach .

      7. Sławku,
        Nigdzie nie musisz odchodzić. Nie będziesz zasilał tego, czego ludzie się obawiają, jeżeli Twoja świadomość / umysł zacznie kontrolować to, co podsuwają Ci programy podświadomości. Mamy mnóstwo różnych wkrętek, a większość z nich tkwi w nas od dzieciństwa. Do siódmego roku życia dziecko „działa” tylko na podświadomości – nie potrafi oceniać, wartościować czy klasyfikować informacji, jakie odbiera od otoczenia. PRZYSWAJA WZORCE – głownie od swoich rodziców, rodziny, najbliższego otoczenia. Uczy się, jak funkcjonować w tym naszym ziemskim wymiarze. Zostaje zaprogramowane.
        Ale przecież, mając tego świadomość, można zmienić swoje wzorce myślowe. Potrzebne jest tylko uświadomienie sobie tego faktu i wyrażenie wewnętrznej gotowości do wprowadzenia zmian. A nie znajdziesz lepszego miejsca do „ćwiczeń” niż blog TAWa, bo tu zawsze spotkasz się ze zrozumieniem. 🔆🔆

      8. Wyczuwam czas dla siebie, nauki, którą muszę podjąć sam.

        Zauważam myśli, których nie wytworzyłem sam. Przychodzą w niespodziewanych momentach.
        Miałem je od jakiegoś czasu. Wiele z nich było w 100% zgodne z tym co mnie spotykało w przyszłości.
        Nie wiedziałem czy podglądam przyszłość czy moje doświadczenia układają się według nich.

        Na dzień dzisiejszy nabieram pewności, że tymi myślami współstwarzam zewnętrzny świat, moje doświadczenia, lekcje. One pochodzą z głębi mojej istoty, ze Źródła, tak myślę.

        Oprócz tego, nabieram coraz większej pewności w temacie: Tylko ja jestem kreatorem własnych doświadczeń, nikt inny.

        Ze świadomości wyłania się ciało. Moc jest w świadomości. Jesli uznam, uwierzę w działanie jakiejś rośliny na moje ciało, odbieram sobie moc w jakiejś części i nadaję ją roślinie, czyniąc sobie z niej bożka.
        Tak samo mogę odwrócić działanie roślin niby trujących.

        Nie przypomnę sobie prawdy, dyskutując o niej. To mnie spowalnia, zatrzymuje, może nawet sabotuje.

        Tę część pracy musze zrobić w samotności.
        Jesli będzie potrzeba bym do was zajrzał, to tak się stanie.
        Jeśli odrobię swoje lekcje i będę miał coś do przekazania, wrócę.

        Teraz mój czas jest dla mnie. A to zaowocuje dla nas wszystkich.
        Trzymajcie się.

      9. Sprawa z atakami energetycznymi, istot nie cielesnych, może mieć podobny wątek.
        Osoba znająca albo w pewnym stopniu świadoma swej mocy i nietykalności, nie daje na nie przyzwolenia i nie ingeruje w cudze pole.
        Jeśli jestem odpowiedzialny za swoje doświadczenia, wyłącznie ja, to nie ma mowy o cieniu wiary w moc czyjąś nade mną.
        Jeśli nie wierzę, że jestem stwórcą własnych doświadczeń, muszę wierzyć, że taką moc nade mną mają inni. Oni mogą to widzieć, wyczuwać i postępować według mojej wiary. To moja wiara może wyprowadzać ze mnie moc i dawać ją innym nade mną.
        Czyniąc kolejnych bożków.

        Na czym skupiam uwagę, tam wysyłam energię. Jeśli skupiam się na oprawcach, boję się ich, nienawidzę, złoszczą mnie – oddaję im nad sobą moc.

        Wiem że nie prosisz i nie oczekujesz ode mnie pomocy Szczęśliwa, ale ja to tak teraz widzę i coś mnie pokierowało, by tu o tym napisać.

        Na pytanie o rozwiązanie, odpowiedź mam zawsze tą samą.

      10. „Tę część pracy muszę zrobić w samotności.” Sławek
        Chcę powiedzieć, że doskonale Ciebie rozumiem. Sam najlepiej wiesz, co jest dla Ciebie w tym momencie życia najlepsze, ponieważ zacząłeś słuchać i odbierać to, co Ci przekazuje Twoje Ja.
        Czuję, że wykonujesz teraz ogromny skok w rozwoju świadomości. A jak już to sobie poukładasz. to może zechcesz tu wrócić.
        P.S. Dawid Hawkins, (dr nauk medycznych, psychiatra,nauczyciel duchowy)w wieku 38 lat zapadł na śmiertelną chorobę i wyzdrowiał dzięki wejściu w wysokie stany świadomości. Prowadził zakrojone na szeroką skalę badania nad świadomością. Znany jest ze stworzenia b. ciekawej Mapy Poziomów Świadomości. Za pomocą prostego w wykonaniu testu kinezjologicznego przeprowadzanego na tysiącach badanych ustalił poziomy energii różnych emocji i stanów. I tak np. WSTYD kalibruje się na 20, czyli niebezpiecznie blisko śmierci i może prowadzić do świadomego wyboru samobójstwa. MIŁOŚĆ kalibruje się na poziomie 500, a rzeczywiste OŚWIECENIE (utożsamienie jaźni ze Wszechobecną Świadomością i Boskością – jest to poziom wielkich postaci historycznych, dających początek systemom rozwoju duchowego) to poziomy 700 – 1000.
        MOC pojawia się po raz pierwszy na poziomie 200 czyli na poziomie ODWAGI. Można by dużo na temat napisać, ale właściwie wszystkie te objaśnienia są po to, aby Ci powiedzieć, że Kurs Cudów kalibruje się na b. wysokim poziomie: 600!
        Powodzenia

      11. Tak, Kurs Cudów wielka rzecz, podobnie jak Anastazja i prace Jamesa Redfielda. Ale samo przeczytanie nawet najbardziej uduchowionej księgi o niczym jeszcze nie świadczy 😀

        Dzięki, Ziarno, za dr. Hawkinsa. Jego praca udowadnia, że dopóki nie przepracujemy swoich lęków i nienawiści, siedzimy jeszcze w ciemnej dupie Słonia 🔆

      12. „Ale samo przeczytanie nawet najbardziej uduchowionej księgi o niczym jeszcze nie świadczy”

        Dokładnie tak, wiedza to tylko baza wyjściowa.
        Dziękuję i pozdrawiam 🔆

      13. Sławek ja się ich nie boję ani ich nie nienawidzę. Owszem złoszczą mnie ale to zrozumiałe, chcę być w swoim domu sama a jak ktoś przyjdzie to chciałabym aby to było tylko na moje zaproszenie.

    2. Dziękuję Justynko za link do tego bardzo cennego materiału.
      Gregg Braden też dużo mówi na temat koherencji serca.
      Jako dziecko / nastolatka? (już nie pamiętam szczegółów) miałam taki sen. Wokół mnie działy się jakieś straszne rzeczy, jakby jakieś walki. I nagle zobaczyłam siebie stojącą z wyciągniętą dłonią, na której spoczywało prawdziwe, duże, ŻYWE, PULSUJĄCE SERCE. To było tak mocne i tak wtedy dla mnie niepojęte, że oczywiście obudziłam się przerażona i długo nie mogłam się uspokoić.

      1. Justyna juz 305 osobnikow ale od kwietnia,takie zainteresowanie ,wiec i taka swiadomosc.

  8. To co się dzieje z przyrodą powinien widzieć każdy człowiek. I oczywiście zacząć reagować. Niestety ogromna większość z ludzi jest zmanipulowana televizornią a dodatkowo popędzana w codziennym wyścigu szczurów.
    Łukasz, jak naprawdę dobry ekspert w tych sprawach zwraca uwagę i ostrzega. A jemu w tej sprawie trzeba wierzyć.

    1. RAYNOLDZIE ❤ ciekawie się dzieje- pamiętam jak TAW Mówił, ze w 2018 temat chemtrails pojawi się i oto jest i to nawet w SEJMIE:
      Przestrzeń szaleje nie mogąc doczekać się pozytywnych zmian przyspiesza z ogromna mocą- kurtyny nieświadomości opadają:

      PAN LESNIK Z FILMIKU DEVINGO MOWI OTWARCIE W TVP, że asf to podrzucona ,,niespodzianka'' w celu zastraszania Rolników!

      A teraz TO:
      ,,Czy polski rząd ukrywa loty nad terytorium kraju, które tworzą sztuczne chmury i rozpylają chemikalia, a Polacy pownni bać się o swoje zdrowie? Posłanka ruchu Kukiz'15 pyta ministrów. ''

      Interpelacja nr 23562

      do ministra zdrowia, ministra środowiska

      w sprawie rozpylania w atmosferze szkodliwych substancji

      Zgłaszający: Barbara Chrobak

      Data wpływu: 29-06-2018
      Szanowny Panie Ministrze!

      Zgłosili się do mnie obywatele zaniepokojeni procedurą rozpylania w atmosferze szkodliwych substancji z wnioskiem o podjęcie działań w kierunku wyjaśnienia, czy nad terytorium Polski odbywają się za wiedzą rządu programy modyfikacji pogody i zarządzania promieniowaniem słonecznym. Inne nazwy to: chemtrails, smugi chemiczne, geoengineering, geoinżynieria klimatu. Istnieją dziesiątki patentów dotyczących modyfikacji pogody i tworzenia sztucznych chmur poprzez rozpylanie cząstek w atmosferze.

      Obywatele, którzy obserwują to zjawisko, twierdzą, że proceder zabiegów geoinżynieryjnych odbywa się z różnym nasileniem przez większość dni w roku. Liczbę Polaków świadomych tych działań można szacować w dziesiątkach tysięcy, m.in. grupy na portalach społecznościowych i inne. Nie jest to mała liczba, zważywszy na fakt, iż zagadnienie to jak do tej pory praktycznie nie jest omawiane w mediach głównego nurtu w Polsce. W Internecie można znaleźć setki tysięcy zdjęć i filmów przedstawiających te działania. Reportaże na ten temat ukazały się m.in. w telewizjach: CBS, NBS, CNN, ZDF, RTL, Australian News Chanel i inne. Natomiast BBC podaje, że rozpylanie aerozoli w atmosferze „to najtańszy i najbardziej efektywny sposób na walkę z globalnym ociepleniem”. Osoby wpływowe mówiły publicznie o korzyściach i konieczności stosowania geoinżynierii, m.in. były dyrektor CIA John Brennan, prof. David Keith, członek IPCC, John Holdren, doradca naukowy Obamy, Al Gore, były wiceprezydent USA.

      Istnieje świadectwo Kristen Megan, byłej podoficer w siłach powietrznych USA, która pracowała przy zaopatrzeniu w środki chemiczne lotnictwa. Twierdzi ona, że tony aluminium, baru, strontu i innych substancji, z którymi miała do czynienia, są używane do rozpylania w atmosferze. Są też relacje pilotów, jednak do tej pory tylko anonimowe. Ted Gunderson, były wysokiej rangi agent FBI, również potwierdza zrzuty z samolotów nad terytorium Ameryki Północnej i Europy.

      W dokumencie Armii USA pt. "Weather as a Force Multiplier: Owning the Weather in 2025" przedstawione jest, że programy geoinżynieryjne będą mocno rozwijane do roku 2025, pozwalając na wdrożenie globalnego systemu przewidywania, oceny i modyfikacji zjawisk pogodowych.

      …..
      CAŁY DOKUMENT TUTAJ:
      http://www.sejm.gov.pl/sejm8.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=3323CEFA&view=6

      Czy interpelacja w sprawie chemtrails doczekała się odpowiedzi?

      W dniu 17 lipca Sławomir Mazurek, podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska poprosił o przedłużenie terminu odpowiedzi. Drugi adresat – Minister Zdrowia, nie odpowiedział. Możemy więc liczyć na to, że odpowiedź jest przygotowywana.

      Kim jest posłanka Barbara Chrobak?

      Barbara Chroba dostała się do Sejmu w 2015 z ramienia komitetu wyborczego Kukiz’15. Jest działaczką związkową i członkinią rady związku pracowników prokuratury. W parlamencie jest wyjątkowo aktywną posłanką – zgłosiła jak dotąd 217 interpelacji zarówno jako współautorka jak i autorka. Zakres jej zainteresowań jest ogromny – co akurat nie poczytuję jako złe zjawisko. Przedtem już interpelowała na podobne tematy: pytała Ministra Zdrowia o podawanie witaminy K noworodkom, (odpowiedź uznała za niezadowalającą) i co najmniej dwukrotnie pytała o szkodliwość, jak to określiła, „przymusowych szczepień”.

      https://www.spidersweb.pl/2018/07/chemtrails-polska-sejm.html

      https://www.se.pl/wiadomosci/polska/rzad-wie-o-rozpylaniu-szkodliwych-substancji-nad-polska-i-nic-z-tym-nie-robi-aa-jCpd-Yngf-aFXk.html

  9. Wiecie co Kochani TAK SOBIE MYSLAŁAM O TYCH negatywnych emocjach- nienawiść dla niektórych- dodaje im skrzydeł- nienawiść jest wynikiem wielkich krzywd- bardzo mocna energia- zła dla wrażliwych, energetycznie mocna dla negatywnych!

    Ale po moich głębokich przemyśleniach stwierdzam, że ,,żal mnie długo trawił i nie umiałam sobie z nim poradzić! ” ŻAL, że źli robią tyle złego, a dobrzy, pracowici zawsze mieli przeciwności w swym Życiu! ŻAL, ze ktoś bez mrugnięcia oka zatruwa Ziemię! Żal z pozoru niewinny, a pozostawia w organizmie ogromne spustoszenie!

    LUDZIE umierają przede wszystkim dlatego, ze ktoś potrzebuje unicestwienia gatunku ludzkiego i DUSZ do przygotowanych na ich miejsce hybryd, którymi można swobodnie zarządzać, bo są pozbawione empatii!

    Palmy- ONI WIEDZĄ JAK STRETEGICZNA JEST ROLA DRZEW, LASÓW- dlatego nagle pojawiają się ,,niewinne ” owady- te owady są wyspecjalizowane do zabijania określonych gatunków w sposób bardzo inwazyjny- genetycznie zmodyfikowane- silne i odporne na pewne działania naturalnych systemów obronnych, dlatego, gdy mój KOCHANY PRZYJACIEL SWIERK ZOSTAŁ ZAATAKOWANY przez owady bardzo agresywne, namnzajace się w sposób wręcz niewiarygodny- nawet nie wiem co to za robale były, ale potraktowałam ich ICH CHEMIĄ I tym sposobem uratowałam moje ukochane DRZEWO ❤

    1. Tak czasem nie ma się wyboru by uratować jakieś drzewko , kwiatka , smutne to trochę , zobaczymy jak mój Dąbek przezimuje zapewne w tym roku będzie go trza okryć na zimę .

    2. Tak, ratujmy drzewa.
      Mam dwa, stosunkowo jeszcze młode, kasztanowce, które zostały niestety zaatakowane przez szrotówka kasztanowcowiaczka. Grabienie i palenie liści czy zakładanie lepów na pień nie przyniosło niestety oczekiwanych rezultatów. Jest podobno jakaś chemiczna metoda, ale generalnie unikamy stosowania chemii. Może trzeba będzie zrobić wyjątek, aby ich nie stracić.

      1. Wystarczy nie okradać Kasztanowca z jego własnych opadłych liści, które są dla niego najlepszym nawozem. Macerują się przez zimę, a na wiosnę wsiąkają w glebę i odżywiają Drzewo. Mam ten sam problem, bo moja Rodzina uważna niezgrabione na zimę liście za przejaw niechlujstwa i nieróbstwa. Ale wytłumaczyć ludziom oczywiste dla mnie sprawy – czasami niepodobna…

      2. O grabieniu liści spod drzew napisałam tylko i wyłącznie w kontekście kasztanowców. Mam też wierzbę, brzozy , orzechy włoskie, no i dwa młode dęby. Jeden kilkuletni, drugi posadzony w tym roku. Nigdy nie usuwam ich liści jesienią. W zeszłym roku spasowałam – nie zgrabiałam już liści spod kasztanowców.
        Tylko jak się pozbyć pasożyta?

      3. Na mego czuja, gdy Drzewo będzie porządnie odżywione, domineralizowane, same pozbędzie się „szkodnika”…

        „Szkodniki” są policją PrzyRODy – atakują tylko słabe, osłabione okazy.

      4. Od razu zaznaczam wszem i wobec, że nie jestem żadnym „ekspertem” od tych spraw, po prostu dzielę się tutaj jedynie tym, co czuję.

        Tak się składa, że mój Kasztanowiec jest jednocześnie u mnie Drzewem RODowym, więc pozbawianie go naturalnego nawozu w postaci jego własnych liści boli mnie szczególnie.

        Błogosławię go jednak często – i po latach grasunku w nim „szkodnika” w tym roku zaczyna wreszcie wyglądać nieco lepiej… 💚

        Logiczny wniosek jest więc taki: skoro Kasztanowiec poradził sobie ze „szkodnikiem” nawet bez niezbędnego zestawu minerałów, to tym bardziej dzielnie poradziłby sobie, gdyby był jeszcze dodatkowo wzmocniony własnym nawozem.

        🌳🌳🔆🌳🌳

      5. Ziarno: opowiem Ci historię mojego iglaka. Jakieś 6 lat temu został wystawiony wiosną na balkon. Zmiana temperatury (z pokojowej – robił za choinkę) spowodowała zrzucanie igieł. Na szczęście było to chwilowe. Jakieś dwa lata temu zaatakowały go szkodniki, zaczął gubić igły. Staraliśmy się go odżywić, dorzuciliśmy torfu, ziemi z kompostu, podlewaliśmy. Ten nadal tracił igły. Nie dotykaliśmy go, nadal sobie spokojnie rósł, był podlewany regularnie. Już stwierdziliśmy, że chyba sobie nie poradzi. Ten jednak żył. Ku zdziwieniu RODziny pojawiły się piękne, zdrowe końcówki i drzewko zaczęło odżywać. Wówczas je przestawiliśmy, przesadziliśmy. Rośnie jak na drożdżach, co więcej odzyskało większość igieł.
        Co to był za szkodnik – nie wiem, ale drzewko poradziło sobie z nim. Może pomogła ziemia odpowiednio odżywiona z naszego rodzimego kompostownika? Ze zdrowych resztek owoców i warzyw?
        Nie wiem, w każdym razie drzewko mnie zadziwiło swoją odpornością. Na tej podstawie mogę stwiedzić, że nie należy przeszkadzać NATURZE. Ona wie, co robi🌳🔆🌳.

      6. Emuszko – zawsze pokładałam ufność w NATURZE, ale powiem szczerze, że aż przykro patrzeć na ich zbrązowiałe liście. Jeden już tyle ich zgubił, że gęsto pokrywają ziemię – jak jesienią. Zaczął już nawet wypuszczać ponownie młode listki, a to jest też duży wysiłek dla drzewa. Chyba zacznę je błogosławić, jak TAW to robi.
        Ja mam też takiego iglaka, kupionego na choinkę. Trochę czasu upłynęło zanim się zaaklimatyzował w gruncie, ale w końcu ruszył i teraz to już jakieś 5-metrowe drzewo. Pamiętasz jak mokry był poprzedni rok na Wybrzeżu? Mam gliniastą glebę i ten mój nieborak stoi w miejscu, w którym był szczególnie narażony na zalewanie wodą, co osłabiło jego system korzeniowy. A potem jakiś silny podmuch wiatru przechylił go, nadrywając korzenie. Syn go wyprostował i umocował. Mamy nadzieję, że da radę. 🌳🌳🌳

      7. Na mojej Bosej Ścieżce rośnie, uschła w tym roku, piękna Dzika Jabłoń. Prowadzę na niej eksperyment z codziennym błogosławieństwem. Poinformuję Was, gdy tylko Drzewko ożyje… 😀🔆

      8. Ziarno: Być może mieszkam zbyt blisko 3city ale nie zanotowałam ulew, bardziej susze. Padało ale przez kilka dni intensywnie. Mój iglaki wtedy jeszcze chorował i pamiętam ze wymagał dodatkowego podlewania.
        Może mam tzw. Rękę do roślin bo w życiu usechł mi tylko storczyk którego kot zrzucił i połamał, a może to wynik mojego rozmawiania z roślinami. Spróbuj mówić do niego jaki jest silny i wielki i jakie ma piękne nowe listki. Sposób wydaje się irracjonalne ale u mnie działa.
        Pozdrów ode mnie swoje drzewko 🙂 i pogłaszcz listki

      9. Emuszko
        Jestem zaskoczona. Ubiegłoroczna wiosna, lato były tak mokre u nas, że praktycznie nic nie mogliśmy zrobić w naszym warzywniku, Tylko kilka grządek podwyższonych , jakie mamy, nadawały się do użytku. Straciłam winobluszcz i moje młode cytryńce. A mieszkam tuż przy granicy administracyjnej Gdańska od strony obwodnicy. Może to kwestia gliniastego gruntu, jak pisałam. Wykopanie dołka na powiedzmy 40 cm głębokości, to nie lada wyzwanie. Nie jestem w stanie nawet określić, ile ton ziemi uprawnej zostało nawiezionych przez lata zamieszkiwania tu.
        No, a w tym roku na odmianę (jeszcze do niedawna) susza. Teraz, na szczęście, roślinność odżyła.
        Dziękuję za „pozdrowienia” dla moich kasztanowców i niech wszystkie Twoje roślinki też zdrowo i pięknie rosną.💚
        Co do irracjonalnych sposobów, to spoko (jak mówią młodzi). Mam otwarty umysł. tak mi się przynajmniej wydaje.🙂

    3. Elaszko nie wiem czy zauważyłaś, że w tym roku na terenie naszego kraju jakiś chazarski 😀 robal zaatakował nasze zimozielone krzewy Bukszpany.
      Zawsze piękne i urokliwe przez cały rok nagle zostają tylko zdrewniałe części.

      1. Witaj Słowiąnko:) ten szkodnik to azjatycka ćma bukszpanowa, bardzo żarłoczna .W Krakowie i okolicach pojawiło się jej mnóstwo.Pozdrawiam Cię serdecznie.

      2. Klejto, zrobiłam sobie trzydniową przerwę od wchodzenia na blog TAWa, ale zerwałam umowę daną sobie , gdyż chcę Ci podziękować za określenie tego żarłocznego szkodnika , ja nie widziałam motyla, ale znalazłam jego larwę.

        Zastosowałam wczoraj oprysk z 3% wody utlenionej, wody i cukru, poczekam tydzień na efekt, potem Ci napiszę co z tego wyszło. 😀 .

        Serdecznie pozdrawiam.

    4. ,, Ale po moich głębokich przemyśleniach stwierdzam, że ,,żal mnie długo trawił i nie umiałam sobie z nim poradzić! ” ŻAL, że źli robią tyle złego, a dobrzy, pracowici zawsze mieli przeciwności w swym Życiu! ”

      A ja myślę, kochana Elaszko, że źródło stanu rzeczy, w jakim złym udaje się czynić z powodzeniem tyle złego, a tzw.dobrzy mają cały czas pod górkę, bierze swój początek w człowieku, a konkretnie w jego ocenie tego co robi i wynikającego zeń poczucia winy lub jej braku.

      Uniwersum zawiera w sobie wszystkie z możliwych rodzajów energii.
      Dla Uniwersum nie ma znaczenia które z tych energii myślą, projektem przyciągasz, wzmacniasz, by się zmaterializowały.

      Możesz z takim samym powodzeniem (wodzenie, sterowanie) stworzyć projekcje materialne, które w ocenie dobrego są złe, jak i zarówno materializować energie pozytywne.

      Np. ludzie czyniący – w odczuciu ogółu – zło nie osadzają siebie.
      Nie robią tzw. rachunku sumienia, poczucie winy jest im obce.
      Oni po prostu wykorzystują dostępne w Uniwersum energie dla realizacji swoich zamierzeń. Oni nie znają lęku.

      A człowiek tzw. dobry; ma i owszem piękne plany, ale cały czas opiniuje, osądza, porównuje byle by żuczka nie nadepnąć, byle by kogoś nie urazić, byle by, byle by…
      Ciągle odbija się od definicji zła(zajmuje się nim), byle by być tzw. dobrym.

      Czy tzw. zły człowiek posiłkuje się definicją dobra, aby dokonać czegoś przeciwnego?
      No przecież wiesz, że nie.

      A człowiek tzw. dobry, by nim być ciągle osądza, wpędza w siebie poczucie winy(a kościółki mu w tym pomagają)
      A POCZUCIE WINY jest niczym innym jak tylko byciem w ciągłej gotowości na PRZYJĘCIE KARY, no i sru, tak było miło i znowu coś się w życiu zj….ało…

      Czy nie jest tak, że to człowiek sam na siebie ściąga to, od czego chce się odbić, by być tzw. dobrym?

      Czasem myślę, że ludzie tzw. dobrzy podobni są do ateistów, którzy, chcąc nimi być, o wiele więcej zajmują się Bogiem, udowadniając jego nieistnienie niż ci, dla których Bóg jest oczywistością i nie prowadzą rozkmin w tym temacie.

      Idąc prostą, równą drogą, zachwycając się nią, zaczynamy w pewnej chwili rozmyślać jak to byśmy się źle czuli, gdybyśmy teraz szli przez gęstwiny kamienistego jaru.
      Nie mija chwila, a nasza droga zaczyna go przypominać.
      A czemu tak?
      Bo kreujemy to, czego byśmy nie chcieli.

      To dlatego min. w dziesięciu przykazaniach nie mówi sie o dobru, a tylko same popieprzone złe rzeczy wciska się w nieświadome łepetyny.

      ,,Nie zabijaj”
      Co widzisz?
      Jak ratujesz komuś życie, czy zapieprzasz za nim z siekierą? 🙂

      1. „Bo kreujemy to, czego byśmy nie chcieli”

        Jeśli wciąż myślisz o tym czego nie chcesz, to powołujesz to do swego życia.
        Myślisz o tym czego chcesz, również to dostajesz.

        Na co kierujesz uwagę, masz tego więcej.

        Mniej więcej.

      1. By miecz mógł sieknąć drugą stroną, nie zmieniając swej płaszczyzny, potrzebuje zatoczyć przynajmniej łuk.

        Czas, jaki na to potrzebuje nazywa się spokojem oczekiwania 🙂
        Pieprznął w jedną stronę, pieprznie i w drugą, tylko za chwilę 🙂

      2. Krystyno-to jest metafora jak np…kto pod kim dołki…co wysyłasz…jak bumerang…ect…

      3. Krysia z lasu.
        Ja wolę, żeby w żadną stronę nie pieprzał, bo nic mi po pustej ziemi !

      4. Justynko!
        Metafory, to streszczenia, lub – jak kto woli – tytuły zdarzeń.
        W skrócie i ogólnie o czymś opowiadają, coś przepowiadają.
        Więc nie warto ich lekceważyć.

  10. Kochani obecnie drzewa umierają stojąc..

    Te pod linijkę sadzone klonowane ”kloniki”

    Widzicie w Waszych miastach nasadzenia w równych szeregach podsypane korą , kamyczkami , ect.

    nikt tego nie podlewa i nie pięlęgnuje . Wymienia się na nowe…zarabiają na produkcji..kręci się …

    Dla gawiedzi ścieżeczki-łańcuchy-barierki- rowerki i idą jak po sznurku…
    Ja nie z miasta to widzę .Prawdziwe drzewa? Wycinka…

    http://www.iswinoujscie.pl/artykuly/55577/
    Przyroda upomni się o swoje-oj upomni

    Żyć w symbiozie z przyrodą. Tak mnie uczyli …w szkole…podst…

    1. Najwięcej zarabiają producenci ziemi w workach.
      Robią ją w fabrykach, gdzie z miast zwożone są pościnane drzewa, krzaki, gałęzie, na okrągło grabione liście i na okrągło golona z ziemi trawa.
      To wszystko wymieszane z ponoć ludzkimi odchodami i okraszone chemią „konieczną” do wzrostu doniczkowych i ogrodowych kwiatów, pakowane w worki cywilizowani kupują, bo nie wiedzą, że ziemia na powierzchni jest ziemią.


  11. marnotrawstwo..

    Fotka z Międzyzdrojów dzisiaj… Kosodrzewina karłowa ..

    Samo nie da sobie rady.. Ziemię wokół należy wzruszyć pazurkami lub motyką do czasu aż gałązki lub nać np.marchwi przykryje ziemię ..

    Takie pazurkowanie w warzywniku np. zastępuje podlewanie..
    bo w ziemię wsiąka wilgoć z rosy,mgły.. sami spróbujcie i rano zaobserwujecie wilgotną ziemię..Na polach tę rolę spełniał tzw.
    opielacz

  12. Na balkonie, w zwyczajnej ziemi wyhodowałam już 6 palm z pestek, które trafiają się w suszonych daktylach.
    Prócz jednej, rozdałam je znajomym.
    Moja jest śliczna, cała zielona i ma już 10 gałązek (nie wiem, czy tak się one u palm nazywają).
    Stąd wniosek, że palmy rzeczywiście są sztucznie niszczone przez właścicieli świata.

  13. https://sprzedajemy.pl/opielacz-do-ciagnika-3-rzedowy-chmielnik-2-e30984-nr41202722

    W dobie ciągników z komputerami na pokładzie – ustawienie międzyrzędzi nie problem i później opielenia ich maszynowo..

    Jak pokazują Wam spękaną, wyschniętą ziemię i zapowiadają nieurodzaj, to wiedzcie, że zadziadowali grunty – nie zrobili tyle uprawek, ile trzeba i takie efekty…
    Mają takie maszyny jak czołgi i na skróty pracują..

    Jak ta ziemia ma się odwdzięczyć? Powietrze jest potrzebne do korzonków!

    Skład powietrza.. Korzonki potrzebują składników powietrza innych niż tlen.. tabela

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Powietrze

  14. Ludzie bardzo szybko oswajają się z tym co im szkodzi.
    Już się przyzwyczaili się do nieustannych badań i lekarstw, do widoku ludzi otyłych, kulejących, roztrzęsionych, do ciągłego gadania o leczeniu, do widoku dzieci zepsutych szczepieniami,
    do widoku smug na niebie i zniszczonych chemią roślin.
    Przyzwyczaili się do cierpień i dbają, by ich żadne nie ominęło; sami włażą w te, które ich ignorują.
    Chcą być jak inni, jak większość; ogromna większość.
    Może jest jakieś lekarstwo na takie pomylenie?
    Bo samo chyba nie zniknie.

  15. Zrobiłem co miałem zrobić.
    Znalazłem więcej niż szukałem.
    Teraz muszę się oddalić, dokończyć co zacząłem.
    Przyszedłem się pożegnać ale nie na zawsze 🙂
    Do usłyszenia, może zobaczenia.
    Może jutro, może kiedyś.
    Błogosławię was i życzę wszystkiego dobrego.
    Pa pa

    1. ,, Jeśli wciąż myślisz o tym czego nie chcesz, to powołujesz to do swego życia. …”

      My to wiemy, mówmy o tym, mówmy innym.
      My, kochany Sławencjo, dostajemy w mordę od życia, bo też uczymy się wyżshttps://jarek-kefir.org/zych lewelów, ale o tym, jak znaleźliśmy się na tym, na którym jesteśmy, mówmy dla innych.

      Czemu mają tylko modlić się, a po nie ziszczonej modlitwie mówić, że Boga nie ma?
      On jest, tylko ludzie nie wiedzą jak z Nim zaiskrzyć, jak rozmawiać swym życiem ze światłem i ciemnością, by z dwojgiem być w przyjaźni.
      Wielbić dzień, a nocy ujmować to rozdwajać jaźń istnienia.

      Zło i dobro rzucone ludziom…
      By nad tobą żadne władzy nie miało, a dopiero wtedy Wolnej Woli, którą zostałeś obdarowany, dasz władanie, bo niczym nie związany; ni światłem, ni ciemnością, odkryjesz błogostan dziecka Uniwersum, do którego falą płyniesz.

      A ta droga nie zna słów, bo kroki na niej bezdźwięczne…

      Miłego! I powodzenia!

  16. U wybrzezy Hawajow naukowcy odkryli nowy gatunek delfina. Poczatkowo podejrzewano, ze to hybryda, krzyzowka delfina i wieloryba. Media szybko podchwycily temat. Nowemu gatunkowi nadano nawet nazwe wolphin pochodzaca od rzeczownikow wieloryb i delfin (whale+dolphin). Eksperci uwazaja jednak, ze nie jest to nazwa wlasciwa. Termin wolphin zostal uzyty po raz pierwszy w 1980 w stosunku do pochodzacej z hodowli hybrydy orki karlowatej (false killer whale) i butlonosa (bottlenose dolphin).

    Testy DNA przebadanego osobnika wykazaly, ze jego mitochondrialne DNA (matczyne) nalezy do delfina gruboglowego (melon-headed whale) potocznie nazywanego wielorybem, natomiast DNA ojca nalezy do delfina dlogonosego (rough-toothed dolphin). Co ciekawe uwaza sie, ze jest to prawdopodobnie pierwsza hybryda nie urodzona w niewoli.
    ———————————————–
    W sobote nad ranem wyjezdzamy nad morze. Bedziemy sie uziemiac od rana do wieczora, moczyc w slonej wodzie i sprzatac plaze. Do zobaczenia. Trzymajcie sie!
    ———————————————–
    Dolphin-whale hybrid spotted in Hawaii is the first of its kind — but it’s not a wolphin.

    The genetic test showed the hybrid had the mitochondrial haplotype of a melon-headed whale (actually a species of dolphin), which means the mother was a melon-headed whale, and the father was a rough-toothed dolphin.

    The term „wolphin” was first applied to the false killer whale and the bottlenose dolphin hybrid born in captivity in the 1980s.

    http://www.abc.net.au/news/2018-08-01/dolphin-hybrid-not-wolphin/10060746

    https://www.thestar.com/news/world/2018/07/31/dolphin-whale-hybrid-spotted-in-hawaii-is-the-first-of-its-kind-but-its-not-a-wolphin.html

  17. Iście kosmiczny obrazek, zdjęcie satelitarne ukazujące Wir utworzony z sinic na morzu Bałtyckim.

    Od razu kojarzy mi się to z wirami na Jowiszu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s