Wykład Jerzego Zięby oglądaj na: <https://youtu.be/ZgELq6RqP8M

Reklamy

155 myśli w temacie “Hipnoza leczy nieuleczalne – Jerzy Zięba

  1. No nie wiem
    Najpierw ten pan mówi o nieutraceniu kontroli w hipnozie a później na przykładzie dziecka tłumaczy jak poddany chipnozie maluch nie może oderwać ręki od stolika. Tak więc dziecko traci kontrolę i nad nim kontrolę przejmuje hipnotyzer. Sam sobie przeczy.
    Później mówi że tylko pijani i chorzy psychicznie nie dają się zahipnotyzować.
    Ja też bym się nie dała bo mu nie ufam i nie pozwoliłabym sobie na grzebanie w głowie przez takich ludzi.
    A wstręt to pająków i insektów miałam w dzieciństwie aż mnie paraliżowało. Teraz się z nimi przyjaźnię i poradziłam sobie bez hipnozy.

    1. Polacy kompletnie nie czają mechanizmu hipnozy. Księża, lekarze oraz tak zwani nałkofcy, a więc lobby żywo zainteresowane dalszym utrzymywaniem NaRODu w ciemnocie i zacofaniu, zohydziły i ulękowiły tę właśnie technikę terapeutyczną. Takie wykłady powoli będą odczarowywać zaczarowane.

      A hipnoza to nic innego jak spowolnienie fal mózgowych do takich częstotliwości (fale theta: 4-8 Hz), na jakich można przeprogramować na pozytyw destrukcyjne wcześniej wzorce zapisane w umyśle podświadomym.

      Oficjalna definicja hipnozy na Wikipedii to stek bzdur i bezczelnych kłamstw.

      *

      Mówiąc o samokontroli w hipnozie, pan Jerzy Zięba mówi o osobach dorosłych. Dziecko do 5. roku życia w sposób naturalny funkcjonuje głównie na falach hipnotycznych.

      *

      Pan Jerzy Zięba, jako jedyny Polak, posiada dwa międzynarodowe dyplomy z hipnoterapii klinicznej.

      1. I kto niby miałby to zrobić? Jeden czubek ma grzebać w głowie drugiemu czubkowi? Czy pacjent ma to zrobić sam sobie?
        Problem w tym że na Ziemi nie poznałam ani jednej zdrowo myślącej osoby.

      2. Dzien dobry TAW’ie,

        Calkowicie sie zgadzam! Hipnoza (i wiele innych celowo „zapomnianych” technik szamanskich) jest duzo bezpieczniejsza niz wiele „terapii” medycznych opartych na chemikaliach i jest tez duzo latwiejsza (zwlaszcza tzw plytka hipnoza!) niz wielu ludzi sobie wyobraza. Pozdrowienia,

        Stan-Heretic

      3. Pan Jurek wyciąga coraz ciekawsze rzeczy, uświadamia coraz bardziej i chwała mu za to! Hipnoza, medytacja to rodzaj modlitwy. Oczyszczasz się. Jeśli sie oczyszczasz, to zdrowiejesz. Tak sobie pomyślałem. DZięki za taki ważny post!

      4. „Fakt, wszyscy jesteśmy trochę szurnięci… 😀😁😂”

        😂😂😂😂😂😂😂 no nie da się ukryć ….😂😂😂😂

  2. Pan Zięba z każdym dniem zaskakuje mnie coraz bardziej! To Potęga Umysłu przy którym naukofcy stają się wielkości wciornastki!
    A tak na marginesie cos się zadziało w TVP: OD RANA REKLAMOWALI NA TVP 3 TEMAT SZCZEPIONEK, gdyż z roku na rok spada liczba nieszczepionych dzieci! CZY RACJE MAJA ANTYSZCZEPIONKOWCY?! Więcej o 22:20!

    No i nie było- było o wysypiskach smieci- podpaleniach!
    I JESZCE JEDNO pod filmikami na YT NIE MA WYŚWIETLONYCH KOMENTARZY!

    1. Elaszko: JZ to człowiek , któremu po pierwsze się chce, a po drugie kieruje się zdrowym rozsądkiem, a nie dziwnymi, wpojonymi procedurami. Fizjologia człowieka jest logiczna, wystarczy się nią zainteresować. Problem polega na tym, że niestety system stara się nas oduczyć myślenia.
      Jako bardzo młody człowiek nabawiłam się poważnych kłopotów trawiennych i pamiętam, co słyszałam od „konowałów”. Stach się bać…
      Dobrze, że byłam wychowywana logicznie, a moja mama od zawsze czytała ulotki pseudleków…Nie dałam się ogłupić. Pomoc sama przyszła, bo w nią wierzyłam i jej szczerze pragnęłam….Pomogła mi bioenergoterapeutka oraz właśnie zioła i autorska dieta. Resztę załatwiła dieta J. Kwaśniewskiego i woda utleniona.
      Niektórzy sądzą, że zioła/metody naturalne działają wolno. Nic bardziej mylnego – można sprawdzić samemu . Wystarczy podczas przeziębienia wypić napar z kory wierzby lub zażyć dużą dawkę wit. C (nawet do 30g/dziennie, podzielone na porcje 5g na raz) ewentualnie wodę utlenioną (10 kropli na 2 łyżki wody pół h przed jedzeniem). JZ zresztą także o tym mówi.
      Weźmy więc zdrowie w swoje ręce!
      Nie bójmy się powracać do sprawdzonych metod znanych od wieków!!!

      1. Emuszko Kochana Jestes tak MADRA I WSPANIAŁA JAK TWOJA NAJPIĘKNIEJSZA MAMA ❤ DZIĘKUJĘ ZA CENNE RADY ❤

      2. Elaszko: aż się zaczerwieniłam, dziękuję:). Odpowiednio wcześniej odebrała naukę ot co…chociaż nadal szukam swojej misji. Teraz już spokojnie i na wesoło, bo dzięki WAM wiem, że należy mieć otwarte serce/umysł/silnego ducha, a szczęście spłynie i już zawsze z nami będzie.
        Dobrego dnia!

  3. Witajcie☺ przy takich tematach widac jasno jak wszyscy zostalismy „zahipnotyzowani😉” przez tzw naukowe pojmowanie. Sama sie przyznaje ze jeszcze do niedawna a czasem i dzis zdarzy mi sie ze pierwsza mysl przy terapii ziolami czy inna” alternatywna „metoda to: uwaga czy to bezpieczne co naukowcy na to. Smiech mnie teraz ogarnia bo jakie to glupie ze boimy sie np hipnozy a zjadamy piguly bo tak lekarz zapisal. Tak nam mozgi wyprali ze wierzymy w gadki o badaniach i naukoeych metodach ktore ze 100lat maja a boimy sie odwiecznych sposobow. Jakby byly zle jak ludzkosc przetrwala? Pozdrawiam☺

    1. Oj są zahipnotyzowani.
      Kolega narzekał na kłucie w uszach.
      Mówię mu, że jak byłem mały i mi uszy zawiało to babcia pomiętoliła jakiś kwiat i włożyła mi go do ucha i mi przeszło.
      Albo miesięczny ból stłuczonego kolana ustał w jedną noc gdy obłożyłem jaskółczym zielem.
      Usłyszała to jego mama.
      „Paweł nie bądź głupi. Zachorowałbyś od tego. Dostaniesz zakażenia…
      Od tego są leki z apteki”

  4. Czytałem gdzies ze jest jeszcze takie cos jak autohipnoza. To chyba najbezpieczniejsze. Bo samemu sie przeprogramowuje to i owo.

  5. Kiedyś gdzieś na necie obserwowałem dyskusję na temat zawodu policjanta.
    Jedna osoba twierdziła, że policjanci płacą podatki.
    Ktoś inny twierdził, że nie płacą.
    Oni żyją z naszych podatków – pisał – i jeśli żyją za nasze pieniądze, z naszej pracy, to gdy z tego oddadzą część, to nie można mówić, że płacą podatki.

    Teraz tak sobie myślę, że te podatki nie wszyscy płacą dobrowolnie. A do tego kto płacić nie chce, posyła się komornika w asyście policjanta, by ten urojony dług odebrał człowiekowi.
    Przecież to jest zwykłe wymuszenie haraczu. W dodatku za coś takiego samego, policjant zakłada kajdanki drugiemu człowiekowi i odwozi do więzienia.
    Jeden nazywany jest stróżem prawa a drugi złodziejem.
    Czy to nie jest przykład zbiorowej hipnozy?

    1. Wszystko, co ludzie MUSZĄ akceptować dla swojego „dobra” nazywa się cywilizacją. Tworzą ją autorytety i nimi dobrowolnie (hipnotycznie) lub przymusowo zachwyceni.
      Zamiast marudzić i narzekać trzeba by się zastanowić, co dałoby wszystkim zadowolenie z życia. Ja sądzę, że niezależny od zarabiania dostęp do pożywienia, mieszkania i odzieży, czyli trochę forsy od urodzenia do śmierci – na miarę podstawowych potrzeb.

  6. Kilka razy zadałem pytanie katolikom. Czy gdyby Jezusa przejechał czołg to czy powiesiłbyś sobie na szyi miniaturkę czołgu albo innego narzędzia do zabijania np AK-47 (kałasznikow)?

    Nie mam nic do hipnozy, tylko że mnie się wydaje, że już jesteśmy zahipnotyzowani albo bliższe określenie – śpimy.

    Podobnie ma się sprawa z systemem na który można narzekać.
    Kiedy bliżej przyjrzeć się sprawie, to niewiele osób jest chętnych z niego zrezygnować.
    Raczej chciałoby się lepszego miejsca w tym przepływie energii, wyższego szczebla na drabinie zależności.

    Twierdzę że system prędzej się załamie niż z niego zrezygnujemy dobrowolnie.
    Kiedyś na dole był chłop a u góry król a nad nim jakiś Jahwe. I nikt prócz chłopa albo innego niewolnika nie marzył o upadku systemu.
    Większość system popierała. Dziś środek drabiny zaczyna odczuwać utratę energii. Ujemny bilans. I to nas boli. Dano nam głosowania byśmy wierzyli że mamy wpływ na przekierowanie energii na siebie lecz wciąż nie chcemy zrezygnować z dojenia.
    Stajemy w obronie czegoś czego nie chcemy. Dlatego myślę że prędzej się ta budowla bez fundamentów zawali niż ją rozbierzemy. I może tak być że dopiero następne pokolenie spojrzy na gruzy i nie będzie chcieć tego naprawiać, nie dotknie się odwracając głowy ze wstrętem.

    1. Re: „Twierdzę że system prędzej się załamie niż z niego zrezygnujemy dobrowolnie.”

      Tez tak sadze. Probuje od jakich 20-tu lat budzic znajomych ale nie zbyt dobrze mi to idzie, bo wielu woli byc lojalnym wobec systemu i wierzyc w to co im wladze wmawiaja. I wtedy zwracaja sie na ogol przeciwko takiemu Heretykowi jak ja lub mnie po prostu unikaja bo szkodzi im to w karierze i w towarzystwie. To nie tylko religie nam szkodza ale rowniez rozne watpliwe teorie naukowe (np ocieplenie globalne, teoria o szkodliwosci jedzenia tluszczu, zakopanie prawie calego dorobku Tesli i Keely, „debunking” przez organizacje rzadowe badan parapsychicznych i obserwacji UFO, roznego typy sciemy historyczne i archeologiczne itp ).
      Stan-Heretic

      1. Ludzie nie chcą wiedzieć. Mimo, że wiedza jest na wyciągnięcie ręki to nie raz usłyszałam- „Ja tam nie chcę wiedzieć, po co mi ta wiedza” albo „Im mniej wiem tym lepiej śpię” i najsmutniejsze „Na coś trzeba umrzeć”.
        Spotykając się z takim murem nic nie poczniemy. Są tylko dwie drogi, albo obudzą się z letargu albo będą dalej żyć we śnie i tak też umrą. A z doświadczenia wiem, że nie warto tracić swojej energii i później czuć się źle. Kto będzie szukał ten znajdzie. 🙂

      2. „Kto będzie szukał ten znajdzie. 🙂”
        No, niezupelnie;..
        jak widzisz , ze ktos przechodzi „na czrwonym” a pedzi ciezarowa, to go przeciez ostrzegasz czy lapiesz za rekaw…

      3. Chodziło mi o poszukiwanie wiedzy, która dostępna jest na wyciągnięcie ręki. Twoje porównanie jest trochę od czapy. 😉

      4. Możecie mi nie wierzyć a ja mogę się mylić. Nabieram jednak coraz większej pewności co do tego, że przebudzenie jest równoznaczne z oczyszczeniem.
        To co wyżej napisał Śpiew ptaka.
        Jeśli się oczyszczasz, to zdrowiejesz.
        Oczyszczanie jest jak umycie okien w mieszkaniu przez które wpada światło. Brudne szyby to ciemność w mieszkaniu. Z ciemnością się nie walczy. Myje się okna (usuwa przeszkody) wtedy światło wpada do mieszkania (oświecenie i uzdrowienie przede wszystkim wewnętrzne) i to jest przebudzenie.

        Dlatego też tak jak wy uważam, że nie można nikogo obudzić gadaniem, bo to nie usuwa „brudu z szyby”.
        Najpierw osoba musi chcieć się obudzić (umyć swoje szyby) a nie zrobi tego, dopóki sobie nie zacznie uświadamiać, że są brudne i nie nauczy się jak to robić.

        Jest jeszcze coś w co jeszcze trudniej uwierzyć.
        Ludzi których mamy ochotę pouczać, budzić, nie spotykamy przypadkowo. To tak jakby te przeszkody (brud na szybie) się przyciągały. I wtedy możemy taką osobę osądzić albo np wybaczyć sobie ten bród na szybie. W taki sposób ja nauczyłem się myć swoje okna i ten gest jest ofiarowaniem temu drugiemu człowiekowi czystej szyby. Czasem to się dzieje od razu a czasem nie. To zależy od tego czy ten drugi człowiek przyjmuje ten dar. Te osoby mogą nawet o tym nie wiedzieć. Po prostu coś nagle zaczyna im świtać.

        Dlatego mówi się, że kiedy ty wzrastasz, to i osoby wokół ciebie również, bo nikt nie budzi się sam.

        Czy są inne techniki? Może hipnoza, nie wiem. Znam tylko tą z którą pracuję i choćbym nie chciał o niej mówić – nie umiem.

        I tak jak pisze Śpiew ptaka że gdy się oczyszczasz to zdrowiejesz, bo gdy się oczyszczasz, to przypominasz sobie kim jesteś. Odzyskujesz zdolności, czujesz coraz więcej miłości, radości, spokoju. Nabierasz pewności, zmienia ci się charakter, wszystko się zmienia bo wraca w ciebie miłość, która leczy i odmienia.

        Mówi się że miłość leczy a nasze zadanie to usunąć przeszkody stojące jej na drodze.
        Jeśli hipnoza usuwa takie przeszkody to można powiedzieć, że hipnoza leczy. Albo można powiedzieć za sprząta dom tak by Gospodarz domu mógł powrócić i uzdrowić to co zachorowało bez jego nieobecności.

      5. Sławku zgadzam się z Tobą w stu procentach. W życiu nie ma przypadków, wszystko dzieje się po coś. 🙂

      6. „W życiu nie ma przypadków, wszystko dzieje się po coś. 🙂”
        Marto, to BARDZO NIEBEZPIECZNE STWIERDZENIE…
        Zobaczysz film „WOLYN”… po co tak straszliwie cierpieli ?

        Widzialas rannych po katastrofach ?
        Po co te straszne cierpienia ?
        …i moge tak dalej, ale juz rozummiesz…

      7. Borowiku każda dusza ma swój plan, choroby i cierpienie to część tego planu, coś czego dusza w danym wcieleniu chce doświadczyć. To trudne do pojęcia, wiem, ale jeśli zrozumiesz, że jesteś częścią Źródła wszystko staje się logiczne.

      8. „Borowiku każda dusza ma swój plan, choroby i cierpienie to część tego planu, coś czego dusza w danym wcieleniu chce doświadczyć. To trudne do pojęcia, ”

        Marto DROGA, to co piszesz, to JEDNO Z NAJWIEKSZYCH FALSZERSTW MAXIA 😦

        I smutne jest , ze Ludzie dali sie tak bardzo WYWIESC W …no , nie pole, ale piekielko…
        Z calym szacunkiem dla BYTOW INTELIGENTNYCH, co ta pulapke „na karme „wymyslily.
        Z GLEBOKIM SZACUNKIEM POZDRAWIAM BRACI KOSMICZNYCH.
        Wy, Wielcy Mistrzowie Iluzji, doskonale rozumiecie ❤

        Ludzie tez zaczna powoli rozumiec.
        Tak Marto, "To trudne do pojęcia, "
        Ale niektorzy juz zalapali, ze w tej calej wkretce "na tak, jak Ty opisujesz , pojmowana karme", Wielcy Mistrzowie Wielkich Iluzjonistow ( TAW juz wie o kogo chodzi…) biora udzial.
        Raz jeszcze , z glebokim uznaniem i szacunkiem pozdrawiam WAS.

      9. „Ale niektorzy juz zalapali, ze w tej calej wkretce „na tak, jak Ty opisujesz , pojmowana karme”, Wielcy Mistrzowie Wielkich Iluzjonistow ( TAW juz wie o kogo chodzi…) biora udzial.”

        Wszystkie religie sie na „tym” opieraja..;karma czy nie karma…poczucie winy to tez swego rodzaju „karma”…sposob lapania ENRGII DUSZ jest ten sam, w gruncie rzeczy…

      10. Borowiku,
        Poczucie winy a akceptacja odpowiedzialnosci za wlasne kreowanie wlasnej rzeczywistosci – to dwie rozne sprawy.
        Stan-Heretic
        „You create your own reality” Seth (Jane Roberts)

      11. Stan-Hereticu

        „Borowiku,
        Poczucie winy a akceptacja odpowiedzialnosci za wlasne kreowanie wlasnej rzeczywistosci – to dwie rozne sprawy.
        Stan-Heretic”

        Unizenie dziekuje za wyjasnienie 😉

        Juz bylo pisane… napiszmy raz jeszcze…
        JAKA ODPOWIEDZIALNOSC MIALA STRUSZKA ZAMORDOWANA NA WOLYNIU W SPOSOB BESTIALSKI Z DWOJGIEM MALYCH WNUCZAT ????

        No chyba , ze to Ona ta rzeczywistosc sobie wykreowala…i na dodatek tych oprawcow…i Stiepka…itd.

        Gorzka i trudna do wytrzymania ta ironia…

        Aha, bylbym zapomnial…
        Ty kreujesz, „Oni” kreuja…znaczy sie po polsku 🙂 : Ty tworzysz, Oni tworza…i ciekawe ktora tworczosc silniejhsza.
        Bo wiesz, „oni” nie zawsze chca dla Ciebie dobrze…
        I jak Tobie nie wyjdzie, to zawsze przeciez mozesz miec poczucie winy, ze to TWOJA tworczosc, ….a to byl „ich” plan…

        Aha, takie drobiazgi jak „czary” i temu inne dzialania na Zywioly i Przestrzen to juz naprawde „drobiazgi”.
        Bylo tu o szamanach z Senegalu…ale mecz przegrali Slowianie…

        Kto co sobie wytworzyl ???

      12. Borowiku,

        Zgodnie z moim zrozumieniem (ktorego nie gwarantuje ze ma byc zawsze dokladne i bez bledow!) – kazdy „kreuje” wlasna linie czasowa wybierajac zdarzenia, jedno z wielu w kazdym momencie. Jest to dokladnym odpowidnikiem zjawiska kolapsu funkcji falowej w mikroswiecie kwantowym, tyle ze odnosi sie do swiadomosci. Nasz system nerwowy (mozg) jest synchronizatorem kwantowym (a nie komputerem – albo nie tylko komputerem) i synchronizuje sie koncentrujac sie na jednej (z wielu lini czasowych rzeczywistosci, rzeczywistosci ktora jest naprawde wielo-watkowa w sensie „rzeczywistosci rownoleglych”. Zostalo to po raz pierwszy sformulowane przez dr. Hugh Everett’a w jego pracy doktorskiej okolo 1956-go (skrytykowanej i nie-zrozumianej zreszta przez Einsteina! 🙂 ) .

        W zwiazku z tym ludzie majacy nieszczesliwe zdarzenia tez je wybieraja tylko nie-swiadomie. Np. tolerujac zlo wokol, nie reagujac na przypadki chamstwa albo wrecz ustepujac ludobojczym tendencjom nacjonalitycznym, komunizmowi, fundamentalizmowi religijnemu i innym kolektywizmom (jak w tym przypadku tej kobiety z Wolynia – chciaz w jej wypadku pewnosci nie mam, co sie naprawde zdarzylo, konkretnie, bo tego nie studiowalem).

        Mamy rowniez czasami, i u niektorych ludzi, doczynienie z wszechogarniajacym poczuciem winy, ktore powoduje poswiadoma sklonnosc do dokonywania destrukcyjnego czy samo-niszczacego wyboru (dotyczy to tez pewnej bliskiej mi osoby).

        To nie jest wiec kara za przeszle grzechy (jak w Hinduizmie) tylko podwiadomy wybor spowodowany nawykami i podswiadomie wpojona i zaakceptowana wiare w koniecznosc zaplacenia za rzekome winy.

        To samo dotyczy ludzi doswiadczajacych szczescie i milosc w swoim zyciu – i to tez nie jest wynagrodzenia za „dobra karme” ale po prostu wybor i brak uwarunkowan samoniszczacych i samo-deprecjonujacych. Pozdrawiam,
        Stan-Heretic

        P.S.
        Podpisuje sie tak jak wyzej uzywajac pisowni angielskiej, bo te 2 slowa „stan-heretic” pozwalaja szybko znalezc moj blog w wyszukiwarce, a zwracac sie do mnie po Polsku, mozna po prostu „Staszek” albo „Heretyk”

      13. ” Np. tolerujac zlo wokol, nie reagujac na przypadki chamstwa albo wrecz ustepujac ludobojczym tendencjom nacjonalitycznym, komunizmowi, fundamentalizmowi religijnemu i innym kolektywizmom (jak w tym przypadku tej kobiety z Wolynia – chciaz w jej wypadku pewnosci nie mam, co sie naprawde zdarzylo, konkretnie, bo tego nie studiowalem). ”

        To byla Dobra, kochajaca, pracowita starsza kobieta ze wsi…..;87 lat..;dzieci mialay po pare latek…

        NIC JUZ WIECEJ NIE NAPISZE…
        Powodzenia.

      14. Zupelnie nie zrozumieli o czym pisze. 😦

        Przypomnialo mi to debaty z grupa znajomych Katolikow fundamentalistow. Zawsze sprowadzalo sie to do wyciagania przykladow absolutnie horrendalnych cierpien i zbrodni po czym padalo pytanie czym ta „ofiara” „zasluzyla”. Ich konkluzje sprowadzaly sie do tego ze zlo istnieje niezaleznie od nas, przyszlo z „zewnatrz”, jestesmy pod jego atakiem i wobec tego potrzebujemy jakiegos zbawienia od istoty wyzszej od kogos „z tamtad” by my sami rzekomo nie dajemy rady bo (wydaje nam sie) ze jestesmy tacy mali. Religie tlumacza to koncepcja wymyslonego „grzechu pierworodnego” lub rzekomej winy karmicznej z porzedniego wcielenia. To wszystko to nonsens! Oparty na przeswiadczeniu ze nasze zycie jest determinowane przez czynniki zewnetrzne niezalazne od nas, ktorym kieruja swiadomosci (i.e. „Bog”, „bogowie” itp byty) o mentalnosci jakichs psychopatycznych dyktatorow-okrutnikow.

        **************************************************************
        Wszystko co doswiadczamy jest kwestia naszego wyboru. Jesli nie dokonujemy tego swiadomie to wybor ten dokonywany jest przez nasza podswiadomosc. Przy czym brak dzialania, pasywnosc – tez jest wyborem.
        **************************************************************

        Prosty przyklad: czy bol zeba jest wywolywany swiadomie? A czy mozna sie tego pozbyc? Mozna! Ci co chca wiedziec – wiedza jak, a ci co nie chca wiedziec – nie beda wiedziec.

        Stan-Heretic

      15. Ogólnie Chopaki to ja was świetnie rozumiem , jednakże z mojego punktu widzenia takie przykłady jak Wołyń , czy oby- dwie wojny zawsze wywołają konflikt .
        No bo czym ta kobieta sobie zasłużyła? niczym , jeśli spojrzymy na to z punktu ewolucji taki był proces uczenia się ludzi , popełniania błędów , stanu ogólnego świadomości, z punktu matrixa oszustwo na które ludzie dali się nabrać , więc po części sami na siebie sprowadzili owe tragedie . Nieświadomie dokładnie tak. Z punktu dzisiejszego eliminacja Słowian a ogólnie wszystkie 3 odniesienia są „prawdziwe”

        Tyle że w tym wszystkim jest jeszcze coś nad całością tego zrozumienia , całości planu …. jako planu . I ja to bym tak chciała wiedzieć wszystko … kto wie może się spełni .

        Co do teorii, że przychodzimy tu doświadczać i sami wybieramy takie wcielenia , piękne rozwiązanie ale czy aby na pewno ? a co z tymi co są tu wciskani na siłę ? skoro nie można wypisać się kiedy się chce to coś mi tu nie do końca tak gra , aczkolwiek są dusze które owszem przychodzą tu same np z misją .

        Kiedyś myślałam o tej całej karmie .
        No dobra sobie myślę ach ja w tamtym życiu… to teraz mi ktoś , no proste piękne i jakżeż sprawiedliwe! no zagadka rozwiązana , tyle , że coś mnie tam w środku ciągle mówiło że jest to właśnie za proste i z tym rzekomym wybieraniem sobie wcieleń też tak mam (nie odnoszę tego do 100%) .
        I wyszło mi takie coś Bo owszem ja odnoszę wrażenie że sama tu się wcieliłam , ale czy ludzie obok mnie też ?

        Do tego dodajmy wszelkie programy w podświadomości (one głównie psocą kreacje) z tym słowem Nie to też fakt podświadomość tego nie kuma. Technologia , mieszanie genów itd itp no to dobra ja się wypisuje wracam do domu , mogę ? Nie nie mogę dalej tu siedzę , dopóki się nie rozkoduję albo mi jabłko solidnie w łepetynę nie przywali 😀

        Jeszcze nie wiem jak ale ja się tam dostanę do punktu odniesienia wszystkiego .

        Dobrej Nocy Wszystkim

      16. Czesc Myśląca Inaczej,

        Napisalas: takie przykłady jak Wołyń , czy oby- dwie wojny zawsze wywołają konflikt .

        No wiec tak, masz racje! Takie ekstremalne przyklady wojenne zawsze wyzwalaja tyle emocji ze trudno sie polapac, wobec tego uzylem przykladu z choroba (choroba zebow), co tez nie za bardzo wypalilo. 😦

        Takie przyklady zbrodni wojennych dzialaja jak kijem w leb bo jakkolwiek sie odpowie to zawsze jest zle. 😦

        Napisalas tez skoro nie można wypisać się kiedy się chce to coś mi tu nie do końca tak gra , aczkolwiek są dusze które owszem przychodzą tu same np z misją .

        Tak zgadza sie! Pozdrowienia,
        Stan-Heretic

      17. ” jeśli spojrzymy na to z punktu ewolucji taki był proces uczenia się ludzi , popełniania błędów , stanu ogólnego świadomości”

        MI
        Tak wlasnie , rzekoma „ewolucja” tlumacza okropnosci agenci Maxa.
        Jest nawet film sponsorowany przez rodzine na „R” gdzie oni mowia” te wszelkie wojny, cierpienia itd; sa „potrzebe , aby ludzie zrozumieli, ze sa ….”bracmi”

        No!
        Nie ma zadnej ewolucji. Na Hyperboreji bylo duzo bardziej „ewolucyjnie”. ROZWALILI!
        I inne tez…

      18. Listek napisal: No!
        Nie ma zadnej ewolucji. Na Hyperboreji bylo duzo bardziej „ewolucyjnie”. ROZWALILI!
        I inne tez…

        Czy ogladales serie video „Survivors” zamieszczona na youtube przez NewEarth (Sylvie Ivanova)? Polecam wszystkim, bardzo ciekawe!

        Stan-Heretic

    2. „Dziś środek drabiny zaczyna odczuwać utratę energii. Ujemny bilans. I to nas boli. Dano nam głosowania byśmy wierzyli że mamy wpływ na przekierowanie energii na siebie lecz wciąż nie chcemy zrezygnować z dojenia.”
      Tak, ci „na gorze” , zaczeli od kilkudziesieciu lat niszczyc KLASE SREDNIA !

      Chca ja zredukowac, bo to KLASA SREDNIA :wyksztalcona, dobrze poinformowana, odzywiona…ale nie majaca wladzy…to KLASA SREDNIA moze zechciec tej wladzy…
      I dlatego „system” zaczal niszczyc klase srednia…
      klasa srednia powaznie UBOZEJE…niektorzy , niby z „klasy sredniej” , ekonomicznie stoja „ubozej” niz robotnicy i nie stac ich juz na np; dobre wyksztalcenie dzieci.
      No, pozostaja jeszcze domowe biblioteki i ogolna kultura…

    3. „Kiedyś na dole był chłop a u góry król a nad nim jakiś Jahwe. I nikt prócz chłopa albo innego niewolnika nie marzył o upadku systemu.”
      A kiedys nie bylo ani chlopa, ani krola, ani…
      Z calym szacunkiem dla Bytow wszelakich…
      A co bylo wczesniej ?

      1. Co było wcześniej?
        Tylko pełen mocy Jahwe. Nie jakiś, tylko Ten, który jest.
        On nie potrzebuje podatków, złota, banków, królów, niewolników itd. Potrzebuje, żeby wszyscy ludzie raczyli chcieć Go poznać i korzystać z tego, co im daje (Mt 6,31-34; J 6,45).
        Poznać, a nie negować, czy wyobrażać, zastępować królami (jak w 1Sm 8), bożkami itd.

    4. Też mi się zdaje że ten matriks, system czy jak to nazwiemy upadnie szybciej niż większość ludzi będzie tego chciała. A to dlatego, że jest coś takiego jak lęk przed nieznanym (a może raczej jak twierdzi De Mello lęk przed utratą tego co znamy). Wiemy że system jest zły, niesprawiedliwy, że garstka bogaczy okrada resztę, ale jakoś tam w nim lepiej lub gorzej funkcjonujemy i nie wyobrażamy sobie zupełnie innego życia. No bo czy np. gdyby jutro zniknęły wszystkie pieniądze i te papierowe i te wirtualne w postaci zapisów na kontach to czy umielibyśmy funkcjonować? Z pewnością znaczna większość nie. A to przecież jest absurd że musimy płacić za to co daje nam planeta Ziemia, z której to czerpiemy bogactwa za darmo? Przecież nie płacimy Ziemi za możliwość wydobycia ropy czy rud metali albo za to, że po posianiu roślin i podlewaniu za jakiś czas zbieramy plony? Samochody, drogi i wszystko co wytwarzamy i za co płacimy pochodzi przecież zawsze od matki Ziemi. Bez surowców od niej nie byłoby betonu, stali i w zasadzie wszystkiego na czym opiera się nasza cywilizacja. Skoro tak to możnaby zlikwidować pieniądze i na pewno dałoby się żyć bez nich. Ale dla przeciętnego śmiertelnika byłoby niepojęte, że przestałby dostawać ileś tam tyś. w papierkach zwanych złotówkami czy euro i przestałby pracować w firmie od 8 do 16. A to tylko jeden aspekt matriksa. Jest takich spraw nie do pojęcia dla zwykłych Kowalskich więcej. Dlatego wielu ludzi mówi że nie chcą wiedzieć, po co im ta wiedza. Gdyby bowiem wiedzieli, to ich świadomość by się zmieniła. Poczuliby że muszą sami wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć samemu myśleć i działać. A niestety większość ludzi tego nie potrafi i woli żeby myślał i działał za nich ktoś inny – urzędnik, minister, premier, szef, autorytet itp.

      1. „Jest takich spraw nie do pojęcia dla zwykłych Kowalskich więcej. Dlatego wielu ludzi mówi że nie chcą wiedzieć, po co im ta wiedza”
        Ludzie sie boja ZMIAN, bo sie boja, ze zgina, bo nie wierza w solidarnosc…
        No wlasnie, a czy JEST SOLIDARNOSC W NARODZIE ?
        jesli sa bezdomni, zapomniani, glodni, itd.
        To jak LUDZIE MAJA SIE NIE BAC o Jutro… ?

      2. wiekszosc ludzi dzialajaca na systemie nemrodystow z programem judochrzescijanskim to myslenie starymi schematami typu raz wartosci szlacheckie raz wolnosc demokratyczna albo komunistyczna tak jakby nic innego nie moglo juz funkcjonowac. Ze ten systemowy matrix sie wypala to fakt ,pytanie tylko w co ludzkosc sobie pozwoli wdepnac ,bo ze logiki nie uzywaja to rzecz pewna. Ci do gory gonia juz swoj ogon a nie moga sie nazrec i aby to wyprostowac beda musieli zamydlic oczy generacji wyssanej i oszukanej a nowa sobie wychowac na niewolnikow do wysysu.Osobiscie stawialbym na jakas kleske natury kosmicznej ,bo ze te ciule na gorze nie maja skrupul i czlowieczenstwa to rzecz pewna.

    5. „Prosty przyklad: czy bol zeba jest wywolywany swiadomie? A czy mozna sie tego pozbyc? Mozna! ”

      ha, ha, ha,

      Pozbycie sie bolu czesto jest rownoznaczne z pozbyciem sie zeba !
      I nic juz nie bedzie takie jak bylo. Cialo zostalo NA TRWALE oslabione.
      Panie Stanie Heretyku…Pan juz chyba zrozumial, co znaczy ten Pana przyklad…i co , zupelnie „niechcacy” Pana ukryta swiadomosc chce Panu powiedziec.
      NIC JUZ NIE BEDZIE TAKIE JAK BYLO !
      A kto zawinil ???
      To, co Pan rozwija w Pana wypowiedziach, to bardzo powazna wkretka…

      1. Arkona napisał(a): Pozbycie sie bolu czesto jest rownoznaczne z pozbyciem sie zeba ! … itd

        Zupelnie nie zrozumiałeś(łaś) co mialem na mysli. Troche zle sie wyslawiam uzywajac nie-oczywistego przykladu z zebem.

        Chcialem powiedziec ze nieszczesliwe doswiadczenia (takie jak wojna) lub bolesne (jak choroba, np bol zeba) sa tez pewnego rodzaju wyborem. Bo mozna dokonac takiego wyboru (np gdzies wyjechac, lub wybrac inny styl zycia – nie mowie tylko o „magii” – ale jej nie wykluczam!) ze pewne zdarzenia wiecej sie na przyklad nie pojawia a zeby nie beda sie w ogole psuly! To nie chodzi o to ze chorego zeba mozna wyrwac (a nawet trzeba) ale ze na skutek wlasciwego wyboru, choroba (zebow czy inna anomalia) wiecej sie po prostu nie pojawi (a nie chce tutaj rozpisywac sie moich o konkretnych doswiadczeniach bo za duzo by tego bylo na raz). Pozdrawiam, Stan-Heretic

      2. „Chcialem powiedziec ze nieszczesliwe doswiadczenia (takie jak wojna) lub bolesne (jak choroba, np bol zeba) sa tez pewnego rodzaju wyborem. ”
        Stan-Heretic, Ty jak gdyby caly czas zapominasz, ze na planach niewidzialnych…w innych wymiarch trwa tez WALKA !

        Czy partyzant wybiera duzy oddzial wraga ?
        Wybieramy po ktorej jestesmy stronie…
        Ale „tamta druga strona” tez wybiera…

        Mamy, owszem, odpowiedzialnosc TWORZENIA, ale…tamci tez „tworza”…

        Przyklad ,
        Chcezsz odbudowac dom ?
        A ktos inny chce go zniszczyc !

        I teraz zalezy do kogo dom nalezy…
        „Tamten” go zniszczyl…i caly twoj „wybor” zero wart…
        Z innymi sprawami tez tak nieraz bywa…

      3. Wtrącę się w sprawie bólu.

        Usłyszałem to tak.
        Ból znika, gdy ciało zaczyna „służyć” Chrystusowi (prawdziwym nam) a przestaje służyć ego.
        Ego używa ciała do ukrzyżowania Jaźni która odczuwa ból w ciele.

        Gdy ciało zaczyna służyć przebudzeniu i Wyższej sprawie, zmienia swoją strukturę, pojawiają się ukryte zdolności np słyszenie kolorów… 😊

  7. Kilka razy ktoś mi tu dziękował, błogosławił mojej rodzinie.
    Nawet nie podziękowałem.
    Może byłem w szoku albo byłem wciąż zajęty próbami ściągnięcia na siebie uwagi.
    Dziękuję z całego serca.
    Dziękuję za życzenia i policzki nie mniej pouczające.
    Dziękuję że jesteście.
    Dziękuję że jestem.
    Dobranoc i śpijcie dobrze.

    1. Slawek pisze: Możecie mi nie wierzyć a ja mogę się mylić. Nabieram jednak coraz większej pewności co do tego, że przebudzenie jest równoznaczne z oczyszczeniem.

      Tez tak sadze. Z roznych wyprobowanych technik poglebiania samoswiadomosci, najlepiej wydaje sie dzialac „Ho-opono-pono” oraz „Ancestral Clensing” (Ustawianie Rodzinne”) . Obydwie opieraja sie na milosiernym przebaczeniu i dziekowaniu (opisuje to w duzym skrocie) Nastepnie medytacja metoda Silwy, „past-life regression”, zdalne widzenie i „channeling”, ktore to ostatnie 2 metody daja
      dosyc czesto pozytywny efekt uboczny w postaci samo-poznania i samo-otwarcia. Warto sprobowac (kto co woli), niebezpieczenstwo nie jest wieksze niz nic nie robic (a moze nawet mniejsze, a najgorzej polegac na jakies religii co najczesciej prowadza do stagnacji lub samo-deprecjacji). Pozdrawiam, Stan-Heretic

      1. O Ustawianiu Rodzinnym wspominała tu dziewczyna. Mówiła, że to pomogło jej siostrze.

        Jeśli chodzi o ho’oponopono, wciąż jestem pod wrażenie dokonania dr Hew Lena

        „”… Joe Vitale & Ihaleakala Hew Len

        Dwa lata temu usłyszałem o terapeucie z Hawajów, który wyleczył cały oddział niezrównoważonych psychicznie przestępców, bez oglądania na oczy któregokolwiek z nich…”

        http://www.eioba.pl/a/33q3/modlitwa-ho-oponopono-joe-vitale-ihaleakala-hew-len

        Ja swoją praktykę wziąłem z Kursu Cudów (kurs poznania samego siebie)
        Kiedy po raz pierwszy wpadł mi w ręce, doświadczyłem ataku energetycznego. Leżąc sobie na łóżku poczułem za oknem czyjąś obecność i osaczający mnie lęk. Nigdy wcześniej ani później coś takiego mi się nie przytrafiło a przynajmniej nie pamiętam innych takich doświadczeń. Nie wiem skąd mi to wtedy przyszło ale usiadłem na łóżku, wyobraziłem sobie klosz ochronny nad domem i powiedziałem NIE, nie wejdziesz tu. I była w tym pewność. I to odeszło a gdy teraz o tym piszę, to przypomniało mi się to co mówiła Anastazja o Szarakach, że mają jakieś wisiorki na szyi wywołujące w nas strach czy jakoś tak.
        Nie wiem czy to był jeden z nich czy coś innego ale komuś chyba bardzo zależało bym odrzucił Kurs Cudów, co początkowo tak się stało, bo ten atak z nim skojarzyłem.
        Ale później wszędzie się na niego napotykałem, wszędzie o nim słyszałem, stawał przede mną i znów zacząłem go czytać i zaczęły się dziać nie do wytłumaczenia rzeczy. Codziennie przez trzy miesiące. Widocznie na ten czas był on dla mnie.

        Co najlepsze dla kogo, jaka metoda, to już kwestia indywidualna i życzę każdemu powodzenia w odnalezieniu, wypracowaniu takiej metody dla siebie.

        Niektóre chwalą sobie metodę 2 punktową propagowaną przez Richarda Bartleta albo coś podobnego Franka Kinslowa.

        Kto szuka, ten znajdzie jak pisze Marta.

      2. Czesć Sławek,

        Ja tez natrafilem na „Kursu Cudów” ( „A Course in Miracles”, Dr. Helen Schucman) bo zona zaczela czytac ale za kazdym razem jak sie zabieralem to mnie odrzucalo! Potem zrozumialem dlaczego, ale wnioski wyciagnalem troche inne niz ty. Nauczylam sie sluchac Intuicji, ona sie nigdy nie myli.

        Re: Przepraszam za to że się wywyższałem. Za to że zachowywałem się tak jakbym był bardziej przebudzony, gdzieś dalej w drodze. To nie jest prawda.

        Nawet gdyby byla prawda to radze serdecznie, nigdy nie przepraszaj ze jest soba – to bardzo dobrze ze jestes! Pozdrawiam, Stan-Heretic

      3. Stan-Heretic

        Nie czuję się dobrze ze słowem „przepraszam”.
        Nie zwykłem używać tego słowa. Com napisał, napisałem.
        Nie mam poczucia winy za wywyższanie się. Zrobiła mi to nieświadomość.

        Jeśli chodzi o Kurs cudów, to co mnie od niego początkowo odrzucało, to było moje ego i ten egoistyczny bunt wtedy jeszcze myliłem z intuicją. Słowo intuicja znając bardziej ze słyszenia niż doświadczenia. Moje ego było tak silne, że nic innego nie mogło przebić się do świadomości.
        Doświadczenie ze straszeniem mnie, postawiło tylko kropkę nad „i”.
        Później zacząłem przekonywać się, że w KC nie ma nic sprzecznego, gdy sam zaprzestawałem interpretacji tekstu i pozwalałem by zrozumienie spływało.
        Duch przy pomocy KC uratował mi to życie, tak uważam. Może już by mnie teraz z wami nie było, do takiego stanu się doprowadziłem, odchodząc od KRK i biorąc się za New Age.

        I gdy czytałem tekst KC pierwszy raz, nie od razu pozwalałem sobie na ujrzenie w świetle treści. Czytałem po kilka zdań i nie mogłem przejść dalej, bo albo nic nie rozumiałem albo ego znów się buntowało. I wtedy coś się działo. Coś co wykraczało poza wszelkie pojmowanie świata. Zbiegi okoliczności, ludzie, otwierające się książki na konkretnych słowach, wszystko, po prostu wszystko na wszelakich poziomach zaczęło do mnie mówić. Przez światy zewnętrzne i od wewnątrz. Znikły podziały. Wtedy zaczęły pojawiać się inne myśli, inne zrozumienie. Blokada wewnątrz puszczała a ja dopiero wtedy mogłem dalej czytać tekst. Następne zdanie po tym na którym kończyłem czytanie, było zawsze o tym co właśnie doświadczałem. Coś ci się przydarza, a po chwili o tym czytasz. Coś zaczynasz sobie uświadamiać a po chwili widzisz to w tekście. Nie raz i nie dwa, bo po jednym razie, uznałbym że mi się wydawało. Tak było niemal każdego dnia przez kilka miesięcy.

        Dziś sobie myślę, jak bardzo byłem sceptyczny, jakim niewiernym Tomaszem „byłem” że potrzeba było tak wielu tych niewyjaśnionych zdarzeń bym nie zawrócił. Z całych sił się opierałem ale tak bardzo pragnąłem poznania, wiedzy, że nic w tym świecie nie było w stanie mnie powstrzymać.

        Swoją drogą, Niebo musiało mieć ze mną niezły ubaw.
        Ale mnie do śmiechu nie było.
        Z perspektywy czasu i ja zaczynam się uśmiechać, przypominając sobie tamten czas.

        Diabeł chyba nie chce bym tu pisał, bo czasem mi takie myśli podsuwa, że nikt nie chce tego co piszę, że po co to komu, że się wygłupiam, wymądrzam, wywyższam. To też było prawdą, ale za każdym razem gdy chcę odejść, jakaś Szczęśliwa pisze bym przestał się żegnać, TAW nie usuwa moich komentarzy i mówi bym się jeszcze raz zastanowił, albo Paganheretic pisze, dobrze że jesteś.

        Mam już przygotowane miejsce, pustelnię, gdzie chciałem dokończyć co zacząłem ale i moi Przyjaciele też mówią, że nikt nie zapala lampy po to by schować ją pod kocem.

      4. Paganheretik pisze: „Nauczyłem sie sluchac Intuicji, ona sie nigdy nie myli”.

        Heretiku, ja powiem tak od siebie, oczywiście po moich osobistych doświadczeniach, każdy z nas potrzebuje swojej drogi do poznania PRAWDY, czyli poznania siebie.
        Ja nie potrzebowałam żadnych guru, książek, po prostu słuchałam swojej INTUICJI, czyli serca połączonego z umysłem, to tam mieści się cała PRAWDA.

        Czy poznałam JĄ do końca, tego nie wiem, dowiem się TAM, dokąd podążam, czyli u ŹRÓDŁA WSZECHRZECZY.

        „Książeczkę”, wspomnienia, w której zaczęłam opisywać moją drogę do POZNANIA PRAWDY może kiedyś pokażę szerszemu gremium, na razie jest to tzw. szufladówka w formie notatek, byłoby pięknie gdyby każdy z nas spisywał i opisywał swoją tzw. drogę życia do PRAWDY, tej swojej.

        Jedno wiem na pewno, że uczucie, odczucie stanu szczęścia, euforii, ekstazy, unoszenia czy jakby to ktoś nazwał, można uzyskać tylko w swoim wnętrzu po wielu, wielu rozmowach ze ŹRÓDŁEM.

        Pozdrawiam Ciebie i wszystkich TAWerniaków i wyjeżdżam za chwilę na zasłużony wypoczynek, czego Tobie i Wam życzę z >3.

      5. Nie napisałaś, Aniu, o najważniejszym:

        1) o ogarnięciu swojego rozhuśtanego umysłu, która to umiejętność jest Podstawą Wszechrzeczy (i tu rzeczywiście przydaje się np. buddyzm jako zestaw konkretnych, od wieków sprawdzonych praktyk),

        2) o oczyszczeniu swojego biopola z nieewolucyjnych programów.

        Bez uprzedniego dokonania tych ciężkich PRAC w stajni Augiasza żadne ekstazy nie są fizycznie możliwe. Zwłaszcza u istot pogrążonych w nałogach, z rozhuśtanym umysłem.

      6. Ja piszę wiersze. Jest w nich jakaś moja prawda. Tak serio to trudno mówić i pisać o prawdzie. To taki brylant, że najlepiej nim żyć, a mówić i pisać to nie wiem.

      7. Śpiew ptaka – THE WAYSEER MANIFESTO video – bardzo dobre! Poezji natomiast nie rozumiem bo nie mysle slowami i z jezykiem werbalnym (zadnym!) moj umysl zupelnie nie rezonuje.

      8. Ten utwór przez kilka pierwszych lat prowadzenia bloga wisiał tu na pasku bocznym – był jedną z ważnych inspiracji mego życia, jedną z inspiracji do założenia tego bloga… 🙂

      9. Ja też mam już powoli z tym problem. Umysł stał się ostatnio moim wrogiem, nie przyjacielem. Mam na myśli umysł ukształtowany przez matrixa. Czyszczę go jak mogę, ale łatwe to nie jest, bo żyjesz w świecie z umysłami zaśmieconymi. Damy radę. Powodzenia!

      10. „Bez uprzedniego dokonania tych ciężkich PRAC w stajni Augiasza żadne ekstazy nie są fizycznie możliwe. Zwłaszcza u istot pogrążonych w nałogach, z rozhuśtanym umysłem”

        Nie mogę się z tym do końca zgodzić
        Po 1 włażą ci w łepetynę i wielu sięga po alkohol co by go uciszyć
        Po 2 wnętrze jest silniejsze
        Oczywiście pracę trzeba w siebie wkładać ale nie oznacza to, iż nie dostajesz cudów od życia . Kwestia tego czy umiesz je zauważać i doceniać , widzisz Szczęście to taki naturalny stan prawda ? prawie niezauważalny … kiedy dostrzegasz że coś utraciłeś?
        Stan świadomości ludzi koło mnie jest różny ale to dobrzy ludzie , dlaczego otacza mnie tyle dobrych osób ? Przypadek ?
        Wiele dobrego w moim życiu się dzieje , mimo wielo żyć w jednym wcieleniu , przypadek ?

        Ne wszystkich do jednego wora i nie kładźmy krzyżyka w imię wszystko wiemy ( to tak ogólnikowo nie do Ciebie czy kogoś).

        Oczywiście ja rozumiem cały aspekt tej wypowiedzi .

        Do paganheretic

        To są bardzo ciężkie tematy , i trzeba umieć to też zrozumieć sercem , a z tym zębem no każdy z nas walnie gafę słowną ja tam przoduję w tym 🙂

        Pozdrawiam Wszystkich i Dobrej Nocy Życzę

      11. Pisząc o ekstazach mamy ze SłowiAnką na myśli zupełnie co innego: możliwość osiągnięcia megarozkoszy cielesnej – bez stosunku ani innych stymulantów. Po prostu wejście – razem z ciałem fizycznym! – na bardzo wysokie wibracje.

      12. I jeszcze jedno Tawie z Obserwacji , własnych przemyśleń mam nadzieję ,że słusznych .

        Sama widziałam podczep, gdybym tego nie przeżyła cóż , ale doświadczyłam a jak już doświadczyłam to nie będę zaprzeczać faktom .

        Kiedyś pisałam o pewnej osobie, i ja siedzę i to słucham , słucham jej rozmowy z tym kimś … na początku pomyślałam nie jest już dobrze ale potem zaczął do mnie dochodzić sens tej rozmowy , to nie było żadne zamroczenie alkoholowe .

        kolejna kwestia wtedy przypomniało mi się iż dawno temu kątem oka zobaczyłam coś białego (czarne widzę chyba całe życie). Mózg się widomo obronił i przyszła mi śmieszna myśl że to widzą ludzie upojeni alkoholem a nie żadne białe myszki ale kto by im uwierzył o ile w ogóle to pamiętają .

        Co robi alkohol ? Otwiera furtki …. wygoń pasożyta a zniknie rzekomy nałóg ?

        Takie są na chwilę obecną moje jakby „przemyślenia” a mimo to mówię ci jest zaprzeczeniem na pewne tzw założenia ….

      13. Tawie Kochany powtórzę , rozumiem cały aspekt tej rozmowy :). Naprawdę rozumiem 🙂 Przecie ja też tam podążam , ale myślę że w tym wszystkim mogą być wyjątki ?

      14. „To są bardzo ciężkie tematy , i trzeba umieć to też zrozumieć sercem”

        Masz racje Sloneczko MI
        🙂 ❤

      15. „widzisz Szczęście to taki naturalny stan prawda ? prawie niezauważalny … kiedy dostrzegasz że coś utraciłeś?
        Stan świadomości ludzi koło mnie jest różny ale to dobrzy ludzie , dlaczego otacza mnie tyle dobrych osób ? Przypadek ?”

        Tobie Myslaca Inaczej i TAWowi

        „a zresztą ty i ja
        jesteśmy tam
        gdzie nie wejdzie inteligentny strach
        lepka litość ani biały cynizm
        tam nie jest
        inaczej tylko czulej
        trzeba nawlekać cisze na swój własny sen
        gdy któraś spadnie zastanawia puste miejsce
        dlatego uważam na ćmy
        lawiny drzemiące tęsknoty
        też czekam na Godota
        razem chodzimy na piwo do stajni Augiasza ”

        http://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent?id=31799
        MIROSŁAWA NIEWIŃSKA
        KALEJDOSKOP
        Strona :43

      16. Drugi raz ktoś 🙂 dedykuje mi ten wiersz …. Dziękuję tak z ❤

  8. Przepraszam za to że się wywyższałem. Za to że zachowywałem się tak jakbym był bardziej przebudzony, gdzieś dalej w drodze.
    To nie jest prawda.
    Miedzy wewnątrz a tym co widzę na zewnątrz, jest znak równa się.
    Czasem, wybiórczo, stawiałem taki znak i udawało mi się coś wybaczyć i zobaczyć.
    W większości wypadków stawiałem znak nierówności a to prowadzi do porażki.
    To spycha problem do podświadomości i nie rozwiązuje go.
    To był mój chory kręgosłup moralny.
    Dziś stawiam znak równa się = do wszystkiego co widzę, co spotykam, co tutaj wyczytałem. Nie spotkałbym tego gdyby nie było tego także we mnie.
    I dziękuję wam bardzo za pomoc w uświadomieniu sobie równości.
    Pozdrawiam.

    1. „Nie spotkałbym tego gdyby nie było tego także we mnie.”
      Widzisz slawku, sa tez Byty „inne” , nieraz bardzo wrogie i niebezpieczne…
      Czy STARUSZKA, ktora oprawcy na WOLYNIU spalili zywcem z dwojgiem malych Wnuczat miala w sobie to, co bylo w oprawcach…
      Wiesz Slawku, nie jestesmy sami na Swiecie i nie tylko my obrazujemy…
      „tamci” tez obrazuja…i niekoniecznie „oni” obrazuja Dobro, Piekno, Plodnosc, Radosc, Spelnienie…
      To cos jak starcie ENERGII MYSLOWEJ…w obrazowaniu…
      Ku Chwale Zycia ❤

      .https://www.youtube.com/watch?v=Nnwq2NQAq7c

      1. Pod kilkoma komentarzami, często moimi, widziałem odpowiedzi nawiązujące do wydarzeń na Wołyniu, mordach Polaków.

        Kiedyś brat opowiedział mi o kobiecie bardzo nieszczęśliwej, której nic w życiu się nie układało i na którą uwagę zwracały osoby tzw pośrednie. Tak bardzo dotykające ją wypadki „biły po oczach”.

        Zaznaczam, że ta opowieść i komentarz który zostawię, nie ma być wyjaśnieniem tych zdarzeń. To moja interpretacja.

        Więc była sobie kobieta bardzo nieszczęśliwa. Mąż odszedł, dzieci zerwały kontakt „wiatr ciągle wiał jej w oczy”.
        Została poddana hipnozie.
        Wracając pamięcią do „życia” przeszłego, wcieliła się w rolę niemieckiego oficera, znęcającego się na swoich ofiarach. Był w tym tak okrutny, że w końcu zastrzelił go jeden z żołnierzy niemieckich – własnej armii.

        Tyle pamiętam z opowiadania. Nie wiem jak później potoczyły się losy tej kobiety.

        Mój komentarz:
        Nie wierzę w pojęcie karmy jakie podaje ten świat.
        Jeśli ta opowieść jest prawdziwa, uważam za bardziej prawdopodobne to, iż wina za tamte wojenne doświadczenia została zepchnięta do podświadomości. I z jakiegoś poziomu ta osoba wciąż siebie karała, kreując, przyciągając do siebie doświadczenia, na które odpowie bólem.
        Wina zawsze domaga się kary.

        Dlatego też uważam że techniki oparte o wybaczanie mają sens, bo usuwają winę z podświadomości.
        Usuwając winę, usuwa się przyczynę wszelkiego bólu, fizycznego bądź psychicznego.

        Jedna z zasad uzdrawiania mówi: ból jest procesu mentalnym.
        Może objawiać się na poziomie ciała ale powstaje na innym poziomie.
        I na tym poziomie którym powstaje, wymagana jest korekta.

        Uważam też że nie wystarczy wmawiać sobie niewinności.
        To trzeba sobie uświadomić.

        W takiej kobiecie która zdaje się być ofiarą świata, nieszczęśliwą, pokrzywdzoną przez los, nikt nie ujrzy hitlerowca psychopaty i ciężko będzie zaakceptować, że jest w niej coś, co przyciąga do niej niefajne doświadczenia.
        I nie nakłaniam nikogo by tak na nią patrzył. Dla mnie ona jest ŚWIĘTA I NIEWINNA.

        Ale mogła podjąć grę pod tytułem: co się stanie gdy zapomnę SIEBIE? Jak by to było gdyby Boga we mnie nie było?

        I następuje zerwanie połączenia ze Źródłem. Światło gaśnie, mrok przejmuje władzę, ego (nieświadomość) łapie stery okrętu i rozbija go o skały. Powstaje poczucie winy, które woła o wyrównanie rachunków. Tak wpadamy w błędne koło narodzin i śmierci, raz na wozie raz pod wozem. Raz rządzisz, raz jesteś rozgrywany. Raz możesz być katem, innym razem ofiarą.

        Lecz podobno dla Najwyższego, cały ten świat który stworzyliśmy jako miejsce cierpienia za urojone winy, z całym czasem miliardów lat, jest jak mrugnięcie okiem.
        W chwili gdy powstał, On już miał rozwiązanie. I gdy my zapadliśmy w ten sen On zaczął nam szeptać do ucha o Świecie Rzeczywistym, pełnym miłości, gdzie nie ma bólu i straty, gdzie nie ma śmierci i trwa zabawa bez kaca. Ten Jego Głos każdy może usłyszeć w sobie nazywając go głosem Ducha Świętego albo wyższej Jaźni. I ten Głos mówi mi: Jesteś na zawsze takim jakim stworzył cię Bóg. Jesteś jego świętym synem, na zawsze niewinnym i bezgrzesznym. To co się zmienia nie jest tobą. To co można zniszczyć nie istnieje.
        Jesteś doskonały jak Ten który jest Pierwszą Przyczyną, Ostoją.
        Wybaczasz i takich braci widzisz. Przeoczasz to co śmiertelne, to co o sobie myślą. Widzisz w nich tylko światło, miłości, a co w nich widzisz, ty też tym jesteś.

        Nic w całym wszechświecie nie przebija blaskiem tego kim jesteście moi bracia i siostry.
        Bądźcie pozdrowieni.

      2. „Mój komentarz:
        Nie wierzę w pojęcie karmy jakie podaje ten świat.”

        Ja tez nie !
        Nie w ten sposob…
        To BZDURY PERWERSYJNYCH istot, czesto pod wplywem matrisia lub Jego agenci, ktore probuja w ten sposob „usprawiedliwiac” OKRUCIENSTWO i ZLO !

        Krysia z Lasu to DOBITNIE OKRESLILA :
        „cala ta Karma i podobne srutu tutu…”

      3. „W takiej kobiecie która zdaje się być ofiarą świata, nieszczęśliwą, pokrzywdzoną przez los, nikt nie ujrzy hitlerowca psychopaty”
        takie widzenie KARMy , ze niby ktos za cos…
        TO WKRETKA MAXIA…
        Jedna z najokrutniejszych !

        KWAN YIN TOBIE TO MOWI ❤

      4. Komentarz pod piesnia:
        Necr 0n0m1c0n
        5 miesiecy temu
        Ta muzyka jest dla Słowian niczym lek na wszystko. Działa doskonale

      5. Cudowna piesn…o ZURAWIACH…o Przyjazni i Pomocy …wsrod Zurawi…
        Piesn OD SERCA DO SERCA ❤ …i do lez czystych jak Zrodlo Zycia…

        "А на утро снялись, все на юг улетели далеко,
        Лишь остался один, на поляне бродить, одиноко,
        Он кричал им вослед: «Помогите, пожалуйста, братцы.
        Нету сил у меня, нету мочи на воздух подняться

        Опустились они, помогая усталому братцу,
        Хоть и знали о том, что до цели не просто добраться.
        В небеса поднялась журавлей белокрылая стая,
        Они братца с собой уносили на юг, улетая. »

        Znizyli sie oni, pomagajac zmeczonemu bratu,
        Chociaz wiedza, ze do celu doleciec nielatwo.

        Ta piesn , to odpowiedz…na wielu tutaj w ciagu minionych dni wywolanych tematow.

        A widoki…i zurawie tam i bociany…i dzikie gesi…

        .https://www.youtube.com/watch?v=bOpGxKm1XdE

      6. Patrze…tu o Zurawiach…tu o Wilkach…Wilki tez umieja kochac
        i tak sobie mysle…a tytul „Hipnoza leczy nieuleczalne”

        I tak sobie mysle , Zurawie daja przekaz braterstwa, Wilki – Czlowieczenstwa…

        Jedne i drugie lecza rany zadane przez Ludzi…

        PROSZE, NIE STRZELAJCIE DO WILKOW… ❤

      7. Ta piesn Przestrzen wyszukala…juz tu kiedys byla i oto YT znowu ja pokazuje…TAK. Szacunek i Milosc do Starszych jest teraz waznym WOLANIEM PRZESTRZENI ❤

        Witaj Tato, przyszedlem.
        Wybacz, ze tak pozno
        Widzisz Tato, ja juz duzy
        I taki powazny
        Szmalu pelne mam kieszenie
        Tylko czegos smutno…

        .https://www.youtube.com/watch?v=5P39T8w1XmI

        Не забывайте старикoв.
        Нe унижайтe ожиданьем
        Bизитoв ваших и звoнков
        «Дeжуpныx», редких, с опoзданьем.

        Звoнитe чащe стаpикам,
        (Beдь вce они — большие дeти)
        Пo мeлочам, пo пустякам…
        Bы — всё, что ecть у ниx на свeтe.

        Tак было испoкoн веков:
        Чтить cтаpикoв — ceмье награда
        . Любите вашиx cтарикoв —
        Им большего от вас нe надo…

        Tak bylo od poczatku wiekow: Szanowac starSzych – Rodzinie nagroda !
        Kochajcie Waszych Starszych; Im wiecej od Was nie potrzeba.

        Ach..;StarSzy…. Gwiazda Wysoka

  9. Po tym jak napisałem o kobiecie i jej poprzednim wcieleniu, wróciły własne wspomnienia z poprzedniego tzw życia.
    Jakiś zamek, zbroja, miecz, posiadłość i ludzie stojący nad moim ciałem gdy zmarłem. Zarządzałem tym wszystkim i odeszłam przedwcześnie.

    Obok tych wspomnień ukazało mi się to życie i status w nim.
    Posiadłość w której się wychowałem, przechodziła z dziada na ojca, z ojca na siostrę (młodszą), później była ona i szwagier pomimo że mieszkają 200km z tąd. Z nich trafiła w ręce brata młodszego, który też tu nie mieszka. Wszyscy tylko nie ja. I każde z nich podejmowało decyzje, którym chciał nie chciał, trzeba było się podporządkować.

    Sytuacja bardzo podobna do tej z poprzedniego życia, tyle że role zostały odwrócone. Tym razem to ja nie mam tu nic do powiedzenia.
    Nawet przestałem mówić gdy miałem jakiś pomysł, bo od najmłodszych lat ojciec mawiał: aż się zdziwisz jak ci pozwolę tu cokolwiek zmienić.
    Brat też nikogo o zdanie nie pytał gdy burzył dom (pozwolenie na budowę nowego zostało cofnięte).

    I tak sobie myślę, że wiele razy chciałem się z tąd wydostać (z tej zależności od rządów rodziny) Włóczyłem się po świecie ale zawsze coś się działo, co zmuszało mnie do powrotu właśnie w to miejsce. Głównym powodem były problemy z kręgosłupem.

    Wczoraj sobie siedzę taki wylajtowany i pogodzony z tym że boli i że nie znalazłem sposobu na poprawę swojego zdrowia. I z taką otwartością serca i umysłu chyba oddałem tą sprawę Wyżej.

    Dziś wydaje się prawdopodobne, że kręgosłupowe problemy były jedynie czymś co kierowało mnie ciągle do miejsca w którym miałem sobie coś uświadomić.
    Bo może to z moich słów nie wynikać ale nic tak bardzo nie wzbudzało w moim życiu emocji jak myśli o władzy człowieka nad człowiekiem. Nawet nie bezpośredniej ale poprzez przeróżne zależności.
    Nawet wspomnienie o policjantach jest z tym związane. O polityce się nie wypowiadałem bo w tym temacie nie umiałbym zapanować nad emocjami. Wyrażałem jedynie pogląd o niegłosowaniu.
    Mówiłem o wybaczaniu a gdzieś boczkiem przemykała myśl o tym, że najchętniej wziąłbym kałacha do ręki, poszedł na Wiejską i pozbył się problemu.

    Teraz dopiero jestem zdziwiony tym co głośno mówię i widzę co tak naprawdę miałem sobie wybaczyć.

    Ta ukryta złość na rządy wszelkiej maści, rodziców nad dziećmi, księży nad wiernymi, rządów nad narodami, ich pachołków na zwykłymi ludźmi.
    Niechęć do sposobów wymuszania posłuszeństwa itd, to wszystko zdaje się zlewać w jedną całość i mieć połączenie ze stanowiskiem, rolą z mojego poprzedniego życia.
    I to teraz mogę sobie, im, wybaczyć i wreszcie się od tego uwolnić.
    Jeszcze słyszę taką podpowiedź, że dopiero wtedy będę mógł iść na „swoje” np do zakładanego sado-ogrodu. Bez tego wybaczenia nie jestem wolny. Jestem zależny.

    Wzięcie odpowiedzialności za to co się widzi może prowadzić do wolności. Widzę to dziś i wczoraj mówił mi o tym kolega. I biorę za to odpowiedzialność. Nie potrafiłem. Ale gdy zostało moje obecne położenie skonfrontowane z poprzednim życiem, to widzę że mogę mieć ukryte poczucie winy za tamten okres i doświadczać dokladnie tego samego tylko będąc tym razem tym kogo się rozgrywa.

    1. Czesc Sławek,

      Przypominanie sobie innych rzeczywistosci jest najlepsza metoda! Mnie to tez bardzo mi to pomoglo, bo takie rekolekcje pozwalaja lepiej wyczyscic zaleglosci i winy, co powoduje ze odzyskujemy sily i polaczenie z nadswiadomoscia. Stajemy sie tez odporni na manipulacje i nie-kontrolowalni – no bo jak naprzyklad traktowac powaznie roznego typu teorie socjalne o wyzszosci tego i owego nad kims innym, kiedy okazuje sie ze bylismy i tym i tamtym. 🙂 Nic dziwnego ze wszelkie wladze, instytucje i koscioly bronia sie zawziecie i zapieraja sie jak moga przed uznaniem reinkarnacji, pomimo powszechnej wiedzy i doswiadczen.

      Nawiasem piszac zrobilismy razem z zona dzisiaj rano sesje ho-oponopono (wedlug Mornah Simeona – szukaj pod google) czyszczac i wybaczajac sobie rzeczywistosc w ktorej istnieje Watykan wraz z Kardynalem K. trzymajac swoje „Tajne Archiwum”. 🙂

      Pozdrawiam,
      Stan-Heretic

      1. Cieszy mnie to. Gdy czytam że małżonkowie razem, na podobnych falach nadają i praktykują ho-oponopono. Super. Powodzenia w tej wspólnej podróży wam życzę.
        Poszukam w google 😉

      2. Paganheretic

        Zapoznałem się pobieżnie z ho’oponopono wg Mornah Simeona (a przynajmniej tak mi się wydaje)

        Bardzo spodobało mi się takie zdanie:
        „Ho’oponopono to petycja do miłości, aby zamieniła w nią wszystko, co nią nie jest”
        I
        „Jedynym warunkiem jest wzięcie odpowiedzialności za siebie…”

        Jest to bardzo bliskie temu czego nauczyłem się z KC
        Miłość jest wszystkim Co Jest
        I
        „Jestem odpowiedzialny za to co widzę. Wybieram uczucia, których doświadczam i decyduję o celu, który chciałbym osiągnąć. Proszę o wszystko, co wydaje mi się przydarzać i otrzymuję to o co prosiłem.”

        Kiedy czytałem o dr Hew Len (tego który wyleczył oddział chorych ludzi) rzuciła mi się wzmianka o wzięciu odpowiedzialności nie tylko za siebie ale również za spotkanie tych chorych osób. Tylko tak mógł ich wyleczyć.

        Zrozumiałem, że nie ma zmiany bez wzięcia odpowiedzialności.
        Nie mogę naprawić czegoś do czego nie chcę się przyznać.
        Jeśli to nie pochodzi ode mnie, nic z tym zrobić nie mogę, bo nie ja to stworzyłem. Logiczne
        Mechanizm wyparcia, niweluje starania.

        No i właśnie dziś uświadomiłem sobie, że główny kierunek myśli forum TAW, wypiera odpowiedzialność za widzenie.

        A to co chciałem tu zaprezentować, jest tego odwrotnością.
        I moje próby przekonywania kogokolwiek, że jest inaczej nie mają sensu. Tracę energię na tej walce i czuję się po tym źle.
        Wolę wziąć odpowiedzialność za tą część która jest we mnie a która nie jest miłością, za tą część, która wciąż uważa, że jestem ofiarą świata który widzę a nie jego stwórcą.

        Forum TAW i tok mojego myślenia to dwa przeciwstawne kierunki. Nie zamierzam zakłócać niczyjej pracy. Szanuję prawo do odmiennego poglądu ale mój jest nie do pogodzenia z nurtem Tawernianej rzeki. Można mieć rozbieżności, różnicę zdań w pewnych kwestiach gdy płynie się w tym samym kierunku. Ale te dwie sprawy nie są do pogodzenia a ja nie wyobrażam sobie bym mógł zmienić swój pogląd w tej sprawie.

        Z całym szacunkiem dla Towarniaków i TAWa, dyskusje, próby obalenia mojego poglądu nie mają sensu, chyba że będzie chodzić komuś o udowodnienie swoich racji, udowodnienie tego że nie mam racji, by poczuć się na chwilę lepiej itp. Wtedy bronił się nie będę a opowiadać o czymś czego zrozumieć bez świadomości nie można, już nie chcę.

        Jestem skłonny podjąć jedynie rozmowę z osobą w której wyczuję chęć poznania prawdy takiej jaka jest a nie takiej jaka chciałoby się by była.

        Pomimo, że chcę zmienić coś w swojej aktywności, nie pragnę zrywać kontaktu. Poznałem tutaj wspaniałe osoby.
        Chciałbym jednak swoją energię ukierunkować na to czego pragnę a nie tracić ją na to czego już nie chcę.

        W razie czego, gdyby ktoś poczuł chęć kontaktu, jestem.
        Nie odwracam się do was plecami. Raczej wybieram pewien dystans. Uważam że tak będzie dla was i dla mnie lepiej, na chwilę obecną.

        Pozdrawiam Sławek

  10. Ptaki cichną, ale nie jest tragicznie. Pod moim domem śpiewała cały dzień sikora bogatka, ale byłem trochę dalej i, i śpiewał kos, a tuż przed 18 pokrzewka czarnogłowa czyli gajówka. Ptaki śpiewają. Jest super! Howgh!

    1. I to jak śpiewają, rano, w południe, wieczorem. Jak mam czas wyłączam wszystko co gra i buczy i słucham…..

      W wielkim mieście….

      a ostatnio widzałam dwa brodzące żurawie, w ten dzień w którym mi się tęcza pokazała

      1. „Żuraw na starcie Ważnego Projektu… ”

        Aha… dopiero zauwazam Twoj komentarz 🙂

      2. Tak TAW, kolory tęczy były tak intensywne jak w serduszkach, które wkleiłeś.

        Szkoda, że byłam sama za kółkiem samochodu i nie mogłam zrobić zdjęcia. Tącza była nie tylko w bardzo intensywnych kolorach, ale też bardzo szeroka, każdy kolor był super widoczny, i to, że los zawiódł mnie w okolice góry lpf, która wydała mi się znajoma?

        Czysty przypadek, że tam właśnie pojechaliśmy.

        Potem żurawie po drodze (a także przegrany mecz Niemców👏🏼), potem ta góra, a w drodze powrotnej tęcza. Przypadek??

        A może jakiś znak?? Tym razem na jawie??

      3. Znaki wszystkie w sumie miałam na jawie, ale te wcześniejsze to były obrazy pod zamkniętymi oczami, a to ostatnie rzeczywistość widziana przez przypadek, zrządzenie losu.

    2. Całą Zimę odwiedzał nas ŻURAW, a to dlatego, ze zbierałam przez cały rok suchy chleb, który przez cały okres zimowy był mi potrzebny do karmienia Ptaków i Kaczek, których u nas w Potoczku jest dużo, no i zjawił się ON ŻURAW PIĘKNY DOSTOJNY i NAWET SIE ZANADTO NIE BAŁ ❤

      TAK ŚPIEW PTAKA ❤ Ptaki może cichsze, ale za to jak pięknie już koncertują ŚWIERSZCZE- uwielbiam tak wieczorem poleżeć sobie na TRAWIE I WTEDY ROZPOCZYNA SIE SWIERSZCZOWY KONCERT, a do tego promieniste Świetliki rozpoczynają taniec- magicznie i bajecznie! 🙂

      1. Elaszko, jak ja tęsnię za widokiem świetlików, pamiętam je z dzieciństwa i od dzieciństwa nie widziałam więcej.

        Ale to są „uroki” mieszkania w betonowej dżungli.

        Śpiewie Ptaka, Żurawie widziałam w drodze, przy jakiejś wodzie – staw, albo rzeczka, już nie pamiętam.

        A inne ptaki dają w wielkim mieście koncerty, jka napisałam wyłączam wtedy wszystko co je zagłusza i słucham Ptaków.

  11. TAW.
    Próbowałam „ciurkiem” przeczytać wszystkie komentarze, ale brak mi cierpliwości, a także czasu.
    Wolę go poświęcić na udowodnienie, że tzw. matrix ani sam się nie stworzył, ani sam się nie skończy.
    Kiedyś pytałam co to jest matrix, ale nie znalazłam odpowiedzi. Sądzę, że tak nazwano cywilizację łacińską.
    Nie wiem jak przemówić do różnie-wszystkowiedzących, by zrozumieli, że zło należy zlikwidować, a nie tylko o nim gadać i czekać na jego zmiłowanie. Aby zniszczyć jego korzenie należy je znaleźć, odkopać i obejrzeć; sprawdzić, czy nie są zaplątane z korzeniami dobra.
    Ja to zrobiłam i stwierdziłam, że korzenie zła są w listach Pawła (szczególnie w Rz 13,1-7 i Ga 2,9 – tam jest sedno) i w ich tzw. interpretacjach wg potrzeb Kościołów Pawłowych, czyli chrześcijańskich (Dz 11,25-26). Natomiast korzenie dobra są w nauce głoszonej przez Jezusa zapisanej w 4 pierwszych częściach NT, nie realizowanej w żadnym Kościele, czy poza nimi. Wkręcono do niej parę poglądów Pawła, ale te łatwo wykryć i pominąć.
    Mieszanka listów Pawła zwanych słowem Bożym z Ewangelią Jezusa zwaną słowem Pana, to hojnie nawożone korzenie zła pomieszane z całkiem zaniedbanymi korzeniami dobra.
    Wystarczy odwrotne nawożenie, czyli ignorowanie listów Pawła i realizowanie nauki Jezusa: przestrzeganie dwóch pierwszych przykazań, uzdrawianie i wypędzanie złych duchów w czeluść (Łk 8,31) mocą Bożą, uwzględnienie J 21,21-22 itd, by stał się omc raj na ziemi.
    Właśnie tego uczył Jezus, a Paweł chciał na ziemi piekła (1K 5,4-5 itp.) i dzięki jego czcicielom je mamy.
    Czy szukanie ratunku od Pawłowych „zbawiań” w wyobraźni i w bajkach o kosmitach jest skuteczniejsze od tego, co proponuje Jezus?

    1. Krystyna napisala:

      Czy szukanie ratunku od Pawłowych „zbawiań” w wyobraźni i w bajkach o kosmitach jest skuteczniejsze od tego, co proponuje Jezus?

      Zdecydowanie tak! 🙂

      Pozdrawiam,
      Heretyk

      1. Paganheretic.
        Mógłbyś uzasadnić swoje „Zdecydowanie tak” ? Bo póki mnie zdecydowanie nie przekonasz do bajek i kosmitów będę za Jezusem.
        Też pozdrawiam.

      2. Co za różnica Krystyno czy kogoś przekonują bajki o kosmitach czy bajki u Pawła, Marka i Łukasza? Na dowolnych dualizmach zawsze korzysta tylko 3 siła. Można odpuścić sobie na teraz spory w tych materiach, Prawda ostatecznie wyjdzie na wierzch a na teraz jest robota do zrobienia. Wystarczy do niej wewnętrzny kompas.

    2. Krystyno
      Kiedyś pytałaś co to jest matrix.

      Nie drążyłem nigdy tematu NT. Nie próbowałem oddzielać prawdy od fałszu w nim zawartej, bo nie miałem podstaw, na bazie których mógłbym rozsądzić, co od czego pochodzi. Niemniej czułem że jest tam coś nie tak. Raz widziałem błąd w jednym zdaniu a innym razem dochodziłem do wniosku, że ja je źle rozumiałem.
      Nie pociągało mnie by próbować przefiltrować tą mieszaninę, bo dla nieprzebudzonego, było to dla mnie jak próby uzyskania czystej wody z wody zabrudzonej. Ponad moje siły.

      Dziś mogę ci odpowiedzieć czym jawi się dla mnie matrix, kto go tworzy i kto go zlikwiduje.

      W moim świecie matrix tworzę sobie sam, używając umysłu fizycznego, cielesnego, ziemskiego, w oddzieleniu od Źródła.
      Co to znaczy?
      To znaczy, że sam z siebie nie wiem niczego.
      Ego, czyli tożsamość wysnuta z myśli, które nie pochodzą ze Źródła ale z części umysłu, która myśli, że wie, ta część tworzy matrix.
      Innymi słowy, gdy uważam że sam z siebie jestem w stanie uzyskać wiedzę, to przechodzę automatycznie do osądzania tego co widzę. To blokuje mi prawdziwe poznanie i wywołuje kolejne myśli, koncepcje, idee, które są bardziej jak sny. Wg nich później działam, tworzę, jak lunatyk, jak ktoś zahipnotyzowany, jak chodzący we śnie.

      Te urojone pomysły, osądy, wywołują we mnie piekło. Tak, piekło jest wewnętrznym stanem przekładającym się na zewnętrzne doświadczenia.
      W takim stanie tworzenia sobie samemu iluzji wiedzy, to piekło mogłoby nie mieć końca.

      Co się dzieje gdy zaczynamy się oczyszczać.
      Wewnętrzne OCZYSZCZANIE przenosi mnie do stanu CZYŚĆCA, który niewiele różni się od piekła ale ma swój koniec.

      Przychodzi moment w oczyszczaniu, w którym staję się świadomym własnej niewiedzy. Mówię: wszystko pochodzi ze Źródła, które jest również we mnie.
      Wiedza, mądrość, miłość, radość, szczęście, poznanie…

      W takim stanie nie widzę potrzeby używania tej części umysłu którą nazwę niższym, fizycznym, egotycznym.
      On wciąż może hałasować i nie zaprzestanie prób przejmowania władzy. Ale ten diabeł został już rozpoznany i nie może na długo zajmować mojej uwagi- ukierunkowanej Świadomości, Jaźni, która tworzy to na czym się skupi.
      Matrix przestaje być tworzony.
      Osądy mające wywoływać poczucie wiedzy, przestają być potrzebne i przestają blokować połączenie ze Źródłem.
      Od tąd uwaga skierowana jest na miejsce ciche, wewnątrz a umysł przestaje być szefem a zaczyna być narzędziem. Narzędziem odczytującym płynące informacje ze Źródła.
      Serce w takim stanie, czuje prawdę zasłyszaną ale ja np potrzebuję pewnego czasu by po tym móc wsłuchać się w Głos mówiący z Cichego miejsca we mnie, który wytłumaczy mi to co poczuło serce.

      Gdybyśmy stali twarzą w twarz, nie od razu mógłbym odpowiedzieć, sensownie rozmawiać tak by tłumaczyć to co słyszę od Źródła z pominięciem tłumaczeń ego.
      Dlatego np słaby ze mnie rozmówca a włączające się gadanie np po używkach blokujących Jedność ze Źródłem, wiąże się z uruchomieniem umysłu egotycznego.

      Decyzja o odłożeniu na bok, nie słuchaniu ego, umysłu ziemskiego i zdanie się we wszystkim na Wyższą Inteligencję, Źródło wewnątrz, wiąże się z poczuciem wielkiego szczęścia, spokoju i radości. To jest NIEBO już tu na ziemi.

      Wędrówka do Domu się kończy się rozpoznaniem, że już się jest w Domu 😊
      Teraz rozpoczyna się jakiś inny rodzaj podróży. W głąb siebie.

      1. Sławek pisze: „Decyzja o odłożeniu na bok, nie słuchaniu ego, umysłu ziemskiego i zdanie się we wszystkim na Wyższą Inteligencję, Źródło wewnątrz, wiąże się z poczuciem wielkiego szczęścia, spokoju i radości. To jest NIEBO już tu na ziemi”.

        Tak, Sławku, masz rację, ja dodam od siebie po swoich doświadczeniach, żeby zdać się całkowicie we wszystkim na ŹRÓDŁO WSZECHRZECZY ja połączyłam UMYSŁ-EGO z SERCEM, gdzie oboje we wspólnej współpracy osiągając porozumienie dochodzą do porozumienia na linii serca, czyli energii MIŁOŚCI ŹRÓDŁA, tylko w takim połączeniu EGO nie szaleje 😀 i nie gra pierwszych skrzypiec. 😀

        I dopiero wtedy, nawet żyjąc w warunkach matrixa poczuć można wielki spokój, radość ekstazę szczęśliwości trudną do opisania czy wyrażenia słowami.

        Wtedy uzyskuje się wewnętrzny spokój i tworzy piękny wewnętrzny ŚWIAT, który następnie odzwierciedla się w naszym świecie zewnętrznym.

        Dodam tylko, że oczyszczenie się z wpojonych nam programów, o co zaatakował 😀 mnie TAW przy moim poprzednim wpisie następuje oczywiście według mnie poprzez nasze dobre uczynki dla innych i wokół siebie.
        Los stawia nam w życiu różnych ludzi, niektórych tylko na chwilę, a innych na zawsze, jedno jest pewne, każda z tych osób czegoś nas uczy.

        Przy okazji mojego wpisu do Ciebie, JA i ELIZA, u której jestem w gościnie, pozdrawiamy serdecznie Ciebie i wszystkich TAWerniaków z miejsca mojego urlopu – z Zalesia koło Rzeszowa. ❤ ❤

      2. SlowiAneczko Kochana, ale TY JESTES PIĘKNA ❤
        a jak koło Ciebie jest ELZA to Uściskaj KOCHANA Elizę tak mocno z ❤ ode mnie 😀

      3. Sławku.
        Nie mam ochoty na wędrówki w siebie – nic tam ciekawego.
        Chodzę, czasem biegam po ziemi i przyglądam się zdarzeniom.
        Dawno temu jedno z nich bardzo mnie wkurzyło i wzburzyło.
        Po wielu latach nie chodzenia do kościołów weszłam do jednego, bo coś dziwnego się tam działo. Było mnóstwo ludzi, większość kobiet, a wszyscy wpatrzeni w księdza jak w obrazek. Mówił, a właściwie krzyczał, że mężczyźni z natury są mądrzejsi od kobiet, dlatego żony we wszystkim muszą słuchać mężów, bo tylko oni wiedzą co rodzinie potrzeba itd.
        Postanowiłam, że udowodnię księżom, że właśnie jako kobieta jestem od nich – mężczyzn mądrzejsza i wyszłam z kościoła na znów sporo lat.
        Chęć tego udowodnienia ciągle o sobie przypominała, ale nie wiedziałam jak to zrobić póki nie przeczytałam Biblii.
        Znalazłam w niej naukę (Ewangelię) Jezusa i odwrotną do niej „ewangelię” Pawła.
        Dobrze obie znając nie mam wątpliwości, że w Kościele (nie tylko katolickim, ale tu o nim mowa) głoszona jest TYLKO nauka Pawła jako nauka Jezusa.
        Jak księża zaczną głosić i realizować naukę Jezusa – przypominam, że odwrotną do Pawłowej, to prawda nas z Pawłowej nieprawdy wyzwoli.
        A co to w praktyce znaczy?
        Uwolnienie od tego, co Paweł ludziom narzucił. A nie ma na tym cierpień padole nic, czego by w jego listach nie było.
        Sporo lat po pierwszych rekolekcjach, kiedy już byłam od księży mądrzejsza, udowodniłam pewnemu rekolekcjoniście, że źle robi każąc żonom bezmyślnie słuchać mężów, bo oni nie wiedzą co to ciąża i poród. Zmienił gadkę, ale nie na tyle, żeby zdezorientowani mężowie wiedzieli, czy mają w końcu żony bić, czy nie – o tym po rekolekcjach zawzięcie dyskutowali przed budynkiem kościoła.
        Uważam, że warto było poznać i ocenić Biblię i jej głosicieli, choćby dla sprowokowania takiej „głów rodzin” dyskusji.
        A spodziewam się dużo więcej, i nie tylko gadania.

      4. Najpierw odpiszę SłowiAnce bo to będzie wstępem do kolejnych odpowiedz.
        Dziękuję za pozdrowienia z Zalesia koło Rzeszowa.

        Anno, TAW nie zaatakował ciebie ale koncepcję z którą się utożsamiasz. Może nawet nie chciał niczego atakować.

        Ego to tożsamość wysnuta z myśli umysłu analitycznego, umysłu-ego, który nie jest Całym Umysłem lecz jego malutką cząstką.

        Czym jestem?
        Obstawiam za tym, że Jaźnią, świadomą swego istnienia i to wszystko.
        Każde kolejne pojęcie, ja wiem, ja umiem, ja potrafię, ja mogę, ja nie mogę, ja to zrobiłem, jest tak i tak, nie jest tak, nie będzie tak;
        to koncepcje ego-umysłu do których potrafimy przylgnąć, stanąć w ich obronie, poczuć się jakby NAS ktoś atakował gdy nie zgadza się z jedną z takich myśli.

        Mamy takie swoje zbiory przeróżnych koncepcji, z których powstaje jakby osobowa jednostka, tożsamość wysnuta, i my tym nie jesteśmy. Z tego pochodzą lęki, kolejne myśli by bronić tych zbiorów, nie pozwalać nikomu dotknąć tego potworka 😊 nie dać sobie ułamać mu koniuszka roga. Stajemy w obronie nie swoich idei. Skaczemy sobie do gardeł w ich obronie. I najsmutniejsze jest to że stajemy w obronie nie samych siebie ale tego podstępnego diabełka.
        Nie jesteśmy nim. Nas nikt nie może zaatakować.

        Poczucie ataku bierze się właśnie z nieoczyszczonego umysłu z takiego pomysłu, który mówi, że jesteś tymi wszystkimi koncepcjami.

        Tu akurat zgadzam się z Tawem, bo chyba o to chodziło, o uznanie potrzeby oczyszczenia umysłu z nieewolucyjnych treści. (jeśli nie o to, wybacz TAW i pomińmy temat)

        Później jeszcze do tego nawiążę w odpowiedzi Kocham Cię ale teraz odpowiem ci Anno co widzę w temacie umysł-ego i serce.

        Tak, serce gra w tym rolę znaczącą. Dla mnie serce fizyczne jest symbolem tego Umysłu, którego umysł-ego jest tylko częścią. Serce jest symbolem Serca Umysłu. Nie jakiegoś konkretnego miejsca w czasie i przestrzeni. To jakby część która ma połączenie ze Źródłem.
        Więc jeśli chcę prawdy, wiedzy, pewności, itd to patrzę właśnie w to miejsce Umysłu i objawia mi się to uczuciem w sercu fizycznym. Koherencją serca fizycznego.

        Rozumiem Anno o czym piszesz. Mówię to trochę innymi słowami, dłuższą drogą tak by jak najmniej było niedomówień. Stąd dłuższe moje komentarze ale cierpliwym w czytaniu, może ukażą szerszy obraz.
        W takim polaczeniu umysłu z sercem, serce, stan kocherencji, mówi mi że właśnie podniosłem słuchawkę telefonu w którym słyszę Głos Boga.
        I umysł-ego zostaje wtedy odłożony na bok ale UWAGA jesli nie został oczyszczony z pewnych szkodzących treści, programów, wirusów, to ta linia rozmowy mnie z Źródłem jest jakby na podsłuchu z możliwością wtrącania sie diabełka do rozmowy.
        Bogu to nie zaszkodzi ale mnie tak. Będę słyszał wstawki diabełka i nie będę wiedział które to są. Po zakończonej rozmowie mogę poczuć utratę energii, jakiś dyskomfort i będzie to oznaką że wciąż umysl-ego dokłada swoje trzy grosze.

        Gdy komentuję tutaj właśnie tak mam. Staram się o najczystszy przekaz od Źródła ale nie jest on czysty póki nie oczyściłem się z wszystkiego co mi nie służy, co nie jest mną a z czym się jeszcze utożsamiam.

        Chyba Bóg odłożył słuchawkę 😉 bo cisza w eterze. Wiec od siebie dodam tylko że dalszą części napiszę gdy przeczytam uważnie to co pisze Kocham Cię bo to łączy się z tym tematem.
        O Krystynie też pamiętam.

      5. Slawek napisal: Mamy takie swoje zbiory przeróżnych koncepcji, z których powstaje jakby osobowa jednostka, tożsamość wysnuta, i my tym nie jesteśmy. Z tego pochodzą lęki, kolejne myśli by bronić tych zbiorów, nie pozwalać nikomu dotknąć tego potworka 😊 nie dać sobie ułamać mu koniuszka roga. Stajemy w obronie nie swoich idei. Skaczemy sobie do gardeł w ich obronie. I najsmutniejsze jest to że stajemy w obronie nie samych siebie ale tego podstępnego diabełka.
        Nie jesteśmy nim. Nas nikt nie może zaatakować.

        Poczucie ataku bierze się właśnie z nieoczyszczonego umysłu z takiego pomysłu, który mówi, że jesteś tymi wszystkimi koncepcjami.

        Dokladnie tak! W zwiazku z tym jakies koncepcje intelektualne pobudzaja mysli z ktorymi Ego (t.j. jazn intelektualna) lubi sie utozsamic jak z czyms wlasnym Takie koncepcje (religijne, naukowe czy moralne) prawie zawsze pochodza ze zrodel pisanych – te rozne nowe testamenty ze starymi metodami 🙂 Te mysli nie sa nasze! Nasze prawdziwe wlasne idee nie posiadaja formy konstrukcji intelektualnych ale maja energie emocji i intuicji, pochodza z samego srodka – z czakramu serca.

        W zwiazku z tym (odpowiedz jesli mysli i idee dotyczacej pewnych idealow religijnych, np Jezusa, Pawla itp pochodza za studiowania tzw „swietych ksiag” to sa to prawie zawsze wypaczenia lub manipulacje instytucjonalne. Ktos chce i komus jest potrzebne zeby ludzie wierzyli w to i owo. Jezeli natomiast idea Jezusa czy innych postaci, pojawia sie z chakramu serca i towarzyszy jej odczucie milosci i respektu (a nie winy czy strachu) – to jest to sygnal prawdziwy. I wtedy (wazne!) nie zawiera nazwy slownej, ale ma forme energetyczna!

      6. A i Bóg nie odkłada słuchawki.
        To ja zrywam połączenie gdy np dokonuję sam osądu kogoś, czegoś.
        I mówi do nas kiedy tego potrzebujemy, kiedy zdajemy się na to Wyższe prowadzenie a nie np wtedy gdy ego chce informacji które użyje później do jakichś chorych celów.

        Tam mi się zdaje 🙂

    3. Paganheretic.
      Mógłbyś uzasadnić swoje „Zdecydowanie tak” ? Bo póki mnie zdecydowanie nie przekonasz do bajek i kosmitów będę za Jezusem.
      Też pozdrawiam.

      1. Krystyna napisala: Mógłbyś uzasadnić swoje „Zdecydowanie tak” ? Bo póki mnie zdecydowanie nie przekonasz do bajek i kosmitów będę za Jezusem.

        Krystyna,
        Dla mnie to nie sa juz bajki bo wykonalem sporo pracy i badan na ten temat. Bylo kilku aktualnych postaci Jezusow, dwuch z nich (co najmniej) byli przybyszami z kąd-inąd tak ze tak czy inaczej masz doczynienia z „kosmitami” czy tego chcesz czy nie chcesz.

        Rowniez i obecnie, nie wszyscy ktorzy urodzili sie tutaj sa na prawde stąd. Nie wszyscy „kosmici” są tez tak egotystyczni i okrutni jak Elohim opisani w Starym Testamencie, i nie wszystkie cywilizacje pozaziemskie sa nam nieprzyjazne a nawe jezeli maja wlasne agendy to tez nie znaczy ze nam szkodzą. Nie nalezy wszystkiego demonizowac. Wiele cywilizacji nam sprzyja w sensie ze jest i nim i nam wspolnie „po drodze”. Mamy wiele wspolnych celow do osiagniecia. I my tez jestesmy w stanie wielu pomoc. Pozdro, Stan-Heretic

      2. „Rowniez i obecnie, nie wszyscy ktorzy urodzili sie tutaj sa na prawde stąd”

        No wlasnie….

      3. I tu takze…
        Zwiastowanie…
        I JEST !!!!!!!!!!!!!!!!! Wszechobecny od jakiegos czasu na Blogu :
        PAW 🙂

        Aha, dwa dni temu biore do reki czasopismo popularnonaukowe, otwieram na stronie ot tak przypadkowo…akurat jest zdjecie palacu w Indiach, a na scianie nad kominkiem : piekna plaskorzezba …PAWIA

      4. Paganheretic.
        „… nie wszyscy którzy, urodzili się tutaj są naprawdę stąd.”.
        WSZYSCY SĄ NIE STĄD !
        Z moich obserwacji (a nie przez siebie wymyślanych doświadczeń)
        wynika, że wszyscy są wcielonymi duchami zwanymi aniołami. Wszyscy, prócz Jezusa – On jest wcielonym Synem Bożym. Właśnie ów Syn jest duszą Człowieka -Jezusa Chrystusa, a duszami innych ludzi są aniołowie.
        Ziemia, to część kosmosu, więc wszyscy jej mieszkańcy są kosmitami. Ciało żywe, czy martwe jest na ziemi i tylko przy pomocy maszyn może ją na trochę opuścić, ale jego dusza może hulać po kosmosie.
        Bóg stworzył ziemię dla tych aniołów, którzy od niego odeszli, ale chcą wrócić. Czasem pozwala się wcielać tym aniołom, którzy są Mu wierni, by pomagali powracającym.
        I to jest cała prawda o człowieku.
        Dasz radę jej zaprzeczyć?

  12. Wykład p. Jerzego jest super.
    Prócz tego, co mówił o hipnozie małych dzieci warto wiedzieć, że matka może maluchowi wmówić, że bez niej nie da sobie w życiu rady, a wtedy jej hipnotyczne działanie nie ma końca.
    Podobnie może babcia „załatwić” wnuka jeśli walczy z jego matką o lepszość. Itd.

    1. Tylko matka ? a co ze szkołami , instytucjami itp które powodują iż słowa matki są wariactwem , co ci wtedy pozostaje ? założenie butów i uczenie dziecka samodzielności bez rodziców tak aby dziecko sukcesywnie (pod opieką) uczyło się siebie oraz nabywało pewności w swoje siły , a gdy nadejdzie czas odlotu , odleci . Matrix nie pyta jakim chcesz być Rodzicem , tylko wpindala się w buciorach .

      „Wystarczy odwrotne nawożenie, czyli ignorowanie listów Pawła i realizowanie nauki Jezusa: przestrzeganie dwóch pierwszych przykazań, uzdrawianie i wypędzanie złych duchów w czeluść (Łk 8,31) mocą Bożą, uwzględnienie J 21,21-22 itd, by stał się omc raj na ziemi.”

      Są na to różne sposoby minn Hipnoza , niech każdy weźmie się za swojego „Diabła” a Jezus przestanie być potrzebny jako Przewodnik życia a stanie się Faktem Dokonanym .

      Miłuj się czyje to przykazanie ?

      Miło Cię widzieć 🙂

      1. Myśląca Inaczej.
        Dzięki za „Miło”, mnie też, że znów jestem.
        Wszystkie „nadrodzice” są w „Itd”.
        To obszerny temat o dyplomowanych autorytetach.
        Od niemowlaka przyglądałam się wpindalaniu się w buciorach rodzinnego przedwojennie dyplomowanego „autorytetu” w życie niedyplomowanych i inaczej dyplomowanych w rodzinie i okolicy. Nikt prócz mnie się tej władczyni nie sprzeciwiał, ale ja byłam dzieckiem, co jak ryby głosu nie miało, smrodem, któremu nie wolno tego co wojewodzie, a na dodatek życia nie znałam.
        Wszyscy pędzili ku zgubie jak muchy na lep, a ja, choć pokiereszowana przetrwałam i nikt mi już nie powie, że życia nie znam. Bogu dzięki, że znam je tylko z widzenia.

        Co do diabła, to Jezus go pokonał na pustyni, a Paweł awansował na stanowisko zbawiciela (1Kor 5,5) i tak jest do dziś.
        Wystarczy ignorowanie Pawła i diabła dla zyskania czasu na realizację wspomnianych wyżej propozycji Jezusa. Wtedy diabłu przestanie się wydawać, że siedzi na tronie, i że nadal jest władcą armii demonów chorób i innych paskudztw. Jezus dał ludziom moc i władzę nad nimi, byśmy mogli wypędzać je w czeluść i reperować (uzdrawiać) to, co zepsuły.
        Jezus jest przede wszystkim dawcą mocy Ducha Bożego nad złem oraz jedynym nauczycielem posługiwania się tą mocą. Jedynym, bo wykształceni przez Niego na pedagogów wszystkich narodów Apostołowie wymigali się z tego nauczania listami Pawła.
        Tak więc Jezus od dawna jest Faktem Dokonanym, ale nie ma współpracowników, naśladowców i pedagogów przekazujących pokoleniom Jego naukę; wszyscy świadomie lub nieświadomie są realizatorami listów Pawła. Krytykowanie ich, to obraza uczuć religijnych wyznawców Pawła.
        Cieplutko pozdrawiam.

      2. „Tak więc Jezus od dawna jest Faktem Dokonanym”

        Krysiu chodziło mi o to, iż Jezus stanie się faktem Dokonanym w każdej Osobie

      3. Myśląca Inaczej.
        Możesz mi wyjaśnić jakim sposobem i po co Jezus ma się stać Faktem Dokonanym w każdej osobie?

      4. Krysiu a możesz mi powiedzieć po co nam kolejny tabun Jezusów co będzie w nieskończoność uzdrawiać ?
        Nie lepiej jak człowiek sam dojdzie do takiego Mistrzostwa ?
        Możesz mi powiedzieć jaki sens ma naprawianie ?
        Auto też oddajesz do mechanika ale czy to oznacza że samochód już się nie zepsuje?
        Nie sądzisz Krysiu, że Chrystus miał o wiele większe zadanie tutaj niż samo uczenie uzdrawiania ?
        I dlaczego nie uzdrawiał każdego napotkanego „chorego” ? ???????? skoro zależało mu tylko na uzdrawianiu innych , Gdzie tu sens i logika?
        Jestem na prawdę pełna podziwu dla Twojej analizy danej książki już kiedyś pisałam ,iż jesteś pierwszą napotkaną taką mi osobą . Odważ się zadać sobie więcej pytań 🙂

      5. Myśląca Inaczej.
        „Krysiu a możesz mi powiedzieć po co nam kolejny tabun Jezusów co będzie w nieskończoność uzdrawiać ?
        Nie lepiej jak człowiek sam dojdzie do takiego Mistrzostwa ?”
        „… dlaczego nie uzdrawiał każdego napotkanego „chorego” ?”

        Po co cudzysłów przy: chorego?

        Mogę Ci powiedzieć.
        Otóż nie mówię o tabunie kolejnych Jezusów, tylko o jednym, który póki żył – uzdrawiał, ale TYLKO tych mógł UZDROWIĆ, którzy Mu wierzyli, że może to robić, bo tylko tacy przyjmowali od Niego uzdrawiającą, wzmacniającą moc Ducha Bożego.
        Nauczył takiego uzdrawiania co najmniej 84 uczniów (Mt 10,1-8 + Łk 10,1-9; naprawdę warto te parę zdań przeczytać). Wśród nich było dwunastu apostołów, z których jedenastu dodatkowo uzdolnił do tzw. konsekracji i wysłał do narodów, by wszystkich ludzi uczyli tego i tylko tego, czego się od Niego nauczyli.
        Teraz Jego metodą mogą uzdrawiać ludzie jak On ochrzczeni (Mk 1,9-10), czyli wg Mt 28,19: prócz obmycia wodą jest tam prośba o zstąpienie Ducha Bożego na chrzczonego, by mógł Jego mocą działać tak jak działał Jezus. Ochrzczeni niestety nie wiedzą, że mogą to robić, dlatego nie robią.

        „Możesz mi powiedzieć jaki sens ma naprawianie ?
        Auto też oddajesz do mechanika ale czy to oznacza że samochód już się nie zepsuje?”

        Nie mam auta, więc pragnę jedynie sprawności autobusów i busów, a o potrzebę sprawności ludzi zapytaj dozgonnych medycznych pacjentów.
        Wiem, że ponownie psuje się to, co „zreperowano” lekarstwami, a nie psuje się ponownie to, co raz zreperowano mocą Bożą.
        Wyjątkami są ci, którzy wiarę Jezusowi wymieni na wiarę Pawłowi, że samozbawiamy się cierpieniami – takiemu nawet „święty Boże nie pomoże”, bo sam chorobę przywołuje.
        Ogólnie: jak się nie chce chorować, to Bóg pomaga w byciu zdrowym, a uzdrawianie mocą Bożą zlecił ludziom – Synowi tylko na 3 lata po to, by mógł ludzi tego nauczyć.

        „Nie sądzisz Krysiu, że Chrystus miał o wiele większe zadanie tutaj niż samo uczenie uzdrawiania ?”

        Oczywiście, że tak sądzę.
        Wg 1Sm 8 wybrańcom na naród posłuszny jedynie Bogu-królowi zachciało się ziemskiego króla, takiego jacy dzięki przekleństwu Noego (Rdz 9,25-27) rządzili innymi narodami. Bóg zgodził się tolerować ten grzech (1Sm 12,19), ale pod warunkiem, że królowie będą z ich narodu i będą Mu posłuszni ( Pwt 17,14-20). Jezus pojawił się wśród nich jako człowiek, kiedy ich królem – okupantem był Rzymianin. Pojawił się jako ich rodak i – jak chcieli – ziemski król, a równocześnie król-Bóg posłuszny Bogu-Ojcu.
        Miał za zadanie uratować rodaków przed zgubą zapowiedzianą w 1Sm 12,12-25 i pokazać, jak król-Bóg dba o poddanych: o ich psychiczne i fizyczne zdrowie, daje co im do życia potrzebne itd. Żaden ziemski król nawet o siebie tak dbać nie potrafi.
        W przypowieści o przewrotnych rolnikach pisze, dlaczego Jego rodacy nie chcieli takiego króla i co na tym „zyskali” (Mk 12,1-9).
        A reklamowane jako słowo Boże listy Pawła sprawiły, że niewielu Go zna i chce na swojego króla.

        Pytania ciągle sobie zadaję, a odpowiedzi szukam tylko u Boga, bo
        do zaśmieconych innymi wyjaśnieniami umysłów Jego odpowiedzi wcale lub z trudem docierają.

    2. Krystyno

      Chciałbym byśmy się dobrze zrozumieli. Każdy z nas idzie własną drogą do prawdy i cenię sobie twoją drogę, oraz upublicznianie spostrzeżeń dotyczących NT.

      Nie wiem czym się kierujesz. Może chcesz oddzielić to ziarno od plew dla nas wszystkich, by nie było więcej zwodzenia.

      Nie nakłaniam cię do zejścia z twojej ścieżki i pójścia moją. Jeśli tak wynikało z moich słów, jeśli taki miałem zamiar, wybacz, myliłem się.

      Uważam że droga każdego z nas jest najlepszą dla niego samego.

      Jak byłem mały, ksiądz na kazaniu przytoczył zdanie, które miało być dowodem na jak mniemam, słuszność przedkładania słowa Pawła nad słowem Jezusa.
      Podobno Paweł powiedział: „Chcę znać Jezusa zmartwychwstałego a nie ukrzyżowanego”.

      Pomimo tego KRK wciąż wystawia na widok Jezusa na krzyżu.

      Nie wiem w jakim celu. Może po to by ludzie nie próbowali z tego krzyża zejść i uznawali, że tak być musi.

      Nie musi.
      Idąc własną drogą, obawiałem się mając u boku przyjaciela i pomocnika, że skończę jak on na krzyżu.
      Wtedy powiedział mi coś takiego:
      Ty już jesteś ukrzyżowany. Wisisz już na krzyżu bardzo długo. Krzyżujesz siebie każdego dnia. Ja proponuję ci pomoc w zejściu z tego krzyża.

      Tu muszę opowiedzieć swój sen z przed kilku lat.
      Chwilę wcześniej poznałem osobę z którą mam nieustanny kontakt do dziś. Kontakt przez telefon. Nigdy nie spotkaliśmy się w realu. ( SłowiAnka poznałaś już Beatę). To ty powiedziałaś że jesteśmy bliźniacze dusze. Tak, miałaś rację ale to inna bajka.

      Mam nadzieję że nie będzie miała mi za złe jeśli opiszę tu nasze wspólne doświadczenie, które właśnie dziś nabrało dla mnie znaczenia. Nie rozumiałem go aż dotąd.

      Beata pomyliła numery telefonów i zadzwoniła do mnie. Tak rozpoczęła się nasza wspólna podróż do Domu.
      Po niedługim czasie miałem sen.
      Śniłem mieszkanie. W jednym pokoju na ścianie wisiał wielki krzyż a na nim ukrzyżowanego dziecko. To dziecko było jakby zabijane a jednocześnie odżywało. To był tak straszny widok, że natychmiast chciałem to dziecko zdjąć z tego krzyża. Wtedy z pokoju obok wybiegł dorosły mężczyzna z karabinem w dłoni, który pilnował, by nikt nie mógł tego dziecka z krzyża zdjąć.
      Obok mnie w tym śnie, był jeszcze ktoś kto stał koło mnie.

      Po przebudzeniu rano, byłem tym tak strasznie przejęty, był taki realny i taki mocny.
      Chciałem o nim powiedzieć Beacie ale bałem się, że wywrze to na niej jakiś negatywny skutek.
      W końcu go jej opowiedziałem i szczęka mi opadła, bo ona powiedziała, że tej samej nocy miała bardzo podobny sen.
      Tyle, że ona trzymała już to dziecko na kolanach i wyjmowała mu z ran gwoździe.

      Znaczenie tego snu jest takie:
      Dzieckiem wiszący na krzyżu byłem ja. Chrystus we mnie, Jaźń, którą krzyżowałem i starałem się zabić każdego dnia.
      Osobą z karabinem pilnującą ukrzyżowania byłem również ja, a raczej ego, osobowość wysnuta z urojonych myśli wytworzonych po oddzieleniu od Źródła. Ego to nie ja.
      Tym kimś, stojącym we śnie z boku, koło mnie jako obserwatora tego snu, był Jezus.

      Więcej nie jestem teraz w stanie napisać. Wybaczcie, muszę napisać do Beaty i podziękować jej za pomoc w wyjęciu gwoździ z moich dłoni.

      1. I Jezus poprzez ten sen pokazał mi, kto tak naprawdę odpowiada za moje ukrzyżowanie (ja, ego) kto stoi na straży statusu ukrzyżowania (ja, ego), kto jest krzyżowany (Jam, Jaźń) i kto jest moim zbawicielem. Nie Jezus ani nikt inny, tylko ja sam.

      2. Bardzo dobrze podsumowales dyskusje! Mam takie samoe wnioski na podstawie moich doswiadczen, opowiesci i doswiadczen innych ludzi, moich wlasnych rekolekcji oraz zrodel channelingowych. Jest dokladnie tak jak ci podpowiedzial Twoj sen! Jak najbardziej powyjmuj te wszystkie gwozdzie z siebie, i zdejmij ten caly krzyz ze sciany, na smietnik historii. Niczym sie nie przejmuj a zolnierzowi ktory stoi (we snie) z karabinem i pilnuje – idz mu na wprost niego i przebacz.

        Slawek napisal: I Jezus poprzez ten sen pokazał mi, kto tak naprawdę odpowiada za moje ukrzyżowanie (ja, ego) kto stoi na straży statusu ukrzyżowania (ja, ego), kto jest krzyżowany (Jam, Jaźń) i kto jest moim zbawicielem. Nie Jezus ani nikt inny, tylko ja sam.

        Wystepuje rowniez symbolizm krzyza – ktory jest znieksztalconym skorumpowanym starym symbolem Ziemi (symetryczny czteroramienny krzyz) – a w postaci krzyza Chrzescijanskiego o zaburzonej symetrii – stal sie symbolem narzedzia smierci. To programuje poprzez podswiadomosc.

        Pozdro,
        Heretyk

      3. Sławku.
        Jezus nie uczył krzyżowania siebie i bliźnich, uczył uzdrawiania i wypędzania złych duchów w czeluść.
        Dziękuję za opowiedzenie snu.
        Przypomniał mi zdarzenie sprzed sporo lat.
        Podczas mszy stałam w kościele przed krzyżem i pomyślałam – poprosiłam, by Jezus WRESZCIE z niego zszedł. Poczułam, że Ktoś mnie za to przytulił, jakby zachęcił, żebym Mu w tym uwolnieniu od krzyża pomogła.
        Już dawno temu tłumaczyłam czcicielom krzyżowania, że do krzyżowania potrzebni są kaci i pytałam, kto ich kształci do tego zawodu.
        Do dziś mi nikt nie odpowiedział.
        Za to ciągle słyszę, że chrześcijanie (uczniowie Pawła: Dz 11,25-26) są ukrzyżowanym ciałem Chrystusa, i że bez tego krzyżowania nie będą zbawieni (2Kor 4,10 itp).
        Czyli zbawienie jest w rękach katów. Jak ich nie będzie, to nie będzie zbawienia.
        1Kor 5,5: „… wydajcie takiego szatanowi na zatracenie ciała, lecz ku ratunkowi jego ducha w dzień Pana Jezusa”.
        Paweł swoich uczniów awansował na katów, a teraz kto nimi jest?
        Katowany tylko dzięki interwencji prawdziwych apostołów uniknął śmierci (2Kor).
        Ksiądz nie powiedział prawdy.
        Paweł bowiem w 1Kor 2,2 napisał: „Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego.” A krytykowany przez prawdziwych apostołów za okrucieństwo dodał coś odwrotnego: „… odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób”.
        Zmartwychwstały Jezus go nie interesował, a nauczającego nie znał. Wymyślił własną, odwrotną do Jezusowej naukę i za pośrednictwem różnych „nieomylnych” do dziś wmawia pobożnym, że to nauka Boga.
        Pobożni mają obowiązek nie rozumieć Biblii, a znać ją powinni tylko z czytań podczas mszy. Przed wojną straszono, że od jej czytania można zwariować.
        Od paru lat, odkąd ludzie się jednak na to „zwariowanie” odważyli, zorganizowano wspólne urywków Biblii czytanie i narzucono wiarę w interpretację urywków zamiast w ich treść.
        Ja jestem inaczej pobożna, bo sprawdzam w Biblii to, co księża i inni „nieomylni” o niej mówią.

  13. Największym odkryciem jakiego dostąpiłem jest:
    Wiem, że nic nie wiem 😊

    Oczyszczałem się, umysł, do tego momentu w którym odkryłem, że moje prywatne myśli (ego) nic nie znaczą.
    Mogę je więc, spokojnie odłożyć – zatrzymać umysł.

    To co pojawia się w tej ciszy, albo w przerwie pomiędzy tymi myślami, z drugiego planu, jest tym co pochodzi ze Źródła.

    Nie potrzebuję mieć wiedzy. Choćbym nie wiem ile plików mądrości ściągnął od Źródła -czystej wody, i przelał jej do tego co nazywałem swoją wiedzą, a co było brudną wodą (ego myślami); zawsze dolanie wody czystej do brudnej, skutkowało wodą brudną.

    Nie ma potrzeby mieszać tych dwu wód.
    Nie ma potrzeby mieć wiedzy.
    Mogę sobie pozwolić być pustym naczyniem, które wypełni się gdy zajdzie potrzeba 😊

    Oczyszczałem się aż zrozumiałem że mogę tą własną „mądrość” już odłożyć na bok.
    Wędrowałem do Domu, aż zrozumiałem, że już jestem w Domu 😊

    To podobnie jak z zaśmiecaniem komputera nieaktualnymi programami.
    Nie ma takiej potrzeby gdy jest Internet (dostęp online do Źródła)

    I ty możesz sprowadzić Niebo na ziemię 😉

    1. Czy aby na pewno? 🙂

      Jeżeli żyjesz w pożądaniu (możesz się odnieść również do wiedzy) życie twe jest rozczarowaniem („…Wiem, że nic nie wiem…”), a kolejnym etapem w rozkładzie twej świadomości będzie strach przed utratą twego pożądania, który popchnie cię w najlepszym wypadku do nienawiści, chyba że poddasz się to zaczniesz się użalać, a to grozi kolejnymi upadkami: apatią, winą i wstydem. Tu np. Zdrada (oczywiście twego umysłu 🙂 ), w zależności od kierunku podążania twej świadomości, może być dla ciebie bodźcem do pokonania pożądania poprzez kolejno – złość, dumę, afirmację odwagi, ufając losowi dojdziesz do neutralności. Potem już prosta droga: intencja wybaczenia i akceptacja, która zbuduje zrozumienie czym jest pożądanie. I dziękował będziesz za doświadczenie zdrady, które wyrywając cię z pożądania nauczy cię miłości.
      – Tak poznajemy mapę swego postrzegania.

      Niebo – ma swe miejsce w niebie i lepiej by nam ten sufit na głowę nie spadł 😉

      1. Niebo nam na głowy nie spadnie; chodzi o tworzenie na ziemi tego, co się zwie Bożym królestwem, czyli wolności od grzechów, chorób i słabości. Jezus uczył jak to robić, ale ludziska (szczególnie pobożni) wolą grzechy, żeby było co na spowiedzi gadać, choroby, żeby kolejek do lekarzy nie brakło i słabości, bo o słabego mocni dbają, więc nie musi się o nic martwić.

      2. Witaj Krystyno Kochana Moja Ty :*

        Stary testament
        Księga rodzaju rozdział 1
        6 A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich!»
        7 Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało,
        8 Bóg nazwał to sklepienie niebem.
        I tak upłynął wieczór i poranek – dzień drugi.

        Jak pewnie kojarzysz już kiedyś spadło nam to „coś” na głowy nazywamy to potopem. Zapewne zapędy ludzkie spowodowały że szkło nieba tzw linia karmana została uszkodzona lub otwarta przez twego pana boga w wiadomym celu. Ja wierzę w Boga i w moim przypadku nie jest on osobowy. Nie bierz tego za obrazę, w polu świadomości nazywanym miłością jeszcze postrzegamy Boga osobowo, podnosząc postrzeganie do Radości staje się dla nas jednością, a w błogiej nirwanie zaczniemy postrzegać jego wszechistnienie.

        Z Ewangelii św. Tomasza:

        96 Rzekł Jezus: „Królestwo Ojca podobne jest do kobiety, która wzięła trochę kwasu, wlała do mąki i zrobiła, z niego wiele chlebów. Kto ma uszy, niech słucha”.

        97 Rzekł Jezus: „Królestwo Ojca podobne jest do kobiety niosącej dzban pełen mąki. Gdy szła daleką drogą, ucho dzbana oderwało się i mąka sypała się za nią na drogę. Nie wiedziała ani nie poznała straty. Gdy wróciła do domu, postawiła dzban na ziemi i stwierdziła, że jest pusty”.

        98 Rzekł Jezus: „Królestwo Ojca podobne jest do człowieka pragnącego zabić możnego pana. Wydobył miecz w swym domu i wbił go w ścianę, aby poznać, czy jego ręka będzie silna. Wówczas zabił możnego pana”.

        Jak w kontekście tego odniesiesz się do Królestwa Bożego
        114 Rzekł Jezus: „Oto poprowadzę ją, aby uczynić ją mężczyzną, aby stała się sama duchem żywym, podobnym do was, mężczyzn. Każda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną, wejdzie do królestwa niebios”.

      3. Kocham Cie : „życie twe jest rozczarowaniem („…Wiem, że nic nie wiem…”), a kolejnym etapem w rozkładzie twej świadomości”

        Chwila chwila mój przyjacielu 🙂
        Skąd taki pomysł?

        Stwierdzenie :Wiem, że nic nie wiem.
        Nie wynika z rozczarowania.
        Chyba że z rozczarowania się ego 😊 i rozpoznania że to tam umieszczałem swoją niby wiedzę, a także myśli o tym kim jestem, kim są moje sióstr i bracia, czym jest ten świat, Bóg i wszystko.

        To stwierdzenie wypływa raczej z rozpoznania, czym faktycznie jest ego a także z rozpoznania swojego miejsca w Boskim Planie Stworzenia.

        Nie wiem ja to może być zrozumiane przez czytelnika. Może jak zawód, rozczarowanie.
        Zapewniam że nie jestem rozczarowany.
        Nigdy nie byłem bardziej SZCZĘŚLIWY ☺

        TO JEST PRAWDZIWA WOLNOŚĆ
        Wolność id starań szukania i gromadzenia wiedzy. Gdybym był komputerem, mógłbym wreszcie przestać nagrywać i kompletować płyty z filmami i programami. Dokupować nowe twarde dyski na których gromadziłem informacje.
        Gdybym był takim komputerem który odkrywa swe połączenie z INTERNETEM, Źródłem swojej wiedzy, mógłbym się wreszcie uspokoić wiedząc że zawsze mogę pobrać to czego potrzebuję z Internetu i nawet nie zapisując tego na dysku.

        Jestem w środku pusty 😊 haha
        Jak wiadro pomyj które wylało swą zawartość. Oczysciło się robiąc miejsce dla boskiej wiedzy.

        Nie przechowuję jej. Nie mam jej. Nic o niej nie wiem. Nie muszę jej segregować (słuchaj Krysiu 😉) nie muszę się wysilać by rozsądzić co jest prawdą a co nie. Nie muszę grzebać w pismach. Nic nie muszę.
        O niebiosa co za ulga, co za wolność.
        Nie muszę się bać że nie będę wiedzie co odpowiedzieć. Przecież i tak nie wiem co powiedzieć.
        Nawet nie muszę się starać zaglądać tu na forum co chwilę ani zaznaczać kwadracików by otrzymać informacje o tym że ktoś mi odpisał. Nic z tych rzeczy robić nie muszę.
        Mogę być pusty, czysty, przestronny bez grama wiedzy i w tym jest moja wolność, moje szczęście.
        Gdy zachodzi taka potrzeba, czuję to. Nie poczułbym, nie usłyszał tej intuicji, tego pociągu, nie usłyszałbym dzwoniącego telefonu od Źródła w tej górze śmieci zwanej własną wiedzą i w tym harmiderze przewananych śmieci z kupy na kupę nazywanych myśleniem ego 😊

        Nawet nie muszę myśleć.
        Ale jaja
        Ktoś myśli za mnie.
        I czuję radość, pociąg do zrobienia czegoś i idę i to robię. Czuję się natchniony iść np w tej chwili posadzić nasionka i idę i to robię.
        Śpię jak pies, trochę w dzień, trochę w nocy i jest suuuuuper.
        Umysł-ego nie mówi mi: śpij w nocy od tej do tej godziny.
        Teraz wstań i się ubierz.

        Nikt mi już nie rozkazuje.
        Kto mi rozkazywał?
        Ten gbur z głowy który mówił że wie i którym myślałem że jestem.

        Boże jakie to wszystko jest piękne i wspaniałe, jakie czyste, rześkie i radosne.

        Kocham Cię
        W reszcie komentarza, twojego komentarza widzę dużo fajnych rzeczy, rozpoznaję je jako część swej drogi do przebudzenia ale nie będę się do nich odnosił. Sam to wkrótce zrozumiesz.

        Krystyno
        Gdy stajesz się przewodnikiem dla miłości i nie stawiasz jej przeszkód, prawda Jezusowych słów, którą starasz się oddzielić od słów Pawła, stanie się dla ciebie oczywista, bez szuka i jej.
        Dostaniesz wszystko czego potrzebujesz wiedzieć i nie będzie to twoja wiedza ale będzie płynąć przez ciebie jak woda ze Źródła a ty jak kran będziesz ją w sobie widzieć i będziesz widzieć te rzeczy o których czytasz i rozpoznawać je. Będziesz mieć wyjaśnione a woda wiedzy będzie płynąć z twych ust.

        WIDZĘ WAS I JAK WSPANIALI JESTESCIE

      4. Kocham cię. (Ja Cię też)
        Sklepienie nazwane przez Boga niebem, to obszar między chmurami i ziemią – żyjemy w tym sklepieniu, a nie pod nim.
        Jak duże chmury, to jest wąskie, jak ich nad głową nie ma, to wysoko sięga.
        Tak więc podczas potopu na głowy ludzi i zwierząt spadły chmury, a nie niebo – wtedy nie było dla niego miejsca.

        Wg Biblii Bóg stworzył bezpłciowego człowieka i aby mógł zaludniać ziemię podzielił go na dwie płcie.
        Pobłogosławił płodność wszystkiego co żyje, na końcu – płodność człowieka.
        Więc po co mam być mężczyzną?
        Czy on potrafi być w ciąży i urodzić potomka?

        Ewangelię głosił Jezus, a nie Paweł, Gaweł, Tomasz, Judasz, czy inny bożek.

        Zapewniam, że nic nie biorę za obrazę, nie pozostawia mi na to czasu zwyczaj szukania we wszystkim prawdy i logiki oraz kombinowania jak ich brak – w przypadku braku – udowodnić błądzącemu.

      5. Sławku, dziękuję.
        Chyba wiesz, że ja tego też nie muszę, ale bardzo, bardzo chcę. Konkretnie chcę, by ludzie nie upoważniali diabła do królowania na ziemi.

  14. Co do ego, to mi osobiście ono w życiu nie pomaga. To jest sztuczny twór, wytwór różnych programów, wtłaczanych nam od dziecka. Nas tak naprawdę nie ma. Jest jedna wielka jaźń, a każdy z nas jest oddzielnym przejawem tej jaźni i razem wszyscy ją tworzymy, można nazwać tę jaźń BOGIEM lub inaczej, jak komu pasuje. Tak czuję i tak odbieram świat wokół od ładnych kilku lat. Nie mam pewności, bo tej nie ma nigdy, ale tak jest dobrze. Piękna jest właśnie ta niepewność. Howgh! Sława! Bądźcie błogosławieni! 🙂 Dziś śpiewają tylko młode sikory bogatki, nieudolnie, ale śpiewają, naśladując swoich rodziców. 🙂

  15. Krystyno. Królestwo Boże jest w nas. Trzeba nam tylko sobie to uświadomić, nic więcej. Świadomość. Świadomość. Świadomość. Pozdrawiam serdecznie! Tu i teraz…….:)

    1. Mt 12,28: ” Lecz jeśli Ja mocą Ducha Bożego wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło do was królestwo Boże”.
      Przyszło, ale nie do dobrowolnych hodowców złych duchów.

      1. Hmmm..Nie wiem, jak zareagować. Wybrani, powołani itd. Nie wiem. Czuję, że Bóg jest wszędzie, po prostu wszędzie. Czy to świat zwariował czy to ja zwariowałem?

    2. Śpiew ptaka.

      Królestwo nie jest królem i król nie jest królestwem.
      Królestwo ziemskiego króla, to kawał ziemi i to co na niej, również mieszkańcy bez względu na to, czy są mu posłuszni.

      Królestwo Boga jest inne.
      Cała ziemia jest Jego, ale On swoim królestwem nazywa tylko TYCH, którzy dobrowolnie chcą tylko Jego słuchać. Tacy próbują poznać Jego wolę i swoje możliwości w jej wypełnieniu.

      Nie wolę Pawła, czy innego czciciela cierpień, wojen, karania itd, tylko Boga, który wszystko stworzył dobre i nie toleruje psucia dzieł swoich. Natomiast cieszy się z reperowania zepsutych, dlatego uczy ludzi tego reperowania.
      Niestety niewielu ma takich robotników.

      1. Śpiew ptaka.
        Rozumiałam podobnie jak Ty, ale Tego, którego obecność czułam wszędzie nie nazywałam Bogiem, bo w Kościele inaczej Boga „reklamowano” niż czułam.
        Nie wiedziałam Kim jest i nie próbowałam Go nazwać.
        „Bezimiennego” znalazłam w nauczaniu Jezusa, a kościelnego – w nauczaniu Pawła.
        I tu był początek moich pragnień o anulowanie Pawłowego.
        Trudne to, bo: „Czym skorupka za młodu nasiąkła, tym na starość trąci „, a ta od 2tys. lat jest jeszcze ciągle młoda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s