81 myśli w temacie “Nienawiść zatruwa organizm neurotoksynami i może powodować raka – Roman Nacht

    1. Wędrowcy po snach pisze: „Dziękuję Aniu za piosenkę Nikt nie błądzi sam, ode mnie masz podpowiedź: i nim nie budzi się sam 😊 bo każde wybaczenie-oczyszczenie się – uzdrowienie, wiąże się z przebudzeniem gdzieś, jakiegoś umysłu. Może więcej niż jednego”.

      Masz rację, Wędrowcu, sami sobie nie jesteśmy niczym, zawsze musimy mieć obok siebie kogoś, inną Istotę obok z którą doznajemy, poznajemy i uskuteczniamy nasze wizje i pragnienia.
      I to jest piękne i czarujące, byleby mieć taką Istotę obok, jak zresztą sam dobrze o tym wiesz, ale z tym bywa różnie.

      Nigdy nie jesteśmy sami, jesteśmy jednością ze wszystkim i z wszystkimi, i to jest piękne.

  1. Nie mogę odsłuchać na razie nagrania Romana Nachta ale pokuszę się o komentarz.

    Dziękuję już za sam nagłówek.

    Nienawiść zatruwa organizm neurotoksynami i może powodować nawet raka.
    Dokładnie

    Jeśli nienawiść wywołuje choroby to co leczy a jest przeciwieństwem nienawiści?
    Czy nie miłość?

    Zainteresowanych opisami jak zachowują się komórki ludzkie w polu nienawiści i miłości odsyłam do biologa Bruca Liptona.
    Nie jest on jedyny.

    Polecałem tu ćwiczenie z przegotowanym ryżem umieszczonym w oddzielnych naczyniach. Do jednego zwracany się z nienawiścią a do drugiego z miłością.
    Po miesiącu ten pierwszy pleśnieje, czarnieje a drugi zachowuje świeżość.
    Tak samo działa ludzki organizm.

    Długotrwałe utrzymywanie w sobie urazy może doprowadzić nawet do raka.

    Osobiście wszystko czego się dotknąłem na swojej drodze doprowadziło mnie do wiedzy, że tylko miłość leczy a nienawiść jest tym co stoi jej na drodze. Gdy nie ma miłości, wtedy wszystko się sypie. Zdrowie a także zmieniają się doświadczenia człowieka na te niepożądane.
    Nienawiść nie oddziaływuje jedynie na ciało fizyczne człowieka utrzymującego w sobie nienawiść.
    Wiem to również z własnego doświadczenia.

    Znacie powiedzenia
    Biednemu zawsze wiatr w oczy
    i
    Bogatemu to nawet byk siebie ocieli

    Teraz przypatrzcie się uczuciom pierwszemu i drugiemu

    Pierwszy ma powody do nienawiści a drugi do miłości

    To nienawiść, której oznaką jest najdrobniejsze poruszenie, przyciąga do siebie jak swój do swego, doświadczenia po których również poczujemy nienawiść.

    Wydaje się że zioła leczą. Jakie emocje ma w sobie człowiek, który dostał coś w co wierzy że go wyleczy?
    Czuje wdzięczność i to ona leczy. Wdzięczność to miłość.

    Nieważne co wezmę do ust. Jeśli tylko będę to umiał docenić i poczuć za to wdzięczność, leczenie następuję.
    Albo inaczej, pozbyłem się nienawiści, która była przyczyną choroby.

    Z całą odpowiedzialnością powiem że tylko nienawiść, brak miłości wywołuje choroby.
    Przyczyna i skutek, które nie mogą istnieć oddzielnie.
    Jeśli jest przyczyna -jest skutek.
    Jeśli jest choroba -jest gdzieś nienawiść, w jakimś aspekcie NIE KOCHAM SIEBIE WYSTARCZAJĄCO

    Pytanie brzmi: Jak pozbyć się nienawiści i jak przejść do miłości.

    Odpowiedź jest bardzo prosta.
    Wiedząc że energetycznie przyciągnąłem do siebie takich ludzi i takie doświadczenia. Nie mam więc powodu ich za to nienawidzić.

    Co jest więc we mnie takiego co wywołuje takie zakłócenie w moim polu i co przyciąga do mojego życia takich niecnych ludzi i takie doświadczenia?
    – to coś jest tym co zaakceptowałem jako prawdę i z czym się utożsamiłem, to nie jest mną i nie jest ze światła

    Wybaczam więc tobie nie dlatego, że cię osądziłem, lecz dlatego, że wiem, jakie błogosławieństwie to dla mnie przynosi.

    Gdy SOBIE to wybaczę, to następuje PRZEBUDZENIE tej części umysłu, która akceptowała ciemność jako prawdę. Następuje UZDROWIENIE na poziomie umysłowym. Zamiast czuć oburzenie (nienawiść) czuję wdzięczność (miłość) i to uzdrowienie umysłu przenosi się także na uzdrowienie ciała.

    Stąd również pomysł, by własne krytykanctwo, które jest oznaką nienawiści, przekształcić w docenianie jako symptom miłości.

    I to działa!!!

    Skąd wiadomo co jest w sobie do uleczenia?
    Do tego służą ludzie jako lustra.
    Ja już wiem dlaczego to konkretne zachowanie tego kolesia nie wywołuje we mnie poruszenia.
    Czy ty wiesz dlaczego oburza ono ciebie?

    Jeśli ktoś ma zdolność widzenia aury to może dostrzec coś w polu oburzonego i coś w polu oburzającego.
    Te dwa coś na siebie oddziaływają.
    Osoba która to sobie wybaczyła i nie widać już w jej polu tego błędu, ona nie reaguje na to coś w drugiej osobie.
    Nie jest reakcyjna, nie wywołuje w sobie nienawiści. Trwa w miłości.

    Wybaczając sobie i oczyszczając siebie z tego coś NIGDY nie uzdrawia z tego jedynie siebie. Nigdy.
    Zawsze następuje oczyszczenie po drugiej stronie lustra. Nie zawsze jest widoczne od razu. To następuje poza czasem a w czasie może ale nie musi nastąpić zwłoka.

    Każdy kto odkrywa znaczenie miłości i nienawiści, oraz to, że są jedynymi przyczynami chorób i zdrowia, zatrzymywania snu i przebudzenia, sposobem na poprawę swojego losu, sposobem na świadome życie,
    dochodzi do tego punktu, w którym szuka sposobu na pozbycie się nienawiści i przetransformowanie jej w miłość.

    Dziękuję Romanie za nagranie mimo, że jeszcze go nie mogłem odsłuchać. Dziękuję TAW za umieszczenie go na swoim kanale. Dziękuję czytelnikom za przeczytanie tego komentarza. Dziękuję Aniu za piosenkę Nikt nie błądzi sam, ode mnie masz podpowiedź: i nim nie budzi się sam 😊 bo każde wybaczenie-oczyszczenie się – uzdrowienie, wiąże się z przebudzeniem gdzieś, jakiegoś umysłu. Może więcej niż jednego.

    Nie wybaczam komuś dlatego, że go osądziłem.
    Wybaczam bo uznałem w nim niewinność, nie widzę jego grzechu. Wina i grzech nie istnieją ale mam MOC w nią uwierzyć potępiając swego brata/siostrę i mam moc wytworzyć przez ten akt w sobie poczucie winy. Tej winy nigdy nie będę chciał ujrzeć w sobie i dlatego będę ją projektowa na świat zewnętrzny, na ludzi, zdarzenia, zwierzęta, pogodę.

    To był mój sposób na pozbycie się jej z siebie ale w taki sposób ją tylko zatrzymuję i ona wywołuje nienawiść. Nienawiść która powoli zabij ciało. Nienawiść tak naprawdę nie do tamtego człowieka ale nienawiść do tego co widzę w nim energetycznie a co jest połączone z tym czymś we mnie, co nie jest mną, co się do mnie przykleiło a co uznałem za swoje i z taką zawziętością bronię.

    To wszystko da się odwrócić ale potrzeba praktyki. Na poczatku nie jest łatwo. Jest trudno jak cholera pomimo prostoty. Później idzie łatwiej aż staje się nawet przyjemne. Jak z każdą nauką np jazdy na rowerze 😊

    1. Każda informacja jest neutralna. Każde doświadczenie jest neutralne.

      Pytanie co z tym zrobisz? Jakie ma to dla ciebie znaczenie?

      Użyjesz noża by się nim zranić, czy przetniesz nim więzy?

      Użyjesz informacji w osądzie i wywołasz nienawiść?
      Czy użyjesz jej do oczyszczenia i przebudzenia samego siebie?

      Osąd i przebaczenie
      Jedno zniewala, drugie uwalnia
      Jedno blokuje miłość wyzwalając nienawiść a drugie przywraca poczytalności, zdrowie i szczęście.

      To są fakty, nie żadne kodowanie.
      Miłość rozkodowuje, nienawiść koduje.

    2. ,, Pytanie brzmi: Jak pozbyć się nienawiści i jak przejść do miłości.
      Odpowiedź jest bardzo prosta.
      Wiedząc że energetycznie przyciągnąłem do siebie takich ludzi i takie doświadczenia. Nie mam więc powodu ich za to nienawidzić.

      Co jest więc we mnie takiego co wywołuje takie zakłócenie w moim polu i co przyciąga do mojego życia takich niecnych ludzi i takie doświadczenia?
      – to coś jest tym co zaakceptowałem jako prawdę i z czym się utożsamiłem, to nie jest mną i nie jest ze światła ”

      Dla mnie ten fragment Twojego wpisu jest kwintesencją, chociaż cały komentarz jest równie genialny.

      Mogłabym Cię czytać i czytać, i czytać …
      Bardzo pożyteczne spotkania na szlaku, z Tobą, Wędrowcy…

      Pozdrawiam cię serdecznie ze swej ,,ścieżki”…

  2. „Zaprawdę wielu ludzi uwielbia marsze na rzecz pokoju, gniewnie atakując tych, którzy wszczynają wojny. Jeśli jednak chcesz tworzyć w świecie pokój, musisz mieć pokój w sobie.”

    „Lecz powiadam wam, że za każdym razem, gdy siebie osądzasz, osłabiasz się. Za każdym razem, gdy osądzasz siebie lub kogoś innego, zsuwasz się odrobinę z góry, choć twoim pragnieniem jest wejść na jej szczyt.”

    „Gdy osądzasz, sama struktura komórkowa… – gdybyś to widział, już nigdy byś nie osądzał – nawet komórki twego ciała zachowują się jak szalone. Zaczynają wibrować w całkowicie dysharmonijny sposób. I następuje zaciśnięcie. Płyny nie przepływają między komórkami. Nie są do nich transportowane i dostarczane składniki pokarmowe. Odpady przemiany materii nie są odpowiednio przetwarzane. Wszystko się zatyka i powstaje choroba.”

    Jezus obecnie

      1. Od strony naukowej opisuje zachowanie sie ludzkich komórek Bruce Lipton
        „Biologia przekonań”
        „Nowa biologia”
        Słuchałem lata temu jego wykładów. Książek nie czytałem ale nabrałem chęci.
        W ogóle zapomniałem o tamtej sprawie aż do dziś, gdy wszedłem na forum a wczoraj usłyszałem te słowa od Jezusa.

        Nie widziałem połączenia między Kursem cudów, Drogą mistrzostwa (Część to Droga serca) z tamtymi odkryciami Bruca Liptona, Dana Wintera i innych naukowców a teraz jest to takie oczywiste.

        Jezus z KC i DS był odpowiedzią na moje w tamtych czasach pytanie:
        Jak przestać nienawidzić i czuć wdzięczność/miłość.

        Teraz dopiero mam za to wdzięczność.
        A mój kręgosłup czuje się z dnia na dzień lepiej.

        A miałem jeździć na wózku: kręgozmyk, dyskopatie, zmiany zwyrodnieniowe na krawędziach kręgów, zniesienie lordozy, skrzywienie boczne x2 kręgosłupa itd.

      2. Dziękuję Ci, Wędrowcy Po Snach, za tę osobistą, bardzo ważną dla nas rozkminę!

        Dr Bruce Lipton zmienił na naszej przepięknej planecie paradygmat naukowy w dziedzinie genetyki. Do czasów Liptona Ziemianie myśleli, że to geny nas determinują, jak do dziś – błędnie! – wykłada się na finansowanych przez starego Rotszylda uniwersytetach.

        Od czasów dr. Liptona Ziemianie już wiedzą, że geny są zaledwie anteną do odbioru informacji z przestrzeni – i to sama informacja jest tu kluczowa, a nie pośrednik-antena.

        *

        Apel do Środowiska Alternatywnego w Polsce!

        Kochani, czy to nie wstyd, że Dr. Bruce’a Liptona nikt jeszcze nie zaprosił do Polski?…

      3. Wędrowcu po snach, ja po głębszych analizach i obserwacjach doszłam do wniosku. że kiedy człowiek ma problemy zdrowotne cielesne i psychiczne, to jest jak nasz kraj, podzielony na obozy, i wtedy cierpimy my wszyscy i kraj jako całość.

        No , bo popatrz , człowiek który nie potrafi połączyć w sobie umysłu/ego z sercem/miłość, nie potrafi sobie wybaczyć, a co dopiero pokochać siebie takim jakim jest, a bez tego ani kroku nie zrobimy w rozwoju duchowym.
        W takim człowieku umysł/ego usiłuje rządzić po swojemu/zewnętrznie/, a serce/dobro po swojemu /wewnętrznie, no i jak w takim podzielonym niby tandemie/ małżeństwie, ma wszystko synchronicznie w zgodzie współgrać. ?

        Moja prywatna recepta, wypróbowana osobiście i głoszona przeze mnie od lat wszem i wobec, żeby żyjąc fizycznie i duchowo tu na Ziemi i czuć się jak w „niebie” trzeba pracę na sobą rozpocząć od :

        1. wybaczyć wpierw sobie,

        2. pokochać siebie takim jakim się jest,

        3 . zastosować realnie cnoty serca/ miłości/,
        a. wybaczanie innym
        b. współodczuwanie
        c. odrzucenie strachu, lęku
        d. odrzucenie osądzania
        e. mieć odwagę głosić nawet trudną prawdę,

        Dopiero wtedy możemy zacząć się wspinać po drabinie rozwoju duchowego, a powiem, że naprawdę warto, żeby stanąwszy na ostatnim stopniu drabiny móc krzyknąć , EUREKA jestem WOLNY.

        Wolny wewnętrznie, a wtedy matrixowy zły świat zewnętrzny nie będzie miał już na nas swojego wpływu, bo zawsze mamy miejsce schronienia w swoim cudownym świecie wewnętrznym.
        To takie tam moje „babskie” przypomniane przemyślenia na
        „weekend” 😀 😀

  3. A ja mam odmienne zdanie, być może nie dorosłam- nie potrafię kochać np. hitlera czy inne gadostwa!
    Nie mam w sobie czegoś takiego jak nienawiść i nie chce mieć!
    Ale nie możemy robić z siebie bezdusznych ślepych i głuchych robotów- takich co nie potrafią nazwac czegoś po imieniu!

    Gdy mówisz – jak tu Pieknie- to czy to nie jest osąd, czy przekaz Pana Romana nie jest osądem innych?! Ja mam wrazenie, że ktoś usilnie chce nas wpędzić w zoobojetnienie!

    WĘDROWCZE ❤ A co było z RYżEM, któremu zapodano ZOOBOJĘTNIENIE?! Było TO GORSZE OD MIŁOŚCI I NIENAWIŚCI?!!

    My mamy swoje szczęśliwe RODziny- MOŻEMY SIEDZIEĆ CICHUTKO, PLYWAC W CODZIENNYM PIEKNYM UNIESIENIU, a tuż obok płacze dziecko i co jesteś szczęśliwa widząc cierpienie?! Nazwanie czegoś po imieniu jest prawdziwym gestem MIŁOŚCI! Pomóc jest jeszcze większym, ale pomoc nie może się opierać na krzywdzie tego drugiego nawet złego- spraw swoim przykładem, swoją miłością, jej emanacją, potęzną wibracją, żeby uleczyło zło, wygoniło daleko od tego, który złego nie chce!

    Jeżeli lubisz zadawać ból, sprawia ci to przyjemność- to weź bicz i się lej ile wlezie- masz prawo być masochistą- i to jest ok.
    Ale jeżeli lubisz ból i zadajesz go komuś kto kocha jego przeciwieństwo, narzucasz innym swoje szaleństwo- to mam prawo powiedzieć NIE! STOP!

    Ja jestem super- medytuje, uleczam świat itp. Ale muszę wiedzieć kogo karmi moja drogocenna energia- przykład BUDDYŚCI- kto przejmuje ich energię PLEJADIANIE I INNE GADOSTWA!

    Energia to potężne narzędzie, główny pokarm Wszechświata, dlatego wiedza o energii jest pod ścisłym nadzorem wszystkiego kk, ken, AŻ PO WROGIE NAM CYWILIZACJE itp.

    WIĘC KOCHAJMY MĄDRZE- mamy prawo wyrażania swych opinii, ale tylko wtedy kiedy nie zadają bólu innym!

    WSZYSTKO JEST ENERGIĄ- SA TACY CO NAWET TWOJE ZDJĘCIE MOGA WYKORZYSTAĆ PRZECIWKO TOBIE!
    Jeżeli ktoś wchodzi z butami w moje biopole, próbując je zmienić na swoje to moim prawem jest temu przeciwdziałać!

    Czy nienawiść cię okalecza- NIE! Brak wiedzy jak działa OWA ZŁA ENERGIA!

    Tyle się mówi o chipach, nwo- to pierdolamento wylewa się zewsząd- tu jest wszystko jak łatwo nas doić bez chipów- MODULATORY SĄ WSZECHOBECNE- A ICH CELEM JEST ZMIANA RUCHU NASZEGO BIOPOLA- TORUSA

    .https://www.youtube.com/watch?v=S9ePpAByYYo&t=2216s

    ,,Torus to nieprzerwane źródło energii i klucz do rozwoju planety, jest schowany właśnie w nim.

    UNIWERSALNY WZÓR ŁĄCZĄCY WSZECHŚWIAT

    Najpiękniejszym faktem, w którym istnieje Torus, jest to, że wszystko jest połączoną uniwersalną energią kosmosu.

    Nieprzerwane nici nieustannie wpływają na rzeczywistość, a ich spoiwem jest nic innego, jak Miłość.

    Ta wibracja powoduje, najlepszą z możliwość częstotliwość oddychania Torusa, i jeśli nasze życia są nią wypełnione, możemy być pewnie, że energia zwrotna napędzana przez uniwersalny wzór, da nam dokładnie to samo.

    To nie NIENAWIŚĆ nas zatruwa TYLKO BRAK MILOŚĆI!

    Nikola Tesla.

    Geniusz zrozumiał, że Torus to nieprzerwane źródło energii i klucz do rozwoju planety, jest schowany właśnie w nim.

    Postanowił on podzielić się fantastyczną nowiną ze światem, jednak siły zła, trzymające kontrolę nad bankowością planety, nie mogły sobie pozwolić na utratę kontroli.

    Wynalazki Tesli zostały zniszczone a sam Torus, został na długo zapomniany.

    PODPOWIEDZI Z GWIAZD

    Nie tylko Nikola Tesla próbował przekazać światu informacje o odkryciu.

    Co roku na polach rolniczych pojawia się tysiące piktogramów niby niewiadomego pochodzenia.

    Dlaczego nauka oficjalna o ty milczy?

    Powód jest bardzo prosty. Wiele z nich to dosłownie wzór na energię Torusa.

    Tak więc, jak widzimy, Ziemia non stoper jest bombardowana podpowiedziami, które wystarczy odpowiednio odczytać i zrozumieć.

    Piękny przykład na to, jak to nie tyle nie jesteśmy sami we wszechświecie, ile i są inni, na którym na nas zależy.

    Gwiezdni przyjaciele ostatnio zdecydowanie zwiększyli swoją działalność.

    Dlaczego?

    Bardzo możliwe, że po prostu ci, co nas kontrolują, słabną z dnia na dzień i ukrywanie prawdy, jest dla nich coraz trudniejszym zadaniem.

    Jakie czasy przyniesie używanie Torusa na co dzień?

    Jeśli tylko będzie wykorzystywany w dobrym celu, to z pewnością stanie się jednym z głównych źródeł energii używanych przez człowieka.

    To tylko kwestia czasu, jak każdy z nas będzie nie tyle rozumiał zasadę jego zachowania, a świadomie używał go w swoim życiu.''

    ,,Energia Torusa sprawia, że wszystko to, co dajemy z miłości, wraca do nas jako emanacja zwrotna w postaci daru.

    Nie od dzisiaj wiadomo, że serce to najpotężniejszy organ naszego organizmu pod względem pola elektromagnetycznego, które wytwarza.

    Jest ono wielokrotnie silniejsze od mózgu i oczywiście również działa na zasadzie Torusa.

    Każda osoba, którą spotkamy na swojej drodze życia, każda sytuacja, dobra lub zła, to informacja zwrotna, gdzie jak na dłoni widzimy to, co mamy i dajemy z naszego serca.

    TORUS W NATURZE

    Przyroda to piękny przykład wizualizacji Torusa.

    Widzimy go w przekrojonym jabłku, kształcie tornada, polu magnetycznym planet czy huraganach.

    Wszystko to pokazuję, że jedno jest wszystkim, a wszystko jest jednym.''

    1. Próbowałem odpowiedzieć tobie Elaszko i dać odpowiedź na szerszą rozmowę ale wielki burdel się z tego robi. Jest dużo treści ale nie podoba mi się to.
      Nie muszę dokonać osądu uczucia [nie podobania mi się]

      Mam ochotę na jabłko a wczoraj miałem na gruszkę. To jest opis uczucia. I to jest prawda. To doświadczenie jest prawdziwe. Nie muszę dokonać jego osądu czy jest to dobre czy złe.

      No i w tej chwili nie podoba mi się, nie mam chęci, pociągu by odpisywać ogólnie bo tworzy się haos.

      To tak jakbym mówił po Rosyjsku do jednocześnie słuchającego mnie Polaka, Czecha, Słowaka.
      Coś tam zrozumieją ale to to o czym mówię gdy nie znają mojego języka i czy każdy to samo?

      My tu wszyscy używamy różnych języków. Nawet jeśli wydaje się że mamy jeden to okazuje się, że używamy dialektów.

      Jeden opisuje słonia od strony trąby a inny nogi.
      Jeden mówi językiem dualizmu o nienawiści wywołującej choroby a drugi zajrzą głębiej i widzi że nienawiść jest brakiem miłości. Powie wtedy że to brak miłości wywołuje choroby.
      A jeszcze inny powie: Jest tylko miłość. Doświadczenie braku miłości jest prawdziwe ale wypływa ze zdarzenia które tak naprawdę nie istnieje i wydarzyło się jedynie we śnie.

      Całe wiec oddzielenie a następnie powrót do Źródła również jest we śnie. W rzeczywistości do nikąd się nie udałem a tu gdzie jestem, jest miejscem celowym mojej podróży. Już jestem u celu.

      Ale czy powiesz tak do osoby która WIE że podróżuje? Że wędruje po snach?

      Tesla użył sformułowania z głębszego poziomu poznania i to jest ok.

      1. „Jeden mówi językiem dualizmu o nienawiści wywołującej choroby”…

        – Żyjemy w świecie dualnym, więc mówimy o nim, używając adekwatnych do tego pojęć („odpowiednie dać rzeczy Słowo”). Czy się to komuś podoba, czy nie, praca nad tematem nienawiści jest fundamentem rozwoju. Jeśli ktoś ma w swoim podświadomym umyśle takie twarde zapisy, a wydaje mu się, że się „rozwija duchowo”, to i tak wcześniej czy później będzie musiał wrócić do przedszkola.

        Nieprzypadkowo zapodałem ten temat na przestrzeń. Nienawiść to nasza główna „wada narodowa”.

      2. „nasza główna „wada narodowa”.

        …zebys Ty TAWie zobaczyl u „innych”…to dopiero NIE NAWISC…
        nasza malutka „nienawistka” to maly pikus TAWie…

        „na zapadzie” to moga ciebie wywalic na bruk i patrzec jak zebrzesz i nie podadza chleba…
        U nas podadza chleb…
        I TO JEST ROZNICA !

        ❤ ❤ ❤

      3. Każdy ma inne doświadczenia. Ja w młodości zjeździłem kawał świata na autostopa. I mam bardzo pozytywne wspomnienia z Zapadu. Ludzie dawali mi pieniądze, udostępniali „na gębę” własne wypasione mieszkania, znajdowali lub umożliwiali mi pracę, zapraszali na wspólne wycieczki po ważnych punktach energetycznych kraju, a gdy już czasami musiałem spać pod dworcem na karimacie – budzili mnie rano radosnym „Bonjour, monsieur, ça va?”… 😀

        Wiele krajów znałem już z poprzednich żywotów, więc wszędzie zawsze czułem się jak u siebie.

        Ale to było dawno temu, ludzie byli bardziej ufni. Teraz Zachód to kalifat, więc de facto trwa tam zimna wojna domowa. I te energie nieufności przekładają się bezpośrednio również na stosunek do wszystkich innych obcokrajowców.

        Tak nam mieszają na odchodnym…

  4. Elaszko, gdybyś nie znała niecnych poczynań istoty zwanej jako Hitler, kochałabyś go, jak wszystkie inne Istoty, z którymi wszyscy jesteśmy Jedno, o ile słowo kocham nie jest jednoznaczne z uczuciem miłości.

    Kochamy innych za to, że są, a nie za to, kim są.

    Zgadzam się z Tobą, że nie można go kochać, ale nie można go też nienawidzić, to bowiem nie mieści się w Prawach Jedynego.

    Nasze ŹRÓDŁO WSZECHRZECZY kocha nas wszystkich miłością bezwarunkową, my natomiast naszą ziemską miłość do innych Istot możemy określić jako tolerancja, tolerujemy bowiem tych, których nie znamy, uczuciem miłości obdarzamy tych, których znamy, z którymi jest nam po drodze na życiowych ścieżkach.

    W przypadku Istot typu Hitler ja zastosowałabym cnotę serca, która mówi: mam odwagę mówić prawdę, czyli jestem na „NIE”: nie toleruję i nie zgadzam się na złe postępowanie tej Istoty.

    Takie jest moje odczucie, z którym nie wszyscy muszą się zgadzać.
    Ciebie nie znam osobiście, ale darzę Cię uczuciem miłości na podstawie odebranej energii przy wymianie wirtualnych słów w komentarzach. 😀 ❤

    1. Bardzo ciekawą rozkminkę prowadzicie.
      Ja, podobnie jak Elaszka(tak przynajmniej wydaje mi się) nie umiem, a wręcz myślę, że nie można zajmować się pielęgnacją pięknego ogrodu, jakim jawi się świat ducha, nasze wnętrze w oderwaniu od doskonalenia umiejętności i mądrości realnych zachowań w rzeczywistym, materialnym świecie.

      Ktoś powie: zaraz! zaraz!, ale ja emanuję miłością i w ten sposób zmieniam świat, mam na to dowody.
      Zgoda, ale jak to słusznie podkreśla Ania, jest to świat:

      ,, Wolny wewnętrznie, a wtedy matrixowy zły świat zewnętrzny nie będzie miał już na nas swojego wpływu, bo zawsze mamy miejsce schronienia w swoim cudownym świecie wewnętrznym.”

      Dla mnie jest to stwierdzenie nie do końca prawdziwe, z resztą często z Anią prowadzimy w tej kwestii rozmowy(w różnym kolorycie 🙂 )

      Coraz większe uduchowienie, wrażliwość niesie niestety ze sobą drugą stronę: wrażliwca bardzo łatwo zranić, skopać, wgnieść w ziemię i jeszcze robiąc buciorem ósemki, upewnić się, że wrażliwiec nie wylezie.

      I nie wciskajmy sobie kitu, że na każdą naszą życiową sytuację umiemy stworzyć kokon, pancerz, mur, za którym cały czas tylko ptaszki świergolą, a my głusi i ślepi na zewnętrzne hałasy(np. taki werbalny lub psychiczny wpierdol) jesteśmy odporni, nieczuli, ,,lezymy se ze słomecką w gębie i licymy chmurki na pana Boga fimamencie.”

      Bardziej realne jest to, że się wciąż uczymy i staramy się odpowiednio reagować.
      Ale czy odpowiednia reakcja to tylko reakcja miłości?

      No dobra, zgadzam się, że tak, ale wobec tego można i czasem trzeba z miłością pierd…..ć w stół.
      Z taką półtonową miłością, żeby rozkraczony stół wracał do formy co najmniej tydzień.

      I mam dowody, że taka miłość działa w obie strony; wycisza zapędy znudzonego ciągłym przypier……niem się, a wrażliwiec daje jasny sygnał, że jego miłości nikt nie ma prawa deptać i walić w nią z kopa.

      ,, Gdy mówisz – jak tu Pieknie- to czy to nie jest osąd, czy przekaz Pana Romana nie jest osądem innych?! Ja mam wrazenie, że ktoś usilnie chce nas wpędzić w zoobojetnienie!”

      ,,zoobojetnienie” – świetnie ci się Elaszka napisało ,,zoo”.
      ZOO – boje(się) – tnienie(a może tchnienie)

      Podzielam twoją opinię.
      I mówienie że ja(każdy z nas) przyciąga do siebie własną projekcję jest gadaniem połowicznym, ponieważ inni przyciągają mnie(nas) w swoim celu.

      Wszelka ezoteryka nastawia mnie na fakt, że to ja mam coś do przepracowania, np. jakąś wadę i dlatego sobą przyciągam ludzi z identycznym brakiem.
      No widział ktoś, aby dwa takie same braki zaczęły się przytulać i kochać?
      Dwaj bandyci lub złodzieje i owszem, ale po to, aby w swoim rzemiośle być jeszcze lepszym.

      Takie wmawianie, że przydarzający się lub żyjący ze mną ludzie są dowodem na to, że się ma ciągle i ciągle coś do przepracowania, nie jest aby ryciem łba w poczuciu wiecznej niedoskonałości?
      Skąd ja to znam? Że choćbym się zesrała to i tak za życia będę puchem marnym.

      TAK JAK JA PRZYCIĄGAM INNYCH, TAK INNI PRZYCIĄGAJĄ MNIE, CHOĆ O TYM, ŻE JESTEM PRZYCIĄGANA PRZEZ INNYCH, PRAWIE SIĘ NIE MÓWI.

      I wcale nie jesteśmy tacy sami. Bardzo często biegunowo różni jak w torusie, w którym WZAJEMNIE uczymy się właściwego przepływu energii, karmiąc się nią nawzajem.

      Wspólne zdanie, osąd w jakimś temacie to pozorność, powierzchowność, która przybliża fizycznie, werbalnie.
      Głębiej ja – mówiąc najprościej – uczę się siebie od kogoś i uczę tego kogoś. Człowiek w relacji ze mną uczy się dokładnie w ten sam sposób.
      I uczymy się nie tylko relacji duchowych, ale ich funkcjonowania w zwykłym, realnym, fizycznym, nieodłącznym od duchowości świecie.

      ,, Kochana Elaszko, nie chodzi o „pokochanie” Hitlera, lecz o ekstrakcję swego pola z energii nienawiści, lęków i fałszywych przekonań 🙂”

      Zgadza się. Ale jakiego rodzaju spokojem, jaką miłością ma być wypełnione te pole? Czy miłością bezwarunkową do rodwajlera, który zeżarł mi jedną nogę i właśnie bierze się za drugą?
      Czy niewzruszonym spokojem, gdy ktoś zapieprza w moją stronę z widłami?
      Przepraszam. Oczywiście buntowniczo przesadzam, co by ludzie nie posnęli przy moim wpisie 😀 , o ile go w ogóle czytają! 😀 😀

      ,, W przypadku Istot typu Hitler ja zastosowałabym cnotę serca, która mówi: mam odwagę mówić prawdę, czyli jestem na „NIE”: nie toleruję i nie zgadzam się na złe postępowanie tej Istoty.”

      Jeżeli nie toleruję i nie zgadzam się na złe postępowanie istoty, to czy jest to tylko i wyłącznie moja deklaracja słowna, czy raczej swoim postępowaniem, działaniem, konkretnymi czynami przerywam to złe postępowanie i nie zezwalam na takowe w przyszłości?

      Ty akurat, Aniu, możesz nie chcieć odpowiadać mi na to pytanie, bo co my się w tych sprawach nakosimy trawki, to,, je zaś nase” 🙂

      Pozdrowionka! I miłego wieczoru, bez rozkraczonego stołu 😀 😀 😀

      1. A ja Ci Krysiu dzisiaj odpowiem na forum, zawsze można pierdolnąć 😀 pięścią w stół / tak nawet ja czasem używam takiego słowa/ i nawet zrobić w nim dziurę, ale co to zmieni, pytam ?
        Hitler czy też jemu podobni był, i możemy o nim mieć takie a nie inne zdanie, i dobrze ,ale patrzmy na to co jest TU i Teraz, i to rozkminiajmy , jak to Ty sama mówisz.

        Co było a nie jest nie pisze się w rejestr, po co więc rozkminiać jakieś ta ucieleśnienie zła Hitlera, po co pytam, to już było.

        Ja chciałabym od Ciebie i innych usłyszeć , co należy zrobić by taki potwór jak Hitler już się nie powtórzył, i tylko to mnie interesuje na dzień dzisiejszy.

        A resztę możemy rozkminiać przy koszeniu, o ile nic Ci nie stoi na przeszkodzie w dniu dzisiejszym 😀

        Pozdrowionka dla Ciebie i całego „gronka” TAWowej Tawiarenki. 😀

      2. „TAK JAK JA PRZYCIĄGAM INNYCH, TAK INNI PRZYCIĄGAJĄ MNIE, CHOĆ O TYM, ŻE JESTEM PRZYCIĄGANA PRZEZ INNYCH, PRAWIE SIĘ NIE MÓWI.”
        Krysia z lasu

        To już mówię
        Dla mnie to są takie współdzielone sny
        Przypuśćmy że jestem na łóżku i sobie śnie taki zwyczajny ludzki sen. W tym śnie spotykam Krysie z lasu.
        Ty śpisz w swoim łóżku w innym miejscu Polski i masz sen w którym spotykasz mnie.

        Po wybudzeniu się opowiadamy sobie oba sny i okazuje się że mieliśmy wspólny sen.

        Kto kogo śnił, kto kogo przyciągnął ja ciebie czy ty mnie?

        Słowo przyciąganie jest jakąś niedoskonałą próbą opowiedzenia o głębszym poziomie językiem dualności.

        Spróbuję na zasadzie snu.
        Ja w swoim śnie, śnię swój własny scenariusz. Osoby które tam spotykam, są symbolami mojego aktualnego stanu, umysłu, psychiki, podświadomości.

        Ty w swoim śnie również doświadczać czegoś podobnego.

        Czy ty byłaś w moim śnie? Nie
        Nie było cię nawet w swoim śnie.
        Ty śniłaś swój sen. Te obrazy które widziałaś, były w tobie.

        Nasze sny miały część wspólną i nałożyły się na siebie. Widzieliśmy się w swoich snach, współdzieliliśmy doświadczenie, ale to były różne doświadczenia.

        Przypuśćmy że jedno z nas zmieniło coś co wpłynęło na scenariusz jego snu.
        Nie spotkałaś mnie w swoim śnie.
        Twój scenariusz uległ zmianie i może spotkałaś we śnie kogoś innego.

        Coś podobnego może dziać się na tzw ziemi.

        Jeśli kogoś spotykam to współdzielę z nim swój scenariusz życia. Rak ja go przyciągnąłem jak on mnie. Mamy część wspólną i to nas łączy w doświadczeniu.

        Jesli mi się nie podoba to doświadczenie to jest coś i wcale tego nie muszę przepracowywać. To nie jest mną jeśli wywołuje zgrzyt lecz gdybym to tak zostawił to może czekałbym na przepracowanie tego czegoś tysiąc lat, aż znudziłbym się tą energią. Ale ja nie chcę mieć tego typu doświadczeń przez następne tysiąc lat, wiec zmieniam źródło mojego scenariusza.

        Mam moc wybrać inaczej i zamiast energii np nienawiści wybieram miłość.

        Teraz scenariusz mojego snu pisze miłość. Przychodzą mi na myśl pomysły ze Źródła miłości. Widzę inne obrazy w myślach, zaczynam chcieć czegoś innego, spotykam innych ludzi, zmieniam pracę. Taj jak teraz. Za tydzień jadę do Holandii. Wracam za dwa miesiące. Zdążę zasiać grykę w maju i kapnie parę groszy. Uzupełnienię ogród sadzonkami.
        Przedwczoraj przyszła myśl. A może jakiś krótkoterminowy wypad podreperujacy budżet skoro już nie osądzasz pieniędzy jako złe? A czemu nie.
        Następnego dnia przychodzi kolega, czyli wczoraj i pyta: Nie chcesz jechać do Holandii składać rowery? Na dwa miechy na razie
        Ja się tylko uśmiecham.

        Kiedy decyduję się na miłość a rezygnuję z nienawiści, przestaję krytykować, wybaczam, to przełączam się na scenariusz pisany przez miłość. I teraz mój sen o pokoju zastępuje sen o niepokoju. Teraz mój sen współdzielę z innymi śpiącymi swoje sny o pokoju. Mamy swoje sny i części wspólne energetycznie mogą się pokrywać i mamy jakby wspólne części snu o których mówiłem jako czymś co do siebie przyciągnąłem.

        Magnes nie przyciągnie drewna tylko inny magnes albo np gwoździa. Można powiedzieć że gwóźdź przyciągnął magnes.

    2. Krysia, już Ci dopowiadam/odpowiadam oczywiście, że jeżeli tylko masz bezpośredni wpływ na złe postępowanie Istoty zła, to działaj nie czekaj, ale jeśli nie masz takich możliwości, to możesz tylko walić przysłowiową pięścią w stół i słać swoją energie, jaką w danej chwili promieniujesz w miejsce lub istotę owego problemu.
      Zawsze masz prawo wyboru w miarę swoich możliwości, i tu się musisz moja MBD zgodzić ze mną. 😀 😀

      1. Krysia z lasu pisze: „Coraz większe uduchowienie, wrażliwość niesie niestety ze sobą drugą stronę: wrażliwca bardzo łatwo zranić, skopać, wgnieść w ziemię i jeszcze robiąc buciorem ósemki, upewnić się, że wrażliwiec nie wylezie.”

        A ja Ci Krysiu powiem, że gówno prawda, wrażliwiec, który jest ugruntowany w swojej wrażliwości, nie jest mięczakiem, ale twardzielem i nie da się wgnieść w ziemię nikomu, jak to Ty mówisz , bo ma w sobie siłę i moc ŹRÓDŁA, które jest MIŁOŚCIA a zatem wrażliwością .

        Ja jestem wrażliwa i uduchowiona i wolę to aniżeli Twoją teorię wciskania sobie kitu ze słomecką w gębie. 😀

        Każdy z nas emanuje tym co ma wewnątrz siebie, ja Ciebie Krysiu zostawiam przy tym czego tak bronisz, a ja pozostanę przy swoim, bo z tym czuje się świetnie .

        Uszanujmy wybory i uczucia innych, bo tylko to się liczy na mecie życia.

        Ja i tak kocham Ciebie i wszystkich za to tylko, że jesteście, bo jesteście mną a ja Wami i to jest cudowne i zrazem śmieszne, a dlaczego to dopowiedz sobie sama 😀 ❤

      2. Słowianko w szczególności dla Ciebie, i ogólnie dla wszystkich, którzy kochają za to, że ktoś jest:

        .https://www.youtube.com/watch?v=27h-94KsfcU

        P.S.

        Ja was też kocham za to, że jesteście, uczę się (na starość) okazywać uczucia, i nawet jak mnie ktoś wk… zdenerwuje to para z głowy idzie, a ja sama siebie uspokajam i tamtą osobę przepraszam też mentalnie. Jak mnie np. jakiś kierowca na drodze „zdenerwuje”, to „para w gwizdek”, a „wrogowi” życzę szerokiej i bezpiecznej drogi do celu. Potem czuję się też lepiej. Tylko nie zawsze to się udaje, czasami daję się sprowokować, szczególnie w domu, a potem widzę, że nie było warto, agresją, czy odpowiedzią na zaczepki celu nie osiągnęłam, a sama się wypaliłam. Ale wiem, co jest grane i staram się tego nie robić, tylko czasem takiej zadziorce jak ja ciężko….

        Miłej, spokojnej niedzieli, życzę wam i sobie też…

      3. Tak, my tu wszyscy (stałe grono) reprezentujemy jeden określony typ osobowości (bardzo rzadki w przyrodzie!):

        hipersensytywni (a więc częstokroć nadwrażliwi) wojownicy 😀

      4. Laszko serdecznie dziękuję za mądrą piosenkę i Twoją piękną energię, która dotarła pomimo mrozu, 😀

      5. ,, Każdy z nas emanuje tym co ma wewnątrz siebie, ja Ciebie Krysiu zostawiam przy tym czego tak bronisz, a ja pozostanę przy swoim, bo z tym czuje się świetnie .”

        Moja ty MBD, ja niczego nie bronię.
        Ja tylko zadaję sobie pytanie, czy w tym, jakże często odczłowieczonym świecie, w którym u mało kogo na słowie można polegać, jak na Zawiszy, honor, miłość, wrażliwość, uduchowienie są zapomniane albo określane jako patologie, czy w tym świecie pędzącym na oślep za materialnymi gadżetami, za musem bycia lepszym, ważniejszym; czy w tym świecie i dla tego świata wystarcza jedynie nasza duchowa emanacja.

        Bądźmy duchowi, stawajmy się coraz bardziej bliscy energiom i prawom Źródła, ale nie bądźmy miałcy.
        Jezus (a do jego lewela mi tak blisko jak palcom stóp do głowy) też wziął kija i wypieprzył kupców ze świątyni.

        Nie oznacza to, że człowiek powinien iść przez życie z kijem albo mieczem i przy byle okazji nim wywijać.
        Nie oznacza to, że gdy ktoś da mi w pysk, to zaraz mam mu oddać.
        Ale oznacza to, że w relacjach ludzkich, które to relacje winny dążyć do równowagi, nie można zapominać, że tę równowagę tworzą obydwie strony relacji i w równym stopniu odpowiadają za tworzenie tej równowagi lub jej rozchwianie.

        Mądre, przyjacielskie stosunki międzyludzkie nie są raz wystawionym monolitem, tworzymy go codziennie poprzez setki zdarzeń, sytuacji, myśli, nastawień i zachowań.

        A te ostatnie nie zawsze muszą posiłkować się bardzo głęboko rozumianym duchowym podejściem, mogą być zwykłymi, rozsądnymi reakcjami, jakie w tysiącach mają miejsce między ludźmi.

        Dlaczego bywa nam smutno, dlaczego czasem ciężko nam na sercu, dlaczego czujemy się przygnębieni, zdziwieni czyimś niedobrym zachowaniem?
        Czy dlatego, że nie jesteśmy silni wewnętrznie?
        Czy dlatego, że brak nam wewnątrz miłości do świata?
        Czy dlatego, że brak nam wewnątrz miłości do siebie?
        Czy dlatego, że brak nam wiedzy jak postąpić(postępować), aby ktoś nie pozwalał sobie na czynienie nas smutnymi?

        Co trzeba wiedzieć, jak postępować, jakim być, aby w odpowiednim momencie zatrzymać i złamać strzałę wysłaną w naszym kierunku, albo w ogóle nie dopuścić do napięcia łuku?
        Owszem, jest tak, że potrafimy spowodować, aby te strzały czy piłeczki spadały u naszych stóp, nie czyniąc nam nic złego.

        Ale czy zawsze tak jest?

        Mówię tu o niemiłych sytuacjach, jakie nas spotykają.
        Mówię ,,nas,, , bo nie wierzę, że to tylko ja mam z tym problem?

        Nie o obronę czegokolwiek mi chodzi, ale o poszukiwanie odpowiedzi na min. takie pytania.
        Pytania, w moim pojęciu, nie do uniknięcia, ponieważ świat ducha i świat materii nie są oddzielnymi tworami, ale przenikają się wzajemnie, emanując na siebie mniej lub bardziej zagęszczonymi energiami.

        No właśnie, jeszcze jedno pytanie.
        Czy to tylko świat ducha przejawia się w materii i ją kształtuje, czy również świat fizyczny, ziemski z wszystkim co się na nim rozgrywa, ma tak samo wpływ na kształt świata duchowego?

        Czy można któremuś z tych światów przypisać większą moc jednego nad drugim?
        Czy DUCH jest ważniejszy od swego STWORZENIA, czy raczej STWORZENIE jest samoświadomością DUCHA, który przez STWORZENIE się przejawia, a więc JAM JEST?
        Jeżeli te ostatnie pytania są niedorzeczne, to proszę mi wybaczyć.
        Dla mnie mają sens, bo do końca nie wiem…

        Każdy, bez wyjątku, pragnie mieć światłość w umyśle, nawet mój zakuty, piwnicznie ciemny łeb 😀 😀

        Serdecznie pozdrawiam i miłego!

      6. Krysiu, ja zwykła sobie Polska „baba” w podeszłym wieku, nigdy nie dorównam twoim mądrym wywodom, mam swoje zdanie na tematy, które „rozkminiamy” na forum TAWiarenki, ale to wcale nie znaczy, że będę ich bronić do ostatniej kropli krwi :D.

        Byle bohaterem nie chcę zostać, a prawdziwych w tych czasach nie ma bowiem ostatni mężni i prawdziwi zginęli w Powstaniu Warszawskim, jak to zapodaje TAW.

        Moja prawda wcale nie musi być i może nawet nie jest „mojsiejsza” od Twojej, to tylko dyskusja, w której każdy z dyskutantów podaje swój punkt widzenia na poruszany temat.
        I dobrze, że się różnimy w swoich poglądach, bo nie chcę sobie nawet wyobrazić świata, gdzie wszyscy jednakowi spijają sobie miodzik z dzióbków 😀 to nie moje klimaty, no i co to za sport, który nie daje adrenaliny. 😀

        Byłoby nudno, smiszno, straszno, i nie mogłybyśmy kosić, bo o jakiej „trawie” byśmy rozmawiały, gdyby wszyscy uważali, że jest tylko zielonego koloru. 😀 ,
        a kto jak kto, ale my dwie przecież wiemy, że jest wielobarwna, a już po 2 grzańcach, czy dwóch koniaczkach, to bywa nawet czerwona, czyż nie tak, moja Ty MBD? 😀 ❤

        No, a poza tym szef TAWiarenki by zbankrutował, gdyby Wędrowcy nie wpadali pogadać czasem głośno i ostro na różne ważkie lub żartobliwe tematy, przy kuflu piwa Żywieckiego. 😀

        Miłego wieczoru Tobie i pozostałym bywalcom życzę, odmeldowywując się po ciężkim dniu do "łóżkowic" 😀

      7. ,, Kiedy decyduję się na miłość a rezygnuję z nienawiści, przestaję krytykować, wybaczam, to przełączam się na scenariusz pisany przez miłość. I teraz mój sen o pokoju zastępuje sen o niepokoju.”

        Zdecydowanie tak i nawet można słowo ,,sen” zamienić na słowo ,,życie”, chociaż do końca nie wiadomo, czy nasze ziemskie istnienie jest pełnym realem, zwłaszcza, ze dla każdego ten real jawi się inaczej. Właśnie jak sen!To niesamowite!

        Bardzo dziękuję za wyjaśnienie.
        Twoje, Wędrowcy, przekazy bardzo do mnie docierają.
        To tak, jakby ktoś wyższą matematykę przekładał na prosty, zrozumiały język, zachowując przy tym wszystkie prawa i zasady, którymi rządzi się wyższa matematyka, pojmowana przez nielicznych.

        Jeżeli Wędrowcy zechciałbyś poświęcić dla mnie chwilę, to byłabym ci bardzo wdzięczna.
        Czy mógłbyś pomóc mi odpowiedzieć na pytania, które postawiłam w komentarzu dla Ani…
        Przytoczę je:

        ,,Dlaczego bywa nam smutno, dlaczego czasem ciężko nam na sercu, dlaczego czujemy się przygnębieni, zdziwieni czyimś niedobrym zachowaniem?
        Czy dlatego, że nie jesteśmy silni wewnętrznie?
        Czy dlatego, że brak nam wewnątrz miłości do świata?
        Czy dlatego, że brak nam wewnątrz miłości do siebie?
        Czy dlatego, że brak nam wiedzy jak postąpić(postępować), aby ktoś nie pozwalał sobie na czynienie nas smutnymi?

        Co trzeba wiedzieć, jak postępować, jakim być, aby w odpowiednim momencie zatrzymać i złamać strzałę wysłaną w naszym kierunku, albo w ogóle nie dopuścić do napięcia łuku?
        Owszem, jest tak, że potrafimy spowodować, aby te strzały czy piłeczki spadały u naszych stóp, nie czyniąc nam nic złego.

        Ale czy zawsze tak jest?”

        I jeszcze te pytania:

        ,, Czy to tylko świat ducha przejawia się w materii i ją kształtuje, czy również świat fizyczny, ziemski z wszystkim co się na nim rozgrywa, ma tak samo wpływ na kształt świata duchowego?

        Czy można któremuś z tych światów przypisać większą moc jednego nad drugim?
        Czy DUCH jest ważniejszy od swego STWORZENIA, czy raczej STWORZENIE jest samoświadomością DUCHA, który przez STWORZENIE się przejawia, a więc JAM JEST?
        Jeżeli te ostatnie pytania są niedorzeczne, to proszę mi wybaczyć.
        Dla mnie mają sens, bo do końca nie wiem…”

        Jak nie znajdziesz czasu, to też zrozumiem, wszak teraz, przed wyjazdem masz mnóstwo spraw na głowie.
        Może w Holandii, po pracy uda ci się z nami skontaktować. Było by miło.

        Życzę udanej, owocnej podróży i pozdrawiam.

      8. Krysia, ja Ci celowo nie odpowiedziałam na Twoje pytania, i Ty wiesz dlaczego. 😀

        Ale ty swoim stwierdzeniem cyt. „Owszem, jest tak, że potrafimy spowodować, aby te strzały czy piłeczki spadały u naszych stóp, nie czyniąc nam nic złego.”
        sama sobie odpowiedziałaś, tak bym to ja ujęła odpowiadając Ci, no to teraz już paniała ? 😀

        Ja Ci mówię, ty zejdź z tej gałęzi, bo możesz spaść i się potłuc, a ja jestem za daleko, żeby pochuchać. 😀

      9. ,, Ja Ci mówię, ty zejdź z tej gałęzi, bo możesz spaść i się potłuc, a ja jestem za daleko, żeby pochuchać. 😀”

        Mówisz, Aniu, o piłeczkach…
        Pomimo, że stoję na dwumetrowych szczudłach, to i tak tylko głowa wystaje z tej sterty piłeczek, jakie koło mnie spadają, a i tak ktoś znajdzie we mnie lukę i mi do……li. 😀
        A może dlatego, że w tej kupie piłeczuniek nie moge się swobodnie poruszać?

        Czytałaś mój wpis do ciebie z zapytaniem, co się robi z cyny?

        Miłego!

      10. „Tak, my tu wszyscy (stałe grono) reprezentujemy jeden określony typ osobowości (bardzo rzadki w przyrodzie!):

        hipersensytywni (a więc częstokroć nadwrażliwi) wojownicy 😀”

        2017 dal popalic po kosciach… moze raczej DZIECI Krysztalowe itp; po prostu jestesmy blisko DUCHA… a tamci nam niszcza materie…i co sie da… niszcza…
        Cos Wam jeszcze zostalo z marzen ???

  5. Elaszko Tesli słowa mogą pochodzić z obserwacji głębszego postrzegania.
    Na najgłębszym poziomie można dostrzec tylko miłość.
    Tam nie ma nawet tego co można by nazwać brakiem miłości.
    Tu gdzie zaczyna się sen o oddzieleniu, rozpoczynają się poziomy postrzegania i świat dualności.

    Postrzeganie braku miłości to taki najwyższy poziom z poziomów snu o czymś czego nie ma, nierzeczywistego świata.
    Patrząc z odpowiedniego punktu, mając na uwadze poziomy postrzegania, i Tesla i Nacht mają swoją rację.

    Wjechało we mnie auto o imieniu nienawiść. Mówię że to jego wina. Ale zaraz. W to auto uderzyło auto o nazwie brak miłości i popchnęło na mnie auto o nazwie nienawiść.

    Pytanie jak ten sznureczek dalego sięga? Kto pociąga sznurki? Kto pierwszy uderzył. Które auto spowodowało katastrofę?

    Obojętność nie jest obojętna. Obojętność to brak miłości a to już ma skutki uboczne. Ryż zdrowy nie pozostanie.

    Nie ma miłości przy zobojętnieniu.
    Sielanka w obecności nieszczęśliwego dziecka to nie jest miłość, to nie jest szczęście. To nieporozumienie.

    Twoje uczucia, może jakiegoś oporu pojawiające się ze słowem obojętność nie są przypadkowe.
    Są teraz dla ciebie ważne. I oznaką miłości jest bycie nie obojętnym na nie.
    Nie muszę z nimi walczyć i nie muszę odwracać od nich głowy. Taka obojętność bierze się z nienawiści do czegoś głębiej i objawia się atakiem -olania sprawy.

    Nazwanie sprawy po imieniu jest oznaką miłości. Tak jak piszesz. Oczywiście.
    I to nie jest zobojętnieniem.
    I przyglądanie się swoim uczuciom, jakiemuś oporowi również jest oznaką miłości. I ten akt oberwacji własną świadomością jest już lekarstwem.
    Posłałaś na coś co ci jakoś nie pasuje swoją uwagę. Bez osądzania. To akt miłości i ona to uzdrowi. Bez osądu świadomość jest światłem i oświeca to co jest zacienione.
    Nie nakłaniam do ignorowania swoich uczuć. Promuję przyjrzenie się im z miłością. One wszystkie niosą informację.

    W twoich słowach o obojętności wyczuwam wołanie o prawdę. Twój obraz świata wynikły z postrzegania nie odpowiada ci. Coś jest nie tak.
    Nie pasują mi słowa wędrowca. I to jest bardzo w porządku, to jest jak najbardziej prawidłowa droga jeśli szuka się prawdy.
    Ktoś może jej nie szukać i wymuszać obojętność. To też jest ok.

    Ty poszukujesz odpowiedzi na jeszcze nie zadane pytanie.
    Stając w pozycji obserwatora, bez osadu własnego uczucia, można się wiele dowiedzieć. Na pewno o tym wiesz i wielu to z tego forum praktykowało.

    Mówię o szczerym przyjrzeniu się swojemu aktualnemu uczuciu. Nie utożsamianiu się z nim a jednocześnie nie bycie wobec niego obojętnym.

    Może się okazać że opór pochodzi z osądu obojętności jako czegoś złego.
    Może mój opór pochodzi z nieporozumienia wynikłego z używania tych samych słów co mój rozmówca lecz myśleniu o czymś innym? Może mój opór pochodzi z próby dopasowania świata tego kolesia do mojego świat?
    Jego puzzle nie pasują do moich, coś mi w tym nie pasuje.
    Może nie pasują. Może on się myli, może ja się mylę, może oboje się mylimy a może oboje mówimy prawdę ale ja wzięłam jego puzzelek i próbuje go przyłożyć do swoich ale nie pasuje mi bo trzymam go do góry nogami?

    To uczucie jest wskazówką, niesie informację. Uważna obserwacja tego uczucia przyniesie odpowiedź i śmiech i stwierdzenie. Wszystko jest ok. Świat jest ok, coś mi się przyśniło.

    Bez urazy i insynuacji Elaszko.
    To tylko takie przykłady.
    Może to ja śpię i wydaje mi się, że mówimy o tym samym
    może tylko wydaje mi się że oderwałem oczy od zadu słonia, przez chwilę spojrzałem na trąbę i powiedziałem: halo dziewczyno, twoja trąba i mój zad to ten są słoń. Nie musisz mi wierzyć, nic nie musisz, nawet patrzeć na moją część słonia.
    Ale jeśli cię to interesuje to z mojego punktu widzenia z oboma naszymi obrazami jest wszystko ok. Wystarczy zmienić punkt z jakiego obserwuję.

    Co do rozwijającej się dyskusji w temacie obojętności, reakcji na nieszczęśliwe dziecko obok.
    Nie ma takiej możliwości by istota przebudzona doswiadczała bólu. Przebudzenie to zdrowie i miłości. Taka osoba nie przyciąga do siebie doświadczeń z nieszczęśliwym dzieckiem. Jeśli tak się dzieje, zadaję sobie pytanie? Co to dla mnie znaczy?
    Jakie to uczucia we mnie wywołuje. Do kąd mnie to uczucie prowadzi. O tu wyczuwam opór.

    Znowu przybłąkany kot? I znowu dziwna mina mamy na obcego kota?
    A co to za uczucie temu towarzyszy?
    Kurde to uczucie to zaciśnięcie, jakaś złość, na kogo?
    Na mamę ale za co? A bo ona przegania kota, żałuje mu miski mleka. A ja ją osądziłem. Niedobra kobieta.

    Niedobrzy tamci co założyli sidła.
    Uwolniłem z sideł sarnę. Uwolniłem z sideł dwa psy. A tam pod lasem spotkałem porzuconego psa i właściciela też osądziłem. I tych którzy odmawiają pomocy takim zwierzętom też osądziłem.

    Jeden kot wygląda przypadkowo. Jedni nieszczęśliwe dziecko prze mnie też. Liść spadający z drzewa również.

    Ale hola, nie ma przypadków. Każdy włos na głowie jest policzony.

    Kit przybłęda nie trafił do mnie przypadkiem i jeśli nie dowiem się co go do mnie przysyła, to doświadczenie będzie się powtarzać. Być może jest to ta sama energia kryjąca się pod różnymi symbolami. Jednak wszystkie te symbole, doświadczenia, konkretnie te wciąż się powtarzają.

    Mogę poczekać jeszcze tysiąc lat i przepracować w sobie tą energię i nie mieć już takich doświadczeń.
    A mogę też nie osądzać już teraz tych którzy trafiają do mej świadomości i których energia wywołuje we mnie taką reakcję.
    Aaa tu chodziło o mnie i moją reakcję. Przyjrzę się jej.
    Oj co tam ujrzałem głębiej. Jest błąd. Myślałem że tak ma być i to jest dobre ale widzę że można inaczej. Błąd znika. Z mojego pól znika energia która przyciągała do mnie takie konkretne doświadczenia. Doświadczenia przestają się powtarzać.
    Już nie spotykam sideł. Gdzie się podziały te nieszczęśliwe dzieci z mojego otoczenia?

    1. ,, Miłego wieczoru Tobie i pozostałym bywalcom życzę, odmeldowywując się po ciężkim dniu do „łóżkowic” 😀”

      Nie ma łóżkowic! Trawe kosić trzeba! Krowy z pastwiska zagnać!
      Jajka pozbierać! Psa spuscić, coby żadna cholera na podwórze nie wlazła, a już najbardziej rankiem od sąsiada te kury- gadziny, co wyżerają nasze ziarno! Nasze!
      Nasze kury wstajo i co? Nie ma ziarna! No nie ma!, nie ma!
      Czemu nasze kury nie przefruwajo do sąsiada!?
      Bo tam nigdy nie ma ziarna! No nie ma!

      Fajnie wczoraj pokosiłyśmy 🙂
      Tak pisząc o wiejskich klimatach …, już się MBD, nie mogę doczekać, kiedy siądę sobie wieczorem przed chatą, całą otuloną zapachem skoszonej zielonej ;D trawy i z tobą będziemy zmieniać jej kolory 😀 Czujesz tego blusa?

      ,,Przedwczoraj na mym polu
      grasował jeden chrząszcz,
      dziś trzy tysiące chrząszczy
      bawełnę zżera mi…

      O yes bluss, jest wtedy
      No kiedy?
      Kiedy człowiekowi jest źle … ” 😀

      A skoro mowa o wiejskiej sielance…

      Pani, w małej wiejskiej szkółce, wytłumaczyła dzieciom, co to jest cyna, po czym pyta:
      – Czy wiecie, co się robi z cyny?
      Jasiu wyrywa się z odpowiedzią:
      – Scyny to moja mama wylewa przez okno.
      😀 😀 😀 😀

      1. Szczęśliwa pisze:
        5 marca 2018 o 10:03

        Taw, co z tymi jajkami robicie. Możesz jaśniej?

        Tajne Archiwum Watykańskie pisze:
        5 marca 2018 o 10:10

        Krysia jest bardziej chyba w temat wtajemniczona… 😀

        No pewnie, że wiem…, obchodzimy się z nimi baaaardzo, ale to baaaardzo delikatnie…
        Przy tym najlżejszy podmuch wiatru, mgiełka poranna, piórko spadające, ulotne słowa poezji to istne topory! Oj! imadła!
        Ostatnią przecież rzeczą, jaką człowiek chciałby z siebie wydać to przeciągły skowyt zbłąkanego kojota, nieprawdaż?

        No to tak po krótce wyjaśniłam ci, droga Szczęśliwa, znaczenie powiedzenia ,,obchodzić się jak z jajkiem” 😀

      2. Ja wiem że Wy myślicie, że nie warto mi tłumaczyć bo i tak nie zrozumiem ale ja mam otwarty umysł na wszelkie „dziwności”. Krysia możesz powiedzieć co robisz z jajkami i skąd one się biorą ? 🙂

      3. ,, Ja wiem że Wy myślicie, że nie warto mi tłumaczyć bo i tak nie zrozumiem ale ja mam otwarty umysł na wszelkie „dziwności”. Krysia możesz powiedzieć co robisz z jajkami i skąd one się biorą ? 🙂”

        No dobra, wygrałaś( nie od parady masz nick 🙂 )
        Aby cokolwiek zrobić z jajkami, trzeba je skądś wziąć, mieć i trzymać.
        A propos trzymania; ile jajek utrzymasz w jednej dłoni? Trzy? cztery, pięć?
        Możesz nawet otworzyć lodówkę, wyjąć jajka i przetestować w realu.
        Od twojej odpowiedzi(prawdziwej!) zależy dalsze wtajemniczanie…
        I jestem pewna, że nie będą to ,,dziwności”, których nie jesteś w stanie pojąć.
        Więc ile?

      4. Krysiu, 7 jajek jestem w stanie utrzymać w jednej dłoni. Sprawdziłam doświadczalnie, z taką ilością mogę spokojnie chodzić.

      5. Taw na jakim głodzie? Przecież wiesz, że mogę bez Was żyć. 😀
        Chciałam tylko pogadać chwilę.

      6. Niestety nie trafiłeś Taw, na żadne jajka ochoty nie mam.🙂

      7. ,, Krysiu, 7 jajek jestem w stanie utrzymać w jednej dłoni. Sprawdziłam doświadczalnie, z taką ilością mogę spokojnie chodzić.”

        Mówisz, Kochana Szczęśliwa, że 7…
        Hmm …, to trochę mało, bo ja cały worek! 😀 😀
        Tyle, że ja nie mogę z nim spokojnie chodzić 😀
        Chociaż…, przy precyzyjnej synchronizacji …, kto wie… 😀

        Łoj!, popłakałam się ze śmiechu! Z tej synchronizacji 😀 😀 , bo jestem taka durna, że zaraz to widzę! 😀 😀

        Oczywiście to wszystko, to żart!
        I żeby było śmieszniej, wyjęty z ,,samego życia”

        A żeby zakończyć te przedwielkanocne jajcowanie, mam dla TAWcia i innych zagadkę:

        W jednej dłoni trzymam jajka, w drugiej też trzymam jajka.
        Ile jajek jest w moich dłoniach?
        Dla ułatwienia dodam, że to pytanie powinnam zadać w formie mówionej 🙂

        Wesołego dnia!

      8. „Jeden lub dwa worki – w zależności od rozstawu dłoni… 😀

        O trzeci raczej Cię nie podejrzewam, choć sprawa wygląda mi na rozwojową… 😀”

        Jak się cieszę (jędza jestem!), że udało mi się ciebie, TAWcio „rozstawić”.
        Uwielbiam z tobą żartować!
        Zwróciłeś uwagę na podpowiedź ułatwiającą rozwiązanie zagadki?
        Gdybym wypowiedziała ją, mogła by równie dobrze brzmieć:
        „W jednej dłoni trzy mam jajka, w drugiej też trzy mam jajka…”

        Jak ja cię kocham! Na razie jest 1 do 0!
        Nie będę świnia i nie powiem, ze wskazaniem na kogo 😀 😀

        A tak w ogóle, to czemu temat jajek potrafi się tak długo ciągnąć? 😀 😀

        Aaaaa! Wiem! Bo zbliża się WIELKA NOC!

        Radosnego, wesołego, a nawet jajcowatego dnia życzę!
        Mój z pewnością taki będzie, bo zaczął się świetnym humorem, który, mam nadzieję, że znający się na żartach podzielają!

      9. Krysiu mogłabym więcej ale nie jestem zachłanna, zresztą 7 stoi pionowo, więc nic im się nie stanie.🙂
        Chciałabym zadać ci mądre pytanie ale sama wiesz, że z pustego to i Salomon nie naleje. Pytając Was szukam potwierdzenia własnych przypuszczeń.
        Skoro piszesz o świni to nie sądzisz, że powinniśmy zaprzestać zjadania swoich co by świnią nas nie nazwano.🙂

    2. ,, sama sobie odpowiedziałaś, tak bym to ja ujęła odpowiadając Ci, no to teraz już paniała ? 😀”

      Zgadza się Aneczko, tyle, że stwierdzenie:
      ,, „Owszem, jest tak, że potrafimy spowodować, aby te strzały czy piłeczki spadały u naszych stóp, nie czyniąc nam nic złego.”

      nie działa zawsze, szczególnie wówczas, gdy tu i teraz, nagle ktoś nam dop….la. Dobrze o tym wiemy, że tak jest.
      Są sytuacje, w których jesteśmy nagle wystawiani na próbę i zanim do nas dotrze, że mamy w sobie buforowe moce, reagujemy zdziwieniem, szokiem, rozczarowaniem, wewnętrznym rozchwianiem naszych emocji.
      Dopiero potem, gdy emocje nieco opadną, uświadamiamy sobie te ,,buforowe moce”, które stają się balsamem na nasz ból, koją go, pomagają o nim zapomnieć, wybaczyć i żyć dalej.

      Do uzyskania pełnej ochronnej mocy jeszcze nam sporo brakuje. 🙂
      Chciałam porozmawiać o tych brakach, aby móc się ich wyzbyć.

      I dlatego zadałam szczegółowe pytania analizujące kwestię:

      ,,Dlaczego bywa nam smutno, dlaczego czasem ciężko nam na sercu, dlaczego czujemy się przygnębieni, zdziwieni czyimś niedobrym zachowaniem?”

      Nie uzyskałam odpowiedzi.
      Jak też nie uzyskałam odpowiedzi na moje pytania dotyczące świata ducha i świata materii.
      Prowadzimy tu ciekawe dyskusje i nikt nikogo nie zmusza do odpowiedzi, jest to raczej kwestią chęci i dobrej woli czytelników.

      I tak jest fajnie.

      Miłego dnia dla Wszystkich!

      1. Krysia z lasu pisze: ,,Dlaczego bywa nam smutno, dlaczego czasem ciężko nam na sercu, dlaczego czujemy się przygnębieni, zdziwieni czyimś niedobrym zachowaniem?”

        Krysiu miałam, Ci nie odpowiadać na forum, ale co mi tam spróbuję jakoś oględnie 😀 by nie wyłuszczać sedna prywatności.

        Otóż jak dobrze sama o tym wiesz, wszystko co nas spotyka dane nam jest po coś, a po co to każdy, którego to dotyka powinien sam to odkryć i rozebrać na części pierwsze, nie zrobisz Ty tego za mnie, ani ja za Ciebie, bo nie to samo lekarstwo jest potrzebne na nasze różne schorzenia /oczywiście wiesz dlaczego piszę o tym w przenośni/.

        Żebyśmy mogli doświadczyć radości, musimy doznać przeciwieństwa , czyli smutku , by umieć rozróżnić co jest czym, a poza tym wg mnie, smutek jest czasem, kiedy nikt nie jest w stanie nam w tym czasie wejść z buciorami w nasze życie, bo wcześniej wyłączył nam nasze obwody na świat zewnętrzny.

        Jesteśmy tylko my i ŹRÓDŁO z którym możemy porozmawiać nie wysłuchując tyrad pouczeń i dobrych rad z zewnątrz.
        W takim zamknięciu jest tylko spokój, cisza i muskająca nas w sercu miłość i zrozumienie ŹRÓDŁA, która wyzwala w nas siłę i moc, do powstania z kolan i stawienia czoła przeciwnościom ze zdwojoną mocą i determinacją.

        Myślę, że większość z nas tego tak doświadcza w swoim życiu, nie wiem, może się mylę, ja jednak tak mam.

        Po coś tą dualność Nasze ŹRÓDŁO nam podarowało, może właśnie byśmy odkrywali co jest pomiędzy ?
        radością i smutkiem, dniem i nocą i tak do końca czasu.

        Kocham Cię MBD ❤

  6. Tak w ogóle agresja bierze się z potrzeby zmiany świata. Czy jest taka potrzeba?
    Może to nie świat należy zmieniać a swoje postrzeganie świata? Może ze światem wszystko jest ok?

    Gdy coś nie idzie po mojej myśli, świat nie jest taki jak ja chcę -denerwuję się.
    Gdy brat nie przyjął pracy którą mu polecałem a wybrał inną, denerwuję się.
    Gdy inni idą na wybory a ja mówię nie idźcie, denerwuję się.
    Gdy ktoś nie chce walczyć a ja próbuję przekonać do walki jakieś osoby, denerwuję się. Już miała być wiosna a jest zima, denerwuję się. Gdy sąsiad nakrzyczał na mnie, denerwuję się. Posadziłem drzewka ale dasz nie padał a jak padał to za późno, denerwuję się.

    Zawsze to ja się denerwuję, nikt mnie nie denerwuje, nikt nie ma mocy mnie zdenerwować jeśli ja nie mam w sobie czegoś NIESWOJEGO, co odpowie.
    Uderz w stół a nożyce się odezwą. Nożyce dzwonią a nożyce to nie ja. Jeśli zrozumiem, że nożyce to nie ja, zobaczę to, to mogę już tego nie chcieć i nie dzwonić, nie denerwować się.

    Zawsze ja są się denerwuje i tylko dlatego że świat nie jest taki jakbym chciał.
    Więc idę na wybory, by zmienić świat, albo odwodzę od wyborów by zmienić świat. Próbuję wywołać wojnę by zmienić świat, lub idę w marszu pokojowym i walczę marszem z wojną.
    Wciąż walczę. Wciąż jest we mnie myśl nakłaniającą mnie do walki, do kontroli, do manipulacji, po to by znaleźć sposób na kontrolę nad światem. By był wygodniejszy. I to zawsze kończy się porażką i frustracją prowadzącą do nienawiści.

    Od lęku o niepewną przyszłość. Osadzoną na podstawie nieprzyjemnych doświadczeń przeszłych determinujących osąd, który to ma pomóc wybrać właściwszą drogę, lepszą technikę.
    Więcej danych, wiecej informacji, jak najwięcej, jeszcze to i tamto…. o kurde łeb mi pęka, za dużo, już nie mogę, nic już nie chcę słyszeć….. ghrrrr stanęło

    Mózg mi się zawiesił, nic nie wiem, nic nie pracuje, nie myślę 😊 ale jest zarąbiście. Nie mogę planować, nie mam kontroli. A w dupie to mam. Odpuszczam bo zwariuje, niech się dzieje co chce.
    O i świat się nie zawalił.

    Gdybym tylko wiedział, że niczego nie mogę kontrolować. Odpuściłbym sobie wreszcie to całe zamieszanie z walką o tron.
    A może ja biorę udział w grze Walka o tron, bo wierzę, że ten świat można kontrolować. Wierzę że nie ma swoich praw których nie można złamać. Może wydaje mi się że można zmienić coś czego zmienić się nie da a nie wiem o tym, że mam moc decyzji wybierać świat którego mogę doświadczyć.

    Zamiast więc, wyjść z kina i iść na inny film, ja pozostaję na sali i krzyczę wymachując pięścią w stronę przemieszczających się obrazów – kur..a jak mówię,że ma być tak, to ma być tak.

    1. Wędrowcu po snach, powiem Ci „prawdę „pewnej bardzo leciwej Pani ( 85) otóż stwierdziła ona, że w tym wieku, to już nic nie musi, jedyne co jej pozostało do zrobienia, to
      wysrać się 😀 i spokojnie umrzeć.
      Przepraszam Cię za brzydkie słowo, ale to jest jej słowo.

      A my co jeszcze musimy zrobić, by dojść do wypowiedzenia jej słów……..no właśnie nad tym musimy się zastanowić i przeanalizować, metodą czystej kartki podzielonej w pionie na pół.

      To jest taka moja praktyczna życiowa metoda analizowania za i przeciw.
      Czasem zachodzi taka konieczność, by brać życie na wesoło, to też podobno dobre naturalne lekarstwo uzdrawiające. 😀
      U mnie zdaje do dzisiaj egzamin, będziesz ciekaw to Ci ją opiszę.

  7. „Wędrowcu po snach, ja po głębszych analizach i obserwacjach doszłam do wniosku. że kiedy człowiek ma problemy zdrowotne cielesne i psychiczne, to jest jak nasz kraj, podzielony na obozy, i wtedy cierpimy my wszyscy i kraj jako całość.”

    Słowianko też to jest moją prawdą.

    Część którą nazwę ciemnością lub siedliskiem sprzeczności a którą nazywam ego, tworzy ten wewnętrzny konflikt.
    Nie uważam by to był konflikt pomiędzy umysłem a serce.
    Ta część w moim słowniku pojęć zwaną ego, widzę jako malutką część w umyśle, która zawiera nieprawdę. Prawda i nieprawda nie może istnieć razem. Powstają wątpliwości, niejednoznaczne zachowania, konflikt, ogólnie konflikt.
    Ludzkie wątpliwości to skutek tego konfliktu.
    Oczyszczenie umysłu z tych sprzecznych myśli, idei, skutkuje aktywacją serca i współpracą umysłu i serca.

    Ten wewnętrzny konflikt wytwarza konkretną energie konfliktu i widziany świat oczami zewnętrznymi przedstawia taki wewnętrzny konflikt.

    NP jakaś część mnie wciąż wierzy w jedną taką ciemną myśl, nie powstałą w świetle, nie zharmonizowaną z życiem.
    A inna część mnie pragnie wolności da siebie i dla wszystkiego co żyje, co jest świadome.

    Powstaje wewnątrz konflikt.
    Część chce starego świata opartego na kontroli, prawu silniejszego
    A inna część chce się od tego uwolnić.

    To może mieć odbicie np w zewnętrznym obrazie gdzie jakaś część, ktoś chce kłusować i zakłada sidła a inna część, ktoś inny walczy z takim postępowaniem.

    Co ja mam z tym wszystkim wspólnego?
    – wewnętrzny konflikt

    Prawda wyzwala
    A jakże
    W świetle nie ma niejasności, jest prawda.
    Nie ma cieni i nieporozumień.
    Konflikt istnieje w rozdzieleniu. NP części umysłu od jej Źródła. Nie ma dostępu do światła i zachowuje nieprawdę.
    W świetle nieprawda znika. Zostaje tylko prawda. Znika konflikt dualności i zostaje tylko nie dualność. Jedność, jednolitość, jedna myśl i jedna wola. Wojna ustaje, jest pokój.

    Prawda przywraca pokój umysłu i pokój między umysłem i sercem. Ten wewnętrzny pokój skutkuję zewnętrznym pokojem.

    Może on przyjść do mnie albo ja mogę się nagle przenieść w miejsce gdzie nie ma konfliktu a wokoło jest tylko pokój.

    1. Wędrowiec pisze :”Tak w ogóle agresja bierze się z potrzeby zmiany świata. Czy jest taka potrzeba?
      Może to nie świat należy zmieniać a swoje postrzeganie świata? Może ze światem wszystko jest ok? ”

      No właśnie, ja uważam, że ze światem jest jak najbardziej wszystko w porządku, to tylko nasze ego, nasz nieporządkowany umysł stwarzają swoje wizje, które chcą wymusić na uporządkowanym świecie zewnętrznym.

      Jeśli będziemy patrzeć na świat oczami duszy, która jest prostolinijna, przyjmująca wszystko, zło czy dobro, jako właściwe i porównamy z odbiorem i postrzeganiem świata poprzez umysł w którym decyzyjność przejmuje nasze ego, to stwierdzimy, że dwóch rządzących nami o skrajnych podejściach postrzegania, nigdy nie dojdzie do porozumienia,

      To tak jak w małżeństwie, mąż chce jechać na Kanary, a żona nad nasze morze, jeśli każdy będzie upierał się emocjonalnie przy swoim, to nie dość, że z urlopu będą nici, to emocje przy tym mogą osłabić lub spowodować rozpad związku.

      Ale nie o tym chciałam rozkminiać 😀 , ja uważam, że przysłowie „gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta” w tym przypadku jest bardzo zasadne, mam tu na myśli, korelacje umysł : dusza, i tu włączyć należy tego trzeciego, czyli łącznik kompromisu SERCE 3 ❤ ❤

      Bądź BŁOGOSŁAWIONY NARODZIE WSPANIAŁY.

      1. Ponownie wpisuję skasowany urywek mojego poprzedniego komentarza.
        Ja, szara myszka tego Przepięknego Świata, w ten szczególny dla mnie dzień, wysyłam w przestrzeń z serca całą moją MIŁOŚĆ dla uzdrowienia GO i otwieram drogę powrotu ŹRÓDLANEJ RASIE SŁOWIAN, by swoim przykładem Życia według PRAW JEDYNEGO dawała wzór do naśladowania wszystkim Istotom tego Przepięknego Świata.

      2. Ja Ci nic nie kasowałem. Apel do Komentatorów: Kochani, swoje komentarze przed wysłaniem zapisujcie w notatniku – i w razie jakichś niespodzianek spróbujcie wysłać jeszcze raz.

      3. TAW ale u mnie puszczając cały komentarz, wyświetliła się jakaś durna ramka, gdzie napisane było „blokada treści niedozwolonych” a w moim wpisie nic takiego nie było , było tylko o Centralnej Rasie ŹRÓDŁA Słowianach, a w dodatku tekst ten był w środku komentarza, może ja tu czegoś nie rozumiem, ale wydaje mi się, że to jakieś ciemne gady majstrują 😀 na Twoim blogu. 😀

      4. Jak odczytywałam Twój komentarz, to znów wyskoczyła ta sama ramka z tym samym napisem 😀 to są jaja.

      5. No to rzeczywiście yaya 😀

        Prośba do pozostałych Komentatorów: informujcie, jeśli przydarzą Wam się podobne hece 🙂

        *

        PraWedy nie da się zablokować. Jej ujawnienie można co najwyżej opóźniać. Ale dla nas nie ma to żadnego znaczenia, gdyż my jesteśmy cierpliwi jak Woda, która drąży skałę nie siłą, lecz częstym spadaniem 😀

  8. Wszyscy mówimy o tym samym:
    Nie wolno obarczać poczuciem winy skrzywdzonej osoby, w której zrodziło się to okropne uczucie – emocja!
    Mówimy tu o nienawiści, więc o bardzo głębokiej krzywdzie!

    W pierwszej kolejności musi nastąpić eliminacja tego czegoś, co wywołało – było przyczyną powstania tego groźnego dla niego samego destrukcyjnego uczucia!

    Czyli tak jak powiedziała piekna, mądra jedna DUSZYCZKA – najpierw NALEŻY POSPRZĄTAĆ!

    Dziękuję za cenne uwagi godne głębszego przemyślenia ❤

  9. Globaliści, sądząc po ich wieloletnich planach realizowanych z zimnym wyrachowaniem, bardzo nas nienawidzą i nic, ale doprawdy nic im się złego Z TEGO POWODU nie dzieje. Może dlatego, że upadła w to miejsce, obecnie humanoidalnie wyglądająca progenitura synów buntu (elohim) posiada obce tubylcom antyseptyczne i antyrakowe związki miedzi w hemocyjaninie (w krwi, zamiast tubylczej hemoglobiny), które nie pozwalają na gwałtowny rozwój komórek rakowych i gwarantują lepszą odporność na choroby wirusowe. Dlatego statystycznie prawie wszyscy z nich dożywają setki. To oni są tymi iluminowanymi (świetlistymi – chrystusowymi) rodami, które dzięki powiązaniom i stworzonym kartelom trzęsą tym padołem łez. Czy zauważyliście, że od prezydentury Trumpa skończyły się bardzo szybko wszechobecne, głośne akty terroru?

    To jest wynik wojny, którą on i jego elektorat – wolni obywatele Ameryki wypowiedzieli iluminowanym, zimnokrwistym elitom buntu przeciwko boskiemu porządkowi.
    .https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=QkEZYRPx-2Y
    Natychmiast na jaw wyszły wszystkie dalekosiężne plany globalistów, od dawna tworzone i ogłoszone elitom przez liczne organizacje o znaczeniu międzynarodowym, grupy wpływu i służby.

    Można by tu z wielkim prawdopodobieństwem zgodności przyszłych wydarzeń udawać dalekowzrocznego jasnowidza, maga jakich pełno wokół, którzy na dziesiątki lat zgodnie z tymi demonicznym,i planami ustalają między sobą przyszłość ludzkich stad i rozmiar demonicznie wprowadzanych destruktywnych zmian oblicza Ziemi.
    Oto tylko niewielka część z tych realnych planów, która i tak prawdopodobnie zwali każdego z Was z nóg i będzie odbierana z prawdziwym niedowierzaniem: https://www.youtube.com/watch?v=oYg8yq0zf7g

    Niedostrzegalna różnica między hybrydami i tubylcami jest miedzy innymi taka, że ich mózgi pracują efektywniej, co pozwala im dostrzegać, odczuwać wiele niuansów zwykle o ogromnej większości niedostrzegalnych, pomijanych przez tubylcze zmysły. Działa to tak jakby, żyli, obserwowali, odczuwali oni wszystko wokół jakby czas tylko dla nich lekko zwolnił. Dlatego są idealnymi aktorami, mówcami, skutecznymi kłamczuchami, gdyż w kwestii postrzegania czasu mają nad tubylcami znaczną przewagę, co pozwala im mieć nad nimi kontrolę. Widać to szczególnie w produkcjach filmowych, które znacznie zwolnione pozwalają dopiero tubylcom wyłapać liczne oszustwa i manipulacje w ich grze, wyglądzie, odruchach. Dlatego tak ważne jest dla nich tworzenie i ocena filmów, przepełnionych zwykle ogromną ilością szczegółów, którą zwykły śmiertelnik dostrzeże dopiero po kilku razowym ich obejrzeniu. Tubylcy mogą starać się wyrównać szanse w dostrzeganiu szczegółów (zaaranżowaniu w celu poznawczym tzw. efektu zwolnieniu czasu, a faktycznie przyspieszenia, rozszerzenia odczuwania, działania mózgu w celu dostrzegania znacznie większej ilości szczegółów) po zażyciu marihuany, którą to CIA swymi działaniami uczyniła na długie lata niedostępną i mimo wielu pozytywnych, zdrowotnych i przemysłowych zalet dalej w czambuł przez rządy penalizowaną. Dosłownie po kilku machach natychmiast zakwalifikujesz, który film był stworzony, zagrany przez hybrydy, szczególnie dla hybryd. Wszystko będzie starannie zagrane, zaaranżowane do najmniejszego symbolu i szczegółu, dopięte na ostatni guzik w przeciwieństwie do filmów akcji tworzonych przez tubylców dla tubylców.
    wężykiem, wężykiem

    PODAJ DALEJ…

    1. Oczywiście należy w tym miejscu dodać, że nie zaleca się przeprowadzania jakichkolwiek prób zażywania substancji odurzających, choćby nawet z tego powodu, że faktycznie każdy osobniczo może inaczej reagować na zawartą w marihuanie substancje czynną jaka jest THC, Podobnie zresztą jak na wielu ludzi inaczej reaguje na alkohol. Dla jednych jest to przedłużające życie lekarstwo, dla innych sposób na poprawę nastroju, udana zabawę, jeszcze innych kompletnie odmóżdża, a dla wielu działa wysoce destrukcyjnie, a nawet chorobliwie i długotrwale destrukcyjnie, do tego uzależnia. Aby jednak pokazać wam, że faktycznie coś jest na rzeczy proponuje rosyjski przykład wzięty wprost z TV –> https://www.youtube.com/watch?v=VT5jmlrgrkk

  10. A co my musimy zrobić by dojść do wypowiedzenia jej słów?
    – Nic nie muszę, SłowiAnko.
    Już tu kiedyś napisałem, że przymus to niewolnictwo. Budzący się zdaje sobie sprawę z tego że nic nie musi a robi coś, bo chce.
    Kiedy się śpi, wydaje się, że tak wiele jest konieczności, obowiązków, że coś muszę.
    W efekcie odcięcia od prawdy wiara w muszę tworzy niewolnika.
    Nie wiem co motywowało kobietę 85letnią do wypowiedzenia takich słów. Nie znam jej, może przebudzenie a może wiek.

    Czy musisz mnie kochać? Nie musisz a siebie? Też nie musisz. Ja twierdzę, że nie musisz. Czy musisz wstawać rano zamiast spać do południa? Nie musisz.

    Analizować za i przeciw, metodą kartki na pół.

    Kiedy jest konflikt, są za i przeciw, wtedy mogę swobodnie przyjrzeć się umysłowym argumentom. Szczere przyglądanie się im prowadzi mnie od jednego do drugiego, aż do faktycznej przyczyny za i przeciw. Tak po nitce Ariadny wychodzi się z labiryntu umysłowego.

    Myślę że tobie chodź właśnie o to.
    Kiedy takim sposobem wyjdziesz z labiryntu, z ciemności na światło to wtedy staje się oczywiste, które za czy przeciw jest prawdziwe a które zawiera błąd.
    Wtedy można podjąć inną decyzję, po dojściu do źródła problemu. Zazwyczaj przy końcu pozostają tylko dwie myśli albo dwa źródła, dwu konfliktowych idei. Jedna pochodzi ze Źródła a druga została wytworzona po odcięciu od Źródła. Jej źródłem nie jest miłość.
    Tam zostają rozpoznane i kłamstwo odpada a ostaje się prawda.
    Nastąpiło oświecenie i uzdrowienie jakiejś skonfliktowanej części umysłu.

    By stało się to możliwe wymagane (wciąż nic nie muszę, mogę ale nie muszę) nie osądzenie już przy pierwszych argumentach za i przeciw.
    Jeśli dokonam osądu pośpiesznie, przy wstępnych dowodach, zawsze wybiorę inaczej niż bym chciał gdybym był przebudzony.

    Na tym polega pułapka osądu.
    Dokonanie oceny zawartości książki po okładce.
    Podjęcie decyzji na podstawie pierwszego wrażenia odciąga od podążania po nitce w głąb siebie do Źródła prawdy.

    Osąd jest wydaniem wyroku przy jednoczesnym: Już wiem. I nie potrzebuję więcej.
    I nie dowiesz się.

    Ale tobie SłowiAnko może chodzić o poniechanie osądu i udaniu się po nitce którą sobie tworzysz na kartce układając ją z za i przeciw. Która to ma cię doprowadzić do przebudzenia i powiedzenia: nic nie muszę!

    W takim razie będę ci kibicował byś nie wydawała pochopnych osądów w żadnej sprawie, nawet tej najbardziej ciebie bulwersującej. Życzę ci byś rozpatrzyła idąc taką drogą do źródła problemu, każdą sprawę. Nawet tą ciebie najbardziej bulwersującą a może tam właśnie znajdziesz największy skarb 😉

  11. „Czy to tylko świat ducha przejawia się w materii i ją kształtuje, czy również świat fizyczny, ziemski z wszystkim co się na nim rozgrywa, ma tak samo wpływ na kształt świata duchowego?

    Czy można któremuś z tych światów przypisać większą moc jednego nad drugim?”

    Krysia z lasu
    Ty się tego sama dowiesz ale jeśli pytasz mnie o zdanie to odpowiedź brzmi:
    Tylko jeden z tych światów jest rzeczywisty.
    Fatamorgana w żaden sposób nie wpływa na pustynię.
    Chmury zakrywają niebo ale nie mogą go nawet dotknąć.
    Sen po przebudzeniu znika. Nic ze snu wydostać się nie może do rzeczywistości.
    A my? My śnimy ale nas tu nie ma. Materia jest snem Ducha i w żaden sposób nie może go zranić, zmienić, wpłynąć.
    Duch może bawić się materią, zapomnieć że jest Duchem i utożsamić się z formą. Wtedy cierpi. Cierpi gdy traci, cierpi gdy pożąda.

    Jest nie z tego świata i może być niepodatny na najwścieklejsze ataki tego świata, bo ten świat nie może go zranić. Ale wiara w bycie częścią tego świata sprowadza ból.

    Można obudzić się zupełnie, ciało zacznie się zmieniać, stawać jakby przeźroczyste, w końcu rozpuści się zupełnie w świetle.
    Dla utożsamiających się ze snem i swymi ciałami, będzie to niecodzienny widok. Ten człowiek zniknął!
    Nie zniknął i nigdzie nie odszedł. Jest tutaj tylko nie potrzebuje już ciała. Inne ciała nie widzą tego ciała ale on widzi ich.
    Słyszy ich myśli. Myśli człowieka są głośne i nie ma prywatnych myśli 😊

    Zanim odstawi ciało, używa je do pomagania i przebudzenia się swoich braci.
    Później też to może robić na szerszą skalę.
    To pochodzi bardziej z wewnętrznego widzenia które przynosi miłość.

    Podobnie i dokładając osobiste doswiadczenia, wiem skąd biorą się złe samopoczucia o które pytasz Krysiu z lasu.

    Odpowiem ci słowami Kursu Cudów
    Jeśli w jakikolwiek sposób czujesz się wytrącona ze stanu błogiego spokoju, to jest tak tylko dlatego, że pomyślałaś o jednym ze swoich braci/sióstr inaczej niż pomyślałby Bóg.

    Kiedy ja chciałem odstawiać polepszacze nastrojów i przypominałem sobie tą zasadę, wtedy zamykałem się w pokoju albo innym odosobnionym miejscu i czekałem. Nie myślałem. Czekałem obserwując ten niechciany stan.

    Daję słowo, za każdym razem po pewnym czasie pojawiała się myśl.
    Potępiłeś tego i tego, zmarszczyłeś brwi patrząc na nią, albo nic nie powiedziałeś ale osąd w myśli i sercu nastąpił.

    To jest powód dlaczego teraz czujesz się źle. Wiec możesz jechać kupić trochę zioła albo walnąć flachę, lub wybrać jeszcze raz.
    Co wybrać jeszcze raz?
    Osadzić czy nie osadzić
    Potępić czy wybaczyć
    Skrytykować czy docenić

    Jesli udaje mi się tym razem nie osądzić, wziąć odpowiedzialność za widzenie i wybaczyć sobie ) wtedy ZAWSZE następuje tak szybka zmiana wewnętrznego przykrego samopoczucia na ogromne szczęście, że nie można usiedzieć na tyłku.

    Wtedy lecę coś na forum napisać albo robię rzeczy pod wpływem impulsu i bardzo bardzo bardzo cieszy mnie wszystko. Z tego płynie największe szczęście. Gdy jest się czystym kranem, kanałem dla rozprzestrzeniajcej się miłości.

    Wtedy widzę jedynie to, rozprzestrzeniajacą się miłość albo wołanie o nią.

    Gdy ktoś próbuje mnie skrytykować, przyrównać do diabła, nie odbieram tego osobiście w takim stanie.
    Patrzę i widzę miotającą się osobę z braku miłości.
    Warczy, pluje, trzęsie się jak zatkany kran.
    Nie chcę odpowiadać atakiem by ten kran nie wybuchł czasem.
    Miłość pozwala mi się dostroić do stanu tej istoty i tłumaczy we mnie wszystko co chciałaby jej powiedzieć. Ja tylko na to pozwalam.

    Dziś mój przekaz jesli nie będzie za czysty to przepraszam.
    Wciąż się tego uczę, odkamieniam swój kran.
    Kiedy udaje mi się powiedzieć coś wartościowego, za co jestem niesłusznie chwalony, jest tak tylko wtedy gdy nie wiem co powiedzieć.

    Ale chcę. Wiem że nie muszę ale chcę pomóc. Ta chęć jeśli jest czysta to jest to również wola Źródła.
    Wtedy biorę do ręki telefon i piszę to co pojawia się we mnie i czuję sercem kiedy pisać, co pisać, czy to pomoże czy zaszkodzi.

    To nie ja tak naprawdę piszę tylko Moc przeze mnie ale mnie to sprawia przyjemność. Mogę się zbuntować i powiedzieć Nie. Ale kto z przebudzonych chciałby sam na powrót wykopać się z własnego domu w takie bagno.

    1. Wędrowcy po snach pisze: „Duch może bawić się materią, jest nie z tego świata i może być niepodatny na najwścieklejsze ataki tego świata, bo ten świat nie może go zranić. Ale wiara w bycie częścią tego świata sprowadza ból”.

      I te właśnie Twoje słowa Wędrowcu są moją odpowiedzią Krysi z Lasu na jej ciągle zadające mi pytanie: dlaczego nikt z zewnątrz nie jest w stanie mnie zranić, gdy ja tego nie zechcę.
      Bo mój wewnętrzny świat na to nie pozwoli, Krysiu, jest utwierdzony w miłości ŹRÓDŁA, która jest wszystkim.

      Wędrowcy po snach pisze: „Jeśli udaje mi się tym razem nie osądzić, wziąć odpowiedzialność za widzenie i wybaczyć sobie, wtedy ZAWSZE następuje tak szybka zmiana wewnętrznego przykrego samopoczucia na ogromne szczęście, że nie można usiedzieć na tyłku”.

      A ja Wędrowcu w takich momentach, żeby nie odfrunąć i nie zaprzepaścić tej euforii, otwieram swój notatnik i piszę, piszę wszystko, co napływa do mnie, a po zakończeniu tego etapu nie chce mi się wierzyć, że są to moje słowa, przemyślenia i napisane wiersze.

      Teraz już wiem, co to jest, skąd do mnie napływa i jaki piękny ślad pozostawia w moim sercu.
      Mam też dni, kiedy mój „kran” też się zakamienia, ale dzieje się to coraz rzadziej.

      Serdecznie Cię pozdrawiam i bardzo, bardzo rozumiem.

  12. Zadałem sobie pytanie.
    Dlaczego wciąż nie odczuwam pełnego zdrowia? Kogo osądziłem i co mam wybaczyć?
    To było wieczorem.
    W nocy się przebudziłem i ujrzałem dziesiątki takich spraw. Obrazy z przeszłości zaczęły się pojawiać. W odstępach, dając mi możliwość, bym rozpatrzył każdą jeszcze raz.

    To tak jakby podświadomość w której zakodowało się poczucie winy po każdym jednym osądzie, pootwierała szuflady i ukazała mi moje wyroki o tym świecie, które są wyrokami na mnie samego.

    Masz tu wszystko. Wybierz jeszcze raz jeśli chcesz. Osądź albo wybacz.

    Zrobiłem jak umiałem, trochę mnie to przytłoczyło.

    Później przyszło pewne widzenie.
    Te wszystkie masowe ujawnienia, kłamstw, planów kontroli, szczepień, zdrad itd. nie wychodzą na jaw przypadkowo.

    To odpowiedź na pragnienie ludzkości, która nie może znieść już stanu w jakim się znalazła.
    Świat wyciąga na wierzch wszystkie brudy i daje nam możliwość podjęcia decyzji jeszcze raz. Każdy osobiście, nawet w tej chwili, podejmuje decyzję dla siebie i wyłącznie za siebie.
    Osądzę czy wybaczę. Skrytykuję czy odpuszczę sobie krytykę.
    Sami wybieramy sobie niebo lub piekło.
    Nie kiedyś gdzieś ale teraz, zaczynając tutaj i tutaj doświadczając skutków swoich wyborów.

    Gdy masz chęć coś naprawić, uważaj czego pragniesz. Czy wiesz z czym to jest powiązane? Wychodzisz właśnie z domu i myślisz, że przypadkiem napotykasz tamtą zołzę? Wydaje ci się, że skłócony sąsiad złym losem stanął ci dziś na drodze?

    To nie zły los miesza ci w szykach, kiedy ty prosisz o szczęście. To świat odpowiada na twoją prośbę i daje ci możliwość naprawy. Tu masz wybór zdaje się mówić.
    Proszę masz, chciałeś to masz, wybierz jeszcze raz.
    Co wybierzesz?
    Potępisz
    czy
    Wybaczysz

    Potępiając ją = potępiasz siebie. Wybaczając jej = wybaczasz sobie.
    A każda twoja decyzja odbije się natychmiastowym skutkiem, BO MASZ W SOBIE MOC, UWOLNIĆ SIĘ LUB ZNIEWOLIĆ.
    Uzdrowić albo chorować.

    Użyjesz masowego ujawnienia do oczyszczenia siebie z winy a więc i jej skutków? czy użyjesz tych informacji do dopier…..lenia sobie jeszcze bardziej?

    Cały czas masz wybór, to ty decydujesz. Zastanów się dobrze czego pragniesz.

    Taki głos usłyszałem i wciąż go słyszę.
    Na każde pytanie jest odpowiedź i na każdą prośbę- pomoc. Wiem to i widzę to w tej chwili.
    Osądy nie pozwalają dostrzec nawet tego i właściwie zinterpretować.

    Podzieliłem się z wami tym wglądem, bo czułem, że jest taka potrzeba. Choć był skierowany do mnie, to może komuś to się przyda. Nikomu nic nie narzucam. Kto chce niech korzysta. Komu to nie pasuje, nie ma sprawy.

    1. Chciałabym, Wędrowcy, abyś mi pomógł.

      ,, Cały czas masz wybór, to ty decydujesz. Zastanów się dobrze czego pragniesz.”

      Pragnę równowagi, synchroniczności, miłości i spokoju.

      ,, Co wybierzesz?
      Potępisz
      czy
      Wybaczysz?”

      To działa, Wędrowcy, o czym mówisz…

      Bardzo działa, spokój i jeszcze raz spokój: myśli, uczuć, ba! nawet marzeń…

      ALE KONKRET. Oprzyjmy to potępianie i wybaczanie na zwykłym życiu.

      Przykład.
      Pewna osoba(y) zadała mi ból. Serca oczywiście, preparując taki obrót sprawy(i informacji dla innych), w której nie jestem godna zaufania, jestem zła, po to, aby z takiego stanu rzeczy wyciągnąć korzyści(o Boże! osądzam!)

      „Ło kej” wybaczam jej i sobie, ale nie da się przestać o tej osobie myśleć jako tłuku(o Boże! osądzam!), ponieważ jestem związana z tą osobą wydarzeniami, które nastąpiły i będą następować.

      Co robić?
      Wybaczać dalej? Kościółkowo wybaczać i nadstawiać siedemdziesiąty siódmy półdupek, bo policzki już nie przypominają twarzy?

      Tu się nie da zastosować lustra, filozofii w stylu: ,,och jak to pięknie! wybaczyłam sobie i innym i jest raj!”

      Powiem wprost.
      Jak zareagować na tłuka(o Boże! osądzam!), który dla własnego interesu nie chce pojąć pewnych spraw, a ja MUSZĘ przyjąć określoną postawę.

      Czy mam zająć się wybaczaniem, czy raczej konkretnym zachowaniem, postawą wobec tych osób?

      Wybaczam sobie i im, a dalej jest to samo…

      No…, klecha to powiedziałby mi, że ,,duszyczko, widocznie nie wybaczyłaś dostatecznie…”
      No kurde, a świstak zawija … w lekko zj…ne pazłotko (sic!)

      Czy jeśli wybaczanie, pozytywne myślenie nie pomaga, to czy można wyciszyć, wygłuszyć, albo w pizdu zerwać stosunki?

      Czy nie, czy raczej trzeba wybaczać i liczyć, że ktoś pomyśli tak jak ty i ja?

      Fakt, że dla niejednych okazujemy się głupcami, rekompensujemy tym, że istnieją głupsi od nas.

      Czy wybaczanie wszystkim przyniesie pożądany skutek?

      Co sądzisz o tym Wędrowcy?

      Serdecznie pozdrawiam.

      1. „Czy jeśli wybaczanie, pozytywne myślenie nie pomaga, to czy można wyciszyć, wygłuszyć, albo w pizdu zerwać stosunki?”

        Próbuje odpisać na to pytanie ale wyrzuca mnie coś ze strony.

        Może teraz krótko.

        Wybaczenie zawsze działa jeśli jest zakończone i wiąże się z przebudzeniem.
        Ale przebudzenie i to co zobaczymy po przebudzeniu idzie po myśli Źródła nie naszych sennych majaków.

        Osoba z którą dzielimy doświadczenie nie zawsze budzi się razem z nami. My wybaczając okazujemy gotowość przebudzenia ale ta druga osoba może jeszcze nie chcieć się obudzić. Wtedy cud na nią poczeka i może tak być, że zostaniemy od niej odepchnięci. Może ona sama odejść a może się przebudzić i nie być takiej potrzeby.

        Jeżeli jednak próbuję uciec od tej osoby bo np mnie denerwuje (co jest oznaką nie ukończonego oczyszczania) to dokądkolwiek ucieknę, zostanę ściągnięty z powrotem albo tam dokąd uciekłem doświadczę czegoś podobnego z inną osobą.

    2. Krysia z lasu

      Mogę Ci odpowiedzieć na własnym przykładzie.
      Jeśli jestem uważny i nie przeoczę momentu w którym wybaczenie staje się faktem to:
      Fizycznie, dosłownie czuję jakby kamień spadł z serca. Nie zawsze od razu, czasem poprzedza to kłucie, swędzenie w sercu, pulsowanie splotu słonecznego (to akurat wiąże się bardziej ze zrównoważeniem woli np mam to teraz, kiedy Twoje pytania są wymagające i wiem że sam nie dam rady odpowiedzieć wystarczająco; wtedy pozwalam sobie być przekaźnikiem Źródła dla Ciebie, wtedy splot pulsuje)

      Jest jeden podstawowy krok bez, którego proces nie zadziała.
      AKCEPTACJA -wzięcie odpowiedzialności za doświadczenie
      JA TO STWORZYŁEM

      Obserwujesz siebie? Widzisz myśli mówiące: ale on jest taki głupi. Rozmawiasz z ludźmi o nim? Przytaczasz jego imię w rozmowie?

      Więc jeszcze wierzysz, że to nie ty stworzyłaś swoje doświadczenie , lecz ktoś inny.

      Kiedy AKCEPTUJĘ swoją odpowiedzialność, nie ma miejsca na [on mi to zrobił] wtedy kamień z serca spada. Wtedy dzieją się cuda 😊

      Ale zanim to się stanie, czeka Cię decydujące starcie. Jest jedna bitwa którą się wygrywa z własnym umysłem.
      Można stoczyć setkę przegranych bitew w których umysł wygrywa i pokazuje winnego na zewnątrz. W końcu przychodzi moment kiedy mówisz mu NIE!
      I kiedy mówisz mu NIE, nie wpuszczasz do swej świadomości myśli, przekonania o czyjejś winie. Nie wiercisz w sobie dziury którą ucieka z Ciebie moc oddając ją komuś nad Tobą, komuś na zewnątrz.
      Kiedy mówisz takim podszeptom NIE, stanowcze nie, i mówisz TO JA. Ja to sobie zrobiłem, wtedy nie mogę widzieć w bracie winy, nie mogę odczuwać urazy.
      Ja nie przebaczam mu jego czynu. Ja wycofuję się z widzenia w nim winy. Chociaż na chwilę, na tą jedną jedyną chwilę w której spada głaz z serca.
      To koło przestaje się kręcić w jedną stronę i zaczyna kręcić się w drugą.
      Jest taka jedna chwila z tym związana. Wtedy wszystko się odwraca z tym związane.
      W 2punkcie, lub podobnej technice (coś z kwantowym w nazwie) Richard Bartlett, Frank Kinslow, nazywa się to załamaniem fali. Ludzie zjeżdżają np bezwładnie na ziemię.

      Ja czasem czułem błogie obezwładnienie, rozluźnienie wszystkich mięśni, czasem zaczynam głęboko oddychać gdyż ciało samo zaczyna domagać się na tą chwilę więcej tlenu.

      Z własnego doświadczeni powiem Ci, że rzadko udaje mi się wziąć i powiedzieć szczerze z akceptacją JA TO STWORZYŁEM

      Ale powiem Ci jeszcze coś
      Jeśli zechcesz a wiem, że już chcesz i podziwiam Twoją odwagę, gdy pytasz o to publicznie i może już masz ją w sobie, pokorę jakiej to wymaga.
      Zanim weźmiesz odpowiedzialność by proces mogł się spełnić, zobaczysz COŚ.

      Mogą to być przebłyski, myśli nie od erotycznej części umysłu. Mogą pokazywać Cię w różnych sytuacjach, do których nie specjalnie chciałabyś się przyznawać przed sobą.
      One będą Ci pomagać ujrzeć siebie bardziej obiektywnie. Ego wybiela nasze zachowanie a oczernia zachowanie tego kogo osądzamy.
      Te myśli są inne, bardziej sprawiedliwe.
      Ich nie ujrzy ten kto nie chce ich widzieć, kto szuka jedynie dowodów na swoją wspaniałość i dowodów na czyjąś małość. W takim wypadku mamy takie myśli które potwierdzają już zamierzony wyrok.

      Ale jeśli chcę być ze sobą szczery i to mnie bardziej pociąga, prawda bardziej zaczyna się dla mnie liczyć niż mój racje, moje mniemanie o sobie samym,
      to wtedy zaczynam mieć inne myśli.
      Nie przejmuję myśli o sobie od innych ludzi. Te też odkładam na bok jak te moje własne. Tyle samo znaczą.

      Mówię o myślach przychodzących ze Źródła. W nich mam moc rozpoznać prawdę o swoim zachowaniu. I może mi się ono nie podobać. To nie jest prawda o mnie. To jest prawda o moim zachowaniu wynikającym z programów matrixa.

      Gdy chcę tej prawdy ponad wszystko, to Źródło mi ją daje, dawkuje ją dla bezpieczeństwa mojego oczywiście 😊 bym nie dostał zawału i nie zlały mnie poty. Pomalutku Źródło budzi, wie co robi.

      Po takich wewnętrznych widzeniach, swoich wad, błędów, kiedy kolejny raz przychodzi myśl o bracie, który mnie skrzywdził, już nie bywam tej jego winy co do mnie taki pewny. I te widzenia czasem są, czasem nie ma, czasem jest ich wiele, dotąd aż moja uwaga nie kieruje się na zewnątrz lecz do wewnątrz, tutaj umiejscawiając ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Nie winę lecz odpowiedzialność.

      Jest to zauważalne na sercu i w stanie świadomości. Myśli o tym człowieku zmieniają się całkowicie. Tak jak myśli o wrogu w myśli o przyjacielu. Tego nie da się sprawić pozytywnym myśleniem. To tak jakby odciąć się od jednego źródła i podczepić pod zupełnie inne z którego spływają myśli. To jest nie do przeoczenia.
      Uczucie kamień z serca mogę przegapić ale zmiany myślenia o człowieku któremu myślałem, że mam coś wybaczyć, przegapić nie mogę.

      Wtedy wiem, że nie było tak naprawdę niczego co miałbym mu wybaczyć. To sobie wybaczyłem i przestałem projektować na niego moją wyimaginowaną winę.

      Istota przebudzona nie wybacza. Bóg nie wybacza. Nie robi tego bo nie widzi winy.

      Wybaczanie ma sens tylko tam gdzie dokonał się osąd.
      W nie dualizmie osądu nie ma, nie ma więc winy i nie ma potrzeby odwracać tego procesu – wybaczać.

      Ale dokonując osądu, wytwarzając winę i spychając ją do swej podświadomości, potrzebuję to odwrócić.

      Czy ma sens sprzątanie czystego domu?
      Wybaczanie w rzeczywistości, w niebie, też nie ma sensu.
      Ale ma sens w drodze powrotnej, w oczyszczaniu, sprzątaniu.

      Może nauka wybaczania komuś jest celowym oszustwem, by nigdy nie odniosło skutku?

      To działa tylko wtedy gdy biorę odpowiedzialność za swoje doświadczenie z którym mam problem w 100%

      Kółeczko kręciło się w jedną stronę.
      Zatrzymałem je i zacząłem obracać w stronę przeciwną.
      Teraz znów zatrzymuję i przywracam mu pierwotny naturalny bieg.

      To co się wtedy dzieje z człowiekiem i jego otoczeniem.. 😊

      Wiem Krysia że Ci się to uda a skąd to wiem?
      Bo Ktoś wziął Cię w swoje dłonie i już Cię obraca 😊

      Jedyny niedosyt mam tylko z powodu takiego, że to mnie zadajesz te pytania a nie uczysz się od mądrzejszych, już przebudzonych.
      No ale niech tak będzie, skoro na ten czas jest to dla nas obojga dobre, może nie tylko dla nas.

      Udało mi się chociaż po części odpowiedzieć na Twoje pytanie?
      Może nie tylko Twoje?

  13. A znacie to?

    Nie śmiej się dziadku z cudzego wypadku, bo jak się będziesz śmiał, tak samo będziesz miał.

    To też w temacie nienawiści i to jak najbardziej.
    Dzieki TAW za artykuł pod którym wreszcie mogę komentować w temacie 😊

    Dlaczego się śmiejemy z cudzego wypadku? Skąd satysfakcja z cudzej krzywdy?
    – Z chowanej urazy.

    W książce Louise Hay – „Każdy może uzdrowić swoje życie” autorka wymienia długotrwałą urazę jako przyczynę powodującą raka.

    Tak samo jak Roman. On co prawda mówi o nienawiści ale ona ma wiele obliczy np urazę.

    Gdybym wybaczył sobie przeglądając się w sąsiedzie, to może nie śmiałbym się z jego upadku na rowerze i mnie ominąłby podobny wypadek?

    Myślę że tak.
    Skąd taki pomysł?
    Oprócz starego polskiego przysłowia miałem doświadczenie.

    Gdy widziałem jak pogoda dopieka Amerykanom, myślałem: macie za swoje, zbieracie co zasialiście. I przeglądałem Internet w poszukiwaniu dobrych wieści (tak siebie oszukiwałem) a tak naprawdę cieszyłem się z kary jaka spotykała tych, których osądziłem.

    Później zakładałem ogród.
    Trzy lata z rzędu susze. Drzewka usychały. W trzecim roku wsadziłem . Tej samej zimy połowa wymarzła a część sadzona wiosną uschła. Czego nie zrobiła pogoda, to przyszły sarny i zające a Łoś pogryzł drzewka razem z osłonkami.

    Do koleżanki wtedy pisałem: Zasadziłem sad, który zniszczyłem i zostawiłem ślady kopyt Łosia lub Jelenia.

    Gdy fiksowałem i rwałem włosy z głowy po sezonie patrzą jakie żniwo zebrała pogoda, nie mogłem uwierzyć, że w jednej części Polski nie było lata i ciągle padało a u mnie na południu w jednym miejscu była mega susza.

    Wiosną przymrozki zniszczyły przyszłe plony. Wczesną zimą fala mrozu. Latem susza.

    Wiedziałem już coś o wybaczenie ale ignorowałem osądy. To tak jakbym nimi dziurawił łódź, którą płynę a później wybaczał, wylewał wodę z łodzi.

    Wiec pytam co takiego zrobiłem i staram się wybaczyć sobie uwzględniając pogodę i zwierzęta.

    Odpowiedź przyszła wkrótce:
    Osądziłeś tych którzy ściągnęli na siebie nieszczęście.
    Śmiałeś się dziatku z cudzego wypadku. A żeś się śmiał to tak samo żeś miał – chodzi o pogodę.

    Ze zwierzętami niszczącymi plony było podobnie. Gdy się mi kolega żalił na dziki, ja mu mówiłem, że ogrodzenie pola albo zabicie dzików nic mu nie pomoże, bo co się odwlecze to nie uciecze.
    Ale w duchu go osądziłem, potępiłem.
    Gdy tutaj na forum była wzmianka o odstrzałach zarażonej trzody, też osądziłem. Krytykowałem.

    I ten Łoś lub Jeleń (nie odróżniam śladów kopyt) przeszedł się przez mój ogród i choć dużych szkód nie zrobił to swoje zrobił.

    Będziesz się śmiał dziatku z cudzego przypadku? – Boże chroń bym jeszcze kogokolwiek osądzał.

    A jak się zawziąłem i powiedziałem, że nie będę dziurawił swojej łodzi (osądzał) to w życiu pojawiły się nowe możliwości, naprawa tego co schrzaniłem i relacja na forum TAW z ludźmi się zmieniła.

    Mam jeszcze takie narodowe spostrzeżenie.
    Pomysł, by nie odwzajemniać nienawiści kierowanej w naszą stronę czy to ze środowisk żydowskich, ukraińskich, amerykańskich.

    Oni nas osądzili i tak jak w pojedynczym organizmie nienawiść, uraza, może spowodować raka, zniszczyć taki organizm;
    tak samo może być z całymi narodami. Narodowa nienawiść zniszczy taki naród.
    Czy Niemcy chcieli podbić Europę z miłości? Żywili urazę po przegranej Iw św i rozpoczęli drugą. A nachodźcy to przypadek? A ukraińska nienawiść i wojna domowa? Nieważne kto ją wywołał w oczach ego. Może niszczy ich własna nienawiść?

    Jestem za tym by nie odpowiadać nienawiścią, by to nie zniszczyło tego narodu jak rak ludzkiego ciała.
    Jestem za tym, by odpuścić sobie osąd i wybaczyć sobie to co widzimy w ich energii, by nie klaskać z radości gdy sąsiadowi krowa zdechła. Wybaczenie zwiększą przepustowość serca i napływającą miłość życzy po takim wybaczeniu drugiej zdrowej krowy dla sąsiada, zamiast cieszyć się z jego straty.

    A to czego życzę sąsiadowi to dostanę ja.
    Taką moc mam w sobie. To mi robią moje myśli. Ja już to wiem. Mało wiem ale to wiem na pewno.

    1. Wędrowcu ja streszczę Twoją wypowiedź do jednego zdania, które jest zarazem treścią i siłą przewodnią mojego życia.

      „Jedno trzeba wiedzieć, że nasza nienawiść i osądzanie jest piekłem dla naszej Duszy/mnie.”

      A teraz zapytam, czy każdy z nas przy zdrowych zmysłach i kochający siebie i wszystko co jest JEDNYM chce dla siebie i innych piekła ?

      „Jeśli nie kochamy siebie, to zawsze będziemy gonić za ludźmi, którzy też Nas nie kochają. ”

      A to dla Ciebie od mnie na piękny i słoneczny dzień, przynajmniej tak jest u nas w BB ❤ ❤ ❤

      1. „Jedno trzeba wiedzieć, że nasza nienawiść i osądzanie jest piekłem dla naszej Duszy/mnie.”

        Dzięki SłowiAnka
        Ale to jest jedna część mojej przewodniej myśli.
        1. Gdy osądzam, przestaję być w harmonii z tym co jest prawdziwe.
        Tracę wszystko i to jest piekło dla duszy. Gdy osądzam, kogoś innego uznawszy, że nie ma w nim niewinności, to już obwieściłem, że taka jest prawda o mnie.

        I by to odwrócić:
        2. To co nie przebaczyłem innym, czy też światu, jest jedynie odzwierciedleniem tego, co noszę w sobie jako brzemię, którego nie potrafiłem wybaczyć sam z siebie.
        Przebaczenie doskonali jakość świadomości, dzięki której wreszcie przebaczam samemu sobie.

        I dopiero w wtedy piekło przemienia się w niebo.

        Osąd 👇
        Przebaczenie 👆

        To jest też odpowiedź na pytanie Krysi z lasu i jest to moja jedyna odpowiedź na pytania: czego nie robić a co robić by mieć WSZYSTKO czego mogłaby chcieć zdrowa umysłowo istota.

        Południe świętokrzyskiego wczoraj pochmurne ale dziś słonecznie
        Pozdrawiam

  14. Nie ma pytań, miłośc bezwarunkowa jest miłością bezwarunkową, koniec kropka. Akceptacja tego, co jest, czy rozumiesz (umysłem w co wątpie) serce rozumie i juz. Jakbym miała kochac warunkowo fiu faktycznie …. co za bzdura, i co za bzdura, że ktoś mi wmówił, że kochać nie umiem …. kto nie jest gotów, ten nie jest.

    .https://www.youtube.com/watch?v=ItKxVNUFKYI

  15. Żyjemy w świecie dualalnym, nie ma zła, nie ma dobra, jakie przebaczenie? jaki osąd?? ja pierdziele, za bardzo ludzi to pochłonęło kłamstwo = dualizm, dajcie żyć sobie i innym

    nie ma narodu wybranego, żaden bóg by tego nie zrobił, a jeśli tak, to weź mi wytłumacz, czym jest wobec tego miłość bezwarunkowa.

    1. Nie wytłumaczę Ci czym jest miłość bezwarunkowa. Tak jak nie da się wytłumaczyć Czym jest Bóg, czym Ty jesteś.
      By najmniej ja tego nie potrafię ale wierzę, że To Czym jesteś opowie Tobie o Sobie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s