Ślężańskie Przesłanie – Cezary „VedaMir” Stawski

<https://youtu.be/yYVXkNSjv6o

PRZESŁANIE ŚWIĘTEJ ŚLĘŻAŃSKIEJ GÓRY…

WRÓCI, WRÓCI W STARE GNIAZDO
STARE PRAWO, STARA MOWA
WRÓCI SŁOWO ZWANE PRAWDĄ
NIKT GO WIĘCEJ JUŻ NIE SCHOWA

REF: NIE UWIĘZI, NIE ZNIEWOLI
NIE ZAPOMNI, NIE UTRACI
SŁUŻYĆ BOGU ZNÓW POZWOLI
CNEJ WOLNOŚCI … SIÓSTR I BRACI

WRÓCI, WRÓCI W STARE GNIAZDO
HONOR KTÓRY CNÓT ODBICIEM
WRÓCI SŁAWA ZWANA PRAWDĄ
I NATCHNIONE SŁOWIAN ŻYCIE …

REF: I ODRODZI SIĘ Z POPIOŁÓW
ŚWIAT CO Z NASZYCH SERC WYRASTA
DO SPÓLNEGO SIĄDZIEM STOŁU
MY … OD LECHA, KRAKA, PIASTA …

Na podstawie przesłania Romana Zmorskiego (1822–1867)
Słowa i muzyka: Cezary Stawski

*

Na słowiańskiej góry szczycie
pod jasną nadziei gwiazdą
zapisuję wróżby słowa
wróci –
– wróci w stare gniazdo
stare prawo, stara mowa
i natchnione Słowian życie

Roman Zmorski (1822–1867)

51 myśli w temacie “Ślężańskie Przesłanie – Cezary „VedaMir” Stawski

    1. Jest jeden Bóg Jacku … Stworzyciel … a to że przejawia się w różnych postaciach … jest wszędzie … no cóż … tak już ma … :))))))))))))

  1. Już wraca

    A w niebyt odchodzi wiara w wolę boga inną niż wola serca oczyszczonej istoty.

    W niebyt odejdzie wiara w moc choroby, szczepionek, ziół, tyranów…

    Nic i nikt mnie nie ogranicza, prócz tego czemu nadałem nad sobą władzę.

    Czuję jak moc ze mnie uchodzi, jak przez dziurawe naczynie. Osłabia mnie. Niektóre dziury zatkałem oczyszczając się z szalonych idei. Moc zostaje we mnie. To we mnie było i jest jej Źródło!

    Jeszcze trochę, już niedługo, już niedaleko…

    To ja jestem panem swego losu. Trzymam ster w dłoni, tylko jeszcze trochę śpię i kręcę kołem jak szalony ale to ja kręcę, ja kręcę i popłynę tam gdzie zechcę a nie tam gdzie mi zostanie dozwolone. Jestem kapitanem tej łodzi!
    Wspaniale!

    Nic nie muszę

    Jestem wolny !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 😊

    1. BRAWO!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 😀 ❤

      Żeby poznać jak jest się WIELKIM (WOLNYM) trzeba wpierw stać się malutkim, i Ty tego dokonałeś.

      1. Nie dla wszystkich jest wiadomo,
        Czy Pobudkę odtrąbiono, 😀
        Ten malutki ciągle śpi,
        A dużutki już wszystko wie.
        😀

      2. Nie spodziewałem się pochwał. Dzięki
        Liczyłem raczej na: „więcej pokory bracie” 😊

        A propo pokory
        My ludzie ogłupieliśmy na jej punkcie, fałszywie zrozumianej pokorze.

        Pokora, pomorzyć się, pokajać, przed kim?

        Prawdziwą i wielką pokorą dla mnie jest wzięcie odpowiedzialności za swoje stworzenie.
        Bez odpowiedniego przygotowaniami może to prowadzić do niesłusznego poczucia winy które nakazuje mi się ugiąć w pokorze, pokajać przed kimś, czymś – to źle rozumiana pokora.
        W moim rozumieniu.

        I w tym postrzeganiu jakie teraz mam, pokora widziana oczami tego świata jest całkowicie odwrócona.

        Nie zdziwiłbym się bardzo gdyby to był główny powód choroby mojego kręgosłupa.
        Całe życie spuszczałem głowę słysząc: więcej pokory!
        A takiego wała jak Polska cała!!!

        Tak rozumianej pokory już nie chcę i powiem z wyprostowanymi plecami na takie zarzuty, tak interpretowanej pokorze – jestem niepokorny ha i co mi zrobicie!?

        A sercem dziękuję za pokorę która pozwala mi odkryć śmieci w moim domu i dzieki której mogę go posprzątać.

        Bóg Ojciec ukochane Źródło nie oczekuje kajania się przed Nim. Jesteśmy Jednym a nawet gdybyśmy byli rozdzieleni, jaki rodzic wymagałby od swego dziecka upodlenia się, nazywając to pokorą. Szaleństwo jakieś.
        I ja w nie wierzyłem, być może to największe szaleństwo wszechczasów.

        Ps
        Kiedy przepraszam to nie dlatego że czuję się winny ale z miłości do osoby która dzieki temu nie może nie będzie trzymać urazy. Dla niej to robię. I nie zawsze, nie na żądanie.
        I cokolwiek robię obym nie oczekiwał wdzięczności, nie dla korzystania z cudzej energii to robię.
        Przed słowem dziękuję, się nie bronie jeśli to pomaga tej drugiej stronie.

        Dziękuję 😊 i wszystkiego najlepszego, prowadzącemu, komentującym, czytającym i tym o których pamiętamy i niepamiętany.
        Pozdrawiam serdecznie

      3. pokora jest potrzebna u ryzykownych zawodow typu pilot marynarz prawdziwy nie tabletkowy lekarz bo zywiol wciaga niepokornych, nie wiem jak to dziala ale tak dziala, inna sprawa jest wyuczony religijny smutek i pizdowatosc

      4. ,, Całe życie spuszczałem głowę słysząc: więcej pokory!
        A takiego wała jak Polska cała!!!”

        A ja rozmiary tego wała powiększyłabym do najdalszych przestrzeni, do których myśl ludzka sięga i rozum ogarnia!

        Najdłuższe zdanie świata 🙂

        Niedowartościowani, nie kochający siebie, zalęknieni, winni h… wie czego, a więc jednocześnie gotowi na oczekiwane wręcz kary, nieufni, stłamszeni, z łbem przy ziemi, z bagażem na karku wielkości garbu dzwonnika z Notre Dame, z ramionami zwieszonymi niczym wyschnięte jesienią badyle od tyczkowej fasoli, z nogami włóczącymi dwa błotne ślady – pełznie cień człowieka, któremu od dzieciństwa wmawiano nie szacunek do Stwórcy, a strach jak przed tyranem, nie szacunek i współpracę z drugim człowiekiem(sąsiadem, nauczycielem, potem szefem), ale posłuszeństwo, czołobitność z zalecaną spolegliwie głupawą miną, co by świat przyglądał się uniżonemu idiocie, płaszczącemu się jak obleniec robakowi, którego nawet mózg kury grzebiącej w ziemi i szukającej pędraka, nie uzna za dobrą strawę.

        Idzie taki po-kornik z ostatnim marzeniem, by choć trafić na ślepego, zgłodniałego dzięcioła. Może być widomy ale z zamiarem wygrania zakładu, że takie badziewie przełknie.

        Oczy wlepione w ziemię. Chwile utracone.
        Przeszłość jest piękna, bo znika.
        Dzień dzisiejszy jeszcze piękniejszy, bo głowę podnosi, kark prostuje, powiekom każe świat odsłonić, w pierś z zachwytu powietrza nabrać.

        Ileż dźwięków wokół mnie!, to znów ciszy cembrowanej, ileż kolorów zdarzeń, ludzi pięknych swą ziemską krzątaniną!

        A jak pomyślę co jutro zobaczę, usłyszę, odczuję! – wyrazić trudno prostymi słowy.

        Pokora u mnie być może tylko pomarańczowa zachodem Słońca, stalowa falami wzburzonego morza, zamglona doliną pod skalnym urwiskiem i bezbarwna wichrem łamiącym drzewa.
        To dobra pokora, bo siłom Natury oddająca szczery pokłon.

        Wszystkie inne pokory zamieniłam na miłość.
        A ta, wiadomo, żeby trwać i zwyciężać, musi mieć jaja.
        Tylko taka miłość jest w stanie kochać, która nie pozwala siebie poniżać, stawiać sobie warunków.

        Pozdrowionka.

      5. wystarczy pojechać do pepickow i zobaczyć jak się powinni zachowywać normalni bezreligijni slowianie

    2. Wędrowcy po snach pisze : ” Bóg Ojciec ukochane Źródło nie oczekuje kajania się przed Nim. Jesteśmy Jednym a nawet gdybyśmy byli rozdzieleni, jaki rodzic wymagałby od swego dziecka upodlenia się, nazywając to pokorą. Szaleństwo jakieś”

      Masz całkowitą rację, żaden rodzic nie wymagałby od swojego dziecka , kajania czy upodlenia, takie podłości może tylko czynić fałszywy zniewalający Nas byt.

      Ale ja nie w tej sprawie piszę do Ciebie, chciałabym Ci ulżyć w cierpieniu fizycznym Twojego kręgosłupa.

      Czy może próbowałeś sam z całą mocą wewnętrznego przekonania wizualizować , chociaż raz dziennie, np. ,wieczorem , że Twój kręgosłup jest całkowicie zdrowy.

      Wymawiając przy tym mantrę/modlitwę/słowa , ułożoną własnymi słowami : np., ” komórki macierzyste, proszę wrócić na miejsce chorych w moim kręgosłupie.” wiesz dlaczego Ci to proponuję, bo jak sam wiesz każdy z nas jest wyposażony w uzdrawiającą MOC, musimy tylko w to mocno z przekonaniem wierzyć.

      Gdybym Ci opisała moją walkę z poważnymi chorobami, po których dzisiaj nie ma śladu, to pewnie nie uwierzyłbyś, ale to się stało dzięki właśnie tej metodzie.

      Spróbuj, uwierz, masz taką MOC, to nic nie kosztuje, no może 15 minut dziennie wizualizacji z wiarą wyzdrowienia.

      „Człowieku, gdybyś chciał poznać swoją MOC i SIŁĘ nie marnowałbyś swojego życia na rzeczy mało ważne.”

      „ŹRÓDŁO jest naszym oddechem, a więc MY jesteśmy ŹRÓDŁEM”

      1. Dziękuję SłowiAnko za porady odnośnie kręgosłupa ale wygląda na to że mogą być niepotrzebne 😊
        Wszystkim wam dziękuję.

        Fałszywa pokora to tylko skutek uboczny winy jaką w sobie trzyma człowiek. Ta ukryta wina stoi na drodze KOCHANIA SIEBIE.

        Ja siebie nie kochałem! Więc nie mogłem być zdrowy.

        Tylko miłość leczy pamiętasz?

        Wybaczając światu ja tak naprawdę wybaczałem sobie.
        Mówiąc: Ja to stworzyłem i To jest dobre -wybaczałem sobie.

        Nie mogłem wybaczyć sobie (oczyścić umysł, swoje pole z tego co stoi na drodze miłości) nie wybaczając światu, bo ja w tym lustrze świecie widziałem siebie.

        Jeśli komuś wybaczanie nie wychodzi to dlatego że wybacza nie po to aby uznać świat za niewinny ale by utwierdzić się w przekonaniu co do jego winy i swej wyższości nad nim.
        Taki błąd zachowuje winę świata,
        no i w rzeczywistości zatrzymuje winę w tym który tak próbuje tego dokonać.

        Ja jako Sławomir próbowałem opowiedzieć o innym sposobie. Takim który usuwa winę z siebie.

        To jest jedyny śmieć który mam wyrzucić ze swego domu.
        Tylko on stoi na drodze by kochać siebie.
        A ten kto kocha siebie, nie może doświadczać bólu w żadnej postaci!

        Od wczoraj czuję się o niebo lepiej!
        I psychicznie i fizycznie. Nie schodzę z łóżka jak przejechany przez tira tylko zeskakuję i robię rzeczy o których później myślę – zaraz, nie powinienem tego robić, nie wolno mi, nie dam rady.
        Haha za późno już zrobiłem a kręgosłup z godziny na godzinę jakby zdrowiał.

        Najpierw cały zaczął strzelać, chrupać. Teraz staje się bardziej elastyczny.

        Dobra na razie się zamknę 😊 poczekamy na ciąg dalszy.

        Tylko miłość budzi, oświeca i uzdrawia.

        Mówiłem że idę na bok by oduczyć się krytykowania i nauczyć doceniania. Faktycznie, opisując energię, miałem zrobić zwrot w odstąpieniu od nienawiści-krytyki (poczucie winy) do doceniania-miłości. I jeśli ten mały krok, może bardzo duży, tyle w tak krótkim czasie zmienił w moim życiu to nie wiem co będzie dalej 😊

        Może będzie tak jak mówi mój ukochany brat i pomocnik:
        zechcesz deszczu to spadnie
        zechcesz słońca to zaświeci

        Bo jak pisał TAW prawdziwa moc pojawia się w oczyszczonym polu istoty ludzkiej.

        A oczyszczone pole to niezakłócone pole winą, to pól miłości.

        Taki ktoś nie musi bać się niczego.
        Taki ktoś ma wszystko.

        Jezus mówi tak:
        A możecie powiesić na ścianie swoje zdjęcie i bić mu pokłony, jak biliście pokłony swoim świętym?

        Nie sądzę by do tego namawiał ale ile to może o nas powiedzieć.
        Uwydatnić fałszywie rozumianą pokorę i obnażyć brak miłości do samego siebie.

        Nie kochałem siebie.
        A teraz tak.

        Dziękuję o wspaniali, doskonali, święci. Uwielbiam was i uwielbiam siebie tak jak uwielbiam Źródło naszego istnienia 😊 Niech wam pole obrodzi i wszystkiego naj naj naj 😊

      2. Może bym uwierzył SłowiAnko czemu nie.
        A może rzecz w tym, aby móc sobie wyobrazić zdrowy kręgosłup – trzeba najpierw pokochać siebie?

        A wiesz że wiele razy próbowałem robić właśnie tak jak mówisz?
        I nie mogłem, nie potrafiłem. Zawsze najpierw pojawiał się obraz kręgosłupa z urazami i moje dalsze wizualizacje tylko to powiększały.

        Naprawdę nie potrafiłem wytworzyć w myślach obrazu zdrowego kręgosłupa.

        To ciekawe, bo teraz gdy o tym piszę, pojawił się w umyśle obraz kręgosłupa o wiele zdrowszego niż wyżej wymienione ale jeszcze nie całkiem idealny.

        Są rzeczy które mogę sobie wyobrazić i takie których nie potrafię.

        Nie potrafiłem zatrzymać w myślach obrazu zdrowego kręgosłupa i takiego nie miałem
        I nie potrafię wyobrazić sobie skrzywdzonego dziecka i takich widoków nie oglądam w moim świecie zewnętrznym.

        Zdumiewające

        Czyżby to w nas coś co wymaga oczyszczenia, co nami nie jest a z czym się utożsamiany, przeszkadzało w zdrowym myśleniu, mieniu zdrowych myśli które wytwarzane są w miłości? A gdy to zostaje usunięte to zmieniają się myśli i ich uzewnętrznienie?

        A to dobre!
        Coś w tym jest.

      1. Radosny wzruszający płacz oczyszczający jest 😊 i wielkim pomocnikiem miłości może być 😊

      2. Nasze łzy są świadectwem, że zapomnieliśmy, iż jesteśmy MIŁOŚCIĄ, po ich wylaniu, oczyszczeniu się z brudów matrixowych znów wraca do nas spokój, jak po burzy słońce.

      3. u katoloholikow chodzi o wdrukowane na chama w dziecinstwie poczucie winy i wstydu, przypominajace reklamy 2 razy w roku na swieta tylko to wzmagaja juz nie mowie o co niedzielnych mszalnych reklamach, ta zaraza katolicka przechodzi niestety na wszystkich ktorzy maja kontakt z koscielnymi, takze kazdy katol wyssany po mszy z energi przez szarakow uzupelnia sobie energie od domownikow ktorzy beda w koncu chorowac

      4. To prawda, ludzie powracający do domów z niedzielnej mszy „świętej” lub z piątkowych rytuałów męczeńskich są portalami dla astralnych bytów i wampirzą na domownikach. Widzi to każdy, w miarę bezstronny obserwator.

  2. Gmozabija pisze

    „..pokora jest potrzebna u ryzykownych zawodow typu pilot marynarz…”

    Zgadzam się jeśli piszemy o tym samym uczuciu.
    W moim odczuciu ta pokora o której piszesz jest prawdziwa i tą samą, którą odczuwam gdy mówię: Ja to sobie uczyniłem. na przykład doświadczenie wykonywania zawodu o którym piszesz.

    W tak rozumianej pokorze mogę być świadom niedoskonałości i nieprzyjemnych niespodzianek jako skutków mojej twórczości w nieprzebudzonym stanie.

    Czy w tak rozumianej pokorze można wyśmiewać kolegę po fachu? Zgodzisz się, że nie, prawda Gmozabija?
    A teraz przypatrz się temu uczuciu pokory gdy nie masz ochoty się chełpić, naśmiewać w takiej pracy. -jest to, to samo uczucie, które towarzyszy mi gdy wybaczam, gdy mówię pokornie: Ja to sobie uczyniłem.

    Więc wnioskuję, że mówimy o tym samym używając różnych określeń.

    I dla mnie jest to prawdziwa pokora, być może jedyna prawdziwa i taka o której zapominamy na codzień, patrząc na świat, na brata i siostrę.
    Taka pokora to krok do nie osądzania i nie tylko w zawodzie niebezpiecznym ale może być również krokiem w nieosądzaniu gdy idę ulicą. To może ustrzec mnie np przed upadkiem i walnięciem o kamień głową, co będzie równie niebezpieczne co wypadek przy pracy w niebezpiecznym zawodzie.

    Dziękuję za twój komentarz.

    I małe wytłumaczenie dla wszystkich, dlaczego piszę z małej litery: was, tobie, ciebie.

    Czułem że tak jest ok ale nie wiedziałem czemu albo jak to powiedzieć.
    Teraz mogę to ubrać w słowa więc wyjaśniam.

    Ktoś tu już raz pisał o tym że jesli pisze się wyraz Tobie z dużej litery to powinno się pisać Sobie, Ja, również z dużej litery.
    I to jest ok wg mnie.
    I ok jest kiedy napiszę z małej litery ciebie, tobie, wam i z małej litery ja, mnie itd.

    Nie okazuję innym brak szacunku.
    Okazuję nam wszystkim taki sam szacunek i pisząc o sobie z małej litery i kochając siebie, mogę mieć do was szacunek i kochać was i pisać z malej litery ty, wy.

    Ale jesli ktoś sobie życzy być pisanym z dużej litery to nie ma sprawy.
    Uprzedzam jednak że wtedy wszystko będę pisał z dużej litery a jeszcze sprawiedliwiej będzie gdy użyję samych dużych liter 😊

    Może się mylę i to jakiś okres buntu przed kolejnym przebudzeniem i to minie a może i nie.

    Ciekawe, bo to jest podobne energetycznie do wieszania swojego zdjęcia obok zdjęć, obrazów, figur, posągów, rzeczy uznanych za ważne 😉

    1. „Okresy buntu” to „dary losu” – święty czas, kiedy dusza próbuje nas uwolnić ze smyczy matrixa… 😀

      Ja tylko w chwilach buntu czułem, że żyję naprawdę.

      (Chyba do dziś tak mi pozostało 😀 😛 )

  3. Mówiłem ludziom na pan pani ale starałem się tego unikać i nie z braku szacunku ale z „obrzydzenia” do wprowadzonej formy przez ciemność, która jak dla mnie tworzy podziały, utrudnia kontakt. Ogólnie mówiąc nie służy nam.

    Uważam że to nie jest, by okazać szacuje drugiej osobie ale by napompować ego.
    W krajach gdzie nie używa się przedrostka (tak to się nazywa?) Pan, Pani, Państwo, jakoś nie odczuwa się w kontakcie brak szacunku a raczej większe braterstwo, przyjaźń, która nie jest z braku szacunku.

    W nawiązaniu do dużych liter i Panów Paniów, pytam jak to jest, że używamy w słownictwie zwrotów niby grzecznościowych a w rzeczywistości stwarzającej dystanse i póle do nieporozumień.

    Tutaj rzadko się zdarza by ktoś pisał per pani, pan.
    Może czas by zrezygnować z Ty i przejść na ty?
    Nikogo nie namawiam i nie proponuję ale zachęcam by do mnie zwracać się tak samo jak pisze się o sobie 😊

    Jesli ktoś pisze o sobie z małej litery to proszę tak pisać do mnie o mnie.
    A jeśli chce pisać Ty wędrowcze po snach to oczekuję, że swoje ego wyniesie równie wysoko jak mnie tego życzy i przedstawi się pisząc – Ja 😊

    Dziękuję

    1. Z tym „panowaniem” i „panianiem” u nas to bardzo ciekawa sprawa. Rosjanie z kolei zwracają się do siebie w pluralis maiestaticus: „Wy”.

      Nie wiem, jak jest w pozostałych językach słowiańskich, ale już i z tego krótkiego riserczu wynika, że cechą wyróżniającą Słowian jest ogromne poczucie godności osobistej (charakterystyczne choćby dla numerologicznych Siódemek czy „dzieci indygo”), co nie ma nic wspólnego z tanim narcyzmem czy z „ego portiera” („ja i pan rektor uważamy, że…) 😛

      Ale to trzeba będzie jakoś zmienić, gdyż forma „pan/pani” stwarza sztuczny dystans i jest chyba tak naprawdę wynaturzoną nieco formą okazywania szacunku jedynie w mowie, podczas gdy w sercu może niekoniecznie.

      W środowiskach alternatywnych, choćby w ruchu Wolnych Ludzi, forma swobodna jest już kulturową normą. Mam nadzieję, że już wkrótce wreszcie staniemy się wszyscy sobie braćmi…

      *

      Cała ta rozkmina nie dotyczy oczywiście Lachów zrodzonych w zodiakalnej fazie Lwa… („Pan nie wiesz, kto ja jestem!”) 😀 😛

      1. godność honor obrażanie sie to bardzo niskie prymitywne uczucia na wspólnej kresce z depreja agresja smutkiem i apatia

      2. ,, Ale to trzeba będzie jakoś zmienić, gdyż forma „pan/pani” stwarza sztuczny dystans i jest chyba tak naprawdę wynaturzoną nieco formą okazywania szacunku jedynie w mowie, podczas gdy w sercu może niekoniecznie.”

        Nie ważne czy PAN Tawcio, czy PANI Krysia, Wandzia, Zosia; ważne, że panujemy 🙂 i opanować możemy jeszcze wiele, oj, wiele … 😀

        Na tyle panujemy, na ile siebie zdołaliśmy opanować.
        I niech to się nigdy nie skończy, bo zawieje pustą nudą, która niczym zbłąkany kojot zawyje: ,,wszystko opanowane! iiiiiiiii coooooooo daaaaleeeej? ”

        TAWcio, masz pan odpowiedź na bezkres tego pytania?

  4. I myślę, że można pogodzić służbę Bogu, nie taką fałszywie rozumianą służbę, raczej tożsamą ze słuchaniem głosu swego serca (miast podszeptów z pewnej części w umyśle)
    pogodzić taką służbę Bogu/Źródłu z pokorą ale i znów tą prawdziwą a nie fałszywie rozumianą.

    Słowo go Gmozabija
    Myślę bracie że to nie miłość obcina jaja ale fałszywie rozumiana pokora (taka jakiej pełno w katolicyźmie), która jest powiązana z fałszywie rozumianą miłością.
    Ta chora pokora jak już wspominałem wg mojego poglądu bierze się z braku obecności prawdziwej miłości. Patrząc inaczej, z winy, która stoi na drodze miłości i wytwarza coś w zamian: taką poczwarę, nowotwór -fałszywą miłość zwaną miłością warunkową, nieprawidłową pokorą.
    W takim przypadku jaja są obcięte.

    1. I taka istota będzie chorować a nawet jeśli nie zauważy objawów choroby to pozostaje jeszcze jeden: starość.

      Te słowa mogą być bardzo kontrowersyjne ale tak właśnie myślę i nie boje się tego powiedzieć głośno.
      Uważam, że nasze ciała starzeją się i umierają tylko dlatego, że nieświadomie je zabijamy.
      Jak mawiają mistrzowie: My na każdą śmierć patrzymy jak na samobójstwo.

      Ciekawe co ludzkość może osiągnąć, gdy się faktycznie przebudzi 😊

      1. Zadanie dla obudzonych: zrekalibrować umysł genetyczny Narodu poprzez zmianę naszych przekonań co do większości spraw nas dotyczących.

        Populacja niewolników tej przepięknej planety jest bez przerwy kodowana na krótki żywot – w Polsce choćby poprzez rytualne śpiewanie mantry „Sto lat”…

        *

        No i dlaczego – w większości przypadków – tracimy z wiekiem pałera?…

        .https://youtu.be/v1CKeLH29iI

      2. a co ze starzeniem się i umieraniem wszystkich zwierzat na ziemi ?

      3. A jeśli chodź o zwierzęta to pokochałem je chyba jeszcze przed ludźmi.

        W tej chwili odebrałem taką myśl która może jest prawdą a może moimi urojeniami.

        Gdy my nie będziemy się starzeć i umierać to i zwierzęta również. Nie będą się nawzajem zabijać i umierać.

        Istny raj na ziemi.

        I to wcale nie koniec.
        Tylko może być etap przejściowy gdzie ciała zaczną dostosowywać się do poziomu świadomości i nie będą aż takie gęste. Coś jak we śnie.

        Bo mam przypuszczenia, częściowo poparte własnym doświadczeniem a częściowo wiarą na słowo, że umysł nie znajduje się w ciele.
        Uważam że umysł jest poza ciałem, tak jak świadomość może istnieć poza ciałem.

        Nie nazywam tego wychodzeniem z ciała, lub poza ciało.
        Dla mnie strasznie nieprzyjemne było ścisnąć tak świadomość by umieścić ją w jednym punkcie, za oczami ciała fizycznego.
        Aż zwymiotowałem usuwając coś co że jeszcze mniej tu miejsca.

        Uważam że ciało jest w umyśle, nie na odwrót.
        Iluzja bycia ciałem bierze się z koncentracji świadomości w tym konkretnym ciele, gdy może obejmować wszystko.

        Można widzieć świat w sobie. Być niebem ( świadomość). Niebem które obserwuje chmury (świat widziany oczami ciała) i nie utożsamiać się z chmurami, ciałem.

        Popatrzeć na nie i powiedzieć: A to tym się teraz bawię, tego ludzika obsługuję 😊 ależ go pokrzywiłem, a nic się takiego nie stało, zaraz to naprawię 😊

      4. dusza chce odczuwać rozne mozgowe perypetie w roznych cialach dlatego je zmienia często, dusza to takie kaprysne dziecko krola np ma akurat kaprys zabicia klauna który już go nie rozsmiesza i to robi

      5. Wędrowcy po snach pisze: „Bo mam przypuszczenia, częściowo poparte własnym doświadczeniem a częściowo wiarą na słowo, że umysł nie znajduje się w ciele.
        Uważam że umysł jest poza ciałem, tak jak świadomość może istnieć poza ciałem. ”

        Wędrowcu powiem tak na swoim przykładzie, ja uważam, że jestem Duszą która ma ciało, to nie ciało ma Duszę.

        Moja Dusza/ja po opuszczeniu ciała nie mając zmysłów widzi martwe , sztywne ciało, nie mając oczu, a więc ja/Dusza opuszczając ciało zabieram ze sobą umysł, bo jak bym i czym inaczej mogła rozeznać, że widzę ciało.
        Może to jest zagmatwane wytłumaczenie z mojej strony, ale do takiego wniosku doszłam, po przeżyciu czegoś takiego.

        Może ty masz jakieś bardziej realistyczne wytłumaczenie tej kwestii, ja tylko wiem, że jak na razie to sprawy cielesno duchowe na tym etapie ziemskiej świadomości u większości są
        na dolnych piętrach rozeznania.

        Albo co powiesz o przejściu mnie/Duszy z ciałem, np. przez ścianę ? , ja bym to wytłumaczyła rozmiękczeniem siłą mocy/woli materii/energii, jaką jest ściana, ciało to też energia, ale skoro ono przenika przez ścianę, to jego gęstość musi być mocniejsza od ściany.

        Och mam nadzieję, że wszystko „to coś „co tam tkwi w podświadomości a na razie jest niewiadomą do końca, już niedługo ujrzy światło dzienne i przestaniemy się główkować nad takimi tematami , 😀

      6. z punktu zrzucajacego cialo nic sie nie zmienia tylko nie mozna pogadac juz z rodzina w cialach ale za to mozna pogadac z tymi co przeszli hezeli nie zreinkaniwali, po drugiej stronie sa tez tramwaje burdele i wojny, jak widzicie motylki slyszycie muzyke i wogule tanczace rusalki to macie max 5 min na pobudke bo inaczej was reptyle zaciagna do ksiezyca

    2. jezeli nie jestes w stanie zabuc azjate czy araba w razie zagrozenia zycia znaczy masz obciete miloscia jaja

  5. W temacie fałszywej pokory, uginania karku

    Obok wieszania swego zdjęci obok obrazów świętych, pisania o sobie z dużej litery gdy pisze się o kimś z duże litery,
    polecam mówienie o sobie Ja Pan/Pani Kowalska/ki zwracam się do Pana Panie Kowalski 😊

    Tu chyba nie o nieokazywanie szacunku drugiej osobie chodzi ale wywyższanie rozmówcy, umniejszając siebie.
    Czyli wzbudzanie fałszywej pokory.
    „Pokory” która jest tylko odbiciem energetycznym jakiegoś wewnętrznego błędu, wiary w coś innego niż prawda.

    1. Powagę zachowuję tylko wtedy gdy wymaga tego sytuacja kontaktowa z drugą osobą. Powagę mam dla poważnego stanu drugiej osoby.

      Nie chcę by ci którzy piszą Ty z duże litery czuli się przeze mnie osądzeni.

      To nie atak to co dziś w komentarzach umieściłem.
      Rozumiem że można pisać do kogoś Ty, Wy z dużej litery jesli po drugiej stronie jest osoba której przeszkadza mówienie do niej z małej litery.

      Wtedy zachowując powagę powiem per pani, pan i napiszę Ty z dużej litery, podziękuję i poproszę,
      ale to bardziej nie podburzać już zakłóconego pola tej drugiej osoby która wymaga takiego do niej się zwracania.

      Myślę że o tym mówił Jezus w przepowiedni:
      Gdy brat poprosi cię byś szedł z nim kilometr, to idź z nim jeszcze dwa.

      Bo nie ubędzie mnie od tego 😊 i daję tym przykład, że nie od tego zależy moje zbawienie.
      Ale gdy mnie będzie napiepszał kręgosłup i ktoś powie mi bym mu w czymś pomógł, co dla niego jest małym wysiłkiem a do mnie męczarni to powiem wyraźne NIE.
      I nieważne czy się obrazi o siebie też kocham i nie zginam karku gdy czuję ból.

      Dobra bo się rozgalopowałem i wpadam w nie do końca przerobiony temat a głupotami nie chce was częstować.

      1. przestan rozpizdowacac slowian słodkim jak wisienka na torcie Jezusem to obcy oslabiajacy nam wole zlosliwe oprogramowanie

    2. PAN-owanie to pruski zwyczaj nie slowianski podobnie jak wszelkiej masci religie, Herr Jungingen itd , używanie jak chcemy kogos splaszczyc pokazac mu jego miejsce w szeregu, dlatego używane w sadach więzieniach na komendach, nikt nie powie na komendzie „statszek będziemy cie wiezic 20 lat” powiedzą panie kowalaski będzie pan osadzony

    1. :)))))))))))) słowo … dźwięk … wyśpiewany … kreacja … rzeczywistości … magia … świadomość … pewność … wiedza … ufność … rzeczywistość dzieje się na naszych oczach … to co myślimy … staje się … im nas więcej … staje się szybciej … … śpiew ptaka … Antonego de Melo … :))))) moja ulubiona lektura … w latach dziewięćdziesiątych … :))))))))) pozdrawiam … Veda

      1. Jest nas coraz więcej. Zresztą, nawet, gdyby nas nie było wielu, to nic. Nie ilość, a jakość. Serdecznie pozdrawiam! 🙂 Ptaki śpiewają, bardowie też. Tam gdzie śpiew, tam i PRWDA, tam i DOBRO.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s