Tekst jest dyktowany sercem i dedykowany pogrążonym w licznych nałogach wrażliwym i nadwrażliwym Polakom RODakom Słowianom ❤

Jeśli ktoś uważa, że najprzyjemniejszym doznaniem na naszej przepięknej planecie jest miłość cielesna, skok na bungee lub ze spadochronu czy golonka z piwem w przydrożnym barze, niechybnie oznacza, iż nie zainaugurował on jeszcze uroczyście tegorocznego Bosego Sezonu Kijkowego 😀

Ja ze swojej inauguracji Bosego Sezonu Kijkowego właśnie wróciłem i na gorąco klecę tych kilka słów z serca do serca. Kochani, endorfiny mi tak buzują pod czerepem rubasznym, że jestem pewien, iż najdroższa działka w żyłę takiej MOCY doznań zapewnić nie zdoła.

Jeśli więc jesteś na głodzie, Czcigodny Polaku RODaku Słowianinie, czem prędzej ściągaj buty, którymi jesteś przykuty do matrixa i wyruszaj na swoją Nową Drogę Życia…

Trochę żartuję. Swojej bosej przygody nie wolno rozpoczynać zimą. Chodzi o to, by mózg nie zakodował bosęgi z mrozem, gdyż skojarzenie takowe mogłoby się okazać przyszłościowo blokujące. Swoją Największą Życiową Przygodę rozpoczynać trzeba w najbardziej upalnym tygodniu w roku, wówczas  świadome i nieświadome skojarzenia/kody nie będą blokujące lecz otwierające. Ja od kilku lat mam stopy zahartowane i dziś rozpocząłem swój któryś tam już z kolei bosy sezon.

Na mojej ścieżce resztki śniegu i zamarzniętych kałuż, ale ziemia tuż obok z temperaturą przy stopie w normie (po rozgrzaniu stopa odczuwa nawet coś w rodzaju lekkiego mrowiejącego ciepła). Według fizjologów bezpieczna temperatura dla bosej stopy wynosi do minus pięciu stopni Celsjusza.

W głowie mi buzuje, „stoję, stoję, czuję się świetnie; ach, jak przyjemnie…”.

Cała Polska chodzi boso 😀 👣

TAW

67 myśli w temacie “Tekst dla narkomanów na głodzie

  1. Dzieci mają naturalną potrzebę chodzena boso. Pamiętam, gdy będąc dzieckiem czekałam aż będzie na tyle ciepło żebym mogła zrzucić buty i hasać boso! Uwielbiałam to! Całe lato chodziło się bez butów, po podwórku, łąkach i lasach. Cudowne wspomnienia 💟

    1. Teraz ludzi parkuja w miastach…
      Coraz mniej ludzi zyje na wsi !

      Kto moze, wracajcie na wies i do malych miast…

      Powyzej 50 tysiecy – niebezpieczenstwo.

  2. Też bym tak chciała. Ale cóż, nie można mieć wszystkiego.

    TAW tak trzymaj, miło takie budujące wpisy czytać.

    Ja mam czasami „jazdę” i często dobre samopoczucie bez bosakowania. Zaczęłam dopiero w zeszłym roku, ale w tym z pewnością będzie kontynuacja. Bardzo chciałabym jesienią pojechać w okolice Ślęży. Może się uda, to pobosakuję na starosłowiańskich terenach. Bo w czerwcu nad Bałtykiem ne odpuszczę.
    Sława.

    1. Laszko, okolice Ślęży to mój dom, zapraszam 🙂 Warto wybrać się wiosną- latem, bo to kapryśna góra, bardzo często chowa się w chmurach. 😉

      1. Dziękuję za zaproszenie. Bardzo chętnie poprosiłabym o wskazanie ciekawych miejsc w okolicy. Mogę dopiero jesienią. Myślałam o wrześniu. Ale jeszcze nie wiem, czy mi się uda.
        Mam przyziemne pytanie, można w tych okolicach zbierać grzyby?

        Sława.

      2. Laszko, można zbierać grzyby ale nie ma ich za dużo, na prawdziwe grzybobranie zapraszam w okololice Zielonej Góry. 🙂

        TAW jak tylko wykuruję mój skręcony staw skokowy na pewno się wybiorę i ucałuję. 🙂 I zapraszam w moje strony, góry nie są wysokie ale za to przepiękne. 💝

      3. Warto wejsc na te göre. Niesamowite wrazenie, ktöre jednak zaklöca wielgachne krzyzysko na szczycie. Wchodzilam krötsza, bardziej stroma trasa a podobno ta dluzsza jest ciekawsza. I tak nie zapomne tego do konca zycia !

  3. Marto a ja 2 lata temu w twoich stronach byłam i górę Ślężę
    „zaliczyłam” 😀 , wejście swobodnie pokonałam, gorzej było z zejściem, bo kolana niemiłosiernie bolały.

    Jak już tam dotarłam, to przykro mi się zrobiło, gdy zobaczyłam to Święte Miejsce MOCY naszych praojców sprofanowane przez wielgachną ‚burdelnicę ” czarno-
    sukienkowych watykanistów.

    Ale widoki z niej są zapierające dech w piersiach, człowiek czuje się jakby tańczył w chmurach.

    1. SłowiAnko o wszędobylskich krzyżach już nie wspominam, staram się je ignorować, szkoda mi energii. 🙂
      Ślęza to wyjątkowa góra, ktoś kto potrafi patrzeć zauważy, że energia wokół niej jest niezwykła. Często przy bardzo dobrej pogodzie i widoczności, jest zasnuta „chmurami”, jakby się chowała. Widać wszystko dookoła, masyw wałbrzyski, górę wałbrzyską a Ślęża znika. Ot taka ciekawostka. 😉
      Bardzo lubię góry, mają one swoją własną energię, bardzo specyficzną, do której mnie ciągnie.

      1. Naturalna energia Ślęży jest w tej chwili zakłócana tamtejszymi antenami. A więc można powiedzieć, że naturalna MOC góry jest zdalnie blokowana.

        Ale polecam Radunię – niedocenioną górę o przepięknej żeńskiej energii, która ma w tej chwili moc większą od Ślęży. To jest tajna wiedza, mało kto o tym wie… 🙂

      2. ” … Radunię – niedocenioną górę o przepięknej żeńskiej energii, która ma w tej chwili moc większą od Ślęży. ”
        _____

        ” … Zbudowana jest z serpentynitu z domieszką magnetytu, który powoduje wysoką anomalię magnetyczną, szczególnie na szczytowych skałkach. Znaleziono tu ślady pobytu człowieka z neolitu (4000 – 1700 lat p.n.e. … ”

        Duzo zalezy od tego ( samopoczucie ), jakiego minerału/ promieniowania nam na dany moment brakuje, lub/i z czym rezonuje dany człowiek.
        Lub nawet co/gdzie chce wysłac/odebrac za pomoca takiego nadajniko-odbiornika.
        🙂

    2. A ja Marto kocham góry i widoki wokół nich, stojąc na szczytach tych gór mam wrażenie jakbym była całym wszechświatem.
      Smutnieję natomiast na terenach bez pagórków i górek .
      Ja też mieszkam w górach, bo blisko Szczyrku, Wisły, Babiej Góry, więc tych pięknych widoków i ich wibracji mi nie brakuje,
      W Świdnicy blisko Ciebie mam dużą rodzinę.
      Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoje urocze okolice, ❤

      1. SłowiAnko kochana, właśnie w Świdnicy mieszkam. 😊 Pochodzę z Zielonej Góry, ale tutaj czuje się na prawdę dobrze. Góry mają to do siebie, że czujesz je, dlatego tak przyciągają. 💝

      2. Dziewczyny (i chlopaki) kochane,

        ja lubie gory, niezawysokie bo mam lek wysokosci :), w Tatrach bylam raz, ladnie ale nie moje klimaty, ja wole zielen, laki, pola, lasy. W Beskidy jako dziecko czasem jezdzilam, ale czesciej bylam w Bieszczadach, a wlasciwie na przedgorzu Bieszczad. Moja Mama tam sie urodzila, mam do tej pory rodzine. Ale KOCHAM POLSKIE MORZE. Uwielbiam tam byc, niezaleznie od pogody ( moze dlatego, ze zawsze krotko, za krotko). A najbardziej na wyspie Wolin. Cos mnie tam ciagnie.

        A co do Slezy, chce tam wejsc, bo ogladajac nawet NTV Pana Zagorskiego widzialam, ze w poblizu drogi na szczyt dzieja sie niewyjasnione rzeczy. Bardzo mnie ciagnie, zeby to zobaczyc, sprawdzic, czy ja, albo moja druga polowka tez cos zobaczymy. Tymbardziej, ze jemu pare tygodni temu pokazal sie latajacy spodek.

        TAW dzieki za informacje o Raduni. Jak juz tam bede, z pewnoscia „wespne” sie na szczyt.

        Ale to dopiero we wrzesniu, albo pazdzierniku.

        Marta,

        moze te mgly spowijajace szczyt Slezy, to sily usilujace schowac uzurpatorow, ktorzy tam sie rozsiedli? Swieta gora Slowian chce ich zakryc?

        Czas leci szybko, ale to oczyszczanie mogloby przyspieszyc. Niby wiem, staram sie byc cierpliwa, obserwowac, to co sie dzieje, czasami cos gdzies napisac, ale byloby cudownie moc widziec okupantow opuszczajacych nasz kRAJ.

        A wtedy ogniska zwyciestwa z ogniem do nieba i ……. bezgraniczna radosc.

      3. Laszko, oczywiście te mgły nie są przypadkowe. Przy pięknej pogodzie cały masyw jest zasnuty chmurą a w tak niskich górach to raczej niemożliwe. Jakby Ślęża miała kaprys i nie chciała być „ogladana”. 😉
        Nasze morze równie piękne co brudne, co mnie trochę odpycha, a szkoda. Czytałam kiedyś artykuł o tym, że w Bałtyku składowano odpady toskyczne/radioaktywne i od tamtej pory kąpieli raczej nie zarzyję..

    3. Kolana mniej ucierpia, jesli schodzi sie nieco „bokiem” /wypröbowalam to/. Przekonaj sie schodzac po schodach.
      Pozdrawiam.

      1. Malena dziękuję, na pewno wypróbuję, przy następnej okazji wchodzenia na Ślężę zamierzam odwiedzić ostatnią ciocię, jaka mi została w świecie fizycznym.
        Pozdrawiam serdecznie. ❤

  4. Pragnę ostrzec przed lekami z grupy benzodwuazepin, które często są ordynowane w depresji, to działa w ten sposób że chory uzależnia się od tego i potem nie może już normalnie funkcjonować. O wiele lepsze jest stosowanie ekstraktu konopnego CBD 6%. CBD to substancja pochodzenia roślinnego – nie działa psychotycznie, nie uzależnia, wspiera leczenie bezsenności, depresji czy nerwic przy minimalnej szkodzie. Taka rada od neurologa. A swoim pacjentom zamawiam ekstrakt ze strony www konopiafarmacja pl . Pozdrawiam…

    1. DZIEKUJE PRAWDZIWY LEKARZU _ UZDRAWIACZU !
      W tradycji Asklepiosa i Haryjcow;
      A czy wie pan , doktorze, ze w swiatyni asklepiosa w Epiadaurze do dzisiaj rosnie piekny DZIURAWIEC ?
      Bardzo wazne ziolo wspomagajace leczenie deprechy !

      Z glebokim szacunkiem dla Pana ❤

  5. Słswa rownierz przyłączam se do pozdrowien ŚLĘŻY .na nasze Bogi ponad 3 lata mnie na śleży nie było. Strasznie mnie boli głowa. Ja miał dziwny sen śniła mnie sie moja twarz na wysokości trzecirgo oka runa otalon po bokach twarzy runy tiwaz .katora jest mnie bliska bo nosze ja na łancuszku co to może
    znaczyć .
    P.sKorzystając z okazji ze na centr.słowi ańszczyżnie swieci slonce ide na bosy spacer i pobiegac Sława nam

  6. Po raz pierwszy w tym życiu planuję na zimę bieganie boso. 🙂 Fajnym, leśnym traktem, z muzyką 432 hz w uszach, na przykład Clannad lub Jaruhy i Vedamira (Pal się Ogniu – POLECAM CUDOWNIE MOCUJĄCA MANTRA!)…
    Kochani, jeśli ktokolwiek czuje, że w jego sercu zawarła się inspirująca cząstka od Bruce’a Lee, to zapraszam do artykułu, który z serca napisałem…
    https://lechickieodrodzenie555.blogspot.com/2019/09/bruce-lee-czowiek-ktory-zmieni-planete.html

      1. Artykuł przeczytałam, można by rzec, jednym tchem. Z wielkim zainteresowaniem, jakie rozbudzała we mnie ciekawość następnych, pisanych przez ciebie, drogi Czciborze, przemyśleń.

        Cytowane w odpowiednich miejscach wypowiedzi Bruce Lee (jakich nie znałam) czynią twój artykuł tym bardziej inspirującym.
        Idee przyświecające wielkiej postaci, o której piszesz, przenosisz w nasz świat. Tak liniowo, bezkolizyjnie, czyniąc te idee wiecznie żywymi.

        Niesamowita konstrukcja artykułu sprawia we mnie wrażenie, że nie piszesz go sam, piszecie go obydwaj; Ty i Bruce Lee.
        Taki odbiór jest chyba tylko wtedy możliwy, gdy słowa płyną od serca, o czym sam nadmieniasz.
        ( co tu dużo mówić! chciałabym mieć taki polot pisarski…, i odwagę opowiadania o takim wielkim człowieku!
        Pewnie odpowiesz mi słowami Bruce:
        ,,pisz lepiej ode mnie!” 🙂 🙂 )

        Bardzo dziękuję, drogi Czciborze, za przypomnienie tej ponadczasowej postaci, a jednocześnie przeniesienie mnie na powrót w czasy, w których Bruce Lee był moim niekwestionowanym idolem.
        Dziś, dzięki twojemu artykułowi zrozumiałam, że przecież nie tylko mistrzowska sztuka walki – dobra ze złem – z fizycznym rywalem przykuwała moją uwagę(oczy, jak stare pięć złotych, wlepione w ekran telewizora ,,SZMARAGD” 😀 ), ale o wiele większe, głębsze ,,wartości podprogowe” przekazywały te filmy.

        Okazuje się, że tak dalece możemy stać się niewolnikami w odizolowanej od reszty świata przestrzeni, że tę przestrzeń uznamy za jedyny, możliwy świat, którego mury są nie do zburzenia. Ba! nawet nie widzimy tych murów!
        Przypomina mi to mellowską żabę, która nie ma pojęcia o morzach i oceanach, ponieważ jej cały świat zamknięty jest w studziennych kręgach.

        Raz jeszcze dziękuję i życzę wszystkiego dobrego!

        PS. Mam pytanie. Czy w tzw. głębokiej komunie filmy z Bruce Lee nie były zakazane?
        Zdaje mi się, że leciały wówczas tylko polsko-rosyjsko-czeskie filmy, w czwartki ,,Kobra”, w soboty ,,western”, a w niedzielę ,,Bonanza” 🙂 🙂 🙂

        A nadawanie programów TV zaczynało się o 17.00 i kończyło się po 22.00.
        To dopiero były czasy! Żaby w studni!
        Nie będę pytać , kto te czasy pamięta, bo nie każdy chce przyznawać się do liczby lat porównywalnych z ilością mendli snopków na pegerowskim polu!!
        😀 😀 😀

        A to żem się uśmiała, ponieważ moje lata nie zliczyłby ekonom jednego PGRu! 😀 😀

      2. Krysiu z Lasu. 🙂 Kiedy Ty oceniasz mój artykuł, to się muszę po tym poukładać, tak mnie rozświetla i endorfizuje… „konstrukcja artykułu sprawia we mnie wrażenie, że nie piszesz go sam, piszecie go obydwaj; Ty i Bruce Lee.” Nic lepszego nie mógłbym przeczytać czy usłyszeć po napisaniu tego, co wisiało nade mną długo i musiało być zrealizowane. DZIĘKUJĘ! 🙂
        Wibruje we mnie spełnienie, że dołożyłem (jak się wydaje) ciut mocy w emanacje wielkich nauk Bruce’a Lee. 🙂
        Powiem też, że widząc i tu, i na FB wpisy, widzę jak bardzo Lee wpłynął, poruszył struny dusz lechickich. Coś wspaniałego. :-))
        Co do TV PRL, to brak mi takiej 😉 W latach 80 TV i kino odkorkowały się na Zachód. „Wejście Smoka” weszło do kin lata po śmierci Lee, taki opóźniony przesył jego charyzmy i energii… ale jednak! ;))
        Tak, wychwyciłaś to i ujęłaś przenikliwie – filmy Lee przekazywały cenniejszy niż kunszt sprawności podprogowy przekaz odwagi i wolności. 🙂
        Ale nie napiszę jak Bruce: PISZ PIĘKNIE. 😉
        Napiszę jak Czcibor 😉 – TY PISZESZ PIĘKNIE I USKRZYDLĄCO. PROSZĘ KONTYNUOWAĆ MISJĘ! ;-))

    1. Piękny tekst Czciborze. Bruce Lee, uczył indywidualizmu o czym napisałeś w tym tekście. Jeśli chodzi o sztuki walki, to ja też uważam, że powinno się wychodzić poza schematy. Nie ma żadnych ograniczeń. Bruce Lee stworzył własny styl.
      Mi się podoba Taekwondo, Muay Thai, Systema. Każdy z tych stylów według mnie, ma coś Pięknego, czego nie ma inny, ale i tak uważam, że można łączyć rożne style , np. do swoich treningów wplotłem dwa kopnięcia typowe dla stylu karate. Praca mentalna i fizyczna to jest to!!! Czciborze, dzięki Tobie, bo długiej przerwie i opierdalania się, dzisiaj znowu wbiegałem po schodach.
      Bracie, zainspirowałeś mnie 🙂

      1. To się cieszę ogromnie, Brachu, szczególnie że też akurat jestem na etapie rozkręcania formy 😀. Do boksu tajskiego i taekwondo też mnie ciągnęło i trochę sprobowałem. 😉 Tak, gimnastyka ciała i rozwój jego możliwości to osobista droga. Widzę morze Lechitów sprawnych i lśniących w słonecznej aurze swych mocy… 🌄

      2. ,, … Wibruje we mnie spełnienie, że dołożyłem (jak się wydaje) ciut mocy w emanacje wielkich nauk Bruce’a Lee. 🙂 ”

        Nie wydaje się, drogi Czciborze, to JEST, ISTNIEJE.
        Ktoś powiedziałby: to takie proste; pójść na strych, przynieść starą książkę i z sentymentem dla swoich minionych lat na nowo przewracać jej pożółkłe kartki.
        Obrazy z dzieciństwa, młodości przesunąć korbką projektora w starym iluzjonie…
        Tak, to proste i przyjemne odbyć podróż do świata miłych, przeżytych dni.

        Ale już nie jest takie łatwe znaleźć na strychu tytuł, znieść na dół, wytrzeć z kurzu lat i zainteresować INNYCH bohaterem książki. Jego nieprzemijającą nauką.
        Wprawić w zadumę, poruszyć nie tylko osobiste wspomnienia lecz głębsze na nie spojrzenie, odkryć kurtynę za pierwszą sceną i z marzeń o odwadze i wolności wyrzeźbić bardzo realny kształt.
        Ty to potrafisz, drogi Czciborze.

        Ludzkość ma już w sobie wszystkie mądrości.
        Tyle już razy gościła u siebie Mistrzów naprowadzających na właściwą dla człowieka drogę.
        To tylko zapomnienie o nich czyni nas bezradnymi, szukającymi na oślep nowych sposobów.

        Wiesz, co teraz pomyślałam?
        Wyobraziłam sobie Ciebie(tylko się nie śmiej 🙂 ) jako kustosza opiekującego się mądrościami, naukami ludzkości, dla której przypominasz je, ożywiasz, czynisz Mistrzów obecnych na ulicach, po których chodzimy, w naszej pracy, na spotkaniach ze znajomymi. We współczesności zatomizowanej, idącej tysiącem dróg, tylko nie tą właściwą, którą już dawno temu Mistrzowie wskazywali.
        Zacząłeś swe wielkie dzieło od przybliżenia drogi i nauk wielkiej, światowej Postaci- Bruce’a Lee.

        Ja cię przepraszam, ale tak bardzo słowo ,,MISJA”(czynienie dobra) zapadło mi w serce, że pomyślałam …
        I zapewniam cię, nie jest to żadna ,,zemsta nietoperza” 🙂 , a raczej piękna w swym pożytku ,,MISJA”, jaką możemy wypełniać wszyscy; twórca i odbiorcy…

        Wszak sam mówisz:
        ,,Powiem też, że widząc i tu, i na FB wpisy, widzę jak bardzo Lee wpłynął, poruszył struny dusz lechickich. Coś wspaniałego. :-)) ”

        Ja tak tylko sobie marzę, drogi Czciborze … 🙂
        O takim cyklu…
        Wybacz, ale chyba pakuję się na scenę, na której sztuka ma już swój scenariusz 🙂
        Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała 🙂 :
        ,, Czekają nas długie jesienne wieczory sprzyjające rozmyślaniom; i tych co piszą, i tych którzy czytają… ” 🙂

        Miłego!

      3. Laszko, rzeczywiście. „Wejście Smoka” pchnęło mnóstwo Polaków do trenowania sztuk walki. Nie za bardzo jeszcze wtedy było z tymi szkołami kung-fu w Kraju, to się przede wszystkim szło w karate i judo. Ale tak, impuls tego typu na aryjskie wojownicze dusze to wpływa z mocą! 🙂
        Wikingu, zgadzam się z Tobą, „Gra śmierci” to (byłby po ukończeniu) film lepszy, albowiem, jak wszystko, co stworzył Lee, zawierał przekazy. Ale mam takie osobiste podejrzenie, że Lee e dodał coś od siebie do scenariusza i w „Wejściu Smoka”… Chodzi o scenę, kiedy zostaje osaczony w klatce groty. Siada wtedy w pozie medytacji z nunchako założonym na szyi. „Kiedy tracisz spokój, tracisz wszystko.”
        Krysiu, poczułem to. 🙂 Co zresztą tylko potwierdza że Twoje słowo jest żywe i eteryczne. 😉🌿 A zatem piękna jesień nadeszła w tym roku… inspirująca do samokreacji i do kreacji wespół ze światem. Jesienne wieczory właśnie się nam zaczynają. 😉🔮
        Jak to napisał TAW, teraz Matrix sam będzie zasilać swoją rozbiórkę – RMF, systemowa stacja, którą mam niefart słyszeć w pracy, podało że milion Polaków deklaruje wegetarianizm/weganizm a dwa miliony deklaruje plan do przejścia na takie odżywianie… 😀 POTĘGA PRZEMIAN. 🌳🌳🌳🌳

    2. Ja kilka pierwszych randek z moim obecnym mężem spędziłam oglądając „Wejście smoka” ten film miał rzeczywiście wpływ na moje pokolenie. Z mojego miasta rodzinego i okolic pochodzi kilku znanych w Polsce i świecie karateków. Jeden z nich był mistrzem świata w karate tradycyjnym.

      1. ,, Krysiu, poczułem to. 🙂 Co zresztą tylko potwierdza że Twoje słowo jest żywe i eteryczne. 😉🌿 A zatem piękna jesień nadeszła w tym roku… inspirująca do samokreacji i do kreacji wespół ze światem. Jesienne wieczory właśnie się nam zaczynają. 😉🔮”

        Dla Ciebie, drogi Czciborze. Wiersz z jesieni. Z szuflady. Taką znalazłam przy nim notatkę:
        ,,11.11.2010r.Weranda, deszcz. Bethoven, symf. op. 4 ”

        BEZDŹWIĘCZNIE

        Pociemniało niebo
        zapukało sennie
        w szkło niemytych okien
        krople wody nie wiedzieć czemu
        omijają łańcuch zwieszony z rynny

        nie chcą może utracić wolności

        życie w okowach jest ciche
        płynące bez echa
        krople wolą krótki żywot
        zakończony bębnieniem w kawałek blachy
        chociaż tyle one mogą
        powiedzieć na koniec.

        Pewnie ty, Pinokio,chciałbyś być kroplą
        ona słucha się jedynie grawitacji
        płynąc po łańcuchu dni
        już nie umiesz żyć bez niego
        między ogniwami ograniczeń spadasz
        wsiąkasz w ziemię- obok blachy

        a ona dawała ci szansę bycia
        – choć przez chwilę-”

        >>Krysia z lasu<> Krysia z lasu<<

        Tak mnie Czciborze ,,jesiennie" nastroiłeś! 🙂 Nie za wcześnie!? Latu dopiero co machałam na pożegnanie! 🙂
        Ale symfonię deszczowa znajdę! 😀
        W moich szufladach jak w każdej kobiecej torebce …, 😀
        ,,Porządeczek" jak się patrzy! 😀 😀

        Miłego!

      2. ,,Ale symfonię deszczową znajdę! 😀”

        ,,Ucięło” mi troszkę komentarza 🙂
        Tak na prawdę to szukałam dla ciebie właśnie wiersza o symfonii deszczowej.
        Znajdę i prześlę 🙂

        A tym czasem 🙂 :

        Notatka w rogu kartki: 10 października2016, Tinka i Timek(jamniki) śpią na fotelu, weranda, odgłosy nut spadających na pianino(Piotruś)

        TRWAJ

        Dzień za dniem żółknie
        rdzawego liści koloru
        złotem czasem zabłyśnie
        wczesnego teraz wieczoru.

        A ty się jeszcze zielenisz
        by przekór czynić naturze
        błękitem nazwiesz niebo
        w odbitej deszczu chmurze.

        Odlatującym ptakom
        z zadartą do góry głową
        życzysz szczęśliwych powrotów
        zielenisz się wtedy na nowo.

        Wilkami białe wiatry
        jak dobrze przy kominie
        a ty się wciąż zielenisz
        w uśpionej zimna krainie.

        I trwaj tak głupio zielona
        baszt warownych ostoja
        nie zmieniaj swoich pór roku
        ni barwy, miłości moja.

        >>Krysia z lasu<<

        Serdeczności życzę!

      3. Z opóźnieniem, przepraszam, ale przeczytałem, Krysiu. Przy muzyce Celtów 432 :). Pięknie Ci dziękuję, za tak piękne i łagodne nuty zadumy jesienne. Wyważone jak trzeba, bo gdyby nie wyważone, to taki nostalgik jak ja, pozamiatane! 😀
        Hmmm, muszę na nowo odkopać sobie uroki jesieni. Słońce jest czymś, czego wciąż mi brak, jakby mi po kawałku je wręczali z premedytacją. I tym bardziej – muszę przypomnieć sobie dziecięce czucie jesieni. O, to by się przydało… 🙂
        A skoro o jesiennych nostalgiach i poezjach mowa, może zainspirowany Twoim tchnieniem sam coś napiszę? Coś mi kołacze, ale wiersz to duże wyzwanie dla mnie. Ostatni, napisany z 7 lat temu, pękał jak przebite serce.
        Siedem lat… cała epoka przemian… 🙂

      4. „Słońce jest czymś, czego wciąż mi brak, jakby mi po kawałku je wręczali z premedytacją”.

        Tak, obecne chmury to produkt gadziej geoinżynierii.

        Kochani, do kwietnia regularnie suplementujmy się Witaminą D3, gdyż wszyscy Polacy mają jej niedobór!… 🔆🔆🔆🔆

  7. Piękny dzień dziś, mimo deszczu. Słońce wygląda zza chmur, ale tak, jakby było za mleczną szybą, bo oczywiście chujery zasnuły rankiem jesienne niebo kłębami brudnych grubaśnych mega wielkich smug. Jak chcą smrodzić, niech lecą nad ulicę Kupa. Pasuje jak ulał. Słońce jesienne powinno być jak w „żółtych płomieniach liści …” a nie jak zimowe Słońce i w dodatku za mleczno białą szybą. A ja nic, ja idę, spaceruję po Moskwie w myślach a w realu gdzieś na Wschód od Wisły. Dziś.

    1. ,, A skoro o jesiennych nostalgiach i poezjach mowa, może zainspirowany Twoim tchnieniem sam coś napiszę? Coś mi kołacze, ale wiersz to duże wyzwanie dla mnie. …”

      Wszyscy, bez wyjątku, jesteśmy wspaniałymi artystami!
      Czyż nie chodzimy po galerii pamięci i nie oglądamy obrazów wcześniej malowanych?
      Zobacz jak pięknie i błogo spacerujesz skąpany letnim słońcem!
      Pamiętasz przecież każdy szczegół; niebo, okolice, ludzi spotkanych, zapach wiatru, smak przechylonej do ust chłodnej wody w upalny, spocony dzień…
      Obraz zaczyna żyć, płótno staje się ruchomym pejzażem, w środku którego ty jesteś, poruszasz się, czujesz!
      Zobacz ile słońca jest w tobie!

      Tyle go nazbierałeś latem! Jesteś spiżarnią wypełnioną po brzegi wielkimi, przeźroczystymi słojami, z których bije światło słonecznych, letnich dni!
      Zechciej tylko otworzyć tą spiżarnię, a przekonasz się, że nie musisz szukać słońca w jesieni spływającej leniwymi kroplami deszczu… . Cudownej pogody, cudownej jesieni…

      Tak ją ujrzysz i malował będziesz fascynujący obraz z teraźniejszych chwil.
      Dodasz do nich barw codzienności; uśmiechniesz się nawet wtedy, gdy zatniesz się przy goleniu 🙂
      Ucieszysz się, że właśnie pada deszcz, a ty idziesz z parasolem po zakupy…

      Malujesz nowy obraz dzisiejszy, choć w głowie dobierasz już farby dla jutrzejszych chwil…

      Bo wszyscy jesteśmy wspaniałymi artystami!

      A rzeźby!, a muzyka!
      Czyż słuchając jej nie stajesz się instrumentem?
      Wszak gra w tobie każda cząsteczka, jesteś wirtuozem orkiestry, której brzmienia – długo jeszcze po skończonym koncercie – wibrują w tobie, by płynąć w przestrzeń Kosmosu…

      Dajesz siebie światu; dajesz, bo istniejesz… (istniejesz, bo dajesz)
      Nie tylko rzewną, ckliwą melodią. Każdą, wszak orkiestra łączy w sobie mnogość jakże różnych brzmień.

      Jesień nie gra tylko nostalgią harfy, ale dudni też tubalczym dźwiękiem kotłów.

      Jak ci się teraz podoba jesień? 🙂

      Miłego, drogi Czciborku!
      PS. Dzięki za inspiracje!

      1. Teraz jesień podoba mi się dużo bardziej, słoneczna Krysiu 🍁😀🍁, mam fart, że posiadam dar „wyobraźni błyskawicznej”, więc każdą linijkę Twoich słów miałem natychmiast tak naprawdę. 🙂 I się troszkę ożywiłem, bo jestem dziś niewyspany jakbym całą noc ganiał się z rosomakami po lesie. 😁 Pozdrawiam Cię znad kawki ☕😉

      2. Jesień też ma swoje plusy … pierwsza szyszka spadła z drzewa.
        Ale przyznam, że też jestem jak przez prasę przeciągnięty (taką ręczną.. co do pralek była przymocowana starego typu) a w nocy takie odwiedziny że głowa mała 😀 😀 Otóż rozmawiałem telepatycznie z personifikacją śmierci w postaci wielkiego OGROMNEGO czarnego sępa z czaszką konia zamiast głowy. Pomimo, ze był wielki to strachu nie było, poleciłem usiąść na przedramieniu (a pazury miał wielkie) aby nie rozglądał się za domownikami i telepatycznie rozmawialiśmy kogo może ze sobą zabrać. Powiedziałem, że tych ze starszych pokoleń co nas oszukali i życzyli źle, resztę ma zostawić w spokoju. Bardzo pokojowo. Co ciekawe, nie było w tej postaci zła czy chęci wywołania strachu, była za to pewna frywolność typu „ja sobie tu latam i cyk ten ze mną, cyk tamten ze mną” bez większego schematu.
        Jedna z ciekawszych postaci które ostatnio mnie odwiedzili 😉 😀
        Trzymcie się w tą jesień.. i uważajcie na spadające szyszki 😉

    1. ,, Teraz jesień podoba mi się dużo bardziej, słoneczna Krysiu 🍁😀🍁, mam fart, że posiadam dar „wyobraźni błyskawicznej”, … ”

      No to ,,siem bardzo cieszem” 🙂
      A fart wyobraźni błyskawicznej to świetna sprawa!
      Przenosi cię natychmiast jako żyw w realizm sytuacji…, i problem polega na tym, że… każdej scenerii 😀 😀

      Umiemy być ponadczasowo w każdym miejscu.
      Bywają sytuacje – nazwijmy – dla obserwujących ,,dwuznaczne” 🙂
      Wystarczą dwa, trzy słowa np. w towarzystwie. Twoja wyobraźnia dopowiada resztę…

      Przykład? (z wczoraj)
      Ktoś, żartując, mówi o siedzącym na skraju pustyni kocie i zdruzgotanym jej rozmiarem: ,, No, kuźwa, nie ogarnę tej kuwety!”

      Zaczynam widzieć kota, który próbuje to ogarnąć!
      Jestem tam i to widzę! Widzę te rozpięte nogi, oczy z wysiłku na ekstremalnych orbitach 😀

      Nie mów mi, że też tego nie widzisz! 😀 😀

      A ,,obserwatorzy” dziwnie patrzą, bo śmieję się do łez 😀
      Dla nich, nie wiadomo z czego 🙂

      Tak…, że… fart błyskawicznej wyobraźni jest talentem, który czasem inicjuje zabawne sytuacje.
      Że o świntuszącym, acz niewinnym, polocie wyobraźni – ku zdumieniu przyjaciół – nie wspomnę 😀 😀 😀

      A co tam!, drogi Cziborze!
      Nikt nikomu nie zabrania wejścia przez ekran w scenę filmu oglądanego w kinie!
      Wszak 3D pakuję się nam na widownię 🙂

      Miłego!
      PS. Pożartować też trzeba 🙂

      1. Ujrzałem tę kuwetę, Krysiu! 😁😁 Ja wszystko widzę. Moja wyobraźnia cwałuje po stepach jak lisowczycy, trudno okiełznać. 😁😁

    2. ,, … Otóż rozmawiałem telepatycznie z personifikacją śmierci w postaci wielkiego OGROMNEGO czarnego sępa z czaszką konia zamiast głowy. Pomimo, ze był wielki to strachu nie było, poleciłem usiąść na przedramieniu (a pazury miał wielkie) aby nie rozglądał się za domownikami i telepatycznie rozmawialiśmy kogo może ze sobą zabrać. …”

      O matko święta!! Skąd ty, kochany(a) B bierzesz takie myśli i nocne iluzjony?

      Ja cię widzę na balkonie, wśród twoich krzaków pomidorów pięknych!
      To fakt, nie mi wnikać i opiniować…, przepraszam.
      Wszak krainy ludzi potrafią być bardzo bogate…
      A miast je pojąć, lepiej uważać na spadające szyszki..

      Pięknie to ująłeś.

      Serdecznie pozdrawiam.
      PS. Z ciekawością czytam twoje komentarze. Zaglądaj tu, proszę, częściej 🙂

      1. Krysiu, ja nie przymierzając ze dwa trzy razy dziennie jestem w TAWernie zerkając na nowinki i wpisy ludzików. Po prostu ostatnio nic nie pisałem bo wolałem mocno mocno zagłębić się w siebie i jak najwięcej rozpracować, wyprostować, rozsupłać.
        Wizje mam różne, zwykle wiążą się z emocjami dnia poprzedniego lub jakimiś sprawami właśnie z podświadomości – taki kierunkowskaz na coś co należy przerobić, ale ten stworek był ni przypiął ni wypiął do czegokolwiek co się działo. Troszkę nakierował na tą spadającą szyszkę (chodziło mi oczywiście o byłego ministra środowiska ;P ).
        Rewelacyjne sny które pamiętam do tej pory to te ze zwierzętami. Dzikie zwierzęta przychodzą i kładą się na kolanach (w jednym jednocześnie miałem rysia, jelenia i sokoła/orła – to było mega.. lub wielkie wielgachne wilki chodzą razem ze mną praktycznie dotykając mnie bokami). Dodają otuchy przypominając, że mam nadal kontakt z Ziemią.. i ona o mnie myśli nadal.
        No i oczywiście jak tutaj ktoś (przepraszam, że nie zapamiętałem pseudonimu) wspominał te w których lata się bez trudności – takie łał.. jakie to łatwe przecież..myślisz i latasz fruwasz 😀
        Już dawno miałem napisać, że jesteś dla mnie razem z SłowiAnką jak takie dwie dobre kochane ciocie spinające tą krainę od północy i od południa 😛 I nie jest to jakieś spoufalanie się, tylko właśnie ja tak to widzę siedząc na balkonie między krzakami pomidorów (już kilka zebrane .. zostało 24 – chyba będzie trzeba zebrać co by doszły w cieple w domku..bo jak widać wszędzie.. słońca mało tylko zimaziąbch*jniamrok)
        Pozdraawiam!

  8. Coś w ostatnich dniach przed wyborami worki z brudami prawicy jednej i drugiej strony zbyt głośno pękają i smród po kRAJu się rozlewa.
    Już się zadziewa, a co to jeszcze przed nami? Dobrze, że na razie skaczą sobie do oczu, my na razie obserwujmy, co to będzie się dalej działo.

    „Ale ujawnienie przez media związków PO z hejterskim profilem SokzBuraka czy taśm Neumanna może wywołać u wyborców przekonanie, że obie strony mają coś za uszami. Paradoksalnie jednak działa to na korzyść PiS.

    No bo skoro i tu, i tu są aferzyści, to nie ma wyboru między dobrem i złem, ale pomiędzy dwiema klikami.

    Z tym tylko, że PiS udało się stworzyć narrację, że może nie ma tam wyłącznie ludzi świętych, ale przynajmniej coś z tych rządów mają obywatele w postaci socjalnych transferów.

    Ujmując sprawę tabloidowo: jedni i drudzy to łobuzy, ale przynajmniej łobuzy z PiS dzielą się z wyborcami. Banda prawicowa, w przeciwieństwie do liberalnej, przypomina Robin Hooda, który część łupu oddaje biednym”.

    całość czytaj na:
    https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/opinie/wszystkie-brudy-polskiej-polityki/ar-AAItQU1

    1. ,, „Ale ujawnienie przez media związków PO z hejterskim profilem SokzBuraka czy taśm Neumanna może wywołać u wyborców przekonanie, że obie strony mają coś za uszami. Paradoksalnie jednak działa to na korzyść PiS.”

      Nikt przez ostatnie dwadzieścia lat nie poszedł siedzieć za żadną aferę.
      Najwyżej do pierdla idą ci, którzy odkrywają przyczynę bezkarności w sztucznie podzielonym popisie.
      Taśmy też nikomu gęby nie zakleiły – ot taki kiepski serial dla tłuków, którzy nie chcą wiedzieć, co dzieje się za drugą i trzecią kurtyną.

      Co do wyborów.
      Szukałam, nie ma.
      Kiedyś tu Tawcio miał na pasku wklejoną mądrą myśl(czy Orwella?)
      Traktuje o tym, że akceptujący lub obojętni wobec nieudacznictwa, zakłamania i zdrady rządzących są w tej samej mierze nieudacznikami odpowiedzialnymi za stan państwa.

      Wszech obecnie wykształcony tumiwisizm powinien również obojętnie patrzeć na rosnące podatki, czynsze, ceny i coraz większe zubożenie ludzi o niskich płacach i emeryturach.
      Tumiwisizm z entuzjazmem przygląda się polskiemu szkolnictwu prowadzącemu do nikąd, ,,hodującemu” najtańszą europejską siłę roboczą w wynarodowianym kraju.

      Narodowy tumiwisizm sprzyjający wrogom czyni ludzi Narodem bez zdania, bez twarzy, bez tradycji. Bylejakość zniża ludzi do zwierzęcego przetrwania, w którym pełny brzuch staje się najwyższym celem człowieka.
      Głód potrafi karmić się obietnicą.

      Czy coś się zmieniło od czasów starożytności, w której wołano ,,igrzysk i chleba”?
      Lecz tumiwisizm dopiero otworzy oczy szerzej, gdy zacznie poszukiwać ziarnka ryżu na dnie pustej miski.

      Serdecznie pozdrawiam!
      PS. Aneczko, jakem obiecała, pracuję usilnie nad wierszem dla ciebie 🙂
      Jestem teraz trochę zajęta zbliżającymi się rodzinnymi imprezkami, a te nie za bardzo umieją tańczyć z poetycką muzą.
      Nie muszę przekonywać cię do cierpliwości, bo jesteś bodaj jedynym człowiekiem na świecie, który ma jej bardzo dużo!

      Miłego dzionka!

    2. ,, Już dawno miałem napisać, że jesteś dla mnie razem z SłowiAnką jak takie dwie dobre kochane ciocie spinające tą krainę od północy i od południa 😛”

      Jeszcze takiego określenia o sobie nie słyszałyśmy!
      Świetne!
      Budzące też chwilę zadumy…
      Ania i ja daleko od siebie mieszkamy, a jednocześnie tak blisko!

      ,,Od pięknych gór Ani
      po morze Krysi szerokie
      patrzą dwie ciocie
      troskliwym okiem.

      O krainie szczęścia
      rozmyślają patriotki,
      bo kochają Ojczyznę!
      Takie to dwie ciotki!”

      🙂 🙂

      Miłego dnia!

    3. Ale czuje się że coś tam wisi w powietrzu, prawda? 😉🍁 A skoro mowa o Robin Hoodzie to wróciłem po latach do serialu z Michaelem Praedem i muzyką Clannad. Jest nić między duszą Celtą, a Słowianina, oj, jest! 🙂

  9. Bracie Czciborze, gdyby nie było Bruce Lee, to by nie było Jean- Claude Van Damme, Jackie Chan, Jet Li, Scotta Adkinsa i wielu innych „karateków” 🙂 Niekwestionowanym Mistrzem Sztuk Walki i Inspiracją-Motorem, także Duchowym, jest Bruce Lee. Moim idolem w dzieciństwie był właśnie Bruce Lee. Rysowałem Go, malowałem, kupowałem znaczki z Brucem i naklejki. Kupiłem Piękną książkę o Nim. Później pojawił się Jean-Claude Van Damme i jego słynny film „Krwawy Sport”, którym „podniecali się” chłopaki w szkole i na osiedlu. Jak dorosłem to „poznałem” Scotta Adkinsa, i dopiero On mnie zmobilizował i zainspirował na poważnie do treningów i dbania o kondycję fizyczną-formę. Zacząłem chodzić po schodach, a później po nich wbiegać, robiłem gimnastykę i inne ćwiczenia, trenowałem kickboxing, a od jakiegoś czasu trenuje Muay Thai.

    W tym wywiadzie, Scott Adkins, znowu podkreśla, że Bruce Lee, był dla niego największym idolem, a dopiero później Van Damme 🙂: https://www.youtube.com/watch?v=fmsIs2wP4hY&list=PL6TGfz7ZsXZ3YRPUjcw4hAc16xyU2bAfC

    1. Trenuj jak Lechita! 💪💪💪😀🌳🌳🌳 I daj mi link do dobrej muzyki treningowej, bo kiedy mam dobrą muzykę, mogę biegać jak Cymeryjczyk 😉😁 Polecałeś kiedyś swój kanał?

      1. Drogi Czciborze, gusta muzyczne są różne i nie wiem czy też lubisz taką muzykę jak ja. Słuchałem kiedyś zespołu Clannad, o którym wspomniałeś. Najbardziej lubię muzykę syntezatorową, ewentualnie gitarowo-elektroniczną ( w dzieciństwie fascynowali mnie między innymi Depeche Mode i Jean-Michel Jarre, więc taki mam teraz gust muzyczny 😉 ) Trenuje bez muzyki, ale jeślibym sobie zrobił playlistę do treningów to pewnie by tak wyglądała: De/Vision- „Foreigner”, Front 242- „Circling Overland”, Ministry- „Just One Fix” Jean-Michel Jarre- „Chronologie 4”, De/Vision- „Dress me when i bleed”, Depeche Mode- ” My secret garden”, De/Vision- „Circulate” Jean-Michel Jarre- „Equinoxe 7”, U2- „Mysterious Ways”, De/Vision- „Flavour of the week”, Limahl- ” Never ending story „, De/Vision- „Sexy Moves „.

    1. Vikingu, cóż rzec, mamy zbieżny tor upodobań muzycznych. 🙂 Biegało się z Rocky’m, ale i z Jarre’m się biegało. Jeśli chodzi o ten typ dźwięku, trafiłem na dniach na serial francuski SF”Misje”; motyw muzyczny w naszym typie. 😉
      Moja dusza jest tak wrażliwa na dźwięk, że podczas treningu dodaje mi to mocy i jest po prostu więcej osiągów. 😉
      Więcej o tym wszystkim pogadamy u brata naszego TAW-a. niedługo wszak – na serdecznym kompanijnym spotkaniu, PO WYZWOLENIU LECHII NASZEJ SŁNECZNEJ. 🙂

      1. Czciborze, przechodzę teraz taki okres pełen Werwy ( nie mam ochoty na leżenie i wylegiwanie się pod pierzynką 🤣 🤣 🤣 ), że zacząłem komponować bardzo Rockowo-elektroniczny i Dynamiczny utwór. Trochę taki zespół Ministry, Front 242 i Jarre w jednym, w połączeniu z Moim Duchem. Będzie to utwór w szybkim tempie, w sam raz na Rozruszanie Jesienne 😀 💪 💪 💪 💪 💪. Jak go skończę, to wrzucę na YouTuba i dam Tu znać. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s