22 myśli w temacie “Podatek od D, czyli jak nie dać zrobić się w CH

  1. Malowałem na lustrze sądząc że zmieni się moje odbicie.
    Nie zmieniło się.
    Stałem przed lustrem opowiadając co widzą oczy duchowe.
    Odbicie również nie zmieniło się.
    Wybaczyłem.
    I nie mam nic do roboty. To na co patrzyłem, zmieniło się samo.
    😇

  2. Nie chce mi się ruszyć ręką. Płynę obezwładniony w bezdennym bezmiarze nieopisanych wód szczęścia. Błogość. Najdelikatniejsze ręce eterycznej miłości obmywają duszę.
    Czym jest sex? Jest jak kropla wody w obliczu nieskończonego oceanu dotykająca spękanych spragnionych ust.
    Nic nie znacząca namiastka szczęścia.
    Ten błogostan jest we mnie i poza mną. Nim jestem. Jest tylko To.

      1. Dziękuję 💗
        O!
        Dopiero teraz widze 😉

        Nie bylo mnie tu jakis czas … na Blogu.

        …bo tej Wody bylo duzo, a OGNIA 😉 ?

  3. politycy powinni pracowac za friko, zero, za nic. Politykow jest za duzo, a w ogole, kto to ku..a jest polityk? zawod-zlodziej i klamca, pasozyd zerujacy na obywatelu, to regularne mendy, niewytwarzajace nic realnego. Polacy potrzebuja politykow? Obywatele swiata nie potrzebuja politykow.

      1. Rakieta kosmiczna…

        ja znowu mialam dzisiaj sen…

        Zaczelo sie wieczorem, poczulam zblizajaca sie mysl o strachu, jeszcze nie zaczelam sie bac tak naprawde, kiedy powiedzialam temu uczuciu, ktore mnie do strachu chcialo zmusic: przestan mnie osaczac, przeciez i tak nie mozesz mi nic zrobic”.

        A to cos bardzo chcialo, zebym sie bala.

        A w nocy… sen? przekaz?

        Widze niebo, ciemne, nocne, nagle zaczynaja sie na nim pojawiec jakies swiatla okragle, rosnace, mieniace sie, takie migajace „oponki”. Jedno z nich zmienilo sie w (chyba) smoka, ktory odlecial, a inne zmienialy czesto swoj ksztalt. To byly kolkami, to polksiezycami, ale raczej wszystkie okragle, kanciastych nie zauwazylam. Nagle zauwazylam, ze one walcza miedzy soba, cos takiego jak opisana w indyjskiej starej ksiedze walka gigantow. Potem zauwazylam, ze niektore zaczynaja sie zblizac do ziemi. To co z nich wyszlo to byly naprawde gady. Cos jak stojace krokodyle. Ale z bliska widzialam jednego tylko z tylu. Potem bylam w jakims pomieszczeniu, z mlodymi ludzmi, byla jakas impreza, bylo jasno. Ja im powiedzalam, ze maja sie uspokoic, i zgasic swiatlo, zaluzje zaciagnac, zeby nas te gady nie zobaczyly, ale wiedzialam, ze gady maja mozliwosc cos jakby termowizorem sprawdzic, czy ktos w budynku przebywa. Zaluzje byly nieszczelne, widzialam przez nie, jak gady zgarniaja ludzi w grupy, nad nimi krazyly gadzie statki, mialy chyba raczej zabrac tych ludzi, niz zlikwidowac. W pewnym momencie zorientowalam sie, ze w budynku w ktorym jestem, wlasciwie w korytarzu juz sa. Uchylilam drzwi i zobaczylam jednego z nich, byl do mnie tylem odwrocony, wyprowadzali ludzi z mieszkania naprzeciwko. Ja schowalam sie pod koldre, na mnie, na koldrze polozyla sie jakas mloda dziewczyna. Mi przeszla mysl, ze to dobrze, bo gady nie maja takiej technologii, zeby zobaczyc, ze to dwie osoby w tym miejscu sa, ze wezma mloda, a ja sie uchronie. Ale zaraz po tym przegonilam te mysl. Z mojej swiadomosci przyszla informacja, ze to nie ja, ze ja tak nigdy nie zrobilabym, zeby siebie czyims kosztem ochronic. I wlasciwie wtedy sen sie skonczyl, ja sie wybudzilam, spojrzalam na zegarek, okazalo sie, ze juz jest pozno, a moj budzik nie dzwonil. MAm budzik w telefonie nastawiony, wczoraj wieczorem (ok. 22)zostal do pelna naladowany, dzis bateria byla pusta. Cos takiego nie zdarzylo mi sie nigdy.

        W czasie tego snu tez sie przebudzalam, ale cos mnie trzymalo, nie pozwalalo mi sie wybudzic.

        Jest cos jeszcze. Nie wiem od ktorego momentu, ale ten sen byl na takiej „poljawie” ja bylam tam , bylo to bardzo rzeczywiste, a z drugiej strony wiedzialam, ze to sen, i ktos/cos chce zebym sie bala. To swidrowalo mi w glowie… boj sie… Mysle, ze wyszlam zwyciesko z tego starcia. Potem, jak juz bylam w drodze do pracy, zorientowalam sie, ze ci ludzie we snie, ktorych gady zebraly w kupie, to nie byli ludzie. To wygladalo bardziej jakby swoich zabierali, bo nic nie wskorali. To byly hybrydowe roboty, wygladaly jak ludzie, ale wykonywaly polecenia gadow. Ale to jest mysl z ok 1,5 godz po snie. Sama przyszla do glowy.

        Byly jeszcze inne sceny w tym snie, ale te najwazniejsze opisalam.

        Dziwi mnie, ze czesto takie sny, przepowiadajace? opisujace? mam z czwartku na piatek.

        I wszystkie- jak juz TAW napisal- sa takei klarowne, ze nie trzeba ich interpretowac.

        TAW czy to juz? Zaczyna sie ewakuacja gadzich hybryd z ziemi?

      2. Dodam jeszcze, do opisu mojego snu, ze jak w ostatnich dniach tryskalam optymizmem, werwy mi nie brakowalo, mimo jeszcze niecalkiem wyleczonej ostaniej choroby, to dzisiaj, po moim nocnym bliskim spotkaniu 3-go stopnia z gadami i hybrydami, jestem bardzo zmeczona, jakby ktos ze mnie Energie wyciagnal, albo jakbym ciezko pracowala. Musiala byc ciezka walka w nocy.

        Rano, juz po obudzeniu, tez jeszcze cos trzaskalo w moim poblizu. Ale zignorowalam to.

        Najchetniej poszlabym znowu spac. Ale trzeba swoje „odbebnic”.

  4. Wskazówka dla wybaczających, teraz bądź w przyszłości.

    Wybaczajcie nie tylko to co wydaje się was dotyczyć. Sąsiadowi który stanął Wam na odcisk. Gdy sobie i jemu razem wybaczycie, wiecie że sami to sobie zrobiliście. To jest boleśniejsza forma przebudzenia. W takim doświadczeniu stajecie się stroną.
    Wybaczajcie również to co wydaje się Was nie dotyczyć. Uczcie się na „cudzych” błędach.
    Będąc świadkiem konfliktu dwu stron z którymi nic Was nie łączy na pierwszy rzut oka.
    Nie widzicie tego przypadkiem.
    Może oni odgrywają jakąś scenkę z waszego życia. Raz byliście w skórze jednej strony a rok później po drugiej stronie. Wtedy nie mieliście możliwości ujrzeć tych pozornie dwu doświadczeń jako jednej całości.

    Kiedy będziecie uważni, nie potępicie żadnej ze stron, nie opowiecie się po jednej stronie i nie wzbudzicie w sobie uczucia wskazującego na atak w umyśle. Kiedy zapragniecie widzieć, wtedy możecie ujrzeć interesujący obraz.
    Jakież będzie Wasze zdumienie kiedy następnego ranka odbierzecie telefon od jednej ze stron konfliktu który trwał lata i wydawał się nie do rozwiązania.
    Może usłyszycie w słuchawce takie zdanie:
    Nie uwierzysz co się stało. Zadzwonił do mnie wczoraj i był jakiś inny. Nie oskarżał mnie i nic nie wypominał. Powiedział że nie wie czemu tak się zachowywał. Zgodził się na ugodę i jeszcze zaproponował pomoc.
    A ja ze swej strony też przestałam go nienawidzić. Nie wiem jak to powiedzieć ale gdzieś głęboko wiem, że go kocham, nawet jeśli teraz nasze drogi się rozchodzą.

    Wy będziecie wiedzieć co się stało. Cud wybaczenia dotknął nie tylko Was i Waszego umysłu. Cuda nie mają granic i właśnie widzieliście najprawdziwszy cud.

    Coś podobnego zrobił doktor Hew Lew gdy wyleczył oddział psychicznie chorych nigdy z nimi nie rozmawiając a jedynie studiując karty tych pacjentów.
    Link podałem wyżej.

    Wracam do oceanu błogości, oderwałem się na chwilę by to napisać ale nawet wtedy pozostaje on we mnie.
    Cudowne.

    1. Co należy wybaczyć?

      Wszystko. Całemu światu bo świat to Ty.
      Wybaczając wszystko temu światu wybaczasz wszystko sobie. Nie widzisz niczego czego nie ma w Tobie. Jesteś odpowiedzialny za wszystko co widzisz.
      Wybaczając światu, stajesz się swoim zbawicielem. Schodzisz z krzyża do którego sam siebie przybiłeś i którego zazdrośnie strzegłeś by nikt nie zdołał Ciebie uwolnić. Byłeś katem, strażnikiem i ofiarą w jednym. A teraz jesteś swoim zbawicielem.

      1. Tylko jak to zrobic, ja juz wiem, ze nawet jak sie na kogos zloszcze, to nie chowam urazy. Nie wiem czy to starczy, Nie wiem czy to jest wybaczenie. Jesli jakakolwiek zla mysl o kims w mojej glowie powstanie to ja od razu blokuje, a juz z pewnoscia od dawna nie ( nie wiem czy w ogole kiedykolwiek to sie stalo) nikomu nic zlego nie zyczylam.

        No chyba, ze powiedzialam, ze Niemcy zasluzyli sobie na wynarodowienie, za to co przez wieki ze slowianami robili. Ale to nie jest na zasadzie zlych mysli, tylko stwierdzenia faktu.

        Ale wroce do pierwszego pytania. Jak to zrobic, zeby wybaczyc. Myslec, ze wybaczam, energetycznie milosc do wszystkich wizualizowac? Medytowac?
        Czy wystarczy, ze nie chowam urazy? Chociaz zadra gdzies tam w srodku chyba siedzi.

      2. Do Laszka
        Jeżeli zadra jest to nie wybaczyłaś.
        Jeśli przysłowiowo ‚pamiętasz’ to nie wybaczyłaś.
        Jeśli łapiesz się na myśli „on/ona coś mi zrobił” to nie wybaczyłaś.

        Kiedy wybaczysz to odczujesz również fizycznie jak „kamień spada ci z serca”
        I powiesz do kogoś że tamten/ tamta/tamci/tamto mi coś zrobili.
        Nie powiesz tak, bo już w to nie wierzysz. Wiesz że sana to sobie uczyniłaś a oni odegrali dla Ciebie rolę za które nawet poczujesz do nich wdzięczność. Jak do kogoś kto trzyma w rękach lustro w ktorym przeglądasz się i poprawiasz włosy.

        Poza tym nie możesz wybaczyć jednej osobie a drugiej nie, jesli w obu widzisz tego samego wirusa.
        Jesli zechcesz komuś wybaczyć, często w Twoim umyśle pojawiają się obrazy z przeszłości których nie pamiętałaś i dotyczą różnych osób i różnych czasów. To nie przypadek. To wciąż jeden wirus.

        Niedawno coś wybaczyłem a po tym zrozumiałem że tego wirusa mieli prawie wszyscy których ogarniałem świadomością, z całego świata i w jednej chwili przestałem mieć uraz w tej sprawie do wszystkich ludzi na ziemi. Nie wybaczałem wszystkim ale jakby przedstawicielom.

        Nigdy nie wybieram komu i co mam wybaczyć. To przychodź samo.
        Jesli coś Cię drażni, to właśnie masz do wybaczenia na chwilę obecną. Jesli ktoś Cię irytuje, choćbyś uciekła na drugi koniec świata od tej osoby, tam spotkasz kogoś kto pokaże Ci Twojego wirusa. Nie uciekniesz od problemów bo wszędzie gdzie się udasz, zabierzesz je ze sobą -one są w Twoim umyśle.

        Czasem jest to splątany łańcuszek. Wybaczasz jedno by móc wybaczyć drugie by dopiero móc wybaczyć trzecie i wrócić do pierwszego.
        Jeśli brzmi to skomplikowanie, nie przejmuj się tym. Nie musisz wiedzieć jak to działa. To nie jest Twoja działka. Od Ciebie wymagane jest jedno: Decyzja -chcieć tego. Reszta to nie Twoje brocha. Nie Ty decydujesz co komu i kiedy. Nie wiesz o tym a może wiesz, masz przy sobie Nauczyciela który był z Tobą od poczatku i będzie dopóki nie wrócisz do Domu.

        Każde wybaczenie=cud
        I tego przegapić nie można 🙂
        Jak wybaczysz to zobaczysz.
        Za każdym razem jak coś wybaczysz, zobaczysz jak jakaś część Twego umysłu zostaje oświetlona – myśl którą do tej pory akceptowałaś a nie była od Boga zostanie rozpoznana i czym ona jest. Będzie dla Ciebie oczywiste że była”dobra” bo była najlepszym rozwiązaniem na jakie mogłaś wpaść a jednak przy zdrowej boskiej myśli która ją zastąpi, była głupia.
        Możesz również ujrzeć cud zewnętrzny lecz nie zawsze ale zawsze następuje.
        I osoby w których widziałaś wirusa którego i Ty miałaś już nie będą Cię drażnić (w tej sprawie) bo mogą mieć jeszcze inne wirusy które masz i Ty.
        Czasem ktoś może nie mieć wirusa a Ty i tak się możesz na niego złościć. Projektujesz wtedy na kogoś swój błąd pomimo że ten ktoś go nie ma. Tak jak było z Jezusem. Wściekali się na niego widząc w nim swoje chwasty a on ich nie miał. Oni nic nie mogli mu zrobić z tego powodu a zrobili bo tego chciał i doprowadził do tego wiedząc jak pokierować wydarzeniami ale nie mówmy teraz o tym.

        Mnie wybaczania uczył i uczy mój wewnętrzny Nauczyciel którego Kurs Cudów tytułuje Duchem Świętym. Jest z każdym kto zasnął – oddzielił się od Źródła.

        Posiłkowałem się Kursem Cudów i jest do ściągnięcia z netu za darmo. Autor nie przedstawia się. Napisała go kobieta ale nie ona jest jego autorem. Czytając nie ma się wątpliwości kto go podyktował 😊
        Nie podam Ci innych źródeł z których możesz czerpać wskazówki bo ich zwyczajnie nie znam, jeśli chodzi o wybaczanie.

        W Kursie są lekcje pomagające w wybaczaniu np wyobrażanie sobie procesu.
        Ja osobiście nauczyłem się na pamięć formułki z innej książki Garego Renarda „Znikniecie wszechświata”
        Jest w formie dialogu Renarda z dwoma wniebowstapionymi mistrzami. Jednym z nich jest kobieta która mówi mu że jest jego kolejnym wcieleniem w ktorym dzieki wybaczaniu z Kursem Cudów osiąga wniebowstąpienie.

        „W rzeczywistości ciebie tu nie ma.
        Jeśli myślę, że jesteś winny, lub że jesteś przyczyną problemu i jeżeli ja wytworzyłem ciebie,
        To wyimaginowana wina i lęk muszą być we mnie.
        Ponieważ odosobnienie od Boga nigdy nie nastąpiło, wybaczam nam obojgu to, czego w rzeczywistości nie uczyniliśmy.
        Teraz jest tylko niewinność i łącze się z Duchem Świętym w pokoju”

        Ta formułka tylko ma pomagać w wytworzeniu w sobie stanu wybaczającego. Kiedy go rozpoznasz i jakie uczucie i stan świadomości temu towarzyszy, możesz to robić bez słów.

        Ja uczyłem się kilka lat i wciąż doskonale technikę.
        Tej formułki długo nie mogłem zrozumieć, zaakceptować.

        W ogóle po pierwszym przeczytaniu Kursu stwierdziłem że nic z tego nie rozumiem.
        Bałem się go na początku.
        Niczego nigdy tak wymagającego nie spotkałem.
        Czasem bylem zdolny przeczytać tylko jedno zdanie zanim znów otworzyłem tekst. W tym czasie następował niewytłumaczalny nigdy nie slyszany splot zdarzeń po którym schodziła blokada i mogłem znow przystąpić do czytania. Wtedy okazywało się że kolejne zdanie było o tym co mnie spotkało na wielu poziomach tego dnia. I tak przez kilka miesięcy niemal codziennie. Byłem prowadzony za rękę jak największy niedowiarek.
        Czasem potrafiłem przeczytać książkę w będę dzień ale nie tą.
        Chciałem a nie potrafiłem.

        Ci co biorą się za studiowanie Kursu często niszczą pierwszy egzemplarz. Ego tak się zaciekle broni.
        Znam też osoby które przeczytaly i odłożyły na bok.
        Reszta zostaje z nim na całe życie i tacy mówią zawsze to samo: Tego nie da się z niczym innym porównać.

        Interpretacja tekstu zmienia się stosownie do postępów w wybaczaniu bo wtedy zmienia się świadomość, postrzeganie, zrozumienie.
        Proste ale nie łatwe.
        I ostatnia wskazówka dla zainteresowanych Kursem jesli ktoś będzie.
        Odradzam cudzą interpretację tekstu. Podejrzewam ze i tak nie uniknie się tego ale ilu studentów tyle interpretacji Kursu. Duch Święty jest Nauczycielem a Kurs ma pomóc w pracy z nim albo bliżej prawdy: nauczy jak Mu nie przeszkadzać.
        Wszystko co w zyciu robimy, może prawie wszystko, to kłody rzucane Mu pod nogi przez ego. Gdyby nie to, wszyscy byśmy już się dawno obudzili.

        I tak ja na dzień dzisiejszy widzę ten proces, Wybaczanie jest przede wszystkim zrezygnowaniem z potępiania.
        Potępieni wytwarza piekło.
        Wybaczanie przywraca niebo.

      3. Wybaczanie jest KLUCZOWE, ale nie jest proste.

        Większość technik (np. technika radykalnego wybaczania) to nic innego jak jeszcze głębsze spychanie nienawiści do podświadomości.

        Praca nad nienawiścią to jest wyzwanie Tylko Dla Orłów.

      4. Slavo-mir,

        Dziekuję za wyjaśnienie. Skomplikowane to jest, postaram się znaleźć Kurs Cudów, i z nim pracować.Ja już od dłuższego czasu staram się nad sobą pracować, przede wszystkim według zasady:

        Traktuj innych tak, jak chcesz, żeby Ciebie traktowano.

        Coś takiego jak przepuszczanie kogoś, przepuszczanie mimo pierwszeństwa mam już we krwi. To tak niewiele, a jak ułatwia wszystkim na drodze życie.

        A o tym, że to jak inni mnie traktują zalezy odemnie, że to jest moje odbicie w lustrze powiedziała mi niedawno moja siostra.

        Ona uczestniczyła w ustawianiu rodzinnym, i to jej bardzo pomogło.

        Jeszcze raz dziękuję.

      5. Zgadzam się z Tobą TAW
        To nie jest łatwe, ale gdy już się uda wydaje się proste.

        Piszesz że tylko dla orłów.
        Ja za orła się nie uważam ale wiem jedno.
        Kiedy nie jesteś już w stanie znieść bólu, nie mówię o fizycznym. Utraty świadomości i padanie nieprzytomnym z bólu na ziemię i leżenie w kałuży wody jest małym bólem przy psychicznym cierpieniu na granicy.
        W takim stanie powiesz wybaczeniu tak.
        Tylko wtedy byłem zdolny wziąć odpowiedzialność za to co widzę na klatę i powiedzieć: Tak, zgadzam się, chociaż nie umiem i nie wiem jak, chcę.
        To wystarczało. Tylko tyle i aż tyle.
        Bez mojej chęci tylko się oszukiwałem. Klepałem formułki, wizualizowałem a tak naprawdę wybaczyć nie chciałem. Szukałem potwierdzenia swoich racji a nie ujrzenia czegoś co pokaze mi że nie nie miałem racji.

        Zapomniałem o tym. Zapomniałem że to takie trudne. Ale tylko na początku.
        Jak każda nauka. Chodzenia, pływania, gry na instrumencie.
        Można zniechęcić się po pierwszej nieudanej próbie. Tym bardziej że nie wiesz czy to w ogóle działa ani jak to zrobić.
        Wybaczenie jest najprostszą a zarazem najtrudniejszą lekcją do nauczenia.
        Ale i nagroda jest przeogromna.
        Nie ma niczego czego wybaczenie nie mogło by Ci dać.
        Kiedy wybaczasz, reszta przychodzi sama.

        Może stąd wzięli się powiedzenie: Żadne drzewo nie sięgnie do nieba, jesli jego korzenie nie sięgną do piekła.

        Moje sięgnęły, moje odporność na ból sięgnęła zenitu. Każdy ma taką granicę i może bez jej osiągnięcia nie mamy w sobie opcji wyboru tej drogi. Może najpierw trzeba wypróbować inne drogi, sparzyć się i dopiero wtedy być skłonnym wybrać tą.

        W tych dniach zrozumiałem swój sen z przed jakichś trzech lat.
        Szedłem nocą ulicą. Tylko droga była oświetlona. Przebiegały przez nią ogromne mechaniczne pająki. Jeden skoczył na mnie, oplótł mnie, podłączył się pode mnie a ja się wtedy obudziłem.
        Ten symboliczny pająk wrzucał mi do mojego umysłu obrazy. Kontrola umysłu. Ja sam przed narodzinami zgodziłem się na coś takiego. Zgodziłem się by on został uruchomiony i by kierował częściowo tak moim zachowaniem, bym ja w tym życiu sięgnął dna cierpienia. Tylko tak byłem zdolny powiedzieć tak wybaczaniu. Wiedziałem albo moi przewodnicy wiedzieli że dam radę i gdy nauczę się wybaczać szybko uwolnię się z tego podczepienia.

        W innym snie który śniłem w tych samych dniach co sen o pająku widziałem swoją ostatnią śmierć.
        Sen zaczął się od krzyku przepełnionego ogromnym niedowierzaniem i bezsilnością:
        Nie!
        To może być prawda!
        To musi być sen!
        I ujrzałem na ziemi ciało.
        Później to ciało leżało na dużym kamiennym stole w jakimś podziemiu jakby zamku.
        Wokół byli ludzie w czymś w rodzaju habitów.
        Postać na stole była o wiele wyższa od tych ludzi wokół.
        Była w zbroi i hełmie. Miała ok 40 lat, nie zmarła śmiercią naturalną a jej żywot został przerwany nagle, wtedy gdy miała największe plany. Słyszałem słowo Templariusz. Duża władza, świecka i kościelna i błędna droga. Miała moją twarz. To byłem ja.

        W tym zyciu miałem nie popełnić już takiego błędu.
        Od dziecka nie miałem różowo ale wszystko było zaplanowane. Tak miało być. Przebudzenie było najważniejsze i czas i miejsce dokładnie wybrane.

        Bardzo bym chciała podzielić się zrozumieniem, nauczoną lekcją. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo i tego by inni nie przechodzili tego co ja. Ale jesli jest to konieczne i jeśli nie wybieramy tej drogi bez piekła w życiu to muszę się z tym pogodzić.

        Widziałem inne możliwości dochodzenia do oświeceni ale wg mnie to również odbywa się na zasadzie wybaczania tyle że inne nazwy są używane. Niby inne techniki ale sedno jest jedno.
        Czy to hooponopono, 2punkt, lub inne. Jak zwał tak zwał.

        Jak mówi autor Kursu: wybaczanie skraca o tysiące lat naukę.
        Więc warto.
        Wiem że nie da się nauczyć jeździć nikogo na rowerze mówiąc mu o tym póki sam zainteresowany tego nie zechce i nie będzie miał odpowiedniej motywacji.
        Ja taką miałem i to co przeklinałem przez prawie całe moje życie -ból kręgosłupa z całą resztą dodatków – mogę dziś nie tylko wybaczyć ale być za to naprawdę bardzo wdzięcznym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s