11 myśli w temacie “My, Dzieci Indygo… – Witold Tylkowski

  1. Trochę nie temat
    Prośba o weryfikację i poszerzenie informacji.
    Wpis z portalu „Zmiany na Ziemi”
    autor: dziadek ze wsi (anonim) (2017-09-17 09:37)

    Ciekawa historia. (albo nowe działana psy-op)

    Hans Nilzer urodził się w 1849 roku w wielodzietnej rodzinie mieszczańskiej i był gorliwym katolikiem. Od dzieciństwa rodzice przygotowywali go do przyjęcia święceń, a sam chłopiec od najmłodszych lat chciał poświęcić się służbie Bogu. Miał wiele szczęścia: biskup zauważył jego zdolności i wysłał utalentowanego młodego człowieka na dwór papieski. Ponieważ Hans interesował się przede wszystkim historią Kościoła, został wysłany do pracy w archiwach Watykanu.

    12 kwietnia 1899 r. Dziś starszy archiwista pokazał mi kilka rzeczy, o których nie miałem pojęcia. Oczywiście, sam też będę musiał milczeć na temat tego co zobaczyłem. Z podziwem patrzyłem na te półki, na których przechowywane są dokumenty odnoszące się do najwcześniejszych okresów naszego Kościoła. Pomyśleć tylko, że wszystkie te księgi są świadkami życia i czynów świętych apostołów, a być może i Zbawiciela! Moje zadanie na najbliższych kilka miesięcy — sprawdzić, uściślić i uzupełnić katalogi dotyczące tych spraw. Same katalogi umieszczone są we wnęce w ścianie zamaskowanej tak, że w życiu nie domyśliłbym się o ich istnieniu.

    28 kwietnia 1899 r. Pracuję po 16-17 godzin na dobę. Starszy bibliotekarz chwali mnie i z uśmiechem ostrzega, że w takim tempie w ciągu roku przejrzę wszystkie watykańskie zbiory. Problemy ze zdrowiem już dają o sobie znać — tu w podziemiach, utrzymuje się temperaturę i wilgotność optymalną dla ksiąg, ale niezbyt przyjazną dla człowieka. Jednak w końcu robię coś, co podoba się Panu! Tym nie mniej mój spowiednik namówił mnie na wychodzenie na powierzchnię co dwie godziny i przynajmniej na dziesięć minut.

    18 maja 1899 r. Nie mogę się nadziwić skarbom przechowywanym w tym miejscu. Tyle materiałów nieznanych nawet mnie, gorliwie studiującemu tę epokę! Dlaczego trzymają je w tajemnicy zamiast udostępnić teologom? Widocznie materialiści, socjaliści i oszczercy mogą przeinaczyć te teksty przynosząc straty nie do naprawienia naszej świętej sprawie. Tego oczywiście dopuścić nie można. A jednak …

    2 czerwca 1899. Przeczytałem szczegółowo teksty. Jest coś niezrozumiałego — dzieła heretyków w katalogu stoją obok prawdziwych dzieł ojców Kościoła! Zupełnie niemożliwe jest, że zostało to przypadkiem pomieszane. Na przykład życiorys Zbawiciela przypisany samemu apostołowi Pawłowi. Nie mieści się w żadnych ramach! Zwrócę się do starszego bibliotekarza.

    3 czerwca 1899 r. Starszy bibliotekarz wysłuchał mnie, z jakiegoś powodu zamyślił się, spojrzał na znaleziony przeze mnie tekst a potem po prostu poradził zostawić wszystko jak jest. Powiedział, że powinienem kontynuować pracę, a on wszystko wytłumaczy później.

    9 czerwca 1899 r. Długa rozmowa z głównym bibliotekarzem. Okazuje się, że większość tego co uważałem za apokryfy jest czystą prawdą! Oczywiście Ewangelia jest tekstem przekazanym przez Boga, a sam Pan (?) nakazał ukryć niektóre dokumenty aby nie mącić umysłów wierzącym. W końcu prostemu człowiekowi potrzeba prostej nauki jak to tylko jest możliwe, bez zbędnych szczegółów, istnienie rozbieżności przyczynia się tylko do podziałów. Apostołowie byli w sumie tylko ludźmi pomimo, że świętymi to każdy z nich mógł coś dodać od siebie, wymyślić lub po prostu nieprawidłowo zinterpretować, dlatego wiele tekstów nie stało się kanonicznymi i nie weszło do Nowego Testamentu. Tak wytłumaczył mi to starszy bibliotekarz. To wszystko brzmi rozsądnie i logicznie, ale coś mnie niepokoi.

    11 czerwca 1899 r. Mój spowiednik powiedział, że nie powinienem myśleć zbyt wiele o tym czego się dowiedziałem. W końcu jestem silny w mojej wierze, a ludzkie błędy nie powinny wpływać na wizerunek Zbawiciela. Uspokojony, kontynuowałem pracę.

    12 sierpnia 1899 r. Z każdym dniem mojej pracy piętrzą się dziwne fakty. Historia ewangeliczna jawi się całkowicie w nowym świetle. Zresztą nie dowierzam nikomu nawet swojemu pamiętnikowi.

    23 października 1899 r. Lepiej bym umarł dziś rano. Ponieważ w zbiorach mi powierzonych znalazłem wiele dokumentów, które mówią, że od początku do końca historia Zbawiciela jest wymyślona! Starszy bibliotekarz, do którego zwróciłem się o wytłumaczenie powiedział, że tu ukryta jest główna tajemnica: ludzie nie widzieli przybycia Zbawiciela i go nie rozpoznali. Wtedy Pan nauczył Pawła jak powinno się nieść wiarę ludziom, i ten zabrał się za to. Oczywiście do tego musiał skomponować z Bożą pomocą pewien mit, który przyciąga ludzi. Wszystko to jest logiczne ale z jakiegoś powodu czuję się nieswojo: czy podstawy naszej nauki są na tyle chwiejne i nietrwałe, że potrzebujemy jakiś mitów?

    15 stycznia 1900 roku. Postanowiłem zobaczyć, jakie inne sekrety skrywa biblioteka. Magazynów takich jak ten, w którym pracuję teraz istnieją setki. Ponieważ pracuję sam, mogę z pewnym ryzykiem, dostać się do reszty. To grzech, tym bardziej, że nie powiem o tym swojemu spowiednikowi. Ale przysięgam na imię Zbawiciela, że pomodlę się do niego!

    22 marca 1900 r. Starszy bibliotekarz zachorował i wreszcie mogłem dostać się do innych ukrytych pokoi. Obawiam się, że nie znam ich wszystkich. Te, które widziałem, wypełnione były najróżniejszymi księgami w nieznanych mi językach. Są wśród nich takie, które wyglądają bardzo dziwnie: płyty kamienne, 5 glinianych tablic, różnokolorowe nici splecione w oryginalne węzły. Widziałem chińskie hieroglify i arabską ligaturę. Nie znam wszystkich tych języków, znam tylko grecki, hebrajski, łacinę i aramejski.

    26 czerwca 1900 r. Od czasu do czasu kontynuuję swoje badania obawiając się, że ktoś mnie w końcu nakryje. Dzisiaj znalazłem grubą teczkę z raportami Fernanda Cortesa do papieża. Dziwne, nigdy nie wiedziałem, że Cortes był ściśle związany z Kościołem. Okazało się, że jego oddział na wpół składał się z duchownych i zakonników. Miałem wrażenie, że Cortes od początku doskonale wiedział dokąd i po co idzie, i celowo udał się do stolicy Azteków. Zresztą, Pan ma wiele cudów! Jednak dlaczego przemilczamy tak ogromną rolę naszego Kościoła?

    9 listopada 1900 r. Postanowiłem odstawić na bok dokumenty związane ze Średniowieczem. Moja praca w repozytorium jest prawie zakończona i wydaje się, że nie chcą mnie dalej dopuszczać do tajnych dokumentów. Widocznie moi przełożeni mieli podejrzenia, choć staram się nie przyciągać ich uwagi.

    28 grudnia 1900 r. Znalazłem bardzo ciekawy materiał dotyczący mojego okresu. Dokumenty napisany w klasycznym języku greckim, czytam i rozkoszuję się. Wydaje się, że jest to przekład z egipskiego, nie mogę zagwarantować, że tak jest dokładnie, ale jedno jest pewne: mowa jest tam o jakiejś tajnej organizacji, bardzo potężnej, która opiera się na autorytecie bogów i rządzi państwem.

    17 stycznia 1901 roku. To niesamowite! Tego po prostu być nie może! W tekście greckim znalazłem wyraźne wskazania, że ​​kapłani boga egipskiego Amona i pierwsi hierarchowie naszego świętego Kościoła należą do tego samego tajnego stowarzyszenia! Czy naprawdę takich ludzi wybrał Pan do niesienia ludziom światła swojej prawdy? Nie, nie, nie chcę w to wierzyć …

    22 lutego 1901 r. Moim zdaniem, starszy bibliotekarz coś podejrzewa. Czuję się śledzony, dlatego przerwałem pracę z tajnymi materiałami. I tak już zobaczyłem więcej niż powinienem. Okazuje się, że Dobra Nowina posłana przez Pana, była uzurpowana przez garstkę pogan, wykorzystujących ją do rządzenia światem. Jak Pan mógł to tolerować? Albo jest to kłamstwo? Jestem skołowany, nie wiem co o tym myśleć.

    4 kwietnia 1901 r. No cóż, dostęp do tajnych dokumentów został do końca przede mną zamknięty. Zapytałem starszego bibliotekarza o przyczyny. „Nie jesteś silny duchem, mój synu,” powiedział, „wzmocnij swoją wiarę a skarby naszej biblioteki otworzą się ponownie. Pamiętaj, że do wszystkiego co tu widzisz należy podchodzić z czystą, głęboką, niezmąconą wiarą”. Tak, ale wtedy okazuje się, że przechowujemy mnóstwo sfałszowanych dokumentów, wiele kłamstw i oszczerstw!

    11 czerwca 1901 r. Nie, to nie są fałszerstwa i kłamstwa. Mam dobrą pamięć, poza tym (niech Bóg mi wybaczy!) Zrobiłem wiele wypisów z dokumentów. Starannie je sprawdziłem i nie znalazłem żadnych błędów, ani jednej nieścisłości, która towarzyszyłaby fałszerstwu. I nie są bynajmniej przechowywane jak tanie i złośliwe oszczerstwa, ale ostrożnie i z pieczołowitością. Obawiam się, że nigdy nie będę już tą samą osobą z czystą duszą. Niech Bóg mi wybaczy!

    25 października 1901 r. Napisałem prośbę o udzielenie mi długiego urlopu w ojczyźnie. Moje zdrowie podupadało, ponadto pisałem już, że muszę w samotności oczyścić swoją duszę. Odpowiedzi jeszcze nie otrzymałem.

    17 listopada 1901 r. Prośbę przyjęto nie bez wahania. Za trzy miesiące mogę pojechać do domu. W ciągu tego czasu różnymi drogami wysyłam do Augsburga kopie znalezionych przeze mnie dokumentów. Oczywiście jest to sprzeczne z nauczaniem Pana … ale czy nie jest złe ich ukrywanie przed ludźmi? Starszy bibliotekarz wielokrotnie mi powtarzał, że nie powinienem nikomu mówić o tajemnicach, które widziałem w bibliotece. Uroczyście przysiągłem. Panie, nie pozwól mi też zostać krzywoprzysięzcą!

    12 stycznia 1902 r. Moje mieszkanie nawiedzili rabusie. Zabrali wszystkie pieniądze i dokumenty. Na szczęście wszystkie mniej lub bardziej wartościowe przedmioty potajemnie wysłałem już do Niemiec. Stolica apostolska hojnie zrekompensować mi koszty utraconych przedmiotów. Bardzo dziwna kradzież …

    18 lutego 1902 r. Wreszcie jadę do ojczyzny! Moi przełożeni odprowadzili mnie i życzyli mi szybkiego powrotu. Jest mało prawdopodobne, aby tak się stało …

    ciąg dalszy ale surowy z auto translatora:

    Tajemnica śmierci Hansa Nilsera

    Tak było i wszystko wyglądało logicznie, ale nie było łatwiej: nie było jasne, gdzie i czego szukać. Dlatego zdecydowałem się całkowicie przeanalizować wszystkie książki o źródłach chrześcijaństwa, mając nadzieję, że przypadkowo zaatakują wszelkie ślady, które doprowadziłyby mnie do ciekawych faktów (lub jakieś słodkie tupichok). W rezultacie dostałem książkę od niemieckiego profesora Gremera, napisaną w latach dwudziestych. [23] Jej autorka długo i długo mówiła o chrześcijaństwie, przy jednoczesnym zwróceniu uwagi na apostoła Pawła i wzmiankowaniu wersji, według której odgrywała decydującą rolę w rozwoju chrześcijaństwa. Ta wersja jest przypisana do pewnego lekarza teologii, Nilser.

    Zacząłem szukać śladów tego bardzo Nilser, moi niemieccy przyjaciele pomogli mi między innymi. Jednak nie znaleźliśmy żadnych odniesień do jego prac w dowolnych indeksach bibliograficznych. Jednakże, wraz z globalnym przeglądem wszystkich artykułów i publikacji o teologii, opublikowanych w pierwszej połowie XX wieku w Niemczech, odkryliśmy jednak dwie wzmianki o artykule Nilssera w miesięczniku chrześcijańskim w Augsburgu w 1905 roku.

    Wydawało mi się, że w końcu byłem na bramce. Jednak ten magazyn nie był tak łatwy do zdobycia; Została wydana w limitowanej edycji i jest przechowywana tylko w kilku wyspecjalizowanych bibliotekach. Możesz wyobrazić sobie moją radość, gdy dowiedziałem się jego pliku, w którym były numery do 1905 roku!

    I moje rozczarowanie: brakowało to lipca wydania numeru magazynu na 1905 roku, w którym opublikowano artykuł Nilssa. Wszystkie inne numery były na swoim miejscu. Dwie kolejne biblioteki w dokumentach z 1905 r. Brakuje tej samej liczby 7. Na moje pytania bibliotekarze wzruszali ramionami: plik był pierwotnie w tej formie i nie może dostarczyć żadnych innych informacji.

    Inny na moim miejscu długo poddawał się i przestał szukać, ale moje błędy tylko podzadorili. Postanowiłem pociągnąć za kolejny wątek – aby dowiedzieć się, kim był dr Nilser. Położyłem pewną ilość wysiłku, znalazłem odpowiedź na to pytanie.

    Hans Nilser urodził się w 1849 roku w dużej rodzinie rodziny mieszczańskiej i był gorliwym katolikiem. Od dzieciństwa rodzice przygotowują go do wzięcia godności, a sam chłopiec od dzieciństwa miał nadzieję poświęcić się służbie Bogu. Był bardzo szczęśliwy: biskup zauważył jego zdolności i wysłał utalentowanego młodego człowieka do sądu papieskiego. Ponieważ Hans interesował się przede wszystkim historią Kościoła, został wysłany do pracy w archiwach Watykanu.

    Istnieją legendy o tych magazynach książek i rękopisach. Mówią, że bardzo niewiele osób ma do nich dostęp, ale gdy otrzymali możliwość pracy z ich materiałami, można ujawnić niemal każdy sekret. Ale tylko ścisłe archiwistki i wybrany kontyngent osób bliskich Papieżowi mają okazję oddychać starym pyłem starożytnych książek i folii pergaminowych. Przygotowano prosty śmiertelnik.

    Więc Nilser stał się opiekunem unikalnego archiwum i służył w najbardziej zamkniętej zbiórce dokumentów świata … aż w 1902 r. Wrócił do swego rodzimego Augsburga. Powody powrotu do ojczyzny są nieznane, żył skromnie, próbując przyciągnąć jak najmniej uwagi. W lipcu 1905 r. Jego artykuł został opublikowany w miesięczniku chrześcijańskim w Augsburgu. We wrześniu zmarł w tajemniczych okolicznościach.

    Miałem tylko jeden sposób, aby wyjaśnić los zagadkowej zagadki czasopisma, która zniknęła z wszystkich bibliotek jednocześnie, i równie intrygujący artykuł Nilser – doprowadził do krewnych archiwisty Watykanu. Z pomocą Internetu i usług, które pomogą Ci w ciągu kilku minut znaleźć dowolną osobę na całym świecie (oczywiście, oczywiście, oficjalna rejestracja, a nie miejsce zamieszkania w chwili wystąpienia z prośbą), szybko ustaliłem współrzędne jego grand-siostrzenica – kobietę bardzo zaawansowaną lat, urodzonych po śmierci Hansa Nilsera.

    Nie zgodził się na mój pomysł, żeby ją odwiedzić, ale mimo to podporządkowała się perswazji, pochlebna, najwyraźniej, ze zwróceniem uwagi na pamięć jej krewnego. Spotkała mnie bardzo zimno i początkowo powiedziała mi, że bez jej potwierdzenia było oczywiste: Nilser urodził się … wykazał się zdolnością … stał się archiwistą w Watykanie … Jednak było oczywiste, że to nie wszystko, co ona wie o nim. I błagałam o spotkania z obrzędowymi partiami herbaty, próbując to zrobić, a potem podnieś klucz do serca starszej matki. Wreszcie lód pękł. W ostatnim, szóstym spotkaniu Frau Nilser wręczyła mi kilka fotokopii.

    – To jest artykuł, który go zabił – powiedziała. „Szukasz jej, prawda?”

    „Dziękuję bardzo, ale … dlaczego myślisz, że został zabity przez nią?”

    – Nie sądzę, wiem – odpowiedziała mocno. – Zabójca, który nigdy nie został znaleziony, nawet nie dotknął jego portfela. W ciągu dwóch miesięcy po jego śmierci mieliśmy trzy włamań z rzędu. Przez lata dodawano do nich jeszcze dwóch osób, dopóki nie przekonali się, że tu nic nie ma.

    – Powiedz mi, po krewnym nie było papierów?

    – Młody człowieku, było tu pięć włamań – powiedziała zmęczona starsza kobieta. – Wszystko w domu było odwrócone do góry nogami, ale nie mieliśmy jednego pieczęci. Policja nie znalazła nikogo. Czy uważasz, że istnieją jakieś dokumenty? Albo … czy są one źle ukryte?

    żródło: http://all.true-news.info/what-hides-behind-the-priests-of-the-vatican/

  2. Jeżeli już było – to do usunięcia.
    Chociaż ciekawi mnie – Hans Nilzer
    szczerze powiedziawszy nie mogę nic więcej odnaleźć ….a temat jak dla mnie ciekawy.

  3. Ja również nie na temat, ale sprawa istotna. Skandal z odebraniem rodzicom z Białogardu praw rodzicielskich w zakresie decydowania o zdrowiu dziecka przybiera na sile. Powstała petycja do burmistrza Białogardu, aby zatrzymać pościg za rodzicami. Podpisało się już ponad 7400 osób i cały czas pojawiają się nowe podpisy https://secure.avaaz.org/pl/petition/Burmistrz_Bialogardu_Krzysztof_Baginski_Zatrzymajmy_poscig_za_rodzicami_dziecka_ktorzy_odmowili_szczepienia/?faHfzjb&utm_source=sharetools&utm_medium=facebook&utm_campaign=petition-446810-Burmistrz_Bialogardu_Krzysztof_Baginski_Zatrzymajmy_poscig_za_rodzicami_dziecka_ktorzy_odmowili_szczepienia&utm_term=aHfzjb%2Bpl

    1. Tutaj mowa, że Kraków jednak nie jest czakrą serca a korony. Czakra przebudzenia, symbol wodnika i centrum nowej ery

  4. Ciemne siły postanowiły kolejny raz nam przyłożyć nawadniając nas ponad wszelką miarę i powodując kolejne zniszczenia powodziowe. Chyba czas już na wyprzedzającą nadchodzące wypadki zbiorową medytację w intencji na pochybel deszczowej pogodzie nad Polską…

  5. Hymmm
    Cóż ja mogę rzec ….może zacznę od tego chyba najważniejszego nigdy nie Twierdziłam że jestem Słowianką , ani Uduchowioną , ani jakąś Świadomością nigdy , wręcz zaprzeczałam gdy takowe słowa szły w moją stronę , no i tu chyba wyszła jakaś konkluzja ktoś mnie widział jak chce? nie wnikam, a ja czułam się jakby ktoś mnie ciągnął na siłe w górę… ciekawe to i dające do myślenia.

    Jak każdy chyba wychodze z dOOpy Matrixa oczywiście i dokładnie od dupy strony i pisząc to nie mam na myśli sexsualności już chyba będę prostować wszystko, czy wszystko to co pisałam było prawdą? było a co se chce tam myśleć niech myśli, a że przechodzisz przez kilkanaście drzwi na raz i jest galimatias no jest …..

    Nigdy, ale to absolutnie nigdy nie miałam pretensji do nikogo i za nic nikogo nie obwiniam ciągle to pisze , jedyną osoba na którą zwalam wszystko (w swoim życiu) jestem ja i tylko ja , owszem miałam takowy czas jak opisałam w życiu nienawiści? chyba bardziej gniewu do wszystkiego absurdalnie ta sytułacja zrobiła to ,że znów zaczełam pytać , pytać „boga’ czyli siebie.

    Czy jestem uduchowiona ? znaczy jaka? jedyne co wiem i co nigdy nie znikło to pytanie kim Ty właściwie Boże jesteś? i jak mam Cię rozumieć? jaka jest Prawda? i ciagle szukałam odp na to pytanie .

    No ale przecież jak jak nie DOŚWIADCZE TO NIE UWIERZE prawda ? no prawda . NO I JA MUSZĘ ZROZUMIEĆ no muszę takie to dziwne we mnie ,ale muszę jakby zrozumieć to co widze na każdej płaszczyźnie .

    Ludzie wypowiadają różne życzenia ja kiedyś po bolesnym upadku powiedziałam nie wiem co czynie źle ale nie chce tego czynić (innym) oczywiście mówie cały czas mówie a jednocześnie nie słysze sama siebie .

    Co do odp Miłości , cóż nie wiem czy to ta sama osoba czy nie , czy weszłam w jej życie z butami ? hmmm możliwe ciekawe że poczułam musisz , musisz to napisać , co kto tam zczytał nie wnikam , a kto chciał ze mnie wyciągnąc co chciał wyciągnął …. i w zasadzie na prawdę jestem wdzięczna nie tak łatwo dokopać się do dziewczynki która miała 4 lata i przypomnieć sobie jej uczucia i teraz rozumiem dlaczego mam wciąż góra , dół , góra dół i tak człowiek myśli, że skoro nie czuje nienawiści do innych i takie tam to przerobił wszystko a tu okazuje się zaś Doopa zaś.

    Ciekawa w tym momencie robi się również teoria luster , no skoro tak bardzo nie lubisz siebie to innych też nie powinnaś ciekawe że u mnie to tak nie działa . Może zrozumiem kiedyś .

    Jeśli kogo uraziłam niechcąco , przepraszam ale z całą pewnością i świadomością mogę napisać nigdy nie było to celowe , że czuje że przez ze mnie coś idzie tak ale powiedziłam w przestrzeń co czuję i myślę, cokolowek przez ze mnie odbijac walić i tyle , bo nikt ode mnie takowego zezwolenia nie dostał , tak ja wiem technika lustra i te sprawy chroń swoją przestrzeń , cóż może któregoś dnia i ja do tego dorosnę , dziś jest, nie chce tak zwyczajnie nie chce ranić i pie…..ic to kto jest po 2 stronie lustra . Demon szatan a bla bla bla.
    A chcąc niechcą i tak chyba to robię .

    Do tej osoby która (o ile to jest prawdziwe bo czasem sama się już w tym gubie co w tym domu się w ogóle od…dala) przekazała mi- przepraszam pomyliłem się co do Ciebie, cóż a czy ja kiedykolwiek się obraziłam ?

    dziękuje za każdy kop za każde ugryźnięcię , za każde przetarganie mnie za włosy , dziękuje za to wszystko , wiele mnie to nauczyło.

    A co do reszty niech każdy myśli co chce ale i wam wszystkim jestem wdzięczna za te trudne lekcje ale jednak lekcje mam nadzieję, iż odrobię zadanie domowe na 6 +

    I żeby była jasność ja nie szukam na siłę przyjaciół a tym bardziej miłości damsko -męskiej .

    Pozdrawiam i przepraszam za to co być może niechcąco uczyniłam ja się ciągle sobie przyglądam czasem sobie myśle ze gdyby ludzie poświecili tyle uwagi sobie ,tyle ile ja, zamiast innym to może ogarneli by choćby te cholerne schematy w sobie do przepracowania nad którymi pracuje również ja a ileż to zmienia we własnej przestrzeni i w zasadzie to chciałam przekazać chyba Miłości .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s