<https://youtu.be/MlDs2fANk7k

Reklamy

80 thoughts on “Kościół katolicki jest przeklęty, gdyż sam na siebie rzucił klątwę – ujawnia historyk Kościoła, ks. prof. Piotr Natanek

  1. Natanek w duzej mierze inspiruje sie ksiedzem Martinem Malachim i niestety, a moze i dobrze, to wszystko trzyma sie kupy. Dlatego PIS jako promotor panstwa wyznaniowego po uprzednim wykonczeniu swoich przeciwnikow politycznych, sam padnie na niewydolnosc i ta smierc partyjek zywiacych sie krwia i energia Polakow musi nastapic razem z duchem zydo-katolickiej hipnozy promowanej przez KKowych watykanistow. Tak dlugo, jak bedziemy tkwic w hipnozie i transie katolickiego zniewolenia, to nie ma szans na normalne funkcjonowanie obywateli miedzy Odra a Bugiem.

    .https://www.youtube.com/watch?v=OBfoDzNPd3w

    1. „PIS jako promotor panstwa wyznaniowego”
      ——————————————————-
      Czy naprawde uwazasz, ze PiS promuje panstwo wyznaniowe? Bo ja sadze, ze PiS, lansujacy sie jako partia patriotyczna, musi po prostu dbac o tradycyjny i religijny odlam swoich wyborcow, bo opiera sie glownie na nich, a to wymaga dobrych ukladow z Kosciolem. Polskojezyczni na PiS raczej nie glosuja, choc sa i wyjatki, bo ICH w PiSie tez nie brakuje.
      Z punktu widzenia interesow partyjnych dziwi mnie polityka PiSu wzgledem Ukraincow. Jezeli nawet (w zamysle) Ukraincy zastapia na dobre Polakow, czyli dostana obywatelstwo polskie i mozliwosc oddania glosow w wyborach, to przeciez na PiS i tak glosowac nie beda……

  2. Było nie współuczestniczyć w próbach mordu na Synu Człowieczym, było oddać mu Pokłon a byłoby się wtedy „błogosławionym”…… a tak żydki duchowe dołączają do tych upadłych fizycznych….

    1. Ktosiu gdzie nie zaglądniesz to gada widzisz , a ja pytam jak ratować większość ? strasząc ? grożąc ? a mało to już świat tego przechodzi ?a potem taki się dziwi że w końcu but na twarzy odkrył …

      dziel się wiedzą nie baw się w sędziego , jeśli prosić mogę

      1. Pierwszy krok RATUNKU to NAWRÓCIĆ SIĘ…. czyli PONOWNIE UMIEŚCIĆ SŁAWĘ w swoich sercach ODRZUCAJĄC WSZELKIE FILO BREDNIE zwłaszcza te głoszone o sl-O-wiaństwie… i POWINNOŚCIACH sł-O-wian wobec ich STARSZYCH braci w NAZIOLSTWIE (SŁOWIE).

        Bez własnego PERSONALNEGO KONTAKTU ze swoimi astralnymi opiekunami jesteś jeno jak zagubiona owca beczącą z rozpaczy w gąszczu cierni….

        KONTAKT to pierwszy krok…. kolejny rozpoznasz sama….

  3. Mt 23,9: Nikogo na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem, jeden bowiem jest Ojciec wasz – ten w niebie.
    Ojcami Kościoła katolickiego są papieże, a Ojcem uczniów Jezusa, czyli Jego Kościoła jest Bóg.
    Jaki pan, taki kram !

    1. Ks. Kaznodziei Salomona 5:7, Biblia Warszawska
      Jeżeli widzisz, że w kraju ubogi jest gnębiony i że prawo i sprawiedliwość są gwałcone, nie dziw się temu, bo nad wysokim czuwa wyższy, a jeszcze wyższy nad tamtymi.

      1 List do Koryntian 13:12, Biblia Warszawska
      Teraz bowiem widzimy jakby przez ZWIERCIADŁO i niby w ZAGADCE, ale wówczas twarzą w twarz. Teraz poznanie moje jest cząstkowe, ale wówczas poznam tak, jak jestem poznany.

      Pozdrawiam Krystyno 🙂

      1. Myśląca …
        Po co cytujesz mi Salomona, który zwariował od nadmiaru głupot popełnionych we własnym życiu?
        On otrzymał od Boga mądrość TYLKO do sądzenia poddanych, a nie do głoszenia kazań.
        I po co cytujesz mi pleciugę Pawła?
        Ks. Natanek krytykuje właśnie tych, którzy uwierzyli Pawłowi, że jeden jest pośrednik między Bogiem a ludźmi – człowiek Chrystus Jezus (1Tm 2,5).
        Tym zdaniem Paweł zapewnił, że Jezus Chrystus NIE jest Bogiem, i że Jego Matka oraz święci, i nieświęci nie mogą pośredniczyć między ludźmi i Bogiem.
        Paweł widział w zwierciadle siebie i sądził, że widzi jakby Boga.
        Nie mam zamiaru go w tym naśladować.

        Ja zacytowałam słowa Jezusa, czyli Ewangelię i napisałam, co by było, gdyby realizowano Jego naukę.
        Niestety pobożni nawet znać jej nie chcą, a od realizacji zmykają jak diabeł przed wodą święconą

        Też Cię pozdrawiam.

  4. Krystyno patrzysz na biblie jakby była jedynym źródłem prawdy od dechy do dechy .

    A może cytat Pawła odnosi się do punktu widzenia Prawdy ? czyli jej postrzegania ?

    czyli że tak na prawdę dzisiaj każdy prawdę postrzega jako iluzję ?

    Co do Salomona no nie jeden zwariował to nie znaczy że między czasie mądrego czegoś nie powiedział , nie mówię masz się do tego odnosić w ten sposób jak ja . Co by była jasność .

    Jednakże jeśli przeżucić to na wiedzę obecną czyli ktoś nad nami a nad nimi inni a nad nimi jeszcze inni ,-Inne światy to nagle ten cytat nabiera jakby innego wymiaru .

    Ew. Jana 16:12, Biblia Warszawska
    Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie; to są chyba słowa Jezusa prawda ?

    Ciekawe że dziś je czytając zastanawiam się czego znieść wówczas nie mogli ?

    Fajnie że wróciłaś 🙂

    P.S Nie interesuje mnie kto kogo krytykuje to problem krytykującego oraz skrytykowanego. A ja się do tego odnoszę akurat nieutralnie .

    1. Myśląca …
      A nie zastanawiasz się, kiedy i gdzie Jezus powie swoim uczniom to, czego nie mogli znieść? Wszystko jest wyjaśnione w J 16,5-15.
      Z tym, że słowo „znieść” zastąpiłabym słowami: „dostrzec”, „doświadczyć”; „zrozumieć”. Bo uczniowie Jezusa nie nie mogli czegoś znieść, tylko nie mogli sobie wyobrazić siebie w roli kontynuatorów Jego działań, nie wiedzieli jak to robić po Jego odejściu.
      Dodatkiem do nauki Jezusa jest nakaz noszenia krzyża, by być godnym iść za Nim. Przywódcy wskazują którędy i dokąd te krzyże nieść, a jest to kierunek odwrotny do wskazanego przez Chrystusa (Mt 10, 7-15; Łk 10,9-12; Mk 16,14-18; Mt 28,19-20).
      Na ich drodze Duch Prawdy nie może nikomu pokazać tego, co Jezus obiecał w J 16,5-15; to jest droga zbudowana na wytycznych z listów Pawła, a nie na Jego nauce.

      1. Kochana Krystyno zastanawiam się cały czas , i liczy się dla mnie każde zdanie ponieważ ono pokazuje różny punkt widzenia , i tym sposobem staram się odszukać tą Prawdę jak ja to mówię a od której mnie wiecznie (większość życia) odsuwają .

        Polityka to już oczywiście inny temat . Ale tu se poczekam na to przebudzenie Polaków chociaż widzę że już już coraz bliżej 🙂

        A chodzi mi Krystyno też taki cytat nie pamiętam go dokładnie : a jak Twoje Oko …. o jaka tam będzie ciemność , pewnie wiesz o który mi chodzi , mogłabym prosić o Twoje zrozumienie tego cytatu.

      2. Z tym, że słowo „znieść” zastąpiłabym słowami: „dostrzec”, „doświadczyć”; „zrozumieć”. Bo uczniowie Jezusa nie nie mogli czegoś znieść, tylko nie mogli sobie wyobrazić siebie w roli kontynuatorów Jego działań, nie wiedzieli jak to robić po Jego odejściu.

        tak właśnie Krystyno tak właśnie ! ciekawam czyż rozumiesz sama własne słowa ja je nazywam podświadomością !

        ja pokonałem ten świat !czyli ten system rzeczy (martix)

      3. Myśląca …
        Mt 6,21 itd: Gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.
        Światłem ciała jest oko. Jeśli oko jest zdrowe,to całe ciało jest w świetle, a jeśli jest chore, to ciało tkwi w ciemności.
        Sądzę, że chodzi tu o tzw. trzecie oko, którym ludzie oceniają, co jest dla nich skarbem: Bóg, albo mamona, i wybranemu skarbowi ciałem służą. Nie chodzi tu o służby zakonne, cierpiętnicze itd, tylko wedle woli Bożej.
        Co do podświadomości, to ta chorągiewka mną nie miota. Analizowanie tekstów i sytuacji jest moją zawodową chorobą wymagająca dokładnego rozumienia tego co robię.

      4. Sądzę, że chodzi tu o tzw. trzecie oko

        tak ja też myślę że chodzi o To łoko tylko Krysiu zwróć uwagę też na tematy tutaj omawiane na zaczipowanie jakby tego naszego oka , co powoduje właśnie ,iż nie widzimy np aur , oczywiście one istnieją technologia jest już na takim poziomie że je wychwytuje , można też przeczytać o tym w różnych artykułach , i ciekawe że jedni widzą a drudzy nie hmmmm

      5. Myśląca ..
        Tzw. trzecie oko, to sięganie myślą w to, czego nie można doświadczyć cielesnymi zmysłami lub czego w danym momencie nie doświadczamy.
        Możemy się nim zobaczyć na dnie oceanu, na podeście zwycięzców, w szpitalnym łożu i gdzie kto chce.
        Ktoś w internecie opowiadał, że sparaliżowany chłopak skazany diagnozą lekarzy na dozgonny inwalidzki wózek ćwiczył w myślach ze sportowcami często prezentowanymi w TV, i po jakimś czasie jego ciało stało się tym myślom posłuszne. Pomału wyłaził z inwalidztwa, teraz jest okazem zdrowia.
        Jak tym okiem poszukasz aury, to ją znajdziesz.
        A jak poszukasz mamony, to też ją znajdziesz i tak pociągniesz ciało do jej zdobycia, że po trupach będzie dążyć do celu.
        Trzecie oczy od początku istnienia mają ludzie i zwierzęta, i chyba one mądrzej od ludzi potrafią się tym okiem posługiwać.

    2. „Niesienie krzyża” to po prostu nie-uciekanie od cierpienia. W samym sercu cierpienia jest źródło miłości… Tak po prostu jest.

      Zgoda na cierpienie, kiedy przychodzi, przyjęcie bólu, smutku, łez, kiedy człowiek, jego wewnętrzna NATURA, tak czuje, jest objawem wewnętrznej siły i zdrowia. Jest byciem sobą, a nie uciekaniem od siebie. Najczęściej ludzie lubią siebie zadowolonych i szczęśliwych, a nie lubią zrozpaczonych. Ale kiedy rozpacz jest NATURALNA, i cierpienie po prostu się zdarzyło i je widzimy (i nie odwracamy oczu fizycznie czy też wewnętrznie), to trzeba w tym wytrwać, wytrzymać, widzieć całkowicie, poczuć zranienie i ból serca taki, jaki jest. Wtedy nagle coś się objawia…

      Serce jest szczególnie czułe na dwie rzeczy: piękne szczęście i głębokie cierpienie. Te dwie rzeczy potrafią sercem wstrząsnąć, i je przebudzić z martwoty.

      Ale żeby do pięknego szczęścia dojrzeć, trzeba najczęściej przejść przez cierpienie. Kiedy człowiek umie nie walczyć z własnym bólem („przyjąć ten krzyż”), to umie też przyjąć szczęście, miłość.

      Trzeba się zgodzić na siebie nie tylko radosnego, ale i smutnego. „Nieść krzyż” tzn. po prostu znieść siebie smutnego, cierpiącego, zranionego. Nie trzeba nam mówić, żebyśmy znosili siebie szczęśliwych, bo to umiemy, żadna filozofia. Trzeba nam mówić sobie o tym, żeby i trudy przyjąć (jakby kobiety odmawiały znoszenia bólu porodowego, to by dzieci umierały przy porodzie!).

      Żebyśmy byli pełnym człowiekiem musimy się zgodzić na wszystko w sobie, nie tylko na swoją siłę i piękno, ale też na swoją słabość i swoje wady, i swoją podłość, bo mamy w sobie możliwość wszystkiego…

      1. Pięknie i Prawdziwie napisane, cały czas mówię (nie oznacza, że mam rację), ale tak czuję, że chcą nam odebrać człowieczeństwo.

      2. Słońce.
        Po co Jezus uczył ludzi bezboleśnie likwidować grzechy, choroby, opętania i inne cierpienia? Żeby nie dojrzewali?
        Bo ludzie powtarzają za Jego przeciwnikiem Pawłem, że człowiek przez cierpienia dojrzewa, staje się pełnym człowiekiem itp bzdury.
        To może drzewa i krzaki owocowe trzeba było w tym roku cierpieniami podlać, żeby im owoce dojrzały, gdyż zadowolone z mrozów w czasie kwitnięcia zapomniały po co żyją.
        Może bydłu też by się co dzień parę smagnięć batem przydało dla wzbudzenia miłości do ludzi?
        Ludzie najszybciej dojrzewają podczas wojen.
        Itd, byle katów nie zabrakło.
        Jezus litował się nad tymi, co dla siebie nie mają litości.
        Jak z tego widać, mamy w sobie możliwość wielbienia sadyzmu i masochizmu. I chyba nic poza tym.

      3. Słońce.
        Czy jesteś katolickim księdzem?
        Bo o uczłowieczającej, zbawczej roli cierpień nauczają księża, a
        w teologicznych szkołach uczą się radośnie cierpieniami ludzi zbawiać.
        Zakonnice cieszą się, że służą Bogu cierpieniami wymyślanymi przez spowiedników zakonów.
        Dawniej jawnie działała tzw. Święta Inkwizycja upoważniona przez Pawła do zbawiającego torturowania grzeszników.
        Bo wg Pawła zbawicielem jest szatan działający rękami pobożnych katów, a Jezus jest tylko jego pachołkiem doprowadzającym mu swoją mocą ofiary na zbawcze tortury (1Kor 5,4-5).
        Odkąd istnieje świecki zakaz takiego traktowania ludzi, księża zadają swoim owieczkom cierpienia psychiczne ciągłym z ambon przypominaniem im grzechów i przy okazji uczeniem o takich, których bez kazań wielu by nie poznało.
        Chwalą i czczą męczenników, nawołują pobożnych do ich naśladowania.
        Dlatego ich owieczki chodzą ponure, skulone i starają się samodzielnie nie myśleć, by zdrowym rozsądkiem nie zaprzepaścić okazji do doskonalenia się w człowieczeństwie i hierarchicznie lepszego zbawienia.

        Medycynie potrzebni do życia (zarabiania) są chorzy, a księżom – grzeszący, chorzy, cierpiący, by mogli ich straszyć wizją potępienia za brak cierpień oraz materiału potrzebnego do tzw. spowiedzi.

  5. a jeszcze dodam ost rozmawiam z mężem a on do mnie mówi Skarbie Ty mówisz jak fanatyk jak jechowici (kubeł zimnej wody).

  6. Pierwszy krok RATUNKU to NAWRÓCIĆ SIĘ….

    Ktosiu ja się nie Odwróciłam żeby się Nawracać jestem sobie teraz Obserwatorem szukającym Prawdy , ale wiem o co Ci chodzi , i zamnkniętą drzwi do kreacji nic prze ze mnie nie przelezie o nie . Dosyć .

    Mnie własnie chyba rozłączono z moim przewodnikiem , ale jak już napisałam „Bóg” dziwne drogi do nas wybiera 🙂

    1. Bóg ma jedną drogę, a wiele dróg wydeptują „bogowie” – każdy swoją wedle własnego widzimisię.
      „Nawracajcie się” BEZ „i wierzcie w Ewangelię” jest nieustanną gonitwą za własnym ogonem.
      Ale aby uwierzyć słowom Jezusa, czyli Ewangelii, trzeba je najpierw poznać.
      Ewangelia, to nie słowa Pawła, które rządzą religiami, a nawet ateistami, ale słowa Jezusa zapisane w 4 pierwszych częściach NT – niewielu je zna.

  7. „Ktoś w internecie opowiadał, że sparaliżowany chłopak skazany diagnozą lekarzy na dozgonny inwalidzki wózek ćwiczył w myślach ze sportowcami często prezentowanymi w TV, i po jakimś czasie jego ciało stało się tym myślom posłuszne”

    Toś mnie teraz Krystynko do refleksji zmusiła no ma to sens i to wielki wręcz, przypomniał mi się taki film dr Strange ….

    dziękuję Krystynko

  8. Bóg ma jedną drogę, a wiele dróg wydeptują „bogowie”

    To była Krysiunia Taka przenośnia . 🙂

    1. A i jeszcze jedno Krysieńka , co do wpisu Słońca , to była bardziej taka przenośnia , a nie że chodziło o Krzyż Kk , no bynajmniej ja tak odczytałam te słowa . Chodzi o nasze życie tutaj i doświadczenia , które czasem niosą i cierpienie i smutek .

      Dobrego Dnia

      1. Myśląca ..
        Czy wiesz, że ciało człowieka (podobnie zwierząt i roślin) ciągle dąży do doskonałości?
        Ciężko we dnie i w nocy pracuje, by doprowadzić do zdrowia spaskudzoną szkodliwym jedzeniem wątrobę, zabliźnić skaleczenie, złączyć złamaną kość, zlikwidować pryszcza, siniaka, uspokoić pobudzone strachem serce itd.
        Ciało ciągle sobą steruje i siebie obserwuje, a w razie zagrożenia natychmiast prawidłowo reaguje.
        Ma wiedzę i moc do takiego działania.
        Cierpienia fizyczne i psychiczne tą moc zmniejszają.
        Pasą się mocą zaatakowanych ludzi (zwierząt, czy roślin), dlatego zaatakowani słabną, a jak stracą wszystką energię, to umierają.
        Dlatego uzdrowiciele dają chorym NIE tabletki, zastrzyki itp, tylko dobrą energię = moc życia w takiej ilości, by ciało mogło samo siebie zreperować.
        Jezus też tak chorych uzdrawiał (Łk 8,46-47).
        Co do faktu, że doświadczenia czasem niosą cierpienia i smutek, to owszem, tego nie da się uniknąć, ale pielęgnowanie ich w sobie jest działaniem przeciwko sobie.
        Dobrowolny hodowca cierpień jest wrogiem siebie.
        Cierpieniami nie dojrzewa się do szczęścia, tylko po jego ustąpieniu wraca się do szczęścia sprzed nieszczęścia, by pomniejszyć go strachem przed powtórką cierpienia.
        Nadmiar utrapień i cierpień przerabia normalnego człowieka w wystraszonego, zakompleksionego, niezaradnego pechowca.
        Właśnie „zbawczy” krzyż Kk takimi ludzi czyni. Słońce słowami Kk radzi nie umieć walczyć z cierpieniem – przyjąć ten krzyż itd.
        Po co mam NIE umieć walczyć z własnym, czy cudzym bólem, jeśli mam okazję nauczyć się tej walki?
        Np. są szkoły rodzenia, w których kobiety mogą ćwiczyć takie zachowanie podczas porodu (znane zwierzętom), że czują trud, a nie ból. Jest to korzystne i dla matki i dla dziecka.
        Od tego dzieci ani nie umierają, ani nie rodzą się w człowieczeństwie wybrakowane.
        Ludzie wyspecjalizowali się w niszczeniu tego, co żyje, a najbardziej siebie.

      2. Myśląca ..
        Też jeszcze jedno, co do wpisu Słońca.
        Wg Ciebie Słońcu „.. nie chodziło o Krzyż Kk, … Chodzi o nasze życie tutaj i doświadczenia … „.

        Więc PORÓWNAJ:
        słowa Pawła z Dz 14,22:
        „… przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego.”
        z wpisem Słońca:
        „… żeby do pięknego szczęścia dojrzeć, trzeba najczęściej przejść przez cierpienie.”

        1Kor 5,4-5, to początek wszelkich, do dziś trwających wciskań siebie i bliźnich w szczęście psychicznymi oraz fizycznymi cierpieniami.

        Nauka Pawła o zbawianiu siebie i bliźnich cierpieniami „uświęcona” jest czyimś dopiskiem do (odwrotnie ukierunkowanej) nauki Jezusa: „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za mną, nie jest mnie godzien” (Mt 10,38).

        Projekt Pawła na nasze cierpiętnicze życie jest od 2 tys. lat realizowany jako jedyna możliwość życia na ziemi, a wszelkie „objawy” sprzeciwu Boga wobec takiego traktowania ludzi pobożni interpretują, że Bóg jest z cierpiącymi, ale nie po to, żeby ich z cierpień uwolnić, tylko żeby ich w cierpieniach wspierać, by z nich nie uciekli.
        Czy Bóg może co dobrego wlać w naczynie szczelnie zamknięte strachem przed potępieniem za niemedyczną „walkę” z bólem, albo brakiem wiary w możliwość takiej „walki”?
        Bo przecież antybólowowymi lekarstwami nikt siebie i bliźnich nie unieszczęśliwia, a tylko bezbolesne, szybkie uzdrowienia (o jakich w poprzednim wpisie wspomniałam) traktowane są jak barykady na drodze „dojrzewania do szczęścia”.

  9. Tak Krystynko Kochana wiem, ciało to przemyślany Twór 🙂 tylko to oko wiesz tak mi chodziło po głowie 🙂

    Co do cierpienia Kochana jest ich kilka typów

    Ludzie którzy z jakiś powodów lubią to i zawsze sobe znajdą powód do użalania , biadolenia .

    Cierpienie fizyczne.

    I takie od którego czasem ludzie uciekają zamiast weń wejrzeć zrozumieć jeśli trzeba przebaczyć komuś , sobie czy też zaakceptować jakąś wynikłą sytuację w życiu . I Słońce tak myślę o ten ost rodzaj cierpienia chodziło.

    I rozumiem o co ci chodzi ale nie każdy Krystynko ma taki charakter i takie rozumowanie.

    A i Oczywiście że stan naszego ducha wpływa na jakość ciała.
    Nie bez powodu mówi się w zdrowym ciele zdrowy duch .

    Dobrego dnia .

  10. „… przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego.”
    z wpisem Słońca:
    „… żeby do pięknego szczęścia dojrzeć, trzeba najczęściej przejść przez cierpienie.”

    Hmmm nie mówie że tak nie może być ale tu chodziło o otwarcie serca zacytuję

    Serce jest szczególnie czułe na dwie rzeczy: piękne szczęście i głębokie cierpienie. Te dwie rzeczy potrafią sercem wstrząsnąć, i je przebudzić z martwoty.

    Jednakże to już chyba Słońce musiał/a by się wypowiedzieć co też było przekazem.

    Co do reszty to się zgadzam tak właśnie ludzie upindoleni w religiach, nie żyją myśląc że żyją.

    A jak dusza cierpi to żadna tableta nie pomoże.

    Nigdy nie twierdziałam, że przyszłam na świat by cierpieć , czy też poprzez cierpienie pójść do nieba , to było jest i będzie dla mnie źle obraną drogą .

    Tyle że ja Krysiu przychodząc już na świat powiedziałam do mamy iż nikt mi nie będzie nic nakazywać , rozkazywać , itp bo jestem wolną jednostką . No a życie potem było życiem hahahaha.

    I mimo swego głOOpolstwa posiadam pewne cechy które nawet w sobie lubię .

    Po 1- jestem odporna na manipulacje ludzką ( bo wszyscy robią tak czy tak ) a ja mam w tyłku co robi większość .

    Po 2- a widziałam takie ładne firanki do twojego domu , to se je kup i zawieś.

    Po 3- odporna na złą krytykę (mam wy nananana ) konstruktywna jak najbardziej.

    Po 4- żyje jak lubie i robię to co lubię a jak się komuś coś nie podoba to na cholere się gapisz ?

    Po 5- granica serca .

    Po 6- choć tu tego nie widać bo tematy poważne ja mam przeogromne poczucie humoru.

    I kocham życie , kocham ludzi , kocham se bo se kocham tylko że czas jest tym czasem co zmusza do przykręcenia zdeczka fiołków.

    Siedzę teraz w kuchni upindolona w słoikach i tak se czasem o głupotach lubię pomyśleć , no i te gady mnie zaś się przypomniały i w tym wszystkim myśle sobie tak :

    No połączyć Ciebie(waleczność) , Krysie z Lasu(inteligencja mowy) i mnie( z moją głupotą) chyba sami w końcu doszli by do wniosku Iż najlepszą drogą jest Ewakuacja hahahahaha.

    1. Myśląca …
      Jeszcze jedno: martwe serce.
      Historia i codzienność świadczą, że schematy w połączeniu z cierpieniami mogą go takim uczynić.
      Np. faryzeusze krytykowali, a nawet chcieli zabić Jezusa za to, że uzdrawia w szabat.
      Ale On „… spojrzawszy na wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu ZATWARDZIAŁOŚCI ICH SERC, rzekł do człowieka (z uschłą ręką): Wyciągnij rękę. Wyciągnął i ręka jego stała się znów zdrowa,” (Mk 3,1-6).
      Chodzi o to, że każdy rodzaj zła można i trzeba likwidować, póki się nie rozrośnie do niezniszczalnych rozmiarów.
      Bo wtedy nawet potop nie pomoże.

    1. w koncu ktos przypadl Tobie do gustu oprocz bibli i cioci, ktora odbirala dzieci.Moze jeszcze wyjedzie z Ciebie porzadna dusza i sie ograniesz.

      1. Setuśku.
        Ty też mi przypadłeś do gustu, bo lubię u pyszałków likwidować nieuczciwość i ględzenie – to mój konik.
        Na gustowanie w ciotce jest za późno, bo wiele lat temu dusza z niej wyszła, a ciało trumną ogarnięte tkwi w grobie.
        Więc jak chcesz, to bądź głównym przypadniętym mi do gustu aż do takiego mojego lub Twojego ogarnięcia, albo krócej – nikomu nic nie narzucam.

      2. Set to było poniżej pasa …. no coś Ty …

        Swoją droga od dawna chodzi mi pewna myśl , kk będą nas gryźć itp itd , rozumiem cały schemat , natomiast dziwi mnie bardziej to że tu tu widzę kompletnie odwrotną sytuację…

  11. „Chodzi o to, że każdy rodzaj zła można i trzeba likwidować, póki się nie rozrośnie do niezniszczalnych rozmiarów.
    Bo wtedy nawet potop nie pomoże.”

    Toś mnie teraz Krystyno zasmuciła …. i że tak dotknął i że tak już ? a ja tu kuwa walcze o nich ale im bardziej walcze tym bardziej mnie pochłania (coś za coś czy jak?)i bądź tu mądra i pisz wiersze a Ty mówisz że dotyk wystraczy .

    1. Myśląca …
      Napisałaś zagadkami: o kogo walczysz i co Cię pochłania?
      Nie chciałabym pobłądzić w domysłach.
      Nie mówię, że dotyk wystarczy, tylko że wystarczy litość dla cierpiącego, gdyż ta jest furtką, którą litościwy przekazuje z siebie lub ze Źródła życia moc cierpiącemu, by mógł nią cierpienie zlikwidować.
      Cierpi tylko ten, kto ma za mało w sobie mocy życia do pokonania problemu. Jak się ta moc całkiem komuś wyczerpie, to taki ktoś umiera.
      Wystarczy więc dawca, przekaziciel mocy, a u cierpiącego pragnienie pozbycia się cierpienia, by ustało. Bo jak ktoś chce cierpieć, to jego furtka nie dopuści do niego ratunku.
      Dlatego tak zawzięcie krytykuję zbawianie siebie i bliźnich cierpieniami. To jest samobójstwo i morderstwo, a nie zbawianie.

      1. źle widać zrozumiałam , o córę Krystyno o córę , upatrzyli ją sobie od dziecka ,poza tym pamiętam jak się tu wprowadziliśmy , pierwszy odruch buty i byle stąd , walka co noc , znajomi się czasem śmiali z nas czy my tu w ogóle mieszkamy bo od 6 lat kartony nadal nie rozpakowane ….

        mogłabym dużo napisać ale to zbyt bolesne .

      2. Myśląca ..
        Nie pisz dużo, ale jak sedno napiszesz, to może co poradzę.
        Mam w tym wprawę.

    2. Myśląca ..
      Zapytam: Czym Cię zasmuciłam?
      Przypomnieniem, że zła nie należy ignorować lub – co gorsze – podlewać i równocześnie oczekiwać, że samo uschnie, po czym świadomie, gorliwie przeżywać jego brak jako szczęście należne uprzejmie traktującym cierpienia?
      Słońce tak radziło.
      Zło usycha tylko w niesprzyjających dla niego warunkach, więc trzeba warunkom pomóc, by takimi były.
      Nie wierzę, że zło, które Cię prześladuje jest już niezniszczalnych rozmiarów. Pomyśl, czego ono nie lubi, co mu szkodzi i postaraj się go w tej atmosferze uwięzić. Bezlitośnie i bez wykrętów!
      Bo niestety przyzwyczajono nas do litowania się nad katami, a nawet do czczenia niektórych.
      Uzasadnienie braku reakcji na zło tkwi w pobożnym „pewniku”, że mądrzejszy ustępuje, a największą pobożną mądrością jest zarabianie niewolnictwem (uległością, posłuszeństwem, cierpieniami) na szczęście po śmierci.
      Oczywiście nie obowiązuje to w czasie wojny, która wraz z przygotowaniami jest super-koszmarem równo dla katów i ofiar.
      Tyle, że kaci najpóźniej to sobie uświadamiają, albo wcale.
      Każda żaba myśli, że rajem jest pełna błota kałuża.

  12. a wiesz co mnie najbardziej rozp……la, że przewidywałam pewne sytuacje(córa) a i tak nie mogłam im zapobiec , czasem niewiedza to błogostan , jakiś czas temu przewidziałam też pewną sytuację(nieistotne ) zapomniałam o tym w biegu życia ,a dziś jak grom z jasnego nieba ….

    1. Nie biadol, tylko całą siłą woli skieruj grom w odwrotną stronę.
      I ćwicz karate lub podobną sztukę wzmacniającą tą siłę.

      1. Obawiam się Krystyna ,że nieświadomie to zrobiłam odesłałam to do niej z powrotem, (technika kuli) to co w niej siedziało, a powiem ci gnój bo inaczej nie nazwę, w życiu nie czułam tak wielkiej siły nienawistnej do wszystkiego co żyje , skąd się takie Twory w ogóle biorą ? Jakby mu dać zapałkę to by tu chyba na prawdę piekiełko się zrobiło.
        Miałam też dzisiaj sen , one mi dużo podpowiadają przyszedł do mnie syn sąsiadów , i powiedział do mnie, że musi mi coś powiedzieć , że on był zmuszany przez NIEGO do robienia różnych rzeczy, od jakiegoś tam deptania kwiatków po inne rzeczy , widziałam te łzy , to umęczenie w jego twarzy, zapytałam czy ojciec wie? , odpowiedział ,że by nie uwierzył bo to osoba bardzo poważana .
        I myśle co on próbował przekazać , bo to idzie wszystko przez sny Krystyno ja wiem iż oni ją nachodzą , w nocy , zmory które ją duszą .

      2. Myśląca …
        Ogólnie wiem o co chodzi, bo bardzo dawno temu zmory mnie napadły i przez 3 dni mną rządziły.
        Wiem, kto mi je wcisnął, ale to osobny temat.
        MOJA MAMA ZACHOWYWAŁA SIĘ TAK, JAKBY SIĘ TEGO SPODZIEWAŁA I GŁOŚNO WYRAŻAŁA ŻAL, ŻE TAK SKOŃCZYŁAM.
        MOŻE JEJ SIĘ TAKA SYTUACJA ŚNIŁA I UZNAŁA JĄ ZA OBOWIĄZKOWĄ.
        Zresztą nigdy jej się nie podobałam; chciała mieć dziecko innej urody, innego charakteru, a może też innej płci.
        Dlatego trzeciego dnia kategorycznie zakazałam jej się mną zajmować.
        Przebywałam tylko z jej siostrą, która traktowała mnie jak osobę nieopętaną, konkretnie, życzliwie, z humorem i zmory zniknęły – nie miały u kogo wzbudzać litości i przed kim popisywać się władzą nade mną. Na dodatek dzięki maminej siostrze byłam zbyt radosna, by ich słuchać.
        Przez te 3 dni byłam świadoma tego, co się dzieje, ale też wystraszona, póki nie zrozumiałam (bez niczyjej podpowiedzi), że muszę zmor nie chcieć, by mogły odejść, i że jest to możliwe.
        Od tej pory nie pozwoliłam mamie marudzić o zmorach, wróżbach, snach i innych strachach, bo gadanie, a nawet tylko myślenie przywołuje to, co nas intryguje.
        Do dziś wszelkie zmory trzymam na odległość; otoczyłam się jakby kulą do której zło nie ma prawa wstępu, a snów nie pamiętam, bo nie chcę.
        Czasem w tą kulę przygarniam zagrożonych atakiem zmor i traktuję tak, jak siostra mamy mnie traktowała, a ich prześladowcom każę odejść w czeluść. Nie wiem, gdzie ona jest, ale wystarczy, że one wiedzą; tak właśnie uczył Jezus: odsyłać rozkazem złe duchy w czeluść, a nie w bliźniego – jak to czynią egzorcyści.
        Aby sobie dać radę musisz oderwać myśli od tego, czego się boisz i zająć się czymś innym, choćby strategią obronną, ale tak jak generał na wojnie – daleko od pocisków.

  13. Myśląca ..
    Zapytam: Czym Cię zasmuciłam?
    Przypomnieniem, że zła nie należy ignorować

    Tym że jak takową osobę coś dopatnie to nawet potop nie pomoże . Tym Krystyno

    A to że od zła nie należy oczu odwracać jak najbardziej , tym się krzywdzi jeszcze bardziej , gdyby może nie jednemu człekowi coś ktoś w odpowiednim momencie powiedział , pewnie nie jeden zawrócił by z źle obranej drogi ale dziś to się nazywa Tolerancja .

    1. Myśląca ..
      Zamiast smucić się przeszłością, ciesz się początkiem braku ignorancji, jeśli się na to zdecydujesz.
      Ale dobrze pomyśl jak to skutecznie robić, by nie powiększyć klęski o przegraną błędną oceną sytuacji i swoich możliwości.
      W takich sprawach trzeba mieć cierpliwość, tzn. trzeba się przyczaić, póki nie ma pewności dobrego wyboru drogi – nie drogi zbawiania się cierpieniami, tylko od zła uwolnienia.
      Powodzenia.

  14. Myśląca …
    Widzisz, że kk jest gryzione?

    Bardziej powiedziałabym KK które się dziś wypiera swego KK 🙂
    Ja wiem że Ty do nich nie należysz 🙂

    1. „Oni ” chyba sami już nie wiedzą, kogo , po co i w imię czego Gryzą 😉

      A KK pod wieloma nazwami się dziś chowa , skoro ja wiedziałam że przyjdzie czas ich końca to co Oni tego nie przewidzieli ? Natomiast ciekawe zjawisko tu oglądam z mojego punktu widzenia , nie cytuj mi bibli ! w Imię Miłości oczywiście 😉 człowiek umiejący słuchać porozmawia z każdym tak mi się zdaje .
      Choć owszem ze św Jechowy nie porozmawiasz wręcz mija się to tak na prawde z celem (hipnoza) no i ten duch w nich co śmierdzi 🙂 nie żebym chciała obrażać tu kogoś czy ich po prostu na nich to mam już pewnego rodzaju wręcz uczulenie .

      Dziękuję Krystyno za radę .

      1. A czytałaś mój wpis – też radę z 19.38 godziny?
        Ciekawa jestem, co o nim myślisz.

  15. Tym samym tą samą religią wcisły mi się małe i duże literki:) (tym samym przesiąknięci) i mało istotne czy chodzili do kościoła wystarczy że u komuni św byli ale mało kto to rozumie.

    Zresztą wszystkie religie to jedno i to samo źródło główne a pod nim parobki .

    Co do zmor ja ich nie mam , córa mi je opisała , i ja jako ja już się nie boje , szukam jakby sposobu na to ,żeby nauczyć ją bronić się, a żeby nie wpindoliła się w coś , np w ezo srezo albo jeszcze gorzej bo na necie dzisiaj wszystkiego od zasrania i trochę , jak pisałam jako dziecko została wychwycona , nie wiem co ani kto to jest, ale to dopada tu wiele osób nas też , potem zaczełam obserwować innych…to gówno tu było już nim się wprowadziliśmy , staram się jej wytłumaczyć ,że strach właśnie ich przyciąga , widzę jednak że na chwilę obecną jest silniejszy , rozumiem bo ja to też przechodziłam .

    Był taki czas, że czułam obecność kogoś kto tu przychodził i se mnie tak po prostu obserwował .

    Ponadto była ciagle atakowana w imię miłości oczywiście w szkole odnośnie tego że nie uczęszczała na religię ,a mamusia pewnie to szatan istny (dziecko od Boga zabierać?) to pewnie też swoje dodało .
    Zamiast zbliżyć ją do poznawania Stwórcy zapoczątkowało skutek odwrotny.

    1. Do Stwórcy zbliża tylko Stwórca (J 6,44) – mnie tak zbliżył, a udało Mu się tylko dlatego, że nie znałam religijnych jazgotów – w szkole nie było religii, a do kościołów rzadko chodziłam.
      A jak po zbliżeniu zaczęłam często chodzić, to mnie jazgotem i wymaganiami (z listów Pawła) z nich wypłoszono.
      Nie przypominaj córce o strachu, obserwuj i chwal to, co dobrze robi, zachęcaj do rozrywek, sportu itp, a się uspokoi.

      1. a to aż takiej Tragedii nie ma, ja mam z nią dobry Krysiunia kontakt ,rozmawiamy o wszystkim , ogólnie jest Pozytywnym człowieczkiem o dużym serduchu , a o strachu nie musze jej przypominać jak ci dzieciok dorosły wskakuje do łóżka to wiesz … i boi się spać, dobrze że chcociaż mówiła co się znią dzieje , bo są takie dzieci że nie powiedzą .

  16. Tak Krystyno czytałam zgadzam się z Tobą bo odkąd ja je śmiechem traktuje też są coraz słabsze , to ma więcej sensu niż nie jedna rada , Krystyno :)u ….. pisze na blogu też znalazłam wiele wartościowych artykułów , tylko że ode mnie odszedł strach a u niej jest , natomiast no nic na siłe też nie wskóram , bo na siłe to wiesz co można …. widze powtarzający się ten sam schemat co kiedyś i se tylko pomyślałma no to qr…wa zaj…..ście. Ale póki co obserwuje se zobaczymy co to znowu będzie . Co za gówno mówie Ci, że człowiek nie może tak se w ten tyłek pokopać .
    No czasem by se pokopał normalnie .

  17. Poza tym Krysiu ja wiem o co im chodzi oni próbuja ją od małego zagarnąć (np chcieli ja ochcić za moimi plecami) Tyle co ja bojów o nią „zwalczyłam” ale Miłość Matki to Miłość Matki a co do Ciebie przykro mi Krystyno ale wiem że masz na tyle wiedzy dziś by nie czuć żalu do mamy.
    I pamiętaj że ja Ciebie Miłuje 🙂

    1. A dlaczego nie mam mieć żalu do matki, która nie pozwoliła mi cieszyć się sobą?
      Która wcisnęła we mnie przekonanie, że nie jestem taka, jaką być powinnam?
      Która ciągle i wszystkim rządziła, oceniała, podporządkowywała swoim przekonaniom i potrzebom, ciągle mnie czymś straszyła, a sukcesy nazywała przypadkowymi i chwilowymi?
      Dziecko nie akceptowane przez matkę nigdy nie uwierzy, że jest przez innych akceptowane i każdego życzliwego podejrzewa o fałsz. Nie potrafi nawiązać przyjaznych kontaktów – jest nieufnym samotnikiem nawet w tłumie.
      Nazywasz to miłością matki ???!
      Żadna miłość nie jest bezmyślnym automatem.
      Jest tylko tam, gdzie jest spokojne wyczucie i spełnianie tego, co kochanej osobie potrzebne; nie jej widzimisię, tylko autentycznie dla niej dobre.
      Oczywiście trzeba mieć wiedzę, co w ogóle dla ludzi jest dobre i trzeba umieć to kochanej osobie uzasadnić.
      Tak więc nie wierzę, że mnie miłujesz i nic na to nie poradzę.

      1. Tak wiem Krysiunia że nie wierzysz 🙂 Już ci kiedyś coś próbowałam napisać, ale każdy potrzebuje swojego czasu .
        Nie mówie że Twoja mama dobrze zrobiła , ale starałaś się chociaż spróbować Krystyno zrozumieć ją? Ciekawe jak ona musiała być nieszczęśliwa, że aż tak się zamkneła na drugiego człowieka , nawet własne dziecko ? . I nie że chce coś , kogoś usprawiedliwiać , wiesz ja taki typ zawsze staram się zrozumieć.
        Przypomniała mi się moja babcia wiesz , to był czas o jakiś dziwnych regułach , była silną zdecydowaną kobietą , która miała do wykarmienia 9 dzieci , nie wiem czy w tym czasie był czas na miłość do dzieci …. a potem one, cóż wchodzą w dorosłe życie i chyba też nie wiedzą jak kochać … poza tym dziś sama widzisz jak wiele osób jeszcze myli kochanie z miłością .

        Ja Krysiu nie będę tego tematu poruszać, ale też w domu cacy nie miałam , mimo to wszystko co złe odeszło w nie pamięć, któregoś dnia zrozumiałam jak moja mama była słaba emocjonalnie , ale mimo wszystko Krysiunia Kocham ją i gdy znalazł się czas na zdrową miłość i szczerą rozmowę , dużo się zmieniło , cieszę się iż dożyłam takiego czasu gdy mogłam jej powiedzieć jak bardzo ją kocham i że ja się za nic nie gniewam (bo wiem że sumienie ją dręczyło) a dziś ciesze się jej obecnością w życiu . I cieszy mnie jej każdy uśmiech .
        Ja już kiedyś napisałam taki dzieciuch tam we mnie w środku , a każde dziecko potrzebuje troszkę tego czasu z mamą , gdybym zamkła się w swych żalach , ten czas nigdy by nam dany nie został.

    2. Co masz przeciwko chrztom i komunii?
      Ja jestem za chrztem nawet po kryjomu przed rodzicami, bo wiem dlaczego i po co jest.

      1. Cóż Krystyno ja wiem swoje a Ty swoje , ja wiem dlaczego one są złe .
        Mnie do Komunii świętej zmuszono , zapomniałam o tym , nie raz jak oglądałam zdjęcia z owej imprezy nie potrafiłam zrozumieć kim jest ta dziewczynka ze zdjęcia ….co jej się stało? jej oczy były martwe dosłownie Krysia , a potem mi się zaczeły nocne eskapady . Biały i Czarny się bawił .

    3. Oni próbują wszystkich od małego zgarnąć, a w czasie przygotowań do tzw. bierzmowania próbują zgarnąć do celibatu, czyli do żeńskich i męskich zakonów, i na stanowisko ksiądz.
      Dla osiągnięcia tego celu obrzydzają dzieciom relacje z płcią przeciwną; najpierw synów z matkami i siostrami, córek z ojcami i braćmi (konflikt pokoleń), co automatycznie wyłazi później poza rodzinę i jest wzmacniane naukami przedmałżeńskimi o małżeńskich trudach.
      Niewielu przystępujących do kościelnego ślubu wie, że Bóg spełnia to, o co Go podczas ślubu poproszą.
      Za to wiedzą, dlaczego i jak się małżeństwo rozlatuje.
      Nie ma to nic wspólnego z chrztem i komunią.
      Jest potrzebą wymyślonej przez Pawła hierarchiczności.

      1. Krysia ja nie potrzebuję nauk , zakonów ,kościołów , spowiedzi i innych bzdur by z „Bogie” rozmawiać , nie potrzebowałam do tego chrztu , komuni , religii , to Ty musisz go chcieć znaleźć , odszukać a potem się śmiejesz bo rozumiesz że on zawsze z Tobą był to tylko człowiek w swej naiwności myśli że inni znaleźli Boga przed Tobą i chodzi nie tymi ścieżkami , a okazuje się że nigdzie chodzić nie trzeba .

      2. Ja Boga nie szukałam, cały czas był, tyle, że nie pasujący do takiego, o jakim chrześcijańskie kościoły opowiadają.
        Ale „mój” Bóg chciał, żebym na własnej skórze doświadczyła, co decydenci z Jego owieczkami wyprawiają i się temu sprzeciwiła.
        Aby to zrobić muszę wiedzieć jak powinni je traktować, dlatego wiem chyba trochę więcej niż większość owieczek.
        Byłaś ochrzczona, więc nie wiesz co by było, gdybyś nie była.
        Co do komunii, to uważam, że od niemowlaka dzieci powinny wraz z rodzicami do niej przystępować, a nie od wieku, kiedy księża mogą nimi manipulować udając, że to sprawka Boga i diabła.
        Właściwie, to mnie śmieszy, że człowiek nie może korzystać z komunii póki nie nagrzeszy, tzn. póki nie ma co spowiednikowi opowiadać.

  18. Myśląca ;;
    „Był taki czas, że czułam obecność kogoś kto tu przychodził i se mnie tak po prostu obserwował . „.
    Wiesz jak p. Anna Mikulska przeprowadza operacje?
    Obejrzyj, któryś z krótkich o niej filmów, pilnie posłuchaj co ma do powiedzenia.
    Robi to na duchowych sobowtórach ludzi, a one z kolei reperują ciało.
    Naukowcy nazywają je ciałami astralnymi i na ochotnikach przeprowadzają eksperymenty; sprawdzają jak funkcjonują, co mogą itd. Potrafią patrzeć bardzo daleko, coś z daleka usłyszeć, być tam, gdzie człowiek chce i robić to co chce tam zrobić. Jasnowidze wykorzystuje je do poszukiwania zaginionych osób.
    Nie wiem od kiedy nazywane są trzecim okiem.
    Psychiatrzy dzięki temu zjawisku zyskują pacjentów i nie sądzę, by kiedykolwiek próbowali je „chorym” wyjaśniać.
    A duchowni też wolą gadać o tajemnicach niż prawdę.
    Czasem jednak wgapia się w człowieka jakiś zły duch napuszczony czyjąś złością po to, żeby w niego wleźć i niszczyć.
    Dlatego nieznajomych takich gości ignoruję, odgradzam się od nich, zakrywam swoje trzecie oko duchową powieką i skierowuję jego patrzenie ku ziemi, by nie próbowało gościa rozpoznać i odgradzam się od niego duchową jakby tarczą. Trwam tak póki całkiem nie zniknie, bo odchodząc wypatruje dziury w całym. Po odejściu o nim nie myślę, bo by wrócił.

  19. Ciekawe to , zapoznam się z jej filmikami , ja odczułam tą postać bardzo neutralnie , nie miała raczej żadnych wrogich zamiarów , była sobie takim obserwatorem , któregoś dnia powiedziałam że nie życze sobie tego bo zwyczajnie narusza moją Intymność bycia sam na sam ze sobą , i więcej nie wróciła . Ale oglądne .

    1. Takie obserwacje nigdy nie są neutralne.
      Jeśli zamiary nie są wrogie, to przeważnie są zaproszeniem do „małżeńskiej” miłości. Jedni obserwatorzy są agresywni – napadają „miłością” podczas snu lub kontaktów z kimś innym, inni czekają na pozwolenie – kuszą spokojem, dobrocią, opieką. Postać jak nie chce, to obserwowany jej nie zauważy i kiedy jest atakowany, to sądzi, że coś nienormalnego się z nim dzieje,

      1. A to też ciekawe co piszesz wczoraj obejrzałam filmik polecanej osoby ale nie na tknełam się na owy temat , czyli w sumie co byś np Ty zrobiła na moim miejscu ?

        To szukanie Boga nie było do Ciebie Krystyno tylko ogólnikowo , to, że odnalazłaś go inaczej niż każdy biblista już kiedyś napisałam :).

        Co do chrztu na chwilę obecną nie zmienię zdania ponieważ od dzieciństwa w kościołach nie dzieje się dla nas nic dobrego .

        Myśle że niedługo one nie będą wręcz nikomu potrzebne niech gadole tylko stąd znikną .

  20. „A dlaczego nie mam mieć żalu do matki, która nie pozwoliła mi cieszyć się sobą?
    Która wcisnęła we mnie przekonanie, że nie jestem taka, jaką być powinnam?
    Która ciągle i wszystkim rządziła, oceniała”

    Myślałam wczoraj przed zaśnięciem napisać , nie napisać ….

    Kiedyś napisałaś, że nie wiem o kim piszę bo na pewno nie O Tobie, a jednak Twój wpis potwierdził co potwierdził.

    Kiedyś też napisałam Ci, że jest ogromna różnica między akceptowaniem się a miłowaniem .

    Nie wierzę że mnie Kochasz 🙂

    Jesteś mądrą Kobietą a to co w Tobie najpiękniejsze , głęboko schowane .

    Tak na spokojnie połącz to teraz sobie .

    A co do twojej mamy Krystyno ,każde jest słowo wymierzone do Ciebie …. to było jej uczucie , to była jej nienawiść do siebie samej , przelała to na Ciebie .

    Zapytaj kto jej to zrobił ?

    Jesteś o wiele piękniejsza niż myślisz , mówisz że się niczego nie boisz ? to dlaczego serce wciąż zamknięte ?

    A Ja Ciebie Miłuje Krystyno i będę se miłować bo mogę , bo umiem 🙂 i nie musisz w to wierzyć , bo to nie na tym polega 🙂

    1. Wszystko fajnie, tylko po co mi miłość, w którą nie wierzę?
      Nie mam zamkniętego serca, bo kocham to, co Bóg stworzył: wielu ludzi, zwierzęta, rośliny, ale szkoda mi czasu na przeżywanie adoracji, zachwytów, na analizowanie kto prawdę mówi. Są ciekawsze sprawy do roboty.
      Stoję mocno na ziemi i fruwanie w uczuciach nie jest dla mnie dostatecznie interesujące, by mi się chciało w to włazić, podporządkowywać regułom itd. Boję się tzw. przyjaźni, w jej atmosferze bym się niecierpliwiła, może nudziła.
      Co do mamy, to nie chciała rozmawiać, była nieomylna bardziej niż papieże, ale niedługo przed śmiercią chciała, żebym ją objechała, ukarała i Bóg wie co jeszcze za winę, którą odkryłam sporo po jej śmierci, więc nie wiedziałam czemu mnie takim chceniem zamęczała.
      Ja nie mówię, że jej nie kochałam. Gdyby tak było, to by nie wygrała, tzn. moje życie nie potoczyłoby się wg jej wymagań zwanych dobrymi radami.
      Ja mówię, że mam do niej żal. Bo mam – jak do każdego nieomylnego despoty próbującego blokować moją i innych samodzielność.

  21. TAW.
    Sporo tu mowy o wcieleniach. Czy wiesz, kto lub co się wciela?
    Wg mnie wcielonym chrzest jest bardzo potrzebny, choć nie każdemu. Nie uroczystość kościelna, tylko chrzest.

    1. Tak, chrzest to bardzo ważna rzecz – Słowianin chrzci się kilka razy w roku, m.in. w noc św. Kupały…

      Bardzo często też się bierzmuje: Duch Święty (prana) bardzo często zstępuje na Słowianina.

      Eucharystia (spożywanie boskiego ciała Matki Ziemi w postaci eliksiru jej Ziół) też bardzo często Słowianinowi towarzyszy… 🌿🍀🌱

      1. TAW.
        Chrzest był znany w wielu narodach od nie wiadomo kiedy, widocznie ludzie wcześnie zauważyli, że woda usuwa nie tylko brud fizyczny.
        Na Jezusa Duch Boży zstąpił po takim chrzcie (zwanym Janowym lub z wody), by Jego mocą mógł uzdrawiać, wypędzać złe duchy w czeluść (Łk 8,31), wiązać grzechy, a także tłumaczyć, czyli nauczać jak, dlaczego i po co to robi (Mt 12,28 itp).
        Jezus tą wiedzę i władzę nad złem rozszerzył na swoich uczniów (Nauczyciel – teoria i Mistrz – ćwiczenia praktyczne), a wyszkolonych nazwał swoimi przyjaciółmi.
        W takiej definicji przyjaźni zmieścił się też zdrajca Judasz.
        Nie wiem kto i kiedy wymienił ją na wzajemne niewolnictwo „zaprzyjaźnionych”.
        Po odejściu Jezus nadal przekazuje ludziom moc Ducha (J 16,7) podczas chrztu takiego, jaki zaproponował w Mt 28,19, albo podczas tzw. bierzmowania. którego opis jest w Dz 7,14-17.
        Tą mocą posługują się też uzdrowiciele, bo Bóg chce mieć na ziemi takich ludzi jak ich zaplanował: silnych, mądrych i zdrowych, i korzysta z każdej okazji, by ich z niewoli Zła uwalniać.
        Decydenci Kościołów chrześcijańskich o tym nie wiedzą, bo wg nich Paweł jest największym apostołem, choć sam pisał (1Kor 1,17-18), że Jezus posłał go do pogan NIE po to, co 11 Apostołów, czyli nie po to, żeby ludzi chrzcił, tylko żeby im głosił naukę krzyża, której Jezus nie głosił i by się pod nią nie podpisał.
        Paweł nawet nie umiał chrzcić, o czym świadczy Dz 19,1-7.
        Nie wiedział też, że tzw. komunią człowiek powiększa Boże życie w sobie (nie Boży życiorys, tylko moc do życia), dlatego wymyślił ograniczenia, które później zamieniono na spowiedź i pozbawienie świeckich komunii pod drugą postacią.
        A skutki tej zamiany „usprawiedliwiono” też nauką Pawła, czyli „dobrą” nowiną, że trzeba się zbawiać cierpieniami.
        Nie wiem, czy to cała prawda o chrześcijaństwie, ale wiem, że byłoby łatwo ją zamienić na prawdę o możliwości tworzenia na ziemi we wszystkich narodach Bożego królestwa, gdyby zlikwidować: „posłuszeństwo ważniejsze od nabożeństwa”.

  22. Myśląca …
    „Mnie do Komunii świętej zmuszono , zapomniałam o tym , nie raz jak oglądałam zdjęcia z owej imprezy nie potrafiłam zrozumieć kim jest ta dziewczynka ze zdjęcia ….co jej się stało? jej oczy były martwe dosłownie Krysia , a potem mi się zaczeły nocne eskapady .”
    Może podano Wam opłatki niekonsekrowane?
    Takie oszustwa też się zdarzają.
    Kiedyś pytałam Świadków Jehowy, czemu odeszli z Kk.
    Podali powód treści podobnej do Twojego.

    1. Wiesz ja nie wiem do końca o co w tym chrzcie chodzi , ale swoje się napatrzyłam , św Jechowi są chrzczeni w wodzie niby w takowy sposób jak opisany jest w bibli i to też jest bardzo ciekawe co się z nimi potem dzieje .
      To że woda oczyszcza to ja się zgadzam z tym , ale w tych chrztach na chwilę obecną …nie wiem co oni odczyniają, od 9 roku życia walcze z gadem i jako dorosła osoba biorę na siebie i za siebie pełną odpowiedzialność ale kuwa jako dziecko ? podstępny gad .

      I tak widzisz Krysiu ja to nazwywam podświadomość nie wiem czym to dobre określenie , nazwijmy je kierunkami słów które ze mnie wypływały a nie zastanawiałam się nad sensem swych słów a one wracają .

      Powiedziałam kiedyś

      Dobro mnie stworzyło zło mnie wychowało .

      Ta moja odwieczna chęć poznania Prawdy brzydkiej paskudnej ale Prawdy no i ją odkrywam , to nie jest łatwe ale ja nie odpuszcze .

      Uczucie że jestem pionkiem w czyjejś grze ile dam rady ile jeszcze wytrzymam .

      Uczucie że jestem Chroniona bo jestem do tej pory ale nie przez aniołków….

      Nie chce tu nikogo straszyć ,ale każdy który się pode mnie podczepia to jakby na siebie wyrok wydał .

      On Uważa mnie za swoją własność coś w rodzaju dziecka ?
      jest zagniewany teraz ,czuje go w kącie cały czas , i cały czas muszę się pilnować bo wiem czego gad chce .

      Nie bawi się w opętania i w takie tam zostawia to tym maluczkim którzy ciągną do mnie jak magnez , ale ja wiem co się im potem dzieje , nie raz Krystyna prosiłam aby ktoś stąd odszedł w Pokoju ale Arogancja ich gubi . Myśl że są wieksi niż są .

      Kiedyś pewna osoba postraszyła mnie piekłem zupełnie spokojnie Krystyna powiedziałam patrząc jej w oczy że Piekło to się mnie boi , musiałabyś zobaczyć ten pot który wystapił na czole danej osoby.

      Mój wzrok potrafił wbić w ziemie 2 metrowego Olbrzyma .

      To uczucie że przyjdzie taki czas mojej walki , dziś walcze Krystyna O siebie .

      Uczę się pomału się uczę, aż znajdę sposób , bo ja mam w sobie też jakąś siłę i o nią mu chodzi o połączenie tych dwóch sił.

      Czasem myśle a może bardziej czuje że przyjdzie czas gdy spotkam się z nim oko w oko …..

      1. Myśląca.
        Gad uczynił Cię pośrednikiem, kanałem do realizowania swoich planów.
        Nie walcz z nim, tylko się do niego tyłem ustaw i o nim nie myśl; zajmij się czymś, co angażuje myśli i ciało.
        Ja np. lubię z wyobraźni malować widoczki, bo wtedy cały arogancki świat znika z mojego pola widzenia – jest tylko to, co tworzę.

  23. Zastanawiałam się też wczoraj o co Tobie chodziło, z tym iż nie powinno się odsyłać w drugą istotę energii , aż załapałam w kontekście szerszym , i nagle okazuje się, iż biblia posiada w sobie bradzo dużo wiedzy o wiele więcej niż się mówi.

    Np nie spożywanie krwi jakżesz dzisiaj staje się to oczywiste .

    Pomijam już Jaki Bóg i kogo chronił , wiedza po prostu wiedza , z tym, iż jest tam wymieszane to z bzdurami jeszcze i ciężko bez innej wiedzy wyłapać w niej to co powinno zostać wylapane.

    1. Myśląca!
      Ale fajnie, że dostrzegłaś znaczenie Biblii!
      Właśnie dlatego jest reklamowana jako bezwartościowa, szkodliwa, niezrozumiała dla prostaczków itd.
      Ja ją czytam tematycznie.
      Np. sprawdzałam w ST, kiedy Bóg kazał ludziom mieć królów i podatki, bo Paweł w Rz 13,1-6 na Boga zwalił winę za to ludzkie nieszczęście.
      Znalazłam w 1Sm 8 zapewnienie, że Bóg żadnego ziemskiego władcy na ziemi mieć nie chce, i że nie wysłucha skarg na takich władców. Ostrzegł, że będą poddanym odbierać co zechcą, i że będą rządzić potomstwem poddanych.
      Niewielu zauważa, że przepych królestw jest własnością diabła (Łk 4,5-6).
      A podział na władców, ich dworaków i niewolników realizował diabeł upoważniony do tego przekleństwem Noego (Rdz 9,25-27).
      Noe przeklął niewinnego wnuka – zawinił jego syn, a nie wnuk.

      Tak szukam po Biblii wszystkich przyczyn tego, co nas boli i co cieszy. Szukam, jak być powinno, czyli PRAWDY.
      Po dojściu w tym do wprawy łatwo się wykrywa faryzejskie dopiski potwierdzające kierunek (odwrotny do Jezusowego) nauczania faryzeusza Pawła.

      1. To Krystynko ,iż Ty czytasz biblie czy też masz jej inne zrozumienie wyłapałam chyba od razu , i już nie raz pisałam, że jesteś pierwszą poznaną mi taką osobą .

        Czasem, aż mnie zadziwiasz w tym 🙂

        Czytam np Tawa , Ciebie, czasem inne blogi i mimo” języka innego” ja wszędzie widzę ten sam przekaz końcowy.

        Tak szukanie Prawdy powinno być chyba pierwszym przykazaniem 🙂

        Pozdrawiam i życzę dobrego dnia Krystynko .

      2. Myśląca ..
        Wiem, że to wyłapałaś, ale nie chodzi o mnie, tylko o teksty, którymi swoje przeżycia interpretujemy.
        Jezus niewiele uczył: tylko wypędzania złych duchów w czeluść, uzdrawiania, rozmnażania pożywienia i posługiwania się astralnym ciałem.
        Tylko w Biblii to zapisano, a konkretnie w 4 pierwszych częściach NT.
        Pobożni mówią, że taka wiedza, to nie na ich głowę, a niepobożni z niej kpią. Wolą wierzyć w nieokreślonych, złych kosmitów niż we własne możliwości.
        Wyzwoli nas nie opowiadanie o tym co robimy zwane prawdą, tylko realizowanie tego, co powinniśmy robić – to jest Prawda.

  24. Myśląca.
    Gad uczynił Cię pośrednikiem, kanałem do realizowania swoich planów.
    Nie walcz z nim, tylko się do niego tyłem ustaw i o nim nie myśl; zajmij się czymś, co angażuje myśli i ciało.

    Tyle Kochana to i ja wiem , ale obracanie sie plecami akurat nic nie dało . Ignorowanie itp , pisząc walcze , nie mam na mysli walki na miecze , walczę zdobywając wiedzę , zrozumienie , ost wieczoru przeżyłam chyba lekki szok , niedawno miałam urodziny , moja ech moja po prostu kochana osoba znalazła się , zadzwoniła , przyszła , w stanie jakim przyszła , to było jakby zderzenie dwóch światów dosłownie , ona mówiła i mówiła a moja dusza płakała i płakała … to bardzo bliska mi osoba nasze życia zawsze były ze soba splecione , ona jakby była czasem który się wydarzy , moja zielonooka …
    I nagle wiesz zaczeła z kimś rozmawiać … na początku pomyślałam sobie , z nią już jest źle , ale potem doszedł do mnie sens jej słów … rozmawiała z nim …. tyle że to jest własnie ta pewnego rodzaju miłość dwóch istot do siebie i choć drogi różne , tu nie ma mocy złych….ona nie istnieje .

Możliwość komentowania jest wyłączona.