Spędziła niemal 200 dni jako rosyjski więzień. I mimo że przebywała za kratami, doprowadziła do dyskusji o obecnej sytuacji na Ukrainie bardziej niż ci, którzy byli na wolności. Teraz ostrzega także Polskę. Współczesna Ukraina to obóz koncentracyjny, w którym mamy do czynienia z handlem ludźmi – mówi Nadia Sawczenko w rozmowie z Ewą Koszowską.

Ewa Koszowska, Wirtualna Polska: Co jest trudniejsze, bycie politykiem czy żołnierzem?

Nadia Sawczenko: Ani jedno, ani drugie nie jest trudne. Z obiema rolami można sobie doskonale poradzić. Ale bycie żołnierzem jest o wiele milsze niż praca polityka.

Nadal deklaruje pani gotowość do kandydowania na urząd prezydenta Ukrainy?

Bycie prezydentem to bardzo niewdzięczne zajęcie, ale nie boję się ciężkiej pracy. Wszystko zależy od tego, czy Ukraińcy chcą, bym nim została. Jeśli będzie taka potrzeba, to stanę na wysokości zadania. Sytuacja na Ukrainie jest bardzo trudna i musi się zmienić.

Boli panią, gdy mówią, że jest pani agentką Kremla?

To wszystko kłamstwo. Tak samo, jak kłamano, gdy w Rosji oskarżano mnie o zabicie dwóch rosyjskich dziennikarzy. Nigdy nie zdarzyło mi się celować do nieuzbrojonych ludzi. Teraz jest podobnie. Wymyślono oszczerstwa, że w Rosji zostałam zindoktrynowana i przeciągnięta na ich stronę, żeby usunąć politycznego konkurenta. Tak jak kiedyś robiono ze mnie bohaterkę, symbol, tak dzisiaj ten symbol starają się zniszczyć. Jakim człowiekiem byłam, takim pozostaję. Nic się nie zmieniło.

Sawczeno w ukraińskim parlamencie (fot. Pyotr Sivkov/TASS)

„Sawczenko mąci w Donbasie” – rozpisywały się media. Po co rozmawiała pani z Aleksandrem Zacharczenką i Igorem Płotnickim, liderami samozwańczych republik, uznawanymi w Kijowie za terrorystów?

Cel spotkania był jeden: uratować życie ludzi i uwolnić jeńców. Takie spotkania nie są na rękę ani Putinowi, ani Poroszence. Wiedzą, że możemy się porozumieć, a wtedy oni będą zbędni, znajdą się poza grą. Krytykować za to mogą mnie udzie, którzy nie przeszli przez tę drogę i nie przeżyli tego, co ja przeżyłam. Dlatego robiłam i nadal będę robić wszystko, żeby wolność stała się realna dla każdego, tak samo jak stała się realna dla mnie. Nie zważając na to, że może to zaszkodzić mojej reputacji i nie zważając na jakąkolwiek krytykę.

Nie boi się pani przechodzić na stronę terytorium separatystów po tym, co panią spotkało?

Nie boję się. Kiedy ma się zadanie do wykonania, to trzeba je wykonać. Zresztą tam nie tylko są punkty kontrolne, ale żyją też zwykli ludzie.

Igor Płotnicki niedawno powiedział, że „współczesna Ukraina zamienia się w obóz koncentracyjny, w którym obywatele są więźniami”. Jak by pani skomentowała jego słowa?

Nie chciałabym przyznawać, że Płotnicki ma rację. Jeśli weźmiemy pod uwagę procesy polityczne, które odbywają się na Ukrainie, to do tego, niestety, dąży ukraińska władza. Poroszenko w wielu przypadkach naśladuje głupie zachowania Putina. Dotyczy to swobody słowa, praw człowieka, odchodzenia od wartości europejskich.

Ale jeśli chodzi o ukraińskiego ducha, to Ukraińcy nigdy nie dadzą się zamknąć w obozie. Będzie rewolucja za rewolucją, dopóki nie uzyskamy takiej wolności, o którą walczymy.

W książce „Ukraina moja miłość” padają mocne słowa, że na Ukrainie mamy do czynienia z handlem ludźmi.

Tak właśnie jest. Polityka zawsze handluje życiem ludzi. I jeśli jakiekolwiek wojny wybuchają przez politykę i pieniądze, niestety, ludzie spłacają je swoim życiem. Gdyby proces wymiany jeńców był nieupolityczniony, to byłby o wiele szybszy. Tymczasem i dla Putina i dla Poroszenki bawienie się i handlowanie ludźmi jest korzystne. Jest to tak cyniczne i bezduszne, że serce mi się rozrywa.

To jak powinno wyglądać uwolnienie zakładników po obu stronach konfliktu?

Wystarczyłaby tylko wola polityczna. Potrzeba, by człowiek który ma władzę bardziej myślał o swoim narodzie niż o swoim własnym bogactwie. I wystarczyłby jeden podpis ułaskawiający takich to a takich separatystów w celu wymiany ich na ukraińskich wojskowych. Tymczasem to wszyst ko odbywa się przez sądy i trwa wieki. (…)

Pobyt w więzieniu czegoś panią nauczył?

Każdy dzień czyni człowieka mądrzejszym, silniejszym. Dlatego nie zważając na to, że było to ciężkie doświadczenie, na pewno dodało mi mocy.

A jak to wszystko odbiło się na pani zdrowiu?

Głodówki na pewno spustoszyły mój organizm. A wychodzenie z głodówki jest gorsze niż sama głodówka. Wszystkie moje ograny cierpiały. Ból był straszny, do tego wymioty. Dostawałam specjalny kleik. Był obrzydliwy.

Jak długo się tak pani męczyła?

Zasada jest taka, że trzy miesiące głodujesz i trzy miesiące wracasz do zdrowia. U mnie następowało to szybciej, bo zajęło mi to około miesiąc. Potem w ciągu roku doszłam do tej wagi, którą miałam poprzednio. Jestem dosyć młodym człowiekiem, więc zdrowie się zregenerowało. Człowiek może stracić życie w każdej sekundzie, banalnym wypadku samochodowym. Dlatego warto stracić życie w walce i nie widzę w tym nic strasznego.

Bała się pani, że spędzi 22 lata w łagrze?

Nie bałam się. Wiedziałam, że stamtąd wrócę. Nieważne, czy żywa, czy martwa.

To, że jest pani kobietą, przeszkadzało w wojsku, a wcześniej w wyższej szkole lotniczej?

Gdybym mogła albo gdybym wiedziała, że może być inaczej, to może by mi to przeszkadzało. Ale znam tylko życie kobiety, którą jestem – upartą, z miłością do pracy. Nie mogę powiedzieć, że było mi łatwo czy trudno, bo nie mam z czym tego porównać. Ja tak po prostu żyłam. Widziałam, że mężczyznom jest prościej. Że mają przed sobą mniej przeszkód. Ale nie bardzo zwracałam na to uwagę. Najważniejszy był cel i droga do tego celu.

Czy na to, że tych przeszkód w życiu miała pani tak dużo wpływ miało to, że jest pani kobietą, czy może ten pani nieokiełznany charakter, który pokazała pani także podczas procesu?

Myślę, że gdybym była mężczyzną, to przy moim charakterze i tak by mnie nie lubiano (śmiech). Nie jest to więc chyba sprawa płci.

Nie pamięta pani żadnego przypadku, gdy została źle potraktowana z powodu swojej płci?

Oczywiście, że były takie przypadki. Do Charkowskiego Uniwersytetu Sił Powietrznych próbowała się dostać cztery razy. Składałam dokumenty i mówiono mi, że kobiet nie przyjmują.

A mówili dlaczego kobiet nie przyjmują?

Usłyszałam kiedyś, że mój problem polega na tym, że jestem dziewczyną. Zapytałam, co to za różnica, przecież za sterami myśli się głową, a nie tym, co ma się między nogami. Na co usłyszałam, że nie dość, że baba, to jeszcze chamka.

Zawsze bardzo ostro reagowałam na niesprawiedliwość. Jest to moja główna cecha osobista. Miałam w sobie wiele współczucia wobec tego, co się odbywało wokół mnie. Od dzieciństwa nie rozumiałam, dlaczego ludzie są biedni, dlaczego żebrzą, czemu jakaś babcia prosi o jałmużnę. Bardzo płakałam przez to w dzieciństwie, bo miałam do tego taki stosunek. Potem stałam się brutalniejsza, zrozumiałam, że łzy nie pomogą. Trzeba z tym walczyć w inny sposób. Niewykluczone, że dlatego jestem teraz w polityce. Nie byłam uparta bez sensu. Ale jeśli wiedziałam, że mam rację, to nawet mama nie mogła mnie niczym złamać.

A łatwo jej nie było… Ale sama pani przyznała, że mama nigdy nie ograniczała wam – pani i siostrze – wolności. Nigdy za karę nie dostała pani szlabanu.

Rodzice wychowywali nas w demokratycznych ukraińskich i europejskich wartościach. Mówiono nam, że mamy być odpowiedzialne za swoje decyzje i uczynki. Nikt nas nie zatrzymywał i nie zakazywał. Jeżeli coś zrobiłeś źle, to za to odpowiadasz. (…)

Jakie ma pani plany na przyszłość?

Bardzo chciałabym być już na emeryturze i latać małym samolocikiem po niebie. Ale myślę, że przed tym czeka mnie jeszcze bardzo długa i ciężka droga. Dlatego nie tylko swoją przyszłość, ale też przyszłość moich pobratymców widzę w walce z systemem politycznym, który trzeba zdemontować. A na jego miejsce zbudować nowy, który odpowiadałby naszym wartościom i temu, czego chce nasze społeczeństwo. Będę musiała pewnie posłużyć jeszcze w polityce i odnieść zwycięstwo. Nareszcie w zwycięstwo narodu nad władzą, a nie na odwrót.

Nie boi się pani, że polityka panią zmieni?

Na pewno mnie nie zmieni. Ale może mnie zabić.

Rozmawiała Ewa Koszowska, Wirtualna Polska

Nadia Sawczenko (Nadija Wiktoriwna Sawczenko; ukr. Надія Вікторівна Савченко; ros. Надежда Викторовна Савченко; ur. 11 maja 1981 r. w Kijowie) – ukraińska porucznik, lotnik nawigator, posłanka do Rady Najwyższej Ukrainy. 19 czerwca 2014 roku została zatrzymana przez rosyjskich separatystów. Po wielu miesiącach pokazowego procesu sąd uznał ją winną śmierci dwóch rosyjskich dziennikarzy: Igora Korneluka i Antona Wołoszyna. Sąd skazał ją na 22 lata łagru, mimo, że wszelkie dowody wskazują, iż reporetrzy zginęli, kiedy Nadia była już w niewoli. Niedawno ukazała się książka Nadii Sawczenko i Jarosława Junko „Ukraina moja miłość” (wyd. Edipresse Polska).

http://magazyn.wp.pl/artykul/nadia-sawczenko-polityka-mnie-nie-zmieni-ale-moze-zabic

Reklamy

26 thoughts on “Współczesna Ukraina to obóz koncentracyjny, w którym mamy do czynienia z handlem ludźmi – Nadia Sawczenko

    1. Ósemka to konsekwentny, zdeterminowany uparciuch, w skrajnych przypadkach żandarm, a nie cham. Czy JP2 był „chamem”?…

      JK jest „światłą” Jedenastką – i dużo tego „światła” spływa na naród?…

  1. Z własnego doświadczenia mogę stwierdzić, że nie ma takiego szkolenia nawet elitarnego, nie istnieje żaden sposób, by przygotować żołnierza do tego, czym jest wojna… Nikt nie pozostanie obojętnym, nie będzie tym, kim kiedyś był, kto zetknął się z prawdziwą wojną. Gdy musisz walczyć, kiedy wojna staje się dla ciebie kochanką, która przychodzi do ciebie co noc i czeka wiernie, jak śmierć w postaci kobiety (były takie noce, że przytulała mnie do swej piersi piękna, hebanowowłosa, z zielonymi oczami, lekko pulchna kobieta, ubrana w zieloną suknię… miała do mnie żal, że ją zdradzam… pragnąć żyć, zamiast poddać się jej woli i pójść z nią na łąkę przeciętą rzeką…budziłem się i wciąż trwałem przy życiu, patrząc na śmierć wokół mnie), wtedy płyniesz w tym… aż umiera w tobie wszelka reakcja emocjonalna, wszystko sprowadza się do schematu, szarego dnia i nocy, aż czas znika i nie wiesz, czy minął tydzień, miesiąc, rok… Gdy dopłyniesz do brzegu oceanu wojny, wracasz do „domu” i wtedy jest najgorzej, bo dopiero wtedy odkrywasz, że wojna wrosła w ciebie, jak kwiaty ostu wplątane we włosy, patrzysz w lustro i odkrywasz obcą twarz. To jest długi martwy czas, a potem, jeśli znów nie dasz się uwieść wojnie i stęsknionej kochance-śmierci, to powoli ożywasz i cierpisz miliony obrazów, miliony myśli, miliony dźwięków…wszystko atakuje twoje wnętrze, a potem… zalega cisza… jedni wtedy wariują, popełniają samobójstwo, uciekają od życia w cywilu na kolejne wojny (najemnicy), a inni próbują zeskrobać zastygłe blizny w swym wnętrzu, pobudzić swą jaźń… odrywają wolę, pragnienie walki, ale ze śmiercią, podejmują decyzję, że już nikt wokół nich nie zginie. Każdy polityk, każdy, kto decyduje o losach narodu, powinien odbyć służbę wojskową, powinien zobaczyć wojnę z bliska, by wojna go złamała, wtedy musi się wzmocnić, a gdy tego nie uczyni wojna go zabije. Ci wzmocnienie, już nigdy lekkomyślnie nie wypowiedzą wojny, nie poświęcą żadnego ze swych braci rodowych, ale wzmocnienie będą też potrafili w sytuacji należnej podjąć decyzję, by samemu wziąć w dłoń miecz i poprowadzić za sobą armię rodaków przeciw złu, w obronie Ojczyzny, a przede wszystkim dla wolności i pokoju własnego narodu. Walka ukazuje prawdę o nas, pozwala pokonać słabości, uczy pokory, a wspólnie przelana krew łączy w więź braterską, która nawet śmierci się oprze. Kto choć raz został ucałowany przez śmierć, ten będzie namiętnie ulegać uwodzicielskiemu życiu i zakochany w życiu swoim i każdego istnienia (nawet larwy motyla i źdźbła trawy) będzie już całym sobą, szaleńczo kochający każdy letni wschód słońca i każdy zimny, śnieżny, wieczór przy ognisku ze swoją rodzinom. Kto gotów jest oddać życie za swoją rodzinę, ten godzien jest powierzenia odpowiedzialności za życie narodu, kto zawiedzie bliskich rodziny, ten i naród swój zawiedzie… masz za nic żonę, dzieci, przyjaciół, rodziców… to i naród swój wydasz na zatracenie. Nigdy nie trafiłem do niewoli, więc… ale byłem blisko tego, więc szacunek dla tej wojowniczki, za udany powrót do żywych i miłość dla narodu (pragnie pokoju dla Ukraińców, Rosjan… podzielonych granicami Słowian, skłóconych braci przez wampiry polityków) oraz poświęcenie życia dla Ojczyzny, by stała się Ojczyzną – matką i ojcem dla wszystkich jej dzieci, nie tylko kainowych oligarchów polityków. Słowianie powinni połączyć się znów w jedną Rzeczpospolitą Trojga Narodów, a potem może odbudujemy Imperium Słowiańskie… uwolnimy Ziemię od gadzich odchodów i znikną blizny bata nadzorcy na Duchu Wolnych Świadomych Bogów – Słowian. Sława wojom i amazonką stojącym na straży wolności boskiej ziemian.

      1. Hahaha, jako dziecko czytałem obie części tej książki (Porwanie w Tiutiurlistanie i Na tronie w Blabonie). Dobra lektura, no i na czasie, zwłaszcza „terrorysta pomidorowy” (pomidory z chemicznych oprysków).

  2. Niczego Sawczenko swoimi słowami nie odkryła. Ja bym powiedział inaczej – współczesny świat to już prawie obóz koncentracyjny. Wmawiaja nam, że mamy wolnośc i demokrację, ale tak naprawdę, to trucie ludzi na wszelkie sposoby, zamordyzm i inwigilacja.
    Jeśli zaś chodzi o Ukrainę, to powiem wprost, ktoś ich bardzo mocno manipuluje, a jednocześnie kierunkuje. Niestety robione jest to kosztem Polski. To że „nasze” władze nadskakują im we wszystkim, to jedno. Jednak np. unia zniosła im wizy, umozliwiając m.in. niekontrolowany wjazd do Polski. A tu wykupują oni masowo mieszkania i ziemię: https://pl.sputniknews.com/swiat/201705135456438-Ukraina-Polska-nieruchomosci-Sputnik/

    1. TAW, masz jakieś info czy odczucie, co będzie w odradzającej się Lechii z problemem milionów Ukraińców, zwłaszcza, że intencje u nich różne? Trochę to jednak martwi, poza tym jestem zdania, że silny kraj i kraj lojalnego w samoobronie społeczeństwa, to kraj zwarty i jednolity etnicznie.

      1. Nie ma i nigdy nie było czegoś takiego jak „naród” ukraiński.

        Na terenie Ukrainy, w wyniku przeprowadzonego tam międzynarodowego zamachu stanu z usunięciem demokratycznie wybranych władz (PRAWDZIWY ZAMACH NA DEMOKRACJĘ! I GDZIE WTEDY BYŁ MIĘDZYNARODOWY KOD?!) od 2013 r. jest konsekwentnie budowana Nowa Chazaria. Obecny prezydent ma podwójne obywatelstwo i drugie nazwisko – poszukajcie, jakie…

        Projekt zakończy się w ten sposób, że po latach – po latach – tereny obecnej Ukrainy wejdą w skład Wielkiej Lechii.

        Pamiętajmy, że w skład Wielkiej Lechii wchodziły różne słowiańskie – słowiańskie – plemiona.

        Fajnie by było, gdyby ocalała mała w tej chwili grupka etniczna Serbów ze wschodnich Niemiec (Łużyce) posługujący się dwoma blisko spokrewnionymi językami zachodniosłowiańskimi: górnołużyckim i dolnołużyckim.

      2. Niezupełnie o to mi chodziło, włączenia naszej dawnej Ukrainy też się po czasie spodziewam. 🙂 Myślę tu o tym, czy sami liczni Ukraińcy będą kłopotliwi, zresztą Chazarowie stymulują ich nacjonalistyczne [oby nie terrorystyczne] odczucia.
        Mimo to traktuję bardzo przyjaźnie tuzin Ukraińców, z którymi pracuję, nawet uchodzę za ich najlepszego polskiego kamrata. 😉 Życzliwość jest podstawą, twierdzę. Tak czy inaczej – do przodu, Lechici. 🙂

      3. A więc sam sobie ładnie odpowiedziałeś na swoje zapytanie 🙂

        Jak to doskonale rozczaiłeś, Ukraińcy są „stymulowani” i szkoleni, jak stymulowani i szkoleni byli Bandera i Szuchewycz.

        Ukraińcy, szczególnie ci mieszkający za granicą, mają bardzo dużą świadomość historyczną, o czym sam również się przekonałem. Przestrzeń sprzyja pojednaniu, a jej zakłócacze niedługo spauzują…

        Gdy na skutek zmian natury kosmicznej docelowo nie wypali projekt Chazarii, Słowianin ze Słowianinem zawsze się dogada na bazie wspólnej matrycy DNA ✋😀

      4. to prawda PeO tez dala sie zlapac na nauku zydoUBekow i zaczeli mordowac opozycje nawet seryjnym samobojca

  3. O czym my tu w ogóle rozmawiamy?
    Ukrainy w ogóle nie ma. Miała powstać z ruchów separatystycznych w końcu I wojny światowej. Nie udało sie bo ruski zrobiły co zrobiły a i Polska odbudowala swoja państwowość. Przedtem były tam dzikie Pola, Ruś kijowska i Galicja. To co próbuje się nazywać Ukrainą powstało na zlecenie watażków po upadku Związku Radzieckiego.
    Przypominam co działo się pod koniec XIX w z żydami na tamtych terenach. Wygoniono bractwo za knowania i nieumiejętność współżycia z sąsiadami. Teraz chcą wrócić do siebie bo Arabowie dają im niezły wpierdol, a pustynia nie jest krainą obiecaną. Tak więc nie mówmy o Ukraińcach bo to biedni manipulowani ludzie którzy nie wiedza gdzie ich dziadek jest pochowany [napływowi]
    Zostawmy sprawy swojemu tokowi i zwracajmy uwagę zeby zydzi nas nie wykolegowali. Wystepują pod przybranymi nazwiskami i zajmuja najwyższe stanowiska w NASZYM Państwie

    1. wziasc podobnych gebami do nas a reszte arabsko wygladajaca dowidzenia albo zakaz rozmnazania, sterylizacja ewentualnie jak beda lamac zakaz

  4. Boggan mowimy tu o Chabadowcach Lubowiczach a to co widzimy na ziemi ukrainskiej to zagospodarowywanie przestrzeni i zasobow w tym ludzkich.TO wojna korporacji i jakis glebszy plan o ktorym nie mamy pojecia.To cos podobnego do tego jak bylo w Jugoslawi tyle ze na mniejsza skale.I nie ludzmy sie bo jesli korpokraci beda mieli w planie zrobic takie cos w Polsce to to zrobia a udowodnili to na przestrzeni ostatnich 250 lat.

    1. zydek putin przygotowywuje teren polski i ukrainy pod swoich z podcietymi penisami

  5. Tak się zastanawiam, jak to się syjonistyczne działania wraz z upływem czasu same demaskują – świat zablokował Katar za podobno wspieranie terroryzmu islamskiego, a „przypadkiem” Polska podpisała umowę z Katarem na dostawę gazu i na 20 lat uniezależniła się od Rosji Putinowskiej i porozumienia z Merkelową…hymmm…pierwszy statek z gazem przepuścili przez blokadę, ale… W polityce nie ma przypadków.
    Dodam jeszcze jedną sprawę, prześwietlili georadarem Kopiec Wandy i odkryli na podkarpaciu osady Scytów – Słowian, oj dzieje się i może za mojego życia jeszcze ujrzę podwaliny Imperium Słowiańskiego wskrzeszonego z zakłamanej historii syjonistycznych gadów.

    1. wlasnie czytałem ze turecki wezyr albo raczej węż-yr bo wszyscy pochodza z wezowego ksiezyca zawsze czekal na przedstawiciela Lechistanu który nigdy nie przybywal i na tej podstawie ze nie przybyl napadali na lechitow no bo nie przybyl a mogl…

      1. Oj gmosiu gmosiu. To było troche inaczej. W czasie rozbiorów zawsze czekało puste krzesło dla przedstawiciela Lechistanu. Wezyr oznajmiał ze jeszcze nie przybyl i przechodzono do omawiania spraw. Dlatego ze przez tyle lat byliśmy dla nich tarczą Europy szanowali nas i nigdy nie uznali rozbiorów. Uszanuj historię i nie przekrecaj

      2. no moze nie znam sie na oficjalnych historyjkach -_- ale wojny tureckie jednak byly

      3. Bogdan56 ma 100 % racji.: „Legenda głosi, że w czasie rozbiorów na dworze sułtana władca podczas prezentacji dyplomatów zadawał pytanie: „A gdzież to jest poseł z Lechistanu?”. Na co dworzanie odpowiadali: „Poseł Lechistanu jeszcze nie przybył”. Na polskiego ambasadora zawsze czekało puste krzesło. Poza tym po rozbiorach Polski sułtan nie burzył budynku polskiej ambasady, zamykając go jedynie na klucz, który przechowywał w skarbcu – ostatni sułtan turecki oddał klucz przybyłym ambasadorom Polski po odzyskaniu przez naszą Ojczyznę niepodległości w 1918 r. (niepodległości terytorialnej, ale nie odzyskania wolności świadomości i wiedzy społeczno-narodowo-genetyczno-rasowej Wielkich Słowian – Lechitów).
        Istnieją różne teorie na temat takiego postępowania Turków. Pierwsza z nich mówi o tym, że Austria i szczególnie Rosja od wieków rywalizowały z Imperium Osmańskim o hegemonię w regionie, i dlatego na dworze władcy padało pytanie dotyczące Polski – miało to rozwścieczać naszych zaborców.
        Druga teoria mówi o tym, że Turcja była pod wielkim wrażeniem zwycięstwa króla Jana III Sobieskiego pod Wiedniem w 1683 roku. I ponadto Turcy żywili do Polaków ogromny szacunek za to, że tak walecznie i odważnie bronili swoich przekonań religijnych i terytorium państwa. Poza tym Turcy wiedzieli, że po upadku Polski następnym celem ataku Rosji będzie Imperium Osmańskie. I tak zresztą się stało. W czasie zaborów to w Turcji działali polscy działacze niepodległościowi i był to kraj sprzyjający sprawie polskiej jako potencjalny sojusznik.
        Nasz narodowy poeta, Adam Mickiewicz, który organizował w Turcji polskie legiony (np.Legion Kozaków Sułtańskich Michała Czajkowskiego) i zmarł w Konstantynopolu (obecna nazwa to Stambuł), stolicy Imperium Osmańskiego, pisał tak:
        „W czasach, kiedy żadne z państw nie sprzeciwiło się uciskowi Polski przez wrogich sąsiadów, jedynymi naszymi przyjaciółmi byli Turcy. Darzymy Turków przyjaźnią jako ten naród, który nie ugiął się przed naszymi wrogami i nie zaakceptował rozbiorów Polski.” Bohaterem narodowym Turcji jest Polak, Józef Bem, często nazywany „bohaterem trzech narodów” – Polski, Węgier i właśnie Turcji. Był najwyższym dowódcą armii Imperium Osmańskiego. Bem opracował m.in. plany reorganizacji armii tureckiej, rozbudowy otaczających Turcję umocnień, a także projekty uregulowania przepływających przez ten kraj rzek. W połowie XIX wieku w wyniku starań księcia Adama Jerzego Czartoryskiego i przychylności samych Turków, pod Stambułem powstała polska osada. Dała ona schronienie weteranom powstania listopadowego, Wiosny Ludów oraz powstania styczniowego. Po polsku zwana Adampolem, po turecku Polonezköy (Polska Wioska), dziś jest typowo turystyczną miejscowością. Ale choć potomkowie Polaków stanowią w niej już tylko ok. ⅓ mieszkańców, najstarsi wciąż mówią po polsku, a tradycyjnie wójtem wybiera się Polaka – podaje Wikipedia. W czasach zaborów polskie życie w Stambule skupiało się wzdłuż Grande Rue de Pera. Przy tej ulicy polscy emigranci mieli swoje sklepy, zakłady rzemieślnicze i stolarskie. Było też tam wiele polskich kawiarni, a w jednej z nich historyk Franciszek Duchiński wygłaszał swoje kontrowersyjne teorie o niesłowiańskim pochodzeniu Rosjan.”
        Myślę, że warto wspomnieć, że na podbitych terenach przez Imperium Osmańskie (pastuchów, którzy podbili osłabione Imperium Wielkich Seldżuków, wymordowali ich, by samymi stać się dominującym, władczym ludem tureckim, nad pozostałymi ludami/plemionami tureckimi) nigdy nie narzucali islamu siłą, nikomu nie nakazywali przyjęcia islamu. Warto poznać historię powstania tego państwa/narodu, gdyż korzenie narodowe ich wywodzą się z Europy Środkowej – https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_Turcji.
        Większość intryguje pytanie, kto groźniejszy sunnici, czy szyici i dlaczego – odpowiem prosto – sunnici mają wielu samozwańczych duchownych, którzy dowolnie interpretują koran i stąd wielu religijnych, nawiedzonych terrorystów – jihadowców; szyici natomiast mają duchownych wyznaczonych hierarchicznie (jak KK) stąd jest ich mniej i nauczają/interpretują koran mniej radykalnie (religia i polityka państwowa – sacrum i profanum przeplatają się w jedną całość). Istotą podziału jest uznanie kto powinien być spadkobiercą po Mahomecie (jedni uznali jego stryja, a inni najbliższego ucznia), czyli taki sam powód, jak w chrześcijaństwie (walka o władzę) – wielka schizma.
        Od 1928 r. Turcja jest państwem laickim i nie obowiązuje w niej prawo szariatu. Niestety władzę w niej przejęli szaraki/gady i niszczą własny naród oraz inne narody (Kurdów, chrześcijan Syryjskich, Greków) oraz ciągną ją dla władzy (dyktatury) w stronę sunnickiego islamu, który zaczynać ponownie odgrywać znaczną rolę i wywiera naciski na powrót szariatu (jak zwykle dzięki religii można rządzić poddanymi bez obawy buntu, zakładając im jarzmo i dając obietnicę koran, talmud, biblia, itd. – dziel i rządź – kij i marchewka… nie ma w tym prawdziwej wiary, miłości, dobra stworzenia, to tylko „doskonałe” podręczniki zarządzania poddaństwem).

  6. @Jandarius mylisz się. Masz nieaktualne dane. Turcja już nie jest krajem laickim. A wiesz skąd taki szacunek ze strony Turków ?

    A mianowicie stąd, że Imperium Osmańskie dostawało po dupie nie raz od Polaków i tylko tak można zasłużyć na szacunek wśród przedstawicieli cywilizacji turańskiej.

    Ale faktycznie masz rację Turcy to chyba najbardziej cywilizowany Islam. Imperium Osmańskie wyrosło na gruzach Cesarstwa Bizantyjskiego oraz na kilku wzorcach starożytnej Persji, Grecji oraz Asyrii.

Możliwość komentowania jest wyłączona.