Piotr zazielenia wyciętą Warszawę (fot. metrowarszawa.gazeta.pl)
Mówi o sobie nasadzacz-partyzant. 36-latek samozwańczo sadzi drzewa w Warszawie. Sześć lat temu posadził pierwsze – dąb, które miasto mu wycięło. Żeby dopiec urzędnikom, posadził kolejne cztery.

Na swoje 30. urodziny dostał od znajomych… drzewo – dąb czerwony. Jak na mężczyznę przystało, postanowił posadzić je od razu, nie czekając aż wybuduje dom. Zrobił to tuż obok swojego miejsca zamieszkania – w samym centrum Warszawy, pod słynną „palmą”, naprzeciwko Muzeum Wojska Polskiego. O zgodę miasta – nie poprosił.

Całość czytaj na:

http://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/7,141637,21599271,dostal-w-prezencie-drzewo-posadzil-je-w-centrum-warszawy-miasto.html

Polacy RODacy Słowianie, zazieleniajmy nasze wsie i miasta 🙂 💚

TAW

 

58 myśli w temacie “Pożytki z lex Szyszko: cała Polska sadzi Drzewa 🌳🌲🌳🌲

  1. „Po naszej interwencji Renata Kuryłowicz od razu skontaktowała się z Piotrem.

    Pański wkład w zazielenianie Warszawy jest imponujący. Inicjatywa mieszkańców to właśnie działanie, o jakie nam chodzi w Milionie Drzew Dla Warszawy – napisała.

    Oświadczyła jednak, że posadzone przez niego sadzonki nie spełniają stosowanych przez miasto parametrów materiału szkółkarskiego”
    A coz to za parametry „materialu szkolkarskiego”?
    RODACY , tak przy okazji : SADZMY POLSKIE DZRZEWA. Rozsiewajcie pestki ze sliwek, wisni, jablek, grusz, porzeczek, agrestu itp. Rozsiewajcie „po drogach, po lakach, po rozlogach”, jak to spiewal STACHURA, bo On spiewal i o DRZEWACH… pewnie juz wtady przeczuwal, a moze wiedzial, ze DRZEWA lecza, mysla, czuja, kochaja, PAMIETAJA…
    Ja nie wyrzucam pestek, ale je zbieram i ZASIEWAM podczas podrozy i przechadzek? Rozsiawam takze KASZTANy itp.
    Ale TYLKO POSKIE, SLOWIANSKIE Drzewa i krzewy znane z naszej strefy i obszaru geograficznego. Lesnicy alarmuja, ze jest DUZO OBCYCH roslin, ktore tez probuja kolonizowac NASZA PRZESTRZEN ROSLINNA. NIE DAMY SIE ❤ + Sloneczka

      1. „Pożytki z lex Szyszko…”
        Wczoraj wędrowałam po Ochocie i przemknęło mi przez głowe, że gdzie nie spojrzę tam widzę posadzone drzewa…. Coś w tym jest….. 🙂

  2. Siejmy więc drzewa i krzewy na działkach w miastach i poza nimi. Każdy z nas powinien w swoim życiu posadzić i przynajmniej początkowo pielęgnować kilka okazałych drzew lub krzewów. Właśnie teraz liściaste, a jesienią – iglaki, to będzie najlepszy moment. Ponieważ w miastach ziemie są zakwaszone i zagrzybione należy używać torfu odkwaszonego do wymieszania z ziemią. Początkowo trzeba regularnie podlewać najlepiej z odrobiną wody utlenionej w proporcji ( na 1l wody 16 kropel H2O2 35% OSTROŻNIE ! lub Z 25 gramów H2O2 3% APTECZNEJ ), co znacznie przyspiesza wzrost, Zlikwiduje grzyby i wzmocni i rozwinie system korzenny ).
    ZATEM DO PRACY !

  3. sadzonki drzew (ale nie owocowych!) kupuje się u leśniczego?

    Jakieś podpowiedzi? bo od dłuższego czasu chodzi mi to po głowie – swój własny mini gaj gdzieś w innym gaju 😉

    1. Jest pelno DRZEWEK, ktore czekaja na milosc, a rosna sobie na poboczach drog i beda wyciete ,jesli je ktos nie wykopie i nie posadzi u siebie na dzialce, przed domem itd.
      POLECAM TEZ KRZAKI DZIKIEJ ROZY !!!
      To POLSKIE ROSLINNE ZLOTO 🙂 🙂 🙂

  4. FILIPKU ❤ Własnie dziś z rana tak z mężem rozmawialiśmy, że nasz Dąbek tyle maleńkich ma wokół więc obsadzimy pobliską łąkę właśnie Dąbkami i Sosnami ❤
    ,,Greenpeace Polska
    Udało się! Kończymy tydzień dobrą wiadomością! Sejm przegłosował zaproponowane przez stronę społeczną poprawki do LexSzyszko. Po raz pierwszy obecny rząd poprawił pod presją społeczną złe prawo wprowadzone przez jednego ze swoich ministrów. Minister Jan Szyszko ma powody do zmartwienia – dostał wyraźny sygnał od swojej partii, że jego pomysły na demontaż polskiego systemu ochrony przyrody są złe.
    To wielki sukces Greenpeace, strony społecznej i wszystkich Was! Dziękujemy, że jesteście z nami!''

    Pierwsza połowa kwietnia – czas zbierania mniszka na surówkę

    Napój z mniszka lekarskiego ("mlecza")

    Sok klonowy płynie szybciej niż brzozowy

    SZCZĘŚCIEM MIESZKAĆ BLISKO LASU ❤

    1. Dziękuję 🙂

      Ja codziennie zajadam świeżutką Trawkę:
      Mniszka, Pokrzywę, Babkę lekarską, Bluszczyka kurdybanka (świetnie detoksykuje organizm z rtęci, aluminium i innych poszczepionkowych metali ciężkich!), Krwawnik, Tymianek, Lebiodkę pospolitą (Oregano), no i moje pywatne Zioło Mocy – Bylicę piołun 💚

      1. ARKONO MOJA ZŁOTA ❤ to TAW jest odkrywcą tej roślinki- najpierw wypróbował ją na sobie- następnie nam ją zalecił 🙂
        KURDYBANEK- taka przytulna nazwa mi utkwiła w pamięci- kupiłam, sprawdziłam i rozpoznałam u siebie na podwórku ❤
        Ona jest tak MOCna jak TAW- TAW KURDYBANEK- fajnie się złożyło 😉 i jaka MOC ❤
        Pozdrawiam serdecznie i słonecznie- bo dziś dzień wyjątkowy!!

      2. No nie, nazwa tej szLACHetnej (Sobieski używał pod Wiedniem) rośliny brzmi niestety jak jakieś przekleństwo… Mnie przynajmniej się tak kojarzy i używam go w sytuacjach, gdy mam ochotę użyć innego słowa na „k” 😀

        Ale fakt, Bluszczyk ten ma Moc – nie zjadam więcej niż 10-12 liści za jednym posiedzeniem.

      3. Wczoraj obejrzalam jedno ze starszych nagran dr Czerniaka. Do oczyszczania organizmu z toksyn i metali ciezkich poleca rowniez wode plazmowana i DMSO.

  5. Proszę ❤ Wiem, że w tym temacie, jak i wielu innych
    JESTEŚ SKARBNICĄ DOBRA ❤
    Wiele Istot tu zagląda w poszukiwaniu sprawdzonego źródła zdrowia- ja DZIĘKI Tobie ❤ odkryłam Kurdybanka, a także, że rośnie na moim podwóreczku- CUDa Natury mamy tak blisko!
    Kurdybanek – zapomniane słowiańskie ziele:
    Dawno, dawno temu zielarze, kucharze i piwowarzy doceniali zalety tej niezniszczalnej rośliny o błyszczących liściach i pięknych fioletowych kwiatach. Bluszczyk kurdybanek chociaż obecnie nie jest szeroko znany – jest jednym z najstarszych słowiańskich ziół. Jego pozostałości odkryto nawet podczas prac archeologicznych w Biskupinie.
    Przedwojenna specjalistka od ziół hrabina Anna Potocka z Działyńskich opisała w swojej książce historię z życia wziętą. Otóż w pewnym mieście tyfus dziesiątkował ludzi – wysłano wtedy oddział żołnierzy do pilnowania porządku. Rozłożyli oni obóz na przedmieściu – niestety zarazki zaczęły atakować, padło kilka koni, żołnierze zaczęli chorować – wtedy zauważono, że te konie, które skubią jakieś zielsko, nie chorują. Tym zielskiem okazał się kurdybanek – dzięki któremu później król Jan III Sobieski poprowadził swoja armie do zwycięstwa pod Wiedniem. Legenda bowiem głosi, że kiedy szykował sie na odsiecz wziął go ze sobą by rycerze mogli popijać herbatkę na wzmocnienie i jako ochronę przed rozlicznymi zarazami.

    Kurdybanek posiada niezwykle właściwości wzmacniające cały organizm, zwiększa ilość leukocytów, wzmacnia serce, reguluje przemianę materii, oczyszcza i usuwa z organizmu toksyny. Można go stosować w przeziębieniach , kaszlu, dusznościach, astmie, chorobach wątroby i trzustki – dawniej Słowianie stosowali go niemal we wszystkich schorzeniach, a także jako przyprawę do wielu potraw np. zamiast pietruszki – co można odnaleźć w starych książkach kucharskich – rosołów, zup, omletów, past serowych i mięs.
    Herbatka z kurdybanku:
    1 łyżkę zalać 1,5 szklanki ciepłej wody
    Gotować na małym ogniu pod przykryciem 5 minut.
    Odstawić na 10 minut i przecedzić
    Pić 1/2 szklanki 2-3 razy dziennie miedzy posiłkami
    Mieszanka na wzrost leukocytów Dr Różańskiego:
    2 łyżki kurdybanka
    1 łyżka mniszka
    1 łyżka pokrzywy
    1 łyżka glistnika
    1 łyżka babki
    Dwie łyżki mieszanki zalać 2 szklankami wrzącej wody i pod przykryciem parzyć 20 minut.
    Pić 4- 5 razy dziennie po 200 ml
    Syrop z kurdybanka wg Stefanii Korżawskiej:
    Garść świeżego kurdybanka wrzucić do garnka, wlać 6 szklanek wody, zagotować, a następnie na małym ogniu ogrzewać 15 minut, przecedzić i dodać tyle miodu, ile jest wywaru. Wymieszać, zagotować i na małym ogniu podgotować 5 minut. Przelać do butelek. Syrop można dodawać do ciepłej wody lub herbaty. Syrop wzmacnia układ odpornościowy. Jest szczególnie polecany dla dzieci anemicznych oraz dla osób nerwowych.

    Syrop z kurdybanka z winem na wzmocnienie odporności, anemie i.. uspokojenie:
    Garść kurdybanku (ok. 25g świeżego ziela
    Dobre białe wino 1,5L
    Słoiczek miodu
    Zioło wrzucić do garnka, zalać winem, doprowadzić do wrzenia i gotować kwadrans na wolnym ogniu.
    Następnie przelać płyn przez sitko i dodać tyle miodu ile zostało wywaru. Podgotować na małym ogniu 5 minut stale mieszając i rozlać do butelek.Spożywać dodając łyżkę stołową do herbaty.

    Jajecznica z kurdybankiem:

    DO smażących się jajek dodać garść świeżo posiekanych najlepiej młodych listków kurdybanku – oczywiście zebranych w okolicy wolnej od spalin.
    Jajecznica z takim dodatkiem ma przyjemny aromat i lekko korzenny smak.
    http://sekrety-zdrowia.org/kurdybanek-zapomniane-slowianskie-ziele/

    Kurdybanek można stosować jako przyprawę – zasuszyć i wsypać do ciemnego szczelnego pojemnika – dodawać do potraw zamiast pietruszki czy bazylii – oprócz wspaniałego smaku i aromatu jako przyprawa będzie regulować trawienie i pomoże osobom z częstymi infekcjami dróg moczowych i zapaleniami błony śluzowej żołądka.
    MOC ZDROWIA PRZESYŁAM 😀

  6. „Gdzie są najstarsze dęby w Polsce? W r. 2009 Paweł Zarzyński i Robert Tomusiak pomierzyli i odwiedzili najgrubsze dęby w Polsce i napisali ich monografię…”

    Click to access 117-127.pdf

    „Najgrubszym i przypuszczalnie najstarszym dębem Polski okazał się dąb Napoleon w Mielnie w woj. lubuskim. Niestety dąb ten został w r. 2011 spalony przez wandali! W naszym kraju znajduje się ok. 500 dębów o obwodzie pnia powyżej 6 m. W roku 2000 było aż 114 dębów o obwodzie powyżej 7 m. Okazuje się, że aż trzy z 11 najgrubszych polskich dębów (bo nie liczę Napoleona) znajdują się w woj. podkarpackim: Chrześcijanin w Januszkowicach k. Brzostka (pow. dębicki), Poganin w Węglówce, k. Krosna (pow. krośnieński) oraz dąb przy cerkwi w Rudce w pow. przeworskim. Trudno wytłumaczyć dziwne rozmieszczenie tych 12 najstarszych dębów: grupują się głównie w zachodniej i północnej Polsce oraz w podkarpackim, za wyjątkiem dębu Bartka (świętokrzyskie) i jednego dębu w mazowieckim. Żadnego tak starego dębu nie mają natomiast małopolskie, śląskie, podlaskie, lubelskie i łódzkie! Może stare dęby wskazują dobre miejsca do życia? Jeśli tak jest, to mam niezłą miejscówkę… Przy miejscu gdzie mieszkam mam dęba o obw. 6 m (przy cerkwi w Rzepniku, na zdjęciu u góry), 6 km dalej mam Poganina (na liście 12 największych), a z drugiej strony w odległości 25 km mam Chrześcijanina (też na liście największych). Nie dość tego, najstarszy dąb na Słowacji, mierzący 12 m obwodu znajduje się też niedaleko, w miejscowości Dubinne koło Bardejova!”

    http://lukaszluczaj.pl/gdzie-sa-najstarsze-deby/

  7. To rekord świata! Cały naród się skrzyknął i w jeden dzień posadzili ponad 350 MILIONÓW drzew

    Etiopczycy posadzili w poniedziałek ponad 350 mln drzew w ciągu 12 godzin. Władze podkreślają, że jest to światowy rekord.

    Państwowa agencja Fana Broadcasting Corporate podała, że liczba sadzonek przekroczyła planowane 200 mln.

    W kraju trwa kampania ekologiczna, która ma na celu zasadzenie od maja do października 4 mld drzew. Ministerstwo rolnictwa oświadczyło, że od początku akcji posadzono ich już 2,6 mld.

    […] mniej niż 4 proc. powierzchni kraju jest obecnie zalesione. Pod koniec XIX wieku lasy zajmowały 30 proc. obszaru Etiopii.

    https://nczas.com/2019/07/29/to-rekord-swiata-caly-narod-sie-skrzyknal-i-w-jeden-dzien-posadzili-ponad-350-milionow-drzew-foto/

  8. Czy ktos z was sadzil drzewa ta metoda?

    Wykopac dziure w ziemi na minimum metr (1 – 1 1/2 metra), na to warstwa zrebkow i drewna (~1/2 metra) i dopiero na tej warstwie posadzic drzewo. Zrebki wspaniale trzymaja wilgoc no i zamieniaja sie w prochnice.
    Nieswiadomie sama tak robilam sadzac krzewy i rosliny w swoim ogrodku, ale warstwa zrebkow nie byla gruba, wlasciwie byla to jedna cienka warstwa nasypana reka.

    O zrębkach, prochnicy, sadzeniu drzew, w tym owocowych na nieprzyjaznym/trudnym podlozu. Ciekawe, jak im sie udalo wykopac dziury w tak kamienistym podlozu! To jest dopiero sztuka!
    ———————————–
    Rodowe siedlisko wedlug koncepcji Anastazji
    .https://youtu.be/WEgvbQvn–0

      1. Ciekawe

        TAWie, czytasz w myslach. Wlasnie chcialam Cie prosic o wstawienie kropki przed http. 🌞

    1. Leśnictwo to wymysł matrixa.

      Zniknie.

      Leśnicy nie czują Ducha Świętego Gaju.

      Mam przyjaciela profesora leśnika.

      Ma ogromną wiedzę teoretyczną.

      Dużo mu zawdzięczam.

      Szanuję jego wielkość, bo pewnie niedługo zostanie rektorem.

      Ale on nie czuje Ducha Świętego Gaju…

      1. Przeczytalam ze dwa artykuly i wydawaly mi sie sensowne, ale z pewnoscia masz racje, TAWie.

      2. Moje uwagi zawsze mają charakter ogólny, nie dotyczą podanego przez Ciebie, Kalinko, linka.
        Oczywiście doceniam każdy krok – kogokolwiek – w dobrą stronę…
        Pokazuję tylko tendencje i mechnizmy – i to na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji.

      3. Drogi TAWie, nie wzielam tego do siebie. Twoje uwagi i rady/porady sa niezwykle cenne. Innych komentujacych rowniez.
        Ilez to nowych rzeczy dowiedzialam sie (i nadal dowiaduje sie) z Twojego bloga! Tak patrzac wstecz i porownujac. Nawet nie chce sobie wyobrazac jak wygladalaby moja sciezka, gdyby nie Twoj blog! 🌞

        ***Nie kadze, stwierdzam po prostu fakt.

    1. Z tym wycinaniem drzew to jakieś szaleństwo. U nas były gęste lasy. Z daleka wciąż widać las ale gdy się do niego wejdzie, drzewo od drzewa czasem kilkanaście metrów. Reszta wycięta, runo leśne zrujnowane, poryte i zasnute gałęziami. A ciebie człowieku straszą 500 zł mandatami za ruszenie ściółki np przy zbieraniu grzybów.
      Nad wsią górowały dęby, kasztany, lipy, akacje. Prawie wszystko wycięte. No jakby ludziom odbiło. Boją się tych dużych drzew czy jak?

      Z koszeniem traw też jakiś obłęd. U mnie na podwórku podobnie. Nie moje więc nie mam nic do powiedzenia.
      Za to w sado ogrodzie przynajmniej mam.
      Na razie koszę raz do roku głównie dlatego że całe pole było zaperzone i nic w tym nie chciało rosnąć. Więc koszę perz i zaczyna być wypierany przez trawy, koniczynę, lucernę, czerwone maki, żółty dziurawiec, białe i niebieskie inne ziółka.
      Nie znoszę hałasu to raz a dwa nie mógłbym zabijać kosiarką jaszczurek, koników, rozwalać powstających mrowisk. No i ptaki. Macham tą kosą, patrzę a tu kuropatwa siedzi na jajkach, odchodzę. Przechodzę dalej, koszę a tu ogon bażanta. Lukam, no siedzi bażancica. Cieszę się jak dziecko i już widzę te stadka młodych z dorosłymi buszujące w trawach. I za robaki się wezmą i oko ucieszą.
      I tak przechodzę dalej by kosić i widzę te cudne kwiaty i odechciewa mi się. Myślę sobie, że nie będę kosił całości. Utworzę wysepki, części w które nie będę ingerował, dzikie zakątki. I tak to jest półdziki sad, chm nieodpowiednie słowo. Bardziej naturalny ale jeszcze niech będą miejsca zupełnie naturalne a kiedyś w przyszłości może całe to miejsce.

      Przyglądałem się ostatnio takiemu sadu gdzue nie ma źdźbła trawy. Miedzyrzędzia wyspreżynowane, goła ziemia a pod drzewami spryskane roundapem, sucha trawa. Serce się kraje, żal patrzeć a właściciel mówił że kilkanaście oprysków w tym sezonie już zrobił. O jednym słyszałem że przez sezon ok 40 oprysków w sadzie zrobił, szok.
      Skąd ma być próchnica?
      Ja w swoim koszę, wyschną trawy i obkładam nimi drzewa. Ziemia pod tym trzyma wilgoć i będzie naturalny nawóz. Później drzewka odwdzięczą się ziemi liściami.
      I patrzą na mnie jak na świra, bo nie dorabia się pieniędzy, robi jakieś głupoty.

      1. Sławku te roślinki i zwierzątka, czują w Tobie Ducha Natury i dlatego osiedlają się i rosną na Twojej połaci ziemi, bo wiedzą,że mogą być bezpieczne.
        Ciesz się z nimi, bo jesteś wtedy w przestrzeni światła i wolności.

      2. Bardzo się cieszę a będę jeszcze bardziej kiedy przestaną przede mną uciekać. Ostatnio skowronek przysiadł na słoneczniku tak z 3 metry ode mnie i chodziłem w koło a on się przyglądał i nie odleciał. Był kontakt. Mrówki jak mnie obłażą to nieraz nie chce mi się ich strzepywać np gdy plewiłem na kolanach. Jeszcze trochę i będą mi myszy wyłazić z kieszeni albo wróble we włosach gniazda wić 🙂

        Kurde, żałuję że nie pryskałem pomidorów. Były deszcze, można było się domyślić. Chyba mi zaraza wchodzi. Z rana polecę opryskać mlekiem z drożdżami i wodą. Mam ze 300 krzaków. Na jednym gatunku wszystkie krzaki mają zielone pomidory. Szkoda by było gdyby nie doczekały dojrzenia. A lubię pomidorki i to bardzo. Dopiero co mi się skończyły z tamtego roku przeciery. No nic, może nie ma co panikować i bedzie dobrze jak z ziemniakami. Opryskam i przyjrzę się im dokładnie. Najwyżej usunę chore.
        A i kapustę coś mi zżera. Kolega podpowiedział, że woda z solą pomoże.

      3. Sprawę z pomidorkami powierzam Wielkiemu Duchowi. Ktoś może pomyśleć, że też mi zmartwienie, jakieś tam warzywo. Dla mnie ma znaczenie, bo to i moja praca ale nie tylko. Zawsze gdy tak robię, gdy powierzam sprawę Tej Wielkiej Tajemnicy, sprawę bez wyjścia, której nie umiem rozwiązać, w cudowny i prosty sposób się układa, zawsze. Więc to też są bezcenne lekcje o których zapomniałem. O tym że zawsze mogę to zrobić.
        To i z domkiem tak zrobię. Chciałbym w sadoogrodzie zbudować z możliwie zdrowych i naturalnych składników typu konopie, glina, kamień, wapno ale nie mam kasy, nie mówiąc o systemowych komplikacjach.
        System, biurokracja, polityka, nie ścierpię tego dłużej.

      4. Tak sobie pomyślałem jak producent żywności ma przerąbane. Jak coś nie wyjdzie, nie zacznie się od nowa. Trzeba czekać rok na drugą szansę. Susza, deszcz, grad, zaraza, szkodnik i dziękujemy panu. Praca na darmo a mafia ręce po haracz wyciąga. Nawet zimą gdy przyroda odpoczywa. Chore to.
        Czasem mam ochotę załatwić sprawę inaczej, wziąłbym tą katanę ze zdjęcia i wybrał się na wycieczkę ale to chyba sprawy nie załatwi.
        I jeszcze ci ktoś przyjdzie i powie, że to niesprawiedliwe i rolnik powinien płacić haracz w wysokości zus.
        Zastanawiam się nad tym by wogóle nie płacić żadnych podatków czy krusów. Za co ja właściwie płacę ubezpieczenie skoro z państwową służbą zdrowia pożegnałem się lata temu a na emeryturę nie liczę? Podatki też nie podobają mi się na co idą.
        Odbiorą mi przemocą ziemię, wsadzą do wiezienia? Kur.. ręce opadają. Czegoś nie widzę? To taka lekcja?

      5. Kiedyś czułam strach przed pająkami…Teraz już nie, nawet przed wielkimi, łapię do szklanki czy słoika i wypuszczam poza obręb domu…Zarabiam sprzątając u kogoś dom, muszę likwidować pajęczyny ale nie wciągam w odkurzacz pająków. Bardzo uważam, one się odsuwają jak odkurzam, przepraszam je, że niszczę im domki czy łóżeczka jak mówiła w dzieciństwie moja córka i jadę dalej. Ostatnio podczas sprzątania pająk wlazł mi na nogę i w ten sposób przeczekał moje porządki:) ach, a „trzęsuny” uwielbiam brać do rąk. ilekroć wpadają do wanny to oczywiście, że je ratuję – własnoręcznie:) Niesamowite są- potrafią zmierzyć się nawet z o wiele większymi kątnikami i wygrywają!…

      6. IW : Te pajączki to przypadkiem innymi słowy skakuny? Takie pocieszne – ponoć bardzo kontaktowe – ludzie piszą, że można się z nimi bawić – podstawiać po kolei palce to sobie po nich łażą.. i czekają na kolejne 😛 .. I te smyki potrafią kątnika pogonić? Rewelacyjna wiadomość 😀 (mam na pieńku z kątnikami.. nie lubimy się – pomimo, że pająki domowe – nazywane u nas Kamilami 😛 – od pierwszego tego imienia pająka który u nas dostał gościnę nad kuchennym oknem 😛 – mają u nas spokój)

      7. Też łapię do szklanek i wynoszę pająki i inne małe żyjątka. Ale ostatnio pszczoły czy trzmiele gdy wpadają, wyprowadzam dłonią do drzwi i odlatują. Jak nie chciałem zabijać myszy pułapką, to wymyśliłem swoją. Na blaszanej tortownicy położyłem wieczko z wiadra i podparłem patykiem, który oparłem na orzechu. Mysz dobiera się do orzecha i wieczko się zamyka.
        Jak nie muszę, nie zabijam i dziękuję za to, że nie mieszkam za kołem podbiegunowym, bo tam mógłbym nie mieć wyboru.

      8. „Dlaczego nie dziwi Was Bezwarunkowy Dochód Podstawowy obecny (choć pod innymi nazwami) w Skandynawii, Wielkiej Brytanii czy Hiszpanii, a drażni Was identyczny projekt przygotowywany w Polsce?…”

        Mnie absolutnie nie dziwi, albowiem uważam, że jest mnie i nam wszystkim przynależny z faktu urodzenia na tej przepięknej życiodajnej Planecie Ziemi.

        Wiem i jestem przekonana, że jest to już w Przestrzeni Wszechkosmosu Źródła zatwierdzone do realizacji.

        Więc oczekuję na sprawiedliwość PIERWOWZORU STWORZENIA i zaistnienia zdarzenia piękna, radości, błogości, dobrobytu i pokoju ducha dla Nas, Iskier Źródła, żyjących Tu i Teraz.

      9. Gdyby to były inne czasy i byłbym też rolnikiem, to podstawowo musiałby być u mnie kącik dla dzikich zwierząt. No i sad dzich i starych gatunków drzew owocowych. Poza wieloma innymi rzeczami. Ale cóż, to nie są czasy na to.

      10. Wszystko. To jest jedynie marzenie o przeszłości, nie o przyszłosci.

      11. Random Unstable pisze: „Wszystko. To jest jedynie marzenie o przeszłości, nie o przyszłosci.”

        Randomie pozwól, że się z Tobą absolutnie nie zgodzę 🙂 mianowicie, po pierwsze o przeszłości nie ma sensu już marzyć, bo to już było, jakie by nie było.
        Po drugie nasze marzenia, pragnienia dają na siłę i moc w dążeniu do ich realizacji.
        Po trzecie , które powinno być po pierwsze 🙂 , nasze marzenia są już ziarenkami do rzeczywistości, należy je tylko podlewać naszą dobrą energią, by wykiełkowały.

        Moim marzeniem od zawsze jest być użytkownikiem rancza, albo chociaż 1 hektara na tej przecudnej jak dla mnie Planecie Matce Ziemi, jak na razie z miłością uprawiam kawałek 24 arowy, ale nie ma dnia ani godziny, bym nie myślała o 1 hektarze, który już w moim marzeniu mam zaprojektowany od A do Z, i to marzenie, które wiem, że się spełni utrzymuje mnie w radosnym oczekiwaniu.

        I powiem Ci na zakończenie, że nigdy nie nachodzi mnie zwątpienie, że tego mogłabym nie otrzymać od LOSU czy jakiegoś miłego wydarzenia.
        Ja nieustannie to kreując w swoich marzeniach, już na to sobie zapracowuję. 🙂

        Ja jednak nie potrafiłabym żyć radośnie, bez marzeń, no ale może ja jestem jednak jakaś „cudaczka”jak mawiała do mnie moja ukochana mama. 🙂 🙂 🙂

    2. Ja mieszkam w dość zielonym miejscu. Mimo że osiedle bloków, to dużo drzew, krzewów i łąk… Drażni mnie tylko, jak koszą, i nawet jak już muszą, to robią to tak nieudolnie, że mi serce płacze. Ponieważ teren nie jest równy, więc w ruch idą kosiarki spalinowe, które tną trawę do gołej ziemi. Nie wiem, kogo spółdzielnia wynajmuje do takich prac, bo to nie jest koszenie i pielęgnowanie trawnika, a wyszarpywanie trawy z jej podłoża bez ładu i składu. Jedno, co jest pocieszające, że drzewom dają spokój.

      1. Do tych robót są zatrudniani upadli Lachy, tacy co mają zawsze procenty w żyłach i całkowicie odcięcie od ducha wszelkiego.

      2. Gdyby mi te mendy rządzące nie potrącały podatku bezpośrednio od emerytury, a ja miałabym sama im wpłacać, to też bym złodziejom nie płaciła.
        Łatwo im rozdzielać nam ukradzione, i to na swoje ciemne interesy.
        Tacy zarządcy już dawno powinni zostać spaleni w Centralnym Słońcu, bo to są złodzieje i pasożyt(d)y.
        Ja nie mam dla nich żadnej litości, bo to nie są Ludzie, ale nie obrażając zwierząt, hieny.

      3. Tylko że gdyby nikt nie oddawał swojej części z pracujących, wątpię by ktokolwiek brał emeryturę, bo nie wyobrażam sobie, by rządzący wyjął ze swojej kieszeni i dał, a te które od kogoś wziął, już wydał.

      4. Tych dylematów, patrząc z mojego punktu widzenia, już nie ma. Pogońmy tylko okupacyjny chazarski nierząd, a Bezwarunkowy Dochód Podstawowy już czeka u bram…

        Wiadomo jednak, że żaden okupant go nie wprowadzi. Musimy oczyścić teren. Oczywiście bez przemocy (bo im wolno, a nam nie).

      5. Kiedyś policjant się żalił, że płaci podatki. Ktoś mu dobrze powiedział, że podatków nie płaci tylko żyje z podatków, więc nie płaci dwieście ze swego tysiąca, tylko dostaje cudze osiemset.
        Jeśli system padnie, każdy będzie mógł się przekonać i zweryfikować swój status. Może nie będzie to konieczne i ludzie przebudzą się bez tego.

      6. A z czego niby ten dochód gwarantowany jak w tym kraju co państwowe, to zostało wyprzedane. Budżet opiera się na rabunku podatkowym jednostek, lasów, Ziemi i całej przyrody. Jak nie wypracujesz to nie masz. Jeden dostanie dochód gwarantowany a drugi miskę ryżu za dzień pracy. No bo jak inaczej? W tym systemie każdy plus ma gdzieś swój minus. Chyba że mówimy o czymś totalnie odmiennym, nie znanym temu światu z użyciem robotyki, urządzeń napędzanych wolną energią. To co teraz jest, tylko zaorać.
        A jak pogonimy nierząd i skończą się haracze to dopiero się z 90% społeczeństwa zdziwi jak emerytura czy renta nie wpłynie. Listonosz z kasą nie zapuka. Mundurowemu się nie dostanie ani nauczycielowi ani księgowej ani żadnemu za biurkiem o politykach, prawnikach nie mówiąc. Może i to jest potrzebne by ludzie przejrzeli na oczy.
        Oby jak najszybciej.
        Sad od razu nie owocuje. Pierwsze lata tylko wkładasz kasę a ktoś ci powie: nie wyciągasz tyle i tyle? Oddaj temu, on wyciągnie. No wyciągnie aż wszystko zdechnie. Ale kasa musi być bo tam już stu z wyciągniętą ręką czeka i daj, daj, daj. I nie zastanowią się skąd rząd daje. W dupie mają, wolą nie wiedzieć. Pierdoke to, wypisuję się z tego syfu.
        Nie chce mi się więcej gadać.

      7. Nie gniewaj się, Drogi Sławku, ale to jest myślenie niewolnika. Zaprogramowano nas, byśmy tak myśleli, że mamy prawo żyć, tylko zapierdalając na etacie lub w korpo od 7:00 do 19:00 – i powrót do domu, gdy dzieci już zasypiają…

        Suweren mówi tak:

        gówno mnie obchodzi, skąd weźmiecie – MA BYĆ‼,

        bo Matka Ziemia jest obfita, a nasi Przodkowie żyli w 🌈kRaju.

        (Jeśli nie wiedzą, skąd wziąć, a zwrócą się do mnie, mogę podpowiedzieć).

        *

        Do pozostałych Czytelników:

        Dlaczego nie dziwi Was Bezwarunkowy Dochód Podstawowy obecny (choć pod innymi nazwami) w Skandynawii, Wielkiej Brytanii czy Hiszpanii, a drażni Was identyczny projekt przygotowywany w Polsce?…

      8. Nie gniewam się. Przebywam w pokoju ale gdzieś wokół tego pokoju lata wkurw nie mały i zastanawiam się czy na ludzi czy na siebie. Jakaś tam świadomość mówi mi, że nie o zaspanych braci chodzi.
        Nigdy nie uważałem, że za prawo do życia mam zapierdalać od świtu do wschodu, lecz by inni mieli nie pracując albo wmawiając sobie, że pracują, właśnie ktoś musi. Ale czy tak musi być? Oczywiście, że nie. Wcale nie uważam, że inaczej nie można. Uważam że z tymi nieudolnymi ciućmami przy rządzie inaczej nie można ale ludzi nie obchodzi skąd rząd weźmie. Niech upodli kogoś ale mnie niech da. To tak jakby paser brał kradziony towar i nie chciał wiedzieć skąd pochodzi.
        Zaraz się okaże, że mam jakieś pasożytnicze doświadczenia w duchu zaległe i niewybaczone. Ech, trudno. Com powiedział, powiedziałem.

        No właśnie, mówisz by przyszli do Ciebie. Ja przychodzę 🙂 powiesz skąd wziąć? Na pewno inni też chętnie usłyszą.

      9. Zastanawiałeś się, skąd wezmą…

        Wystarczy, by przestali kraść, a Boska Obfitość na NaRÓD spłynie 🔆

        Naród biedny, bo nas doją.

        Oczywiście o Słowian tu gra idzie, bo na Zachodzie doją mniej – i tam poziom dobrobytu był zawsze o niebo wyższy. Gra idzie o polskich Słowian, którzy przez wieki mieli być programowo biedni. Ale teraz ta gra już się powoli kończy.

      10. Mnie nie drażni dochód. Nawet wierzę w niego i że coś takiego wejdzie ale przy obecnym systemie dochód dla jednego oznacza rozchód dla drugiego i dość mam wkładania rąk do mojej kieszeni.

        No ale tutaj to mogę napisać. Gdybym poszedł na stronę Droga do Boga, zaraz by mi ktoś napisał, że sam sobie wyciągam z kieszeni i nie zaprzeczył bym, bo w to też wierzę.
        Więc może pora się z tego koszmaru przebudzić, by wilk był syty i owca cała.

        Jak komuś dziś dopierdzieliłem albo wbiłem w poczucie winy to sorry.
        To mój problem, niczyj więcej.
        Lepiej zajrzę do pomidorków.

      11. Bardzo chciałbym żyć w kraju, w którym ludzie nie są okradani. W kraju, w którym jest rozsądna gospodarka zasobami. Wiem, że otacza nas wielkie bogactwo. Za największe uważam pomysłowość i pracowitość Polaków. Jednak, świadomość, że praca jest ukierunkowana na bezsensowne czynności, które przynoszą tylko straty zamiast pożytku, wywołuje we mnie smutek. Bezproduktywne zawody, takie jak urzędnik. Nic nie wyprodukuje, poprzerzuca tylko papiery z biurka na biurko, ale wypłatę musi dostać. Z drugiej strony znaczna część wypracowanego zysku jest zabierana przez tych na górze piramidy. Czasami mam przemyślenia podobne do słów Sławka. Gdyby ten system upadł, wartość pracy każdego człowieka zweryfikowałaby się automatycznie. Upadek systemu dla ludzi pracujących na plus byłby błogosławieństwem. Dla zawodów pasożytniczych byłby to koszmar. Czy jest możliwa naprawa tak bardzo popsutego mechanizmu, przy tym poziomie świadomości społeczeństwa?

  9. „to też bym złodziejom nie płaciła.”

    🙂 👍 Brawo Dziarska Lechitko. Oby więcej takich było w kRAJu.

    1. CwaniacKi się nie szczepią i swojego pomiotu też. De Bill też się nie szczepi i swoich dzieciaków równiez nie. Za to szprycowal dzieci w Afryce i Azji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s