Minister Szyszko ciężko kłusuje na przegraną PiS-u w 2019 r.

Klatki są schowane za drzewami. Wypuszcza jeden człowiek. Doświadczeni myśliwi od razu powinni zauważyć, że ptaki nigdy nie latały. Normalnie bażant lata nisko, nad drzewami. Te są wyrzucane i szybują w górę, bo wcześniej w klatkach nie mogły tak latać.

Pierwszy raz mogą się wzbić wyżej, przez co są łatwym celem – i od razu dostają kulkę.

– To jest niehumanitarne i nie ma nic wspólnego z łowiectwem. To jest kłusownictwo i strzelnica, tylko za duże pieniądze. Poza tym na strzelnicy jest trudniej trafić do rzutki, niż tu do bażanta – ocenia były pracownik Ośrodka Hodowli Zwierzyny w Grodnie pod Toruniem, gdzie 11 lutego 2017 r. minister ochrony środowiska Jan Szyszko sobie „zapolował”.

OHZ w Grodnie jest tak naprawdę tak zwanym ośrodkiem hodowli zwierzyny, gdyż tam nie hoduje się bażantów, lecz je kupuje z przeznaczeniem na tak zwane polowania, które są niczym innym niż zwykłą niehumanitarną egzekucją na niemających żadnej szansy ucieczki zwierzętach.

Całość wstrząsającej relacji z „polowania” ministra czytaj na:

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,WP-ujawnia-skandaliczne-polowanie-Szyszki-500-bazantow-wyrzuconych-pod-lufe,wid,18721210,martykul.html