zubryŻubry w Puszczy Białowieskiej (fot. Adam Wajrak /Agencja Gazeta)
Odstrzał żubrów w puszczach Boreckiej i Knyszyńskiej nie ma nic wspólnego z ochroną tego gatunku. To zwykłe komercyjne polowanie dla pieniędzy. Przyłączamy się do petycji Greenpeace’u, który apeluje do premier Beaty Szydło o powstrzymanie tego procederu.

Przed Nowym Rokiem OKO.press napisał, że nadleśnictwa z puszcz Boreckiej i Knyszyńskiej wystąpiły o zgodę na odstrzał co najmniej kilkunastu żubrów.

Ale to nie incydent – polowania na żubry urządza się w tych lasach od lat

Jak to w ogóle możliwe, skoro żubr jest w Polsce gatunkiem ściśle chronionym i bardzo nielicznym? W naszym kraju żyje na wolności 1350, a na całym świecie około 4 tys. żubrów. Dla porównania – niedźwiedzi polarnych, które uchodzą za symbol zagrożonego gatunku, zostało około 20 tys., a nosorożców czarnych – 5 tys.

Lasy Państwowe przekonują opinię publiczną, że odstrzał jest prowadzony dla dobra tych zwierząt, ale wątpliwości przybywa. Przyjrzyjmy się argumentom.

Bo chore i stare

Najpierw Nadleśnictwo Borki zapewniało PAP, że ostrzałowi zostaną poddane tylko sztuki stare i chore, które nie są w stanie żyć w wolnościowym stadzie.

Ale coś sporo jest tych „starych i chorych żubrów”. Popatrzmy na liczby. Według naszych informacji w samej Puszczy Knyszyńskiej myśliwi do końca zeszłego roku zabili około 20 żubrów. W Puszczy Boreckiej jak co roku zastrzelili około 10 (wszystko to na podstawie wcześniej wydanych pozwoleń).

W Puszczy Boreckiej żyje 110 żubrów, w Knyszyńskiej – około 130. To by oznaczało, że choroba, starość i niedołężność dosięga co roku około 10 proc. stada w Puszczy Boreckiej i około 15 proc. w Puszczy Knyszyńskiej. Co ciekawe, w Puszczy Białowieskiej, w której żyje największe stado żubrów na świecie – około 600 zwierząt – ze względu na choroby w zeszłym roku zastrzelono tylko trzy żubry!

Czyżby żubry w Puszczy Białowieskiej były zdrowsze i generalnie młodsze? Nic z tych rzeczy. Nie są ani zdrowsze, ani młodsze. Różnica jest gdzie indziej.

W Puszczy Białowieskiej całym stadem zarządza Białowieski Park Narodowy, a nie Lasy Państwowe. I choć w jednym i drugim wypadku – jak wynika z zezwoleń Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska – zwierzę do odstrzału kwalifikuje lekarz weterynarii, to w Puszczy Białowieskiej odstrzał nie jest sprzedawany myśliwemu, lecz dokonuje go przeszkolony pracownik parku.

Jeszcze bardziej szokująco wyglądają obecne dane o odstrzale w puszczach Boreckiej i Knyszyńskiej, gdy porówna się je z danymi z czasów carskich. Choć Romanowowie w większości byli zapalonymi myśliwymi, to według zajmującego się historią Puszczy dr. Tomasza Samojlika z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży między rokiem 1811 a 1914 zabito w czasie polowań i na potrzeby muzeów 209 żubrów, czyli średnio około dwóch rocznie. A w czasach carskich w Puszczy żyło ich tam od kilkuset do ponad tysiąca (niektóre dane z połowy XIX wieku, choć uznaje się je dziś za zawyżone, mówią nawet o 1800).

Bo miały gruźlicę

Według rzecznika Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku Jarosława Krawczyka powodem odstrzału żubrów jest też gruźlica.

W wydanym w zeszłym tygodniu oświadczeniu napisał: „Wiosną stwierdzono jeden przypadek gruźlicy u żubra z Nadleśnictwa Borki. Jest to choroba, której niestety nie można leczyć u zwierząt w stanie dzikim. Jest ona niebezpieczna dla innych żubrów, pozostałych dzikich zwierząt, bydła domowego, a także ludzi. Komisja, zajmująca się żubrami w Puszczy Boreckiej, w skład której wchodzą m.in. naukowcy, lekarze weterynarii, specjaliści z Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Białowieskiego Parku Narodowego, na podstawie przeprowadzonej obserwacji stada stwierdziła, że część osobników jest w bardzo złej kondycji zdrowotnej. Według opinii komisji przyczyną tego może być gruźlica”.

Krawczyk dodaje, że bez pobrania próbek od zwierząt nie da się stwierdzić występowania gruźlicy w tym stadzie, a jego zdaniem nie ma możliwości ich pobrania od zwierząt żyjących na wolności (to nieprawda – testy na gruźlicę można wykonywać u żywych zwierząt, choć jest to oczywiście trudniejsze).

Owszem, udało nam się potwierdzić, że tę chorobę stwierdzono na początku zeszłego roku w Nadleśnictwie Borki. Ale dlaczego informacja o tym ujrzała światło dzienne dopiero teraz? Gruźlica jest bardzo poważną chorobą zakaźną, zwalczaną z urzędu. Z jej powodu nie tak dawno wybito całe stado żubrów w Bieszczadach. Ostatnim razem, gdy do Puszczy Boreckiej w 2014 r. zawleczono gruźlicę z hodowli w Smardzewicach (i trzeba było wybić wszystkie żubry, które miały kontakt z chorym osobnikiem), nikt tego nie ukrywał.

Co więcej, Nadleśnictwo Borki nie zgłosiło się po żadne nowe zezwolenia na odstrzał z powodu tej choroby i działa na podstawie starego, wydanego jeszcze w zeszłym roku.  – W ostatnich miesiącach nie wpłynął do Generalnego Dyrektora wniosek z Nadleśnictwa Borki o eliminację żubrów – informuje Monika Jakubiak-Rososzczuk, rzeczniczka GDOŚ. – W tej chwili nie mamy żadnych wniosków o eliminację tego gatunku.

Bo były agresywne i czyniły szkody?

To niejedyne powody, dla których strzela się w Polsce do żubrów. Jedno z zezwoleń na odstrzał, do którego dotarliśmy, przewiduje, że myśliwi mogą zabijać również osobniki agresywne i czyniące szkody.

W agresję żubrów trudno uwierzyć komuś, kto ma do czynienia z nimi na co dzień. Te wielkie zwierzęta znają swoją siłę i przez to są wyjątkowo spokojne. Jeżeli się ich nie prowokuje, nie zbliża na naprawdę małą odległość, to nie ma mowy o atakach.

Ale jak się zdaje, żubry stają się ‚agresywne’ tuż przed przyjazdem myśliwego, który zapłacił za odstrzał

Tak było w 2014 r. w miejscowości Lakiele na Mazurach, do której przyszedł młody byk. Początkowo był maskotką mieszkańców, którzy go dokarmiali. Potem, gdy sezon turystyczny się skończył, stał się kłopotliwy. Oskarżano go nawet o to, że bałamuci krowy. Nadleśnictwo Borki nie podjęło żadnej próby odciągnięcia żubra od ludzi, przepłoszenia go lub odłowienia i wywiezienia w inne miejsce, bo jak twierdzi, nic o nim nie wiedziało. Ale gdy tylko naszedł sezon łowiecki, bardzo szybko znalazło myśliwego gotowego zapłacić za odstrzał młodego byka.

Szkody czynione przez żubry to oczywiście nie fikcja, ale w skali państwa są one minimalne. Największe kwoty z tego tytułu skarb państwa wypłaca w województwie podlaskim – około 350 tys. zł rocznie. Szkodom też można zapobiegać i niekoniecznie przez odstrzał. Najlepszym przykładem jest Puszcza Białowieska, gdzie dzięki współpracy parku narodowego z rolnikami udało się je ograniczyć do minimum.

Bo mają za gęsto

Jarosław Krawczyk, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku, podaje jeszcze jedno uzasadnienie. Jego zdaniem coroczny odstrzał jest konieczny, bo populacja żubrów w Puszczy Boreckiej, która liczy 110 sztuk, jest zbyt duża jak na możliwości tamtejszego kompleksu leśnego.

„Według naukowców optymalna liczebność populacji powinna wynosić na tym obszarze 90-100 zwierząt. Wynika to z naturalnej pojemności środowiskowej Puszczy Boreckiej. Zbyt duże zagęszczenie zwierząt w stosunku do pojemności środowiska naturalnego powoduje spadek kondycji żubrów, a to oznacza, że będą krócej żyły, trudniej się rozmnażały, szybciej będą się przenosiły między nimi choroby” – twierdzi rzecznik.

Ile w tym prawdy? Najlepszym przykładem jest również Puszcza Białowieska. Jeszcze do niedawna twierdzono, że jej pojemność środowiskowa wynosi 250 żubrów, a dziś żyje w niej około 600 żubrów i nie widać, aby były jakieś kłopoty z „pojemnością”.

Natomiast – co także wynika z doświadczeń białowieskich – odstrzał nie zapobiega chorobom. Znacznie ważniejszy jest sposób dokarmiania. Jak wynika z badań Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży, zmiana systemu dokarmiania i rozproszenie stad zimowych żubrów znacznie zmniejszyły ich zakażenie pasożytami.

Cennik wisi w internecie

Jeszcze większe wątpliwości w sprawie strzelania do żubrów rodzi lektura wiszącego na stronach RDLP cennika polowań. Organizatorzy informują tam, że od listopada do końca lutego wypada… termin polowań na żubry.

To sugeruje, że odstrzał żubra nie jest czynnością wykonywaną incydentalnie w razie nagłej potrzeby, jak to bywa w wypadku zwierząt chorych, agresywnych lub czyniących znaczne szkody.

Optymalny pobyt myśliwego to 6 dni. Za hotel musi zapłacić od 200 do nieco ponad 300 zł dziennie, za obsługę – ponad 500 zł dziennie, a za strzał – nawet ponad 12 tys. zł. Dodatkowo, jeżeli to jest krowa, to za trofeum, czyli czaszkę z rogami – 12 tys. zł, a jeżeli to dorodny byk – ponad 36 tys. zł

Takie polowania niestety odbywają się od lat. Owszem, była szansa na to, aby to zmienić. W 2015 r. Państwowa Rada Ochrony Przyrody zwróciła uwagę, że chronione i rzadkie zwierzę, jakim jest żubr, nie może być traktowane jak zwierzę łowne i zabijane dla trofeów.

Dziś jednak po tamtej Państwowej Radzie nie ma już śladu. PiS zmienił ustawę i wymienił jej członków. Przeciwnicy polowań na żubry zostali zastąpieni zwolennikami tego procederu.

Na dodatek Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, który hojną ręką łoży m.in. na przedsięwzięcia Tadeusza Rydzyka, odmówił finansowania programu dotacji dla rolników, którzy w rejonie Puszczy Białowieskiej kosili łąki dla żubrów. To dzięki temu programowi żubry ze „szkodników” w Puszczy Białowieskiej i okolicach stały się zwierzętami darzonymi sympatią.

Zdaniem specjalistów ucięcie dotacji spowoduje, że wzrosną szkody, a co za tym idzie, podniosą się głosy o konieczności odstrzału, „bo żubrów jest za dużo”. Do tego coraz częściej słyszy się, że białowieskimi żubrami zamiast parku narodowego mają się zająć Lasy Państwowe.

Podpisz petycję do premier Szydło

To wszystko marnie wróży żubrom, dlatego przyłączamy się do Greenpeace’u, który apeluje o powstrzymanie planów ich odstrzału, zwłaszcza w celach komercyjnych, i zbiera podpisy pod petycją do premier Beaty Szydło:

„Żubr to nie tylko wspaniałe i rzadkie zwierzę, ale także symbol polskiej przyrody, chronione prawem polskim i unijnym. Organizowanie polowań komercyjnych na żubry i dopuszczenie do nieuzasadnionego ich zabijania to zamach na to, co w polskiej przyrodzie najcenniejsze.

Uśmiercanie zwierząt chronionych powinno być ostatecznością. Tymczasem proponowane odstrzały komercyjne żubrów w Puszczy Boreckiej i Puszczy Knyszyńskiej są zaprzeczeniem tej zasady i nie mają prawnego uzasadnienia. Gatunki chronione, takie jak żubr, powinny mieć prawo do naturalnej śmierci, mieć szanse dożycia starości w środowisku, w którym żyją. Wszelkie argumenty, że trzeba zabijać żubry z powodu zbyt dużej ich liczby, starości czy słabej kondycji, nie mają biologicznego uzasadnienia.

Naukowcy i przyrodnicy muszą wypracować metody jak najskuteczniejszego wsparcia i ochrony zagrożonych populacji żubrów, gdzie ogromną rolę powinna odgrywać selekcja naturalna. Zastępowanie jej ‚działaniami’ zagranicznych i krajowych myśliwych to zaprzeczenie wszystkiego, co polscy przyrodnicy osiągnęli przez lata w kwestiach ochrony gatunkowej. Polowania komercyjne drastycznie obniżają unikatową wartość i prestiż tego symbolu ochrony przyrody w Polsce.

Dlatego jeszcze raz apelujemy do Pani – proszę powstrzymać te plany. Polskie dziedzictwo przyrodnicze, którego żubr jest ważną częścią i symbolem, zasługuje na prawdziwą ochronę”.

Petycję można podpisać pod tym linkiem

autor: Adam Wajrak

źródło: 

http://wyborcza.pl/7,75400,21193576,zubry-na-celowniku-za-strzal-i-trofeum-dorodnego-byka-lasy.html

*redakcja tytułu wpisu: red. TAW

ps. Ciekawostka: Jak odróżnić żuberka od żubrzyczki…

http://wyborcza.pl/10,82983,15254738,zubr-czy-zubrzyca-jestes-pewien-ze-sie-nie-pomylisz.html

 

Reklamy

12 thoughts on “PiS na polecenie wiadomych lóż wydał wyrok na Puszczę Białowieską oraz na polskiego Żubra. Za strzał i trofeum dorodnego byka Lasy Państwowe biorą ponad 50 tys. zł

  1. Mam alergię na Wyborczą, którą nazywam Szechter Zeitung, ale ten tekst nie wygląda mi na propagandę i dlatego podpisałem petycję. Wątpię jednak czy to coś da. W sytuacji totalnej wojny PiS – opozycja totalna (właśnie otwarty został nowy front – Ziobro stwierdził, że 3 sędziów TK wybranych w 2010 r. zostało nielegalnie i nie są sędziami) mało kto będzie się zajmował żubrami. A jak jeszcze ludzie zobaczą, że gazeta wyborcza o tym pisze to będzie zaraz gadanie o ekoterrorystach.

  2. podpisałbym gdyby nie ten Greenpeace (pewne akcje nauczyły mnie że to zwykłe cwaniaczki), ale odczepcie się władzo od ledwie odratowanych (jako gatunku) żubrów

    1. Tak, Greenpeace jest kontrolowanym przez NWO „wentylem społecznego bezpieczeństwa”, ale dopóki robią pożyteczne akcje, chwała im.

  3. http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/minister-jan-szyszko-oferuje-europie-zubry,712425.html

    Polska zaproponowała państwom UE pomoc w odtworzeniu siedlisk żubra w Europie – poinformował w piątek minister środowiska Jan Szyszko. Na propozycję odpowiedziała m.in. Bułgaria. (http://www.tvn24.pl)

    Ten facet jest okropny- w wywiadzie dla NIEZALEŻNEJ.PL ( po tym wywiadzie można wydedukować czym jest niezależna.pl), stwierdził, iż – cytuję:

    W każdym razie w DZIEDZINIE STEROWANIA DYNAMIKĄ LICZEBNOŚCI POPULACJI należę do uznanych osób na świecie!!!!!!!!!!!!!
    http://niezalezna.pl/84325-minister-jan-szyszko-o-kulisach-medialnej-nagonki-albo-krytykuja-albo-przemilczaja

    1. Tak, „sterowanie dynamiką” to ulubiona perwersja przyrodników. Mam przyjaciół przyrodników i od lat toczę „boje” z tym ich zboczeniem zawodowym 😉 Ale to ludzie starego paradygnatu, więc nie potrafią zrozumieć prostej mądrości Matki Natury – jej zdolności do samoregulacji. Nie, TO ONI muszą zarządzać i „sterować” Naturą!

      Uzurpacje matrixa… 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s