OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czym jest UFO? Na to pytanie postara się odpowiedzieć Janusz Zagórski – dziennikarz, jeden z najbardziej znanych w Polsce ufologów, badacz zjawisk paranormalnych, organizator corocznego wrocławskiego UFO Forum oraz założyciel niezależnej telewizji internetowej NTV.

Czy zgadza się Pan z koncepcją lansowaną przez wiele alternatywnych środowisk, że tzw. międzynarodowe elity rządowe, ukrywają przed opinią puliczną prawdę na temat wielu niewyjaśnionych zjawisk – również UFO. Mówiąc wprost czy istnieje propagandowa wojna o „rząd dusz” i czy jesteśmy świadomie oszukiwani przez władze i mainstreamowe media?

— Tak…, w zasadzie możemy odpowiedzieć jednym słowem: „tak” i moja rola by się tutaj zakończyła, ale to nie w ten sposób. Na pewno zamiast pojęcia „światowe elity rządzące czy rządowe”, lepiej byłoby używać określenia „ukryte kręgi władzy”, bo wydaje się, że na naszej planecie, oczywiście z góry na dół, istnieje pewna piramida wtajemniczenia.

Zarządzanie to ma charakter taki, jaki jest charakterystyczny dla zarządzania w służbach specjalnych, czyli segmentacja wiedzy na każdym szczeblu.

W związku z tym, jeżeli chodzi o tzw. rządy, które są oparte o konstytucje i są oficjalnymi rządami w krajach tzw. demokratycznych i niedemokratycznych (co wychodzi na to samo), to generalnie rzecz biorąc,

w mojej ocenie większość osób w tych rządach ma dość słabą orientację tego, jak ten świat wygląda.

Również w sferze UFO czy też jakichś innych „supertajnych spraw”. Tym bardziej, że każda informacja oznacza to, że istnieją ci bardziej i mniej wtajemniczeni. To też jest istotne dla tych ludzi, którzy rządzą, by nie dzielili się swoją wiedzą z innymi członkami tej tzw. elity.

Jest to więc piramida wtajemniczenia.

Oczywiście nie wiemy, kto personalnie pociąga za sznurki na tym najwyższym szczeblu. Wszyscy oczywiście wymieniają tu potężne rodziny, na przykład illuminatów czy inne rodziny tworzące międzynarodową finansjerę. Ja osobiście bym to widział na poziomie ludzi, którzy dysponują wyższą wiedzą, powiedziałbym z zakresu wiedzy tajemnej, ezoterycznej i alternatywnej. Oni kreują losy tego świata, posługując się pewnymi wtajemniczeniami, ukrytą wiedzą, która zresztą jest ukryta dla tych, którzy nie chcą jej zobaczyć, ponieważ jest ona generalnie dostępna dla każdego człowieka ciekawego świata. W tym sensie ta wiedza jest dostępna. Oczywiście nie mówię o szczegółach dotyczacych np. budowy bomby atomowej czy wnętrz supertajnych ośrodków i podziemnych kompleksów. Natomiast wiedza numerologiczna, astrologiczna, wiedza z zakresy współczesnej fizyki, z zakresu zjawisk paranormalnych, manipulacji umysłem. Wiedza, która wynika z z kontaktów i handlu z istotami pozaziemskimi, w przypadku najważniejszych państw świata. To wszystko odbywa się w jakimś wysokim kręgu i schodzi w dół.

Więc powiedziałbym, że istnieje spisek tak skonstruowany, że świadomość jego istnienia, występuje tylko wśród osób, które w nim uczestniczą, więc nie jest zbyt wielka. Dlatego uważam, że większość tzw. elit, podkreślam, większość tzw. elit, uczestniczy w tym spisku w sposób półświadomy, a czasami nieświadomy.

Pożytecznych idiotów nie brakuje na szczytach władzy, wystarczy spojrzeć w Polsce na ludzi, którzy nominalnie zajmują jakieś stanowiska np. ministerialne, nie wspominając o stanowisku np. pani premier, których wiedza na ten temat jest absolutnie śmieszna. Dlatego tyle bym powiedział na ten temat, zgadzając się, że taki spisek istnieje. Natomiast jeżeli chodzi o „rząd dusz”, to powiedzmy, że

ta grupa władzy – ukryta i jawna – rywalizuje ze sobą, ponieważ jest w dalekim stopniu opanowana, w mojej ocenie, przez różnorakie pozaziemskie kultury, mające wpływ na różne części świata. Wydaje się ewidentne, że te konflikty, które obecnie mają miejsce na naszej planecie, są konfliktami, które wynikają z tego, że różne, pozaziemskie nazwijmy to grupy, inaczej widzą scenariusze rozwoju tej sytuacji i mają na Ziemi swoje konkretne interesy. Pewne mafie, jak to się mówi, są bardziej lub mniej pod ich opieką.

Nie wyobrażam sobie na przykład, by potężny naród chiński nie miał innego mecenata niż np. Stany Zjednoczone lub powiedzmy Rosjanie, którzy jak się wydaje, mają też jakiś mecenat. Możemy powiedzieć, że jeszcze jakiś inny mecenat znajduje się nad nimi. Znając np. realia polskiej polityki, wiemy, że w Polsce jest rząd, premier oraz że są ludzie, którzy pod tym premierem, mają swoje własne resortowe interesy. Istnieje lobby śląskie, dolnośląskie… Więc moim zdaniem, to wszystko rozgrywa się na różnych poziomach. Powiedziałbym, że jestem tego pewien. Oczywiście odrębnym pytaniem jest to, skąd u mnie wzięło się takie przekonanie.

Dyskutując o fenomenie UFO, od razu przychodzi mi na myśl konferencja „Ujawnienie” z Waszyngtonu w 2001 roku (dostępna również na Eprawdzie), która miała „zmienić wszystko, a nie zmieniła nic”. Jakie ma Pan zdanie na temat tej konferencji?

— Pomimo tego, że dr Steven Greer nie ma najlepszych notowań w środowisku alternatywnym, może nawet zasłużenie, za sprawą jego pewnych zachowań, które pojawiły się już po tej konferencji, to uważam, że ta konferencja, którą zorganizował, była absolutnym ewenementem w historii projektów mających na celu ujawnianie zjawisk UFO. Nie znam takiego wydarzenia, powiedzmy quasi-ufologicznego, na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, które by zgromadziło tak dużą ilość osób z tzw. „inside-u”. Generalnie, ze środowisk naukowych, wojskowych, wywiadowczych, a więc osób, które mają, można powiedzieć pewne rekomendacje, że są to osoby odpowiedzialne, poważne, co więcej, mogące dużo ryzykować za sprawą wypowiadania się na tak kontrowersyjny temat. Zatem uważam, to co zrobił Greer, za naprawdę ważną rzecz, mimo, że w oparciu o środowiska byłego establishmnetu naukowo-technicznego. Uważam, że każda ważna sprawa, ma swoich sojuszników, począwszy od najwyższych do najniższych, zbuntowanych, alternatywnych kręgów władzy. Sojuszników trzeba szukać wszędzie i dobrze się stało, że on to zrobił, bo w establiszmencie trzeba też robić wyłom i

ta nieformalna frakcja istnieje od początku istnienia UFO, do której należał minister obrony, który popełnił samobójstwo (1947) po zapoznaniu się z faktami o rozbitym pojeździe i zwłokach obcych, oraz prawdopodobieństwie, że nie dotrzyma tajemnicy,

mam na myśli USA. Krótko mówiąc, to było dobre. To było potrzebne. Bardzo fajne zdanie padło tutaj, że ona „miała zmienić wszystko”. To była naiwność, bo żeby zmienić pogląd większości mieszkańców naszej planety na UFO, to musi się zdarzyć coś absolutnie nadzwyczajnego – jak zamanifestowanie tych obiektów na tak masową skalę, że rząd i media nie mógłyby temu skutecznie zaprzeczyć. Lub też wystąpienia publiczne, transmitowane praktycznie „live” na cały świat, przywódców najważniejszych państw. Więc nadanie tym wystąpieniom odpowiedniej rangi a nie jednostkowe wystąpienia podczas np wywiadów, jak niedawna sprawa wypowiedzi rosyjskiego prezydenta, którą powtarzano również w kuluarach. To nie ma żadnego znaczenia. Więc raz, że to musi być wystąpienie tych najważniejszych osób, nominalnie rządzących, a dwa , że to musi być transmitowane przez mainstreamowe media. Wtedy dopiero możemy mówić o jakimś zwrocie, który „zmieni wszystko”. Żadna, nawet największa konferencja tego typu, nic nie zmieni, bo ludzie są zaprogramowani na to, co widzą w telewizji, i to w tej „dużej telewezji”. Również, jak wspomniałem, władza musiała by coś zrobić z tym, że nad naszymi głowami pojawiły się masowo takie obiekty. To są dwa jedyne przypadki, które mogą wpłynąć na przełom w obecnej sytuacji.

Proszę powiedzieć, ponieważ czytelnicy Eprawdy nie są ufologami lub nawet pasjonatami zajwisk paranormalnych, czy obecnie istnieją jakieś materiały w formie zapisu video lub zdjęć, świadczące o tym, że UFO reprezentują istoty spoza naszej planety?

— Istnieją takie materiały, które gdyby przeprowadzono normalną procedurę sądową, stosowaną w przypadku materiałów graficznych, mogłyby potwierdzić, że ten materiał po pierwsze nie jest sfałszowany a po drugie pokazuje prawdziwe zjawiska, nawet biologiczne istoty, które nie należą do żednego gatunku, a więc co tutaj robią? Ale to ile takich dowodów istnieje, nie ma najmniejszego znaczenia, gdyż najważniejsza jest chęć nadania im odpowiedniej rangi. Pamiętamy wszyscy nagranie w internecie, które wyciekło z archiwów głównie FBI, bardzo krótkie, stare nagranie z lat 40tych, które uważam za absolutnie autentyczne, na której widać było taką istotę z gruszkowatą głową, w takim jakby ciemnym ubraniu, duże ciemne oczy itd., jego zachowanie, cała mimika, pokazana tylko przez kilka sekund. W mojej ocenie był to absolutnie autentyczny obraz. Tylko co z tego, skoro temu nie nadaje się odpowiedniej rangi i nie robi nikt koło tego szumu. Więc ja już dzisiaj przestaję się epatować tym, że mamy jakieś nowe materiały na rzecz istnienia UFO. Prosze pamiętać, że każdy nowy materiał w postaci foto lub video, jest narażony na natychmiastowy zarzut, że został sfałszowany, gdyż ludzie wiedzą, że obecnie technika tworzenia obrazu czy dżwięku jest doskonała. W publicznej debacie bardzo trudno jest udowodnić, czy taki materiał nie został sfałszowany. Zawsze jest słowo eksperta przeciwko słowu innego eksperta i zwykły obywatel nie ma szans by wyrobić sobie własne zdanie na temat tego z czym mamy do czynienia. I zawsze może pojawić się ktoś, kto ze względów ideologicznych lub będąc opłaconym, znajdzie coś, czego tam nie ma i ogłosi fałszerstwo. Zresztą taka jest rola służb specjalnych, które kamuflując fakt istnienia obcych istot na Ziemi, pilnują by szybko skompromitować każdego, kto zbyt urośnie i staje się wiarygodny. Zawsze znajdzie się jakiś ekspert, opłacany po cichu przez służby, który oświadczy, że to jest fałszerstwo. Dlatego, żaden taki dowód nie ma szans.

Każdy człowiek zadawał sobie kiedyś pytanie – kim jest i jak narodziło się życie. Oficjalnym źródłem wiedzy jest nauka. Z drugiej strony, co jakiś czas pojawiają się osoby lansujące nowe, rewolucyjne koncepcje, które burzą całą dotychczasową wiedzę. Oskarża się ich poźniej o to, że są wyznawcami spiskowych teorii dziejów, oszustami, szukającymi sposobu na zdobycie sławy lub po prostu wariatami. Klasycznym przykładem jest Erich von Daniken. Dlaczego istnieje taki konflikt i nieufność pomiędzy naukowcami i badaczami zjawisk paranormalnych?

— Zacznę od tego, że miałem osobistą przyjemność poznania Ericha von Danikena, kiedy zaprosiłem go tutaj w Polsce, do udziału w festiwalu Polcom – festiwalu fantastyki naukowej w 2012 roku i spędziłem z nim oraz moimi przyjaciółmi, wiele godzin również na rozmowach nieformalnych i nocnych, przy kolacji, że tak powiem. Poznałem go bliżej i podziwiam za wielką pasję i wewnętrzną chęć pisania prawdy. I chociaż mylił się w wielu miejscach, pisząc zwłaszcza swoje pierwsze książki, podkreślając nadmiernie rys technologiczny, nie akceptując, że rytuały magiczne były częścią starożytnych kultur. Należało odróżnić aspekt technologiczny związany z kontaktem z obcymi, od aspektu powiedziałbym „szamańskiego”, związanego z doświadczeniami mentalnymi czyli przenoszeniem i widzeniem innych istot i światów na prawach niefizycznych. Myślę, że wtedy Daniken nie był wystarczająco czuły na te kwestie. Późniejsze jego ksiązki, wydaje mi się lekko to wyrównały i jego wkład w rozpowszechnienie wiedzy o tym że w dawnych czsach Ziemię odwiedzały jakieś istoty, jest niezaprzeczalny i ogromny. A wracając do fundamentalnego pierwszego pytania, gdyż mnie samemu kwestie nauki leżą na sercu, ponieważ przepracowałem jako nauczyciel akdemicki praktycznie 7 lat na uczelni. Nawet miałem czas pisania doktoratu i wykładania studentom nauk społecznych. Po dziś dzień utrzymuję kontakt z tym środowiskiem poprzez słynny salon dyskusyjny profesora Dudka, nieżyjącego już dzisiaj. Dlatego powiem w ten sposób.

Paradygmat współczesnej nauki został tak skonstruowany, że boi się jak „diabeł święconej wody” podejmować badania, które mają w sobie ten element ryzyka i braku pewnej powtarzalności.

Krótko mówiąc, jeśli chodzi o tzw nauki ścisłe, oni chcieliby by wszystko było ścisłe i powtarzalne. Przy zjawiskach paranormalnych to jest niezwykle trudne a przy zjawiskach UFO to jest w ogóle nieosiągalne, gdyż zjawiska te występują w różnych miejscach i porach, których klucz występowania jest kompletnie nie do rozszyfrowania. Natomiast drugi jakby mój zarzut dotyczący paradygmatu współczesnej nauki, jest taki, że nauka wogóle boi się podejmować tematy kontrowersyjne, ponieważ nauka dzisiaj zależna jest od dużych pieniędzy, zarówno państw i korporacji prywatnych, które absolutnie nie mają w swojej strategii chęci informowania obywateli o kwestiach takich jak istnienie pozaziemskich istot. Dlatego trudno się spodziewać, że naukowcy będą to badać. Nikt im za to nie zapłaci a mogą ryzykować swoją karierą.

Trzecim powodem tego, że naukowcy „nie nadają się”, mówiąc w przenośni, do badania zjawisk paranormalnych jest brak uczelni kształcących tego typu kadrę, gdyż badanie tych zjawisk wymaga wiedzy interdyscyplinarnej. Jakie kompetencje, by wypowiadać się na temat UFO ma np. astronom? Wszystkim się wydaję, że olbrzymie, ponieważ on przecież patrzy w niebo. Jednak należy powiedzieć, że gigantyczna część zjawisk z zakresu UFO, miała miejsce na Ziemi. I tutaj kompetencje panów profesorów są żadne, co jest dziwne, gdyż to ich często prosi się o wypowiedzi na temat UFO, głównie w kontekście wielkich odległości od Ziemi, gdzie najbliższy układ gwiezdny jest w odległości 4 lat świetlych, więc na taki kontakt „nie ma żadnych szans”.

Proszę mi wskazać jakiś typ wykształcenia akademickiego, który by odpowiadał potrzebom badania zjawiska UFO. Tutaj trzeba znawców zarówno astronomii, zjawisk optycznych, psychologii, zjawisk materiałowych, teorii dotyczących fizyki, dotyczących napędów, dotyczacych biologii, ponieważ mamy też styczność z jednostkami biolgicznymi, co zdarza się w kontaktach z ludźmi. Dlatego potrzebna jest szeroka, interdyscyplinarna wiedza, a żaden student z „normalnego” uniwersytetu nie jest kształcony w tym kierunku, z wyjątkiem kilku powiedziałbym „egzotycznych” kierunków, głównie na prywatnych uczelniach w USA, choć nie są to jakieś znaczące zasoby intelektualne, by decydować o tym, co się w nauce dzieje. Więc naukowcy są niekompetentni.

Ja często wypowiadałem się w mediach, wdając się w spory z naukowcami, głównie fizykami i astronomami. Pytałem ich wtedy: „Panowie, nasze kwalifikacje są tutaj takie same, bo ja mogę być politologiem a pan astronomem i nie to jest rozstrzygające. Proszę mi pokazać, czy braliście udział w jakimkolwiek badaniu terenowym tych zjawisk, które nazywamy zjawiskiem obserwacji lub doświadczenia UFO, proszę mi o takim swoim zaangażowaniu powiedzieć…”. Oni, generalnie mówiąc, przez te wszystkie lata, poza nielicznymi wyjątkami, nie badali tych zjawisk kompletnie, więc dlaczego wypowiadali się masowo i jednoznacznie, że to jest bzdura? Na jakiej podstawie Oni raczą wypowiadać się na te tematy tak kategorycznie, skoro sami łamią fundamentalną zasadę nauki, jaką jest wymóg zbadania zjawiska, zanim powie się cokolwiek na dany temat. To po prostu urąga podstawowym zasadom uprawiania nauki. Zawsze im to wypominam i uważam, że ich tak kategoryczne wypowiedzi na temat tych zjawisk to skandal. Oni boją się zajmować tymi zjawiskami, jak przysłowiowo diabeł święconej wody. Nie mówię, że wszyscy. Dużo się w tej kwestii zmienia na lepsze. Są naukowcy, którzy gdzieś tam po cichu, otwierają oczy na te zjawiska, jednak olbrzymia większość boi się tych tematów jak, powtórzę, diabeł święconej wody.

Jak Pan skomentuje cytat z Wikipedii, który do tego nawiązuje: „Zdaniem sceptyków, odkrycia, które w jakimś stopniu pasują do teorii paranormalnych, są natychmiast rozgłaszane jako jednoznaczny i stuprocentowo potwierdzony tryumf nauk paranormalnych, podczas gdy przypadki przeciwne, kiedy wykazano próbę oszustwa, lub zjawisko wyjaśniono całkowicie racjonalnie, są w środowisku pasjonatów zjawisk paranormalnych pomijane dyskretnym milczeniem, lub zbijane innym, nigdzie niepotwierdzonym „odkryciem”…

— Ja tutaj zgodze się z tym, że na tym chaotycznym rynku badania, studiowania, zajmowania się zjawiskami paranormalnymi, ze względu na brak wykształconych kadr, uprawnionych by te zjawiska badać, biorą się różni ludzie, o rożnym przygotowaniu, którzy zbytnio koncentrują się na jakimś przypadku, który może okazac się chybiony. Jednak samo postawienie sprawy, które czytamy w tym fragmencie, jest można powiedzieć błędne metodologicznie. Prawdę próbuje się rozstrzygnąć tutaj w ten sposób, że mamy przypadki potwierdzonych zjawisk paranormalnych oraz tych, które okazały się oszustwem. Więc mówi się, że połowa była prawdziwa, a połowa fałszywa. W takim razie nie ma takiego zjawiska, Nie ma o czym mówić… Co to jest w ogóle za rozumowanie? To jest kompletnie antynaukowe rozumowanie. Nawet gdyby na 1000 istniało 10 potwierdzonych przypadków, że istnieje takie zjawisko jak telepatia czy teleportacja, to należałoby przyjąć, że istnieje w pewnych określonych warunkach pewna klasa zjawisk elektromagnetycznych, na których się słabo znamy, ale które są „twarde” i realne.

To powinno być tak, jak w przypadku odkrycia nowych rzadkich gatunków zwierząt. Te gatunki są bardzo rzadkie ale istnieją i nikt tego nie kwestionuje. Więc gdyby naukowcy mieli uczciwe zamiary to zastosowaliby taką samą metodologię w przypadku badań nad UFO. Natomiast drugi argument, który jest można powiedzieć tajemnicą poliszynela, a który totalnie kompromituje tych ludzi, to fakt, że w ośrodkach wywiadowczych od dawna bada się te zjawiska pod kątem nowych technologii, pod kątem kontroli umysłów. Jest tyle ujawnionych przypadków takich badań w zakresie zjawisk paranormalnych, tyle zastosowań w konkretnych technologiach, że nawet jest to ujawniane w budżetach rosyjskich czy amerykańskich, z czego poźniej musiał tłumaczyć się prezydent Clinton. Więc jakim prawem, taki czy inny naukowiec śmie nazywać takie zjawiska głupotą, skoro my już dzisiaj wiemy, że są rozpracowane mapy mózgu, pod kątem częstotliwości poszczególnych myśli. Wiemy już, że mózg może odbierać pewne częstotliwości radiowe. Tym bardziej należy przyjąć, że mózg może takie częstotliwości nadawać. Dlatego nie widzę powodu, by w ogóle bronić takich naukowców i ich sposobu myślenia. Mówię to z całą odpowiedzialnością, że jest to szczyt ignorancji by w świetle ujawnionych faktów takich badań w tajnych labolatoriach wojskowych, dotyczących tzw. „mind control”, wypowiadać się o tych zjawisk tak lekcważąco.

Myślę, że jednym z fundamentalnych pytań współczesnego człowieka jest – czy istnieją obce cywilizacje w kosmosie…Odpowiedź na to pytanie miałaby olbrzymie społeczno-polityczne konsekwencje. Dla Pana jest to bezdyskusyjne ale wróćmy jeszcze do tego wątku i dlatego chciałbym zapytać wprost– czy istoty pozaziemskie istnieją? A jeżeli tak, to skąd Pan o tym wie?

— Wie Pan…, a skąd wiem, że była bitwa pod Gruwaldem albo powiedzmy Termopile, czy szereg innych zdarzeń w historii ludzkości, któych ślad istnienia opiera się często na opisach jednego czy dwóch kronikarzy i może jakiś artefaktach wydobytych przez archeologów, dzięki którym wysnuwamy wniosek, że takie wydarzenie miało miejsce. Nauka w takich przypadkach, opisuje to wszystko i zaznajamia nas o takich faktach. Często przypadki słabo udokumentowane są przedstawiane przez historyków jako pewne fakty. To samo dotyczy kwestii istot pozamiemskich. Dlatego, wydaje mi się, że jeżeli poświęci się problemowi istot pozaziemskich trochę czasu, to na zasadzie ekstrapolacji i po analizie gigantycznej wprost ilości relacji świadków, którzy często też nie chcą ujawniać swoich personaliów, dochodzi się do takiego właśnie wniosku. Zgadzam się z tym, że My nie wiemy czym jest UFO i pewne argumenty ludzi mówiących, że to mogą być ludzkie tajne technologie, są słuszne. Jednak wśród tych już milionów przypadków obserwacji UFO, są przypadki relacji spotkań z istotami pozaziemskimi. By temu zaprzeczyć, należaloby w takim razie zaprzeczyć istnieniu wszystkich tych milionów przypadków i powiedzieć tym osobom, że nie widziały tego co widziały, lub widziały coś innego.
Drugim takim zasobem dowodowym dla mnie, świadczącym o istnieniu istot pozaziemskich, są osoby powiedziałbym o szczególnym mandacie publicznego zaufania i szczególnych kwalifikacji by odróżniać pewne zjawiska. Do tej grupy należy zaliczyć pilotów wojskowych i naukowców, którzy stykali się z tym fenomenem. Mamy tysiące świadków, których można by zaliczyć do tej grupy. Również w Polsce mamy kilku wojskowych, którzy o tym mówili. Mamy również powiedzmy inżynierów, naukowców, jak na tej konferencji „Ujawnienie”, o dużym stopniu zaufania, zdolnych do trafnej oceny. Mamy również osoby, które pracowały przy tajnych projektach i po jakimś czasie ujawniały po prostu prawde. Był pułkownik Corso, który opowiadał o swojej pracy w wydziale obcych technologii w Pentagonie, podając wiele niesamowitych szczegółów.

Był szereg innych osób, które z tzw „inside-u”, wynosiły tajne materiały.

Był Bob Lazar, który też opowiadał różne mocne rzeczy. I takich przykładów udałoby się więcej odszukać. Więc jest ta grupa ludzi na świecie, darzonych jak powiedziałem, pewnym wyższym zaufaniem, która ocenia te zjawiska jako zajwiska pozaziemskie i inteligentne. Trzecią grupą dowodów są analizy historyczne w stylu Danikena, badające pewne zapisy historyczne, stare księgi oraz artefakty historyczne, również budowle pochodzące z czasów starożytnych, świadczące o ingerencji istot inteligentnych. Przyjmując dzisiejsze rozumowanie, wiadomo, że budowa takich obiektów przez prymitywne plemiona, nie byłaby możliwa. Jest tego sporo, choćby piramidy w Bośni i Hercegowinie, na dzień dzisiejszy największe na świecie, a o których nie chce się mówić, bo wiadomo, że burzą paradygmat wiedzy historycznej.

giants

Archeologia przynosi nam prawie codziennie, mówiąc w cudzysłowie, jakieś poszlaki, czasami dokumenty. Wykute w kamieniu rysunki latających spodków, kości wielkoludów, gigantów, mierzące po 7–8 metrów. Mam na myśli znaleziska udokumentowane a nie żarty, krążące w internecie. Jest tego bardzo dużo. To byłby trzeci obszar dowodów. Jest również czwarty obszar, czyli to, czy ja osobiście mam pewne doświadczenia. Natomiast dla mnie decydujące jest to, że w przypadku zjawisk UFO, władza się od tych zjawisk odwraca, ośmiesza je, co wydaje się szokujące, gdyż ma to bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo państwa. Osobnym, piątym elementem byłyby oficjalne wypowiedzi władz, w różnych kontekstach, które wręcz oficjalnie przyznaja, że takie zjawiska mają miejsce. W przypadku jednego państwa do tej pory czyli Wielkiej Brytani, mialo miejsce oficjalne ujawnienie setek tysięcy stron dokumentów, pokazujące jak przez kilkadziesiąt lat, brytyjskie siły zbrojne badały profesjonalnie to zjawisko, gromadząc gigantyczną dokumentację, opublikowaną na stronach brytyjskiego MON-u.

Giant-Human-Skeletons-Discovered-in-Wisconsin

Porozmawiajmy o kwestii ingerencji tych istot na Ziemi. Olbrzymie wrażenie zrobił na mnie materiał z Puma Punku w Boliwii. Muszę przyznać, że rzeczywiście to starożytne miasto, nie mogło zostać zbudowane przez prymitywnych Indian. Czy istoty z kosmosu ingerowały lub ingerują w losy Ziemi a jeżeli tak, to w jakim celu?

— Pojęcie UFO, wprowadzone w 1953 przez USAF, zostało w pewnym sensie zawłaszczone, gdyż pierwotnie to oznaczało, że po prostu nie wiemy co to jest. Jednak najwięcej osób, które się wokół tego pojęcia skupiło, wysnuło hipotezę o pozaziemskich odwiedzinach. I stąd doszło, do takiego nieintencjonalnego zawłaszczenia. Dla większości społeczeństwa, UFO kojarzy się z tym, za czym my sami się opowiadamy czyli, że za UFO kryje się obecność istot pozaziemskich. W naszych środowiskach, które w tym już głęboko tkwią, przestaliśmy się już epatować szczegółami różnych obserwacji, czyli czy to 1 wszy, lub 2 gi stopień…To już mało kogo interesuje. My się już koncentrujemy na tym, kim oni są, skąd pochodzą, jakie mają zamiary. Jeżeli chodzi o Puma Punku, to nasz znakomity wsółpracownik telewizji NTV, autor książek – Igor Witkowski był tam osobiście i dlatego ma to dla mnie jeszcze inny wymiar, ponieważ nie musiałem polegać na książkach choćby Danikena, bo mieliśmy własny wielogodzinny material video. Więc tam ewidentnie widać użycie jakiejś technologii, która była niemożliwa w czasach starożytnych. Powiedziałbym, że jest bardzo trudno rozstrzygnąć jakie cywilizacje mogły brać udział w budowie tych obiektów, ponieważ w tamtych czasach istniały bardzo rozwinięte ludzkie cywilizacje. Na pewno nie podlega dyskusji ingerencja cywilizacji pozaziemskich w tamtych czasach. Mówiąc również o starożytnym Egipcie, są obecnie teorie, że kapłani egipscy używając technik rezonansu dzwiękowego czy lewitacji, byli w stanie podnosić bloki kamienne, które były antygrawitowane i odpowiednio ustawiane. Musimy mieć świadomość, że różnorodność tych doświadczeń historycznych jest szeroka. Osobnym tematem, na który dzisiaj już Nam zabraknie czasu jest kwestia genetyki człowieka, jego budowy. Coraz częściej pojawiają się wypowiedzi genetyków, że „coś tutaj nie gra”, mając na myśli budowę człowieka, że musiała nastąpić jakaś nagła ingerencja w ten genotyp człowieka – hominida, która sprawiła, że w tak krótkim czasie doszło do powstania homo sapiens, który zdominował wszystkie inne gatunki.

Czy możemy wydedukować jaki cel miały te ingerencje istot pozaziemskich?

— Tak. To bardzo ważne pytanie. My dzisiaj, jako rozwinięte, współczesne społeczeństwa, tworzymy owce Dolly, robimy eksperymenty genetyczne, tworząc de facto nowe organizmy, lub metodą kopiowania, odtwarzamy pewne części jakiegoś organizmu, choć uważam, że człowiek również został sklonowany a jest to ukrywane. Więc to jest natura każdej cywilizacja, która rozwijając się, sama staje się jakby twórcą. Wchodzi w rolę tego, co nazywano kiedyś Bogiem. Zaczyna tworzyć różne formy życia, zaczyna eksperymentować z materiałem genetycznym, dostępnym akurat „pod ręką”. W różnych celach się to robi, nie zawsze to musi być etyczne. Ja akceptuję takie hipotezy paranautyczne, mówiące o tym, że ten genotyp, w który my jesteśmy „ubrani”, stworzony około 200-300 tysięcy lat temu, był jakby zapoczątkowany do takich celów powiedziałbym „niewolniczych”. Sytuacje opisane w poemacie o stworzeniu świata Enuma Elish, to co zostawili nam Sumerowie na kamiennych tabliczkach. Jak interpretuje sumeryjskie teksty Zecharia Sitchintam, są to właściwie opisane procedury inżynieryjne i techniczne w jaki sposób stwarzano ludzi. Tam się wymienia całe eksperymenty, opisuje jak to było robione. Jak ostatecznie 14 kobiet anunnaki było zapłodnionych, gdzie miało się urodzić 7 żeńskich i 7 męskich potomków. W tym sensie to był ten poczatek rodzaju ludzkiego. Więc po co się to robi? Po co my wyhodowaliśmy Dolly? Myśli się np. o stworzeniu super-żołnierza w tajnych ośrodkach. Futuryści wyobrażają sobie, że będziemy mogli selekcjonowac geny, dobierać je tak by np. wybierać kolor oczu lub likwidować jakieś zagrożenia chorobotwórcze, poprzez genetykę.

Więc wchodzimy w to samo miejsce, w którym były kiedyś istoty pozaziemskie,

które nas skompilowały do jakiś celów. Natomiast My, jako byli niewolnicy, ponieważ sami na naszej planecie mieliśmy epizody związane z niewolnictwem, obdarzeni inteligencją czyli tym elementem „boskości”, staliśmy się na tyle dojrzałą rasą, że możemy unieść ciężar prawdziwej wiedzy o nas i naszym pochodzeniu. Jesteśmy samodzielni więc można „wypuścić” nas na wolnośc bo „skończyliśmy 18 lat”. Oczywiście jako parafraza. Więc dajcie Nam prawo do samodzielnego decydowania. Powiedzmy sobie do końca skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy. I być może ktoś kiedyś do innych celów to wszystko zakładał, a sprawy jakby potoczyły się w innym kierunku. To jest raczej dość typowe we wszechświecie – pomysł zaszczepiania życia. A jaki jest w tej chwili pomysł w kwestii Marsa? Żeby skolonizować Marsa. Nie tylko aby zaimplantować tam przyrodę za pomoca terroformowania. Komuś może przyjść do głowy by dla tamtych warunków ciążenia, wyselekcjonować pewne geny ludzkie aby człowiek mógł powiedzmy, na Marsie funkcjonować. Powiedzmy, jakiś inny człowiek a więc nowa rasa ludzka, która mogłaby w tamtych warunkach funkcjonować.

Proszę powiedzieć co mówiąc brzydko jest obecnie „na topie” w środowisku badaczy zjawisk nadprzyrodzonych. Czy pojawiły się jakieś nowe, sensacyjne odkrycia lub hipotezy?

— Bardzo ciekawe pytanie. Powiedziałbym, że słowo „badacz” jest trochę być może „na wyrost”, bo jeżeli za badacza uznamy osobę, studiującą różne dokumenty a nie tylko badania terenowe czy jakieś eksperymenty paranormalne, bo tych jest bardzo niewiele dzisiaj, to cały ciężar zainteresowania tego środowiska, który kiedyś tak jak i ja zajmował się badaniami empirycznymi, poszedł w kierunku „kim oni są”. Są próby analizowania informacji skąd pochodzą, mając na myśli naszą galaktykę. Mówi się o naszym układzie słonecznym czyli Orion, czy Plejady. Mówi się o Arkturianach, Plejadianach, Orionidach, Szarakach, mówi się wreszcie o Reptilianiach i wiele innych pada określeń, o podziemnych bazach, o gadoidalnych istotach.

Mówi się o konflikcie między różnymi rasami we wszechświecie. Mówi się o opresjach, jakie szykują nam światowe rządy,

które są pewną agendą kręgów pozaziemskich. Mówi się o jakiejś „walce” o ludzi między istotami pozaziemskimi. Powiem tak – zdaję sobie sprawę, że dla kogoś kto jest „daleko” od spraw naszego środowiska, to może brzmiec jak totalny „odlot”. Dla wielu ludzi, sam fakt, że „Oni już tutaj są”, jest trudny do zaakceptowania. My już się nad tym nie zastanawiamy i zaczynamy wchodzić dużo głębiej. To znaczy mamy świadomość, że żródła informacji jakimi dysponujemy są kompletnie nieweryfikowalne. Z jednej strony mamy tzw „czynne przekazy”, które można różnie interpretować, a zdrugiej strony, informacje pochodzące z „inside-u” czyli powiedzmy przecieków. Osobiście spotykałem się się też z Timothy Goodem, jednym z najwybitniejszych ufologów na świecie, z Stantonem Fridemanem, fizykiem z USA czy Billy Ryanem z Projektu Camelot i kilkoma innymi osobami, które się tym zajmują. Więc oni mi też mówili o swoich informatorach z „inside-u”, którzy mówili im prywatnie niesamowite rzeczy o tym skąd te istoty są.
Również jest parę osóbm które publicznie wypowiadały się na ten temat. Jest fantastyczny człowiek Robert Dean, który pracował w strukturach NATO, a mówiący o grupach istot pozaziemskich, które są tutaj obecne. Więc to jest dla nas temat.

Kim te istoty są, jakie mają zamiary, jakie w związku z tym będą losy Ziemi.

To musiałoby by być coś absolutnie niezwykłego abyśmy my, że tak powiem „polecieli z kamerami w pole”, wypytywali świadków o to co kto widział i robili jakieś badania, ankiety. Myśmy już to robili i nam to nie jest potrzebne. Jeżeli chodzi o doniesienia na temat UFO. Największym ich źródłem jest oczywiście internet i nigdy do końca nie mamy pewności czy dany filmik z ufo nie jest jakimś fałszerstwem. Dlatego raczej, bardziej poważnie należałoby traktować artefakty. My byliśmy z naszą ekipą w Visoko w Bośni i Hercegowinie, gdzie rzeczywiście, niedaleko od nas, w Europie, istnieje budowla częściowo pod ziemią, będąca kompleksem piramid i niesamowitych podziemnych przejść. To jest odkopywane, na razie na przestrzeni okolo kilometra ale to jest fakt. Więc widzisz coś pochodzącego z pradawnych światów, o którym nie ma ani słówka w żadnym podręczniku. Ale mówiąc jeszcze raz, nie ma nic takiego obecnie, co by jako to się mówi „zwalało z nóg” i dawało nam paliwo do tego, by się w to zagłębić.

Czy uważa Pan, że za naszego życia, czyli na przestrzeni 30-40 lat, dojdzie do ingerencji istot pozaziemskich na masową skalę?

— Powiem Panu w ten sposób, że tak bardzo tego pragne i w to wierzę, że postanowiłem sobie by żyć jak najdłużej aby doczekać takiego wydarzenia i prawdy, która zacznie wychodzić na jaw. Dlatego, nawet jeżeli to nastąpi za 20 lat, to mając 56 lat, mam zamiar żyć w zdrowiu żeby tego dożyć i wziąść w tym udział. Być świadkiem tego. Albo w tym uczestniczyć. To jeszcze lepiej (śmiech). Takie jest moje marzenie.

Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę wielu sukcesów.

Wywiad z Januszem Zagórskim przeprowadził Christopher Gretkus
Wrocław, 5.10.2014 r.

*Janusz Zagórski (1958 r.) − polski dziennikarz, ufolog, badacz zjawisk niewyjaśnionych, założyciel oraz prezenter telewizji internetowej NiezależnaTelewizja.pl. Z wykształcenia magister nauk politycznych. Jego przygoda z badaniem zjawisk określanych mianem UFO rozpoczęła się w roku 1990. W kolejnych latach jego działalności podjął współpracę z Telewizją Wrocławską, współrealizując cykl programów pt. „Odpowiedzmy sami”, a także z popularnym dziennikiem dolnośląskim „Słowo Polskie”, publikując na jego łamach ponad 100 artykułów. W roku 1998 stał się jednym z ekspertów od zjawisk niewyjaśnionych w programie „Nie do wiary”, nadawanym w telewizji TVN. Współpraca ta trwała do roku 2007, kiedy to program zakończył swoją emisję. Od roku 1997, po dziś dzień, jest organizatorem corocznego wrocławskiego UFO Forum, jedynej tego typu cyklicznej imprezy w Polsce, poświęconej fenomenowi niezidentyfikowanych obiektów latających. W roku 2008 Janusz Zagórski wyszedł z pomysłem stworzenia telewizji internetowej, w której mógłby emitować materiały, które w żadnej telewizji nie przeszłyby przez redaktorską cenzurę. Telewizja nadaje pasma programów na żywo, regularnie od poniedziałku do piątku w godzinach wieczornych. W pozostałym czasie emitowane jest pasmo powtórek. Stacja jest przedsięwzięciem niekomercyjnym i utrzymuje się z darowizn.

Więcej materiału na: ePrawda.pl

Reklamy

27 myśli w temacie “Kim oni są? – wywiad z Januszem Zagórskim dla portalu ePrawda.pl

  1. Pan Zagórski został zaproszony przez Prokopa do jego nowego programu. Niezależnie jakie intencje kierowały Prokopem, Zagórski rozegrał mistrzowską partię, poszerzając horyzonty wielu odbiorców… 😉
    Z kolei pan Milewski odpowiada mi wojowniczym (dumnym i adekwatnie bojowym) duchem – dostarcza wielu ciekawych i krzepiących informacji, dotyczących krachu reptylskiego. 🙂
    Nie mniej poniższy wywiad (z nie mniej dumnym i wojowniczym Lachem Berdowiczem) daje mi przekaz, który pokrywa się z tym, co TAW-ie pisałeś: traktujmy Plejadian jako wyzwolicieli, pozostawmy kościoły, niech dalej wdzięczne modły karmią ich naszą energią. 😉

    1. Drogi Czciborze,
      muszę doprecyzować. Ja napisałem tylko, że na razie cywilizacja, o której piszesz, robiąc swoje (goniąc stąd gady), poniekąd „pomaga” i nam, ale oni absolutnie nie są naszymi wyzwolicielami, gdyż żadnej obcej cywilizacji nie zależy na Wielkiej Pobudce Słowian.

      Oni działają tylko i wyłącznie we własnym interesie, prowadzą własną politykę. A ich interesem jest objąć miejsce po gadach w zarządzaniu Ziemią. Ich niewola nie byłaby tak hardkorowa jak gadzia,
      to byłaby niewola subtelna, wysublimowana, obficie polana sosem „miłości”,”świetlistości” i „uduchowienia”. Ale nasz pełny słowiański Potencjał Stwórczy nadal pozostałby w uśpieniu… 🔆😀

      *

      Wczoraj pan Tadeusz powtórzył to, co ja tu od lat wypisuję:

      gdzie byli nasi „wyzwoliciele”, gdy od tysięcy lat nas tu wyrzynano?…

      36. i 37. minuta: https://youtu.be/-2B4PpijsGU

      1. „Wczoraj pan Tadeusz powtórzył to, co ja tu od lat wypisuję”
        ————————-
        Tak. Sluchajac, tez na to zwrocilam uwage.

      2. ,, to byłaby niewola subtelna, wysublimowana, obficie polana sosem „miłości”,”świetlistości” i „uduchowienia”.😀

        Czy to właśnie nie ma już miejsca? Przynajmniej w kręgach ludzi uważających, że droga prowadząca do przebudzenia winna być namaszczona miłością, świetlistością, otwartym sercem?

        Fajną(moim zdaniem logiczną) tezę stawiają obie panie Rajskie.
        ,,Oni” z 5, 6, 7… D tak samo chcą się wcielić w nasze skafandry, jak ,,ci” z dolnych pięter kombinują mieć z nas pożywkę.

        ,,Jedni” i ,,drudzy” chcą z nas skorzystać, z tym, że oczekiwania tych z wyższych leweli korespondują z naszym pozytywnym rozwojem i dobrym samopoczuciem.

        Ja pierniczę! Okazuje się, że w tym kosmicznym kotle mamy robić za stół szwedzki!
        Żartuję, bo też w wykładzie pań Rajskich bardzo mi się podoba teoria, w której przeskok kwantowy istot w Galaktyce zależy w dużym stopniu od Ziemian. 🙂

        Jakkolwiek to nazwane bardzo motywuje i inspiruje.

        ,,Ale nasz pełny słowiański Potencjał Stwórczy nadal pozostałby w uśpieniu… 🔆😀”

        Myślę, że dla ,,Nich” nasz słowiański Potencjał Stwórczy ,, lata” im kele d…, jako nasza lokalna sprawa, ale gdy staniemy się rozwojowo wyższym lewelem (czyt. pojazdem dla ,,Nich”), to i nasze lokalne dążenia przybiorą bieg pozytywny 🙂

        **************

        Nasmażyłam dziś naleśniorów z kapuściano- grzybowym nadzieniem!
        Alem się obżarła! Jeszcze przed chwilą ,,riplej”
        No co? Czyż radość z życia nie sprzyja wznoszeniu?

        Wszyscy powtarzają, by żyć chwilą…
        A że mój bebzon z obżarstwa na pewien czas określił ,,horyzont życiowy”, to przecież minie 😀 😀

        Tak! Doprawdy wielką sztuką jest umieć znaleźć sens istnienia na skrzyżowaniu Kosmosu i … naleśników 🙂
        I co znamienne: jedno nie wyklucza drugiego 🙂

      3. Zdaje sie ze wszyscy potomkowie Ariow i cywilizacji’lechickiej” o oznakowaniu haplagrupy R1a maja przechlapane u zakulisowych .Wszak znana grupa rzezimieszkow -czszki i piszczeli w swojej przysiedze maja zapisane ustawe zemsty na potomkach Wandali.Nie po to sobie ustawiali swoje kolonie w Rosji po 1918 roku i w Niemczech po 1932 ze strefa zgniotu w 1939 roku aby ratowac cywilizacje”bialasow” . Wszak arystokracja Niemiecka i smych Niemcow nie lubiala Hitlera ,ktory sam oficjalnie mowi iz nienawidzi Niemcow …oni dopiero mieli byc nowa rasa aryjska ,ktora ostatecznie sprofanowano na zamowienie mafi piszczelowej. Nie bedzie sie glosno mowic przeciez , ze od tysiecy lat to walka rasowa o zdepopulowanie bialych i ich kultury a to co widzimy teraz to faza koncowa ..czy jest jeszcze jakis ratunek??? Ostatnio gdzies czytalem ze grupa feministek transpluciowych bedzie walczyc z gwaltami na kurach przez koguty :)) ciekawi mnie czy Soros to im nakazal czy Kisinger a moze ONZ tak zaplanowal.
        I tu masz racje TAW ze nikomu nie zalezy na pobudce Slowina ,bo kiedy sie obudza beda zbyt grozni .

      4. Zgadzam się, Devingo, nikomu nie zależy na nas. Jeśli to kogoś zabolało, to być może jest to słuszne odczucie . Czy ty ratowałbyś rasę, która w nieświadomości stała się podobna do pasożytów ? I nadal chce spać . Możemy sobie, Drogi Devingo, przerzucać pretensje na nich, ależ kto musi proszę bardzo, pytanie podstawowe, czy to pomoże stać Ci się Odpowiedzialnym, czyli Obudzić się ? A ja się bardzo cieszę, że nikomu na mnie nie zależy, mam w nosie to ich rzekome zależy, a podszyte jest to tym, czym jest . A poza tym jam se Zosia Samosia i dobrze . TAK i TAK TO, CZY POWSTANIEMY, ZALEŻY TYLKO OD NAS, NIE MA JEZUSA Z NAZARETU . Co do tych modyfikacji Genetycznych, to wychodzi w tym temacie wiele, tylko ludzie potrzebują być może czasu, by pojąć, iż świat jest inny, niż się zdaje być . Moja Odp jest ogólnikowa, nic osobistego, jakby co 🙂

        Dobrego Dnia Wszystkim

      5. ,, Ostatnio gdzies czytalem ze grupa feministek transpluciowych bedzie walczyc z gwaltami na kurach przez koguty :)) ”

        A ja wyciągam działa ciężko kalibrowe, łamię głowę wewnętrznymi umysłowymi analizami, jakoby dekadentyzm cywilizacyjny miał się manifestować upadkiem religii, etyki i prawa, bądź jedną z tych dziedzin…
        Okazuje się, że główną przyczyną upadku cywilizacji jest jakże proste zjawisko – najzwyklejszy w świecie debilizm.

        I po co tyle dysput ,,nałókofych”, gdy rzecz rozbija się o kury i koguty?
        A tak na prawdę o zazdrość feministek patrzących na roztrzepotane skrzydłami radosne życie drobiu…

        Aby zakamuflować swój OZN(Ostry Zespół Niedopchnięcia) niebawem zaczną doszukiwać się niemoralnego patriarchatu wśród dżdżownic…

        Feministki z lekka przypominają mi księży.
        I jedni, i drudzy próbują oszukać biologię i przeciwstawić się Naturze.
        A wiemy czym to się kończy.
        Na pewno nie uległością Natury wobec ekstremalnie durnych wymysłów, zrodzonych w głowie człowieka.

    2. Czyli uwazasz ze nikomu nie zalezy na naszym rozwoju? Bo wiesz sa takie teorie ze my rozwijajac sie podnosimy ogolny rozwoj we wszechswiecie tak jak inne istoty. Wiec wszyscy korzystaja z tych wyzej rozwinietych duchowo jak coraz wiecej cywilizacji wznosi sie. Myslisz Taw ze nie ma nikogo kto jest bezinteresowny? Jakies anioly czy ktos i pomaga nam dla wyzszego dobra?

      1. Nie wiem, jak będzie w świecie wzorcowym, który staramy się budować, ale w matrixie to pod anioły podszywali się z reguły różni cwaniacy. Widziałem to na setkach przykładów, z uwagą obserwując przeróżne sesje hipnotyczne. Kiedyś sam gorliwie modliłem się do aniołów, ale skutki były z reguły opłakane, więc osobiście mam duży sceptycyzm do wszelkiej pomocy z zewnątrz.

        Wiem, że są nam dane do pomocy różne specjalistyczne kosmiczne energie rozwojowe, ale kto, kiedy i jakie wystawi za tę pomoc faktury, nie wiadomo…
        Więc ja osobiście wolę liczyć tylko na siebie, a jestem wielopoziomowy: mam do dyspozycji jaźń oraz inne własne przejawy Źródła. Najlepsze doświadczenia praktyczne mam z pracą z własną jaźnią – to ją najczęściej proszę o skontaktowanie się z jaźniami osób (nigdy bezpośrednio), z którymi danego dnia mam rozmawiać. Jest to kontakt wzorcowy, nieinwazyjny, niezaginający przestrzeni.
        W ten sposób (na gęstościach, na wyższym fraktalu przejawienia) można czasem załatwić naprawdę bardzo trudne interesy.

        *

        To prawda, że rasy wznoszące się wznoszą inne rasy. Sęk w tym, że cywilizacje, które my uważamy za rozwinięte, wcale się nie wznoszą, lecz utknęły w energetycznym więzieniu (zagroda częstotliwości) i bez naszej – Ziemian – pomocy same się nie wzniosą. Rozwój wszechistnienia zależy teraz od Ziemian, a zwłaszcza od Słowian (a zwłaszcza od Polaków), którzy zachowali w swojej genetyce pierwotne algorytmy Życia. Centrum Wszechświata znajduje się teraz naprawdę w Polsce… 😀

      2. W sumie to bardzo rozsadne – nikomu nic nie zawdzieczac, jeno sobie. Dzieki za odpowiedz. Slyszalam ze anioly to takie istoty, ktore sa specjalnie stworzone dla ludzi. Nie wiem. Ale mnie moj aniol stroz pod postacia starszej pani 2 razy w dziecinstwie zycie uratowal. I pare rozmow w swojej glowie przeprowadzonych z aniolem to bylo mniej wiecej: sama wiesz wszystko, wszystko jest w tobie, ty decydujesz. Ale moze sama ze soba to rozkminialam (rozmowe). I bardzo pozytywna energia temu towarzyszaca. Pozdrawiam.

      3. „Ale moze sama ze soba to rozkminialam”…

        Tak, najprawdopodobniej był to po prostu kontakt z Twoją jaźnią. Widać, że jesteś istotą z porządnie oczyszczonym polem, więc przy odpowienim wyciszeniu (wejście w fazę) taki kontakt jest czymś jak najbardziej naturalnym.

      4. „Kiedyś sam gorliwie modliłem się do aniołów, ale skutki były z reguły opłakane, więc osobiście mam duży sceptycyzm do wszelkiej pomocy z zewnątrz”
        Może właśnie takim to miało być aż staniesz na własnych nogach nie oczekując ratunku z zewnątrz . Bo pomoc jest pomocna gdy samemu się staje na nogach . Często i gęsto sami używamy narzędzi nam potrzebnych do rozwoju , doskonałość tego tkwi w nieświadomości jak to czyni się , aczkolwiek możliwe że nie długo się to zmieni .
        Paragony a jakie ? Jeśli tu na ziemi ktoś rzekomo robi dla mnie coś z dobroci Serca a potem sobie coś rości to owszem potrafię pogonić bez mrugnięcia okiem . Dostaje figę z pasternakiem i se musi to przepracować sam. Jak na dole tak na górze ? Ciekawa myśl się nasunęła. Pomoc która ma jakiś ukryty zamiar nie jest pomocą i w zamian nie należy się nic być może to inni odrabiają lekcję (czyli oni ) Kto wie .

      5. ,,Najlepsze doświadczenia praktyczne mam z pracą z własną jaźnią – to ją najczęściej proszę o skontaktowanie się z jaźniami osób (nigdy bezpośrednio), z którymi danego dnia mam rozmawiać. Jest to kontakt wzorcowy, nieinwazyjny, niezaginający przestrzeni.
        W ten sposób (na gęstościach, na wyższym fraktalu przejawienia) można czasem załatwić naprawdę bardzo trudne interesy.”

        Jak to dobrze, Tawcio, że o tym przypominasz. Dziękuję.
        Zawsze tak jest, że jak człowiek pozna i stosuje pożyteczną technikę ,,władania ludzką mocą”, to jakieś dziady uczynią wszystko, byś ją zapomniał…

        Powiedz mi tylko jeszcze, proszę, czy osoby, z których Jaźnią kontaktujesz swoją Jaźń, to osoby znane, czy mogą to być ludzie, jakich imiennie nie znam; np. pracownicy jakiejś firmy, od decyzji których zależy powodzenie mojej sprawy.

      6. ,, To prawda, że rasy wznoszące się wznoszą inne rasy. Sęk w tym, że cywilizacje, które my uważamy za rozwinięte, wcale się nie wznoszą, lecz utknęły w energetycznym więzieniu (zagroda częstotliwości) i bez naszej – Ziemian – pomocy same się nie wzniosą. ”

        Bardzo ciekawe informacje, przynajmniej dla mnie.
        Zastanawia mnie, Tawcio, co takiego ,,posiadamy” my Ziemianie, co mogłoby spowodować poszerzenie zakresu częstotliwości, które tworzą dla tzw. Wyższych blokadę?
        Czy w naszym ziemskich życiu występują algorytmy, o których ,,Oni” zapomnieli, czy zostały w ich przestrzeni ,,wypalone”?
        Mówiąc bardzo przyziemnie, czy my jesteśmy zdolni do wytwarzania narzędzi, które ,,używane są” w astralu jako fraktale? Nie mogą być tam kreowane?

        Czy oprócz Ziemi istnieją inne, znane już, podobne planety, które znalazły się w paśmie czestotliwości bardzo decyzyjnych dla innych obszarów Kosmicznego Uniwersum?

        Nawet nie jestem pewna czy właściwie zadaję pytania, ponieważ jest to wiedza dla mnie nieznana, ale bardzo interesująca.

      7. ,, . Slyszalam ze anioly to takie istoty, ktore sa specjalnie stworzone dla ludzi.”

        A dlaczego by nie?
        Dla przykładu.
        Czytam wiele ciekawych komentarzy, przerabiam, uczę się, mądrzeję, zmieniam filtry postrzegania…
        I co? Mam powiedzieć, że sama stałam się gotowa?, że sama do tego doszłam?
        Przecież to ludzie ludziom pomagają wzajemnie podnieść drabinę leżącą na ziemi.
        Dlaczego nie ma się też tak dziać w przestrzeni astralnej sąsiadującej z planem fizycznym?

        Gdyby tak nie było, ziemska emanacja dobrem i wzajemną pomocą nie miałaby sensu jako odczuwalna umiejętność, którą człowiek nabywa w życiu. Po co uczyć się czegoś, co zniknie wraz z materialną egzystencją?

        Czy stawanie się lepszym to sztuka odgrywana w inscenizacji ziemskiej i jej tylko służąca?
        Jeśli tak, to na Ziemię powinny ,,przybywać” same tłuki, a wiemy, że tak nie jest.

        Jedni mówią o aniołach, inni, nie chcąc używać określeń religijnych mówią o energiach.
        Jaźń, Anioł, Przewodnik, Źródło, Bóg, Uniwersum itd. – szukamy takich określeń, które w naszym odczuciu najlepiej z nami korespondują.

        W tych nazwach najzabawniejsze jest to, że gdy nam jakaś ,,podpadnie”, zmieniamy ją na inną 🙂
        Nazwę jeziora, morza, oceanu zmieniamy na inne, myśląc, że w ten sposób zmienimy skład chemiczny wody wypełniającej te akweny.
        Niech sobie ludzie nazywają jak chcą, wszak nie nazwa i wiara są istotne; ważne jest to, co one czynią z człowiekiem.

    3. Ach, dopiero teraz coś mi się widzi, żeśmy się nie zrozumieli, TAW-ie, nie dość jasno się wyraziłem. 🙂 Miałem na myśli że przekaz pana Milewskiego jest zgodny z tym co Ty (I ja) uważasz, to jest wbrew naszej woli, prawu wolności I potrzebom, sugeruje zawierzenie Plejadianom. Dla mnie Twoje stanowisko jest w sprawie jasne od hen, hen. 😉 Jak rzekłem: wspólny szlak. 🙂 Wszak nie po to kreujemy jedną boską czakrę serca, byśmy mieli szukać kolejnego protektora. 😉

      1. W sytuacjach wątpliwych czy niejasnych zawsze warto pytać o doprecyzowanie stanowiska. Moje stanowisko w sprawie cywilizacji pozaziemskich jest od lat niezmienne. Niezmiernie mi miło, że pan Tadeusz prezentuje identyczne stanowisko.
        Pan Stanisław z kolei odwołuje się bezpośrednio do informacji uzyskiwanych od osób, które same uważają się za przedstawicieli interesów konkretnej pozaziemskiej cywilizacji. Ale info podawane przez nich jest dla nas na razie pocieszające, choć ja osobiście sen o zdezintegrowanej Piramidzie Władzy na Ziemi miałem już rok temu. Już wówczas ta Piramida była dosyć poważnie zdeformowana. Najnowsze info pana Stanisława (wywiad dla Alexa) jest właściwie skierowane głównie do pałkarzy na samym dole Piramidy oraz do marionetek Systemu typu papieże, prezydenci, premierzy, posłowie, by ich poinformować, że nie muszą się już tak napinać, gdyż

        świat,

        jaki znali,

        się hucznie wali… 😉

  2. Nasz potencjał nie może pozostać w uśpieniu dłużej niż musi/musiał . Owszem i być może na to liczyli . Ale istnieje przecież coś takiego jak Intuicja .
    Jak mi tu posypali tym zapachem cudnym , chcąc nie chcąc cząsteczka mnie zapytała o to . Na inne już ich podjazdy nie dałam się nabrać , bo część mnie rozpoznawała to jako kłamstwo łącznie z tą ich rzekomą Miłością co mi tu sryli . I otwórz się i otwórz żadnego otwierania . W tym nie ma w ogóle prawdy , ponadto przypominam iż potrafią stworzyć coś na wzór podrobionych wibracji . Jak się ma z nimi do czynienia to lepiej stanąć na czuj czuwaj i to mocno . Świetliste Aniołki akurat . Działają w taki sam sposób jak większość . Te same mechanizmy i bazują na nich (programy) .

  3. „Więc ja osobiście wolę liczyć tylko na siebie, a jestem wielopoziomowy: mam do dyspozycji jaźń oraz inne własne przejawy Źródła”.

    Właśnie Przyjacielu. Mam takie samo zdanie w tej kwestii 🙂

  4. „Wiem, że są nam dane do pomocy różne specjalistyczne kosmiczne energie rozwojowe, ale kto, kiedy i jakie wystawi za tę pomoc faktury, nie wiadomo…”
    😀 i jeśli takich faktur i paragonów sporo się uzbiera, to można się
    w tych papierach pogubić 😁

    1. I ogłosić upadłość konsumencką.. Nie przejąć spadku.. I już się uwalniamy. A oni te swoje faktury i paragony mogą na Berdyczów wysłać…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s