Pilecki a sprawa polska – czyli czyje były obozy śmierci, kto już w 1940 roku pracował nad wyzwoleniem KL Auschwitz, kto kogo katował tam już po wojnie i dlaczego zarówno III RP, jak i UE tak zajadle nienawidzą polskich bohaterów

pilecki

Na obchodach 70. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz zabrakło miejsca dla dzieci rotmistrza Witolda Pileckiego – jedynego dobrowolnego więźnia obozu. Ta odmowa uczestnictwa dla jego potomków to próba wymazania jego bohaterskiej ochotniczej misji. Powróciły za to kłamstwa o „polskich obozach koncentracyjnych”.

„Może lepiej powiedzieć, że to front ukraiński [wyzwalał Auschwitz], I Front Ukraiński i Ukraińcy wyzwalali, bo tam żołnierze ukraińscy byli wtedy w ten dzień styczniowy i oni otwierali bramy obozu” – tak szef MSZ-etu Grzegorz Schetyna odniósł się do obchodów 70. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz.

Ukraińcy zmobilizowani

Strona rosyjska zareagowała histerycznie. Kremlowski odpowiednik Schetyny – Siergiej Ławrow – i główne proputinowskie media uznali wypowiedź za prowokacyjną i skandaliczną. Tylko czy rzeczywiście jest to tak szokujące? Historyk prof. Bogdan Musiał na łamach „Super Expressu” tłumaczył, że „pan Schetyna ma rację o tyle, że w 1944 roku, kiedy Armia Czerwona parła na Berlin, na »wyzwalanych« przez Sowietów terenach miała miejsce szeroka mobilizacja – zarówno na Białorusi, jak i na Ukrainie. Etniczna ludność tych obszarów była więc masowo wcielana do wojska. Nie sądzę, żeby w ten sposób np. Ukraińcy stanowili większość czerwonoarmistów, ale na pewno ich odsetek był bardzo znaczący”.

Ale nawet nie w tym rzecz. Bo Sowieci, obojętne czy bardziej Rosjanie, czy Ukraińcy, KL Auschwitz nie wyzwolili – weszli do obozu praktycznie bez walki, po wcześniejszej ucieczce Niemców.

Bo Sowieci – za sprawą morderców z NKWD – niemal natychmiast  zamknęli tu przeciwników swojej okupacyjnej władzy, polskich patriotów.

Na tegorocznych obchodach nie będzie potomków pułkownika Pileckiego – Zofii i Andrzeja Pileckich. Organizatorzy – Muzeum Auschwitz – rozkosznie wytłumaczyli, że po prostu… zabrakło dla nich miejsca. To fakt bez precedensu, po prostu skandal. Przecież właśnie Witold Pilecki był dobrowolnym więźniem obozu, ochotnikiem do Auschwitz. I to on – polski bohater, wyznawca arcypolskich wartości: Bóg-Honor-Ojczyzna, chciał naprawdę wyzwolić więźniów (o czym niżej). Pilecki to fenomen w dziejach świata. Niestety wciąż niedoceniony, odrzucany przez polski i europejski salon (w 2009 r. posłowie do Parlamentu Europejskiego – również, co szczególnie żenujące z Polski – odrzucili jego kandydaturę na bohatera walki z oboma totalitaryzmami – niemieckim i sowieckim). Rotmistrza odrzucają też resortowe, mainstreamowe media w Polsce, które bardziej przejmują się brakiem na uroczystościach rocznicowych nie Witolda Pileckiego, ale prezydenta Rosji i zbrodniarza Noworosji Władimira Putina.

Odmowa uczestnictwa w obchodach dla dzieci rotmistrza to policzek dla Pileckiego, próba podważenia jego ochotniczej misji. Ale to też policzek dla wszystkich tych, którzy szanują historię Polski i naszych bohaterów.

„Spotkał ciebie zaszczyt”

Ale cofnijmy się trochę w historii. Mamy początek 1940 r. Wtedy (i jeszcze przez następne wojenne lata) nikt nie zdawał sobie sprawy, czym jest KL Auschwitz, że to nie jeden z wielu obozów pracy, ale wielki kombinat zagłady. Kiedy jedną z pierwszych antyniemieckich konspiracyjnych organizacji – Tajną Armię Polską – dotknęły aresztowania i część schwytanych jej członków przewieziono do Auschwitz, na jednej z narad ustalono, że ktoś z kierownictwa organizacji dostanie się do obozu „w celu wysondowania możliwości uwolnienia niektórych więźniów, zdobycia materiałów dotyczących złego traktowania więźniów politycznych przez Niemców, zorganizowania podziemnej organizacji wewnątrz obozu. Do wykonania zadania zgłosił się ochotniczo por. Witold Pilecki” – pisze Kazimierz Malinowski w pracy „Tajna Armia Polska”.

Sam Pilecki tak to wspominał: „Mjr Jan Włodarkiewicz, pseudonim »Jan« [komendant TAP, późniejszy pierwszy komendant »Wachlarza«], gdy spotkał mnie z początkiem sierpnia 1940 r., powiedział: No, spotkał ciebie zaszczyt, a twoje nazwisko wymieniłem u »Grota«, jako jedynego oficera, który tego dokona”.

pilecki1
Witolda Pileckiego wybrano nieprzypadkowo. Miał wcześniej piękną kartę w służbie ojczyźnie. Członek POW, obrońca Wilna przed Sowietami w 1920 r., ułan II Rzeczypospolitej, żołnierz września 1939 r. Teraz czekała go kolejna próba – dobrowolna misja do Auschwitz.

Zamelduj, że rozkaz wykonałem

Po zdobyciu dokumentów na nazwisko Tomasza Serafińskiego – oficera WP, który wedle posiadanych wówczas informacji miał zginąć podczas wojny obronnej, Pilecki czekał dogodnej chwili, aby dać się schwytać. Udało się 19 września 1940 r. Jego kuzynka Eleonora Ostrowska, u której wówczas przebywał, tak to wspomina: „Otworzyłam i w drzwiach stanął niemiecki żołnierz – zapytał, kto tu mieszka. Nie zdążyłam odpowiedzieć, gdyż w tej chwili z pokoju wyszedł Witold. […] Ubrał się i żegnając się ze mną szepnął: »Zamelduj, gdzie trzeba, że rozkaz wykonałem«”. Po zatrzymaniu Pilecki zachowywał się tak, by przypadkiem nie został zwolniony. Demonstrował zarówno swoją inteligenckość, jak i to, że jest byłym oficerem WP, który nie poddał się zarządzonemu przez okupanta obowiązkowi rejestracji. To gwarantowało przewiezienie do jednego z obozów koncentracyjnych. „Szczęśliwie” trafił do grupy, którą 21 września 1940 r. wywieziono do Auschwitz. Prawdziwego Tomasza Serafińskiego, zastępcę dowódcy placówki AK w Nowym Wiśniczu, Pilecki poznał w trakcie swojej ucieczki z obozu.

Wyzwolić obóz

Był 21 września 1940 r. „Około 10 wieczór (godzina 22.00) pociąg się zatrzymał w jakimś miejscu. […] Słychać było krzyki, wrzask, otwieranie wagonów, ujadanie psów. To miejsce we wspomnieniach moich nazwałbym momentem, w którym kończyłem ze wszystkim, co było dotychczas na ziemi i zacząłem coś, co było chyba gdzieś poza nią” – pisał Witold Pilecki, który w tym piekle na ziemi spędził dobrowolnie 2,5 roku.

pilecki

W Auschwitz stał się numerem 4859. Już od pierwszych dni zaczął organizować siatkę konspiracyjną, pod nazwą Związku Organizacji Wojskowej, której nadał formę sprzysiężenia tajnych piątek. „Każda z piątek sądząc, że jest jedynym szczytem Organizacji, rozwijała się samodzielnie, rozgałęziając się tak daleko, jak ją suma energii i zdolności jej członków naprzód wypychały” – czytamy w raporcie Pileckiego. Dodatkowym zabezpieczeniem była grupa, która likwidowała najgroźniejszych konfidentów i funkcyjnych. Wyroki śmierci, po osiągnięciu całkowitej pewności o winie oprawców, wykonywano na ogół w szpitalu. Wkrótce organizacja miała swoich ludzi również w innych, decydujących o życiu i śmierci punktach obozu, m.in. w biurze pracy. Na szeroką skalę niesiono pomoc współwięźniom.

I w końcu najważniejsze: przez cały pobyt w Auschwitz – w kompanii karnej czy stolarni – przyświecała mu jedna myśl:

wyzwolić obóz,

co miało nastąpić przez połączone siły konspiracji obozowej i dzięki pomocy z zewnątrz. Pod koniec 1942 r. pion wojskowy organizacji liczył co najmniej kilkuset zaprzysiężonych konspiratorów. Pilecki zorganizował nawet tajny magazyn broni wykradanej ze zbrojowni SS. A wszystko to działo się w KL Auschwitz, gdzie każdy dzień mógł oznaczać śmierć.

Bo już niedługo po przybyciu do obozu wyjątkowa misja dobrowolnego więźnia mogła się zakończyć: Pilecki zachorował na grypę. W kartce do dr. Władysława Deringa, członka TAP, a potem ZOW, napisał: „Jeśli mnie natychmiast stąd nie zabierzesz – to stracę resztę sił na walce z wszami. W obecnym stanie zbliżam się w przyspieszonym tempie do komina krematoryjnego”.

Obrażają pamięć o więźniach

Bohaterska postawa rotmistrza Pileckiego powinna dać do myślenia wszystkim tym, którzy po dziś dzień mają czelność mówić i pisać kłamstwa o „polskich nazistach” oraz „polskich obozach koncentracyjnych”. Te skandaliczne wypowiedzi wpisują się również w od lat powtarzane nieprawdy, że Auschwitz jest wyłącznie miejscem Holokaustu Żydów, a w dalszej kolejności zagłady Romów. Jeśli w ogóle wspomina się o mordowaniu Polaków, to polskie ofiary są wrzucane do wspólnego kotła, określanego terminem „inne narodowości”. I w tym roku nie mogło zabraknąć oszczerstw o „polskich obozach” – szczególnie obrzydliwe są te, powielane sukcesywnie w prasie… niemieckiej.

Jak wygląda prawda? 14 czerwca 1940 r. do nowo utworzonego obozu koncentracyjnego Auschwitz przybył transport 728 więźniów politycznych z więzienia w Tarnowie. Byli to głównie młodzi Polacy, członkowie podziemnych organizacji niepodległościowych, żołnierze września 1939 r., których aresztowano, gdy próbowali przedrzeć się na Węgry, a stamtąd do Francji, by wstąpić do powstającej tam polskiej armii.

Czyli obóz powstał z myślą o eksterminacji Polaków; pierwsze transporty były wyłącznie polskie; to Polaków zmuszano do budowy baraków. Potem, przez długie miesiące Polacy byli jedynymi więźniami – potworny Holokaust Żydów miał miejsce później.

Do obozu deportowano w sumie ok. 150 tys. Polaków, a 75 tys. spośród nich zginęło. Zachowaniu pamięci o polskich ofiarach Auschwitz służą m.in. coroczne uroczystości w Oświęcimiu, odbywające się zawsze 14 czerwca – w rocznicę transportu z Tarnowa.

Twierdzenia o „polskich obozach koncentracyjnych” nie tylko przeczą faktom, ale przede wszystkim obrażają pamięć o więźniach, w tym pamięć o ochotniku do Auschwitz – Witoldzie Pileckim.

Jeśli nie będziemy protestowali, za chwilę może się okazać, że pułkownik zostanie wymazany z historii Polski i świata.

autor: Tadeusz Płużański

Płużański

źródło: http://niezalezna.pl/63622-policzek-dla-pileckiego

*Tadeusz Marek Płużański (ur. 1971) – dziennikarz, historyk, publicysta polityczny i historyczny. Prezes Fundacji „Łączka”. Studiował w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w powojennej historii Polski. Autor książek: Bestie. Mordercy Polaków (2011), Oprawcy. Zbrodnie bez kary (2012), Bestie 2 (2013), Lista oprawców (2014), Moje spotkania z bestiami (2014), Rotmistrz Pilecki i jego oprawcy (2015), Obława na Wyklętych. Polowanie bezpieki na Żołnierzy Niezłomnych (2017). Syn prof. Tadeusza Ludwika Płużańskiego (1920–2002) – naukowca, więźnia stalinowskiego, członka Tajnej Armii Polskiej. 

Globalna ściema medialna — czyli jak odróżnić lekarza od dilera

lekarze

Na marginesie reklamy Rzeczypospolitej i innych mass mediów masowej dezinformacji. Przed paru miesiącami opublikowałem artykuł oparty na jak najbardziej fachowym artykule, jaki ukazał się w USA, gdzie nazwano Polskę 52 stanem Amerykańskim [ale z prawami dla indian]. W tym samym okresie Nasz Dziennik opublikował artykuł podający, że 99 % czasopism wydawanych w Polsce należy do koncernów niemieckich [z wyjątkiem jakiś 6 parafialnych gazetek].

Jednakże w 2009 roku generał Harmon z wywiadu niemieckiego MAD, podał do publicznej wiadomości, że warunkiem powstania NRF było podpisanie przez każdego prezydenta i kanclerza lojalki, że cała prasa i edukacja do 2099 roku będą kontrolowane przez USA.

Tak więc nie ma żadnego sensu kupowanie drukowanych gazet ponieważ nic nowego ani aktualnego nie może się w nich ukazać, poza tym, co już miesiąc, tydzień wcześniej nie publikowano na zachodzie.

Oczywiście, że to nie dotyczy tylko tzw. polityki, ale dotyczy także innych dziedzin np. medycyny.

Wypada dodatkowo podkreślić, że celem tzw. kapitalizmu wcale nie jest walka z konkurencją, jak to usiłują wmówić społeczeństwu gadające głowy telewizyjne, zwane ekspertami z ekonomii, ale monopolizacja jakiegoś działu gospodarki. Już sam D. Rockefeller powiedział, że walka z konkurencją jest głupotą. Niestety ta słuszna i celna uwaga, wypowiedziana przez jednego z największych praktyków, nie dotarła do występujących w Polsce ekspertów, także na tzw. wyższych uczelniach.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że praktycznie wszystkie wydawnictwa należą do jednej, albo co najwyżej dwu korporacji finansowych to staje się jasnym, że tylko te tematy i idee mogą być rozpowszechniane, które „starsi i mądrzejsi” uznają za korzystne dla siebie.

W celu udowodnienia powyższej tezy przytoczę kilka przykładów.

Od lat 80-tych szeroko nagłaśnia się tzw. medycynę opartą na dowodach, czyli coś, co zostało rzekomo udowodnione miało trafić do praktyki ogólnej. W praktyce jest to jednak wiara w gusła podparta tytułami nadawanymi przez aktorów sceny politycznej.

Przeanalizowano 2044 artykuły, które ukazały się w jak najbardziej prestiżowym czasopiśmie medycznym: „England Journal of Medicine” w latach 2001 – 2010. Autorzy podzielili prace na te, które przedstawiały nowe metody, czy leki oraz te, które podawały skuteczność takich, a nie innych procedur, wymyślonych przez urzędników zdrowia publicznego. Jak to podkreślam od lat, zdrowie jest zawsze sprawą osobistą, publiczne są domy zwane burdelami. O tym może się obecnie każdy osobiście przekonać, stojąc w kolejce do NFZ-tu

Wyniki są straszne dla pacjentów. Okazało sie, że w omawianym okresie wprowadzono 128 nowych metod, rzekomo w świetle dowodów. Wnioski z analizy: aż 40,2% stosowanych metod było bezcelowych.

Dokładniejsze analizy przeprowadzono oceniając prace publikowane w również bardzo prestiżowym: „British Medical Journal”. Oceniono aż 3000 publikacji i praktyk medycznych. Tylko około 30% było skutecznych i korzystnych dla chorych. Aż 15 % tych praktyk uznano za szkodliwe, a 50% było bezwartościowych, a ilość i jakość danych uniemożliwiała stwierdzenie, czy były szkodliwe.

Cochrane Database w 2004 roku po analizie prac publikowanych w recenzowanych czasopismach medycznych stwierdziło, że aż 47,8 % prac nie posiadało żadnej wartości, nie było dowodów, aby można było poprzeć i stosować opisywane w tych pracach praktyki.

W innej analizie poddano ocenie praktyki stosowane przez ginekologów, takie jak comiesięczne badanie USG kobiet ciężarnych, ciągłe monitorowanie płodów, nacięcie krocz, tolerancja glukozy. Analizie poddano 717 indywidualnych zaleceń. Okazało się, że tylko 25% posiadało dobre i spójne dowody skuteczności i celowości. Aż 40% zaleceń miało bardzo ograniczone dowody, lub w ogóle występowała niezgodność dowodów. 34.8% zaleceń zależało od sytuacji i opinii lekarza w konkretnym przypadku. Czyli czasami można je stosować, ale nie wolno propagować jako stałe zalecenie. W żadnym przypadku nie można tego uznać za procedury stosowane masowo w każdym przypadku. Dotyczy to szczególnie bezmyślnego wykonywania USG co miesiąc w ciąży, szczególnie w pierwszych 4 miesiącach. Dawka energii z głowicy aparatu jest na tyle duża, że może poważnie uszkodzić rozwijający się płód. Badania udowodniły, że potomstwo matek, które dają się namówić na comiesięczne badanie USG aż 19 razy częściej popełnia w wieku młodzieńczym samobójstwo.

Dzieje się tak, poprzez wymuszanie procedur przez NFZ, czyli stosowanie w naszym 52 stanie od ćwierć wieku wzorca amerykańskiego. Charakteryzuje się on błyskawicznym wzrostem kosztów, przy gwałtownym spadku jakości usług. Wzorzec ten jest doskonały dla dużych prywatynych grup kapitałowych. Tworzą go bowiem wybierani przez urzędników, czy to ministerstwa, czy NFZ, tzw. specjaliści. Występujące konflikty interesów są skrzętnie ukrywane. Nie podaje się i zamiata pod dywan prace tych ekspertów na etatach firm farmaceutycznych, tak jak to ujawniono z konsultantami krajowymi i wojewódzkimi. Ukrywany jest skrzętnie konflikt interesów członków Izb Lekarskich.

W tym aspekcie należy spojrzeć na kampanię reklamową tzw. epidemii grypy we Włoszech.

Już tydzień wcześniej w kilku okręgach USA ogłoszono stan epidemii grypy. Oczywiście tytuły gazetowe są jak najbardziej alarmujące: „Najgorsza epidemia od 10 lat”, „Chorują ludzie nieszczepieni”, „Szczepieni mają lżejszy przebieg choroby” i tym podobne dyrdymały.

Do straszenia grypą, jak zwykle, włączają się urzędnicy z CDC w USA, zalecając szczepić kogo się da, powyżej 6 miesiąca życia, a przede wszystkim dzieci szkolne i osoby starsze.

Równocześnie w przypadku zachorowania należy brać leki przeciwwirusowe typu oseltamwiwir, które rzekomo leczą grypę, a przynajmniej, jak to twierdzą urzędnicy a nie lekarze, zmniejszają liczbę hospitalizowanych chorych. Oczywiście nie jest to poparte żadnymi badaniami, a tylko i wyłącznie decyzjami administracyjnymi.

Dokładna analiza zarówno zachorowań jak i powikłań daje wyniki zaskakująco odwrotne.

Chorzy szczepieni stanowią aż dwie trzecie wszystkich chorych. U chorych szczepionych rok po roku przebieg choroby jest zdecydowanie cięższy,

W SKŁAD SZCZEPIONKI PRZECIW GRYPIE WCHODZI ZARÓWNO ALUMINIUM, JAK I RTĘĆ I RAKOTWÓRCZY FORMALDEHYD.

Dlaczego nagle ten zmasowany atak dilerów sprzedających szczepionki.? Do tej ofensywy straszenia przyłączają się oczywiście także tzw. medyczne reklamówki big farmu. Ofensywa jest starannie przygotowana i atak jest zmasowany w radio, telewizji i prasie. Proszę uzmysłowić sobie, jakie to koszty. Prawie takie samo ogłupianie, jak w owej akcji eboli.

Dlaczego tak się dzieje? To proste. Wyprodukowano ileś tam setmilionów szczepionek. To kosztuje. Okazało się jednak, że obecna szczepionka jest pomyłką. Nie tylko nie ma żadnych dowodów, że działa, ale nawet teoretycznie nie może działać, ponieważ przygotowana została z innym wirusem. Nie tym, który obecnie występuje w środowisku. Ma się tak do zabezpieczenia przed występującym obecnie wirusem, jak przysłowiowa pięść do oka. Nawet CDC podaje, że trafność wynosi tylko około 20 % przypadków i to w dodatku z potwierdzonym wirusem.

Czyli dobry człowieku, chcą ciebie oskubać z co najmniej 5 stówek. Trzeba bowiem zaszczepić pięć osób, aby może jednemu pomogła. Oczywiście musi on chorować na tego wirusa. Praktyka wskazuje jednak, że 90 % przeziębień powodują inne wirusy. Badanie wirusologiczne prowadzone przez p.prof.mgr L. Brydak kosztuje ponad 300 zł. Lek przeciwwirusowy zachwalany przez rodzimych „grypologów” następne ok. 200 zł.

Zapomniałem podać, że stosowanie tego szeroko reklamowanego obecnie leku przyspiesza wyzdrowienie o 12 godzin. Potwierdziły to właśnie analizy Cochrane Database.

Analiza wszystkich prac opublikowanych w tzw. medycznych czasopismach udowodniła, że u osób starszych szczepienie ma taką samą wartość, jak mycie rąk. Nikt do tej pory nie zanotował jakichkolwiek powikłań po myciu rąk, a po szczepieniach i owszem, na przykład w Skandynawii zanotowano ponad 1000 ciężkich uszkodzeń mózgu zwanych narkolepsją.

Analiza tych publikacji udowodniła również, że nie ma żadnych prac potwierdzających, że szczepienie dzieci daje jakąkolwiek korzyść, czy to dzieciom, czy rodzicom.

Pomimo stosowania szczepionki przeciw grypie od 75 ponad lat, brak jakichkolwiek prac dotyczących losu chorych szczepionych, na przykład ile z pośród nich choruje na raka.

Musisz się sam zastanowić, Szanowny Czytelniku, dlaczego brak takich prac, a jednocześnie jest cała masa gazetowych informacji o rzekomo korzystnym działaniu tych szczepionek.

Opublikowane wyniki badań CDC, przeprowadzone tylko na 2321 dzieciach i dorosłych [ na 320 milionów Amerykanów] wykazały, że odsetek zaszczepionych wynosił do 75%. Po uwzględnieniu wszystkich parametrów, wiek, płeć, miejsce zamieszkania, itd., okazało sie, że skuteczność szczepionki wynosiła 23 % i to tylko u chorych, u których wcześniej analiza wykazała wirusa grypy.

Jak Państwo widzicie, już nawet dobór materiału był celowy. W normalnych badaniach do porównania powinno być 50% szczepionych i 50% nieszczepionych.

Biorąc pod uwagę szczepionych i nieszczepionych, zachorowało 56 % szczepionych i 44 % nieszczepionych. U szczepionych przebieg był cięższy. Co jest zgodne z wcześniejszymi pracami, choćby kanadyjskimi dr TOMAYLOĆ.

Pomimo takich mocnych dowodów, braku jakiegokolwiek efektu leczniczego, CDC zaleca szczepienie wszystkiego i leczenie przeciwwirusowe każdego, nawet tylko z podejrzeniem.

Sam musisz wyciągnąć wnioski. Obawiam sie, że niedługo odpowiedni urzędnicy, na podstawie „mów mi do ….” podejmą decyzję, że na przykład wszystkie dzieci będą musiały być szczepione na grypę. Widzę tutaj wielki potencjał. Około 300000 dzieci w Polsce w jednym roczniku, pomnożone przez 30 złotych, koszt jednej szczepionki, oraz kilkanaście roczników szkolnych. Toż to miliardy.

Z takiego zysku na pewno nie zrezygnują. To tylko kwestia czasu i otumanienia stada baranów.

Za czasów ostatnich rządów, w okresie 5 lat, minimalna składka na ZUS wzrosła z 717.77 zł do 1096.81 zł. Na coś te pieniądze trzeba wydać przecież.

No i wydajemy. Jak doniosła prasa, rynek apteczny w 2014 roku osiągnął najlepszy wynik finansowy w historii, 28.5 miliarda złotych, tj. ponad 9 miliardów dolarów. Jak wiemy, zdecydowana większość tych pieniędzy opuszcza nasz kraj.

Z danych PharmaExpert wynika bowiem, że Polacy wydają coraz więcej na leki. Na leki bez recepty wydaliśmy już w ubiegłym roku ponad 11.5 miliarda złotych. Zaraz po tym notuje się wzrost zakupu leków na receptę, ale pełnopłatnych. Musisz także pamiętać Drogi Czytelniku, że w cenie tej jest VAT, czyli jak to nazywa ulica, „łapówka dla urzędników”. Widzisz więc wyraźnie, że muszą oni być zainteresowani takimi przepisami, aby Ciebie zmusić do zakupów. Przecież już obecnie średnie wynagrodzenie urzędników wynosi około 5700 zł, a reszty pospólstwa tylko koło 3700 zł. Nie wliczając w to wszelkiej maści dodatków.

Na marginesie optymistyczna informacja.

Amerykańskie organizacje medyczne sprzeciwiają się bezmyślnym szczepieniom przeciwko grypie.

Do takich organizacji należą:

American Medical Association – 228 000 członków,

Związek Pracowników służby Zdrowia SEIU – 100 000 członków,

Stowarzyszenie Amerykańskich Lekarzy – 4000 członków,

Amerykańska Federacja Pracowników Komunalnych AFSCME – 1 300 000 członków,

Amerykańska Federacja nauczycieli AFT – 1 600 000 członków,

Stowarzyszenie Lotnicze AFA – 60 000,

Koalicja Kaiser PS – 95 000 członków,

Unia Pracowników Przemysłu i Usług – 30 000 członków.

A u nas? Mam poważne wątpliwości, czy zaczną się protesty związkowców, czy to Służby Zdrowia, czy Solidarności, czy Nauczycieli. Te towarzystwa są pod całkowitą kontrolą Rządu, więc nie należy się spodziewać żadnych samodzielnych myśli.

Podobnie będzie z Izbami Lekarskimi. Postąpią na zasadzie: „cicho siedzisz dalsze budziesz”

Przecież już p.prof. Wolniewicz udowodnił, że masa zawsze ciągnie w dół.

P.S.

Grypa wg Oxfordzkiego Podręcznika : leczenie objawowe, łóżko

Grypa wg podręcznika , Podstawy epidemiologii i Kliniki Chorób Zakaźnych:

objawy:podwyższona temperatura, kaszel, katar, łzawienie, dreszcze, bóle głowy..

leczenie: leczenie objawowe, polopiryna, codeina

Grypa wg podręcznika ; Choroby zakaźne i pasożytnicze:

objawy; gorączka, dreszcze, bóle głowy, stawów i mięśni, kichanie, katar, bóle gardłą

Leczenie: grypa jest choroba samoustępującą, wystarczy leczenie objawowe, leżenie w łóżku, podawanie salicylanów[aspiryna].

I sam widzisz Szanowny Czytelniku, jak z chęci zysku można Ciebie oszukać. Zamiast wydać 20 złotych usiłują naciągnąc na 500 zł.

Moje uwagi: W naszej szerokości geograficznej występuje stały niedobór witaminy D-3. Moim zdaniem trzeba przynajmniej raz na 3-6 -9 miesięcy wykonać badanie 25OHD. Z obserwacji chorych wynika jednoznacznie, że dzienne zapotrzebowanie dla osobnika 70 – 90 kg wynosi 5000 jednostek witaminy D-3 plus 100 mcg witaminy K – 2/dziennie].

Czyli jak źle się poczujesz, a nie robileś badania 25 OHD, to należy brać przez kilka dni co najmniej 10 000 j witaminy D3 plus 100 mcg witaminy K-2. Nie zalecam brania tranu ponieważ brak prac oceniajacych jakość takiego preparatu. Większość jest robiona z ryb hodowlanych karmionych nie wiadomo czym.

dr J. Jerzy Jaśkowski

Pamiętaj: jak odróżnić lekarza od dilera?

Lekarz wyjaśnia za i przeciw stosowanego leczenia.

Diler chwali swój towar.

 

http://wolnemedia.net/zdrowie/grypa-czyli-organizacja-glupoty-w-polsce-1/

https://vaccgenocide.wordpress.com/tag/dr-jerzy-jaskowski/

https://gloria.tv/?media=592317

http://alexjones.pl/pl/aj/aj-nwo/aj-kartel-farmaceutyczny/item/35894-dealerzy-grypy-w-natarciu-kolejne-zgony-po-szczepieniach

http://www.dailymotion.com/video/xas8fl_szczepienia-na-grype-jerzy-jaskowsk_lifestyle

http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/grypa_organizacja,p2075047866

http://educodomi.blog.pl/2014/12/14/grypa-grypa-a-p-prof-mgr-l-b-brydak-swoje-wie-ma/

http://zenobiusz-blog.blogspot.com/2013/01/grypa-lekarze-ostrzegaja-weterynarze.html

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/01/dr-jerzy-jaskowski-obola-poszukiwany-zywy-lub-martwy/

http://www.frech.org.pl/medycyna/84-szczepienia.html

http://www.polishclub.org/2014/10/25/dr-jerzy-jaskowski-skandal-75-trucia/

http://www.polishclub.org/2014/12/14/dr-jerzy-jaskowski-szczepionki-przeciw-grypie-czyli-bajki-czesc-2/

http://www.polishclub.org/2014/08/11/dr-jerzy-jaskowski-swinska-grypa-ebola-kompleks-militarny-a-farsa-medyczna-czesc-iii/

http://www.polishclub.org/2013/01/15/dr-jerzy-jaskowski-grypa-lekarze-ostrzegaja-dezinformacje-handlarzy-szczepionek-cz-i/

http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=11162&Itemid=53

http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=11623&Itemid=119

http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=10219&Itemid=53

http://polscott24.com/nadal-nie-umie-rozdzielic-grypy-od-innych-zachorowan-drog-oddechowych-i-podaje-wszystko-razem/

http://polscott24.com/nurt-dezinformacji/

http://polscott24.com/dr-jaskowski-odpowiada-3/

Kontakt: jerzy.jaskowski@o2.pl

Rozpowszechnianie wszelkimi możliwymi sposobami jest jak najbardziej wskazane.

40% Polaków wie już o zamachu smoleńskim… Reszta nie wie – i nie chce wiedzieć

wsieci

Przełom w sprawie katastrofy smoleńskiej nie może być odosobniony. Nie sposób przejść obojętnie wobec obrazu jaki, wyłania się z badań na temat świadomości Polaków o katastrofie smoleńskiej, zleconych przez redakcję „wSieci”.

Wynik tych badań opublikowany w bieżącym numerze tygodnika powszechnie został uznany za przełom w postawie Polaków wobec przebiegu smoleńskiego dramatu. W swym bezpośrednim zakresie, odnoszącym się do pytania, „czy przyczyną katastrofy mógł być zamach?”, liczba odpowiadających na „tak” w porównaniu do lat poprzednich, dziś jest imponująca. Sięga blisko 40 procent.

Chcę jednakże zwrócić uwagę na kapitalną rzecz. Te 40 procent Polaków dopuszczających wersję zamachu jako czegoś całkowicie realnego odpowiada pośrednio na kilka innych kwestii. W każdym razie wyraża do nich swój stosunek. Inaczej mówiąc,

zdanie: „Pod Smoleńskiem mógł być zamach”, nie jest samotnym strumieniem świadomości autora go wypowiadającego. Ten strumień wyrasta z wielu innych przesłanek, z których część wykracza daleko poza sprawę katastrofy smoleńskiej.

Rzeczą bowiem całkowicie racjonalną jest przyjecie założenia, że jeśli prokuratura i rząd, reprezentowany przez Jerzego Millera, Macieja Laska i ich zespoły, nachalnie rozmijają się prawdą, kluczą, zatajają, fałszywie oskarżają (pilotów Tu-154), mataczą w sprawie smoleńska, to ta sama prokuratura (wojskowa i cywilna, traktowane jako całość ze względu na jedno kierownictwo Andrzeja Seremeta) oraz rząd

kłamią i oszukują społeczeństwo również w wielu innych sprawach, także ważnych dla Polaków.

Jeszcze inaczej mówiąc,

odkrywanie prawdy o sprawie Smoleńska jest zarazem odkrywaniem prawdy o wielu innych rzeczach, których dopuszcza się ta władza, wspierana przez usłużne jej media. Które ukrywa przed Polakami lub którymi nas mami.

Jeśli moje rozumowanie jest poprawne, to zjawisko radykalnego zwiększenia się liczby tych, którzy dopuszczają zamach pod Smoleńskiem, powinno powiększyć grono Polaków, którzy odwrócili  się od obecnej władzy. Zrozumiałe, że nie przekłada się to w takiej samej skali, jak jeden do jednego, na liczbę osób opowiadających się przeciwko Platformie Obywatelskiej podczas wyborów.

Choćby z tego prostego powodu, że pewnie tylko część osób biorących udział w ankiecie w sprawie Smoleńska, uda się jesienią do urn wyborczych.

Ja jednak wierzę, że przełom w widzeniu sprawy smoleńskiej zaowocuje przełomem w wyborze politycznym Polaków. Dowiemy się o tym już w tym roku.

Jerzy Jachowicz

24.10.2008 WARSZAWA JERZY JACHOWICZ DZIENNIKARZ PISARZFot. Marcin Lobaczewski

Czym się różnią wybory w Polsce od wyborów w krajach cywilizowanych? — analizuje dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas

syriza

Dziesięć godzin od zamknięcia lokali wyborczych potrzebowała Grecja, aby obliczyć i podsumować około 99 procent głosów oddanych w wyborach parlamentarnych, zatem przełożyć wolę narodu na nowy układ sił politycznych i dać podstawę do tworzenia koalicji rządzącej i rady ministrów.

Głosowanie, liczenie i sumowanie głosów oraz publikacja wyników – przez internet w czasie rzeczywistym, nie na wymęczonych i tragikomicznych konferencjach prasowych – odbyło się szybko, sprawnie, skutecznie, przejrzyście i bez budzenia żadnych wątpliwości. Niemożliwe?

Wcześnie rano po dniu głosowania, gdy stało się bardzo prawdopodobne, że zwycięska lewicowa [antysystemowa — przyp. TAW] partia SYRIZA nie będzie mieć większości absolutnej w parlamencie, zaczął rozmowy koalicyjne lider tej partii z potencjalnym koalicjantem – prawicową partią Niezależni Grecy. Wyborca i każdy obywatel wstając i włączając internet, telewizję lub radio, albo kupując gazetę do porannej kawy, od razu wiedział, że politycy nie śpią po hucznych wieczorach wyborczych, lecz bez chwili zwłoki tworzą – mimo podziałów – rząd dla kraju. Niemożliwe?

Lider partii Niezależni grecy Panos Kammenos z liderem partii SYRIZA Aleksisem Ciprasem
Lider partii Niezależni Grecy Panos Kammenos z liderem partii SYRIZA Alexisem Tsiprasem

Tsipras_Kammenos

Przed dwunastą w południe rozmowy zakończono i koalicję utworzono. Zasiadając do popołudniowego obiadu w stylu tradycyjnym lub wcześniejszego lunchu w stylu globalnym, Grecy mieli nowy rząd, chociaż jeszcze bez wielu szczegółów programowych i personalnych. Partia lewicowa i partia prawicowa nie zawahały się – mimo tysiąca różnic ideologicznych – przed kompromisem i współrządzeniem dla realizacji wspólnych najwyższych priorytetów: umocnienia niepodległości państwa, zmiany polityki makroekonomicznej oraz zmiany stosunków z władzami Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Wewnątrz żadnej z koalicyjnych partii nie zerwała się burza oskarżeń o zdradę, nieczystość, herezję i schizmę. Nie ma ani zwykłych bluzgów, ani strategii wojny kulturowej. Niemożliwe?

„Demokracja” nie jest jedynym pojęciem pochodzącym z Grecji. Także – pojęcia „ekonomia” i „kryzys”. Ale również – „strategia”, „polityka” i „etyka”. Oraz – „system” i „technologia”.

Przypominać światu to wszystko – i dużo więcej – dzisiejsza Grecja potrafi, gdy…

się budzi.