Praca nad uwalnianiem bólu – Bert i Sophie Hellinger

ból3

Każdy z nas w swoim życiu doświadczył różnego rodzaju bólu – czy to na płaszczyźnie fizycznej, czy też duchowej. Zderzenie z nim jest dla nas często powodem na przykład do szukania odpowiedzi na pytanie: „dlaczego?”. W ten sposób docieramy do różnych metod uwalniania tego, co bolesne. Zobaczmy, jak do tematu podchodzą znani psychoterapeuci – Bert i Sophie Hellinger.

Nikomu z nas nie jest obce uczucie zranienia i bólu. Cierpienia doświadczamy na poziomie ciała oraz na poziomie emocjonalnym. Poniżej skupimy się na omówieniu istoty bólu na poziomie emocjonalnym. Czym jest TO, co wywołuje w nas emocjonalny ból?

Zawsze wtedy, gdy nasze nadzieje nie znajdują spełnienia, zaczynamy cierpieć. Aby uniknąć bólu, czujemy się zmuszeni odwrócić od tego, co bolesne. Nasze wewnętrzne obrazy i oczekiwania są kształtowane poprzez określoną wizję czy też pojęcie piękna. Ból rozpoczyna się wraz z rozpoznaniem, że rzeczywistość różni się od naszego wyobrażenia o danej sytuacji lub osobie. W naszym wewnętrznym obrazie wierzymy, iż znaleźliśmy to „obiecane“, to „perfekcyjne“, a tym samym dotarliśmy do celu naszych poszukiwań. Gdy okazuje się, że nasze oczekiwanie nie zostało spełnione, wpadamy w panikę: „Teraz muszę szukać dalej”. Tym sposobem jesteśmy stale prowadzeni przez życie w poszukiwaniu samego siebie.

Stworzony przez nas obraz sytuacji, czy też drugiej osoby, jest tym elementem, którego brakuje nam samym. Szukamy tej brakującej części w innych, jednakże ostatecznie jej tam nie znajdziemy. Zgodnie z rezonansem nigdzie jej nie odnajdziemy. Oczekiwana przez nas doskonałość nie występuje ani u dziecka, ani na łożu śmierci. Aby ograniczyć ból, odchodzimy. Gdy tylko prawda wyjdzie na jaw, pozbywamy się iluzji i musimy spojrzeć złudzeniu prosto w oczy.

Wolnym jest ten, który w określonej sytuacji jest w stanie nadal patrzeć na drugiego tak, jak gdyby jego obraz nie był niczym innym jak samą perfekcją. Coś, co jest w nas, przyciągnęło tę drugą osobę. Nasze pola energetyczne szukały się i odnalazły dla potrzeb procesu uzdrowienia, rozwiązania i rozwoju. Jednakże zanim dobrowolnie zgodzimy się na ból, dużo prościej jest odwrócić się w swoją stronę i szukać dalej.

Ponieważ wykluczamy jakiś element naszej rzeczywistości, naszą negatywną część, pogrążamy się w jeszcze głębszym bólu.

Tracimy nadzieję, że ta druga osoba jest zdolna do tego, co nasze, wspólne. Rainer Maria Rilke bardzo ładnie ujmuje to słowami: „Czym jest twe bolesne doświadczenie? Jeśli napój gorzkim, w wino się zamień”.

Nikt nam nie da gwarancji, że świat istnieje dokładnie według naszego wyobrażenia. Każde takie złudzenie rozpada się na tysiąc kawałków. Jednak gdy położymy się na potłuczone odłamki, a przy tym się rozluźnimy, co wtedy nastąpi? Zasypiamy. Ten, kto pozostaje w napięciu, kaleczy się i zaczyna krwawić. Fragmenty stłuczonego szkła pozostają kawałkami stłuczonego szkła. Całkiem możliwe, że tkwią one jeszcze gdzieś głęboko pod skórą. Możemy mówić o dużym szczęściu, jeśli wystające resztki nie odłamią się podczas wstawania. Właśnie tak spędzamy niemal całe nasze życie.

Bycie w związku partnerskim wymaga od nas jeszcze więcej. Jeśli para nie jest gotowa wspólnie pójść drogą spoglądania, istnieją małe szanse na to, że jej się uda. Jednak jeśli chociażby jednemu z nich to się uda, to związek ten jest w połowie uratowany.

To samo odnosi się do dzieci. Jeśli się na nie złościmy, to lepszym rozwiązaniem będzie spojrzeć na siebie jako rodziców. Co nas kłuje i jest nam solą w oku, pojawia się zawsze wtedy, gdy wybudzamy się z obrazów pełnych oczekiwań. Kiedy jednak budzimy się z naszego rauszu, pijani z tęsknoty, i jesteśmy gotowi przyjąć wszystko takim, jakim jest, co wtedy następuje? Nie ma żadnego rozczarowania, jest tylko miłość.

I tak dzieje się przez całe życie, na każdej kolejnej jego płaszczyźnie. Zawsze to samo, a jednak inaczej. Bywa, że u kresu naszych dni jeszcze nic z tego nie rozumiemy. Często dzieje się tak, że im jesteśmy starsi, tym bardziej stajemy się pobłażliwi i wyrozumiali. Im jesteśmy młodsi, tym mniej pojmujemy. Wręcz mniemamy, że wszystko rozumiemy, lepiej wiemy oraz robimy – gdyby nam tylko na to wszystko w pełni pozwolono.

Bert i Sophie Hellinger

Tłumaczenie: Sylwia Geier we współpracy z Hellinger Team Polska

HellingerPolska.pl

Hellinger

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s